Chcesz napisać coś na temat moich książek? O coś zapytać? Podzielić się wrażeniami z lektury? A może po prostu - tylko się przywitać? Zapraszam! Jesteś mile widzianym Gościem! - Małgorzata Musierowicz

 
 
 
 
 
 
Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.
Należy wypełnić pola oznaczone gwiazdką.
Twój wpis będzie widoczny po zatwierdzeniu przez moderatora.
186 wiadomości.
Mag Dade z Słupsk napisał/a 30 września 2020 o 18:00:
Dzień dobry, Ja chciałam tylko podziękować za bardzo przyjemną dawkę poezji. Miło tak odskoczyć od tego szalonego świata i podumać trochę.... A że jestem z tego pokolenia „internetowego”, nie jest to dla mnie tak oczywiste. Przesyłam dużo zdrowia i moc uścisków:) MD
Dzień dobry, Ja chciałam tylko podziękować za bardzo przyjemną dawkę poezji. Miło tak odskoczyć od tego szalonego świata i podumać trochę.... A że jestem z tego pokolenia „internetowego”, nie jest to dla mnie tak oczywiste. Przesyłam dużo zdrowia i moc uścisków:) MD
Basia z Poznań napisał/a 29 września 2020 o 23:59:
Witam Pani Małgosiu i wszyscy Goście! Właśnie odkryłam tę stronę (świat internetu to nie moja bajka) i nieśmiało chciałabym się przyłączyć do grona miłośników Pani książek. Tyle chciałoby się napisać w takiej chwili, ale nie jestem w stanie wyrazić wszystkiego co czuję. Czytam Pani książki od wielu lat, ubolewam, że żadnego z moich dzieci nie udało się zarazić miłością do nich... Podziwiam Pani zdjęcia - gdy patrzę na te kwiaty, zwłaszcza róże, czuję ich zapach i aksamitny dotyk płatków... piękne. Czytam wiersze - w tym zabieganiu, codziennej krzątaninie, od wielu lat nie czytałam, chyba tylko te dla dzieci... Serdecznie Panią pozdrawiam i dziękuję!
Witam Pani Małgosiu i wszyscy Goście! Właśnie odkryłam tę stronę (świat internetu to nie moja bajka) i nieśmiało chciałabym się przyłączyć do grona miłośników Pani książek. Tyle chciałoby się napisać w takiej chwili, ale nie jestem w stanie wyrazić wszystkiego co czuję. Czytam Pani książki od wielu lat, ubolewam, że żadnego z moich dzieci nie udało się zarazić miłością do nich... Podziwiam Pani zdjęcia - gdy patrzę na te kwiaty, zwłaszcza róże, czuję ich zapach i aksamitny dotyk płatków... piękne. Czytam wiersze - w tym zabieganiu, codziennej krzątaninie, od wielu lat nie czytałam, chyba tylko te dla dzieci... Serdecznie Panią pozdrawiam i dziękuję!
Babette z Robercin napisał/a 29 września 2020 o 22:18:
Aksamitko, po wybraniu „aktualności” zejdź na samiuśki dół strony. Tam znajdziesz roczniki od 2014 roku! Miłego penetrowania.
Aksamitko, po wybraniu „aktualności” zejdź na samiuśki dół strony. Tam znajdziesz roczniki od 2014 roku! Miłego penetrowania.
Zgred z Wyspy napisał/a 29 września 2020 o 22:18:
Pozwolę sobie przytoczyć jedno zdanie z książki "Jane Austen i jej racjonalne romanse". "Jak się ma pierwotny zamysł pisarski do ostatecznego rezultatu, jakim jest ukończone dzieło - to sprawa tajemnicza, niektórzy powiadają - mistyczna".
Pozwolę sobie przytoczyć jedno zdanie z książki "Jane Austen i jej racjonalne romanse". "Jak się ma pierwotny zamysł pisarski do ostatecznego rezultatu, jakim jest ukończone dzieło - to sprawa tajemnicza, niektórzy powiadają - mistyczna".
mama Isi napisał/a 29 września 2020 o 16:26:
Zamiast firanki sama wzięłam głębszy oddech na widok ostatniej zdobyczy Topika, czyli naszego rocznego kocura - znajdy. Tym razem przywlókł padalca. Chyba z lasu. Wyglądało na to, że zeżarł go do połowy, ale zeżarte do połowy zwłoki po dojrzałym namyśle ożyły i wczołgały się naprędce w chaszcze. Z informacji w necie wynika, że napadnięty padalec może odrzucić zarówno część, jak i całość ogona. Ogon zaś stanowi 2/3 jego długości całkowitej. Co jeszcze ciekawsze - padalce żywią się ślimakami nagimi. Zeżarcie ślimaka zajmuje im 10-15 minut, po czym czyszczą paszczę ze śluzu. Mam nadzieję, że biedak przetrwa utratę ogona.
