Się drukuje!

jow_druk_3

 

Właśnie przysłano mi – z wydawnictwa HarperCollins – zdjęcia z drukarni, która zajmuje się obecnie – i to intensywnie! – „Jowiszem 2”. Dziękuję!

Och, och! – co za wrażenie!

Oj, lubią autorki, lubią te chwile, kiedy ich zamysł obraca się w przedmiot realny i uchwytny, jakże przy tym ładny i zadbany!

Na zdjęciu powyżej pysznią się  końcowe stronice książki, jeszcze przed przycięciem ich do właściwego formatu. Jak zapewne dostrzegacie, są to fragmenty haseł końcowych  „Jowisza 2” –  te na „W” i „Ż” („Wytwórnia kołder”, „Żółta sukienka Gabrysi”, „Żółty dom z wieżyczką” oraz „Życie, życie!”).

Poniżej zaś widać, jak bardzo różni się nowoczesny zakład graficzny od tego, który pamiętam z lat młodości i o którym napisałam to i owo pod hasłem „Drukarnia”.

Cuda techniki, no doprawdy! Podobne pulpity i ekrany widuje się na filmach SF! Na tak zwanym uboczu da się jednakże dostrzec element mniej kosmiczny, a po ludzku ciepły: ktoś pił sobie przy pracy kawę. A może kakao, w każdym razie – kubek nosi ślady ciemnobrązowej pianki. (Osobiście obstawiam kawę!)

 

jow_druk_2

 

Okładka też już wydrukowana! Bobcio dobrze się prezentuje, tak obficie zmultiplikowany, a i szklana Geniusia od Magdy Z została przyjemnie rozmnożona!

 

jow_druk_1

 

Słowem, Kochane Czytelniczki i Drodzy Czytelnicy – wszystko na najlepszej drodze. Szykujcie się, bo premiera  już niebawem!

A żeby już nie było tak kosmicznie, tylko bardziej po ziemsku – załączam nadesłane właśnie zdjęcie: chicagowska wilga pożywia się ziarnami słoneczników, które pięknie wyrosły naszej Atenie pod samym oknem parterowego mieszkania. („A ptaszyna, wdzięczna za to, śpiewała jej całe lato” – jak to trafnie ujął poeta, Stanisław Jachowicz).

 

wilga

fot. Atena

 

Jeszcze raz wszystkim bardzo dziękuję za żywy udział w zdalnym spotkaniu rzeszowskim i za miłe po nim komentarze. Nutko i Otz, dziękuję za wiadomości prywatne, jakże radosne i budujące! Otz, przyjmij gratulacje z okazji zaręczyn! Patrycjo F – Ty także, oczywiście! Cieszę się i życzę Wam szczęścia!

Pstrygrysku, witam Cię serdecznie, jak miło, że wpadłeś! Oczywiście, że bohaterowie Jeżycjady poradzą sobie i w dzisiejszych czasach (tak jak my wszyscy!). Ale zdecydowanie nie mam ochoty tych czasów opisywać i – tym samym – afirmować. A więc oczywiście poradzę sobie – inaczej!

Kochana jedenastoletnia czytelniczko Zosiu! – śmiech oraz skakanie z radości to są takie właśnie reakcje, które autorkę Jeżycjady uszczęśliwiają! Dziękuję i ściskam Cię serdecznie!

Wszystkich pozostałych także!

Wasza –

MM

 

Ostróżki – z podziękowaniem!

OSTRÓŻKA 2

fot:MM

 

Ostatnie moje jesienne ostróżki – dla Was, Kochane Istoty Księgowe i Pozaksięgowe, Kochane Czytelniczki i Drodzy Czytelnicy, z ogromnym podziękowaniem za wczorajsze jakże tłumne spotkanie, za tyle dobrych uczuć, miłych słów i wielkiej serdeczności!

Przepraszam wszystkich, którzy tak obficie wpisywali swoje uwagi i komentarze, życzenia i pozdrowienia! Chociaż miałam na nosie okulary, zbyt słabo widziałam te malutkie literki (stale i jakże szybko płynące prawą stroną monitora), żeby na wszystkie Wasze wpisy reagować, wybaczcie! W dodatku musiałam przecież się poświęcić interesującej konwersacji – i czuję, że wskutek tego wiele straciłam, bo na pewno nie doczytałam mnóstwa cennych informacji i życzeń, jak też – nie odpowiedziałam na wiele ważnych pytań.

Oświadczam jednak, że wielkie, wielkie ciepło biło od tych wpisów i że wyraźnie to czułam! Dziękuję z całego serca!

Jeśli chcecie jeszcze o coś spytać – proszę korzystać z naszej Księgi, zapraszam oczywiście wszystkich, stałych Gości i całkiem nowych Gości!

Odpowiem!

 

OSTRÓZKA

 

Ech, miło było spotkać dwie świetne bibliotekarki z Rzeszowa i pogadać sobie z nimi; pani Aldona wzruszyła mnie z nagła w finale, recytując z pamięci ów piękny wiersz Williama Blake’a, w tłumaczeniu mojego Braciszka.

Dobrze było także poznać panią Aleksandrę (od bloga jeżycjadowego) i panią Jadzię (polonistkę, nauczycielkę) – im również dziękuję za sympatyczną obecność i przepraszam, że może zbyt wiele gadałam. Tak to jest z milczkami i introwertykami – jak się już raz przełamią i zaczną mówić, to im się sprężyna wewnętrzna rozkręca…

Tak się ucieszyłam obecnością Starych Księgowych! – wyobraźnia globalna mi ruszyła natychmiast i oczami duszy widziałam Atenę w Chicago, Kris na Sardynii, Nutkę w Hiszpanii, a Justysię w Kanadzie, i gdzie tam jeszcze Księgowych mi rozsiało; ci Miejscowi też mi licznie zasiedlali imaginację, w dodatku wiedziałam od pani Aleksandry, że na Zlot wczorajszy składała się także ogromna liczba nieznanych mi jeszcze czytelników Jeżycjady, którzy przytulili się do jej bloga.

Przyznam się Wam, że dopiero po zakończeniu nagrania poczułam, w jakim napięciu byłam, usiłując duchowo i emocjonalnie ogarnąć to ogromne zgromadzenie życzliwych dusz!

