Halo, halo!

ign

 

Kochane Czytelniczki i Drodzy Czytelnicy! Cześć i czołem po wakacjach!

Kochana Dziatwo Szkolna Wszystkich Szczebli! Dobrego pierwszego września! Dobrego szkolnego roku!

Zaczynam, oczywiście, od razu trzymać moje kciuki mentalne za wszystkich uczniów i uczennice, za to, żeby nowy rok szkolny nie był Wam przykry, żebyście mieli w nim czas i na naukę, i na kulturę, i na przyrodę, i na zabawę! I na śmiech!
Dziękuję Wam za wszystkie listy z wakacji, za zdjęcia, pamiątki i prezenty (Beatuszko! Kwituję świeżo otrzymaną wzruszającą przesyłkę z Wilna, dziękuję bardzo!). Przepraszam, że nie odpisywałam na listy, nie odpowiadałam na propozycje etc. – to dlatego, że po prostu zrobiłam sobie, kategorycznie jak co roku, wakacje od internetu. Wyłączyłam go. Ciach! – i co?

I nic się nie stało.

A w dodatku wcale nie pojechałam w podróż naokoło świata, czego, jak widzę, niektórzy tutejsi goście się spodziewali!
Zaczęliśmy trasę od wizyty u miłych przyjaciół, aż tu nagle nadeszły takie upały, że natychmiast mi się radykalnie odechciało jakichkolwiek podróży, zaszyłam się w Chłodnym Pokoju przy Zasłoniętych Oknach i Dużym Wentylatorze, kąpałam się dziesięć razy dziennie, jadłam wyłącznie lody i… i… co? Co można robić w takiej przymusowej izolacji, kiedy nic człowiekowi nie przeszkadza, kiedy na zewnątrz jest 50 stopni gorąca, a przed sobą ma się laptop z chłodzącym mini wiatraczkiem, podarowanym przez Jelly? Co w takiej sytuacji może człowieka porwać i zająć?

Tak jest. Praca. Czyli – „Feblik”.
Napisałam go wreszcie! I ostatecznie tak będzie wyglądał:

 

 

feblik-rozkl-s

 

Panuje w nim – trudno się dziwić! – taki sam straszliwy upał, jak we „Wnuczce do orzechów”. Widać to też po Ignasiu: ale się opalił, co?! (Starannie mu dobrałam odcień opalenizny, co możecie prześledzić na pierwszym rysunku, na tych próbnych plamkach po prawej: róż pastelowy, ugier jasny, umbra palona).
Mogę Wam już zdradzić, że spotęgowałam sobie trudności, tak, jak lubię: bowiem im trudniej, tym ciekawiej, a im więcej łamigłówek, tym milej i weselej się pracuje.
Założyłam mianowicie, że „Feblik” będzie opowiadał o tym, co się zdarzyło pomiędzy sobotą 10 sierpnia a wtorkiem 13 sierpnia 2013 roku. Jeśli zajrzycie do „Wnuczki”, stwierdzicie, że wydarzeń z dwóch dni, pomiędzy ową sobotą a pamiętnym burzowym (i burzliwym) wtorkiem, po prostu tam nie ma!
W sobotę szczęśliwy Ignaś wyruszył z dolinki przez Kostrzyn do Poznania, a dalej – do Wrocławia. Co się z nim działo przez ten czas? A co się wtedy działo w wiejskiej kuchni u Pulpecji? A co – przy Roosevelta 5 w Poznaniu, gdzie przecież został Grzegorz Stryba? A co powiedziała (i jaką miała minę!) Ida, we wtorek po burzy, kiedy bryczka zaprzężona w Kobyłkę przywiozła nie tylko Dorotkę , ale i autora jej korali?
Miło było sobie to wymyślać! Sama śmiałam się przy tym. Pyszna zabawa, takie podglądanie czasu i układanie w nim kawałeczków puzzla. I naprawdę dobrze się pisało! (Niech żyją wentylatory i wiatraczki!)
Ech, lubię swoją pracę!

Mam nadzieję, że Was „Feblikiem” zaskoczę, ucieszę i rozbawię.

Książka jest „złapana” za łeb, hura! Potrzebuję jeszcze miesiąca: na „dodanie ciałka” (jak sobie nazywam obudowywanie szkieletu niektórych naszkicowanych dopiero scen), na wykończenie całości (przyjemne zajęcie), i na ilustracje. I właśnie ten miesiąc mam. Obiecałam mojej Wydawczyni, że oddam tekst i obrazki na początku października. I – będzie „Feblik” na św. Mikołaja!
No i to jest właśnie ta niespodzianka, którą tu Admineczka pod moją nieobecność zapowiedziała.
Dziękuję Wam za doping! Za to wymagające oczekiwanie! Za to, że mnie ono stale zmusza do pisania! Bardzo, bardzo za to dziękuję, bowiem – mówię to z największym przekonaniem – praca naprawdę jest najlepszym lekarstwem na wszystkie smutki.
Przesyłam Wam zbiorowego CAŁUSA !

Wasza
MM

667 przemyśleń nt. „Halo, halo!

  1. Wpisuje sie tak tylko, zeby zmienic liczbe:)
    Tez ciekawa jestem jak to z tym tlumaczeniem na koreanski bylo.

  2. Dobry wieczór!
    Kreisler Murr, jestem zaintrygowana: „Opium” nie było tłumaczone na język koreański, w każdym razie – nie za moją wiedzą!
    To chyba pomyłka?
    Oprócz przekładów „Jeżycjady” na język japoński istnieje jeszcze wietnamska „Kłamczucha”. I na tym koniec, jeśli chodzi o Azję.
    W każdym razie – Polska czeka. Moje książki też. Przybywaj!
    Pozdrawiam serdecznie.

  3. Witam,

    od dawna nie udalo mi sie przeczytac Pani nowych ksiazek – od dziesieciu lat jestem poza Ojczyzna (w Azji).
    Jestem ich bardzo ciekawa, ale chyba najbardziej czekam na ksiazke podobna do „Opium w rosole” (prosze wybaczyc ze marudze). Tam bardzo pieknie Pani pisala o porozumieniu miedzy bardzo roznymi ludzmi (biorac pod uwage ze funkcjonuje w zupelnie innej rzeczywistosci i czasem trudno mi dotrzec do umyslu i serca drugiego czlowieka, takie ksiazki sa mi potrzebne najbardziej). Chwytala Pani w locie okruchy czasu dzieki opisowi mroznych porankow i starych kamienic. Pisala Pani o uczuciach ktore dojrzewaja – paradoksalnie – dzieki bledom. Wiec kiedy wroce do Ojczyzny – mam nadzieje, ze rychlo – mam nadzieje znalezc troche zyciowej filozofii i przezyc takie male catharsis jakie dalo mi kiedys „Opium…”.

    PS. Czytuje „Opium…” w wersji koreanskiej – jestem tlumaczem tego jezyka, a wersji polskiej pod reka nie mam.

    Pozdrawiam. K.M.

  4. Witam Pani Małgorzato:) Feblik boski, przeczytany z zapartym tchem! Już nie możemy doczekać się Ciotki Zgryzotki! Mam tylko jedno małe pytanie: czy do puńczyka z tuszki seler ma być taki ze słoika, czy lepiej ugotowany przez samego siebie? Ostatnio nie dałam i też było pysznie:)

  5. Pani Małgosiu, która książka pani autorstwa wydaje się pani najfajniejsza, najlepsza? PS.przepraszam za nadużycie ‚pani’

  6. A czy ktoś ogląda i słucha Konkursu Chopinowskiego.Warto posłuchać prawdziwie wysokiej klasy wykonawców,czekając na „Feblika” za miesiąc.

  7. Jaka będzie reakcja Idusi – tego najbardziej nie mogę się doczekać! Twarz samoczynnie mi się rozjaśnia.

  8. Pani Małgorzato, dziękuję za „Feblika” – cóż za cudowny prezent. Akurat tuż po moich urodzinach :) Zamówienie w wydawnictwie złożone – czekam….. . Kraków dzisiaj pokryty warstwą chmur, smog jakby mniejszy bo wieje. Liście lecą, żółkną, brązowieją. Jesień. Dostałam całkiem dorodnym kasztanem w łepek, raniutko jak rączym kłusem zmierzałam do środka transportu. Na odmulenie chyba. Lepsze to niż kawa. Guza brak, kasztan w kieszeni. Jechałam do pracy i śpiewałam ( dobrze, że jazda odbywa się własnym autem, bo śpiew mój ….) cały znany mi repertuar jesienny, na czele z „Koncertem jesiennym” i oczywiście „Kasztany”. Lubię jesień. Złotą i ciepłą. Ta deszczowa nastraja mnie nostalgicznie. Wróciłam do Bebe B. tam szaleje lato i szaleje Anielka. Pozdrawiam cieplutko i jesiennie z Krakowa.

  9. Bardzo przepraszam, że dopiero teraz odpisuję, ale najpierw wywiało mnie na festiwal teatralny do Wałbrzycha, a potem nad Bałtyk (we wrześniu coś wspaniałego!!!). Tak to ten cytat Jane! Dziękuję bardzo! Zawsze wiedziałam, co to za mądrzy ludzie, ci księgowi. :))) Dziękuję!!!

  10. Dzień Dobry!
    Wyczekuję Feblika, wyczekuję. Chyba muszę sobie powtórzyć Wnuczkę, bo przez te wakacje przeczytałam tyle, że pewne jej fragmenty wyleciały mi z głowy. Ciekawa jestem okropnie tego nowego dzieła. A szczerze mówiąc brakuje mi Jeżycjady tak w ogóle. Czytałam różne inne dobre książki, ale one były w inny sposób dobre. Jeżycjada to jakby jedno z dań w moim menu: trochę tego, trochę tamtego i Jeżycjada, tak to wygląda. Ale przez ostatnie kilka miesięcy czułam niedosyt, bo już wcześniej przeczytałam wszystkie 20 tomów.

  11. Nie Przesadzajmy, Aniu, Kłamczucha nie wyszła tak najgorzej. Nawet całkiem nieźle. Drzewicz jako Dmuchawiec na przykład świetnie pasował. Poza ty wcale nie namawiam na żadne ekranizacje. Po prostu wyobraziłam sobie Adama Ferencego w roli doktora Bratka to wszystko. Zresztą, nawet jedna z moch koleżanek powiedziała, że mogłoby być ciekawie.

  12. Aniu, potrafi uśmiercić, ale my na to nie pozwolimy. Nawet gdyby zostały zekranizowane, to czym prędzej wyrzucimy je z pamięci. Zreszta Pani Małgosia na pewno się nie zgodzi.

    Cały czas zastanawiam się, kim jest nasza Feblikówna, bo jeśli nie Marysia, to kim? Kim? DUA na pewno zaśmiewa się z naszych błędnych przypuszczeń, ale a nuż ktoś odgadnie! Czekam, czekam, czekam, obgryzając palce z niecierpliwości!

  13. Gratuluję oddanego przed czasem „Feblika”! Jak miło się na niego czeka, wyobrażając sobie powstające właśnie ilustracje. Trzy lata temu, czekając na „McDusię”, przygotowywałam się do wyjazdu na Zieloną Szkołę z moją klasą. W tym roku znowu jadę (za 10 dni) i znowu po powrocie przeczytam nowiutką książkę Kochanej Autorki. Pani Małgosiu, ściskam mocno, a Wszystkich nieśmiało proszę o dobre fluidy na czas naszego wyjazdu, żeby był udany, żeby dzieci za bardzo nie tęskniły i żebyśmy szczęśliwie wrócili zadowoleni do domu.

  14. Teraz mnie zaciekawiło czy w Febliku będzie dużo Idusi. I a propos nawiedziła mnie myśl, że dziewczyna z okładki to może być córka Krzysia(z Idy sierpniowej) ale byłaby już o wiele starsza. A czy kiedy kończyła Pani Tygrysa i Różę co się stało z Filipem Bratkiem? Może było gdzieś napisane ale ja nie zauważyłem.

  15. Może chmury się rozejdą, do poniedziałku jest jeszcze czas. Mam nadzieję, że jednak się uda.
    Ach, jaki piękny widok będą mieć Patrycja i Baltoną ze swojego ganku!

  16. Do Rozmaryna:
    to prawda, nudne prace też trzeba wykonać, nie wierzę w pomysły typu – „nuży cię twoja praca? Zacznij robić to, co sprawia ci przyjemność!” Mogę zająć się swoją pasją, ale chleba to z tego nie będzie…A kochanej Autorce dziękuję za podniesienie rangi KAŻDEJ pracy wykonywanej z miłością i poświęceniem:)
    I do Karambola: błagam nie namawiaj DUA na ekranizację książek!!! Telewizja potrafi uśmiercić najpiękniejsze, najśmieszniejsze, najkochańsze książki:(

  17. Pięknie dziękuję :) Wyobraźnia pracuje, co to będzie. Ach, czekajmyż więc. I zastanawiam się, nie ja jedna zapewne, co jest w paczce, którą trzyma opalony Ignacy Grzegorz… „Feblik” rozjaśni tę kwestię, mam nadzieję.

  18. Olu, dziękuję!
    CO za miły obrazek mi tu przedstawiłaś. Uśmiecham się do mojej malutkiej czytelniczki!

    Just, ano chyba tak: sadzenie cebulek na mnie czeka.

    Zuziu, w nocy machnęłam trzy dobre rysunki i połowę czwartego. dobrze idzie.
    Gratuluję piątki (minus się nie liczy!).

    Moonwalk, zmyłam ,co się dało. Ale podłoga w moim pokoju jest, że tak powiem, po przejściach.
    Specjalnie dla Ciebie, wieczorkiem, wrzucę tu rysunek.

    Aha: a „Feblik” już u wydawcy! Hura! Oddałam przed terminem.

  19. Droga Pani Małgorzato,
    jestem Pani wierną czytelnicznką od wielu lat (prawie trzydziestu). Kocham Pani książki, są wspaniałe i Pani też jest wspaniała i niezastąpiona. „Feblik” to najlepszy prezent na pierwsze urodziny mojej córeczki, ogromnie za to dziekuję i nie mogę się doczekać listopada. Pamiętam jak rok temu kończyłam czytać „Wnuczkę do orzechów” karmiąc moje kilkugodzinne trzecie dziecko. Bardzo Pani za ten moment dziękuję i w ogóle dziękuję za wszystko! Teraz znowu czytam „Wnuczkę” śmiejąc się na głos i wzruszając,na przemian.
    Pozdrawiam serdecznie!

  20. Dzień dobry!
    Jak się rysowało dzisiaj w nocy?
    Melduję,że dostałam pięć minus z recytacji.Jestem z siebie dumna!
    Gratuluję ukończenia książki!
    Miłej pracy!!:)

  21. Witam serdecznie! Już wprost nie mogę doczekać się dzieła, za sprawą którego ma dzisiaj Pani plamy tuszu na palcach, a być może i na podłodze :)
    ps. Humor stacyjny w „Nutrii” też był niczego sobie.

  22. Dzień dobry!
    A to się wspaniałych rzeczy dowiaduję. „Feblik” ukończony, ilustracje już prawie i do tego czeka nas zaćmienie Księżyca.
    Serdecznie pozdrawiam i życzę Kochanej Autorce, Admince i wszystkim Księgowym dużo zapału do pracy :)

  23. Duśko!
    Dziękuję za wspierające słowa na temat pracy tłumaczy tekstów prawniczych. Rzeczywiście, jest to zajęcie rozwijające, choć nieco nużące, gdy trzeba po wielokroć powtarzać te same sformułowania typu: artykuł nr, ustawa nr itp. Tłumaczę dla chleba od wielu lat wszystkie niemal rodzaje tekstów poza literackimi (choć to było moim marzeniem, gdy wybierałam studia) i wiem, że dzięki tej pracy dowiedziałam się mnóstwa ciekawych rzeczy, a to o sztuce, a to o klejach, a to o urbanizmie, a to o grzybach… Czasem ta praca przypomina pracę detektywa, gdy trzeba iść po śladach i szukać tropu jakiegoś słowa. Teraz wszystko niemal można znaleźć w pudełku z ekranem, które stoi przede mną, ale dawniej trzeba było się przekopywać przez tomiszcza słowników i encyklopedii. Nie wiedzieliśmy wtedy, że kiedyś będzie o tyle łatwiej. Ale i tamto było ciekawe!

  24. Uwaga lunofile, z niedzieli na poniedziałek nastąpi historyczne zaćmienie Księżyca w perygeum. Księżyc będzie duży i krwawy. Wyśpijcie się za dnia, bo najlepsze widoki będą między 2 a 6 rano. Oj, jak czasem dobrze być Sową.

  25. Właśnie zaczęłam czytać „Język Trolli” i bardzo jestem ciekawa tych ilustracji z „Feblika”. Na pewno będą one jak zawsze śliczne ;). Pani tak ładnie ilustruje swoje książki, że zawsze je czytając zachwycam się nimi.

  26. Dobranoc, Dobrywieczorku, dobranoc, Zgreduchna!
    Już jestem za połową rysunków.
    Paluszki czarne.
    Cześć pracy nocnej!

