Chcesz napisać coś na temat moich książek? O coś zapytać? Podzielić się wrażeniami z lektury? A może po prostu - tylko się przywitać? Zapraszam! Jesteś mile widzianym Gościem! - Małgorzata Musierowicz

 
 
 
 
 
 
Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.
Należy wypełnić pola oznaczone gwiazdką.
Twój wpis będzie widoczny po zatwierdzeniu przez moderatora.
799 wiadomości.
Kamila z Warszawa napisał/a 19 stycznia 2021 o 09:57:
Dzień dobry Pani Małgosiu:) Serdecznie pozdrawiam, spieszę z informacją,że mój mąż rozkochany przeze mnie w jezycjadzie, kończy czytać "Ciotkę Zgryzotke"i czeka bardzo niecierpliwie na kolejną część:) Ja również czekam ! Dużo zdrowia:) Pozdrawiamy ciepło
Dzień dobry Pani Małgosiu:) Serdecznie pozdrawiam, spieszę z informacją,że mój mąż rozkochany przeze mnie w jezycjadzie, kończy czytać "Ciotkę Zgryzotke"i czeka bardzo niecierpliwie na kolejną część:) Ja również czekam ! Dużo zdrowia:) Pozdrawiamy ciepło
Donata z Pobiedziska Letnisko napisał/a 19 stycznia 2021 o 00:37:
Dzień dobry. Zbieram się latami by napisać do Pani i oto udaje mi się...Tyle lat chadzam za Panią jak duch, najpierw mieszkając nieopodal na Jeżycach, a następnie po wielu przeprowadzkach i rewolucjach życiowych ląduję jak się okazuje także niedaleko Pani całkiem nieświadoma jednego jak i drugiego faktu....Będzie całkowicie banalne, jeśli napiszę Pani, że uratowała mi Pani życie. Tyle osób już to pisało...Niemniej co poradzę, tak właśnie jest. Mój dom rodzinny mogłabym nazwać koktajlem domu Geniusi (jakże ukochanej przez mojego męża, tak zazdrości szklanej przepięknej figurki!) z domem Agnieszki i wszystko to pomnożone do potęgi którejś tam...Jedno cudowne, co zawdzięczam mej mamie oprócz życia to zaszczepienie we mnie pasji czytania. Czy w całym swoim beznadziejnym bycie, które wiodła ta biedna moja mama, mimo wydobywającej się z niej bełkoczącej pijackim smrodem nienawiści podarowanie mi przez nią Pani książek mogło być aktem próby ratowania chociaż mnie skoro nie mogła uratować już siebie? Tak wierzę jakoś mimo wszystko. I kiedy mając lat 16 wyprowadzałam się z domu, zabrałam swego ukochanego misia i wszystkie na tamten czas wydane książki, które są ze mną do dziś, uzupełniane o kolejne perełki. Czerpię z nich wielokrotnie, jak bohaterowie Pani książki zaczytują "Krystynę", tak ja zamęczam kartki wszystkich pozycji, nawet o świeczce gdy nie ma prądu. Tak, zdecydowanie uratowała mi Pani życie, wraz z pasją do koni i do przyrody. Piszę, bo znowu mam poczucie okrutnej beznadziei, końca świata niemalże, świata, który w jakiś sposób był dla nas przewidywalny i choć momentami przerażający, to przecież nie tak jak teraz. Nie mogę się odnaleźć ani zaczerpnąć świeżego oddechu z oparów absurdu, które nas otaczają. Wprost nie mogę się z tym pogodzić, panika i lęk wręcz mnie porażają. I choć wygrzebuję się z tych stanów, to za chwilę wracają i tak bardzo bardzo nie chcę tego wszystkiego dla moich dzieci, których... Czytaj więcej
