Po spotkaniu

feblik-p

 

Wróciłam! – oto teraz, zmęczona i wzruszona, siedzę za stołem, założonym prezentami, listami i kwiatami, a wdzięczność mnie przepełnia!

Co za spotkanie! Ile miłych twarzy! Jakie kochane istoty przyjechały, nawet z bardzo daleka (Białystok! Kielce! Lublin! Gdynia! Krosno! Katowice! Zakopane!!!). Ileż to serdeczności trzeba mieć w sobie, żeby stać przez kilka godzin w takiej długiej kolejce, po długiej podróży, a przedtem jeszcze piec ciasteczka owsiane i sezamkowe, a nawet domowy chleb! Przyjechała też nalewka owocowa, konfitury, śliczne rękawiczki czerwone własnej roboty (tak! będę je nosić!), książki, rysunki, zakładki, oraz – uwaga! – piernikowe ilustracje!

Jedną z nich widzicie powyżej. Autorką jest KC Chesterka (fantastyczna, radosna  kobitka z dołeczkami w policzkach, mama Kapucynki, która też ma dołeczki i też w policzkach!). A tu  dzieło Łucji z Narnii, młodszej córki Chesterki:

 

wnuczka-p

 

Prawda, że obie bardzo podobne?! (Aga ma nawet garbaty nosek, a korale Doroty – białe błyski!). A to ci dopiero!  A Kapucynka też  idzie w ślady  swojej mamy i oto, co upiekła:

 

nilsson-p

 

Tak, to pan Nilsson, oczywiście. Jak żywy!

I to mi nasuwa myśl, że trzeba będzie chyba zrobić,  jak zwykle w styczniu, Galerię Piernika. Co Wy na to? Piekąc na Święta, pamiętajcie o Galerii i dajcie z siebie wszystko! Macie tyle talentów!

Ale, wracając jeszcze do dzisiejszego spotkania w Empiku: kiedy się skończyło, zabrałam zamiejscowych gości na spóźniony obiad do pobliskiej knajpki i tam, ledwie usiedliśmy, zaczęliśmy jednocześnie mówić o tym, jak krzepiące było spotkanie na małej przestrzeni empikowego salonu WYŁĄCZNIE sympatycznych, życzliwych ludzi, i to w takiej liczbie!

Cóż, zwykle się ich nie widzi. Nie pokazują  ich media. Ludzie cisi żyją i pracują, uczą się i działają gdzieś na uboczu, w tle, przyćmieni przez agresywnych, krzykliwych, aroganckich ważniaków.

Ale są!

I to jest najważniejsze – dla nas – i dla świata.

Dziękuję za wspaniały dzień – wszystkim, którzy zechcieli mnie odwiedzić. A był to dzień przyćmiony wiadomymi wydarzeniami, ludzkimi tragediami, niezawinionym cierpieniem. Nawet zdawało mi się, że  nie wypada organizować teraz  takich spotkań. Ale się myliłam.

Dobrze było spotkać się z tym, co wielki francuski pisarz, Albert Camus, autor „Dżumy” i „Obcego”, określił jako „ludzkie ciepło”.

I za nie właśnie Wam dziękuję!

Wasza

bardzo wdzięczna

MM

 

429 przemyśleń nt. „Po spotkaniu

  1. W jakieś trzy miesiące po tym, jak już „Ciotkę Zgryzotkę” napiszę. ;)

    Odściskuję równie serdecznie!

  2. Pani Małgorzato ! Feblik cudowny! Za każdym razem kiedy wychodzi nowa część, czytam wszystkie od początku… Uwielbiam to! Czy zdradzi Pani kiedy mniej więcej planuje Pani premierę kolejnej książeczki! Ściskam serdecznie !

  3. Będą powroty !!! Hurrrraaa!!! Jak Pani potrafi uprzyjemnić smutny wieczór :)))
    Ja teraz idę zabawić się w Św. Mikołaja – podłożę paczuszkę mojemu Szymonkowi!
    I oczywiście nie mogę nie pomyśleć o mikołajkowym poranku u Mamerciątek :)))
    Kolorowych snów!

  4. Kochana Pani Małgosiu! Skończył mi się Feblik – o wiele za szybko! Cudny!!! Dziękuję!
    A więc dziadek Metody nie żyje … pewnie i Cyryjka już nie ma i Terpentuli … Wciąż czuję ich niedosyt – pewnie dlatego, że Cyryjek niezmiernie mi kogoś bliskiego przypomina!
    Pani Małgosiu Kochana! Ja błagam o powrót do dawnych czasów!!! Do dawnych postaci, które kochamy! Eh, chyba się starzeję, że z przyjemnością wracam do lat 80-tych, 90-tych :))
    Za tę radość, którą mi Pani sprawiła bardzo dziękuję i życzę takiej samej radości! i szczęścia i pomyślnosci wszelkiej !!!

  5. Widzę, że dość często wspomina się się o Simonie Kossak. (Interesująca postać!) Swojego czasu trochę czytałem o Kossakach i poszukiwałem różnych informacji. Stało się to za sprawą książki kupionej od jakiegoś pokątnego sprzedawcy ulicznego – Maria i Magdalena autorstwa Magdaleny Samozwaniec. Jeśli ktoś nie czytał to polecam, bardzo :)

  6. Kochana Pani Malgosiu, dziekuje z Feblika i czekam z niecierpliwoscia na Ciotke Zgryzotke. Mysle, ze bedzie o Natalii-Matalii, bo malo jej bylo ostatnio w swiecie zdominowanym przez Gabe, Ide i Pulpe. Co do Feblika dwie drobne uwagi/ dwa pytanka: Marek byl zdaje sie ordynatorem neurochirurgii a nie neurologii ( s. 53, to nie to samo, wiem bo jestem wlasnie neurologiem ;-) ), i ile lat ma Lusia (wg Imienin urodzila sie w sierpniu 1998 roku, to w roku 2013 stuknelo jej 15, czyz nie?) ?

  7. Dobry wieczór, miły Wojtku z zaostrzonym językiem!
    A to ci frajda dla autorki, tak zająć czyjąś uwagę!

    Cieszę się, że odezwałeś się (mimo tremy – skąd ta trema? Jesteśmy tu przyjaźni i nieuszczypliwi!), bo dobrze jest wiedzieć, że tatusiowie córek czytują książki dla nich właśnie pisane. Jak to dobrze świadczy o tatusiach!
    I mamusiach, oczywiście, jak widzimy właśnie na podanym nam przykładzie.
    Proszę serdecznie pozdrowić Panią Wojtkową! Dziękuję jej za nowego, wartościowego czytelnika!

  8. Dobry wieczór Wszystkim!

    Pani Małgorzato, serdecznie dziękuję za „Feblika”, ale też za wszystkie poprzednie części „Jeżycjady”. Odkryłem je dzięki mojej Żonie (zaczęło się od „Języka Trolli”, retrospektywnie, a potem już nie przegapiłem żadnej kolejnej). Nigdy wcześniej nie wypowiadałem się tutaj na forum (stąd trochę tremy ;-) ale naprawdę bardzo miło czyta się Wasze rozmowy.

    „Feblika” czytałem na raty, w domu nie było łatwo (córy dopominały się o uwagę) więc częściowo w tramwaju. Przegapiłem wprawdzie przystanek i zaliczyłem przymusowe zwiedzanie okolic warszawskiego mostu Poniatowskiego, ale nie żałuję ;-) Czekam niecierpliwie na ciąg dalszy (i ostrzę język za zębami ;-)

    Pozdrawiam serdecznie,

  9. A więc to przyjaciółka Chesterki się odezwała! Dzień dobry!
    Chesterka z wielką serdecznością opowiadała o Pani. Dobrze mieć taką przyjaciółkę!
    Dziękuję za miłe słowa, które przyjmuję z przymrużeniem oka, ale i z wdzięcznością za życzliwość.
    Wszystkiego dobrego, proszę się trzymać!
    Pozdrawiam najserdeczniej!

  10. Pani Mickiewicz XXI wieku :)
    Chesterka przywiozła mi ze spotkania ” Feblika” z krzepiącym wpisem od Samej Autorki – dziękuję:)))
    Jestem w Pani twórczości zakochana. Uwielbiam zanurzać się w ten świat i śmiać się w głos (tylko przy Pani powieściach mi się to zdarza). Jako polonistka postawiłam tezę, że prowadzi Pani narrację tak, jak Mickiewicz w „Panu Tadeuszu”, z dowcipem i ogromną życzliwością dla przedstawianej rzeczywistości. I te cudowne opisy… Smakuję je z rozkoszą. A „Kalamburka” jest dla mnie majstersztykiem historycznym. Dziękuję za prawdę o realiach życia pokolenia moich rodziców (rocznik 1930), mojego pokolenia i o naszych teraźniejszych czasach. Wszystko jest mi tak bardzo bliskie, a tak dalekie od mojego doświadczania współczesności.
    Jane Austen z jej pragnieniem miłości ciszyłaby się ze spotkania z Pani bohaterami – tak myślę:) Dziękuję za wszystkie dobre chwile, które spędziłam w towarzystwie Pani bohaterów, bardzo… I jak wszyscy Pani wierni czytelnicy czekam na ich dalsze losy.

  11. Zasadniczo egzoszkielet posiadaja mieczaki i stawonogi. Oraz w drodze wyjatku Nietoperz.

    Zgredzie, przeciez „W pustyni i w puszczy” to pozne dzielo Sienkiewicza, w dodatku powstale w 100 lat po „Odzie do mlodosci”. Moze w owej epoce uczono, ze krokodyle i zolwie sa plazami (przepraszam za brak znakow polskich, ale przed chwila Malenstwa dorwaly sie do komputera i zmienily czcionke z polskiej na ogolnoludzka, a ja nie potrafie tego zmienic;(

  12. Teraz to chyba sobie nawet wyobraża, że wygrywa z dobrem. Ale „bramy piekielne go nie przemogą”:)

  13. Księgowi, odpowiedziałem dziś jakoś po nocy czy nad ranem wszystkim, którzy się do mnie w poprzednich godzinach odezwali, wyszło tego dużo, ale piaski czasu czuwają i znowu przepadło chyba. Nie odtworzę, choćbym pękł. Kismet.

  14. Męczy, bo źle mnie zrozumiałaś, mamo Ii.
    Nie powiedziałam „zło istnieje od zawsze”.:)
    Powiedziałam, że zło zawsze jest na świecie. Teraz jest.

  15. Dzień dobry!
    Kochana pani Małgosiu, wierzę, bo też się z tym często spotykam :) Celestyna chyba ma rację, przecież upodobania czytelnicze świadczą o człowieku.

  16. Caly czas mnie mnie męczy wczorajsza wypowiedź Starosty w odpowiedzi JoAnnie:
    „Dobro zawsze jest na świecie.
    Zło też.
    Bez niego nie byłoby widać dobra.”

    Pierwsze zdanie jest prawdziwe, dwa pozostałe są fałszywe. Zło nie istnieje od zawsze.
    Co ważniejsze, istnienie dobra nie jest zależne od istnienia zła. Zło powstało jako zaprzeczenie dobra przez ludzkie nieposłuszeństwo woli Bożej.

    Przepraszam, że sie wymądrzam, kochany Starosto, ale to jest ważne:)

  17. Mamo Isi, Sienkiewicz nie lepszy od Mickiewicza. U niego płazem jest krokodyl i to dwa razy (W pustyni i w puszczy).

    Klaudynko, wszak jedna myszka drugiej myszce deptała po kiszce.
    A może po flaczku? Brrrr…

    Alku, teraz widać, jak nam Cię brakowało.
    Nietoperz z egzoszkieletem – czego ta ewolucja nie wymyśli… ;-)

    Kawalerem maltańskim był jeden z moich matematyków, ś.p. pan Jerzy Lisiewicz.
    Niezapomniany nauczyciel.

  18. Magdo Z. dziękuję, że jednak oszczędziłaś swój nos i na niego nie padłaś, bo bardzo przyjemnie czyta mi się Twoje komentarze. Po ich lekturze pójdę spać uśmiechnięta od ucha do ucha :D

    Alku, dobrze wiedzieć, że nie ja pierwsza taki błąd popełniałam. W dodatku to Bobcio, lepszego towarzysza niewiedzy nie mogłam znaleźć :)

    Dobranoc.

  19. Justysiu, tak sobie pomyślałam, że gdybyś kiedyś chciała jednak spróbować jak smakują Twoje winogrona, to możesz (o ile masz na to miejsce) zrobić stelaż z drutów dookoła krzaka i na niego dać siatkę. Ważne, żeby nie była napięta, raczej luźno zwisała, ale dołem trzeba ją przypiąć porządnie, bo ptaki bez problemu znajdą drogę do środka. A jak już tam będą, to niekoniecznie łatwo stamtąd wyjdą. A paniczne latanie może spowodować zaplątanie w siatkę lub nawet gorsze rzeczy… My w ten sposób chronimy borówki amerykańskie, bo szpaki zjadłyby wszystkie. Nie żebym im żałowała, ale już i tak zjadają większość czereśni, więc choć z tych borówek chcemy coś mieć ;)

  20. Wszystkim kochanym Ksiegowym, ktore sie do mnie odezwaly, z calego uradowanego serca najmocniej dziekuje!
    Magpie droga, odpisze jutro, wlasnie nadeszla wielka ulewa z wietrzyskiem, co poskutkowalo u mnie silna migrena, ide sie polozyc.
    Dobranoc, Kochani ludzie.
    Dobranoc Sprawczyni i Sprezyno:)

  21. Jadziu, to jak z Bobciem: on też niezbyt kojarzył kurczęta z pieczystym.
    Gio, nie wspominajmy już o moich zajęciach wyjazdowych. Było, minęło, jeszcze tylko trochę noszenia egzoszkieletu i spokój, szczęśliwie zapomnę o tej przygodzie.

  22. DUA, to nie zazdrość, to tęsknota. I wiem, wiem, że jak już wróci czas na podróże, koncerty i lektury, to będę tęsknić za obecnym czasem. Właściwie to już tęsknię. Ale TAKIEGO koncertu bardzo mi żal. Ech, dobrze, że chociaż na pierniczki znajdzie się chwila.

    Justysiu, nie dziw sie, że sowa Twoim ptakom niestraszna. Wszak sowa jest bardzo miła. I nie świeci oczami. :)

    Gio, też miałam przed oczami dzbanuszek Justysi przy lekturze!

  23. Ale tu miło.
    Szarotka czyta od jakiegoś czasu Simonę.
    Ja czytałem tylko fragmenty.
    Znalazłem w wikipedii, że Simona opracowała urządzenie ratujące zwierzętom życie poprzez odstraszanie ich zanim będzie przejeżdżał pociąg.

  24. Ach, przecie to dziś wieczorową porą Starosta na koncercie Kate Liu i Hamelina bawi brylując w wytwornym towarzystwie! Nie wiem, czy mogę mieć nadzieję choć na malutkie opisanie własnych wrażeń?
    Ech, gdzie te czasy, kiedy rozentuzjazmowana publiczność wyprzęgała konie z ekwipażu artysty. Co prawda nie wiem, co by mieli teraz wyprzęgnąć?

  25. Lektura ,,Szóstej klepki” zaowocowała nowym lokatorem. Mysz wyczuła fluid. Stworzonko, albo ma syndrom kreta, albo jest bardzo ciekawskie, wykopuje bowiem ziemię z doniczek na parapecie. Bobcio by się ucieszył, bo mysz nietresowana, a jaka utalentowana. W Mamie obudziły się krwiożercze instynkty – chce mysz tępić. W myślach robi z niej (niego? bo może to samczyk?) ,,tragiczny krwawy kotlecik”. Weekend zapowiada się interesująco…

    PS Flaczki palce lizać! Prymitywna część mnie za nimi przepada.

  26. Słucham oklasków dla Kate Liu (Radio Merkury transmituje koncert na żywo!) i z przyjemnością myślę sobie, że DUA też tam w tej chwili klaszcze. I ja to słyszę! Przebywając na Kurpiach! :-)

  27. A dla wielbicieli Jeremiego Przybory mam wiadomość. Wydawnictwo Znak ma wydać „Dzieła (niemal) wszystkie. Tom I”. Na stronie wydawnictwa dostępne od poniedziałku. Ja dostanę pod choinkę od męża. :-) Nie mogę się doczekać.

  28. Och, Mario! Dołaczam się do Ciebie! Ja też okropnie żałuję, że DUA ogranicza się do małych obrazków (skadinad, bardzo ładnych). Tęsknię do tych krótkich wspomnień Starosty, anegdotek z życia i historii Jeżycjady.
    PS: I właśnie chyba pierwszy raz nazwałam Pania Starosta :))) (to tak na marginesie)

  29. Madziu – dlaczego piszesz o smudze cienia? Jesteśmy wszak piękne, młode, mądre i bardzo skromne, he, he. ;-)
    Mam 33 lata i czuję się tak, jakby to był najlepszy okres w moim życiu. (Przed trzydziestką miałam taki paskudny czas.) A teraz człowiek jest już dojrzały, ma jakieś doświadczenie życiowe, ale ciągle młody. Z resztą ciało może się starzeć, a my w duchu i tak będziemy zawsze mieć 17 lat. :-)

  30. Witajcie!
    Ależ miałam zaległości!
    Chciałabym napisać do Ciebie, Celestyno, ale nie zdążyłam spisać adresu. Już go nie ma! Gio – czy możesz mi przesłać ten mail?

    Alku – psy są bezkonkurencyjne w podnoszeniu na duchu. Mój Jaskier bardzo mi pomagał. Dużo sił i zdrowia życzę!

    Justysiu – serdecznie pozdrawiam. To nie był prezent ode mnie – mój był zapakowany w torebkę w ptaszki. Bo też szleję za nimi. Chciałabym być ornitologiem. Już od przeszło tygodnia te łakomczuchy dokarmiam. A powoduje niebywały przypływ apetytu u naszego psa – Elza chyba z zazdrości zjada wszystko co dostanie. :-)

    DUA – mam taką nieśmiałą prośbę: czy mogłabym prosić o tytuł i autora książki o ptakach, którą dostała pani od Mamy Isi?

  31. Ach, właśnie mi się przypomniało, że Starosta jest na koncercie i odbiera order.
    Kawalerowie Maltańscy.
    Ciekawa jestem, kiedy Starosta wróci i czy ew. zda minirelację?
    Tak czy owak, mam nadzieję, że wieczór uda się wyśmienicie!:)

  32. Co do trzeciego wpisu z rzędu, czuję się usprawiedliwiona Alkowym „radosnym pleple”, o czym zapomniałam wspomniec we wpisie drugim. Tzn. czuję się usprawiedliwiona tym sformułowaniem. ale jeśli jednak przeszkadzam, to przepraszam, przepraszam, przepraszam. :)

  33. Ach, Bea, Bea, Beatuszko! Rzeczywiście był tu kiedyś ktos o tak dźwięcznie brzmiącym nicku. Uśmiech dla osóbki trójzębnej. :)
    Chesterko, przecież wcale nie reaguję na Każdy(!) wpis. Nawet nie muszę walczyć ze sobą. :)
    Ach, ojej, jeśli jutro jest dzień życzliwości, to wcale nie chcę iść do pracy. (choć w pracy tez nie zawsze jest niemiło) :D

    I przepraszam z całego serca , że znów dwa wpisy pod rząd, ale jednak przeczytałam wszystko i na Niektóre wpisy chciałam odp. Dobrze zrobiłam, że nie odpadłam, bo to mi jednak dodało wigoru. :)

  34. Och, o jakim śmiesznym zgrzycie opowiedziała Beatuszka. :)
    Co kto jeszcze opowiedział, nie wiem niestety, bo nie zdążyłam przeczytać (dużo tego, dużo), a miałam dziś okrrrropny dzień (zgrzyt). A wpisuję się dlatego , że chciałabym przeczytać, ale czuję, że dosłownie padam na nos i chyba nie zdołam.

  35. Alku, spieszę z wiadomością, że ja też maniakalnie i nałogowo tu zaglądam, odrywając się co chwila od raportów, tabelek w excelu i plików pootwieranych na dwóch monitorach. Choć zwykle raczej podglądam tylko milcząco spod regału. Przy okazji życzę szybkiej regeneracji. Dużo zdrowia! :)

    Zdecydowanie, księga gości dobrze mi robi na duszę. Wspaniale było czytać wasze relacje z sobotniego spotkania!
    Pozdrawiam księgowych a DUA życzę cudownych wrażeń na koncercie!

  36. Ja nie wiem, czy plwanie na skorupę to jest taka cudna fraza oraz program. Miałabym zastrzeżenia.
    Zresztą „Oda do młodości” jest jeszcze gorsza. I z błędami, bo biedny szkalowany żółw, co wzbił się nad te „wody trupie” nie jest płazem.
    Wczesna, filomacka twórczość Wieszcza jest obciążona wszystkimi błędami młodości.

  37. Alku! Lubię Twój cięty humorek i dołaczam do fanklubu flaczków (jestem w mojej rodzinie osamotniona pod tym względem). Nie sposób uniknać robienia trzech rzeczy na raz np moje trzy córki często mówia do mnie jednocześnie, źle się to jednak kończy, bowiem nie posiadam podzielności uwagi, która jest podobno wybitnie kobieca cecha. Czyżbym więc nie była kobieta!? Np odwiedziła mnie koleżanka, zapomniałam więc, że gotuję jajka. Po 30 min (anioł wreszcie się dobił do mych zajętych uszu) wpadłam do kuchni i…wiem, że pośmiejesz się nade mna z ubolewaniem – w odruchu chwyciłam za garnek (woda wyparowała) i zalalam jaja zimna woda. Zeskrobywałam żółtka z sufitu i wielu innych sprzętów kuchennych.

  38. Alku, zaprzyjaźniony Ksiądz Profesor l.93 zwykł mawiać, że skoro Pan Bóg jeszcze go nie zabrał z tego padołu, znaczy, ma co do niego jeszcze jakieś plany i mówi się trudno, bo Panu Bogu się nie odmawia.
    Nietoperze zresztą nie mogą spaść z wysokości, bo zawsze im się w czas przypomni, że potrafią fruwać.

    Ten padalec fejsbuk kazał mi się logować, żeby zobaczyć zdjęcia ze spotkania; jak tak to tak i mam go w nosie. Nie będzie mi byle fejsbuk rozkazywał.

    Asiu, jeżeli podasz tu swój adres e-mailowy, to nic prostszego, żebym podesłała zdjęcia; Adminki zdecydowanie nie możemy dręczyć, bo nie doczekamy „Haczyka”. Podpowiada mi to dobrze pojęty interes własny;)

    Wiewiórku, jesteś lepsza w wyłapywaniu błędów od Łusi; muszę się pilnować;)

    Beatuszko, całusy dla osóbki, która ma tylko lewą dwójkę na górze i dwie jedynki na dole i tak radośnie zgrzyta zębami patrząc Tobie głęboko w oczy;) Piękny opis.
    I uściski dla Ciebie:)

    Zgadzam się, że DUA wygląda jak Szafirowa Wróżka i przy Niej cały świat robi się jasny i dobry. Może brzmi to sentymentalnie, ale co ja na to mogę, że tak jest.
    Bowiem, jak to powiedział nie pamiętam kto, fakty są faktami i mówią za siebie oraz za nieobecnych kolegów. (chyba z „W oparach absurdu”)

  39. Gio, odwzajemniam całuski. Wiem, że też wiesz jak wyglądam, bo Atena podzieliła się zdjęciami z naszego spotkania w Chicago pół roku temu.

