100 lat! – nasza Kochana!

pejzazyk_jesienny

                                                                                                          (mal. Małgorzata Musierowicz)

 

 

Jesteś dziś taka piękna!

Zawsze jesteś piękna.

I masz tak wspaniałą przeszłość, tak niezwykłą i bohaterską, że możemy być z Ciebie dumni po stokroć. Na wieki.

Niech i Twoja przyszłość będzie wspaniała – wolna od nienawiści i wrogości, a radosna, wolna, konstruktywna, byśmy mogli oddawać życie tylko pracy dla Ciebie.

A kiedy spojrzymy wstecz, niechże nam dodaje sił i otuchy wspomnienie szlachetnych ludzi, ich losów i czynów, których tyle, tyle kryje Twoja historia: ten potężny rezerwuar mocy ducha.

Pamiętajmy też słowa Kazimierza Wierzyńskiego z tomu Wolność tragiczna:

 

„Skazuję was na wielkość.  Bez niej zewsząd zguba.”

 

 

Légion Cocarde1

 (fot. ze strony ksiazyk.com: Czapka Legionisty z 1915 roku. Muzeum Wojska Polskiego w Warszawie)

 

I ten jego  wiersz o źródłach mocy:

 

Kazimierz Wierzyński

BIBLIA POLSKA

 

                         Józefowi Czapskiemu
To nie są wiersze, poematy
I polonezy karmazynów:
To biblia, w której polskie światy
Z ojców przenoszą się na synów.

„Dziady”, „Irydion”, „Pan Tadeusz”
Lub „Kordian” – policz owe dzieła
I na pokoleń śpiew je przełóż –
Co w nich ci zagra? – Nie zginęła.

Sułkowski, który padł w Kairze,
Dlatego znów się śnił piechurom
W Tobruku nocą. On tam krzyże
Ustawiał swoim sobowtórom.

Dlatego żadnej skazy nie ma
W Norwida twardym, dumnym łuku,
Pod którym przeszedł pogrzeb Bema
I rytmem grzmiał, jak w armat huku.

Dlatego oczy napełnione
Dziecięcym i anielskim żalem
W ojczystą obracając stronę
Eloe marła za Uralem.

Sybirski jeniec żył udręką,
By na wolności z krwi i z dymu
Światu zwycięską podać ręką
Z Monte Cassino klucz do Rzymu.

Dlatego nie ma w tym fantazji,
To nie poezja i dramaty –
Cała Europa, trochę Azji,
Ach, jakże nasze, polskie światy!

Żołnierz z nich sobie tekst wybierał,
Gdy dla ojczyzny lata młode
Na froncie wszystkich lądów sterał
Albo z okrętem szedł pod wodę.

Bo żołnierz powstał z biblii starej
I sercem ją ogarnął bystrem
I poowijał ją w sztandary
I z takim szedł się bić tornistrem.

Więc to nie wiersze ani słowa,
Relikwie marzeń i pamiątek:
Tak jak w Genezis tam się chowa
Naszych od Boga sił początek.

Wystarczy zdjąć z nich znak symboli,
Jak okiennice z okien domu,
A ujrzysz wszystko co cię boli,
Co kochasz, pieścisz po kryjomu.

I w burzy, która śmiercią wieje,
Która porwała cię za młodu,
Zobaczysz wolność i nadzieję
Z tych ksiąg pielgrzymstwa i narodu.

 

(z tomu „ Krzyże i miecze”, Londyn, 1946)

 

Pięknego Święta Niepodległości, nasza piękna Polsko!

Na Wszystkich Świętych

Charles_Guillloux                                       Charles Victor Guilloux (1866-1946) – Lever de Lune sur un Canal

 

 

Walt Whitman (1819-1892)

MAJESTAT WIDZIALNEGO ŚWIATA

 

Majestat widzialnego świata olśniewa mnie, majestat światła, nieba, gwiazd,

Majestat ziemi, majestat trwałej przestrzeni i czasu,

I podobnie majestat ich praw, tak wielokształtnych, intrygujących, podległych ciągłej ewolucji;

Lecz bardziej mnie olśniewa majestat niewidzialnej duszy we mnie, tej, która to wszystko pojmuje i uposaża,

Która zapala światło, niebo i gwiazdy, zagłębia się w ziemię, żegluje po morzu

(Bo też czym było to wszystko bez ciebie, niewidzialna duszo? ile z tego istniało bez ciebie?),

Bardziej intrygująca, niezmierzona, zdolna do ewolucji,

Wielokształtna – o duszo moja! – i trwalsza niż tamto wszystko.