Dzień dobry. Zbieram się latami by napisać do Pani i oto udaje mi się...Tyle lat chadzam za Panią jak duch, najpierw mieszkając nieopodal na Jeżycach, a następnie po wielu przeprowadzkach i rewolucjach życiowych ląduję jak się okazuje także niedaleko Pani całkiem nieświadoma jednego jak i drugiego faktu....Będzie całkowicie banalne, jeśli napiszę Pani, że uratowała mi Pani życie. Tyle osób już to pisało...Niemniej co poradzę, tak właśnie jest. Mój dom rodzinny mogłabym nazwać koktajlem domu Geniusi (jakże ukochanej przez mojego męża, tak zazdrości szklanej przepięknej figurki!) z domem Agnieszki i wszystko to pomnożone do potęgi którejś tam...Jedno cudowne, co zawdzięczam mej mamie oprócz życia to zaszczepienie we mnie pasji czytania. Czy w całym swoim beznadziejnym bycie, które wiodła ta biedna moja mama, mimo wydobywającej się z niej bełkoczącej pijackim smrodem nienawiści podarowanie mi przez nią Pani książek mogło być aktem próby ratowania chociaż mnie skoro nie mogła uratować już siebie? Tak wierzę jakoś mimo wszystko. I kiedy mając lat 16 wyprowadzałam się z domu, zabrałam swego ukochanego misia i wszystkie na tamten czas wydane książki, które są ze mną do dziś, uzupełniane o kolejne perełki. Czerpię z nich wielokrotnie, jak bohaterowie Pani książki zaczytują "Krystynę", tak ja zamęczam kartki wszystkich pozycji, nawet o świeczce gdy nie ma prądu. Tak, zdecydowanie uratowała mi Pani życie, wraz z pasją do koni i do przyrody. Piszę, bo znowu mam poczucie okrutnej beznadziei, końca świata niemalże, świata, który w jakiś sposób był dla nas przewidywalny i choć momentami przerażający, to przecież nie tak jak teraz. Nie mogę się odnaleźć ani zaczerpnąć świeżego oddechu z oparów absurdu, które nas otaczają. Wprost nie mogę się z tym pogodzić, panika i lęk wręcz mnie porażają. I choć wygrzebuję się z tych stanów, to za chwilę wracają i tak bardzo bardzo nie chcę tego wszystkiego dla moich dzieci, których to wspaniałą trójkę z mężem posiadamy. Serce matki galopuje niczym Gabrysine, a wyobraźnia....ech szkoda mówić. Droga mi Pani MM - piszę zdecydowanie przydługawo, wiem. Raczej średnio się to zapewne nadaje na opublikowanie w Księdze Gości, podejrzewam, że przepadnie ten mój "wypocin" gdzieś sobie, ale wierzę, że przeczyta to Pani i przytuli na moment do swojego serca, gdzie tyle już serc się tuli i ogrzewa, jak w jednym z ostatnich bastionów normalności, ciepła i dobra. Przesyłam serdeczne pozdrowienia z mojego cudownego, stworzonego z mężem domu, wierząc, że jest on ciut Borejkowy, ciut Patrycjowy (ja nie mogę! wciąż nie wierzę po przeczytaniu "Na Jowisza", że TA plaża, ta moja i męża plaża jest plażą Florka i Patrycji, którą to plażę widziałam oczyma wyobraźni tyle już lat temu zanim w ogóle zobaczyłam na żywo i plażę i swego przyszłego męża i ona jest po prostu taka sama! Mój mąż mówił, że ogromnie żałuje, że nie widzi Pani mojej reakcji na ten rozdział. Ale wierzę, że wyobraźnia podpowiada co nieco) i tymi pozdrowieniami żegnam się ciepło. Dziękuję za przeczytanie. Oraz za wszystko. Donata
Alicja napisał/a 19 stycznia 2021 o 00:04:
Szkodniku, Grzegorz jest ojcem Ignasia przecież...I to Ignasia(i Agi) dziecko przychodzi na świat w "Zgryzotce". A Elka zrobiła Grzegorza dziadkiem jako pierwsza!
Szkodniku, Grzegorz jest ojcem Ignasia przecież...I to Ignasia(i Agi) dziecko przychodzi na świat w "Zgryzotce". A Elka zrobiła Grzegorza dziadkiem jako pierwsza!
Zgred napisał/a 18 stycznia 2021 o 23:47:
Pozwolę sobie spróbować odpowiedzieć na pytanie Szkodnika. Otóż Róża i Laura są dziećmi Gabrieli z jej pierwszego małżeństwa, i ich ojcem nie jest Grzegorz. A tak w ogóle to brawa za dociekliwość.
Pozwolę sobie spróbować odpowiedzieć na pytanie Szkodnika. Otóż Róża i Laura są dziećmi Gabrieli z jej pierwszego małżeństwa, i ich ojcem nie jest Grzegorz. A tak w ogóle to brawa za dociekliwość.
