Dzień Matki!

Emil_Osterman__Mother_and_Child

                                                                                                           (malował Emil Österman – 1870-1927)

 

 

Nic nie musisz zrobić, aby być kochanym – miłość matki nie jest obwarowana żadnym warunkiem. Nie trzeba jej zdobywać. – Erich Fromm

 

Wszystkim Mamom składam najlepsze życzenia z okazji ich święta, a także – wyrazy szacunku.

Nikt się nigdy nie dowie o większości Waszych poświęceń, ofiar, trosk i obaw, zresztą  tego wszystkiego nie da się objąć rozumem.

Nie poświęcacie się jednak dla uznania,  zrozumienia, czy nagrody, zresztą  nic nie jest w stanie Wam w pełni wynagrodzić tego, czego dokonałyście. Poza jednym tylko: poza widokiem mądrego, mocnego, samodzielnego, szczęśliwego człowieka, który ostatecznie odchodzi od Was, pewnym krokiem, w świat.

 

Ale kwiatek może być.

 

ann

(fot. KC ann )

148 przemyśleń nt. „Dzień Matki!

  1. Cytat z mojej najstarszej córeczki, gdy miała lat 4 czy 5, całkiem w klimacie Dnia Matki: Mamusiu, masz talent do mamusiowania.
    I jeszcze jeden z czasów bardziej zamierzchłych: Jesteś piempą kuchalką.
    Jeszcze raz ukłony dla wszystkich Mam, które pewnie stają dziś na rzęsach, żeby uszczęśliwić swoje pociechy z okazji ich święta.

  2. Dziękuję, drogi Alku!
    I zapraszam do nowego wpisu.

    Pozdrów wszystkich miejscowych, podopiecznych także!

  3. Spóźnione życzenia dla UA, matki dzieci oraz książek. Dopiero wróciłem z Białowieży, gdzie były zalane olsy, wiatrołomy na bagnach i nawet świerczyna na torfie. A ja musiałem przez to wszystko iść. Stąd opóźnienia w korespondencji. I co gorsza, jutro tam wracam (emotikon jak stąd na Kamczatkę). Z moim starym przyjacielem Wojtkiem zaszyjemy się u Joasi Kossak i znowu do roboty przez parę dni.

  4. Tajemnicze siły przyrody sprzysięgły się, żeby nie dopuścić do mnie wysłanej przez Starostę burzy. Co one ( te siły) mają przeciwko biednemu wójtowi? Nie dopuszczają i nie dopuszczają.

  5. Casciolino, nasz Sherlocku, dobrze odgadłaś. To ja. Pozdrawiam znad morza!
    Właśnie skończyłam po raz setny Nutrię i Nerwusa, co oznacza, że idzie lato:) Dobrej nocy, kochani!

  6. „Jeśtem piekna i klompa [skromna]” – to Casciolina w dniach dzieciństwa. Nic się nie zmieniło :-)

  7. Piegusko kochana, teraz ja mam pytanie kontrolne: czy jesteś moją imienniczką? Ten rozmiar pchełki naprowadził mnie na właściwą odpowiedź ;)
    Dawno nie usłyszałam tak wielu komplementów. Chyba wydrukuję sobie Twoje słowa i będę je czytać w gorszych chwilach. Dziękuję Ci z całego serca!

  8. Wiedziałam, że skądś znam ten wiersz, ale nie mogłam sobie przypomnieć skąd. A to od Floriana! :D
    Piękny jest ten wiersz i bardzo obrazowy – bardzo mi się podoba. Kapucynko, dziękuję za przytoczenie go tu, a Staroście za tłumaczenie.

  9. Z Libanu! Stąd takie egzotyczne imię jak Almitra.
    Muszę zajrzeć jeszcze przed wakacjami do Sprężyny. Nie mogę się doczekać! Zostały tylko dwa sprawdziany, wielgachna praca domowa z matmy i wycieczka klasowa, a potem mogę się oddać czytelnictwu!

  10. A jeszcze popatrzcie sobie na YT na program dokumentalny History of Theatre, w siódmym odcinku jest mowa o Farnese i tym wodnym spektaklu Monteverdiego. Po proscenium biegały też konie.