 

(przełożył Stanisław Barańczak)

 

 

GRAND IS THE  SEEN
by Walt Whitman

Grand is the seen, the light, to me — grand are the sky and stars,
Grand is the earth, and grand are lasting time and space,
And grand their laws, so multiform, puzzling, evolutionary;
But grander far the unseen soul of me, comprehending, endowing all those,
Lighting the light, the sky and stars, delving the earth, sailing the sea,
(What were all those, indeed, without thee, unseen soul? of what amount without thee?)
More evolutionary, vast, puzzling, O my soul!
More multiform far — more lasting thou than they.

Mamy ją!

 

z_g1

 

Kochane Czytelniczki i Drodzy Czytelnicy!

Jest to zawsze chwila rozkoszna, kiedy wydawca przysyła autorce jej nowiutkie dzieło. Ale i ilustratorka odczuwa silne emocje, więc możecie sobie wyobrazić, jakie szczęśliwe obie jesteśmy, córka z matką, oglądając pachnącą świeżością „Złotą gwiazdkę”!

Od wyklejki począwszy (poznajecie gila?) –

 

z_g2

 

poprzez kolejne stronice –

 

z_g4

 

– ha! Wszystko bardzo ładnie wydrukowane! –

 

z_g3

 

(można sobie porównać z oryginałem obrazka):

 

antek_pod_lipa_MALY

 

– aż po ilustracje śródtekstowe, których jest sporo, a tak wyglądają:

 

mama_stasiek_MALY

 

Miłe święto u nas dzisiaj, wszyscy w domu dostali po egzemplarzu autorskim i teraz z zapałem czytają, co ta nasza Emilka napisała. Są wzruszenia! – bo też w tej uroczej i mądrej opowiastce (o Bożym Narodzeniu i o trudnych przeżyciach dziecka, które czuje się mniej ważne, gdy rodzi mu się braciszek), odnajdujemy wspólne chwile z przeszłości naszej (wielodzietnej) rodziny. Miło jest widzieć, jak wiele z tego w Autorce zostało! I jak pięknie się rozrosło, podlane jej talentem, mądrością, wyobraźnią i pracą.

Dumna jestem z córki!

 

A skoro mowa o rozrastaniu się – oto mój grudnik, o którym pisałam Wam już w komentarzach. To ostatni prezent, jaki dostałam od Mamy. Dbam o niego i otaczam go czułą opieką, a on w tym roku tak mi się odwdzięczył – po prostu eksplodował!

Ni z tego, ni z owego postanowił zakwitnąć teraz, a nie w grudniu, a ja mam takie wrażenie, jakby w jakiś tajemniczy sposób Mama znów była z nami i cieszyła się sukcesem wnuczki, całym sercem, jak to ona.

 

rozowe1

A na stole, pod szalonym grudnikiem, widzicie obrazek wczoraj namalowany  – to ilustracja do „Miedzianego listka” Emilii Kiereś, która to książka jeszcze jest w pisaniu, ale wyraźnie ma szanse ukazać się w roku 2019.

No i tak to nam pracowicie a miło dni zbiegają.

Polecamy „Złotą gwiazdkę” na Gwiazdkę! Jest bardzo, ale to bardzo gwiazdkowa!

I  obie Was  pozdrawiamy –

mama i córka.

Jesień dla Lunofilów

mgly

                         (Ilustracja do książki Emilii Kiereś „Miedziany listek” – mal.  M. Musierowicz)

 

 

Keith Wilson ( ur. 1927)

ZMIERZCH NA MOIM PODWÓRZU

 

Długa ciemna noc

schodzi na moje ściany,

wewnątrz zapala świecę

jedna z moich córek.

Nawet stąd mogę widzieć

oświetlone oczy, jasną

twarz dziecka przed płomieniem.

Już prawie czas, żeby wejść.

Wiatr robi się chłodny,

pekany spadają z grzechotem –

blaszany dach mego domu

zmienia w platynę wczesny księżyc,

psy szczekają, w domu wino, śmiech.