(Zgred też był, prawda? I Magda Z!)

 

ostróżka 3

 

Dziękuję też za wszystkie miłe wpisy w Księdze Gości! – wczorajsze i dzisiejsze!

Gratulacje i uściski dla Anette i Cascioliny!

Ako, to nie jest hasło mojego autorstwa, zaznaczam skromnie, choć z meritum zgadzam się oczywiście, sama telewizora nie posiadając i zniechęcając do niego kogo i gdzie się da.

Kasztanowłosa, napisałaś wspaniałą ripostę dla Zgreda, dumna jestem z Ciebie, młodziutka i tak mądra istoto!

Mamo Isi, jak dobrze, że przypomniałaś słowa św. Tomasza z Akwinu!

Zgredziku, ależ trzymaj się! Będzie dobrze! – patrz, co Ci Akwinata powiedział!

 

ostr 4

 

Wszystkim bardzo dziękuję i czule Was ściskam –

Wasza

MM

 

ostr 6

 

 

Coraz bliżej

ogr

zdjęcia: MM

 

 

Kazimierz Wierzyński (1894-1969)

JESIENIĄ JUŻ ZANOSI

 

Jesienią już zanosi. Sad słońcu się zwierza

Ze swoich trwóg i lęków, i w jego poszumie

Jest coś z bluźnierczej skargi i jest coś z pacierza…

Czy go jeno kto przyjmie, wysłucha, zrozumie?

 

O, chwilo, gdy przypadkiem w radosnej zieleni

Zdziwionym oczom błyśnie liść żółtawozłoty!

W mig wszystko naokoło tak dziwnie się zmieni!…

Niespodziewany w szczęściu, nagły skurcz tęsknoty.

 

Kobieco wdzięczne wiśnie, gadatliwe grusze

I zalotne jabłonki, pomnąc to pąkowie,

Co w aksamitne potem kwitło pióropusze,

Struchlałe przed więdnięciem zrzucają listowie.

 

Czasem wszystko w krąg ścicha i zda się na chwilę,

Że dusze drzew niezłomność odnalazły swoją;

Potem wiatr trąci zeschłe przy ścieżkach badyle,

Chłodny dreszcz wstrząśnie ziemią: to trawy się boją.

 

Wino ciaśniej oplata południową ścianę

W przestrachu czy już jutro rdza mu liści nie zje,

A drżące w zamyśleniu róże herbaciane

Są jak trosk owych wszystkich najczulsze poezje.

 

IMG_20210902_161601

 

Kazimierz Wierzyński

LITWA JESIENNA

 

Chyba tu razem zeszły się wszystkie jesienie,

Sosny w mgle, jak w burzanach, stanęły faliście

I za serce się wzięły gałęzie i liście,

Głogi ostre, czerwone i lśniące derenie.

 

Wody wokół rozlane matową platyną

Chłodem wioną i wolno o brzeg swój płyciutki

Uderzają i pluszczą, przynoszą mu łódki

I odchodzą znów wolno i cicho znów płyną.

 

W ruinach starych zamków zlatują się sowy,

W dziuplach, które przez wieki dla siebie ustrzegły,

Siedzą ślepe i drapią pazurem swym cegły

I długo myślą głową w kapuzie brązowej.

 

I jest w bladej przestrzeni i w pustce tej dzikiej

Czarodziejstwo, co nagle dojmuje, zachwyca –

Ile tu duchów błądzi przy świetle księżyca,

Jak tu musi być wiosną, gdy dzwonią słowiki!

 

bukiet

 

Kochane Czytelniczki i Drodzy Czytelnicy,

Nie masz jak Wierzyński tuż przed jesienią, prawda?

Na zamieszczone w Księdze Gości życzenie Justysi, wiernej Czytelniczki z Kanady, odpowiadam natychmiast i zamieszczam zdjęcie numer jeden – tak, to ta sama rabata (jesiennie potargana), która w maju pyszniła się wilczomleczami. Justysiu, mam nadzieję, że Twój nowy ogród bardzo szybko znów się rozrośnie i pod Twoimi cudotwórczymi rękami znów stanie się rajem dla ptaków i owadów! Pozdrawiam maciejkę!

Aniello, przyjmij miłe powitanie! – dziękuję za dobre słowo i niezłomną wiarę w powstanie Chucherka. Cóż – to mnie zobowiązuje! Zrobię, co się da w tych absurdalnych warunkach.

Moniko – nowy Gościu! – a to ciekawy pomysł, doprawdy, z tą „niestandardową wersją” Chucherka. Obawiam się jednak, że to niemożliwe.

Ako z Łodzi, dziękuję za ciekawy pomysł z czasem równoległym! Do rozważenia, oczywiście. Przesyłam uściski!

Witam nowego Gościa – Kakadu!  Oczywiście, że wzmianka o kronice rodzinnej, którą piszą państwo Borejkowie (seniorzy rodu), nie pojawiła się w Ciotce Zgryzotce przypadkowo. Mam ten pomysł na uwadze, ukryty w tyle głowy. W ogóle, pomysłów mam w bród, gorzej z czasem i z tak zwanymi mocami przerobowymi! No, zobaczymy, co będzie.

Annuszko – i Ty z pomysłem! No, doprawdy, prawdziwy wysyp! Dziękuję! Kochani ludziska, sami chyba widzicie, że muszę poprzestać na własnych siłach i własnych pomysłach. Tak jest najlepiej, wierzcie mi!

Anno Cecylio,witam Cię i dziękuję za miłe słowa i życzenia! Co do spotkania w bibliotece Raczyńskich – nic jeszcze nie wiadomo, to była wstępna propozycja organizatorów, ale wszystko zależy od tak zwanych warunków zewnętrznych. Tymczasem miło mi zaprosić i Ciebie, i innych chętnych na internetowe spotkanie zdalne (Z miłości do Jeżycjady – zlot fanów), na które mnie z kolei zaprosiła Wojewódzka i Miejska Biblioteka w Rzeszowie (filia nr 5). Odbędzie się ono jutro o godzinie 18.00.