    Tak, opis dzbana Tekli mi też nasunął to samo skojarzenie z małym seledynowym dzbanuszkiem, szczególnie to zawijane ucho, ale jakoś nie śmiałam poruszać tematu i zadawać pytań. Dodam kochana Pani Małgosiu, że bardzo, ale to bardzo ciepło mi się wtedy na sercu zrobiło, gdy po raz pierwszy czytałam ten fragment.

    Celestynko, widziałam, odpisałam i zapamietałam Twój adres zanim zniknął. Odezwę się niebawem.
    Teraz lecę do pracy.

  40. Alku, może nie aż pięć na raz, ale prawie. Szukam sobie transkrypcji fonetycznych różnych słów w różnych językach (w niektórych ciężko znaleźć online), piję herbatkę, słucham utworu, mając nadzieję, że trochę sam wejdzie do mojej głowy i pozostawi wnioski, a przy tym wszystkim odświeżam co jakiś czas tę stronę i czytam co się pojawiło, bo nie wyobrażam sobie czytać na raz wszystkich komentarzy z całego tygodnia.
    Ale możliwe, że zaraz zredukuję tę liczbę i na chwilę siądę z jakąś książką :)

  41. Droga Pani Małgorzato !!!
    Chciałam powiedzieć że bardzo mi brakuję,, krótkiej historii jeżycjady w obrazkach”
    Na czarnej polewce było drzewko genologiczne , ale na sprężynie i w górę historii tej brak ! Dlaczego ? Bardzo je lubię i myślę że nie tylko jak;)

  42. Justysiu, cieszę się ogromnie! Cmok, cmok!
    Dodam jeszcze, że kiedy czytałam sceny z dzbanem /wazonem ;-)/ w „Febliku”, miałam przed oczami zielony dzbanuszek z zawijanym uszkiem (figlaskiem), który DUA dostała kiedyś od Justysi. I chociaż nie zgadzał się kolor ani rozmiar, nic nie mogłam na to poradzić. Cały czas był „dzbanuszek Justysi”. :-D

  43. Chesterko, ja też mam skłonność do reagowania na każdy, zwłaszcza po tak długiej przerwie. Jestem pewien, że Ulubiona Autorka chwilowo wybaczy nam to, ehm, rozkoszne pleple. Jednak chęć to jedno, możliwości drugie. Mam w tej chwili otwartą przed sobą mapę geoportalu z Puszczą Białowieską, mnóstwo warstw zdjęć i tabel, a pod tym wszystkim otwarty plik raportu, co to ma liczyć około 15 stron, już ma ich jedenaście, mimo że jeszcze nie zacząłem opisywać wyników. A termin na dzisiaj, jakże by inaczej. Po lewej ręce mam kubek po herbacie, stary kafel piecowy i wstawioną w niego fajkę, puszkę tytoniu, kilka notatników, GPS i lornetkę, zaś po prawej fiolkę ibupromu i stertę książek z (oczywiście) Feblique na czubku. Walę maniakalnie w klawiaturę, co jakiś czas zaglądając, czy w Księdze Gości pojawił się nowy komentarz. Swoją drogą ciekaw jestem, ilu jeszcze Księgowych podobnie jak ja robi pięć rzeczy na raz w tej chwili?

  44. „Pięciu aniołów stróżów popracowało na 200% normy. Nie wiem, co takiego jeszcze w życiu musimy zrobić, żeby uzasadnić taki wydatek energii”.

    Moim zdaniem, Alku, COŚ już zrobiłeś, pisząc o tym tutaj. Nie szkodzi, że cedzisz informacje. Czytam kolejne Twoje wpisy z wypiekami na twarzy. Chyba je sobie wszystkie skopiuję i zrobię z nich Plik Specjalny.
    „Mówisz: ałć, ałć, rozcierasz i zasuwasz dalej”. :-)

  45. Dziękuję, Celestyno!
    Zwłaszcza uderzające jest moje piękno wewnętrzne, rzekłabym.

    Jadziu, wiem o tym doskonale, widziałam pielgrzymki i w ogóle dużo widzę.

    Merynosie, ależ nie ograniczaj się tak! Jesteśmy niskokaloryczni. ;)

    Chesterko, dzięki za tę uwagę. Tak się cieszę, kiedy czytelnicy wszystko zauważają!

  46. Youpiiii (jak krzycza tutejsze dzieci w przyplywach radosci)!!!
    Dostalam mile lisciki! I wiem jak wygladacie:)
    Juz bede po kolei odpowiadac.

    Pani Malgorzato, Szafirowa Wrozko, pieknie pani wyglada:)
    Kocham broszki. Sama nigdy nie nosze, ale niektore panie nosza je wyjatkow pieknie.

  47. JoAnno, to musiało być wspaniałe przeżycie! Ja też trzy razy pielgrzymowałam na Jasną Górę (chociaż dotarłam tam tylko 2) i to jest cudowne doświadczenie. Ale miło, że mi to przypomniałaś :) Do Twojej wypowiedzi mogę dodać jedynie, że gdy ktoś mówi, że w Kościele młodzi się nie udzielają, to chyba nie widział nigdy pielgrzymki na Jasną Górę. Tam jest tej młodzieży mnóstwo.

    A co do flaczków – lubię je, bo duuużo czasu musiało upłynąć zanim w mojej głowie zajaśniała myśl skąd się ta nazwa wzięła (tak miałam właściwie z każdym mięsnym wyrobem), a do tego czasu już mi tak zasmakowały, że nic tego nie mogło zmienić.

  48. Jako straszna gaduła postanowiłam ograniczyć swoje wpisywanie się , tak powiedzmy, do jednego na tydzień;), ale czuję potrzebę dania szans flaczkom i deklaruję, że lubię- przepis Alka do wykorzystania odnotowuję. A poza tym, a właściwie przede wszystkim bardzo, bardzo miło tu być. Zaglądałam kiedyś, gdy jeszcze otwierało się szufladki, a od niedawna znów podczytuję i się zachwycam- ile pięknych inspiracji! No i oczywiście wróciłam po latach do zaczytywanej niegdyś Jeżycjady, a z różnych powodów bałam się ponownej lektury, żeby mi się za bardzo sentymentalnie i tęskno nie zrobiło. A okazało się, że jest wspaniale- widocznie to już ten moment na powroty. Macie tak mili Księgowi, którzy dorastaliście przy pierwszych wydaniach pierwszych tomów? Dobrego dnia Wam wszystkim razem, którzy, pomimo różnych doświadczanych trosk i smuteczków, tworzycie przestrzeń życzliwości nie tylko 21. 11, a to podobno jej dzień ma być.

  49. Jaka trafna scena zachowania A. W skansenie. Kontrast między własna rodzina a właśnie poznana budzi wpierw ciepłe uczucia (dobrze mi tu), ale kilka godzin później, obraz opustoszałych chat otwiera ranę. Trzeba było drugiego czytania. Poruszyło mnie to.
    Kochani moi, jak ja walczę z soba, by nie reagować na każdy Wasz wpis! Widzę kolejna wspólna cechę z Magda.
    Beatuszko! Ile masz dzieci? Jak ma na imię Wnuczatko?

  50. Justysiu, jak ładnie opisałaś swój ogród z ptakami!

    Starosto, z przyjemnością wyściskam.

    Krysiu, pozdrowię i ślę serdeczności w Waszą stronę :)

    Pozdrawiam wszystkich Księgowych wraz z Mamą Isi lecącą po zakupy.

  51. Istotnie, nie wątpimy. Dobro zawsze jest na świecie.
    Zło też.
    Bez niego nie byłoby widać dobra.

  52. DUA, polonistyka robi swoje, jeżeli chodzi o zauważanie takich szczegółów. I mimo że jestem raczej językoznawcą, tyle lat analizowania literatury nie idzie na marne ;)

    Fakt, cudowne doświadczenia. Mimo bólu, a może właśnie z jego powodu? Przecież gdyby nie ten dwutygodniowy trud, nie byłoby chyba tej radości z dojścia do celu. Byłam na pielgrzymce trzy razy i zawsze ciągnie mnie na nią droga, a nie sama Jasna Góra. (Serdecznie polecam wszystkim wątpiącym w to, że jest jeszcze dobro na świecie – ci ludzie otwierający przed nami serca, domy i… lodówki ;) – ale podejrzewam, że takich wśród Księgowych raczej nie ma)

  53. Celestyno, ledwo wróciłam z maneżu, od razu wysłałam zdjęcia i lecę po zakupy.
    Ale tu się dzieje;) Aż żal się odrywać.

  54. Alku, trzymaj sie! Teraz bedzie juz tylko lepiej.
    Flaki, powiadasz? Mam o nich podobne zdanie, jak DUA, ale skoro lubisz – smakowitych flaczkow zycze!
    Beatko, pozdrow i ode mnie Mala Osobke.
    Lubie Was i Wasze wpisy, Ksiegowi!

  55. Alku, bardzo dziękuję za tę wiadomość. Po przeczytaniu książki obejrzałam z przyjemnością gawędę pani Joanny na YT (widziałam te piękne obrazy). A Twoją nienapisaną jeszcze książkę chętnie bym przeczytała.

    Z całego serca dziękuję Ci za użycie dwóch pierwszych sylab, a nie dwóch ostatnich i ślę za to serdeczny uścisk dłoni. :-D

    Posłucham teraz polecanej piosenki.

  56. Właśnie niedawno przeczytałam książkę o Joannie Kossak. Tytułu nie pamiętam. Książka taka sobie, ale osoba sportretowana wydała mi się niezwykła.

  57. JoAnno, dzień dobry!
    A to się cieszę z tej zbieżności! Swoja drogą, miałaś wyjątkowo piękne przeżycie, jedno z tych, które się wspomina aż do śmierci. O, tak, często zdarza się coś takiego po ciężkim, ciężkim trudzie. Jak nagroda.
    Fajnie, że zauważyłaś tę zamierzoną symetrię z kuzynami.

    Celestyno, a wiesz, że możesz mieć rację!

    Beatuszko, a to jeszcze ją wyściskaj ode mnie!

  58. Ave. Tyle wątków do uporządkowania. Najpierw – zauważyłem, ze Droga UA odniosła się nieco sceptycznie do mojej sugestii, jakoby istniały wczesne podobieństwa między Ignacym S. a waszym truly, pisząc ha! Jakże niesłusznie. Zanim zostałem bezmózgim osiłkiem, byłem subtelnym intelektualistą. (niech mi Andrzej Mleczko wybaczy pożyczkę).

    Co do linku: tak, zauważyłem, że nie przeszedł. Postaram się w takim razie jakoś opisać: piosenkę można znaleźć na youtube, wpisując: Сима Чернышёва. Перевал. Utwór autorstwa Jurija Wizbora, funkcjonował też podobno jako pieśń łagrowa. Więcej informacji jest w moim wcześniejszym komentarzu.

    Bea, tak, z Simoną przyjaźniliśmy się, kłócili i godzili ze dwadzieścia lat. Poświęciłem jej rozdział mojej nienapisanej pracy o Białowieży, która miałaby nosić tytuł „Między karcerem a katafalkiem, czyli nowi traperzy nauki”. Była promotorką mojego doktoratu, a ponieważ po mnie nie wypromowała już innego doktora, byłem niejako osobiście odpowiedzialny za fakt, że tak szalonej dziewczynie dali profesurę. Od lat przyjaźnię się z jej siostrzenicą Joanną Kossak, malarką koni i człowiekiem w pełnym tego słowa znaczeniu, która mieszka również w okolicach Białowieży. Joannę poznałem, gdy w połowie lat 80. odstąpiła mi połowę swojej porcji tatara. W owych czasach był to gest, jakiego się nie zapomina.

    Athina, xanigi pali o ouranos sou. Miło znów cię słyszeć. Całą piosenkę Meliny Mercouri znajdź we własnym zakresie, linków nie będzie :-)

    Zuziu, te zęby zapamiętam do końca życia. Teraz twoje pocieszenie kojarzy mi się z córką mojej bliskiej przyjaciółki, kiedyś opowiem.

  59. Podczytywałam, podczytywałam długie miesiące, ale jakoś nie mogłam się zdecydować, żeby napisać. Wczoraj jednak dorwałam Feblik, połknęłam w jakieś dwie i pół godziny (szybkie czytanie ma swoje wady…) i nie mogę nie podziękować za Perseidy. Dlaczego? Otóż 12 sierpnia na Jasną Górę wchodzi Warmińska Pielgrzymka Piesza, a po apelu, około 22 wychodzi na wały na Drogę krzyżową… Wyobraźcie to sobie: ciemno, oświetlona klasztorna wieża, kilkaset osób – po czternastu dniach drogi obolałych, często wciąż jeszcze brudnych, zmęczonych, straszliwie niedospanych, a jednak szczęśliwych i dumnych z siebie – pod tymi spadającymi gwiazdami. Niesamowity spokój, harmonia. Zobaczyłam w Febliku wspomnienie o dacie i od razu wróciłam tam myślą. Dziękuję, DUA, tego mi było trzeba.

    Rozbroił mnie fakt, że rywalizujący kuzynkowie nawet miłość musieli znaleźć w ciągu tych samych kilku dni – chyba żaden nie mógł być pokrzywdzony ;) A opinia Józka o Agnieszce jest mistrzostwem świata!

  60. O, dziekuje najmocniej!
    Mysle, ze jak mama Isi zakonotuje sobie adresik, to potem jakos lancuszkowo dotre do innych:)

    Z tym zazdrosnym odracaniem gazety to moze byc tak, ze osoba obawia sie, ze jak juz zobaczymy co tez ona czyta, przejrzymy ja na wylot;))

  61. Cześć, Beatuszko Serduszko!
    Ach, ta osoba zgrzytająca!!!
    Zazdroszczę Wam!

    Tak, martyrologia Nietoperza wprowadziła duże ożywienie do naszych wieczornych pogawędek. On sam zresztą bardzo żywy i chwała Bogu!

  62. Dzień dobry, Kinko!
    Wspólne czytanie to coś, czemu nigdy nie umiałam się oprzeć. Kiedy jeszcze mieszkałam w mieście (hej, jak to definitywnie zabrzmiało!), w środkach lokomocji miejskiej oddawałam się lekturze wszystkiego, co drukowane. Czytanie gazety przez ramię sąsiada było na porządku dziennym. Nie uwierzysz, ale przekonałam się, że są ludzie, którzy zazdrośnie strzegą swojej własności i przechylają gazetę tak, żeby nie dało się jej podczytywać!

  63. Dzień dobry, Starosto Kochany!
    Dzień dobry, Ludu Miły!

    Poczytałam sobie rankiem z przyjemnością wczorajsze wpisy i zakrzyknę za Charlotką: jak cudownie się Was czyta! A jakie ważne słowa skierował Alek do Zuzi.
    Starosto, ja oprócz sąsiada Międzyczaska uściskałabym naszą Pollyannę-Zuzię (to nic, że jedna dwójka wyleciała, jest przecież druga :)) i Patrycję F. za słowa o nieśmiałości.

    Była wczoraj u nas osóbka, która ma tylko lewą dwójkę na górze i dwie jedynki na dole. Wyglądała uroczo i tak radośnie zgrzytała zębami patrząc mi głęboko w oczy.

    A wiesz Alku, na przełomie października i listopada czytałam książkę o prof. Simonie Kossak i pomyślałam sobie (nie bez powodu, prawda?) o Tobie.
    Lata całe tego Nietoperza nie było w Księdze – tak sobie pomyślałam. A tu proszę nie minęły dwa tygodnie i obolały trochę, ale jest :)

  64. O! Brawo dla Celestyny!
    Dziatwę i panienki jednakże przestrzegam przed podobną otwartością. Mam obowiązek strzec waszego bezpieczeństwa.
    Kiedy tylko Mama Isi zajrzy tutaj, adres Celestyny wycofam.

    Historynko, to cieszę się bardzo, że Ulkę zobaczę.
    Koziołki brzydkie jak noc, przez chwilę myślałam, że rozpłakała się na ich widok!

  65. Justysiu, Ateno, Gio, Chesterko, Magpie, i ktokolwiek ma ochote, oczywiscie tez mozna na podany adres sie odezwac. Bardzo sie uciesze! Oczywiscie licze na jakies zdjecia;)
    Odwdziecze sie swoim, zebyscie wiedzialy z kim tez macie do czynienia:)

  66. Alku, zamiast linków, które i tak są wycofywane, można po prostu, jak nasza wspaniała SowaP, podać tytuł i wykonawcę utworu oraz nazwisko kompozytora.
    Sowo, Griega wysłuchałam na dzień dobry, bo wczoraj poszłam sobie dość wcześnie. Dzięki!
    Tak, dzisiaj koncert w Filharmonii. Kawalerowie Maltańscy zapraszają! Kate Liu i Richard Hamelin!
    Reszty nie zazdrość.
    Sowiątko urośnie, to i czasu przybędzie. Powiem tylko, że ja to urwanie głowy miałam razy cztery. I żyję.

  67. Alez sympatyczny wieczor mnie ominal! Flaki, miekkie przewracanie sie do woli (tu wyobraznia mi zaszalala)..:))

    Pani Malgorzato, tez nigdy w zyciu tego nie sprobowalam, u nas w domu nie probowano, a wzielo sie to chyba stad, ze w zamierzchlej przeszlosci, gdy mama byla mala dziewczynka, dziadzio byl przez jakis czas rzeznikiem na cala okolice…Efekt jest taki, ze mame rzadko jakiekolwiek mieso przekonuje, a jesli chodzi o tzw.podroby, to mowy nie ma.
    Pare dni temu zas, co za dziwny zbieg okolicznosci, moja bliska znajoma, wysmienita kucharka, probujaca rozne ciekawe potrawy, z blyskiem w oku pokazala mi rondel z dosc ladnie i apetycznie wygladajaca potrawa (duzo aromatycznych warzyw, mily zapach), zachecajac do sprobowania tymi slowy: flaki, mmmm.
    Nie sprobowalam. Samo slowo zadzialalo, a szkoda, mialabym to za soba.
    Inna sprawa, ze tutaj flaczki gotowe do przyrzadzania sa w sprzedazy juz bardzo wyszykowane, tak, ze podobno zaden niemily zapach nie uwalnia sie przy ich gotowaniu (tak mi powiedziala kolezanka), co ponoc sie zdarza.. Zobaczylam jednak, ze cos, co okropnie brzmi i dziala na wyobraznie, moze wygladac naprawde apetycznie:) Koniec tematu.

    Mamo Isi, zwazywszy na to, co napisala Pani Malgorzata, utworzylam sobie specjalne konto, ktore podaje tu publicznie. Nie mam zadnej innej towarzyskiej aktywnosci w sieci, czy konta spolecznosciowego, przez ktore moglabym niektore z Ksiegowych szukac. Wiem, ze wiele z Was ma swoje adresy nawzajem, ja zaczelam tu pisac, kiedy juz poznalyscie sie (przynajmniej niektore z Was) wczesniej, a skrzynka pani Malgosi pekala w szwach. Nie bylo mozliwosci kontaktu, oprocz zagladania tutaj, czy zawracania glowy o posrednictwo Adminkom (za co bardzo Admince dziekuje!).

  68. Dzień dobry!
    A to pyszna historia, Justysiu!
    Zgrabnie też opowiedziana.
    Nie mam, niestety, żadnego ogrodniczego pomysłu na ochronę Twoich winogron. Skoro siatka nie pomogła?! My też długo się nie cieszymy naszymi zbiorami. Ale przynajmniej spróbujemy winogron na zakończenie lata. Potem na całym obszarze metalowego wspornika (dobrych parę metrów) odbywają się regularne sejmiki przed odlotem, a ptactwo przy sejmikowaniu nieustannie się odżywia!

    Legendarna kokardka była dłuuugą wstążeczką cieniutką i odmotała się z któregoś bukietu.

  69. Pojawiła się szansa, że jeśli spotkanie autorskie będzie w innym terminie to przyjadę! Razem z Ulą i pewnie z moją mamą.
    Dla Uli Poznań to przede wszystkim koziołki. Za pierwszym razem się popłakała, jak się schowały, a teraz zawsze umawia się na następny raz. Z koziołkami oczywiście.
    I dodam jeszcze, że już niedługo obie zabieramy się za pierniki.

  70. I jeszcze historyjka o ptaszkach, skoro w ornitologicznym temacie jesteśmy.

    Mam winogrono, jeden krzaczek, bo na więcej nie mam miejsca. Podobno słodkie, pyszne, gdy są dojrzałe, ale o tym się jeszcze nie przekonałam, bo kochane ptaszki (drozdy amerykańskie i kardynałki) buszują w nim od końca lipca i zanim owoce dojrzeją, to już ich właściwie nie ma. Żadne siatki nie pomagały – siatka wisiała a winogrona i tak znikały. W tym roku więc kupiłam sowę, platikową z wielkimi szerokim oczami (to ponoć tych oczu ptaki się boją) i głową która się powoli obraca, poruszana wiatrem, pomalowaną w kolory sowie.

    Miałam trochę mieszane uczucia co do straszenia moich ptaków sową (moich, bo dwie pary drozdów ma u nas gniazdka), szczególnie po przeczytaniu „Lata i Ptaszynki”, ale to tylko na jeden miesiąc – pomyślałam – zbiorę winogrona i sowę zabiorę.

    I myślicie, że się jej bały? Oto co zobaczyłam pewnego dnia. Na płocie, obok winogrona stała sowa, a kardynałek siedział na jej głowie i obracał się jak na powolnej karuzeli. Zanim zdażyłam zrobić mu zdjęcie, energicznie odfrunął zkręcając głową sowy i już był w winogronach. Widok pocieszny.
    Cóż, pozostaje mi po dojrzałe winogrona chodzić do sklepu, a te zostawić dla moich ulubionych kardynałków, niech się częstują na zdrowie.

  71. Dzień Dobry Kochani!

    Ależ tu się fajnie wczoraj zrobiło, tyle tematów, nowych informacji. Gdy ja sobie to wszystko czytam, codziennie wieczorem po pracy, to już śpicie.

    Dziękuję Ci Gio za super fotki ze spotkania, które dostałam dzięki uprzejmości Ateny. Zupełnie inaczej czyta się teraz wpisy, kojarząc osoby. A więc pozdrawiam tych, którzy spoglądają na mnie ze zdjęć – Gio, Beatuszkę, Madzię Z., Isię, Mamę Isi, Magpie, Biedronkę, no i Ukochaną DUA z broszką, na uroczym foteliku przy białym stoliku, a na stoliku zielony imbryk i filiżnka z herbatą, obok kwiaty i prezenty (opis – to dla tych, którzy czekają na zdjęcia). Najdokładniej widać zielone pudełeczko z czerwoną kokardką – czy to od Magpie? Czy to ta legendarna kokardka, która wystawała z bagażnika i o którą DUA się potknęła po ciemku? Dużo tam miejsca w tym Empiku pod schodami, można posiedzieć, pogawędzić, poczytać, porobić sobie zdjęcia, widać jak Wam tam dobrze razem…
    Przeglądnęłam jeszcze raz wpisy tuż po spotkaniu i Kris wspomina o zdjęciach od Gio. O, to chyba na te same i ja teraz patrzę! Jeszcze raz dziękuję i pozdrawiam najserdeczniej, uśmiechając się do Was, tak jak Wy do mnie.

  72. Alku, jakze milo, ze sie odezwales, pomimo ubytkow :).
    Lubie wieczorami czytywac ksiege i myslec o was, ksiegowi.

