Alchemilla mollis

IMG_8524A

(fot:Adminka, przed chwilą)

 

Tak właśnie to wygląda.

„Roślina ta jest szczególnie ceniona za wygląd liści przy mokrej pogodzie, gdy kropelki wody układają się w koraliki wodne i pięknie błyszczą. Wynika to z niezwykłych właściwości odbijania wody przez liście Alchemilli. Powierzchnia styku między wodą a liśćmi jest tak odchylona, że cienka warstwa powietrza przenika miedzy nimi, tworząc perełki, uważane przez alchemików za najczystszą formę wody. Alchemicy używali takiej właśnie wody w swoich doświadczeniach zamiany metali w złoto. Stąd też nazwa Alchemilla” – przekazała nam KC Justysia.

Wyobraźnia alchemików (ciekawi to musieli być ludzie, swoją drogą – zarówno interesujący sami w sobie, jak i ciekawi świata) z pewnością była poruszona tymi perełkami.

Maleńkie soczewki, a w każdej z nich – odbicie światła.

Świat jest przepełniony cudami!

A ponieważ jest ich tak niezmierzona ilość, wydają nam się zjawiskami całkiem codziennymi i zwyczajnymi. Tymczasem, jak pisze Mistrz Eckhart z Hochheim w swoich „Pouczeniach duchowych” (wyd. W drodze, Poznań 2001):

„Im coś szlachetniejsze, tym powszechniejsze.

Zmysły mam wspólne ze zwierzętami, życie – z drzewami. Istnienie jest mi czymś jeszcze bardziej wewnętrznym, a mam je razem z wszystkimi stworzeniami. Niebo obejmuje więcej rzeczy niż to, co jest pod nim, dlatego jest szlachetniejsze. Im szlachetniejsze są rzeczy, tym większy mają zasięg, tym są powszechniejsze. Miłość jest szlachetna, ponieważ ogarnia wszystko.”

(przełożył Wiesław Szymona OP)

 

 

Kazimierz Wierzyński

ZAKWITASZ, ŚWIECIE

 

Zakwitasz, świecie, bukietem piękności,

Który cię wkoło,  jak wieniec, obrasta

I girlandami,  jak równik, się wije

Przez puste stepy i przez ludne miasta.

 

Lecz ostatecznym cyplem twej korony,

Ponad biegunem najwyższego szczytu,

Wystrzela w górę,  jak serce, czerwony

Kwiat naszych tęsknot wieczności: zachwytu.

(z tomu Wiosna i wino, Warszawa, 1919)

 

A w naszym ogrodzie jest teraz tak:

 

IMG_8545A

(fot. : Adminka)

Na koniec, specjalnie dla tych  Czytelniczek, które, jak ja, posadziły przed paru laty słynną jabłoń literacką Ananas Berżenicki – taki obrazek.

 

IMG_8541A

(fot: Adminka)

U mnie w tym roku nareszcie zakwitła! Jestem uszczęśliwiona.

Vivat maj!

Vivat ten Świat!

 

209 przemyśleń nt. „Alchemilla mollis

  1. Czyściec uzupełniam jeszcze o kozibród łąkowy. Sprowadziłam go niegdyś z łąki, bo tak pięknie wyglądają ogromne puchate kule okwitniętych kwiatostanów, a teraz kłączami rozlazł się wszędzie. Oraz o bluszcz pospolity, paproć orlicę, przetacznik ożankowy i skrzyp. Wszystko to sama ściągnęłam do ogrodu;)

  2. O, jednak!
    To ja dziękuję za jajka (kapusta była modra, czyli czerwona, jak sądzę?) i zapraszam do nowego wpisu.

  3. Widzę, że za dużo czasu straciłem na odpowiedni dobór słów i jednak przestałem być pierwszy (emotikon).

  4. Dzieńdoberek, czyżbym był tu u Pani Ulubionej Autorki pierwszy, a to tylko dlatego, że obudziłem sie jak uczciwi ludzie około ósmej, a nie o dziesiątej jak normalnie? No to ja w takim razie skorzystam i podzielę się czymś fenomenalnie śmiesznym, co przed chwilą przeczytałem na moim absolutnie ulubionym blogu, tym bardziej ulubionym, że nie lubię żadnego innego, więc ten jest pierwszy walkowerem. Otóż jedna z komentatorek napisała, że postanowiła zabarwić wielkanocne jajka jakimś tam ludowym sposobem gotując w liściach kapusty i wprawdzie jedno się rozbiło, ale i tak w efekcie tej pracy zostało jej dziewięć jajek w kolorze trupa. I było zdjęcie i powiem wam, że określenie „kolor trupa” jest jeszcze łagodne. Te pisanki mogłyby zostać wykorzystane przez Bobcia jako podkład do znanej z literatury pisanki z Hitlerem.

  5. Bardzo mi się podobają te odpowiedzi!
    Sowo, obraz etapu przejściowego uzupełniam o roślinę, zwaną czyśćcem właśnie. Nie może jej tam zabraknąć, obok perzu.

    Ryśku, dziękuję za przypomnienie. A właśnie mam coś na ten temat i zaraz pokażę.

  6. To jest klasyczne myślenie życzeniowe, Starosto;)

    Sowo P.,też by mi się przydał ogrodnik, a może i dwóch, bo matka natura zdecydowanie ma nade mną przewagę.
    Chwilowo jedyne, na co możemy sobie pozwolić to braterstwo dusz;)

  7. Jeżeli będziemy konsekwentnie, nieustannie wybierać Drogę, Prawdę i Życie to owszem pani Małgosiu, pewności nie ma, ale jest nadzieja a NADZIEJA zawieść nie może, jak mówi Pismo. Dzień dobry. Wybierzmy dobrze dzisiaj. Majowe uściski wszystkim.

  8. Ja co prawda snułam tylko domysły, jakie kwiatki w niebie rosną, ale myślę sobie, że skoro my i tysiące wielbicieli twórczości Starosty tak pilnie pokutę w postaci wielokrotnego czytania i analizowania Jeżycjady odprawiamy, to może nas ognie piekielne jakoś ominą, co ? Z tą nadzieją mówię – dobranoc.

  9. Właśnie wyobraziłam sobie czyściec jako nieskończony ogród porośnięty podagrycznikiem, perzem i nawłocią.

  10. Z okazji zapomnianego Dnia Niezapominajki życzenia niezapomnianych chwil wiosennych.

  11. Ale skąd wszyscy czerpią tę pewność, gdzie ostatecznie wylądują?
    Niebo nie jest jedyną możliwością, o ile mi wiadomo.

    Dobranoc, moi drodzy.

    (A Wannabe się nie zameldowała po życzenia imieninowe?!)

  12. Sowo, ja też nie nadążam. Słońce temu winne oczywiście plus zawirowania codzienności.
    Alku, gratulacje! Już teraz zapisuję się do Ciebie na korepetycje gdyż jesienią jeden z moich synów żeni się.
    Pomyśleć, że te wszystkie dowcipy o teściowych będzie można do siebie stosować.
    DUA i lipa- dobry wybór, czytając Ciotkę będziemy czuć tę symbiozę.
    Dobranoc wszystkim.

  13. „Nie wiem, co tam w niebie będziemy mieć, ale jedno będzie na pewno – cała wieczność do zagospodarowania. Od tygodnia usiłuję założyć w ogrodzie trawnik – kopię, karczuję, przesypuję tony poremontowego piasku i stwierdzam, że powinnam mieć na etacie jedno z dwóch: własnego ogrodnika albo kucharkę”

    To w niebie, Sowo, w niebie! (emotikon)

  14. Mamy sikorki!!!! Zdecydowaly po wielu naradach, ze zajma wolnostojaca budke w naszym ogrodku. Znowu za kilka tygodni znajdziemy male blekitno- zolte kulki, ktore probuja latac, w roznych miejscach na trawniku.

  15. No właśnie, właśnie. Ja bym też się chętnie zaprzyjaźniła, ale nad morze mam tak daleeeko!

    Nie wiem, co tam w niebie będziemy mieć, ale jedno będzie na pewno – cała wieczność do zagospodarowania. Od tygodnia usiłuję założyć w ogrodzie trawnik – kopię, karczuję, przesypuję tony poremontowego piasku i stwierdzam, że powinnam mieć na etacie jedno z dwóch: własnego ogrodnika albo kucharkę.

    Wszystkiego dobrego księgowym solenizantom i ślubownikom. Ostatnio nie nadążam.

  16. Miły wilk? Czy to nie sprzeczność sama w sobie?
    Zwierz został obłaskawiony urokiem Isiątek, ciastem drożdżowym oraz herbatą. Opór nie był możliwy.

    (no i ciekawe, co z tym komentarzem zrobi antyspam, ostatnio mnie znielubił)

  17. Ho, ho! Patrycjo! Położnictwo!=-O A skąd pomysł? Czyżby ktoś z rodziny był inspiracją?
    Na daną chwilę chciałabym pójść na biologię, jeszcze nie wiem jaką wybiorę specjalizację.
    Właśnie wróciłam z ogródka, gdzie z Chesterką wyrywamy chwasty, i siadam do książki „Patriota” Marie Lu.