Mamo Isi – Bóg Ci zapłać za zrozumienie i wierną obronę wiadomych szańców! (Podoba mi się słowo „nukać”, mile staropolskie, a nie znałam go! A może miało być: „nękać” tylko zdarzyła się literówka?)

Mimi M, co za wiadomość! Ożywiłam się od razu. Przepadam za PT Dzidziusiami! Trzymam kciuki i życzę pogodnego oczekiwania!

Justyno z Brodnicy! – cieszę się, że „jeżycjadowy” sonet Staffa się przydał!

Kochana Zuziu12, niech Ci już nie będzie markotnie! Masz oczywiście rację: wbrew pozorom – łatwo jest wrócić do normalności. Jest ona silniejsza, bo po prostu „życia nic nie zmoże”! A co do czasów, jakie nastały: cóż, bywały gorsze, a nawet podlejsze – a jednak daliśmy radę. Damy radę i teraz. Nie poddawajmy się. Bądźmy tylko po prostu – wolnymi ludźmi, w pełnym tego słowa znaczeniu i z pełną odpowiedzialnością za każde słowo oraz każdy uczynek.

Biedronko, kręgosłup uprzejmie dziękuje za wyrazy wsparcia i nieśmiało bąka, że prosi o jeszcze!

Wójcie Wiewiórko, Gio, Zgredzie, Babciu Gąsko, wszyscy Kochani Przyjaciele! – cieszę się, że tu jesteście i że czekacie razem ze mną i z Emilką na premierę Na Jowisza! 2. Już niedługo!

Jak tylko coś będzie wiadomo – natychmiast  dam znać!

Tymczasem ściskam z rozmachem –

Wasza

MM

 

hort2

 

Nowy rok szkolny!

 

IMG_20200901_122821

                                                                                                                                                                                                       Zdjęcia: MM

Czy Pracowite Pszczółki potrafiłyby coś zdziałać – zdalnie?

Niemożliwe.

Ale – hura!!! – rok szkolny zaczął się przecież całkiem nieźle. Odczekałam aż do dziś z życzeniami dla Was, Kochani Uczniowie i Uczennice, żeby było wiadomo, na czym stoimy.

Okazało się, że – jak pisał Jeremi Przybora – „życia nic nie zmoże”! Życie wróciło do szkół i jest prawie normalnie! Z jakąż przyjemnością nasłuchiwałam pod płotem pobliskiej szkoły – i dziś, i wczoraj – tych radosnych pisków, wrzasków, gwaru, zmieszanych okrzyków, śmiechów i powitań! Ileż szczerej, żywiołowej radości potrafią dzieci wnieść do szkolnego budynku!

Nareszcie!

Cieszę się razem z Wami!

Radość jest niezbędna, jak powietrze!

Życzę Wam, żeby ci dorośli, którzy sprawują władzę nad Waszym wykształceniem i wychowaniem, myśleli przede wszystkim o Was, o Waszym dobru i Waszych potrzebach oraz prawach, wśród których to konstytucyjne – do  r z e t e l n e j  nauki – zajmuje ważną pozycję. Równie ważną, jak Wasze święte prawo do pełnego i nie zakłócanego niczym rozwoju w społeczności rówieśników!

Przesyłam Wam najlepsze myśli, uściski i życzenia pomyślnego roku szkolnego!

Miłej, radosnej, twórczej pracy! Miłego bycia razem!

 

IMG_20200914_150039

 

W Księdze Gości i poza nią daje się wyczuć żal za fiołkowym berecikiem Chucherka, jakoby bezpowrotnie skazanym na niebyt. Ach, któż to nie przeczytał mojego wpisu ze zrozumieniem? Nie wyrzekłam się przecież Chucherka na dobre, wciąż jeszcze trwam w zamiarze napisania tej powieści, ale wciąż otaczają nas warunki absurdalne. Na szczęście są już mniej nieznośne – tu i ówdzie dają się zauważyć przebłyski zdrowego rozsądku, którego zdumiewający brak tak bardzo mnie ostatnio  przytłaczał i odbierał chęć pisania powieści współczesnej.

Nie traćmy więc nadziei! Życie jest silniejsze niż przepisy i nakazy, życie potrafi jedną zieloną trawką przebić asfalt, to pewnie i nasze Chucherko w końcu wykiełkuje i okrzepnie!

Miła jedenastolatko Klaro! – dziękuję Ci za dobre słowo i za to niecierpliwe oczekiwanie na kolejną część Jeżycjady – wyznam szczerze, że Twój wpis naprawdę dodał mi wigoru oraz skrzydeł. Dobrze jest wiedzieć, że takie mądre jak Ty, młodziutkie osóbki czekają na efekty mojej pracy. Od razu budzi się w człowieku poczucie obowiązku! Proszę pozdrowić Mamę.

Annuszka i Gabrysia (alias Kalafiorka) mają nawet interesujące pomysły fabularne, które uprzejmie mi podsuwają. Dziękuję, miłe dziewczynki, ale zwykłam polegać na własnych pomysłach, a tych mam pod dostatkiem. Gabrysiu, pytasz, jak mi się podoba to, co umieściłaś w wiadomości prywatnej: i owszem, niezłe! Pewnie będziesz jeszcze pisać – życzę Ci pomyślności!

Weroniko, ciekawa jestem, jak Ci się udał murzynek. Przepis w Kwiecie Kalafiora jest oczywiście prawdziwy, pochodzi z mojego własnego, starego Receptariusza!

Mamie Isi i Zgredowi dziękuję za nieustające zrozumienie moich intencji.

Fianiebieska uradowała mnie swoim wpisem o antydepresantach. Dziękuję za to!

Ewie L. dziękuję za długą, zajmującą i romantyczną wiadomość prywatną – cieszę się, że uważasz Jeżycjadę za sprawczynię Twojego szczęścia, to miłe! – choć po cichu przypuszczam, że po prostu sama na nie zasłużyłaś, podobnie jak Twój Rycerz! Bądźcie szczęśliwi!

Katarzyno z Pomorza – bardzo dziękuję za ujmujące zaproszenie. Chętnie bym przyjechała, ale mój sfatygowany kręgosłup głośno protestuje przeciw wszelkim dalszym fatygom: lubi sobie leżeć i wypoczywać po wieloletnich  trudach. Siłą rzeczy muszę ograniczać wyjazdy w świat – proszę to zrozumieć i wybaczyć!

