Alchemilla mollis

alchemilla-mollis-

 

 

Tak właśnie to wygląda.

„Roślina ta jest szczególnie ceniona za wygląd liści przy mokrej pogodzie, gdy kropelki wody układają się w koraliki wodne i pięknie błyszczą. Wynika to z niezwykłych właściwości odbijania wody przez liście Alchemilli. Powierzchnia styku między wodą a liśćmi jest tak odchylona, że cienka warstwa powietrza przenika miedzy nimi, tworząc perełki, uważane przez alchemików za najczystszą formę wody. Alchemicy używali takiej właśnie wody w swoich doświadczeniach zamiany metali w złoto. Stąd też nazwa Alchemilla” – przekazała nam KC Justysia.

Wyobraźnia alchemików (ciekawi to musieli być ludzie, swoją drogą – zarówno interesujący sami w sobie, jak i ciekawi świata) z pewnością była poruszona tymi perełkami.

Maleńkie soczewki, a w każdej z nich – odbicie światła.

Świat jest przepełniony cudami!

A ponieważ jest ich tak niezmierzona ilość, wydają nam się zjawiskami całkiem codziennymi i zwyczajnymi. Tymczasem, jak pisze Mistrz Eckhart z Hochheim w swoich „Pouczeniach duchowych” (wyd. W drodze, Poznań 2001):

„Im coś szlachetniejsze, tym powszechniejsze.

Zmysły mam wspólne ze zwierzętami, życie – z drzewami. Istnienie jest mi czymś jeszcze bardziej wewnętrznym, a mam je razem z wszystkimi stworzeniami. Niebo obejmuje więcej rzeczy niż to, co jest pod nim, dlatego jest szlachetniejsze. Im szlachetniejsze są rzeczy, tym większy mają zasięg, tym są powszechniejsze. Miłość jest szlachetna, ponieważ ogarnia wszystko.”

(przełożył Wiesław Szymona OP)

 

 

Kazimierz Wierzyński

ZAKWITASZ, ŚWIECIE

 

Zakwitasz, świecie, bukietem piękności,

Który cię wkoło,  jak wieniec, obrasta

I girlandami,  jak równik, się wije

Przez puste stepy i przez ludne miasta.

 

Lecz ostatecznym cyplem twej korony,

Ponad biegunem najwyższego szczytu,

Wystrzela w górę,  jak serce, czerwony

Kwiat naszych tęsknot wieczności: zachwytu.

(z tomu Wiosna i wino, Warszawa, 1919)

 

 

 

 

Na koniec, specjalnie dla tych  Czytelniczek, które, jak ja, posadziły przed paru laty słynną jabłoń literacką Ananas Berżenicki – taki obrazek.

 

jabł

(fot: Adminka)

U mnie w tym roku nareszcie zakwitła! Jestem uszczęśliwiona.

Vivat maj!

Vivat ten Świat!

 

209 przemyśleń nt. „Alchemilla mollis

  1. Czyściec uzupełniam jeszcze o kozibród łąkowy. Sprowadziłam go niegdyś z łąki, bo tak pięknie wyglądają ogromne puchate kule okwitniętych kwiatostanów, a teraz kłączami rozlazł się wszędzie. Oraz o bluszcz pospolity, paproć orlicę, przetacznik ożankowy i skrzyp. Wszystko to sama ściągnęłam do ogrodu;)

  2. O, jednak!
    To ja dziękuję za jajka (kapusta była modra, czyli czerwona, jak sądzę?) i zapraszam do nowego wpisu.

  3. Widzę, że za dużo czasu straciłem na odpowiedni dobór słów i jednak przestałem być pierwszy (emotikon).

  4. Dzieńdoberek, czyżbym był tu u Pani Ulubionej Autorki pierwszy, a to tylko dlatego, że obudziłem sie jak uczciwi ludzie około ósmej, a nie o dziesiątej jak normalnie? No to ja w takim razie skorzystam i podzielę się czymś fenomenalnie śmiesznym, co przed chwilą przeczytałem na moim absolutnie ulubionym blogu, tym bardziej ulubionym, że nie lubię żadnego innego, więc ten jest pierwszy walkowerem. Otóż jedna z komentatorek napisała, że postanowiła zabarwić wielkanocne jajka jakimś tam ludowym sposobem gotując w liściach kapusty i wprawdzie jedno się rozbiło, ale i tak w efekcie tej pracy zostało jej dziewięć jajek w kolorze trupa. I było zdjęcie i powiem wam, że określenie „kolor trupa” jest jeszcze łagodne. Te pisanki mogłyby zostać wykorzystane przez Bobcia jako podkład do znanej z literatury pisanki z Hitlerem.

