
fot. MM
Kochane Czytelniczki i Drodzy Czytelnicy!
Dziękuję z całego serca za pamięć i miłe, piękne, dobre życzenia urodzinowe! Niepostrzeżenie całkiem sporo tych latek się uzbierało, ku mojemu wielkiemu zdziwieniu – czas bowiem upływa błyskawicznie tym, którzy nie mają zwyczaju się nudzić! Można by się nieco zafrasować tą „bolesną rocznicą” („Ja się dzisiaj nie kąpię, bo ja dzisiaj obchodzę pewną bolesną rocznicę” – Hermenegilda Kociubińska w Teatrzyku Zielona Gęś K.I.Gałczyńskiego), gdyby nie napływały nadzwyczaj krzepiące sygnały od Was, świadczące o tym, że nie zmarnowałam tych 77 lat. Zadowalająca doprawdy konstatacja. Bardzo Wam za to upewnienie dziękuję!
Dziękuję też za liczne sygnały, listy i prezenty. Dziękuję kochanej Oddalonej Ofiarodawczyni za prześliczny, radosny bukiet, który wczoraj przyniósł, jak co roku, specjalny kurier od niej. Jak ładnie płoną te czerwienie w porannym słoneczku!
(Uwaga dobrej gospodyni: szyba po prawej bynajmniej nie jest brudna, tylko na stałe osłonięta siatką przeciw owadom!)
Zapraszam wszystkich na wirtualną urodzinową herbatkę. Tortu nie będzie, tylko świeżo upieczony, bajeczny, pachnący pod niebiosa Superpiernik Mamy Żakowej, oblany lukrem śmietankowo-cytrynowym, a przełożony domowymi powidłami oraz marcepanem własnej roboty. (Sama go wymyśliłam, a oto przepis: 2 tabliczki białej czekolady rozpuścić w rondelku ustawionym w kąpieli wodnej, dodać nieco słodkiej śmietanki oraz ok. 30-40 dag zmielonych migdałów – można je kupić przez internet jako mąkę migdałową – energicznie to wymieszać na aksamitną masę i na koniec dodać 2-3 łyżki limoncello lub innego przyjemnego likieru oraz koniecznie kilka kropel ekstraktu migdałowego). Pardon, piernik jest napoczęty – my się już poczęstowaliśmy tym frykasem od rana – Ofiarodawca Róż i ja.
(Czy Oddalona Ofiarodawczyni widzi, co stoi i zawsze stać będzie na moim regale, tuż za białymi różami? Tak, to te dwie miłe figurki od Ciebie – mają już swoje lata! – jedna z nich, jak pamiętamy, czyta książkę.)

Oprócz życzeń i pochwał są też i pytania w Księdze Gości. Już odpowiadam!
Marto z Piaseczna, dziękując Ci za piękną wiadomość o różach w Krzemieńcu, dodaję, że dom pana Bronisława Gałczyńskiego w Piasecznie nie przetrwał, obawiam się, wojny. Ale oto nadesłany mi niegdyś przez nieocenioną Sowę P. link do wielu innych ciekawych faktów – TUTAJ.
Magdo, nie upadaj na duchu, tylko wytrwale się ucz! Nie poprzestawaj jednakże tylko na kursach. Działaj sama! Czytanie w oryginale możesz zacząć już teraz, ze słownikiem pod ręką. Początkowo będzie trudno tak się przedzierać przez obcojęzyczny tekst (dlatego polecam lektury łatwe, interesujące i wciągające, a znane Ci z polskich przekładów, np. książki Agathy Christie), ale niebawem się rozkręcisz na całego. A kiedy dojdziesz do mojego wieku, w nagrodę będziesz miała zapewnioną cudowną, interesującą i radosną starość, wypełnioną ciągłym odkrywaniem niezliczonych literackich skarbów, a także smacznych cacuszek lżejszego kalibru (jedno z nich widać na zdjęciu), które nigdy nie były przełożone na język polski. Polecam też stare i nowe brytyjskie filmy oraz seriale! – są w obfitości w różnych miejscach internetu, wśród nich prawdziwe rarytasy! Możesz sobie włączyć angielskie napisy i dzięki temu śledzić listę dialogową. Nabierzesz przy tym wytwornego angielskiego akcentu! (Z tego powodu unikaj filmów amerykańskich!) Odwagi! I zapału! A wszystko się uda!
Mamo Isi, dziękuję za piękne cytaty z „Plebanii, której nie było” Beaty Obertyńskiej. Poszperałam trochę po internetowych antykwariatach – i rzeczywiście, okazuje się, że weszłaś w posiadanie istnego białego kruka! Gratulacje!
Aniu K – przyjmij wyrazy prawdziwego współczucia. Ściskam Cię serdecznie. Trzymaj się, dziewczyno kochana!
Łączę gorące uściski dla wszystkich –
Wasza
MM







