Co Zośka widziała

Trinity-College-Library-Dublin-1050x787

(fot. ze str. Pinterest)

 

Otóż widziała ta nasza wierna KC Zośka (muzykolog, osoba utalentowana, mądra i urocza, pracująca teraz jako bibliotekarka) – jedną z najsłynniejszych bibliotek świata.

Długa Sala Biblioteki Trinity College w Dublinie mieści na swych regałach wiele skarbów. Wśród nich najcenniejszy, wręcz bezcenny, jest cudownie iluminowany manuskrypt średniowieczny: Księga z Kells, czyli Ewangeliarz świętego Kolumby.

 

chrystus kells

 

Ten niezwykłej piękności manuskrypt pochodzi, jak się przypuszcza, z 800 roku po narodzeniu Chrystusa, ale przecież musi to być data umowna: takie cudo wymagało wielu wcześniejszych lat nieprawdopodobnej wręcz, drobiazgowej pracy.

Opactwo w Kells (w hrabstwie Meath w Irlandii), w którym manuskrypt przechowywany był przez większość Średniowiecza, założone zostało na początku IX wieku, w epoce najazdów Wikingów, przez celtyckich mnichów, wywodzących się z klasztoru na wyspie Iona. Ten znów klasztor założył święty Kolumba, w VI wieku po narodzeniu Chrystusa.

Wyspa Iona, leżąca na szlaku wojowniczych Wikingów,  stała się miejscem zbyt niebezpiecznym, więc większość tamtejszych mnichów przeniosła się  do Kells, chroniąc przed rabusiami i przewożąc wśród wielu niebezpieczeństw, walk i pożarów, tę cudowną Księgę.

Spisana po łacinie, na przestrzeni lat bogato iluminowana przez przynajmniej kilku mnichów, Księga z Kells zawiera tekst czterech Ewangelii, a jej 680 pergaminowych kart zdobią misterne celtyckie motywy i inicjały. Tu na przykład spleciono w inicjale dwie litery, A i V (AVE?):

 

inicjał kells AV

 

 

To jest – jak widzicie – litera M a w niej A i R (MARIA?) :

 

 

m kells

 

 

A to – święty monogram XPI (czyli CHRISTI):

 

Kells

 

W tym wszystkim nasza KC Zośka chodziła jak zaczarowana, gdyż nie tylko trafiła w swoje środowisko naturalne, ale w dodatku opadło ją ze wszystkich stron Piękno, nagromadzone przez Historię.

Oto jej reportaż – a raczej, niestety, zaledwie jego fragmenty! 

Tu na przykład, prawdopodobnie najstarsza na świecie,  harfa irlandzka z wierzbowego drewna, o 29 strunach  – pierwowzór herbu Irlandii. Legenda głosi, że należała do króla Briana Śmiałego (Brian Boru), władającego   Irlandią od roku 1002 :

harfa

 

Tu –  fragmencik  księgozbioru, w którym  chyba każda książka jest drogocenna. Dołem – przyjemne pulpity do czytania i sporządzania notatek:

 

pulpity

 

Tędy wchodzi się na coraz wyższe poziomy:

 

Irlandia_2017 001

 

A z żabiej perspektywy wygląda to tak:

 

biblioteka

 

Wspaniałe, prawda?

Ale nasza Zośka widziała w Irlandii i inne cuda, na przykład witraże w Katedrze Kościoła Chrystusowego w Dublinie:

 

witraz1

 

A ponieważ umie patrzeć, a w dodatku – WIDZI to, co innym może umykać, sfotografowała nawet  (prześlicznie!) refleksy witrażowych szkiełek:

 

 

Irlandia_2017 114

 

Oraz kurz stuleci:

 

witraz4

 

Tak, tak, Kochane Czytelniczki i Drodzy Czytelnicy, stulecia mijają, pajęczyny i kurz pokrywają to, co lśniło złotem, barwą i nowością, a skoro tak bardzo pokryte jest kurzem, wydaje się niektórym naszym nowoczesnym  mądralom dziwnie niepotrzebne, przebrzmiałe, jak najsłuszniej pozostawione w tyle.

Doprawdy?! Ilekroć słyszę lub czytam ich zarozumiałe słowa: „mrok Średniowiecza”, pogardliwe zarzuty:  „cofacie nas do Średniowiecza”, czy też pełne pychy stwierdzenie: „to jest wiek XXI, to nie Średniowiecze”, zdejmuje mnie śmiech pusty, a potem litość i trwoga.