  18. Z typowym refleksem szachisty informuję, że spotkaliśmy się z Wilkiem Morskim i stwierdzamy, że opinia o wilkach była jak zwykle krzywdząca. Bardzo miły Wilk. Ostrzegliśmy Wilka, że zamierzamy się z nim zaprzyjaźnić; przyjął to mężnie. Pobrał książki i wyszedł uginając się pod ciężarem przeznaczeń i książek w równym stopniu.

  19. Niezapominajki, róże i goździki, stokrotki, bławatki i wszystkie polne kwiatki.

  20. O! Kapucynko, byłam pewna Twojej chemii. Czy można wiedzieć co planujesz potem, skoro rozszerzenie z matmy i biologii nastąpi? Ja jestem w klasie humanistycznej – lecz, poza polskim, nie przepadam za przedmiotami kierunkowymi. Lubię za to biologię i języki obce a myślałam o… położnictwie.
    Piękny dziś dzień – cudnie, że wróciła do nas słoneczna pogoda.

  21. Mario Anno (wiad.pryw.)- dziękuję za tę pamięć, a miły list dotarł.

    Z okazji imienin najlepsze życzenia dla wszystkich Zosiek!

  22. i piwonie,
    Gratulacje Alku, przekaz prosze.
    (Zapytalam siostry czy zna twojgo syna (to samo studiowala), ale ustalilysmy, ze moja (mlodsza) siostra jest starszawa.)

  23. I fiołki. I ogromna biblioteka. Jedna dziewczynka na Mszy rodzinnej u Dominikanów powiedziała, że ma nadzieję w niebie znaleźć czas na przeczytanie wszystkich dobrych książek.

  24. Melduję, że w mieście Verdiego, szynki i sera, lipy już kwitną i rozkosznie pachną. Dla mnie to wręcz rajski zapach, spodziewam się go w niebie.

  25. Nie chodzi mi o mrożone małpie móżdżki, Zgredzie, ale o prawdziwy wybuch głowy w „Poszukiwaczach zaginionej Arki” (1h 47min 42s na cda). Kiedy oglądałyśmy pierwszy raz tę część, cofałyśmy tę scenę parę razy i zaśmiewałyśmy się do rozpuku:D

  26. Ja też kiedyś Mamo Isi siedząc pod lipą, słyszałam ten jednostajny brzęczący dźwięk. Ogromna ilość pszczół, jak jeden organizm na wielkim, oszałamiająco pachnącym drzewie. Pod drzewem bawiły się dzieci, ale pszczoły były tak zajęte swoimi sprawami, że nie było żadnych obaw. Mmm, nabrałam ochoty na miodek.

  27. Dzień dobry! Bardzo ładny aforyzm:) A na początek dnia może coś takiego ze wspomnień lady Agathy Ch. ?:
    ” Zawsze budziłam się rano z uczuciem radości – musi być ono naturalne dla nas wszystkich, tego jestem pewna – radości z tego, że się żyje. Nie twierdzę, że to sobie uświadamiasz, bo tak nie bywa, lecz jesteś, jesteś żywa, otwierasz oczy i masz przed sobą dalszy dzień; dalszy krok w twojej wędrówce do nieznanego miejsca. W tej emocjonującej wędrówce, która jest twoim życiem. Nie musi to być wcale emocjonujące życie jako takie, ale emocjonujące dla ciebie, bo jest twoje. Cieszenie się życiem, które ci podarowano, to jeden z wielkich sekretów istnienia.” Czego wszystkim i sobie życzę .

  28. Mocną stroną lipy jest też zapach jej kwiecia. Siedziałam kiedyś pod ogromną lipą właśnie w porze kwitnienia i aż brzęczało wokół od pszczół. Zazdroszczę lipy zdecydowanie, ale skoro nie znajdę miejsca na złotlin, to tym bardziej na lipę.
    Jeden albo dwa ciepłe dni i wszystko będzie kwitło! Bzy, konwalie, czeremcha, jabłonie, magnolia,głogi, jaśminy i krategusy.
    Wczoraj kosiątka próbowały pierwszych lotów z gniazda w bluszczu porastającym południową elewację.

  29. Zgredzie, zdecydowanie. Cień to mocna strona lipy (o, wytworzyłam nieomal aforyzm!)

  30. Dzień dobry! Alku, obejrzałam zdjęcia, nadzwyczaj mi się spodobały. Bardziej szczegółowe wrażenia znajdziesz w skrzynce, o ile działa.
    W każdym razie – jest czego Ci gratulować!

  31. Dziękuję, Madame. Również uważam, że człowiek z niego udany i niegłupi. Nutque, czekam z ciekawością na drugą część Kingsmana, w naszym niezbyt eleganckim świecie przyda się trochę więcej wybuchowej elegancji, skoro już nawet James Bond zszedł na szarą dosłowność.

  32. Kapucynko, w drugiej części Indiany Jonesa ta operacja dotyczyła Twoich kuzynek i była kulinarna.

  33. Alku, to mógł być złośliwy wirus grypy odzwierzęcej, na przykład przeniesiony od nietoperzy.
    Czystka w instytucie, anyway.

    Ale korelacji czasowej z momentem, kiedy Utrata przestała emitować wapory chyba raczej nie ma.
    To z Utratą musiało być chyba wcześniej.

  34. O! Alku! Z siostrami mówimy na to „perforacja głowy”:b Zdarzyła się też w Indiana Jones(ie?)!!!

  35. Dobry wieczór.
    „Całkiem przyjemny” o „Kingsmanie” – należy się emotikon jak nic. :) W tym roku na ekrany kin wejdzie kolejna część.
    Koniec bloku reklamowego.
    Ukłony – Nutka

  36. Owszem, zgadza się, UA, sądzę że to właśnie mój zstępny pisze teksty, o których mowa. Nazwisko jest bardzo rzadkie, a w dodatku to jego dziedzina. Tomasz jemu na pierwsze.

    Co do wątków krwawo-epidemiologicznych, na pewno da się je połączyć i wyobrazić sobie, jak nieostrożni działkowcy pękają niczym dojrzałe pomidory. Wskutek epidemii. Nawiasem mówiąc, przypomniałem sobie całkiem przyjemny film „Kingsman”, w którego finałowych scenach łby wrogów ludzkości pękały jak najcudowniejsze fajerwerki, produkując feerię barw. Uroczo odświeżające.

  37. Czyli gdzieś w owym lesie kryje się niewykorzystany nadmetraż na kurzej łapce. A pod strzechą zimują nietoperze, czyli b.członkowie wiadomego Instytutu mając za nic plan sześcioletni, pobrane granty oraz planowany dodruk przyczynku do „Systematyki nietoperzy” t.VI, s.1674.

  38. Kończąc wątek Mamy Isi: „Nb. grzyby się nie zmarnowały, bo je zjadła….
    … Lecz, że trujące były, wkrótce trupem padła.”

  39. Zamieniła ich w nietoperze!

    Mamo Isi, ja usiłuję pisać pod lipowym liściem. Chwilami się udaje, choć bzy bardzo pachną, a kwiaty tworzą piękne kępy koloru. Nie można tego zignorować.
    Ale Ciotka trzyma się nieźle.

  40. Zapewne wszyscy działkowicze wiadomego instytutu poszli na grzyby do lasu, bo grzybów było w bród, zabłądzili i trafili na domek baby Jagi, a ona zamieniła ich tradycyjnie w żaby. Nb. grzyby się nie zmarnowały, bo je zjadła.

    Też uważam, że Starosta powinien siedzieć pod lipowym liściem i odpoczywać sobie, ale nie za bardzo, bo co wtedy z Szanowną Ciotką? Biedna, porzucona bez dobrego słowa na rzecz ogrodnictwa przydomowego, rozgoryczona załamie się i padnie.

    Dobrze, gdziekolwiek coś wypielę, podrzucę korę. Będzie mnie łatwo wytropić.

  41. Aha!- jeszcze mi Adminka nie nadesłała Twoich zdjęć, pewnie wieczorem to nastąpi.
    Ciekawa jestem bardzo.
    Czy jest możliwe, że to na Twego potomka natknęłam się w sieci, czytając z zapałem mądre felietony mądrej młodzieży? Trafiłam tam za nazwiskiem brata, jakaś świetna dziewczyna o nim pisała,. Patrzę, a tu filmoznawca o znajomym nazwisku. On ci to? Bo miasto by się zgadzało.

  42. Aaa! Herbata mrożona! Wzdragam się. Zgrzyt.
    Herbata świeżo zaparzona – i owszem.
    Zapomniane, tajemnicze ogródki działkowe, Alku, bardzo przemówiły do mej wyobraźni. Bardzo. Około dziesięciu rozwiązań fabularnych wytworzyłam, zaledwie w pięć minut.
    Jeden wątek krwawy, a jeden epidemiologiczny.

