Do szkoły!!! Hura!!!

skok

Nareszcie!

Nareszcie się kończą te nudne wakacje, witaj, praco wytężona i noce zarwane, witajcie, klasówki, kartkówki, sprawdziany, wkuwanie na pamięć przylądków świata i elementów przewodu pokarmowego ropuchy, rozgryzanie tajników strukturalnych sejmu międzywojennego i genezy rewolucji przemysłowej w Anglii, pisanie referatów o wojnie secesyjnej i przyrodzie tundry oraz tajgi, o, witajcie, witajcie kolejne miesiące! (konkretnie: dziesięć).

I obyście szybko oraz bezboleśnie minęły.

Tego życzę naszym Kochanym Czytelniczkom i Czytelnikom, a na pamiątkę minionego lata przedstawiam pierwsze z mej wirtualnej kolekcji najpiękniejszych obrazów, poświęconych światłu księżyca.  Zamierzam kontemplować je kolejno z naszymi tutejszymi Lunofilami oraz wszystkimi wielbicielami Piękna – to tak bardzo uspokaja i skłania do łagodnej refleksji.

 

lowell birge harrison moonrise over the beach

Światło księżyca na plaży mal. Lowell Birge Harrison

 

 

ugo flumiani view of Grado at night looking towards Trieste

Widok na Grado nocą – mal. Ugo Flumiani

 

Żegnaj, piękne lato!

 

Ha! Cóż począć?! (Nic! –  tylko się pogodzić z Nieuchronnym).

Wszystkie Uczennice oraz nawet Uczniów otaczam krzepiącym uściskiem wirtualnym i życzę, żeby wspomnienia z wakacji rozgrzewały ich przez coraz zimniejsze następujące tygodnie.

Ja też ciepło o Was będę myśleć!

Wasza –

MM

PS Wszystkim Nauczycielkom i Nauczycielom, a także PT Rodzicom życzę oczywiście tego samego, co Dziatwie!

Dołączam uściski.

 

Co Zośka widziała

Trinity-College-Library-Dublin-1050x787

(fot. ze str. Pinterest)

 

Otóż widziała ta nasza wierna KC Zośka (muzykolog, osoba utalentowana, mądra i urocza, pracująca teraz jako bibliotekarka) – jedną z najsłynniejszych bibliotek świata.

Długa Sala Biblioteki Trinity College w Dublinie mieści na swych regałach wiele skarbów. Wśród nich najcenniejszy, wręcz bezcenny, jest cudownie iluminowany manuskrypt średniowieczny: Księga z Kells, czyli Ewangeliarz świętego Kolumby.

 

chrystus kells

 

Ten niezwykłej piękności manuskrypt pochodzi, jak się przypuszcza, z 800 roku po narodzeniu Chrystusa, ale przecież musi to być data umowna: takie cudo wymagało wielu wcześniejszych lat nieprawdopodobnej wręcz, drobiazgowej pracy.

Opactwo w Kells (w hrabstwie Meath w Irlandii), w którym manuskrypt przechowywany był przez większość Średniowiecza, założone zostało na początku IX wieku, w epoce najazdów Wikingów, przez celtyckich mnichów, wywodzących się z klasztoru na wyspie Iona. Ten znów klasztor założył święty Kolumba, w VI wieku po narodzeniu Chrystusa.

Wyspa Iona, leżąca na szlaku wojowniczych Wikingów,  stała się miejscem zbyt niebezpiecznym, więc większość tamtejszych mnichów przeniosła się  do Kells, chroniąc przed rabusiami i przewożąc wśród wielu niebezpieczeństw, walk i pożarów, tę cudowną Księgę.

Spisana po łacinie, na przestrzeni lat bogato iluminowana przez przynajmniej kilku mnichów, Księga z Kells zawiera tekst czterech Ewangelii, a jej 680 pergaminowych kart zdobią misterne celtyckie motywy i inicjały. Tu na przykład spleciono w inicjale dwie litery, A i V (AVE?):

 

inicjał kells AV

 

 

To jest – jak widzicie – litera M a w niej A i R (MARIA?) :

 

 

m kells

 

 

A to – święty monogram XPI (czyli CHRISTI):

 

Kells

 

W tym wszystkim nasza KC Zośka chodziła jak zaczarowana, gdyż nie tylko trafiła w swoje środowisko naturalne, ale w dodatku opadło ją ze wszystkich stron Piękno, nagromadzone przez Historię.