 

(z antologii Czesława Miłosza  „Wypisy z ksiąg użytecznych”)

Pamiętamy!

jp2

Jest we mnie kraina przeźroczysta
w blasku jeziora Genezaret –
i łódź… i rybacza przystań,
oparta o ciche fale…
.
i tłumy, tłumy serc,
zagarnięte przez Jedno Serce,
przez Jedno Serce najprostsze,
przez najłagodniejsze –
.
(Jan Paweł II, Pieśń o Bogu ukrytym – fragment)
.
(zdjęcie ze strony zakopane.pl)

Jeszcze o drzewach

aleja

(Aleja w Savannah – fot. KC Atena)

 

 

Kazimierz Wierzyński

ŚPIEWANE  MIĘDZY DRZEWAMI

 

Trudno przekrzyczeć wiatry,

Trudno przeszumieć drzewa,

Stańmy gdzie brzozy pobladły

I w lipach miód się przelewa.

 

Z palców wytryśnie pięć liści

Instrument się zlepi gotowy,

Włosami dźwięk zaszeleści

Naszej muzycznej głowy.

 

Korą zarośnie nam serce,

Zielenią zajdą  oczy,

Sama się miłość wyszepce

I sama krew się wytoczy.

 

I wszystko w nas się wypowie

I wszystko w nas się uśpiewni,

Grajmy, brzozowi, lipowi

Wiolonczeliści drzewni.

 

(z tomu „Korzec maku”, Londyn 1951)

Już październik

zachod_czerwony_mgla1_maly

                           (ilustracja do książki Emilii Kiereś „Miedziany listek”  – mal. Małgorzata Musierowicz)

 

 

Kazimierz Wierzyński

WIÓRY

 

Wióry lecą po niebie, postrzępiona jesień,

Wino więdnie na drutach i powój zanika,

Po ukośnej łodydze jeszcze w górę pnie się

Czerniejącą patyną zegar słonecznika.

 

Rdzewieje połysk ziemi, pożółkniały klony,

Pająk zapadł w badyle i nitki rozkrzewia,

Jeden tylko się komin płomieni natchniony

Śród jedlin granatowych: złoty słup modrzewia.

 

Najtkliwsza zjawo leśna! Żal mi twego światła,

Żal iskier, co popiołem ci z włosów opadną!

Porywisty wiatr nagle warkocze pogmatwa,

W milczącą zimę razem pójdziemy, jak na dno.

 

Stanę wtedy przy tobie, rozsypię pospołu

Igły, którymi szyłem pajęcze bogactwo.

Patrzę na czarny zegar, czuję woń popiołu,

Wióry lecą po niebie: obłoki i ptactwo.

 

( z tomu „Róża wiatrów”, Nowy Jork, 1942)

 

 

 

O lasach

las_zielony1_maly

                                                         (ilustracja do książki Emilii Kiereś – mal. Małgorzata Musierowicz)

 

Kazimierz Wierzyński

KANTATA O LASACH

 

Nie było nas, nie będzie nas,

A w lasach mnogi, przeogromny czas

Wciąż będzie szumiał w mrowistych listowiach,

Sprawy swoje rozważał,

Słowiczył, sępiał i sowiał

I brzuchaty od śmiechu się trząsł,

I zataczał się w prawo i lewo

Od wiatru, od śpiewu

Każdy dąb

Każdy grab,

Każdy wiąz.

 

Czerwone sarny przyjdą raniutko nad wodę,

W południe jastrząb uderzy w pułap, zawiśnie,

Polany, sienniki pachnące miętą i miodem,

I kwaśne usta, czereśnie dzikie i wiśnie,

I kora buków z pieszczotą kobiecej skóry,

I południce i czarownice,

I żar od dołu i z góry,

I paź królowej – cień,

Las cały w jeden się warkocz nad światem zaplecie,

Wszystko się puszczą miłosną rozpleni po świecie,

Miłością w drzewach, na trawie, na ziemi

Potoczy się wielki, gorący dzień.

 

Na drzewach, na trawie, na ziemi

Ustami stutysięcznemi.

Rękami w gałęziach wysokopiennych,

W ptakach zielonych, zwierzętach,

Na sarnich świętach,

Na mchach miękkosiewnych,

W snach nieodziewnych –

Nagi, szczęśliwy dzień.

 

Wielki śpiew

Na ziemi, w trawie, śród drzew

I szumy dumne, nadrozumne,

Dźwięki leśne, nadjęzyczne,

Sprawy liści niebotyczne,

Przeogromny, mnogi czas,

A w tym czasie – mrowiste listowia,

Wiatr się zatrząsł ze śmiechu i powiał,

Spadła bukiew i spadły żołędzie,

Złotym grochem o grunt zadzwoniło,

Jak wtedy gdy nas tu nie będzie,

Jak wtedy gdy nas tu nie było.

