Co Zośka widziała

biblioteche-thibaud-poirier-4

(fot. ze str. Pinterest)

Otóż widziała ta nasza wierna KC Zośka (muzykolog, osoba utalentowana, mądra i urocza, pracująca teraz jako bibliotekarka) – jedną z najsłynniejszych bibliotek świata.

Długa Sala Biblioteki Trinity College w Dublinie mieści na swych regałach wiele skarbów. Wśród nich najcenniejszy, wręcz bezcenny, jest cudownie iluminowany manuskrypt średniowieczny: Księga z Kells, czyli Ewangeliarz świętego Kolumby.

 

chrystus kells

 

Ten niezwykłej piękności manuskrypt pochodzi, jak się przypuszcza, z 800 roku po narodzeniu Chrystusa, ale przecież musi to być data umowna: takie cudo wymagało wielu wcześniejszych lat nieprawdopodobnej wręcz, drobiazgowej pracy.

Opactwo w Kells (w hrabstwie Meath w Irlandii), w którym manuskrypt przechowywany był przez większość Średniowiecza, założone zostało na początku IX wieku, w epoce najazdów Wikingów, przez celtyckich mnichów, wywodzących się z klasztoru na wyspie Iona. Ten znów klasztor założył święty Kolumba, w VI wieku po narodzeniu Chrystusa.

Wyspa Iona, leżąca na szlaku wojowniczych Wikingów,  stała się miejscem zbyt niebezpiecznym, więc większość tamtejszych mnichów przeniosła się  do Kells, chroniąc przed rabusiami i przewożąc wśród wielu niebezpieczeństw, walk i pożarów, tę cudowną Księgę.

Spisana po łacinie, na przestrzeni lat bogato iluminowana przez przynajmniej kilku mnichów, Księga z Kells zawiera tekst czterech Ewangelii, a jej 680 pergaminowych kart zdobią misterne celtyckie motywy i inicjały. Tu na przykład spleciono w inicjale dwie litery, A i V (AVE?):

 

inicjał kells AV

 

To jest – jak widzicie – litera M a w niej A i R (MARIA?) :

 

m kells

 

A to – święty monogram XPI (czyli CHRISTI):

 

kells monogram

 

W tym wszystkim nasza KC Zośka chodziła jak zaczarowana, gdyż nie tylko trafiła w swoje środowisko naturalne, ale w dodatku opadło ją ze wszystkich stron Piękno, nagromadzone przez Historię.

Oto jej reportaż – a raczej, niestety, zaledwie jego fragmenty! 

Tu na przykład, prawdopodobnie najstarsza na świecie,  harfa irlandzka z wierzbowego drewna, o 29 strunach  – pierwowzór herbu Irlandii. Legenda głosi, że należała do króla Briana Śmiałego (Brian Boru), władającego   Irlandią od roku 1002 :

 

Irlandia_2017 013

 

Tu –  fragmencik  księgozbioru, w którym  chyba każda książka jest drogocenna. Dołem – przyjemne pulpity do czytania i sporządzania notatek:

 

Irlandia_2017 043

 

Tędy wchodzi się na coraz wyższe poziomy:

 

Irlandia_2017 001

 

A z żabiej perspektywy wygląda to tak:

 

Irlandia_2017 047

 

Wspaniałe, prawda?

Ale nasza Zośka widziała w Irlandii i inne cuda, na przykład witraże w Katedrze Kościoła Chrystusowego w Dublinie:

 

Irlandia_2017 109

 

A ponieważ umie patrzeć, a w dodatku – WIDZI to, co innym może umykać, sfotografowała nawet  (prześlicznie!) refleksy witrażowych szkiełek:

 

Irlandia_2017 110

 

Irlandia_2017 114

 

Irlandia_2017 118

 

Oraz kurz stuleci:

 

Irlandia_2017 112

 

Tak, tak, Kochane Czytelniczki i Drodzy Czytelnicy, stulecia mijają, pajęczyny i kurz pokrywają to, co lśniło złotem, barwą i nowością, a skoro tak bardzo pokryte jest kurzem, wydaje się niektórym naszym nowoczesnym  mądralom dziwnie niepotrzebne, przebrzmiałe, jak najsłuszniej pozostawione w tyle.

Doprawdy?! Ilekroć słyszę lub czytam ich zarozumiałe słowa: „mrok Średniowiecza”, pogardliwe zarzuty:  „cofacie nas do Średniowiecza”, czy też pełne pychy stwierdzenie: „to jest wiek XXI, to nie Średniowiecze”, zdejmuje mnie śmiech pusty, a potem litość i trwoga.

Ludzie Średniowiecza wiedzieli może mniej, niż my wiemy, ale rozumieli o wiele, wiele więcej. O wiele więcej też potrafili zrobić własnymi rękami, a już z całą pewnością do głowy by im nie przyszło otaczanie się brzydotą. Tworzenie blasku Piękna przychodziło im w sposób równie naturalny, jak oddychanie.

Wiedzieli już wtedy to, co później sformułował Norwid: że Piękno kształtem jest Miłości.

 

Irlandia_2017 142

 

I jeszcze kamienny kościółek w Glendalough – czyli w jednym z najważniejszych miejsc religijnych Irlandii. W VI w. św. Kevin założył tu ośrodek monastyczny. To też widziała – i zobaczyła! – nasza Zośka.

Dziękujemy!

 

134 przemyślenia nt. „Co Zośka widziała

  1. A propos lektur szkolnych, w zamierzchłej przeszłości gdy byłam licealistką, MEN zrobiło psikusa klasom 4 LO. Przed wakacjami ogłoszono listę lektur obowiązkowych. Po wakacjach ogłoszono nową… Byłam jedną z niewielu osób zadowolonych. Na pierwszej liście natrafiłam na tytuły, których nie znalazła bym w inny sposób. Nie było wtedy Księgi. A internet raczkował.

  2. Dzień dobry, DUA. Dzień dobry, Księgowi. Jak przystało na początek roku szkolnego, wrzesień rozpoczęłam od smakowitej lektury. Na moim stosiku bracia Strugaccy. Dziękuję za polecenie zacnemu Księgowemu, który nakierował mnie na trop (Alek?). A Zośce już dzisiaj dziękuję za wspaniałą inspirację literacko- turystyczną.

  3. Doczytałam, że w Trinity College można nabyć CD ze sfotografowaną całą Księgą z Kells. Zastanawiam się, czy jednak nie kupiłam już za dużo książek o sztuce. Kiedyś w tym celu jeździłam do Paryża, a dziś nie mogę doczekać się, kiedy zostaniemy rolnikami, może lepiej podręcznik rolnictwa. Dowiadywać się o przyrodzie to jest fascynujące!