  5. Bardzo mi się podobają te odpowiedzi!
    Sowo, obraz etapu przejściowego uzupełniam o roślinę, zwaną czyśćcem właśnie. Nie może jej tam zabraknąć, obok perzu.

    Ryśku, dziękuję za przypomnienie. A właśnie mam coś na ten temat i zaraz pokażę.

  6. To jest klasyczne myślenie życzeniowe, Starosto;)

    Sowo P.,też by mi się przydał ogrodnik, a może i dwóch, bo matka natura zdecydowanie ma nade mną przewagę.
    Chwilowo jedyne, na co możemy sobie pozwolić to braterstwo dusz;)

  7. Jeżeli będziemy konsekwentnie, nieustannie wybierać Drogę, Prawdę i Życie to owszem pani Małgosiu, pewności nie ma, ale jest nadzieja a NADZIEJA zawieść nie może, jak mówi Pismo. Dzień dobry. Wybierzmy dobrze dzisiaj. Majowe uściski wszystkim.

  8. Ja co prawda snułam tylko domysły, jakie kwiatki w niebie rosną, ale myślę sobie, że skoro my i tysiące wielbicieli twórczości Starosty tak pilnie pokutę w postaci wielokrotnego czytania i analizowania Jeżycjady odprawiamy, to może nas ognie piekielne jakoś ominą, co ? Z tą nadzieją mówię – dobranoc.

  9. Właśnie wyobraziłam sobie czyściec jako nieskończony ogród porośnięty podagrycznikiem, perzem i nawłocią.

  10. Z okazji zapomnianego Dnia Niezapominajki życzenia niezapomnianych chwil wiosennych.

  11. Ale skąd wszyscy czerpią tę pewność, gdzie ostatecznie wylądują?
    Niebo nie jest jedyną możliwością, o ile mi wiadomo.

    Dobranoc, moi drodzy.

    (A Wannabe się nie zameldowała po życzenia imieninowe?!)

  12. Sowo, ja też nie nadążam. Słońce temu winne oczywiście plus zawirowania codzienności.
    Alku, gratulacje! Już teraz zapisuję się do Ciebie na korepetycje gdyż jesienią jeden z moich synów żeni się.
    Pomyśleć, że te wszystkie dowcipy o teściowych będzie można do siebie stosować.
    DUA i lipa- dobry wybór, czytając Ciotkę będziemy czuć tę symbiozę.
    Dobranoc wszystkim.

  13. „Nie wiem, co tam w niebie będziemy mieć, ale jedno będzie na pewno – cała wieczność do zagospodarowania. Od tygodnia usiłuję założyć w ogrodzie trawnik – kopię, karczuję, przesypuję tony poremontowego piasku i stwierdzam, że powinnam mieć na etacie jedno z dwóch: własnego ogrodnika albo kucharkę”

    To w niebie, Sowo, w niebie! (emotikon)

  14. Mamy sikorki!!!! Zdecydowaly po wielu naradach, ze zajma wolnostojaca budke w naszym ogrodku. Znowu za kilka tygodni znajdziemy male blekitno- zolte kulki, ktore probuja latac, w roznych miejscach na trawniku.

  15. No właśnie, właśnie. Ja bym też się chętnie zaprzyjaźniła, ale nad morze mam tak daleeeko!

    Nie wiem, co tam w niebie będziemy mieć, ale jedno będzie na pewno – cała wieczność do zagospodarowania. Od tygodnia usiłuję założyć w ogrodzie trawnik – kopię, karczuję, przesypuję tony poremontowego piasku i stwierdzam, że powinnam mieć na etacie jedno z dwóch: własnego ogrodnika albo kucharkę.

    Wszystkiego dobrego księgowym solenizantom i ślubownikom. Ostatnio nie nadążam.

  16. Miły wilk? Czy to nie sprzeczność sama w sobie?
    Zwierz został obłaskawiony urokiem Isiątek, ciastem drożdżowym oraz herbatą. Opór nie był możliwy.