  43. „Adminka wystawiła sobie stół z laptopem i pracuje pod kwitnącą magnolią, chyba i ja tak się urządzę pod lipą, żeby nie tracić cennego czasu”

    Tylko pod lipą, droga Autorko. Miejsce klasyka jest pod lipą, pod magnolią niech pracuje młodzież będąca na dorobku, od czasu do czasu rzucając pełne podziwu spojrzenia w stronę lokalnego Parnasu i donosząc temu Parnasowi mrożoną herbatę. „Kto i bawić się umiał i nie bał się myśleć…”, to może sobie siedzieć pod lipą. Ciągle mi się Kaczmarski w miejsce Kochanowskiego nasuwa.

  44. Oj tam, taka relacja… Drobne migawki zaledwie. W każdym razie wszyscy byli zadowoleni, a potem wszyscy jedliśmy coś, co moim zdaniem nazywało się (w karcie) kaszanka drobiowa, zdaniem M. kiszonka drobiowa, a w rzeczywistości podobno kieszonka drobiowa, co moim zdaniem nic nie znaczy, więc jak mógłbym to przeczytać. Prawda? Najwyraźniej jednak oboje z M. jesteśmy już na etapie okularów do czytania.

    Właśnie wróciliśmy z lasu, gdzie eksplorowaliśmy porzucone i zarośnięte ogródki działkowe. Takie jakby uroczysko wyodrębnione w lesie, zamienione w działki, zabudowane altankami, obsadzone owocowymi drzewami i najwyraźniej zapomniane jakieś 20 lat temu. Co w tym było ciekawe? Ano to, że ledwo czytelna tablica przy bramie głosi, że są to ogródki działkowe mojego własnego instytutu. A ja znalazłem je niedawno, zupełnym przypadkiem w sosnowym lesie w dolinie Utraty. Dziwne.

  45. Cześć, Patrycjo! Ja też zdaję biologię! Zrezygnowałam z chemii, bo, mimo że na razie ją rozumiem, to, jak przychodzi co do czego, nie potrafię operować moją wiedzą. Ani jej nijak ze sobą połączyć. No nie da się po prostu! A w jakim jesteś profilu? Przepraszam, jak już kiedyś mówiłaś:)

  46. Patrycjo, nie wiem, czy koniecznie po wąwozie, ale tak, to normalne, że się chce tylko spacerować. Od bzu do bzu!
    Ale nic to, pracować będziem.

  47. Dzień dobry w dzień upalny!
    Alku, zachowuję dla siebie tę osobistą relację, cieszę się na ślubne zdjęcia!(nie śmiałam się podmawiać). Miło, że pomyślałeś o przesłaniu ich i mnie.
    Gratuluję syna!

    Mamo Isi, sypię korę, gdzie się da. Mniej chwastów się przebija.
    O, tak, jest pięknie! Nie wychodzę z ogrodu i wciąż oglądam oraz oddycham zapachami. Adminka wystawiła sobie stół z laptopem i pracuje pod kwitnącą magnolią, chyba i ja tak się urządzę pod lipą, żeby nie tracić cennego czasu.

  48. Dzień dobry!
    Kapucynko, jak miło, że się pojawiłaś :) I dobrze, że napisałaś o zdawanej matmie, bo ja już chyba mogę zdradzić, że to samo postanowiłam, ale – z biologią.
    I tak się zastanawiam…Czy to jest normalne, że w taką pogodę chce się tylko spacerować z przyjaciółmi po wąwozie?

  49. Spóźnione, ale najserdeczniejsze życzenia dla pp.Juniorów Alka i dla Magpie! Wpadam tu jak po ogień i nie nadążam z czytaniem wpisów, a w ogóle głowę to już mam wyłącznie do pozłoty. Pełna dekoncentracja.
    Złotlin! Mam chrapkę, ale miejsca już nie znajdę. W ogrodzie bezhołowie, bo co wypielę, to zarośnie, jak to w maju. Ale za to jest tak pięknie, że aż słów braknie!
    Lecę! Z braku dyrygenta nasz chór in corpore dołączył do znakomitego chóru Cantus, wskutek czego mamy do uzupełnienia ich repertuar za ostatnie 30 lat. Podczas mszy o 9.30 śpiewamy trzy Ave Maria: Arcadelta, Onslowa i Nyberga. I „Zdrowaś Maryjo” Koszewskiego.

  50. :)
    Należy się.
    Dobranoc, Zgredziku!

    A księżyc już niepełny. Dobranoc wszystkim!

  51. Co do kowali.
    Jeden z nich okazał się kowalem nie tylko swojego losu, ale także – pośrednio – losu literatury.
    W tym miejscu emotikon chyba się należy.
    :-)
    Dobranoc!

  52. Ojoj, jaki niezwykły Księżyc obecnie prześwituje mi przez korony drzew, ale niestety nie widzę go dokładnie. Jak ogromny złoty dukat – wspaniały!

  53. W takim razie te wszystkie szczęśliwostki jeszcze przede mną! Szykuje się nie tylko kwiecisty czerwiec, ale i lipiec!!!

  54. A wczoraj zobaczyłam, że niektóre bzy już zaczynają przekwitać. Na razie tylko pojedyncze kwiatki, ale jednak. Szkoda, że tak szybko. Ale zapach jeszcze przyjemny czuć. Na wczorajszym krótkim spacerze zrobiłam zdjęcia, żeby mieć pamiątkę tych przyjemnych chwil :)

  55. U nas już bzy się rozwinęły, Kapucynko, i powietrze pachnie w całym ogrodzie. Cały dzień dziś tam siedziałam, ładując akumulatory pamięci.
    Dobrze będzie przypomnieć sobie ten dzień w lutym.

  56. Dziękuję wszystkim za miłe słowa na urodziny. A ja z kolei życzę wszystkiego dobrego Nowożeńcom!
    Dziś z mężem rozrzucaliśmy kompost – przygotowujemy front pod warzywnik. I sadziłam w nowych miejscach złotlin. I dostałam od sąsiadki piękny liliowy bez do wazonu (my mamy tylko biały).
    Miłego wieczoru!

  57. O tak, Pani Małgosiu! Tylko u nas jeszcze bzy w pączkach, bezzapachowe, chociaż, czy ja wiem, powącham!
    Lecę już teraz!!!:D

  58. Kapucynko, ta metoda wędrowania od jednego krzaka bzu do kolejnego „ustawia” spacer majowy!

  59. Pierwsza Komunia siostrzeńca. Nowosielski na ścianach. Niezapominajki w ogrodzie.
    Pompka do roweru czeka.

  60. Ostatnio odkryłam przyciągającą atmosferę wieczornych spacerów. Ruch w większości zamiera, a teraz wiosną jest jeszcze jasno. Ma się wrażenie, że mieszka się w małym miasteczku! Dzisiaj na pewno z tego skorzystam!:)

  61. No i bardzo nam miło, Kapucynko, ozdobo nasza.
    Tak jest, jak najczęściej wychodź na dwór i tam się ucz. Zmęczenie będzie mniejsze, bo szare komórki kochają świeże powietrze i zieleń!

  62. Dzień dobry! Stęskniłam się trochę! Już od jakiegoś czasu czułam takie zniechęcenie do wszystkiego, spowodowane trochę zmęczeniem, bo zabierałam sobie sen, aby się uczyć (ale nie dlatego, że jestem wzorową uczennicą, tylko zawsze robię wszystko na ostatnią chwilę). Prawie nie czytałam książek!!! Dopiero podczas majówki wzięłam się w garść i rozplanowałam sobie czas. Dzięki pięknej pogodzie częściej wychodzę na dwór, co niezwykle odświeża. Już nadszedł ten czas, kiedy jest mało nauki, ale trochę jej sobie narzucam, bo na fali tych wszystkich matur postanowiłam zdawać za 2 lata matmę! Właśnie zaraz do niej siadam.
    W każdym razie odżyłam, więc postanowiłam tutaj zajrzeć;)

  63. Szczęść Boże Młodej ,
    Życzymy spełnienia marzeń!
    I niezapominajek, dżdżownic i gleby zasadowej! Hej!

  64. Jaka znakomita wiadomość!
    Najlepsze życzenia dla Juniora i jego Pani!
    Czekam na rozwój wydarzeń.

  65. Moja lady M. piaseczyńskiego powiatu dalej dłubie, a ja jeszcze podzielę się nowiną: przez ostatnie tygodnie byłem kompletnie wyłączony z życia, bowiem mój junior wychodził za żonę. W Trójmieście on wychodził, z czego zamieszanie logistyczne, wyjazdy, wizyty, rewizyty, długie weekendy itp. No ale teraz już hej, kto inny wziął go sobie na głowę. Weselimy się wszyscy.