To tyle na dziś.

Uściski dla wszystkich – dla Nauczycieli także!

Wasza

MM

 

Cześć i czołem!

NaJowisza2_HCNAJOWISZA2_ostat_calosc_mala

 

 

Kochane Czytelniczki i Drodzy Czytelnicy, miło Was widzieć po wakacjach!

„Niespodziewany koniec lata” (u nas zimno, ciemno i leje) przyniósł nam gotowy już projekt okładki do książki Na Jowisza 2 – jest on, podobnie jak przejrzysty układ graficzny tej różnorodnej całości, dziełem znakomitej Anny Pol.

Ładna okładka, prawda? (Magdo Z., czy widzisz, kto stoi na półeczce?)

Bobcio trzyma już dwie myszki. Z trzecią byłby kłopot nie lada! (To coś oznacza…)

Kontynuacja Jowisza (czyli część druga i ostatnia, bo trzeciej już właśnie nie przewidujemy) powstać musiała, już choćby dlatego, że wiele materiału nie zmieściło się nam w części pierwszej, a jeszcze więcej nam przybyło po przejrzeniu przez Emilię rodzinnych archiwów.

Narodziny pierwszego Jowisza zawdzięczamy zaproszeniu nas do współpracy przez inspirującą red. Annę Czech z Egmontu (obecnie HarperCollins). Pani Anna prowadzi obecnie (z dużymi sukcesami!) młode i ambitne wydawnictwo Kropka, godne polecenia, bo specjalizujące się w mądrych i oryginalnych książkach dla dzieci. Udaną i jakże przyjemną współpracę nad Jowiszem 2 zawdzięczamy więc tym razem red. Agnieszce Betlejewskiej z wydawnictwa HarperCollins. Bardzo jej dziękujemy!

Premiera Jowisza 2 została wyznaczona na 13 października (TUTAJ trwa już w najlepsze przedsprzedaż!), a więc działalność autorek (w tym – ostatnie korekty) musiała zostać zakończona w drugiej połowie sierpnia. Miałyśmy bardzo pracowite lato, córka i ja! (Zmęczyłam się). Ale dałyśmy radę ze wszystkim, bo dobry i zgodny z nas tandem, trzeba przyznać, a i wydawnictwo pracuje jak szwajcarski zegarek. Książka już się drukuje; obiecano nam zdjęcia, a nawet filmik z drukarni, więc nawet i to będę mogła Wam pokazać. Już niebawem!

 

IMG_20200901_123043

 

Zauważyłam z przyjemnością, że życie w Księdze Gości nie zamarło bynajmniej w czasie wakacji – pojawiły się nowe osoby, które niniejszym serdecznie witam, i nowe wpisy, na które muszę odpowiedzieć. Zacznijmy od wpisu Szymona (z 6 lipca) rzeczywiście, jak sami zauważyliście, wpisu ważnego, mądrego i uprzejmego. Muszę natychmiast wyjaśnić, że w pewnej mierze jestem tegoż, co Szymon (i co Anna z dnia 18.08) zdania: nie da się już napisać powieści współczesnej z pominięciem  raczej nieodwracalnych zmian, jakie w społeczeństwach i w duszach ludzkich zaszły z powodu procesu nazwanego pandemią. Ale też zauważmy, że nigdy nie obiecywałam, iż coś takiego napiszę! Przede wszystkim, sprawa jest zbyt poważna jak na moje beztroskie pióro, nie mieści się w gatunku literackim, do którego należy Jeżycjada. („Mistrz wie, kim jest” – jak powiada starożytne  przysłowie chińskie). Tu potrzebny jest  inny gatunek i niezbędne jest pióro równe orwellowskiemu; Aldous Huxley i Herbert George Wells (autor słynnej „Wojny światów”) też by sobie z tym tematem poradzili. Gdybym ja miała spróbować, musiałoby chyba upłynąć jeszcze więcej czasu, potrzebnego, by spojrzeć na to socjologiczne, a przede wszystkim polityczne zjawisko z koniecznego dystansu. Ale się ku temu nie kwapię.

Dlaczego?

Odpowiedź znajdziecie w słynnej Modlitwie św. Tomasza z Akwinu, który to święty – obok wielkiej mądrości – cechował się także, jak widzicie, miłym i celnym poczuciem humoru. I jakże subtelną ironią! (I pomyśleć, że tak właśnie rozmawiał on sobie ze Stwórcą!…)

Oto ta modlitwa – najważniejsze dla nas zdanie wyróżniłam kolorem:

 

Panie, Ty wiesz lepiej niż ja sam, że się starzeję i pewnego dnia będę stary.
Zachowaj mnie od zgubnego nawyku mniemania, że muszę coś powiedzieć na każdy temat i przy każdej okazji.
Odbierz mi chęć prostowania każdemu jego ścieżek.
Uczyń mnie poważnym, lecz nie ponurym; czynnym lecz nie narzucającym się.
Szkoda mi nie spożytkować wielkich zasobów mądrości, jakie posiadam, ale Ty, Panie, wiesz, że chciałbym zachować do końca paru przyjaciół.
Wyzwól mój umysł od nie kończącego się brnięcia w szczegóły i daj mi skrzydeł, bym w lot przechodził do rzeczy.
Zamknij mi usta w przedmiocie mych niedomagań i cierpień w miarę jak ich przybywa, a chęć wyliczania ich staje się z upływem lat coraz słodsza.
Nie proszę o łaskę rozkoszowania się opowieściami o cudzych cierpieniach, ale daj mi cierpliwość wysłuchania ich.
Nie śmiem Cię prosić o lepszą pamięć, ale proszę Cię o większą pokorę i mniej niezachwianą pewność, gdy moje wspomnienia wydają się sprzeczne z cudzymi.
Użycz mi chwalebnego poczucia, że czasami mogę się mylić.
Zachowaj mnie miłym dla ludzi, choć z niektórymi z nich doprawdy trudno wytrzymać.
Nie chcę być świętym, ale zgryźliwi starcy to jeden ze szczytów osiągnięć szatana.
Daj mi zdolność dostrzegania dobrych rzeczy w nieoczekiwanych miejscach i niespodziewanych zalet w ludziach; daj mi, Panie, łaskę mówienia im o tym.

