Na Wszystkich Świętych

friedrich

Caspar David Friedrich, Pamięci Johanna Emanuela Bremera, 1817

 

 

 

John Donne (1572 – 1631)

 

Sonet 10

 

Śmierci, próżno się pysznisz; cóż, że wszędy słynie
Potęga twa i groza; licha w tobie siła,
Skoro ci, których –  myślisz –  jużeś powaliła,
Nie umrą, biedna Śmierci; mnie też to ominie.
Już sen, który jest twoim obrazem jedynie,
Jakże miły: tym bardziej więc musisz być miła,
Aby ciała spoczynek, ulga duszy była
Przynętą, która ludzi wabi w twe pustynie.
Losu, przypadku, królów, desperatów sługo,
Posłuszna jesteś wojnie, truciźnie, chorobie;
Łatwiej w maku czy w czarach sen znaleźć niż w tobie
I w twych ciosach; więc czemu puszysz się tak długo?
Ze snu krótkiego zbudzi się dusza człowieka
W wieczność, gdzie Śmierci nie ma; Śmierci, śmierć cię czeka.

 

(Tłumaczenie: Stanisław Barańczak)

 

61 przemyśleń nt. „Na Wszystkich Świętych

  1. Kłaniam się Pani Małgorzacie i Czytelnikom i donoszę – choć może to trochę nie na temat – że Borejkowie chyba zmienią wkrótce adres. Radni miasta Poznania chcą zmienić nazwę ulicy Rossevelta na Reagana…

  2. Dzień dobry!
    Pani Małgosiu, widząc tą radość i niedowierzanie Joli, że Pani o niej wspomniała, musiałam sprawdzić co się takiego stało. Już rozumiem – Pani ją po prostu doceniła i pochwaliła, więc reakcja była jak najbardziej normalna!
    Wiedziałam, że czyta Jeżycjadę, ale jak nagrała o tym filmik, a w komentarzach pojawiły się obietnice, że ta seria ląduje na liście książek do przeczytania, to mi się ciepło na sercu zrobiło. Szerzymy dobro, Pani Małgosiu, szerzymy dobro! :)

  3. Ach! Dobrze, że zapisałaś, Isiu.

    Ha, bez taty i mamy, bo jest już duża?
    Jak to – już?
    Szybko to idzie, zbyt szybko.

  4. Dzień dobry. Dzielę się matczynym wzruszeniem nad pierwszą, można by chyba rzec – poezją córeczki Asi. Sama sobie układa takie „rymowanki”, jak je nazywa. Często nawet nie zdążę takich rzeczy zapisać, ale tu mi się udało.

    Lecę balonem do nieba
    i radość w moim sercu
    bo jest tak miło
    I sama lecę do nieba
    bez taty i mamy
    bo jestem już duża
    bez taty i mamy
    Kocham Cię Panie Jezu

  5. Ateno, no właśnie, gdzież to się wędrowało, jakimi ścieżkami wodnymi lub też lądowymi?
    Tęskniliśmy za Tobą!

    Historynko, uściski dla Uli!

  6. Kochana Karolino,

    listów było tyle, że musiałam się trochę schować – nie dawałam rady z odpisywaniem.
    Przeszłam na korespondencje mailową, ale i to mnie przerosło swym ogromem.
    Teraz mam tę oto stronę autorską i w taki właśnie sposób najlepiej jest kontaktować się ze mną.
    Zawsze można też wpisać wiadomość, zastrzegając, że jest prywatna – przeczytam, nie pokażę nikomu, odpowiem.

    Dziękuję za dobre słowo i za to niepełne wyznanie, które łatwo mogę sobie uzupełnić. Jeśli pomogłam w czymkolwiek – cieszę się z całej duszy. Spieszę też z wyrazami otuchy – ciężko Ci już pewnie w tym 6 miesiącu, a będzie jeszcze ciężej. Ale za to – jakaż nagroda! Jakie wspaniałe, wręcz mistyczne chwile przed Tobą! Prawie zazdroszczę…
    Wszelkiej pomyślności życzę i Tobie, i maleństwu – jak już je zobaczysz, pocałuj je, proszę, w czółko ode mnie.