  73. Ja również uwielbiam obserwować ptaki. U nas to rodzinne. Ostatnio odkryłam miejsce , w którym przebywa Pani Czapla (siwa) . Jest to teren Łąk Nadnoteckich .To ciekawe , że ptak ten ani myśli odlatywać w milsze klimatycznie rejony naszego globu. Czyżby to było (wbrew prognozom) zapowiedzią łagodnej zimy?….Oprócz tego całkiem niedawno spostrzegłam spacerującego sobie po moim ogrodzie ……bażanta i zapewniam, że to nie był sen. Na dowód mam zdjęcia.:)……..Inny temat – dzisiaj , a właściwie wczoraj po raz pierwszy obejrzałam naszą oskarową „Idę”. Uwielbiam taką konwencję . Mam na myśli przede wszystkim zdjęcia – prostota, a jednocześnie siła wyrazu…..Nie sądziłam, że od czasu mojego zauroczenia „La Stradą” Felliniego , jakiś współczesny film wywoła u mnie podobne odczucia…….A poza tym wszystkim – życzę Alkowi szybciutkiego powrotu do pełni sił… , miłą zaś Zuzię podziwiam za lekkość z jaką znajduje odpowiednie słowa na każdą okoliczność :):)…Dobranoc i dzień dobry.

  74. Napisałem kiedyś krótki felieton o Juriju Wizborze, rosyjskim twórcy piosenek, znanym większości Polaków, którzy jednak nie wiedzą, że go znają. To mianowicie Wizbor, a nie Wysocki (jak się często uważa), był autorem pierwowzoru piosenki Jacka Kaczmarskiego „Spotkanie w porcie”. Ja jednak na dobranoc chcę pokazać wam jego piękną piosenkę „Przełęcz” (Pereval). Nie ma jej nigdzie w autorskim wykonaniu, wybrałem więc takie, w którym było najwięcej ciepła.

  75. Autorskie spotkania, koncert Kate Liu, czytanie kryminałów do poduszki – ależ Wam dobrze. Tylko za wypadającymi dwójkami nie tęsknię. Alku, z nową dwójeczką będziesz wyglądał jak hamerykański aktor filmowy.

    Na dobranoc:

    Edward Grieg – „Liten Fugl” („Little bird”).
    Isabel Mourão.

  76. Ornitolog- to jeszcze jeden ze szlachetnych zawodów, których bym się podjęła, gdybym mogła wybierać na nowo.

  77. Dobry wieczór!
    Spieszę z informacją z Lubelszczyzny – wieczorem była u nas burza z piorunami i gradobiciem (może trochę dramatyzuję, ale, przyznajcie Księgowi, to zjawisko w listopadzie rzadko spotykane).
    Och! Konspekt „Ciotki Zgryzotki”! I szkice! DUA nie próżnuje! :)
    „Feblik” przeczytany w dniu premiery, żółta książeczka robi teraz kółko po rodzinie. Czekam na ponowną lekturę z wyszukiwaniem smaczków.
    Przeglądam zdjęcia ze spotkania na profilu wydawnictwa i nie mogę przestać się uśmiechać na widok wspólnego czytania „Feblika” w kolejce :)
    Przyłączam się do życzeń szybkiego powrotu do zdrowia dla Alka.
    Pozdrawiam cieplutko :)

  78. A tak z innej beczki: Ignacy S. prawdopodobnie odniósłby się do flaków chłodno. Ale przynajmniej już nie panicznie. Ostatecznie chłopak wysublimował w coś solidnego. Przeuczeni niepewni faceci często długo dojrzewają. Sam to przeżywałem, a teraz też jakoś żyję, zupełnie jak Ignacy.

  79. DUA, nie martw się, to resztki farb emulsyjnych (jakichś specjalnych dla dzieci) po malowaniu ścian pokoju wnuczusi, ale może ptaszki są jeszcze bardziej wrażliwe niż alergiczna dziewczynka?, hmm?

  80. Alek, dzięki za wieczorne haiku! :D
    Teraz ja się przewróciłam ze śmiechu. Na szczęście – też miękko.

  81. Dziękuję, ach, dziękuję! Bardzo mi miło, że mogłam Pani sprawić radość. Pozdrawiam ciepło i uśmiecham się:)

  82. Wpadam na momencik, bo czas w końcu zacząć chodzić wcześniej spać (haha…). I tylko jedno słowo na dziś wieczór: cudownie się Was czyta! (Wiem, że to niezbyt odkrywcza myśl, ale trzeba się cieszyć także takimi oczywistymi rzeczami, a co!)
    Dziękuję:) I dobranoc DUA oraz wszyscy Księgowi :)

  83. Bogno, ojej, nie wiem, czy ostry zapach farby nie odstraszy ptaszków. Poradniki twierdzą, że drewno powinno być naturalne, olejowane.

  84. Reszta jest w podobnym stanie jak ja, plus minus. Babciu gąsko, ja też w pewnym sensie spadłem na kość ogonową. W pewnym, bardzo szerokim sensie. Tak więc dostrzegam analogie.

  85. Zuziu12, toż to ,,Dziady” cz. III. :) Dawno nie czytałam, a jednak pamiętam. Oj, zostaje Mickiewicz w głowie, zostaje. I dobrze. Wstyd byłby, gdyby nie został.

  86. Ach, ja też szykuję karmnik – pomalowałam go na miętowo, fioletowo i bladorózowo (jak mawia nasz Stefek), żeby nie był za mdły, to jeszcze dodałam kremowe kropeczki, ciekawe, co na to sikorki?, poza tym mam jeszcze spirale na kule z ziarnem, inauguracja w sobotę.

  87. Międzyczasie, masz naprawdę przyjemnego sąsiada. :)
    Za to co powiedział, ja bym mu się chyba rzuciła na szyję.

  88. To będę ćwiczyć cnotę cierpliwości, może Nowy Rok przyniesie niespodziankę w postaci zdjęć ze spotkania.
    Zresztą chyba miałabym za dobrze, bo przecież za tydzień jedziemy z mężem do Poznania!!!!!
    Oglądam sobie właśnie „Poznań Borejków” autorstwa Pań Kingi Czachowskiej i Doroty Szczerby, no i planuję, planuję….
    Miłego wieczoru:)

  89. Zuziu, mówi to Piotr Wysocki w III części „Dziadów” Mickiewicza.
    Jeszcze to będziesz przerabiać w szkole! (Mam nadzieję).

  90. Magdalenko Świętokrzyska, ja także mile Cię wspominam!
    Zbierałam się z listem do Ciebie, z podziękowaniem za szkatułę pełną domowych frykasów. Wzruszające!
    I jeszcze napiszę.
    Czuję się bardzo, bardzo obdarowana tym ślicznym i pysznym zestawem, ale przede wszystkim – Twoja życzliwością!

  91. Nietoperzyku! Jak miło Cię widzieć. Mała pocieszka- ja ciągle mam jakieś jazdy z uzębieniem, a spadłam najwyżej z sześciu schodów /odpukać/. I to na kość ogonową. Dawno temu. Więc widzisz- ząbki odpadają z różnych przyczyn. Pozdrawiam wszystkich

  92. Drogi Alku, pomalutku wydobrzejesz, dwójkę może będziesz mieć ładniejszą niż wcześniej (?), a reszta towarzystwa w jakiej formie?, ale, że też was poniosło na takie straszne górskie drogi!!!
    Ja do tej pory pamiętam coś podobnego w Norwegii ze 30 lat temu, w dodatku strasznie padało i coś nam się działo z samochodem, widoki owszem były fantastyczne, choć zarejestrowane tylko kątem oka, bo w zasadzie cały czas miałam oba zamknięte, tamtejsza Dalsnibba śni mi się do tej pory.

  93. Dobry wieczór DUA, dobry wieczór Księgowi. Przełamując nieśmiałość postanowiłam skreślić parę słów. Tak bardzo się cieszę, że mogłam uczestniczyć w sobotnim spotkaniu. Wciąż pozostaję pod jego pozytywnym wrażeniem, wspominam sympatię, uśmiechy, radość, rozmowy z nieznanymi, a jednak w szczególny sposób bliskimi ludźmi. Chciałam jeszcze raz serdecznie podziękować Kochanej Autorce za Jeżycjadę i za ten ciepły uścisk dłoni, który rozgrzał też serce :) Pozdrawiam i życzę dobrej nocy:)

  94. A tę dwójkę to ja sobie odrestauruję! W końcu jedna mi została, poproszę dentystę, żeby na jej podstawie machnął kopię. Coś jak z Moną Lisą. Będzie dobrze.

  95. Łaskawa UA, ja do flaków przekonałem się powoli. To szalenie międzynarodowa potrawa, jadłem je np. we Włoszech jako danie mniej płynne i inaczej przyprawione niż koncepcja krajowa. Było to w jakimś bistro na Piazza Albania, gdzie mnie przed nimi uczciwie ostrzeżono. Prawdopodobnie sympatyczny rzymianin uważał, że właśnie nacinam się na egzotyczny produkt miejscowej tradycji kulinarnej, całkowicie hermetyczny dla obcokrajowców. Ale trzeba przyznać, że niestarannie opracowane flaki potrafią wywrzeć złe wrażenie. Bardzo złe. Bardzo bardzo złe wrażenie. Nawet okropne.

  96. hehe, Madziu i Starosto, zdanie moje zabrzmialo niechcacy dwuznacznie i przez to trafnie w dwójnasób :)
    wpis Alka o flakach znioslam meznie, glownie ze wzg. na przepiekne jedno zdanie o Pani Alkowej.

    DUA, alez Pani jest kochana z tym Pamietaniem :)
    nasz karmnik nadal okupowany jest glownie przez yghm.. Wiewiorki :)

    a propos pamietania, to nigdy nie zapomne, jak kiedys tu, w KG, debiutowalam (jakis milion lat temu) wlasnie wpisem o karmniku. (nie swoim jeszcze wtedy, tylko sasiada. przepiekny karmnik na nozce, i jego (sasiada) odpowiedz na pytanie: czy zbudowal go, by przylatywaly mu spiewac ptaki.? on odrzekl: nie, aby przylatywaly tu spiewac, tylko z wdziecznosci za to ze spiewaja”- takie odwrocenie przyczyny ze skutkiem, o ile dobrze to okreslam ;)
    nadal mnie to ujmuje; sliczne, prawda?

  97. Zuziu, dziękuję, jesteś moją radością. Nie bagatelizuj jednak siebie. Ja wiem, że szósta klasa nie jest gwarancją beztroskiego życia, w końcu też w niej byłem. Fakt, spojrzenie na sytuację kogoś innego pomaga zobaczyć własną we właściwej proporcji. I okazuje się, że prawie zawsze jest ktoś, kto potrzebuje naszego wsparcia, nawet wtedy kiedy my sami jesteśmy w dołku. Umówmy się, że ja miałem tylko wesołą przygodę. Własne rany odniesione z własnej winy prawie nie bolą w porównaniu z tym, co mogłoby się stać, ale na szczęście się nie stało. Pewne rzeczy po prostu się zdarzają. Mówisz ałć, ałć, rozcierasz siniaki i zasuwasz dalej.

  98. Niechęć do flaków podzielam; nie wiem dlaczego, ale już sama ich nazwa jest mało zachęcająca.
    Co do Ciotki, fajnie, że już się tworzy i konspekt i okładka. I że być może ta jesień 2015 zostanie opisana :)))

  99. Dziękuję Pani Małgosiu! A czy można wiedzieć co to za cytat? Piękny!
    Idę spać, może mi przejdzie. Jutro na niebie nie będzie żadnej chmurki, która mogłaby przysłonić, choć nie prawdziwe, słoneczko. Przynajmniej mam nadzieję.
    Dobranoc.

  100. Ja tam dziękuję Alkowi za przepis. Ukrywają się tu też Ci, co za podstawę diety mają pasztet z puszki i paprykarz szczeciński. I nie dla nich de volaie i Paryże i Szanghaje. Flaki wpisuję w zeszyt, zakładka – specjalne okazje, hihi.
    Dobrze, że nie mam prawa jazdy.
    Jadłeś – nie jedź.

  101. A ja lubię flaczki! Bo lubię wszystko. I w dodatku mogę jeść bez konsekwencji i dodatkowych kilogramów! ;) Toteż czasem jem dwa obiady: i w pracy, i w domu!
    Kto by pomyślał, że kiedy byłam mała, straszny był ze mnie niejadek. Jak Ignaś. I że pewien zarodek z jajecznicy stanął mi niegdyś kością w gardle. Nigdy ta jajecznica nie została zjedzona do końca. Ale stanowcza reakcja negatywna sprawiła, że to była ostatnia niezjedzona przeze mnie jajecznica.
    Ale i tak Genowefa Bombke była lepsza, bo ona była JEDNOCZESNIE niejadkiem i łakomczuszkiem (te małdrzyki u Kreski! i rosołki dookoła).
    Oj, też chyba coś zaleczam. Lub wałkuję. To przestaję. Przepraszam i dobranoc. :)

  102. O, właśnie! To jest myśl. Po grudniu!

    Zuziu, witaj, miłe słoneczko! I pamiętaj, że nawet to prawdziwe słońce bywa czasem zachmurzone. („Lecz wewnętrznego ognia sto lat nie wyziębi! Plwajmy na tę skorupę i zstąpmy do głębi!”).

    Alku, Zuzia12 bardzo ładnie Cię pocieszyła, widzisz?

    I tu bym widziała miejsce na filozofię Pollyanny: straciłem dwójkę? Tylko jedną? I czym się tu martwić, zwłaszcza że mam jeszcze dwie jedynki!

    PS. Flaki to straszliwa potrawa. Nic nie mówiłam, czując się w mniejszości, ale teraz się odważyłam, bo jak już, to już. Nie zjadłabym tego za żadne skarby świata!

  103. Madziu, to może na razie odłożymy wysyłkę tego spisu, a adres przekażę Admince, jak tylko będzie miała wolną głowę.

  104. Tak sobie właśnie myślałam. Ale takie rozwiązanie jest ok. Wobec tego, Magda.leno, jeśli Ci jeszcze zależy na tym Spisie, czekam na kontakt z Twojej strony.
    Serdeczności i uściski. Ale fajnie, ze będzie nowa okładka!

  105. Międzyczasie, nawet nie widziałam o istnieniu tego kanału! Dziękuję!
    Nagle przypomniał mi się Twój ptasi karmnik, który kiedyś mi pokazałaś na zdjęciach.:)

  106. Kochane Księgowe, widzę, że krąg zainteresowanych zdjęciami etc. poszerza się – a ja nie chciałabym tym obciążać Adminki, która właśnie jest zapracowana po uszy. (Wydawca czeka na jej książkę!)
    Spróbujcie się porozumieć poza nami (np. facebook? galeria internetowa? tymczasowy adres mailowy, który można upublicznić, a po obejrzeniu zdjęć zlikwidować?)
    Co do mnie, siedzę już nad konspektem do „Ciotki Zgryzotki” i maluję pierwsze szkice okładki.
    Mamy co robić!

  107. Dobry wieczór!
    Ależ jestem, jestem. A w konsternację wcale nie popadłam!:) Chyba coś mi się wcześniej popsuło, bo niby widziałam wszystkie wpisy, ale poprzednie, które zdawałoby się widziałam, wcale nie było, a były takie, których nie widziałam. Uff, pokręcone to wszystko! Ale jestem, proszę się nie przejmować. Chyba ma to związek z tym, że zdałam sobie sprawę, że wracam ze szkoły, zdążę coś zjeść, coś porobić i już ciemno, a wtedy to człowiek ma wrażenie, że to już koniec dnia, że one wszystkie tak szybo biegną i biegną,a ludzie tak marnują czas.Straszne. Chyba się zmęczyłam dzisiejszym dniem, ale nie narzekam, nie narzekam, niektórzy mają więcej rzeczy na głowie! Trzy sprawdziany, potem musiałam porządnie posprzątać cały pokój i nie wiem co jeszcze. Co ta szkoła robi z człowieka.

    Ah, wstyd mi. Tak narzekałam, przepraszam. Przecież taki Alek to może mieć zmartwienia, a nie ja, szóstoklasistka, która ma mnóstwo czasu na czytanie „Panny z mokrą głową”. Wstyd…
    A dwójką Alku wcale się nie przejmuj, masz jeszcze tę drugą dwójkę!

    Pozdrawiam i idę szorować głowę, aby zmyć z siebie melancholię.
    Dobranoc!:)

    PS Chyba się wypisałam i wraca mi dobry humor!:)Zaczyna mnie wszystko cieszyć. Hip,hip,hura!

  108. To spróbuję jeszcze raz, bo przedtem coś poszło nie tak (chyba dlatego, że się zaczytałam w najnowszych wpisach) i niechcący wpisałam się nie pod tym Wpisem Starosty, co trzeba. ;)

    Magda.leno podaj swój adres e-mail w wiadomości prywatnej. Być może Adminka zgodzi się go przekazać. Pozdrawiam:)

  109. Całkiem możliwe, że dwie młode osoby z całym nareczem książek to Jasiek i jego siostra, no i ich rodzice. Dedykacja dla Zuzi piękna, „księgowe słoneczko” :)))

  110. czy Szanowni Zebrani znaja serie filmikow „Birds-of-Paradise” na kanale ornitologicznym LabofOrnithology?
    bo to w glowie sie nie miesci, ze w ogole mozna tak wygladac :) i wydawac takie ponadzmyslowe dzwieki. co za tance, jakie piorka i ogonki, jaka gracja i ile poczucia humoru.
    nikt by tego nie wymyslil, brakuje wyobrazni :))
    czlowiek od razu zmienia perspektywe, zakrzywiona rzeczywistosc sie prostuje, wszystko jest tak jak nalezy, tylko nie zawsze jestesmy w odpowiednim miejscu, bo to dostrzec.
    dobrze, ze sa na swiecie ornitolodzy.

    przepis na flaki przejal mnie nie mniejsza groza niz sam wypadek Alka. czy mozna w ogole po czyms takim wsiasc jeszcze kiedys do samochodu?

  111. Mamo Isi, czy można nieśmiało poprosić o przesłanie kilku zdjęć ze spotkania, jeśliby nie sprawiło to kłopotu?
    Pozdrawiam:)

  112. Czyli spotkanie przełożone? Dobrze. W takim razie szykuję się na późniejszy termin. Misja ,,Poznań” przedłuży się odrobinę. Nic to! ;) Będzie więcej czasu na planowanie.

    Zdjęć Akapit zamieścił niewiele, ale za to każde jedno doskonale pokazuje atmosferę spotkania. Są tam mali i duzi Księgowi, a wszyscy uśmiechnięci, radośni. Widać, że czas im się wcale nie dłuży. Ależ cieszy ten widok! Jeszcze nie wiem, kto jest kim, ale przejrzę uważnie poprzednie wpisy i może uda mi się kogoś rozpoznać.

    PS Magdo Z., a więc łączy nas ten sam Uniwersytet. No proszę! Ciekawe, czy wykładowcy też? :)

  113. Ici, pozytywy… Napisałem już wcześniej, ale skasowałem. No więc… Przed wypadkiem bardzo martwiłem się pewną sprawą, wypadek pochłonął mnie na tyle, że połowę uwagi przeniosłem na niego. To była duża ulga. Po drugie, nikt nie zginął. Można sobie dopowiedzieć implikacje – w obu wariantach. Po trzecie, nabrałem trochę obojętności na drobne niedociągnięcia świata. Po czwarte, poznałem bardzo dobrze kilkoro ludzi. No i cały czas się zastanawiam, kiedy nadleci ta asteroida, przed którą nasza piątka ma ocalić Ziemię.

  114. Szkoda wielka, ale i tak pojadę :) bo odwiedzę stare ulubione kąty. (Studiowałam w Poznaniu :) Wizja 2 dni, wolnych od kochanego towarzystwa ukochanych dzieciaków to też miła perspektywa :) Chociaż wiadomo, że już za progiem domu się za nimi tęskni :) Do zobaczenia innym razem! Uściski!

  115. Ja też zamieściłam ten komunikat. Bardzo mi przykro, Marto.
    Na szczęście, bilet można zwrócić, uff. Dobry to wynalazek.
    Ale chyba muszę zrobić nowy wpis z wyraźniejszą informacją.

  116. Skład Kulturalny podał informację o przełożeniu spotkania, które miało się odbyć 5 grudnia. Jaka szkoda! A bilet już kupiony :(

  117. Zyziu, prawdę mówiąc- znam niewiele jej książek. Jedną chyba. Mam stosy innych do przeczytania!
    Pozdrawiam także!

  118. Mamo Isi, jakze jestem Ci wdzieczna! Juz zamieszczam w kryjowce adres do wiad.Adminki i poczekam na Twoja odpowiedz:)

    A Alikowy „Feblique” automatycznie, czytajac, inaczej sie zaakcentowal:)
    Aliku, bardzo serdecznie pozdrawiam i dolaczam do podziwow Pani Malgorzaty ze tak szybko wracasz do formy.

    Feblik zas nadciaga do mnie, z opoznieniem co prawda, ale nadciaga, dostalam wlasnie cynk.

  119. O, jaka to miła perspektywa, kochany Starosto;) Nic gorszego, niż sytuacja, w której kończy się książkę i nie ma się nic do czytania!
    U nas duje i leje, a ciemno jest, choć oko wykol. Łokropieństwo. Chociaż ogrodowi przyda się nawodnienie. To mi przypomina wzór jedynie słusznej modlitwy ogrodnika z Capka;)

  120. Nie ględzisz, Alku, tylko pozbywasz się traumy, mówiąc o niej. Tak ma być, Natura jest mądra.
    A więc od lipca do teraz… No, nieźle. Gotujesz już flaki!

  121. Mamo Isi, do końca serii o insp.F. masz jeszcze 13 książek, z czego jedna to tzw. omnibus: zawiera trzy powieści.
    Potem – Ngaio. Oprócz tych trzech, zawartych w Twoim omnibusie, masz jeszcze do przeczytania 29 powieści o przystojnym, mrocznym i powściągliwym dżentelmenie: jest to inspektor Roderick Alleyn. Ach! – mówię Ci.

    Aż Ci zazdroszczę. Lord Peter Wimsey nie umywa się do inspektorów Felse’a i Alleyna.

  122. Miła UA, nie chcę monopolizować dyskusji kwestiami tego wypadku, czuję się trochę zażenowany, nie powinienem tyle ględzić. Tu nie ma czym się chwalić. Fakt miał miejsce w lipcu. Pracowałem w porozumieniu z tamtejszym zarządem Parków. No i cześć, polecieliśmy. Wóz podobno w końcu ktoś wydobył, przynajmniej kawałki. Na ile mogę ocenić, do użytku nadawało się prawie na pewno koło zapasowe i radio. Początkowo nawet nas samych nie bardzo mieli jak wyjąć, trudne miejsce. Jak to wygląda? „Przy bliższym przyjrzeniu się z tego „wielkiego być może” robi się nudna pewność” (J.Gunn).