Ludzie Średniowiecza wiedzieli może mniej, niż my wiemy, ale rozumieli o wiele, wiele więcej. O wiele więcej też potrafili zrobić własnymi rękami, a już z całą pewnością do głowy by im nie przyszło otaczanie się brzydotą. Tworzenie blasku Piękna przychodziło im w sposób równie naturalny, jak oddychanie.

Wiedzieli już wtedy to, co później sformułował Norwid: że Piękno kształtem jest Miłości.

 

kaplica

 

I jeszcze kamienny kościółek w Glendalough – czyli w jednym z najważniejszych miejsc religijnych Irlandii. W VI w. św. Kevin założył tu ośrodek monastyczny. To też widziała – i zobaczyła! – nasza Zośka.

Dziękujemy!

 

134 przemyślenia nt. „Co Zośka widziała

  1. A propos lektur szkolnych, w zamierzchłej przeszłości gdy byłam licealistką, MEN zrobiło psikusa klasom 4 LO. Przed wakacjami ogłoszono listę lektur obowiązkowych. Po wakacjach ogłoszono nową… Byłam jedną z niewielu osób zadowolonych. Na pierwszej liście natrafiłam na tytuły, których nie znalazła bym w inny sposób. Nie było wtedy Księgi. A internet raczkował.

  2. Dzień dobry, DUA. Dzień dobry, Księgowi. Jak przystało na początek roku szkolnego, wrzesień rozpoczęłam od smakowitej lektury. Na moim stosiku bracia Strugaccy. Dziękuję za polecenie zacnemu Księgowemu, który nakierował mnie na trop (Alek?). A Zośce już dzisiaj dziękuję za wspaniałą inspirację literacko- turystyczną.

  3. Doczytałam, że w Trinity College można nabyć CD ze sfotografowaną całą Księgą z Kells. Zastanawiam się, czy jednak nie kupiłam już za dużo książek o sztuce. Kiedyś w tym celu jeździłam do Paryża, a dziś nie mogę doczekać się, kiedy zostaniemy rolnikami, może lepiej podręcznik rolnictwa. Dowiadywać się o przyrodzie to jest fascynujące!

  4. Kochany Starosto, ze wstydem się przyznaję, że o istnieniu Wilkie Collinsa dowiedziałam się od Ciebie. Więc tym bardziej o jego książkach. Ale jest i plus. Dzięki temu mam teraz dziką frajdę. Bo nic gorszego, niż kiedy człowiek na każde pytanie odpowiada, jak ta babcia u Makuszyńskiego (Panna z mokrą głową)”Kościuszko? Znałam, znałam, jeszcze jak znałam!”
    Przeliczanie zawartości biblioteki na metry sześcienne to coś nowego.

  5. Babciu, podoba mi się Twój tok myślenia.
    Może ktoś wie, jaka jest kubatura biblioteki Trinity College? Policzę wówczas, ile ich by się zmieściło.

  6. A. Lingren i Bauer pochodzą z jednej prowincji: Småland. Små to mały. Oboje inspirowali się tamtejszym krajobrazy. Jest tam sławny Store Mosse National Park.

  7. W Sztokholmie Stare Miasto leży na jednej z wysp, świetna obrona! Nazywa się Gamla Stan. Gamla to stary, ładne słowo. Prawie wszystkie słowa w tym języku są bardzo ładne. Nic dziwi takie umiłowanie słowa u germanów. Trochę tych słów jest też w innych europejskich językach, ale co pierwsze jest zwykle takie świeże. Stąd Szwedzi znają angielski prawie jak swój język.

  8. Babciu, zgadłaś tym razem, przynajmniej częściowo. Krzysztof zabiera na tankowiec mnóstwo książek!

  9. Kapucynko, odwagi, wszyscy przez to przeszliśmy. Szkoła ma to do siebie, że się wreszcie kończy. I jakież boskie uczucie wolności fakt ten przynosi!
    Jeszcze tylko parę latek i tego doświadczysz, wytrwaj!

