Dzień Księgowego! – Sto lat!

wisienki

(Zdjęcie zrobiła nasza nieoceniona KC Gio!)

 

Julian Tuwim

CZEREŚNIE

                                Siostrze

 

Rwałem dziś rano czereśnie,

Ciemnoczerwone czereśnie,

W ogrodzie było ćwierkliwie,

Słonecznie, rośnie i wcześnie.

 

Gałęzie, jak opryskane

Dojrzałą wiśni jagodą,

Zwieszały się omdlewając

Nad stawu odniebną wodą.

 

Zwieszały się omdlewając

I myślą tonęły w stawie,

A plamki słońca migały

Na lśniącej, soczystej trawie.

 

[ 19 VI 1917]

 

Za kilka dni minie równo sto lat od chwili, gdy młody Julian Tuwim napisał ten pełen zachwytu wiersz. Chciałam go Wam przypomnieć dokładnie dziewiętnastego czerwca, ale nie wytrzymałam. Mam od Gio tak śliczne i tak stosowne zdjęcie, że skoro tylko się dowiedziałam od Sowy P. o dzisiejszym  Dniu Księgowego, postanowiłam uczcić nim Was i zarazem Wam podziękować.

Kochane Księgowe i Drodzy Księgowi, dziękuję Wam za to, że jesteście ze mną tutaj już od dziewięciu lat i że wciąż się na nowo pojawiacie, że się ze mną tak wiernie przyjaźnicie, że towarzyszycie mi w dobrych i w złych, i nawet w bardzo złych chwilach. Piszecie listy i maile, przysyłacie zdjęcia, zwierzacie się,  wspieracie, pocieszacie, rozśmieszacie, bawicie, dopingujecie, poganiacie do pracy – przecież pewnie by mi się już nie chciało pisać nowych powieści, gdyby nie świadomość, że są tak przez Was oczekiwane!

Dobrze Was mieć!

Dziękuję i ściskam  wszystkich Księgowych!- tych młodziutkich, tych młodych i tych  wiecznie młodych!

Wasza

MM

 

 

277 przemyśleń nt. „Dzień Księgowego! – Sto lat!

  1. Bardzo dobre, udało Ci się Krzysztofie – Istoto Wszechstronnie Uzdolniona ! Dobranoc wszystkim.

  2. Wiedziałam, że ta zagadka zbyt łatwa, zważywszy na to, co napisala wcześniej Pani Małgosia i Alek. Byla tam mama jezowa z kilkoma malymi, różowymi jeszcze jeżykami. O dziwo, bez kolców! Tylko z takimi jasnymi wloskami:)

  3. Były tam jeże! Lubią mieszkać pod drewnem.
    A pieski zawsze je wywęszą.
    Nasz czasem w nocy szczeka w specjalny sposób, głośno i szaleńczo, a ponadto co jakiś czas wybucha lamentem. Wiemy wtedy, że się dobierał do jeża i gorzko pożałował.

    Dobromiło, nie przejmujmy się. Imię to imię. Człowiek ważniejszy.

  4. Jakiś czas temu, stertą desek i galęzi, w końcu ogrodu zaczął się interesować w nadzwyczajny sposób nasz pies. Nie bylam zbyt sklonna zaglądać, cóż się tam schowało, choć zagadki, jak wiecie bardzo lubię :). Czekałabym spokojnie na odkrycie tej niewiadomej przez męża ale córka, bardzo zaciekawiona, namówiła mnie do wspólnego odkrycia tego sekretu ośrodkowego. Trzymając psa w odwodzie, na wypadek jakby coś mialo na nas znienacka wyskoczyć z tej gory galezi, powoli zaczelysmy zdejmować kolejne warstwy. Nie ukrywam, że o wiele raźniej mi sie zrobiło, gdy miala juz tylko pol metra wysokości a juz zupelnie bezpiecznie sie poczułam, gdy zmalala do 30 cm. Wszakże w takim czymś nie moze mieszkać żaden straszny zwierz. Po odsłonięciu ostatniej deski i zobaczeniu, co ona skrywala i po czwili zaskoczenia, zaczelysmy z córką szybko odbudowywac zepsutą konstrukcje. Nie bylabym sobą, gdybym nie zapytala Was kochani, cóż mogło tam być i wywołać taką naszą reakcję :). Przepraszam za literowki bo pisze z telefonu