  7. Dzień dobry,

    Pani Małgorzato, często wspomina Pani że jest czytelnicy (fani) pisywali do Pani listy.
    Próbowałam znaleźć adres, ale nigdzie nie mogę… Czy istnieje możliwość, żeby jednak go dostać? Proszę?
    Ja chciałam tylko napisać słowa uznania i podziękować… Jestem obecnie w 6 miesiącu ciąży i nie za bardzo wolno mi jeździć, żebym jakoś osobiście do Poznania… A Pani książki to takim kobietom jak ja ratują życie. Kiedy to dzieciństwo i dorastanie nie układa się jak powinno, bo zawodzi ktoś kto zawsze powinien być. Nie chcę się uzewnętrzniać tak tutaj…Ale dużo Pani zawdzięczam! I dziękuję.
    Pozdrawiam najczulej najmocniej i najlepiej jak potrafię
    Karolina

  8. Zgredzie, wiem co to bakista.
    Pewnie calej reszty wyrazow nie znam. Musze nadrobic zaleglosci w KG.

  9. O! Asiu, a więc jest nas wiecej, tych kościańskich bratnich dusz. Ja również serdecznie pozdrawiam Ciebie i Twoją Rodzinę, a marcińskie rogale już dzisiaj z Mamą pałaszowałyśmy :). Pozdrawiam też Wrocław ! Mam tam wielu znajomych. Mili ludzie.

  10. Kasiu (wiad.pryw.), po prostu sama zostałam wychowana w kręgu kultury greckiej i łacińskiej. Jest mi bliska. A ponadto, mam głębokie przeświadczenie, że im bliżej nam wszystkim do niej, tym bardziej jesteśmy Europejczykami. Im bardziej zaś zanurzamy się w mądrość starożytnych Europejczyków, tym lepiej jesteśmy przygotowani do przyszłości.

  11. Piętaszku, Pani Małgosiu jadę do Kościana za tydzień do Babci i mojej Mamy Chrzestnej. Rogale na Św. Marcina tylko w Wielkopolsce.
    A Kościan kocham miłością najszczerszą, we wszystkie wakacje i wolne dni od nauki jechałam z moją Mamą właśnie tam. Tak, ten porządek a wręcz pedantyzm odziedziczyłam po przodkach z tamtejszych stron.
    Wrocław tego nie pojmuje;)

    Pozdrawiam Cię Piętaszku.

  12. Refleksja Uli na temat Wszystkich Świętych: „Mamo, czy ty wiesz, że dziś jest święto mojej babci Janki i świętego Mikołaja?”.

  13. Na Sylaboratorium od dawna ostrzę sobie zęby, dziś w empiku nawet miałem je w rękach, ale niestety u nas tylko ja bym je przeczytał, więc z ciężkim sercem musiałem sobie odmówić.
    Ale był tam co najmniej jeden wyraz, którego nie znałem: bakista.
    Wywiad z Mammazine upewnia mnie, że nie wypada pytać o terminy książek.

  14. Aaa! Agatko! Zajrzałam do działu „Spam”, żeby sprawdzić wśród setek reklam, czy mi tam znów nie wrzuciło czegoś wartościowego – i odkryłam Twój wpis z godz. 21.19. Wpadł do spamu, bo zamieściłaś cały link do YT – musiałam go wykasować, żeby Twój wpis przywrócić. Linki tu nie przechodzą.

    Bardzo dziękuję miłej Joli za tyle dobrych słów w tym mówionym felietonie. Już sam jego tytuł bardzo mnie uradował! A jeszcze taka sympatyczna, bystra dziewczyna z tej Joli. Do czytania zachęca! Czyż może być coś milszego?

    Pozdrawiam najserdeczniej i Agatkę, i Jolę!:)))

  15. Aha, a ja też polecam bardzo ciekawy i obszerny wpis o MacDonaldzie na stronie Adminki (kieres.net)

    Przeczytałam już „Lekką księżniczkę” – niezwykła, pełna uroku lektura (w naprawdę pięknym, wyszukanym i eleganckim przekładzie!) – tak, znakomity to prezent pod choinkę!

  16. Dzięki, Babciu Gąsko, po raz kolejny za reklamę, choć jestem autorką tekstu „Sylaboratorium” zaledwie w skromnych 10% ;)

    Odpowiadam też na pytanie: książka miała premierę 25 października, więc powinna być szeroko dostępna; powiedziałabym, że odbiorca docelowy to od 6 albo 7 lat, górna granica – w zależności od tego, co kto lubi :)

    Wszystkich pozdrawiam bardzo miło i mknę do robótki!