  11. Och! Moi kochani, dziękuję za wszystkie rady, ale obawiam się, że się nie sprawdzą. U nas w szkole prawie każdy recytuje zabawny, wesoły wiersz. Uczniowie uważają, że poważną część poezji trudniej się recytuje i po prostu idą na łatwiznę. A szkoda, bo padały tu tak ciekawe propozycje, że chętnie bym je wyrecytowała.

  12. A to się cieszę, Kapucynko!
    „Prorok” – to tytuł całej książki. Autorem jest libański poeta, Khalil Gibran (1883-1931). Przełożyłam całość prywatnie, na prośbę pewnej czytelniczki – z angielskiego tekstu zresztą, bo w tym języku autor napisał „Proroka” (będąc już w N.Jorku). Przekład dałam potem wydawnictwu „W drodze” i pewnie stamtąd trafił do sieci.
    Mam gdzieś kopię tego tłumaczenia.
    W „Sprężynie” Florian cytuje „Proroka”, jeśli dobrze pamiętam.

  13. Czy to tu na YT, Casciolino? Luigi Nono – Prometeo, Tragedia dell’ascolto [making of]
    Poznaję chyba Twój piękny, niski głos.
    Teatro Farnese jest skończonym cudem!
    Tak, Asiu, jest bursztynowy.
    Casciolino, wielkie przeżycie na pewno, jestem pełna uznania!

  14. Piegusko, wielka duma dla jej rodziców, prawda?
    Cieszę się z tego, co piszesz. Dziękuję za ten piękny portret koleżanki.

    (Na urodziny, powiadasz?:) )

  15. Właśnie na jakimś forum natknęłam się na absolutnie cudowny wiersz, przetłumaczony przez naszego Starostę. Jestem bardzo ciekawa czyj to wiersz. Oto on:
    Małżeństwo

    Prorok

    Wtedy Almitra przemówiła i rzekła:
    A cóż o małżeństwie, panie?
    A on odpowiedział, mówiąc:
    Urodziliście się razem i razem będziecie na zawsze.
    Będziecie razem, kiedy białe skrzydła śmierci rozproszą wasze dni.
    O, tak, będziecie razem nawet w cichej pamięci Boga.
    Lecz niech będzie przestrzeń w waszej wspólnocie.
    I niech wiatry z niebios tańczą między wami.

    Kochajcie się wzajemnie, lecz nie róbcie z miłości okowów.
    Raczej niech będzie ruchome morze między brzegami waszych dusz.
    Napełniajcie nawzajem swoje naczynia, lecz nie pijcie z jednego tylko.
    Dzielcie się swym chlebem, lecz nie jedzcie z tego samego bochna.
    Śpiewajcie i tańczcie razem; bądźcie radośni; lecz pozwólcie jedno drugiemu na samotność,
    Tak jak struny lutni są samotne, choć drżą tą samą muzyką.

    Oddawajcie sobie serca, lecz nie we wzajemną władzę.
    Albowiem tylko ręka życia może zapanować nad waszymi sercami.
    I stójcie obok siebie, lecz niezbyt blisko siebie:
    Albowiem kolumny świątyni stoją oddzielnie,
    A dąb i cyprys nie rosną jeden w cieniu drugiego”.

    Jestem taka zadowolona z tego, że dorwałam takie cudeńko! Zachwycam się doborem słów i samym przekazem!!!

  16. Ja też jestem dumna z Cascioliny i z tego, że ją znam (jak Pulpa dumna ze znajomości z Anielą Kowalik). Ale muszę tu obwieścić ważną rzecz – Casciolina jest nie tylko wspaniałą śpiewaczką, ale przede wszystkim wspaniałym Człowiekiem! Już w liceum odznaczała się charyzmą, autorytetem, mądrością, a przy tym serdecznością i otwartością. Odważnie głosiła swoje poglądy (nie zawsze popularne wśród młodzieży licealnej), ale w taki sposób, że każdy wyczuwał jej życzliwą akceptację. To nie są puste frazesy, była powszechnie lubiana i szanowana, także przez tych, którzy nie podzielali jej poglądów i wartości. Ludzie do niej lgnęli, i to nie tylko po to, by wyjadać jej frytki ze szkolnego obiadu, co, jak pamiętam, też miało miejsce:) Casciolina zawsze odznaczała się dużą wewnętrzną wolnością. Skrycie ją podziwiałam, a teraz robię to publicznie. Podsumowując – vivat Casciolina!
    Kochana Casciolino, a pamiętasz, kto dał Ci na urodziny coś z Jeżycjady?;) (Mogła to być Córka Robrojka, ale nie dam głowy).

