„Za wcześnie, kwiatku, za wcześnie…”

kw

Wyszłam sobie na obchód ogrodu, żeby sprawdzić, czy wiatr nie pozrywał z róż okryć przeciwmrozowych – a tu niespodzianka!  Obudziła się kalina wonna! (Viburnum farreri) – ta najwcześniejsza, która zwykle zakwita na początku marca i tym samym jest miłym, nieomylnym zwiastunem wiosny.

 

…Za wcześnie, kwiatku, za wcześnie,

Jeszcze północ mrozem dmucha.

Z gór białe nie zeszły pleśnie,

Dąbrowa jeszcze nie sucha.

 

Przymruż złociste światełka,

Ukryj się pod matki rąbek,

Nim cię zgubi śronu ząbek

Lub chłodnej rosy perełka…

 

(Adam Mickiewicz, Pierwiosnek, fragment)

 

Lepszego zdjęcia nie udało mi się zrobić (kwiatek jest bardzo drobny, a cale ich grono, po rozwinięciu wszystkich maleńkich pączków, będzie nie większe od róży), ale i tak Wam je pokażę, bo to taki krzepiący obrazek!

Natura stale czegoś nas uczy.

Siły.

Energii.

Wytrwałości.

A przede wszystkim – niezłomnego optymizmu.

 

…Lepsza w kwietniu jedna chwilka

Niż w jesieni całe grudnie….

 

Ale żeby już w styczniu, kwiatku? Już w styczniu?

Ufam, że sobie dasz radę!

 

Po „bolesnej rocznicy”!

IMG_20200110_121820

 

„… Ja się dzisiaj nie kąpię, bo ja dzisiaj obchodzę pewną bolesną rocznicę…” – Hermenegilda Kociubińska w „Teatrzyku Zielona Gęś” K.I. Gałczyńskiego

Tak to u nas wygląda dzień po, Kochane Czytelniczki i Drodzy Czytelnicy. Kwiaty od KC Ateny wciąż w znakomitym stanie, torcik od Adminki w stanie raczej szczątkowym (Sowo, zajadaj!), książka od KC Ann – istny skarb! – nieprzeczytana jeszcze, lecz już obejrzana, obwąchana i obsypana zachwytami, a te jabłka to Alwa, specjalnie dla KC Bożenki sfotografowane.

Co do książki (Treasury of Garden Writing, selected by Charles Elliott) chętnie i z przyjemnością Wam ją tutaj przedstawię. Jest pełna różnorodnych a cudownych ilustracji (Gertrude Jekyll, na przykład), zaś antologia tekstów literackich o ogrodach i ich pielęgnowaniu podzielona jest na następujące działy:

GARDENING IN THE DAWN

WITS AND LANDSCAPES

INTIMATE ENGAGEMENT

VOICES AMONG US

A wśród autorów znajdują się, między innymi: John Evelyn, Pliniusz Młodszy, Francis Bacon, Horace Walpole, Jane Austen, William Wordsworth, Walter Scott, Gustave Flaubert, William Morris, Henry Thoreau, Lewis Carroll, Frances H. Burnett, Edith Wharton oraz wielu innych. Na zakończenie, czyli na deser i na idealne podsumowanie, autor antologii (znający się, jak widać, na rzeczy) zostawił fragment „Roku ogrodnika” Karela Čapka, ten, który zaczyna się od:

„Gardening man certainly originated by culture and not by natural evolution…”

Tak jest. Zachwycająca książka!

Nie posiadam się z radości.

Bardzo, bardzo, najgoręcej, dziękuję za wszystkie prezenty, za listy, za życzenia złożone na żywo, a także tu, w internecie, i jeszcze na facebookowej stronie wydawnictwa „Akapit Press”. Jestem wzruszona i szczęśliwa! I naprawdę, dzięki tej ogromnej fali życzliwości, gładko zdołałam się prześlizgnąć nad faktem, że – licząc lata w sposób bezlitosny – jestem już staruszką.

Oczywiście, tak naprawdę wcale nią nie jestem, duchowo osiągnęłam zaledwie wstępne stadium dojrzałości, wciąż jeszcze trzymają się mnie figle i psoty, uczynki impulsywne przysparzają mi nadal zabawnych kłopotów, a przede mną jeszcze takie mnóstwo roboty! (A to wręcz odmładza…)

Ale dobrze jest, kiedy więcej osób, niż jedna tylko, jest podobnego zdania.

Za bezbolesność rocznicy – dziękuję Wam z całego serca!