  17. Aha:) To bardzo miłe, że Kościan i jego okolice pozostawiły u Pani sympatyczne wspomnienia. Ciekawe, ja też zawsze myślałam, że jest to swojskie i porządne miasteczko. Zatrzymałam się dziś przed starym zakładem zegarmistrzowskim, a tam na wystawie ten sam zabytkowy zegar co zwykle. Czas się najpierw zatrzymał, a następnie cofnął. Nagle stałam się ponownie małą dziewczynką, która trzyma z rekę Babcię. Ciepłą rękę, bo Babcia zawsze miała ciepłe ręce.

  18. Wydał, czy dopiero wyda? W ksiēgarni podają pocz. 2018. Brzmi ciekawie. Do jakiego grona młodych odbiorców jest adresowany?

  19. Skoro moja informacja komuś się przydała, to melduję raz jeszcze: Egmont wydał „Sylaboratorium czyli leksykon młodego erudyty”. Nie dość, że rzecz pięknie wydana / „cacuszko, mówię, istne cacuszko”/, to jeszcze maczała tam paluszki nasza urocza Adminka.. W imieniu Gąsiątek i własnym- polecam
    PS. Zerknijcie na stronę Adminki jeśli nie macie pomysłu na superprezent. Okazja prezentowa- dowolna. Pozdrawiam deszczowo i migrenowo- b.g.

  20. :)
    Pozdrawiam też ten miły i swojski Kościan. Porządne miasto.
    W pobliskim Bielewie spędzałam jako dziecko letnie wakacje.

  21. Miłe pozdrowienia dla Mamy!

    Rockandrollko, wpisałaś się dzisiaj pod Augustem P. i tam też Ci odpowiedziałam.

  22. Ślę uściski i pozdrowienia spod zachmurzonego wielkopolskiego nieba, a ściślej z Kościana. Jestem u Mamy. Mama wręczyła mi zapakowane w paczuszki wszystkie moje stare listy i pocztówki. Sporo tego. Czytam z wypiekami na twarzy. Prócz tego rozmawiamy, pijemy gorącą herbatę z filiżanek oraz zajadamy mamine smakołyki. Fajnie jest u Mamy.

  23. Dobry wieczór! Dziękuję serdecznie za pozdrowienia, od razu mi lepiej. Wyobrażam sobie, jakby tę parę zilustrował Butenko.

  24. Fanko Robrojka (wiad.pryw.)- już dostałam, przeczytałam wszystko, spodobało mi się bardzo. Brawo, cieszę się!
    List w drodze.

  25. Panie Piotrusiu, dobry wieczór, miły człowieku.
    A jaką miałaby mieć brodę, rudą? Czarna ładniejsza.
    Pozdrawiam Isię i Isiątka.

  26. Oj, próbowało wiele, wiele osób. Za wiele jak na moje możliwości w zakresie odpowiadania i w ogóle prowadzenia stałej korespondencji.

    Łukaszu, usunęłam z Twojej wiadomości nazwisko i adres (w internecie hula sporo paskudników) i proszę, byś skorzystał z możliwości zamieszczenia wszelkich pytań tutaj, na stronie. Uprzedź mnie tylko, że wiadomość ma być wyłącznie dla mnie, prywatna, a ja na pewno ją przeczytam i tutaj odpowiem. Zakładam bowiem, że pytanie nie będzie z gatunku bardzo osobistych – na takie zresztą z reguły nie odpowiadam.:)
    Odpowiem też w miarę oględnie, żeby dyskrecja objęła i Ciebie.

  27. Szanowna Pani Małgorzato,
    mam ogromną prośbę – bardzo chciałbym się z Panią skontaktować, a nie mam takiej możliwości, gdyż w internecie niemożliwym jest znalezienie Pani adresu e-mail. Wiem, że wiele osób by chciało, ale może nikt nigdy nie próbował. Czy napisała by Pani na mój adres: (…), bym mógł zadać jedno pytanie? Nie liczę na takie wyróżnienie, ale zawsze warto spróbować, by potem nie żałować.

    Z wyrazami szacunku
    Łukasz S.