  27. Ach, DUA, jakże się cieszę, że już niedługo znów poczytam coś, czego jeszcze nie znam o moich ulubionych bohaterach. Właśnie skończyłam żmudne poprawianie zeszytów ćwiczeń (po serii jedynek z zeszłego tygodnia, w końcu mogłam postawić kilka szóstek – jakże ja lubię pastwić się nad uczniami i nad sobą, bo kto to widział sprawdzać zeszyty po nocy…) i dla odprężenia poczytałam wpisy.
    Pozdrawiam serdecznie Lud Księgi :-)

  28. Nieduże, ale będą. Dziękuję, Zofio!

    Just, mam zaszczyt zameldować, że książka została wczoraj skończona, zapięta na ostatni guzik. Emilka ją teraz redaguje (np: sukienka raz czerwona, a raz biała; poprawione), i niebawem wyślemy tekst do wydawcy, mieszcząc się idealnie w terminie.
    A ilustracje właśnie robię i podobają mi się. Łapy natomiast mam czarne od tuszu. Znów w zapale wylałam buteleczkę na stół i podłogę.:)))
    Jak skończę obrazki, pokażę jeden we wpisie.

  29. „Kalamburka” jest jedną z bardziej wzruszających książek w Jeżycjadzie. Bardzo ją lubię i ciesze się że będą nawiązania do niej w „Febliku”.

  30. Psst, psst, Rozmarynie, bardzo często mam do czynienia z tłumaczami tekstów prawniczych i uważam Waszą pracę za niezwykle ciekawą i rozwijającą:).

  31. Zuziu (wiad.pryw.), ściskam serdecznie!

    Karambolu, uważam, że pisarze nie powinni oceniać prac młodszych kolegów. Ja bym się w każdym razie bała, że wywrę niepożądany wpływ i sprowadzę kogoś z jego własnej drogi.
    A pisać trzeba samemu, całkiem samemu!- taka to właśnie jest praca.

  32. Witam i pozdrawiam w ten deszczowy wieczor! Wpadl w moje rece „Kwiat kalafiora”, wydanie z 1990 roku. Niektore strony nieco wyblakle, ale i tak sie go swietnie czyta. Mam duzy sentyment do tej ksiazki :)
    Pani Malgosiu, a jak praca nad ilustracjami do „Feblika” ?

  33. Uprzejmie dziękuję za odpowiedź, Pani, Małgosiu. Co do faktów to wiem, że były one inne. Gratuluję Felbika wszyscy się tutaj zachwycają i słusznie. Zważywszy na te letnie upały to spory sukces, iż kolejny tom ukaże się w tym roku. Gratuluję Można powiedzieć, że sama napisałam „książkę” liczącą, chyba st ponad sto stron, ale o wydaniu nie myślę. Musiał, by to ocenić jakiś profesjonalista, a nikogo takiego pod ręką nie ma. Doskonale to, co Pani napisała, zastrzegając, że nie ocenia czyjeś twórczości, bo to trudne. Chociaż taka ocena to na pewno byłby miodzio. W końcu jest Pani Autorką z doświadczeniem. Dla wielu osób stanowi to inspirację dla amatorów, którzy lubią tworzyć opowiadania. A przy okazji pomyślałam sobie, że Małomówny i Rodzina mógłby zostać zekranizowany. Jeżycjada to już inna sprawa, bo tutaj dużo się opiera na humorze stacyjnym itd. Aż mnie ciekawi, kto znalazłby się w obsadzie? Może Ferency w Roli doktora Bratka, na przykład? Marzenia, oczywiści. Co Pani na to? Przekazuję pozdrowienia od mojego taty.

  34. Aaa! Piękne pytanko Jacopina! I piękna scena.

    Zuziu, (wiad. pryw.) mam pomysł: napisz w tej sprawie do Adminki, ona pomoże.

  35. DUA, dziekujemy i pozdrawiamy cieplo z Wyspy!
    Dolaczam jeszcze jedno z ciekawszych pytan Jacopina: „mamo, a czy istnieje tylko to, co mozemy nazwac?” (zapytal o to podczas zabawy w morzu, ciekawe, o czym akurat myslal? :) )

  36. Zofio, a to całkiem tak, jak ze mną!

    Karambolu (wiad.pryw.)- tak, to fakt. Znaliśmy tego chłopca.Co do jego matki jednak – było inaczej.
    Ale reszta się zgadza.
    Tak, tak.

  37. Do listopada coraz bliżej jak ten czas leci jeszcze tylko miesiąc został. Ja właśnie ostatnio tak się zaczytałam, że dopiero o 3 w nocy spać poszłam. Tak kiedy się czyta książkę to wtedy czas płynie szybciej i nim się obejrzymy a tu taka późna godzina. Nie wyobrażam sobie swojego życia bez książek zawsze je ze sobą zabieram wszędzie gdzie tylko mogę. I każdą wolną chwilę lubię spędzać na czytaniu książek.

  38. Kochana Kris, dziękuję za obszerną wiadomość prywatną! Przeczytałam nowiny z ogromną przyjemnością, gratuluję serdecznie!
    Pozdrawiam dzieciaczki!

    Zuziu, ptaki były podekscytowane przed podróżą. ;)

  39. Z przyjemnością!
    Dziękuję za ten miły wybór.

    Tych kilka zdań prześlę pocztą, zgoda?
    Pozdrawiam serdecznie!

  40. Pani Małgorzato! 9 października nasze Gimnazjum nr 29 w Szczecinie im. ks. Jana Twardowskiego dołącza się do akcji wspólnego czytania. Wybraliśmy Pani twórczość, która spaja pokolenia. Czy byłaby Pani uprzejma napisać w formie listu kilka zdań, które można by było odczytać młodzieży? Pozdrawiam Maria Karbowiak

  41. Dzień dobry!
    Pierwszy dzień jesieni!Piękny!Idąc dzisiaj do szkoły miałam wrażenie jakbym towarzyszyła ptakom w ich koncercie,chyba nawet wiosną tak głośni nie śpiewały!Było ich mnóstwo,wszędzie.Chyba się cieszyły na tą jesień,ale płakały,że muszą opuszczać Polskę,ale ten śpiew był raczej radosny.

    O,ja też bym chciała mieć „Feblik” z podpisem,może również zamówię…

    Życzę przepięknej jesieni,chyba,że ktoś lubi i deszcz i słońce(jak ja),wtedy życzę wymarzonej jesieni!

  42. Ależ absolutnie, Rozmarynie!
    Nudna praca, dobrze i z szacunkiem , a nawet z miłością wykonywana, jest o wiele cenniejsza od tej zaledwie przyjemnej!

    Sekret z pracą polega na tym, że ona sama w sobie jest cudem i błogosławieństwem.
    Wyjątek stanowi praca bez sensu, czyli syzyfowa.

    Duśko, z życia, a jakże! „Powrót taty” to w ogóle kopalnia cytatów.

    „Nie dziękuj, wyznam ci szczerze,
    Pierwszy bym pałkę strzaskał na twej głowie,
    Gdyby nie dziatek pacierze.”

    „Słucham, z początku porwał mię śmiech pusty,
    A potem litość i trwoga.”

    I tak dalej.

    Kasiu, gdyby w zamęcie chwili coś nie wypaliło, daj tu znać, coś wymyślimy.

  43. Dzień dobry! Zaczynam dzień od nudnej roboty czyli tłumaczenia tekstów prawniczych. Myślę wszakże, że nudną robotę też ktoś musi wykonać i jemu także należy się troszkę szacunku i miłości, czyż nie?
    Dobrze wykonana praca zawsze jest dobra, nawet jeśli nudna, co DUA o tym myśli?

  44. Dzień dobry,bardzo się cieszę że podpisze Pani „Feblik”(nie wiem czy powinnam napisać feblika?),poprosiłam o dedykację dla mojej Zuzi,nie przyznam jej się do tego -ale będzie miała minę jak otworzy książkę i zobaczy niespodziankę.

  45. DUA, :D:D:D! Cudny ten cytat, a z racji charakterystycznych „l” domniemywam, że jego wykonanie z życia wzięte…:).

  46. Za rok, Duśko, będzie „Powrót taty” na pamięć.
    ” Blody ich długie, klęcone wąsiska, wzlok dziki, suknia plugawa”.

  47. DUA, nie chcę się wymądrzać, ale w moim przekonaniu i wbrew pozorom, niebranie się za nudną robotę wymaga odwagi:). Dzięki za nią! Pani przecież wie, czym jest dla nas wszystkich Jeżycjada (®:)).
    Co do drugich urodzin, ech, chlip, chlip. Jeszcze rok temu słyszałam „mammamamamma” lub „bababababba”, a teraz księżniczki „padajom ziemdlone”, gołąbki „siukajom tjawki, bo som głodne”, a pieski „som smutne, bo zgubiły mamusie”… . Co będzie za rok, pytam?;)

  48. Prawda, nigdy nie jest nudne!
    Nie brałabym się do nudnej roboty, Duśko.
    Czasem ta praca bywa męcząca, w ściśle fizycznym sensie: kiedy dłuugo się siedzi, bolą plecy i spojóweczki się zapalają.
    Ale kogo nie bolą i komu się nie zapalają?

    Drugie urodziny Różyczki!
    To wprost nie do wiary.
    Oj, szybko im to idzie, prawda?

  49. Kochana DUA, jak miło czyta się Pani wypowiedzi na temat miłości do pracy:). Czy wykonywanie zawodu pisarza może być w ogóle nudne? Chyba nie, prawda?:)
    P.S. Jak wspaniale, że „Feblik” już w przedsprzedaży! Hurra! Początek listopada zapowiada się cudownie. Najpierw upragniony „Febliczek”, a potem drugie urodziny pewnego Kwiatuszka;).

  50. Jaśku, zobaczymy.
    Ago, a jak ja lubię wydawać pieniądze na książki!
    Szczerze mówiąc- najbardziej.
    Aha, i na cebulki tulipanów też. Właśnie wydałam. Ech, te zakupy internetowe! (Mniej bolą).
    Tylko kiedy ja te cebulki posadzę???? W połowie października pewnie.

  51. A nie myślała Pani o jakiś spotkaniach z wielbicielami Pani książek? Chyba ,że już coś takiego było ,a ja nie zorientowany w temacie.

  52. Dobry wieczór!
    Ja także zamówiłam „Feblika”! Już nie mogę się doczekać, kiedy dotrze do mnie pachnąca i świeża książka. Uwielbiam wydawać pieniądze na książki, i co ja na to poradzę? Ale nam Pani zrobiła niespodziankę na jesień!

  53. Ekhm… ja również skierowałam prośbę do Akapit czy jest możliwość otrzymania zamówionego „Feblika” z Pani autografem, Pani Małgorzato. Zobaczymy co Wydawnictwo orzeknie w tej kwestii…

  54. Anonimko (wiad. pryw.) to się jednak samo daje poznać. Jeśli jakaś praca sprawia Ci radość, satysfakcję, daje poczucie sensu istnienia – to to jest właśnie to!

    Kasiu, a jakże, wszystko jest możliwe.

  55. Możesz też, Chesterko, zostawić sobie tę ksiażkę, bo jak się kiedyś, kiedyś wyprowadzę to wezmę wszystkie swoję tomy Jeżycjady do nowego domu :).

  56. Dzień dobry, też zamówiłam „Feblik” w Akapicie w przedsprzedaży i w uwagach poprosiłam o podpisanie książki przez autorkę ,czy będzie to możliwe Pani Małgosiu?

  57. A przypomnijcie mi, kochane Księgowe, które to księgarnie internetowe (oprócz Akapit Pressu) dostarczyły Wam poprzednie tomy „Jeżycjady” już w dniu premiery (lub nawet przed)?

  58. Dobry wieczór, Józko!
    Jeśli dobrze pamiętam, wydawnictwo wysyła książki za granicę. Ale może lepiej faktycznie popytać, ja mam małe pojęcie o handlu, jestem od pisania i obrazków.:)
    Serdecznie pozdrawiam Mamę i córki!
    Dobranoc wszystkim!

  59. Pani Malgorzato, dobry wieczor! Chcialam Pani serdecznie podziekowac za piekne ksiazki, ktore Pani stworzyla. Ja je czytalam (i czytam wciaz, a jakze), moje corki rowniez sa nimi zachwycone.
    Chcialabym kupic dla nich Feblika, w przedsprzedazy, lecz mieszkam w Anglii, a wydawnictwo nie odpowiada na moje zapytania w sprawie wysylki za granice. Moze ktos z Gosci orientuje sie w tym? Dziewczyny nie moga sie juz doczekac Feblika ;).
    Jeszcze raz dziekuje, Pani Malgosiu!

  60. O niedoczekanie twoje Kapucynko!
    Zakupię własny egzemplarz, a potem może podaruję jakiejś opieszałej koleżance. Trzeba sobie jakoś radzić w życiu z nastolatkami pozbawionymi litości.

  61. Dobre wieści, z wyjątkiem tej o oskrzelach, Magdo!
    Zdrowia życzę!
    Zuziu, dzięki za miłe słowo, dzieciaczku sympatyczny.
    .

  62. Dzień dobry!
    A czy można czuć feblik do „Feblika”?
    Oj,chyba tak…

    Poszłam dzisiaj do biblioteki po książki na konkurs kuratoryjny( w szkolnej nie było),ale niestety w tej również nie.Były tylko te ,które już wypożyczyłam,lub mam(„Opium w rosole”).Nie wiem co mam robić!:)

    Właściwie dopiero wczoraj zastanowiłam się dłużej nad tym o czym będzie Feblik i doszłam do wniosku,że,po pierwsze:nie wiem,a po drugie,że to wspaniałe móc wymyślać akcję książki i być jedyną osobą,która wie więcej,doszłam też do trzeciego wniosku,że Wnuczka do orzechów jest wpaaaaniała(choć to było wiadomo już wcześniej) i że cudownie ją Pani wymyśliła,tak niesamowicie.
    To chyba na tyle tych wniosków.
    Pozdrawiam!!:)

  63. Dzień dobry.
    Na osłodę życia ( znów mi oskrzela nawalają ) dostałam dziś miłą przesyłkę i dobrą wiadomość. Wiadomością się dzielę , bo informacja zainteresuje niejedną KC – można już sobie zamówić „Feblika” w przedsprzedaży (zamówiłam).
    A przesyłka to „Przed i po” Stanisława Barańczaka – po kilku nieudanych próbach udało mi się znaleźć tę książkę na antykwariooszu. :) Cieszę się.
    Pozdrawiam

  64. Marco, dzień dobry. No, muszę Ci się przyznać, że śnieg lubię tylko wtedy, gdy właśnie spadł, jest śliczny i biały i wszystko wygląda tak bajkowo. A potem to już nie.
    Rysunek na Mikołaja? O, bardzo będę się cieszyła! Lubię rysunki. Mikołaj też lubi, na pewno.
    Smacznego!

    Miła Panno Anno, dzień dobry! Oj, racja z tym „Ogniem i mieczem”! „Potop” zresztą też by się nadał (przypiekanie Kuklinowskiego etc.)

    Mięta? Ha! I nawet bardzo.
    Pozdrawiam serdecznie.

  65. Ja, jako osoba w wieku nastoletnim, potwierdzam, że dobre słowo może wydobyć z otchłani rozpaczy. I nie raz znalazłam je u Pani Małgosi w książkach. A co ważniejsze, to one układają mój system wartości, który już ma naprawdę solidną podstawę.

  66. Nie, ja nie widzę jak machasz do mnie uszami!
    Bedzie fajnie bo niedługo będzie śnieg i ja uwielbiam śnieg czy ty tez?
    Ja mam pomysl i ja chcialem, ze bedziemy robic rysunki, prezenty dla Mikolaja i ja bede wyslic do Ciebie albo Ty do nas, zeby wyslac do Mikolaja i bedzie swietnie!
    Ide jesc podwieczorek. :)

  67. Jeśli jeszcze mogę w kwestii współczucia, to mnie się od razu pomyślało o Ani z Zielonego Wzgórza – Maryla najpierw nie jest zachwycona wizją, że Ania z nimi zamieszka, ale potem dzięki temu, że jest w stanie jej współczuć, tworzy dla niej dom.
    Ba, prześledziłabym różnicę między litością a współczuciem na tym przykładzie – pani Małgorzata na widok Ani lituje się, że to to takie biedne i chude, co wywołuje pamiętny wybuch Aninej furii.

    Gdy pierwszy raz czytałam o tym temacie wypracowania, lat temu x, to myślałam o tym, że Dmuchawiec jest super, bo wreszcie można pisać o swoich ulubionych książkach, a nie jakichś z góry wybranych. I myślę też, że Dmuchawiec zaakceptowałby wypracowanie o braku współczucia w ulubionych książkach, gdzie z kolei na pierwszy plan wysuwa mi się „Ogniem i mieczem”.

    Zgadzam się, że „Lalka” to też świetny przykład.