  4. Kochany Starosto, ze wstydem się przyznaję, że o istnieniu Wilkie Collinsa dowiedziałam się od Ciebie. Więc tym bardziej o jego książkach. Ale jest i plus. Dzięki temu mam teraz dziką frajdę. Bo nic gorszego, niż kiedy człowiek na każde pytanie odpowiada, jak ta babcia u Makuszyńskiego (Panna z mokrą głową)”Kościuszko? Znałam, znałam, jeszcze jak znałam!”
    Przeliczanie zawartości biblioteki na metry sześcienne to coś nowego.

  5. Babciu, podoba mi się Twój tok myślenia.
    Może ktoś wie, jaka jest kubatura biblioteki Trinity College? Policzę wówczas, ile ich by się zmieściło.

  6. A. Lingren i Bauer pochodzą z jednej prowincji: Småland. Små to mały. Oboje inspirowali się tamtejszym krajobrazy. Jest tam sławny Store Mosse National Park.

  7. W Sztokholmie Stare Miasto leży na jednej z wysp, świetna obrona! Nazywa się Gamla Stan. Gamla to stary, ładne słowo. Prawie wszystkie słowa w tym języku są bardzo ładne. Nic dziwi takie umiłowanie słowa u germanów. Trochę tych słów jest też w innych europejskich językach, ale co pierwsze jest zwykle takie świeże. Stąd Szwedzi znają angielski prawie jak swój język.

  8. Babciu, zgadłaś tym razem, przynajmniej częściowo. Krzysztof zabiera na tankowiec mnóstwo książek!

  9. Kapucynko, odwagi, wszyscy przez to przeszliśmy. Szkoła ma to do siebie, że się wreszcie kończy. I jakież boskie uczucie wolności fakt ten przynosi!
    Jeszcze tylko parę latek i tego doświadczysz, wytrwaj!

  10. Cha,cha, Mamo Isi! Wiedziałam!!! Ale nie kończ tak jak Wenus, błagam.

    Wilkie C. umie opowiadać, jak mało kto. Nie tylko ciekawie, ale i pięknie. Chyba stąd się to bierze, że większość jego powieści powstawała w odcinkach, pisanych na bieżąco dla czasopism. Musiał się nauczyć tak opowiadać, by nie tylko przykuć zainteresowanie czytelników, ale i utrzymać je – aż do następnego odcinka: „I co dalej, co było dalej?”. Nawet czytelnik z wprawą, jakim jestem, nie potrafi przewidzieć, co się wydarzy.
    Ma też duży dar psychologiczny, wiedzę psychologiczną też, ale przede wszystkim – żywe zainteresowanie dla ludzkich charakterów. Żadnej sztampy, żadnego banału – mocne, bogate, kontrastowe portrety. Przepadam!
    A powiedz, czy czytałaś jego „Kobietę w bieli”? Moim zdaniem to szczytowe jego osiągnięcie.

    Pozdrawiam Isiątka!

  11. Kochany Starosto, w punkt! Czytam i czytam i z nerwów paznokcie obgryzam! Już wiem, co czytała Wenus z Milos.

    A może Krzysztof przewozi w rzeczywistości jezioro zupy pomidorowej?
    Krzysztofie, dzięki za wspaniałe zdjęcia:)

    Zgredzie, blisko centrum, w sklepie dla kulturystów, ale jakiego miasta? I jakiej tablicy? Błagam, nie mnóż suspensów, bo nie zdzierżę.

    A Isiątka rosną.
    Ostatnio Asieńka zawiadomiła mamę, że napisała „piesek”.
    A Zosia opowiadała z przejęciem, że ten Wielki Wóz, który oglądała w planetarium ktoś narysował też na niebie.

  12. Pani Małgorzato heh do licha z oszczędzaniem heh ale mnie Pani rozbawiła z rana cos czuje ze nie tylko rękę miała Pani na myśli hm?

  13. To była taka mała prowokacja, ponieważ, zainspirowana fotografią biblioteki popuściłam nieco wodze fantazji i przyszło mi do głowy, że te tankowce Krzysztofa wypełnione są po brzegi książkami. Abstrahując od trudności włożenia i wyjęcia, pewnie cała biblioteka zmieściłaby się na tankowcu. Stąd moje dywagacje na temat, czy Krzysztof wie, co wozi, czy raczej w to wierzy :). Bo może tam mleko jest na przykład :). Wybaczcie, pora późna i myśli z lekka absurdalne mnie nawiedzają. Dobrej nocy.

  14. Dobry wieczór po dłigiej przerwie! Właśnie dopada mnie chandra jesienna; wakacje niby dłuższe o te trzy dni wrześniowe, a ja nadal nie czuję się psychicznie gotowa do szkoły.
    Książki… taak.. chyba będę musiała zadowolić się lekturami:/

  15. Co do ropy, moja matka, pielęgniarka między innymi, zaznajamiała mnie od małego z łaciną np. takimi sentencjami: ubi pus, ibi evaqua.

  16. Może i co z Leśmiana będzie, kto wie?

    A cieniasy filozoficzne, to chyba u Platona. W jaskini.
    Do mnie Collins nadjedzie jutro.

  17. Ech, nie tylko uczniowie nie mają czasu na czytanie… Sowiątko z „dorosłych” książek zezwala mi łaskawie przeglądać wielojęzyczny słownik obrazkowy, oczywiście w swoim towarzystwie. A tu ciotkowi zgryzotkowi bohaterowie będą pewnie zaczytwać się w Collinsie i Willis, znowu będę do tyłu!

  18. Dzięki Ann za polecankę. Ponieważ zaliczam się do jednej z wymienionych przez Ciebie kategorii, to chętnie skorzystam. Nie przestaję jednak wierzyć, że kiedyś sięgnę po oryginały, bo predyspozycje podobno są ;)

  19. O, jak miło! Istotka, którą ja mam na myśli, to 16 miesięczny chłopczyk, nad wiek rozwinięty, niezwykle pogodny i ciekawy świata. Posługuje się głównie swoim własnym językiem, ale rozumie wszystko, co się do niego mówi. A jaki jest szczęśliwy, kiedy widzi, że ja rozumiem, co on mówi do mnie! Uczę się od niego wiele i darzę szacunkiem. Jego świat jest taki prosty, a jednocześnie niezwykle mądry.
    Przesyłam uściski dla Istotki 10 – letniej.

  20. Pewnie, Ann.
    Co do wiad.pryw.:- oszczędzam rękę. Muszę!
    Ale, do licha, z oszczędzaniem zawsze było u mnie kiepsko.