Oto jej reportaż – a raczej, niestety, zaledwie jego fragmenty! 

Tu na przykład, prawdopodobnie najstarsza na świecie,  harfa irlandzka z wierzbowego drewna, o 29 strunach  – pierwowzór herbu Irlandii. Legenda głosi, że należała do króla Briana Śmiałego (Brian Boru), władającego   Irlandią od roku 1002 :

harfa

 

Tu –  fragmencik  księgozbioru, w którym  chyba każda książka jest drogocenna. Dołem – przyjemne pulpity do czytania i sporządzania notatek:

 

pulpity

 

Tędy wchodzi się na coraz wyższe poziomy:

 

Irlandia_2017 001

 

A z żabiej perspektywy wygląda to tak:

 

biblioteka

 

Wspaniałe, prawda?

Ale nasza Zośka widziała w Irlandii i inne cuda, na przykład witraże w Katedrze Kościoła Chrystusowego w Dublinie:

 

witraz1

 

A ponieważ umie patrzeć, a w dodatku – WIDZI to, co innym może umykać, sfotografowała nawet  (prześlicznie!) refleksy witrażowych szkiełek:

 

 

Irlandia_2017 114

 

Oraz kurz stuleci:

 

witraz4

 

Tak, tak, Kochane Czytelniczki i Drodzy Czytelnicy, stulecia mijają, pajęczyny i kurz pokrywają to, co lśniło złotem, barwą i nowością, a skoro tak bardzo pokryte jest kurzem, wydaje się niektórym naszym nowoczesnym  mądralom dziwnie niepotrzebne, przebrzmiałe, jak najsłuszniej pozostawione w tyle.

Doprawdy?! Ilekroć słyszę lub czytam ich zarozumiałe słowa: „mrok Średniowiecza”, pogardliwe zarzuty:  „cofacie nas do Średniowiecza”, czy też pełne pychy stwierdzenie: „to jest wiek XXI, to nie Średniowiecze”, zdejmuje mnie śmiech pusty, a potem litość i trwoga.

Ludzie Średniowiecza wiedzieli może mniej, niż my wiemy, ale rozumieli o wiele, wiele więcej. O wiele więcej też potrafili zrobić własnymi rękami, a już z całą pewnością do głowy by im nie przyszło otaczanie się brzydotą. Tworzenie blasku Piękna przychodziło im w sposób równie naturalny, jak oddychanie.

Wiedzieli już wtedy to, co później sformułował Norwid: że Piękno kształtem jest Miłości.

 

kaplica

 

I jeszcze kamienny kościółek w Glendalough – czyli w jednym z najważniejszych miejsc religijnych Irlandii. W VI w. św. Kevin założył tu ośrodek monastyczny. To też widziała – i zobaczyła! – nasza Zośka.

Dziękujemy!

 

Savannah

drz

 

To najwyraźniej drzwi do ogrodu!

Tędy właśnie wychodziła, żeby się pobawić lub poczytać wśród drzew, mała dziewczynka Mary Flannery O’Connor, która wyrosła na jedną z najwybitniejszych pisarek amerykańskich XX wieku.

Przez pierwszych trzynaście lat swego krótkiego życia mieszkała tu, w tym domu!- i chodziła na msze do pobliskiego kościoła katolickiego.

 

g

 

Dom ten  i kościół odwiedziła, będąc w Savannah,  nasza nieoceniona KC Atena, i wszystko sfotografowała  specjalnie dla nas.

 

Ta wybitna pisarka była zajadłą czytelniczką już od najmłodszych lat: spójrzcie tylko na to pochylone z uwagą mądre  czoło, na  brwi ściągnięte w skupieniu  – cóż za wyraz powagi na tej małej buzi! Co za koncentracja!

 

Flannery O'Connor

Ciekawe, co też ona czyta.