    Cudnie, cudnie, i cudne będą w tym roku Mikołajki! Dziękuję serdecznie i mam przy okazji pytanie stylistyczne – czy można czuć miętę do feblika? :)

  68. Zbyt wąsko widze zrozumialam temat Dmuchawca o wspolczuciu. Typu pocieszajacego. A tu szerzej trzeba bylo myslec. No i mamy jeden z argumentow na regularne czytanie strony i wpisow madrych ksiegowych! Dziekuje za przyklady! Jedno z licznych dreczacych mnie pytan zostalo rozwiazane! Mam wiele innych – ale poczekam az minie troche czasu…

  69. No cóż, moje nastolęctwo przebiegało bez specjalnych burz i naporów, więc Pani książki nie służyły mi jako pocieszenie w chwilach rozpaczy. Raczej po cichu liczyłam na to, że w którymś momencie moje licealne życie tak mi się przyjemnie skomplikuje jak niektórym bohaterkom „J”. Oczywiście, nic z tego nie wyszło.

    Muzyka na dobranoc:

    Claudio Monteverdi – „Lamento della nifa”.
    O cierpieniach utraconej miłości pięknie śpiewa Nuria Rial.

  70. Och, Sowo!
    A żebyś wiedziała.
    Taka już jestem (hm) niemłoda, a jednak wciąż pamiętam, jak to ciężko być nastolatką (kiem). I jak dobre słowo może wydobyć człowieka z tzw. otchłani rozpaczy.
    Już nie wspomnę o macierzyńskim współczuciu, razy cztery.

  71. Oj, faktycznie, Ciotuniu.:)
    I Zgredziku.

    Kapucynko, ależ, ależ! Ty, jako młodzież, masz prawo do „F” w pierwszej kolejności. Egzekwuj.

    PS. Rysuję obrazki.

  72. Współczucie – ważny motyw w „Brulionie Bebe B.” (patrz: Bernard i Bebe). Ale ta książka powstała już PO pytaniu Dmuchawca ;)

  73. Pani Małgosiu, Pani Małgosiu!
    Mam już kartę empikowa i oczywiście jak rok temu zrobię Chesterce psikusa i kupię „Feblika” i nie dam wcale do przeczytania, póki sama nie skończę!

  74. Bardzo dziękuję za odpowiedź na moje pytania :) Z pewnością wykorzystam je w moim projekcie na język polski. Seria Jeżycjada bardzo mi się spodobała, więc zdecydowałam dziś kupić kolejną z Pani książek :) Już nie mogę się doczekać, aż zacznę ją czytać! Pozdrawiam serdecznie, Letycja.

  75. Mądra Sowa. Też bym myślała przede wszystkim o „Lalce” (biedni ludzie w Warszawie) i o „Emancypantkach”(Madzia- chodzące współczucie).
    Ale prawdę mówiąc, myślę, że cała literatura bierze się ze współczucia.

  76. O, przypomniało mi się, ale nie z lektur szkolnych. Czy aby Amy Dorrit nie współczuła swojemu ojcu do granic możliwości (przyzwoitości)? :)

  77. Ach, jakże Wam zazdroszczę tej umiejętności uszatej! Bardzo by mi się ona przydała na zajęciach. Mach uszami i już cisza jak makiem zasiał. Muszę bardziej uruchomić te moje pędzelki.

  78. :D:D:D

    Myslalam, ze jestem ewenementem, bo umiem ruszac uszami, majac jednoczesnie nieruchoma twarz (co bardzo cieszy rozne dzieci), a tu, prosze, pani Malgorzata MACHA uszami:)

    Dobranoc!

  79. Cześć, Marco!
    U nas śliczna pogoda, ale susza. Liście sypią się z drzew! Troszkę za wcześnie.
    Ludzików nie ma, bo zmieniliśmy to i owo. Powiem ci, że faktycznie troszkę ich brakuje.
    Ale zawsze możemy, pisząc tutaj, robić jednocześnie śmieszną minę, prawda?
    Macham do Ciebie uszami, widzisz?

  80. Dobry wieczór, Edyto.
    Dreszczem mnie przejmuje myśl o jeszcze jednym wywiadzie – rzece.
    Nie, nie w moim stylu.
    Wolę pisać wesołe powieści!

    Beato, a bo ja wiem? Na szczęście to nie mnie Dmuchawiec dał to zadanie.
    Idę kończyć „Feblik”, ale może ktoś ma jakiś pomysł na temat tego wypracowania.
    Uściski dla chłopców!
    Dobranoc!

  81. Dzień dobry!
    Co u Was? Pada czy słońce? A u nas słońce jest. Ja chciałem Was zaprosić do nas, nie wiem kiedy, ja będę spytać moja mamę.
    To będziemy się umówić?
    PS: Dlaczego nie ma ludziki?

  82. Dobry wieczór:)
    Nareszcie zmobilizowałam się do napisania.
    Wymyśliłam, że chętnie przeczytałabym wywiad – rzekę (najlepiej w formie książki) z Panią. To mogłoby być coś interesującego. Potrzebna byłaby jedynie odpowiednia osoba, która potrafiłaby właściwie przeprowadzić cykl takich rozmów – według ciekawego pomysłu.
    Miłego wieczoru!

  83. Dobry wieczór , Letycjo, to ja witam Ciebie.;)
    Odpowiadam:
    1. Nie, zupełnie nie. Moje życie należy do mnie. Na potrzeby powieści wszystko wymyślam.
    2. Najlepiej mi się pisało „Feblik”! Lato było tak gorące, że nie miałam nic innego do roboty, tylko siedzieć w chłodzonym pokoju, jeść lody i pisać.
    3. To było dla mnie prawdziwe zaskoczenie, kiedy przekonałam się, że „Jeżycjadę” równie chętnie czytają dorośli. Ogromnie się ucieszyłam.
    4. Pewnie te lekturowe, nie wiem. Zauważam jednakże, że każdy nowy tytuł sprzedaje się w coraz większym nakładzie.

    Pozdrawiam Cię serdecznie, dobranoc!

  84. A moja ulubiona ksiazka DUA to „Kalamburka”- przypomina ksiazki Dolegi- Mostowicza i „Dziecko piatku”.
    No, to teraz, kiedy sie podlizalam :) mam pytanie, ktore chcialabym Pani zadac od 12 lat i ciagle nie zadawalam.
    Nadszedl TEN moment.
    Dmuchawiec zadaje prace domowa pod tytulem „Wspolczucie w moich ulubionych ksiazkach”. Przyznam sie, ze nawet „bedac mloda nauczycielka” nie umialabym odpowiedziec na ten temat. Mozna jakis przyklad?

  85. Witam, nazywam się Letycja i jestem wielką fanką Pani książek :) Niedawno w naszej klasie gimnazjalnej na języku polskim przerabialiśmy ‚Opium w Rosole”. Książka bardzo mi się spodobała, więc zgłosiłam się do projektu opisującego Pani życie jako pisarki. Z racji tej pracy mam do Pani kilka pytań:
    1) Czy seria książek Jeżycjada jest inspirowana Pani dzieciństwem?
    2) Którą książkę z serii najlepiej się Pani pisało? Ma Pani jakieś wspomnienia związane z tym?
    3) Czy spodziewała się Pani, że dorośli również chętnie sięgną po Pani książki?
    4) Według Pani obserwacji, która książka z serii Jeżycjada cieszy się największą popularnością?
    Bardzo się cieszą, że powstała taka strona internetowa, dzięki której ma Pani kontakt z czytelnikami :) Z radością będę sięgała po Pani nowe dzieła literackie. Pozdrawiam serdecznie, Letycja
    P.S- Mam nadzieję, że odpowie Pani na wszystkie moje pytania związane z Pani twórczością i serią Jeżycjada :)

  86. Oczami wyobraźni widzę już ewentualne spotkanie panny z okładki „Feblika” i Idy. Ależ by zaiskrzyło, lipcowa burza miałaby czego zazdrościć.
    Swoja droga, czy, nadajac imiona nowym bohaterom, zadaje sobie Pani sprawę z odpowiedzialności, jaka spoczywa na Pani barkach?

  87. Dzień dobry,

    nie ma nic lepszego w takie paskudne dni, jak książka Pani autorstwa, od razu nastrój się poprawia:)
    a u nas w domu w dodatku choróbsko panuje, ja i córeczka całkiem poległyśmy, a mąż ledwo się trzyma…

    pozdrawiam gorąco

  88. Ach, Jaśku!
    Z pewnością urosła…:)
    Ale może kiedyś jej się bliżej przyjrzymy. Tatę miała barwnego, prawda?

    Dziękuję, Zuziu miła!
    „Frywolitki” chyba dla trochę starszych czytelniczek, ale próbuj.

  89. A skoro o podobieństwach mowa to moja przyjaciółka wygląda jak Czekoladka, choć zauważyłem to dopiero ostatnio gdy przeglądałem zdjęcia obrazków z książek i zobaczyłem ze Czekoladka przypomina mi tę przyjaciółkę. Swoją drogą co z Czekoladka się stało?

  90. Dzień dobry!
    Gratulacje!Pewnie się Pani cieszy ze skończonej pracy.Nie kryję,że ja szaleję z radości!Jak pewnie wszyscy tutaj.
    Czytam Frywolitki i jestem zachwycona.Są wspaniałe!Muszę wziąć się za „Książkę o Hani”,ale jeszcze nie teraz bo mam masę lektur do przeczytania!
    Pozdrawiam i życzę miłego rysowania!
    PS Cóż za piękne pogoda!

  91. Jas! Mieszkamy tylko kilka przystanków tramwajowych od siebie! Może się kiedyś nawet widziałyśmy?! :)

  92. Tak jest, Gosiu!
    Terminu dotrzymam. :)
    Już zaraz będę się brać do ilustracji i zaraz Wam pierwszą udaną pokażę.
    Premiera 6 listopada!

    Kingo, chyba zgadłaś.;)
    Aha, o Pulpecji też w „Febliku” będzie.

  93. _natko, ja też spotkałam chłopaka, który od razu skojarzył mi się z Ignacym G. Strybą. Od razu moje myśl powędrowały ku p. Małgosi!

    DUA, czy finisz już na horyzoncie? Dużo sił na ostatnią prostą wysyłam, bo to zawsze trudny moment.

  94. Wydaje mi się, że okładkowa bohaterka będzie cięta, rzeczowa i inteligentna. Ciekawe czy zgadłam. Na pewno polubię tę dziewczynę, ale nikt nie przebije mojej ukochanej Pulpecji. Pulpecja to według mnie najlepsza pani książka :D przeczytałam ją chyba z 8 razy :D

  95. Bardzo mi miło!
    Dziękuję starszym i młodszym i najmłodszym Czytelniczkom!
    Wannabe, uśmiecham się do Ciebie, dzielny samuraju! Wszystko będzie dobrze, zobaczysz!
    Marysiu, ściskam Cię wobec tego jeszcze raz, a Mamę i panią psycholog pozdrawiam serdecznie.
    Dobranoc!
    „Feblik” już bliski wylotu.

  96. Cudownie! Mam 32 lata, a zaglądam tu czasem, żeby jak nastolata z wypiekami na twarzy sprawdzić, kiedy będzie nowa książka :) Dziękuję!

  97. Uścisku od Pani to wielka przyjemność.Ma pani jeszcze jedną wielką fankę ( Oprócz mnie ,ja jestem największą !) Jest nią pani logopeda psycholog która zebrała calusieńką Jeżycjadę, oprócz Feblika rzecz jasna. W moim podręczniku od języka polskiego jest fragment sprężyny. W ogóle wie pani że Maciej Orłoś pisze książki. Teraz wypożyczyłam Kubę i Melę. A tą pasję do czytania książek zaraziła we mnie mama. Zawsze przed snem czytała mi bajkę. Od Kopciuszka i Śnieżkę, po Dzieci z Bullerbyn ( miałam może 5 lat) i Sierotkę Marysię. MARYSIĘ. W tamtym roku jak omawialiśmy tą książkę to wszyscy na mnie tak mówili: Sierotka Marysia. Największe i najmocniejsze pozdrowienia.

  98. Dziękuję Kapucynko, mieszkam bardzo blisko Uniwersytetu Medycznego, ale na Hallera też dojdę, choć to trochę dalej.

  99. Cudownie! Już nie mogę się doczekać kiedy będę ją miała. Jak zwykle obie z siostrą oderwiemy się od rzeczywistości i powrócimy do lat młodości. Dziękuje Pani Małgosiu. Pozdrawiam serdecznie.

  100. Hi hi hi, wcale nie :P
    Widziałam dwa takie przypadki – jeden w Polsce, jeden w Japonii.
    Oba przypadki dały mi nadzieję na to, że da się w małym zakresie stworzyć wokół siebie środowisko przyjazne wszystkim, a o coś takiego właśnie mi chodziło. Okropnie nie lubię, kiedy ktoś próbuje wywrzeć na mnie wpływ albo jak z rozpędu taranuje wszystkich po drodze żeby poczuć się lepiej. Ale żeby coś z tym zrobić najpierw muszę mieć przykłady z prawdziwego życia, że da się inaczej, bo mnie samej brakuje jeszcze pewności siebie.
    P.S. Zamążpójście też oczywiście mi się marzy :)

  101. Dzięki, kochana Kris!

    Wannabe, ta liczba mnoga wskazuje mi raczej na kogoś pojedynczego. Czy mam rację?;)

  102. Ja widuję chyba najczęściej Chrobotów, co chcieliby być Ignasiami, ale żeby to osiągnąć musieliby połączyć to, co wiedzą z tym, co czują i robią.
    Ale za to ostatnio mam naprawdę wielkie szczęście do spotykania super wspaniałych chłopców!! Są charyzmatyczni, a ich pewność siebie, otwartość i dobroć sprawiają, że potrafią skupić wokół siebie wiele osób w każdym wieku i stworzyć razem z nimi coś wyjątkowego. Bardzo to inspirujące i obiecałam sobie, że ja niedługo też taka będę (zamiast tylko biernie podziwiać i podkochiwać się, bo na to nie mam już ochoty i siły :P).

  103. Dobranoc, dobranoc!
    U nas po dniu upalnym straszny orkan. Pewnie zaraz walnie elektryczność. Tfu-tfu, na psa urok.
    A ja tu już kończę robótki feblikowe. Finał jutro-pojutrze.
    Uff.

  104. Wydział farmaceutyczny mieści się we Wrzeszczu na ulicy Hallera 107, droga Jas. Nie trudno znaleźć, bo „ogród z ziołami i nie tylko” ;) rozciaga się na dużym obszrze.

    Dziękuję DUA i dobrej nocy życzę wszystkim i każdemu z osobna!

  105. A! A to miłe, Duśko!
    Ucieszyłam się! O, tak, pojawiły się licznie i Idy i Gabrysie…:)
    Proszę przy okazji pozdrowić panią z placu zabaw!

    Natko, sama widziałam paru Ignasiów… a ilu widziałam Chrobotów!

  106. Dobry wieczór DUA:) Krótko donoszę, że dzisiaj spotkałyśmy na placu zabaw dwie sympatyczne siostrzyczki: Różę (ok. 5 lat) i Laurę (ok. 3 lata)!:) Zaraz też rozpoczęłyśmy z mamą dziewczynek pełną pasji wymianę zdań na temat wiadomych jeżycjadowych inspiracji:) Zastanawiałyśmy się, ile to polskich (a pewnie i nie tylko polskich) zawdzięcza swe imiona Pani Musierowicz:)

  107. Gosiu M., ty spotkałaś wyobrażenie Mili Borejko, a ja kiedyś natknęłam się na chłopca podobnego do Ignacego G. Stryby! Cały czas, gdy na niego patrzyłam, nie mogłam oprzeć się temu wrażeniu i w myślach mówiłam do niego per Ignaś. A potem jeszcze pomyślałam: ,,Szkoda, ze pani Małgosia tego nie widzi”. Wrażenie było piorunujące!

  108. Kapucynko, gdzie mieści się „ogród z ziołami i nie tylko” przy wydziale farmaceutycznym Gdańskiego Uniwersytetu Medycznego? To byłby cudowny spacer ode mnie!

  109. O, ja też się tak bawiłam kiedyś, GosiuM! A potem zaczęłam sama wymyślać postacie książkowe.
    Czy opisuję spotkanych ludzi? Nie, wszystko wymyślam. Ale , oczywiście, wymyśla się, uruchamiając fantazję ORAZ doświadczenie, prawda?
    Kto wie, co tam za wspomnienia w człowieku siedzą i wyskakują w razie potrzeby z podświadomości?

    Olala, dziękuję za dobrą energię! Niezmiernie potrzebna w dzisiejszych czasach.
    Książek Zambrzyckiego poszukaj przez wyszukiwarkę antykwarioosz.pl – nieoceniona Marysia Wiaderek nam ją poleciła.

    Kapucynko, zdrowiej!

  110. Och, spotkałam dziś w szkole dziewczynę, która wyglądała jak moje wyobrażenie Mili Borejko. Wogóle często zauważam u ludzi podobieństwa do bohaterów książkowych. To taka fajna zabawa! Dziękuję za wszystkie Pani książki i pozdrawiam gorąco (upalnie wręcz).

    PS Czy czerpie pani inspiracje ze spotykanych ludzi przy tworzeniu bohaterów książkowych?