Zamiast firanki sama wzięłam głębszy oddech na widok ostatniej zdobyczy Topika, czyli naszego rocznego kocura - znajdy. Tym razem przywlókł padalca. Chyba z lasu. Wyglądało na to, że zeżarł go do połowy, ale zeżarte do połowy zwłoki po dojrzałym namyśle ożyły i wczołgały się naprędce w chaszcze. Z informacji w necie wynika, że napadnięty padalec może odrzucić zarówno część, jak i całość ogona. Ogon zaś stanowi 2/3 jego długości całkowitej. Co jeszcze ciekawsze - padalce żywią się ślimakami nagimi. Zeżarcie ślimaka zajmuje im 10-15 minut, po czym czyszczą paszczę ze śluzu. Mam nadzieję, że biedak przetrwa utratę ogona.
Aksamitka napisał/a 29 września 2020 o 12:15:
Dzień dobry. Czy jest możliwość dostępu do dawnych postów i komentarzy? Tam było wiele cennych informacji o książkach, obrazach i piękne zdjęcia. Pozdrawiam serdecznie. Wierna czytelniczka.
Dzień dobry. Czy jest możliwość dostępu do dawnych postów i komentarzy? Tam było wiele cennych informacji o książkach, obrazach i piękne zdjęcia. Pozdrawiam serdecznie. Wierna czytelniczka.
Zgred z Wyspy napisał/a 29 września 2020 o 11:14:
Idę się napić herbatą.
Idę się napić herbatą.
Nawojka z Poznań napisał/a 29 września 2020 o 09:39:
Pozdrawiam nieśmiało, z uśmiechem, spod regału, trwając wiele lat w zachwycie nad Jeżycjadą i atmosferą Tego Zakątka... Przesyłam równie nieśmiałe pytanie do Ulubionej Autorki o drugą część "Na Jowisza". Czy może znalazłoby się w niej miejsce na hasło omawiające lektury bohaterów serii?
Pozdrawiam nieśmiało, z uśmiechem, spod regału, trwając wiele lat w zachwycie nad Jeżycjadą i atmosferą Tego Zakątka... Przesyłam równie nieśmiałe pytanie do Ulubionej Autorki o drugą część "Na Jowisza". Czy może znalazłoby się w niej miejsce na hasło omawiające lektury bohaterów serii?
Casciolina napisał/a 29 września 2020 o 09:26:
A propos rozważań chucherkowych: czytam ostatnio "Język Trolli" i wyjątkowo poruszyły mnie słowa pana Oracabessy, które wypowiedział w sytuacji kilkugodzinnego postoju w korku na trasie do Gniezna, o głodzie i chłodzie. "Jak mówię- nie nerwować się, wszystko zawsze jest tak, jak ma być. Ale widać to tylko z góry." Z "góry" już wszystko widać. Czy to nie pokrzepiająca myśl? Serdecznie jesiennie pozdrawiam, szczególnie DUA!
A propos rozważań chucherkowych: czytam ostatnio "Język Trolli" i wyjątkowo poruszyły mnie słowa pana Oracabessy, które wypowiedział w sytuacji kilkugodzinnego postoju w korku na trasie do Gniezna, o głodzie i chłodzie. "Jak mówię- nie nerwować się, wszystko zawsze jest tak, jak ma być. Ale widać to tylko z góry." Z "góry" już wszystko widać. Czy to nie pokrzepiająca myśl? Serdecznie jesiennie pozdrawiam, szczególnie DUA!
