Galeria Piernika

sowap1

 

Kochane Czytelniczki (KC) i Drodzy Czytelnicy (DC)!

Zgodnie z kilkuletnią już tradycją na święto Trzech Króli otwieramy naszą Galerię Piernika. Co roku jest piękniejsza i bogatsza! Za każdym też razem w gronie twórców pojawiają się, obok wiernych dusz i stałych bywalców, także nowe osoby – serdecznie je dziś witamy!

KC Sowa P. nadesłała prześliczną aranżację z fragmentem znanej nam kantyczki, z kamertonem i stylowo złoconymi figurkami (skąd ona wzięła jadalny złoty lukier?!!!) – i niech to będzie plakat naszej wystawy. Przypominam, że to jest wystawa właśnie, a nie konkurs, jak niektórzy z was sądzili. Nie ośmieliłabym się przecież wyrokować, który pierniczek jest najpiękniejszy. Za chwilę, gdy tylko obejrzycie wszystkie nasze eksponaty, sami zrozumiecie, że taka decyzja byłaby na pewno krzywdząca. Wszystkie są przepiękne! – każdy  na swój sposób!

Nasza wystawa, wobec obfitości nadesłanego materiału, podzielona została na działy.

Zapraszamy!

 

WYKRAWANIE I PIECZENIE

 

klaudynka

Nadesłała: KC Klaudynka

 

sondelani4

Sondelani

 

SAMSUNG CAMERA PICTURES

ania w

 

magpie2

magpie

 

i Just:

Jpeg

 

 

LUKROWANIE I EFEKTY SPECJALNE

Te dwa zdjęcia nadesłała KC scoiattolo, czyli nasza Wiewóreczka, zwana też, dla swych zasług, Wójtem:

 

wiewiorka2

 

To jest misterne dzieło KC ann:

 

pierniczki_2015

 

A tu – KC Nini:

 

nini1

 

Taki rozmach ma KC aknordeiB, czyli Biedronka wspak:

 

biedronka1

 

To są dzieła dwu córeczek naszej KC Buczyny:

 

buczyna1

 

A tu – pierniczki KC Asi i jej córki Oli:

 

asia i ola majkut2

asia i ola majkut

 

Polukrowane już pierniczki KC Magpie:

 

magpie

 

Perfekcja połączona z rozmachem, czyli  KC Sondelani:

 

sondelani3

sondelani1

 

Te kolorowe cudeńka poniżej nadeszły z Chomęcic, wraz z takim liścikiem:

Nasza Kochana Autorko,

przesyłam zdjęcia pierników, które robiłam wspólnie z dziećmi – Tosią (12 lat) i Jankiem (9 lat), a chwilami również z Frankiem (niecałe 2 latka). Niewątpliwie Tosia w tym roku wykonała najwięcej pracy, poświęciła kilka godzin na dekorowanie i – co jest niewidoczne na zdjęciach, ale bezcenne dla mamy – posprzątała (z własnej inicjatywy!) kuchnię po piernikowym szaleństwie. Tosine są uśmiechnięte i pięknie osiodłane renifery, seria misiów (podarowanych potem nauczycielom) oraz te najładniejsze gwiazdy i choinki. Janek dołożył akcent motoryzacyjny (elegancki renault), zaś Franio koncentrował się głównie na degustacji lukrów i pierników oraz robieniu artystycznego nieładu. Tatuś zaś, choć nie brał bezpośrednio udziału w piernikowych działaniach, niewątpliwie ma swój wpływ na kreatywność dzieci, bo od wielu lat pracuje z równie plastycznym jak piernikowe ciasto materiałem w Pracowni Ceramiki i Rzeźby.

 

witczaki1

 

A oto pierniczki KC Historynki:

 

SONY DSC

 

i klejnot z Kanady, czyli dzieło KC Justysi  i jej rodziny:

 

justysia6

 

Tu zaś – przesyłka od KC Moni S. z Bolkowa (obecnie z Poznania), która pisze:

Tegoroczne pierniczki powstawały w dwóch turach w naszym domu, ponieważ ciężko było połączyć przyjazd Ani z Paryża z późniejszym terminem, a i ja w grudniu musiałam zostać w Poznaniu, więc listopadowa porcja (która nie doczekała niestety Świąt, gdyż została rozwieziona oraz zjedzona w międzyczasie z przyjemnością) była pieczona w pełnym gronie rodzinnym i to ona została sfotografowana. Nawet obydwaj bracia byli zaangażowani i nie narzekali! W grudniu z kolei przyjechała ciocia z przyjaciółką i godnie mnie i Anię zastępowały.
Cieszę się, że w tak wielu rodzinach ta ciepła pierniczkowa tradycja jest utrzymywana!

 

monia.s

 

Rozkoszna obfitość od KC Joli (spójrzcie na te wesołe pysie z różowymi nosami!):

 

jola pasierb2

 

Kolejny klejnocik – dzieło KC Ani:

 

ania l3

 

Barwne inkrustacje od KC Oli:

 

olagarstka

 

I cacuszka od naszej KC Zuzi12:

 

zuzia12

 

Księżycowa subtelność od KC MagdyZ:

 

magdaz

 

I wreszcie – pyszności od KC Aleksandry, u której co roku odbywają się specjalne piernikowe seanse z udziałem całej licznej rodziny:

 

aleksandragawor2

aleksandragawor1

 

Niektóre z naszych tegorocznych eksponatów cechuje

 

ZAMIERZONA OSZCZĘDNOŚĆ ŚRODKÓW WYRAZU

Oto, co pisze KC paczka chusteczek:

Dobry wieczór!

pierniczki może mało oryginalne, wszystkie powstały dzięki fachowym foremkom, zresztą nie wszystkie ulubione kształty zmieściły się na zdjęciu. Ale to wszystko dlatego, że, jak co roku, razem z jakością idziemy w ilość – świątecznie zapakowane i pokryte idealną ilością lukru wędrują z ciepłymi życzeniami do dobrych ludków. W tym roku z jednym takim ludkiem były właśnie wyrabiane! Muszę powiedzieć, że robią furrrrorę!

 

paczka chusteczek

 

W tym dziale znajdziemy jeszcze przykład surowego minimalizmu w wykonaniu KC Agnieszki Cz.:

 

agnieszka-cz

 

Przy okazji – parę interesujących słów od niej:

Przesyłam zdjęcie do kolekcji pierników. U mnie w tym roku wersja MAX, piernik dojrzewający.

Wierną czytelniczką Pani twórczości jestem od lat, od niedawna również w języku japońskim. W tym roku spełniłam swoje marzenia i pojechałam na samodzielną wyprawę do Japonii. W tokijskiej księgarni wypatrzyłam i kupiłam ku uciesze swojej i rodziny „Córkę Robrojka”. Czytanie tłumaczeń wraz z oryginałem uważam za najlepszy dla mnie sposób na przyswajanie nowych wyrazów i konstrukcji, i tym razem też się nie zawiodłam. Tłumaczka sprawdziła się idealnie i mam nadzieję, że uda się jej przetłumaczyć wszystkie Pani książki, oraz wznowi poprzednie wydania, aby pokazać Japończykom, że Polska jest ciekawym krajem i ma równie wspaniałe tradycje, jak Kraj Kwitnącej Wiśni.

 

Idźmy dalej. Oto kolejny dział:

 

ANIOŁY

Tu – przemiły aniołek o rozkosznych stópkach od naszej KC PatrycjiF:

 

patrycja f

 

Anioł Czytelnik – od KC Jadzi:

 

SONY DSC

 

Malowniczy anioł o słodkich ustach od KC Chesterki:

 

chesterka1

 

Apetyczne aniołki od DC AdamaS – jeden gra na trąbce, drugi śpiewa jak z nut:

 

beata2

beata1

 

Uśmiechnięty anioł od KC Justysi i jej rodziny (dobry pomysł – rączki rodzynkowe!):

 

justysia2

 

 

SZOPKI

Potężna i respekt budząca gwiazda betlejemska mknie  nad mizerną, cichą stajenką lichą – dzieło KC AniW:

 

SAMSUNG CAMERA PICTURES

 

Przytulna szopka KC aknordeiB:

 

biedronka2

 

Pomysłowe szopki KC Sondelani:

 

sondelani2

 

I puszyście, troskliwie otulone Dzieciątko w szopce naszej miłej KC Zośki, która pisze:

Drogie DUA i Adminko,

w załączeniu przesyłam zdjęcia moich wypieków pierniczkowych. Niezmiennie od trzech lat według przepisu Aleksandry. Chociaż w tym roku nastąpiła pewna niezaplanowana zmiana w składnikach. Zamiast odrobiny kawy wsypałam kawę inkę, przez nieuwagę i roztargnienie oczywiście. Wpłynęło to na zmianę koloru wypieków, ciemniejsze wyszły zdecydowanie, ale smak za to zyskał nową nieznaną mi dotąd nutę.

 

zośka2

 

Tu – świetnie narysowana czekoladą (to niełatwe!) na okrągłym pierniczku szopka od KC Joli:

 

jola pasierb1

 

I wreszcie dwie piękne, a różne, szopki od KC Mamy Isi:

 

mamaisi1

mamaisi2

 

 

DOMKI

Ten jest od KC Hani, która tłumaczy się trochę z tego, że niechcący zamiast domku stworzyła coś w rodzaju spalonej przez Krzyżaków katedry (faktycznie, ale cóż to szkodzi? Fajna jest ta posoka, wylewająca się z okna w ścianie bocznej):

 

hania hojnacka gdynia

 

Tu zaś  idylliczna chatynka obok – chyba? – kościółka, w nieoczekiwanym towarzystwie sporego barana: dzieło KC Beatuszki. Baranek, choć potężny,  jest uroczy! A ciasto piernikowe Beatuszki zawsze ma taki apetyczny, ciepły kolor!

 

beata3

 

Tutaj – śliczny domek zrobiony przez KC Emilię Cz. z Piły:

 

ewa cierlikowska

 

I z czterech stron widziana smakowita chatka od KC Kasi Sz.:

 

kasia szeluga

 

Romantyczny i zwiewny domek od KC Zuzanny („tej od omdleń”, jak sama się przedstawia) z Bydgoszczy:

 

zuzanna od omdleń

 

Zasypana śniegiem chałupka od KC Daisy:

 

daisy1

 

Inkrustowany klejnotami domek od KC Ani:


ania l2

 

I domeczek od KC Oli B.:

 

aleksandra bieryt

 

 

FLORA I FAUNA

Tego miłego jeżyka wykonał synek KC Szarotki i DC Zgreda:

 

zgred2

 

A króliczka zrobiła jego siostra, Gabrysia:

 

zgred1

 

To jest mocarny renifer od DC Przemka, trzecioklasisty z Lubonia:

 

przemek luboń

 

A ten milutki  – od KC Marty:

 

martaorzechowska

 

Wdzięczne łabędzie w towarzystwie baletnic – od KC Nini:

 

nini3

 

A tu – jeszcze słówko od KC aknordeiB:

Tegoroczną Galerię chciałam uświetnić jakimś nietypowym kształtem. Otóż, zastanawiałam się, jak z piernikowego ciasta wykroić konia, i to wykroić tak, ażeby dało się poznać, że to właśnie koń. No i wyszedł mi koń: na biegunach – z dedykacją dla Mamy Isi i wszystkich księgowych koniarzy.

 

biedronka3

 

Ryby i króliki od córeczek KC Buczyny:

 

buczyna2

 

Muchomor ze ślimaczkiem  i sowa od KC Kapucynki:

 

kapucynka2

kapucynka1

 

Kolorowe reniferki oraz stado niedźwiedzi, z których jeden (środkowy w górnym rzędzie) postanowił ujawnić, że jest agentem – w dalszym ciągu od rodziny W. z Chomęcic:

 

witczaki4

witczaki3

witczaki2

 

Leśny widoczek oraz grupa choinek – od KC Justysi:

 

justysia5

justysia1

 

Głodna, a wręcz bardzo głodna wiewiórka – od KC Ani:

 

ania l

 

Wdzięczne ptaszęta oraz koniki od KC SowyP.:

 

sowap3

sowap2

 

I na koniec – pyszne jabłuszka od KC Aleksandry:

 

aleksandragawor4

 

 

INSPIRACJE LITERACKIE

Turkusowe i zielone dzbanki (z uchami) oraz pary wisienek (w sam raz do powieszenia na uszach) – dzieło KC Sondelani:

sondelani-czeresnie

 

I oczywiście KC Justysi!

 

justysia3

 

Seria z Gandalfem i Aslanem w mistrzowskim wykonaniu najstarszej córki KC Chesterki, KC Arturianki:

 

gandalf arturianki

łucja z n3

łucja z n2

łucja z n1

 

Oraz seria muminkowa,  wykonana przez najmłodszą z córek KC Chesterki, KC Łucję z Narnii:

 

łucja z n4

chesterka5

chesterka4

 

Kot z Cheshire – dzieło starszej z córek Chesterki, KC Kapucynki:

 

kapucynka3

 

Wielki Piernik Mamy Żakowej, udekorowany Dziadkiem do Orzechów i Klarą – dzieło KC L.i.l.k.i.:

 

llka

 

Seria Puchatkowa – wspólne dzieło KC Isi i DC Pana Piotrusia:

 

isia4

isia3

isia2

isia1

 

 

MARYNISTYKA

Szkaradła mi wyszły w tym roku. Przyjechałam późną nocą i w te pędy ruszyłam do produkcji pierników.
Natchniona cudownymi zachodami słońca, zapragnęłam odzwierciedlić to piękno w pierniczku, hehe. Jak wyszedł z pieca to nawet nieźle wyglądał, ale jak już go upiększyłam kolorowym lukrem to …, a na domiar złego, moment później posypywałam cukrem pudrem kolo sterownicze, i wtedy (złośliwie) włączyło mi się ogrzewanie nawiewowe, i poleciało na (i tak już paskudny) zachód słońca z łódką i ptakiem. Starosta chciał marynarza, sam się prosił, to ma. Artystyczną duszę to ja mam, ale pierniczki o tym nie wiedzą i dlatego takie wychodzą :) – pisze samokrytycznie z Chicago KC Atena, żeglarka, wędrowniczka i w ogóle kobieta czynu.

Ja tam uważam, że marynarz Ateny jest bardzo przystojny! Porywa mnie jego przerywany uśmiech.

A zachód słońca z ptakiem przelotnym i z żaglówką, walczącą z żywiołem bałwanów jest wręcz patetyczny.

Tylko koło sterowe jest niedoskonałe: proszę zwrócić uwagę na te nierówne wyprztyki. Takim kołem Atena nie zasterowałaby zbyt daleko, a na pewno nie po linii prostej!

 

aneta1

aneta2

aneta3

 

Tu jest elegancka, lśniąca żaglóweczka od KC Nini:

 

nini2

 

A tu – krajobraz nadmorski z foką i latarnią od KC Łucji z Narnii:

 

chesterka3

 

VARIA

But lub skarpeta – od KC AniW:

 

SAMSUNG CAMERA PICTURES

 

Pojazd mechaniczny nie budzący najmniejszych wątpliwości – od tej samej miłej rodziny W. z Chomęcic:

 

witczaki5

 

Wreszcie – coś niebywałego!!! – nasza ulubiona gra Carcassonne z piernika!!! – dzieło KC Jadzi:

 

SONY DSC

 

I ostatnie słowo w naszej Galerii – miłe przesłanie z Kanady od KC Justysi:

 

justysia4

 

To wszystko!

A raczej: wszystko, co wraz z Adminką wybrałyśmy z ogromnej ilości zdjęć, nadesłanych na nasz apel. Trzeba było, niestety, dokonać niełatwych wyborów, ale mam wrażenie, że Galeria dobrze ukazuje olbrzymią różnorodność, bujność, pomysłowość, fantazję, wdzięk i dowcip, rozmach i precyzję, dobry smak i prawdziwe przejęcie, słowem: to wszystko, co cechuje Was i Waszą piernikową twórczość.

To była prawdziwa przyjemność – obejrzeć wszystkie te cudeńka.

I jak co roku myślę sobie na zakończenie: jakież wspaniałe rzeczy powstają, kiedy coś się robi z radością!

Dziękuję! Gratuluję!

Ściskam Was serdecznie –

Wasza

MM

335 przemyśleń nt. „Galeria Piernika

  1. Moniu S. (wiad.pryw.) – a rzeczywiście, w piernikowym natłoku wyleciało mi z głowy Twoje ówczesne pytanie. Przepraszam!
    Otóż ta książka to „Blood Relations – The Selected Letters Of Ellery Queen 1947-1950”. Autorem wyboru jest dramaturg Joseph Goodrich.

  2. a ja przez to wszystko nie zdazylam sie pochwalic jaki pyszny wyszedł superpiernik mamy żakowej
    tak wiem skromna nie jestem :)
    przepis cudo
    smak jeszcze lepszy
    a satysfakcja !!!
    dziekuje

  3. Co do rodzinnych opowieści: kiedy się urodziłam, moja siostra odczuwała zazdrość. Dopuściła się nawet zamachu na moje życie! Pewnego dnia, kiedy leżałam sobie w łóżeczku, zjawiła się nade mna z ciężka bateria w dłoni i zrzuciła mi ja na twarz. Skończyło się siniakiem na czole i wielkim płaczem (moim).

  4. Z tej samej płyty piękna też jest kolęda tego samego kompozytora „K Jeziskovi”.

    A Babcia Gąska pewnie świętuje dziś urodziny Charlesa Perraulta.

  5. tak trochę spóźniona, ale pełna podziwu oglądam galerię i lekko zawstydzona postanawiam mocno w przyszłym roku przygotować coś jednak bardziej godnego tej Wspaniałej Galerii.
    Ja z datami jestem trochę na opak, ale Kochanej DUA i wszystkim Księgowym codziennie życzę jak najwięcej radości i Nadziei! o!
    A pana Desplata (to też trochę opóźnione…) bardzo bardzo polecam. „Malowany Welon” – piękna muzyka, Lang Lang na fortepianie! a przy okazji piękny film! :)

  6. Jeśli zaś idzie o dziecięce historie mrożące krew w żyłach, to i ja takie miałam na swoim koncie. Gdy umiałam już chodzić, to wyszłam na klatkę schodową u babci i na oczach taty spadłam z 8 stopni. Nic mi się nie stało, ale tata do dziś jest blady na samo wspomnienie.

    A jak byłam mała i jeździłam na trójkołowym rowerku, to mój brat pchał mi go, a właściwie, to nie pchał, a naciskał na tył z taką siłą, że przelatywałam nad nim uderzając głową o beton na podwórku (przyznam, że samej jest mi to trudno sobie wyobrazić, ale tak mi mama opowiadała). Podobnie jak u Joanny, moja rodzina, a właściwie rodzeństwo, złośliwe się z tego śmieje ;)

  7. Chyba ma Pani rację, mama to po prostu swój człowiek :-)
    Bożeno, niewątpliwie coś w tym jest, bo, choć nigdy już nie powtórzyliśmy tego mazurka, to rodzina wciąż ma błogą minę na wspomnienie tego smaku ;-)
    Dzień dobry! Dwa dni mnie nie było i już takie zaległości :)

  8. Dzień dobry!
    Sowo, kulturę czeską bardzo lubię i poważam. Muzykę też!
    Zaraz sobie posłucham Twojego Vaclava.
    A dlaczego Babcia Gąska świętuje? Czyżbym coś przeoczyła?

    Charlotko, szykuj się na przyszłą Galerię! Archanioł z obojem, bardzo proszę. To mój ulubiony instrument, kolekcjonuję koncerty obojowe.

