O zmierzchu

a-walk-at-dusk__caspar-david-friedrich_1000x

Caspar David Friedrich  (1774-1840)  – Spacer o zmierzchu

 

 

Thomas Hardy    (1840-1928)

DROZD O ZMIERZCHU

 

Wsparty o furtkę zagajnika,
              Czułem, jak mroźny zmrok
W oko dnia szarym widmem wnika,
             Ćmiąc w nim słabnący wzrok.
Gdzieniegdzie powój – uschły, blady –
              Jak strun zerwanych kłąb
Bił jękiem w niebo; ludzkie ślady
              Do chat zapędzał ziąb.

Zwłokom Stulecia rozciągniętym
              Podobny był ten świat
Pod płytą chmur i pod lamentem,
              Którym go żegnał wiatr.
Ustał odwieczny puls narodzin
              I wszelki duch u bram
Jałowych, mroźnych, mrocznych godzin
               Stał drętwo – jak ja sam.

I nagle z góry, przez korony
              Odartych z liści drzew
Dobiegł radosny, niezmącony,
             Niepowstrzymany śpiew;
To nikły, wątły, rzadkie pierze
             Stroszący w wichrze drozd
Rzucił w twarz pustce i niewierze
              Własnego wnętrza głos.

I tak dogłębnie bezzasadny
            Był ekstatyczny hymn,
Tak całkiem nie miał racji żadnej
             W świecie – przynajmniej w tym –
Że czułem przez rozwibrowaną
             Radość ptaka, na dnie,
Jakąś Nadzieję, jemu znaną
             A niedostępną mnie.

.
31   XII 1900

 

(przełożył Stanisław Barańczak)

 

 

Thomas Hardy

THE DARKLING THRUSH

 

I leant upon a coppice gate
      When Frost was spectre-grey,
And Winter’s dregs made desolate
      The weakening eye of day.
The tangled bine-stems scored the sky
      Like strings of broken lyres,
And all mankind that haunted nigh
      Had sought their household fires.
 .
The land’s sharp features seemed to be
      The Century’s corpse outleant,
His crypt the cloudy canopy,
      The wind his death-lament.
The ancient pulse of germ and birth
      Was shrunken hard and dry,
And every spirit upon earth
      Seemed fervourless as I.
 .
At once a voice arose among
      The bleak twigs overhead
In a full-hearted evensong
      Of joy illimited;
An aged thrush, frail, gaunt, and small,
      In blast-beruffled plume,
Had chosen thus to fling his soul
      Upon the growing gloom.
.
 
So little cause for carolings
      Of such ecstatic sound
Was written on terrestrial things
      Afar or nigh around,
That I could think there trembled through
      His happy good-night air
Some blessed Hope, whereof he knew
      And I was unaware.
 .
31  XII 1900
.

 

.

Burza!

wilk m 2

 

Z ostatniej chwili, Kochane Czytelniczki i Drodzy Czytelnicy: tankowiec, którego nawigatorem jest nasz Wilk Morski, czyli DC KrzysztO, wszedł właśnie w burzę, znajdując się na południowym Oceanie Atlantyckim „blisko koniuszka Afryki”, jak pisze Krzysztof w swoim lakonicznym komunikacie, przysłanym tym razem nie z własnego komputera, bo znów mają tam kłopoty z łącznością, tylko z adresu statkowego.

Uuu, groźnie to wygląda! Fale przelewają się na pokład tankowca.

 

wilk morski 1

 

Co za żywioł!

Pomyślmy czym prędzej, i to ciepło, o dzielnym Nawigatorze i Czytelniku, który widzi to wszystko z góry (z mostka), i pewną ręką wiedzie tego kolosa poprzez sztorm – może dotrze do niego nasz zbiorowy sygnał telepatyczny (bo nie wiem, czy dotrze odpowiedź mailowa):

– Wilku Morski, ahoj, trzymaj się!

 

Pozdrawiamy serdecznie!