  123. O, jest pozytyw. Flaki. Majeranek.
    A drugi: że Nietoperzyk przeżył.
    Pozdrowienia dla miłej p. Alkowej!

  124. Przepraszam, musiałem odejść na chwilę od konsolety Kalkulatora (u Lema zawsze był Kalkulator). Przygotowywałem flaki z myślą o powrocie mojej miłej przyjaciółki, żony i w ogóle najlepszego człowieka. Ona to jada. Robi się tak: biorę słoik flaków w rosole, najlepiej Pudliszki, bo one są dobre. Nie flaki po zamojsku czy warszawsku, tylko w rosole. Warszawskość załatwię im już sam. Następnie biorę słoik mięsa konserwowego, dobrze żeby to był indyk, bo najmniej jedzie słoikiem. Na jeden słoik flaków wystarczy pół mięsa. Wkładam wszystko do garnca, podgrzewam. Wsypuję zdrową garść majeranku (Tyrmand na przykład pisał o majeranku we flakach) oraz pół torebki albo więcej mielonej słodkiej papryki. Ma być czerwone, a nie szare. Zagotowuję, wlewam do dwóch misek, podaję ze świeżym chlebem albo świeżymi pszennymi bułkami. W razie potrzeby popijać można coca colą, ona podobno wszystko rozpuści. Alternatywny przepis na szybkie flaki można znaleźć na stronie „Gotuj z Cthulhu”, warto się zapoznać. Przepraszam za pchanie się z przepisem ze słoika między prawdziwych znawców, ale może komuś się jednak przyda.

  125. A jak tylko skończę Ellis Peters, zabieram się za Ngaio Marsh! Raz jeszcze bardzo, bardzo za nią dziękuję:)

    Myślałam i myślałam, jaki pozytyw można by wzorem Pollyanny wyciągnąć z faktu katastrofy samochodowej w kanionie Tary i jako żywo, nic nie wymyśliłam;(

  126. Och!!!
    Obejrzałam.
    Czarnogóra.
    Co za śliczne miejsca. I jakie straszliwie wąskie drogi samochodowe na zboczach, tuż przy przepaściach!
    To z takiej, Alku? …?!!!!!
    Biedaku!

  127. Długość przełomu Tary to 78 km, a głębokość do 1300 m! Zdjęcia przepiękne, ale sama myśl, że można tam spaść, czy to samodzielnie, czy przy użyciu samochodu, mrożą krew w żyłach.

  128. Alku, porównanie przyjęłam pod silnym wrażeniem. Merci.
    Jeden człowiek może tyle pisać – prostuję – jeśli nie ma innych sposobów na zdobycie środków utrzymania. A mnie Opatrzność dała tylko takie. Widocznie tak miało być.

    Zaraz obejrzę z przerażeniem miejsce, gdzie spadłeś. A kiedy właściwie to było i czy samochodu nie można stamtąd wydobyć?
    Och, co za ciężkie doświadczenie dla Ciebie. Czy zdołasz wyciągnąć z niego jakieś wnioski konstruktywne, jak Pollyanna?

  129. Idzie zmiana, idzie. Stąd wichury, Sowo ulubiona.

    Mamo Isi, adyć wiem, wszystkich ptaszków po kolei sobie obejrzałam i porównałam. Ależ jak solidnie, spokojnie i miło książka podchodzi do tematu.
    Jestem zachwycona.
    Mam wiele książek o ptakach, ale takiej angielskiej do szpiku kości – jeszcze nie miałam. Teraz mam i dziękuję! Lubię Anglię w większości jej aspektów.
    Ellis Peters, o której piszesz w wiad. pryw., jest doskonała na tę właśnie okoliczność, o której wspominasz. Zaznałam. Pomaga nadzwyczajnie. Być może to zasługa angielskiego spokoju i równowagi EP, a może jej walijskiej uczuciowości powściąganej, dość, że działa, działa!
    Uszka do góry.
    Celestyno, mieliśmy Twój adres mailowy, ale nam wyleciał w powietrze wraz z poprzednią, nieprzyzwoicie przeładowaną, skrzynką mailową.

  130. Ale kochany Starosto, większość tych ptaków jest również polska! Nie oddamy Anglikom ani rudzika!

  131. Pisarz Dick był na przykład przekonany (i wyrażał to głośno), że tak zwany Lem stanowi zespół autorski złożony z agentów KGB, bo jeden człowiek nie może tak pisać. Ciekaw jestem, jak brzmiałaby jego opinia w Paninym przypadku. Chyba nic poniżej pułku kawalerii Mosfilmu – jeden człowiek nie może tyle pisać.

    To prawda, interwencyjny rajd nie będzie konieczny, ale czuję się tak troskliwie potraktowany, jakby miał miejsce. I tak samo wdzięczny.

    Pomysły przychodzą bez pozwolenia, zdradliwe prosięta, a potem sobie idą do innych osób, ha! I po latach widzę, że ktoś już napisał moją książkę. Nie zdarzyło mi się to osobiście, ale słyszało się o podobnych przypadkach. Samochód niestety jest nieunikniony, z tej góry spadałem też służbowo, a nie na wakacjach. Taką mam pracę, dużo jeżdżę po lasach, polach i innych ładnych miejscach. Żeby Pani widziała, gdzie ja spadłem, może powiedzieć szczyt dobrego gustu. Kanion rzeki Tary, proszę zerknąć przy okazji. Wspaniałe widoki. Mój landrover zdaje się jeszcze tam leży. To jeden z powodów mojej księgarnianej niemobilności – następca jest dopiero, jak to mówią mechanicy, „wyprowadzany” w warsztacie. Wyprowadzają, wyprowadzają, a zwierzę ciągle niewyprowadzone.

  132. Celestyno, podeślij może przez Adminkę swój adres e-mailowy, bo inaczej nijak nie jestem w stanie podesłać Ci zdjęć ze spotkania:)

  133. Och, cieszę sie, kochany Starosto, że książka się spodobała, no i że Starosta nie miał jej w swym księgozbiorze :)))

  134. Mamo Isi, moje złotko, dziękuję raz jeszcze – już po starannym obejrzeniu! – za rozkoszną angielską książkę o angielskich ptakach.
    Jest wzruszająco miła.

  135. Zdrowia życzę, Magdaleno!
    Mnie się udało i nie złapałam żadnego wirusa ni bakcyla. A jutro – koncert w Filharmonii! Kate Liu i Richard Hamelin!
    Ani razu nie kaszlnę! Hura!

  136. Pani Małgorzato, odnośnie spisu-nie śmiałabym zawracać głowy ani Pani, ani Emilce, to było tylko takie luźne zapytanie. Ale jeśli Magda Z. byłaby tak uprzejma i podzieliła się, będę zobowiązana :)
    Pozdrawiam wszystkich, zwłaszcza kaszlących i zasmarkanych (jak ja).

  137. A właśnie że nie stanowi.
    Aha. Czyli już nie muszę Cię ratować, Alku, jadąc rowerem na pocztę .
    W sprawie pomysłów: nie pozwalaj im przychodzić w trakcie prowadzenia samochodu. Proszę.
    Ale to nie takie łatwe, wiem.
    Jak myślisz, dlaczego, mając prawo jazdy od wczesnych lat młodości, z reguły nie zasiadam za kierownicą? A prowadzę bardzo dobrze.
    Odpowiedź: bo pomysły przychodzą bez pozwolenia.

  138. Alku, życzenia powrotu do zdrowia! Ci nasi aniołowie-stróże to się napracują;)
    Też bym była ciekawa tej ciętej riposty, co ją było wcięło;)

  139. Drugi raz już takie nie wyjdzie, kłopot z jednorazowością muzy. Ten sam problem z felietonami: najlepsze pomysły, często w postaci całego tekstu, przychodzą mi do głowy podczas prowadzenia samochodu, jakiejś imprezy (czasem naukowej) czy podczas rozmowy z kimś zupełnie niezwiązanym z tematem. Zwykle nie udaje mi się donieść takiego pomysłu do jakiegoś urządzenia zapisującego (ołówek, serwetka, liść łopianu itd.). Co do utraconego tekstu, zawarte tam były odpowiedzi na to, co mile napisała Bea, komentarz do wypowiedzi Chesterki oraz informacja, że ostatnio czytam książkę pod tytułem Feblique, który to tytuł zapewne stanowi nawiązanie do znanej powieści autora nazwiskiem Dick.

  140. O nie. Kaza mi sie logowac do fb, zeby zobaczyc zdjecia. A jeszcze do niedawna moglam te publiczne profile podgladac bez logowania:(

    Pozdrawiam wszystkich bardzo cieplo, a najcieplej Pania Malgorzate.

  141. Sikorka- Przekorka!

    Paczko chusteczek, jeszcze nie. Damy znać!

    Alku, no nie odżałuję. A nie przyciąłbyś jeszcze raz?

  142. Droga DUA (takie powtórzenie to chyba ujdzie? ), czy jakoś wstępnie wiadomo kiedy mniej więcej planuje się spotkanko w następnym roku? Byle nie sesja, byle nie pocz. lutego!
    W ostatniej chwili info o tym odwołaniu, już miałam dzisiaj bilety kupować! No nic, co się odwlecze… a ja sobie lepiej zaplanuję zwiedzanie Poznania!
    a u nas, w Krakowie, na Brackiej pada deszcz… a co chwile przestaje ;)

  143. Jakiś kłopot z internetem spowodował, że moja cięta riposta oddała duszę Jowiszowi. A taka była cięta!

  144. Beatuszko, dziękuję za wiadomość prywatną! Pamiętam, pamiętam to!
    A pogoda u nas inna: porywisty, ciepły wiatr i wielkie słońce.

  145. Tak! Myślę, że masz rację, Chesterko. Wielki realista!
    Mechanizmy w istocie podobne, jak i ludzkie namiętności zresztą.

    Miałam w życiu okres, kiedy napawałam się Balzakiem. Nie lubiłam go przesadnie (to przykra lektura), ale podziwiałam jednak.
    W tym samym niemal okresie przyswoiłam Dickensa. Z podobnymi uczuciami.

  146. Dzień dobry DUA! Nasaczone woda były 30 cm końcówki dlugiej spódnicy. Byla cienka i bardzo rozkloszowana, więc ciag powietrza spod kratek dał radę.
    Jesteśmy zdrowe! Choć Lucja pokasłuje od pierszego dnia w Poznaniu (jest silnym alergikiem na kurz, więc chyba zareagowała na roztocza w pościeli – wszak poduszek i kołder nie wygotowuje się w hotelu :().
    Magdo Z. Niedawno czytałam „Lilię w dolinie” Balzaca, nietypowa i piękna powieść. Główna bohaterka daje młodemu wielbicielowi wskazówki, jak osiagnać w życiu sukces, nie sprzeniewierzajac się sobie! Bardzo ciekawe i warte przemyślenia!
    Czytajac ostatnio Bernanosa (listy), zaskoczyło mnie, że zaleca młodemu pisarzowi skompletować Komedię Ludzka i traktować jako niezbędna lekturę. Nie tlumaczy dlaczego, ale myślę sobie, że Balzac doskonale pokazuje, co dzieje się z człowiekiem owładniętym różnymi namiętnościami, ba, opisuje perfekcyjnie funkcjonowanie brutalnych mechanizmów w społeczeństwie. To XIX w, a mechanizmy, szokujaco te same, można wiele zrozumieć. A co na to DUA?

  147. Czołem Starosto i Ludu Księgi!
    Jak dobrze rozweselić się przy Was w dzień pochmurny i szary.
    Wójcie: „niczym radiolog na urlopie”
    Chesterko: „nastolatkom często brak „ciepła ludzkiego””
    Jesteście boskie!

    Alku, życzę Ci dużo zdrowia i sił.

  148. Już lepiej byłoby: „Mater”, Kapucynko!
    Chesterko, ciężka od wody, a falowała?
    A jak w ogóle Wasze zdrowie? Obeszło się bez kataru?

  149. Dzień dobry, melduję że na facebookowym profilu Akapitu jest mała fotorelacja z spotkania z DUA (niestety bez żadnego zdjęcia wyżej wymienionej Autorki)

  150. A ja pamiętam inna scenę pociagowa. Stoję u wylotu drzwi na perony (Poznań) i dziecko patrzy się na mnie znaczaco. Spojrzałam w dół, a moja spódnica, nic to, że ciężka od wody, unosi się zdziebko nieprzyzwoicie falujac. I już wiedziałam, że Kapucynka nie widzi we mnie „muter”, jak mnie ostatnio nazywa (nastolatkom często brak „ciepła ludzkiego”), ale … Marylin Monroe.

  151. – Rozweselonyś?
    – Rozweselonym.

    Dobranoc, Jadziu, dobranoc wszystkim!
    Idę czytać Dorothy Sayers – „Clouds of Witness”. Lord Peter Wimsey jest tak bardzo angielski, że słodko mnie usypia.

  152. Dobry wieczór.
    Cieszę się, że uśmiechnęła się Pani na mój wpis. Ja bardzo ostatnio cały wolny czas podczytuję sobie Księgę i bardzo często się uśmiecham :) Czytam teraz o dzisiejszym zachodzie Słońca, ja go nie widziałam – byłam na zajęciach. Gdy wyszłam, było już ciemno. Ale było wspaniale. Wiało bardzo mocno, ale ja bardzo lubię taki wiatr, który rozwiewa mi włosy (uwielbiam oglądać cień tych szarpanych kosmyków). A niebo… Kiedy je zobaczyłam od razu pomyślałam:”Mistyczne!” (Czyżby dlatego, że czytam „Feblik” drugi raz?). Kiedyś mój kolega powiedział, o włosach „tak czarnych, że aż niebieskich”. Niebo właśnie tak wyglądało.

    Alku, trzymaj się. Jeśli tylko możesz, to przeczytaj książkę, najlepiej coś z Jeżycjady, to bardzo pomaga.

  153. Rozweselić Nietoperza? Ależ wystarczy przeczytać wszystkie komentarze pod tym wpisem. Milej się robi, cieplej i weselej.
    Na przykład Mama Isi pisze o Biedronce:”Gdybym wcześniej skojarzyła, że to Ona szła śladami św.Jakuba, zadręczyłabym Ją pytaniami, bo jest to moje ciche marzenie;)” Pójście śladami Jakuba, czy dręczenie pytaniami?
    A Magda.Z: ” byłam o jednej drożdżówce z żabki” :D Ja tam się nie dziwię, że potem była głodna. Mięso żabie raczej jest chude.
    No i Starosta, niczym radiolog na urlopie: ” To nie ja prześwietlam”.
    Hahaha, uwielbiam te Wasze pogaduszki :D

  154. PS. Bogno, DUA – Droga Ulubiona…
    A Księgowi – bo formularz, w który się niegdyś można było wpisywać, nazywał się: Księga Gości.
    Dobranoc.

  155. Dobranoc, Madziu!
    Alku, Tobie też dobrej nocy życzę.
    Swoją drogą, nietoperz też zawsze spadnie na cztery łapy, jak się okazuje!
    Ufff.
    Trzymaj się!

  156. (Starosta musi być dzisiaj nieziemsko cierpliwy i wyrozumiały, jeśli chodzi o ilość mych wpisów).
    Ale po prostu muszę powiedzieć Klaudynce, że wiem oczywiście, że jest studentką edytorstwa. Powiem więcej, Klaudynka jest studentką tego samego Uniwersytetu, którego studentką i ja niegdyś byłam. Dawno się już tego , Klaudynko, domyśliłam, czytając Twoje wpisy.
    Dobranoc Starosto i Księgowi.

  157. A więc i u Oli było ładnie!
    Klaudynko, czy to ty chciałaś namawiać brata na wyjazd do Poznania 5go grudnia? Melduję, że spotkanie odwołane (przełożone).

    Alku (wiad.pryw), dobrze, poczekam jeden dzień. Jak nie dasz rady, to przyślę. Bez dedykacji, rzecz jasna!

  158. U mnie dzisiaj na tle stalowoszarych chmur drgały lekko witki wierzby płaczącej podświetlone na żółto-pomarańczowo przez zachodzące słońce – taki widok rozciągał się z okien klasy, gdy wychodziłam ze szkoły do domu po dyżurze w świetlicy (godz. 15.30).
    Uśmiecham się krzepiąco do Alka :)

  159. Dobry wieczór! Na dworze wieje okropnie. Jak to dobrze, że pod Regałem tak ciepło i przytulnie. Dziś u mnie prym wiedzie Słowacki i jego ,,Żmija”. Czytam o tych Kozakach, o zdradzieckich wodach Dniepru i tak mi się jakoś przypomniał dziadek Żak, śpiewający pod prysznicem tęskną dumkę. :D

    PS Magdo Z., konsekwencja – rzecz święta, nic się nie zmieniło. Mówi Ci to studentka edytorstwa. ;)

    PS2 Alku, jeśli uśmiech szczery, to bez jednej dwójki można się obejść. Zdrowiej więc szybko i nie przejmuj się wcale!

  160. Przepraszam za takie cedzenie informacji. Zawinił niżej podpisany jako kierowca, oraz warunki: noc, mgła, zmęczenie. Pięciu aniołów stróżów popracowało na 200% normy. Nie wiem, co takiego jeszcze w życiu musimy zrobić, żeby uzasadnić taki wydatek energii. Ale chyba nie będzie to nic poniżej uratowania Ziemi przed upadkiem asteroidy. Inaczej bilans się nie zgodzi.

  161. Ileż tu się dzieje, ledwo trochę odsapnęłam, już jakieś zmiany, czyjeś połamane kości !!!! – jeszcze nie rozpoznaję czyje, ale szybkiego zrastania życzę, podobno galaretki (żelatynowe, nawet te sztuczne dobrze wtedy robią).
    Ach, moja droga DUA, ja bym się czasem chętnie trochę ponudziła, ale tu u Ciebie też mi to wcale nie grozi, a na tej emeryturze to jeszcze nie jestem, a może jestem, bo osiągnęłam wiek emerytalny i dalej pracuję.
    A w ogóle to widzę, że Twoje książki pierwszy raz czytam bardzo nieuważnie, bo jak już się doczekam i mam, to po prostu się rzucam, pochłaniam, a dopiero potem, wielokrotnie wracając, znajduję różne przyjemnostki, ot, na przykład, zaraz po przeczytaniu Feblika, otworzyłam Wnuczkę do orzechów, a tam ten oto widok:
    „Nasturcje, zamiast piąć się po słupkach ganku, oddawały się pożeraniu ścieżki, płonąc na niej w słońcu, całym dywanem, jak setki lampioników” przykryte „kopułą nieba z obłoczkami pulchnymi jak krem”.
    Mniam, mniam, bardzo to smakowite, i pominęłam też feblika, jednej z babć Dorotki, do niejakiego Henia, co go maciora zdefasonowała, no i już, nic z tego feblika nie wyszło. Że też ja to przegapiłam!!!! Całe szczęście, że ciągle wracam, a tak przy okazji co oznacza D w DUA? Dobrej nocy :)

  162. Ach, to skoro z konsekwencji i tak nici, to jeszcze tylko powiem Biedronce, że Alek jest z pewnością obyty ze stomato, gdyż był niegdyś aktywnym uczestnikiem zagadek, i to u samego ich zarania, czyli w roku… 2009.

    A ponieważ nie mam dziś trudności z luźnymi skojarzeniami, to chciałabym z tego miejsca pomachać do Old Lady , która jest siostrą Wójta i wynalazczynią zagadek. Pierwszą z nich : „Pożegnanie z Afryką” Karen Blixen , to właśnie ona zadała. Może Wójt przekaże pozdrowienia oraz podziękowania za pomysł zagadkowy. :)
    Aha, i tak szczerze mówiąc, mam ten wielki alfabetyczny spis (700 tytułów? chyba jednak więcej) skopiowany. Ew. mogę się podzielić.

  163. A to mi miło, Biedronko, żeśmy go razem podziwiały, we trzy!
    W pewnym momencie, kiedy stanęłyśmy na uliczce idącej prosto na zachód, zapaliły się ciepłożółte kule lamp ulicznych. I miały ten sam odcień, co niebo! Niebo tylko odrobinę bledsze. (I na jego tle – koronka czarnych gałązek oraz czarne sylwetki domków małego miasteczka).
    Wyglądało to tak, jakby lampy oświetliły niebo.

  164. Świetnie Pani opisała ten zachód- taki on właśnie był- morelowy!- i ja się nim, też w drodze, zachwycałam.

    Alku- Nietoperzu: uszy do góry!!! Trzymam kciuki za rychłe odzyskanie- jak to trafnie ujął Zgred- integralności układu kostnego!
    Nie wiem, czy to wypada, ale pocieszyłabym Cię jakąś zagadką stomato z dawnych zagadek- ileż tam było śmiechu, mówię Ci! :)

  165. Ach, nie wiem, czy Zuzia się nieco nie stropiła lub czy nie popadła w konsternację, zauważywszy zaawansowany wiek niektórych Księgowych. Swoją drogą , właśnie pożyczyłam sobie „Kobietę trzydziestoletnią” Balzaca i tak się zastanawiam czy nie przeczytać całej Komedii ludzkiej przy okazji przekraczania jakiejś „smugi cienia”.

    Nie wiem, czy potrafię pocieszyć Alka. Siebie bym pocieszała , że z powodu uszkodzeń nie muszę nigdzie iść i mogę trochę więcej poczytać. Inaczej trudno zdążyć, np. z taką Komedią ludzką. Ale to chyba trochę niezręczne pocieszanie.

    To może być wiadomość prywatna lub nie, wedle uznania Starosty (także ze wzgl. na to, że się już wielokrotnie dziś wpisywałam, a ostatnia wiadomość była trzy wiadomości temu). ;) O święta konsekwencjo, o której tyle słyszałam na specjalizacji edytorskiej…

  166. Kochany BŁotowijku, ależ to Twoja piosenka, sama chciałaś, to masz!
    Bardzo mi się, jak widzisz, przydała.
    Ściskam czule.

  167. Brawo dla Charlotki! (Beatuszka też go wspomniała, grożąc twarzą).

    Alku, kolejne Twoje komunikaty umiejętnie stopniują grozę. Przejmuję się coraz bardziej. Dobrze, że krzepną te więzy, mogłyby przecież wręcz przeciwnie. A kto zawinił, oprócz Fatum?
    Co do Szekspira: pełna zgoda. Wszystko.

  168. O, dziękuję za to wspomnienie Wieszcza! Nie ma to jak „jeden z naszych”! :)
    Alku, trzymaj się!

  169. Dziękuję za pociechę. Wypadek był pięcioosobowy, a ponieważ wszyscy przeżyli, więzy społeczne nam przynajmniej krzepną. „We few, we happy few, we band of brothers”. Szekspir mieści w sobie wszystko.

  170. Och, biedny Nietoperz. Mam nadzieję, że wyleczą go równie dobrze i prędko jak Gabrysię w „Sprężynie”.
    A na rozweselenie i pokrzepienie serc najlepsza jest Jeżycjada.

    Kochani, tylko myślą byłam z Wami spotkaniu w sobotę…
    Może to i dobrze, że następne spotkanie zostało przełożone – koniecznie muszę przyjechać.
    Na razie pocieszam się lekturą „Feblika”
    I och! Na stronie 26 i 187 – piosenka Steni Kozłowskiej o kolczykach z wiśni. ☺ ☺
    Dziękuję DUA. ♥♥♥
    (Reszta potem)

  171. Przeczytałam wpisy i …uuuch, skręciło mnie z żalu i zazdrości. Na pocieszenie przypomniałam sobie warszawskie spotkanie w Empiku przy „Czarnej polewce”. Ile to już lat, a pozytywne emocje ciągle trwają. Ściskam serdecznie.
    P.S. Feblik przeczytany. Pycha!

  172. ojojoj
    biedny Alek z uszkodzonym Ukladem.?..
    krzepiaco pozdrawiam!
    odpoczywaj duzo! (czy w tym stanie, nadal zalecane jest zwisanie glowa w dol?)