    Zaglądaj!

  21. Aaa, Chesterko! „Kobieta w bieli” to chyba najlepsza jego powieść, cieszę się, że Cię namówiłam.
    To teraz sobie poczytaj „Tajemnicę Mirtowego Pokoju” („The Dead Secret”), Kapucynka też może!
    Uściski dla niej! Ech, szkoła blisko, czytać nie będzie czasu, biedna Kapucynka.

  22. Piękny obrazek, dziękuję!
    Tak, też wiem, ale pomyślałam, że przyda się może młodzieży jako zachęta, lub mniej biegłym w angielskim, a potem można z radością sięgnąć po oryginał. Dobrego wieczoru!

  23. Tak, tak, Ann, wiem, ale… jest tak, jak mówisz. Oryginał WC zachwyca, przekład jednak nie musi.
    Ale to naprawdę dobrze, że wydają Collinsa po polsku. To dobry pisarz.

    W powieści SF Connie Willis „Crosstalk” bohaterka, której operacyjnie (na życzenie narzeczonego i zresztą razem z nim) wszczepiono zdolność telepatycznego słyszenia ludzkich myśli, jest bliska obłędu, dostaje napadów paniki, kiedy wylewa się na nią ten telepatyczny potok, zgiełk myśli całej ludzkości, często głupi lub zły. Schronienie znajduje w czytelni uniwersyteckiej, pomiędzy regałami. Słyszy tu tylko łagodny szum ludzkich myśli, a najbardziej kojąco działa na nią przebywanie obok ludzi zaczytanych w angielskiej prozie wiktoriańskiej, np. w Dickensie lub Collinsie. Nie odbiera już chaotycznego jazgotu, tylko szlachetny ton dawnej, bogatej angielszczyzny, użytej przez świetnych prozaików.
    Tak to Connie wymyśliła i to jest najlepsze z całej książki (skądinąd takiej sobie).

  24. Zgadzam się Droga Autorko, jestem świeżo po lekturze „Kobiety w bieli” z ochota na kolejne tegoż autora. Ilu z nas ukształtowały nie tylko Pani ksiażki, ale także kasiażki przez Pania polecane. Czasem z radościa odkrywam, że Kapucynka sięga po ksiażkę, bo MM polecała.
    Pokolenie MM:)

  25. Dobry wieczór! Wiadomo, że oryginał najlepszy. Ale może komuś przyda się wiadomość, że u nas ostatnio wydawnictwo mg wydaje Wilkie Collinsa, też „Armadale” :-)

  26. Babciu, to interesująca koncepcja. Niemniej rację ma DUA, posiadam pewność co do przewożonego ładunku, a to z racji towarzyszących mu dokumentów, choć przyznać trzeba, że w jakiś sposób obecna jest też tutaj wiara w ich autentyczność :-). Są też pobierane próbki, istnieją również instrumenty mierzące wszystko, co potrzeba.
    A sięgając głębiej, to cała nasza wiedza opiera się na wierze w to, czego nauczyli nas inni, osobiście bądź poprzez podręczniki i inne książki, powieści nie wyłączając.

  27. Piętaszku, ależ Fluid. Właśnie była u mnie dziesięcioletnia istotka, której streszczałam kolejne rozdziały Collinsa. Słuchała z otwartą buzią i wielkimi oczami, a trzymała mnie za rękę!
    Codziennie przychodzi w tej sprawie: muszę jej opowiedzieć, co nowego się wydarzyło w „The Dead Secret”.

    W rzeczy samej, Wilkie Collins ma niewiarygodny dar narracyjny, pisze porywająco, jego sławny kolega Dickens przy nim wysiada!

    Sekret ów wreszcie został czytelnikom wyjawiony: po 4/5 całej powieści! To mi sztuka, tak długo zwodzić czytelnika i trzymać go w nieustającym napięciu!

    Aha, zauważcie, że Mama Isi nam przepadła. Moim zdaniem, wciągnęła ją akcja „Armadale”.:)))

  28. Chyba jednak, Babciu, mylisz się odrobinę. Krzysztof nie WIERZY, że przewozi ropę, tylko ma tego PEWNOŚĆ.

  29. Kresko, jest napisane „Unikajcie wszystkiego, co ma choćby pozór zła”. Tu masz odpowiedź na swoje rozterki. Myślę, że w pracy, którą wykonujesz, czy płacą dobrze, czy tak sobie, jesteś najważniejsza Ty. Jeśli jesteś w tym uczciwa i rzetelna, to wszystko jest w porządku.
    Krzysztofie, taka myśl mi przyszła do głowy, skoro Ty nie oglądasz tej ropy w żaden sposób, to opierasz się na wierze a nie na wiedzy :). To też jest piękne. I chyba dość rzadkie w innych zawodach, pomijając osoby konsekrowane.

  30. Myślę, że piękna nie można podzielić na większe i mniejsze, bo piękno, to piękno, które ma różnorodne oblicza.
    A widok maleńkiego dziecka, które z otwartymi ustami i szeroko otwartymi oczami słucha twoich opowieści a w swych małych dłoniach trzyma i mocno zaciska twój palec, czy nie jest piękny?

  31. Kresko, ropy jako takiej nie widuję :-), chociaż ją przewożę. Przeładunki odbywają się w systemie zamkniętym, a przepisy dotyczące ochrony środowiska są tak restrykcyjne, że kropla nie ma prawa pojawić się na zewnątrz zbiornika.

  32. I jeszcze coś! Dla wielbicieli łamigłówek z zacięciem artystycznym – Blendoku 2 – łamigłówki kolorystyczne. Znam od trzech dni.

  33. Brak nacisków jest przyjemny, merci.
    Casciolina jest śpiewaczką. Piękna, niska barwa aksamitnego głosu.
    A KrzysztO jest jej dumnym tatą! Nawigatorem!

  34. Bauer piękny! Piękno jest zachwycające!

    Dziękuję wszystkim za wsparcie artysty rzemieślnika w jego porannych rozterkach 1 września! DUA i mama radzą wspólnie. Nie wszystko rozumiem o tym bycie i pozorach … jestem cieniasem filozoficznym. O Bogu ja właśnie myślę, czy jemu się to podoba … wiem, że nikt mi nie odpowie na to pytanie, ale a Kempis kazał szukać rady „u każdego mądrego”.

    Dziękuję, Chesterko, że podzieliłaś się swoim kawałkiem. Tak było parę razy i u mnie – przypomniałam sobie dzięki Tobie.