  10. Cha,cha, Mamo Isi! Wiedziałam!!! Ale nie kończ tak jak Wenus, błagam.

    Wilkie C. umie opowiadać, jak mało kto. Nie tylko ciekawie, ale i pięknie. Chyba stąd się to bierze, że większość jego powieści powstawała w odcinkach, pisanych na bieżąco dla czasopism. Musiał się nauczyć tak opowiadać, by nie tylko przykuć zainteresowanie czytelników, ale i utrzymać je – aż do następnego odcinka: „I co dalej, co było dalej?”. Nawet czytelnik z wprawą, jakim jestem, nie potrafi przewidzieć, co się wydarzy.
    Ma też duży dar psychologiczny, wiedzę psychologiczną też, ale przede wszystkim – żywe zainteresowanie dla ludzkich charakterów. Żadnej sztampy, żadnego banału – mocne, bogate, kontrastowe portrety. Przepadam!
    A powiedz, czy czytałaś jego „Kobietę w bieli”? Moim zdaniem to szczytowe jego osiągnięcie.

    Pozdrawiam Isiątka!

  11. Kochany Starosto, w punkt! Czytam i czytam i z nerwów paznokcie obgryzam! Już wiem, co czytała Wenus z Milos.

    A może Krzysztof przewozi w rzeczywistości jezioro zupy pomidorowej?
    Krzysztofie, dzięki za wspaniałe zdjęcia:)

    Zgredzie, blisko centrum, w sklepie dla kulturystów, ale jakiego miasta? I jakiej tablicy? Błagam, nie mnóż suspensów, bo nie zdzierżę.

    A Isiątka rosną.
    Ostatnio Asieńka zawiadomiła mamę, że napisała „piesek”.
    A Zosia opowiadała z przejęciem, że ten Wielki Wóz, który oglądała w planetarium ktoś narysował też na niebie.

  12. Pani Małgorzato heh do licha z oszczędzaniem heh ale mnie Pani rozbawiła z rana cos czuje ze nie tylko rękę miała Pani na myśli hm?

  13. To była taka mała prowokacja, ponieważ, zainspirowana fotografią biblioteki popuściłam nieco wodze fantazji i przyszło mi do głowy, że te tankowce Krzysztofa wypełnione są po brzegi książkami. Abstrahując od trudności włożenia i wyjęcia, pewnie cała biblioteka zmieściłaby się na tankowcu. Stąd moje dywagacje na temat, czy Krzysztof wie, co wozi, czy raczej w to wierzy :). Bo może tam mleko jest na przykład :). Wybaczcie, pora późna i myśli z lekka absurdalne mnie nawiedzają. Dobrej nocy.

  14. Dobry wieczór po dłigiej przerwie! Właśnie dopada mnie chandra jesienna; wakacje niby dłuższe o te trzy dni wrześniowe, a ja nadal nie czuję się psychicznie gotowa do szkoły.
    Książki… taak.. chyba będę musiała zadowolić się lekturami:/

  15. Co do ropy, moja matka, pielęgniarka między innymi, zaznajamiała mnie od małego z łaciną np. takimi sentencjami: ubi pus, ibi evaqua.

  16. Może i co z Leśmiana będzie, kto wie?

    A cieniasy filozoficzne, to chyba u Platona. W jaskini.
    Do mnie Collins nadjedzie jutro.

  17. Ech, nie tylko uczniowie nie mają czasu na czytanie… Sowiątko z „dorosłych” książek zezwala mi łaskawie przeglądać wielojęzyczny słownik obrazkowy, oczywiście w swoim towarzystwie. A tu ciotkowi zgryzotkowi bohaterowie będą pewnie zaczytwać się w Collinsie i Willis, znowu będę do tyłu!

  18. Dzięki Ann za polecankę. Ponieważ zaliczam się do jednej z wymienionych przez Ciebie kategorii, to chętnie skorzystam. Nie przestaję jednak wierzyć, że kiedyś sięgnę po oryginały, bo predyspozycje podobno są ;)

  19. O, jak miło! Istotka, którą ja mam na myśli, to 16 miesięczny chłopczyk, nad wiek rozwinięty, niezwykle pogodny i ciekawy świata. Posługuje się głównie swoim własnym językiem, ale rozumie wszystko, co się do niego mówi. A jaki jest szczęśliwy, kiedy widzi, że ja rozumiem, co on mówi do mnie! Uczę się od niego wiele i darzę szacunkiem. Jego świat jest taki prosty, a jednocześnie niezwykle mądry.
    Przesyłam uściski dla Istotki 10 – letniej.

