Wielki Wygrany

499px-Ary_Scheffer_Chopin_portrait_Dordrecht_Museum_1847

mal. Ary Scheffer, 1847

Oglądałam i słuchałam od pierwszej do ostatniej chwili! – na szczęście wszystkie nagrania tegorocznego Konkursu Chopinowskiego   można znaleźć w internecie, więc nie byłam skazana na transmisje bezpośrednie w telewizorze (którego dla  zasady nie posiadam). Nie tylko więc słuchałam i oglądałam, ale wybierałam dla tego  najwłaściwszy czas i okoliczności,  powtarzałam też sobie co bardziej zachwycające występy oraz oddawałam się drobiazgowym obserwacjom (okiem portrecistki czynionym). Ogrom wrażeń! Olbrzymia porcja Piękna! Wspaniali młodzi ludzie o niewiarygodnych wprost uzdolnieniach i talentach, wrażliwości i wdzięku, pełnia ich artyzmu, błyskotliwość i pracowitość, odwaga i  nieśmiałość, duma, brawura, siła – twarze tak różne, o tylu przepływających przez nie minach, grymasach mimowolnych, o tylu wyrazach i nastrojach! Każda edycja Konkursu Chopinowskiego dostarcza podobnych wrażeń, lecz tegoroczny był rzeczywiście wyjątkowy: takiego bukietu osobowości i talentów nigdy chyba nie mieliśmy okazji obserwować!  Zupełna eksplozja! Tym razem nie byłam w stanie wybrać sobie żadnego kandydata do kibicowania – wszyscy byli wspaniali! A poziom ich umiejętności – jednakowo wysoki. Nadzwyczajnie wysoki, powiedziałabym. Toteż trudna z pewnością decyzja jury nie budzi we mnie żadnych emocji, ponieważ wiem, że  jurorzy musieli się z konieczności kierować takimi subtelnościami i takimi ułamkami niuansów, których z pewnością nie jestem w stanie dostrzec.  Dla mnie wygrali wszyscy uczestnicy, pokazali bowiem najwyższą klasę – wszyscy bez wyjątku!

A największym wygranym jest oczywiście Fryderyk Chopin, którego cudownej muzyki nigdy chyba jeszcze nie grano tak pięknie, tak czule  i tak wiernie, na tak doskonałych instrumentach!

 

-009-large

Odlew ręki Chopina – http://ikonografiachopina.pl

 

A ponadto: bardzo Wam dziękuję, Kochane Czytelniczki i Drodzy Czytelnicy, za tak miły i wielki odzew na Jowisza 2 – książka sprzedaje się w nadzwyczaj przyjemnym tempie, poczta przynosi listy i dary (Aleksandro kochana, dziękuję za pyszne malinówki, które przybyły właśnie dziś! Anno U. z Warszawy, dzięki za dzbanuszek i puzderko!), a w Księdze Gości znajduję jakże miłe uwagi i spostrzeżenia na temat tego tomu drugiego. Bardzo, bardzo  dziękuję! To jest autorowi prawdziwie  potrzebne – taki żywy odzew, szczegółowe relacje o tym, co się najbardziej podobało, co wzruszało, a co śmieszyło! Niezawodna Gio była pierwsza! A potem: Magda Z, Tosieńka, Jesienna Ada, Anette, Mama piąteczki, Anna Cecylia, Hanna N, Dewajtis, Zielona Ina, Sylwia z łobuzerskim błyskiem, Chesterka, Mama Isi, Sowa P, Zgred, Jolanta, McDusia, Rta, Atena, Aka, niezapomniana Babcia Gąska, Sylwia (pozdrawiam Ignasia!) , Rysia, Bożena, aknordeiB, Królewna – a jeszcze jest sporo wiadomości bardzo prywatnych; za te wszystkie dobre i mądre słowa  z całego serca dziękuję! Przydają się! I cieszą!

Tosieńko, pytasz o trąbę z wąsami, o której mowa w Na Jowisza2: do dziś nie wiemy, co by to miało być. Mały synek nie umiał nam tego powiedzieć, a potem zapomnieliśmy o sprawie, kiedy zaś go o to zapytać dzisiaj (jest dorosłym panem architektem i programistą), spogląda ze zdumieniem  i mówi, że kompletnie nie pamięta. Sprawa pozostanie więc tajemnicą już na zawsze!

Ako, pan Musierowicz uradował się wiadomością, że lubisz jego zdjęcie (Dmuchającego W Grzywkę). Łączy pozdrowienia!

Haniu, miło mi, że się ucieszyłaś fragmentami w podręczniku. Wiedziałam, rzecz jasna, o tym, że i ja, i Braciszek, jesteśmy tam obecni. Ciekawostka: teraz dołączyła do nas Emilia Kiereś, moja córka, której piękna książka pod tytułem ‚Rzeka” weszła właśnie do lektur szkolnych!

Jolanto, w sprawie Chucherka wypowiadałam się już tyle razy, że aż mnie to zmęczyło. Odsyłam Cię więc do poprzednich wpisów na tej stronie, do wywiadu (mojego i córki) dla portalu lubimyczytac, a także do Zlotu Fanów  (Z miłości do Jeżycjady) na YouTube – tam także o to pytano i udzieliłam szczegółowej oraz wyczerpującej odpowiedzi.

Jesienne uściski dla Wszystkich –

Wasza

MM

 

 

 

Już go mamy!

IMG_20211001_111455

fot. MM

(obrazek w tle – Piotr Fąfrowicz)

 

Pachnący drukarnią, świeżutki, miły dla oka i przyjemny w  w dotyku – „Jowisz 2” właśnie się u nas   pojawił!