  111. Zuziu, jak to miło znaleźć przypadkiem książkę, której od jakiegoś czasu się poszukiwało! Ja w czerwcu zupełnym przypadkiem trafiłam w księgozbiorze moich rodziców na „Naszą Panią Radosną”! Cieszyłam się jak głupia, bo chwilę wczesniej skończyłam „Bożych pomyleńców” i przekopywałam internet w poszukiwaniu innych książek pana Zambrzyckiego (wiem, że są dostępne w wersji elektronicznej, ale co papier to papier). Na mój taniec radości moja mama stwierdziła, że „no przecież wiadomo, że mamy”. Eh, najciemniej pod latarnią.
    Uprzejmie informuję ponadto, że jeśli chwilę temu Ulubiona Autorka odczuwała płynącą w Jej kierunku dobrą energię, to ja, ja! pozdrawiałam ciepło wyglądając z okna pociągu na trasie Wrocław – Gdańsk. :)

  112. O, nie! NIE!!! Nie uwierzy Pani! Jestem chora w taka ładna pogodę! To okropne! W dodatku mam dużo nauki. Jedyna dobra rzecz to to, że mogę uczyć się na dworze, bo gdyby było zimno, to bym nie mogła.

    Byłam z klasa na wydziale farmaceutycznym Gdańskiego Uniwersytetu Medycznego. Miał on taki wieeelki ogród z ziołami i nie tylko. Był PIĘKNY. Na końcu dowiedziałam się, że można tam przychodzić kiedy się chce. Bardzo się z tego ucieszyłam i umówiłam się z przyjaciółka, że tam kiedyś przyjdziemy. Już się nie mogę doczekać!

  113. Dobrze! Przy pogodzie 18 stopni czuję się rewelacyjnie ^^
    Mam nadzieję, że 30 września dowiem się czegoś
    więcej w poradni, żeby móc czuć się dobrze w każdą pogodę :)
    Jest bardzo w porządku, bo udało mi się skończyć licencjat.
    Walczyłam jak samuraj, więc teraz jestem naprawdę bardzo
    zadowolona ^^

  114. Oooo, jak fajnie *_* „Kalamburka″ jest taka wyjątkowa!
    Miło będzie powrócić do niej w „Febliku″!!

  115. Dzisiaj mam klasową wycieczkę rowerową. Hu hu ależ dawno nie jeździłam! I przy okazji ominie mnie dużo lekcji (czwartki są zawsze najgorsze pod względem ilości zajęć). Oho już koleżanka wypisuje do mnie smsy. Muszę lecieć. Pa pa

  116. Światełko na Korfu!?
    O, radości!

    KokoszaNel, czytaj mu tak, żeby siedząc obok, widział literki. A czytając, pokazuj palcem, co czytasz. Nawet się nie obejrzysz, jak „załapie”!

  117. Czytalam dzis Koguckikowi ‚Swiatelko’ i ku mojemu zdziwieniu sluchal dlugo z zapartym tchem, choc ma 4 lata i obawialam sie ze bedzie dla niego troche za trudne. Doszlismy do Masi, jutro kolejna czesc. To jest chyba ‚ten’ moment kiedy dziecko zaczyna zachwycac sie glosnym czytaniem. Dziekujemy za Swiatelko! Pozdrawiamy z pieknej wyspy Korfu 8-)

  118. Dobry wieczór!
    Ja tak szybciutko.Będą nawiązania do „Kalamburki”?A ja o tym właśnie marzyłam,żeby coś jeszcze było o tym powiedziane.Ale fluid!
    To cudowne,bo też sobie ostatnio odświeżałam fragmenty!
    Dobranoc.
    PS Kupiłam dzisiaj książkę,którą widziałam kiedyś na targach książki,potem zapomniałam tytuł i nigdzie nie mogłam znaleźć,ja dzisiaj patrzę w księgarni,a to TA książka!Znalazła mnie,tak jak Panią „Książka o Hani”Piękna historia,swoją drogą.To dzięki tej historii zamówiłam sobie tę książeczkę(o Hani)

  119. Zofio, a to dobrze, że „Kalamburkę” czytasz, bo w „Febliku” są do niej nawiązania.
    Cieszę się z tego zapartego tchu!

    BeatoS, a ja na to, że to miłe!

  120. Ja obecnie czytam „Kalamburkę” i jeszcze 200 stron mi zostało do przeczytania a bardzo lubię czytać o życiu Mili ;). Wtedy lepiej ją poznajemy i jej historia jest bardzo ciekawa. Naprawdę Pani książki czyta się z zapartym tchem i nie można przestać. Jedną kończę i od razu zaczynam kolejną. Pewno jak przeczytam „Feblik” to zacznę od nowa czytać całą Jeżycjadę.
    Jeszcze trochę i będę tekst z Pani książek znała na pamięć ;).

  121. Miałam nie przeszkadzać,a tymczasem ……muszę,bo się uduszę.Najpierw powiem,że ja jak się zasiedzę,to też witam nowy dzień bez snu.Chodzimy spać w zbliżonych porach.Wczoraj obejrzałam „Kłamczuchę „….tak,tak obejrzałam,a nie przeczytałam.Zrobiłam to celowo,aby sobie przypomnieć,jak wyglądał wtedy Poznań.To moje czasy licealne.A pózniej była edukacja w poznańskiej PWSSP oraz miłe wspomnienia z plenerów w Skokach.Co Pani na to?

  122. Racja, racja, Ago! Jak dobrze to rozumiem!

    BeatoS. na razie niczego nie przewiduję poza wydarzeniami w „Febliku”. Aha: ja też Sowa. Poszłam spać o wpół do czwartej.

    Celestyno, no pewnie, specjalnie wprowadziłam astronomię.:)

  123. Witam, Kochani i Najmilsi!
    Przejażdżka rowerowa się udała, dzisiaj powtórka! Ale rano spotkało mnie coś miłego, a mianowicie byłam z dzieckiem w bibliotece, pierwszy raz po wakacjach (w wakacje bazowaliśmy na rodzinnym księgozbiorze). I powiem Wam jedno: zapach książek w bibliotece dziecięcej oraz znajome, kochane, bezpieczne książki, te wrażenia, doznania są niezapomniane. Oj, przypomniałam sobie, jak kiedyś czytałam „Dzieci z Leszczynowej Górki”…tyle wspomnień, tyle dobrych myśli i te stare, dobre wydania książek z cudownymi ilustracjami (Oj, ten „Pinokio”, „Jadwiga i Jagienka”, „Paziowie króla Zygmunta”). Czeka mnie powrót do krainy dzieciństwa, podczytam sobie to i owo. Jak to miło mieć dzieci w wieku szkolnym.

  124. Stuk!Puk!Pobudka!Piękny dzionek dziś mamy.Doceniam to tym bardziej,że jestem zdecydowanie typem sowy,a nie skowronka.Już nie przeszkadzam.Zapytam tylko nieśmiało…czy przewiduje Pani może przyjazd do Bydgoszczy nie za długo?

  125. O, żebyś wiedziała, Sowo!
    Kiedy nie miałam jeszcze internetu, a szykowałam się do kolejnej powieści, miałam zwyczaj gromadzić gazety codzienne, żeby realia się potem zgadzały. Pamiętam, że przy „Nutrii i Nerwusie” naradzałam się nawet z miłym czytelnikiem-astronomem (kiedyś napisał,że całe obserwatorium czyta „J”) w sprawie księżyca. Jaki mianowicie był tego a tego dnia – i uzyskałam odpowiedź!

    Jaśku, pozdrawiam bardzo serdecznie Twoją Mamusię!

  126. Piękną mamy końcówkę lata, wspaniałą zapowiedź jesieni. Mogłaby stać się tłem dla niejednej historii miłosnej, ekhm, ekhm. ;)

    Tak a propos pogody, to zawsze nurtowała mnie jedna kwestia warsztatowa dotycząca Jeżycjady. Pewnie nie raz była już poruszana przez czytelników, ale jakoś nie pamiętam wypowiedzi DUA na ten temat, więc trudno, zapytam. Otóż, czytając tak plastyczne opisy warunków atmosferycznych jakie towarzyszą wydarzeniom we wszystkich tomach Jeżycjady, zawsze zastanawiam się czy są one dokładnym opisem pogody jaka miała miejsce w poszczególnych dniach akcji, czy też Pani te okoliczności tworzy stosownie do potrzeb (ewentualnie opisuje aktualną pogodę). Jak to właściwie jest naprawdę?
    Kiedy byłam mała i nie śniło mi się nawet, że gdzieś w Ameryce wymyślono właśnie Internet, gdzie będzie sobie można sprawdzić niemal wszystko co się chce, zaprowadziłam sobie taki dzienniczek, w którym spisywałam dzień po dniu jaka była pogoda w moim mieście. Pamiętam, że miałam poczucie, że robię Rzecz Bardzo Istotną, choć kompletnie nie wiedziałam do czego takie zapiski mogłyby mi się przydać. Oczywiście do niczego mi się nie przydały, w dodatku szybko się tym zajęciem znudziłam, jak to dziecko. A teraz myślę, że DUA mogłaby z takiego dzienniczka skorzystać z wielkim pożytkiem :D

  127. Niech Pani lepiej na razie nie zaczyna nowego wpisu. Tyle tu pozytywnych komentarzy, że aż żal by było:). Moja Mama pozdrawia Panią i postanowiła odświeżyć sobie Jeżycjadę (którą kiedyś skończyła czytać przy najnowszej w ów czas Czarnej Polewce) aż do Wnuczki do Orzechów. Pozdrawiamy Panią i wszystkich Księgowych serdecznie!

  128. No, Zgredziku, poszłam jeszcze kawałek dalej. Zobaczysz!
    Kingo, cieszę się z Twojej radości.

    Jaśku, powiedz tej przyjaciółce, że o Gabrysi jest nawet „Feblik”! :)))
    Dziękuję Ci za nowe czytelniczki!
    Co do komentarzy: tak, dużo, a ja powinnam już wstawić nowy wpis, ale – na razie szkoda mi czasu, wybaczcie. Pani wydawczyni dodatkowo mnie zdopingowała, zamawiając już papier dla drukarni!
    Huhuhu, ale akcja!

  129. Mnóstwa radości przynoszą mi pani książki. Będę liczyła dni! Czy zauważyliście, że pięknie pachnie już jesienią??

  130. To już tylko miesiąc z hakiem! Chyba jeszcze nigdy z taką radością nie czekałam na listopad;)

  131. O rety ile komentarzy! Jeszcze kilka dni temu czekałem na 400, a tu już 500. Ostatnio przekonałem moją siostrę i jeszcze przyjaciółkę do czytania Jeżycjady. Obu się bardzo podoba choć ta druga po przeczytaniu kwiat kalafiora tak polubiła Gabrysię, że gdy jej powiedziałem z radością ,że druga część będzie o mojej ulubionej Idzie omal się nie załamała:) Ale na pewno polubi Idusię. Kto jej nie lubi?

  132. Starosto, miło mi, ale ja tylko poszedłem troszkę dalej w kierunku wyznaczonym przez Starostę.
    To nie było z mojej strony tak bardzo kreatywne. Co innego koncepta Starosty….

  133. Oj, Zuziu miła, nie pamiętam, jak to z tą Pyzą było, a nie mam czasu teraz sprawdzać.
    Może ktoś sobie przypomni.
    Ja dziś na rowerze nie jeździłam, pisałam dzielnie i fajnie mi wyszło.
    Pracowity dzionek.

    Tak, tak, jesień! Niedługo i ja będę sobie robiła swobodne wycieczki.

  134. Dzień dobry!
    Jak tam DUA,jak tam Ago?Przejażdżka się udały?Ja sama dzisiaj jechałam do szkoły na rowerze.Chyba jeszcze nigdy tak wcześnie nie pedałowałam,aż dziwne!Taki piękny ranek!To słońce takie inne,zamglone.Szkoda,że nie mogłam ciągle patrzeć w bok,na nasze wspaniałe słońce,takie piękne i pożyteczne zarazem!Kiedy w szkole omawiamy układ słoneczny to wcale mi się nie podoba,nieciekawe to jest,ale w naturze-cudo!Nigdy nie lubiłam astronomii.Już mnie Fryderyk nie lubi.A tak swoją drogą,jakie studia skończyła Pyza?Bo jest mowa o astronomii właśnie,ale ją podobno nudziła,a czy w ogóle je skończyła?

    Och,Febliczku,przybieraj ciałka przybieraj,wszyscy to na Cibie czekamy!Bądź taki radosny(na pewno będziesz).
    A Pani,Pani Małgosiu Zuchu życzę miłego wykańczania!Jest Pani dzielna!Bardzo!

  135. Fluid, Gio.

    Kingo, dzień dobry! Już kończę, już kończę! Ładna będzie!
    Aha: premiera 6 listopada!

  136. Dzień dobry!
    Ha! Właśnie czytam „Dzieciństwo i młodość TI”, z wdzięcznością myśląc o Beatce – bo to dzięki niej nabrałam apetytu na tę książkę. Kupiłam ją już dawno, dawno (a za jednym zamachem też „Wojnę i sezon”), ale musiała odstać swoje, zanim się za nią zabrałam. Czytam ze smakiem! :-)

  137. Nie, Duśko, do Queena niepodobna.
    Raczej w obszarze lady Agathy, ale dużo lepsza, bogatsza.Nie tylko z łamigłówki składają się jej książki, są głównie porządnymi powieściami obyczajowymi.

  138. Nie mogę się doczekać! Aby szybciej do gwiazdki! Pozdrawiam panią Małgosię i przesyłam motywujące całusy! :*

  139. Dzień dobry DUA, króciutko zapytam, czy pani Ngaio, podobna do ulubionego Queena?:)
    P.S. Kochani Księgowi, zobaczycie, że DUA jeszcze nam kiedyś jakiś kryminał swojego autorstwa zaoferuje!:)

  140. O rety, wychodzi na to, że faktycznie jestem zuch! ;)
    Wszystko tak, jak mówisz, Ago.
    A Adminka w dodatku – tak samiuteńko działa. A jakie ciasta piecze!
    Jeśli chodzi o czytanie, to właśnie jadę równiutko przez całą (chronologicznie) Ngaio Marsh (do poduszki, w oryginale, niezłe), ale czytam zarazem kolejną książkę świetnego polskiego autora Michała K. Pawlikowskiego „Sumienie Polski” (autor znany zagadkowiczom – „Dzieciństwo i młodość Tadeusza Irteńskiego”).
    Ago, pomysł z rowerem doskonały. Sama zaraz wskoczę na mój.

  141. Dzień dobry wszystkim!
    U nas dzisiaj piękny, słoneczny dzień, aż człowiek kipi od pozytywnych emocji. Chyba wsiądę dziś na rower i pojeżdżę poobserwować naturę. Ciekawa jestem, czy nasza UA pracuje dziś w ogrodzie, czy też siedzi nad „Feblikiem”? Albo pracuje nad „Feblikiem” w ogrodzie. Albo teraz siedzi w ogrodzie, a wieczorem nad „Feblikiem”. I jeszcze pewnie ciasto upiecze, i książkę przeczyta. Bo nasza UA to zuch! Pozdrawiam serdecznie i życzę wszystkim miłego dnia!

  142. I nawet przydała mi się pewna Twoja trafna uwaga, Zgredziku;)

    Dobranoc, Kris!
    Dobranoc, Ago!
    Dobranoc wszystkim!

  143. O, tak, niech „Feblik” tyje nam…!

    Ciesze sie dodatkowo, bo powinien sie ukazac akurat w okolicy moich urodzin (okraglych), bedzie to wspanialy prezent.
    Dzieki za mile slowko, Just :)
    P.S. Mnie akurat dzis chodzi po glowie neapolitanska piosenka „Caruso”.
    /Qui dove il mare luccica
    e tira fooorte il vento…/
    Piekna jest muzyka neapolitanska. Jezyk tez. (Choc wspolczesnego Neapolu nie lubie, niestety).

  144. Feblik nabiera ciała, więc jego czytanie będzie uciechą duchowo-cielesną.
    W końcu śmiech to zdrowie, a w zdrowym ciele – zdrowy duch. Uch!

  145. Dobry wieczór, Aneto!
    Dziękuję najczulej!
    Jakie miłe słowa. Od razu lepiej się pracuje – a już byłam zmęczona o tej porze dnia.
    Wszystkich ściskam najserdeczniej, dziękuję za doping i wracam do roboty.

    ZDĄŻĘ!!!!
    HURA!!!

  146. Witajcie! Jak milo jest tu sie z Wami spotkac, drodzy Ksiegowi! Pani Malgosiu, tak trzymac, niech „Feblik” obrasta w cialko, czytelnicy sie ciesza.
    Gratulacje dla coreczki Kris – Sofii, oby tak dalej!

  147. Witam Panią najserdeczniej…Jakże się cieszę ogromnie na Feblika.Jesień,chłodne dni,deszcze i drobna depresja jaka mnie dopada w ten czas ponury każdego roku sprawia,że sięgam po mą ukochaną od lat 30 Jeżycjadę . Od samego początku do samego końca..Zawsze bawi i wzrusza mnie tak samo i pomaga każdorazowo..Kocham Panią Pani Małgorzato

  148. Wlasnie. Im grubszy Feblik, tym lepiej dla nas, tym wiecej bedziemy wybuchac:)
    Strasznie lubie, jak ksiazki pani Malgorzaty sa grube.

