Prezent

plant

 

 

Tę wielką, grubą, barwną, wspaniale wydaną księgę przywiózł mi pod choinkę syn. Prosto z Londynu!

Nie mogę się nią nasycić. Jest fascynująca! Bardzo angielska, można powiedzieć, biorąc pod uwagę typowo brytyjskie zainteresowanie i podziw dla przyrody, a także szacunek i wnikliwość, z jaką się traktuje jej poszczególne okazy. Książka zawiera dziesiątki reprodukcji zdjęć, obrazów, tkanin, obiektów, a nawet rzeźb – wszystko, co dotyczy roślin! Są tu rysunki, akwarele i drzeworyty japońskie, są arabskie, ręcznie spisane, strony podręcznika zielarstwa, są francuskie gobeliny, są grafiki i obrazy, stronice starych zielników i stare sztychy – ilustracje do dzieł naukowych i podręczników botaniki. Ale dla mnie najciekawsze okazały się zdjęcia, wykonane z pomocą aparatury medycznej!

Oto na przykład przekrój poziomy pnia sosny na świetlnym mikrografie, wykonanym w roku 2011 przez Lauren Piedmont w Harvard Medical School, z użyciem dodatków fluorescencyjnych. Fluorescencja – objaśniają autorzy podpisów pod reprodukcjami – daje zaskakujące efekty, gdy się ją zastosuje pod mikroskopem elektronowym: oto niespodziewanie powstaje dzieło sztuki! 

A ja dodam z zachwytem: doskonale ponadto widać, jak zmyślne, jak cudownie precyzyjne, jak doskonale zaprojektowane jest wnętrze takiego zwyczajnego pnia! Arcydzieło konstrukcyjne!

plant1A

 

A oto romantyczny, zwiewny, subtelny portret róży: doktor Dain L. Tasker zrobił jej (w roku 1926) zdjęcie rentgenowskie!

 

plant4

 

Tu zaś – lilia amazońska (Eucharis+grandiflora) na radiografie z roku 2011. Zdjęcie zrobił doktor Gary Yeoh, histopatolog z Hongkongu, używając aparatu rentgenowskiego do wykonania (jak je nazywa) „florografii” – czyli obrazów ukazujących niewidzialne piękno kwiatów. Rzeczywiście! Zdjęcie rentgenowskie na papierze metalicznym ukazuje całą subtelną a mocną strukturę lilii, wdzięk i urok jej konstrukcji, wibrujące w niej życie i energię, skumulowaną w napiętych, gotowych do eksplozji pąkach:

 

 

plant2

 

To zaś, co widzicie poniżej, to wcale nie jest projekt kostiumu do jakiejś baletowej baśni scenicznej, tylko zwyczajne nasionko skabiozy (Scabiosa crenata) na powiększonym obrazie mikrograficznym. W naturze ma ok. 7,2 mm średnicy!

Brytyjski artysta Rob Kesseler przez ponad dekadę działał na pograniczu sztuki i nauki, produkując mikroskopowe obrazy nasion i pyłków kwiatowych. Preparaty swoje pokrywał cienką warstwą platyny i skanował je pod bardzo silnie powiększającym mikroskopem elektronowym. Otrzymywał obrazy czarno-białe, które następnie ręcznie kolorował, by odkryć i uwydatnić tajemnicze kształty i delikatne struktury wewnątrz tych maleńkich, niepozornych cząstek roślin. Rezultaty jego pracy przyprawiają nieomal o metafizyczny dreszcz, o zdumienie i zachwyt: oto człowiek XXI wieku widzi świat tajemniczy i nieznany, zagląda w jakiś nieskończony mikrokosmos, i może tylko bezradnie się zastanawiać, jak wielkie są obszary wiedzy, do których jeszcze nie dotarł, i jakie jeszcze odkrycia tych mikroświatów przyniesie rozwój techniki? A także – i przede wszystkim: kto to wszystko tak cudownie zaprojektował?!

plant3

A mnie przy tej okazji przypomina mi się ulubiony fragment pięknej książki Władysława Zambrzyckiego „Kwatera  bożych pomyleńców”. To rozmowa z Quadratusem i Tatarem, który

„podobno pragnął, lecz nie mógł uwierzyć w zajmującą opowieść pana Wincentego o zapylaniu kwiatów rośliny Yukka gloriosa.

– To nie może być – mówił – żeby robaczek znał taki sekret.

– Nie robaczek, tylko owad – poprawił Quadratus.

– Dobrze, niech będzie owad, i tak nie uwierzę. (…)

– W interesującym nas przypadku roślina umówiła się z motylkiem, że będą sobie wzajem pomagać w rozmnażaniu. Stało się to dawno, przed milionami lat, a umowa obowiązuje do dziś. Motyl w nadzwyczaj pomysłowy sposób zapyla roślinę, ta zaś wychowuje mu dzieci. Zrozumiałeś?

– Nie.

 – No to skup uwagę i słuchaj. Pewnego wieczoru, kiedy Yukka zakwitnie i porozchyla płatki, motyl-samica wlezie do jednego z jej kwiatów i złoży jajko. Gdyby się na tym miało skończyć, źle by było, gdyż nie zapylony kwiat szybko by zwiądł i odpadł, a wraz z kwiatem jajko też by zginęło. Co wobec tego robi motyl? Sięga ku pręcikom, zbiera z nich pyłek i ugniata łapkami kulkę.

 – Już sobie przypominam, mówił pan o tym. Że w kwiatku jest słupek, a w słupku jest wklęsłość.