  5. O, rany, Pani Małgosiu – ja też mam na drugie imię Kazimiera…! :-)

    Ale to raczej szczęścia w życiu mi nie przynosi. Znaczenie imienia Dobromił – „człowiek miły dobru”; znaczenie imienia Kazimierz – „gasi pokój”. Nie dość, że w znaku zodiaku ważą się dwie szale, to w imionach też zawirowania – co jedno naprawi, drugie zaraz chce popsuć. Chociaż z wiekiem łagodnieję na korzyść Dobromiły, co wymagało jednak dość dużego nakładu pracy z mojej strony. Imię wszak zobowiązuje! :-)

    Serdeczności! :-)

  6. Clafoutis z czereśniami wyszedł (wyszło?) nadspodziewanie dobrze. Ciasto nawet nie zzieleniało. Tylko jeszcze bym jakoś uszlachetniła przepis, może dodatkiem cherry?

    Bożenko, u nas z książkami jest tak: zamówiłam przez Internet jakiś czas temu ładnie ilustrowaną „Calineczkę” na zaś, ale żeby synek nie domagał się jej już teraz, powiedziałam mu, że to dla mnie. Przyjął fakt do wiadomości, książkę obejrzał i odłożył. Wieczorem tego samego nagle mówi:
    – A gdzie jest ta twoja książka, która okazała się być moja?
    – Twoja? Przecież to moja książka! Czy ja już nie mogę mieć swoich książek?
    – Nie. Wszystkie ładne książki są moje.

  7. „Na sto procent! – potwierdził poeta, który lubił wyrażać się zawile i metaforycznie”

  8. Piętaszku(o), dziękuję za życzenia i tort czereśniowy. Skosztuj, proszę, kruchego ciasta z rabarbarem (znowu dzisiaj popełniłem).

  9. I Bożeno, nie wiem, czy pocieszę cię czy zmartwię: niezależnie, ile masz lat, to już niedługo (emotikon).

  10. Co za miła przygoda, Alku!
    Są, są jeżyki, u nas także. Mieszkają pod stertą desek i kłód opałowych.
    Popatrz, jak to dobrze, że masz nieporządnego kota, który napaskudził fistaszkami.

  11. Bożeno, rzecz jest do zrobienia, chociaż pewnie nie od razu. Przez 10 lat mieszkałem wynajmując różne drewniane chałupy na Podlasiu i chociaż nie miałem głowy do ogrodu, to jednak dookoła było zielono. Ale to za młodu. Obecnie od niedawna mamy całkiem konkretny nieduży dom z własnym niewielkim ogrodem. Trzeba się tylko przyzwyczaić do myśli, że to nie Zjednoczone Królestwo i że tego typu lokal nabywa się u nas raczej po czterdziestce. Ale co tam. Znam też sporo młodszych przyjaciół, którzy zdobyli taką zieloną oazę, ale to juz wymagało ogromnego wkładu własnej pracy (wliczam tu dziewczynę, która w zasadzie sama taki dom sobie zbudowała, ręcznie).

    A propos ogrodu: siedzę ja sobie dzisiaj około południa i rozmawiam (niestety) przez telefon (ale wcześniej czytałem prawdziwą książkę!). Gadam, ale słyszę zza pleców szelesty, po czym widzę kątem oka, że spod dzikiego wina wychodzi jeż, przechodzi pod moim fotelem (w tym momencie kot ostentacyjnie wyszedł spod fotela i wskoczył na drugi), następnie zwierzę zatrzymuje się niecały metr ode mnie (koło kamiennego schodka prowadzącego do frontowego pokoju) i zaczyna łupać i wyjadać rozrzucone fistaszki. Spożył tak ze cztery, reszty poniechał i udał się na drugi koniec ogródka po coś tam. Mam nawet fotkę, choć niezbyt dobrą, zrobioną kiedy wrócił później dojeść.

  12. Bożenko, nie da się wyrazić radości, jaką codziennie, od rana do wieczora, daje ogród.
    Wszystkim zalecam.
    Bliźniaczka Twoja wspaniała! Córka moli książkowych.

  13. Dziękuję za życzenia, Olu!
    Tak, mam drugie imię: Kazimiera. Kiedy się urodziłam, a było to 9 stycznia 1945, w Poznaniu jeszcze byli (do 23 lutego!) Niemcy i niemiecka administracja. To oni dali mi to imię, jak wielu urodzonym wtedy dziewczynkom. Dokładniej: istniała lista dozwolonych dla polskich dzieci imion. Rodzice wybrali dwa najznośniejsze, ich zdaniem.