 

IMG_20200829_144334

 

Mimi M zauważa w swym wpisie, że Szymon przekonałby ją siłą perswazji. Niewątpliwie Szymon tę siłę posiada! Sęk w tym, że jestem impregnowana na perswazje. Rację ma Zgred, gdy pisze: Wiatr wieje kędy chce. To jest istota wszelkiej twórczości, nawet tak z założenia niepoważnej jak moja. Spiritus flat, ubi vult!  Mój spiritus (czyli duch) należy do gatunku uparcie wolnych, a od tego ducha przecież ściśle zależy pisanie. Dziwię się artystom, którzy powiedzą wszystko, co się im każe albo za co im się zapłaci. Na mnie przymus w każdej dziedzinie, a w twórczej zwłaszcza, działa w sposób odwrotny od zamierzonego. Milknę, zapieram się, a potem wierzgam!

Tak więc można śmiało powiedzieć, że „Chucherko”, o które pyta tyle osób, padło ofiarą koronawirusa. Nie wiem, kiedy je napiszę, i czy w ogóle. Na razie napisałam Jowisza 2, a chodzą mi po głowie różne inne zabawne pomysły na książki. Dużo ich! – no, więc zobaczymy, co będzie dalej i czy zdrowie oraz siły dopiszą mi na tyle, bym mogła utrzymywać  tempo pracy równe zapałowi i chęciom.

Ufam, że będą jeszcze niespodzianki!

 

IMG_20200829_114621

 

Drobiazgi:

Aldono, bibliotekarko z Rzeszowa – widzę, że przegapiłam Waszą imprezę, wybaczcie! – w czasie wakacji nie zaglądałam do Księgi Gości zbyt często i uważnie, bo bardzo byłam zapracowana. 

Joanno, chyba nie warto mi przesyłać zdjęcia tej róży, nie znam się na rzeczy aż tak dobrze, by wyrokować.

Emilio, moje książki z autografem można kupić w Akapit Press, ale jeśli Twój przyjaciel Łukasz chciałby jakąś specjalną dla Mamy, pozostaje mi tylko zaprosić go na jesienne spotkanie w Bibliotece Raczyńskich w Poznaniu. To jeszcze nic pewnego, ale planuje się tam wieczór autorski z okazji premiery Jowisza 2.

 

IMG_20210511_111446

 

Łączę ciepłe (żółte i pomarańczowe) uściski wraz z kwiatkami (w roli głównej: Onętek siarkowy, czyli Cosmos sulphureus; wszystkie zdjęcia moje, z własnego ogródka!).

Wasza

stęskniona za Wami –

MM

 

Wakacje!

I Shin Moromisato

(mal: I Shin Moromisato)

 

Przed nami lato, Kochane Czytelniczki i Drodzy Czytelnicy, a ja z niego skwapliwie korzystam trochę wcześniej niż Wy: znikam w bujnej zieleni, życząc Wam wszystkim już teraz wspaniałych wakacji w przyrodzie, odpoczynku od komputera i lekcji zdalnych oraz innego przymusu.

Ale nie zapominajcie, że najlepiej wypoczywa się, czytając piękne i ciekawe książki!

Nie wspominam już nawet o tym, że ładnie się z książką wygląda, o, tak na przykład:

 

John-Singer-Sargent-Girl-reading-by-a-stream-1888

(mal. John Singer Sargent)

 

Pięknego słońca, miłego deszczu, ślicznego lata wśród ptaków, kwiatów, liści i traw, pełnej i radosnej wolności w ogrodzie, w lesie, w parku, w górach, na polach, nad morzem albo nad lśniącym jeziorem –

życzy Wam

Wasza –

MM

Do zobaczenia we wrześniu! (będzie już co nieco słychać o „Na Jowisza 2”).

 

Dzień Dziecka!

2016_NYR_12163_0021_000(jessie_willcox_smith_when_daddy_was_a_little_boy110423)

(mal: Jessie Wilcox Smith)

 

Dzień Dziecka powinien być codziennie. To znaczy, każdego dnia powszedniego należałoby traktować dzieci tak właśnie, jakby to było ich święto. Codziennie przysparzać im radości, ukazywać im piękno świata, na który przyszły, mówić im rzeczy miłe, budujące i ciekawe. Rozśmieszać. Pocieszać. Przytulać i gratulować. I zawsze, zawsze, niezmiennie – szanować je, kochać i poważać.

Ale skoro najwyraźniej święto nie może być codziennie, ludzkość wymyśliła Dzień Dziecka i trzeba nam się cieszyć choćby tym jednym dniem w roku.

Wszystkiego najmilszego, Kochane Dzieci!

Ściskam Was najserdeczniej, jak tylko potrafię, i życzę, żeby Wam się dobrze żyło na tym pięknym (mimo wszystko) świecie i żeby dorośli przynajmniej nie przysparzali Wam smutków.

A w prezencie mam dla Was przewrotny wierszyk, którym ewentualnie możecie postraszyć Wiadomo Kogo, sugerując, co moglibyście zrobić W Razie Czego!

Oto on – w przekładzie Stanisława Barańczaka:

 

Shel Silverstein

CLARENCE

 

Clarence Lee, chłopczyk z Tennessee,

Niczego tak nie kochał, jak reklam w TiVi.

Rozwarte oczy wlepiał w ekran szklany

I każdy towar tam reklamowany

Sprowadzał zaraz drogą wysyłkową:

Krem, żeby skóra mogła czuć się zdrowo,

Brylantynę, by włosy elegancko lśniły,

Wybielacz, żeby biele bardziej się bieliły,

Tabletki, żeby zniszczyć ból głowy w zarodku,

Dżinsy, dopasowane do człowieka w środku,

Pastę do zębów „Biały Kieł”,

Proszek dla psa, a raczej – pcheł,

Płyn do płukania sobie ust,

Stanik, co uwypukla biust,

Owsianki, buty do rodeo,

Firanki, nową grę video

Lub towarzyską –

Dosłownie wszystko.

Aż pewnego dnia – reklama:

„TRWALSZY TATO! MILSZA MAMA!