Dwa tygodnie przed premierą! Hura!

Duża radość, Kochane Czytelniczki i Drodzy Czytelnicy! – prawdę mówiąc, jeśli chodzi o mnie (a myślę, że mam prawo wypowiedzieć się również w imieniu Kochanej Współautorki, czyli córki), oglądanie własnego dzieła w druku jest jedną z największych radości, dostępnych w tym życiu. Obie cieszymy się bardzo i zapraszamy do lektury!

Nie tylko do lektury „Jowisza 2” zresztą – bo w wielkiej przesyłce od wydawnictwa HarperCollins znalazły się również nasze (czyli autorki Emilii i ilustratorki MM) egzemplarze autorskie świeżutkich wznowień dwu tomów z serii przeznaczonej dla dzieci. (Nowa oprawa graficzna dawnej okładki jest, podobnie jak oprawa „Jowiszów”,  dziełem pani Anny Pol). Dalsze tomy tej dziecięcej seryjki – w przygotowaniu! W mojej pracowni powstają właśnie ilustracje, malowane dla  tomu czwartego, którego premiera przewidziana jest na rok przyszły. 

 

IMG_20211001_115856

fot. MM

(w tle – Geniusia od Magdy Z.)

 

Witam serdecznie nowe osoby w Księdze Gości – Monikę, Martę T., Madzię (nie, Madziu, nie jadę na Targi Książki do Krakowa), Anię i Babette. Wszystkim bardzo dziękuję za miłe słowa i wyrazy przyjaźni. Odwzajemniam!!! Gorąco!!!

Gabrysiu-Kalafiorko (wiad.pryw.) – muszę Cię zmartwić: żeby wydawać swoje książki, jednak trzeba być być osobą dorosłą. Ale nic straconego, możesz pisać już teraz, to Ci pomoże rozwinąć umiejętności i warsztat twórczy, na razie  jeszcze, co oczywiste, niedoskonały.  Zachowaj swoje obecne próby literackie, przydadzą Ci się w przyszłości, kiedy już być może zaczniesz zapominać, jak to jest – być dzieckiem.  Cierpliwość i wytrwałość są bardzo pożądane w tym zawodzie i życzę Ci, żebyś je w sobie wypracowała, bo talent już masz.

Najserdeczniejsze pozdrowienia i uściski dla wszystkich –

Wasza

MM

Się drukuje!

jow_druk_3

 

Właśnie przysłano mi – z wydawnictwa HarperCollins – zdjęcia z drukarni, która zajmuje się obecnie – i to intensywnie! – „Jowiszem 2”. Dziękuję!

Och, och! – co za wrażenie!

Oj, lubią autorki, lubią te chwile, kiedy ich zamysł obraca się w przedmiot realny i uchwytny, jakże przy tym ładny i zadbany!

Na zdjęciu powyżej pysznią się  końcowe stronice książki, jeszcze przed przycięciem ich do właściwego formatu. Jak zapewne dostrzegacie, są to fragmenty haseł końcowych  „Jowisza 2” –  te na „W” i „Ż” („Wytwórnia kołder”, „Żółta sukienka Gabrysi”, „Żółty dom z wieżyczką” oraz „Życie, życie!”).

Poniżej zaś widać, jak bardzo różni się nowoczesny zakład graficzny od tego, który pamiętam z lat młodości i o którym napisałam to i owo pod hasłem „Drukarnia”.

Cuda techniki, no doprawdy! Podobne pulpity i ekrany widuje się na filmach SF! Na tak zwanym uboczu da się jednakże dostrzec element mniej kosmiczny, a po ludzku ciepły: ktoś pił sobie przy pracy kawę. A może kakao, w każdym razie – kubek nosi ślady ciemnobrązowej pianki. (Osobiście obstawiam kawę!)

 

jow_druk_2

 

Okładka też już wydrukowana! Bobcio dobrze się prezentuje, tak obficie zmultiplikowany, a i szklana Geniusia od Magdy Z została przyjemnie rozmnożona!

 

jow_druk_1

 

Słowem, Kochane Czytelniczki i Drodzy Czytelnicy – wszystko na najlepszej drodze. Szykujcie się, bo premiera  już niebawem!

A żeby już nie było tak kosmicznie, tylko bardziej po ziemsku – załączam nadesłane właśnie zdjęcie: chicagowska wilga pożywia się ziarnami słoneczników, które pięknie wyrosły naszej Atenie pod samym oknem parterowego mieszkania. („A ptaszyna, wdzięczna za to, śpiewała jej całe lato” – jak to trafnie ujął poeta, Stanisław Jachowicz).

 

wilga

fot. Atena

 

Jeszcze raz wszystkim bardzo dziękuję za żywy udział w zdalnym spotkaniu rzeszowskim i za miłe po nim komentarze. Nutko i Otz, dziękuję za wiadomości prywatne, jakże radosne i budujące! Otz, przyjmij gratulacje z okazji zaręczyn! Patrycjo F – Ty także, oczywiście! Cieszę się i życzę Wam szczęścia!

Pstrygrysku, witam Cię serdecznie, jak miło, że wpadłeś! Oczywiście, że bohaterowie Jeżycjady poradzą sobie i w dzisiejszych czasach (tak jak my wszyscy!). Ale zdecydowanie nie mam ochoty tych czasów opisywać i – tym samym – afirmować. A więc oczywiście poradzę sobie – inaczej!