  14. Czyli, miła Ateno, woda rzeczywiście zawsze musiała być przy Tobie

    Co do wymiany książek, moja Bliźniaczka, jeszcze maleńka, systematycznie lustrowała lektury rodziców, uczciwie proponując nam zawsze zamianę na jakąś swoją książeczkę. Wyciągała łapkę ze swoją lekturą, a zdobytą w zamian książkę oglądała ze skupioną uwagą, nawet jeśli to były np. Junga „Archetypy i symbole” (przykład ze spaceru z Pustelnikiem).

    A teraz właśnie Bliźniaczka podlewa nasz mały balkonowy ogródek. Jakże cudownie ma się DUA i Lud Księgi, najwyraźniej w większości pielęgnujący własne ogrody.

  15. Piętaszku (wiad.pryw.), jeszcze nie dostałam zdjęć. Ale spokojnie, dostanę.

    Kapucynko! Brawo za centyfoliową, dobrze ją przesadziłaś.
    Ech, róże! Ile radości dają!
    A jeszcze nazbierałam dwa koszyki różanych płatków, dosypałam piwoniowych i ostróżkowych, miały dziewczynki co sypać dzisiaj!

  16. Spóźnione serdeczne życzenia imieninowe dla p.Małgorzaty-mojego Guru.Przede wszystkim radości z pisania grubej Ciotki

  17. Wszystko się zatem wyjaśniło, Krzysztofie. Życzę Ci jak najwięcej dreszczy, ale tylko wywołanych przez doznania artystyczne. Zechciej również poczęstować się urodzinowym tortem czereśniowym, który o dziwo mi się udał :))

  18. Co do róż, DUA! Nie wiem, czy pamięta Pani, jak to dwa lata temu wykopywałam mamie Rosę Centifolię z ogrodu na działce? Właśnie ta róża puściła kilka ślicznych pączków; wreszcie się przyjęła! Jestem z tego powodu cała w pierwiosnkach!

  19. Sowo P., Włochy w ogóle stoją sagrami, czyli lokalnymi festynami, poświęconymi zwykle jakiemuś typowemu dla regionu albo wręcz danego miasteczka przysmakowi. Nasze podrzymskie okolice słyną na przykład z wina i poziomek.
    Masz rację, Fritz też się zdziwił, że wczesną wiosną czereśnie były już dojrzałe. Zwłaszcza, że akcja dzieje się w jakimś miasteczku Alzacji.

  20. Baba Yetu in Africa – właśnie to wykonanie, bo jest dużo innych. Dzisiaj dobry dzień na posłuchanie.
    Uzależnia, przynajmniej mnie :). Dziękuję za wszystkie miłe slowa o wierszyku wiśniowo-śliwkowym. To zabawne, że mnie też rozśmieszył, gdy go znowu przeczytałam :).

  21. U mnie w takich wypadkach występują dreszcze zamiast gęsiej skórki :-). Ale to raczej na żywo, nie z odtworzenia, więc i Accantus był bez szans.

  22. Ici-maman, sprawa wpływu antropogennego na makroklimat jest kwestią otwartą, a ja nie znam się na tym dostatecznie dobrze, żeby zaangażować się w którąś z teorii, moja specjalność jest z innej parafii.

  23. Krzysztofie, ja też napisałam tylko o moich odczuciach. Przepraszam, ale żadne ze znanych mi wykonań Accantusa nie spowodowało jeszcze u mnie wystąpienia tzw. gęsiej skórki. Może za wiele wymagam. Tak, wiem, że Jan Traczyk to zdolny artysta.

  24. Zaintrygowały mnie, Casciolino, kwietniowe czereśnie z duetu. Ale jednak we Włoszech dojrzewają na początku czerwca, jak mówi mi Internet. I jakie ciekawe festyny czereśni macie! Nie wiedziałam, że Włochy czereśnią stoją.

  25. Piętaszku(o), musical to mój ulubiony gatunek teatralny i filmowy, Accantusa lubię, bo nagrywają właśnie covery musicalowe. Nie podejmuję się oceny na lepsze i gorsze, wykonanie Traczyk-Dominiak-Skiba po prostu mi się podoba, choć oczywiście nie wytrzymuje porównania z wersją sceniczną, to w końcu tylko cover. A Jan Traczyk to wielki talent, w gdyńskiej inscenizacji gra Gringoire’a i robi to świetnie.