  149. A ja wszystko, co powiedziala Atena, zrozumialam:)

    Samo przeprowadzkowe pakowanie, to nic. Najgorsze jest pucowanie mieszkania, ktore sie zostawia, a zwlaszcza kuchni.
    Tak sie zlozylo, ze pomagalam w wakacje w dwoch przeprowadzkach, jednej rodzinnej, drugiej przyjacielskiej..Oj.
    Spiewanie zdecydowanie pomaga:)

  150. Otyły „Feblik”, mmm marzenie. Co to jest, że książki Starosty nic nie tracą na atrakcyjności z powodu otyłości. Odwrotnie do wiewiórek.

  151. Nie należy wieszać swoich smutków na innych ludziach, ale, z drugiej strony, podzielenie się z kimś swoim kłopotem może nieoczekiwanie przynieść dobre rozwiązanie. To nie ja powiedziałam, to lady Mary. :)

  152. Znaczy, ze my sie bedziemy wybuchac smiechem czytajac. Prosze o duzo cialka, niech „Feblik” tyje bez wyrzutow :):).

  153. Sprawy tworcze juz sa traktowane na spokojnie. Bedzie to bedzie, pracujemy po kawalku… Nic na sile i nic w stresie. Tak dojrzalam przez te miesiace. Jest Pani ze mnie dumna?! :D

  154. O to to!
    Bądźmy dobrze wychowani!
    (Napisala niewychowana istota, ktora miesiace temu zalila sie Pani na niemoc tworcza. :))

  155. Dzień dobry!
    Cytat dla Kapelutka :)
    Seneka „Listy moralne do Lucyliusza” (za artykułem prof. T. Gadacza „Filozofia podróży – filozofia jako podróż”) :

    „Myślisz, że tylko tobie się to przydarzyło, i dziwisz się jakby czemuś nowemu, iż przez tak długą podróż i przez pobyt w tylu różnych miejscach nie pozbyłeś się smutnych i ciężkich myśli? Powinieneś odmienić duszę, nie powietrze. Choćbyś przebywał niezmierzone przestrzenie mórz, choćby, jak powiada nasz Wergilusz, i ziemia, i miasta sprzed oczu twych znikły w oddali, wady twe będą ci towarzyszyły, dokądkolwiek się udasz. To samo odpowiada też Sokrates na czyjeś tam pytanie: «Czemuż dziwisz się, że podróże zupełnie ci nie pomogły, skoro siebie obwozisz wkoło? Gnębi cię ta sama rzecz, która cię wygnała». Cóż mogą pomóc nowe kraje? Co może pomóc poznanie nowych miast lub nowych okolic? Próżne jest całe to twe miotanie się. Pytasz, dlaczego ucieczka ta nie przynosi ci żadnego pożytku? Wszak uciekasz ze sobą. Trzeba zdjąć brzemię swojej duszy; do tego czasu nie będzie ci się podobało żadne miejsce”

    Przesyłam słoneczne życzenia dobrego dnia.

    (i dodam, że szalenie mi się podobają opowieści Mamy Isi – pozdrawiam całą wesołą Rodzinkę)

  156. Byliśmy na weekendzie archeologicznym w Gdańsku, było bardzo ciekawie i klimatycznie. Poznaliśmy polski zespół Carrantuohill, który gra muzykę folkową i irlandzką. Na prawdę ładną.

  157. Skoro mowa tu o smutkach i smuteczkach,to oczywiście każdy ma swój sposób na ich rozwianie.Dla mnie jednym z takich sposobów jest oczywiście odwiedzanie tej strony,dalej – słuchanie mojej ulubionej „dwójki” radiowej,a tam bardzo ciekawych gawęd o sztuce dawnej i jej autorach dr Bożeny Fabiani.Dziś np. odtworzyłam sobie barwną opowieść o holenderskim malarzu realiście-Gerardzie ter Borchu-polecam.Na deser zaś odtworzę sobie jak zwykle o tej porze roku piosenki z „Kabaretu Starszych Panów”.Mmmmm ……palce lizać.Pozdrawiam Wszystkich serdecznie,a Pani Małgosi dedykuję „Kawiarenkę Sułtan”-moją ulubioną.

  158. Cha, cha, a ostatecznie jest łagodne.:))) Są powody.

    Ciekawe, Duśko, jak te Wasze koncepcje się przedstawiają.

    BeatoV, dzięki!
    Mam wrażenie, że niekoniecznie zawsze jesteśmy szczęśliwi bez zastrzeżeń – różne przecież smutki życie przynosi. Ale od czegóż dobre maniery? Nie wiesza się swoich smutków na innych ludziach : mają przecież swoje.;)

  159. DUA, ależ ślinka cieknie na „Febliczka”:). Moja siostra i ja niemal codziennie przedstawiamy sobie swe koncepcje na temat dziewczyny z okładki;).
    Chciałabym jeszcze cichcem zauważyć, że nie może to chyba być, jak tu niektórzy zgadują, siostra Magdusi. Wszak jej imię znamy, a pamiętam, jak tu kiedyś DUA wspominała, że rozmyśla nad imieniem głównej bohaterki nowej powieści:) i że miało być „ostre”;).

  160. Dzien dobry wszystkim!
    Lubie Was. Wchodze na strone – a tu wszystko takie pozytywne. Jaka ulga poczytac sobie wiesci od ludzi, ktorzy sa szczesliwi i o tym mowia.
    Chcialam jeszcze dorzucic wersje Don’t give up spiewana przez bardzo inteligentntego i oryginalnego Julien Doré.
    Mam nadzieje, ze sie spodoba.

  161. Maggie Smith jest naprawdę genialna.

    Zofio, „Feblik” zanosi się na nieco szczuplejszy od „Wnuczki”, ale tylko nieco. Na razie dodaję mu ciałka i w rzeczy samej utył.
    Śmieję się przy tym dodawaniu.

    Dobranoc!

  162. Ależ Celestyno, mamo Isi, to żaden trud, to sama przyjemność! Poza tym, Sowa nie samą klasyką żyje, nie myślcie sobie. Dobrą muzykę można znaleźć w każdym gatunku. Co prawda, teraz rozrywki słucham mało, ale w czasach licealnych słuchało się przeróżnych rzeczy, również tych wszystkie „ramot” o jakich wspominacie. Nigdy nie byłam jakoś specjalnie na bieżąco z rozrywką, a odkąd przeszła mi miłość do radia i telewizji, to stałam się kompletnie zacofana w tym temacie, ale swoje ulubione melodie też mam.

    Tymczasem w końcu mam okazję zapoznać się z omawianym tu kiedyś serialem „Downton Abbey” i wreszcie zrozumiałam, co Wam się tak podobało w Maggie Smith. Genialna kreacja, po prostu genialna. Jeszcze podoba mi się bardzo melodia języka jakim mówi lady Mary. Za każdym razem, gdy wymawia słowo „papá”, to zaraz przypomina się pani Generali i jej nauki o tym, że słowo „ojciec” nie przystoi arystokracji, bo jest wulgarne, a przy „papa” i „prunelkach” usta się tak ładnie układają :D

  163. Nie wiem co nucisz, Ateno, ale ja w tych okolicznosciach nucilabym Przybory „Przeprowadzke”. Plyta Cafe Sultan w wykonaniu Turnaua byla u nas dosc mocno eksploatowana, a te piosenke corka zna na pamiec.
    „(…) modl sie do swietego Jacka”

  164. Ja się zastanawiam ile stron będzie miał „Feblik” chociaż znając mnie to ile by nie miał to i tak za szybko go przeczytam jak mi tylko na to czas pozwoli. Naprawdę nie mogę się doczekać listopada.

  165. U nas znow upal afrykanski…
    Asia i Zosia – rozkoszne!
    A moja dzielna Osmiolatka dzis skonczyla przygotowywanie wakacyjnych zapiskow do szkoly (jutro zaczyna sie tutaj rok szkolny), spisala miedzy innymi wszystkie przeczytane w czasie 3-miesiecznych wakacji ksiazki i jest ich 36! W tym wiele calkiem pokaznych. Bardzo mnie to cieszy. :)

  166. Hihi, Mamo Isi, tez o tym sobie pomyslalam:) Ze Sowa sie trudzi, a my tu czasem tak..
    Ale nie ma rady. Jak sie co do czlowieka przyczepi, to ciezko sie uwolnic.
    Nie mowiac juz o tym, ze kiedy latorosle przynosza do domu jakies nowinki, trzeba choc troche byc na biezaco:)
    Co z tego, ze corcia chodzi do konserwatorium, uczy sie klasyki, kiedy tez chce jakos z rowiesnikami z klasy nie-muzycznej w kwestii muzyki sie porozumiewac. Dzisiaj za jej sprawa zapoznawalam sie wlasnie z jakimis nowinkami pop, nawet nie bylo tak fatalnie (dziekuje w duchu, ze to nie heavy-metal) :)) Za to ja zapoznaje ja z muzyka, ktorej jako nastolatka sluchalam: nawet jej sie podoba:)

  167. Starosto, tak wlasnie robie, polkami do pudel, duzo tego.
    Celestynko, posluchalam, tez ladnie. Kiedys slyszalam ten utwor (na koncercie) w wykonaniu z corka. Peter Gabriel promuje mlode talenty i na kazdy koncert zaprasza inna piosenkarke do duetu. Milo.
    Mamo Isi, cudne dziewczynki, nawet o 6.

  168. Miałam dziś dyżur nocny przy maleństwach. Zazwyczaj panienki budzą się dobrze po 7-ej, ale dziś Asieńka obudziła się o 6-ej rano i już nie zamierzała zasnąć. Zawinszowała sobie przenieść się ze swojego łóżeczka do mojego, po czym po paru minutach, podczas których miałam nadzieję, że może uśnie, wygramoliła się spod kołderki, podreptała do łóżeczka Zosieńki i rzekła stentorowym głosem:”O, Jośka jesce śpi!” Na szczęście Zosia się nie obudziła;) Chciałam ją znowu położyć do łóżeczka, ale skontrowała to stanowczo:- Asia woli stojać.” Po czym wzięła Wańkę Wstańkę z królikiem w kapeluszu i popędziła do rodziców. I tak nikt sobie dziś nie pospał;(

  169. Ech, dawne sklepy z przyborami szkolnymi! Niezapomniane były te chwile wyborów choćby takiej stalówki z wielkiego pudła podzielonego na przegródki; moją ulubioną była stalówka z krzyżykiem;)
    I znalezienie jak najmiększej gumy myszki (bo bywały takie twarde, że tylko mazały).
    I ołówków pachnących cedrowym drewnem; nie lubiłam twardych, tylko miękkie i średnie, czyli B i HB.
    No i kredek! W mojej epoce najlepsze były czeskie w podwojnym pudełku (czyli razem 36 kredek). Teraz jak oglądam te ogromne pudła Talensa – pastelowe, olejne, akwarelowe etc – łza mi się oku kręci.

    Ateno, „Jagódki” chwilowo mnie na szczęście opuściły, ale za to nie chce mnie opuścić „Płyńmy w dól do starej Maui” na zmianę z Rossiniego „Duetto buffo di due gatti „. Nie ma letko. Sumienie mnie w związku z tym gryzie. Sowa P. tak ciężko pracuje, zeby podwyższyć nam poziom wrażliwości muzycznej, a my tu furt tylko takie ramoty. Ale naprawdę nie mam nijakiego wpływu na melodię, która po mnie chodzi;(

  170. A, jeszcze Ci polecam Ateno inne wykonanie tej piosenki. Wersja koncertowa z Paula Cole.
    Peter Gabriel – Don’t Give Up (Secret World Tour). Piekna dziewczyna, piekny glos.

  171. Dzień dobry, miła Marysiu!
    Imponujący dorobek czytelniczy, jak na 10 lat (a nawet mniej, bo czytasz pewnie od czwartego roku życia, co?)
    Strasznie się cieszę, że się moje książki podobają takiej mądrej osóbce.
    Ściskam Cię najserdeczniej!

  172. Witam Panią Pani Małgosiu! Nazywam się Marysia mam 10 lat. Uwielbiam pani książki przeczytałam całą Jeżycjadę. Wakacje upłynęły mi na czytaniu pani książek. Przeczytałam Język Trolli, Żabę ( strasznie mnie interesuje czy Hildegarda będzie z Piotrkiem Żeromskim) Czarną Polewkę, Sprężynę ( żadna książka tak mnie nie przyciągnęła) oraz McDusię. Wnuczka do orzechów czeka na półeczce (mam lekturę w szkole) Ile książek przeczytałam w moim 10 letnim życiu to żadnego bohatera nie pokochałam tak jak Gabrysi. Zawsze śniłam że ją spotykam. Niecierpliwie czekam na Feblika. Serdeczne Pozdrowienia od Marysi

  173. Ateno, ale fluid!

    To jest typ piosenki, ktorej trudno przestac sluchac. Kilka dni temu, kiedy chcialam tu jakims pomyslem rzucic, mialam to w glowie, ale zapomnialam.
    Bardzo lubie te piosenke (tekst i muzyke, bo czasami bardziej jednak muzyka wciaga, a z tekstem roznie bywa), i ten statyczny klip. Szczeniece lata sobie przypomnialam- Peter Gabriel, Kate Bush..

  174. Nic nie zdradzę. Ale uciecha!
    Gumki „myszki” istnieją nadal, Ateno, wciąż z tą samą myszką. Ale można kupić i lepsze.

    Pakujesz książki, hm? Najlepiej pakować je w tym samym porządku, w jakim stoją teraz. W nowym miejscu będą od razu „pod ręką” w szyku, do jakiego przywykliśmy.
    „Don’t give up”, co? Posłucham na pewno, to moja dewiza.

  175. Moze to jest Czekoladka? W tym wypadku niewiedza jest jednak rozkoszna.
    A gumki „myszki” pamietacie, moj znajomy potrafil cuda w nich wycinac, przerabiajac je na pieczatki, takie co to sie nawilzalo tuszem i wbijalo do spiewnika np.
    Mamo Isi,dziekuje za te przemile wiadomosci o dziewczatkach (pakuje ksiazki nucac „jagodki” :)). Jak te dzieci szbko rosna, Roza tez juz mowi, pamietam jak jej wyczekiwalismy.
    Starosto wiem utwor juz wybrany. Polecam do posluchania ” Don’t give up” Peter Gabriela w duecie z Kate Bush. Cudne. ( Lubie ich)

  176. Mija mi pracowicie, Zuziu. Popołudnie miałam nerwowe, bo mieliśmy awarię prądu. A mnie tu każda chwila się liczy!
    Ale w końcu usiadłam do komputera i nadrobiłam straty czasowe.

    Ależ się cieszę z tej Twojej piątki! Wiedziałam, że to świetnie napiszesz! Brawo!

  177. Dzień dobry!
    Pani Małgosiu,dziękuję przede wszystkim za motywację do napisania o tym,że każdy mój dzień jest najszczęśliwszy!Obawiałam się trochę,że może Pani uzna,że nie wywiązałam się z zadania,ale moje obawy się nie sprawdziły.Pani wszystkim sprawdzała.W końcu przyszła na mnie kolej,Pani przeczytała i powiedziała,że gdyby były akapity(skleroza!!)to by mi szóstkę postawiła,bo to mistrzostwo świata co ja napisałam!Ale się cieszę!Aaa!:)
    Bardzo dziękuję za tyle miłych słów,to takie cudowne!
    Dzisiejszy poranek również był cudowny!
    Jaki Pani mija dzisiejszy dzień Pani Małgosiu?

  178. Dziękuję, Anno! Prawdę mówiąc, ona jeszcze powstaje. Ale już koniec bliski!
    Pozdrawiam serdecznie!

  179. To wspaniała wiadomość. Bardzo się cieszę, że powstała nowa książka. Dla nas i dla przyszłych pokoleń.

  180. Właśnie, Kapelutku! Formularz pamięta…Ale wbrew naszej woli nic nie robi.
    Radzę uważać i sprawdzać.

    Zgredzie, ciekawe, czy masz Bubera z okładką projektu pana Musierowicza. Stare, dobre wydanie „W drodze”

    Dobrywieczorku, witaj w domu, ty zuchu!

  181. Nieśmiało poleciłbym jeszcze „Opowieści chasydów” Martina Bubera.
    Tylko dlaczego nie mogę ich znaleźć?

  182. Może kiedyś znajdę autora, to dam znać. :) A propos „podszywania się”, właśnie zauważyłam, że przy odświeżaniu strony automatycznie pojawiają się nasze różne pseudonimy i można bezwiednie napisać coś jako inna osoba.

  183. O, DUA, hip-hip-hurra! Będzie co czytać. No bo jaka była moja pierwsza książka kupiona po powrocie z Afryki? Oczywiście „Wnuczka do orzechów”. I czytałam ją u mojej ukochanej Babci :-) Dziękuję za kolejną porcję optymizmu i humoru! (Na marginesie rozmyślałam sobie, jaka świetna para wolontariuszy byłaby z Dorotki i Józinka! Gdyby chcieli się zgłosić do Fidesco, to niech skończą studia i zgłoszą się do nas ;-))
    Jak się ogarnę z adaptacją w Polsce, to niewątpliwie napiszę do Pani dłuższy list, a tymczasem pozdrawiam serdecznie wszystkich Księgowiczów :-)

  184. Tak, pamietam ten cytat z „Tygrysa i Rozy”. :)
    Ale przypowiesci Kapeluszniczki nie kojarze.

    Dobrej nocy!