  66. To dla odmiany ogłoszenie jak najbardziej współczesne:

    „Zatrudnię męszczyznę z prawojazdem”

  67. Alku, dzięki za anegdotkę. Mam inną z tego obszaru czasowego.
    Głęboka wieś. Prelegent wykłada opornemu chłopstwu podstawy marksizmu-leninizmu. Skończył.
    – Czy są pytania?- rzuca.
    Po dłuższej chwili podnosi rękę miejscowy kowal.
    – A czy na tym Marksie są ludzie?

  68. Dzień dobry! I odwrotnie UA – niezapominajki zasadowe, jak kawałki nieba porozrzucane po ogrodzie :)
    Pędzę kosić, bo chmur jednak też nie brakuje, a strasznie po deszczach zarosło.

  69. A propos Wielkopolski: rzecz odbywała się w czasach słusznie minionych, w Szkole Morskiej, gdzie mój pater uczył przez całe wieki. Podczas jakiegoś omówienia sytuacji politycznej padła nazwa państwa – Wielka Brytania. Na co jeden ze zwierzchników poczuł się w obowiązku zareagować i lekko zganił prelegenta słowami: czy naprawdę sądzicie, kolego, że ona jest taka wielka?

  70. Dzień dobry UA, i Reszto. Nareszcie wiosna. W ogrodzie M. wyrąbuje większe dziury w plastikowym kompostowniku, bo przez mniejsze dżdżownice nie chciały przechodzić. Rąbie dziewczyna potwornym szturmowym nożem, na którego widok normalni ludzie przechodzą na drugą stronę ulicy i mamrocze „kto by się spodziewał tyle ziemi w tym starym plastiku…”

  71. U nas też (niebo jak niezapominajka)! Właśnie spędziłam miłą godzinkę w ogrodzie walcząc z podagrycznikiem. Nb. u nas gleba kwaśna.

  72. Dzień dobry!
    Kolejny piękny dzień w Wielkopolsce. Niebo jak niezapominajka na glebie zasadowej.:).
    Każdemu życzę.

  73. Och, dziękuję bardzo i odwzajemniam z mojego! Powiem Staroście na pocieszenie – ja też nie piszę ;)

  74. Chłopak mi od początku wpadł w oko, pamiętasz?
    Pozdrowienia z ogrodu, gdzie bynajmniej nie piszę powieści.

  75. Przeczytałam właśnie, że Szymon Nehring wygrał 15 Międzynarodowy Konkurs Pianistyczny Artura Rubinsteina w Tel-Awiwie ! To absolwent Bydgoskiej Akademii Muzycznej. Wspaniała wiadomość, prawda ?

  76. Uspokoiłaś mnie Ateno :)
    No jasne Starosto, skoro uśmiech Ateny jest taki piękny, to po co go jeszcze golić !;))

  77. Aniu.K jak to laskowy orzech to nic mu nie będzie, ale to chyba włoski, to raczej wypuści nowe liście, tylko będzie ostrożniejszy i poczeka i może nie mieć w tym roku orzechów. Taki mróz grubszego pnia nie zmrozi. Ale te włoskie są wrażliwe, dobrze jak jest trochę osłonięty.

  78. Ateno, zbędne wyjaśnienie, nie mamy żadnych wątpliwości w tej mierze.:)))
    A poza tym, nikt nie ma piękniejszego uśmiechu.

  79. Piętaszku, przysięgam że mój uśmiech jest ogólnie rzecz biorąc ogolony.
    Zgredzie, dziękuje, dowiedziałam się pokrótce co to jest krotka. (Staram się:))

  80. Pierwszą linijkę Ateny zrozumiałem w ten sposób, że obiecuje postarać się.
    A obiecuje to KC o informatycznym nicku Krotka.
    W jednym z zadań z ostatnich Potyczek Algorytmicznych (Ciepło zimno) występowała nawet taka mała osóbka.

  81. Coś niedobrze ze mną. Przeczytałam – ogolony uśmiech – Ateno ;)

    Magpie, no przestań z tym kostiumem, przecież Ty jesteś taką starszą młodzieżą jeszcze, czego o mnie nie można już powiedzieć. Serdeczności dla Ciebie :)

  82. Postaram sie krotko, hy hy.
    Swiat jest piekny, obecnie wiosennie piekny. Zdjecia zachecajace do sielanki.
    Magpie, najwazniejszym jest jak sie czujesz pod kostiumem;).
    Mamo Isi, ogolny usmiech.
    AniuG usciskaj Jasia.
    Pozdrawiam wszystkich maturzystow, myslami wciaz bylam z Wami.
    Sciskam wiosennie

  83. Przed moim oknem od zachodu rośnie orzech. Żywi rodzinę wiewiórek. Osłaniał od słońca. Chroniłam go przed kolejnymi ekipami budowlanymi. Ale chyba zmarzł w ostatnie noce. Jego zielone pąki są brązowe…dajecie mu jakieś szanse ogrodnicy?

  84. Magpie, przepraszam, że tak późno, ale kilka dni mnie tu nie było. Wobec tego: wszystkiego dobrego i duuuuużo uśmiechu na twarzy!
    Dla mnie masz 15 lat. Wystarczy pomnożyć dwie cyfry rzeczywistego wieku i gotowe! Jak to się mówi: druga młodość :-).

  85. Jeremiemu Przyborze werbeną kojarzyła się z Chopinem Ładne kwiatki! Coraz bardziej żałuję, że nie mam teraz ogrodu…

  86. Casciolino (wiad.pryw.)- znalazłam w spamie i przywróciłam Twoje muzyczne skojarzenie. Wpisałaś je jako Anonim, więc czujnik spamowy zareagował.:)))

  87. He,he, wiedza nieco zwietrzała, bo minęło z 17 lat, ale dzwoni w uchu prawidłowo. A encyklopedia roślin stara, tłumaczenie z czeskiego, przepiękne ryciny. Była to najukochańsza książka Jasia przez lata. Taksonomia nieco przestarzała, Jasiek potem( zdobywszy biegłą umiejętność czytania) weryfikował zmiany i ze smakiem mnie o nich informował. Chciał studiować biotechnologię, ale zrezygnował( dostawszy się już na studia). Stomatologia wygrała.
    Przywrotniki zapewne będą na Renku w weekend. Oprócz nich polecam werbenę patagońską. Istne cudo, traktowana jako jednoroczna, szkółka z Olsztyna ma na pewno.
    Wracam do pracy.

  88. Chętnie przeczytałabym opowieści ani.g.
    Nikt nie broni angielskich ogrodów. Mają bardzo wiele zalet, ale przecież ja jestem od chwalenia naszych, to nie mogę. Nie wystarczy powiedzieć, że angielskie są najpiękniejsze, nie dlatego są bardzo wartościowe, bo to chyba o to chodzi, są wartościowe z różnych względów.

  89. Staram się sobie przypomnieć co sadziły dawnymi czasy gospodynie, by osłonić rośliny od wiatru. Tak, by się nie narobić. Pamiętam płotki, wysokie kwiaty tzw. bujany i mojeukochane żółte pompony.

  90. Mamo Isi, polecam ogrodnicze sklepy internetowe! Wszystko przychodzi za 24 godz., świeżutkie i starannie zapakowane.

  91. AniuG., jestem oszołomiona Twoją encyklopedyczną wiedzą! Z encyklopedią w ręku byłaś „odpytywana z całej rodziny szorstkolistych”! Przyznaję się ze wstydem, że pierwszy raz słyszę o tej rodzinie.
    A historyjka przepyszna!

  92. Dzień dobry!
    Oczywiście, że Księżyc ma wpływ na pogodę. Wczoraj i przedwczoraj zimno i wichura, po czym pełnia – i proszę, mamy słoneczny, cichy dzień – i nareszcie ciepło!
    Oj, nie jest to, nie jest, pogoda na pisanie.

  93. Na rynku ogrodnicy nie mieli przywrotnika! Ale za to upolowałam ostatni krzaczek różowej niezapominajki! AniuG, dzięki za wyczerpujące informacje w kwestii; pozostaje mi jeszcze upolować białą odmianę. Ciekawe, czy one się krzyżują i potem mamy niezapominajki, w których każdy płatek jest innego koloru?

  94. Angielski ogród to to chyba nie jest, za dużo przestrzeni. Tam rośliny są gęściej posadzone. Ten jest chyba bardziej malarski i może mniej pod kontrolą. W naszych jest więcej wolności. Nie wiem czy to dobrze, czy źle, ale zgodniej z naszą naturą.

  95. Zgredziku (wiad.pryw.), dziękuję za wiadomość.

    KrzysztofieO, z domowego IP trafiasz do spamu, właśnie wydobyłam stamtąd – i przywróciłam- Twoją wiadomość. Pardon.

  96. Teraz dopiero spróbowałam placka. Pyszniutki! Ale nie przebije są mojej mamy. Robi najlepsze ciasto z rabarbarem pod słońcem!

  97. Dziękuję za piękne życzenia kochane dziewczyny! :-)
    Nutrio, Molu: chciałabym mieć takie mądre i miłe córki, jak wy.
    Pozdrawiam ciepło!