 

(z tomu Tkanka ziemi, Instytut Literacki, Paryż 1960)

Od Ateny

IMG_9969

 

Ponieważ nowy projekt związany z pracą rzucił mnie na Florydę na kilka dni,  postanowiłam odwiedzić Sanibel i Captiva, wysepki na zachód od Fort Myer, na których już wcześniej byłam.  – pisze nasza niezastąpiona KC Atena.- Wtedy nie wiedziałam, że Clifton Fadiman wraz z małżonką mieszkali na wyspie Captiva, a jego syn mieszka na Sanibel. Piękne miejsca, na Sanibel jest Muzeum Muszli, w którym byłam i tam są najpiękniejsze na świecie muszle, nie trzeba ich nawet szukać, leżą niezliczone ilości, wystarczy się schylić.

Napisałam do Anne Fadiman (adres znalazłam w internecie), już będąc w Naples, z nadzieją, że znajdę czas na to, żeby pojechać na Sanibel i Captiva i znajdę miejsca, które ważne były dla niego.

 

ooo

(Dodajmy tu  informację, że nieżyjący już Clifton Fadiman był błyskotliwym pisarzem, sławnym w swoim czasie twórcą radiowym i telewizyjnym, autorem wielu literackich antologii, wydawcą i krytykiem literackim, wielkim miłośnikiem i popularyzatorem książek.  Kolekcjonował też wina i tej właśnie pasji poświęcona jest książka wspomnieniowa jego córki Anne – „The Wine Lover’s Daughter”) – MM

 

Napisałam bez nadziei na odpowiedź – pisze dalej KC Atena – i proszę sobie wyobrazić,  ona mi prawie natychmiast odpisała. Powiedziała mi gdzie mieszkali jej rodzice, ważne były dla nich biblioteki na obu wyspach, podała mi ich dwie ulubione  restauracje, w jednej zjadłam Key lime pie i do tej pory mam na pewno podwyższony cukier ;).

 

KeyLime Bistro Key Lime Pie

 

Powiedziała, że powinnam iść na piękne plaże, i że jej tato nie doceniał tego piękna.

 Kupiłam eseje Cliftona Fadimana,  Anne powiedziała że akurat te są jej ulubionymi esejami. Opowiedziałam jej pokrótce o naszych zagadkach i że była popularna i chyba jej się to spodobało, miło jej było z tego powodu, że jest w Polsce lubiana.

(Z oryginału maila:
Thanks for telling me about that lovely game. I’m delighted to hear my work is read in Poland. )

 

Ha! Jak miło!

I jeszcze kilka słów od Anne Fadiman, ze zdjęciami Ateny:

My parents lived at South Seas Plantation on Captiva,

 

Miejsce zamieszkania CF

 

but the places that might best contain my father’s „spirit,” as you put it, were his favorite restaurants. Most are now closed, but I believe that the Old Captiva House at „Tween Waters”, where they often dined, is still open. Also Key Lime Bistro.

 

KeyLime Bistro2

 

You could at least drive past one of those. Two other places that were important to him until he lost his sight were the libraries on both Sanibel and Captiva. He spoke at both.

Good luck.

Anne Fadiman

 

Atena zrobiła zdjęcia jednej z tych ulubionych bibliotek pp. Fadimanów – oto ona:

 

Sanibel Biblioteka

 

A co do bistra Key Lime – nietrudno nam będzie wyobrazić sobie siedzącą przy tym stoliku rodzinę Nałogowych Korektorów:

 

KeyLime Bistro3

 

Odwiedziwszy niedawno z bratem rodziców mieszkających na wyspie archipelagu Florydy, wybraliśmy się z nimi do eleganckiej restauracji. Gdy – wszyscy prócz ojca, który nie widzi – wetknęliśmy nosy w kartę dań, zdałam sobie sprawę, że podobnie zmieniony wyraz naszych twarzy nie miał nic wspólnego z namysłem, co chcemy zjeść.

– Przestawili „e” i ”a” w sosie madera – zauważył brat.

– Zrobili z Bel Paese jedno słowo – powiedziałam – I napisali to z małej litery.