Kochana jedenastoletnia czytelniczko Zosiu! – śmiech oraz skakanie z radości to są takie właśnie reakcje, które autorkę Jeżycjady uszczęśliwiają! Dziękuję i ściskam Cię serdecznie!

Wszystkich pozostałych także!

Wasza –

MM

 

Ostróżki – z podziękowaniem!

OSTRÓŻKA 2

fot:MM

 

Ostatnie moje jesienne ostróżki – dla Was, Kochane Istoty Księgowe i Pozaksięgowe, Kochane Czytelniczki i Drodzy Czytelnicy, z ogromnym podziękowaniem za wczorajsze jakże tłumne spotkanie, za tyle dobrych uczuć, miłych słów i wielkiej serdeczności!

Przepraszam wszystkich, którzy tak obficie wpisywali swoje uwagi i komentarze, życzenia i pozdrowienia! Chociaż miałam na nosie okulary, zbyt słabo widziałam te malutkie literki (stale i jakże szybko płynące prawą stroną monitora), żeby na wszystkie Wasze wpisy reagować, wybaczcie! W dodatku musiałam przecież się poświęcić interesującej konwersacji – i czuję, że wskutek tego wiele straciłam, bo na pewno nie doczytałam mnóstwa cennych informacji i życzeń, jak też – nie odpowiedziałam na wiele ważnych pytań.

Oświadczam jednak, że wielkie, wielkie ciepło biło od tych wpisów i że wyraźnie to czułam! Dziękuję z całego serca!

Jeśli chcecie jeszcze o coś spytać – proszę korzystać z naszej Księgi, zapraszam oczywiście wszystkich, stałych Gości i całkiem nowych Gości!

Odpowiem!

 

OSTRÓZKA

 

Ech, miło było spotkać dwie świetne bibliotekarki z Rzeszowa i pogadać sobie z nimi; pani Aldona wzruszyła mnie z nagła w finale, recytując z pamięci ów piękny wiersz Williama Blake’a, w tłumaczeniu mojego Braciszka.

Dobrze było także poznać panią Aleksandrę (od bloga jeżycjadowego) i panią Jadzię (polonistkę, nauczycielkę) – im również dziękuję za sympatyczną obecność i przepraszam, że może zbyt wiele gadałam. Tak to jest z milczkami i introwertykami – jak się już raz przełamią i zaczną mówić, to im się sprężyna wewnętrzna rozkręca…

Tak się ucieszyłam obecnością Starych Księgowych! – wyobraźnia globalna mi ruszyła natychmiast i oczami duszy widziałam Atenę w Chicago, Kris na Sardynii, Nutkę w Hiszpanii, a Justysię w Kanadzie, i gdzie tam jeszcze Księgowych mi rozsiało; ci Miejscowi też mi licznie zasiedlali imaginację, w dodatku wiedziałam od pani Aleksandry, że na Zlot wczorajszy składała się także ogromna liczba nieznanych mi jeszcze czytelników Jeżycjady, którzy przytulili się do jej bloga.

Przyznam się Wam, że dopiero po zakończeniu nagrania poczułam, w jakim napięciu byłam, usiłując duchowo i emocjonalnie ogarnąć to ogromne zgromadzenie życzliwych dusz!

(Zgred też był, prawda? I Magda Z!)

 

ostróżka 3

 

Dziękuję też za wszystkie miłe wpisy w Księdze Gości! – wczorajsze i dzisiejsze!

Gratulacje i uściski dla Anette i Cascioliny!

Ako, to nie jest hasło mojego autorstwa, zaznaczam skromnie, choć z meritum zgadzam się oczywiście, sama telewizora nie posiadając i zniechęcając do niego kogo i gdzie się da.

Kasztanowłosa, napisałaś wspaniałą ripostę dla Zgreda, dumna jestem z Ciebie, młodziutka i tak mądra istoto!

Mamo Isi, jak dobrze, że przypomniałaś słowa św. Tomasza z Akwinu!

Zgredziku, ależ trzymaj się! Będzie dobrze! – patrz, co Ci Akwinata powiedział!

 

ostr 4

 

Wszystkim bardzo dziękuję i czule Was ściskam –

Wasza

MM

 

ostr 6

 

 

Coraz bliżej

ogr

zdjęcia: MM

 

 

Kazimierz Wierzyński (1894-1969)

JESIENIĄ JUŻ ZANOSI

 

Jesienią już zanosi. Sad słońcu się zwierza

Ze swoich trwóg i lęków, i w jego poszumie

Jest coś z bluźnierczej skargi i jest coś z pacierza…

Czy go jeno kto przyjmie, wysłucha, zrozumie?

 

O, chwilo, gdy przypadkiem w radosnej zieleni

Zdziwionym oczom błyśnie liść żółtawozłoty!

W mig wszystko naokoło tak dziwnie się zmieni!…

Niespodziewany w szczęściu, nagły skurcz tęsknoty.

 

Kobieco wdzięczne wiśnie, gadatliwe grusze

I zalotne jabłonki, pomnąc to pąkowie,

Co w aksamitne potem kwitło pióropusze,

Struchlałe przed więdnięciem zrzucają listowie.

 

Czasem wszystko w krąg ścicha i zda się na chwilę,

Że dusze drzew niezłomność odnalazły swoją;

Potem wiatr trąci zeschłe przy ścieżkach badyle,

Chłodny dreszcz wstrząśnie ziemią: to trawy się boją.

 

Wino ciaśniej oplata południową ścianę

W przestrachu czy już jutro rdza mu liści nie zje,

A drżące w zamyśleniu róże herbaciane

Są jak trosk owych wszystkich najczulsze poezje.