  173. Bardzo ładnie pocieszyłeś Nietoperza, Zgredziku.

    Międzyczasie, witaj, oczywiście masz rację! Zuzia jest naprawdę taka, jak myśleliśmy tu wszyscy.
    Ale,ale… gdzie Zuzia?
    Hop – hoop!

  174. Starosto!
    Dlaczego takie wisielcze porównanie co do hipotetycznego spotkania?

    Alku!
    Wypadki czasami przenoszą mentalnie w inny wymiar lub na jego próg a naruszenie integralności układu kostnego może sprzyjać zwiększeniu integralności innych układów. Na przykład, nie przymierzając, my – czy bylibyśmy tak zgodnym małżeństwem, gdyby nie złamanie szyjki kości udowej na miesiąc przed ślubem? Odpowiadam: chyba nie!

    Bywają lepsze miesiące na podróże niż grudzień. Zwłaszcza w tej części Europy.

  175. Kochani
    cos ostatnio zupelnie nie moge ruszyc z jakiejs mentalnej kropki, ale ciesze sie waszym cieplem i napawam atmosfera, ktorej tam niedawno na tym wspolnym spotkaniu doswiadczyliscie.
    ach, chyba najladniej to nazwala nasza Zuzia wpisujac gdzies niedawno, ze „że wszystkiego sie ciesze najbardziej”, (to moglby byc jakis tytul ksiazki :)
    ale pewnie i najtrafniej okresla osobowosc tej milej istoty.
    sciskam serdecznie!

  176. Alku, bardzo mi przykro słyszeć o uszkodzeniach Twojego układu kostnego. Naprawdę. Żartuję sobie etc. ale w gruncie rzeczy żal mi Cię, biedaku.
    Ważne, żebyś nie tracił ducha.
    Ludu Księgi, dalejże, pocieszajcie biednego Nietoperza, rozweselajcie go! Wypadek miał, samochodowy.
    A „Feblika” jeszcze mu nikt nie kupił. Szkoda, bo jest tam trochę do śmiechu.
    Alku, wpisz mi tu adres domowy, jako wiadomość prywatną. Przyślę Ci „Feblik” migiem.

  177. Życie! Nie dorównuje powieści. A powieść – życiu.
    Piękna scena, Kapucynko, śmieję się do ciebie!

    Charlotko, „ileż tu obłoków!”. Lubimy je.
    Spotkanie: co ma wisieć, nie utonie.

  178. Dobry wieczór!
    Hihi, tak mi się przypomniało, że w drodze do Poznania, mama poszła do toalety i chwilę później usłyszałam jej lamentowanie:”Nie ma wody, a ja namydliłam ręce!”. Tak się złożyło, że czytałam „Nutrię i Nerwusa”- sceny pociagowe, żeby utrzymać się w podróżniczej aurze. Po krótkim czasie doszłam do zdania:”W toalecie, niestety, nie było ani kropli wody i Natalia, która posypała ręce sproszkowanym mydłem, stała teraz, nie wiedzac, co robić dalej”. str. 38. Świetny moment. Zaraz podsunęłam go mamie. Ile było śmiechu:)))!

  179. Dobry wieczór, zaglądam i ja (musi mi to wejść w nawyk!). Chmury dzisiaj piękne były i piękne były przebłyski słońca (notabene, po ostatnich wakacjach spędzonych w dużej części w sercu wysokich gór uważam, że niebo z chmurami jest o wiele ciekawsze niż bez – chociaż najlepiej oczywiście jeśli je jeszcze zza nich widać – tzn niebo zza chmur).
    Szkoda, że spotkania w grudniu nie będzie (miało stanowić jeden z powodów, dla których moja kuzynka po prostu musi w końcu przyjechać do Poznania – ale coś się wymyśli), ale dobrze, że tylko przesunięte :)

  180. Droga Ulubiona Autorko, ta dwójka to tylko uboczny efekt całościowych uszkodzeń. Wkleję ją sobie na końcu, kiedy reszta szkieletu się zaleczy. Trudno, trzeba mieć priorytety, również finansowe (uśmiech, trochę krzywy)

  181. Ach, nie, Beatuszko, spieszno nam było, zdjęć się nie robiło.

    Bogno, wszystko odgadłaś.
    Gratulacje! Emerytura Cię nie zanudzi, już to widać.

  182. Och, to może Admineczka zdjęcia zrobiła. Tak chętnie bym je obejrzała. Tak lubię jej wpisy ilustrowane pięknymi zdjęciami na stronie gdzie zawsze jest wieczór :)

  183. Prawda, Beatko! Nie od razu napisałam kto, bo nie byłam pewna czy Ty czy mama Isi, (czy też może wespół w zespół), ale ostrzeżenie padło. A Chesterka machnęła ręką i powiedziała, że nasze wpisy to też pamiątka. Ciekawe co na taką pamiątkę powiedziała Przyjaciółka Chesterki?
    (Zresztą, pewnie też ma poczucie humoru). :)

  184. Jechałyśmy wznosząc okrzyki zachwytu, Beatuszko. A więc znad Wrocławia to do nas przyszło, pięknie dziękujemy!

  185. Udało się, ooo, duży sukces, wcześniej próbowałam komentować, ale nie pomyślałam, że na edycję trzeba poczekać. Poczytałam sobie przy okazji i podoba mi się tutaj, chociaż jest dość tajemniczo – DUA to określona czymś na D Ulubiona Autorka? Dyrektorka, Dystyngowana Dobrodziejka???? Starosta to samo co DUA???, Księgowe to czytelnicy?, od ksiąg wszelakich? Uffff, męczący dzień miałam i nic więcej nie wymyślę. Po pracy wizyta u Mojej Ulubionej Dentystki (to prawdziwy anioł), gdyby nie kanałowe przeleczenie to bym się pewnie zdrzemnęła na fotelu jak zazwyczaj. Potem wysiadł akumulator i trzeba było popchnąć samochód, w ciemnicy i deszczu, nic prawie nie widząc, zaskoczył, więc po drodze do Empiku, żeby odebrać najnowszą część Felixa, Neta i Niki dla wnuka (rzecz jest o dorastaniu, więc zanim mu ją sprezentuję to sama przeczytam), potem tylko krioterapia na bioderko i prosto do domu, i wystarczy, bo od samego czytania może głowa rozboleć. I pomyśleć, że od niedawna jestem na emeryturze??? Pozdrawiam ciepło Wszystkich :)

  186. Starosto, widziałam te chmury rano nad Wrocławiem. Wyglądały jak góry i groziły twarzą, ale tchu wiatru nie zatrzymały, to wiatr je przepędził i wyszło słońce.
    To słońce wraz z uściskami Starosty, pozdrowieniami od Justysi, niezapomnianym uśmiechem Chesterki sprawiło, że jest mi weselej niż wczoraj.
    Bardzo Was lubię!
    Madziu, prawda, że mówiłam Chesterce, że szkoda?

  187. … i już ostatni wpis.
    A nie „uha-ha”? Pytam, bo zajrzałam z ciekawości do Słownika ortograficznego PWN i tam jest: „uch!”, ale jednak „uha!”
    Ucha też są oczywiście, ale to takie nie do końca uszy. ;) Chyba, ze coś się zmieniło i o tym nie wiem…

  188. Jednak głupio się zapytałam. Nie mogła być daleka , skoro trwała jakieś dwie godziny, sądząc po ostatnim wpisie DUA.
    To niedopatrzenie chyba z nadmiaru ulgi ;)

    Serdeczności! Dla Starosty i Wszystkich.

  189. Och, osłabłam. Jak to dobrze , że tak spontanicznie i bez namysłu kupiłam wtedy ten bilet. Inaczej bym się wycofała i przełożyła wyjazd na grudzień. Jakże bym teraz żałowała! ;) Dobrze , że akurat miałam ochotę na spontaniczność:)

    A podróż daleka była, Starosto?
    Chesterko, dziękuję za taki miły komplement. :)

  190. A ktora z Ksiegowych, jesli mozna wiedziec, przyjechala z Kielc?
    Wszak ja tez z tych stron pochodze, a dokladniej z Pinczowa.
    Pozdrawiam jesiennie i goraco.

  191. I – uwaga, uwaga!!!! – mam WAŻNY KOMUNIKAT:

    Z przyczyn niezależnych spotkanie w księgarni jeżyckiej, przewidziane na 5 grudnia, zostaje przesunięte na nowy rok kalendarzowy. Datę jeszcze podamy!!!

    Trudno, ucha-cha.

  192. Cześć i czołem, Alku Nietoperzu!
    Dopiero teraz Cię „zamieściłam” , bo wróciłyśmy, Emilka i ja, z podróży.

    Było pięknie! Silny wiatr przed południem przewiał chmurzyska i wracałyśmy w ślicznej pogodzie, z morelowym zachodem słońca. A chmury otaczały nas zewsząd ciemnymi górami tuż ponad horyzontem.

    Uśmiech w porządku. Czasem jest ładniej bez górnej dwójki. Rzadko, to prawda, aleć się to zdarza.

    Anusiu 123, żadnych sekretów nie zdradzam, z zasady.
    Wierz mi, tak jest ciekawiej.

  193. Cześć i czołem! Zgodnie z zaproszeniem Ulubionej Autorki zajrzałem (uśmiech, niestety bez lewej górnej dwójki).

  194. Magdo Z., ja wiedziałam od razu, że mamy z soba dużo wspólnego i to więcej niż polonistykę i zapominanie. Serdeczności piękna dziewczyno!

  195. Chesterko (wiad. pryw.), wiedziałam od razu!
    Cieszę się bardzo. Notabene, tę wiedzę posiadłam w podobnych okolicznościach, co Ty.;)
    Miło Cię wspominam, wraz z warkoczem, uśmiechem i dołeczkami.

  196. O rety, Chesterko! W egzemplarz dla przyjaciółki! :D
    A przecież Cię ostrzegano , że szkoda książki. :)
    Ale ja też tak mam. Tylko metodycznie sprawdzam. Czekając na pociąg powrotny pięć razy sprawdzałam, czy mam: rękawiczki, telefon oraz bilet. Na dworcu w Krakowie całą operację nerwowo powtórzyłam. A i tak nie byłam pewna , czy zabrałam ładowarkę z pensjonatu. Ale udało mi się nic nie zgubić. :D

  197. Zobaczymy, Magdaleno. Po ataku hakerów Adminki odratowały nam stronę, dokonując najważniejszych reperacji. „Dziurka” dla wtargnięcia hakerów była w tej dawnej części , być może właśnie w zagadkach. Rzecz wymaga starannego zbadania. Teraz jednak Adminka pilnie kończy własną książkę („Haczyk”), toteż nie będę jej zawracać głowy.

  198. Dziękuję!!!
    I odściskuję najmocniej.
    Ho,ho, tak,tak!
    1 czerwca 1999 r., przyszłam na spotkanie z naszą dziesięcioletnią Asią, pamiętam jakby to było wczoraj.

  199. Dzień dobry Pani Małgosiu!
    Czy pojawi się możliwość dotarcia do spisu książek polecanych przez Was w zagadkach? Wiem, że swego czasu takie spisy robiła Babcia Gąska, potem po stworzeniu osobnego Kącika Zagadek Literackich potężny spis zrobiła Adminka, no i oczywiście nowe tytuły pojawiały się na bieżąco przy zagadkach.
    Nie ukrywam, że śledziłam to jednym okiem tylko (zagadki znaczy), a chciałabym sięgnąć po coś wartościowego. Jesień i zima jakoś zawsze potęgują we mnie chęć czytania :)

  200. Beatuszko-Serduszko!:D:D Och co ja z soba mam. Zawsze byłam taka Nutria z temperamentem: gubię litery, listy zakupów, dodaję sobie rok do wieku, przypinam cudze rowery pod sklepem, wysiadam na niewłaściwych przystankach, pozwalam wpisać się Księgowym w egzemplarz „Feblika”, który zawiera dedykację DUA dla mojej przyjaciółki. Obym w tym wszystkim humoru nie zgubiła!

  201. BB, dziękuję za wiadomość prywatną. Sprawa jest celowo niedoprecyzowana. Nie bądźmy takimi pilnymi stróżami… ;). Trzeba mieć więcej zaufania do ludzi.
    Sądzę, że kiedy zostawia się jakiś problem do rozważenia czytelnikowi, bez pokazywania palcem właściwego kierunku, rozum i prawość znajdą go same.

  202. Dzień dobry, Beatuszko!
    A ja wciąż myślę o tym, co powiedziałaś: 16 lat!!! Ludzie, ludzie!
    Ściskam serdecznie!

  203. Dzień dobry, Starosto :)
    Dzień dobry, Księgowe!
    Ależ dziś u nas wieje, ale za to słońce wychodzi od czasu do czasu i dzień już nie taki ponury jak wczoraj.
    Chyba już czas zrobić ciasto na pierniki. Niech pachnie Świętami.
    Pozdrawiam ciepło!

    Chesterko kochana, uśmiecham się do Ciebie za to miłe „serduszko-seruszko” ;)
    Lubię sery.

  204. Dziękuję za błyskawiczną odpowiedź! Dzięki temu idę spać z uśmiechem i – nie wiedzieć czemu – nagle w wyśmienitym humorze :)
    Dobranoc!

  205. Miła Bogno z miłym szaleństwem w oku, jakże się z niego cieszę!
    Dziękuję za te dobre słowa.
    Lubię być pożyteczna!
    Oddaję serdeczne uściski.

  206. E-me (wiad. pryw.) – a wiesz, jeśli idzie o „Feblik”, to taka potoczność. Może być, ostatecznie. W sprawie Kwiatu K. – znacznie gorzej.;)
    Jednakże wraz z wiekiem nabieram nowych zapasów cierpliwości i tolerancji.
    To samo odpowiedziałabym Magdalenie.
    Oczywiście, że nie cyferki są najważniejsze. Przynajmniej dla mnie, cha, cha!

  207. Ach, zazdroszczę temu tu poniżej Towarzystwu Kolejkowemu. Przeczytałam Feblika najwolniej jak się tylko dało, po kilkanaście stron dziennie, żeby jeszcze ciągle był nieskończony, ale w końcu stało się, więc zaraz sięgnęłam do Wnuczki do orzechów. Zresztą co chwila wracam do poprzednich części – pierwszą kupiłam przed wielu laty swojej nastoletniej córce, potem kupując kolejne, czytałam pierwsza po kryjomu, a potem całą serię zawłaszczyłam i już. A kiedy Opium w rosole przemycało stan wojenny i cały ten smutny okres, to wiedziałam, że gdzieś tam, ktoś ma podobnie jak my, i była to ogromna, krzepiąca pociecha. W międzyczasie pojawił się wnuk, i jak tylko dorósł do Jeżycjady, to czym prędzej ją mu podsunęłam. Tak jak dla całej rzeszy wielbicieli, tak i dla mnie, każda kolejna książka to niecierpliwie oczekiwane spotkanie z przyjaciółmi, czy to nie fenomen? Myślę, że nie ma na świecie podobnego jak to, miłego szaleństwa -ja też będąc niedawno w Toruniu pobiegłam na Podmurną i chyba znalazłam ten dom, nawet mam zdjęcie. Ściskam mocno Panią i wszystkie współwielbicielki.

  208. Przyznała Pani, że cyferki nie są jej mocną stroną, więc już tych pomyłek w datach staram się nie zauważac :), ZAWSZE było i jest dla mnie istotne to, co chce nam Pani przekazać, te wartości, które są czasem przez innych zagłuszane. I za to bardzo dziękuję :) (a kwestie wczesnego ojcostwa Robrojka czy brak pewności co do ślubu Gaby i Janusza jakoś będę musiała przeboleć :))

  209. Ach, nie ma ich tak wiele.
    Nie, „Silva rerum” nie będzie erratą. Zmienia mi się koncepcja. Zobaczymy.

  210. Bo Jeżycjada to taka „never ending story”, przynajmniej w życzeniach czytelników :). Ale skoro został wywołany temat „Silva rerum”, zerknąłam na okładkę „Czarnej polewki”, gdzie pojawiają się Pani słowa: „Żeby już nie było tego bałaganu”. Czy to znaczy, że pewne rzeczy zostaną w jakiś sposób uporządkowane i wyprostowane?

  211. Dobry wieczór!
    „Feblik” przywędruje do mnie w sobotę, już to wiem i cieszę się! Ale jeszcze milsze uczucia ogarniają mnie po przeczytaniu Waszych komentarzy dotyczących sobotniego spotkania. Aż się serce wyrywa, by móc być częścią takiej niezwykłej wspólnoty, silnej dobrem i otulonej ramionami pani Małgorzaty. Serce lgnie do dobra, miłości, piękna i prawdy – dlatego lgnie do „Jeżycjady” :-) Nasz 5. grudnia stoi pod znakiem zapytania, bo Michałek od środy jest muchomorkiem w fioletowe kropeczki – czekamy, czy Witulek również odzieje się w kropki. Na szczęście tutaj jesteście wszyscy, tutaj jest pani Małgorzata – to dla mnie wciąż niezwykłe.

    ps. frywolitkowy fluid! Właśnie je pochłaniam, podsuwając co ważniejsze mężowi-nauczycielowi oraz skrzętnie notując pomysły na prezenty gwiazdkowe.
    ps2. Galeria Piernika! Tak!

  212. Magpie, nie przejmuj się, mąka musi wchłonąć trochę wilgoci! Będzie dobrze.
    Galeria będzie palce lizać. mniammm

  213. „Silva rerum” miała, wedle mojego pomysłu, kończyć „Jeżycjadę”. No, a ona jakoś się nie kończy.
    Wniosek: „Silva rerum” dopiero wyjdzie.

  214. Dobry wieczór! Tak sobie czytam nowe wpisy i cieszę się, że 5 grudnia już niedaleko. Może za trzy tygodnie o tej porze sama będę tak wspominać i oglądać zdjęcia? Wszystko się może zdarzyć. Na dzień dzisiejszy wciąż prowadzę misję ,,Poznań”. Brat jest z każdym dniem bardziej przekonany do wycieczki. Hu hu! coś mi mówi, że się uda. :)

    PS Czy jest możliwość obejrzenia zdjęć z ostatniego spotkania?

  215. Dzień dobry !
    Polecam frywolitki właśnie skończyłam i muszę przyznać że książka znakomita!!! Chciałam powiedzieć pani Małgosiu że w pierwszej części felietonu napisała pani o podróży do lasek k. Warszawy. Ja tam mieszkam !!! W tej gminie !!!dwa przystanki od szkoły i jestem w laskach! Bardzo milo mi bylo czytać ten rozdział i nie tylko! Polecam wszystkim ;)

  216. A na zdjęciu – nie wiem, czy to ja. Opis mojego wyglądu się zgadza – blond włosy, czarna sukienka z lampasami. Jeszcze przed spotkaniem zrobiłyśmy sobie zdjęcie z Gio, Madzią, Mamą Isi i Isią. Później już nas nie było.

  217. Dzień dobry!
    Patrycjo – Ty też jesteś przesympatyczna, a do tego mądra i wrażliwa. Cieszę się, że sobie porozmawiałyśmy.
    Monik – to była sama przyjemność stać z Tobą w kolejce. :-) I mamy fluid, bo dziś zabrałam się za piernik panny na wydaniu. Zobaczymy co z niego będzie: pierwszy raz go robię i coś mi za rzadki wygląda. Nic to – włożyłam do lodówki i co będzie, to będzie.
    Mąż chętny do robienia pierników. Ma talent plastyczny, więc powinno być ciekawie.
    Romek jest zachwycony Wami, atmosferą jaka panowała na spotkaniu. Ciągle pyta co nowego w Księdze. Nie zdziwię się, jeśli podczytuje w pracy. :-) I byście słyszały z jakim entuzjazmem opowiadał o spotkaniu mojemu tacie.

    Ja tylko żałuję, że nie poznałam Chesterki z córkami, Zuzi, Biedronki… Może następnym razem.

  218. Och! Przyponiałam sobie, że chyba „czytam Panią” dłużej :) W głębokich latach 80-tych, moją stałą lekturą była seria książeczek dla dzieci „Poczytaj mi Mamo” i tam była też książeczka o 6-latku „Co mam”. Teraz czeka, aż Ida i Kostek do niej dorosną. W takim razie to już musi być conajmniej 30 lat! Czyli prawie całe moje życie ;) Pozdrowienia :D

  219. A to jednak nie Magpie, Chesterko. Wydaje mi się , że Magpie już wyszła, kiedy Wy dotarłyście do Starosty.
    Mamo Isi, dojechałam oczywiście. :) Bardzo dziękuję za wstawiennictwo w sprawie Krosna. :)

  220. Magdo Z., jak to dobrze, że się odezwałaś! Już sie martwiłam, gdzie podczas długiej drogi do domu zaginęłaś;) Ech, Bieszczady jesienią muszą być piękne.

  221. Kochana Autorko,
    „Feblik” w starym stylu. Bardzo dziękuję :) od 20 lat bawię się świetnie przy Pani książkach. Wręcz dorastałam z nimi. A teraz sama jestem mamą 2-letniego Kostka i 4-miesięcznej Idy. Wprawdzie moje dzieciaki nie są rude, ale są po prostu świetne :D Niemniej jednak, z przyjemnością urwę się z mojego warszawskiego domu 5 grudnia, do Poznania. Do zobaczenia! Ściskam serdecznie :)

  222. Mamę Isi i Isię poznałam. To jest jasna bladynka, długie proste włosy, wysokie czoło i chyba na mnie patrzy, gdy rozmawiam z DUA.
    Czytam drugi raz „Feblik” i rzecz ciekawa, widzę przede wszystkim humor budowany na tak wiele sposobów, podczas gdy poprzednio uderzał mnie przede wszystkim liryzm i refleksyjność.

  223. Chesterko, chyba masz na myśli Magpie; tylko ona miała długie, blond włosy i czarną bluzkę z lampasikiem. To znaczy Monia też jest długowłosą blondyneczką, ale miała bluzkę białą, a włosy zaplecione w piękny, gruby warkocz.

    Też wracam wciąż myślami do tego pięknego dzionka. W pociągu relacji Berlin – Gdynia rozbawił nas dodatkowo maszynista, który przed każdą stacją zawiadamiał stereotypowo:”Zbliżamy się do stacji Gniezno. Podróznych wysiadających prosimy, aby zabrali bagaż z wagonu. Dobranoc.”
    Po prostu widzę, jak po wypowiedzeniu tych ostatnich słów głowa mu opada na poduszkę i zapada w głęboki sen;)

  224. Same raczej nie wzrosną. Trzeba zasadzić i zadbać!
    Znam, znam tę wersję, Charlotko.

    Sondelani, Isia ma ciemne włosy. Mama Isi – jasne, ale króciutkie.

  225. Dzień dobry :)
    A propos wspomnianego wczoraj wieczorem „Przy sadzeniu róż”: to jeden z moich ulubionych wierszy! Zawsze tak sobie myślę, że właśnie tak trzeba żyć – żeby wzrastały róże gdzieśmy przeszli… Czy zna Pani wersję śpiewaną przez Antoninę Krzysztoń?

  226. Dzien dobry.
    Chesterko, jezeli z niebieska chusteczka na szyi – to jest to nasza Isia Kochana:). A z krotkimi wlosami obok, to nasza Mama Isi Kochana:).
    Ciagle przezywam ( i przezuwam) sobotnie spotkanie – bardzo pomaga na listopadowa szaruge :)
    Zaczynam drugie czytanie Feblika, bogatsza o przemyslenia Was wszystkich i wlasne, troche juz uporzadkowane, emocje – jak sie ciesze!!
    Milego dnia:)

  227. Jak zwykle czytam kilka rzeczy naraz: Przemysław Dakowicz, „Poeta (bez)religijny. O twórczości Tadeusza Różewicza.”
    „The Collected Plays of Neil Simon”- trzy tomy. I naturalnie, na dobranoc, Dorothy Sayers.
    Piękne dzięki za haiku.