  17. Mam małą przerwę, to jeszcze dopowiem: woda u Monteverdiego była prawdziwa, nie kartonowa, tam są pod sceną jakieś specjalne pompy zamontowane.
    Ciekawa rzecz, jak to się pewne sprawy nie zmieniają. Dziś denerwujemy się, że stawia się stadiony sportowe dla jednej imprezy, a te renesansowo-barokowe teatry też często budowano na potrzeby tylko jednego spektaklu. Wystarczyło, że ktoś z Medyceuszy brał ślub i potrzebował wystawić operę dla większej fety. Potem wystawiano jeszcze kilka pomniejszych spektakli i ostatecznie zamykano teatr na głucho i czekano aż do następnego ślubu, z którego to okazji budowano kolejny gmaszek.

  18. Mamo Isi, to zależy od wystawianego dzieła. Miałam okazję śpiewać tam trzy razy. Najczęściej i muzycy i publiczność są na „parterze”, wykonawcy na dostawianej scenie, po przeciwnej stronie od proscenium. To dlatego, że dzisiaj teatr jest obiektem muzealnym, więc nie wpuszcza się nikogo na jego części drewniane.
    Tym razem było inaczej, bo wymagało tego monumentalne dzieło. Jego wykonawcy to: dwóch dyrygentów, 4 orkiestry, zespół kameralny (altówka, wiolonczela, kontrabas, flet, klarnet i tuba), dwóch perkusjonistów grających na szklanych dzbanach, dwunastoosobowy chór, dwóch aktorów, pięciu solistów i elektronika. Zostały więc zamontowane specjalne podesty, żeby wszyscy się zmieścili, a nam pozwolono śpiewać z pierwszego stopnia drewnianych schodów. Publiczność siedziała w dole, na różnych wysokościach i skierowana w różne strony. Można to ustawienie mniej więcej zobaczyć na nagraniu (na YT wpisać Prometeo Nono, to film pokazujący się jako drugi, fragment próby). Akustyka jest w każdej konfiguracji nieziemska.
    Było to dla mnie wyjątkowe przeżycie i duży zaszczyt. DUA, dziękuję! Ja też jestem z siebie dumna.

  19. Casciolino, ależ to piękne miejsce.
    Zdjęcia Teatro Farnese mają taki ciepły, bursztynowy koloryt. Zresztą architektura Włoch jest pogodna, jasna, pastelowa.

    Przyznam się do czegoś niezwykle intymnego. Po powrocie z Wenecji, Córka miała ciężką noc – ponoć śpiewałam przez sen. Początkowo miałam żal do gondolierów, że to przez ich zaniedbanie muszę nadwątlać swój sen.Teraz jednak pojęłam, że to aura Włoch wymusza „śpiew na ustach”.

  20. Mamo Isi, jeszcze do Ciebie. Teatry barokowe to nie tylko doskonała akustyka, to również potężne machinerie sceniczne i dekoracje. W Farnese na inauguracji wystawiano operę Monteverdiego „Merkury i Mars”, w tym dole przy widowni inscenizowano morską bitwę. Chyba tamtędy woda ze statkami płynęła.
    Poza tym ten olbrzymi parter to doskonałe miejsce dla najbiedniejszej publiczności. Miejsca stojące. Publiczność gada, gwiżdże i pije wino.
    Doinformuję się lepiej wieczorem, bo teraz pędzę do pracy.

  21. O nie, Mamo Isi, niekoszone trawy, chwasty i bluszcze to naturalne środowisko kleszczy. One lęgną się w ziemi, a potem wspinają się na stosunkowo niewielką wysokość. Z leszczyną -kleszczyną to mit, te paskudy nie skaczą na ludzi, tylko sami je na siebie ściągamy brodząc w trawie i chwastach. No, ja w każdym razie odesłałam już swoje do czyśćca.
    Powiem Ci jeszcze, że świat jest pełen dziwności: właśnie znajoma poprosiła nas o sadzonkę podagrycznika!!! Chce go uprawiać i przerabiać na sałatki. Ostrzegaliśmy, że ściąga sobie nieszczęście na głowę, ale myśli, że będzie go mieć pod kontrolą. O, sancta simplicitas!