Anette napisał/a 18 stycznia 2021 o 17:55:
Miałam cudowny sen! Najpierw spotkałam się w nim z Panią Małgorzatą w jakimś ogrodzie, siedziałyśmy przy ogrodowym stole, niestety nie pamiętam o czym rozmawiałyśmy, pozostało mi tylko w pamięci uczucie spokoju i zamyślenia :) Natomiast później Szanowna Adminka - Emilia przeprowadzała ze mną egzamin maturalny z j. polskiego przez TELEFON i rozmawiałyśmy o Jeżycjadzie i realizmie magicznym :)
Miałam cudowny sen! Najpierw spotkałam się w nim z Panią Małgorzatą w jakimś ogrodzie, siedziałyśmy przy ogrodowym stole, niestety nie pamiętam o czym rozmawiałyśmy, pozostało mi tylko w pamięci uczucie spokoju i zamyślenia :) Natomiast później Szanowna Adminka - Emilia przeprowadzała ze mną egzamin maturalny z j. polskiego przez TELEFON i rozmawiałyśmy o Jeżycjadzie i realizmie magicznym :)
Szkodnik napisał/a 18 stycznia 2021 o 13:05:
Dzień dobry pani Musierowicz! Bardzo dziękuję za te wszystkie wspaniałe książki i nie mogę się doczekać "Chucherka". Dlatego czytam wcześniejsze książki, ale czytam mniej więcej od roku, a chodzę od szóstej klasy (nie nawidzę nauczania zdalnego). I mam jedno pytanie. W McDusi był taki cytat "Wchodziła w uporządkowany nowy rok. Zapowiadał się wspaniale: Laura w końcu spokojna i taka szczęśliwa, nowe dziecko Róży w drodze, u Elki -podobnie, w domu wszyscy cali i zdrowi, " zaś w Ciotce Zgryzotce było powiedziane "Grzegorz (niebawem szczęśliwy dziadek)". Więc jak to możliwe że zostanie dziadkiem w Ciotce Zgryzotce skoro jego córka spodziewa się dziecka w 2010? Proszę odpowiedzieć na to pytanie. Do widzenia! PS Nie za długie?
Dzień dobry pani Musierowicz! Bardzo dziękuję za te wszystkie wspaniałe książki i nie mogę się doczekać "Chucherka". Dlatego czytam wcześniejsze książki, ale czytam mniej więcej od roku, a chodzę od szóstej klasy (nie nawidzę nauczania zdalnego). I mam jedno pytanie. W McDusi był taki cytat "Wchodziła w uporządkowany nowy rok. Zapowiadał się wspaniale: Laura w końcu spokojna i taka szczęśliwa, nowe dziecko Róży w drodze, u Elki -podobnie, w domu wszyscy cali i zdrowi, " zaś w Ciotce Zgryzotce było powiedziane "Grzegorz (niebawem szczęśliwy dziadek)". Więc jak to możliwe że zostanie dziadkiem w Ciotce Zgryzotce skoro jego córka spodziewa się dziecka w 2010? Proszę odpowiedzieć na to pytanie. Do widzenia! PS Nie za długie?
Kamila z Warszawa napisał/a 16 stycznia 2021 o 11:35:
Kochana Pani Małgorzato, Jeżycjada - i wiersze Pani Brata są moimi najwspanialszymi i niezawodnymi przyjaciółmi od 24 lat. Ba, nie wiem czy to właśnie Borejkowie nie uratowali mi życia, ale na pewno pozwolili się ogrzać serce i duszę w swoim wspaniałym domu. Wiele razy życie sprawiało że nic tylko trzeba by "przyjść na obiadek" - ale dzięki Pani książkom zawsze miałam bezpieczną przystań, pokrzepienie, nadzieję i miłość. Oraz cudowny wzór rodziny jaką chciałabym stworzyć - i którą tworzę każdego dnia pełnego codziennych, zwyczajnych cudów. Za całego serca Dziękuję i życzę wszystkiego co najwspanialsze! Czekam na kolejne książki, posty i refleksje - niech Pani nigdy, absolutnie nigdy nie przestanie pisać :) <3
Kochana Pani Małgorzato, Jeżycjada - i wiersze Pani Brata są moimi najwspanialszymi i niezawodnymi przyjaciółmi od 24 lat. Ba, nie wiem czy to właśnie Borejkowie nie uratowali mi życia, ale na pewno pozwolili się ogrzać serce i duszę w swoim wspaniałym domu. Wiele razy życie sprawiało że nic tylko trzeba by "przyjść na obiadek" - ale dzięki Pani książkom zawsze miałam bezpieczną przystań, pokrzepienie, nadzieję i miłość. Oraz cudowny wzór rodziny jaką chciałabym stworzyć - i którą tworzę każdego dnia pełnego codziennych, zwyczajnych cudów. Za całego serca Dziękuję i życzę wszystkiego co najwspanialsze! Czekam na kolejne książki, posty i refleksje - niech Pani nigdy, absolutnie nigdy nie przestanie pisać :) <3
KokoszaNel napisał/a 14 stycznia 2021 o 21:48:
Ale kiosków teraz jak na lekarstwo. Z Hajdukami też krucho... Kiedy dzieci się buntują Pan Kogut mawia, że hajduki strajkują ;) To hasło z nagłówka archiwalnej gazety o strajku zakładów chemicznych "Hajduki" z Chorzowa.