    (no i ciekawe, co z tym komentarzem zrobi antyspam, ostatnio mnie znielubił)

  17. Ho, ho! Patrycjo! Położnictwo!=-O A skąd pomysł? Czyżby ktoś z rodziny był inspiracją?
    Na daną chwilę chciałabym pójść na biologię, jeszcze nie wiem jaką wybiorę specjalizację.
    Właśnie wróciłam z ogródka, gdzie z Chesterką wyrywamy chwasty, i siadam do książki „Patriota” Marie Lu.

  18. Z typowym refleksem szachisty informuję, że spotkaliśmy się z Wilkiem Morskim i stwierdzamy, że opinia o wilkach była jak zwykle krzywdząca. Bardzo miły Wilk. Ostrzegliśmy Wilka, że zamierzamy się z nim zaprzyjaźnić; przyjął to mężnie. Pobrał książki i wyszedł uginając się pod ciężarem przeznaczeń i książek w równym stopniu.

  19. Niezapominajki, róże i goździki, stokrotki, bławatki i wszystkie polne kwiatki.

  20. O! Kapucynko, byłam pewna Twojej chemii. Czy można wiedzieć co planujesz potem, skoro rozszerzenie z matmy i biologii nastąpi? Ja jestem w klasie humanistycznej – lecz, poza polskim, nie przepadam za przedmiotami kierunkowymi. Lubię za to biologię i języki obce a myślałam o… położnictwie.
    Piękny dziś dzień – cudnie, że wróciła do nas słoneczna pogoda.

  21. Mario Anno (wiad.pryw.)- dziękuję za tę pamięć, a miły list dotarł.

    Z okazji imienin najlepsze życzenia dla wszystkich Zosiek!

  22. i piwonie,
    Gratulacje Alku, przekaz prosze.
    (Zapytalam siostry czy zna twojgo syna (to samo studiowala), ale ustalilysmy, ze moja (mlodsza) siostra jest starszawa.)

  23. I fiołki. I ogromna biblioteka. Jedna dziewczynka na Mszy rodzinnej u Dominikanów powiedziała, że ma nadzieję w niebie znaleźć czas na przeczytanie wszystkich dobrych książek.

  24. Melduję, że w mieście Verdiego, szynki i sera, lipy już kwitną i rozkosznie pachną. Dla mnie to wręcz rajski zapach, spodziewam się go w niebie.

  25. Nie chodzi mi o mrożone małpie móżdżki, Zgredzie, ale o prawdziwy wybuch głowy w „Poszukiwaczach zaginionej Arki” (1h 47min 42s na cda). Kiedy oglądałyśmy pierwszy raz tę część, cofałyśmy tę scenę parę razy i zaśmiewałyśmy się do rozpuku:D

  26. Ja też kiedyś Mamo Isi siedząc pod lipą, słyszałam ten jednostajny brzęczący dźwięk. Ogromna ilość pszczół, jak jeden organizm na wielkim, oszałamiająco pachnącym drzewie. Pod drzewem bawiły się dzieci, ale pszczoły były tak zajęte swoimi sprawami, że nie było żadnych obaw. Mmm, nabrałam ochoty na miodek.

  27. Dzień dobry! Bardzo ładny aforyzm:) A na początek dnia może coś takiego ze wspomnień lady Agathy Ch. ?:
    ” Zawsze budziłam się rano z uczuciem radości – musi być ono naturalne dla nas wszystkich, tego jestem pewna – radości z tego, że się żyje. Nie twierdzę, że to sobie uświadamiasz, bo tak nie bywa, lecz jesteś, jesteś żywa, otwierasz oczy i masz przed sobą dalszy dzień; dalszy krok w twojej wędrówce do nieznanego miejsca. W tej emocjonującej wędrówce, która jest twoim życiem. Nie musi to być wcale emocjonujące życie jako takie, ale emocjonujące dla ciebie, bo jest twoje. Cieszenie się życiem, które ci podarowano, to jeden z wielkich sekretów istnienia.” Czego wszystkim i sobie życzę .

  28. Mocną stroną lipy jest też zapach jej kwiecia. Siedziałam kiedyś pod ogromną lipą właśnie w porze kwitnienia i aż brzęczało wokół od pszczół. Zazdroszczę lipy zdecydowanie, ale skoro nie znajdę miejsca na złotlin, to tym bardziej na lipę.
    Jeden albo dwa ciepłe dni i wszystko będzie kwitło! Bzy, konwalie, czeremcha, jabłonie, magnolia,głogi, jaśminy i krategusy.
    Wczoraj kosiątka próbowały pierwszych lotów z gniazda w bluszczu porastającym południową elewację.