  98. Wszystkiego najlepszego, Magpie! Życzę miłych chwil w ogrodzie, obfitych plonów oraz dużo cierpliwości w oczekiwaniu na „Ciotkę…” :)
    Ciasto przepyszne, a jak pachnie!

    Wczoraj u nas w domu znaleźliśmy kreta! Nikt nie ma pojęcia, w jaki sposób się u nas znalazł. Może chciał schronić się przed śniegiem?

  99. Och! Magpie, czego ci życzyć? Nie napiszę ,,sto lat!”, bo sama bym nie chciała tyle żyć. To może szczęścia? Świetnych książek do czytania? I w dużych ilościach! Zdrowia! Kochającej rodziny. Miłych ludzi na twojej drodze! A co by ci dać na prezent? Uśmiech! Prosto z serca. Nic innego nie mam do dyspozycji!

  100. Magpie, sto lat!
    Á propos, czy wiesz, że jesteś w wieku mojej mamy? To znaczy ciałem, oczywiście, o duchu tu nie mówimy.

  101. Dziękuję DUA! Rabarbar z własnego ogródka. :-)
    A jaki piękny prezent urodzinowy dostałam od Magdy Z: wiersze Wierzyńskiego!

    W moim ogrodzie na razie rośliny dobrze się czują, szczególnie świeżo posadzone róże – chyba dzięki tej ilości deszczu. Ale może też kupię superplon – upał przyjdzie i wszystko padnie, albo mszyce pożrą młode listki… Jedynie chwasty najlepiej się czują. Chociaż może nie powinniśmy mówić źle o tych roślinach – przecież większość ma właściwości lecznicze, albo są jadalne i można z nich robić podobno smaczne dania.

  102. Sowo, zamieszczam, jeśli pozwolisz, Twoją wiad.pryw. – ku ogólnemu pożytkowi.:) I dla Jas, oczywiście.

    Magpie, wszystkiego najlepszego i dzięki za piernik, a zwłaszcza placek z rabarbarem. Stu lat w nienagannym kostiumie życzę!
    Bardzo dziękuję za wiadomość o superplonie k. Kto wie, czy się nie przyda.

  103. Wiad. Pryw.

    Doroszewski pozwalał mówić dwoma z żeńskimi rzeczownikami i chyba ostatecznie nikt tego nie odwołał. Kiedyś się tym interesowałam, bo nie mogę odzwyczaić się od formy dwoma rękoma. Skądś mi się to wzięło, ale nie wiem skąd. Pewnie to jakiś prasłowiański atawizm.

  104. Dzień dobry, Kochani!
    Stawiam piernik Mamy Żakowej z powidłami śliwkowymi (własnej roboty) i placek drożdżowy z rabarbarem – z okazji jeszcze nie tak bardzo bolesnej rocznicy 35 urodzin. :-) Ale grunt, że czuję się na 18 lat, a że kostium trochę się marszczy – nic to. ;-) Nasz gończy też dziś ma urodziny – skończył rok – ale do powagi i stateczności temu psiemu nastolatkowi jeszcze daleko.

    Tym, którym zima daje się we znaki w ogrodzie – polecam superplon k – stymulator wzrostu. Co prawda sama nie musiałam z niego korzystać, ale dostaję porady mailem ze sklepu ogrodniczego, w którym się zaopatruję w rośliny. Polecają zastosować ten preparat w przypadku uszkodzeń spowodowanych mrozem, śniegiem, bądź suszą.

  105. Ależ mnie ubawił Twój opis perypetii ogródkowych Aniu G. Swietnie to opisałaś.

    Od razu przypomniał mi się mój syn, który dzieckiem będąc, wykopał sobie dołek i wrzucał tam garść nasion klonu, które spadały na naszą trawę od sąsiada. Na początku rosły sobie niewinnie małe roślinki, na które nie zwracałam uwagi. Po latach u sąsiada klon powaliła burza, a u nas wyrósł mini-zagajnik klonowy z drzewkami ciasno upchanymi, wysokimi ale giętkimi. Kilka razy poruszyłam temat wycięcia zagajnika, bo tylko niepotrzebnie cień rzuca i miejsce zabiera, ale jakoś nie otrzymuję zdecydowanej odpowiedzi. Nie mam odwagi sama wyciąć ani wykopać, bo czułabym się źle, tak jakbym komuś zniszczyła rysunek lub jakąś inną pracę artystyczną. Co tu robić?

  106. Zima w środku wiosny! Styczeń w tym roku był wyjątkowo mroźny, a ja jeszcze na dokładkę czytałam akurat ,,Brulion Bebe B.”, a tamtropikalne upały i myslalam, że zwariuję do marca. Do marca! A tu mam i dalej zima!
    A żeby poczuć wiosnę przytoczę wiersz, który dzisiaj przerabialiśmy na polski (zwróćcie na te neologizmy!):

    Julian Tuwim ,,Czereśnie ”

    Rwałem dziś rano czereśnie,
    Ciemnoczerwone czereśnie,
    W ogrodzie było ćwierkliwie,
    Słonecznie, rośnie i wcześnie.

    Gałęzie, jak opryskane
    Dojrzałą wiśni jagodą,
    Zwieszały się omdlewając,
    Nad stawu odniebną wodą.

    Zwieszały się, omdlewając
    I myślą tonęły w stawie,
    A plamki słońca migały
    Na lśniącej, soczystej trawie.

    ,,No, taki wiersz może napisać tylko Julian Tuwim ” – stwierdziła pani Basia po przeczytaniu. Całkowicie się z nią zgadzam .

  107. Mój błąd z dwiema głowami! Pisanie czegokolwiek to ciężka robota, chyba, że ktoś ma lekkie pióro lub chociaż bezbłędne. Sporo czasu mi zajmuje wpisanie krótkiej wiadomości, a co dopiero dłuższej! Uff

  108. Może i zimno, może dla ogrodu niedobrze, ale za to jak ładnie śnieg sypał o poranku, dużymi wirującymi płatkami. Lubię.

  109. Dzień dobry (choć nad morzem sroga zima). Pamiętam pani Małgosiu, jak nas Pani ostrzegała swego czasu, że zima w tym roku będzie długa no i… spełnia się z nawiązką.

    Iskro, dzięki za to, że wyraziłaś także moje pobożne życzenia co do Ciotki.

  110. Dzień dobry. Z dwiema!:)
    Aniu, kwiatki brunery (mam jej sporo) są żywiej błękitne, choć w formie podobne do niezapominajek.
    U nas też wczoraj, gdym trawnik kosiła, lekki śnieżek przemykał pośród lekkiego deszczu. Ale zaraz stopniał.
    Ach, miejmy nadzieję, że dzielne rośliny dadzą sobie radę.
    Bzy dopiero zaczynają rozkwitać, ale mało ich w tym roku i jakieś marne.
    Szkoda!

  111. U nas kwitnąca wiśnia dostała podwójną białą czapkę, zielona trawa osiwiała, dziwy, dziwy! To będzie niezwykły rok, gdzieś tam na pewno urodzi się ciele z dwoma głowami!

  112. Dzień dobry(ciut rozpaczliwie).
    Śnieg sypie od świtu. Na tarasie 4-5 cm. Każda gałązka kwitnącej czereśni pokryta grubą warstwą puchu , bratki świecą na żółto spod białego kożucha, szafirki na niebiesko, tulipany w białych czapeczkach, nierozkwitłe bzy po śniegiem. I nadal sypie. Ratunku!
    Niezapominajka(Myosotis-mysie ucho)to nazwa rodzajowa, rodzina ogórecznikowate. Jest około 50 gatunków, w Polsce dziko występuje kilkanaście. Te ogrodowe to leśna, błotna i alpejska( lubi słońce). Kolor płatków- niebieski, biały i różowy. Rośliny dwuletnie. Znakomicie się rozsiewają w ogrodzie. Kupiłam kilka lat temu u ogrodnika jedną sadzonkę różowej niezapominajki. Niebieskie są w ogrodzie od dawna. Przyszły od sąsiadki. Po kilku latach pod drzewami mam dywany niebieskich i różowych kwiatuszków. Kwiatki podobne do niezapominajek mają ułudka i brunera, ale listki zupełnie inne.
    Niezapominajkowa wiedza przyszła do mnie wraz z kwiatową obsesją młodszego dziecięcia, wówczas 4 latka. Byłam regularnie odpytywana z całej rodziny szorstkolistych, ze szczególnym naciskiem na niezapominajki i żywokosty i ogórecznik, z uwzględnieniem nazw łacińskich, miejsc występowania, zastosowań. Jasiu, z encyklopedią roślin w łapinach, starannie sprawdzał, czy się nie mylę. Potem już bez encyklopedii. Nie zapomnę nigdy wyprawy po żywokost, który Jaś zauważył przy drodze z kościoła. Zostałam zmuszona do powrotu pod kościół ze szpadlem i w niedzielnej garsonce i w szpilkach, wykopywałam zielsko na oczach zdumionych parafian. Czemu się nie przebrałam? Ryk był tak wielki, że na nic nie miałam czasu. Młodszemu nerwica natręctw minęła( ciekawa postać swoją drogą), a żywokost rósł wiele lat pomiędzy różami. Jasiek do dzisiaj go wspomina, bo upiorne zielsko za nic nie chciało opuścić ogrodu. Swoją drogą można go sadzić przy kompostowniku i używać do robienia gnojówki z dużą zawartością potasu, rośliny uwielbiają, ale śmierdzi pod niebiosa.
    Idę zaprzęgać psy do sań, czas ruszać do pracy.