 

IMG_20210902_161601

 

Kazimierz Wierzyński

LITWA JESIENNA

 

Chyba tu razem zeszły się wszystkie jesienie,

Sosny w mgle, jak w burzanach, stanęły faliście

I za serce się wzięły gałęzie i liście,

Głogi ostre, czerwone i lśniące derenie.

 

Wody wokół rozlane matową platyną

Chłodem wioną i wolno o brzeg swój płyciutki

Uderzają i pluszczą, przynoszą mu łódki

I odchodzą znów wolno i cicho znów płyną.

 

W ruinach starych zamków zlatują się sowy,

W dziuplach, które przez wieki dla siebie ustrzegły,

Siedzą ślepe i drapią pazurem swym cegły

I długo myślą głową w kapuzie brązowej.

 

I jest w bladej przestrzeni i w pustce tej dzikiej

Czarodziejstwo, co nagle dojmuje, zachwyca –

Ile tu duchów błądzi przy świetle księżyca,

Jak tu musi być wiosną, gdy dzwonią słowiki!

 

bukiet

 

Kochane Czytelniczki i Drodzy Czytelnicy,

Nie masz jak Wierzyński tuż przed jesienią, prawda?

Na zamieszczone w Księdze Gości życzenie Justysi, wiernej Czytelniczki z Kanady, odpowiadam natychmiast i zamieszczam zdjęcie numer jeden – tak, to ta sama rabata (jesiennie potargana), która w maju pyszniła się wilczomleczami. Justysiu, mam nadzieję, że Twój nowy ogród bardzo szybko znów się rozrośnie i pod Twoimi cudotwórczymi rękami znów stanie się rajem dla ptaków i owadów! Pozdrawiam maciejkę!

Aniello, przyjmij miłe powitanie! – dziękuję za dobre słowo i niezłomną wiarę w powstanie Chucherka. Cóż – to mnie zobowiązuje! Zrobię, co się da w tych absurdalnych warunkach.

Moniko – nowy Gościu! – a to ciekawy pomysł, doprawdy, z tą „niestandardową wersją” Chucherka. Obawiam się jednak, że to niemożliwe.

Ako z Łodzi, dziękuję za ciekawy pomysł z czasem równoległym! Do rozważenia, oczywiście. Przesyłam uściski!

Witam nowego Gościa – Kakadu!  Oczywiście, że wzmianka o kronice rodzinnej, którą piszą państwo Borejkowie (seniorzy rodu), nie pojawiła się w Ciotce Zgryzotce przypadkowo. Mam ten pomysł na uwadze, ukryty w tyle głowy. W ogóle, pomysłów mam w bród, gorzej z czasem i z tak zwanymi mocami przerobowymi! No, zobaczymy, co będzie.

Annuszko – i Ty z pomysłem! No, doprawdy, prawdziwy wysyp! Dziękuję! Kochani ludziska, sami chyba widzicie, że muszę poprzestać na własnych siłach i własnych pomysłach. Tak jest najlepiej, wierzcie mi!

Anno Cecylio,witam Cię i dziękuję za miłe słowa i życzenia! Co do spotkania w bibliotece Raczyńskich – nic jeszcze nie wiadomo, to była wstępna propozycja organizatorów, ale wszystko zależy od tak zwanych warunków zewnętrznych. Tymczasem miło mi zaprosić i Ciebie, i innych chętnych na internetowe spotkanie zdalne (Z miłości do Jeżycjady – zlot fanów), na które mnie z kolei zaprosiła Wojewódzka i Miejska Biblioteka w Rzeszowie (filia nr 5). Odbędzie się ono jutro o godzinie 18.00.

Mamo Isi – Bóg Ci zapłać za zrozumienie i wierną obronę wiadomych szańców! (Podoba mi się słowo „nukać”, mile staropolskie, a nie znałam go! A może miało być: „nękać” tylko zdarzyła się literówka?)

Mimi M, co za wiadomość! Ożywiłam się od razu. Przepadam za PT Dzidziusiami! Trzymam kciuki i życzę pogodnego oczekiwania!

Justyno z Brodnicy! – cieszę się, że „jeżycjadowy” sonet Staffa się przydał!

Kochana Zuziu12, niech Ci już nie będzie markotnie! Masz oczywiście rację: wbrew pozorom – łatwo jest wrócić do normalności. Jest ona silniejsza, bo po prostu „życia nic nie zmoże”! A co do czasów, jakie nastały: cóż, bywały gorsze, a nawet podlejsze – a jednak daliśmy radę. Damy radę i teraz. Nie poddawajmy się. Bądźmy tylko po prostu – wolnymi ludźmi, w pełnym tego słowa znaczeniu i z pełną odpowiedzialnością za każde słowo oraz każdy uczynek.

Biedronko, kręgosłup uprzejmie dziękuje za wyrazy wsparcia i nieśmiało bąka, że prosi o jeszcze!

Wójcie Wiewiórko, Gio, Zgredzie, Babciu Gąsko, wszyscy Kochani Przyjaciele! – cieszę się, że tu jesteście i że czekacie razem ze mną i z Emilką na premierę Na Jowisza! 2. Już niedługo!

Jak tylko coś będzie wiadomo – natychmiast  dam znać!

Tymczasem ściskam z rozmachem –

Wasza

MM

 

hort2

 

Nowy rok szkolny!

 

IMG_20200901_122821

                                                                                                                                                                                                       Zdjęcia: MM

Czy Pracowite Pszczółki potrafiłyby coś zdziałać – zdalnie?

Niemożliwe.