Ale kiosków teraz jak na lekarstwo. Z Hajdukami też krucho... Kiedy dzieci się buntują Pan Kogut mawia, że hajduki strajkują ;) To hasło z nagłówka archiwalnej gazety o strajku zakładów chemicznych "Hajduki" z Chorzowa.
Zgred napisał/a 14 stycznia 2021 o 20:08:
Hajduk to chyba raczej za kioskiem.
Hajduk to chyba raczej za kioskiem.
Tom z Kraków napisał/a 14 stycznia 2021 o 15:57:
Chciałbym Panią zapytać o kwestię kolejnej części Jeżycjady. W ostatniej części jest napisane, że w przygotowaniu Chucherko - czy można wiedzieć kiedy ta książka zostanie wydana? Bardzo chciałbym ją przeczytać.
Chciałbym Panią zapytać o kwestię kolejnej części Jeżycjady. W ostatniej części jest napisane, że w przygotowaniu Chucherko - czy można wiedzieć kiedy ta książka zostanie wydana? Bardzo chciałbym ją przeczytać.
Wandzia z Poznań napisał/a 14 stycznia 2021 o 13:35:
Dzień dobry, pojawiam się tu po raz pierwszy, ale śmiało mogę nazwać się Pani długoletnią fanką, prawdziwą koneserką Jeżycjady :) Myślę, że ten rok był dla wszystkich trudny, co do tego nie ma żadnych wątpliwości. Oprócz tego jednak, dla mnie osobiście za obfitował w niespodziewane zmiany (chociaż w sumie, czy zmiany mogą być spodziewane?). Otóż - w dobie tejże niespokojnej przeprowadziłam się do Poznania. Muszę przyznać, że podświadomie z pewnością kierowałam się też ogromną miłością do Pani książek, nie wyobrażam sobie bowiem nic lepszego nad popołudniowe spacery po Jeżycach, oczywiście w przerwach pomiędzy sesyjnymi egzaminami. W każdym razie bardzo Pani dziękuję za wszystko, także za inspirację do zmiany. No i oczywiście, wciąż liczę na to, że za rogiem znajdzie się jednak jakiś Jurek Hajduk :) Pozdrawiam, Wanda
Dzień dobry, pojawiam się tu po raz pierwszy, ale śmiało mogę nazwać się Pani długoletnią fanką, prawdziwą koneserką Jeżycjady :) Myślę, że ten rok był dla wszystkich trudny, co do tego nie ma żadnych wątpliwości. Oprócz tego jednak, dla mnie osobiście za obfitował w niespodziewane zmiany (chociaż w sumie, czy zmiany mogą być spodziewane?). Otóż - w dobie tejże niespokojnej przeprowadziłam się do Poznania. Muszę przyznać, że podświadomie z pewnością kierowałam się też ogromną miłością do Pani książek, nie wyobrażam sobie bowiem nic lepszego nad popołudniowe spacery po Jeżycach, oczywiście w przerwach pomiędzy sesyjnymi egzaminami. W każdym razie bardzo Pani dziękuję za wszystko, także za inspirację do zmiany. No i oczywiście, wciąż liczę na to, że za rogiem znajdzie się jednak jakiś Jurek Hajduk :) Pozdrawiam, Wanda
Basia Or. napisał/a 13 stycznia 2021 o 18:13:
Piękne podsumowanie pracy całego życia. Gratulujemy i przesyłamy noworoczne zyczenia dla Pani Małgosi i Jej bliskich.
Piękne podsumowanie pracy całego życia. Gratulujemy i przesyłamy noworoczne zyczenia dla Pani Małgosi i Jej bliskich.