  228. Dzień dobry DUA i Księgowi, co powiecie na następujące haiku Basho Matsuo?

    Deep autumn
    My neighbour, how
    Does he live, I wonder?

    P.S. DUA, czy można wiedzieć, co Pani czyta w te szare dni? U mnie „Ciotka Julia i Skryba”;).

  229. Jadziu, odczytuję Twój wpis w dzień smętny i skisły, całkiem szary. I też się uśmiecham. Dziękuję!
    Tak, chyba nigdy się nie dowiemy, co Józinek opowiadał Dorocie. Dyskrecja nas obowiązuje!

    Sowo, co za piękny, krystaliczny Morales. Doskonałość.

    Zgredziku, dzięki za wiadomość prywatną. Pozdrawiam Szarotkę, a za Ciebie trzymam kciuki!

  230. Ogladam zdjęcia ze spotkania i intryguje mnie, kim jest młoda niewiasta z dłuższymi blond włosami, w ciemnej bluzce, stajaca przy Beatuszce ( która przy okazji serdecznie pozdrawiam- Beatuszko-Seruszko- tak jakoś rymuje mi się w głowie i zreszta trafnie, bardzo). Czy jest to jakaś z miłych Księgowych, której nie zdażyłam poznać?

  231. Dobry wieczór (czy o pierwszej w nocy jeszcze wieczór?)
    Pani Małgosiu, dziś skończyłam czytać „Feblik” i jestem zachwycona! Chociaż, właściwie, to nie wiem, czy zachwycona oddaje to jak się czuję! Naprawdę, niespodzianka związana z główną bohaterką była tak wielka, że, jak to przeczytałam, to musiałam opowiedzieć to mamie i siostrze (każdej osobno) – po prostu jest Pani Mistrzynią zaskoczenia!
    Portret Ignacego Grzegorza ze strony 51 jest taki romantyczny… Nawet na nim widać, że on bardzo się zmienił, bardzo zmężniał.
    Nie ukrywam też, że od południa zachodzę w głowę co ten Józef tak długo mówił Dorotce, ale jednocześnie cieszy mnie to, że jest to taką słodką tajemnicą (i zapewne nią pozostanie).
    Dziękuję za tę książkę i za to, że mogłam pobyć przez 4 dni z Borejkami. Wiele przemyśleń, wzruszeń, a ile śmiechu! Już myślałam, że koleżanki z mieszkania mi coś powiedzą do słuchu, bo gotując obiad czytałam sobie i co chwila chichotałam :D

    PS Niedawno miałam pisać do Pani, żeby się dowiedzieć, czy zna Pani „Carcassone”. A tu „Feblik” przyniósł odpowiedź. I jeszcze „Dixit”! Moja rodzina uwielbia te gry. (Ciekawe jak babcia Borejko wysnułaby wnioski na podstawie naszej gry…)
    PS1 Mam już bilet do Poznania, będę 5 grudnia! Już nie mogę się doczekać!! :D

  232. Mamo Isi, nie powiem Ci nic wiecej o „Kółku” niż Wikipedia. Tańce w kręgu znane są od średniowiecza, a właściwie to od starożytności. Z drugiej strony, ludzie wpadają na takie same pomysły niezależnie od epoki, kontynentu i rasy.

    Coraz później zaglądam do KG. Ostatnio w nielicznych wolnych chwilach pomagam Św. Mikołajowi malować i lakierować drewnianego konika na biegunach.

    Modlitwa na dobranoc:

    Cristóbal de Morales – „Parce mihi Domine”.
    The Hilliard Ensemble. Może być z Janem Garbarkiem (dla tych, co lubią dobudówki).

    Jeden z tych utworów, które zabrałabym na bezludną wyspę.

  233. O, Izo, dobry wieczór! Ano, oczęta mi błyszczały, bo się zasnuwały co chwila mimowolną łzą wzruszenia, co dało się poznać po rozmazanym tuszu do rzęs. Ale – od czegóż Kochane Czytelniczki! Przynajmniej dwukrotnie mi wytarto te czarne łezki, z całą dyskrecją…
    I ja pozdrawiam Ciebie, równie serdecznie!

  234. A, mamo Jaśka, jaki miły debiucik, witamy serdecznie!
    Natychmiast prostuję: Dobro uruchamia się samo. Co ja gadam, ono ciągle jest w ruchu.

    Dziękuję za przywiezienie nam wszystkim Jaśka i Marysi. Bardzo szanowne, poważne (w najlepszym znaczeniu) dzieci. Budzą respekt. I łapią za serce!
    Jeszcze dla pewności przypomnę: Ngaio Marsh. Spodoba się Wam cała seria. Mnóstwo rozkosznych sytuacji teatralnych, a że teatr angielski, lub, co ciekawsze, nowozelandzki – uciecha tym większa! Kupić można na eBay, za grosze.
    Pozdrawiam serdecznie miłą Rodzinę!

  235. Pani Małgorzato, dzięki kolejce, w której troszkę trzeba było poczekać udało się podyskutować o ulubionej książce z Jeżycjady oraz pozachwycać się ciepłem, które przede wszystkim biło od Pani. Ach te Pani błyszczące oczy! I cudnie było widzieć dziesięcioletnie dziewczynki, które z takim zapałem opowiadały, jak to nie mogły się oderwać od Pani książek, że aż człowiekowi od razu lepiej na duszy było.

    Z całego serca pozdrawiam! I czekam na kolejne spotkania, mam nadzieję, że uda się nieco więcej porozmawiać :)

  236. Buczynko, że tato, to wiem od dawna!Pozdrawiam wszystkich Twoich mężczyzn!

    Chesterko, Chesterka też kochana, za pozwoleniem!

    Werciu miła, dzień dobry! Mama niech wpisze się tutaj, śmiało, tylko niech na wstępie wiadomości napisze: PRYWATNIE, albo coś w tym rodzaju. Przeczytam to tylko ja i nie pokażę nikomu – a odpowiem. Musiałam tak to urządzić, bo co i rusz skrzynka mailowa mi się zapychała.
    Uściski dla Oluni!

  237. Dobry wieczór. Wczoraj o 2.00 wróciliśmy do Zakopanego i teraz po raz kolejny nieśmiało tu zaglądam i czytam te wszystkie wpisy. I zdecydowałam się – po raz pierwszy piszę tutaj – bo do tej pory był to świat Jaśka (choć na długo wcześniej Jeżycjada była moim) – ale teraz – po spotkaniu nie mogłam się powstrzymać. Pani Małgorzato – zapewne nie pierwsza to piszę – jest Pani Sprężyną, która uruchamia Samo Dobro. Widziałam. Dziękuję. Cieszę się, że spotkałam Panią i tylu Pięknych i Dobrych Ludzi – w Empiku i na obiedzie, gdzie tak serdecznie zostaliśmy przygarnięci. Wszystkich Was Drogie Księgowe (i chyba Księgowi także) szczerze podziwiam i dziękuję, że mogłam być częścią tego Spotkania. I siostra Jaśka – Marysia jest oczarowana – Tata Jaśka także i poleca się, Mamo Isi, na przyszłość. Warto było gnać do Poznania i wracać w strugach deszczu, by móc zażyć całej tej serdeczności!

  238. Kochana Pani Małgosiu!!!
    Bardzo często tutaj zaglądam, ale jakoś nigdy nie mam śmiałości napisać. Ale też ciągle jestem w biegu (podobnie Mama, która bardzo serdecznie pozdrawia i szykuje się, żeby do Pani napisać, ale brak czasu jest przytłaczający- prosi również o jakąś prywatną formę porozumienia, ale ja nie do końca wiem, jak napisać wiadomość prywatną). Ola również Panią gorąco pozdrawia i jest następna w kolejce do „Feblika”.
    Ja już przeczytałam. I jestem pod wielkim wrażeniem. Dzień przed premierą byłam w księgarni i już za ladą widziałam przyszykowane książki i aż przebierałam nogi ze zniecierpliwieniem. Ale się doczekałam!
    Jak zwykle nie mam pojęcia, jak Pani potrafi wyczarować taki piękny świat pełen dobra, miłości i zrozumienia. To jest niesamowite! Chciałam poznać reakcję Idy na wymarzoną synową, ale również cieszyłam się ze szczęścia Ignasia- zasługiwał na to! I ten obraz namalowany przez Agnieszkę bardzo zapadł mi w pamięć, strasznie chciałabym go ujrzeć na żywo. I tak bardzo Pani dziękuję za to, że wiemy co się dzieje z pozostałymi bohaterami- Tygryskiem (co za szczęście!), Różą, Łucją, Anią i Norą. Dziękuję, to była niesamowita zabawa i przyjemność! Już się nie mogę doczekać „Ciotki Zgryzotki” i chciałabym, aby Pani nigdy nie przestawała tworzyć.
    Pozdrawiam Panią i wszystkich czytelników najserdeczniej jak się da!!!!
    PS. Jak to miło jest patrzeć, jak ktoś czytając Pani książkę, co jakiś czas wybucha niekontrolowanym, radosnym śmiechem! :)

  239. potwierdzam, że istnieją mężczyźni, którzy z zapałem czytają jeżycjadę: mój mąż, mąż mojej siostry, mój tato…

  240. Dziękuję, Monik! Ha, miło jest wiedzieć, jak wyglądasz! A ja już teraz wiem!

    Marple, z przyjemnością! Czy adres mailowy ten sam, co zawsze? Adminka się odezwie.

  241. Dołączam się do wielkich podziękowań dla Pani Małgosi i wszystkich ciepłych, miłych ludzi. Tyle ciepła! Tyle pozytywnych wibracji! Magpie, dziękuję za przytulenie w kolejce -Tobie i Mężowi. Jak radosną tworzycie parę. Olu pyszne pierniczki, a Różyczka śliczna.
    Wyciągneliśmy przepisy na pierniczki i piernik Panny na wydaniu; ruszamy z produkcją.
    Pani Małgosiu, ukłony od męża – fizyka. Przeczytał Język Trolli w drodze na to spotkanie i wpadł.

  242. Pani Małgosiu, dla mnie jesień jest piękna, nawet ta zmierzchająca i mglista.. Ostatnio będąc w moim rodzinnym mieście w Wielkopolsce wybrałam się któregoś złotego ranka z aparatem w teren i – jeśli nie ma Pani nic przeciwko – chętnie podeślę kilka pięknych widoków :-) A teraz „Feblik” po raz drugi – i nie ostatni :-) Idę czytać. Spokojnej nocy zyczę Pani i wszystkim nocnym markom :-)

  243. Strasznie, strasznie ciekawe!

    I dobrze czasem zmienić perspektywę na bardziej „ogólną”.
    Wszak wszystko jest tytułowy stardust i wszystko się z czasem w stardust zetrze. Po co nasze swary głupie, wnet i tak zginiemy w zupie. Ważne co po nas zostanie – co sobie to Oko po nas przeczyta.
    Dobra bajka.

  244. Tak, tak, wiem o tym, Blablubciu. Swoją drogą, ja bym ich nie odczytała, choć przecież jestem Ziemianką.
    A ktoś w kosmosie?
    Właśnie o tym myślałam przy oglądaniu.
    Ale ktoś, kto zdołałby dotrzeć do Voyagera, miałby przecież wiedzę techniczną, zapewne uniwersalną, i z łatwością odczytałby przekaz.
    Strasznie to ciekawe!

  245. PS: Jeszcze słówko. Pewnie Pani to wie, ale gdyby nie: te złote talerze to wiadomość wysłana w sondzie voyager, w razie gdyby ktoś miał ją w kosmosie odnaleźć i odczytać. Zawiera obrazkowe wskazówki co do odczytu, zapis obrazów i dźwięków przedstawiających życie na ziemi oraz fizyczną i matematyczną wiedzę ludzi.

  246. Blablubo (wiad.pryw.)- bardzo dziękuję za dobranockę! Obejrzałam z podziwem. Masz rację, puenta mocna. A zauważyłaś Oko ?

  247. Gio przysłała mi zdjęcia!!
    Ile uśmiechniętych twarz. Jak wszyscy, którzy byli, przerzucają się w KG wspomnieniami!
    Dzięki kochanej Gio i ja, chociaż wyrywkowo, ale wzięłam udział ;))
    Uściski wirtualne dla Drogiej Ukochanej Autorki i całego Ludu.

  248. Droga Pani Małgosiu!
    Primo- chciałam podziękować za to piękne spotkanie ! Secundo- moje marzenie się spełniło ! Tertio- jakże milo mi bylo Panią spotkać! Chciałam powiedzieć że mój brat – aleksander,swoją droga proszę żeby jakiegoś syna którejś z sióstr Borejko tak nazwać!- jest bardzo szczęśliwy z autografu w ,, Pulpecji” . Czekanie 2 godzinki to sama przyjemność, a nie marnowanie czasu ,bowiem Mcdusia została wtedy przeczytana w sporej części! Pozdrawiam serdecznie i wszystkie fanki Jeżycjady także!
    P.s dopóki pierwsze dziecko Patrycji nie przyszło na świat obawiałam się, że nie doczekam się swojej imienniczki:)

  249. Pani Małgosiu, nieśmiałości, poniekąd, się nie wybiera. Aczkolwiek da się czasami ją zlekceważyć.
    Mamo Isi, dziękuję! Zawsze miałam silne pragnienie, żeby wiedzieć do kogo z Jeżycjady jestem podobna.
    Chesterko, minęłyśmy się, w istocie!
    Magpie, jesteś przesympatyczna.
    I pierniczki upiekę do naszej galerii. Po raz pierwszy!

  250. Ach, Asnyk! Tekst jednej z moich ukochanych piosenek. Często chodzę i nucę sobie pod nosem. A w wykonaniu Jacka Wójcickiego mogłabym jej słuchać na okrągło. Tak samo mam z Baczyńskiego ,,Znów wędrujemy” śpiewanym przez Grzegorza Turnaua.

  251. I znów się rumienimy! Jesienna Ado – jaka ty miła jesteś, fajnie się z Tobą stało w kolejce. Masz taki ciepły uśmiech, wyglądasz tak, jakbyś wyszła wprost z Jeżycjady. :-) I te piękne, kręcone włosy – jak u Elki.

    Z przyjaciółką się kiedyś śmiałyśmy, że my jesteśmy siostry – czarownice. Ale takie dobre. ;-) Może coś w tym jest – lubię czarować w kuchni. Dziś – całuski pani Darling.

  252. Pani Małgosiu, dziękuję za Asnyka! Właśnie przeczytałam, coś pięknego! Bardzo lubię też jego „Do młodych”.

  253. O, nawet Lucjan Rydel miał w tej sprawie coś do powiedzenia (wiersz „Przekleństwo”):

    „Przekleństwo łzom, które się próżno leją,
    Gdy burza wre dokoła
    I huczy grom,
    Gdy trzeba trwać z odwagą i nadzieją
    I nie uginać czoła –
    Przekleństwo łzom!”

  254. Beato, zerknij do poprzedniego wpisu. Znajdziesz tam wiersz „Sadźmy, przyjacielu róże” Seweryna Goszczyńskiego.

    Adam Asnyk: „Miejmy nadzieję”.
    Tak, potrzebne Wam teraz w Paryżu takie wiersze.
    Przesyłam wiele serdecznych myśli.

  255. Nareszcie doszedl i do mnie, cale 12 dni zajela mu podroz z Lodzi do Rzymu!
    Ciesze sie jak dziecko i zaraz zabieram do czytania.
    Piekne ilustracje, zapach swiezego druku.
    Ciekawe, czy Celestyna i Ale-Piemont tez juz maja Feblika.
    Pozdrawiam jesiennie i sle urodzinowe caluski dla Rozyczki!

  256. Czytam, czytam Wasze wpisy i jaka jestem szczęśliwa.
    Ten Świat ma Sens.
    :)))
    Pozdrawiam Różyczkę.

  257. Ach, Marple! Zerknij na poprzednie wpisy, znajdziesz tam swoje zdjęcia. O tym z chmurami chyba jeszcze nie wiesz!
    Dobry wieczór! wróciłam z listopadowej szarugi, ależ jesiennie jest w naszych lasach! A pola spowite kolorem indygo. Zmierzch, mgiełki.

  258. Dzień dobry, Pani Małgosiu oraz kochani Obecni tutaj :-) Pani Małgosiu, zajrzałam tu pierwszy raz od dawna, głównie po to, aby PODZIĘKOWAĆ za „Feblika”. Co to jest w tych Pani książkach, że nijak nie mogę się oderwać ?:-) Jak już zacznę czytać, to – KONIEC! nie ma mnie i wszyscy o tym wiedzą i nikt mi w tym zaczytywaniu się, pochłanianiu pachnących świeżym drukiem stron nie przeszkadza, nawet moja córcia Hania :-) I znowu – porcja wzruszeń, serdecznego śmiechu, spotkanie z ukochanymi postaciami..dziękuję z całego serca! Pozdrawiam najcieplej i najserdeczniej, ściskam z całych sił :-)

  259. Pani Malgosiu mam prosbe- potrzebuje wierszy, pelnych optymizmu, dajacych nadzieje. Pomyslalam oczywiscie o „Piesni IX” Kochanowskiego, „o Odysie” Staffa, piosence Niemena. Czy ma Pani w pamieci jeszcze jakies polskie utwory? Z gory dziekuje!

  260. Czytam Wasze wpisy i naprawdę czuję to ciepło i dobro, które przepływało między Wami. Wspaniale, że pozostaną Wam te wspomnienia bycia razem i dzielenia tych chwil, że poznaliście swoje twarze, nawiązaliście (być może) przyjaźnie no i przede wszystkim byliście z Panią Małgorzatą.
    Na Galerię Piernika już się cieszę, pamiętam z poprzednich lat te cudeńka, które powstawały! Żałuję czasem, że nie można już wracać do archiwum, ale skoro będzie już niebawem świeżutka, nie jest tak źle… :)

  261. Dwuletniej Różyczce śpiewamy całorodzinnie spóźnione, ale najgorętsze „Sto lat!”

    Już wiem, kogo mi przypomina Patrycja F. – oczywiście Bebe! Ta sama dumna bródka, śliczna fryzurka i ostrożny dystans do swiata:) Patrycjo, dziękuję pięknie za zdjęcie.

    Wczoraj bawiłam się z maleńtasami w „Koło graniaste, czworokanciaste(..)” pojęcia nie mając, że zabawa wywodzi się ze średniowiecznego, francuskiego tańca kołowego o nazwie Carole. Polegał na pląsach w kręgu z trzymaniem się za ręce. A przynajmniej tak twierdzi wiki.
    Sowo P., czy wiesz coś na ten temat?

  262. Drogi Szkrabie!
    Ależ ja nie twierdzę, że książki Kochanej Pani Musierowicz nie nadają się dla chłopców/mężczyzn! Po prostu mnie się trafiły takie egzemplarze, które w lekturze szukają przede wszystkim smoków, rycerzy lub podróży w czasie. Swego czasu podsunęłam starszemu „Sprężynę” (gdzie tak ładnie zagrał ten uroczy duecik Ignaś – Józinek). Przeczytał, ale po inne części nie sięgnął :( Kolejny raz nadzieja zaświtała przy „Kłamczusze” (czytanej jako lektura szkolna w VI klasie). Poczytał, pośmiał się i znów koniec. Ale skorzystam z Twojej rady i spróbuję jeszcze raz z Trollą – może wówczas nie dorósł do książek z perypetiami sercowymi. A szkoda, żeby pozbawił się tylu mądrych rad i wskazówek, które czekają w nich dla (nie tylko) nastolatków.
    Mój mąż chętnie czyta kolejne części Jeżycjady, ale nie wraca do nich po kilka razy. Myślę, że z naszymi chłopcami może być podobnie. A ja mój skarbczyk chcę dać komuś, kto go pokocha i doceni od pierwszego wejrzenia ;) Stąd marzenia o wnusi :)
    Pozdrawiam Wszystkich raz jeszcze! Tym razem także Miłych Czytelników, którzy tak mało są tu widoczni :)

  263. Sondelani, powtórki są wskazane :) Będę pilnie się rozglądać. Wciąż taka sama, no może trochę mnie więcej ;) Zawsze jak myślę o spotkaniu w Łodzi sprzed trzech lat robi mi się tak miło! A z Irenką nawet razem wracałyśmy tym samym busem. I transparencik był! Do zobaczenia DUA, do zobaczenia Księgowi.

  264. Piękna Jesienna Ado, o rety! Aż nie wiem, co powiedzieć. I oczy mam mokre. Dziękuję za tak miłe słowa! Bardzo! Bardzo! :-)

  265. Dzień dobry Pani Małgosiu oraz mili Księgowi :) Ostatnio Wasze wpisy podczytuję jednym okiem, a drugim starannie omijam słowo „Feblik”, ponieważ jak kiedyś wspomniałam, u nas tradycyjnie nowe książki Pewnej Ulubionej Autorki czyta się przy choince. I choć wiadomą książkę trzymałam już w rękach będąc w jednej z inowrocławskich księgarń, nawet jej nie otworzyłam …taka byłam dzielna….Tak jak wszyscy tutaj ,mocno przeżywam miłe chwile związane z Waszym spotkaniem oraz złe wydarzenia w Paryżu……Niektóre wpisy pozwalają mi troszkę sobie Was wyobrazić. Zupełnie jakbym poznawała i wyobrażała sobie nowych bohaterów ” Jeżycjady”.No i na koniec ,życząc wszystkim wymienionym tutaj Jubilatom (tym maleńkim i tym starszym) wszystkiego najlepszego z okazji urodzin, pochwalę się, iż mój pierworodny właśnie w minioną sobotę wkroczył w dorosłość. :).

  266. O kurczę, Szkrabie, też bym nie przypuszczała, że „facet” może zaczytywać się w Jeżycjadę, zaskoczyłeś mnie :) Może zrobię eksperyment kiedyś i podsunę którąś książkę Mojemu :)

  267. Pani Małgosiu, niestety się nie gromadzą. A pojedynczych trudno zauważyć, szczególnie gdy ci źli, nawet jako jednostki, łatwiej rzucają się w oczy, przyćmiewając resztę. Ale nawet takie pojedyncze spotkania i zgromadzenia, choć rzadko się odbywają, to dodają otuchy, więc są potrzebne :)

  268. To lubię, Szkrabie, to lubię!;)

    Aleksandro, miło jest pomyśleć, że dobrych ludzi na świecie mamy więcej niż złych (bo inaczej świat ten już dawno przestałby istnieć), tylko, że nie gromadzą się oni na dłużej w jednym miejscu.

  269. Nie da się nie zazdrościć takiego spotkania, tyle miłych ludzi w jednym miejscu. Brakuje tego w codziennym życiu. Mam nadzieję, że i ja kiedyś się załapię na spotkanie z Panią i z Wami wszystkimi, Przedstawiciele Dobra Na Świecie. Piękne pierniczki, kucharkom pogratulować, a na Galerię Piernikową czekam, choć sama pewnie nic nie upichcę, ale obejrzę z przyjemnością :) Pozdrawiam serdecznie.