Ale – hura!!! – rok szkolny zaczął się przecież całkiem nieźle. Odczekałam aż do dziś z życzeniami dla Was, Kochani Uczniowie i Uczennice, żeby było wiadomo, na czym stoimy.

Okazało się, że – jak pisał Jeremi Przybora – „życia nic nie zmoże”! Życie wróciło do szkół i jest prawie normalnie! Z jakąż przyjemnością nasłuchiwałam pod płotem pobliskiej szkoły – i dziś, i wczoraj – tych radosnych pisków, wrzasków, gwaru, zmieszanych okrzyków, śmiechów i powitań! Ileż szczerej, żywiołowej radości potrafią dzieci wnieść do szkolnego budynku!

Nareszcie!

Cieszę się razem z Wami!

Radość jest niezbędna, jak powietrze!

Życzę Wam, żeby ci dorośli, którzy sprawują władzę nad Waszym wykształceniem i wychowaniem, myśleli przede wszystkim o Was, o Waszym dobru i Waszych potrzebach oraz prawach, wśród których to konstytucyjne – do  r z e t e l n e j  nauki – zajmuje ważną pozycję. Równie ważną, jak Wasze święte prawo do pełnego i nie zakłócanego niczym rozwoju w społeczności rówieśników!

Przesyłam Wam najlepsze myśli, uściski i życzenia pomyślnego roku szkolnego!

Miłej, radosnej, twórczej pracy! Miłego bycia razem!

 

IMG_20200914_150039

 

W Księdze Gości i poza nią daje się wyczuć żal za fiołkowym berecikiem Chucherka, jakoby bezpowrotnie skazanym na niebyt. Ach, któż to nie przeczytał mojego wpisu ze zrozumieniem? Nie wyrzekłam się przecież Chucherka na dobre, wciąż jeszcze trwam w zamiarze napisania tej powieści, ale wciąż otaczają nas warunki absurdalne. Na szczęście są już mniej nieznośne – tu i ówdzie dają się zauważyć przebłyski zdrowego rozsądku, którego zdumiewający brak tak bardzo mnie ostatnio  przytłaczał i odbierał chęć pisania powieści współczesnej.

Nie traćmy więc nadziei! Życie jest silniejsze niż przepisy i nakazy, życie potrafi jedną zieloną trawką przebić asfalt, to pewnie i nasze Chucherko w końcu wykiełkuje i okrzepnie!

Miła jedenastolatko Klaro! – dziękuję Ci za dobre słowo i za to niecierpliwe oczekiwanie na kolejną część Jeżycjady – wyznam szczerze, że Twój wpis naprawdę dodał mi wigoru oraz skrzydeł. Dobrze jest wiedzieć, że takie mądre jak Ty, młodziutkie osóbki czekają na efekty mojej pracy. Od razu budzi się w człowieku poczucie obowiązku! Proszę pozdrowić Mamę.

Annuszka i Gabrysia (alias Kalafiorka) mają nawet interesujące pomysły fabularne, które uprzejmie mi podsuwają. Dziękuję, miłe dziewczynki, ale zwykłam polegać na własnych pomysłach, a tych mam pod dostatkiem. Gabrysiu, pytasz, jak mi się podoba to, co umieściłaś w wiadomości prywatnej: i owszem, niezłe! Pewnie będziesz jeszcze pisać – życzę Ci pomyślności!

Weroniko, ciekawa jestem, jak Ci się udał murzynek. Przepis w Kwiecie Kalafiora jest oczywiście prawdziwy, pochodzi z mojego własnego, starego Receptariusza!

Mamie Isi i Zgredowi dziękuję za nieustające zrozumienie moich intencji.

Fianiebieska uradowała mnie swoim wpisem o antydepresantach. Dziękuję za to!

Ewie L. dziękuję za długą, zajmującą i romantyczną wiadomość prywatną – cieszę się, że uważasz Jeżycjadę za sprawczynię Twojego szczęścia, to miłe! – choć po cichu przypuszczam, że po prostu sama na nie zasłużyłaś, podobnie jak Twój Rycerz! Bądźcie szczęśliwi!

Katarzyno z Pomorza – bardzo dziękuję za ujmujące zaproszenie. Chętnie bym przyjechała, ale mój sfatygowany kręgosłup głośno protestuje przeciw wszelkim dalszym fatygom: lubi sobie leżeć i wypoczywać po wieloletnich  trudach. Siłą rzeczy muszę ograniczać wyjazdy w świat – proszę to zrozumieć i wybaczyć!

To tyle na dziś.

Uściski dla wszystkich – dla Nauczycieli także!

Wasza

MM

 

Cześć i czołem!

NaJowisza2_HCNAJOWISZA2_ostat_calosc_mala

 

 

Kochane Czytelniczki i Drodzy Czytelnicy, miło Was widzieć po wakacjach!

„Niespodziewany koniec lata” (u nas zimno, ciemno i leje) przyniósł nam gotowy już projekt okładki do książki Na Jowisza 2 – jest on, podobnie jak przejrzysty układ graficzny tej różnorodnej całości, dziełem znakomitej Anny Pol.

Ładna okładka, prawda? (Magdo Z., czy widzisz, kto stoi na półeczce?)

Bobcio trzyma już dwie myszki. Z trzecią byłby kłopot nie lada! (To coś oznacza…)

Kontynuacja Jowisza (czyli część druga i ostatnia, bo trzeciej już właśnie nie przewidujemy) powstać musiała, już choćby dlatego, że wiele materiału nie zmieściło się nam w części pierwszej, a jeszcze więcej nam przybyło po przejrzeniu przez Emilię rodzinnych archiwów.