NOWOŚĆ! SENSACJA! ULEPSZENIE!

ŚPIESZ SIĘ  I SKŁADAJ ZAMÓWIENIE!”

Ma się rozumieć, nasz bohater na to

Z miejsca zamówił nową mamę z tatą;

Gdy przyszła paczka z ulepszoną parą,

Opylił zaraz na pchlim targu starą,

Schował pięćdziesiąt centów do kieszeni

I wszyscy teraz są zadowoleni:

Nowi rodzice – mili, liberalni;

Starzy – znaleźli robotę w kopalni.

Pamiętaj zatem te proste reguły:

Jeśli rodzice każą jeść brokuły,

Myć ręce, sprzątać w pokoju bałagan,

Jeśli nie szczędzą wymówek i nagan,

Jeżeli nudzą cię i są niemili –

Znaczy to, że się po prostu zużyli.

Natychmiast zamów nową parę i

W ogóle ciesz się życiem jak nasz Clarence Lee.

 

(wiersz pochodzi z książki Stanisława Barańczaka FIOLETOWA KROWA – antologia angielskiej i amerykańskiej poezji niepoważnej, Wydawnictwo a5, Poznań 1993)

 

A tu – wiersz w wersji oryginalnej, bo zawsze ciekawie jest śledzić pracę tłumacza:

 

Shel Silverstein

CLARENCE

Clarence Lee from Tennessee
Loved the commercials he saw on TV.
He watched with wide believing eyes
And bought everything they advertised —
Cream to make his skin feel better
Spray to make his hair look wetter
Bleach to make his white things whiter
Stylish jeans that fit much tighter.
Toothpaste for his cavities,
Powder for his doggie’s fleas,

Purple mouthwash for his breath,
Deodorant to stop his sweat.
He bought each cereal they presented,
Bought each game that they invented.
Then one day he looked and saw
‚A brand-new Maw, a better Paw!
New, improved in every way —
Hurry, order yours today!’
So, of course, our little Clarence
Sent off for two brand-new parents.
The new ones cam in the morning mail,
The old ones he sold at a garage sale.
And now they all are doing fine:
His new folks treat him sweet and kind,
His old ones work in an old coal mine.
So if your Maw and Paw are mean,
And make you eat your lima beans
And make you wash and make you wait
And never let you stay up late
And scream and scold and preach and pout,
That simply means they’re wearing out.
So send off for two brand-new parents
And you’ll be happy as little Clarence.

 

 

Majowe radości

IMG_20210524_153712

 

Nie tylko zieleń i świetlista żółć miłego wilczomlecza, nie tylko tulipany oraz szalejące bzy – białe, różowe i fioletowe w trzech odcieniach, nie tylko liliowe dzwoneczki, kwitnące całymi łanami, nie tylko liczne malutkie zawiązki jabłek ananas berżenicki – ale i dzisiejsza radość z powodu nagrody składają się na ten majowy błogostan.

Książka Na Jowisza! Uzupełniam Jeżycjadę – wspólne dzieło Emilii Kiereś i dumnej z niej matki – została nagrodzona przez znakomitą Bibliotekę Raczyńskich w Poznaniu!

 

posnaniana2020

W komunikacie czytamy:

 

Nagroda im. Józefa Łukaszewicza, upamiętniająca postać dyrektora Biblioteki Raczyńskich w latach 1829-1852 i twórcy pierwszej monografii Poznania, przyznawana jest corocznie autorom najlepszych publikacji związanych ze stolicą Wielkopolski. Celem Nagrody jest wyróżnienie i promocja najważniejszych dzieł, które podejmują tematy związane z Poznaniem, a tym samym propagowanie czytelnictwa i popularyzacja wiedzy o mieście. Kapituła konkursu nagrodziła następujące książki:

  • Olaf Bergmann i Wojciech Lizak, Antoni Radziwiłł oraz jego epoka w listach żony i córek (Poznań, Wielkopolskie Muzeum Niepodległości w Poznaniu)
  • Małgorzata Musierowicz i Emilia Kiereś, Na Jowisza! Uzupełniam Jeżycjadę (Warszawa, HarperCollins Polska)
  • Monika Piotrowska, Życie alternatywne. Amatorzy i zawodowcy w fotografii poznańskiej od 1839 do 1945 roku (Poznań, Fundacja Pix.house).

     

Cieszymy się obie wprost nadzwyczajnie! Trzeba tu koniecznie dodać, że sukcesy „Jowisza” (który doczekał się w krótkim czasie już dwóch dodruków!) zawdzięczamy świetnej współpracy z wydawnictwem HarperCollins (kiedy „Jowisz” był w przygotowaniu, nazywało się ono jeszcze Egmont). Wielkie podziękowania za zgotowanie naszej książce pięknej, szczodrej edycji (która w rękach Anny Pol, specjalizującej się w grafice książkowej, nabrała dodatkowej urody), należą się ówczesnej redaktorce prowadzącej, pani Annie Czech (obecnie jest ona naczelną ambitnego wydawnictwa książek dla dzieci Kropka). Dziękujemy bardzo!
Dodam, że oddana właśnie przez nas część druga, „Na Jowisza 2”, prowadzona jest przez red. Agnieszkę Betlejewską (HarperCollins) i w niczym nie ustępuje części pierwszej, a ukaże się – wszystko na to wskazuje – już na jesieni.

Majowe  pozdrowienia dla wszystkich!

MM

 

IMG_20210519_184655

Czas bzów

IMG_20210520_121215

Wszystkie zdjęcia: MM

 

Julian Tuwim

RWANIE BZU

 

Narwali bzu, naszarpali,

Nadarli go, natargali,

Nanieśli świeżego, mokrego,

Białego i tego bzowego.

 

Liści tam – rwetes, olśnienie,

Kwiecia – gąszcz, zatrzęsienie,

Pachnie kropliste po uszy

I ptak się wśród zawieruszył.

 

Jak rwali, zacietrzewieni,

W rozgardiaszu zieleni,

To się narwany więzień

Wtrzepotał, wplątał w gałęzie.

 

Śmiechem się bez zanosi:

A kto cię tutaj prosił?

A on, zieleń śpiewając

Zarośla ćwierkiem zrosił.