  28. Czytałem wspomnienia o zmarłych na pewnym regionalnym portalu. Trafiłem na taki fragment opisu wspominanej postaci: „Niski, szczupły, szczególnie u boku tęgiej żony, z czarną brodą”. Mam wrażenie, że Łusia byłaby zachwycona (nawet pomimo przecinka!).

  29. Brama nie taka straszna jak widać, wystarczy rzeczywiście przejść i już. Nie będzie chyba tak źle, to samo się robi. A za bramą ciekawie…

  30. Dobry wieczór!
    Mario Anno (wiad.pryw.)- najserdeczniej dziękuję, za wszystko!
    Bóg zapłać, kochana!
    Tak, wszystko już dobrze, ręka służy (pisze), a z resztą też jak najlepiej.
    Przesyłam uśmiech pod ten regał.
    Ach, i przepraszam, że nie odpisałam na list – a bardzo mnie jak zwykle ucieszył – ale właśnie wtedy łapsko leczyłam.

  31. Pani Małgosiu, piękny i wpis i obraz.
    Jak ja lubię tę naszą Księgę. To tu dowiaduję się tylu cudownych rzeczy. Sama nigdy bym na nie nie trafiła. Braki w wykształceniu i niedobór czasu. A tak po spotkaniu z poezją, idę napawać się prozą życia, czyli piekę sernik.
    PS. Herkules Poirot też nie lubił Halloween. Pamiętacie scenę z filmu?☺

  32. Dobry wieczór. Spanie, niestety, nie leży obecnie w moich możliwościach (próbowałam), odwiedzam więc z przyjemnością Księgę Gości i nawet mam czas na to, by się ze spokojem wpisać. Okazuje się zatem, że wszystko ma swoje dobre strony. Zachwycił mnie wiersz z poprzedniego wpisu Edny St.V.M., w wiadomym przekładzie. Uchwycony przez poetkę piękny kawałek rzeczywistości pełnej prostoty i dobra. A wpis z okazji Wszystkich Świętych także piękny. Rzeczywiście, znakomite zestawienie wiersza i obrazu, jestem pełna podziwu, jak Pani, DUA, tworzy wpisy. A wszystko pełne nadziei. To moje ulubione święta (cały ten okres) szkoda, że w tym roku nie w pełni skorzystam. Ale modlitwa zawsze jest w zasięgu.

  33. Dziękuję za kolejny piękny wpis!
    Sonet 10 najlepszym antidotum na ohydne halloween.
    Czy można dowiedzieć się czegoś o Johannie Emanuelu Bremerze?

  34. Dzięki, Ann, za wiadomość!

    Zgredziku:)

    K8, niestety nie wiem, kto jeszcze Ednę St.V.M. tłumaczył. Ale już ten jeden sonet piękny nad wyraz.

    Zuziu, tak jest – tylko przejść przez bramę.
    „Improwizatora” już kupiłam!

    Babciu Gąsko, dziękuję i pozdrawiam mile.

  35. „Ościeniem śmierci jest grzech, a siła grzechu leży w prawie ale my zwyciezylismy w Jezusie Chrystusie Zmartwychwstalym” Dziękuje DUA i KC za wpisy, wypowiedzi, piękne zdjęcia. Z niecierpliwoscia oczekuję nowej książki.Zwykle podczytuję Was spod regału. Pozdrawiam

  36. „Important family interests depended on those two young people falling in love with each other; and, wonderful to relate, that (as you know, after my confession at breakfast-time) was exactly what they did. Here is a case of the most romantic love-match, which is also the marriage, of all others, that the parents on both sides had the strongest worldly interest in promoting. Shakespeare may say what he pleases, the course of true love does run smooth sometimes. Never was the marriage service performed to better purpose than when I read it this morning.”

    Wilkie Collins „The Dead Secret” strona 60

    Z uśmiechem.

  37. DUA, dziękuję bardzo za sonet w komentarzu wcześniejszego wpisu. Oniemiałam że szczęścia, stąd spóźniona reakcja.
    Sonet listopadowy równie wspaniały. Tak sobie myślę, że właśnie ta forma nadaję poezji wizualnie piękny kształt.

  38. Dzień dobry!
    Przepiękny wpis. Wiersz i obraz. Za tę furtkę śmierć nie ma wstępu.

    Skończyłam dziś w nocy „Improwizatora”. Piękny. Mam nadzieję, że i Pani się spodoba.