Na Wszystkich Świętych

Caspar_David_Friedrich_-_Gedächtnisbild_für_Johann_Emanuel_Bremer

Caspar David Friedrich, Pamięci Johanna Emanuela Bremera, 1817

 

 

 

John Donne (1572 – 1631)

 

Sonet 10

 

Śmierci, próżno się pysznisz; cóż, że wszędy słynie
Potęga twa i groza; licha w tobie siła,
Skoro ci, których –  myślisz –  jużeś powaliła,
Nie umrą, biedna Śmierci; mnie też to ominie.
Już sen, który jest twoim obrazem jedynie,
Jakże miły: tym bardziej więc musisz być miła,
Aby ciała spoczynek, ulga duszy była
Przynętą, która ludzi wabi w twe pustynie.
Losu, przypadku, królów, desperatów sługo,
Posłuszna jesteś wojnie, truciźnie, chorobie;
Łatwiej w maku czy w czarach sen znaleźć niż w tobie
I w twych ciosach; więc czemu puszysz się tak długo?
Ze snu krótkiego zbudzi się dusza człowieka
W wieczność, gdzie Śmierci nie ma; Śmierci, śmierć cię czeka.

 

(Tłumaczenie: Stanisław Barańczak)

 

Gra na celeście

obraz-babie-lato-ferdynand-ruszczyc_0_b

Babie lato – malował Ferdynand Ruszczyc (1870-1936)

 

 

Leopold Staff

(1878-1957)

POD JESIEŃ

 

Kobalt błękitu

Półmgła przesłania.

z drzew malachitu

Rdza się wyłania.

 

Drży wiew jesienny

W liści szeleście,

Jak anioł senny

Gra na celeście.

 

Cicho, pogodnie,

W złota żywiole

Duma zachodnie,

Chełmońskie pole.

 

*

 

PS:

Dorzucam jeszcze dolnośląski  pejzaż październikowy, świeżo nadesłany  przez DC KokoszaNel.

Śliczny, prawda? Sama radość.

 

KokoszaNel

 

„Jeszcze te trochę liści…”

hb_1975.268.137

Shibata Zeshin  (1807 -1891) – Jesienne trawy w świetle księżyca

 

 

 

Jarosław Iwaszkiewicz

PAŹDZIERNIK

.
Ptaki październikowe
schylają zmęczone głowy

jak w zadymionych zwierciadłach
stoją jesienne sady
anioły i papugi
obsiadły winogrady

jeszcze te trochę liści
jeszcze jagód dwie kiście
i okruszyny w koszyku

już po wiosennym krzyku
już po zielonych godach
śpi papierowa uroda

już wszyscy gwiezdni ptacy
zaświecili
już wszyscy letni bracia
ulecieli

zasypia jeden za drugim
pod liściem przywiędniętym

i nikt już nie pamięta
ja może jeden pamiętam

i może jeszcze kto drugi

 

 

 

11427673_10153456391765337_4680747811843623231_n

Shibata Zeshin – Mysz

 

 

 

 

2015_CKS_12483_0035_006(shibata_zeshin_a_group_of_six_lacquer_paintings)

 

Shibata Zeshin – Tykwy na łodydze

August P.

august_maly

 

Oto szkic roboczy do „Ciotki Zgryzotki”, Kochane Czytelniczki i Drodzy Czytelnicy: sympatyczny młodzieniec z lekką progenią, dobrze odżywiony, zacny i krzepki z natury. To August P.

Otrzymał  swe imię dzięki naszej KC Lalicji, która dostała w tej sprawie, jak sama twierdzi, wiadomość od Wszechświata, w dodatku we śnie. August ma być, powiedziała, a więc niech będzie August. Imię to rzadko dziś jest nadawane, ale może i dobrze – zapadnie czytelniczemu gronu w pamięć lepiej niż w przypadku, gdybym tego swojskiego blondyna ochrzciła Maćkiem na przykład.

Na oko chłopina jest niezbyt frapujący, ale zapewniam Was, że wnętrze ma bogate!

Co do „Ciotki Zgryzotki” – pęcznieje w oczach. Pani wydawczyni moja szanowna i zacna ustaliła już termin premiery na wczesną wiosnę 2018.

Do roboty!

„Odchodzę, mrucząc.”

Wasza

MM

Jesienne haiku lunofila

mie

fot.: Emilia Kiereś

 

„Haiku nie jest wierszem, nie jest literaturą, jest to skinięcie, półotwarcie drzwi, wytarcie lustra do czysta”.

„Haiku jest wyrazem krótkotrwałego olśnienia, kiedy wglądamy w życie rzeczy”.

„Haiku żąda od nas, aby nasza dusza znalazła swoją własną nieskończoność w granicach jakiejś skończonej rzeczy”.