  20. Pewnie, Ann.
    Co do wiad.pryw.:- oszczędzam rękę. Muszę!
    Ale, do licha, z oszczędzaniem zawsze było u mnie kiepsko.

    Zaglądaj!

  21. Aaa, Chesterko! „Kobieta w bieli” to chyba najlepsza jego powieść, cieszę się, że Cię namówiłam.
    To teraz sobie poczytaj „Tajemnicę Mirtowego Pokoju” („The Dead Secret”), Kapucynka też może!
    Uściski dla niej! Ech, szkoła blisko, czytać nie będzie czasu, biedna Kapucynka.

  22. Piękny obrazek, dziękuję!
    Tak, też wiem, ale pomyślałam, że przyda się może młodzieży jako zachęta, lub mniej biegłym w angielskim, a potem można z radością sięgnąć po oryginał. Dobrego wieczoru!

  23. Tak, tak, Ann, wiem, ale… jest tak, jak mówisz. Oryginał WC zachwyca, przekład jednak nie musi.
    Ale to naprawdę dobrze, że wydają Collinsa po polsku. To dobry pisarz.

    W powieści SF Connie Willis „Crosstalk” bohaterka, której operacyjnie (na życzenie narzeczonego i zresztą razem z nim) wszczepiono zdolność telepatycznego słyszenia ludzkich myśli, jest bliska obłędu, dostaje napadów paniki, kiedy wylewa się na nią ten telepatyczny potok, zgiełk myśli całej ludzkości, często głupi lub zły. Schronienie znajduje w czytelni uniwersyteckiej, pomiędzy regałami. Słyszy tu tylko łagodny szum ludzkich myśli, a najbardziej kojąco działa na nią przebywanie obok ludzi zaczytanych w angielskiej prozie wiktoriańskiej, np. w Dickensie lub Collinsie. Nie odbiera już chaotycznego jazgotu, tylko szlachetny ton dawnej, bogatej angielszczyzny, użytej przez świetnych prozaików.
    Tak to Connie wymyśliła i to jest najlepsze z całej książki (skądinąd takiej sobie).

  24. Zgadzam się Droga Autorko, jestem świeżo po lekturze „Kobiety w bieli” z ochota na kolejne tegoż autora. Ilu z nas ukształtowały nie tylko Pani ksiażki, ale także kasiażki przez Pania polecane. Czasem z radościa odkrywam, że Kapucynka sięga po ksiażkę, bo MM polecała.
    Pokolenie MM:)

  25. Dobry wieczór! Wiadomo, że oryginał najlepszy. Ale może komuś przyda się wiadomość, że u nas ostatnio wydawnictwo mg wydaje Wilkie Collinsa, też „Armadale” :-)

  26. Babciu, to interesująca koncepcja. Niemniej rację ma DUA, posiadam pewność co do przewożonego ładunku, a to z racji towarzyszących mu dokumentów, choć przyznać trzeba, że w jakiś sposób obecna jest też tutaj wiara w ich autentyczność :-). Są też pobierane próbki, istnieją również instrumenty mierzące wszystko, co potrzeba.
    A sięgając głębiej, to cała nasza wiedza opiera się na wierze w to, czego nauczyli nas inni, osobiście bądź poprzez podręczniki i inne książki, powieści nie wyłączając.

  27. Piętaszku, ależ Fluid. Właśnie była u mnie dziesięcioletnia istotka, której streszczałam kolejne rozdziały Collinsa. Słuchała z otwartą buzią i wielkimi oczami, a trzymała mnie za rękę!
    Codziennie przychodzi w tej sprawie: muszę jej opowiedzieć, co nowego się wydarzyło w „The Dead Secret”.

    W rzeczy samej, Wilkie Collins ma niewiarygodny dar narracyjny, pisze porywająco, jego sławny kolega Dickens przy nim wysiada!

    Sekret ów wreszcie został czytelnikom wyjawiony: po 4/5 całej powieści! To mi sztuka, tak długo zwodzić czytelnika i trzymać go w nieustającym napięciu!