 

Głowę w bzy – na stracenie,

W szalejące więzienie,

W zapach, w perły i dreszcze!

Rwijcie, nieście mi jeszcze!

 

 

IMG_20200509_165133

 

Julian Tuwim

EROTYK O BZACH

 

Bzy gęsto sterczą sztorcem,

Gruboziarniste i mokre,

Stokrotne, gotowym wierszem, radośnie rozrosłe bzy.

O szóstej rano wstałaś,

Dziewczyno z prężnym sercem,

I łamiesz, z miłości dla mnie, promieniejące bzy.

Tak wcześnie i już tak gorąco,

A cóż dopiero w południe,

Gdy jeszcze mocniej w nozdrza uderzą zerwane bzy!

Dziewczyno na palcach wspięta,

Której ręce tak czule,

Z taką nadzieją chwytają coraz pełniejsze gałęzie!

Dziewczyno bardzo szczęśliwa,

Z listem wycałowanym,

Z listem okrutnie krótkim,

Cóż na niemiłość poradzę?

 

Trzęsę się twoim szczęściem

I drżę jak targane bzy.

 

IMG_20210520_121131

 

 

Julian Tuwim

BURZA I BZY

 

Burza chrabąszczów w błyszczących bzach!

Kto wylągł chrabąszcze? Burza.

Piorun jak sztylet zaszyty w piach

Stygnie i syczy: Użas!

 

Ktoś widać niebu ogień chciał skraść,

Lecz, oślepiony srebrzyście,

Prądem rażoną otworzył garść

I rtęcią opryskał liście.

 

 

IMG_20210520_121749

 

Julian Tuwim

TRUDY MAJOWE

Trze­ba ko­chać po ma­jo­we­mu,
Jak naj­głu­piej i jak naj­pro­ściej,
Cier­pieć, gi­nąć, nie wie­dząc cze­mu,
Nie dla cie­bie, lecz dla mi­ło­ści.

Za­plą­ta­ny w za­ba­wę bzo­wą,
Mu­sisz w gąsz­czu wi­kłać się ro­śnym
I roz­trą­cać wę­szą­cą gło­wą
Zgiełk i trze­pot we­so­łej wio­sny.

Nocą dłu­go ko­chać w ogro­dzie,
Po­tem spa­cer w mrok sa­mot­no­ści,
Wol­no, smut­nie, bo tak się cho­dzi
Za po­grze­bem swo­jej mło­do­ści.

I tak kro­cząc za ka­ra­wa­nem
Uma­jo­nym szczę­ściem zie­lo­nem,
Mru­czeć głup­stwa nie­po­rów­na­ne,
Głup­stwa ni­czym nie­za­stą­pio­ne.

 

 

IMG_20210520_121754

 

Nikt tak pięknie nie pisał o bzach, jak Tuwim – prawda?

W porze bzów musiałam, po prostu musiałam zacytować Wam moje ulubione wiersze i zajęło mi to tyle miejsca, że pewnie ograniczę się tylko do kilku zdań. Przede wszystkim – jak zwykle dziękuję za te wzruszające wpisy, za dobre słowa i miłe wspomnienia. To wielka radość – dowiadywać się, że to, czemu poświęciłam tyle lat pracy (blisko 50!) przydaje się miłym i dobrym ludziom, pomaga im i cieszy. Dobrze to wiedzieć na stare lata! Bóg zapłać, Kochani Ludzie!

Ryśkowi dziękuję za wierne przypominanie (już od tylu lat) o Dniu Niezapominajki! Witam zarazem nowe osoby Księdze Gości. Są to: Joanna M., druga Joanna (która pyta, jak ogród mój przetrwał chłody – ach, jak zwykle poradził sobie!), Gabriela – (czyli nasza niezapomniana Pulpa 12, która tymczasem podrosła i powróciła!), Emanuela (czyli dawna Nuelka – witamy z powrotem!), Ola z Bibic, Drzewiasty, Beata z Jerzanowic, Kala, Zuzanna, Helena, Milcia, Zuzia, a także Sylwia, której odpowiem na pytanie o McDusię: tak, bywa, że dobrym rodzicom wychowywanie się nie całkiem udaje, a pociecha wyrasta im na utrapienie. Ale w większości przypadków sprawa ulega polepszeniu, skoro tylko minie trudny wiek dojrzewania. Recepta: kochać wiernie i bezwarunkowo i uzbroić się w cierpliwość! Co do smartfona, o który pytasz: dostałam go od dzieci na Gwiazdkę i jako techniczna abnegatka pojęcia nie mam, co to za okaz – ale na pleckach ma on ową znakomitą kamerę z napisem: Zeiss!

Tak, Magdaleno Brykczyńska, masz rację: to jak „lupa do oglądania świata w jego realnej postaci”. Piękno jest wszędzie, trzeba tylko chcieć je dostrzec.

Na zakończenie – złota myśl, którą co prawda już zacytowałam w tekście „Na Jowisza 2”, ale nie zaszkodzi, gdy powtórzę ją i tutaj, bo jest bardzo à propos:

 

Nie trać okazji, by ujrzeć coś pięknego. Piękno jest podpisem Boga.

                                                                                                 Charles Kingsley

 

 

Druga Joanno, a ogród mój, widziany z okna pracowni, wyglądał dzisiaj tak (śliwa, odmłodzona silnym cięciem na przedwiośniu, dopiero wypuszcza pierwsze listki, a wielka katalpa w głębi, ta, w którą wbudowano podeścik do czytania, też dopiero się budzi, ale ona jest egzotyczna, więc ma zawsze opóźnienie):

 

 

IMG_20210520_124238

 

Wszystkich gorąco pozdrawiam i równie gorąco ściskam!

Dziękuję za wszystko!

Wasza –

MM

Czas tulipanów

IMG_20210510_184939

Wszystkie zdjęcia: MM

 

 

Beata Obertyńska

TULIPAN

 

Jak ptak jesteś – o piórach z purpury i złota!

Nakrapianyś – jak skóra cudownego węża!

Jak płomień – którym wiatr bezgłośnie miota!

Jak płomień – co w pośpiechu ostygłby i stężał!