  26. Oczywiście, Casciolino!
    Mnie się po głowie kołacze tylko The Cherry Tree Carol (Anonymous 4). Kolęda to, ale właśnie wyczytałam, że w 1400 roku śpiewano ją w czasie misterium wystawianego z okazji Bożego Ciała!

  27. Nuelko, Iskierko, przesyłam najserdeczniejsze życzenia urodzinowe!
    Ołtarz już zbudowany i przyozdobiony, Mama zjadła śniadanko, a mam jeszcze chwilę, zanim polecę na rozśpiewkę chóru; jak ja lubię, kiedy nie muszę się śpieszyć i każdej sprawie mogę poświęcić tyle czasu, ile jej się należy.
    I wiatr wreszcie ucichł; zapowiada się piękny dzień.

  28. Alku, czy będzie to spora asteroida, która rąbnie w Ziemię, czy aktywność słoneczna, czy działalność wulkanów – tak czy siak, ocieplenie lub oziębienie klimatu nie jest skutkiem działalności człowieka, jak twierdzi zarozumiale IPCC.

  29. W moim odczuciu Krzysztofie, Bell, Studia Accantus ma niezłe momenty, ale jeszcze dużo pracy przed nimi. Garou – lepszy i chyba niedościgniony.

  30. O, nawet tu Studio Accantus zawędrowało! A ja się właśnie zastanawiałam, czy się tu z Księgowymi nie podzielić.

  31. Babcia swoimi zagadkami i wierszami wprowadza tu bardzo dużo energii. Wydaje się, że jest tu od zawsze, a nawet wcześniej gdzieś tam krążyła (emotikon) czekając, aż wyjdzie spod regału.

  32. To mi przypomina Leśmiana ze znanej anegdoty, który znacznie więcej wiedział o zdziczeniu obyczajów pośmiertnych niż o tym, co się teraz dzieje. Też chyba tak mam.

  33. Ici-maman, w kwestii sytuacji w kredzie polemizowałbym. Do dziś nie ma stuprocentowej pewności, co spowodowało koniec epoki dinozaurów, ale uderzenie asteroidy jako takie jest pewne, a obliczana jest ona na 10 kilometrów średnicy. Spowodowany tym wyrzut materiału mineralnego do atmosfery (plus wulkanizm dekański w zbliżonym okresie) musiał spowodować całkowite załamanie klimatu, jaki by on nie był wcześniej.

  34. Nuelko i Puchalko, duzo zdrowia kobiety!
    Bozenko dzieki za troske. Mialam szczescie mieszkac na 5 pietrze (blok 10-cio pietrowy z parterem), czyli dokladnie w srodku. Wode wylaczali pietrami od P do 5, lub 6 do 10, w kazdej scenerii woda u nas byla, czasem o bardzo slabym cisnieniu, ale byla. Brawo za wspoludzial w wymianie ksiazek.
    Tutaj czesto mozna spotkac male biblioteczki o ciekawych ksztaltach, ktore spelniaja role wymiennikow, mozna ksiazke zabrac, pozyczyc, podrzucic. Wdzieczny pomysl.

  35. W sadzie wiśnie dunder świśnie
    – nici z pierogów

    (to nie jest wiersz współczesny, to propozycja hasła do sennika egipskiego)

  36. Póki co, będę piec tort z czereśniami dla mojego Bliźniaka, który ma jutro urodziny. Poinformuję, jeżeli się cudem uda. W kwestii wypieków bowiem( z powodu, iż nie lubię się ściśle trzymać przepisów, jak też żadnych innych instrukcji) ciągle balansuję na krawędzi.

    Iskierko, i Ty też? Wszystkiego najlepszego!

  37. Babciu, dziękuję za tę nową porcję rozrywki! Wróciłam kompletnie wyczerpana z pracy i rozmówki szacownego tutejszego grona podnoszą mnie na duchu.
    A ze zmęczenia przeczytałam, DNA zamiast DUA i coś jest w tej pomyłce, bo nasz kochany Starosta jest przecież kodem genetycznym tej Wyspy :-)

  38. Czy można jeszcze zasugerować w związku z wierszem i zdjęciem motyw muzyczny? Jeśli tak to proponuję „Duetto delle ciliegie” (Duet Czereśniowy) z opery Amico Fritz. Sowo P., aprobujesz?