  185. Tak, mam zaznaczony ten cytat w „Tygrysie i Róży”. Też swego czasu dużo o nim myślałam.
    Zuziu jesteś kochana:)

  186. Muszę się Pani i wszystkim Księgowym pochwalić. Otóż zostałam laureatką konkursu literackiego „Lipa 2015”. Cieszę się niewymownie i chciałam się tą radością z Wami podzielić. To już drugi raz, ale jednak konkurs ogólnopolski może napawać dumą.
    Przeczytałam ostatnio „Zemstę” (nie wiem dlaczego ale omawiamy ją dopiero w 3 gimnazjum) i mnie zachwyciła. Kilka lat temu wzięłam się za tę książkę, ale nie doczytałam nawet do połowy. Po prostu nic a nic z niej nie rozumiałam. Może musiałam do niej dorosnąć?
    W tym roku mamy także omawiać „Brulion Bebe B.”. Bardzo nie lubię omawiać moich ulubionych książek. Niewiele osób potrafi zrozumieć moją postawę. A ja czytając jedną książkę wiele razy, za każdym razem odkrywam coś nowego co przegapiłam poprzednio. Kiedy omówimy książkę nie pozostaje już nic do odkrycia i książka staje się mniej atrakcyjna i nie ma się jej ochoty czytać. Przynajmniej ja tak to odczuwam.
    Pozdrowienia dla Pani Małgosi i wszystkich Księgowych!
    PS. Dawno nie pisałam, ale wyznaję zasadę „raz a porządnie”. :)

  187. Ekhm, ekhm, ktoś tu „za” Duśkę napisał, ale to nie Duśka pisała;). Neansmoins, przychylam się, rzecz jasna, w pełni do tego, co ta „inna” Duśka napisała.

  188. Czy ktoś tu przypadkiem nie zaprzeczał, że jest kopalnią wiedzy? Wspaniale, przyda mi się to bardzo! Dziękuję!

  189. O, już wiem, to będzie to:
    „O, jak dobrze byłoby dla niektórych ludzi, gdyby mogli uciec od siebie samych! Teraz sami się dręczą, drażnią, deprawują, straszą. Cóż pomoże wyprawa zamorska czy przeprowadzka do innego miasta? Jeżeli chcesz umknąć przed tym, co cię gnębi, trzeba ci być innym, nie gdzie indziej.”
    ( Seneka, „Listy moralne do Lucyliusza”).

    Mam to podkreślone i założone w książce…:)
    A więc zupełnie możliwe, że gdzieś to w „Jeżycjadzie” cytowałam. Czy nie w „Tygrysie i Róży”?

  190. To nie ten cytat, Pani Małgosiu, bo ten „mój” jest negatywny. Podróżnik nie mógł się naprawić podczas wędrówki skoro siebie w nią zabrał.

  191. Seneka, Jane?
    Czy to może być to:
    „Dokądkolwiek udamy się, wszędzie pójdzie za nami ta najpiękniejsza dwójca: wspólna natura ludzka i nasza własna cnota”.

    Duśko, dzięki. Cieszę się z tego!

  192. Zuziu to widzę, że masz tak jak ja bo ja również po przeczytaniu całej „Jeżycjady” inaczej patrzę na świat i inaczej też zaczynam myśleć i dużo rzeczy dostrzegać. A „Opium w Rosole” czytałam już kilkakrotnie i za każdym razem mi się ona coraz bardziej podoba. Ogólnie seria książek „Jeżycjada” jest świetna, czytanie jej potrafi człowiekowi od razu poprawić humor i odgonić smutki a nawet sprawić by szary i ponury dzień stał się radosny.

  193. Dobry wieczór.
    Kapeluszniczko, znalazłam coś dla Ciebie – cytat z Seneki oraz teksty prof. Tadeusza Gadacza o filozofii podróży i o podróżowaniu („Czego szukasz podróżniku”), niestety nie przesłałam sobie pliku i wszystko zostało w komputerze w pracy (ale może chociaż tak pomogę).
    Dobrej nocki. Przesyłam dla Wszystkich uśmiechy.

  194. Tak! :) Iść tyłem i śpiewać! Dzięki, Zuziu za pozytywne fluidy. Aj, ten de Mello! Ja dalej nie wiem skąd wytrzasnęłam tę przypowieść. ;) miłego wieczoru!

  195. Och,ile komplementów.Cieszę się,że się spodobał,ale ja napisałam tylko to co mi serce podpowiedziało:)

  196. Zuziu, też mi się spodobał Twój wpis. Jak to dobrze doceniać, to co się ma. I piękno wokół! Od razu człowiek jest szczęśliwy.

  197. Kochana Zuziu!
    Aż się uśmiechnęłam do Ciebie, widzisz?
    Tak mi się spodobało, jak idziesz tyłem i śpiewasz!
    I to, że każdy Twój dzień jest najszczęśliwszy. I tak właśnie napisz w pracy domowej.

    I jeszcze: bardzo się cieszę, że takiej świetnej dziewczynce podobają się moje książki. Dumna jestem z tego!

    PS. Pozdrowienia dla Twojej Pani od polskiego!

  198. Dzień dobry!
    Cóż za piękny był dzisiaj ranek!To wszystko oświetlone w jesiennym słońcu,aż się chciało iść tyłem i śpiewać.
    Na muzyce mieliśmy dzisiaj baardzo powolną piosenkę o lecie,spać mi chciało!Przecież lato jest takie wesołe,to dlaczego ten Pani napisał taką powolną muzykę,ale trzeba przyznać,była bardzo ładna.
    Z to na polskim omawialiśmy piękny wiersz Jerzego Lieberta „Początek jesieni”. Mam bardzo trudny temat na pracę domową”Opisz najszczęśliwszy dzień w Twoim życiu”Najszczęśliwszy?Każdy mój dzień jest najszczęśliwszy!Prawie każdy.Ale ja nie wiem co mam napisać.
    Wczoraj powtórzyłam sobie”Opium w rosole” na konkurs kuratoryjny i jak każda Pani książka po przeczytaniu po raz drugi spodobała mi się jeszcze bardziej!Jaka ona jest wspaniała!Jakie one wszystkie są wspaniałe!Po przeczytaniu całej serii stałam się naprawdę mądrzejszym człowiekiem,zaczęłam dostrzegać niewidoczne piękno,widoczne też,choć wcześniej niezauważalne.Już nie mogę się doczekać.Pozdrawiam i idę się uczyć „Pieśni o żołnierzach z Westerplatte”wspaniałego K.I.Gałczyńskiego

  199. Dzień dobry! A propos Kopciuszka – znalazłam sklep z odzieża używana o tejże nazwie, a ściślej – kopCIUSZEK. Nazwa jakże adekwatna, nie tylko ze względu na zaznaczony dużymi literami „ciuszek”, ale i bardzo charaktery styczna dla takiego sklepu formę pozyskiwania towaru – przekopywanie stosu fatałaszków. Jest jednak pewne ale… Nie do końca jest jasne, czy skutkiem nabycia nowego stroju będę wygladać jak Kopciuszek w łachmanach czy ten przemieniony za sprawa czarów.

  200. Ta jest rozkoszna, Beatko!

    Nutko, dzień dobry! Znam tego bluesa, Emilka nastolatka pięknie go śpiewała, grając na gitarze. Miłe wspomnienie.
    Ale piosenkę już znalazłam – dosyć zaskakującą. A pasuje.
    Udanych wakacji, miła studentko!

  201. Urocze stworzonko.:)

    BeatoS., jak dobrze Cię rozumiem!
    Ale, uwaga: koniecznie musisz przeczytać „Rok ogrodnika” Karela Capka. Znajdziesz pocieszenie!

  202. Dzień dobry!
    Jakie miłe, krzepiące, feblikowe wiadomości!!!!! Aż się prosi, żeby nadużywać wykrzykników. Nic na tę rozradowaną interpunkcję nie poradzę.
    Z tej radości (już tradycyjnie, tak jak przy poprzednich tomach Jeżycjady) wzorem Józefa obiegam stół dookoła. I to nie raz.
    Trochę mi zajęło przeczytanie wszystkich komentarzy (nawet pobieżnie) i – mimo iż piosenka już odnaleziona – napiszę o jakim tytule sobie pomyślałam. Pomyślałam o piosence SDM „Czarny blues o czwartej nad ranem”.
    Serdecznie (i jeszcze wakacyjnie) pozdrawiam
    Nutka

  203. Och, dzięki DUA:) Nasza R. przeżywa obecnie losy Kopciuszka, który „bosiom nóśkom, bez butków biega”;).

  204. Pani Małgosiu Kochana !Spoglądając z okna mojej pracowni na wrześniowe nagietki, smagliczki ,pelargonie i surfinie z żalem stwierdzam,że niedługo przeniosą się one do moich miłych wspomnień o tegorocznym lecie.Choć nie da się ukryć ,że w upały musiałam walczyć o ich przetrwanie.Zawsze przywiązuję się do aktualnych roślin w ogrodzie i niechętnie się z nimi żegnam.Podświadomie wynika to pewnie z niezgody na przemijanie(oj,dopadła mnie nostalgia jakaś już jesienna, czy coś).Dołączam się do podziękowań za „Feblika”.Zamówiłam go sobie ,jak wszystkie Pani książki pod choinkę.To u nas taka tradycja.Życzę miłego dnia.

  205. Dzień dobry, a propos DUA i jej kopalni, to przeczytałam książki o Toskanii F. Mayes i tak, jak DUA wspominała nieco „leniwa” była to lektura. Dodam jednak, że upodobanie tej sympatycznej pani do kwiatów (a zwłaszcza róż) kogoś mi bardzo przypomina:).

  206. Do kopalni mam daleko, ale dziękuję za dobre słowo, Kapelutku! :)
    Wójtowicz bardzo użyteczny i miły w czytaniu. Warto.
    Dobranoc!

  207. „Modlitwę żaby” dwa razy dokładnie przejrzałam i to nie tam. Sama już nie wiem czy nie dopisałam tych uczniów i Mistrza. Na początku w ogóle kołatał mi w głowie Sokrates… Nie wiem, ale Pani Małgosiu, jest Pani nieocenioną kopalnią wiedzy, biblioteką wręcz! :) Wiedziałam kogo pytać i po te pozycje, których jeszcze nie czytałam na pewno sięgnę. Dziękuję za chęć pomocy! Buziaki ślę i gratuluję „Feblika”!

  208. Kapelutku! To istotnie przypowieść bardzo w stylu „Modlitwy żaby” de Mello. Podobne antologie mądrości układał u nas Kazimierz Wójtowicz („Notki”., „Przyczynki” etc.). Obecność Mistrza i uczniów zdecydowanie wskazuje na strefę buddyjską lub zen.
    Ostatnio ukazał się w Polsce dwutomowy zbiór takich filozoficznych przypowiastek z całego świata- „Krąg łgarzy”, zebrał je Jean-Claude Carrière.

    Jadziu, witaj. Czytaj o „Febliku” spokojnie. Wszystko jest nadal tajemnicą!

    Natko, przyjemnie pomyśleć, że się tak uzależniłaś!

  209. Och, Jaśku, Jaśku. Ty też nie jesteś najmłodszy, bo Zuzia chodzi do szóstej klasy. Śmiejemy się z nią tylko, bo urodziłam się w dniu, który jest tylko w roku przestępnym, więc miałam urodziny dopiero 4 razy :). Bardzo lubię Łusię, jest urocza jak mało kto. Z tego co wiem, niektórzy za nią nie przepadają. Nijak nie mogę tego zrozumieć. No, muszę zbierać się do szkoły (mam na 8:55 :)!).
    Miłego dnia życzę Jaśkowi, DUA i innym drogim Księgowym!

  210. Dobry wieczór wszystkim!
    Na tę wspaniałą wiadomość natrafiłam niedługo po opublikowaniu, a tu nie wiedzieć kiedy tyle dni minęło. Ale o „Febliku” cały czas myślę i odkładam ponowne przeczytanie „Wnuczki do orzechów” na koniec wakacji (studenci odpoczywają jeszcze przez 3 tygodnie…). Na szczęście, „Jeżycjada” obfituje w książki wakacyjne, więc co 2 tygodnie mogłam spędzić czas z Borejkami.

    Cieszę się, że znowu jest tu ruch, chociaż wszystkiego nie jestem w stanie przeczytać, ponieważ padają pytania o „Feblika”, a ja lubię, gdy książka jest tajemnicą…
    Pozdrawiam Was wszystkich i życzę miłej nocy i udanego dnia!

  211. Dobry wieczór jeszcze wakacyjnie! :) Cały dzień szukam książki i autora (Internet okazał się tu całkowicie bezużyteczny), z której znam pewną przypowieść, mądrość, cytat. Nie wiem czy to jakaś przypowieść buddyjska, czy anegdota o filozofie, pół dnia przeglądam de Mello i też nic. Może pomożecie, mili Księgowi? Brzmi ona mniej więcej tak: Ludzie (uczniowie?) mówili, że jeden z ich towarzyszy był w podróży, wrócił i zupełnie się nie zmienił. Mistrz (?-nie jestem pewna) śmiał się: Jak miał się zmienić? Wszak siebie zabrał w tę wędrówkę.
    Skąd ja to znam? :)
    pozdrawiam

  212. Oj, Kris, znamy znamy, wszystko co tam na Zecchino było, od początku jego istnienia. Dla mnie to jest wspomnienie dzieciństwta (gdy byłam mała, to mi się nawet naiwnie marzyło, że się w Piccolo Coro kiedyś znajdę). Nie spodziewałam się nawet, że moje dziecię też te piosenki pokocha. Ale będę musiała sobie teraz odwyk zarządzić, bo cała ta menażeria (koty, konie, krokodyle e tutti quanti) huczy mi już w głowie dniem i nocą. Męczy mnie nawet we śnie. Tymczasem, Sowiątko co spojrzy na komputer, to się domaga, żeby mu włączyć „patataj”.

    K8, jak to miło, że ktoś o mnie w NFM-ie myślał, przynajmniej znalazłam się tam duchem :D
    Kontrafaktura to właśnie wspomniana przeze mnie „pożyczka” (parodia). Albo aranżacja, jak kto woli :)

    Słuchamy:
    G.B. Pergolesi – „Stabat Mater” (początek)
    J.S. Bach – „Tilge, Hochster, meine Sünden” BWV 1083

    I szukamy 10 różnic.

  213. Nie wiedzialam, ze wloskie piosenki dla dzieci sa tak znane tez w Polsce! Polecam zatem „Volevo un gatto nero” (pozostajac w temacie) oraz „Il caffé della Peppina” i „Il coccodrillo come fa”. :)
    (Jesli jeszcze nie znacie…)

    Pozdrawiam Ksiegowych Maluszkow!

  214. A dzisiaj zdarzył mi się może nie śmieszny ale dla mnie ciekawy zbieg okoliczności. Wszyscy znają Piękną i Bestię Disneya? Raz została wspomniana w Córce Robrojka. W każdym razie na polskim mówiliśmy o opowieści kryminalnej w której dziewczyna o imieniu Bella sprzedała narkotyk. Imię od razu skojarzyło mi się z główną bohaterką tego klasyku. A na następnej lekcji (angielski) pan kazał nam zapisać słowo beast które jak wszyscy wiedzą oznacza bestia. To również skojarzyło mi się z tym filmem. Później śmialiśmi się z koleżanką, że na następnej lekcji (bilologia)będziemy się uczyć o robakach Gastonach. Uznałem te dwie językowe lekcje za bardzo bajkowe. Pozdrawiam wszystkich serdecznie!

  215. Dziękujemy!

    Już nie mogę się doczekać książki. Czas umili mi czytanie tutejszych wiadomości. Doszłam do wniosku, że uzależniłam się od tej strony – mimo, iż rzadko piszę, czytam wszystkie posty.

    Życzę wszystkim dużo energii na tę nadchodzącą jesień :)

  216. Bardzo trafny cytat. Faktycznie, nie chodzę do 3 gimnazjum, lecz do 2 i do tego w Zakopanem. I kto jest najmłodszy;)? Swoją drogą, lubisz Łusię Pałys? Bo ja bardzo zwłaszcza jej słowotok.

  217. Dobry wieczór. DUA informacja o ilustracjach podziałała na mnie ożywczo. Feblik się materializuje:).
    Sowo P inaugurujący NFM myślą o Tobie czytając w programie: „Bach kontrafaktura Stabat Mater Pergolesiego- Sowa to na pewno wie o co tu chodzi!”

  218. Mojej koleżance się akurat „Jeżycjada” podoba i myślę, że pomału będę jej kupować i kompletować by miała własny zestaw „Jeżycjady” myślę, że taki prezent jej się spodoba ;). Nawet Pani nie wie jak ja się cieszę, że udało mi się w końcu jedna osobę zarazić swoim entuzjazmem do „Jeżycjady”. Obecnie czytam „Córkę Robrojka” i poprawia mi to humor po dzisiejszym ciężkim dniu. Miło jest sobie posiedzieć i poczytać przyjemną lekturę ;).