    I Tobie, Casciolino, dzięki! Czytałam list, ale dawno – przeczytam jeszcze raz. Czy mogę zapytać, jaką dziedziną artystyczną się zajmujesz?

    Dzięki asiu i Jas!

    KrzysztO, na statkach widzisz ropę?! Wow! Oglądam czasem dla relaksu filmiki, jak wielkie statki płyną przez sztorm.

    Koleżanka mnie zmotywowała wczoraj jednym, twardym słowem. Na moje żale użyła słowa na „p”, druga osoba liczby pojedyńczej.

    Pozdrawiam znad „Czarnej polewki” czekając … (bez nacisków!)

  35. Starosto, Caspar David Friedrich?

    Sowo :-(

    Mamo Isi, Twój specyfik z boswelii nabyłem blisko centrum, w sklepie dla kulturystów, w pobliżu napisu, który choć wykuty w kamieniu 70 lat temu, ale o czym ja w ogóle piszę?

  36. Dzień Dobry Pani Małgosi i wszystkim Księgowym.

    Fluid z księżycem, bo właśnie patrząc na księżyc (u nas jeszcze noc) zastanawiałam się, czy ciemna strona księżyca zawsze jest ciemna. I wtedy przyszło mi na myśl, że przecież podczas zaćmienia słońca ciemna strona księżyca była jasna, a jasna – ta którą zawsze widzimy – była ciemna.

  37. Bauer dużo nie wymyślał, bo nawet przyroda wokół Sztokholmu jest taka. Sztokholm leży na 14 skalistych wyspach połączonych 53 mostami. Wokół nich roztacza się bajeczne wprost otoczenie, przyroda jest jeszcze piękniejsza niż na obrazach tego bardzo znanego tam ilustratora. Gdyby tworzył w średniowieczu to dziś byłby sławny! Chętnie zabrałabym Was tam na wycieczkę.

  38. Starosto, ja przeczytałem tylko tyci początek, ale przekleństwo ducha wyspy wydaje mi się ponadczasowe.

  39. Ozdobniczko, muszę dodać, że i „Klechdy Sezamowe”, i „Przygody Sindbada Żeglarza” należą do moich ukochanych książek, począwszy od I klasy szkoły podstawowej, I kocham je aż do dziś.

  40. Jestem laikiem, więc ten obraz rzeczywiście wydawał mi się raczej skromny, dopóki nie przeczytałem wyjaśnień Starosty.

  41. Już się nie mogę doczekać. Kocham tutejsze, jesienne pogaduchy o Księżycu :)

    Co do PIĘKNA, to wymyśliłam sobie kiedyś, że : W naturze, wszystko, co nas zachwyca, zostało dotknięte ręką Boga.

  42. Ann, bardzo dobra wiadomość. Nasza pani polonistka bardzo zachwala ,,Klechdy sezamowe”, więc pewnie się skuszę.

  43. Cudne ilustracje! Te wiotkie, długowłose księżniczki w mrocznych lasach!
    Krzysztofie, w gdańskim, ale chyba wszystkie takie piękne, sopockie też. Puckie zwiazane z śp. ks Kaczkowskim.

  44. Księżyc! Koniecznie Chagall, Turner, Stanisławski… I XV-wieczna piękna Madonna na księżycu (Hortus conclusus), a z gwiezdnych ciekawostek choćby powstanie Drogi Mlecznej Tinoretta i obserwacje astronomiczne – Domenico Creti. Uściski!

  45. Jas, dziękuję, co za wspaniałe odkrycie! Nie znałam tego artysty, wyobraź sobie – ale znalazłam i właśnie się zachwycam. Cudowna, secesyjna ilustracja. Jest i obrazek z księżniczką na łosiu, pod cieniutkim półksiężycem! A ja właśnie zaczęłam kolekcjonować – z myślą o tutejszych Lunofilach – Atenie, Sowie, Piętaszku – najpiękniejsze malarskie portrety księżyca.
    Niedługo ujawnię moją kolekcję, po kolei, mam prawdziwe skarby, mnie samej dotąd nieznane.

  46. Kresko, czytałaś może List do artystów Jana Pawła II? Jeśli nie to polecam Ci serdecznie ten tekst, odpowiada na wiele moich wątpliwości. Myślę, że architekt wnętrz, kreując przestrzeń, zdecydowanie zalicza się do grupy adresatów tego listu.

    Od siebie dodam, że, po pierwsze, pieniądze wydane na piękno, choćby to były miliony, to dobrze wydane pieniądze. Po drugie: dzięki Twojej pracy mają z czego żyć również wykonawcy tych planów, rzemieślnicy i inni twórcy. Po trzecie: tu o intencję chodzi. Przecież nie doradzasz jak wydać miliony, Ty doradzasz jak upiększyć rzeczywistość! Głowa do góry :)

  47. Chesterko, czy to było puckie hospicjum? Bo rzeczywiście jest piękne.

    Chyba każdy musi znaleźć jakiś sens swojej pracy. Nie byłoby współczesnej cywilizacji bez ropy naftowej. Ja przewożę ropę naftową. Ergo – beze mnie nie byłoby cywilizacji :-)

  48. Też chciałabym mieć szybko rozrastający się bluszcz, przysłoniłby to o owo.
    Film „Sekrety księgi z Kells” ładny plastycznie.
    Kresko wydaje mi się, że każdy ma swoją misję. Ja mam fajnie, bo moja misja zmienia się z dnia na dzień.
    Kiedyś ludzie pracowali wolniej i mieli czas na przemyślenia i na wykończenie swojej pracy. Rytm, to ważne.

  49. Kresko! Zdarzało mi się w życiu bardzo cierpieć, a wtedy piękno, które spotykałam na swojej drodze potrafiło ukoić, więcej – wydobyć ze mnie coś lepszego. Tak naprawdę piękno przez duże P sprawia, że czujemy żywa obecność Kogoś.
    Kiedyś jechałam do hospicjum po respirator dla umierajacego taty. Zabrała mnie „przypadkowo” spotkana koleżanka. Weszłyśmy do pięknie urzadzonego budynku. Koleżanka była zdegustowana:”zamiast wydać nasze datki na coś konkretnego, pomocnego, marnuja je na wystrój wnętrza”. Miałam zupełnie inne odczucie, że umierajacy w tym miejscu ludzie, moga się poczuć bardziej godnie.

  50. Kresko- a może wszystko co tworzymy, wierząc w Miłość staje się tak po prostu piękne?
    Każdy odpowiada sam na pytanie o cel swej pracy, Miłość to, czy tylko mamona.