  113. Zgredzie, ale fluid! Właśnie Żabę czytam! Oby ta pełnia przyniosła dobrą zmianę. Obawiam się , że te przymrozki mogą zaszkodzić roślinom ( może nie będzie tak źle?)

  114. Mogła jeszcze była Ania pójść jako sześciolatka do szkoły. Albo powtarzać klasę (bo repetitio est mater studiorum).

  115. To już szczyt wszystkiego, żebym prawie w środku maja cieszyła się, że kaloryfery grzeją. Mróz już u nas bezlitosny ale księżyc naprawdę piękny. Szkoda tylko tych roślinek i sadowników.
    Pani Małgosiu, może już tak tej Ciotki nie odchudzać. ŚDM może się przecież zmieścić w czyjejś opowieści lub miłej kuchennej pogawędce bohaterów. Ubywa jej tych stron i ubywa a czekamy przecież na opasłą.
    Ciepła kołderka przyzywa. Dobranoc.

  116. Jabłko „Ananas berżenicki”. Proszę przeczytać „Panią na Berżenikach”.

  117. Mamo Isi, ale komary to już mogłyby dokuczyć.. albo muszki?

    Ciotka niech pozostanie obfita. To może i Konkurs i ŚDM? I Wieniawski jeszcze? Przecież Pani to jakoś rozsądnie poupycha? Trwam w nadziei.

  118. Fluid! :o)
    Internet mówi jednak, że to jutro.
    Dobrze, że bez zakładów się obyło, bo dałabym sobie uciąć obie ręce..
    Piękny ten Pani ogród!
    I czy owocem długo czekanego kwiatuszka będzie ananas czy jabłko?
    Trwam w konsternacji.

  119. Nini, fluid! Właśnie na niego patrzę! I też się zastanawiam, czy to już pełnia. A jeśli tak, to mam nadzieję na zmianę pogody.

  120. Ten niecny dzisiejszy nie- czy prawie przymrozek to chyba specjalnie dla księżycowych maniaków.. luna widoczna jak na dłoni. I chyba pełnia na dodatek?

  121. Ponieważ w tym wpisie i komentarzach do niego przeplatają się motywy związane z ogrodem i ptakami (śnieg majowy pomijam milczeniem), miałam muzyczne skojarzenie: Olivier Messiaen. Proponuję wysłuchanie „La Fauvette des jardins”, w wykonaniu żony kompozytora, Yvonne Loriod. Ale nadaje się też, a propos magii w kropli wody, „Fête des belles eaux”.

  122. Przy okazji, bardzo ładny wiersz.
    ,,Co zostanie?”
    Chyba ten
    „Jak serce, czerwony
    Kwiat”
    Ale to już z jedynie mi znanych powodów.

  123. Och, dawno mnie tu nie było… (Dawno? Zależy, dla kogo… – myśli w tej chwili Większość Księgowych. Zatem przemówię teraz do Tej Mniejszości, która jednak zdążyła odpocząć od mojego natręctwa.) Ale sami rozumiecie, tyle teraz nauki…
    Ale ponieważ mam handrę, postanowiłam jedak wrócić i zaczerpnąć trochę Promyczków.
    Wiecie, mam wam tyle do opowiedzenia, że… że chyba nie opowiem.
    No, może poza pewnym szczegółem, że moja koleżanka (a trzeba Wam wiedzieć, że zaciekła to czytelniczka) zdecydowała się napisać do Drogiej Nam Pani Małgosi. Ma na imię Julia (niestety, nie jestem w stanie określić, jaki nick przybrała) i twierdzi, że już dawno to zrobiła, ja jednak dla pewności proszę o potwierdzenie.

    Kradnę uśmiechy
    Nutria

  124. Nie ma sprawiedliwości na tym świecie Mamo Isi. Każdy sobie myśli, że taki dziki ogród to tak sam z siebie dziko wygląda, a to przecież wszystko zaplanowane jest ;)

  125. O jak zazdroszczę wnukowi tej wielojęzyczności, mnie się jakoś języki nie trzymają :(
    A co do przesunięcia Ciotki to przesunie się wstecz? będzie konkurs chopinowski?

  126. O, to jak mój młodzieniec, też lat 18 i też te same języki. Tylko matury tutaj nie ma i idzie się rok wcześniej do szkoły, czyli mój młodzieniec jest studentem. A Asia też te same języki, tylko lat dopiero 15.

    Znikam, bo piszę po kryjomu z pracy.

  127. Kalina pomponowa jest piękna. A zdjęcia z Pani ogrodu, Pani Małgorzato, idealnie odzwierciedlają obecny zimny maj – choć nie widać na nich nieba, od razu wiadomo, że jest ono raczej zaciągnięte szarymi chmurami.To zapewne kwestia światła.
    PS. Hmm, ciekawe w takim razie kiedy będzie toczyć się akcja „Ciotki…”? Obstawiałam jesień 2016 z odwołaniami do ŚDM. Czyżby teraz miała to być nadchodząca jesień 2017? Napięcie wzrasta ;)

  128. Patrycjo, ten młodzieniec jest poliglotą. Pół-Francuzem w polskim liceum, w klasie hiszpańskojęzycznej, a angielskiego uczy się od najmłodszych lat. Tak że co tu gadać. Cztery języki biegle. Spokojniutko!

  129. Lubię te chwile, kiedy człowiek jest uchetany jak dziki osioł, a co kto wejdzie do ogrodu, to powiada: Jaki piękny, dziki ogród! Zupełnie dziki!

  130. Dzień Dobry.

    Współczuję serdecznie wykopującym się spod śniegu i przesyłam piękne, rześkie, poranne, kanadyjskie słońce. Nareszcie po prawie dwóch tygodniach deszczu (i powodzi w stolicy) mamy upragnione słońce. A czerwony ptak (kardynał szkarłatny) śpiewa na dachu naszego domu tak głośno i donośnie jak nigdy do tej pory. Zrobiłam zdjęcie, podeślę jutro, bo zmykam teraz do pracy.

    Pozdrawiam.

  131. Nawet malowanie obrazu nie oddaje tego procesu zdecydowanie twórczego, bo podczas malowania nie napadają nas mszyce, ani przymrozki, nie wyrośnie nam znienacka cis – samosiejka pośrodku kompozycji, nie zmienią kolorystyki kępy przetaczników, których nikt do ogrodu nie prosił, nie siądzie na ulubionym, wychuchanym kwiatku kot-niecnota, a ślimaki nie zeżrą turków . A to przecież tylko przykłady tysięcznych dystrakcji, jakich ogrodnikowi dostarcza każdy dzień.

  132. Hanusiu, dawno, dawno temu też chodziłam do tego przedszkola. A odkąd jest tam również plac zabaw, regularnie bywają tam Isiątka z Mamą.

  133. Niekoniecznie, można go wkomponować w kolorowe krzewy. Widziałam tak w wojsławickim arboretum, dobrze się prezentował w licznym towarzystwie. Na tyle się wyróżniał, że zaraz zwróciłam na niego uwagę.

  134. Przepraszam, że przerwę, ale – jak poszła Pani wnuczkowi matura z angielskiego?

  135. Dziękuję! Już dawno chciałam poszperać w internecie za autorem, ale nie wiedziałam, jak szukać. Swoją drogą to ciekawe wydarzenie. Sławna na całą Polskę pisarka chwali gazetkę ze wsi, o której nawet niektórzy należący do powiatu nigdy nie słyszeli.

  136. W ogóle – kalina ma wiele odsłon. Popatrzcie w Googla. Pomponowa, Hanusiu, to słynna „Boulle de neige”.

    Mamo Isi, tak jest, urządzanie ogrodu to jak malowanie obrazu. Żywego w dodatku!
    Przepadam za tym.
    Sowo, tak, wiem, klon palmowy jest śliczny, ale widzę go raczej w małych, ascetycznych ogródkach. Mój jest duży, swobodny i z lekka szalony. Sporo dużych już drzew. Taki mały klon zaginąłby w tym tłumie, on potrzebuje przestrzeni i jasnego tła.
    Ale żałuję.

  137. Wygląda bardzo szlachetnie, jak wszystko co angielskie…

    Ale przecież piękno ma wiele odsłon. Nasze bzy i konwalie – niezastąpione.