  219. Nicos, będziesz WSPANIAŁĄ pielęgniarką!
    Radosną i krzepiącą!
    Pozdrawiam serdecznie i gratuluję!

    PatrycjoF, pozdrawiam!

  220. DUA kochana!! Moi drodzy!!! :D
    Jejuniu jak się cieszę na nową książeczkę ! Zapowiedź brzmi smakowicie ! :D mniami mniamiiiiiii :D
    Czas płynie jak nieubłagany… dostałam się na ostatni rok pielęgniarstwa… :)

  221. Ach, na dworze już dużo chłodniej. Ale nie żałuję końca lata – w tym roku było bardzo przyjemne (podobnie jak DUA odwiedziłam Zakopane, niezapomniane wrażenia). Wydarzyła się nawet miła chwila: stałam się narzeczoną!
    Już niedługo czas wracać do auli, sali wykładowych – to już ostatni rok. Chociaż nie wiadomo, co życie przyniesie – ciągnie mnie jeszcze na inne kierunki :)
    Uściski dla moich ulubionych Księgowych,a najmocniejszy dla Autorki.

  222. Ano właśnie niedawno patrzę, a tu ktoś podszywa się pod moją Jadwisię i już miałam prostować,
    protestować, wnosić apelacje.
    Ale Życie zajęło mi czas i dopiero teraz czytam ekspiacyjne zdania.
    Chochlik to po prostu był. Miłych chochlików życzę.

  223. Chodzę do trzeciej gimnazjum, Jaśku. „A pan? Zakład, że nie, hihihi.” Łucja Pałys, Czarna polewka (dla wnikliwych, str. 257 :-D)

  224. Ooop, wkradł się mały chochlik – nie sprawdziłam dokładnie nicku i podpisałam się jako Jadwisia pod ostatnim komentarzem, tak więc ostatni komentarz Jadwisi jest mojego autorstwa.

  225. To trzymam kciuki, żeby wszystko, co w głowie, jak najlepiej przeniosło się na papier. Ku radości licznych czytelników. Też serdecznie pozdrawiam. :)

  226. A dzisiaj ladne swieto, u nas tradycyjnie zwane Matki Boskiej Siewnej.
    (mozna sobie wyszukac obraz Stachiewicza Matka Boza Siewna z serii „Legenda o Matce Bozej”, ktora to serie wspominalismy tu kiedys przy okazji swieta 2 lutego)

    „Idzie Matka Boska Siewna
    po jesiennej roli,
    wsiewa ziarno w ziemię czarną
    w złotej aureoli.
    Rzuca swe płomienne blaski
    na pola i sioła,
    Miłosierna, pełna łaski
    patrzy dookoła…”

  227. Dzień dobry, Mamo Natalki i Kuby!
    A ja właśnie, szlifując, też już sobie wyobrażam, i nawet planuję, ilustracje do „Feblika”. Winiety na początek rozdziałów będą tylko cztery. bo cztery są dni akcji.;sobota, niedziela, poniedziałek, wtorek.
    Ale pozostałych obrazków będzie sporo.
    Wracam do roboty.

    Pozdrawiam serdecznie!

  228. Sowo P., może tegoż samego autora „Quarantaquattro gatti”; dziecko zostaje przy temacie, a nawet ma go pomnożonego;)
    Jak ja mam dosyć „Czarnych jagódek”; nie moge na nie patrzeć ;(

  229. Dzień dobry! Właśnie po raz kolejny obejrzałam sobie, korzystając z możliwości tej strony, ilustracje do moich ulubionych książek. Tak piękne i pełne charakteru. I, jak zawsze, najbardziej rozczulił mnie mały Bobcio z „myszem”. :) ,Nie mogę się już doczekać tych, które będą w Febliku. :))

  230. To poczynie szczerze wyznanie: nurzajac sie przez jakis czas w klimacie francuskiej piosenki, zmeczylam sie nim odrobine, stad moze lekka moja awersja do „dramatyzmow” (a pierwsze nurzanie sie bylo jak mialam jakies 20 lat, do upadlego sluchalam „ne me quitte pas” itp)
    Ale zaznaczam, ze chodzilo mi bardziej o wizualne srodki ekspresjii, niz sam dramatyzm w ogole. O wiele bardziej przemawia do mnie wrecz nieruchome stanie na scenie artysty i sam spiew, niz wspomaganie sie bogata gestykulacja (to troche à propos Lary) No, ale przeciez przez radio tego nie widac;)
    Powyzsze nie odnosi sie do opery:)

    Milego dnia!

  231. No proszę, niektórzy tu sobie inaugurują NFM i jubileuszowe WC, a ja mogę tylko po raz setny w ciągu dnia wysłuchać na YT Il gatto puzzolone (dziecko nie ma litości). Mimo wszystko, nie żałuję, że tak jest.

    Kris, Feblikowa Panna też mi się od początku wpisywała we francuskie klimaty. Może dlatego, że ma taki paryski szyk, a może też z powodu sugestii niektórych Księgowych, że ona okaże się bliźniaczą siostrą Magdusi. Jednak najbardziej się cieszę, że ostatecznie DUA sama określa muzyczne tło powieści, bo, primo, lubię niespodzianki, a secundo, dzięki temu poznajemy lepiej muzyczną wrażliwośc autorki :)

  232. Tak, tak DUA historia krzepiąca, lecz przecież w przyrodzie nic nie ginie, ewentualnie zmienia właściciela (dobrze, że tym razem kluczyk do swojego właściciela wrócił).

    Zuziu ja też uwielbiam ogień kominka, lecz niestety nie posiadam takowego.

  233. A ja przygotowuję się do ustnej opowieści o przygodzie wakacyjnej. Muszę się zmieścić w 3 minutach. Robie postępy,3min 14 sek.!
    Ja z matematyki dostałam dzisiaj trzy plus. Ale się nie przejmuję to tylko ocena,do tego jeszcze się poprawię!
    Życzę miłej nauki Kapucynko,najmłodsza ksiegowo!
    Pozdrawiam cieplutko najmłodszych i najstarszych księgowych! Tych pomiędzy też oczywiście!
    PS Jak ja strasznie kocham zapach ognia w kominku! U mnie teraz tak pachnie! Och…

  234. Tak, Zuziu. Jestem chyba najmłodsza z wszystkich tu obecnych i w dodatku wymęczona praca domowa z matematyki. A jeszcze mnie czeka biologia i angielski! I chciałabym poczytać jeszcze ksiażkę. Nie zdażę!
    Dobranoc :)

  235. A ja w sobotę miałam całkiem nie śmieszną przygodę, a było to tak:
    Dostałam w piątek kluczyk do szkolnej szafki i schowała go do portfela. Ten sam portfel (z kluczykiem w środku) włożyłam w sobotę do torby, którą zabrałam na spotkanie klasowe. Gdy potem zamykałam torbę, zamek, zium! Wyjechał z szyn pozostawiając torbę zamkniętą bez możliwości otwarcia (jedynie po interwencji szewca). Jako że żaden znany mi szewc nie pracuje w soboty po 16:00 i w niedziele zostałam bez kluczyka do szafki! Na szczęście szafki mamy dwuosobowe więc moja szafkowa współlokatorka otworzyła mi ją dziś rano, ale po 3 lekcjach zorientowała się że i ona nie posiada kluczyka. Zbiegłyśmy więc do szatni lecz po kluczyku ślad zaginął (a szafka zamknięta, w szkole nie ma zapasowych kluczy). Gdy zrezygnowane wracałyśmy na lekcje nagle znalazłyśmy kluczyk wiszący na drzwiach kantoru woźnego! Ja odzyskałam swój kluczyk po wizycie u (zdziwionego) szewca. Cieplutkie pozdrowienia dla DUA i wszystkich odwiedzających

  236. Oj, Starosto :D
    Choć ja już chyba też. Co cztery lata. :)
    A u nas było słonecznie, lecz chłodno. Co za ulga! Jaki rześki wiaterek!
    Pozdrawiam.

  237. Tak, Gio, już ją mam, tę piosenkę! Jest dosyć niespodziewana.;) Ale pasuje!

    Anonimku, dzięki, oczywiście Twój adres mailowy wycięłam.

    Zuziu, ja tam bym chciała mieć urodziny co cztery lata.:))))

  238. Dzień dobry!
    Kapucynko,jaka ty młoda!Ale mieć co cztery lata urodziny…nie fajnie.Moja mama chrzestna ma wtedy rocznicę ślubu.

    Pani Małgosiu,tak bym chciała coś Pani polecić z tej muzyki,ale ja się kompletnie nie znam,dlatego musi Pani wybaczyć,ale ja nic nie zaproponuję.:)

    Po roku nieobecności wróciła moja polonistka,Pani bardzo rzeczowa i sarkastyczna,ale baaardzo ją lubię,do tego powiedziała nam,że jesteśmy najfajniejszą klasą szóstą.Jest za co lubić.Nie wiem tylko(i nigdy nie wiedziałam) jak pisze się jej nazwisko przez CH czy H. :)

    Tak cudownie dzisiaj Pada!
    Jaśku,ośmielę się zauważyć,że ostatnimi laty,to śnieg raczej padał na wiosnę…Choć w tym roku wróciło do normy i w drugi dzień świąt Bożego Narodzenia śnieżek solidnie przyprószył!

  239. Ach, ta piosenka miała być namiętna, czuła, porywająca.
    A może nieśmiertelne „When I fall in love”?
    A może śliczne „Let me stay” w wykonaniu Anny Jantar?

    Tak tylko rzucam, bo DUA podobno już znalazła. Bardzo mnie ciekawi, co to będzie.

  240. A ja Kapucynko, wyobraź sobie 24 grudnia:). Zabawne nie? I masz rację zima jest najpiękniejsza ze śniegiem. A gwiazdkę uwielbiam ze względu na rodzinę, dekoracje i oczywiście prezenty!

  241. To już wiem co chce na Mikołaja…
    Pani Małgosiu to najlepsze co mogło się zdarzyć…
    aha, bo ja teraz będę pisać z innego komputera, to podam swój e-mail : (—)
    Żeby Pani wiedziała, że to ten anonimek:)

  242. Tak mi się przykro dzisiaj zrobiło, Pani Małgosiu. Kiedy wracałam autobusem ze szkoły, kontrolerzy przyłapali jakaś pania na braku skasowanego biletu. Ta pani przekonywała ich, że go skasowała, ale ten kasownik widocznie nie zadziałał. Nie uwierzyli. Potem kiedy kontrolerzy z nia wysiedli, różni ludzie zaczęli z soba rozmawiać, że rzeczywiście widzieli, jak kasowała itd.
    Dlaczego jej nie pomogli? Większość ludzi to chyba tchórze.

  243. Ja lubię zimę tylko kiedy pada śnieg, Jaśku.
    Wychodzę wtedy na dwór i chce mi się biegać i skakać i śpiewać i śmiać się… ale jak tylko padać przestaje, zaraz wracam do domu, bo zaczyna być zimno, mokro i jakoś tak. Za to kocham Boże Narodzenie. Pierniczki, kolędy, zapach igliwia i śnieg. Wiele bym dała, by w tym roku spadł na święta. Wiesz, ja też urodziłam się zima, 29. lutego. Śmiesznie, nie?
    A w ogóle to nie wiem :) To ma być jakaś piosenka, której nie chce się przerywać.

  244. Droga Pani Małogisu, będę i prześlę, jak dam radę oddychać z tych emocji :)
    A z Mozartem i Sinfonią Concertante fluid – właśnie sobie słucham tego wykonania w pracy, w ramach przygotowań do koncertu wieczorem. A skąd znam to wykonanie nietrudno zgadnąć :) Dziękuję!

  245. Kochana Xymeno, dziękuję!
    Miłe to towarzystwo.:)
    Pozdrawiam serdecznie Was oboje i życzę lubej, jesiennej ochłody!

    Olala, jeśli idziesz na ten koncert, prześlij na estradę westchnienie ode mnie. Ta orkiestra, pod tą dyrekcją, plus Itzhak Perlman (skrzypce) i Pinchas Zuckerman (altówka), są autorami najpiękniejszego, moim zdaniem, wykonania Sinfonii Concertante (KV364) Mozarta.

  246. Najdroższa Pani Małgorzato, Feblik już ma miejsce przygotowane na półce M-M, czyli Musierowiczowsko-Montgomerowskiej, wszyscy na niego czekamy! Bardzo lubię wyobrażać sobie, że bohaterowie spotykają się na miłych pogaduszkach, więc książki stoją obok siebie. Podziwiam za tempo pracy przy tegorocznych upałach, ja się wspomagałam dwoma wiatraczkami – jeden mieszka pod sufitem cały rok, a drugi w okresie letnim napędza powietrze zza okna. Serdeczne pozdrowienia z deszczowej (nareszcie!) Warszawy!

  247. Dzień dobry:)
    Wspaniałe wieści powakacyjne, czekam z niecierpliwością! Jak miło, że Starosta powrócił, i w komentarzach co chwilę coś nowego :)
    Ja właśnie wróciłam z wakacji i zabieram się do pracy, a pracowity będzie to wrzesień.
    A dziś na Wratislavia Cantans sam Zubin Mehta i Israel Philharmonic Orchestra! Radość!

  248. Celestyno, dolujace? Tak, z pewnoscia, ale mowa tu o tesknocie (przesadnej, niemal totalnej, ale jak sie mocno teskni, tak sie to odczuwa). Wazne jednak, ze tekst nie jest pozbawiony nadziei, w koncu jest mowa o oczekiwaniu…

    (A jak sie jest mlodzienczo zakochanym, to wszystko sie bardzo mocno przezywa!)

    Francuskie piosenki sa czesto bardzo dramatyczne, to prawda, ale wciagaja (przynajmniej mnie), zwlaszcza muzyka, ten zmienny rytm, crescendo…

    Milego dnia!

  249. Jeszcze muzycznie. Dzisiaj we Wrocławiu rozpoczął się festiwal Vratislavia Cantans, w nowym budynku filharmonii NFM i w kościołach Wrocławia. W poniedziałek 14-tego Pergolesi Salve Regina” i nie tylko. Spiesznie donoszę wrocławskim Księgowym, że są jeszcze bilety. Właśnie kupiłam. W wybranych dolnpśląskich miejscowościach są również koncerty festiwalowe- na kilka wstęp wolny. Dobranoc.

  250. MilSz, Ano, dziękuję za miłe słówko.
    Wydawca zapowiada, że premiera 6 listopada!
    Szlifuje się bardzo przyjemnie, to najlepsza część roboty.
    Pozdrawiam serdecznie, dobranoc!

  251. Wspaniała wiadomość :) Tak miło i ciepło się zrobiło, chociaż dziś czuję już zimę. I nieco mi tęskno do tych uciążliwych upałów. Dziękuję i pozdrawiam ciepło!

  252. Nie mogę doczekać się Pani nowej książki. Będę zaglądać do księgarni w okolicach grudnia ;)
    Życzę powodzenia z doszlifowywaniem! Jestem pewna, że książka wyjdzie jak zwykle bardzo udana (ach, zimowy wieczór i dobra lektura…)
    Serdeczne pozdrowienia z Wrocławia,
    MilSz

  253. Oj, Kris, to jest strasznie mocno dolujace. Francuzi maja sklonosci do przesady w tych bardzo uczuciowych piosenkach. Mnie tez wciaga, ale tak dobijajaco:)

  254. Najbardziej lubisz Kapucynko jesień? To całkiem fajnie. Ja osobiście najbardziej lubię zimę. Może dlatego że jest sporo czasu wolnego no i mam wtedy urodziny. Poza tym zima posiada coś co inne pory roku mają w bardzo małych ilościach…śnieg! Jest przecudowny, można w nim kopać, budować z niego norki, lepić bałwany, zjeżdżać po nim np. na sankach, bić się nim lepiąc z niego śnieżki i tyle innych rzeczy! Poza tym zimą jest tak pięknie gdy promienie słońca oświetlają łąki i nieodśnieżone drogi. A nocą jest tak tajemniczo…A w ogóle o jakie piosenki chodziło Pani Małgorzacie?

  255. A moze cos z piosenki francuskiej, np. „Je suis malade”?
    W wykonaniu meskim (Serge Lama) lub kobiecym (Lara Fabian) – sa tez inne wykonania.

    Mnie bardzo wciaga.

    Pozdrawiam z Wyspy, dzis nieco chlodniejszej! (Uff)

  256. Dobry wieczór!
    Drodzy Księgowi, czy zauważyliście, że ostatnio bardzo szybko robi się ciemno? Już teraz zmierzcha.Bardzo się z tego cieszę. I z tej pogody również.
    Już nie mogę sie doczekać październikowych, wieczornych spacerów, kiedy to wiatr (mój żywioł) rzuca mi w twarz kolorowe liście, a niebo chmurzy się nade mna i nie jest w stanie mi nic zrobić, bo ja się deszczu nie boję. Wtedy to pojedynczy przechodnie moga ujrzeć tylko Jesiennego Ludka opatulonego w pomarańczowy płaszczyk z powiewajacym zielonym szalem a nie (jak zwykle) małpkę Kapucynkę na gałęzi. Trochę przesadziłam z tym pisaniem, ale jesień to chyba moja ulubiona pora roku, no i wiosna.