  22. Tak, Teatro Farnese jest wielkiej piękności.
    Casciolino, dumna jestem z Ciebie!

  23. Odwagi, Mamo Isi! To jeszcze nie koniec! Mocno wieje, a to zawsze oznacza zmianę.

  24. Oni mnie wykończą z tymi prognozami. tu siąpi kapuśniaczek, a oni piszą „szansa opadów: 67%”.

  25. Zajrzałam do Teatro Farnese; co za przedziwna (jak na nasze czasy), amfiteatralna zabudowa dla publiczności! Casciolino, czy śpiewacy schodzą z proscenium na środek sceny, jak w teatrze greckim i tam śpiewają? Ależ to musi być sto razy lepsze z punktu widzenia akustyki! W XVII wieku lepiej wiedzieli, jak się buduje teatry.

  26. Zaczęło mżyć! Hip, hip, hurra! Nie będę dziś musiała podlewać ogrodu!

  27. Krzysztofie, „horda ostre zęby szczerzących wciornastek” mimo tych ostrych zębów jakoś kojarzy mi się ze stadem nastolatek szczerzących zęby w uśmiechu od ucha do ucha;)
    Joaleks, łąki dorobić się bardzo łatwo; wystarczy nie kosić i nie pielić trawnika;)
    W „Weselu” Pan Młody zachęca Pannę Młodą:” zaproś gości tych, którym gdzie złe wciórności dopiekają”. U Doroszewskiego wciórności jest równoznaczne z „diabli”, „licho”. Jest jeszcze przymiotnik „wciornasty”.
    Wniosek: te wciornastki to musi być niezłe licho.
    Ale skąd się wzięło słowo, nie znalazłam.
    Kochany Starosto, burza szła, szła, ale nie doszła! Nie ma sprawiedliwości.

    Przepraszam, że odpowiadam z potężnym opóźnieniem, ale nie wyrabiam się czasowo z niczym. Wot, żicje. Gdyby tak dzień trwał kilka godzin dłużej…

  28. Sowo P., jeżeli to Ciebie pocieszy, to w naszym trawniku zalęgły się – poza margerytkami – również kleszcze. Dotychczas sądziłam, że one siedzą raczej na leszczynach.

  29. Dobry wieczór!
    Wiem, Molu, których NIE recytować: „Domysły na temat Barabasza” oraz „Terrorysta, on patrzy”.
    Kiedy byłam jeszcze w gimnazjum, w czasie etapów powiatowych zawsze były po dwie osoby, które te właśnie wiersze recytowały. Zawsze wbijały wzrok w ścianę (nad głowami widowni), oczy im lśniły jakimś niebezpiecznym blaskiem i łamiącym się, grobowym głosem dudniły kolejne wersy. Straszne to było przeżycie.
    Całkiem przyjemny jest natomiast wiersz „W ogrodzie” Marii Konopnickiej. Ja tam brałam nawet na konkurs lalkę i nią podrzucałam.
    Ukłony i dobranoc! :)

  30. Jadziu, Karolciu – świetne.

    U nas też dziś deszczowo, burzowo i gradowo. Da się oddychać, da się pracować.

    Na dobranoc:

    Maurice Ravel – „Jeux d’eau”.
    Hélène Grimaud.

  31. W ogrodzie znajomych zachwycalam sie dzisiaj bujnym, wysokim – o niezwykle delikatnych, prawie pojedynczych, bialych i bladziutko-rozowych kwiatach – krzakiem rozy. Od razu pomyslalam o sugestiach Alka, chociaz wiem, ze ma jakas bardzo wymagajaca wizje. Narobilam zdjec, a teraz rzucilam sie na internetowe ilustracje w poszukiwani nazwy, po pani ogrodniczka nie pamietala.
    Mam, znalazlam!! Nevada:) Po wpisaniu w google hasla „roza nevada” jako pierwszy ukazuje sie wynik ze Szkolki Roz Rosarium, ze zdjeciem.
    Same zalety! Gdybym tylko ogrod miala..
    „odmiana ta jest całkowicie mrozoodporna; kwitnie bardzo obficie (!), a pędy ma praktycznie bezkolcowe; może rosnąć nawet na złych glebach”