  39. Jubilatkom- STO LAT, STO LAT… bez fałszowania. Czy zauważyłyście, że Piętaszek nazwał nas ciekawymi ludźmi ( też miałam niedawno urodziny ) ? Pobudziło mnie to do refleksji, bo ostatnio uważałam się raczej za nudną jednostkę, ale nie, jako bliźniak muszę to zweryfikować.
    Babciu, Ty absolutnie nudna nie jesteś! Tyle dramatyzmu w tym szybko skleconym wierszyku. Podziwiam.
    Księgowi, gaworzcie sobie tu z DUA jak najdłużej. Tu jest tak ciekawie :)

  40. Babciu! Poezja o wisniach, dundrze i innych wydarzeniach trzyma w napięciu do ostatniego wersu.
    Co to jest dunder? Muszę sprawdzić.

  41. Dzień dobry! Odrabiam zaległości w czytaniu Księgi, a tu same fluidy i jedna niespodzianka (rocznica). Wiele wspólnych lat na Wyspie życzę Nam Wszystkim!
    Fluidowe tytuły, autorzy i podtopienia. Z Lema ominęły mnie jedynie „Bajki Robotów”. „Powrót z gwiazd” omawiałam kilka dni temu z kolegą, jako przykład książki i myśli, która się nie starzeje. W przeciwieństwie do tych, które czas nadgryzł i o których nie warto wspominać.
    Pozdrawiam jubileuszowo Kochaną Autorkę, Adminków i Lud.

  42. Aaa, pysznie i wiśniowo!
    Dzięki, Babciu – bardzo zgrabny wierszyk z nutką dramatyczną oraz z puentą!

  43. Pisze z daleka, przepraszam za literowki, wszystkim wczorajszym i dzisiejszym jubilatom sanych dobrych dni. Nie mogkam się powstrzymać, żeby nie dołączyć do dywagacji wisniowych;)
    Wiśnie
    Wczesnym porankiem zrywalem wiśnie
    A niech ten wicher dziś dunder świśnie,
    Drabinę chwiejną mam pod stopami
    Miedzy wiśniami straszne tsunami,
    Nie warte wisnie tego zachodu
    Nie trzeba bylo iść do ogrodu
    Kwasne tak byly i niedojrzałe
    Lecz na placuszek ochotę miałem
    Konar na głowę spadł mi ogromny
    Leżę pod drzewem ciut nieprzytomny
    A żona stoi przy mnie zmartwiona
    Nie wiem czy smutna czy przestraszona.
    „Śliwki za miesiąc beda dojrzale
    Czemu tych śliwek tyle narwałeś?”

  44. Innym rozczarowaniem w MW (jak u W. Łysiaka) po raz kolejny już, był brak możliwości zobaczenia na własne oczy zakupionego przez muzeum w 2011 roku, obrazu mistrza pt. „Róże w turkusowym wazonie”. Niestety nie mogłam być na uroczystym odsłonięciu „nowego nabytku”, będącego dotąd w prywatnych rękach , który to nabytek według zapewnień miał uświetniać od tej chwili muzealne zbiory i chciałam wielokrotnie nadrobić tę zaległość. Jednak nadal go nie ma i nikt z obecnych akurat pracowników muzeum nie potrafił wyjaśnić dlaczego tak jest. Póki co pozostają reprodukcje, a obraz jest naprawdę piękny. Pochodzi z okresu krakowskiego w twórczości artysty.

  45. Serdeczności dla szanownych Jubilatek ! Ja też mam w domu Bliźniaka – ciekawi ludzie.

    Krzysztofie, zwalniam Cię z „obowiązku” przytaczania stosownego fragmentu, dotyczącego Libelta 10. Dzięki uprzejmości Magdy Z. już znalazłam. Nie będę zdradzać szczegółów, bo być może zainteresowani chcieliby sobie to znaleźć sami. Powiem tylko, że ma to związek z bydgoską masonerią.

    Wczoraj odwiedziłam po raz kolejny Muzeum „Wyczóła” i zatrzymałam się rzecz jasna przy „Wiośnie w Gościeradzu”. Dzieło jest obecnie chyba troszkę źle wyeksponowane (ciemne pomieszczenie), ponieważ kolory przygasły. Całość, zamiast budzić zachwyt nad fenomenem wiosny, robi raczej smutne wrażenie. Jest zupełnie inaczej, niż na dostępnych (w tym także, w internecie) reprodukcjach.