Może baśnie Grimma?- należały do jej ulubionych lektur.

 

Urządzała sobie w łazience czytelnicze sesje z koleżankami – pisze nasza KC Atena.Siedzialy sobie w wannie, ozdabiały muszlę klozetową kwiatkami i czytając Baśnie Braci Grimm, umilały sobie dnie. Wiadomo, że baśnie wpomnianych braci mogą przyprawić  o nocne koszmary niejednego dorosłego, a co dopiero dzieci. Zabroniono jej chwilowo bawić się z koleżanką z sąsiedztwa.

Ale lubiła też Beatrix Potter. Miło pomyśleć.

 

wanna

 

 

A tu jest jej dziecięcy księgozbiór (na dolnej półce ustawiono  jej własne dzieła; zauważmy ich okładki, zdobne w motyw pawich piór):

 

bibl

 

Ten dom miał szczęście – pisze dalej Atena przez lata był wynajmowany, ale miasto odkupiło go od właściciela. Przywrócono dom  do oryginalnego wyglądu i otwarto  dla takich ciekawskich jak ja.

 Na strychu było wiele pudeł z meblami i rzeczami MFO (czyli Flannery).Oryginalne jej rzeczy są przeplecione czerwonymi wstążkami.

 

 

wóz 2

 

 Laleczka też jest oryginalna, należała do małej Mary:

 

lalka

 

Późniejsze lata spędziła Flannery O’Connor z matką na farmie Milledgeville w  Georgii. Była już ciężko chora (na toczeń rumieniowaty, który ostatecznie ją zabił w wieku 39 lat) i mogła poruszać się tylko o kulach. Ale – z ciałem udręczonym przez chorobę – zachowała wspaniałą wolność ducha. Pisała, czytała, rysowała i malowała.

To jest jej autoportret:

 

self-portrait1953

 

Ta czytelniczka  Beatrix Potter od dziecka lubiła zwierzęta, zwłaszcza  ptaki (jako mała dziewczynka nauczyła swoją kurę chodzenia tyłem!- pokazano je obie w kronice filmowej, można zobaczyć ten filmik na YouTube pod tytułem Do You Reverse?(1932) ).  Na farmie  w Georgii zaczęła hodować ptactwo. Miała tam aż 200 pawi!

 

 

flanneryOConnor_

 

„Król ptaków”- pisała o pawiu.  I znalazła dla niego miejsce w swoich książkach.

 

okł

 

obw

 

Sama była przecie człowiekiem dobrym. Odważnym, dzielnym, mądrym i niezwykłym.

Jest dumą Ameryki; poświęcono jej serie znaczków pocztowych :

 

flannery_stamps_

 

zn

 

Czytajmy jej książki!

 

 

Ateno, dziękuję za relację i zdjęcia, jesteś naszym skarbem!

Uściski od

MM

 

 

Wakacje! Wakacje!

 

bea

(„Beach book” – malował Charlie Mackesy)

 

Kochane Czytelniczki i Drodzy Czytelnicy, już nam znowu minął rok szkolny! – jak to miło i ładnie z jego strony. Jest to jedna z jego najsympatyczniejszych cech: że mija.

Lada dzień się rozjedziecie. Nie zapomnijcie tylko, że  wypoczywa się najlepiej nie wtedy, kiedy się nic nie robi, tylko wtedy, gdy się robi to, co się lubi!

A wiadomo, co my, mole, lubimy robić najbardziej.

Życzę Wam wspaniałych książek!

Dobrego, radosnego wypoczynku! – wołam jak co roku o tej porze, po czym  ogłaszam przerwę wakacyjną i –

 

RADOŚNIE

ZNIKAM

W LETNIEJ PRZYRODZIE!

Pięknego lata! Do zobaczenia we wrześniu!

                                                                       – Wasza

                                                                             MM

 

 

 

Zwierz jeż

jez

(fot. DC Alek)

 

Rzeczywiście!

Giętkie pióro Alka opisało sytuację dokładnie i wiernie. Patrz: komentarze pod poprzednim wpisem.