 

Chrzęścisz cicho jedwabiem pod zakrzepłym żarem,

Siarkę mieszasz z krwi pąsem w chlasty, bryzgi, smugi –

aż  powalony własnym, szkarłatnym ciężarem,

masz w sobie coś z Mefista i chorej papugi…

 

 

IMG_20210510_190902

 

 

 

IMG_20210510_184602

 

A teraz popatrzcie: takie oto dziwne zjawisko uchwyciła ta doskonała, precyzyjna kamera w moim smartfonie. Gołym okiem nie widać we wnętrzu tulipana owych trzech srebrzystych jakby skrzydełek. Co to jest, u licha? Zastanawiająca i zachwycająca jest też ta idealna trójdzielna symetria wokół trójdzielnego słupka – prawda? Ach, cuda przyrody! Żałuję, że nie zostałam botanikiem.

 

IMG_20210510_191426

 

 

Kochane Czytelniczki i Drodzy Czytelnicy, słyszę, że na maturze z polskiego „była Obertyńska” i cieszę się – lubię ją i podziwiam. 

A o maturach pamiętam nieustająco i wiernie trzymam za zdających kciuk lewej tylko ręki, bo prawa jest mi potrzebna na co dzień. Nie mogłabym bez niej robić zdjęć, a to właśnie teraz zajmuje mnie niezmiernie. Ogród bowiem jest w pełni rozkwitu! Do pełni szczęścia brakuje jeszcze tylko tego, by do akcji przystąpiły bzy – ale to już niedługo nastąpi i wtedy popadnę w doroczną a całkowitą euforię wiosenną!

Na razie słaniam się z zachwytu na widok japońskiej śliwy w całej jej krasie. Co za radość! Szkoda, że ten stan świeżej obfitości potrwa zaledwie kilka dni. Ale nawet dla tych kilku warto było czekać całą długą zimę i całe przedwiośnie!

 

IMG_20210511_105849

 

Witam nowych Gości! – są to: Mama Igora, KatkaAniella z Józefowa, Marysia, Musia, a także Dorota i Konrad – przedstawiciele ananasów z szóstej klasy, oraz Aluś i Nata – która właśnie pisze maturę we Wrocławiu (powodzenia!!!). Bardzo miło było przeczytać Wasze wpisy – wielkie dzięki za każde dobre słowo!

Są też w Księdze Gości pytania i uwagi, na które zaraz odpowiem. Ale najpierw wiadomość dla Mamy Isi: z przykrością donoszę, że wytworzona przeze mnie sadzonka róży pnącej Rambling Rector nie przetrwała tej wyjątkowo zimnej wiosny, choć dała sobie radę z prawdziwą zimą. Nic to, zaraz Rector znów zakwitnie i rzucę się do sadzonkowania! Przyszłość przed nami, Mamo Isi!

Anastazja zapytuje, kogo w pierwotnej wersji „Szóstej klepki” chciałam uśmiercić, i dlaczego się rozmyśliłam. Otóż, rozmyśliłam się pod wpływem surowych uwag Danki, mojej Wspaniałej Redaktorki w Naszej Księgarni. Powiedziała ona, że rynek pełen jest, aż do obrzydzenia,  ponurych opowieści, które tylko przygnębiają czytelników. A młodzi ludzie lubią się śmiać! Zaproponowała, bym zrobiła użytek ze swojego poczucia humoru i napisała „Szóstą klepkę” na nowo, pamiętając, że młodzież potrzebuje w tych ciężkich czasach pociechy, otuchy i podtrzymania na duchu. A kto miał zginąć? Siostra głównej bohaterki. Ale nie, nie była to Cesia, ją wymyśliłam znacznie później. Szczegóły powstania tej powieści znajdziesz w książce „Na Jowisza!”.

Haniu, czyli Scarlet Flame – tak, lubię Gwiezdne Wojny, oglądałam te filmy najpierw z własnymi dziećmi, a potem z wnukami! Kupowałam też kolejne miecze świetlne oraz sporo innych gadżetów, a w okolicach Gwiazdki nie szczędziłam  grosza na komplety klocków Lego z serii Star Wars. Bycie fanem kosztuje (mamy i babcie fanów…)! Co do farb z roślin, o które pytasz: tak, to prawda, można je wytwarzać, jak Aga z Feblika, i nawet kiedyś tego próbowałam. Subtelne kolory, jakie się uzyskuje, wydają mi się jednakże trochę mdłe – wolę intensywne!

Magdo Z., to była srebrna cukiernica.

Marysiu, w sprawie planu mieszkania Borejków muszę Cię odesłać do książki „Na Jowisza 2”, która ukaże się jesienią (właśnie dostałam z wydawnictwa pierwszą jej korektę). Dużo by wyjaśniać!

Hanka Nutria pyta, co takiego zrobił Wolfi na studniówce – aha, oto mi pytanie! Rzecz w tym, że zostawiłam tę kwestię otwartą, tak by każdy czytelnik mógł sobie sam wyobrazić tę zbrodnię. Popatrz, jaką udaną propozycję przedstawiła Ci Hania!

Tatiano, ostatecznie kolor wiodący „Na Jowisza 2” będzie pomarańczowy. Żółty trochę anemicznie wychodził w próbach, zwłaszcza litery tytułu na okładce były słabo czytelne.

Aniello, poduszka pod brodą, przy długotrwałym czytaniu w pozycji leżącej, to mój własny sposób. Miło, że i Ty na to wpadłaś!

Zgredzie (wiad.pryw.) dziękuję za dobre wieści i życzę, żeby nadal były tylko dobre, coraz lepsze!

Bożenko, pamiętam o Tobie w związku ze zbliżającą się przeprawą! Dużo siły i dużo zdrowia! No i – czekamy na „Labirynty”!

Musiu, osiem lat to dużo, zwłaszcza dla dzieci. Brawo za dobrą decyzję – a jeśli istotnie w jej podjęciu pomogłam, czuję się dumna! Dziękuję za ten wpis, wszystkim także dziękuję za dobre słowa i życzliwość, bez których jakże smętne byłoby nasze życie!

Trzymajmy się, nie dajmy się!

Łączę uściski  bardzo tulipanowe –

Wasza

MM

 

IMG_20210511_111019