    Aha, zauważcie, że Mama Isi nam przepadła. Moim zdaniem, wciągnęła ją akcja „Armadale”.:)))

  28. Chyba jednak, Babciu, mylisz się odrobinę. Krzysztof nie WIERZY, że przewozi ropę, tylko ma tego PEWNOŚĆ.

  29. Kresko, jest napisane „Unikajcie wszystkiego, co ma choćby pozór zła”. Tu masz odpowiedź na swoje rozterki. Myślę, że w pracy, którą wykonujesz, czy płacą dobrze, czy tak sobie, jesteś najważniejsza Ty. Jeśli jesteś w tym uczciwa i rzetelna, to wszystko jest w porządku.
    Krzysztofie, taka myśl mi przyszła do głowy, skoro Ty nie oglądasz tej ropy w żaden sposób, to opierasz się na wierze a nie na wiedzy :). To też jest piękne. I chyba dość rzadkie w innych zawodach, pomijając osoby konsekrowane.

  30. Myślę, że piękna nie można podzielić na większe i mniejsze, bo piękno, to piękno, które ma różnorodne oblicza.
    A widok maleńkiego dziecka, które z otwartymi ustami i szeroko otwartymi oczami słucha twoich opowieści a w swych małych dłoniach trzyma i mocno zaciska twój palec, czy nie jest piękny?

  31. Kresko, ropy jako takiej nie widuję :-), chociaż ją przewożę. Przeładunki odbywają się w systemie zamkniętym, a przepisy dotyczące ochrony środowiska są tak restrykcyjne, że kropla nie ma prawa pojawić się na zewnątrz zbiornika.

  32. I jeszcze coś! Dla wielbicieli łamigłówek z zacięciem artystycznym – Blendoku 2 – łamigłówki kolorystyczne. Znam od trzech dni.

  33. Brak nacisków jest przyjemny, merci.
    Casciolina jest śpiewaczką. Piękna, niska barwa aksamitnego głosu.
    A KrzysztO jest jej dumnym tatą! Nawigatorem!

  34. Bauer piękny! Piękno jest zachwycające!

    Dziękuję wszystkim za wsparcie artysty rzemieślnika w jego porannych rozterkach 1 września! DUA i mama radzą wspólnie. Nie wszystko rozumiem o tym bycie i pozorach … jestem cieniasem filozoficznym. O Bogu ja właśnie myślę, czy jemu się to podoba … wiem, że nikt mi nie odpowie na to pytanie, ale a Kempis kazał szukać rady „u każdego mądrego”.

    Dziękuję, Chesterko, że podzieliłaś się swoim kawałkiem. Tak było parę razy i u mnie – przypomniałam sobie dzięki Tobie.

    I Tobie, Casciolino, dzięki! Czytałam list, ale dawno – przeczytam jeszcze raz. Czy mogę zapytać, jaką dziedziną artystyczną się zajmujesz?

    Dzięki asiu i Jas!

    KrzysztO, na statkach widzisz ropę?! Wow! Oglądam czasem dla relaksu filmiki, jak wielkie statki płyną przez sztorm.

    Koleżanka mnie zmotywowała wczoraj jednym, twardym słowem. Na moje żale użyła słowa na „p”, druga osoba liczby pojedyńczej.

    Pozdrawiam znad „Czarnej polewki” czekając … (bez nacisków!)

  35. Starosto, Caspar David Friedrich?

    Sowo :-(

    Mamo Isi, Twój specyfik z boswelii nabyłem blisko centrum, w sklepie dla kulturystów, w pobliżu napisu, który choć wykuty w kamieniu 70 lat temu, ale o czym ja w ogóle piszę?

  36. Dzień Dobry Pani Małgosi i wszystkim Księgowym.

    Fluid z księżycem, bo właśnie patrząc na księżyc (u nas jeszcze noc) zastanawiałam się, czy ciemna strona księżyca zawsze jest ciemna. I wtedy przyszło mi na myśl, że przecież podczas zaćmienia słońca ciemna strona księżyca była jasna, a jasna – ta którą zawsze widzimy – była ciemna.

  37. Bauer dużo nie wymyślał, bo nawet przyroda wokół Sztokholmu jest taka. Sztokholm leży na 14 skalistych wyspach połączonych 53 mostami. Wokół nich roztacza się bajeczne wprost otoczenie, przyroda jest jeszcze piękniejsza niż na obrazach tego bardzo znanego tam ilustratora. Gdyby tworzył w średniowieczu to dziś byłby sławny! Chętnie zabrałabym Was tam na wycieczkę.