Narodziny pierwszego Jowisza zawdzięczamy zaproszeniu nas do współpracy przez inspirującą red. Annę Czech z Egmontu (obecnie HarperCollins). Pani Anna prowadzi obecnie (z dużymi sukcesami!) młode i ambitne wydawnictwo Kropka, godne polecenia, bo specjalizujące się w mądrych i oryginalnych książkach dla dzieci. Udaną i jakże przyjemną współpracę nad Jowiszem 2 zawdzięczamy więc tym razem red. Agnieszce Betlejewskiej z wydawnictwa HarperCollins. Bardzo jej dziękujemy!

Premiera Jowisza 2 została wyznaczona na 13 października (TUTAJ trwa już w najlepsze przedsprzedaż!), a więc działalność autorek (w tym – ostatnie korekty) musiała zostać zakończona w drugiej połowie sierpnia. Miałyśmy bardzo pracowite lato, córka i ja! (Zmęczyłam się). Ale dałyśmy radę ze wszystkim, bo dobry i zgodny z nas tandem, trzeba przyznać, a i wydawnictwo pracuje jak szwajcarski zegarek. Książka już się drukuje; obiecano nam zdjęcia, a nawet filmik z drukarni, więc nawet i to będę mogła Wam pokazać. Już niebawem!

 

IMG_20200901_123043

 

Zauważyłam z przyjemnością, że życie w Księdze Gości nie zamarło bynajmniej w czasie wakacji – pojawiły się nowe osoby, które niniejszym serdecznie witam, i nowe wpisy, na które muszę odpowiedzieć. Zacznijmy od wpisu Szymona (z 6 lipca) rzeczywiście, jak sami zauważyliście, wpisu ważnego, mądrego i uprzejmego. Muszę natychmiast wyjaśnić, że w pewnej mierze jestem tegoż, co Szymon (i co Anna z dnia 18.08) zdania: nie da się już napisać powieści współczesnej z pominięciem  raczej nieodwracalnych zmian, jakie w społeczeństwach i w duszach ludzkich zaszły z powodu procesu nazwanego pandemią. Ale też zauważmy, że nigdy nie obiecywałam, iż coś takiego napiszę! Przede wszystkim, sprawa jest zbyt poważna jak na moje beztroskie pióro, nie mieści się w gatunku literackim, do którego należy Jeżycjada. („Mistrz wie, kim jest” – jak powiada starożytne  przysłowie chińskie). Tu potrzebny jest  inny gatunek i niezbędne jest pióro równe orwellowskiemu; Aldous Huxley i Herbert George Wells (autor słynnej „Wojny światów”) też by sobie z tym tematem poradzili. Gdybym ja miała spróbować, musiałoby chyba upłynąć jeszcze więcej czasu, potrzebnego, by spojrzeć na to socjologiczne, a przede wszystkim polityczne zjawisko z koniecznego dystansu. Ale się ku temu nie kwapię.

Dlaczego?

Odpowiedź znajdziecie w słynnej Modlitwie św. Tomasza z Akwinu, który to święty – obok wielkiej mądrości – cechował się także, jak widzicie, miłym i celnym poczuciem humoru. I jakże subtelną ironią! (I pomyśleć, że tak właśnie rozmawiał on sobie ze Stwórcą!…)

Oto ta modlitwa – najważniejsze dla nas zdanie wyróżniłam kolorem:

 

Panie, Ty wiesz lepiej niż ja sam, że się starzeję i pewnego dnia będę stary.
Zachowaj mnie od zgubnego nawyku mniemania, że muszę coś powiedzieć na każdy temat i przy każdej okazji.
Odbierz mi chęć prostowania każdemu jego ścieżek.
Uczyń mnie poważnym, lecz nie ponurym; czynnym lecz nie narzucającym się.
Szkoda mi nie spożytkować wielkich zasobów mądrości, jakie posiadam, ale Ty, Panie, wiesz, że chciałbym zachować do końca paru przyjaciół.
Wyzwól mój umysł od nie kończącego się brnięcia w szczegóły i daj mi skrzydeł, bym w lot przechodził do rzeczy.
Zamknij mi usta w przedmiocie mych niedomagań i cierpień w miarę jak ich przybywa, a chęć wyliczania ich staje się z upływem lat coraz słodsza.
Nie proszę o łaskę rozkoszowania się opowieściami o cudzych cierpieniach, ale daj mi cierpliwość wysłuchania ich.
Nie śmiem Cię prosić o lepszą pamięć, ale proszę Cię o większą pokorę i mniej niezachwianą pewność, gdy moje wspomnienia wydają się sprzeczne z cudzymi.
Użycz mi chwalebnego poczucia, że czasami mogę się mylić.
Zachowaj mnie miłym dla ludzi, choć z niektórymi z nich doprawdy trudno wytrzymać.
Nie chcę być świętym, ale zgryźliwi starcy to jeden ze szczytów osiągnięć szatana.
Daj mi zdolność dostrzegania dobrych rzeczy w nieoczekiwanych miejscach i niespodziewanych zalet w ludziach; daj mi, Panie, łaskę mówienia im o tym.