  29. Zgredzie, zdecydowanie. Cień to mocna strona lipy (o, wytworzyłam nieomal aforyzm!)

  30. Dzień dobry! Alku, obejrzałam zdjęcia, nadzwyczaj mi się spodobały. Bardziej szczegółowe wrażenia znajdziesz w skrzynce, o ile działa.
    W każdym razie – jest czego Ci gratulować!

  31. Dziękuję, Madame. Również uważam, że człowiek z niego udany i niegłupi. Nutque, czekam z ciekawością na drugą część Kingsmana, w naszym niezbyt eleganckim świecie przyda się trochę więcej wybuchowej elegancji, skoro już nawet James Bond zszedł na szarą dosłowność.

  32. Kapucynko, w drugiej części Indiany Jonesa ta operacja dotyczyła Twoich kuzynek i była kulinarna.

  33. Alku, to mógł być złośliwy wirus grypy odzwierzęcej, na przykład przeniesiony od nietoperzy.
    Czystka w instytucie, anyway.

    Ale korelacji czasowej z momentem, kiedy Utrata przestała emitować wapory chyba raczej nie ma.
    To z Utratą musiało być chyba wcześniej.

  34. O! Alku! Z siostrami mówimy na to „perforacja głowy”:b Zdarzyła się też w Indiana Jones(ie?)!!!

  35. Dobry wieczór.
    „Całkiem przyjemny” o „Kingsmanie” – należy się emotikon jak nic. :) W tym roku na ekrany kin wejdzie kolejna część.
    Koniec bloku reklamowego.
    Ukłony – Nutka

  36. Owszem, zgadza się, UA, sądzę że to właśnie mój zstępny pisze teksty, o których mowa. Nazwisko jest bardzo rzadkie, a w dodatku to jego dziedzina. Tomasz jemu na pierwsze.

    Co do wątków krwawo-epidemiologicznych, na pewno da się je połączyć i wyobrazić sobie, jak nieostrożni działkowcy pękają niczym dojrzałe pomidory. Wskutek epidemii. Nawiasem mówiąc, przypomniałem sobie całkiem przyjemny film „Kingsman”, w którego finałowych scenach łby wrogów ludzkości pękały jak najcudowniejsze fajerwerki, produkując feerię barw. Uroczo odświeżające.

  37. Czyli gdzieś w owym lesie kryje się niewykorzystany nadmetraż na kurzej łapce. A pod strzechą zimują nietoperze, czyli b.członkowie wiadomego Instytutu mając za nic plan sześcioletni, pobrane granty oraz planowany dodruk przyczynku do „Systematyki nietoperzy” t.VI, s.1674.

  38. Kończąc wątek Mamy Isi: „Nb. grzyby się nie zmarnowały, bo je zjadła….
    … Lecz, że trujące były, wkrótce trupem padła.”

  39. Zamieniła ich w nietoperze!

    Mamo Isi, ja usiłuję pisać pod lipowym liściem. Chwilami się udaje, choć bzy bardzo pachną, a kwiaty tworzą piękne kępy koloru. Nie można tego zignorować.
    Ale Ciotka trzyma się nieźle.

  40. Zapewne wszyscy działkowicze wiadomego instytutu poszli na grzyby do lasu, bo grzybów było w bród, zabłądzili i trafili na domek baby Jagi, a ona zamieniła ich tradycyjnie w żaby. Nb. grzyby się nie zmarnowały, bo je zjadła.

    Też uważam, że Starosta powinien siedzieć pod lipowym liściem i odpoczywać sobie, ale nie za bardzo, bo co wtedy z Szanowną Ciotką? Biedna, porzucona bez dobrego słowa na rzecz ogrodnictwa przydomowego, rozgoryczona załamie się i padnie.

    Dobrze, gdziekolwiek coś wypielę, podrzucę korę. Będzie mnie łatwo wytropić.

  41. Aha!- jeszcze mi Adminka nie nadesłała Twoich zdjęć, pewnie wieczorem to nastąpi.
    Ciekawa jestem bardzo.
    Czy jest możliwe, że to na Twego potomka natknęłam się w sieci, czytając z zapałem mądre felietony mądrej młodzieży? Trafiłam tam za nazwiskiem brata, jakaś świetna dziewczyna o nim pisała,. Patrzę, a tu filmoznawca o znajomym nazwisku. On ci to? Bo miasto by się zgadzało.

