
Hugo van der Goes (1440-1482) – Józef i Maria w drodze do Betlejem
Obrazy, malowane przez mistrzów, mówią do nas bez słów.
Ten obraz (właściwie jest to fragmencik tryptyku) ukazuje trudy drogi ku przeznaczeniu, pokonywanie przeszkód i niebezpieczeństw. Widzimy wąską ścieżkę, tak stromą i zdradliwą, że dla pewności brzemienna Maria zeszła z dźwigającego ją osiołka i kroczy ostrożnie, wspierana i chroniona przez Józefa. Piętrząca się nad nimi ciężka bryła skalna przytłacza tę scenę i ma zapewne symbolizować zagrożenie ze strony świata, a może – zapowiadać dalsze trudy i cierpienia? Maria pokornie pochyla głowę, Józef jest samą troskliwością i wiernością.
I wytrwale idą ku Betlejem, gdzie nie będzie dla nich miejsca w gospodzie.
Piękne i dające do myślenia, prawda?
Czekając na Boże Narodzenie warto sobie popatrzeć na ten obraz i pomyśleć nieco inaczej o własnych trudach i o przeszkodach na naszych własnych drogach. Może pokonywanie tych przeszkód ma głębszy sens? Może nas ku czemuś prowadzi? Może zagrożenia ze strony nieprzychylnego świata jakoś nas, ostatecznie, umacniają i budują?
Byle tylko nie poddać się przemocy krzykliwego zła.
I tego sobie życzmy nawzajem. Odwagi, dobroci, wierności i wytrwałości, mądrości i świadomości celu.
Radosnych – mimo wszystko! – Świąt Bożego Narodzenia!

Giorgione (ur. 1478 lub 1479, zm. 1510) – Adoracja pasterzy
Dziękuję za wszystkie miłe i dobre słowa od Was, te wpisywane do Księgi Gości, i te, które nadchodzą pocztą. Dziękuję też za nadesłane prezenty! (Kris! Aniu! Joanno! Mamo Isi!!!!)
A przede wszystkim – dziękuję za dobre myśli i pamięć!
Radosnych, pięknych Świąt!
Wasza
MM