Wasza nieodmiennie –

MM

 

Pokłon Trzech Króli

madonna2

Pokłon Trzech Króli – tryptyk Kazimierza Sichulskiego (1879-1942) – Muzeum Narodowe w Warszawie

(Reprodukcja pochodzi ze strony Wirtualnego Muzeum Secesji)

 

 

Maryla Wolska (1873-1930)

KOLĘDA

 

Byli i odeszli do siebie

Mądre trzy króle obce,

Po aniołach opuszczona grzęda,

Ojciec i Matka już w niebie.

Przy Dziecku w szopce

Została polska kolęda…

I prędzej Bóg słońce odwoła,

I prędzej  świat się odstanie,

Niż ona odbiec zdoła

To Zawiniątko na sianie…

 

 

Słonecznych godzin w Nowym Roku!

14

Zdjęcie pochodzi ze strony: wrocławski portal matematyczny

 

 

 

ks. Jan Twardowski

JAK SIĘ NAZYWA

 

Jak się nazywa to co nienazwane

jak się nazywa to co uderzyło

ten smutek co nie łączy a rozdziela

przyjaźń lub inaczej miłość niemożliwa

to co biegnie naprzeciw a było rozstaniem

wciąż najważniejsze co przechodzi mimo

przykrość byle jaka jak chłodny skurcz w piersi

ta straszna pustka co graniczy z Bogiem

 

to że jeśli nie wiesz dokąd iść

 sama cię droga poprowadzi

 

 

Pięknej drogi, która sama Was poprowadzi przez  cały rok 2020

życzy

Wasza

MM

Radosnych Świąt!

 

0_d471d_8f4b89ba_XXL

Mal. Marianne Stokes (1855-1927)

 

 

Jan Kasprowicz (1860-1926)

 

PRZY WIGILIJNYM STOLE

 

Przy wigilijnym stole,

Łamiąc opłatek święty,

Pomnijcie, że dzień ten radosny

W miłości jest poczęty;

 

Że, jako mówi wam wszystkim

Dawne, odwieczne orędzie,

Z pierwszą na niebie gwiazdą

Bóg w waszym domu zasiędzie.

 

Sercem Go przyjąć gorącym,

Na ścieżaj otworzyć wrota –

Oto, co czynić wam każe

Miłość, największa cnota.

 

Miłości, radości i  zgody, pięknych, błogosławionych Świąt Bożego Narodzenia

życzę wszystkim Kochanym Czytelniczkom i  Drogim Czytelnikom, a także  ich rodzinom oraz przyjaciołom!

MM

Święty Mikołaj

mikolaj

 

Istnieje wiele wizerunków tego ukochanego świętego. Dzisiaj spójrzmy na ten powyżej – pochodzi z ołtarza w kościele pod wezwaniem Świętego Stanisława w Bielsku-Białej.

(autorem fotografii jest Henryk Przondziono/ fotoGość)

 

Jak wiadomo, Święty Mikołaj z Miry (Azja Mniejsza), katolicki biskup żyjący w pierwszej połowie IV wieku, znany był z dobroci, ze sprawiedliwości i odwagi w obronie skrzywdzonych oraz słabych, a wreszcie – z wyjątkowej szczodrości wobec ludzi biednych.

Jedna z legend o biskupie Miry opowiada, jak uratował on przed karą śmierci trzech niesprawiedliwie uwięzionych oficerów. Trzy ubogie panny otrzymały od niego posagi. Inna legenda głosi, że biskup Mikołaj wyratował żeglarzy z morskiej katastrofy, a jeszcze inna – że ocalił całe miasto od głodu.

Faktem historycznym jest, że biskup odziedziczył wielki majątek i w całości rozdał go ubogim.

A najbardziej lubił ów święty obdarowywać dzieci!

Relikwie św. Mikołaja złożono w katedrze w Bari (we Włoszech).

Uczeni z Liverpool John Moores University zdecydowali się na zbadanie owych szczątków i rekonstrukcję twarzy biskupa Miry, z użyciem interaktywnej technologii 3D. Profesor Caroline Wilkinson wyjaśniła, że rekonstrukcja ta opiera się na całym materiale rzeczowym oraz historycznym, jaki okazał się dostępny. Portret komputerowy jest tak wierny – powiedziała – że uwzględnia nawet fakt, iż biskup miał złamany nos!

Tak powstał najbardziej pono realistyczny portret świętego Mikołaja. Demonstrując go 6 grudnia 2014 roku pani profesor Wilkinson podzieliła się swoją wielką radością – tym, że może z przekonaniem ukazać światu, jak rzeczywiście wyglądał biskup Miry.

(Wiadomość ta i portret pochodzą ze strony BBC News.)

 

CzAWamuW8AECaeJ

No cóż, dla naukowców rzecz jest niewątpliwie ekscytująca.