  9. Z dużym opóźnieniem, ale ze szczerym zachwytem obejrzałam Galerię. Cudo! Piękny początek, a dalej tylko piękniej.
    A dla mnie wszystkie aniołki grające na instrumentach dętych, jeśli nie widać dokładnie wentyli lub kształt nie jest bardzo specyficzny, zdecydowanie grają na oboju;)

  10. Co ja widzę, muzyczne tło dla trującego muchomora? O, litości! Wolę pozostać jeszcze, zgodnie z polską tradycją, w klimacie świątecznym. Od jakiegoś czasu interesuje mnie muzyczny barok czeski, wciąż mało słyszalny u nas. A niesłusznie! Bo to wspaniała muzyka, na najwyższym europejskim poziomie. Smakowita płyta ukazała się kilka lat temu, z muzyką adwentową i bożonarodzeniową barokowej Pragi. Można podsłuchać trochę na YT:

    Vaclav Karel Holan Rovensky- „A darling Child”.
    Collegium Marianum.

    Mihi placet. Zdecydowanie.

  11. No, to jest opowieść!
    Zmrożona, odchodzę mrucząc. Ale śmieję się też. Co za oszczędna pani!

    Dobranoc, Alku!

  12. Mówię już dobranoc, ale zanim zniknę, mam mrożące krew w żyłach uzupełnienie do tego, co napisała Zuzia. A propos zjadania tabletek, tylko w całkiem już dojrzałym wieku. Otóż jest w mojej rodzinie dama, która gdy znajdzie gdzieś bezpańską tableteczkę (albo parę), na wszelki wypadek ją zjada. Zdrętwiałej rodzinie tłumaczy spokojnie, że to dlatego, żeby się całkiem jeszcze dobre (zapewne) lekarstwo nie zmarnowało. Oczywiście na tych wszystkich pastylkach rzadko jest bezpośrednio napisane, co one za jedne, więc taka terapia ma całkowicie charakter rosyjskiej ruletki.

  13. A ja czasami słono płacę za brak uległości,ale nigdy nie jest to bunt wyłącznie dla buntu.Szanuję i lubię ludzi,ale nie umiem zgodzić się na niegodziwość.
    Tak mnie wychowali Rodzice i kilku jeszcze dzielnych ludzi z pewną Ulubioną Autorką na czele, której niniejszym mam przyjemność życzyć dobrej nocy.

  14. Joanno, „sam sobie sterem, żeglarzem, okrętem”. To jest dobre, o tak!
    Ostatnio podporządkowywałam się w liceum. Potem już nigdy.

    Dorosły kuzyn! – takich powinno się trzymać z daleka od niemowląt. One same potrafią.

  15. A propos niemowlęcych przypadków.Mnie mój dużo starszy, już wtedy dorosły kuzyn podrzucał tak energicznie, że uderzyłam głową w sufit. Rodzinni złośliwcy twierdzą, że to sporo tłumaczy.

  16. Hej , hej,o szefach można nieskończenie.Charakterny jest Ludek Księgi.Gratulacje.Czuję,że pasuję do tego towarzystwa.
    Mój pierwszy szef(niestety już nieżyjący) był cudownym człowiekiem, miał niezwykłą klasę.Drugiego ćwiczyłam przez trzy lata(był nieuczciwy),nie znosił mnie, ale musiał się ze mną liczyć.Zmieniłam co prawda pracę, ale ku jego rozpaczy na lepszą.Z obecną szefową bywało różnie, ale ponieważ razem całą ekipą potrafiliśmy się pewnym zapędom i praktykom zdecydowanie i jednym frontem przeciwstawić,musiała się dostosować i teraz da się żyć ,a nawet czasami bywa miło. Doceniam ten stan, bo wiem ,że może być dużo gorzej.
    Swoją drogą ostatnio myślałam właśnie w tym kontekście o DUA- jak to musi być cudownie samej być sobie szefową.:)

  17. Mama męża często powraca do dwóch, mrożących krew w żyłach opowieści. Piotr jako niemowlę spadł z przewijaka (i nie został złapany), podniósł lament pod niebiosa (zrozumiałe), ale poza tym był żyw i zdrów. Innym znów razem, już jako kilkuletnie dziecię, odgryzł kawałek szklanki i… połknął. Na szczęście była to jakaś ważna rodzinna uroczystość i na stole był prawdziwy rarytas – banany. Piotr, z tego co wiem, miał miły obowiązek zjeść ich jak najwięcej… O reszcie zmilczę. Dodam tylko, że nic mu nie było.
    (Dla porządku – historie te zamieszczam za zgodą męża.)

  18. Alku, żaden to esej, ale dziękuję, miło przeczytać miłe słowa :)
    A tutaj powiało grozą – dzieci latają, połykają, wydalają – włos się jeży na głowie – szczęśliwie same dobre zakończenia, Chesterko, córki już chyba sporo podrosły jeśli pieką takie śliczności, możesz odetchnąć.
    Współczuję tych paskudnych szefów, od lat mam szefowe (bo to babska praca), ale kwestia szefa chyba nie we płci, ludzie są różni, jak to ludzie; czytam sobie teraz o „racji” – jak to miło ją mieć i każdy to lubi, stąd problemy w porozumieniu.

  19. Dobry wieczór!
    Ależ miała Pani ciekawe pierwsze dni życia, jak i zapewne te późniejsze.

    Co do historii mrożących krew w żyłach (z dzieciństwa), to mój Tata, który jako dziecko nie miał problemów z łykaniem leków, zjadł całe opakowanie tabletek podczas choroby, kiedy babcia poszła do piwnicy. Wychodząc, ujrzała swego syna mówiącego dumnie: Mamo, zjadłem wszystkie! Skończyło się na płukaniu żołądka.
    Moja Mama za to wyrzuciła swojego nowo narodzonego brata z wózka. Ale to było raczej niechcący.
    :)

    Jeśli chodzi o mnie to popieram obie Galerie, lecz żebym się czymś wykazała to nie obiecuję. Rok temu próbowałam zrobić takie piękne pisanki…ech, porażka. Mazurki to raczej robi Mama, a ja się nie garnę, zwłaszcza, że w tym roku próbowałam zrobić lukier z mąki ziemniaczanej zamiast z cukru pudru. Nie mogłam pojąć, dlaczego składniki się nie mieszają.:)

  20. Wrażliwcy wszystkich krajów łaczcie się!:)
    Swoja droga wszystkim się przejmuja, wylewaja hektolitry łez, a taki bratnal ich nie pokona, ani ucho od misia.
    Z ta św Łucja z Narnii rzecz ciekawa, szkoda, że tak niewiele o niej wiemy.

  21. E, nie zawsze, Wójciku.
    Ten szef był akurat przez niektórych lubiany.
    Tylko miał takie rubaszne poczucie humoru. Zresztą, pewnie sama popełniłam parę błędów. Pierwsza praca, wiadomo. Dopiero się uczę.

  22. Ostatnio koleżanka narzekała na swoją szefową. Przypomniało mi to pewne powiedzonko- Im wyżej kto siedzi tym bardziej się poci- chyba nie jest lekko być szefem;)

  23. Łucja z Narnii/Narni (Narni- włoskie miasteczko) to nie tylko fantastyczna postać z literatury, istniała naprawdę- jest błogosławioną, żyła w XVw. Ot, ciekawostka taka. Dobrego wieczoru wszystkim.

  24. Sama nie wiem, Just. Pewnie były też inne powody;)
    Fakt, że do czasu wytrzymywałam wszystkie jego zasłużone i niezasłużone uwagi, aż któregoś razu pękłam i powiedziałam, co myślę. Powstała burza w szklance wody, która mogła być kropelką przepełniającą czarę (ale wcale nie musiała).

    Chesterko, to w takim razie jeszcze bardziej lubię Łucję – wrażliwca. :) O mnie jedna pani z pewnego urzędu powiedziała, że jestem , cytuję, „tak skromniutka i delikatniutka, że nie na dzisiejsze czasy. Dziś trzeba być przebojowym”. A proszę, jakoś daję jednak radę, jak dotąd. :) A poza tym, rozumiem i lubię wrażliwców, nadwrażliwców, a nawet i przewrażliwionych. ;)
    A Łucja z Narnii to jedna z moich ulubionych postaci literatury dziecięcej. Choć zawsze bardziej żałowałam Zuzanny (tego że tak dorosła i zapomniała).

    Miłego popołudnia i wieczoru Wszystkim życzę.

  25. Zazdroszczę tym, ktorzy nie maja nad sobą szefa. Mój należy do tych apodyktycznych , o zmiennych nastrojach. Trudno go zrozumieć.
    Narazie mam przerwę w pracy, ale i tak czasem sie pojawia w moich snach.
    Jak ta Magda Z. sprawiła, ze to jej szef zmienił prace ?

    A swoją drogą, duzo szczęścia miały te niemowlaki.
    Pozdrawiam!

  26. Podobnie zreszta jak Pani, tyle że nie pod bombami a w zaciszu domowym, spadajaca z wysokiego przewijaka główka w dół Łucję złapałam w ostatniej chwili za rozpięte body. Gdyby to była Kapucynka, skończyłoby się noga zawieszona na moim łokciu. To sa przeżycia!
    Właściwie każda z moich trzech córek je zaliczyła.
    A Łucja potrafi słuchać cała soba, a potem przemyśliwać i przeżywać w środku. Taki wrażliwiec. Wychowawczyni mówi o niej, że jest nie z tego świata.

  27. Ulubiona Autorko, słowo, że nie. Inaczej tak byśmy sobie nie rozmawiali
    Hanusiu, zły szef gorzej Tatarzyna. Może być już tylko lepiej.

  28. I tylko tak na to trzeba spojrzeć, Hanusiu.
    Nigdy nie wiadomo, co czeka nas za najbliższym zakrętem drogi.

    Alku, naprawdę to nie Ty połknąłeś?!…? Mnie możesz się przyznać. Śmiało.
    Dzięki za dalsze zachęty. Z pewnością to przeczytam.
    Nb. do „Silnej trucizny” jeszcze nie doszłam. Wczoraj o 3.12 skończyłam „The Documents in the Case”. Muskaryna okazała się syntetyczna, nie wypreparowana z grzybków.

  29. Ja też już nie mam szefa. Zwolnili mnie przed Gwiazdką ( i to jeszcze na wychowawczym ). Madziu Z, liczyłam na taki rozwój sprawy jak u Ciebie, a tu klops! Ech, nie ma tego złego….:;)

  30. Chesterko, mnie w podobnych okolicznościach podejrzewano o połknięcie ucha drewnianej małpy. Była to cała skomplikowana intryga, w którą zamieszany był jeszcze pies. Na szczęście sprawa się wyjaśniła i żyję do dziś.

  31. Ulubiona Autorko, streściłem Pani fragment książki, którą ostatnio poleciłem. A „placet” było w tej sytuacji cytatem pudełkowym (czyli drugiego stopnia) z książki Dorothy Sayers. Jedno z bohaterów uwielbiało literaturę kryminalną z lat 30., a że mieli zagadkę do rozwiązania…
    „- Lord Peter Wimsey uciął sobie drzemkę. Harriet czuwała nad jego snem i wtedy zrozumiała, że go kocha. Oczywiście ja wiedziałam o tym od drugiej strony „Silnej Trucizny, ale Harriet potrzebowała jeszcze dwóch książek, zanim to odkryła. […] Oświadczył się po łacinie. Pod mostem. Kiedy już rozwiązali zagadkę. Nie można się oświadczyć przed rozwiązaniem zagadki, to reguła w powieściach kryminalnych. – Westchnęła. – Szkoda. „Placetne, magistra?” zapytał, kiedy się oświadczył, a on odpowiedziała „placet”. To taki wymyślny oksfordzki sposób powiedzenia „tak”.
    Widzi Pani, w tej książce jest wszystko, co jest nam drogie. Nawet Zulejka Dobson jest.
    Swoją drogą, polecajac muzykę, zapomniałem o rozwiązaniach oczywistych: Gilbert & Sullivan.

  32. MarioAnno, dziękuję za tę miłą wiadomość i za równie miłe życzenia!
    Ucieszyłam się tym kolędowym obrazkiem.
    Całemu muzykującemu gronu dziękuję za sympatię i gorąco ją odwzajemniam!
    Dla córki – najlepsze życzenia i wyrazy pokrzepienia z wiadomej okazji.
    Wspaniałego roku!

  33. Pielęgnacja urody, jeśli nawet się ją ma, to działanie uboczne.:))
    Pielęgnujmy zdrowie, rozum i charakter! (Niekoniecznie w tej akurat kolejności).

    Hanusiu, spróbuję Desplata, dzięki.

    Chesterko, a tak niewinnie i spokojnie Łucja z Narnii wygląda!
    Co za incydent, rany Boskie.

    No i gwałtu rety, MadziaZ, wylała szefa!

  34. Pani Malgorzato :D:D:D:D

    A zanim dotarlam do Pani wpisu z 11.57, przeczytalam nieuwaznie zyczenia od Kris:
    „oraz duzo radosci z pisania, pielegnacji urody i innych tworczych dzialan”..:)

    Czas jednak na wizyte u okulisty, coraz czesciej mi sie to zdarza.

  35. Jak ktoś ma od wczesnego dzieciństwa takie przygody jak z ksiażek, to nic dziwnego, że je pisze.
    A propos mrożacych krew w żyłach opowieści – 10-miesięczna Łucja z Narnii, siedzac w wózku, połknęła śrubę o średnicy 1,4 cm i dł 3,2 cm. śruba przechowywana jest pieczołowicie w archiwach rodzinnych. Otóż dziecina gmerajac raczka w wózku, dostała się pod jego podściòłkę, gdzie najwyraźniej obluzowała się śruba łaczaca dwa pręty. Siostry zaalarmowały mnie, że Łucja chyba chce coś zwymiotować, ale gdy podeszłam, ta anielsko się do mnie uśmiechnęła. Rzecz wydała się chyba po 3 dniach, podczas przewijania. Pediatra była wstrzaśnięta umiejętnościami dzieciny i poleciła dać na Mszę dziękczynna.

  36. Proszę przyjąć także od nas, wiernych czytelników, najserdeczniejsze życzenia wszelkiego dobra. Jakież było moje zaskoczenie gdy niedawno, z okazji domowego kolędowania spotkaliśmy się ze znajomymi i jedna osoba wspominając pod jakimi adresami mieszkała w Poznaniu wymieniła Jeżyce, następnie rzuciła: mieszkaliśmy tam gdzie mieszkał Paszkiet, na Krasińskiego.Po chwili, przy innym wątku rozmowy gospodyni spotkania zauważyła, że zawsze opłaca się wysyłać sygnał ESD, a ja na pytanie czy czy tym razem czekamy na wnuka, odpowiedziałam, nie. U córki tak jak u Borejków.Wszyscy doskonale się zrozumieliśmy, chociaż jesteśmy aktywnie pracującymi zawodowo dziadkami i łączy nas nie lektura książek lecz muzykowanie. Stąd wniosek, że Szanowna DUA to klasyk. Gratulujemy. Życzymy nieustającej weny twórczej i łączymy głos w radosnym „Sto lat” dla Autorki.

  37. Szczęściara z Pani, Starosto!
    Nie mieć szefa!
    :)
    Mój szef chciał mnie swego czasu zwolnić (jak skądinąd Pani wiadomo), ale ponieważ twarda ze mnie sztuka – choć cienka i rozmemłana – w końcu sam się zwolnił ;)

    Dzień dobry:)

  38. Droga Sowo P. Odnośnie przyszłej Galerii; o porażce nie mam mowy, jesteś Artystką! A nawet jakby coś nie wyszło, to spójrz na moją katedrę…jaka jest-każdy widzi:)))))Gdybym jej nie przysłała, Mama Isi by się nie popłakała….ze śmiechu;))))))))
    Och już nie mogę się doczekać. Wyobraźnia pracuje!
    DUA, Alexandre Desplat. Lubię jego kompozycje. Pisałam kiedyś p.Emilii, że jeden z utworów kojarzy mi się z Kwadransem.

  39. Miałam fuksa!:)))
    Nie spadłam na ziemię, tylko zaczepiłam się stopą za ciociny łokieć i tak sobie dyndałam w powietrzu, pod bombami.
    A kocyk, który mnie dotąd spowijał, nadal był w uścisku ciotuni.

    Zawsze lubiłam swobodę, a nie znosiłam skrępowania!!!
    Nie uwierzysz, Kris, ale nigdy w życiu nie miałam szefa!

  40. Dopiero teraz przeczytalam historie o Banaszaku! Mysle jednak, ze Pani Mama przed wyjsciem ze szpitala by sie zorientowala, ze to nie jej coreczka (nawet gdyby Banaszak byl dziewczynka). Lepiej jednak, ze byl chlopcem (domyslam sie, ze wowczas nie bylo zadnych bransoletek z nazwiskiem na raczkach noworodkow).
    Pamietam tez poruszajaca historie, ktora Pani kiedys opisala, jak wysunela sie Pani na ziemie z rak Cioci, ktora razem z Pani Mama biegla do schronu… Byla Pani jeszcze noworodkiem, ale na szczescie wszystko dobrze sie skonczylo.

  41. Dziękuję za życzenia, kochane dziewczyny!
    Co do ogrodu: tak, Buczynko, w „Córce Robrojka” dużo jest moich róż. Był to wtedy w mym życiu element dominujący. Ech, naszarpałam się ja w tym rozarium!

    Paul Desmond nieźle zgrał się z muskaryną, Alku. A co to za niepoprawną politycznie książkę czytasz? Nie mogę sobie umiejscowić tej sceny, a jakbym ją znała. Czy rzeczywiście użyto łaciny, czy tylko Ty tak określasz zgodę?

    Magdo, pisanki Twoje były wyjątkowe!

  42. Kochana Pani Malgosiu,
    prosze przyjac ode mnie troszke spoznione, lecz gorace zyczenia urodzinowe! (Ostatnio jakos umykaja mi daty). Duzo zdrowia, pogody ducha, milosci kazdego dnia oraz duzo radosci z pisania, pielegnacji ogrodu i innych tworczych dzialan! A takze wielu wspanialych, nowych lektur. Przytulam Pania i pozdrawiam z cieplej Wyspy. (Podczas mojego krotkiego pobytu w Polsce bylo -16 stopni…).

  43. Jak milo sie slucha Paula Desmonda rankiem, na dobry dzien.
    Wcale nie jako tlo muzyczne kryminalu:)
    Dziecko wyprawione do szkoly, biore powolny, poniedzialkowy rozbieg.
    Zaraz rusze z kopyta.

    Dobrego dnia!

  44. Jeszcze słówko o galerii piernikowej – przepiękna! Wielkie podziękowania dla wszystkich piernikowych autorów i dla Starosty oraz Adminki, które tą galerię tak wspaniale ułożyły!
    Podczytuję komentarze z dwóch ostatnich dni i takie pytanie ciśnie mi się na usta – czy cień tej wspaniałej hodowli róż możemy teraz odnaleźć w Córce Robrojka? :)
    A historia urodzinowa DUA wstrząsająca. Dobrze, że to był chłopiec i sytuacja się szybko wyjaśniła!

  45. Bardzo spóźnione, ale najserdeczniejsze życzenia dla Drogiej Autorki – wielu jeszcze książek do przeczytania, muzyki do słuchania, roślin do hodowania, pociechy z dzieci i wnuków no i z czytelników! I wielu codziennych powodów do zachwytu – nad wszystkimi cudami natury, które są przecież na wyciągnięcie ręki (i roweru :)
    Gorące uściski urodzinowe od całej naszej piątki!
    A spóźnionam, bo Basia i Marynia brały wczoraj udział w jasełkach i ostatnie przygotowania nas wciągnęły :)
    Hej, kolęda, kolęda!

  46. Galeria Pisanki? Świetny pomysł! Jedną taką mam już gotową!! Trochę wprawdzie namazaną , ale za to całkiem szklaną!
    Ktoś wyraził wątpliwość w istnienie wcześniejszej Galerii Pisanki. Była! Były i mazurki, i pisanki! Przecież sama pamiętam jak podeszłam do pisanki ze wstążeczką i szpileczkami! ;)
    Dobrej nocy. :)

  47. Chociaż osobiście jestem na etapie muzyki kościelnej, bo bohaterka właśnie czytanej książki powiedziała „Placet” bohaterowi podczas konsekracji katedry. Rozbrzmiewało „Niebiosa głoszą chwałę Boga”, a bohaterowie właśnie rozwiązali wielką zagadkę, jak lord Wimsey i panna Vane.