  32. Zelektryzowało mnie i na szczęście nie chodzi o żaden piorun – zelektryzowało mnie rozpoznanie – ja chyba znam Casciolinę! Zgadza się wszystko, wszyściuteńko. DUA, czy mogę za pośrednictwem Księgi dopuścić się małej prywaty? Casciolino, jeśli Ty to Ty:), chodziłyśmy razem do klasy, do humana w pewnej wyjątkowej szkole. Zadam jedno rozpoznawcze pytanie – czy w świąteczne dni nosiłaś, jak wszyscy, coś zielonego;)? Uściski ogromne dla Ciebie, K. i dla DUA, która łączy ludzi!

  33. Obejrzalam zdjecia Casciolino! Molto bello, Teatro Farnese! Caly drewniany, przytulny:) Bardzo, bardzo lubie.

  34. Dobry Starosta, co burzy sprosta.

    Molu Książkowy! Olśniło mnie. „Paweł i Gaweł” Fredry!
    Albo „Małpa w kąpieli”!
    To się będzie wspaniale recytować, a jury się uśmieje!

  35. No, słowo honoru, Starosta jest nadzwyczajny! W istocie idą, choć na razie są dopiero na granicy niemieckiej. Lubie nocne burze majowe! Dziękuję:)

  36. Sowo P., cytat z mojego czterolatka: „Ja lepiej wiem kto ma pierwszeństwo na rondzie, już 30 lat temu robiłem prawo jazdy.” O własnych grządkach, glebogryzarkach, stodołach i terenówkach nawet nie wspomnę.
    Pozdrowienia dla Sowiątka.
    Kochana Autorka, czekamy na obiecaną ulewę na wschodzie. Pan Osiołek i Babcia rzucili się na pożarcie komarom. Podlewają kapustę.

  37. Asiu, zgadzam się, Włochy są szczególnie bogatym krajem, bardzo różnorodnym. My wróciliśmy wczoraj do domu po ponad dwóch tygodniach spędzonych w Parmie: tam się żyje zupełnie inaczej niż na przedmieściach stolicy, spokojniej, turystów dużo mniej, można pojeździć na rowerze nie ryzykując życiem…
    A miałam przyjemność zaśpiewać tam wyjątkowe dzieło („Prometeusza” Luigiego Nono) w unikalnym teatrze, jednym z najpiękniejszych na świecie. Można zerknąć na zdjęcia Teatro Farnese, a najlepiej odwiedzić to miejsce przy okazji kolejnej wyprawy do Italii.

  38. Chyba się udało.
    Zajrzyj na burze.dziś, Mamo Isi. Spójrz na mapę burzową Europy.
    Idzie, idzie na was!
    W nocy łupnie.

  39. A do nas by Starosta burzy nie podesłał, proszę? Może być z piorunami. Bo uschniemy jak ta żaba.

  40. O, a ja bym odradzała „Kota w pustym mieszkaniu”. Mówią go wszyscy co roku. Tzn. drogi Molu, wybieraj ten wiersz, który Ci się naprawdę podoba. U nas w tym roku wygrała dziewczyna, (ponoć jest niezwyciężona od lat) wierszem „Jak ja nie lubię plotek”. Niestety nie znam autora.

    I ja poproszę deszcz! Miło się uczy, gdy stuka w parapet. Chociaż uważam, że moje komórki nie są dziś rozleniwione. Przeciwnie, mam mnóstwo energii, to chyba dlatego, że wróciłam z łąki i nazbierałam dwa bukiety polnych kwiatów, a to pięknie nastawia do świata i poprawia nastrój.

  41. Ojej widzę, że silne emocje jeszcze nie opadły…

    Przepraszam za bałagan w wypowiedzi, szczególnie DUA.

  42. Molu, w takim razie proponuję piękny (nie sylabiczny) wiersz Wisławy Szymborskiej „Kot w pustym mieszkaniu”. Przy odpowiedniej recytacji na pewno da się nim wyrazić wiele emocji.

  43. Witajcie, właśnie obejrzałam filmik Pewnej Autorki. W takich warunkach i takim towarzystwie, praca to sama przyjemność.
    Stonoga liczy nogi, pajączek(?) walczy o tlen, biedronka czmychnęła.