AleksandraG napisał/a 28 września 2020 o 22:44:
Przepiękne to zdjęcie ze srebrnikami w zielonym wazoniku. Jako dziecko byłam przekonana, że srebrniki to kolejny etap rozwoju owoców miechunki. Wzięło się to chyba stąd, że pewnej jesieni w domu pojawił się bukiet, w którym były obydwie rośliny i tak mi się nierozłącznie skojarzyły ;) Ogromnie się cieszę, że w drugim Jowiszu pojawi się hasło "Jezioro Pulpecji" :) A malinówek w tym roku jak na lekarstwo... Jesienne, z lekka nostalgiczne pozdrowienia :)
Przepiękne to zdjęcie ze srebrnikami w zielonym wazoniku. Jako dziecko byłam przekonana, że srebrniki to kolejny etap rozwoju owoców miechunki. Wzięło się to chyba stąd, że pewnej jesieni w domu pojawił się bukiet, w którym były obydwie rośliny i tak mi się nierozłącznie skojarzyły ;) Ogromnie się cieszę, że w drugim Jowiszu pojawi się hasło "Jezioro Pulpecji" :) A malinówek w tym roku jak na lekarstwo... Jesienne, z lekka nostalgiczne pozdrowienia :)
marcowaryba z Gliwice napisał/a 28 września 2020 o 21:50:
Dobry wieczór. Właśnie przeczytałam, z uśmiechem na twarzy, ,,Brulion Bebe B." Moje ulubione zdanie z tej części Jeżycjady: ,,Firanka wzięła głębszy oddech"... Trochę szkoda, że w moim obecnym mieszkaniu nie ma firanek, które mogłyby od czasu do czasu wziąć głębszy oddech. Chyba czas na zmianę dekoracji :) Pozdrawiam Autorkę i wszystkich czytelników.
Dobry wieczór. Właśnie przeczytałam, z uśmiechem na twarzy, ,,Brulion Bebe B." Moje ulubione zdanie z tej części Jeżycjady: ,,Firanka wzięła głębszy oddech"... Trochę szkoda, że w moim obecnym mieszkaniu nie ma firanek, które mogłyby od czasu do czasu wziąć głębszy oddech. Chyba czas na zmianę dekoracji :) Pozdrawiam Autorkę i wszystkich czytelników.
Kocimiętka z Słupsk napisał/a 28 września 2020 o 21:44:
Dziekuję Olu! Zachwyciły mnie te srebrniki :)
Dziekuję Olu! Zachwyciły mnie te srebrniki :)
Obywatelka Warszawy ( Marysia) napisał/a 28 września 2020 o 21:35:
Dzień dobry Ukochana Autorko, dzień dobry wszystkim! Dawno mnie tutaj nie było. A jak się tu wszystko zmieniło! ,,oto widzisz, znowu idzie jesień, człowiek tylko leżałby i spał." jak pisze Konstanty I. Gałczyński. Ja się pod tym podpisuję wszystkimi kończynami, o ile jeszcze jakieś mi zostały po tym jak mojej w-fistce spodobała się koncepcja spontanicznych długodystansowych biegów przełajowych. Przynajmniej, biegnąc za natchnioną Panią od w-fu popatrzyłam sobie na park u schyłku lata a jakże piękny to widok! Mam nadzieję, że wszystkim Wam jesienne dni upływają jak najlepiej. Obywatelka Warszawy.
Dzień dobry Ukochana Autorko, dzień dobry wszystkim! Dawno mnie tutaj nie było. A jak się tu wszystko zmieniło! ,,oto widzisz, znowu idzie jesień, człowiek tylko leżałby i spał." jak pisze Konstanty I. Gałczyński. Ja się pod tym podpisuję wszystkimi kończynami, o ile jeszcze jakieś mi zostały po tym jak mojej w-fistce spodobała się koncepcja spontanicznych długodystansowych biegów przełajowych. Przynajmniej, biegnąc za natchnioną Panią od w-fu popatrzyłam sobie na park u schyłku lata a jakże piękny to widok! Mam nadzieję, że wszystkim Wam jesienne dni upływają jak najlepiej. Obywatelka Warszawy.
mama Isi napisał/a 28 września 2020 o 18:12:
Ech, przed chwilką przeleciał ogromny klucz żurawi - znaczy, idzie ochłodzenie. Póki co, jest jeszcze nieźle, ale jak zacznie się listopad, który bezprawnie ciągnie się zazwyczaj pół roku, to ja się zniechęcam.
Ech, przed chwilką przeleciał ogromny klucz żurawi - znaczy, idzie ochłodzenie. Póki co, jest jeszcze nieźle, ale jak zacznie się listopad, który bezprawnie ciągnie się zazwyczaj pół roku, to ja się zniechęcam.