  48. Dobranoc, Sowo, dobranoc wszystkim.
    Czego by tu posłuchać na dobranoc?
    Mam problem, nie wiem, jaka muzyka pasowałaby do Dorothy Sayers („The Documents in the Case”). Finał. W roli głównej – trucizna z muchomora („muscarine”) przemycona w duszonej potrawce z grzybów leśnych.

  49. Ależ nie o wielkość ani kruchość materiału tu chodzi, tylko o kształt i fakturę! A tak naprawdę chodzi o to, że lepsza ze mnie odtwórczyni niż twórczyni. Lepsza rzemieślniczka niż artystka. Ale, jakiej tam galerii DUA nie ogłosi, sił popróbuję. Najwyżej, w razie porażki, się nie wystąpi. Albo zrobi pisankę na mazurku.

  50. Bogno, na Bachusa, toż to esej! Gratuluję. Co do galerii na święta Wielkiejnocy, to jak nie patrzeć, wychodzi że to będzie Galeria Mazanki. Próbowałem wersję odwrotną, ale brzmi jakby trywialnie. Trzymają się mnie te skrótowce bezlitośnie, proszę o wybaczenie…

  51. Część III od Bogny:

    „Dalej wszelakie fantazje literackie, marynistyczne i inne: Feblikowe dzbanki i wisienki Sondelani, turkusowy dzbanek Justysi, zupełne cuda najstarszej Chesterkowej córki i muminkowe cuda jej najmłodszej córki oraz mój faworyt kot (średniej?) córki-Kapucynki, brawa dla L.i.l.k.i za Wielki piernik, wielki uśmiech za serię puchatkową Isi i Pana Piotrusia, brawa dla Ateny – koleżanki po fachu, od byłej żeglarki, za marynarzyka, i uśmiech do Nini za piękną żaglóweczkę, fantazyjny krajobraz z foką i latarnią morską od Łucji z Narnii (której córki Chesterki?), rozczulająca skarpeta na prezenty od Ani W, boskie Renault od rodziny z Chomęcic, pomysł na piernikową wersję gry (jak podpowiada DUA) Carcassonne od Jadzi , i urocze życzenia od Justysi .
    Ufff, namęczyłam się, ale to moja mała rekompensata za nieupiecznie pierniczków, mam nadzieję, ze nie pomyliłam ani nie pominęłam żadnego autora tych cudownych piernikowych dzieł.”

  52. Cz. II od Bogny:

    „No i wszystko dalej: blond aniołek od Patrycji F, anioł czytelnik od Jadzi (6+ za pomysł), malowniczy anioł od Chesterki, zupełnie kosmiczne muzykujące aniołki od AdamaS, aniołek od Justysi z pięknie złożonymi rączkami.
    Szopki, domki, choinki to zupełne cuda: gwiazda b. jak kometa od Ani W, śliczności od Biedronki (tak mi łatwiej) – jak zrobione całe towarzystwo w szopce??, choinkowe szopki od Sondelani z pięknymi kometami, pomysłowa Święta Rodzinka od Zośki, artystyczna czekoladowa szopka od Joli, kunsztownie upieczone szopki od Mamy Isi, uroczy domek od Hani, cała bursztynowa zagroda od Beatuszki, śliczny domek od Emilii z Piły, apetyczna chatka od Kasi Cz, domek z kolorową dachówką od Zuzanny, cudo do Daisy, perłowy domeczek od Ani, zasypany śniegiem domek od Oli B.
    Wzruszyły mnie i zachwyciły następne wyroby: jeżyk synka Szarotki i Zgredzika i króliczek Gabrysi, czekoladowy renifer od Przemka, i ten z „brodą” od Marty, pięknie polukrowane łabędzie z baletnicą od Nini, podziękowanie dla Biedronki za konia na biegunach, śliczne rybki Buczynowych córeczek, muchomor i sowa z pięknymi lukrowymi konturami od Kapucynki, słodkie reniferki i misie od zdolnej rodziny z Chomęcic, choinkowy las i choinki 3D od Justysi, wiewiórka z pustym brzuszkiem od Ani, ptaszki i koniki z tańczącymi aniołkami od SowyP, pomysłowe jabłuszka od Aleksandry.”

    CDN

  53. Bogno droga, Twój wielki komentarz nie zmieścił się tu, więc pozwól, że go podzielę i zacytuję w kolejnych wejściach.
    Oto manifest od Bogny:

    ” DUA – kwestia szaleństw jest bardzo indywidualna, ale nawet ja z szalonymi głównie pomysłami, bo jak przychodzi do realizacji robię się zbyt poprawna, nie wymyśliłabym chyba kilkuset krzaków róż w ogródku – u siebie mam jeden, a i tak wiecznie jestem poraniona do krwi – ja bym raczej w ramach szaleństw weszła na gór(k)ę wys. max. 500m, to byłby wielki wyczyn.
    Ale koniecznie muszę wrócić do Galerii Piernika, sama nigdy ich nie piekłam, ale chyba spróbuję.
    Gratuluję wszystkim, jestem po prostu zachwycona i „zmiażdżona” tymi zdolnościami, fantazją, precyzją, idąc po kolei, Sowinym pomysłem, z którego powstał plakat, różnobarwną gromadką Scoiattolo, perfekcyjną elegancką grupką Ann, błękitną gwiazdką Nini, ślicznymi pierniczkami Biedronki ze ślimaczkiem na czele, wdzięcznymi wytworami Buczynowych córeczek, uroczo zdobionymi gwiazdeczkami od Asi, tymi od Magpie z wielkim piernikowym sercem, imponującą piernikową tablicą i wiszącymi cudeńkami od Sondelani, wszystkim co przysłała niesamowita rodzina z Chomęcic, niebieskim lukrem od Historynki, piernikowym witrażem od Justysi, kolorowym bogactwem od Moni, z pięknym różowym lukrem (zwł. pysiaczkami) od Joli, kolejnym witrażem od Ani, kolorowymi ślicznościami od Oli, reniferkami od Zuzi12, białymi księżycami od Magdy Z, smakołykami rodzynkowo-orzechowymi od Aleksandry, wędrującymi w świat do dobrych ludków od Paczki chusteczek, piernikiem na cały 2016 od dzielnej podróżniczki Agnieszki Cz. ”

    CDN

  54. Haniebnie sie spozniam z zyczeniami, ale za to jakie sa gorace:)
    Pani Malgorzato, nie bede sie rozpisywac: WSZYSTKIEGO NAJLEPSZEGO!

  55. Dobry wieczór.
    Muszę rozebrać choinkę. Nie lubię tej roboty. Niestety, mus to mus. Wspólnymi silami ja i Burza wywaliłyśmy naszą choinkę na podłogę. Bombki potłuczone, woda wylana na dywan, ojojoj. Ja rzucałam piłkę, pies pędził za nią jak strzała przez pokój, a dywan, spod psich łapek, w kierunku przeciwnym. Akcja i reakcja, a biedna choinka, stojąca na feralnym dywanie, padła ofiarą praw fizyki. Może jeszcze odratuję…

    Galeria mazurka? Jestem za:D Lud tworzy istne cuda.

  56. Dobry wieczór:)
    Pamiętam jak przed pierwszą Galerią Pisanki (chyba była tylko jedna?) zastanawialiśmy się wszyscy czy powinna to być galeria pisanki, czy też mazurka. Może w tym roku będzie G. Pisanki i Mazurka? Co komu spod ręki lepiej wychodzi??)))Ale to jeszcze za wcześnie na takie rozważania. Na wszystko niech będzie właściwy czas. Wracając do pierników….dzisiaj schrupałam ostatniego w tym sezonie…:))) Został jeszcze domek – katedra, ale jakoś nie ma chętnych:( zupełnie nie wiem dlaczego…,cha,cha!!

  57. Jadziu, Twoja Mama jest po prostu bardzo hojna :) A ja miałam kiedyś fazę dokładnie odwrotną; kroniki rodzinne odnotowują zupę koperkową bez koperku, szczawiową bez szczawiu, makowiec bez maku… Po tym ostatnim rekordzie panna z głową w chmurach trochę oprzytomniała :)

  58. Sowo, rozumiem Cię – ja i pisanki to jak słoń w składzie porcelany. Chyba że….okleję je pierniczkiem i od razu pomysły przyleca.
    Ann, ja też wyciskam z woreczka, tym bardziej doceniam misterię. Lukier bywa nieposłuszny: raz kropnie, raz przerwie itd Sondelani robi podobne cudeńka.

  59. Dziękuję, miła Joanno Elwart!
    Formularz nasz tak został ustawiony, że pilnuje na wszystkie sposoby. Linka nie przepuści, a jaki srogi jeśli idzie o niektóre wyrazy!
    W ogóle, ma swoje gusta, a nawet fanaberie. Ale pilnuje i to dobrze. Przetrwaliśmy już ze trzy albo i cztery ataki hakerskie, a z tym nowym, zmyślnym formularzem będzie jeszcze lepiej.

    Ann, to szykujmy się na pisanki!
    A o mazurkach może też pomyślimy.

  60. Kochana Pani Małgosiu!
    Dobrze, że się komentarz do spamu dostał, bom się nie planowała reklamować w Pani Domu. Z Panią odczuciami polekturowymi chciałam się podzielić. A że „Feblik” taki sprytny bardzo się cieszę. Kiedy o nim opowiem blogowo, w mailu link prześlę. Jak należy.
    Niech się Zgryzotka jak najrychlej objawia!
    Uściski!

  61. Ha! Ten ANONIM to ja (hi, hi), a wcale nie chciałam być anonimowa, no bo niby dlaczego? Internet, albo komputer spłatał nam figla. Jeszcze raz pozdrawiam i cieszę się, że życzenia się spodobały:):)

  62. Myślenie o Wielkanocy w styczniu to bardzo optymistyczne ćwiczenie, przypomniały mi się dawne szalone galerie pisankowe, a ta pisanka DUA z Bobciem! Było też, o ile pamiętam, fluorescencyjne dzieło rodzinne, przezabawne! Oczko u mnie silnie osłabione, ale nic to, uwierzę może dzięki DUA, że mam w sobie „coś” :-) Tak szczerze, to zabawa z dekoracjami pyszna, bo jak człowiek skupi się na ręce, to przez chwilę wyłączy głowę. Aha, zapomniałam, z miłych rzeczy, wznowiono „Dzieła (niemal) wszystkie”, J. Przybory.
    Miłego wieczoru:-)

  63. SowoP, ale to mają być jajka kurze, nie sowie. Spokojna głowa.
    Uwaga: można pisankę OKLEIĆ!

    Ann, niby to zwykły rożek i domowy lukier, ale ja tak nie potrafię, jak Ty, pierniczków ozdobić. Trzeba mieć coś w ręce! Jakąś pewność i moc.
    I w oku. I w sobie. Precyzję?

    Jadziu, Twoja Mama chyba jest swój człowiek.

  64. W przypadku pisanki strach może oblecieć, jeśli wymsknie się z rąk lub koszyka. Chociaż taka pisanka po przejściach ma coś w sobie ;)
    A z mazurkami to różnie bywa, w mojej rodzinie już chyba 2 razy trzeba było ratować spływający kajmak. A, i raz prawie cała rodzina zagniatała ciasto kruche, bo było takie sypkie. Dopiero po świętach okazało się, że zamiast 90g cukru mama dodała 90 dkg…
    Ale te historie mogą być wyjątkami od reguły :D

  65. Dzień dobry, nadrabiam właśnie miłe zaległości w KG. Wannabe, nieustannie trzymam kciuki! Miła Chesterko, dekoracje to zwykły domowy lukier+ rożek skręcony z papieru lub woreczek z dziurką. Pogłaszcz koniecznie ode mnie Waszego koteczka :-) „Rok ogrodnika” przypominany w styczniu bardzo krzepi, aż człowiek zaczyna się zastanawiać, co tam w tym roku nam wyrośnie… Na razie w karmniku tabuny sikorek, dwa dzięcioły i sójka, a w ogrodzie kosy huśtają się rozkosznie na pozostawionych dla nich na drzewach jabłkach. Byle do wiosny. Miłej niedzieli!

  66. Pamiętam pisankowe, pamiętam, ale mazurkowej jeszcze nie było. Ciekawe, że mnie właśnie pisanki napełniają trwogą. Na myśl o namalowaniu czy wydrapaniu czegoś własną ręką na jajowatej powierzchni umykam do dziupli:)

  67. Kochana Bożeno (wiad.pryw.), toż to prawdziwe Fluidy były!
    Dziękuję serdecznie za tę miłą pamięć.

    SowoP, a nie – Galeria Pisanki? Mieliśmy tu już takie galerie, a w nich – naprawdę bajeczne eksponaty!
    No i wiesz – przed pisanką nikt chyba nie odczuwa owego paraliżującego lęku!
    Pisanka musi się udać.

    Ale wizja różnych wersji Mazurka Literaturka też mnie urzeka.
    Zobaczymy!

  68. Święta minęły, a mnie wciąż wypieki w głowie. W sumie, Wielkanoc już za pasem, znowu będzie można poszaleć artystycznie w kuchni. I wiecie co? Zamarzyła mi się Galeria Mazurka. Mazurek jest ciastem szybkim i prostym, jego chyba już naprawdę nie da się zepsuć – ani przeleżakować, ani zbrylić. A ileż możliwości zdobniczych! Zobaczyć dwadzieścia różnych Mazurków Literaturków… wszystkie będą upieczone z tego samego przepisu, a w efekcie każdy będzie smakował i wyglądał inaczej, ha!

  69. Pani Małgosiu, spóźnione, serdeczne życzenia urodzinowe. Zdrowia, miłości, pogody ducha, dobroci i tej świeżości ducha, która z Pani wciąż emanuje. Niech Dobry Bóg nadal sprzyja.

  70. Ach, dzień dobry, jakież zawstydzone dzień dobry!
    Pani Małgorzato, życzenia najcieplejsze ślę wraz z Córą i Synem, wiernymi przyjaciółmi w Jeżycjadowej przygodzie. Zdrowia, nieustającej radości wśród Kochanej Rodziny, w ogrodzie książek i róż, i – to już chyba życzenia dla nas wszystkich – niewyczerpanych pokładów tego krzepiącego optymizmu, którym Pani nas tak hojnie obdarowuje. Wszystkiego Dobrego!

  71. Joanno, wiem, wiem, już mi to kiedyś tutejsi Księgowi uprzytomnili. Zaszczyt dla mnie!

    Anonimie, a cóż za piękne zdanie Shawa! Nie znałam!
    A jakie prawdziwe! W 100%!

  72. Dzień dobry:)Utrudniony dostęp do internetu sprawił, iż dopiero dzisiaj przesyłam Pani serdeczne życzenia urodzinowe w postaci słów napisanych kiedyś przez Bernarda Show, a będących POTWIERDZENIEM Pani wcześniejszych wypowiedzi: „Zatrzyj ręce i wez się do roboty.Krew zacznie ci lepiej krążyć, a umysł lepiej pracować.Przepływ życia w tkankach szybko wypędzi z twojego umysłu zmartwienia. To najtańsze lekarstwo jakie istnieje na ziemi – i jedno z najlepszych”. Miłego dnia :):)

  73. Łucji z Narnii spodobal się pomysł z piernikowymi życzeniami od Justysi, a nad Carcassonne aż krzyknęła z zachwytu, obiecujac sobie zrobić za rok te same.
    A ja wpatruję się właśnie z podzieem w domek Oli z wesołym bałwankiem i pejzaż Beatuszki, do której pięknie się uśmiecham, wspominajac nasze spotkanie w Poznaniu.

  74. Miła Joanno Elwart, Twój komentarz, z racji posiadania pełnego linku, wpadł automatycznie do spamu, alem go przeczytała, co więcej, poszłam za linkiem.
    Dziękuję! Gratuluję! Ciekawe miejsce.
    Może zainteresuje Cię wiadomość, że „Wnuczka” sprzedała się w nakładzie 80 tys., a „Feblik” już ją goni i siedzi jej na karku.

  75. Alku, nie wnikajmy więc. Lepiej nie.

    K8, dziękuję za pamięć i dubeltówkę!
    Rzeczywiście, oglądania mamy dużo w tym roku. Ja właśnie sprawdziłam misie z Chomęcic: dwa z nich naprawdę mają rzęsy!

  76. Dzień dobry! DUA, proszę przyjąć spóźnione, ale szczere urodzinowe życzenia zdrowia i dobrego humoru, wspaniałych czytelnikow i 3 buziaki z dubeltówki. :) Sto lat!
    Galeria piernika uzależnia. Dzisiaj odkryłam olbrzymie serducho Magpie.

  77. Łaskawa Pani, wszyscy mamy interesujące geny, to tak jak z prawem uścisku dłoni. Mój teść odbierał swój dyplom od polskiego prezydenta, polski ściskał amerykańskiego, w efekcie per bliska procura ściskałem się z prezydentem Bushem. A obawiam się, że były też znacznie gorsze przypadki.

  78. Cha,cha, mamo Isi!
    Widać musiał.

    Chesterko, to jedna z jego książek, które mniej lubię. Wiem, że świetna, ale i mnie do serca nie przypadła tak, jak inne jego dzieła.

    Alku, a to dopiero!
    Jakże interesujące masz geny.

    Wiewióreczko, słusznie prawisz.
    Jak się nie uda, nie trzeba tego koniecznie zjadać. Można dać psu, albo ptaszkom.

  79. Co to znaczy jednak, jak się człowiek na czymś zafiksuje! Przeczytałam „6 stycznia”. Bowiem zasadniczo umiejętność czytania nie jest mi obca;) No to trudno. Skoro p.Banaszak nie chce być znany, to pozostanie nieznany.

    Rozarium marzeń! To szaleństwo jest mi bliskie. Tylko że miejsca w ogrodzie coraz mniej.

    Właśnie 10 stycznia 49 roku p.n.Ch. Juliusz Cezar przekroczył na czele swej armii Rubikon i powiedział owo słynne Alea iacta est. Że też mu się chciało w taki ziąb wychodzić z domu.

  80. Dzień dobry! Ostatnio 20 lat temu czytałam Čapka i bardzo go lubiłam. Ale „Fabryka absolutu”, która wpadła mi w ręce w zeszłym roku, jakoś mnie rozczarowała. Może coś prześlepiłam. Czy DUA zna tę ksiażkę i co o niej myśli?

  81. Dzień dobry wszystkim. Mamo Isi: mój dziadek startował jako lekkoatleta na olimpiadzie w Paryżu (1924, tak, zgadza się, „Rydwany Ognia”). Wszyscy są ze wszystkimi jakoś powiązani. Pani Autorka z Banaszakiem dniem urodzenia, Banaszak z nie-tym Banaszakiem nazwiskiem, mój dziadek z nie-tym Banaszakiem profesją, a ja z moim dziadkiem w sposób naturalny. Jaki ten świat jest mały.

  82. Przyznam szczerze, że także nie bardzo pojmuję tego paraliżującego strachu przed gotowaniem. Ludziska, przecież ewentualne nieudane potrawy nie eksplodują, nie powodują obrażeń na ciele i duszy. No, chyba, że zranioną ambicję, ale to też całkiem niepotrzebnie, bo wszak na błędach się uczymy i następnym razem pójdzie już całkiem dobrze. W dodatku porażki w tej dziedzinie naprawdę zdarzają się rzadko. Zawsze jakoś tam da się to zjeść :)
    No, oczywiście należy pamiętać o podstawowej zasadzie: nie urządzamy debiutów kulinarnych na ważne przyjęcia. Wtedy zawsze lepiej wybrać coś co nam zawsze dobrze wychodzi. Ale tak poza tym to hulaj dusza, próbujmy eksperymentujmy, czarujmy. Ach, jaka to satysfakcja, kiedy uda się coś całkiem nowego! Idę, chyba coś ugotuję!
    Przepraszam jeśli się wymądrzałam.