  38. Starosto, ja przeczytałem tylko tyci początek, ale przekleństwo ducha wyspy wydaje mi się ponadczasowe.

  39. Ozdobniczko, muszę dodać, że i „Klechdy Sezamowe”, i „Przygody Sindbada Żeglarza” należą do moich ukochanych książek, począwszy od I klasy szkoły podstawowej, I kocham je aż do dziś.

  40. Jestem laikiem, więc ten obraz rzeczywiście wydawał mi się raczej skromny, dopóki nie przeczytałem wyjaśnień Starosty.

  41. Już się nie mogę doczekać. Kocham tutejsze, jesienne pogaduchy o Księżycu :)

    Co do PIĘKNA, to wymyśliłam sobie kiedyś, że : W naturze, wszystko, co nas zachwyca, zostało dotknięte ręką Boga.

  42. Ann, bardzo dobra wiadomość. Nasza pani polonistka bardzo zachwala ,,Klechdy sezamowe”, więc pewnie się skuszę.

  43. Cudne ilustracje! Te wiotkie, długowłose księżniczki w mrocznych lasach!
    Krzysztofie, w gdańskim, ale chyba wszystkie takie piękne, sopockie też. Puckie zwiazane z śp. ks Kaczkowskim.

  44. Księżyc! Koniecznie Chagall, Turner, Stanisławski… I XV-wieczna piękna Madonna na księżycu (Hortus conclusus), a z gwiezdnych ciekawostek choćby powstanie Drogi Mlecznej Tinoretta i obserwacje astronomiczne – Domenico Creti. Uściski!

  45. Jas, dziękuję, co za wspaniałe odkrycie! Nie znałam tego artysty, wyobraź sobie – ale znalazłam i właśnie się zachwycam. Cudowna, secesyjna ilustracja. Jest i obrazek z księżniczką na łosiu, pod cieniutkim półksiężycem! A ja właśnie zaczęłam kolekcjonować – z myślą o tutejszych Lunofilach – Atenie, Sowie, Piętaszku – najpiękniejsze malarskie portrety księżyca.
    Niedługo ujawnię moją kolekcję, po kolei, mam prawdziwe skarby, mnie samej dotąd nieznane.

  46. Kresko, czytałaś może List do artystów Jana Pawła II? Jeśli nie to polecam Ci serdecznie ten tekst, odpowiada na wiele moich wątpliwości. Myślę, że architekt wnętrz, kreując przestrzeń, zdecydowanie zalicza się do grupy adresatów tego listu.

    Od siebie dodam, że, po pierwsze, pieniądze wydane na piękno, choćby to były miliony, to dobrze wydane pieniądze. Po drugie: dzięki Twojej pracy mają z czego żyć również wykonawcy tych planów, rzemieślnicy i inni twórcy. Po trzecie: tu o intencję chodzi. Przecież nie doradzasz jak wydać miliony, Ty doradzasz jak upiększyć rzeczywistość! Głowa do góry :)

  47. Chesterko, czy to było puckie hospicjum? Bo rzeczywiście jest piękne.

    Chyba każdy musi znaleźć jakiś sens swojej pracy. Nie byłoby współczesnej cywilizacji bez ropy naftowej. Ja przewożę ropę naftową. Ergo – beze mnie nie byłoby cywilizacji :-)

  48. Też chciałabym mieć szybko rozrastający się bluszcz, przysłoniłby to o owo.
    Film „Sekrety księgi z Kells” ładny plastycznie.
    Kresko wydaje mi się, że każdy ma swoją misję. Ja mam fajnie, bo moja misja zmienia się z dnia na dzień.
    Kiedyś ludzie pracowali wolniej i mieli czas na przemyślenia i na wykończenie swojej pracy. Rytm, to ważne.

  49. Kresko! Zdarzało mi się w życiu bardzo cierpieć, a wtedy piękno, które spotykałam na swojej drodze potrafiło ukoić, więcej – wydobyć ze mnie coś lepszego. Tak naprawdę piękno przez duże P sprawia, że czujemy żywa obecność Kogoś.
    Kiedyś jechałam do hospicjum po respirator dla umierajacego taty. Zabrała mnie „przypadkowo” spotkana koleżanka. Weszłyśmy do pięknie urzadzonego budynku. Koleżanka była zdegustowana:”zamiast wydać nasze datki na coś konkretnego, pomocnego, marnuja je na wystrój wnętrza”. Miałam zupełnie inne odczucie, że umierajacy w tym miejscu ludzie, moga się poczuć bardziej godnie.