R.H. Blyth – Historia haiku

(z wstępu Czesława Miłosza do jego Haiku, Wydawnictwo m, Kraków 1992)

 

koson

Niebieskie kwiaty w świetle księżyca – japoński drzeworyt barwny, autor: Koson Ohara (1877-1945)

 

Oby temu,

Który tej nocy przynosi kwiaty,

Świecił księżyc.

 

Kikaku (1661-1707)

 

 

shufu-miyamoto-moon-lake-woodblock_

Światło księżyca nad jeziorem – japoński drzeworyt barwny, autor: Shufu Miyamoto (1950-)

 

Na mokrych liściach

Jarzenie się

Świateł wioski.

 

Ryota (1707-1787)

 

koho

Morze w blasku księżyca – japoński drzeworyt barwny, autor: Shoda Koho (1871-1946)

 

Co za księżyc –

Złodziej przystaje

Żeby śpiewać.

Buson (1726-1776)

 

ohara

 

Dzika gęś i księżyc – japoński drzeworyt barwny, autor: Koson Ohara (1877-1945)

 

Łuk nowego księżyca

Nie ma cięciwy.

Dzikie gęsi krzyczą.

Gonsui (1650-1722)

 

(Wszystkie haiku w przekładzie Czesława Miłosza)

Zagadka kwiatka

IMG_1461

 

Kochane Czytelniczki i Drodzy Czytelnicy,

nasza KC Paczka Chusteczek właśnie nadesłała suplemencik do swojego  reportażu, którego fragmenty widzieliście w poprzednim wpisie. Rzecz dotyczy ślicznych kwiatków, z wdziękiem wysianych w sąsiedztwie bretońskich kamieni, murków i płotów, a nawet, jak widzimy – na schodach.

 

IMG_0847

 

Przypuszczaliśmy, że to może być skalnica, lecz byliśmy w błędzie. Autorka zdjęć napomykała o stokrotkach, że niby te kwiatki są do nich bardzo podobne. Ale to chyba nie stokrotki?!

 

IMG_1460

 

Stokrotki przecież mają całkiem inne liście (ryc.: Wikipedia):

 

Bellis_perennis_Sturm9

 

 

Kto by wiedział, co to za bretońska roślinka o listkach jak sztyleciki, niech prędko powie!

 

Skoro zaś jesteśmy wciąż w Bretanii, zerknijmy na jeszcze jeden księżycowy jej krajobraz, ujrzany i niezwykle, odkrywczo i śmiało  namalowany przez  Charlesa Victora Guilloux (1866-1946) – Paysage lacustre au clair de lune (technika: olej na kartonie):

 

 

43

 

Gładkie, lśniące wody! Wszystko zalane mlecznym światłem. I tak, to prawda: wody jeziora są zawsze o ton jaśniejsze od nieba, które odbijają.

Ech, chyba muszę się przejść nad pobliskie jezioro w lesie. Zatęskniłam. „Zgryzotka” poczeka!

Już mknę!

MM

Nutria w Bretanii!

 

Hisilicon Balong

 

…i w dodatku – z Paczką Chusteczek!

Ależ się cieszy z tej niespodziewanej podróży! Pędzi przez Bretanię z księżycem we włosach i nawet nie wie, jak stosownie wygląda!

Tegoroczne wakacje przyniosły mi niezwykłą podróż na zachodni kraniec Europy  — pisze nasza miła KC Paczka Chusteczek  – i, co najważniejsze, spełniło się moje marzenie o podróżowaniu przez pola i lasy pociągiem. W dodatku jednym z najszybszych jakie istnieją, w końcu TGV to nie byle co!

Ale, ale – oczywiście, korzystając z okazji, wzięłam w podróż obowiązkowo dla kolejowych okoliczności „Nutrię i Nerwusa”, no inaczej być nie mogło!

Sama Bretania piękna, zielona i zdobiona mnóstwem kolorowych i zadbanych ogrodów.

Z całego tego ogromu wspomnę tylko o pięknej wyspie Brehat, która, jak gdzieś przeczytałam, idealnie nadaje się jako inspiracja dla niespełnionych pisarzy! Śliczne domki, piękne kwiaty, połyskujące zatoczki – cuda, cuda.