Mania z Łódź napisał/a 28 września 2020 o 14:24:
Wpływ Jeżycjady jest ogromny - idę w przyszłym roku do klasy licealnej z oddziałem języka łacińskiego i kultury antycznej. Czy to już doping? Mania
Wpływ Jeżycjady jest ogromny - idę w przyszłym roku do klasy licealnej z oddziałem języka łacińskiego i kultury antycznej. Czy to już doping? Mania
Agata z Zielona Góra napisał/a 27 września 2020 o 22:01:
Pani Małgorzato! Czytałam oczywiście wszystkie Pani książki po kolei na wyścigi z Mamą i Siostrą! Właściwie nadal porozumiewamy się czasem tekstami z Jeżycjady... Całkiem "Siadomie!" Lecz dopiero teraz przyszło mi do głowy wpisać się do Księgi Gości. Pisała Pani niedawno, że szkic powieści na 2020 rok jest do wyrzucenia - a może jednak uda się go choćby półoficjalnie przedstawić? Ciekawe by było przeczytać jak mógł potoczyć się ten rok bez pandemii właśnie... Podrawiam ciepło! Agata
Pani Małgorzato! Czytałam oczywiście wszystkie Pani książki po kolei na wyścigi z Mamą i Siostrą! Właściwie nadal porozumiewamy się czasem tekstami z Jeżycjady... Całkiem "Siadomie!" Lecz dopiero teraz przyszło mi do głowy wpisać się do Księgi Gości. Pisała Pani niedawno, że szkic powieści na 2020 rok jest do wyrzucenia - a może jednak uda się go choćby półoficjalnie przedstawić? Ciekawe by było przeczytać jak mógł potoczyć się ten rok bez pandemii właśnie... Podrawiam ciepło! Agata
Bogumiła napisał/a 27 września 2020 o 22:01:
Droga Pani Małgorzato (a także Goście)! Od dłuższego już czasu zaglądam na tę stronę, ale jako że wolę czytać niż pisać, dopiero pewne niezwykłe zdarzenie popchnęło mnie do opublikowania tutaj czegoś od siebie. Otóż po przeczytaniu "Na Jowisza" odkryłam ze zdumieniem, że w moim domu, a nawet w moim pokoju od wielu lat przebywa jeden z epizodycznych, co prawda, ale jednak bardzo ważnych, bohaterów Jeżycjady, mianowicie zielony hipopotam występujący w "Pulpecji" pod imieniem Leonarda (u mnie zwie się Albertem), dość nieudolnie odgrywający w tejże części rolę Dzieciątka w Jasełkach. Czytanie w "Na Jowisza" o Pani rozmaitych inspiracjach rzeczywistością, sprawiło, że dostrzegłam w moim starym, pluszowym kompanie z dzieciństwa nową osobowość. Ponieważ nie miałam jeszcze pewności, czy to na pewno on, zapytałam innych członków mojej rodziny o ich zdanie na ten temat i okazało się, iż faktycznie czytając o popisie Leonarda w "Pulpecji" zawsze mieli przed oczami mojego Alberta. Biorąc pod uwagę, iż zielone hipopotamy nie są zbyt popularne w naszym kraju muszę stwierdzić, że to chyba naprawdę on. Nie mogąc zamieścić tutaj jego fotografii pragnę poinformować, że Albert vel Leonardo ma się całkiem dobrze (troszkę tylko gorzej widzi, bo stracił jakiś czas temu jedno oko) i mimo iż wiek dzieciństwa już za mną i opuściłam już dom rodzinny Albert stale dzielnie mi towarzyszy :). Pozdrawiamy serdecznie drogą Autorkę i wszystkich Gości! Bogumiła z Albertem/Leonardem P. S. Czytelnicy, uważajcie, Jeżycjada jest wśród nas!