 

IMG_20200829_144334

 

Mimi M zauważa w swym wpisie, że Szymon przekonałby ją siłą perswazji. Niewątpliwie Szymon tę siłę posiada! Sęk w tym, że jestem impregnowana na perswazje. Rację ma Zgred, gdy pisze: Wiatr wieje kędy chce. To jest istota wszelkiej twórczości, nawet tak z założenia niepoważnej jak moja. Spiritus flat, ubi vult!  Mój spiritus (czyli duch) należy do gatunku uparcie wolnych, a od tego ducha przecież ściśle zależy pisanie. Dziwię się artystom, którzy powiedzą wszystko, co się im każe albo za co im się zapłaci. Na mnie przymus w każdej dziedzinie, a w twórczej zwłaszcza, działa w sposób odwrotny od zamierzonego. Milknę, zapieram się, a potem wierzgam!

Tak więc można śmiało powiedzieć, że „Chucherko”, o które pyta tyle osób, padło ofiarą koronawirusa. Nie wiem, kiedy je napiszę, i czy w ogóle. Na razie napisałam Jowisza 2, a chodzą mi po głowie różne inne zabawne pomysły na książki. Dużo ich! – no, więc zobaczymy, co będzie dalej i czy zdrowie oraz siły dopiszą mi na tyle, bym mogła utrzymywać  tempo pracy równe zapałowi i chęciom.

Ufam, że będą jeszcze niespodzianki!

 

IMG_20200829_114621

 

Drobiazgi:

Aldono, bibliotekarko z Rzeszowa – widzę, że przegapiłam Waszą imprezę, wybaczcie! – w czasie wakacji nie zaglądałam do Księgi Gości zbyt często i uważnie, bo bardzo byłam zapracowana. 

Joanno, chyba nie warto mi przesyłać zdjęcia tej róży, nie znam się na rzeczy aż tak dobrze, by wyrokować.

Emilio, moje książki z autografem można kupić w Akapit Press, ale jeśli Twój przyjaciel Łukasz chciałby jakąś specjalną dla Mamy, pozostaje mi tylko zaprosić go na jesienne spotkanie w Bibliotece Raczyńskich w Poznaniu. To jeszcze nic pewnego, ale planuje się tam wieczór autorski z okazji premiery Jowisza 2.

 

IMG_20210511_111446

 

Łączę ciepłe (żółte i pomarańczowe) uściski wraz z kwiatkami (w roli głównej: Onętek siarkowy, czyli Cosmos sulphureus; wszystkie zdjęcia moje, z własnego ogródka!).

Wasza

stęskniona za Wami –

MM

 

Wakacje!

I Shin Moromisato

(mal: I Shin Moromisato)

 

Przed nami lato, Kochane Czytelniczki i Drodzy Czytelnicy, a ja z niego skwapliwie korzystam trochę wcześniej niż Wy: znikam w bujnej zieleni, życząc Wam wszystkim już teraz wspaniałych wakacji w przyrodzie, odpoczynku od komputera i lekcji zdalnych oraz innego przymusu.

Ale nie zapominajcie, że najlepiej wypoczywa się, czytając piękne i ciekawe książki!

Nie wspominam już nawet o tym, że ładnie się z książką wygląda, o, tak na przykład:

 

John-Singer-Sargent-Girl-reading-by-a-stream-1888

(mal. John Singer Sargent)

 

Pięknego słońca, miłego deszczu, ślicznego lata wśród ptaków, kwiatów, liści i traw, pełnej i radosnej wolności w ogrodzie, w lesie, w parku, w górach, na polach, nad morzem albo nad lśniącym jeziorem –

życzy Wam

Wasza –

MM

Do zobaczenia we wrześniu! (będzie już co nieco słychać o „Na Jowisza 2”).

 

Dzień Dziecka!

2016_NYR_12163_0021_000(jessie_willcox_smith_when_daddy_was_a_little_boy110423)

(mal: Jessie Wilcox Smith)

 

Dzień Dziecka powinien być codziennie. To znaczy, każdego dnia powszedniego należałoby traktować dzieci tak właśnie, jakby to było ich święto. Codziennie przysparzać im radości, ukazywać im piękno świata, na który przyszły, mówić im rzeczy miłe, budujące i ciekawe. Rozśmieszać. Pocieszać. Przytulać i gratulować. I zawsze, zawsze, niezmiennie – szanować je, kochać i poważać.

Ale skoro najwyraźniej święto nie może być codziennie, ludzkość wymyśliła Dzień Dziecka i trzeba nam się cieszyć choćby tym jednym dniem w roku.

Wszystkiego najmilszego, Kochane Dzieci!

Ściskam Was najserdeczniej, jak tylko potrafię, i życzę, żeby Wam się dobrze żyło na tym pięknym (mimo wszystko) świecie i żeby dorośli przynajmniej nie przysparzali Wam smutków.

A w prezencie mam dla Was przewrotny wierszyk, którym ewentualnie możecie postraszyć Wiadomo Kogo, sugerując, co moglibyście zrobić W Razie Czego!

Oto on – w przekładzie Stanisława Barańczaka:

 

Shel Silverstein

CLARENCE

 

Clarence Lee, chłopczyk z Tennessee,

Niczego tak nie kochał, jak reklam w TiVi.

Rozwarte oczy wlepiał w ekran szklany

I każdy towar tam reklamowany

Sprowadzał zaraz drogą wysyłkową:

Krem, żeby skóra mogła czuć się zdrowo,

Brylantynę, by włosy elegancko lśniły,

Wybielacz, żeby biele bardziej się bieliły,

Tabletki, żeby zniszczyć ból głowy w zarodku,

Dżinsy, dopasowane do człowieka w środku,

Pastę do zębów „Biały Kieł”,

Proszek dla psa, a raczej – pcheł,

Płyn do płukania sobie ust,

Stanik, co uwypukla biust,

Owsianki, buty do rodeo,

Firanki, nową grę video

Lub towarzyską –

Dosłownie wszystko.