  83. Mamo Isi, to NA PEWNO nie ten!
    Musiałby się urodzić w styczniu 45, nie w kwietniu.

    Capek: każde jego słowo jest prawdą! A już zwłaszcza w „Roku ogrodnika”.
    Jednakże należy panować nad namiętnościami, bo inaczej one zapanują nad nami. To się już działo: cudowne rosarium zaczynało przejmować władanie nad moim życiem!
    W pewnym momencie spisałam sobie wszystkie posiadane odmiany i ilości i jak zobaczyłam tę listę, popukałam się w czoło.
    I rozdałam swoje róże.
    W większości, w większości.

    Ateno, pozdrowienia dla uśmiechniętego majtka.
    Nie zjadaj go nigdy.

  84. Bo go nie ma, Grace!
    Ale zapewne będzie.
    Co do linku: ależ nie szkodzi!
    Co do prób kulinarnych (i każdych innych) – nie ma czego się bać!
    Odwagi!

  85. Pani Małgosiu, przepraszam bardzo za ten link, nie byłam pewna, jak inaczej mogłabym wysłać zdjęcie. Dziękuje bardzo za miłe słowa, to pierwsze ciasto które upiekłam od dawna, i do tej pory nie mogę się nadziwić, ze wyszło – i do tego w pełni jadalne! Nie jestem olbrzymim antytalntem kulinarnym, ale strach paralizuje.
    A propos książek anglojęzycznych, biorąc pod uwagę to, ze mieszkam w Anglii od dobrych paru lat, staram się czytać na zmianę książki po Polsku i Angielsku, najcześciej obie na raz. Niestety, w dosłownie żadnej księgarni w której byłam – a byłam w naprawdę wielu – nie znalazłam ani jednego angielskiego przekładu Jeżycjady.

  86. Na wariata wrzuciłam w gugla hasło Banaszak ur.1945 i oto co się ukazało: Witold Banaszak (ur. 6 kwietnia 1945 w Poznaniu) – polski lekkoatleta, płotkarz. Więcej w wiki. Chyba go mamy;)

    A w kwestii szaleństw ogrodowych najbardziej miarodajnie wypowiedział się Capek:
    „Niech nikt nie sądzi, że (…) uprawianie ogrodu stanowi bukoliczną i medytacyjną czynność. Jest to [bowiem] namiętność nie do zaspokojenia.”
    Tym niemniej wizja Starosty sadzącego kilkaset róż w kilkudziesięciu odmianach zaparła mi dech;)

  87. Nie zapomnialam, caly dzien myslalam ( taki mi czasem odbija) o urodzinach. U mnie wciaz dziewiaty, zyczenia pomyslane na czas.
    Niech do Starosty wraca to dobro, co rozsiane zostalo, tylko plony prosze zbierac.
    Dziekuje za ten kat, gdzie ja bym znalazla tylu madrych ludzi ze wspsnialym poczuciem humoru. ( Mamo Isi padlam jak przeczytalam o kocie.)
    PS Marynarzyk jeszcze zyje, wyleguje sie wsrod gwiazd, ktorych nie przeslalam.

  88. Mąż się ucieszył z pozdrowień i bardzo dziękuje.Nie zna wszystkich tomów Jeżycjady, tylko niektóre,ale jest wielbicielem rodziny Borejków.Poza tym wie dobrze,jak bardzo przez tak wiele lat uszczęśliwia mnie Pani twórczość.Ze wzruszeniem wspominam, jak wiele lat temu przywiózł mi dopiero co wydany egzemplarz „Nutrii i nerwusa”.Dumny był jak paw,że zdobył książkę niemal na drugi dzień po tym jak trafiła do księgarń.I słusznie, bo moja radość nie miała granic.
    Dobrej nocy po – mam nadzieję- udanym dniu.

  89. Ha!
    Miałabym nie rozumieć?!
    W pełni! W pełni, Beato V!

    Dorole, dzięki, wszystkie zaplanowane już napisałam. Teraz czas na te niezaplanowane. Będzie ciekawie. Pozdrawiam serdecznie!

    Duśko, kiedyś wspomniałaś, ale ja się zawsze z tego ucieszę!:)))

    AniuG, piękna historyjka, mamy podobną w domu! Też z Wileńszczyzny etc. To nie musiała być pomyłka, czasem przecież nie było jak dotrzeć do lekarza, nie mówiąc już o biurze parafialnym lub o sołtysie! Czasem znów zapisywano nie dzień narodzin, tylko datę zgłoszenia.
    Oj, to ci były czasy!

  90. Duzo cieplych mysli od moich chlopakow i ode mnie w ten dzien „bardzo cieply, choc styczniowy”!
    Tak, czytajac Pani wspomnienie z pierwszego dnia urodzin, pomyslalam sobie, ze wlasciwie urodziny dziecka to – swieto matki. To dla niej byl ten najintensywniejszy dzien w zyciu. Nie wiem, czy mnie Pani rozumie?

  91. Najserdeczniejsze życzenia urodzinowe, Droga Autorko! Żeby tej potężnej mocy twórczej wystarczyło na wszystkie zaplanowane tomy Jeżycjady (i na te niezaplanowane również)! Są to, ma się rozumieć, bardzo samolubne życzenia, bo chciałoby się czytać i czytać…

  92. Och, daty urodzin bywają tajemnicze. Moja Mama ma w metryce wpisaną datę 22.02.1940. Taką datę podał dziadek( jej Tata), gdy po repatriacji z Wileńszczyzny wylądowali w Polsce( czasowo okolice Szczecina). Tyle, że dziadziuś po 5 latach wojowania( kampania wrześniowa i partyzantka) nie bardzo pamiętał i pomylił się nieco, o… 2 lata. Miesiąc też pomylił- wrzesień to był. Drugą córcię również odmłodził, o rok. Panie z wiadomych względów dat nie prostowały…

  93. Kochana DUA, coś dla ducha (róże), ale i coś dla ciała (sznycelki):). Czy wspominałam Pani, że Róża przepada za jeżycjadowymi okładkami? Często prosi, aby jej pokazać te „jóźne dziecinki”:).

  94. Joanno, wieczorem już wina nie pijam, więc spełniam toast wodą z cytryną i sokiem malinowym. Wasze zdrowie! Dzięki za życzenia, pozdrowienia dla męża!
    Kapucynko, dziękuję i zdrowia Ci życzę! Pij cytrynkę z miodem!

    Zuziu, a to ci heca z tymi urodzinami o dacie niewiadomej!

  95. Pani Małgosiu, do moich porannych życzeń dołączam toast za Pani zdrowie i pomyślność, który niniejszym spełniam wraz z moim mężem winem czerwonym wytrawnym.:) Mąż z kolei załącza najlepsze życzenia.:)

  96. Dobry wieczór!
    Jaki miły, miły dzień dzisiaj! (Chociaż trochę jeszcze choruję). Wszystkiego NAJlepszego Droga Pani Małgosiu! Przesyłam wirtualne uściski i całuję w nosek! Nie będę Pani za bardzo zarzucać tymi życzeniami, wiem, że przyjęła ich Pani dzisiaj baaardzo dużo i może być już zmęczona (a może wcale nie?). Ale muszę Pani znowu podziękować! Dziękuję! Za wszystko!

  97. Isiu, dzięki! Z daleka chucham na Pisklątka.
    Zaraz wprowadzę poprawkę do opisu Galerii. Rycerski Pan Piotruś nie może zostać pominięty!

    Dziękuję, miły Mery-nosku! (wiad.pryw.)
    W przyszłym roku i Ty musisz nam przysłać swoje słynne pierniki! – to znaczy, zdjęcia tychże.
    Pozdrowienia dla wszystkich w domu!

  98. Kochana Pani Małgorzato! Najserdeczniejsze życzenia od całej naszej czwórki! (Króciutko, bo Ptaszęta nasze, bidulki chore usnęły i powinnam pójść ich śladem). Ściskamy mocno!
    Dodam jeszcze szybko ważne sprostowanie- pierniczki wykonywaliśmy na cztery ręce z Mężem.
    Anioł Patrycji F., marynarzyk Ateny i wszystkie pierniczki robione przez dzieci – rozczulające. Wszystkie pierniki – piękne i pomysłowe. Dziękuję za Wspaniałą Galerię!

  99. Ah, jaka piękna historia o Pani narodzinach. Moja babcia też jest z tego roku i właściwie nie wiadomo czy urodziła się 24 grudnia 1944, czy 1 stycznia 1945, jak ma w dokumentach, to też przez te wojenne zamieszanie.
    Może ten Banaszek napisałby serię powieści dla młodzieży?
    :))

  100. Serdeczności urodzinowe także ode mnie :))) miłych polowań na nowe książki, księżycowych zachwytów, dobrej kondycji na przejażdżki rowerowe i spacery, spiżarni zawsze pełnej smakołyków, rodzinnego ciepła, miłości i radości oraz nieustannej Bożej opieki.

  101. Zgredziki, Bogno, dziękuję!
    Co do szaleństw: jako Wielkopolanka jestem dziwnie racjonalna. Nie szaleję.
    Aha, zaraz, był czas, że zaszalałam: posadziłam w ogrodzie kilkaset krzewów róż w kilkudziesięciu odmianach.
    Ale ostatecznie realizm zwyciężył: już nie byłam w stanie tego wszystkiego poprzycinać, poopryskiwać i pookopywać. Musiałabym chyba przestać pisać książki, przestać czytać, a zajmować się tylko tymi pięknymi bestiami.

    Jane (wiad.pryw.)- dziękuję, kochana. Co za miły obrazek – cieszę się!
    Pozdrawiam serdecznie całą miłą Rodzinę!

  102. Dobry wieczór!
    Spieszę z życzeniami do Ulubionej Autorki! Tyle pięknych słów zostało tu dzisiaj napisanych i ja się pod nimi wielkimi literami podpisuję!! Samych radości Pani Małgorzato!! I jeszcze piękny bukiet róż wirtualnie przesyłam!!! Pozdrowienia i uściski od całej rodzinki:)

  103. Wielu najlepszych książek, dużo zdrowia i wszystkiego najlepszego dla naszego Kochanego Starosty.

  104. Ojej,wysiadł nam internet na parę dni, skończył się limit po 2 tygodniach, chyba niedługo będzie na kartki!!!!
    A tu tyle się dzieje!!!
    Przede wszystkim urodziny naszej DUA – życzę Pani nieustającego zdrowia, również dla najbliższych, bo problemy ze zdrowiem naszych bliskich bolą bardziej niż nasze własne, codziennych zachwytów nad tymi wszystkimi cudami, które zdarzają się wokół nas bez przerwy (a to śnieg, a to słońce, a to zapach jakiegoś kwiecia, czy zakwasu buraczkowego, a to stosik lektur jeszcze przed nami, a to ciepło kubka z gorącą herbatą itd, itd), tej świadomości, że jest Pani potrzebna tylu ludziom (musi to być miłe uczucie, bo bycie potrzebnym to chyba najważniejsza sprawa w życiu), no i jakichś fajnych szaleństw, bo trzeba być szalonym od czasu do czasu (ciekawam co by to mogło być w Pani wykonaniu? :)).
    Jadzi życzenia o trzech książkach do czytania bardzo trafne, też tak mam: jedna na stole w kuchni, druga na stoliku nocnym i trzecia na ulubionym fotelu, bo kto to widział latać z książką i okularami po całym mieszkaniu.
    Do wspaniałej Galerii Piernika jeszcze się odniosę, bo dopiero rzuciłam okiem i po prostu mnie z a t k a ł o – coś fantastycznego :)

  105. Drogi Jaśku z Rodziną!
    Ważność zdrowia jest zaledwie odrobinę przeszacowana. Mam na myśli to, że są rzeczy od niego ważniejsze. Jednakże niezmiennie utrzymuje się ono w pierwszej piątce najlepszych życzeń.
    Nawiasem mówiąc, sto lat najzupełniej mi wystarczy, dziękuję.
    Całą Rodzinę czule pozdrawiam!

  106. Sto lat Pani MM! A nawet 250lat!!! Co prawda pisze pod, moim nickiem ale to nie są tylko moje życzenia. Nie, nie. Składam życzenia od całej rodziny :). A zatem życzymy przede wszystkim zdrowia(bo zdrowie według powszechnej opinii jest najważniejsze), szczęścia, pomyślności , równie cudownych książek jak te, które Pani już napisała i wszystkiego czego sobie Pani życzy.:))) A tak już ode mnie, to te pierniki, wszystkie piękne, aż żal je jeść:)
    .Serdeczne pozdrowienia z zimowej,mroźnej, ale za to bezśnieżnej stolicy Polski ślą
    Mama Jaśka, Tata Jaśka, Marysia z Zakopanego i mieszkający w 3/4 nazw Jasiek ☺

  107. Dziękuję, luby Wójcie! Wiem, i Ty wiesz, co ja wiem.

    Duśko, i sznycelki?! I różyczki frywolitki?
    Dziękuję i ściskam Różyczkę!

    Zuziu12, całus!

  108. Ach, już widzę, że zamiast torciku mamy dzisiaj urodzinową zapiekankę. Świetnie, jeśli o mnie chodzi. Też uległam świątecznemu zasłodzeniu.

  109. Nie zapomniałam, nie zapomniałam!
    Kochany Starosto, z całego serca życzę Wszystkiego Najlepszego! Niech te dwa słowa ( te napisane wielką literą) wyrażą wszystko, co w tym sercu mam, kiedy myślę o Staroście, a co , to już Starosta dobrze wie!
    A torcik jaki dziś tu mamy?

  110. Kochana DUA, choć już późno, to ja i tak przynoszę na miłe urodzinki własnoręcznie usmażone sznycelki (czy Starosta lubi?)! Hip, hip! Hurra, hurra, hurra! Jak miło wirtualnie świętować ze Starostą i przekonać się, że uczucia do naszej ulubionej Autorki dzieli tyle czytelniczek i czytelników. DUA, jest nam Pani tak potrzebna! Proszę pisać, proszę być zdrową i proszę się nie zmieniać [tutaj Duśka wręcza bukiet różyczek frywolitek i zwiewa]!

  111. Jolu, L.i.l.k.o, dziękuję!
    Beato, pozdrawiam całą rodzinę i przesyłam uściski!
    Jest mi bardzo, bardzo miło!

  112. Kochana Zośko, dziękuję za „Spiegel im Spiegel”- wpisałaś się pod poprzednim piernikiem…Ale i tak znalazłam.

    Madziu, „Glassville” niewarte tych pieniędzy.
    Popatrz na e-bay lub na EnglishBooks.pl.

  113. Kochana Pani Małgosiu! Życzę Pani, aby zawsze była Pani wesoła i aby uśmiech nigdy nie schodził z Pani twarzy! Zdrowia, szczęścia i swobody oraz miłości do bliźnich i świata.
    Wszystkiego najlepszego!
    :)

  114. Donoszę, że ann już poniekąd uratowała sytuacje , bo mi znalazła na allegro dwie książki Queena po kilkanaście złotych. Reszta wciąż w okolicach pięćdziesięciu lub powyżej. Ale w przyszłości będę czujna. :)

  115. Kochana Pani Małgosiu! Proszę przyjąć serdeczne życzenia z okazji urodzin, żeby ciągle cieszyła się Pani dobrym zdrowiem i pogodą ducha.

  116. Szukałam na Bookcity i w krainie książek, słowo daję.
    No, czasem cena spadała do 70 zł. ;)
    Ellery jest CENNY. :) (A w Jagiellonce mieli tylko 10 tomów, w tym Glassville , pisane przez ghostwritera).
    Sprawdziłam raz jeszcze, by nie być gołosłowną. Kraina Książek, Calamity Town (rok wydania 2012) 65, 50 zl. Lub w twardej oprawie 139,61 zł. Marzenie.

  117. Najlepsze życzenia dla dzisiejszej Solenizantki- DUA , od całej naszej rodzinki. Pamiętałam już przed północą, ale przysnęłam i nici z niespodzianki:).
    Co tam dużo mówić: niech się darzy na dalsze lata, aby następne marzenia się spełniały( ja też tak mam) i obficie lała się Boża łaska.
    A radości nigdy dość, a jak tu się ma DUA nie cieszyć, kiedy często bywa u KC tak jak u nas: po całym domu, gdzie wzrok nie sięgnie tomiki Jeżycjady. Co rusz słychać: „Tato, a jaką książkę teraz czytasz , bo zginęła mi gdzieś…” i tu pada stosowny tytuł:). Na prezent pod choinkę od Zuzi i Jasia dostałam „Na Gwiazdkę” i to ciężko wywalczone, bo w toruńskich księgarniach nie było nigdzie, w końcu w jedynej internetowej była dostępna i przybyła w…samą Wigilię:). Wśród ciast świątecznych oczywiście pyszny piernik mamy Żakowej i jak co roku trzy puszki lukrowanych pierniczków….niestety nie zostały wysłane do uroczej Galerii Piernika. I tyle radości z DUY twórczości….
    Serdeczności
    Beata z rodzinką

  118. Sowo, teraz mi się przypomniało, że też miałam podobną przygodę w zeszłym roku. Pierniczki udało się upiec, lecz mimo wielu starań ani trochę nie zmiękły. Więc zjedliśmy takie suche twarde kulki ;)

    DUA, niedawno też zakupiłam taką większą torbę, chociaż i tak zazwyczaj noszę plecak (bardzo odmładza :)). A, ostatecznie, to jak coś się nie zmieści, to książkę można poczytać w drodze. I, co mnie zdziwiło, to ludzie częściej do mnie podchodzą, kiedy czytam. Tzn. jeśli potrzebują pomocy, to z tłumu zazwyczaj wybierają właśnie osobę z książką, a nie kogoś kto zwyczajnie stoi. To chyba jakaś moc przyciągania z książek bije :)

  119. Kochana pani Małgorzato!
    Od naszej rodzinki zebrałam kilka słów dla Pani i czym prędzej je przekazuję:
    Michałek: „dużo zdrowia, dużo ciekawych książek, dużo gazetek miłych, żeby wojny nie było, dużo miłości do swojego synka i dużo miłości do samego siebie. Buziaczki!”
    Paweł: „weny do pisania i do ofiarnego życia”
    Ja: po prostu DZIĘKUJĘ (wiadomo Komu) za Pani dobre życie i życzę, by było dla Pani wspaniałym przedsionkiem Pełni.

    Nawet Witoldek – wierzymy, że na Pani cześć, postawił dziś swoje pierwsze kroki :-) Za tydzień kończy roczek. Hip hip hura!

  120. Pamiętam, jak się zalewałam łzami czytając „Słoneczko”. Żadna inna książka dzieciństwa tak mną nie wstrząsnęła. Trochę później, oczywiście, śmierć Podbipięty. Ja tego Sienkiewiczowi nie daruję, bez względu na Rok tegoż. No chyba żebym darowała, bo w końcu kobieta zmienną jest, a trochę czasu od tej chwili minęło;)
    Ale za rok, za dwa będę czytać Trylogię Asi i Zosi i co ja im powiem, jak dojdziemy do tej strasznej chwili?
    Nie, chyba jednak Sienkiewiczowi nie daruję. To było czyste, nie skażone niczym świństwo.

  121. Zaglądam znowu i widzę, że była mowa o aranżacjach. Wyznam, że to właśnie one szczególnie mnie interesują w naszych galeriach (piszę „naszych”, bo się współpoczuwam, nawet jeśli fizycznie nie uczestniczę ;-)). Zawsze z zaciekawieniem podglądam szczegóły i szczególiki spoza pierwszego planu. I sprawia mi to niebywałą przyjemność!

  122. Madziu, poszukaj w Googlu antykwariatu anglojęzycznego. Jest też księgarnia BookCity, mają dział antykwaryczny.
    No i na polskim e-bay są tanie jak barszcz angielskie książki używane.
    Ten Ellery po 99 to chyba musi być pierwsze wydanie, albo inna rzadkość. Zwykle jest taniej.