Droga Pani Małgorzato (a także Goście)! Od dłuższego już czasu zaglądam na tę stronę, ale jako że wolę czytać niż pisać, dopiero pewne niezwykłe zdarzenie popchnęło mnie do opublikowania tutaj czegoś od siebie. Otóż po przeczytaniu "Na Jowisza" odkryłam ze zdumieniem, że w moim domu, a nawet w moim pokoju od wielu lat przebywa jeden z epizodycznych, co prawda, ale jednak bardzo ważnych, bohaterów Jeżycjady, mianowicie zielony hipopotam występujący w "Pulpecji" pod imieniem Leonarda (u mnie zwie się Albertem), dość nieudolnie odgrywający w tejże części rolę Dzieciątka w Jasełkach. Czytanie w "Na Jowisza" o Pani rozmaitych inspiracjach rzeczywistością, sprawiło, że dostrzegłam w moim starym, pluszowym kompanie z dzieciństwa nową osobowość. Ponieważ nie miałam jeszcze pewności, czy to na pewno on, zapytałam innych członków mojej rodziny o ich zdanie na ten temat i okazało się, iż faktycznie czytając o popisie Leonarda w "Pulpecji" zawsze mieli przed oczami mojego Alberta. Biorąc pod uwagę, iż zielone hipopotamy nie są zbyt popularne w naszym kraju muszę stwierdzić, że to chyba naprawdę on. Nie mogąc zamieścić tutaj jego fotografii pragnę poinformować, że Albert vel Leonardo ma się całkiem dobrze (troszkę tylko gorzej widzi, bo stracił jakiś czas temu jedno oko) i mimo iż wiek dzieciństwa już za mną i opuściłam już dom rodzinny Albert stale dzielnie mi towarzyszy :). Pozdrawiamy serdecznie drogą Autorkę i wszystkich Gości! Bogumiła z Albertem/Leonardem P. S. Czytelnicy, uważajcie, Jeżycjada jest wśród nas!
Mimi M. napisał/a 27 września 2020 o 19:30:
Jak przejmujaco brzmią te późne wiersze Wierzynskiego. Jakby cały dramat swojego (i w ogole) zycia wtłoczył poeta w zwięzłe ramy krótkich wersow wiersza. Mocne, krótkie, niemal zduszone zdania wybrzmiewaja tu że szczególną mocą. No i tytuł całego zbioru! - "Z kufrem na plecach" - pogłębia jeszcze wrażenie kruchosci, ulotnosci, nietrwalosci ludzkiego losu. Z nim to poeta kontrastuje wieczna trwałość natury, jej zmienność w niezmiennosci. Idea wiecznego powrotu? Tak, chyba to jest to. I jakże smutne spostrzeżenie na końcu- nikt się już nie zadziwi. Moze to jest testament poety, zadanie dla nas.
Jak przejmujaco brzmią te późne wiersze Wierzynskiego. Jakby cały dramat swojego (i w ogole) zycia wtłoczył poeta w zwięzłe ramy krótkich wersow wiersza. Mocne, krótkie, niemal zduszone zdania wybrzmiewaja tu że szczególną mocą. No i tytuł całego zbioru! - "Z kufrem na plecach" - pogłębia jeszcze wrażenie kruchosci, ulotnosci, nietrwalosci ludzkiego losu. Z nim to poeta kontrastuje wieczna trwałość natury, jej zmienność w niezmiennosci. Idea wiecznego powrotu? Tak, chyba to jest to. I jakże smutne spostrzeżenie na końcu- nikt się już nie zadziwi. Moze to jest testament poety, zadanie dla nas.
Sosna napisał/a 26 września 2020 o 22:37:
Wnet październik zapuka do drzwi. Wrzesień przemknął niepostrzeżenie. Niektorzy zgłębiają tajniki fizyki . Zawsze cieszyło mnie to, że wsród bohaterów Jeżycjady byli jej fani. Wiersze piękne okraszone zdjeciami. Zielone wazony urocze. Pozdrawiamy :)
Wnet październik zapuka do drzwi. Wrzesień przemknął niepostrzeżenie. Niektorzy zgłębiają tajniki fizyki . Zawsze cieszyło mnie to, że wsród bohaterów Jeżycjady byli jej fani. Wiersze piękne okraszone zdjeciami. Zielone wazony urocze. Pozdrawiamy :)
Justyna z Brodnica napisał/a 26 września 2020 o 20:44:
Dobry wieczór, jakie piękne jesienne zdjęcia. Najbardziej przemawia do mnie to z oknem i zielenią poza nim. Takie pełne nadziei i tajemniczej obietnicy. Pozdrawiam serdecznie i idę smażyć, jakże jesienne, powidła.
Dobry wieczór, jakie piękne jesienne zdjęcia. Najbardziej przemawia do mnie to z oknem i zielenią poza nim. Takie pełne nadziei i tajemniczej obietnicy. Pozdrawiam serdecznie i idę smażyć, jakże jesienne, powidła.