  42. Aaa! Herbata mrożona! Wzdragam się. Zgrzyt.
    Herbata świeżo zaparzona – i owszem.
    Zapomniane, tajemnicze ogródki działkowe, Alku, bardzo przemówiły do mej wyobraźni. Bardzo. Około dziesięciu rozwiązań fabularnych wytworzyłam, zaledwie w pięć minut.
    Jeden wątek krwawy, a jeden epidemiologiczny.

  43. „Adminka wystawiła sobie stół z laptopem i pracuje pod kwitnącą magnolią, chyba i ja tak się urządzę pod lipą, żeby nie tracić cennego czasu”

    Tylko pod lipą, droga Autorko. Miejsce klasyka jest pod lipą, pod magnolią niech pracuje młodzież będąca na dorobku, od czasu do czasu rzucając pełne podziwu spojrzenia w stronę lokalnego Parnasu i donosząc temu Parnasowi mrożoną herbatę. „Kto i bawić się umiał i nie bał się myśleć…”, to może sobie siedzieć pod lipą. Ciągle mi się Kaczmarski w miejsce Kochanowskiego nasuwa.

  44. Oj tam, taka relacja… Drobne migawki zaledwie. W każdym razie wszyscy byli zadowoleni, a potem wszyscy jedliśmy coś, co moim zdaniem nazywało się (w karcie) kaszanka drobiowa, zdaniem M. kiszonka drobiowa, a w rzeczywistości podobno kieszonka drobiowa, co moim zdaniem nic nie znaczy, więc jak mógłbym to przeczytać. Prawda? Najwyraźniej jednak oboje z M. jesteśmy już na etapie okularów do czytania.

    Właśnie wróciliśmy z lasu, gdzie eksplorowaliśmy porzucone i zarośnięte ogródki działkowe. Takie jakby uroczysko wyodrębnione w lesie, zamienione w działki, zabudowane altankami, obsadzone owocowymi drzewami i najwyraźniej zapomniane jakieś 20 lat temu. Co w tym było ciekawe? Ano to, że ledwo czytelna tablica przy bramie głosi, że są to ogródki działkowe mojego własnego instytutu. A ja znalazłem je niedawno, zupełnym przypadkiem w sosnowym lesie w dolinie Utraty. Dziwne.

  45. Cześć, Patrycjo! Ja też zdaję biologię! Zrezygnowałam z chemii, bo, mimo że na razie ją rozumiem, to, jak przychodzi co do czego, nie potrafię operować moją wiedzą. Ani jej nijak ze sobą połączyć. No nie da się po prostu! A w jakim jesteś profilu? Przepraszam, jak już kiedyś mówiłaś:)

  46. Patrycjo, nie wiem, czy koniecznie po wąwozie, ale tak, to normalne, że się chce tylko spacerować. Od bzu do bzu!
    Ale nic to, pracować będziem.

  47. Dzień dobry w dzień upalny!
    Alku, zachowuję dla siebie tę osobistą relację, cieszę się na ślubne zdjęcia!(nie śmiałam się podmawiać). Miło, że pomyślałeś o przesłaniu ich i mnie.
    Gratuluję syna!

    Mamo Isi, sypię korę, gdzie się da. Mniej chwastów się przebija.
    O, tak, jest pięknie! Nie wychodzę z ogrodu i wciąż oglądam oraz oddycham zapachami. Adminka wystawiła sobie stół z laptopem i pracuje pod kwitnącą magnolią, chyba i ja tak się urządzę pod lipą, żeby nie tracić cennego czasu.

  48. Dzień dobry!
    Kapucynko, jak miło, że się pojawiłaś :) I dobrze, że napisałaś o zdawanej matmie, bo ja już chyba mogę zdradzić, że to samo postanowiłam, ale – z biologią.
    I tak się zastanawiam…Czy to jest normalne, że w taką pogodę chce się tylko spacerować z przyjaciółmi po wąwozie?