    Tylko pewna psina w objęciach Morfeusza zamarła w bezruchu.

    P.S. filmik autorstwa Drogiej Adminki.

    P.S.2 Kris, Casciolino odwiedziłam Włochy i nie napiszę nic bo muszę poskładać myśli. Za dużo wrażeń.
    Sama ucieczka przed tłumem turystów to już coś. Gdyby przyszło mi jednak wybierać życie na obczyźnie- to Italia jak najbardziej.

    Pozdrawiam Wszystkich.

    zdrawiam Wszystkich.

  44. Podkarpacie potwierdza!
    Leje!
    A przy tym słoneczko!
    Pędzę odnaleźć tęczę :) [a może i garniec złota?]
    Pozdrowienia już (!) wakacyjne!

  45. Patrycjo, w czasie deszczu umysł się ożywia. Upał zaś rozleniwia nawet szare komórki.

  46. Z tego co widzę, to prognoza pogody zapowiada, że Pani życzenie się spełni. Teraz tylko z satysfakcją czekać na burzę! Nauka do historii będzie urozmaicona. I Wójt odetchnie.

  47. Ooo! Ależ nam pięknie podlało!
    I nadal leje! Jeszcze jak!
    Ale tę ogromną burzę przesyłam na wschód, z dedykacja dla udręczonego Rudego Wójta w Lublinie. Cierpliwości, niebawem i u Was się ochłodzi!

  48. Sowo, mój trzyletni siostrzeniec, gdy znalazł ostatnio swoją latarkę, to powiedział: „Tyle lat już cię nie widziałem!”.

    Zgadzam się z Patrycją. Można też wejść w zupełnie nowe środowisko. Brak znajomych dookoła motywuje do poznania nowych ludzi. Przekonałam się już o tym nieraz :)

  49. Otóż to!!!
    Powiedziałaś rzecz najważniejszą, Sowo.
    Z tulipanami też prawda.

    Co do róż: Westerland jest wspaniała, mam ją i każdemu życzę. Eden Rose to inna nazwa róży Pierre de Ronsard.

    Sowiątko – dzióbka!

  50. Dobry wieczór wszystkim.

    W natłoku obowiązków musiałam odłączyć się na jakiś czas od Internetu i wątek imienia róży pozostał bez odpowiedzi, przepraszam. Tak, dobrze jest znać imię róży, ale czasem jednak nie, bo zdarzają się nazwy bardzo dziwaczne lub pretensjonalne.
    Ciekawe, że wszystkie stare (chyba powojenne?) róże w moim ogrodzie są w pełnym rozkwicie już od połowy maja, a te sadzone przeze mnie dopiero zaczynają rozkwitać. Dawne odmiany róż są wybitnie odporne, tak samo jak tulipanów (nawet wykopywać cebul nie trzeba), a te współczesne kwiaty jakieś takie wydelikacone. Zupełnie jak ludzie, he, he.
    Nie wiem, co by tam pomyślał o mnie pan Fidelis, ale z jego katalogu wybrałabym dziś sobie róże Indigoletta, Eden Rose, Queen of Sweden i pnącą Westerland. Jak znajdę miejsce w ogrodzie, to może posadzę jesienią.

    Mamo Isi, jak Ci dobrze, że Ci się zalęgły w trawniku margerytki. W moim zalęgły się tylko kleszcze, znowu musiałam zaprosić pana od oprysków. Dziwne, że mszyc nic nie zmogło. W tym roku zdziwiłam się niepomiernie, że to paskudztwo gustuje również w czereśniach!

    Casciolina ma rację, nie ma nic piękniejszego od widoku śpiącego dziecka. W dzidziusia można wpatrywać się godzinami. KrzysztO też ma rację, dzieci rosną nie dla nas, w dodatku robią to tak szybko! Sowiątko ledwie skończyło trzy lata, a już mi takie zabawne wypowiedzi tworzy: „kiedyś, jak byłem mały, to…. a teraz, kiedy jestem już prawie dorosły, to…”. Wspomina też coś czasem o posiadaniu swojego własnego domu, samochodu i grządek.
    Nikt nie zrozumie poświęcenia matek, ale która by tam tego potrzebowała. I tak jest szczęśliwa.