  39. Na wypadek gdyby ktoś jeszcze nie wiedział zwracam uwagę, że ukazały się w Znaku „444 wiersze poetów języka angielskiego XX wieku” Stanisława Barańczaka. Szafa z prezentami puchnie
    Ściskam jesiennie b.g.

  40. DEATH BE NOT PROUD

    Sonnet 10

    By John Donne

    Death, be not proud, though some have called thee
    Mighty and dreadful, for thou art not so;
    For those whom thou think’st thou dost overthrow
    Die not, poor Death, nor yet canst thou kill me.
    From rest and sleep, which but thy pictures be,
    Much pleasure; then from thee much more must flow,
    And soonest our best men with thee do go,
    Rest of their bones, and soul’s delivery.
    Thou art slave to fate, chance, kings, and desperate men,
    And dost with poison, war, and sickness dwell,
    And poppy or charms can make us sleep as well
    And better than thy stroke; why swell’st thou then?
    One short sleep past, we wake eternally
    And death shall be no more; Death, thou shalt die.

  41. Genialne zespolenie utworu poetyckiego z obrazem!( Nie jest wykluczone moim zdaniem, że artysta zilustrował ten właśnie utwór.
    Bardzo lubię mieć przed oczami oryginał utworu oraz tłumaczenie Pani Brata. Jest to dla mnie najmilsza forma doskonalenia języka oraz przybliżenia treści utworu. Czy byłoby możliwe zamieszczenie także oryginału? Chciałabym też bardzo zdobyć „Antologię angielskiej poezji metafizycznej XVII stulecia” w tłumaczeniu Stanisława Barańczaka, tę z Urizenem na okładce.
    Melancholia C.D. Friedricha zawsze była mi bardzo bliska, fascynują też dzieła plastyczne W. Blake’a.

    Oj, wieje, wieje.

  42. „Gdzie jest, o śmierci, oścień twój? Gdzie jest twoje zwycięstwo?”

    Pierwsze dni listopada to szczególny czas celebrowania życia. Od kilku lat w tym świątecznym okresie towarzyszą mi słowa bardzo inspirującej osoby, świętej pamięci Chiary Corbella-Petrillo: „narodziliśmy się i nigdy już nie umrzemy”.

  43. Pani Małgosiu, piękny, piękny wpis!

    Akurat wróciliśmy z cmentarza. Wieje, wieje. Znicze szklane jeśli ich wiatr nie poprzewraca mają szansę się wypalić. Wspominam jednak te dawniejsze, ceramiczne. Lubiłam te płomyczki.

    Czytam sobie Księżycowy Kamień i uwielbiam postać narratora, przede mną jeszcze Kobieta w Bieli i Tajemnica Mirtowego Pokoju. A potem na pocieszenie wrócę do Dickensa bo cóż mi pozostanie na otarcie łez po Wilkie Collins? A do wiosny i oczekiwanej Wiadomej Książki jeszcze trochę czasu.
    Pozdrawiam Wszystkich Ulubionych Księgowych.

  44. Miało być, jak to górnolotnie ujęła pogodynka: „Większość dnia upłynie pod znakiem zachmurzeń.” A tymczasem świeci słoneczko. I wierz tu pogodynce w jej znaki!

  45. bliscy i oddaleni

    Bo widzisz tu są tacy którzy się kochają
    i muszą się spotykać aby się ominąć
    bliscy i oddaleni Jakby stali w lustrze
    piszą do siebie listy gorące i zimne
    rozchodzą się jak w śmiechu porzucone kwiaty
    by nie wiedzieć do końca czemu tak się stało
    są inni co się nawet po ciemku odnajdą
    lecz przejdą obok siebie bo nie śmią się spotkać
    tak czyści i spokojni jakby śnieg się zaczął
    byliby doskonali lecz wad im zabrakło
    bliscy boją się być blisko żeby nie być dalej
    niektórzy umierają – to znaczy już wiedzą
    miłości się nie szuka jest albo Jej nie ma
    nikt z nas nie jest samotny tylko przez przypadek
    są i tacy co się na zawsze kochają
    i dopiero dlatego nie mogą być razem
    jak bażanty co nigdy nie chodzą parami
    można nawet zabłądzić lecz po drugiej stronie
    nasze drogi pocięte schodzą się z powrotem.

    ks.Jan Twardowski

Dodaj komentarz