  46. O, zgoda, zwłaszcza, że ucisk despoty jest gorszy od uścisku lodowca.
    Ale nie mogłam sobie tego lodowca odmówić z uwagi na wcześniejsze klimatyczne wpisy :)

    A dzisiejszej solenizantce Nuelce oraz Puchałce – wszystkiego najlepszego!
    Znak zodiaku – Bliźnięta – wspaniały, mam w domu Bliźniaczkę, wiem, co mówię.

  47. Zamiast „lodowiec nas uściśnie” dałabym ” despota nas uciśnie”, wtedy pryskanie złudzeń byłoby logicznym następstwem.

  48. Rwałem dziś rano wiśnie,
    a niech to dunder świśnie,
    jak strasznie mnie but ciśnie,
    a kompot i tak skiśnie.
    Ni człek, ni zwierz nie piśnie,
    Lodowiec nas uściśnie,
    Złudzenie każde pryśnie,
    A niech to dunder świśnie.

    No nie, to musiały być jednak czereśnie :)

  49. „Rwałem dziś rano wiśnie/ a niech to dunder świśnie, jak strasznie mnie but ciśnie” – co racja, to racja, wydźwięk wiersza byłby nieco odmienny.

  50. Biedronko, Zgredzie, ocieplenie jako epoka geologiczna akurat nam się przytrafiło, ale nie ma nic wspólnego z człowiekiem i wszelkie porozumienia klimatyczne w sprawie ograniczenia wydzielania CO2 są nonsensem. CO2 nie steruje klimatem. W okresach ordowik-sylur i jura-kreda poziom CO2 był wyższy niż – odpowiednio – 4000 ppm (cząsteczek na milion cząsteczek powietrza) i 2000 ppm. Gdyby teoria globalnego ocieplenia spowodowanego podwyższonym poziomem CO2 była poprawna, powinno wtedy mieć miejsce potężne ocieplenie, spowodowane przez niekontrolowany efekt cieplarniany, a tymczasem doszło do zlodowacenia.
    Nb.obecnie (badania z 2016) poziom CO2 przekracza 400 ppm (cząsteczek na milion)

  51. Ależ oczywiście, Mamo Isi, potraktował. Choć odróżniał. Podobnie jak Bronisława Ostrowska.
    Chodzi o rymy. Ignaś z Dorotą na to wpadli, remember?
    Bo jak miał rymować? „Rwałem dziś w sadzie wiśnie, a niech to dunder świśnie”?

  52. To tylko chłodny poranek, Mamo Isi. Będzie cieplej. Uwaga: wiatr ustał! Piwonie odetchnęły.

  53. Mam ciche wrażenie, kochany Starosto, że Tuwim nie odróżniał wiśni od czereśni i potraktował słowo wiśnia jako synonim czereśni;)
    Puchałko kochana, wielu radosnych dni i obfitości łask Bożych na okoliczność urodzin!

  54. Zuziu, jest bardzo ciekawy grafik wykazu temperatur za ostatnie 10 000 lat. Trzeba wyguglać na: temperatures of the last 10 000 years i zajrzeć na grafikę ( dane z rdzenia pobranego z lodowca grenlandzkiego). Po epoce lodowcowej cieplutko było w holocenie, epoce rzymskiej, średniowieczu, no i teraz. No bo jak już ostrzegać wnuki, to porządnie.
    Jaką człowiek ma skłonność, żeby wierzyć w słowo pisane! Wyszłam na dwór w krótkich rękawkach! Idę włożyć sweterek, a na to polar.

  55. Dalsze tłumaczenia Jeżycjady na szwedzki – to byłoby coś!
    Skoro jest tam tylu autorów piszących dla dzieci, to i musi być niemało czytelników.

    Mamo Isi, ja akurat nie uważam, że globalne ocieplenie, to łgarstwo.
    Mam nadzieję, że mi to wybaczysz.
    Emotikon

  56. Pani Małgorzato,
    Dziękuję bardzo jeszcze raz za nieocenioną pomoc! :) Też mogę potwierdzić, że nadal mówi się o braku piątej klepki – stąd też właściwie pochodziła część moich rozważań, gdyż klepka kojarzyła mi się też właśnie z brakiem rozumu :)
    Teraz nie pozostaje mi już nic innego, niż brać się do dalszego pisania pracy… :)
    Pozdrawiam serdecznie i dobrej nocy!