  123. Nicos, dzieńdoberek, miła entuzjastko!
    Dziękuję za pamięć! Przesyłam uściski!

    Jadziu, a ja zawsze kupuję sobie duże, pakowne torebki, takie, do których wejdzie i kilo mandarynek, i pojemnik „Ludwika”, i książka lub nawet trzy.

  124. Ha!
    Mam tych książek chyba z 93 i to się robi leciutko dyskomfortowe, bo nie nadążam! ;)
    A ostatnio czytam drugą część wspomnień Joanny Szczepkowskiej „Wygrasz jak przegrasz”. I parę innych;) Natomiast z listą księgarni anglojęzycznych chętnie bym się zapoznała. Bo Ellery’ego już dawno znalazłam, ale za 99 zł za egzemplarz. Nie wydolę. ;)
    Jeszcze raz szczególnie ciepłe i serdeczne uściski urodzinowe!

  125. Jadziu, można jeszcze nalać do środka gorącego karmelu, uzyskując w efekcie wielką, bursztynową bryłę.

  126. Fakt, Jadziu, ja bym nie eksperymentowała w tym przypadku. ;)

    Beatuszko, a żebyś wiedziała. Miałam w pamięci tę Marysieńkę narysowaną po mistrzowsku przez Wandę Romeyko i NIGDZIE nie mogłam jej znaleźć, przez lata! Były wznowienia „Słoneczka”, ale z innymi obrazkami.
    A Ty zdobyłaś odpowiednie wydanie. I to ja byłam wzruszona!

    Jesienna Ado, dziękuję za pamięć i życzenia!

    SowoP, oczywiście, że oświetlenie i aranżacja bardzo zdobią pierniczki, szykowane do Galerii.
    Twój afisz pod tym względem jest wzorowy!

  127. Oj, tak :) Ostatnio zaczęłam doceniać małe wydania książek, bo akurat mieszczą się do torebki. Zresztą, Jeżycjada też się idealnie mieści. A jak stoję w dłuższej kolejce, to mam co czytać (nawyk przejęty od mamy Borejko).

  128. DUA! Wszystkiego co najlepsze i jeszcze odrobinkę więcej; zdrowia, jak najwięcej radości i jak najmniej smutków! :D Samych życzliwych gości i nie zapomnianych przygód!! :D :D :D :D :D
    Buziaki!!! :D

  129. Jeszcze odniosę się do Pani słów, że „ciasto na piernik trudno zepsuć. No, chyba, że się je zwęgli.”
    Z własnego doświadczenia wiem, że można jeszcze eksperymentować z czasem leżakowania surowego ciasta, i na przykład, może się okazać, że 9 miesięcy, wliczając w to gorące miesiące wakacyjne, to jednak za dużo, i pierniki po upieczeniu, nazwijmy to ładnie, waniają… ;)

  130. Oho, dzięki, dzięki, miła Madziu!
    Wszystkiego dobrego i Tobie życzę!

    Jadziu, oto mi życzenia! Słusznie! zawsze trzeba mieć przynajmniej trzy książki do przeczytania pod ręką, my, mole książkowe, wiemy to dobrze, prawda? To jest dopiero komfort psychiczny.
    Madzia też.
    A ja mam teraz całe rozkoszne stosy, bo odkryłam różne miłe księgarnie angielskojęzyczne i realizuję dawne pragnienia, tj. czytam seriami to wszystko, czego w Polsce nie zdołano przełożyć.
    A Atena mi od dawna przysyłała różne smakowite amerykańskie wydania!
    Dziękuję za wszystko i wszystkich ściskam!

  131. Ojej, wzruszyłam się. Ale też jeszcze raz ucieszyłam („Słoneczkiem” i „Książką o Hani”), bo to duża radość obdarować Ukochaną Autorkę.
    Bogu dziękuję, że to najgorętsze pragnienie się spełniło. Niech się spełnia zawsze!
    Ślę najmocniejsze uściski.

  132. Kochana Pani Małgosiu!
    Najlepsze życzenia urodzinowe, zdrowia, szczęścia, radości, czasu i jeszcze więcej czasu, i – tu ponoszą mnie emocje – żeby była Pani nadal tak strasznie fajna, jak Pani jest! :)
    Wszystkiego Dobrego!

  133. Droga Ulubiona Autorko, życzę Ci duuużo zdrowia, miłości dookoła oraz błogosławieństwa Bożego. Życzę także, abyś zawsze miała co najmniej 3 książki do przeczytania.
    Ślę uściski!
    Sto lat! :)

  134. Sto lat Pani Małgosiu. Dużo zdrowia, radości, samych słonecznych dni i wiele, wiele miłości.

  135. DUA! Razem z Podobnym przesyłamy najserdeczniejsze życzenia urodzinowe. Niech Pan Bóg błogosławi na każdy kolejny dzień i obdarza zdrowiem oraz pomyślnością. Niech Pani uśmiech nigdy nie gaśnie i niech spotyka Panią tylko dobro od ludzi.

  136. Kontempluję zdjęcie pierniczków Oli. Ma bardzo nastrojowe światło, zauważyliście? I jeszcze nurtująca mnie kwestia: czy za głodną wiewiórką Ani stoi jakaś Historia?

    Książka dziecińswta może rozczarować treścią, ale sentyment pozostanie mimo to. Przynajmniej ja tak mam.

  137. Ulubiona, a ja nie twierdzę, że Pani tak twierdzi. Odnoszę się raczej do jednego z poglądów, rozpowszechnionego.

  138. Aaa, jest i Viburnum nieoceniona!
    Dziękuję za miłą pamięć!
    Ściskam czule!

    Kasiu, no, postaram się. Mam dobre geny.

    Sowo, racja, ta książka by się przydała. Chociaż… może by się człowiek rozczarował?
    Ale dziękuję.:)

  139. DUA, ślę życzenia urodzinowe – krótkie, ale serdeczne! – każdego dnia powodów do radości.

  140. Cieszę się że się spełniły, jakie mądre miała Pani marzenia.W takim razie życzę zdrowia i żeby ta młodzieńcza werwa jubilatki nigdy nie opuściła.

  141. Zapiekanka Kopciuszka w ramach tortu urodzinowego? Ho, ho, czuję się, jakbym była obecna przy stole ;). Powiąszowania urorurodziurodzinowe płyną również od Sowy Przemądrzałej z Rodziną, pozwolę sobie i ja zawisnąć na tej już mocno obwieszonej szyi DUY. Życzyć Pani owocnej pracy, to jakby składać życzenia samej sobie (bo kto kupi sobie jesienną Ciotkę Z. na urodziny, no kto?), ale jeszcze jedno życzenie Pani się nie spełniło: by odnalazła się ulubiona książka dzieciństwa, ta z przekrojem domu na wklejce. Więc odnalezienia tej książeczki Pani życzę. :)

  142. Pani Małgorzato, wszystkiego dobrego z okazji urodzin! Zdrowia przede wszystkim, pogody ducha, nieustannego zachwytu nad codziennością, który przebija z każdej strony Jeżycjady i aby otaczało Panią jak najwięcej Dobra, które Pani nam przekazuje. Ja również chciałam przy okazji podziękować za Pani pracę – książki, które również mnie ukształtowały i dają mi cały czas mnóstwo siły, pocieszenia, nadziei i pomagają żyć pełnią życia. Dziękuję!
    PS. Galeria Piernikowa piękna! Zachwycające pierwsze pierniki Sowy P.na tle nut, pierniki muminkowe, baletnica i łabędzie, „witrażowy” piernik Justysi, w ogóle wszystkie są wyjątkowe!

  143. Ha! A czy ja gdzieś twierdziłam, że mamy powszechnie do czynienia z ciągłym rozwojem duchowym?
    Bynajmniej.
    Mówiąc o postępach cywilizacji miałam na myśli nie co innego, jak elektryczne czajniki i im podobne obiekty.
    Ktoś, kto by dziś utożsamiał cywilizację z rozwojem duchowym, byłby człowiekiem nierozumianym.

    Walden w domu ciotki?
    Przeoczyłam.
    A to ci sybaryta.

  144. Łaskawa Pani, ktoś zauważył przytomnie, ze cywilizacja to tylko sztuka życia w miastach. Mieści się w niej elektryczny czajnik i inne – bardzo przydatne, a nawet potrzebne udogodnienia. Bardzo potrzebne, zgódźmy się. Pranie pieluch w potoku nie uszlachetnia samo przez się, ani trochę. Autor „Waldena” mieszkał w domu należącym, o ile pamiętam, do zamożnej ciotki. Natomiast kwestia ciągłego rozwoju duchowego wydaje mi się nie w pełni dowiedziona. Osobiście sadzę, że nastąpił (dorobek ludzkości przynajmniej w dziedzinie myślenia przyczynowo-skutkowego jest nie do przecenienia), jednak wielu ludzi uważa, że rozsądek i logiczne myślenie oznaczać ma suche, bezduszne dążenie do doraźnej korzyści. A to nie tylko nieetyczne, ale też głupie. A głupota to straszny żywioł, który potrafi bardzo nabroić.

  145. A Wy moimi, Just!
    Dziękuję i ściskam, pamiętając, żeby to był uścisk podwójnie serdeczny i podwójnie ostrożny.

  146. Przyjemne to wino, stąd małe omsknięcie: przez chwilkę wiadomość prywatna była widoczna. Bardzo przepraszam i mile pozdrawiam.:)

  147. Najlepsze życzenia urodzinowe,
    Pani Małgosiu,
    niech się spełnia Pani marzenia,
    a zdrowie i pogoda ducha nie opuszczą! Jest Pani naszym Dobrym Duchem!

  148. O, Alku, jakie miłe życzenia prywatne!
    I mądre.
    W rzeczy samej, zawsze nic specjalnego, a w miarę postępu cywilizacji coraz nawet jakby bardziej niespecjalnie.
    Ale oczywiście tak ma być i oto przede mną kieliszek Citadelle Ducyprès, grand vine de Bordeaux. Ergo bibamus!

    Tak jest, Gio, wszystko to prawda!
    Dziękuję jak najserdeczniej.

  149. Droga UA, no pewnie, że sobie poradzimy! Przecież wiemy, Kto ma pieczę nad wszystkim. A złe życzenia najbardziej szkodzą samym ich autorom.

  150. Dziękuję, kochana Kasiu!
    Otóż ze mną kłopot jest taki, że wszystkie marzenia mi się w zasadzie spełniły. Lub też, jako człowiek czynu, sama je sobie spełniłam.
    Na przykład: zdobyłam absolutnie wszystkie książki, których pragnęłam.
    Nawet, po latach, dostałam wymarzone „Słoneczko” z ilustracjami Wandy Romeyko (od KC Beatuszki!).
    I „Książkę o Hani” (też od KC Beatuszki).
    A najgorętsze pragnienie mojego dzieciństwa też się spełniło : „żeby już nigdy nie było wojny”!
    (Spełniło się, jeśli chodzi o Polskę, ale o nią mi właśnie chodziło).
    Więc jest naprawdę dobrze.

  151. A mógł przecież emigrować, mamo Isi.
    Poddaję się, nie szukam.

    Gio, bardzo dziękuję. Oby się tylko te złe nie spełniały, bo i takie wszak płyną. Ale nawet z takimi sobie poradzimy. No, nie?

    Grace, wybacz, nasz formularz nie lubi takich kompletnych linków.
    Ale ja zajrzałam i powiem Ci autorytatywnie, że to są bardzo udane pierniki!
    Ładnie urosły.

  152. Dzień dobry Dua z okazji urodzin życzę by spełniły się wszystkie Pani marzenia.Po raz nasty czytam Jeżycjadę a moi bliscy dziwią się jak można tyle razy śmiać się i płakać nad znanymi już przecież książkami,jak nie można-jak można:)

  153. Zajrzałam do wujka Google’a: w Poznaniu mieszka najwięcej Banaszaków.
    Poznań 470
    Wrocław 127
    Szczecin 109
    Jarocin 105
    Gdańsk 96
    Konin 91
    Bydgoszcz 89
    Ostrów Wielkopolski 86
    Warszawa 86

  154. PS
    Fluid z Samuelami: myśl, że Starosta jest Młodostą, chodziła mi po głowie mniej więcej od południa… :-)

  155. Oczko mruga, serce bije: niech nam DUA sto lat żyje! Albo i więcej!
    To takie życzenia bardziej dla nas… ;-)
    Więc już tak specjalnie dla Pani, Autorko Ulubiona: niech się spełniają każdego dnia po trochu wszystkie dobre życzenia, jakie do Pani płyną.
    Na szyi nie śmiem zawisnąć, więc tylko kłaniam się najpiękniej jak umiem i wręczam różowo-liliowo-amarantowo-biały bukiecik anemonków.

  156. AniuG, ach, frezje!
    „Anielski zapach frezji”- jak napisała któraś z amerykańskich prozaiczek – należy do moich ulubionych.
    Torcik powinien być z różowym lukrem, jumpa-jumpa-jumpa-pa, ale po Świętach i piernikach wszystkim jest trochę za słodko, więc skończyło się na Zapiekance Kopiuszka!

  157. Grace, brawo za śmiałą decyzję.
    Posmaruj powidłem, połóż jeden placek na drugim, polukruj wszystko i zajadaj!
    Prawdę mówiąc, ciasto na piernik trudno zepsuć. No, chyba że się je zwęgli.

  158. Myślałam o Banaszaku, Mamo Isi. Można by go, właściwie, jakoś odszukać.:)))

    Samuele, młodostą duszy Starosta wprost poraża.
    Bardzo mocno Was ściskam i myślę o Skrzaciku. Ileż radości, prawda?
    Miejcie dobry rok!

  159. Pani Małgosiu,
    Najmilsza Droga Ulubiona Autorko, z bukietem frezji(ogromnym i pachnącym) sunę nieśmiało , kłaniam się nisko i składam najserdeczniejsze powinszowania urodzinowe. A potem( wirtualnie niestety) ściskam czule i na szyi się wieszam. Sto lat nie śpiewam( mam wdrukowany zakaz z powodów rodzinnych), ale chociaż wykrzykuję!!
    Miłego świętowanie wśród Najbliższych życzę.
    PS. A torcik jaki…?

  160. A swoją drogą, to ten nieznany Banaszak też ma dziś urodziny. Ciekawe, jak mu się życie ułożyło? Czasy łatwe nie były. Zresztą – jeżeli może być to jakąś pociechą – nigdy nie są.
    Ale przynajmniej dzień jest dłuższy od najkrótszego dnia w roku już o 18 min!
    Gdyby Starosta miał przynieść sobie imię, byłby się zwał Bazylissą, Julianną, Marceliną, lub Marcjanną.

  161. Młodostą jest Starosta nasz kochany. To pewne.
    Wszystkiego najlepszego w dniu urodzin!
    Tak tu sobie siedzimy w kątku (Samueli troje) i śpiewamy:
    Na cześć Młodosty wszyscy razem.
    Hip hip hura!
    Hip hip hura!
    Hip hip hura!!!
    Z całego serca!

  162. Kochana pani Małgorzato, chciałabym życzyć Pani wszystkiego najlepszego z okazji urodzin – radości, zdrowia, szczęścia, dużo, ale to dużo weny twórczej, ciepła, i miłości!
    A co do piernika, jak zwykle ma Pani całkowitą rację (mój strach jest bezpodstawny – jak nie wyjdzie, to nie wyjdzie, trudno, spróbuję jeszcze raz) – dlatego dzisiaj rano, mając parę godzin czasu wolnego przed pracą, wzięłam się z rozmachem za robienie piernika. Wyszło mi tyle ciasta, że musiałam wylać je na dwie prostokątne blaszki, i zostało jeszcze trochę. Niestety, zaraz muszę lecieć na autobus i nie zdążę piernika spróbować zanim ostygnie, ale trudno, będzie w sam raz na śniadanie jutro rano. Szkoda, że nie mogę się nim podzielić z Panią oraz wszystkimi Księgowymi.

  163. Dzieńdoberek wszystkim:) Co ja widzę! Urodziny Starosty nad Starostami! Z Pąwiąsząwaniem Urorurodzin! Zdrowia, szczęścia, pomyślności! Torcika z różowym lukrem etc! Ściskamy, całujemy i tulimy do serca całorodzinnie!
    Jakież nadzwyczajne przepisy na lukrowanie zostały tu opisane; muszę to raz jeszcze przeczytać i zakonotować je w kajeciku na następny raz, bo mam w tej dziedzinie spore braki w wykształceniu! (w innych też, ale mniejsze;)
    Zaczęłam czytać po raz trzeci „Feblika” i rozsmakowuję się w szczegółach. Ciśnienie znienacka padło i bardzo mi czytanie jw. dobrze robi na chandrę; bo życie meteopaty w takiej chwili jest ciężkie;) Nasza kotka idiotka wczoraj wskoczyła mi do wanny w środku lektury; na szczęście książce nic się nie stało. Kotu zresztą też nie.

  164. Z okazji urodzin zdrowia, niesłabnącej twórczej weny, czasu dla siebie i bliskich na wspólne ogrzewanie się miłością życzy Sosna z rodziną.
    PS. Galeria piernikowa apetyczna, aromatyczna i bajecznie kolorowa.

  165. Zdrowia, szczęścia, pomarańczy! Niech Starosta z radości zawsze tańczy! :D Taki ze mnie domorosły poeta. He he. Pani Małgosiu, najserdeczniejsze życzenia! Wiwat!

    PS Dziękuję za umieszczenie mojego zdjęcia w GP. I to na samym początku! Jestem zaszczycona. ;)

  166. Ojej, ale historia!

    Może noworodki leżały w swoich łóżeczkach w kolejności alfabetycznej nazwisk. Albo niemieckie pielęgniarki źle odczytały dwa – w sumie podobne – polskie nazwiska. Dobrze, że Mamusia wyczuła.

  167. Ach! Jak to dobrze i miło mieć na szyi Biedronkę!
    A przecież i Gąska już tam wisi.
    Całuję Was z rozmachem w łebki, a Aleksandrę – w te policzki jak jabłuszka malinowe!

    PS. Czy Chlorella ma łebek?

  168. Kochana Pani Małgosiu, najserdeczniejsze życzenia urodzinowe. Niech to dobro i życzliwość, które Pani rozsiewa wokół zawsze do Pani wraca. Owocnej pracy nad „Ciotką”! Ściskam mocno :)

  169. Kochana Starosto! Rzucam się Pani na szyję z życzeniami niesłabnącej weny i pociechy z czytelników. :) I stu pięknych Galerii Piernika, i w ogóle samego Piękna wokół! I góry ciekawych, dobrych książek do przeczytania! :)
    Z ukłonami
    – Biedronka.

  170. Kochany Starosto Nasz! Przesyłamy najgorętsze życzenia zdrowia, radości wszelakiej i spokoju. Ściskamy najmocniej- babcia g + przyległości

  171. Aż się wzruszyłam bo tak na mnie działaja rozwazania słowa… i beatlesi – w ogóle muzyka !

  172. Anusiu, nawet nie wiesz, jak mnie uradowałaś!:)
    To ja dziękuję.
    Dziękuję, miła Joanno!

    Kochana Chesterko, jest to ciekawy problem do rozważenia. Przyszłam na świat w niemieckim szpitalu przy ul. Polnej w Poznaniu. Moja biedna, dzielna Mamusia była bardzo przerażona. Od wschodu szła już rosyjska ofensywa na Berlin.
    W zamieszaniu i popłochu niemieckie pielęgniarki pomyliły noworodki i leżąca w gorączce Mama dostała do karmienia zamiast mnie – dziecko o nazwisku Banaszak. Przez pewien czas się nie zorientowała i może bym trafiła do zupełnie innego domu, gdyby nie fakt, że przewinięty noworodek Banaszak okazał się chłopczykiem.
    Zawsze, kiedy Mama to opowiadała, zastanawiałam się, „co by to było”: czy wychowana przez rodzinę Banaszaków stałabym się ostatecznie autorką serii powieściowej? Myślę, że nie, bo nasza Mama potrafiła, jak nikt inny, gonić swoje dzieci do nauki i pracy. I być ich dobrym duchem.