Bardzo miłe to zdjęcie (jeżyk jest taki przedsiębiorczy i sympatyczny!) – zamieszczam je à propos wieczornej rozmowy, choć, przysławszy zdjęcie, nasz Alek (z powodu późnej pory zapewne) jeszcze mi nie odpowiedział na pytanie, czy mogę to uczynić. 

Ale co tam! Mamy dziś dziewiątą rocznicę uruchomienia tej strony, więc coś przyjemnego się moim kochanym Księgowym i Gościom  należy! Mam też nadzieję, że nie zostanę skarcona przez autora zdjęcia. Nie, na pewno nie. Poczciwe z niego chłopisko.

 

Dziewięć lat to niby dużo, ale, z drugiej strony, nie ma się czym ekscytować. „Jeżycjada” ukończyła właśnie lat czterdzieści, to już jest coś. Ale  też się nie ekscytujemy. Ważne, że sporo czasu jesteśmy już razem, Kochane Czytelniczki i Drodzy Czytelnicy, i że dobrze nam ze sobą. Lubimy się!

Bardzo Wam jestem za to wdzięczna!

Byle tak dalej!

 

 

 

 

Dzień Księgowego! – Sto lat!

wisienki

(Zdjęcie zrobiła nasza nieoceniona KC Gio!)

 

Julian Tuwim

CZEREŚNIE

                                Siostrze

 

Rwałem dziś rano czereśnie,

Ciemnoczerwone czereśnie,

W ogrodzie było ćwierkliwie,

Słonecznie, rośnie i wcześnie.

 

Gałęzie, jak opryskane

Dojrzałą wiśni jagodą,

Zwieszały się omdlewając

Nad stawu odniebną wodą.

 

Zwieszały się omdlewając

I myślą tonęły w stawie,

A plamki słońca migały

Na lśniącej, soczystej trawie.

 

[ 19 VI 1917]

 

Za kilka dni minie równo sto lat od chwili, gdy młody Julian Tuwim napisał ten pełen zachwytu wiersz. Chciałam go Wam przypomnieć dokładnie dziewiętnastego czerwca, ale nie wytrzymałam. Mam od Gio tak śliczne i tak stosowne zdjęcie, że skoro tylko się dowiedziałam od Sowy P. o dzisiejszym  Dniu Księgowego, postanowiłam uczcić nim Was i zarazem Wam podziękować.

Kochane Księgowe i Drodzy Księgowi, dziękuję Wam za to, że jesteście ze mną tutaj już od dziewięciu lat i że wciąż się na nowo pojawiacie, że się ze mną tak wiernie przyjaźnicie, że towarzyszycie mi w dobrych i w złych, i nawet w bardzo złych chwilach. Piszecie listy i maile, przysyłacie zdjęcia, zwierzacie się,  wspieracie, pocieszacie, rozśmieszacie, bawicie, dopingujecie, poganiacie do pracy – przecież pewnie by mi się już nie chciało pisać nowych powieści, gdyby nie świadomość, że są tak przez Was oczekiwane!

Dobrze Was mieć!

Dziękuję i ściskam  wszystkich Księgowych!- tych młodziutkich, tych młodych i tych  wiecznie młodych!

Wasza

MM

 

 

Dzień Dziecka!

wyspiański

 

„Pociecho moja, książeczko”- myśli sobie może ten śliczny, poważny, a może nawet smutny chłopczyk o jasnym spojrzeniu, grzecznie upozowany w krakowskim atelier fotograficznym, na tle malowanego pejzażu.

Któż to być może, jak myślicie?

Czy już widać po nim, że jego myśl wywrze wielki wpływ na całe pokolenia? Że jego słowa wejdą do serc i do krwiobiegu  Polaków? Że cytaty, pochodzące z jego dzieł, będą krążyć nad ojczyzną i budzić sumienia jeszcze ponad sto lat od dnia jego śmierci? Że jego obrazy przejdą na zawsze do historii sztuki i staną się bezcenne?

Nie. Nie widać tego po nim. Zupełnie.

Nikt by nawet tego nie przypuszczał.

To tylko dziecko. Wydaje się zupełnie zwyczajne.