  57. Dziękuję i wdzięcznie dygam przed Autorką, której książek czytelnicy nieprzerwanie szukają :)

  58. Mamo Isi, tak, to na pewno wisienki, ale zwracam uprzejmie uwagę, że w wierszu Tuwima mowa jest i o wiśniach.

  59. Dzień dobry!
    Pani Małgosiu, jeśli chodzi o tę klepkę, to mówi się, mówi.
    Mamo Isi, ostatnio pani na geografii to samo nam mówiła o kolejnej epoce lodowcowej. Na co moja koleżanka: „Uprzedzę wnuki”.
    Uśmiechy dla wszystkich, którym wietrzysko urywa dziś głowy.

  60. Słownik frazeologiczny pod hasłem KLEPKA:

    1.” Brak komuś piątej klepki w głowie”- ktoś jest niespełna rozumu, głupi.

    2.”Mieć wszystkie klepki (w głowie, na miejscu)”- być rozsądnym, zdrowo myślącym.

    3. ” Nie mieć wszystkich klepek (na swoim miejscu)”- być niespełna rozumu, być głupim.

  61. Miła Mario, tak jest. Szósty zmysł pojawia się w tytule nie tylko tego przekładu – rosyjski oraz niemiecki też mają „czuwstwo” i „Sinne”. Inne przekłady tej powieści mają tytuł całkiem zmieniony („Najstnica Tina” lub „O kolecko vic”). „Szósta klepka” (następna po piątej, której, jak Ci zapewne wiadomo, brakuje szaleńcom), okazała się nieprzetłumaczalna.
    Właśnie zdałam sobie sprawę, że może już dziś nikt nie mówi: ” On się zachowuje, jakby mu brakowało piątej klepki”, czyli jak niespełna rozumu. O, rety.

  62. Nuelko- wszystkiego najlepszego! Ja dzisiaj skończyłam 29 i nie pamiętam jeszcze tak zimnych moich urodzin, Mamo Isi (smutny emotikon)

  63. Pani Małgorzato,
    dziękuję bardzo za tak szybką odpowiedź! Spróbuję jeszcze skontaktować się z Panem Lennartem, ale już Pani wiadomość bardzo mi pomaga w pisaniu pracy :) I jak motywuje!
    Korzystając z okazji, zapytam tylko jeszcze o jedną sprawę, która mnie frapuje, której nie znalazłam w różnych źródłach – zastanawiam się, czy dobrze interpretuję tytuł „Szósta klepka”, co wiąże się też z jego tłumaczeniem na szwedzki. Czy dobrze wydaje mi się, że nawiązuje on do klepek jako zmysłów? W pewnym momencie bowiem mama Cesi stwierdza, że należy mieć jeszcze szósty zmysł – zmysł humoru. Szwedzkie tłumaczenie Sjätte sinnet oznacza dosłownie właśnie szósty zmysł, o czym też oczywiście będę pisała – i zastanawiam się, czy jestem na dobrej drodze :)
    Pozdrawiam serdecznie (i obiecuję już więcej nie męczyć natrętnymi pytaniami!),
    Maria

  64. Święto Wolnej Książki jest bardzo lubiane przez biblioteki. Impreza, cykliczność, chwytliwa nazwa zwracają uwagę na książki, zwiększają szansę zaciekawienia nimi ogromniejącej rzeszy nie-czytelników.

    Cieszę się, Krzysztofie, że wspomniałeś o bookcrossingu. Od 2004 roku prowadzę bookcrossing w swojej bibliotece; przeszło przez moje ręce ponad 4000 książek, które już znalazły nowych czytelników. Mamy nawet na stronie osobną zakładkę z wykazami i fotografiami – ku zachęcie i pamięci :)
    W sumie – to bardzo satysfakcjonująca rzecz.

  65. dzień dobry! melduję, że jutro kończę 19 lat! :) przepraszam, że dawno sie nie odzywałam. Pozdrawiam Autorkę i cały Lud Księgi.

  66. Nb. to, co figuruje na zdjęciu Gio to są wiśnie, a nie czereśnie. Na oko, wiśnia-szklanka.

  67. Wieje jak pioruni i w dodatku znowu jest zimno! Gdzie jest to zapowiadane globalne ocieplenie, ja się pytam? Globalne to łgarstwo, ale akurat w tym przypadku nie miałabym nic przeciwko, żeby się spełniło. Niestety, z tego, co pamiętam, w realu czeka na