  138. Kalina, czerwonoróżowa jabłoń ozdobna, bladożółtawa magnolia, klon złocisty – pięknie skomponowane!
    Nasza magnolia i czeremcha wciąż w pąkach przez ten chłód. Przed chwileczką oglądałam sobie przez okno w kuchni parkę rudzików i samczyka pleszki. Pleszka przepięknie śpiewa. Podobno śpiew pleszki podebrał Beethoven do V Symfonii.

  139. O, pardon, odpowiedź nt kaliny już padła:) Przyznam się nieśmiało, że nie rozpoznaję poszczególnych gatunków. Chyba kalina pomponowa jest najbardziej charakterystyczna? Mało się orientuję w tym temacie, ale lubię, bardzo lubię!

  140. Piękny ogród! Marzę o takim! Czy to Kalina sztywnolistna?

    Mamo Isi, byłam w Świętej Rodzinie na początku kwietnia. Akurat na zakończenie Misji, na Mszy dla dzieci. Kilka znajomych twarzy widziałam:). Zawsze jak odwiedzam dawną okolicę miłe wspomnienia z dzieciństwa powracają…..Udało nam się nawet wejść na plac zabaw mojego przedszkola! Dzieci miały wiele radości (mamusia miała więcej, hi,hi!)
    Pozdrawiam gorąco, chociaż w tej chwili pada u mnie śnieg:)

  141. Bardzo to być może, Kokoszko, bo te na zdjęciu same się posiały w okolicy kilku hortensji (którym podsypałam dużo kwaśnej gleby) i alchemilli właśnie. W naturze ziemię tu mamy zasadową, piaszczystą, toteż niezapominajki w innych partiach ogrodu są niebieściutkie.

    Pietaszku, no będzie to widok, będzie.

  142. Dzieńdoberek! – krzyczę pogodnie, choć u nas pogodnie nie jest. Śniegi sypie! Załamałam się.
    ,,To nie jest tak, że oni umarli, a my żyjemy. To oni żyją, a my umieramy” – taki oto cytat przeczytałam w gazetce kościelnej w pierwszy dzień Wielkiego Postu, ale nie pamiętam autora. Świetnie odnosi się do ,,Braci Lwie Serce „.

  143. Coś mi się po głowie kołacze, że kolor niezapominajek zależy od kwaśności gleby, na kwaśnej robią się różowe. Chyba coś o tym na maturze pisałam, rajsiu moja matura już pełnoletnia!
    Krupnik to dobry pomysł na dziś, jeno ja wciąż muszę przestudzone. Melduję, że „Brat” spisuje się na medal w rekonwalescencji po ekstrakcji zęba, powinien figurować na recepcie. Za to książki DUA odradzałabym na te przypadłości, jeszcze by szwy od śmiechu puściły.

  144. Bingo! Odgadłam kalinę!

    Starosto, litości! Piękno też trzeba dawkować po troszeczku;)

    Poszerzam zakres tematów fotograficznych o świeżo spadłe płatki śniegu na przekwitającej renklodzie.

  145. To jest cudownie pachnąca kalina, Mamo Isi!
    Może faktycznie z lekka woskowa. Kwiatki mięsiste, mocne.
    Z tyłu: czerwonoróżowa jabłoń ozdobna, bladożółtawa magnolia, klon złocisty.

  146. Starosto kochany, co to te krzewy z białymi baldachami kwiatuszków? Czo one są takie woskowe, czy tylko się wydają?
    Justysiu, piękna ta historia, dzięki której alchemilla otrzymała swą czarnoksięską nazwę.
    Krzysztofie, przypominam, że Connie Willis czeka!
    Piętaszku, bratnia duszo, to niezapominajki różowieją, jak zimno! A to ci heca! Pojęcia nie miałam.
    Rosół wydaje mi się najsłuszniejszy jako zupa na ziąb, ale jakoś chodził za mną krupnik.

  147. Ale numer! Poprawka Zuzi i Otz zmusza mnie do przesunięcia akcji „Ciotki” o cały rok. Ale to nawet lepiej, a pójdzie łatwo. Nie będzie tylko wzmianki o ŚDM.
    No i parę rzeczy lepiej się usytuuje.
    Dzięki za czujność, dziewczynki!

  148. Ależ jak najbardziej, rosołek!
    Półkoperkowa też.

    Wilku Morski, jak miło pomyśleć, że spokojnie sobie w domu naleśniki smażysz. Przyjemnego wypoczynku!

  149. Krupnik dobra rzecz, trzeba będzie zrobić niebawem. Dzisiaj rodzina rozgrzeje się naleśnikami.

  150. Te różowe płatki niezapominajek Mamo Isi, to chyba ma związek z zimnem. U siebie też obserwuję to zjawisko.

    A Nigeryjczyk, jaki zaradny. Wiedział co robi chłopina w tym naszym arktycznym klimacie ;)

  151. A u mnie koperek ładnie kiełkuje. Mogę zrobić już zupę półkoperkową.

  152. Krupnik to dobra idea na dziś.

    Fanko Robrojka, dziękuję za przesyłkę poetycką! Ho-ho! Gratulacje!

  153. Oj, pruszył, pruszył śnieżek, Krzysztofie. Niech gęś kopnie taką pogodę. W zeszłym roku o tej porze latałam w sandałach, a teraz co? Kolega na studiach, Nigeryjczyk, miał jedno futro zimowe i jedno letnie. Wtedy żeśmy się z niego nabijali, ale powoli zaczynam go rozumieć.
    Sensu nie ma, żebym leciała kupować alchemillę, bo jej przecie w taką pogodę nie będę sadzić. Jeszcze kataru dostanie, a ja przy okazji.
    Ale zdjęcia przepiękne! I te słodkie niezapominajki wyłażące spod liścia przywrotnika! Jak to jest, że niektóre płatki mają różowe?
    Jednak widać różnicę klimatyczną, bo mój ananas dopiero w pąkach.
    Mąż wykonał jeszcze jeden domek lęgowy i teraz już obie sosny i brzoza są zagospodarowane. Ciekawe, czy w tym roku ptaki jeszcze go zajmą? W taki ziąb mowy nie ma, żebym przycupnęła gdzieś w pobliżu i poobserwowała sytuację mieszkaniową. Ech, do niczego. Idę robić krupnik. Porządna, rozgrzewająca zupa, idealna na zimę.

  154. U nas też zimno, brrr. Słońce świeci. Na szczęście, wbrew zapowiedziom, w nocy nie było przymrozku!

  155. Aaa! Rzeczywiście! Racja, Otz, racja, Zuziu. To moje dawne notatki się mylą. Już wniosłam poprawkę. Obie urodziły się w 1998!
    Dzięki!

  156. Zgredzie, mam wrażenie (nie znając, co prawda, oryginału), że przekład Mistrza Eckharta dokonany przez o. Wiesława S. jest tym najlepszym. Jasno, pięknie, klarownie. Czyta się z wielką przyjemnością i zrozumieniem.

    Gio, merci.

  157. Cieszę się, że i Pani, i Zuzi spodobał się mój pomysł :) Zuziu, mam nadzieję, że dziki Cię nie nękały ;)

  158. DUA, ależ tak, oczywiście! :-)

    Uwiecznianie piękna jak zapasy na zimę, na szare i smutne chwile – u mnie na takiej właśnie zasadzie to działa. Nasza Zuzia doskonale to wyraziła, trafiła w samo sedno. Vivat! :-)

  159. Ja akurat mam „Kazania i traktaty” wydane w 1988 przez Pax.
    Może tam zajrzę.

  160. Zuziu 12, napisałaś właśnie to , o czym myślałam. Uwieczniamy na zdjęciach piękno. Już dawno przekonałam się, że to najlepsze pamiątki. Uwielbiam oglądać zdjęcia. :)

  161. Tak, Zgredziku, rozumiem to doskonale.
    Ale w tej książce właściwie śmierci nie ma. Jest piękno i miłość, odwaga i szlachetność. Pani Lindgren napisała ją dla wnuka, który bał się śmierci.

    Nutko, bardzo Ci dziękuję za wyjaśnienie – ciekawostkę. Coś już o tym wiedziałam. Z zapałem oglądam filmiki na YT, poświęcone prawom fizyki, w tym – zachowaniom wody. Wiele wspaniałych zdjęć i obserwacji!

    Gio, dziękuję za przesyłkę, właśnie Adminka mi przekazała – jakie śliczne zdjęcia z kroplami deszczu! Czy będzie mi wolno kiedyś tu je pokazać?

  162. Odejdę za chwilkę od tematu. Obliczyłam, że Łusia w tym roku zdaje maturę! I Ania oczywiście też. Ciekawe jak dziewczętom poszło.

    I jeszcze jedno mnie zastanawia, dlaczego mamy taką potrzebę uwieczniania wszystkiego co piękne? Może to trochę jak zapasy na zimę? W chwilach smutku i szarości sięgamy po np. zdjęcie i ono przywołuję nam w sercach i w pamięci wiosnę.