  51. Pięknie powiedziane, Pani Małgosiu!
    Spóźnione, ale prosto z serca najlepsze życzenia dla wszystkich Mam, niech nasze dziatki będą dla nas tym, co w życiu najważniejsze.

  52. Spóźnione życzenia dla wszystkich Mam! Dziękuję za piękny obraz i mądre słowa. Na obrazie – błoga chwila bliskości. A Mama wygląda, jakby chciała dotknąć paluszków śpiącego maleństwa. Dobrze ją rozumiem, bo dzieci są takie piękne!
    Molu, pisałaś o długu zaciągniętym wobec Mamy. Obawiam się, że spłacić się go nie da:), czasem nie ma takiej możliwości (śpieszmy się kochać…) a poza tym chyba Mamy tego tak do końca nie oczekują. Ja czuję wielkie zobowiązanie, żeby miłość otrzymaną od mojej Mamy przekazać moim dzieciom. To taka sztafeta miłości.
    A skoro szukasz wiersza, może podpowiedz, czy bliższe są Tobie wiersze poważne, liryczne czy raczej zabawne, humorystyczne. Czasem recytacji towarzyszy nieznośnie pompatyczna atmosfera (snuje mi się po głowie jakiś motyw literacki – „O białoskrzydła morska pływaczko…”) i dobrze rozładować ją czymś lekkim a niebanalnym. Kiedyś tak właśnie zrobiłam mówiąc fragmenty „Pchły szachrajki”. A że sama byłam niewiele większa od pchełki – podziałało:)

  53. Cichutko się wtrącę. Co do nieśmiałości – czasami wystarczy ją zaakceptować i sama niepotrzeżenie znika. Może nie w całości, bo to część nas; ale tak, że można wspaniale żyć.
    Dobranoc :)

  54. Ozdobniczko, dziękuję za radę, ale ja proslam o bardziej ścisły przykład. Bądź, co bądź jestem dopiero w piątej klasie i jeśli ktoś mi powie ,stały akcent przedostatniej sylabie przed średniówką i klauzulą” to mało z tego zrozumiem. Może to jest źle podejście, ale dla mnie wiersz może mieć dowolny rodzaj byleby mi się spodobał. Mimo to dziękuję:-) . Dla mnie zawsze przede wszystkim liczą się chęci.
    Zuziu, rozważałem kandydaturę tego wiersza, ale pomyślałam, że pierwsze się was zapytać. Jeszcze mi sie poezja Staffa podoba, ale jego wiersze wydają mi się mieć zbyt poważny ton jak na podstawówkę. A szkoda, bo pisze pięknie, prawda? Swoją drogą wiecie, że Tuwim w swoich młodzieńczych latach pisał do niego list z prośbą o zezwolenie na przetłumaczenie jego wierszy na jakiś nowopowstaly język? Później, kiedy mu odpisał chodził uszczęśliwiony przez bite dwa miesiące. Jeśli kogoś interesują szczegóły z dzieciństwa Tuwima niech sobie poczyta ,,Mój brat czarodziej”. Nie pamiętam autora.

  55. Molu, dawno, dawno temu, kiedy brałam udział w konkursach recytatorskich, jeden z nich udało mi się wygrać na etapie wojewódzkim dzięki „Urszuli Kochanowskiej” pana Leśmiana. Polecam!

  56. Uwaga, najnowsze nowości! (masło maślane, celowo). W Polskę zabieram teraz „Feblika” – do Dziwnowa. A co, niech Agnieszka i Ignaś pozwiedzają.

    Joaleks – w Poznaniu nadal ciepło, ale już da się wysiedzieć na dworze. Zaraz więc pędzę podlewać rośliny i odpocząć na tarasie.

    Molu, może pokusiłbyś się o jakiś wiersz sylabiczny? Ostatnio omawialiśmy go na polskim – średniówki, klauzule (czyli przerwa na oddech odpowiednio w połowie i na końcu wersu), stały akcent przedostatniej sylabie przed średniówką i klauzulą. I najczęściej takie wiersze mają po jedenaście lub trzynaście sylab.

    Ups. Chyba trochę mnie poniosło z tłumaczeniem budowy tego wiersza. To jeszcze tylko dodam, że różne sympatyczne wiersze sylabiczne pisał I. Krasicki. Zmykam!