  51. Dzień dobry!
    Kresko, muszę dodać, że ten cytat z Norwida jest leciutko przeze mnie zmieniony: dałam Miłość z dużej litery, żeby uprzytomnić Wam, o jaką to Miłość chodzi.
    Bóg jest Miłością, a Piękno jest jego emanacją, tak rozumiem ten cytat.

    Święty Tomasz z Akwinu pisał, że praprzyczyną wszelkiego piękna jest Bóg, od którego pochodzą CONSONANTIA i CLARITAS, czyli harmonia i świetlistość.

    Piękno nie jest pozorem, jest samym bytem.

    Może teraz już Cię nie będzie męczył ten cytat.:)

    Co do pracy: Mama ma rację.

  52. „Piękno jest kształtem Miłości” – jak mnie to zdanie męczy… jeszcze w kontekście mody, trendów i używania ich (jam architekt wnętrz, design na codzień w życiu mym). Zastanawiam się, jaki związek z Miłością ma moje rzemiosło, bo mam czasem spadki motywacyjne, czy aby doradzanie, jak wydawać miliony ma jakiś związek z czymś ogólnie dobrym. Zdarza mi się pomagać ludziom, nawet chyba dość często, ale naprawdę nie wiem, czy „to właśnie Miłość”? (Hihi). Moja mama próbowała mnie zmotywować zdaniem, że „mogliby [owi bogacze] wydać te miliony na brzydkie, kiczowate rzeczy, a dzięki mnie wydają na piękne”. Tak bardzo mnie to nie przekonuje. Mogliby wydać na lepsze pensje dla pracowników … Ech … wyszła mi spowiedź architekta. Piszę to tutaj, bo przeczytałam w wakacje „Tym razem serio” i jedno zdanie mnie tam bardzo dotknęło, to, co powiedział do DUA profesor, kiedy szła robić zlecenie dla Targów. Siedzi we mnie od kilku tygodni, to zdanie, jak wyrzut sumienia. Jestem naprawdę bardzo ciekawa Waszych opinii i porad, jeżeli w ogóle będziecie chcieli je wyrazić. Szukam i szukam inspiracji do przemyśleń, a tu jest grono ludzi, którzy na pewno mają ze mną wiele wspólnego skoro też kochacie Jeżycjade.

  53. Dzień dobry wszystkim po wakacjach! Człowiek budzi się rano i nie wie, naprawdę, co go miłego czeka. Wczoraj jeszcze myślałam o tym, że nie wiem, co by tu poczytać (nie oceniajcie mnie, dużo pracuję i się modlę, nie mam wkoło siebie wielu czytających osób, a rodzina ma zupełnie odmienne gusta) Wchodzę na stronę DUA a tu, nie dość, że taki inspirujący wpis i jeszcze bardziej inspirująca rozmowa to do tego lista lektur podana na tacy! Dziękuję! Klechdy w Dwóch siostrach na pewno będą majstarsztykiem ilustratorskim.

  54. Chciałam tylko dać znać, że we wrześniu będą w księgarniach „Klechdy sezamowe” Leśmiana (wydawnictwo Dwie Siostry), z ilustracjami Lenicy, na podstawie wyd. I, może komuś się przyda. Dobrego wieczoru!

  55. W Bydgoszczy na zakończenie wakacji – Literobrazki . Dużo ciekawych rzeczy będzie się działo. Jednym z gości – Józef Wilkoń.

  56. O, a w serii Ellis Peters też się zaczytywałam. Muszę chyba znowu wypożyczyć, chętnie bym do tego wróciła.

  57. To się cieszę.
    A myślałam też o Tobie, zaglądając na Twittera (Catholic Thinker)- spodobałoby Ci się, co chwila cytują Chestertona, albo wrzucają jego zdjęcia.

  58. Ano właśnie, szkoda. Poczytałoby się taka irlandzka Undset. A Ellis Peters i jej średniowieczny świat, to, za sprawa Babi, moje ulubione lektury.

  59. Dzień dobry!
    Zośko, piękne zdjęcia. Ta biblioteka… Ach, chciałabym tam pojechać, chociażby ze względu na moją miłość do książek. A co do kurzu stuleci: zastanawiam się czasem czy u mnie w pokoju nie zachować takiego kącika, w którym wszystko zostanie takie samo od momentu wprowadzenia się, włącznie z kurzem. Dla przyszłych właścicieli tego pokoju. Ale chyba ze względu na alergię nie będę mogła sobie pozwolić na taki kącik.
    PS. Babciu gąsko, wspaniale Twoja babcia mawiała o tej modzie.

  60. Jakoś sobie nie przypominam, Chesterko. A to wskazuje, że pewnie nie ma ich za wiele.

    Co do średniowiecznej Walii natomiast- mamy wspaniałą serię powieści Ellis Peters o Braciszku Cadfaelu. Sam smak!

  61. A mnie się skojarzyła, Ann, Juliana z Norwich z kotem, który towarzyszył jej przy kontemplacji. Ale to już nie Irlandia.
    Czy sa jakieś ciekawe, przetłumaczone na polski powieści, których akcja rozgrywa się w średniowiecznej Irlandii?

  62. Tak! Widziałam te ślady łapek, są gdzieś na Twitterze!
    Właściciel rękopisu nie mógłby tego przewidzieć.

  63. Zośko, bardzo dziękuję! Marzę o Irlandii. Polecam z serca tomik „Doire aniołów pełne”, u mnie kiedyś często użytkowany, pełen zakreśleń. A, i „Eire. Wiersze Irlandzkie”, całość oczywiście fantastyczne tłumaczenie Brylla. Znajdzie się tam nawet wiersz dla kotolubów, „Mnich i jego kot” :-) O średniowiecznym mnichu i jego kocie Pangurze… A to z kolei przypomina mi piękną historię jednego z rękopisów – na XV-wiecznym rękopisie z archiwum w Dubrowniku zachowały się atramentowe ślady kocich łapek (można wpisać w wyszukiwarkę blog medievalfragments i cats). Widzę, widzę jak ten kot przebiega przez kartę… I to jest piękne w historii – zawsze konkretny człowiek (i być może jego kot). Dobrego wieczoru!

  64. Brakowało nam mądrej Babci Gąski, to fakt. No, ale pamiętajmy, że wciąż jeszcze są wakacje…

  65. Ach, Starosto, czyż nie przyjemnie się nam Babcia Gąska rozgęgała? Prosimy częściej!

  66. The Dead Secret właśnie czytam, z wypiekami. Ciekawe! Tu z kolei dwie pyszne żeńskie bohaterki: ta udręczona i znerwicowana, przedwcześnie postarzała – a ta rozkoszna śliczna trzpiotka, bardzo wesoła i raźna. A sekretu nadal nie poznałam, choć jestem już w połowie powieści.
    Więcej! Nawet się nie domyślam, co by to miało być. Tak lubię.