 

Z okazji dzisiejszego święta chciałabym powiedzieć dorosłym: wszystkie dzieci wyglądają na zupełnie zwyczajne.

A tymczasem wszystkie są niezwykłe, wiele z nich ma wyjątkowe zdolności, a absolutnie każde z nich na swój sposób wpłynie na losy świata. Nie wiecie,  jaki to będzie sposób, więc lepiej szanujcie wszystkie dzieci.

To Posłańcy.

 

Wasze dzieci nie są waszymi dziećmi.

Są synami i córkami tęsknoty Życia za samym sobą.

Przybywają przez was, ale nie z was,

I chociaż są z wami, nie do was należą.

 

Możecie im dać waszą miłość, lecz nie wasze myśli,

Albowiem mają swoje własne myśli.

Możecie dać dom ich ciałom, ale nie ich duszom,

Albowiem ich dusze przebywają w domu jutra, którego wy nie możecie odwiedzić nawet w marzeniach.

Możecie się starać być podobnymi do nich, ale nie usiłujcie ich uczynić podobnymi do was.

Albowiem życie nie idzie wstecz, ani nie pozostaje z dniem wczorajszym.

Wy jesteście łukami, z których wasze dzieci,  jak żywe strzały, wysyłane są naprzód.

Łucznik widzi cel na drodze nieskończoności i On przygina was swoją mocą, by Jego strzały mogły lecieć szybko i daleko.

Niech was raduje to naginanie ręką Łucznika,

Bo tak  jak kocha On strzałę, która leci, tak kocha też łuk, który jest nieruchomy.

(Khalil Gibran Prorok – tłumaczenie moje)

 

Chłopczyk o jasnym spojrzeniu niebawem zaczął wyglądać inaczej, o, tak:

 

sw

 

A już potem wyglądał tak:

 

418px-Stanisław_Wyspiański3

 

Stał się dorosłym.

Ale chyba nie zapomniał, że mały Posłaniec wiele, wiele rozumie. I umiał to narysować, kiedy miał już własne dzieci. Spójrzmy tylko w te oczy:

 

 

stanislaw-wyspianski-portret-jozia-feldmana-1905

Portret Józia Feldmana – rysował  Stanisław Wyspiański.

 

Dzień Matki!

Emil_Osterman__Mother_and_Child

                                                                                                           (malował Emil Österman – 1870-1927)

 

 

Nic nie musisz zrobić, aby być kochanym – miłość matki nie jest obwarowana żadnym warunkiem. Nie trzeba jej zdobywać. – Erich Fromm

 

Wszystkim Mamom składam najlepsze życzenia z okazji ich święta, a także – wyrazy szacunku.

Nikt się nigdy nie dowie o większości Waszych poświęceń, ofiar, trosk i obaw, zresztą  tego wszystkiego nie da się objąć rozumem.

Nie poświęcacie się jednak dla uznania,  zrozumienia, czy nagrody, zresztą  nic nie jest w stanie Wam w pełni wynagrodzić tego, czego dokonałyście. Poza jednym tylko: poza widokiem mądrego, mocnego, samodzielnego, szczęśliwego człowieka, który ostatecznie odchodzi od Was, pewnym krokiem, w świat.

 

Ale kwiatek może być.

 

ann

(fot. KC ann )

Dzień Niezapominajki

niezap

(fot. KC ann)

 

Był wczoraj, a myśmy o nim zapomnieli!

Ale to nic, jeszcze zdążymy uczcić ten śliczny kwiatek, prawdziwe maleńkie arcydzieło.  Na szczęście mam w zapasie wiele Waszych zdjęć (Nini, pamiętam!) i na każdą właściwie okazję znaleźć mogę odpowiednią ilustrację.

 

E92805m

(fot. DC Rysiek)

 

I zawsze mam w zapasie stosowne wiersze. Całe regały stosownych wierszy!

 

Leopold Staff

DESZCZ WIOSENNY

 

W tle nieba, gdzie jest więcej srebra niż błękitu,

Puch pierwszych liści dymem zielonym się pieni

I jedynie nalotem lekkim malachitu

Odróżnia czas przedwiośnia od szarej jesieni.