  49. Spóźnione, ale najserdeczniejsze życzenia dla pp.Juniorów Alka i dla Magpie! Wpadam tu jak po ogień i nie nadążam z czytaniem wpisów, a w ogóle głowę to już mam wyłącznie do pozłoty. Pełna dekoncentracja.
    Złotlin! Mam chrapkę, ale miejsca już nie znajdę. W ogrodzie bezhołowie, bo co wypielę, to zarośnie, jak to w maju. Ale za to jest tak pięknie, że aż słów braknie!
    Lecę! Z braku dyrygenta nasz chór in corpore dołączył do znakomitego chóru Cantus, wskutek czego mamy do uzupełnienia ich repertuar za ostatnie 30 lat. Podczas mszy o 9.30 śpiewamy trzy Ave Maria: Arcadelta, Onslowa i Nyberga. I „Zdrowaś Maryjo” Koszewskiego.

  50. :)
    Należy się.
    Dobranoc, Zgredziku!

    A księżyc już niepełny. Dobranoc wszystkim!

  51. Co do kowali.
    Jeden z nich okazał się kowalem nie tylko swojego losu, ale także – pośrednio – losu literatury.
    W tym miejscu emotikon chyba się należy.
    :-)
    Dobranoc!

  52. Ojoj, jaki niezwykły Księżyc obecnie prześwituje mi przez korony drzew, ale niestety nie widzę go dokładnie. Jak ogromny złoty dukat – wspaniały!

  53. W takim razie te wszystkie szczęśliwostki jeszcze przede mną! Szykuje się nie tylko kwiecisty czerwiec, ale i lipiec!!!

  54. A wczoraj zobaczyłam, że niektóre bzy już zaczynają przekwitać. Na razie tylko pojedyncze kwiatki, ale jednak. Szkoda, że tak szybko. Ale zapach jeszcze przyjemny czuć. Na wczorajszym krótkim spacerze zrobiłam zdjęcia, żeby mieć pamiątkę tych przyjemnych chwil :)

  55. U nas już bzy się rozwinęły, Kapucynko, i powietrze pachnie w całym ogrodzie. Cały dzień dziś tam siedziałam, ładując akumulatory pamięci.
    Dobrze będzie przypomnieć sobie ten dzień w lutym.

  56. Dziękuję wszystkim za miłe słowa na urodziny. A ja z kolei życzę wszystkiego dobrego Nowożeńcom!
    Dziś z mężem rozrzucaliśmy kompost – przygotowujemy front pod warzywnik. I sadziłam w nowych miejscach złotlin. I dostałam od sąsiadki piękny liliowy bez do wazonu (my mamy tylko biały).
    Miłego wieczoru!

  57. O tak, Pani Małgosiu! Tylko u nas jeszcze bzy w pączkach, bezzapachowe, chociaż, czy ja wiem, powącham!
    Lecę już teraz!!!:D

  58. Kapucynko, ta metoda wędrowania od jednego krzaka bzu do kolejnego „ustawia” spacer majowy!

  59. Pierwsza Komunia siostrzeńca. Nowosielski na ścianach. Niezapominajki w ogrodzie.
    Pompka do roweru czeka.

  60. Ostatnio odkryłam przyciągającą atmosferę wieczornych spacerów. Ruch w większości zamiera, a teraz wiosną jest jeszcze jasno. Ma się wrażenie, że mieszka się w małym miasteczku! Dzisiaj na pewno z tego skorzystam!:)

  61. No i bardzo nam miło, Kapucynko, ozdobo nasza.
    Tak jest, jak najczęściej wychodź na dwór i tam się ucz. Zmęczenie będzie mniejsze, bo szare komórki kochają świeże powietrze i zieleń!

  62. Dzień dobry! Stęskniłam się trochę! Już od jakiegoś czasu czułam takie zniechęcenie do wszystkiego, spowodowane trochę zmęczeniem, bo zabierałam sobie sen, aby się uczyć (ale nie dlatego, że jestem wzorową uczennicą, tylko zawsze robię wszystko na ostatnią chwilę). Prawie nie czytałam książek!!! Dopiero podczas majówki wzięłam się w garść i rozplanowałam sobie czas. Dzięki pięknej pogodzie częściej wychodzę na dwór, co niezwykle odświeża. Już nadszedł ten czas, kiedy jest mało nauki, ale trochę jej sobie narzucam, bo na fali tych wszystkich matur postanowiłam zdawać za 2 lata matmę! Właśnie zaraz do niej siadam.
    W każdym razie odżyłam, więc postanowiłam tutaj zajrzeć;)