  67. Brawo, moje średniowieczne dziewczątka!
    Zuziu, jak mądrze mówisz. Trzymajmy się, nie dajmy się! Niech tam, niech grymaszą na nasze zasady. Nic nam to nie szkodzi, ani rusz.

  68. Armadale zamówione (wraz z The Dead Secret i The Corfu Trilogy) 3 dni temu, a tu się okazuje, że mogę liczyć na pokrewieństwo duchowe z bohaterem. Ma przyjść w poniedziałek.

  69. Kasztanowłosa, zupełnie się z Tobą zgadzam. Jak ktoś się nie poddaje modzie tylko trzyma się swojego zdania i swoich zasad przylega do niego to, że jest dziwny i powinien urodzić się w średniowieczu. To tak na moim przykładzie.:) Choć z tym średniowieczem to raczej komplement. My to wiemy! A zresztą, bez przesady ja nadal uważam, że ludzi otaczających się pięknem jest wielu. Bo piękno bierze się z dobra, a dobro jest niezniszczalne i wciąż się tworzy na nowo! A propos, urzekający zachód słońca dziś mieliśmy!

  70. W pewnym sensie masz rację, Babciu Gąsko, ale bardziej chodziło mi o to, że ludzie ślepo coś naśladują (np. coś, co jest w modzie) i wstydzą się przyznać, że coś, co jest naprawdę piękne, podoba im się. Nie próbują wykształcić własnej opinii tylko bezmyślnie za czymś podążają. Napisałaś Babciu Gąsko „ale [człowiek – dopisek własny] przecież ma wybór, rozsądek i wie, co to umiar” i zauważam, że właśnie tego niektórym brakuje (oczywiście, nie tylko w tych czasach, dawniej pewnie też, choć nie mogę tego potwierdzić osobiście :)) I zgadzam się, że mówienie, iż „dawniej młodzież była inna” itd. nie jest tu istotne. Pani z biologii mówiła nam, że co roku wszyscy nauczyciele mówią, że im młodszy rocznik, tym gorzej, a przecież to nie prawda, bo w każdych czasach ludzie byli różni. Jedni byli gorsi, a drudzy lepsi, jak zawsze.
    Serdeczne pozdrowienia :)

    PS. Mam nadzieję, że da się mnie zrozumieć, bo często mam tak, iż myślę jedno, a jak to napiszę, to wychodzi coś całkiem innego.

  71. Po angielsku świetnie się czyta, Sowo, nie wiem, czy tak samo w przekładzie.
    Ale doskonała ta książka jednak nie jest – pod koniec autor się mocno zmęczył i to widać.

  72. W takim miejscu można się tylko doskonalić.
    Zośko, dzięki za rekomendację nowego Cocseta, nie słyszałam jeszcze tej płyty!

    Chyba poddam się i kupię „Armadale”. Skoro tak zachwalacie…

  73. Muszę to zobaczyć, Krzysztofie.

    Babciu Gąsko, potwierdzam. Jedni byli, a drudzy nie byli. Jak zawsze.

  74. A propos piękna i bibliotek – po wpisaniu w wyszukiwarce najpiekniejsze-biblioteki-swiata można zobaczyć zdjęcia dziesięciu bibliotek wybranych według subiektywnego, rzecz jasna, gustu autora artykułu. Wśród nich, oczywiście, Trinity College, a także biblioteka z mojego miasta, czyli Stacja Kultury w Rumi :-)

  75. Moja droga Kasztanowłosa- pozwolę się nie zgodzić z Tobą. Otóż moda na dziurawe spodnie panowała już w moich czasach szkolnych /ho,ho, tak,tak/, ale wtedy, z braku takowych w sklepach, człowiek był skazany na dokonanie operacji na teksasach nożyczkami, całkowicie samodzielnie. Moja babcia patrzyła na to lekko przerażonym wzrokiem, a gdy zaproponowałam zaniechanie akcji /byłam naprawdę grzeczną wnuczką/ powiedziała ‚nie, kochana, moda to moda” i wspomniała komentarze swych ciotek, gdy po maturze obcięła warkocze i zrobiła sobie trwałą /’jak można się tak oszpecić’/.
    Co do brzydoty- fascynowała ludzi od zawsze- polecam b. ciekawy album pod red U.Eco „Historia brzydoty”.
    Zdanie ‚czasy się zmieniają, a my zmieniamy się w nich’ znaczy tylko tyle, że człowiek dostosowuje się do danej sytuacji. Ale przecież ma wybór, rozsądek i wie, co to umiar. Natura ludzka jest zawsze taka sama, jak pisała A. Christie. I ja się z nią zgadzam. Nie zgadzam się natomiast z uproszczeniami typu „dawniej młodzież była inna”, czy ‚dawniej ludzie byli dla siebie życzliwsi”. Jedni byli, a inni nie. Jak zawsze.

    Pozdrówka b.g.

  76. Cieszę się, że mogłam podzielić się z Wami moimi wojażami i odkryciami. Na zamieszczonym zdjęciu widzimy kościół św. Kewina, a dach wykonany jest z łupków kamiennych (tak to przynajmniej wyglądało). Ateno, rzeczywiście trudno było wyjść. Księgę z Kells zdigitalizowano i można szczegółowo obejrzeć w katalogu Trinity College. Przepiękna!

  77. To pierwsze zdjęcie jest po prostu zachwycające! (Inne oczywiście również.) Za każdym razem, kiedy je widzę przechodzą mnie ciarki (takie pozytywne, jak w „Ani z Zielonego Wzgórza”). Tam jest tyle książek i dwa poziomy, i piękny sufit, i ładne barierki, a to wszystko tak ślicznie oświetlone. I jest tam tak dużo drewna, co daje bardzo przytulny efekt, choć jednocześnie ilość książek jest przytłaczająca. Ach, jak bym chciała tam być!