  50. Kresko- a może wszystko co tworzymy, wierząc w Miłość staje się tak po prostu piękne?
    Każdy odpowiada sam na pytanie o cel swej pracy, Miłość to, czy tylko mamona.

  51. Dzień dobry!
    Kresko, muszę dodać, że ten cytat z Norwida jest leciutko przeze mnie zmieniony: dałam Miłość z dużej litery, żeby uprzytomnić Wam, o jaką to Miłość chodzi.
    Bóg jest Miłością, a Piękno jest jego emanacją, tak rozumiem ten cytat.

    Święty Tomasz z Akwinu pisał, że praprzyczyną wszelkiego piękna jest Bóg, od którego pochodzą CONSONANTIA i CLARITAS, czyli harmonia i świetlistość.

    Piękno nie jest pozorem, jest samym bytem.

    Może teraz już Cię nie będzie męczył ten cytat.:)

    Co do pracy: Mama ma rację.

  52. „Piękno jest kształtem Miłości” – jak mnie to zdanie męczy… jeszcze w kontekście mody, trendów i używania ich (jam architekt wnętrz, design na codzień w życiu mym). Zastanawiam się, jaki związek z Miłością ma moje rzemiosło, bo mam czasem spadki motywacyjne, czy aby doradzanie, jak wydawać miliony ma jakiś związek z czymś ogólnie dobrym. Zdarza mi się pomagać ludziom, nawet chyba dość często, ale naprawdę nie wiem, czy „to właśnie Miłość”? (Hihi). Moja mama próbowała mnie zmotywować zdaniem, że „mogliby [owi bogacze] wydać te miliony na brzydkie, kiczowate rzeczy, a dzięki mnie wydają na piękne”. Tak bardzo mnie to nie przekonuje. Mogliby wydać na lepsze pensje dla pracowników … Ech … wyszła mi spowiedź architekta. Piszę to tutaj, bo przeczytałam w wakacje „Tym razem serio” i jedno zdanie mnie tam bardzo dotknęło, to, co powiedział do DUA profesor, kiedy szła robić zlecenie dla Targów. Siedzi we mnie od kilku tygodni, to zdanie, jak wyrzut sumienia. Jestem naprawdę bardzo ciekawa Waszych opinii i porad, jeżeli w ogóle będziecie chcieli je wyrazić. Szukam i szukam inspiracji do przemyśleń, a tu jest grono ludzi, którzy na pewno mają ze mną wiele wspólnego skoro też kochacie Jeżycjade.

  53. Dzień dobry wszystkim po wakacjach! Człowiek budzi się rano i nie wie, naprawdę, co go miłego czeka. Wczoraj jeszcze myślałam o tym, że nie wiem, co by tu poczytać (nie oceniajcie mnie, dużo pracuję i się modlę, nie mam wkoło siebie wielu czytających osób, a rodzina ma zupełnie odmienne gusta) Wchodzę na stronę DUA a tu, nie dość, że taki inspirujący wpis i jeszcze bardziej inspirująca rozmowa to do tego lista lektur podana na tacy! Dziękuję! Klechdy w Dwóch siostrach na pewno będą majstarsztykiem ilustratorskim.

  54. Chciałam tylko dać znać, że we wrześniu będą w księgarniach „Klechdy sezamowe” Leśmiana (wydawnictwo Dwie Siostry), z ilustracjami Lenicy, na podstawie wyd. I, może komuś się przyda. Dobrego wieczoru!

  55. W Bydgoszczy na zakończenie wakacji – Literobrazki . Dużo ciekawych rzeczy będzie się działo. Jednym z gości – Józef Wilkoń.

  56. O, a w serii Ellis Peters też się zaczytywałam. Muszę chyba znowu wypożyczyć, chętnie bym do tego wróciła.

  57. To się cieszę.
    A myślałam też o Tobie, zaglądając na Twittera (Catholic Thinker)- spodobałoby Ci się, co chwila cytują Chestertona, albo wrzucają jego zdjęcia.

  58. Ano właśnie, szkoda. Poczytałoby się taka irlandzka Undset. A Ellis Peters i jej średniowieczny świat, to, za sprawa Babi, moje ulubione lektury.