 – Tak, bardzo mi miło, że pamiętasz. Kiedy motyl zrobi już kulkę, bierze ją pod brodę mniej więcej tak, jak ty być wziął pod brodę kulę od bilardu.

– A to heca!

– Potem motyl gramoli się na słupek i przednimi łapkami wpycha kulkę do zagłębienia, które ma kształt wydrążonej półkuli. Tak się odbywa zapylanie. (…) Po zapyleniu kwiatu samica-motyl odwiedza drugi kwiat, znosi w nim jajko, lepi kulkę, wpycha, gdzie trzeba, przelatuje na trzeci kwiat, na czwarty, na piąty, póki nie złoży wszystkich jajek. I wówczas ginie.

 – Czyli umiera?

– Tak, umiera. Wszystko, co ci opowiedziałem, dzieje się w ciągu jednego wieczoru. Po śmierci samiczki opiekę nad jajkami i nad gąsienicami, które się szybko lęgną, obejmuje roślina. Odtąd motyli potomek ma zapewnioną ciszę, spokój, odpowiednią do rozwoju temperaturę i odpowiedni pokarm. Młoda gąsieniczka pożera część zalążków kwiatu, a część zostawia, bo gdyby zjadła wszystkie, kwiat by zmarniał wraz z gąsienicą. Rozumiesz teraz?

– Rozumiem i zaczynam dygotać ze strachu. To są jakieś czary. I co się dzieje dalej z gąsieniczką?

–  Ano rośnie, rośnie, Tatarze. Po kilku dniach zdrowa i silna gąsienica wygrzebuje się spośród płatków kwiatu, pełznie w dół po łodydze, schodzi na ziemię, potem już jako poczwarka zimuje w ziemi i na drugi rok staje się motylem. Jeżeli jest samiczką, to pewnego wieczoru zacznie składać jaja i lepić kulki. Powiedz mi, kto nauczył motyla lepienia kulek?

–  Straszna heca!

– Nie nauczyła go matka, bo zmarła w chwilę po złożeniu jaj, nie nauczył ojciec, bo nigdy nie oglądał swych dzieci, kto więc nauczył?”

 

***

 

Zostawiając was z tym fascynującym pytaniem, spieszę teraz powitać nowe osoby w Księdze Gości. Są to: Ewa z Działdowa, Renata K, Anna, Agnieszka Haack, Sylwia, Kinga, s. Marysia, Mar., Agnieszka Smithothska z Londynu, Klaudia Piątek, Jolanta, Maria(Ma), Alicja, Lorelai, Miłka, Anna Łucja, Tysia, Monika, Wanda, MarTusia, DoBa, Dariusz, Tatiana, Barbara, Asia (mama Marcinka), Iwona Kwiatkowa z córeczką, Eululia, Paulina, Magdalena (całusy dla Stasia!), Tosieńka, Wioletta, Magda z Radomia, Kasia, Maciej (Jejek), Izabela, Dorota, Monik, Anastazja, Rockandrollka, Anonimowa 05, Małgosia, Tatiana, Agnieszka K, Agnieszka O, Ania wierna czytelniczka, Joanna,  Marta (najmilsze życzenia urodzinowe dla córki!) oraz Ania MM.

Anonimowa 05 – cieszę się, że obie lubimy i mile wspominamy Brzóstków! – jak i Śmiełów zapewne.

Wioletto i Niebieska Żabko – mnie również żal naszych Galerii Piernika, lecz niestety, latka lecą, kręgosłup figluje, muszę oszczędzać siły i ograniczać czas, spędzany przed komputerem. A takie galerie – wierzcie mi – to było OGROMNIE dużo żmudnej dłubaniny, a więc wiele długich godzin na siedząco!

Anastazjo: Toruń lubię bardzo i wraz z bliskimi często go odwiedzam. Nic więc dziwnego, że i miasto, i jego niegdysiejszy wspaniały antykwariat (byłam jego stałą bywalczynią) znaleźć się musiał w którejś z powieści! Więcej o tym – w „Na Jowisza!”.

Anette pyta o „Jowisza 2” – tak, wszystko na to wskazuje (choć umowy jeszcze nie podpisałam), że ukaże się on w tym roku. Wydawnictwo HarperCollins, które zadowolone jest z powodzenia „Na Jowisza” (książka miała dwa solidne dodruki od maja do września 2020) celuje z „Jowiszem 2”  na jesień 2021! A ja mam termin do maja. Nadążam, a jakże.  

Izabelo, sprawiłaś mi uciechę wiadomością, że trafiłaś na „Jeżycjadę” dzięki temu, iż córka miała ją w lekturach. Zwykle kolejność jest odwrotna – to mamy dzielą się z córkami. Tak czy inaczej – wspaniale!

Macieju (Jejku) – dziękuję za wiadomość prywatną, która bardzo mnie poruszyła. Przesyłam Ci krzepiący uścisk!

Kochany Zgredzie z rodziną, myślę o Was i Waszych sprawach i trzymam kciuki za wszelką pomyślność!

Joanno z Kielc – najlepsze życzenia urodzinowe dla Mamy!

 

A jako finalny akord zostawiam sobie Wielkie Podziękowanie dla wszystkich, którzy pospieszyli z życzeniami w tę niespecjalnie zachwycającą liczbowo rocznicę mych urodzin. Bardzo mnie te wszystkie dobre myśli i serdeczne życzenia pokrzepiły oraz ucieszyły. Dziękuję z całego serca!

Beatuszko, właśnie doszły Twoje przepyszne ciasteczka. Dziękuję najserdeczniej!

A wszystkich razem – mocno ściskam!

Wasza

MM