    Bardzo podoba mi się to, co Pani napisała nad zdjęciem kamiennego kościółka. Kiedyś ludzie nawet nie pomyśleliby, że można otaczać się brzydotą, a dzisiaj jest to wręcz modne (do czego dąży świat?). Niedawno pisałam w moim Zeszycie Twórczego Człowieka felieton, w którym doszłam do wniosku, iż ostatnio ludzie próbują zepsuć nasze poczucie piękna i podsuwają nam brzydkie przedmioty, którymi się otaczamy i które bezmyślnie kupujemy za ciężko zarobione pieniądze (felieton był o dziurawych spodniach). Dlaczego obecnie tak wiele rzeczy jest po prostu brzydkich? Kiedyś ludzie nawet przedmioty codziennego użytku ozdabiali i starali się, aby były jak najpiękniejsze.Widać to nawet w prymitywnych plemionach indiańskich, dzięki czemu można powiedzieć, że piękno jest wręcz potrzebą człowieka. Nie potrafię wytłumaczyć, dlaczego coś, co przez tysiąclecia było najzupełniej oczywiste, teraz się zmienia. Mam nadzieję, że ludzie przejrzą i na nowo zaczną zachwycać się pięknem. Dobrze, że są jeszcze normalni ludzie, u których to nie zostało zachwiane. :)

  78. Tak jest, Mamo Isi! Też mnie to uderzyło! Kapitalna postać, bardzo bogata i trafnie prowadzona!
    Zresztą, wszyscy bohaterowie „Armadale” są bardzo żywi i krwiści, charakteryzowani z różnych punktów widzenia.

  79. Kochany Starosto, Wilkie Collins głównego bohatera uczynił dobrodusznym, impulsywnym przygłupkiem i to jest mistrzostwo świata! Z rosnącą irytacją śledzę kolejne idiotyzmy, jakie popełnia wbrew błaganiom przyjaciół i jeżeli nikt go nie zamorduje do końca książki, sama to uczynię.

  80. Dziękuję, Bożeno, za „Wieczorną modlitwę”. I dziękuję, Casciolino, za słowa prymasa Wyszyńskiego.
    I dziękuję, Zośko, za wspaniałe zdjęcia biblioteki. To mi przypomina, że najwspanialszych odkryć prawdziwych skarbów bibliofilskich, o których nikt nie miał pojęcia, że je ma na składzie, w dzisiejszych czasach dokonuje się w bibliotekach. Dotyczy to również muzeów; ostatnio w Egipcie archeolodzy kopali i kopali szukając reszty świątyni, po czym ktoś przytomny poszedł do magazynów muzeum w Kairze i spokojnie znalazł tę resztę wykopaną na tyle dawno, żeby wszyscy o tym zapomnieli.

  81. Zachwycilam sie i trwam w zachwycie.
    Zosko, jak ty stamtad wyszlas? Moznaby przycupnac w kacie, pod regalem, wyciagnac reka po ktorakolwiek ksiazke i trwac.
    PIEKNE to wszystko.

  82. Ach, Zośko, dziękujemy za piękna podróż!
    Dzięki temu przypomniał mi się jeden wyjatek z reguły św. Kolumby:
    „Trzy zatrudnienia w ciagu dnia: modlitwy, praca oraz czytanie”
    (wypełniam acz nieraz w innej kolejności)
    I jeszcze dwa, które mi się spodobały:
    „Twoja miara modlitwy winno być – aż popłyna łzy”
    „Twoja miara pracy winno być – aż popłyna łzy”
    Wiolu, biorę.

  83. Pierwsze zdjęcie ma w sobie coś takiego, że nie mogę wprost oczu oderwać. Bije od niego spokój i siła. Od pierwszej chwili, kiedy je ujrzałam, nie mogłam się oprzeć wrażeniu, że już gdzieś widziałam coś podobnego, że patrząc na „coś” miałam podobne odczucia. Tak, teraz już wiem,że to w „Ostatniej Wieczerzy” Leonarda, linie poprowadzone przez najważniejsze elementy obrazu, przecinają się w tak doskonały, harmonijny sposób, jak tutaj. Natomiast takie idealne łuki, jak na sklepieniu tej cudownej biblioteki, zobaczyć można na obrazie „Szkoła Ateńska” Rafaela. Miło się rozmyśla o potędze Księgi (i nie tylko) patrząc na to zdjęcie.

  84. To, co oprócz piękna zachwyca, to właśnie CZAS, który tak wielu ludzi poświęciło na wykonanie tych dzieł. Lata wytrwałej, cierpliwej pracy. Żeby „umocnić piękna trwanie”.
    I tak mi się Norwid przeplata z Prymasem Tysiąclecia, który słusznie stwierdził, że „czas to nie pieniądz; czas to miłość.”

  85. Aha, dzięki, Bożenko!
    Wyobrażam sobie, jak bardzo mogła zmęczyć się ręka tego, kto całymi godzinami, dniami, nocami, latami, kaligrafował gęsim piórem, na pergaminie, przy świecy.
    Nie zdajemy sobie sprawy z OGROMU tej mrówczej pracy.

  86. O tak, wiersz-modlitwa. Tradycja przypisuje autorstwo „Pieśni wieczornej” św. Patrykowi (choć wiedza literaturoznawcza raczej to wyklucza). Tłumaczył Ernest Bryll.

    KokoszaNel, cieszę się.

    A średniowieczna poezja irlandzka może zadziwić. W tym niewielkim tomiku wierszy z VI-XII w. znajdziemy również teksty bardzo nowoczesne. Poruszył mnie
    „Wiatr”

    Wiatr
    Złamał nas
    Rozniósł
    Zatopił
    O królu nieba świetlistego
    Spal nas
    Jak drewno
    W burzy
    W popiół

    (tłum. Małgorzata Goraj)

    A tu, DUA, najwyraźniej fluid :)

    „Moja ręka jest pisaniem umęczona”

    Moja ręka jest pisaniem umęczona
    Stąd litera w manuskrypcie wychudzona
    Moje pióro jak ptak dziobie w pergaminy
    I zostawia w białych kartach ślady sine

    Niechaj płyną słowa mądre, trafne, prędkie
    Przez me palce zaplamione atramentem
    Niechaj ręka moja będzie umocniona
    I litera każda Łaską uświęcona

    Niech to pióro, choć kapiące, słabowite
    Stworzy księgi, które ludzie będą czytać
    Niechaj jeszcze raz umocni piękna trwanie
    Moja ręka umęczona tak pisaniem.

    (tłum. Ernest Bryll)

    Obiecuję więcej nie cytować. Ale będę sobie czytać, czytać.

  87. Biorąc pod uwagę wielkość i lokalizację kościołek wydaje się kaplicą cmentarną – takie mam pierwsze skojarzenie. Oczywiście mogę się mylić, bo te kościoły romańskie które kojarzę często są otoczone cmentarzem.
    Bożeno, dziękuję za wiersz już się uczę.

  88. O,Bożenko, to piękny wiersz-modlitwa, na dobranoc.
    Kris, właśnie nad tym kościółkiem się zastanawiałam: jak to tak można skonstruować dach z kamieni?!