  57. Molu, ja polecam, ten, który mówiłam ja, czyli „Dziką Różę” Gałczyńskiego. Nie wymaga on ekspresyjnej recytacji, więc nie wiem czy moja polecanka się przyda, ale jest piękny.
    Dzień dobry wszystkim! (I zmykam)

  58. Och! Czytalam ,Kłamczuchę” i przepadałam na dwa dni. Akurat minęliśmy dużo lekcji, tak to bym sobie z nią w dzień poradziła. A jutro poprawiam sprawdzian z historii. (W tym momencie nie jęcze chciazby dlatego, że już dzień po przeczytaniu oceń że sprawdzianu wszystko miałam wykute na blachę.) Za ten czas tematem został jeden z moich ulubionych (chociaż nie za dużo mam w nim do powiedzenia). Mianowicie ogród.
    Hmmmmmmm… Za dwa tygodnie konkurs recytatorski. Czy ktoś z księgowych mógłby mi doradzić w wyborze wiersza?

  59. Wracam przy okazji pięknego święta- jeszcze raz spóźnione życzenia dla wszystkich mamuś! Ja od córci dostałam własnoręcznie wykonaną bransoletkę- niebanalny prezent od niespełna trzylatki! I wspaniały weekend w Poznaniu był jakby prezentem. Pozdrawiam serdecznie!

  60. Wciórności! – staropolskie przekleństwo.
    Ciekawe, jaki ma źródłosłów i co było pierwsze.

    A nie, Madziu, nie czytałam. Mnie zwykle biografie pisarzy mniej interesują niż ich największe dzieła. Bo to nie jest tak, że życie prywatne ma zawsze wpływ na twórczość. Najczęściej toczy się równoległym nurtem, a twórczość bywa prądem wolności.
    Ale też nie lubię wtykania nosa w cudze sprawy. Niektórzy biografowie są nieznośni.

  61. U nas też :)
    Niemal upalnie.
    Kończę właśnie czytać tom trzeci „Krystyny…” i zastanawiam się nad wypożyczeniem biografii Sigrid Undset, którą napisał Andreas Winsnes (wydanej w 1959 roku przez Pax). Czy Pani może czytała?

  62. Do nas skrzyp też na przyczepce (i na przyczepkę;) przyjechał, może dlatego taki inwazyjny…?

    Mamo Isi, a gdzie to zimno i wieje? W Poznaniu coś koło 27, słońce pali, może i do nas dojdzie zmiana? A margaretkowa łąka musi pięknie wyglądać!

  63. Bo pisałem z komputera podręcznego zwanego, nie wiedzieć czemu, smartfonem. Z domowego nie wpuszcza – oto kolejna próba.

  64. Oho, Antyspam grzecznie wpuścił tu Krzysztofa! Coś się zmienia. Dobrze!

    U nas śliczna pogoda i ciepło.

  65. To jest po prostu świństwo ze strony matki natury! Deszczu nie ma, ale za to jest zimno i wietrznie! Ja się tak nie bawię, biorę zabawki i idę do domu.

  66. Banda uzbrojonych po zęby wciornastków – to brzmi. W rodzaju żeńskim by nie brzmiało.

  67. Mamo Isi, prognoza dzisiejsza deszczu nie przewiduje (tu byłby emotikon, ale podobno zmienił rodzaj i uległ skróceniu, teraz jest emotką – więc nie wiem).

  68. Mamo Isi, a bo pojedynczy wciornastek wiele nie zdziała. Dranie występują od razu w stadzie.

    Dobrywieczorku, wszak tępię go. Za mało na choćby flaszeczkę.

  69. O, to ciekawa jestem, czy nasza DUA zrobi samodzielnie olej rzepakowy ;-) Choć obawiam się, że trzeba by posiać go trochę więcej niż kilka przypadkowych sztuk.
    Pozdrawiam serdecznie szacowne grono – jakże mi życie umilają Wasze pogaduchy!

  70. Skrzyp tez mamy, ale on jeden ze sprowadzonych z pól i lasów roślin nie okazał się inwazyjny.
    Planujemy dziś garden party i od rana się zachmurzyło i zanosi się na deszcz. Jeżeli zacznie padać, to mamy następną metodę sprowadzania deszczu!