    To ja już się oddalam.:)

  163. Starosto, to chyba naturalne, że w pewnych sytuacjach nie chce się czytać o śmierci dzieci.
    Przeczytałem.
    Poszukam mojego Eckharta.

  164. A dlaczego krople, np. deszczu, są akurat kuliste? To dopiero ciekawa historia. I bardzo w temacie. Pozwolę sobie przytoczyć krótkie wyjaśnienie jako ciekawostkę, ale jeżeli wiecie to wszystko, Szanowni Księgowi, to wybaczcie i przemilczcie mój wpis. :)

    Cząsteczki wody znajdujące się na powierzchni mają zupełnie inną (wyższą) energię, ponieważ znajdują się w innym polu sił niż cząsteczki we wnętrzu cieczy. Podwyższenie energii wynika stąd, że oddziałują nie tylko z cząsteczkami takimi samymi jak one, ale również z cząsteczkami otaczającego je powietrza, z którymi mają kontakt. Ponieważ układy dążą do minimalizacji swojej energii, kropla dąży do minimalizacji powierzchni. A bryłą, w której stosunek powierzchni do objętości jest najmniejszy jest właśnie kula. Oczywiście warunkiem jest nieobecność sił zewnętrznych. Wobec ziemskiej grawitacji krople są mniej lub bardziej zdeformowane.

  165. Dzień dobry. Krople deszczu na liściach łubinu wyglądają cudnie. Co roku maniakalnie robię zdjęcia. Dziękuję za fantastyczną lekcję botaniki. Okazało się, że na moim skalniaku pyszni się wilczomlecz i alchemilla mollis. Ostatnio kupiłam morwę białą, którą uwielbiam i teraz biegam po podwórku i szukam miejsca. Zaobserwowałam niedawno w ogrodzie parę kosów i co ciekawe cały czas trzymają się razem. Na trawie, później wspólnie fru na drzewo, miły to widok. Pozdrawiam.

  166. Zuziu, dziękuję, skarbie, za broszkę z perełek rosy. Owszem, taką bym nawet lubiła.

  167. Ozdobniczko, dziękuję za zdjęcia kwiatków z ogrodu Twojej babci. Nie, to nie jest żółta stokrotka! To wdzięczna bylina wieloletnia, której nazwa brzmi: omieg kaukaski.
    Żółtej stokrotki, o ile mi wiadomo, ludzkość jeszcze nie zdołała wyhodować, a w naturze takie nie występują.

  168. Obydwa przytoczone teksty łączy moim zdaniem nie tylko to, że są piękne i mądre, ale także to, że zawierają podobne przemyślenia.

  169. W przyszłym roku Ci zakwitnie na pewno, Aleksandro miła! Kiedyś musi.
    A podsypujesz nawozu? Najlepszy w granulkach: Osmocote, z przedłużonym okresem działania. Sypie się raz na sezon.

    Dobrywieczorku, tak jest! Woda, zresztą, to kolejny ze zwyczajnych cudów.

  170. Och, przepiękny kwiatuszek ananasa! Pani Małgosiu, dziękuję, że Pani go pokazała. To na razie jedyna możliwość oglądnięcia tego cudu. U mnie listków mnóstwo, ale kwiatków nie widać. Staram się nie zazdrościć :)

  171. Dziękuję DUA, dziękuję Justysiu! To już odwołuję mało pochlebne uwagi o Alchemilli Rzeczywiście jest tak, że najbardziej przyciąga naszą uwagę to, co jest krzykliwe i kolorowe, ale prawdziwe cuda kryją się w rzeczach na pierwszy rzut oka niepozornych. A zjawiska świetlne przy użyciu wody są wspaniałym sposobem poznawania fizyki: proste włożenie łyżki do szklanki pokazuje dziwy- łyżka się łamie A już obserwacja światła przechodzącego przez wodę to dopiero radość!

  172. Wszystkie zdjęcia w tym wpisie robiła Adminka.
    Musze to uzupełnić.
    Iskro, alchemilla (czyli przywrotnik) rośnie na całkiem przeciętnych glebach. Ale zawsze, sadząc, wypełniam wykopany dołek dobrą ziemią do kwiatów. To się opłaca, rośliny lepiej rosną.
    Kwitnie ładnie: żółta koronka drobnych kwiateczków.

  173. Śliczna to roślinka. Najbardziej jednak zachwyca mnie to, że lubi cień. Poszukuję takich roślin, jeśli jeszcze nie wymaga dobrej gleby to będzie idealna. Chyba zaraziłam się już tu Wierzyńskim. Podobają mi się Jego wiersze a zdjęcie Adminki też godne podziwu. Pozdrawiam serdecznie wszystkich.

  174. Dzień dobry!
    Mój Boże, jaki ten świat piękny. Jak sobie poradzić z taką ilością piękna? I jak można nie być szczęśliwym na tym świecie?
    Przyszło mi do głowy, że śliczny musiałby być naszyjnik z takich perełek. Albo broszka dla Pani Małgosi.
    Piękny fragment z „Pouczeń duchowych”. „Miłość jest szlachetna, ponieważ ogarnia wszystko.”
    Dziękuję bardzo i wyruszam w piękny świat. (Na bzową wycieczkę. Dziękuję Jadziu! Miejmy nadzieję, że dziki mnie oszczędzą.)

  175. I znowu zrobiłam sobie jednodniową przerwę. Oj, nie wyszło mi to na dobre, nie wyszło! Ileż ciekawych przemyśleń mnie ominęło! Ale już narobiłam zaległości i, jeśli nikt nie ma nic przeciwko temu, skomentuję tu kilka z nich. A więc:
    Przede wszystkim bardzo dziękuję pani Małgosi, Kasztanowłosej i Magdzie Z. za porady językowe (mam nadzieję, że nikogo nie pominęłam).
    Zgredzie! Cieszę się, że skorzystałeś z mojej rady i przeczytałeś drugi rozdział ,,F2″, który tak gorąco polecałam.
    Gio, ależ smakowity fragmencik o jajkach (Brzechwy też niczego sobie) nam tu przytoczyłaś :-D .
    Magdo Z., już dawno przeczytałabym ,,Brata”, gdybym miała do niego dostęp, ale jeszcze raz poszperam po miejscowych bibliotekach i może go znajdę.
    Miałam jeszcze zachwycać się nad rozdziałem ,,F” o ,,Piórem Słowika”, lecz nie chcę już przedłużać, więc tylko napiszę, że chciałabym spotkać takiego nauczyciela jak Marian Węgrzynowicz, a już na pewno chciałabym takim zostać w przyszłości.
    Nie zamierzam was zanurzać przy długimi komentarzami, więc o nowym wpisie napiszę tylko, że zdjęcia bardzo mi się spodobały i dziękuję Justysi za informację.:-)
    U nas właśnie wyszło słońce. Pędzę na pole!

  176. Jadziu, ależ mi się spodobał pomysł wycieczki „bzowej”! Zaraz Cię będę naśladować. Jak tylko przestanie padać!

    Piętaszku, tak jest. Cały Kosmos.

    A kropelki wody widziałam dziś też i na gładkich liściach tulipana. Ale one zaraz spłyną. Na liściach pokrytych meszkiem, a do tego płaskich jak talerzyki, krople mogą leżeć godzinami, póki nie wyparują..

  177. Jeszcze dodam, że wiersz jest piękny i idealnie wyraża to, co czuję za każdym razem, gdy wyjdę na pole.

  178. Cuda są wszędzie, zgadzam się. Czasem rzeczywiście trudno je dostrzec, ale jeśli akurat człowiek ma możliwość zatrzymać się, to można wiele zobaczyć i zachwycać się. Wczoraj, korzystając z wolnego czasu znowu urządziłam sobie wycieczkę „bzową”, czyli najbliższy widoczny krzak bzu wyznaczał mi kierunek spaceru. Wiele roślin i zwierząt przy tym zaobserwowałam i chętnie jeszcze bym pochodziła. No, ale albo się pisze pracę, albo się spaceruje. ;)

    Życzę miłego tygodnia i dużo słońca, żeby wszystko dookoła rozkwitało! :)

  179. Ach, nie wiem co bym zrobiła bez tej strony, która jest takim skutecznym antidotum na stresy wszelakie.
    Ogród po deszczu ! To mój ulubiony temat fotograficzny. Nie zastąpią tych kropelek najwspanialsze brylanty świata. Można też, jak wszystkim zapewne wiadomo, w każdej z nich zobaczyć cały wielki kosmos ! Gratulacje dla Adminki za piękne zdjęcia :).

    Myślę, że podobnie zachowują się kropelki wody na wszystkich liściach, które są pokryte delikatnym meszkiem. A na marginesie dodam, że taka budowa liścia ułatwia spływanie wody do jego wnętrza, co jest istotne, kiedy jest jej mało i każda kropelka ma wagę złota (jak to u Alchemilli).

Dodaj komentarz