Alicja napisał/a 13 stycznia 2021 o 17:51:
Pani Małgorzato, dopiero teraz do mnie dotarło, gratuluję tej ważnej nagrody od Biblioteki Narodowej. Wspaniała i mądra laudacja, zgadzam się w 100%. Ale jeszcze czegoś nie powiedzieli: Pani książki są dobre na każdy czas, a najlepsze na czas najgorszy... I dobre na każdy wiek!... Pozdrawiam Panią i składam najlepsze życzenia noworoczne. Alicja
Pani Małgorzato, dopiero teraz do mnie dotarło, gratuluję tej ważnej nagrody od Biblioteki Narodowej. Wspaniała i mądra laudacja, zgadzam się w 100%. Ale jeszcze czegoś nie powiedzieli: Pani książki są dobre na każdy czas, a najlepsze na czas najgorszy... I dobre na każdy wiek!... Pozdrawiam Panią i składam najlepsze życzenia noworoczne. Alicja
Zgred napisał/a 12 stycznia 2021 o 17:52:
Z informacji dla kierowców: "W Opolu lepiej uważać na Powstańców Warszawskich".
Z informacji dla kierowców: "W Opolu lepiej uważać na Powstańców Warszawskich".
nini napisał/a 11 stycznia 2021 o 23:18:
Cuda cuda ogłaszają. W pierwszej chwili zdawało mi się, że strony książki z płatków się składają.. A na dużym ekranie te pojedyncze cuda jeszcze cudniej wyglądają! Ech... dziękuję..! Za wszystko, jak zawsze!
Cuda cuda ogłaszają. W pierwszej chwili zdawało mi się, że strony książki z płatków się składają.. A na dużym ekranie te pojedyncze cuda jeszcze cudniej wyglądają! Ech... dziękuję..! Za wszystko, jak zawsze!
Mimi M napisał/a 11 stycznia 2021 o 22:46:
Otóż to, proszę się nie martwić cyferkami;) wszak młodość to stan ducha, a duchem jest Pani młodsza od niejednego i niejednej z nas ;)))
Otóż to, proszę się nie martwić cyferkami;) wszak młodość to stan ducha, a duchem jest Pani młodsza od niejednego i niejednej z nas ;)))
Mimi M napisał/a 11 stycznia 2021 o 22:45:
I jeszcze dolaczam spoznione, ale z głębi serca płynące życzenia urodzinowe (podobno można je przyjmować tydzień przed i tydzień po:)) 💝 dużo zdrowia, miłości, błogosławieństwa Bożego. I jak najwięcej powodów do radości!
I jeszcze dolaczam spoznione, ale z głębi serca płynące życzenia urodzinowe (podobno można je przyjmować tydzień przed i tydzień po:)) 💝 dużo zdrowia, miłości, błogosławieństwa Bożego. I jak najwięcej powodów do radości!
Mimi M napisał/a 11 stycznia 2021 o 22:42:
Pani Małgorzato, te zdjęcia są przecudowne. Kwiaty tak precyzyjne, lekkie, zwiewne... zachwycają! Potęga i mądrość Natury nie przestają mnie zadziwiac. A ten fragment, który Pani zacytowała, równie poruszający. Tak to już jest: w życiu cien śmierci, w pięknie domieszka bólu... Ale mimo to życie i piękno warte są przeżywania i doświadczania. Dziękuję za ten wzruszający wpis.
Pani Małgorzato, te zdjęcia są przecudowne. Kwiaty tak precyzyjne, lekkie, zwiewne... zachwycają! Potęga i mądrość Natury nie przestają mnie zadziwiac. A ten fragment, który Pani zacytowała, równie poruszający. Tak to już jest: w życiu cien śmierci, w pięknie domieszka bólu... Ale mimo to życie i piękno warte są przeżywania i doświadczania. Dziękuję za ten wzruszający wpis.
Magpie z Września napisał/a 11 stycznia 2021 o 17:33:
Serdeczności urodzinowe od Marty i Romka - spóźnione co prawda, ale ze szczerego serca! Pozdrawiamy!
Serdeczności urodzinowe od Marty i Romka - spóźnione co prawda, ale ze szczerego serca! Pozdrawiamy!
Joanna z Kielc napisał/a 11 stycznia 2021 o 14:17:
Pani Małgosiu, Mama bardzo ucieszyła się z zyczenim od Pani. W Jej imieniu przepięknie dziękuję. Zdjęcia roślin istne cudeńka. Ta Róża odzwierciedla cały czar zapachu-duszy, która w sobie posiada. Aby to odkryć potrzeba aż promieni X. Mocno ściskam Panią, Adminke i wszystkich Księgowych.
Pani Małgosiu, Mama bardzo ucieszyła się z zyczenim od Pani. W Jej imieniu przepięknie dziękuję. Zdjęcia roślin istne cudeńka. Ta Róża odzwierciedla cały czar zapachu-duszy, która w sobie posiada. Aby to odkryć potrzeba aż promieni X. Mocno ściskam Panią, Adminke i wszystkich Księgowych.