    A swoją drogą – ciekawe, na kogo by wychowała tego Banaszaka!

  173. I coś jeszcze… ostatnio myślałam sobie o tym co z moją osobą wyprawia jeżycjada… swą drogą uwielbiam tak sobie iść przez śnieg – nie duży bo nie duży ale jest- i myśleć o różnych rzeczach … i zauważyłam że dokładnie rok temu… – tak ! bo jakoś w połowie stycznia 2015 sięgnęłam po małomównego- byłam inną osobą wniosek:
    ktos wyrobił moją osobowość i to jest właśnie Pani!!!
    zmieniłam sie diametralnie na lepsze oczywiście …
    tyle radości dała mi jeżycjada , frywolitki etc. i chcę żeby dalej pani pisała książki bo z każdym tomem jest jeszcze lepsza bo moje rozważania nad każdym rozdziałem, zdaniem , tomem etc. trwają bardzo długo i czuję że mnie wzbogacają !
    dziękuje ! dziękuje baaaardzo

  174. Kochana Pani Małgosiu! Życzę błogosławieństwa Bożego na dalszych wiele lat życia. Tak sobie dziś rozmyślam, co by to było, gdyby 9.01 w wojenny czas nie przyszła na świat pewna malutka dziewczynka, o jakże znaczacym imieniu (Perła). O ile świat byłby uboższy, jak potoczyłyby się nasze historie?

  175. Kochana Ulubiona Autorko!Niech każdy dzień przynosi Pani szczęście.Niech spełnią się wszystkie marzenia.Niech nie opuszcza Pani radość tworzenia, a pod dachem Pani domu,tak jak dotąd,
    niech gości miłość i przyjaźń.
    Moc urodzinowych uścisków! Mam nadzieję, że kiedyś dany mi będzie zaszczyt uściskania Pani w realu.:)
    Bardzo, bardzo pięknego dzisiejszego dnia i wielu, wielu następnych.:):):)

  176. Drogi Starosto!
    Wszystkiego Najwspanialszego! Zdrowia, rozmachu, pięknych pejzaży w okolicy bliższej i dalszej, gładkiego pisania Ciotki Z. i jeszcze wielu, wieeelu tak pięknych Galerii :)

    Pierniczki fantastyczne – jestem pełna podziwu dla Waszej pomysłowości, różnorodności wzorów i kolorów. A komentarze, jak zawsze, wyborne!

    Wiewiórka Bardzo Głodna, precyzja KC Ann, nadpalona katedra i oryginalne foremki DC Adama – ulubione!

    Uściski Noworoczne dla wszystkich Księgowych – dobrze, że jesteście!

  177. Droga Pani Małgorzato !!!
    życzę Pani w dniu urodzin wszystkiego dobrego , więcej pięknych chwil , dużo miłości i jak najjjwięcej najjjlepszych książek, życzę pani dużo zdrowia i jak najwięcej spotkań autorskich i oczywiście pełno jeżycjady!
    Chcę aby Pani w tym dniu była w 100 procentach szczęśliwa i nie tylko dziś ! przez calutki rok ! żeby wokół Pani byli tylko dobrzy ludzie i piękny bo takich nam w dzisiejszych czasach trzeba ! jeszcze raz wszystkiego najlepszego !
    anusia
    p.s galeria piernika ! ehhhh…cudo !!!

  178. Wszystkiego co najlepsze, wielu łask Bożych z okazji urodzin!!!

    A pierniczki są fantastyczne :D

  179. Joanno, dziękuję!
    Jakie piękne życzenia!

    Edyto, ucieszyłam się, dziękuję!

    Mocno Was ściskam i przesyłam najlepsze myśli!

  180. Pani Małgorzato Musierowicz, w dniu Pani urodzin, życzę oby żyła nam Pani 200 lat co najmniej i pisała jak najwięcej i jak najczęściej i grubsze książki. Dziękuję Pani za wszystkie wzruszenia, za humor, który w pociągu czynił ze mnie widowisko dla współpasażerów, kiedy to czytając Jeżycjadę dusiłam się ze śmiechu i płakałam ze śmiechu rycząc w głos, dziękuję za nadzieję, za normalność, pocieszenie, które z Pani książek mogłam czerpać garściami przez całe swoje życie. Dziękuję Pani za szacunek i miłość do dziecka, bo to uczyniło ze mnie tego kim jestem dzisiaj. Dziękuję za cudowne przepisy bożonarodzeniowe, dzięki nim mam pyszny zakwas buraczany, dziękuję za historię i świat alternatywny, do którego można wyjść zawsze kiedy jest ciężko. Niech Bóg Panią błogosławi Pani Małgorzato.

  181. Oj, starostą jestem ci ja, starostą!
    Ale, rzecz dziwna, czuję się młodo i świeżo.
    :)))
    Dziękuję za miłe życzenia!

    Dzień dobry, Tosiu! Dziękuję za miłe słowa i za to uzależnienie!
    Hura! Lubię tak uzależniać!
    Miło, że się odezwałaś, Tosiu . sama widzisz: czegóż tu się bać?

  182. Ukochaną Nasza! Najmilsza! Nieoceniona Pani Małgosiu!
    Życzymy spokoju ducha, który pozwoli skupić się nad piórem lub klawiaturą. Logosowi przypnie skrzydła. Nieustająco żywego, świeżego i ostrego spojrzenia na dookolną rzeczywistość. Odwagi, która nigdy nie pozwoli uwierzyć w możliwość tryumfu zła. Dobrych ludzi. Miłości aż po dach. Zdrowia najlepszego. Codzienności uświęconej czułością.
    Joanna, Kazimierz i Misza Łucja Ellwart

  183. Kochany Starosto,
    Najlepszego urodzinowego!! 100 lat w zdrowiu, szczesciu, pomyslnosci!!
    Milosci i pogody ducha!! I wielu ksiazek do przeczytania i napisania!!
    Sciskamy mocno************ Sondelanki trzy

    PS przez pomylke wstawilam te zyczenia pod starszym Wpisem – a wiec poprawka :)

  184. Dzień dobry:) Czytam stronę regularnie, ale dopiero teraz odważyłam się skomentować. Kocham i podziwiam pani książki. Rok temu z kawałkiem pierwszy raz spotkałam się z czcigodną twórczością (Język Trolli), a we wrześniu 2015 zaczęłam od początku. I się uzależniłam. Cały czas mówię i myślę o Jeżycjadzie i o pani. Wszystkiego najlepszego! Od wiernej, uzależnionej czytelniczki:)

  185. Kochana Pani Małgosiu! Życzę Pani zdrowia, pomyślności, radości, siły i wiecznej miłości! Niech żyje nam!

  186. Kochana Pani Małgosiu!
    Wszystkiego najlepszego z okazji urodzin. Dużo zdrowia, szczęścia i jak to mi kiedyś życzył kolega z klasy: „Wielu książek”. I spełnienia marzeń. I co jeszcze Pani by chciała, bo ja już więcej nie wymyślę :)

  187. Bardzo dziękuję, Justysiu!
    Nie jest to już co prawda okrągła rocznica, ale też może być.;)
    Błotowijku, dzięki, jak Bóg da, jak Bóg da. Na razie daje.
    Po tylu latach sprawa staje się z wolna oczywista: zostałam zaprogramowana do roboty. A więc „Ciotka Zgryzotka” już w robocie!

  188. Droga Ulubiona Autorko!
    Wszystkiego najlepszego, zdrowia, pogody ducha, nowych wspaniałych pomysłów na wiele powieści!

    (Łubudubu, łubudubu , niech żyje nam Starosta!!! – to mówiłem ja – błotowij)

  189. Ach i jeszcze, co do naturalności Blue Curaçao – toż to czysty turkus karaibski! Mam nadzieję, że nie dolewają do niego tego czegoś o trudnej nazwie..

    A sok ze szpinaku – ciekawam strasznie, co z tego wyniknie. :o)

  190. Dziękuję za wszystkie miłe słowa. :o)

    Justysiu, lukrowa prosta technika: wrzątek do pudru, szybko wymieszać i dodać odrobinę barwnika. Albo dodać więcej i potem rozbielać, po drodze można uzyskać niemal wszystkie kolory tęczy. Nakładałam dużo (za dużo) i szybko małym nożykiem, bo wyszedł gęsty i grudzień był późny.

    Sowo, obrys wyszedł sam, nie wiem, jak! Ale masz rację, następnym razem zacznę od niego. :o)

    Galeria baaaardzo, baaaardzo inspirująca. Dziękuję!

  191. Dzień dobry. Najlepsze życzenia Pani Małgosiu: wielu pięknych książek do przeczytania!
    I do napisania. :o)

    Hihi, baletnica jest windsurferem. Tzn. była w zamyśle. Ale widziano w niej także futurystycznego anioła..
    Galeria jest bombowa! Przyśniła mi się zresztą, zupełnie jak małomównej Rzodkiewce, w postaci sufitu wyłożonego pachnącymi cudeńkami.
    Słodkousty o leszczynowych (?) tęczówkach rozczula, a najbardziej pierzastość jego skrzydeł i ich uniesienie – jakby w geście poddania?
    Czekoladowa szopka zdaje mi się japońska, czyżby z powodu cienkości kreski? Chyba też ułożenia postaci..
    Śliczna!
    Urocze są sercowe buźki o bakaliowych oczach, Kłapouchy z ogonem na gwoździku, niedźwiadek cały w gwiazdkach. Marynarz słodki! :o)
    A przybranie piernika z Dziadkiem i Klarą! A spód mizernej pod wzbudzającą respekt gwiazdą – czy to nie rondo kapelusika Agi?

  192. Kochana Pani Małgosiu, w tym pięknym dniu Pani Urodzin składam życzenia jak najwięcej zdrowia, radości, natchnienia i siły do napiszania jeszcze wielu pięknych powieści – jeśli takie jest Pani życzenie. Jednocześnie życzę też dużo czasu na odpoczynek i ulubioną lekturę. A dzisiejszy dzień niech będzie piękny i radosny, bez żadnych zmartwień i trosk, w gronie najbliższych, przy rodzinnym stole i pysznym torcie.

    P.S. Nie wiedziałam, że to takie proste z tą rozśpiewaną buzią aniołka. A ja kombinowałam z dwoma ziarenkami gorczycy (wychodził bałwanek), nasionkiem czarnego sezamu (wychodziła łezka), aż w końcu mu wyrzeźbiłam ten uśmiech.

  193. Celestyno, ja lukrowałam pierwszy raz w życiu, słowo honoru. Jednakoż, zanim się za to wzięłam, obejrzałam kilka filmów instruktażowych w Internecie. Justysiu, klasycznie lukruje się zaczynając od obrysu, a potem wypełniając środek. Wydaje mi się, że Nini tak właśnie robiła (widzę obrys na gwiazdce), ja zrobiłam na odwrót: najpierw ciapałam lukier łyżeczką w środku, a potem wykałaczką rozprowadzałam go po brzegach. Dzięki temu ręka mi nie drżała. Lubię mieć wszystko pod kontrolą. ;)

    Curaçao nie jest naturalne w barwie, masz rację Alku. Potrzebowałam głównie niebieskiego, bo chciałam zrobić cieniowane sukienki aniołkom – od kobaltu przez błękit aż do bieli. Niestety, nie osiągnęłam pożądanego efektu. Kupiłam sztuczny bawrnik, bo generalnie lepsze są te gęste (żelowe) lub proszkowe barwniki – nie rozcieńczają lukru. A Curaçao rozcieńcza. DUA, o soku malinowym wiem, można też burakiem. Ale Rosolis daje różany posmak :).

    Just, w sieci są w do kupienia szwedzkie foremki z postaciami z Muminków. Jest nawet domek Muminków. I Pippi też jest. Ale nie mają tyle uroku, co samodzielnie cięte.

    Joanno, to dobrze, że moje pierniczki pasują do mnie – dzieło powinno jakoś wyrażać swego twórcę, czyż nie? :)

  194. )!( Celestyno, pozwoliłam sobie wymyślić symbol motylka, jako że skojarzenie z moim ukochanym malarzem, sprawiło, że ulatuję )!(. Bohaterowie jego obrazów też wolni sa od ziemskiej grawitacji.
    Odśmiechuję się miłym Księgowym. ;) A o szpinaku pomyślę, pomyślę…

  195. Ach, „Oxford, a ja tutaj byłem. W „mieście przegranych spraw”, gdzie wciąż rozbrzmiewały „ostatnie echa średniowiecza” – to cytat oczywiście z myślą o Fryderyku.

  196. Chesterko, zielony lukier-sok wyciśnięty ze szpinaku lub jarmużu :-) Myślę, że można z tego tworzyć w dalszej kolejności wariacje na temat niebieskiego…

  197. Ależ wiem, oczywiście. Tak się tylko czepiam, wiedząc wszelako, że nikomu nigdy nie udało się wyłapać wszystkich literówek.
    Udaje się tylko sztabowi korektorów.

  198. Jest też o Wielkim Planie i o „Bogu który jest w szczegółach”. I o sztuce wiktoriańskiej: „Co to ma być? -wskazała na podstawę postumentu. – Jakiś gatunek dinozaura? – Podpisanie Magna Carta – wyjaśniłem”. A także o Darwinie, skaczącym z drzewa na głowy przechodniów, który omal nie utopił oksfordzkiego dona, profesora Peddicka. Zaś „Cyryl usiał prosto i zaczął merdać całym ciałem”. Cyryl to buldog, one to potrafią.

  199. Dziekuje ci, Chesterko. Emocjonalne podejscie do sprawy napewno czyni prace lżejsza.
    Zacząć trzeba od inspiracji, a potem próbować.
    Przesyłam usmiechy dla Ciebie i Twoich zdolnych Córek :))

  200. O, dzięki, Alku!
    Jakie apetyczne rzeczy polecasz.
    Ja w tej chwili jestem na progu nowego odkrycia: dostałam w prezencie od pewnej miłej istoty ludzkiej dwie książki Edmunda Crispina w oryginale: „Love Lies Bleeding” i „Holy Disorders”. Złota epoka angielskiej powieści kryminalnej, sam smak – podobno coś pomiędzy lady Agathą a P.G.Wodehousem. „Flawless plot, witty dialogue and a touch of hilarity” – jak zachwala na okładce krytyk z NYT.
    Chyba sobie przerwę lekturę seryjną Dorothy Sayers i zanurzę się w Crispina.

    Celestyno, żadnych kompleksów, błagam! Cukier puder jest niedrogi, należy eksperymentować z lukrami, aż do chwili osiągnięcia perfekcyjnej biegłości.
    Podobna determinacja a zarazem swoboda powinny cechować wszelkie nasze poczynania.

  201. Co do książek. Oprócz „Przewodnika stada” polecam tej samej autorki „Nie licząc psa”. Dla mnie właściwie książka życia. Uzasadnia wszystkie moje drobne upodobania i idiosynkrazje. Dla kogoś o usposobieniu umiarkowanie tradycjonalistycznym w granicach prawa, obdarzonego jednak grubą skórę odporną na przytyki, rzecz ma wymiar światopoglądowy. Przepiękne rzeczy o wiktorianach. Bohater-historyk z Oksfordu spotyka (przelotnie) Jerome’a, Harrisa i Jerzego. Poza tym kocham Lizzie Bittner. „Winny jest zawsze kamerdyner”. Reszty nie powiem. Reszta oczywiście na kartach książki.

  202. Ałć, wyszło faktycznie śmiesznie. I w ogóle ze sformułowania „częściowo puste” nie jestem dumny. Tak to jest, gdy pisze się bez pietyzmu.

    Na marginesie, skoro mowa o wypiekach. Wypiekliśmy ostatnio tort makowy i wyszedł dziwny. Mianowicie tam, gdzie normalne polskie ciasto ma zakalec, ten drań miał coś w rodzaju ptasiego mleczka. Prawie centymetr. Wyżej prawidłowo mak. Tydzień myśleliśmy, co to za nowy biom powstał i jak temu zapobiegać. Widzi mi się teraz, że wina leży po stronie składu i proporcji. Ciasto zbudowane jest z tartego maku ugotowanego w mleku, bułki tartej, z ubitej piany i z jajek, z odrobiną żelatyny zdaje się, cukru no i z proszkiem do pieczenia itd. Bez mąki. Otóż to coś na dole musiało być efektem spłynięcia jajek, a wypłynięcia maku. Na przyszłość dodamy z Magdalenką więcej suchego, a mniej płynnego, mam nadzieję że pomoże. W ogóle trzeba eksperymentować z proporcjami po przodkach. Tort orzechowy wg. przepisu pani Borejko też trochę przerobiliśmy.

  203. Komputery rzeczywiście się przydają, ale czasami uważam, że lepiej byłoby bez nich. Niektórzy za bardzo się od nich uzależniają… :(

  204. Dzien dobry!

    Donosze, ze w nocy z 5 na 6 stycznia, zajrzalam tutaj, zamarlam, i tak trwam w zachwycie (ktos juz wczesniej tez pisal, ze zamarl).
    Ta galeria jest przepiekna! I taka dluuuga, czyta sie czyta, oglada, i konca nie widac. Moze dlatego nie bylam w stanie podzielic sie od razu wrazeniami. Kiedy docieralam do konca, wglebiajac sie w szczegoly, juz nie pamietalam co bylo na poczatku, i bylo ryzyko, ze o czyms zapomne wspomniec.
    W miedzyczasie wszystko, co zaslugiwalo na pochwale, zostalo juz pochwalone.
    Artyzm, precyzja, pomyslowosc, rozmach (aniol Chesterki przypomina mi malarstwo Chagalla)

    Chcialam tylko dodac, bo zwrocilam uwage od poczatku, ze podziwiam dekoracyjne zaciecie Rodziny z Chomecic. Kazdy pierniczek ma mnostwo kolorowych, wycyzelowanych szczegolikow. Rozczulily mnie zwlaszcza rzeski na oczach misiow. Brawa dla Tosi i braciszkow!

    Jak tak czytam rozwazania techniczne, to tez wpadam w potworne kompleksy. Nasze lukry (zdjec nie zrobilam) byly jakies slabe, rozlewaly sie, i kolory tez jakos nie wyszly. Na przyszlosc skorzystam z porad fachowcow:). W swietle tego, co tutaj mowily dziewczyny (np.Justysia o trzesacej sie rece, co doskonale rozumiem), niebieska gwiazda Ninni wydaja sie byc „niemozliwa”, jesli chodzi o doskonalosc w powleczeniu lukrem:)

    Pani Malgorzato! Pani komentarze w tekscie miedzy piernikami, dodaja galerii dodatkowego, niepowtarzalnego smaczku:)

    P.S Pomysl z oszczednym, „fabrycznym” wykorzystaniu lukru przez Paczke Chusteczek jest koniecznie do skopiowania (przynajmniej dla mnie, ktorej mocno polukrowane pierniki nie smakuja) I slicznie to wyglada.

  205. Alku, zagłębiłam się w poszukiwania, trafiłam na Twój tekst o przetworniku i oto, jaką Ci znalazłam literówkę: „Wnętrze jesz częściowo puste”.
    :)
    Przewodnika stada też wyguglowałam.
    Jak my mogliśmy żyć bez komputerów?!! To nie było pełne życie.

  206. Miła Just, jeśli chodzi o Muminki. Najpierw przygladam się wielu wizerunkom, potem przerysowuję wybrany na tekturkę, wycinam. Tekturkę przykładam do rozwałkowanego ciasta i wykrawam. Po upieczeniu trudne trochę jes obrysowywanie, czasem uchwyci się to coś z charakteru postaci, a czasem piernik od razu laduje w brzuchu. Warto wcześniej rozchodzić rękę na łatwiejszych wzorach. W ogóle wychodza mi bardziej rzeczy, które kocham, narzuconego tematu, którego nie czuję, nie potrafię zrobić. Generalnie: szczypta miłości i dużo cierpliwego treningu.