  89. Dziękuję, Kochana DUA! Takie chuchanie na łapkę to najsłodsze lekarstwo :)
    I dziękuję Zośce. Piękne. Od lat marzę, by – niczym bibliotekarz-pielgrzym – zobaczyć tę właśnie Bibliotekę.

    A jeśli DUA pozwoli, tchnienie średniowiecznej poezji irlandzkiej. Z tomiku „Miodopój”, w tłumaczeniu Ernesta Brylla i Małgorzaty Goraj. W pracy nad tomikiem wspomagał tłumaczy profesor Trinity College, poeta, Brendan Kennelly.

    „Pieśń wieczorna”

    O, Chryste, żywy Boże – niech anioły Twoje
    Będą nam przy posłaniu – jasny sen ukoją

    Pozwól, niechaj odsłonią nam w dobrych marzeniach
    Tajemnice wszechświatów, wieczne objawienia

    Niechaj zła mara, demon ni choroba żadna
    Nie będzie naszym snom głębokim zdradna

    Daj czyste przebudzenie, daj pracy łaknienie
    Noc spokojną, dzień dobry, życia ukojenie

  90. Piekny reportaz! Biblioteka imponujaca… Wspaniale te inicjaly, lubie analizowac takie misterne detale.
    Witraze i kurz stuleci! Swietne zdjecie.
    Piekny tez jest kamienny kosciolek wtopiony w nature Zielonej Wyspy.

  91. To jest piękne. Ergo miłość i szczęście były udziałem twórców i my możemy w tym współuczestniczyć.

    Dziękuję Staroście i Zośce, którą miałem okazję spotkać, ale niestety nie w Irlandii.

    Ja mam jedynie nadwyrężony lewy staw barkowy, bo w morzu pływałem inaczej, niż zwykle.
    Albo to od walizek?

    To A i V to pewnie Ave?

  92. Aaa, miła żabko niebieska, teraz rozumiem!
    Bardzo dziękuję za szczegółowe wyjaśnienie i witam Cię w tym miłym gronie książkowych moli!

  93. O, jest i ania.g – dobry wieczór!

    Jas, polecam – nie tylko Tobie zresztą, wszystkim! – piękny film animowany „Sekret Księgi z Kells”, której autorem jest Tom Moore. Adminiątko się zachwyciło, a my z nim. Na YT jest zwiastun, a zresztą w sieci można znaleźć cały film. Bardzo utalentowany twórca opowiedział dzieciom całą historię Księgi, znajdując naprawdę udany język graficzny, bardzo „celtycki” w charakterze.

    Zośko, widzisz, ile nam tu piękna przyniosłaś? Dziękuję!

    Bożenko (spod poprzedniego wpisu), ależ zdaje się, że mamy podobny kłopot!
    Chucham na Twą łapkę i poprawy życzę (tak, jest możliwa…)!

  94. Biblioteka i Katedra zapierają dech. Chciałabym zobaczyć to na żywo.
    Cieszę się, że znowu jesteście, DUA i Księgowi.

  95. Przepraszam, że tak późno, ale musiałam. Prosiła Pani o więcej szczegółów na temat rzeźby z bukszpanu? Jest to długi słupek z bukszpanu, a kręcone, to jest to samo co schody kręcone, tylko wyrzeźbione w bukszpanie. A
    to, że jest na patyk, to znaczy, że do środka włożony jest patyk.

  96. Aaa! Dzień dobry DUA i Wy, Ludu.
    Wpis, a nawet dwa. A ja cierpliwie do 1 września czekam.
    Biblioteka imponująca, jak katedra, świątynia literatury.
    Piękne zdjęcia. Dziękuję Atenie i Zośce.

  97. Jakie zachwycające zdjęcia! Aż chciałoby się tam być. I te przebłyski światła w witrażach. Zwykle podróżuję sobie palcem po mapie, a tutaj – i mapy nie potrzebuję, co raz ktoś zabiera nas w różne miejsca.

    PS: Chesterko, ja znam inną myśl: „Chodźcie nogami po ziemi, a sercem mieszkajcie w niebie”.

  98. Ja widziałam tylko Lindisfarne Gospels, anglo-saxon dzieło.
    Bracia Grimm też badali średniowieczną literaturę!

  99. Piękno i dobro. Dwie chyba najważniejsze dla mnie rzeczy. Dziękuję DUA:)
    Dodałabym jeszcze inne tło muzyczne: „Give me your hand. Geminiani & the Celtic Earth” w cudownej interpretacji Bruno Cocset i Les Basses Réunies. Ta płyta opowiada o podróży Francesco Geminianiego, XVIII wiecznego wirtuoza skrzypiec. Jak wielu muzyków tego czasu wyjechał on do Londynu a potem także na Zieloną Wyspę. Z pewnością spotkał w swym życiu muzyków tradycyjnych z terenów Szkocji i Irlandii, słychać to w jego muzyce utrwalonej na ww płycie. I równocześnie muzycy z Wysp, jak na przykład James Oswald (kompozytor szkocki) pisali muzykę we włoskim stylu. Przenikanie się kultur i wzajemne oddziaływanie.
    W zeszłym tygodniu mogłam jeszcze obejrzeć inne skarby bibliofilskie, tym razem w Ossolineum i Bibliotece Uniwersyteckiej we Wrocławiu (cenne inkunabuły, dokumenty muzyczne i mapy). Mniam!

  100. Myślę, że wiele powiedziałyby o średniowieczu analiza szczegółów księgi z Kells. To specyficzny język, trochę podobnie jest z witrażami, ale nie aż tak. No cóż – poza zasięgiem.
    W tej bibliotece jest też parę tysięcy nie zbadanych ksiąg. Może znalazłoby się coś o naszej historii!
    Celtowie na wyspy brytyjskie przybyli podobno z Hiszpanii, rzeczywiście podobna fantazja i stylistyka. Najbliżej nas mieszkające plemiona celtyckie to chyba te z terenu Łużyc, nie tak daleko. Tylko tutaj nie było miejsca, by się schować i ukryć skarby, wszystko się wymieszało.

  101. Jaki piękny reportaż! Zachwyciłam się i bardzo, bardzo chcę tam pojechać… Choć dzięki zdjęciom Zośki mogę się tam przenieść, nie wyjeżdżając z domu. Pani Małgosiu, dziękuję za słowa o średniowieczu i teraźniejszości. Jak dobrze, że na tej stronie można spotkać pokrewne dusze!

  102. Piękne i niezwykle miejsca.
    Szczęście miala Zoska niebywale podczas tych wakacji. Dziękuję za te zdjęcia.

Dodaj komentarz