  63. Szczęść Boże Młodej ,
    Życzymy spełnienia marzeń!
    I niezapominajek, dżdżownic i gleby zasadowej! Hej!

  64. Jaka znakomita wiadomość!
    Najlepsze życzenia dla Juniora i jego Pani!
    Czekam na rozwój wydarzeń.

  65. Moja lady M. piaseczyńskiego powiatu dalej dłubie, a ja jeszcze podzielę się nowiną: przez ostatnie tygodnie byłem kompletnie wyłączony z życia, bowiem mój junior wychodził za żonę. W Trójmieście on wychodził, z czego zamieszanie logistyczne, wyjazdy, wizyty, rewizyty, długie weekendy itp. No ale teraz już hej, kto inny wziął go sobie na głowę. Weselimy się wszyscy.

  66. To dla odmiany ogłoszenie jak najbardziej współczesne:

    „Zatrudnię męszczyznę z prawojazdem”

  67. Alku, dzięki za anegdotkę. Mam inną z tego obszaru czasowego.
    Głęboka wieś. Prelegent wykłada opornemu chłopstwu podstawy marksizmu-leninizmu. Skończył.
    – Czy są pytania?- rzuca.
    Po dłuższej chwili podnosi rękę miejscowy kowal.
    – A czy na tym Marksie są ludzie?

  68. Dzień dobry! I odwrotnie UA – niezapominajki zasadowe, jak kawałki nieba porozrzucane po ogrodzie :)
    Pędzę kosić, bo chmur jednak też nie brakuje, a strasznie po deszczach zarosło.

  69. A propos Wielkopolski: rzecz odbywała się w czasach słusznie minionych, w Szkole Morskiej, gdzie mój pater uczył przez całe wieki. Podczas jakiegoś omówienia sytuacji politycznej padła nazwa państwa – Wielka Brytania. Na co jeden ze zwierzchników poczuł się w obowiązku zareagować i lekko zganił prelegenta słowami: czy naprawdę sądzicie, kolego, że ona jest taka wielka?

  70. Dzień dobry UA, i Reszto. Nareszcie wiosna. W ogrodzie M. wyrąbuje większe dziury w plastikowym kompostowniku, bo przez mniejsze dżdżownice nie chciały przechodzić. Rąbie dziewczyna potwornym szturmowym nożem, na którego widok normalni ludzie przechodzą na drugą stronę ulicy i mamrocze „kto by się spodziewał tyle ziemi w tym starym plastiku…”

  71. U nas też (niebo jak niezapominajka)! Właśnie spędziłam miłą godzinkę w ogrodzie walcząc z podagrycznikiem. Nb. u nas gleba kwaśna.

  72. Dzień dobry!
    Kolejny piękny dzień w Wielkopolsce. Niebo jak niezapominajka na glebie zasadowej.:).
    Każdemu życzę.

  73. Och, dziękuję bardzo i odwzajemniam z mojego! Powiem Staroście na pocieszenie – ja też nie piszę ;)

  74. Chłopak mi od początku wpadł w oko, pamiętasz?
    Pozdrowienia z ogrodu, gdzie bynajmniej nie piszę powieści.

  75. Przeczytałam właśnie, że Szymon Nehring wygrał 15 Międzynarodowy Konkurs Pianistyczny Artura Rubinsteina w Tel-Awiwie ! To absolwent Bydgoskiej Akademii Muzycznej. Wspaniała wiadomość, prawda ?

  76. Uspokoiłaś mnie Ateno :)
    No jasne Starosto, skoro uśmiech Ateny jest taki piękny, to po co go jeszcze golić !;))

  77. Aniu.K jak to laskowy orzech to nic mu nie będzie, ale to chyba włoski, to raczej wypuści nowe liście, tylko będzie ostrożniejszy i poczeka i może nie mieć w tym roku orzechów. Taki mróz grubszego pnia nie zmrozi. Ale te włoskie są wrażliwe, dobrze jak jest trochę osłonięty.

  78. Ateno, zbędne wyjaśnienie, nie mamy żadnych wątpliwości w tej mierze.:)))
    A poza tym, nikt nie ma piękniejszego uśmiechu.

  79. Piętaszku, przysięgam że mój uśmiech jest ogólnie rzecz biorąc ogolony.
    Zgredzie, dziękuje, dowiedziałam się pokrótce co to jest krotka. (Staram się:))