Aż pewnego dnia – reklama:

„TRWALSZY TATO! MILSZA MAMA!

NOWOŚĆ! SENSACJA! ULEPSZENIE!

ŚPIESZ SIĘ  I SKŁADAJ ZAMÓWIENIE!”

Ma się rozumieć, nasz bohater na to

Z miejsca zamówił nową mamę z tatą;

Gdy przyszła paczka z ulepszoną parą,

Opylił zaraz na pchlim targu starą,

Schował pięćdziesiąt centów do kieszeni

I wszyscy teraz są zadowoleni:

Nowi rodzice – mili, liberalni;

Starzy – znaleźli robotę w kopalni.

Pamiętaj zatem te proste reguły:

Jeśli rodzice każą jeść brokuły,

Myć ręce, sprzątać w pokoju bałagan,

Jeśli nie szczędzą wymówek i nagan,

Jeżeli nudzą cię i są niemili –

Znaczy to, że się po prostu zużyli.

Natychmiast zamów nową parę i

W ogóle ciesz się życiem jak nasz Clarence Lee.

 

(wiersz pochodzi z książki Stanisława Barańczaka FIOLETOWA KROWA – antologia angielskiej i amerykańskiej poezji niepoważnej, Wydawnictwo a5, Poznań 1993)

 

A tu – wiersz w wersji oryginalnej, bo zawsze ciekawie jest śledzić pracę tłumacza:

 

Shel Silverstein

CLARENCE

Clarence Lee from Tennessee
Loved the commercials he saw on TV.
He watched with wide believing eyes
And bought everything they advertised —
Cream to make his skin feel better
Spray to make his hair look wetter
Bleach to make his white things whiter
Stylish jeans that fit much tighter.
Toothpaste for his cavities,
Powder for his doggie’s fleas,

Purple mouthwash for his breath,
Deodorant to stop his sweat.
He bought each cereal they presented,
Bought each game that they invented.
Then one day he looked and saw
‚A brand-new Maw, a better Paw!
New, improved in every way —
Hurry, order yours today!’
So, of course, our little Clarence
Sent off for two brand-new parents.
The new ones cam in the morning mail,
The old ones he sold at a garage sale.
And now they all are doing fine:
His new folks treat him sweet and kind,
His old ones work in an old coal mine.
So if your Maw and Paw are mean,
And make you eat your lima beans
And make you wash and make you wait
And never let you stay up late
And scream and scold and preach and pout,
That simply means they’re wearing out.
So send off for two brand-new parents
And you’ll be happy as little Clarence.

 

 

Majowe radości

IMG_20210524_153712

 

Nie tylko zieleń i świetlista żółć miłego wilczomlecza, nie tylko tulipany oraz szalejące bzy – białe, różowe i fioletowe w trzech odcieniach, nie tylko liliowe dzwoneczki, kwitnące całymi łanami, nie tylko liczne malutkie zawiązki jabłek ananas berżenicki – ale i dzisiejsza radość z powodu nagrody składają się na ten majowy błogostan.

Książka Na Jowisza! Uzupełniam Jeżycjadę – wspólne dzieło Emilii Kiereś i dumnej z niej matki – została nagrodzona przez znakomitą Bibliotekę Raczyńskich w Poznaniu!

 

posnaniana2020

W komunikacie czytamy:

 

Nagroda im. Józefa Łukaszewicza, upamiętniająca postać dyrektora Biblioteki Raczyńskich w latach 1829-1852 i twórcy pierwszej monografii Poznania, przyznawana jest corocznie autorom najlepszych publikacji związanych ze stolicą Wielkopolski. Celem Nagrody jest wyróżnienie i promocja najważniejszych dzieł, które podejmują tematy związane z Poznaniem, a tym samym propagowanie czytelnictwa i popularyzacja wiedzy o mieście. Kapituła konkursu nagrodziła następujące książki:

  • Olaf Bergmann i Wojciech Lizak, Antoni Radziwiłł oraz jego epoka w listach żony i córek (Poznań, Wielkopolskie Muzeum Niepodległości w Poznaniu)
  • Małgorzata Musierowicz i Emilia Kiereś, Na Jowisza! Uzupełniam Jeżycjadę (Warszawa, HarperCollins Polska)
  • Monika Piotrowska, Życie alternatywne. Amatorzy i zawodowcy w fotografii poznańskiej od 1839 do 1945 roku (Poznań, Fundacja Pix.house).

     

Cieszymy się obie wprost nadzwyczajnie! Trzeba tu koniecznie dodać, że sukcesy „Jowisza” (który doczekał się w krótkim czasie już dwóch dodruków!) zawdzięczamy świetnej współpracy z wydawnictwem HarperCollins (kiedy „Jowisz” był w przygotowaniu, nazywało się ono jeszcze Egmont). Wielkie podziękowania za zgotowanie naszej książce pięknej, szczodrej edycji (która w rękach Anny Pol, specjalizującej się w grafice książkowej, nabrała dodatkowej urody), należą się ówczesnej redaktorce prowadzącej, pani Annie Czech (obecnie jest ona naczelną ambitnego wydawnictwa książek dla dzieci Kropka). Dziękujemy bardzo!
Dodam, że oddana właśnie przez nas część druga, „Na Jowisza 2”, prowadzona jest przez red. Agnieszkę Betlejewską (HarperCollins) i w niczym nie ustępuje części pierwszej, a ukaże się – wszystko na to wskazuje – już na jesieni.

Majowe  pozdrowienia dla wszystkich!

MM

 

IMG_20210519_184655