 

Zaspany i niemrawy, nudny dzień powszedni

Cierpliwy jak dorożkarz na miejskim postoju,

Ma w sobie uroczystą nutę przepowiedni

Czegoś, co się jak święto rodzi w niepokoju.

 

Wiatr niesie chmury, zwiastun ulewy wysłańczy,

Co drzewa w tłum chorągwi rozwinie bogaty:

Deszcz majowy srebrnymi stopami już tańczy

Na ziemi od rzęsistych kropel piegowatej.

 

 

 

krople

(fot. KC Gio)

 

Czytajmy tomiki poetyckie! Są pełne znaczących niespodzianek. Oto, jaki wiersz wpadł mi w tej chwili w ręce – przypadkowo, a więc na pewno nie bez powodu:

 

Leopold Staff

RZECZYWISTOŚĆ

 

Niewiara w miłość ma się wstydzi:

Oczy mi skrywa róż dwulistkiem.

Bowiem to, czego się nie widzi,

Istnieje przecie przede wszystkiem.

 

Szczęście przemija, jak dym ginie,

nikną ułudy mgliste kraje,

rzeczywistością jest jedynie

To, co po wszystkim pozostaje.

Alchemilla mollis

alchemilla-mollis-

 

 

Tak właśnie to wygląda.

„Roślina ta jest szczególnie ceniona za wygląd liści przy mokrej pogodzie, gdy kropelki wody układają się w koraliki wodne i pięknie błyszczą. Wynika to z niezwykłych właściwości odbijania wody przez liście Alchemilli. Powierzchnia styku między wodą a liśćmi jest tak odchylona, że cienka warstwa powietrza przenika miedzy nimi, tworząc perełki, uważane przez alchemików za najczystszą formę wody. Alchemicy używali takiej właśnie wody w swoich doświadczeniach zamiany metali w złoto. Stąd też nazwa Alchemilla” – przekazała nam KC Justysia.

Wyobraźnia alchemików (ciekawi to musieli być ludzie, swoją drogą – zarówno interesujący sami w sobie, jak i ciekawi świata) z pewnością była poruszona tymi perełkami.

Maleńkie soczewki, a w każdej z nich – odbicie światła.

Świat jest przepełniony cudami!

A ponieważ jest ich tak niezmierzona ilość, wydają nam się zjawiskami całkiem codziennymi i zwyczajnymi. Tymczasem, jak pisze Mistrz Eckhart z Hochheim w swoich „Pouczeniach duchowych” (wyd. W drodze, Poznań 2001):

„Im coś szlachetniejsze, tym powszechniejsze.

Zmysły mam wspólne ze zwierzętami, życie – z drzewami. Istnienie jest mi czymś jeszcze bardziej wewnętrznym, a mam je razem z wszystkimi stworzeniami. Niebo obejmuje więcej rzeczy niż to, co jest pod nim, dlatego jest szlachetniejsze. Im szlachetniejsze są rzeczy, tym większy mają zasięg, tym są powszechniejsze. Miłość jest szlachetna, ponieważ ogarnia wszystko.”

(przełożył Wiesław Szymona OP)

 

 

Kazimierz Wierzyński

ZAKWITASZ, ŚWIECIE

 

Zakwitasz, świecie, bukietem piękności,

Który cię wkoło,  jak wieniec, obrasta

I girlandami,  jak równik, się wije

Przez puste stepy i przez ludne miasta.

 

Lecz ostatecznym cyplem twej korony,

Ponad biegunem najwyższego szczytu,

Wystrzela w górę,  jak serce, czerwony

Kwiat naszych tęsknot wieczności: zachwytu.

(z tomu Wiosna i wino, Warszawa, 1919)

 

 

 

 

Na koniec, specjalnie dla tych  Czytelniczek, które, jak ja, posadziły przed paru laty słynną jabłoń literacką Ananas Berżenicki – taki obrazek.

 

jabł

(fot: Adminka)

U mnie w tym roku nareszcie zakwitła! Jestem uszczęśliwiona.

Vivat maj!

Vivat ten Świat!