 

wyspa Brehat

 

 

 

Kerdalo 4

 

I chociaż dla Ani z Zielonego Wzgórza byłoby tam pewnie trochę za ciasno i zbyt tłoczno, domki były tam jednak wyjątkowo urocze, jestem pewna, że byłaby nimi zachwycona!

 

 

IMG_1447

 

O, ja też tak myślę, Paczko Chusteczek miła, czuję też, że i moja Nutria była absolutnie urzeczona tą wyprawą, zwłaszcza że ma tak bliskie i zażyłe związki z księżycem! Tak, ona też jest zapamiętałą Lunofilką! – i pędząc tak przez bretońskie pola, łąki i lasy, mijając lśniące wody i oglądając bretońskie niebo, z pewnością przypominała sobie obrazy Charlesa Victora Guilloux (1866-1946), który tak pięknie malował księżyc nad Bretanią!

Czy mam może przypadkiem jego księżycowe pejzaże w swojej Galerii Lunofila? – zapytacie, Kochane Czytelniczki i Drodzy Czytelnicy. A ja odpowiem: – Ależ oczywiście. I to nie jest żaden przypadek.

I tylko się przez chwilę zastanowię, który z nich dać jako pierwszy, a który – jako ostatni, bo wiadomo, że ten właśnie najlepiej wam zapadnie w pamięć.

Trudny wybór.

 

Oto   urocza kompozycja  L’allée d’eau:

 

l'allee d'eau

 

I wreszcie – coś dla naszej KC Sowy Przemądrzałej, która na pewno się ucieszy z tego, że księżyc jest na dole obrazka – (swoją drogą, śliczny to i przewrotny pomysł, wyjątkowy zgoła w Galerii Lunofila)  – Clair de Lune:

 

clair

 

Paczko Chusteczek, dziękuję za bretoński reportaż, a przede wszystkim  za sprawienie Nutrii takiej podróżniczej radości!

Wszystkich pozdrawiam nieomal lunatycznie (minęła północ) – i idę sprawdzać, jaki to dziś księżyc wisi nad Wielkopolską!

MM

Zorzy polarnej nie widać…

…ale przecież i zwykła noc księżycowa może być zielonkawa –

 

Figure_in_the_moonlight

 

– co udowodnił John Atkinson Grimshaw (1836 –  1893), malując Figure in the Moonlight, a także  sporo innych  romantycznych i księżycowych pejzaży, za które był najbardziej ceniony (wszystkie bardzo mi się podobają!).

Tworzył w czasach królowej Wiktorii, więc nic dziwnego, że reprodukcja tego obrazu znalazła się na okładce wielce wiktoriańskiej, świetnie napisanej  powieści The Dead Secret (autorem jest Wilkie Collins, wyd. Oxford University Press 2008, w serii „Oxford World’s Classics”), która zresztą ukazała się w Polsce pod tytułem Tajemnica mirtowego pokoju (ale, niestety, z wystrojoną damą na okładce).

Niezwykle wprost pasuje ten nocny krajobraz do atmosfery powieści tak tajemniczej i zawikłanej, że nawet taki jak ja stary mól książkowy nie potrafił do samego końca odgadnąć, jak za chwilę potoczy się akcja i jakie będzie jej rozwiązanie.

A tu – inny obraz tego artysty, który włączyłam do swojej kolekcji księżycowej i którym chętnie się z Wami dzielę – Moonlight on the Lake:

 

moonlight-on-the-lake-roundhay-park-leeds

 

Miłe chwile spędziłam, wyobrażając sobie powieść, która by pasowała do tego seledynowego, świetlistego obrazu, na którym światło aż wibruje, woda jest namalowana po mistrzowsku, a drzewa na pierwszym planie, jak też i te w oddali, zdają się mówić rzeczy intrygujące i zagadkowe.

Wy też spróbujcie!

Mistrz nie lada był z tego pana Grimshawa, który wyglądał niepozornie, tak mianowicie:

 

062c1c34-0aa3-45ba-87a1-bd37fb9e32f5.jpg!Portrait

 

Dziwnie przenikliwe ma spojrzenie, prawda?

Nawet czujne, powiedziałabym. A nawet z lekka niesamowite.

Dobrze, że tak dużo malował – zresztą musiał. Miał piętnaścioro dzieci!

 

Ciąg dalszy kolekcji dla Lunofilów nastąpi oczywiście, rzecz to jasna jak księżyc w pełni.

Dobranoc wszystkim!

MM