  270. E-Me – nie zgodzę się z Tobą. Uważam, że książki Pani MM są przeznaczone dla czytelników obojga płci, nie tylko dla kobiet-dziewcząt. Ja, jako dorosły facet (mąż i ojciec) od lat zaczytuję się w jeżyckiej sadze i z niecierpliwieniem śledzę kolejne premiery. Może po prostu podsuń którąś z książek swojemu synowi – powinien zachłysnąć się :) Proponuję „Język Trolli”:)

  271. Brawa za wychodzenie spod regału! Witam Cię serdecznie, e-Me! Dziękuję za miłe słowa! I pozdrawiam Andrzejka!

    Klaudynko, a więc, być może, do zobaczenia?

  272. Dzień dobry! W Lublinie dziś pochmurno, ale nie pada. Niezmiernie mnie to cieszy. Właśnie odświeżam sobie, jak już wcześniej wspominałam, ,,Szóstą klepkę”. W międzyczasie zaś spoglądam na wpisy Księgowych. Tatarkiewicz i u mnie zagościł. Mam wrażenie, że łypie na mnie groźnie z półki. A ja nie przeczę, lękam się, bo w tym semestrze z historii filozofii mam egzamin. Li i jedynie (nie mogłam się powstrzymać :)). Pozdrawiam serdecznie!

    PS Namawiam brata na wycieczkę do Poznania. Tak w okolicach 5 grudnia. :D

  273. Przeczytałam „Feblika” w nocy z soboty na niedzielę (Mąż się zlitował i przywiózł mi wieczorem, bo sama „w tygodniu” nie śmiałam kupić – po nieprzespanej nocy nie funkcjonuję zbyt dobrze). Teraz przeczytałam wszystkie 103 komentarze-wspomnienia ze spotkania i postanowiłam wreszcie „wyjść spod regału” :D
    Pani Małgosiu, dziękuję za Pani książki. Obcuję z nimi od dzieciństwa. Trafiły też do mojego „dorosłego domu” mimo, że mam dwie siostry-konkurentki ;> Przeczytałam wszystkie po wiele razy (książki oczywiście, nie siostry).
    Mój dziewięciolatek ma na imię Andrzejek (bo „Andrzejek był chłopcem zaledwie ośmioletnim, ale niezwykle dzielnym”, co przypomniało mi się, gdy czytałam starszemu synowi – obecnie już piętnastolatkowi – stare wydanie „Czerwonego helikoptera” z 1978 r.) Z braku córeczki-dziedziczki, pocieszam się myślą, że może uda się w kolejnym pokoleniu i trafi się jakaś wnusia, której będę mogła przekazać moją kolekcję :)

    Jeszcze raz Pani gorąco dziękuję i bardzo serdecznie pozdrawiam!
    Pozdrawiam też wszystkie zaglądające tu miłe Czytelniczki :)

  274. Ach, dziewczyny, dlaczego Wy takie nieśmiałe jesteście?
    Zabraniam!
    Jesienna Ado, brawo za spacer po Muzeum! Mamy tam rzeczywiście istne skarby. Witold Wojtkiewicz! Wyczółkowski! Malczewski! Chełmoński! Mocna galeria malarstwa europejskiego. Wielki zbiór średniowiecznych ołtarzy i rzeźb religijnych. Bardzo warto!

    Agnieszko, ściskam serdecznie i dziękuję za dobre słowo.

  275. Pani Małgorzato,

    jestem Pani czytelniczką od 33 lat. Nigdy nie odważyłam się, by napisać, ale dziś czytając aktualności to czynię. Jako 10 letnia dziewczynka z płonącymi policzkami zaczytywałam się w Szóstej klepce, marzyłam by zamieszkać w wieżyczce, potem już nieco starsza odnajdywałam się w bohaterach Idy sierpniowej, Opium w rosole. Mam na półce „zaczytaną” całą Jeżycjadę i wszystkie Pani książki – stoją między Historią filozofii prof Tatarkiewicza, a Ekonomią dobra o zła Haska.Myślę, że to najlepsze miejsce. Wciąż po nie sięgam gdy mi źle, gdy chcę odpocząć, gdy potrzebuję się ogrzać. Książki czytają też moi synowie. Może z pewną nieśmiałością, ale jednak :) Pewnie i oni znajdują w nich kawałek miejsca dla siebie. Dziś w nocy skończylam czytać Feblika, czekam niecierpliwie na Ciotkę Zgryzotkę.

    serdecznie pozdrawiam, wysyłam Eksperymentalny Sygnał Dobra i bardzo bardzo dziękuję
    Agnieszka

  276. Dzień dobry wszystkim. Dziękuję p. Małgosi za miłe słowa i cudowne wpisy w książki. Ach, jak pięknie było spotkać tyle życzliwych osób w jednym miejscu. Gio urzekł mnie Twój uśmiech i ciepło jakie roztaczałaś dookoła, nie mogłam się napatrzeć. Mamo Isi i Isiu jesteście fantastyczne, och, Magpie przypominasz mi wróżkę, a twój mąż patrząc na Ciebie miał w oczach tyle miłości. Piękni jesteście. Zuziu 12 Ciebie i bez karteczki bym poznała. Mądre oczka i błogi uśmiech, sam miód i malina. Stałam sobie pod ścianą i napawałam się tym widokiem, uśmiechami, piękne chwile. Żal mi, że nie dotarłam po spotkaniu do Dominikanów, ale za to zwiedziłam Muzeum Narodowe. A tam, proszę bardzo obrazy Fałata i J. Matejki Św. Cyryl i św. Metody. Polecam tym, którzy nie widzieli. Miłego dnia wszystkim życzę.

  277. Anno, dla mnie książki pani Małgosi też są pociechą w trudnych chwilach. Uwielbiam powoli czytać wszelkie opisy mieszkań, uczuć, uwielbiam też te ich codzienne zwykłe zajęcia.

  278. Dzień dobry.
    Serdeczne życzenia urodzinkowe dla kwiatuszka małego. Różyczko, rozwijaj się i rozkwitaj w miłości i radości, będąc pociechą dla rodziców. Duśko, Twoja Różyczka to chyba „walentynkowe” dziecię, tak sobie myślę, choć mogę się mylić. Myślę o tym, bo moja Asia jest „walentynkowa”, skończy 14 lat w sobotę, a ja do dziś z błogością wspominam jej drugie urodzinki, bo zaczęła wtedy mówić całymi długimi zdaniami.

    Dziękujemy za przypomnienie przepisów na pierniki. Zarabianie ciasta czas zacząć!

  279. Nie było mnie na tym spotkaniu (a szkoda), ale już dawno chciałam do Pani napisać. Droga Pani Małgorzato, Pani książki są plasterkiem na wszystkie moje rany. To tak, jakby zaglądać przez okno do mieszkania takich dobrych ludzi, słuchać ich przemyśleń, uczestniczyć w ich życiu! Dziękuję, że Pani nadal o nich pisze.

  280. Myśliduszko, witaj, witaj!
    Miło, że się wpisałaś! Ciekawa jestem, do której to buzi empikowej należy dopasować ten nick.
    Jeśli upieczesz pierniczki na Święta, choć nie ma u Was tego zwyczaju, będę naprawdę uszczęśliwiona!

    SowoP, pewnie wszystko da się sproszkować po odparowaniu. Dobrze, że dołączasz!
    Wczorajsza dobranocka bardzo pięknie mnie ululała, dzięki!
    Cytatu nie znałam. Zachwycający. Mały ołówek w ręku Boga! – który, jak mówi hiszpańskie przysłowie „pisze prosto po liniach krzywych”!!!

    Dobranoc!

  281. Witam wszystkich!!!!!!!!!!! W końcu i ja zdecydowałam się wpisać i chyba będę robić to częściej!!! Pani Małgosiu, cudownie było Panią poznać. To było dla mnie wielkie przeżycie. Cudne wypieki! W tym roku i ja postanowiłam upichcić pierniki na święta, mimo że u mnie w domu nie ma tego zwyczaju.
    Dziękuję za wszystko!!!!! :-)

  282. Mały cytat mi się przypomniał a propos godziwej funkcji w misji szerzenia Miłości:

    „Ja jestem tylko małym ołówkiem w ręku Boga”. Matka Teresa.

  283. Oj, dało, dało. A wczorajsza dobranocka Różyczkowa podobała się?

    Nie było czasu na słuchanie, ale za to był czas na myślenie. Postanowiło się dołączyć do galerii piernikowej (a do wczoraj trwałam w przekonaniu, że w tym roku znów nie piekę pierników, z braku czasu), już mam nawet obmyślone to i owo. W tym temacie mam pewne pytanie techniczne: czy naturalne barwniki do lukru da się jakoś sproszkować? Na podobnej zasadzie jak kwiatowe farby w „Febliku”?

  284. A! Na pośrednika chętnie przystaję.:) Godziwa funkcja.

    Tak, to Adminka odkryła to nadzwyczajne przedstawienie „Dziadka do orzechów”. Szukajcie pod: Tchaikovsky „The Nutcracker”.
    Dobranoc!

  285. Jest Pani wszakże pośrednikiem tego prześwietlania :) Jak Mila :)
    A co do Dziadka – poleconego onegdaj przez Adminkę – oglądałyśmy z Basią z wypiekami na twarzy! Piękna realizacja!

  286. Buczynko, adyć nie przesadzaj. To nie ja prześwietlam!

    Czuję, że Sowiątko dziś daje mamie popalić. Nie ma dobranocki muzycznej!
    Trudno, posłucham sobie w piernikowym temacie „Dziadka do orzechów”. a jeszcze lepiej – obejrzę. Royal Opera House. Wspaniały spektakl.

  287. Kochani! Dobrze, że jesteście i że Dobro ma tyle twarzy. A czasy zawsze są niewesołe… Ale ktoś przecież powiedział nam: „Nie lękajcie się!”.
    ściskam najserdeczniej wszystkich Księgowych, a pani Małogosi – dziękuję – za prześwietlanie naszych dni Milością!
    kasia – buczyna

  288. Chciałam tak krótko podziękować wszystkim za piernikowe pochwały. Co prawda nie był to mój NAJlepszy wyrób, ale sterałam się! starałam!

  289. Zapraszam serdecznie, Charlotko!
    Ach, miło było Cię spotkać, taką już DUŻĄ!

    Chesterko, jesteście niemożliwe, Wy trzy! Ale prawda, że trzeba było to cudo obejrzeć?

    Romko, a to dopiero! To była ta mama z córkami, o których gdzieś tu wczoraj wspomniałam.
    Jak miło, że się spotkałyście!

  290. Korzystam z okazji, że jeszcze chwila oddechu przed kolejnym tygodniem i rozpoczynam moje nadrabianie zaległości w zaglądaniu tutaj ;)
    Dopiero teraz widzę, jak mi tego brakowało… Teraz już wiem co będę robić w celu odstresowania się/polepszenia humoru itp (ale w chwilach bezstresowych i radosnych tym bardziej tu zajrzę!).
    Pozdrawiam wszystkich bardzo serdecznie i, Pani Małgosiu, dziękuję za to miejsce.

  291. Kochani! My już w Gdańsku! Cały dzień w strugach deszczu chodziłyśmy po Poznaniu i żadnej parasolki nie pomogły, ale znalazłyśmy!!! majoliki!!!Czterech Pór Roku i cudnych irysów. Długo tłumaczyliśmy mieszkance, o co chodzi, gdy okazało się, że to nie tu. Całe szczęście w następnej kamienicy, otworzono nam bez słowa. Warto było zobaczyć!
    Dziękuję wszystkim za miłe słowa! To dużo jak dla mnie, bo zawsze miałam maślane ręce do wszelkich „robianek”. Ale miłość czyni cuda. Cóż jednak ja, głupstwo, majac 10 lat, nie potrafiłabym sama zrobić takiej Wnuczki. Więc Wasze oklaski przekazuję córkom.
    Patrycjo F.! Zagladałyśmy do Ciebie, żeby Cię zabrać na Jeżyce, ale się chyba minęłyśmy. Może i dobrze, bo miałybyśmy Cię na sumieniu, przemokłyśmy do majtek.
    Kochana DUA! Kocham Pania! Piszę i płaczę, bo od narodzin moich córek nie sotkało mnie nic tak Pięknego!
    Kochani Księgowi, dziękuję za wasza miłość, serdeczność! Jakie to cudowne znać Wasze twarze, głosy…
    To goraco nie pozwoli nam się rozchorować, mimo chlupotu w butach.

  292. Droga Pani Małgorzato, cieszę się, że mogłam uczestniczyć w tym spotkaniu. Wcześniej udałam się z siostrą na Roosevelta, aby zrobić sobie pamiątkowe zdjęcia i (co nie dziwne) spotkałyśmy tam miłośniczki Jeżycjady, które przyjechały aż… z Berlina i Londynu! A w długiej kolejce można było poznać naprawdę cudownych ludzi.
    Serdecznie pozdrawiam!
    PS Oh! Nie wpadłam na to, żeby upiec pierniczki! Może następnym razem :)

  293. Ateno, już obmyślaj pierniczki! Marynarz może być.

    Biedronko, „Bajka” była, i owszem, w tej właśnie kamienicy, ale jej wejście (po schodkach) było od ul. Ratajczaka. Naprzeciwko znanego Ci postoju taksówek!
    Ciasteczka pyszne!

    Ciotko z Mordoru, dziękuję za to czytanie!

    Duśko, pozdrawiamy Dwulatkę!

  294. A jeszcze chciałam zapytać, czy to na terenie TEJ restauracji znajdowała się kawiarnia „Bajka”??!
    (kiedyś, jeszcze chyba w dawnej KG, „Bajka” została przez DUA zlokalizowana, ale nie wiem, czy dobrze kojarzę…)

    PS A od dziś te ciasteczka sezamkowe (w internecie przepis nazywał się: sezamowe ciasteczka szczęścia) będę nazywać „ciasteczkami NaszegoPanaPolonisty”. :-)

  295. Pani Małgosiu – „Feblik” pierwsza klasa! Przeczytałam dwa razy: najpierw szybko i zachłannie, potem spokojnie, delektując się szczegółami. Teraz planuję równoległą lekturę „Feblika” i „Wnuczki” :)
    Jakie miłe wrażenia z sobotniego spotkania!
    Ach, zazdroszczę Wam tych uczuciowych uniesień (ale to taka nieszkodliwa zazdrość, bez podłości). W moim kalendarzu od dawna 5 grudnia zakreślony na czerwono. Jestem pewna, że też będzie pięknie. Wszystkich serdecznie pozdrawiam.

  296. Milo i cieplo tu dzisiaj, az dobre fluidy wskakuja do serca.( Jak codzien :)).
    Sto lat Rozyczko.
    Cudne pierniczki, zdolne kobiety.
    Ciesze sie ta radoscia ze spotkania, tylko na chwilke przycupnelam na ramieniu pani Malgosi ( dzieki Beatuszko), a czuje sie jakbym tam byla z Wami i kolduny jadla.
    Dobrze, ze DUA zasiala ( i wciaz sieje) tyle dobra. Jakie piekne plony teraz zbiera. Zadne chwasty nie dadza rady, a jak sie plon cieszy.
    Usmiecham sie do wszystich z glebi serca.
    Galeria piernika powiadacie, juz sie ciesze, obym nie plakala ze smiechu.

  297. Dobry wieczór DUA i kochane Księgowe! Bardzo dziękuję za pamięć i wzruszające życzenia urodzinowe dla mojego Maleństwa:). Mieliśmy cudowne urodzinki:). Świeczki Solenizantka nakazywała zapalać po kilkakroć, wykrzykując przy tym: „A teraz bijcie mi bjawo!”;)).
    DUA, podziwiam Pani stanowczość w stosunku do mediów. Rzecz to zgoła niespotykana!
    P.S. Zapiekanka (z) Kopciuszka zrobiła istną furorę!:).

  298. DUA ,Aleksandro dziękuję za przepisy (kawa ma byc naturalna czy instant? czy może być gotowa przyprawa do piernika?).Cieszę się radością tych którym udało się spotkać z panią Małgosią ,jednocześnie trochę zazdroszczę.Siedzę i się uśmiecham czytając Wasze wpisy.

  299. Dziękuję bardzo, Pani Małgosiu. Już sobie zapisałam, mam nadzieję, że tym razem się nie zawieruszy. Pierniki Chesterki i jej córek bardzo inspirujące :)
    Sto lat dla Różyczki!

  300. Tak miło czyta się o Waszych wrażeniach z wczorajszego spotkania! Przypominam sobie to łódzkie sprzed trzech lat i robi mi się tęskno. Myślałam zresztą, że uda mi się przyjechać do Poznania, ale ze względu na mocne przeziębienie i nastrój wczorajszego dnia jakoś wolałam zostać w domu. Będę się za to starała dotrzeć 5 grudnia.
    Szkoda, że nie ma tu opcji załączania zdjęć, bo pokazałabym Staroście moich Rodziców zaczytanych w Febliku (Mama) i Szóstej klepce (Tata, który w poszukiwaniu podniesienia na duchu sięgnął wreszcie po co trzeba). W każdym razie tak właśnie powinni wyglądać ludzie, którym zawdzięczam istnienie :)

  301. Piekne te Wasze wspomnienia ze spotkania… Bije z nich radosc i cieplo, musialo byc cudnie!
    Pierniczkowe portrety – przesliczne! Gratulacje dla Chesterki i jej Corek.
    Pozdrawiam!

  302. Dziękuję, Aleksandro! To świetny przepis!
    A oto drugi, równie doskonały:

    Pierniczki Ann

    50 dag mąki pszennej
    1 paczka budyniu (śmietankowy, waniliowy)
    1/2 paczki proszku do pieczenia
    35 dag cukru
    1 łyżeczka cynamonu
    1/2 łyżeczki zmielonych goździków
    kakao (wg uznania)
    1/2 paczki przyprawy korzennej
    20 dag miodu (3 pełne łyżki)
    5 łyżek ciepłego mleka
    125 dag masła (wkroić do mąki)
    2 jajka

    Zagnieść i wyrobić ciasto i odstawić na kilka godzin przed pieczeniem.

  303. Dobry wieczor.
    Czytam sobie wpisy w KG i wracam mysla do wczorajszego spotkania – cudnie bylo!!!
    Szykuje sie do powtorki w grudniu:). Kto jeszcze planuje byc?
    Dusinej Rozyczce zycze zdrowka i zeby spotykala w zyciu jak najwiecej, a najlepiej tylko, takich ludzi, jak czytelnicy DUA. Rosnij, Kwiatuszku, na pocieche Rodzicom i swiatu!
    Pierniczki Chesterkowej rodzinki – slicznosci! Tak sie ciesze, ze znowu bedzie Galeria P.:).
    Pozdrawiam wszystkich deszczowo i wieczornie.

  304. Dobry wieczór!
    Coraz mocniej odczuwam to całe dobro i ciepło, które ma swoje źródło we wczorajszym spotkaniu. Cudownie, że o tym piszecie.
    Czuję się wywołana przez Kasię w sprawie pierniczków. Jeżeli Kochana Gospodyni pozwoli, proszę, oto nasz rodzinny przepis:

    Pierniki (duża porcja, można upiec z połowy)

    1,5 kg mąki
    0,5 kg cukru
    0,5 kg miodu
    0,5 kg masła lub margaryny
    5 jajek
    3 proszki do pieczenia (takie na 0,5 kg mąki)
    1 łyżeczka kawy
    3 łyżki kakao
    przyprawy do pierników (cynamon, gałka muszkatołowa, goździki, imbir, kardamon)

    Masło lub margarynę roztopić, dodać miód, cukier, kakao, kawę i przyprawy, ogrzewać mieszając, aż wszystkie składniki się rozpuszczą. Przestudzić. Wlać do przesianej mąki wymieszanej z proszkiem do pieczenia. Dodać całe jajka i wyrobić ciasto. Odstawić na co najmniej 24 godziny (może być dłużej, nawet dwa tygodnie). Upiec pierniczki i polukrować.
    Mnie natomiast zapodział się przepis Ann, a chciałabym go w tym roku wykorzystać. Czy można prosić również o zamieszczenie?
    Uśmiecham się do Wszystkich :)

  305. Dobry wieczór!
    Jeszcze wciąż żyję wspomnieniami wczorajszego dnia. Ach, jak było cudownie!!
    Mamo Isi, ja również nie mogę tego odżałować. (Chlip, chlip…)
    Tak samo żałuję, że nie zdążyłam porozmawiać ze wszystkimi. (Chlip, chlip…)

    Cóż za piękne pierniki! To ogromny TALENT !:)

  306. Dobry wieczór, miłe dziewczyny!
    Kasiu, jak widzisz, to całkiem nic strasznego, wpisać się tutaj! Bardzo się cieszę, że odważyłaś się – jak tu mówimy- „wyjść spod regału” dzięki wczorajszemu spotkaniu!
    Adrianno, ja też się bardzo cieszę z tego, że Was zobaczyłam!

  307. Gio i Mamo Isi – dziękujemy za tak miłe słowa o nas. Rumienimy się. :-) Jesteście wspaniałe, kochane Księgowe. Ta miłość DUA przez nas wszystkich prześwieca.

  308. Witam bardzo serdecznie! Dla mnie było warto stać 3 godziny w kolejce :) Myślałam, że doczekam się aż tam usiądę koło Pani. Ale nadszedł ten czas :D Bardzo się cieszę, że zdecydowała się pani przyjechać do Poznania i zobaczyć jakie to ma Pani wspaniałe czytelniczki :) Pozdrawiam!

  309. Tyle dobrego co mnie spotkało wczoraj nie sposób zapomnieć, czekałam na to spotkanie latami. Jestem bardzo wdzięczna losowi, że udało mi się być blisko wspaniałych osób które tworzą KG (do której wielokrotnie zaglądałam ale niestety brak odwagi nie pozwalał mi się ujawnić). Dzisiaj już nie potrafiłam wejść i nic nie napisać. Pani Małgosiu dziękuję.

  310. Podpisuję się pod absolutnie obiektywną uwagą Gio – Magpie z Romkiem tworzą bardzo piękną parę. I nie chodzi tu tylko o piękno zewnętrzne, ale i o piękno ducha, bo tyle w Was pogody i życzliwości!
    Oraz pod rozżaloną uwagą Sondelani, że Gio tak rzadko daje się namówić na wizytę;)
    I odżałować nie mogę, że Zuzia wraz z Rodzicami musieli tak wcześnie jechać do domu.
    Ale i tak cieszę się, że nareszcie wiem, jak wyglądacie! Teraz czytając Wasze wpisy w Księdze Gości od razu będę oczyma duszy widzieć Wasze twarze;)

  311. Oj, co tu dużo gadać, i ja miałam nadzieję, że jak w Boże Narodzenie, choć przez chwilkę ktoś pomyślał o nieobecnych :)

  312. Zaraz, zaraz, dlaczego ja tak intensywnie dzisiaj myślę o Bożym Narodzeniu? Ach, to dlatego, że tak tu ciepło, dobrze i w dodatku pachnie piernikami:) No i tak samo wszyscy wszystkim dobrze życzą i mile się uśmiechają. I zupełniuśko tak samo udaje się choć troszkę przymnożyć światu dobra, choć jednocześnie nie zapomina się o cierpiących. „Wigilia jest zawsze wtedy, kiedy my tego chcemy”, prawda to. Więc ja tu dzisiaj przycupnę w kąciku i będę sobie słuchała, co tam opowiadacie o wczorajszym dniu.