Ale my, zwykli ludzie – czy na pewno potrzebujemy takiego drobiazgowego realizmu? Czy koniecznie musimy wiedzieć, jak naprawdę wyglądał ulubiony święty wszystkich dzieci ?

Co do mnie, wolę raczej myśleć o tym, jaki NAPRAWDĘ BYŁ.

A o tym świadczą przecież uczynki człowieka  i pamięć o nich, a nie jego wygląd!

 

No, tak czy inaczej – cieszmy się jutrzejszym dniem (poczynając od północy, która wybije już  niebawem) i koniecznie bądźmy szczodrzy wobec wszystkich, którzy tego potrzebują, a którym pomóc możemy.

Co rzekłszy, pędzę szykować szczodre podaruneczki!

Miłego jutra życzy Wam –

Wasza

MM

 

 

Japońska powściągliwość

watanabe seitei (1851-1918) Moorhen in the rice

 

Wannatabe Seitei   (1851-1918)      –      Pardwa w ryżu

 

Cyranka

Patrzy, jakby mówiła:

„Byłam na dnie”.

Joso (1661-1704)

 

 

Liście

Padają na kamień

Koło wody.

Joso

 

Konik polny

Gra

W rękawie stracha na wróble.

 

Dama Shigetsu (17 wiek)

 

 

wybór z:  Czesław Miłosz – Haiku – Kraków 1992, Biblioteka „NaGłosu”, Wydawnictwo m

Jesienie, jesienie…

Great spotted woodpecker in tree with red ivy (1925 - 1936) by Ohara Koson (1877-1945). Original from The Rijksmuseum. Digitally enhanced by rawpixel.

Ohara Koson (1877-1945)

Dzięcioł na drzewie z czerwonym bluszczem – drzeworyt barwny

 

 

Kazimierz Wierzyński

PRELUDIUM

 

Przyleciały czaple, wyszły na mokradła,

Jesień się zbudziła, moja panna zbladła,

Powój mój niebieski, mój dom wśród powojów,

Ściany moje, sufit i okna pokojów.

 

Przyleciały ptaki koloru indygo,

Siadły na badylach, nad żółtą łodygą,

Kwilą coś do siebie, szemrzą coś do panny,

Tuje pachną z okna i chłód jest poranny.

 

Postoimy w mgle tej, popatrzymy jeszcze,

Ptaki stąd odlecą i przeminą deszcze,

Zwiąż węzełek z wiatru, napisz na suficie,

Że my przeczekamy ten smutek, jak życie.

 

( z tomu Korzec maku, Londyn 1951)

 

Święto

411.11.2019a

 

Jan Lechoń

 11 LISTOPADA

  (fragment)

 

 

… Niech więc głowę pochyli, kto w cuda nie wierzy.

Ten, który umiał cierpieć, a radość go trwoży,

Kto nie stargał na szyi niewoli obroży

I kto chce przyszłość wstrzymać, i kto przeszłość plami,

Niechaj wyjdą tą nocą. Bo dziś pod gwiazdami

Jakieś cienie po polach, po mieście się snują

I wśród płaczu padają. I ziemię całują.

 

 

A ten swoje!

gr1

 

„Grudnik (Schlumbergera), określany też jako Zygokaktus lub Kaktus Bożonarodzeniowy, jest popularną rośliną doniczkową, zakwitającą około Bożego Narodzenia” – aha, faktycznie. No, co też powiecie! U mnie zakwita w końcu października i utrzymuje kwiatki aż do teraz!

No i bardzo dobrze – przyjemnie się pracuje w takim towarzystwie.

 

grud1

 

Właśnie pod tym rozszalałym grudnikiem maluję i rysuję obrazki do książki „Na Jowisza!” (dla wydawnictwa Egmont) – to, co widać na stole, pod okularami i „Kalamburką”, to miał być portret Gizeli. I był całkiem niezły – ale go niestety popsułam, poprawiając go w dążeniu do perfekcji, malując zbyt długo i zbyt starannie. Zrobił się brzydki i ciężki, a taki być nie może, skoro książka będzie lekka i ładna.

No cóż, tak bywa. Niedobrze jest starać się za bardzo!

Dobrze się składa, że lubię malować. Zaraz sobie machnę drugi portret, lepszy.

Na niespokojne pytania o „Chucherko” odpowiadam niniejszym, że książka „Na Jowisza!” już jest w zasadzie napisana (jeszcze tylko parę hasełek), że pisało się ją szybko, wesoło i przyjemnie i że już w grudniu przystąpię do  ponownego chucherkowania! – tylko jeszcze muszę zrobić komplet ilustracji do tego, co właśnie napisałam.

Sympatyczne perspektywy.

I tyle na razie!

Uściski!

Wasza – zapracowana z przyjemnością –

MM