  207. Droga UA, z kolorów, które również kojarzą się strasznie, moim ulubionym jest błękit Czerenkowa. Radioaktywna poświata reaktorów jądrowych, towarzysząca przenikaniu cząstek o szybkości światła przez spowalniający ośrodek. Sam kolor ładny, jak to błękit. Sporo o zastosowaniu błękitu Czerenkowa w modzie damskiej znalazło się w książce „Przewodnik stada” Connie Willis – doskonała książka, a przy tym równie wspaniała do czytania dla naukowca, jak „Poniedziałek…” Strugackich. A kolor Parfait D’Amour jest w rzeczywistości pięknym, głębokim fioletem, tylko z trudem wyobrażam sobie, jakby się rozwodnił w lukrze. Na pewno w siny.

  208. Dzień dobry. Dziękuję za miłe słowa :)
    Blue curacao – nawet mi do głowy nie przyszło, że można z niego zrobić lukier! Będę musiała w tym roku poeksperymentować z nim i z kurkumą, którą, co prawda, kupiłam, ale nie użyłam.
    Po wielokrotnym obejrzeniu GP mam już kilka pomysłów na kolejne pierniczki, ale muszą one poczekać do października ;)

  209. Milo, ze dzielicie się z nowicjuszami techniką ozdabiania pierniczków, za co bardzo dziękuję.
    Jeszcze jedno pytanie o wymyslne kształty, np.Muminków. Trzeba być Artystą?

  210. Zgadzam się, Alku. Ryzykowny.
    Ktoś tu w ogóle dziwnie i mylnie skojarzył miłość idealną: kolorek ultrafioletowy?! Jamais!

    SowoP, różowy lukier uzyskać najłatwiej: gęsty sok malinowy!

  211. A wracając do kolorowania lukru, mocny efekt mógłby dać także likier Parfait D’Amour (Marie Brizard też to robi). Kolorek jest niemal ultrafioletowy. Nie próbowałem (sama kompozycja jest dość znana, podobnie jak likier Curacao), ale chyba lepiej wygląda niż smakuje, bo pomysł łączenia pomarańczy z jakże romantyczną wanilią i czymś tam jeszcze romansowym wydaje mi się ryzykowny.

  212. Justysiu, Tygryska i resztę zrobiła sama Isia! Ja też podziwiałam te paski na tygrysku. Bardzo tygrysie!

    Justysiu, ależ anioł jest Twój, choć wg wykroju! – bardzo miły.
    Buzię śpiewającą robię tak: przyklejam na buzi aniołka kuleczkę ciasta, lekko ją spłaszczam i kręcę w nim dziurkę za pomocą zapałki!

  213. Joanno, skądże, to są dostępne informacje. Nie wbijaj mnie w niezasłużoną dumę. Poza tym lubię niebieski kolor.

  214. Alku, czy ty wiesz wszystko o wszystkim?Po ostatnim wpisie jestem w szoku i wpadam w kompleksy.:)

    Próbowałam wzorem Chesterki i Kapucynki oraz innych wybrać to ,co podoba mi się najbardziej, ale nie potrafię. Podoba mi się WSZYSTKO.Sprawiliście mi dużą frajdę, nie do opisania.
    Sowo P.Twoja aranżacja zasłużyła na pełnienie funkcji plakatu, popieram w pełni wybór Szanownych Twórczyń Galerii. Czytałam już troszkę Twoich wpisów i ona wybitnie do Ciebie pasuje.:)

  215. Dziękuję Sowo za poradę. Czyli, że najpierw lukrujesz środek, a później brzegi? Ja robiłam odwrotnie. No i ręka mi drżała.

    Chesterko, anioł nie mógł się nie udać, bo szablon pochodzi z książki „MM na Gwiazdkę”, o czym wspomniałam wysyłając zdjęcie, ale DUA skromnie przemilczała. Musiałam jednak minimalnie go zmienić. Buzię ma uśmiechniętą, a nie śpiewającą, z braku odpowiedniego elementu. Ręce – tak – z pestek dyni, choć w książce są z migdałów (zapomniałam kupić). No i włosy – zamiast loków – proste, z praski do czosnku, bo nie miałam cierpliwości ręcznie formować każdego pojedynczego włoska.

    Oglądając galerię ponownie, zwróciłam uwagę na Tygryska Mamy Isi – jak te paski z czekolady idealnie na nim wyglądają. Wypukłe i błyszczące!

    Z kolei szukając nowych, a zarazem prostych pomysłów na tradycyjnie świąteczne pierniki, pomyślałam, że w przyszłym roku zrobię podobne jak Sondelani, kontury Świętej Rodziny wycięte w choince. Ładny pomysł, nigdy takiego nie widziałam, dziękuję. I sianko też z praski do czosnku.

    Jeszcze raz dziękuję Pani Małgosi i Admince za trud stworzenia tej galerii i uwiecznienia naszych prac, bo większość tych arcydzieł być może już tylko została (albo w krótce zostanie) jedynie na zdjęciach.

  216. Sowo, barwy Curaçao nie określiłbym jako naturalnej, mnie osobiście najbardziej kojarzy się z roztworem siarczanu miedzi, chociaż w rzeczywistości nie ma nic wspólnego z tym związkiem. Wzór sumaryczny barwnika to C37H34N2Na2O9S3, chociaż to akurat nic nie mówi o jego strukturze. Generalnie nietoksyczny kolorant spożywczy (Brilliant Blue). Pisze się, że dawniej do barwienia tego likieru używano jakichś egzotycznych ważek (co swoją drogą wcale niekoniecznie musiało być zdrowsze w spożyciu). Podobno najbardziej stylowy to Marie Brizard Curaçao Bleu, a w każdym razie nazywa się najbościej (w sensie: bosko, bościej, najbościej).

  217. A zauważyliście, że Justysiowy Anioł jest jakby taki seraficzny, ognisty. Takie wrażenie daja jego skrzydła i włosy. Dlonie to chyba ma jednak z pestek dyni. Bardzo podobaja mi się choinki i cały pejzażyk. W ogóle niektóre zdjęcia to gotowe pocztówki np.artystyczny bałagan pierniczkowy Magpie, błękitna gwiazdka Nini (fajny odcień, marzy mi się w nim Królowa Śniegu), nutki Sowy.
    Zapomniałam w tym roku o pomarańczu (sok marchewkowy).

  218. Dobry wieczór! Księgowi mili pierniczki są wspaniałe! Mnie uwiódł ślimaczek na muchomorze.

  219. Aaaa, Blue Curaçao! Pół roku zastanawiałam się, jak osiągnąć naturalną barwę niebieską i nie wpadłam na to. A też mieliśmy alkohole w użyciu! Mój brat zabarwił swój lukier na różowo Rosolisem, a ja rozpuszczałam złoty brokat w koniaku. Ostatecznie kupiłam sztuczne barwniki w żelu, ufając, że od tak małej ilości syntetyku trzecia ręka mi nie wyrośnie. Niestety, jak właśnie czytam, Curaçao obecnie też barwi się syntetycznie. A podobno, jak podaje Wikipedia, dawniej barwiono go barwnikiem uzyskanym z indyjskich niebieskich ważek. Niebieski kolor można podobno osiągnąć też wyciskając sok z jagód, ale nie wiem, czy wyjdzie tak intensywny.

  220. Kapucynko, nie ulega wątpliwości, że to są właśnie te. Jeden czarny, drugi biały. To „Jezioro łabędzie”, nawet gdyby nie było w sąsiedztwie baletnic.
    Trafiły wszelako do działu „Flora i fauna”, ponieważ nie miałam działu „Balet”.

  221. Ja próbowałam Alku i wyszło dobrze! Tak jasno, żywo! Ale psychodelicznie… nie powiem.

  222. A teraz ja napiszę, co mi się najbardziej podoba! Zaczynam:
    1. Czterostronna chatka Kasi :) (fajna pistacjowa ściana i daszek! (za rok też zrobię domek))
    2. Łabędzie jak z Jeziora Łabędziego Nini
    3. Bardzo głodna wiewióreczka (może właśnie nasz Wójt?) Ani
    4. Seria Puchatkowa Isi (Kłapouszek!)
    5. Carcassonne Jadzi!!!
    6. I wieeeeeele innych…
    A kiedy robiłam sowę, to mi się za bardzo nie podobała, dopiero jak wsadziłam jej w oczy rodzynki stała się lepsza :o)
    Pozdrawiam chorobowo cały Lud i DUA!

  223. Dobry wieczór. Chesterko, koniecznie spróbuj kurkumę z tym Curaçao Bleu. Powinno wyjść dość psychodelicznie.

  224. Jakie cudne pierniki! Zachwycam się. I zastanawiam się czy nasz Kochany Starosta nie piekł w tym roku pierników?
    Chesterko, tę szopkę, czekoladą na lukrze, zrobiła moja siostra. Nabierała płynnej czekolady na łyżeczkę albo wykałaczkę i taką ciągnącą się czekoladową nitką malowała.

  225. Ach racja, pisałaś przecież o kurkumie, w tym zapale przegapiłam.
    Bardzo piękne odcienie mieszasz, Chesterko.
    I masz naprawdę pewną, swobodną rękę, dziewczynki zresztą także!

  226. Żółty przez dodanie kurkumy, jej smak pasuje do pierników. Jeśli chodzi o kolorowe kreski, korzystałam z gotowych pisaków, ale nie za bardzo je lubię.
    Nigdy nie lubiłam żadnych prac plastycznych, a tu niespodziewanie, od kilku lat zabawa z piernikiem stała się dla mnie nielada frajda. Dla dzieci tak samo. Tak to posiadanie dzieci pomaga ci odkryć, że radość przynosi coś, czego byś się wcześniej nie spodziewała. A także, że pasja rodziców zaraża dzieci.

  227. Blue Curaçao, aaa! To stąd ten piękny odcień niebieski! A i zielony (po zmieszaniu z żółtym). A właśnie, a skąd żółty?
    Konturówki gładziutkie i białe tworzą piękną kontrastową oprawę dla tej barwnej rozlewności.
    Zuch Chesterka!

  228. Dobry wieczór!
    Jest śnieg!! Spadł wczoraj rano. Takie wszystko piękne i jeszcze te pierniki. Czego człowiekowi jeszcze do szczęścia potrzeba?
    Tak powstało Ptasie Mleczko. Jak Wedel wziął jedno, rozkoszował się i właśnie takie pytanie zadał, a na to jeden pracownik: „Ptasiego mleka”. (To tak nie na temat:) )
    Pozdrawiam ciepło, można powiedzieć upalnie, ostatnio było -17, a teraz tylko -5. Phi!
    :)

  229. Dziękuję wszystkim za miłe słowa! Lukry do malowania robię mieszajac cukier z:sokiem z buraków( czerwony, róż), z woda i kurkuma (żółty), zwoda i kakao (braz). Nie mam pomysłu na zieleń, chyba że zmieszam kurkumę z… No właśnie, szukałam soku, który dałby efekt niebieski, ale nie udało się, więc kupiłam zaprawę do koktaili Blue Curaçao, co dało śmieszny landrynkowy odcień. Reszta to kwestia gęstości lukru, myślę. Na konturówki ubijam cukier puder z białkiem i cytryna, wlewam do foliowego woreczka, robię malutka dziurkę i rysuję.

  230. Jest jeszcze wersja dla zaawansowanych lukierników: malowanie pędzelkiem rozpuszczonymi w wodzie barwnikami spożywczymi, na zastygniętej bazie z szarego lukru.

  231. Trudna by to była sprawa.
    Ale owszem, księżyc z wiórka migdałowego, drzewa czekoladowe, listki z odrobinek skórki pomarańczowej i cytrynowej… Byłaby to jednak dość daleka od oryginału impresja. Rzekłabym: grubiańska.

  232. Ciekawe, że nikt nie zrobił księżycowego obrazu Agnieszki. Potrzebny byłby szary lukier.

  233. Chesterka z dziatwą stosuje interesujące lukry, półprzejrzyste, malarskie, powiedziałabym – akwarelowe.
    Zauważcie, jakie to daje efekty: na przykład pejzaż z foką w dziale „Marynistyka”. To słońce (księżyc?) naprawdę świeci!

  234. Tez sie zastanawiam nad technika koronkowych pierniczkow Ann i Sondelani.
    Czy to kwestia wprawy?
    Narazie wziela mnie ochota na ozdabianie ich bakaliami.
    Trzeba tylko znowu zagniesc ciasto na nowe pierniczki, a pora roku temu sprzyja.
    Bardzo mnie rozbawil Aniol Chesterki :)

  235. Wróciliśmy wczoraj wieczorem z tygodniowej Podróży Zimowej, a moje pierniczki wciąż leżą na stole nie zjedzone. Tak to właśnie jest, Joanno, z artystycznymi wyrobami, każdemu szkoda ich tknąć. Pamiętam, jak kilka lat temu zrobiłam domek z piernika (Chesterko, miał on w oknach witrażyki z landrynek, tak to się robi), który stał pod choinką tak długo, aż całkowicie zmiękł i zapadł się w sobie niczym opuszczona stodoła PGR-u. Wtedy dopiero rodzina uznała, że można go już zjeść.

    A w ogóle, dziękując Staroście i Admince za stworzenie tej pięknej galerii, dziękuję również za umieszczenie mojej kantyczkowej aranżacji w charakterze plakatu. Jestem tym bardzo zaszczycona! W poprzednich galeriach najbardziej podobały mi się właśnie takie piernikowe aluzje do Księgi Gości, dlatego sama też chciałam jakąś stworzyć. Myślałam nawet o upieczeniu anioła grającego na mutecie, ale kompletny brak praktyki w wycinaniu wzorów nożem w piernikowym cieście wzbudzał moją obawę, że aluzja pozostanie nierozpoznana.

    Jeśli chodzi o gładkość lukru – musi mieć odpowiednią konsystencję (nie za gęsty i nie za rzadki), nakłada się go łyżeczką, a potem precyzuje detale wykałaczką. Uprzedzam, strasznie długo to trwa. Teraz marzą mi się takie koronki jak u Ann, będę ćwiczyć za rok. I pewnie za rok swój piernikowy debiut będzie miało też Sowiątko – dziś tylko bacznie patrzy i woła: „Mamuś! Aniołka! Plesze, daj!” Ono też nie czeka aż zmięknie.

    PS Isiu, Twoja puchatkowa Sowa mnie zachwyca. Dokładnie taką minę robię, kiedy staram się zrobić wrażenie srogiej.

  236. Hm… W sumie nie myślałam o tym, żeby teraz spróbować. Ale jest to nawet całkiem dobry pomysł. Może znajdę kiedyś chwilę wolnego, póki ta drobna ilość białego puchu się nie roztopi. Byłaby nawet całkiem dobra okazja, bo za tydzień robię urodziny dla rodziny. Wtedy byłoby dużo chętnych na smakołyki. Ale najpierw nauczyciele musieliby wykazać się łaskawością i nie zadać tony prac domowych… :(
    Jeśli jednak mi się uda, to z pewnością dam znać. :)

  237. Brawo, Zosiu!
    Przed Gwiazdką 2016 na pewno. Ale co Ci szkodzi zrobić teraz próbę generalną?
    Pogoda w sam raz na pieczenie pierników. (U nas śnieeeeg!)

    Chesterko, do dziurki w pierniczku leżącym na blasze wsypuje się potłuczoną landrynkę. I się dopiero wtedy piecze.

  238. No pewnie, czego tu się bać. A jak ja już coś postanowię, to nie odpuszczę… Nawet żeby nie zapomnieć zapisałam już w kalendarzu w okolicy Świąt 2016 że mam upiec pierniki (albo chociaż spróbować) :)

  239. Cudne są te pierniczki! Ileż pracy trzeba było, żeby takie wspaniałości przygotować. Niektóre z Was zaszalały, takie ilości! A przy tym… takie apetyczne, że musiałam poczęstować się kilkoma swoimi, zwykłymi serduszkami piernikowymi, których nie ozdabiałam. I mimo, że Święta minęły, zaraz mam zamiar przygotować kolejną porcję. Pozdrawiam serdecznie : )

  240. Acha, Ann, czym robisz te drobiazgowe dekoracje? Pisakiem czy wyciskanym przez dzurkę w woreczku plastikowym lukrem? Sa tak równe, że wręcz doskonałe.
    Just, Aniu, jak się robi takie witrażyki?

  241. Kochani, przegladajac tam i z powrotem tę cudowna wystawę, sporzadziłam sobie listę zachwytów, która chciałam tu zamieścić. I cóż się okazało, mama Isi wszystko to za mnie wypisała – fluid! Wszystko? Nie, bo chciałam wyrazić swój zachwyt dla plecionych szopek mamy Isi (czy to kot siedzi na górze) i odlotowej serii puchatkowej!!
    Ja też myślałam, że to puma, Wiewiórko, ale potem domyśliłam się niedźwiadka.
    Jabłka Aleksandry jakże kuszace! Tort Lilki przepiękny! Pomysłowa szopka Joli (jak się rysuje czekolada?) i Sondelani. Te wszystkie chatki, w których by człowiek zamieszkał, ech…Jeżyk i króliczek Zgredziatek jakże prawdziwe.
    Sowo, jak się lukruje, żeby brzeżek był tak wyrafinowanie nietknięty?
    Czytajac list Ateny (cóż za surowa i niesprawiedliwa samokrytyka!) i komentarze DUA, płakałam ze śmiechu!

  242. Mili Księgowi i Kochana DUA, a także oczywiście Admineczko, dziękuję Wam za ogromny wysiłek , jaki włożyliście, aby powstała ta cudna i kolorowa galeria.Wszystkie te wonne (jak mniemam ) cacka są absolutnie piękne, ale ja nie mogę i nawet nie chcę się uwolnić od widoku cichego, skromniutkiego , zaprzyjaznionego z Brokatowym Samochodzikiem….. RENIFERKA, przysłanego przez KC Martę .Jest to absolutnie mój numer jeden w galerii.Przywołał on miłe wspomnienia, kiedy to moje w porywach dorosłe już dzisiaj dzieci ,wykonywały kiedyś identyczne wręcz pierniczki…..Jak wszechstronna jest zatem rola tej Galerii:)Pozdrawiam ciepło.

  243. Jestem pod wrażeniem Waszej kreatywności i pracowitości, Kochani! Zachwycają pierniczki inspirowane naturą, bohaterowie książek, szopki, gry planszowe, te klasyczne i nawiązujące do Świąt. Pomysłów Wam nie zabrakło!
    Wszystkie sa małymi dziełami sztuki i aż szkoda ich podjadać.
    Tym, którzy nigdy ich nie piekli, radzę spróbować (piekłam je po raz pierwszy, wg przepisu Aleksandry). Moje wypieki sie udały, choc bez lukru i dodatków prezentują sie skromnie. Następnym razem spróbuję i ja puścić wodze fantazji.
    Podziękowania dla Dua i Adminki za trud w tworzeniu Galerii Piernika.
    Dobranoc.

  244. Mam słówko do Grace: dziecko kochane, a czegóż tu się bać?!
    Odwaga jest potrzebna, żeby żyć; ale żeby piec pierniczki?
    Toż to łatwizna!
    Że się nie udadzą od razu? I cóż z tego? Dasz je ptaszkom.
    Nie rozumiem, skąd ta trema w kwestiach kulinarnych. Nawet publiczności w kuchni nie ma: tylko Ty, wałek i mąka.
    Do dzieła, śmiało!
    Popatrz na Zosię: w ogóle się nie boi, tylko postanawia!

  245. GalPier – wspaniałości!
    Czekałam na stół Aleksandry, zawsze budzi we mnie najmilsze uczucia. Piernikowa gra Carcassonne to mistrzostwo!!! Chylę czoła i dziękuję za pracę każdego z Księgowych oraz Pani Małgorzaty i Adminki :-)

    Dziś, w to piękne Święto, wspominaliśmy naszą przygodę ze Świętą Rodziną 4 lata temu. Cieszę się, że tradycja kolędowania i Orszaków jednoczy serca tylu tysięcy Polaków i nie tylko. CMB!