  313. Chciałabym jeszcze pisać i pisać (tyle wrażeń!), ale się powstrzymuję, żeby nie zapychać KG. Jeszcze tylko kilka słów.
    Magpie i Romku, jesteście piękni!
    Przemiła Biedroneczko, jak to się wspaniale złożyło, że ustawiłaś się w kolejce akurat obok nas!
    Kasiu ze Środy, na pewno tu zaglądasz: odezwij się! Napisz o pocztówce, prooooszę.
    Urocza Zuziu i Mamo Zuzi, dziękuję za wymianę uśmiechów! :-) :-)
    Kochana Jane, wczoraj wspominałam z wdzięcznością, jak 3 lata temu w Łodzi wyjechałaś na dworzec po naszą warszawską grupkę i zawiozłaś nas na spotkanie z DUA. Takich rzeczy się nie zapomina. :-)
    I już tak ogólnie i bezimiennie: dziękuję za zastrzyk dobrej energii! Oj przyda się, przyda! Zwłaszcza w obecnych okolicznościach.

  314. Jak miło poczytać tu o Waszym spotkaniu, tyle pozytywnych emocji, tyle dobra w tak szczególnym dniu! Stworzyła Pani naprawdę wielką Rodzinę.
    Pierniki Chesterki i jej córek to prawdziwe dzieła sztuki, gratulacje!
    Też chętnie obejrzalabym zdjęcia, jeśli będzie taka możliwość. W razie potrzeby podam maila.

  315. Kochani, ja też nie przestaję myśleć o wczorajszym Spotkaniu. Przepełnia mnie uczucie wdzięczności za każdą chwilę. Takie miłe było to wspólne czekanie! Powitania, rozpoznawanie i poznawanie się!
    Pani Małgosiu, jest Pani naszym Spoiwem, Sprężyną, Niewzruszonym Centrum.

  316. Niby racja…Ale (nie daje za wygrana) czasami Adminka umieszcza jakies ujecia ze spotkan z czytelnikami, bez wchodzenia w szczegoly.
    Ja najbardziej to chcialabym Dobra Wrozke (z broszka) zobaczyc:)

    Pozdrawiam serdecznie!

  317. Jak to dobrze, że spotkanie się udało! Żałuję, że być na nim nie mogłam. Może uda mi się dotrzeć na następne? Bardzo bym tego chciała. Pożyjemy, zobaczymy. Myślałam wczoraj o Was, Drogi Ludu Księgi, o tych co na spotkanie dotarli i o tych co nie – też. I tak mi się ciepło robiło w okolicach serca. :) Dobrze jest żyć z wiedzą, że na świecie są tacy ludzie, jak Wy. Nie zmieniajcie się nigdy, choćby nie wiem co! Ściskam wszystkich serdecznie!

    P.S Melduję, że „Feblik” przeczytany. Szkoda, że tak szybko. Już tęsknię. Z tego wszystkiego chyba zacznę czytać „Jeżycjadę” od początku. Jeśli ktoś spotka w Lublinie zaczytaną w „Szóstej klepce” studentkę z szalikiem wlekącym się po ziemi (nieustannie mi spada) – bardzo możliwe, że to ja.

  318. Czasy są niespokojne, w istocie, i to pod wieloma względami.
    Może nie kwapmy się do umieszczania zdjęć – zwłaszcza dzieci – w internecie…
    Patrycjo, nie, nie doszły Twoje zdjęcia, ale może wymieńcie je sobie, że tak powiem, poza kadrem.

  319. Przyłączam się do głosu Celestyny – również czuję się, jakbym tam wczoraj była :) Dziękuję za to, że tworzycie (tworzymy) wspólnotę dobra w tych niespokojnych czasach. Jak moja wesoła gromadka podrośnie, na pewno się spotkamy :) Może uda się nam tymczasem coś stworzyć do galerii piernika. Błogosławionej niedzieli dla Was wszystkich :)

  320. Mąż skromny – jak zwykle umniejsza swe zasługi. ;-) Było mu bardzo miło, gdy przeczytałam Twój wpis, Mamo Isi. Dziękujemy za wspaniały dzień.

  321. Czytam, upajam sie i wzruszam.
    I ciesze sie razem z Wami!!! Czuje sie, jakby tam wczoraj byla.
    Choc marze o obejrzeniu zdjec:)
    Ale nie naciskam, poczekam grzecznie, az jakas dobra duszyczka bedzie miala czas na umieszczenie.

    Chesterko&company: alez z Was utalentowane dziewczyny, brawo!

  322. Wszystkiego najlepszego, Różyczko maleńka!
    Rośnij rodzicom i światu na pociechę.
    Bądź zawsze zdrowa i szczęśliwa!

  323. A chciałam jeszcze podziękować mężowi Magpie za ofiarne zaklepanie nam miejsc, podczas gdyśmy wespół w zespół wyskoczyły na herbatkę:) Bardzo, bardzo dziękujemy:)
    Cały czas jestem myślami przy wczorajszym spotkaniu i co i raz mi wyskakuje nowe wspomnienie; ileż ciepła i życzliwości tam zostało wygenerowane! Też już za Wami wszystkimi tęsknię:)

  324. Dzień dobry,a czy Pani wydawczyni nie naciska na spotkanie autorski w Łodzi ? Byłoby świetnie. Czy mogłaby Pani lub Aleksandra podać przepis na pierniczki Aleksandry(chyba dobrze pamiętam nazwę),które były w poprzedniej księdze gości bo gdzieś go zapodziałam. Przecież to już chyba czas na zarobienie ciasta?

  325. Biedronko, o, dobrze, że przypomniałaś: dziś urodziny Duśkowej Różyczki! Drugie!
    Najlepsze życzenia dla naszej malutkiej Księgowej!

  326. Dzień dobry!

    1. Sto lat dla Różyczki!!!
    2. Spotkanie z DUA zupełnie odebrało mi głos, a jaką miłą dedykację otrzymałam! :)
    3. Jeszcze raz napiszę- fantastycznie było spotkać Księgowych tak prawdziwie, niewirtualnie. Chyba zadziałał ten nasz księgowy fluid, bo tuż przed spotkaniem stanęłam właśnie w Waszej grupce- z kurpiowską Gio :), z Beatuszką, z Mamą Isi, z Isią, z Mamą Patrycji i z Patrycją. I jeszcze z Magdą Z. i z Moniką S., a potem także z Sondelańcią, Chesterką, Kapucynką i z Łucją z Narni. :) Zuzię widziałam najpierw z daleka, ale nawet bez karteczki- identyfikatora odgadłabym, że Zuzia to Zuzia. Prawdziwe słoneczko. :)
    4. Mamo Isi, z rogalami to był drobiazg, mam nadzieję, że Pan Piotruś polubił ten poznański smaczek. Swoją drogą, nie spodziewałam się, że po 11 listopada tłumy po rogale wciąż stoją…

    Ściskam Wszystkich
    wciąż w emocjach,
    -Biedronka.

  327. A pewnie, Magpie! Jak każda twórczość!
    Mario_Crespo, aż sama nie wiem, co było najsmaczniejsze!
    Od Magpie były ciasteczka kruche, delikatne jak płatki kwiatów! Wstążeczkę doceniłam.

  328. Konfitury z wiśni kojarzą mi się z latem i wakacjami (i oczywiście z Idą sierpniową)- w dzieciństwie, gdy mama je smażyła, upajał mnie ten zapach. Będąc już na swoim – pierwsze lato, postanowiłam, że też zrobię. I wyszły takie same. :-) A owsiane ciasteczka uwielbia moja mama – wczoraj również dostała swoją porcję. Cieszę się, że mogłam pani coś dać – wytwór własnych rąk. Gotowanie daje bardzo dużo szczęścia.

  329. Dziękuję!
    A jakie ja dzisiaj miałam pyszne śniadanie – i ile rodzajów łakoci! Nawet owsiane ciasteczka dla Dziadka Borejki zostały mi ofiarowane!
    I ciasteczka sezamowe, jak dla NaszegoPanaPolonisty! I pyszny domowy chleb z Kielc, od Magdalenki Świętokrzyskiej! I konfitury!
    Nalewki owocowej jeszcze nie próbowałam.

    Mamo Isi, poprawiłam, wstawiłam i Gdynię, i Katowice!

    A jeszcze powinnam wpisać Berlin, Londyn i Brukselę: mama z Niemiec, córki z Anglii i Belgii, spotkały się w Berlinie i przyjechały do Poznania na spotkanie!
    Wszystkim bardzo dziękuję!

  330. Właśnie o tym samym myślałam co Beatuszka – że tęsknię za panią Małgosią i Wami, kochane Księgowe.

  331. Prześlę na adres administracji zdjęcia, które Romek zrobił.
    A przy pakowaniu ciastek to pomagał – wstążeczkę zrobił. ;-)

  332. Dzień dobry!
    Jeszcze nie mogę ochłonąć z tych emocji. Tyle dobra promieniowało wczoraj z Empiku. A pani, Pani Małgosiu jest naszym niewzruszonym centrum. Tyle serca i miłości ma pani dla nas. I pięknie pani wyglądała – Dobra Wróżka.
    To musiał być wyjątkowy obiad – żałuję, że mnie tam nie było. Pani ma takie wyjątkowe podejście do każdego, pierwszy raz z panią rozmawiałam na żywo, a wydawało mi się jakbyśmy już wiele razy się spotkały. Dobrze, że jest Internet – więzi krzepną wirtualnie.

    Madziu Z. i Isiu – chciałam Wam podać adres mailowy i się zgapiłam. Poprosiłam o to Gio – jeśli macie ochotę odezwijcie się. Dziękuję Wam za bardzo miłą rozmowę przed spotkaniem. Pozdrawiam też Ciebie, Patrycjo i Twoją mamę. Miło się z Wami czekało.

  333. Tzn.Wydarzeniem było oczywiście spotkanie, a nie kolejnośc przybywania, bo już sama nie wiem , co w emocjach napisałam. Przepraszam, jeśli to wypadło chaotycznie i oczywiście z całego serca dziękuję.

  334. Po tak ciężkim dniu wczorajszym, ileż radości i na tej stronie.
    Wspólny obiad????? Chyba nie przełknęłabym kęsa w takim Towarzystwie;)
    Pozdrawiam serdecznie Was wszystkich.

  335. Dzień dobry z pociągu. :) wczorajszego dnia Starosta czynem udowodnił, że pomysł ESD jest oparty na bardzo mocnych fundamentach. ;-) FALA ciepła nie wzięła się znikąd , ale z uśmiechu Starosty i dobrego słowa dla każdej czytelniczki i każego czytelnika. Właściwie często to były krótkie pogawędki i niezliczone uśmiechy. ;-) a miałam od początku niezły punkt obserwacyjny, bośmy przybyły z Gio z dużym wyprzedzeniem ( na miejscu zastałyśmy Magpie z mężem, którzy przybyli jako pierwsi). To było Wydarzenie, które , jak powiedziała mama Isi, pamiętać się będzie do końca życia. A obiadek był oczywiście przepyszny i bardzo regenurąjący, zwłaszcza że od samego rana byłam o jednej drożdżówce z żabki, którą zjadłam po drodze. ;-)

  336. Ach, zapomniałam podziękować za przepyszny obiadek! Z naszym ulubionym barszczykiem z kołdunami! Dziękujemy! Nie tylko duch ochoczy się pożywił, ale i mdłe ciało;)

  337. No przecież, kołduny! Przepraszam. Pyszne były i miały kształt malutkich sześciokątów foremnych.

    Jeszcze dzisiaj mam uśmiech na twarzy, a przed oczami miłe buzie:
    Zuzi, Jaśka z siostrą, Kapucynki, Patrycji, Łucji, dziewczynki prosto z obrazu Olgi Boznańskiej, maleństwa, które płakało znużone wielogodzinnym czekaniem, a potem nie mogło się rozstać, mamy Oli z Różyczką i rogalikami, Moni, Biedroneczki, Madzi, Isi, jej Mamy, Sondelani, Gio, Magpie, Chesterki, wszystkich.
    Ale jakoś tak jest, że ja tuż po spotkaniu zaczynam bardzo tęsknić. I czekam na następne.
    Miłej niedzieli, Kochani!

  338. Też myślałam o Tobie, Beatuszko, jak tam podróż powrotna się udała.
    A w pociągu Isia chwyciła za jedną Ellis Peters, ja za drugą i podróż szybko zleciała;)
    Kochany Starosto, nie ma żadnej wzmianki, że z Gdyni też dojechali;(

  339. Ach, Ty miłe nasze dziecko Wannabe!:) Ściskam Cię czule!

    Beatuszko, toż to były kołduny, słynne kołduny litewskie!

    PatrycjoF, Adminka zaraz sprawdzi.

  340. Spotkanie, które odbyło się przy okazji wydania „McDusi” dotąd jest dla mnie punktem odniesienia w sprawie serdeczności i życzliwości :)

  341. Dzień dobry!
    Jeszcze raz chciałabym podziękować za wczorajsze krzepiące spotkanie (wczoraj już przesłałam słówko pod poprzednim wpisem). Krzepiące zwłaszcza duchowo, ale obiad był przepyszny. Dziękuję!
    Wracając do domu wspominałam pyszny barszczyk z uszkami.

    Cieszę się, Mamo Isi, że szczęśliwie dotarłyście z Isią do domu. Myślałam o Was.

    Och! Ach! Jakie przepiękne te pierniki Chesterki, Kapucynki i Łucji. Bardzo mi się podobają. Wszystkie trzy!
    Tak się cieszę na galerię piernika. To będzie uczta dla oka.

  342. Dzień dobry, kochana Patrycjo!
    A nie wiem, jeszcze z Adminką nie rozmawiałam. Dopiero wstałam – a spałam jak zabita!
    Zaraz się dowiem.

    Paulino 2 (wiad.pryw.), obejrzałam kalendarz jeszcze wczoraj i miałam z niego uciechę! Bardzo udany prezent! Dziękuję! Widzę, że zapomniałam wymienić Katowice, miejsce, skąd wyjechałaś!
    Dziękuję za ten przyjazd i za miłe życzenia!

  343. Paulino, dzień dobry! Cieszę się z tej oceny i dziękuję bardzo!
    Jakie to miłe zajęcie: produkcja prezentów!
    Pozdrowienia dla męża!

  344. Dzień dobry!AniuG, niestety, z przyczyn oczywistych nie robiłam żadnych zdjęć w czasie tego spotkania… Uwijałam się natomiast jak ta pszczółka w na wielkim łanie miododajnych kwiatków! Przybyłych przedstawicieli mediów organizator z Empiku, na moją prośbę, nie dopuścił. A to, co pstrykało i błyskało, to były aparaty i komórki i inne urządzenia , należące do czytelników. Ale jeszcze robiła zdjęcia pani Madzia, redaktorka z Akapit Press, więc na stronie wydawnictwa się ukaże jakaś relacja.

    Justysiu, przyjechałam tuż po dwunastej (Admineczka mnie dowiozła z zapasem czasowym) i nawet nie zdążyłam przelecieć przez stosika z książkami, gdy już mnie pani Magda złapała i zabrała piętro niżej, gdzie jest salon, w którym odbywają się spotkania. I tam już było pełniutko!
    Zaczęliśmy natychmiast i oczywiście nie odeszłam aż do chwili, gdy kolejka się skończyła. Jakżebym mogła!
    Było zresztą tak miło, ciepło i radośnie!
    Dziękuję wszystkim jeszcze raz!

  345. Ach jej, ale było cudownie! Ledwośmy się odespały, a tu już nowa część Księgi, a w niej przepiękne pierniki – portreciki Chesterki i Kapucynki. A, widzę, że i Łucja rękę do arcydzieł przyłożyła! Piernikowe mistrzostwo świata;) Gratulacje dla całej uzdolnionej Rodziny!

    I ode mnie życzenia wspaniałych 100 lat dla Oli z Różyczką oraz podziękowania za przepyszne pierożki z wiśniami. Cudowny pomysł takie przyjęcie urodzinowe; może nieco tłoczno, ale niezapomniane to chwile;)

    I z całego serca podziękowania dla zadyszanej Biedroneczki, która ofiarnie poleciała na rowerze po rogala świętomarcińskiego dla Piotra. Gdybym wcześniej skojarzyła, że to Ona szła śladami św.Jakuba, zadręczyłabym Ją pytaniami, bo jest to moje ciche marzenie;)

    I bardzo, bardzo przepraszam, żesmy wypadły z knajpki jak ścigane przez demony nie pożegnawszy się z miłymi biesiadnikami! Na szczęście zdążyłyśmy na pociąg!
    Ale to tylko dzięki Tacie Jaśka, któremu bardzo dziękuję za przytomność umysłu i spoglądanie na zegarek, a nade wszystko za wielkoduszność z jaką opuścił miłą kompanię, aby naszą trójkę podwieźć na dworzec. Gdyby nie On, straciłybyśmy połowę przyjęcia! A cieszyłyśmy się każdą sekundą spędzoną w Waszym miłym towarzystwie! Wdzięcznośc nasza będzie więc Tatę Jaśka ścigać w miarę możliwości;)

    I przede wszystkim, kochana Małgosiu, dziękuję za wszystko. Jak to dobrze, że jesteś:)

    Kochani, ściskamy Was wszystkich i zostańcie z Bogiem:)

  346. Pani Małgosiu, książka jest rewelacyjna, zresztą jak wszystkie. Pochłonęłam ją w jeden dzień. Od niedawna znów czytam całą serię Jeżycjady.
    Będąc w piątek w księgarni zauważyłam Feblika, od razu chwyciłam egzemplarz i pobiegłam do męża, krzycząc z radości, że już jest, a miał być na Mikołajki! Moja połówka skwitowała to stwierdzeniem:”No, to masz prezent od ulubionej autorki”.Dziękuję Pani Małgosiu. Mój weekend bardzo się udał, dzięki Pani.
    Pozdrawiam, życzę zdrowia i wielu radości.
    Paulina-mama nastolatków

  347. Ach, jak miło czytać teraz Wasze wrażenia Kochane Księgowe. Tyle radości i serdeczności pomimo długiego stania w kolejce. Smutno mi, że nie mogłam być. Miałam ochotę tak po prostu wsiąść w samolot i przylecieć do Poznania (nigdy tam nie byłam) choćby na weekend (bo urlop w tym roku już wykorzystany) i prosto z lotniska pognać do Empiku. I spotkać Was wszystkich. I uściskać Panią Małgosię. I w niedzielę wrócić z powrotem. No ale cóż, tu byłam bardziej potrzebna. Chcę przylecieć latem, z dziećmi, przy okazji Światowych Dni Młodzieży, ale wtedy chyba żadnego spotkania w Empiku nie będzie:(
    Czy jak Pani dojechała, pani Małgosiu, to już długa kolejka czekała? Czy dokąd ludzie byli, dotąd Pani była, czy trzeba było przeprosić i wyjść? Ale jak tu odejść, gdy jeszcze ktoś czeka? Ktoś zostałby zawiedziony…… Przepraszam za ciekawość, ale nigdy nie byłam na tego typu spotkaniu.

  348. Kochani, jak żałuję, że nie mogłam pojechać! Siła wyższa, a i Jasiek przyjechał na 4 dni do domu z Lublina… Pani Małgosiu, nieśmiało proszę o relację fotograficzną ze spotkania. To troszkę ukoi żal niebożąt, które nie mogły przybyć( podpieram się tu bezwstydnie Wójtem et cosortes).
    Dobrej nocy życzę.

  349. Zuziu12, to ja wołałam, ale nie udało się nam spotkać tym razem. Kapucynka też żałuje. Ale widziałyśmy Cię.

  350. Nie mogę spać. Myślę o tych co zginęli i ich rodzinach. I serce mi się ściska z żalu i współczucia. Ale dobrze, że się spotkaliśmy – choć trochę pomnożyliśmy miłość i dobro. Pani nas łączy we wspólnocie dobrych uczuć i myśli.

  351. Mamo OLU (nie OLI, ale może Różyczki?) przepraszam za to niedopatrzenie :) i STO LAT życzę!

  352. Zmuszona jestem poprawić, że piernik- Dorotka to dzieło niejakiej Łucjii z Narnii. I mam pytanie: doszla wiadomość prywatna? Bo mamy tu problemy z łacznościa z internetem i chyba się nie wyslała.

  353. Dobry wieczór!
    Ja również chciałabym podziękować za to cudowne spotkanie. Czy będą gdzieś udostępnione zdjęcia?
    Mamo Oli, czy te pyszne rogaliki były Twoim dziełem? Jako że zaspałam i nie zdążyłam zjeść śniadania ten rogalik pomógł mi przeżyć kilka godzin w kolejce. Serdecznie dziękuję! :)

  354. A ja nie mogę spać -z tych pozytywnych emocji. I przeczytałam nowy wpis. Piękne te pierniki. :-)
    Dobranoc!

  355. Olu, miałaś absolutnie uroczy pomysł z tymi rogalikami. Pysznymi, zresztą! I to takie miłe, że ruszyłaś z nimi w kolejkę, częstować zgłodniałych stojących (przecież nie jedli dziś obiadu!).
    Cieszę się z tych Twoich udanych urodzin! Sto lat, kochana!

  356. Pani Małgosiu!
    Dziękuję za to piękne i wzruszające spotkanie! To były moje najwspanialsze urodziny! Pani książki to „gabrysiowe sygnały dobra”. Wysyła je Pani w świat, do nas czytelników, a one pozwalają nam stawać się lepszymi ludźmi. Biorę sobie wszystkie dzisiejsze Pani słowa mocno do serca (jako życiową dewizę) i lecę jeszcze mocniej kochać, ściskać i całować moje dwa domowe Szkodniki :-)
    Tyle radości i ciepła! Dziękuję!

  357. Beato Mario, Twój świeży komentarz ukazał się właśnie pod wpisem „Dzień Matki”, ale przeczytałam go (po tej stronie wszystko widać jednocześnie) i dziękuję za miłe słowa!

    Merynosie, dobry pomysł, ale to chyba dopiero jutro się uda. Jedni padli, inni – jak Isia i jej Mama – jeszcze pewnie jadą, a wszyscy zajrzą tu pewnie jutro.
    Ja też już żegluję w stronę poduszki.
    Dobranoc, Merynosku, Charlotko, dobranoc wszystkim!

  358. A najpiękniejsze, że ci ludzie potrafią tak pięknie i z uśmiechem dotknąć samego serca…
    Tak właśnie się czuję dzisiaj szczególnie – dotknięta ludzkim ciepłem i życzliwością.

  359. Kiedyś ludzie się o wszystkim dowiadywali, bo sobie opowiadali. Zróbmy to i my! Podzielmy się tym wszystkim, co się dzisiaj wydarzyło. Tymi pięknymi twarzami, uśmiechami, które wymienialiśmy, cierpliwością wielką w oczekiwaniu, lekturą na schodach. I kolejkowymi rozmowami nieoczekiwanymi: o przeszłości Poznania, o źródłach fascynacji Jeżycjadą, o ulubionych tytułach. Spotkaniami z dużymi i całkiem małymi. – Rozsmakowanymi w lekturze, miłymi, wrażliwymi i szukającymi piękna. Takich ludzi dziś spotkałam i wcale nie jest ich mało. Kochana Zmęczona Autorko ta opowieść o dzisiejszym duuuużym dobru pójdzie w eter. Jestem tego pewna;). Wszystkiego dobrego i podziękowania ogromne.

  360. Bardzo się cieszę, że spotkanie było takie wspaniałe. Choć nieobecna ciałem, myślami byłam w Poznaniu. Pozdrawiam Wszystkich najserdeczniej:)
    Hura! Będzie piernikowa Galeria. Już zaczynam obmyślać, co upiekę :)

Dodaj komentarz