– I tak są uważniejsi niż tam, gdzie byliśmy w zeszły wtorek – stwierdziła matka. – Tam podają kaczkę po rekińsku.

(…)

Wiem, co możecie sobie pomyśleć: cóż za nieznośna rodzina! Co za paczka małostkowych, zrzędliwych, drobiazgowych, nędznych intrygantów! Prawdą jest – zdaję sobie sprawę, że to koronny dowód – że pewnego razu, gdy zamówiłam tort czekoladowy dla uczczenia blisko sąsiadujących ze sobą urodzin trójki Fadimanów, odebrałam formularz zamówienia pracownikowi piekarni, w którym zanotował napis jako HAPPY BIRTHDAY’S i poprawiłam go. Wiedziałam, że uwagi mojej rodziny nie zwrócą srebrne przybranie ani różowa różyczka z cukru; gdybym w ostatniej chwili nie zapobiegła interpunkcyjnej katastrofie, wszyscy chórem wykrzyknęliby: „O! zbędny apostrof!”

(Anne Fadiman „Ex libris” , wyd. Świat Literacki 2004, przekład Hanny Pustuły i Pawła Piaseckiego)

 

ex-libris-wyznania-czytelnika-w-iext40492835

(Dodam nawiasem, że znalazłam smaczny błąd składniowy w powyższym przekładzie;  ale przecież każdy, nie tylko Maniakalny Korektor,  widzi, że powinno być: „odebrałam pracownikowi piekarni  formularz zamówienia, w którym zanotował napis jako…” etc.  MM).

Oczywiście, jeśli sami jesteście nałogowymi korektorami – a jeśli jesteście, wiecie o tym, gdyż dla naznaczonych to odruch równie nieuchronny, jak kichnięcie – wasze myśli biegną odmiennym torem: jaką porządną, obywatelsko zaangażowaną rodziną są Fadimanowie! Jakże wspaniałomyślnie dzielą się w tych niechlujnych czasach swą wnikliwością z nieoświeconymi! Gdybyście żyli w 1631 roku, nie posiadalibyście się z radości, natrafiając na siódme przykazanie z wydrukowanego specjalnie dla Karola I egzemplarza Biblii, które brzmiało: „Będziesz cudzołożyć”.

(…)

George (…) nie pojmuje dreszczyku towarzyszącego takim odkryciom. Nie uważa mnie za cudowną towarzyszkę życia, gdy przy spojrzeniu na ekran jego komputera czuję, że moje palce, jakby poruszane przez wewnętrznego chochlika, same wstawiają drugie r w embarras. Jestem jednak pewna, że  gen przekazany został naszej sześcioletniej córce. Nie zna jeszcze na tyle ortografii, by poprawiać pisownię, ale z pewnością odziedziczyła korektorski temperament. Gdy miała dwa i pół roku, George zwrócił się do niej, wskazując na karmnik: „Patrz, Zuzanko, drozd!”. Zuzanka odparła z miażdżącą pogardą: „Nie, tatusiu, drozd  r d z a w o b o c z n y”. Pozostaje tylko kwestią czasu, kiedy sama zacznie wstawiać brakujące ”r”.

(Anne Fadiman „Ex libris” , wyd. Świat Literacki 2004, przekład Hanny Pustuły i Pawła Piaseckiego)

 

 

Kochana Ateno, dziękuję za kolejny, ciekawy  reportaż z Miejsc  Literackich!

A szanowny Lud Księgowy zachęcam do czytania uroczych, dowcipnych i pouczających książek Anne Fadiman (w przekładach mamy już  dwie: Ex libris oraz  W ogóle i w szczególe – eseje poufałe) .

 

Fadiman_Wogole__500px

 

Książki  jej sławnego i wszechstronnego ojca, Cliftona Fadimana, niestety, nie zostały jeszcze w Polsce wydane, ale kto wie, może się ich doczekamy.

Tymczasem – czytajmy w oryginale! Gorąco do tej praktyki zachęcam!

 

Uściski od

MM

 

 

Słonecznej drogi!

1.9.2018

 

Tym, którzy dopiero zaczynają wędrować,

tym, którzy jeszcze wędrują,

tym, którzy  już docierają do celu,

a także tym, którzy wędrującym przewodzą, radzą i wspierają ich trudy –

 

słonecznej drogi do wiedzy

życzy

– na cały nowy rok szkolny i jeszcze na potem –

MM