  246. Niedźwiedź! Byłabym jeszcze skłonna sądzić, że to czarna pantera, ale niedźwiedzia nie obstawiałam;)

  247. Dopiero teraz zauważyłam aniołka dmącego w trąbkę i całe mnóstwo ptaszków Sowy P.
    I śpiewającego z nut aniołka AdamaS! Nb. akurat wróciłam z koncertu naszego chóru. Zimno jak pioruni, a mimo to ludzie przyszli i wysiedzieli! Kochani:)
    A jakie śliczne i pomysłowe są stojące choineczki Justysi w pejzażyku z sarenkami!
    I przysypany śniegiem domeczek OliB!
    I sami przyznajcie, że Tygrysek Isi jest jak żywy:) I mały, różowiutki Prosiaczek! A Sowa ma bardzo zasadniczy wyraz twarzy. Gdybym była myszą, wzięłabym nogi za pas;)

  248. Czytam komentarze i zamiast „sikora modra” przeczytalam ” sikora morda sie zajadala…”. Zaczelam sie powaznie zastanawiac czy slowo dziob wyszlo z uzycia. :):)
    Wielke dzieki Szanowny Starosto i Adminko, klaniam sie w pas w podziece za trud i czas poswiecony na ulozenie piernikow w kategorie.

  249. Podziw mnie ogarnia! Cóż za piernikarnia!
    Wszyscy Piernikowi Twórcy, jesteście wspaniali, utalentowani i pracowici. Nie dziwię się Staroście, że nie chciał urządzać konkursu, ja też nie potrafiłabym wybrać najpiękniejszego dzieła. Wszystkie są piękne. A najbardziej mnie cieszy, że taką sporą grupę ludzi łączy coś tak miłego i pachnącego :) Tę galerię trzeba oglądać w odcinkach, żeby przyjrzeć się wszystkiemu z należytym szacunkiem.
    Mamo Isi, ale numer! To nie kot, to niedźwiedź! :-D

  250. Wspaniała galeria! :-)
    U nas jeszcze dużo pierników – bez lukru, bo mąż i ja takie najbardziej lubimy. Psy uwielbiają pierniki, a jakże. Rico „rozebrał” choinkę, bo skakał do nich i wyjadał. Resztę z drzewka wywiesiłam ptakom – dziś widziałam jak sikora modra się zajadała pierniczkami.

    A tym, którzy nigdy robili pierników, słowo zachęty: odwagi – to nic trudnego. W tym roku pierwszy raz zupełnie sama tworzyłam pierniki (z różnych przepisów). Wcześniej z mamą (i ja była tylko pomocą). :-) Wyszły koncertowo i pożerane są ze smakiem.

  251. Widok tych wszystkich pierników naprawdę zapiera dech – są przepiękne! Wszystkie są inne, takie oryginalne! Teraz aż sama mam ochotę wziąść się za zrobienie własnego i zaczęcie własnej pierniczkowej tradycji – nigdy wcześniej tego nie robiłam i trochę się boję, ale planuję jednak spróbować – zaraz wezmę się za szukanie jakiegoś łatwego, ale dobrego przepisu dla nowicjuszy.
    U mnie niestety nie było w tym roku śniegu w ogóle, nie licząc smutnej białej kaszki pod koniec listopada, która po chwili roztopiła się w niepamięć. Mam nadzieję, że jednak trochę jeszcze poprószy.

  252. Mówiłam, coś wyraźnie nie tak z reniferami w tym roku! Zuziu, szczęście, że Twoje były na tyle cierpliwe, że pozwoliły sobie zrobić zdjęcie. Gatunek ma solidną reprezentację w Galpier!

  253. Łącząc wątki: można by grać w kalambury z hasłami z piernika! Jak się okazuje wszystko się da pokazać, od krzyżackiej katedry, po Gandalfa ćmiącego fajkowe ziele:) Przy okazji – wspaniała fajeczka z rodzynka!

  254. Galpier obejrzałam już w nocy. I mowę mi odjęło. Dziś – nadal oniemiała – powiem tylko: jestem zachwycona!!!

  255. Ileż małych cudeniek w jednym miejscu. Piękne!!
    Ateno, mnie z Twoich wypieków najbardziej podobał się zachód słońca właśnie.
    Uważam, że najlepszy pomysł jaki mogła Pani wymyślić to nie zrobienie konkursu. Jak można wybrać jedno pośród tylu arcydzieł?!
    Moim reniferom zaraz po zrobieniu zdjęcia pourywały się nogi albo głowy, bynajmniej nie przez zjedzenie, choć potem te nogi i tak się znalazły tam gdzie większość wszystkich pierników, jak u każdego zapewne.
    Ślę uściski! :))

  256. Już któryś raz oglądam Galerię Piernika i się zachwycam. Wszystkie, absolutnie wszystkie pierniki są najpiękniejsze! Ile serca włożono w ich wykonanie! Jakie kolory, formy, pomysły nadzwyczajne! Ileż z nich wyszło spod rączek dzieci! Te różniste cudne aniołki (a Patrycja F. nawet zadbała, żeby aniołek miał białe pantofelki), te serduszka, lenifely (nierzadko osiodłane), koniki (dziękuję z całego serca, Biedroneczko kochana za dedykowanego konika na biegunach – jak widzę na zdjęciu całokształtu dorobku, jest on prawie naturalnej wielkości;), koty (ach, ten czarny w gwiazdki Wójcika!), ważki i pszczółki Sondelani, nie mówiąc o jeżyku i króliczku małych Zgredziątek! Co za nadzwyczajne szopki;rozbawiła mnie do łez katedra Hani w ruinie, a także szopka Beatuszki tuląca się do kościółka wyraźnie z ciekawością spoglądającego ślepkami okienek na baranka nadnaturalnej wielkości;) Zachwycił mnie szmaragdowy dzbanuszek Justysi, roześmiany marynarzyk Ateny i znakomity ekspresjonistyczny przedsztormowy pejzaż morski z zachodem słońca w tle. A jakie piękne są polukrowane cacuszka Nini i złocone pierniczki Sowy P. ilustrujące kantyczkę , turkusowy klejnocik Justysi, pejzaż z foką Łucji z Narni, blade półksiężyce MadziZ. przyprószone niebieskim groszkiem i złotymi kuleczkami, całokształt wspaniałej artystycznej twórczości Chesterki z Rodziną, przeplecione czerwonymi wstążeczkami wiewióreczki Magpie gotowe do zawieszenia na choince i eleganckie pierniczki Just na wytwornym talerzu w wisienki postawionym na haftowanym obrusie w wisienki. Nie mogę się napatrzeć tym wszystkim cudom! I co i raz odkrywam jakieś następne cudo:)
    Jestem też pełna podziwu i wdzięczności za ciężką pracę kochanych Starosty i Adminki, aby ten piernikowy dorobek zaprezentować.
    Taki mroźny, szary dzień, a tu ciepło i jasno jak przy kominku:)
    Dziękuję z całego serca:)

  257. Ale cudne! Jacy tu wszyscy są utalentowani. Brawo! Postanawiam, że w tym roku też spróbuję swoich sił w piernikach. Obiecuję.
    P.S. Pisałam, że nie ma u mnie śniegu, a tu rano miła biała niespodzianka :)

  258. Witam serdecznie – prawie prosto z Pokłonu Trzech Króli – na którym tata Jaśka i Marysi „robił za” Baltazara – zajrzałam na tę stronę, bo przypomniałam sobie o piernikach. Wszystkie dzieła sztuki kulinarnej piękne! Gratuluję umiejętności – rozmachu i wyobraźni.
    Kochanej Pani Małgorzacie i Wszystkim Państwu serdecznie życzymy Wszystkiego Dobrego w Nowym Roku! I jak powiedział dziś Król Kacper – Niech prowadzą nas wszystkich Dobre Anioły!
    Pozdrawiamy ciepło z Zakopanego – gdzie dziś Wigilię mają Goście zza wschodniej granicy, choć nadal śniegu jak na lekarstwo, a i mróz już nie taki tęgi.
    Marysia, Jaś, Mama i Tata Tychże

  259. Śliczności!
    Dziękuję Staroście i Admince za tę wystawę, od razu człowiekowi weselej.
    Ateno, masz rację, dla mnie też pierniczki wykonane przez dzieci są najpiękniejsze. Twoje pierniczki uwielbiam od zawsze.
    Pierniczki Ann i gwiazdy Sondelani – prześliczne.
    Chesterko, uśmiecham się do całej rodziny :-) Chciałabym zobaczyć to wycinanie, pieczenie i zdobienie – sama radość!
    Wśród pierniczków znalazłam aż trzy sowy – wszystkie piękne.
    Dziękuję za wszystko!

  260. Gromkie brawa i gratulacje dla artystów GalPier2016! Co za fantazja, co za rozmach! Podziękowania dla organizatorów! Mam ochotę umoczyć ekran w wiadrze herbaty i zgryź go na kawałki.
    Szczególnie przykuły moją uwagę jabłuszka Aleksandry, na kraciastym tle, smakowicie wyłożone bakaliami. Przywołują najmilsze wspomnienia makao przy kakao po szkole, kiedy to życie było proste jak drut. Dobra robota Księgowi, nie ma dwóch zdań.

  261. Sliczna Galeria, gratuluje wszystkim Tworcom.
    Rozczulila mnie Puchatkowa Seria i Muminki, piekny jest tez domek Emilii. Sondelani i Ann podziwiam za precyzyjne, koronkowe dziela. Takze klejnoty sa cudne, Aniol Chesterki… I wiele innych.
    Moje Dzieciaczki tez zrobily w tym roku aniola, ale nie udalo sie go powiesic na choince, bo okazal sie za kruchy.
    Buona Epifania!

  262. *pisk z głębin spamu:znów mnie wczoraj wyrzuciło*

    Cuda!!. Moje pierniki pożarte przed sfotografowaniem. Dwie tury pieczenia i ani razu mąż nie zdążył z aparatem.

    PS.1 Pies też uwielbia pierniki.
    PS.2 Alek mnie sprowokował do prób magdalenkowych.

  263. Ależ wspaniała Galeria, naprawdę. Nie sposób wybrać najpiękniejszy piernik, a wszystkie zapewne smakują/smakowały doskonale. Aluzje literackie- pomysłowe, wszystkie Kubusie, Muminki, cudowne, podziwiam. A ileż pracy wymagało obejrzenie tych wszystkich wspaniałości, posegregowanie i ułożenie. Dzisiaj będę sobie oglądać Galerię i napawać się ciepłem płynącym ze zdjęć i Waszych tekstów (ach, Ateno..skromna żeglarko, pierniczki są naprawdę fajne!). Pozdrawiam serdecznie! Miłego dnia!

  264. Wszystkie cudowne. Jestem pod wrażeniem!
    A ja podczytuję ,,Sprężynę” na zmianę z ,,Panem Tadeuszem”(chwilami bywa trudno) i Seneką. Życie wśród książek jest piękne!

  265. Dzień Dobry. Jakie piękne dzieła! Podziwiam i uczę się!
    U nas nigdy nie było tradycji pieczenia pierników, ale – dzięki galerii – od kilku lat już jest.
    Najbardzej podobają mi się wszystkie literackie, są bardzo pomysłowe.
    I jeszcze pytanie techniczne do Nini (gwiazdka) i Sowy (ptaszęta) – jakiej techniki używacie, że ten lukier tak profesjonalnie wygląda na Waszych piernikach?
    Podziwiam też koronkową technikę Ann i Sondelani (dwie piernikowe gwiazdki pomiędzy bombkami) .

  266. Cudowne wypieki. Najbardziej mnie zauroczylo wierzgajace Dzieciatko w szopce Mamy Isi. Takze Klapouch ( tamze). Wszystkie szopki bardzo sa pomyslowe.
    Lubie tez pierniczki wykreowane dzieciecymi rekami.
    Pierniczki mnie ucieszyly.
    ( Na naszej lodce jest rumpel he he.)

  267. POWALAJĄCE!Serdeczne gratulacje.I wyrazy życzliwej zazdrości.Ja nie piekę,bo chyba nie umiem.Za to smak pierniczkowy uwielbiam.Chociaż takich bym w życiu nie zjadła- zwyczajowo nie jadam dzieł sztuki.:)

  268. Madame, już znalazłem jakiś przepis, który dobrze rokuje. Się upiecze i poinformuję, co wyszło. Moi rodzice jak się raz wzięli za pieczenie bezów, to im wyszło jakieś cthulhu fhtagn, z mackami i wszystkim, płaskie ale rozległe. Lekko sprężyste. Wolę więc uprzedzić, że jestem rodzinnie obciążony w tej dziedzinie.

  269. Silwuple, Chesterko!

    Alku, w razie czego służę przepisem na magdalenki. Magdalenka upiecze, a Ty będziesz proustował.

  270. A ja wolę magdalenki w herbacie, ale skąd je brać? Ostatni sklep na Mazowszu, który je sprzedawał, nie ma ich już od roku, a tameczne sprzedawczynie pytają nieufnie: „To jakieś BABECZKI? Nie, pierwsze słyszę”. Coraz trudniej być Proustem w dzisiejszym świecie. A kiedyś kupiłem paczkę w Luwrze, razem z kanotierem. Na Bachusa, czego w tych sklepach z pamiątkami nie sprzedają!

  271. Jak zobaczyłam te wszystkie cudowne pierniki to aż zgłodniałam! A niestety środek nocy to chyba nie jest dobra pora na podjadanie :(. Za to najlepsza na podziwianie tych małych dzieł sztuki! :) Gratuluje wszystkim piernikowym artystom talentu i fantazji!!!! :)

  272. Pracochłonna praca, ale mi się napisało! Zgroza. Wzorem mamy Isi, udzielam sobie nagany.

    Alku, bo pierniczki trzeba maczać. W kawie (dobrej), a najlepiej w kakao.

  273. Alez piekna Galeria!! Co roku piekniejsza!
    Wielkie dzieki Piernikarzom, a przede wszystkim DUA i Adminkom za prace kompilacyjna.
    Smacznego pierniczkowego!! :)
    I pierniczkowych snow…

  274. O, biedny Alku. Coś Ty jadał?!
    Jakąś tandetę na sztucznym miodzie, jak mniemam.
    Gdybyś spróbował naszych pierników, to wpadłbyś w nałóg.

    Sowo, dzięki za info o starym złocie.
    Piernikowy Dixit!!! :)))) – jestem zachwycona tym pomysłem.

  275. Droga UA, sprężenie sił wytwórczych, jakie tu ujrzałem, przewróciło mnie i sobie teraz leżę. W życiu nie widziałem tylu pierników na raz. Ale z tej pozycji leżącej muszę powiedzieć, że gwiazda Nini jest przepiękna.

    Jaka szkoda że pierniki to najczęściej coś twardawego, po rozgryzieniu przypominającego piasek pustyni. To trochę jak opinia Honor Harrington o kawie: jak coś, co tak ładnie pachnie, może tak okropnie smakować. Pani admirał Harrington preferowała kakao.

  276. Piękne i niepowtarzalne są nasze pierniki i pierniczki! Chyba przed snem jeszcze raz sobie je obejrzę. Dziękuję, że chcecie się dzielić tymi wszystkimi cudeńkami. Jaki to miły pomysł ta nasza galeria piernikowa. Ślę uśmiechy znad pierniczków i herbatki. Dobrej nocy ( *

  277. Ależ jak to skąd, DUA, oczywiście, że z Internetu. Jadalny brokat jest dostępny w wielu kolorach, a kolor złoty ma nawet kilka odcieni. Oczywiście dopiero jak kupiłam i polukrowałam swoje pierniczki, to zobaczyłam, że jest też dostępne antyczne złoto, ech.

    Mój największy respekt budzą zawsze pierniczki wycinane samodzielnie, bez pomocy foremek. Sama się nie odważam jeszcze takich robić, tylko podzwiam zdolności innych. A te anioły AdamaS! Chyba od szablonu cięte? Widać, że bardzo pracochłonna praca to była, piękne są. I piernikowe Carcassonne! Padłam! Teraz to już tylko pozostało stworzyć piernikowy Dixit. Ktoś się podejmie?:D Bardzo ujęły mnie też łabędzie i baletnice Nini. Ech, właściwie wszystko jest piękne. Mam już kilka pomysłów na przyszły rok, tegoroczna Galpier bardzo inspiruje!

  278. Przepiękne! Wszystkie, bez wyjątku! Drogich Księgowych cechuje niesamowita fantazja. Uśmiech nie schodzi mi z ust! I z tym uśmiechem idę spać:) jutro rano wykonujemy z chórem Akatyst.Nie mogę zaspać, oj nie:)!
    Dobrej nocy DUA, Adminko, Ludu K.! Niech Wam się przyśnią chrupiące pierniczki;))

  279. No pewnie, Merynosie! Jestem jak najlepszym przykładem. W tym roku piekłam i lukrowałam u przyjaciółki, bo u niej jeszcze nie było piernikowej tradycji. Pierniki bardzo wszystkim zasmakowały i od razu musiałam dawać dokładny przepis.
    Miłego pojadania pierników wszystkim Księgowym życzę i wracam do czytania „Tajemnic Skyle” (4. część z cyklu Blask Corredo, polecam) na przemian z „McDusia”!

  280. Jeeest!!! Nie mogłam pójść spać nie doczekawszy dzisiaj Galerii. Cóż za cuda! Plakat wystawy prześliczny, taki stylowy. Idę podziwiać i zachwycać się. Kochane Twórczynie Galerii, dziękuję! :)

  281. Trzeba zauważyć, Chesterko, że Twoja miła rodzina prezentuje się i obficie, i malowniczo. Brawo!

  282. Oooooooooo! Aaaaaaaaa! Na Jowisza!!! Powaliło mnie! Gratulacje dla Pieczeniarek i Pieczeniarzy!:D
    A Ty,Alku, widzę nic, nic, nawet małego nietoperzyka;)

  283. Już się nie zmieściły, Biedronko!:)))

    Merynosie, a pewnie, skarbie miły. Coraz więcej!

    Wannabe, jesteś ODJAZDOWA!

  284. Dobry wieczór!
    GP zapiera dech.
    Idę podziwiać dalej.

    (ale szkoda, że tym razem DUA nie pokazała nam swoich wypieków…)

  285. Ależ to wszystko zachwycające! Jak dobrze, że tyle jest domów, w których wspólnie się pierniki piecze i nimi obdarowuje. Nie wiem, czy potwierdzicie, ale mnie się wydaje, że robi tak coraz więcej osób. Na szczęście mam jeszcze słodkości do pogryzania, bo apetyt urósł- podesłać Ci Adminko kochana? U nas w rodzinie piecze się ich niewyobrażalnie dużo i upycha potem po wszystkich możliwych puszkach i pudełkach, a te z kolei po różnych kącikach. Wielka radość, gdy się takie pierniczki pojawią w porze niepierniczkowej- nasz rekord to puszka polukrowanych pierniczków odkryta we wrześniu ku radości moich siostrzeńców. Bo nielukrowane pierniki konsumowane na Wielkanoc już nas nie dziwią. A korzystając z okazji, życzę pięknego świętowania jutro najstarszej uroczystości związanej z Bożym Narodzeniem- tej, która przypomina o pięknie szukania prawdy i o niewykluczaniu się wiary i rozumu.

  286. Wszystkie piękne i wyjątkowe :)
    …I to nagłe stanięcie twarzą w twarz z RENAULTem!

  287. Przepiękne są te pierniczki!

    Muszę przyznać, że chociaż Galerię Piernika podglądałam już wcześniej, to jest to mój debiut. Nawet nie przypuszczałam, że to takie emocje. Cała jestem podekscytowana :D

    Zgadzam się z Adminką – przegryzłabym sobie teraz pierniczka. Na szczęście jeszcze zostały, więc zaraz pochrupując będę podziwiać GP :)

  288. Wszystkie są boskie! Gratuluję Pierniczkowym Wykrawaczom niebywałej fantazji :) (Nawiasem mówiąc, przegryzłabym sobie teraz pierniczka! ;))

Dodaj komentarz