  257. Tak Jas, a każdy liczący się malarz miał swoich uczniów, którzy uczyli się malować w identycznym stylu. Bardzo to było przydatne, gdy potrzebne było malarstwo wielkopowierzchniowe :)

  258. I ze mną.
    Ja się zaczytuję przy gotowaniu. Mam w pokoju obok kuchni stosik lektur i wykorzystuję czas gotowania ziemniaków (20 min.) na czytanie. Bywa, że czytanie wygrywa z ziemniakami.

  259. He,he, nie, nieszczególnie dobrze. zasiedziałam się, dobrze się pracowało. O wpół do trzeciej skończyłam pisać. Potem długo jeszcze układały mi się w głowie dialogi, głowa nie chciała się wyłączyć. Taka intensywna praca ma wiele zalet, ale ma i wady.
    Na szczęście zawsze mogę się wyspać rano.

    Różo, dziękuję! Pozdrawiam mile!

  260. Czy dobrze Pani spała, Pani Małgosiu? Przez pół nocy chyba gościłam w Pani domu z Kapucynka, rozmawiałam z Pania, Panem Musierowiczem, oglādałam okolice. Rzecz jasna w snach, długich i sugestywnych.

  261. Dzień dobry:)

    Pani Małgosiu, jeśli chodzi o muzykę, to pozwolę sobie polecić płytę „Kruchy świat, kruche szkło” Grzegorza Turnaua, opiera się na tekstach wspomnianego K.I. Gałczyńskiego, którego sama też wielbię :) Płyta wspaniała, polecam z całego serca!

    z życzeniami miłego dnia -Róża

  262. Sowo P. wiedziałam, że pokażesz swoją klasę! „Wiedziałem, że w tym hobbicie kryje się więcej niż sam przypuszcza… „. Dzięki. Pieniędzy z tego zawodu może nie ma, ale potrzeba jest, zwłaszcza dzisiaj, „nie samym chlebem…” .
    W plastyce było jakoś tak, że artyści jeździli do Włoch i tak zachwycali się wspaniałą sztuką, że robili to samo, a wiadomo, że w wykonaniu innej osoby wychodzi coś nowego. Przez to chyba tak szybko i wspaniale rozwijała się wtedy sztuka, bo ludzie uczyli się od innych i rozwijali. To było coraz lepsze, jest na co popatrzeć!
    Pytałam, kiedyś pewną świetną malarkę, czy nie boi się plagiatów, a na przykład, gdybym ja zaczęła malować tak, jak ona (zawsze byłam bezczelna)? Ona zaśmiała się i powiedziała, że nikt nie maluje tak samo i zawsze wychodzi coś innego, po prostu nie da się tego zrobić. Nie widziałam jeszcze świetnych plagiatów, to nie ma się czego obawiać, zresztą czy to ważne?
    Czy da się podrobić Jane Austen?
    Myślę, że w czasie, gdy był barok ludzie tak krótko żyli (średnio ok. 40 lat), że śpieszyli się, by zrobić coś pięknego i nie mieli czasu, by zabezpieczać mienie, które i tak zaraz mieli zostawić na tym świecie.
    Kiedyś jedna wykształcona osoba powiedziała mi po obejrzeniu pięknej międzynarodowej wystawy malarstwa barokowego w Muzeum Narodowym (do której robiła tłumaczenia), że wszystkie krajobrazy są takie same, same plagiaty. Tak mnie to zaskoczyło, bo tego nie zauważyłam i rzeczywiście z tyłu był krajobraz, z przodu droga i postacie w czerwonych ubraniach. Pomyślałam: a po co zmieniać kompozycję na siłę, przecież ta jest świetna i jest w niej jeszcze tak wiele do powiedzenia. Chyba pomyślałam jak człowiek baroku.
    Swoją drogą, droga, jest przepięknym symbolem, a bywa różna, każdy musi ją przejść (tę życiową), i oglądać piękne krajobrazy lub nic nie widzieć oprócz drogi-też dobrze. To warto zobaczyć w obrazach, każdy artysta ma inną.
    A jak się człowiek w nią wpatrzy, to zobaczy życie człowieczka, który ją namalował.
    Były też na tej wystawie obrazy Rubensa, jeden był kopią Tycjana, wprost genialny! Na własne oczy widzieć warsztat Rubensa z odległości pół metra! Tu kompozycja nie była aż tak istotna, ale ta gama kolorystyczna, co można zrobić z kilku olejnych farb, „nie do wiary”!

  263. Gałczyński.
    „Gdy lato zaczyna płowieć” etc – mnie też się dziś ten wiersz kołacze po głowie.

  264. Lato, jakże cię ubłagać?
    prośba jaka? Łkaniem jakim?
    Tak ci pilno pójść i zabrać
    W walizce zieleń i ptaki?

    Ptaków tyle. Zieleni tyle.
    Lato, zaczekaj chwilę.

    Skad cytat kochani Księgowi?

  265. Zobaczymy, jaka to piosenke Pani znalazla:)

    A mnie kolacze sie po glowie spiewanie w stylu Kath Bloom (np.Come Here), albo cos Joan Baez, albo pani spiewajacej w Madredeus (ten dzwieczny glos, np. Ao Longe o Mar), albo Ariana Savall (Yo m’enamori d’un aire)
    Oczyma wyobrazni widze jazde samochodem, w upalny dzien, i z radia piosenka.

    Ale oczywiscie, nie znamy sytuacji z ksiazki, i w ogole co to ma sie dziac. Ekscytujace to oczekiwanie:)

    Pieknej niedzieli!

  266. Och, to prawda jesień idzie rady na to nie ma. Ale ja jesień też lubię, można z herbatką zaczyć się z ciekawą ksiażką (sprostowanie: niestety często podręcznikiem) i tak siedzieć, a co tam!

  267. Byłam przekonana, że chodzi o melodyjkę, która uwiesi się człowieka i za nic nie chce go opuścić. Ale i tak dobrze, że nie zapodałam pioseneczki ,która ostatnio się mnie uczepiła gorzej rzepu. Chętnie bym się jej pozbyła, bo jest – delikatnie mówiąc – męcząca. A jest to „Jesteśmy jagódki, czarne jagódki/ Mieszkamy w lesie zielonym/Oczka mamy czarne, rączki granatowe/A sukienki są zielone i seledynowe/ itd. itd…. Jedna z ulubionych Asi i Zosi.

  268. Hi,hi, Mamo Isi!
    K8, dzięki, i oczywiście masz rację, bogaty to wachlarz.
    Chyba nie musimy się przejmować gustami najmłodszych, chodzi o przypadkowo zasłyszaną przez radio samochodowe piosenkę o takich przymiotach. Wcale nie musi być w ich guście, wystarczy, że zadziała!
    I chyba coś właśnie znalazłam.

    Dzień dobry wszystkim, u nas niespodziewany koniec lata, wicher wieje, „leci liście z drzewa, co wyrosło wolne”. W ogrodzie żółty dywan pod lipą.

  269. Dopiero teraz do mnie dotarło, że Starosta szuka „piosenki namiętnej, czułej i porywającej”. No to moje kandydatury pasowały jak ulał;)))) Szczególnie te szantowe.

  270. Dzień dobry. Urządziłam zabawę w przesłuchiwanie propozycji muzycznych Księgowych. Jaka różnorodność! Nieśmiało proponuje CCR „Fortunate son”, chociaż młode pokolenie bohaterów Jeżycjady może być o 7 lat świetlnych od tych muzycznych klimatów.

  271. Dziękuję za propozycje. Oczywiście Sowa ma rację. To wszystko zależy od sytuacji.
    To właśnie wezmę pod uwagę.
    Tak, Celestyno, mam „Krzyże i miecze” w dwutomowym wydaniu „Poezji zebranych” Wierzyńskiego (Wydawnictwo Łuk, Białystok 1994). Ale kupiłam też kiedyś w antykwariacie osobny tomik, i podarowałam córce, która zbiera pierwsze wydania poezji.

    Dorotko, dziękuję za miłe słowa!

    Jane, dziękuję za piosenkę. Dobranoc!

  272. Pani Malgorzato, pytanie na inny temat: czy jest Pani moze w posiadaniu tomu Wierzynskiego „Krzyze i miecze” ?

  273. Zawód piękny i szlachetny, przyznaję. W dodatku polega głownie na czytaniu interesujących książek i słuchaniu jeszcze bardziej interesującej muzyki, a potem na opowiadaniu tego innym. Czyż to nie wspaniałe zajęcie? Ma tylko jedną, zasadniczą wadę: szalenie trudno w nim o zatrudnienie :)

    Znalezienie piosenki, która zniewala jest zadaniem równie trudnym, bo każdemu z nas podoba się co innego. W dodatku, najczęściej to subiektywne wrażenie powstaje pod wpływem okoliczności w jakich się słucha piosenki, a z czasem każda, nawet najpiękniejsza, powszednieje.

    Słuchane na dobranoc:

    Leo Delibes – „Sous le dome epais”

    Słodkie. Wciąż lubię.

  274. Ojejej, jak bardzo się cieszę, że „Feblik” będzie do przeczytania już w tym roku! W wakacje też (jak inni) odświeżałam Jeżycjadę, bo to zawsze gwarancja fantastycznej lektury. Zdarzyło mi się nawet w te wakacje porozmawiać z księdzem o Pani książkach (pytając mnie co robię, odpowiedziałam, że czytam książki, a na pytanie jakie, odpowiedziałam, że tradycyjnie Jeżycjadę) i też je bardzo chwalił. Dodał też, że jego mama i siostra są Pani fankami. Trzeba przyznać, że pracuje Pani bardzo solidnie i za to serdecznie dziękuję. Jest Pani niesamowita! :) Pozdrawiam serdecznie i życzę miłej pracy :)

  275. Piosenka namiętna, czuła i porywająca? Jeśli można, moja propozycja to : Eva Cassidy „Songbird”.

    Przesyłam dobre myśli na dobrą noc.

  276. O juz ostatnia propozycja Zucchero „Così celeste” lub „Occhi” w zaleznosci od sytauacji obie piekne:-)I ten wloski taki romatyczny, slucha sie i slucha i marzy:…

  277. Dobry wieczor:-)
    A moze by tak „Wish You were here” albo „Just a perfect day” Lou Reed, mimo wsystko mnie sie bardzo podoba:-)

  278. Dziękuję! Pozdrawiam, Jadwisiu! Pozdrawiam, Madziu! Mamo Isi, KokoszaNel!
    Piosenkę o Portofino pamiętam.
    Ale nadal szukam. Wszystko nie to!
    Nie szkodzi, znajdę.

  279. Jest taka piosenka przecudnej urody, której nie można przestać słuchać, nucić, podśpiewywać itp.
    To jest „Miłość w Portofino”, stara i piękna, któż jej nie śpiewał ale dla mnie najpiękniej brzmi w wykonaniu
    Magdy Umer.
    Witam Pani Małgosiu, bardzo się cieszę, że następna powieść w toku, czekam niecierpliwie bo kocham wszystkie Pani
    książki i wszystkie Pani mądre i dobre myśli.
    Pozdrawiam najserdeczniej .

  280. A z rzeczy, których słuchałam w kółko doprowadzając rodzinę do obłędu przypomniałam sobie Sarah Brightman & Andrea Bocelli – Time to Say Goodbye ;)

  281. Tears in Heaven Erica Claptona – piękne. Dodałabym Antoniny Krzysztoń „Perłową łódź”, Wolna Grupa Bukowina –
    BUKOWINA 1, Elżbiety Adamiak „Jesienną zadumę”, Leszka Długosza „Śpieszmy się kochać”.no i oczywiście parę szanty – chociażby „Cholerny sztorm”, którego wyliczanki Asia i Zosia już dobrze znają;) „Płyńmy w dól do starej Maui” w wykonaniu grupy Mechanicy Szanty też jest niezłe (w tle jest baryton, którego pozazdrościł by Podsiadło;)

  282. Fairy Tale (When I Get Over You) Randy Crawford – piękne, dzięki Celestyno :)
    Pozdrawiam z pracy, jeszcze tylko 12 godz i do domu :p

  283. Sowo,ależ mnie tym zainteresowałaś!Jaka ty mądra.
    Naprawdę musisz mieć ciekawy zawód,a jaki to zawód?:)

  284. Jesli chodzi o piosenki, ktore trudno przestac sluchac, to swego czasu mialam taka, troche patetyczna, albo tak ja zapamietalam.
    To byla Fairy Tale (When I Get Over You) Randy Crawford. Chyba ze wzgledu na magnetyczny, czysty glos wykonawczyni.

  285. Bardzo się cieszę! Jak tylko książka dojdzie do Sandomierza to zabieram się do czytania :) Serdecznie pozdrawiam

  286. Jeśli chodzi o piosenki – „Tears in Heaven”. Uwielbiam. Utwór z tragiczną historią w tle. A jednak na mnie działa zawsze jak balsam.

  287. A może, Gio? Kto wie?
    Chociaż szukam raczej piosenki, której nie można przestać słuchać. Jeszcze nie znalazłam odpowiedniej.

    SowoP, dziękuję za wspaniały wykład!
    Zawsze tak ciekawie piszesz.
    Ech, piękny masz zawód!

    Just, SŁoneczna Marto, witam was mile i ściskam.
    I lecę do roboty. Czasu mało!

  288. Pani Małgosiu, taki motyw muzyczny mi się przypomniał: Domenico Zipoli, Aria z Suity F-dur. A może się przyda? :-)

  289. Zupełnie osobną kwestią jest to, że dawne epoki były pod względem muzycznym bardzo jednorodne stylistycznie. Komponować należało wg ściśle określonych reguł, których nie wolno było łamać, a wszelkie nowinkarstwo było trudno akceptowalne. Oczywiście kompozytorzy nagminnie wychodzili poza te reguły, i dobrze, bo inaczej do dnia dzisiejszego słuchalibyśmy utworów wyłącznie w stylu Palestriny albo Bacha. Ale to dopiero bliższe czasowo nam epoki wprowadziły u kompozytorów potrzebę oderwania się od istniejącej tradycji i tworzenia nowego, indywidualnego stylu czy języka muzycznego. Dlatego też, gdy słuchamy baroku niezbyt intensywnie, możemy odnieść wrażenie, że wszystko jest identyczne, słyszymy Bacha u Haendla i odwrotnie. Dopiero częste słuchanie pozwala nam odkryć różnice jakie istniały, nie tylko między poszczególnymi kompozytorami, ale i stylami narodowymi.

    A, jeszcze przypomniało mi się, że w Koncertach Haendla są zapożyczenia ze Scarlattiego. Domenico Scarlatti „pojedynkował” się muzycznie z Haendlem, Scarlattiego uznano za lepszego klawesynistę, a Haendla za lepszego organistę. Skądinąnd ciekawa postać ten Scarlatti. Ale już się nie mądrzę więcej.

  290. Pani Małgosiu:) Na stronie Akapitu jest informacja, że ” Feblik” będzie 6.11. :) Czyli miesiąc wcześniej niż Pani zapowiadała?:) To jeszcze cudowniejsza wiadomość:)

  291. Drugi powód, powiedzmy, że bardziej szlachetny, to pewna forma dialogu z istniejącą już muzyczną spuścizną, dobrze rozpoznawanym kanonem dzieł. „Ładną melodię skomponowałeś, zobaczmy, czy uda mi się opracować ją lepiej” ;)

    Wśród wielu innych powodów, kopiowano też dla zabawy albo wyzwania. Gdy ktoś starał się o miejsce kościelnego organisty, musiał umieć improwizować fugi na zadany temat. Świetnym przykładem muzycznego wyzwania jest „Musikalische Opfer” Bacha – cykl kanonów i fug napisanych do tematu zadanego Bachowi przez Fryderyka II.

    Jeśli chodzi o Haendla – obecnie uważa się go za nawiększego Pożyczalskiego baroku. Doliczono się ponad 20 kompozytorów, od których pożyczał, ale czy kopiował też od Bacha, tego nie wiem. I dlaczego to robił, też nie wiem. Polecana przeze mnie aria pochodzi z kantaty „Apollo e Dafne”, ale nie znam jej na tyle, by móc się wypowiedzieć o znajdujących się w niej ewentualnych zapożyczeniach.

  292. Dzien dobry wszystkim Ksiegowym i Pani Malgosi! Ciesze sie, ze tak wielu czytelnikow czeka ma „Feblik”, umilajac sobie ten czas odswiezaniem Jezycjady ( sama to robie :)).Im wiecej niewyjasnionych zagadek ( postac na okladce ), tym wiekszy apetyt na ksiazke.
    Ciekawa ta wakacyjna opowiesc Celestyny ; burze na wsi napawaja wieksza trwoga niz te w miescie.
    Pozdrawiam ze slonecznego juz Rzymu!

  293. Wczoraj wieczorem usnęłam razem z synkiem, więc dopiero teraz mogę wrócić do kwestii poruszonej przez Jas.

    Otóż w baroku, kiedy nie istniało jeszcze prawo troszczące się o własność intelektualną, taka praktyka wykorzystywania w własnych utworach cudzych kompozycji lub dawnych swoich była bardzo powszechna. Dziś powiedzielibyśmy, że to jest plagiat lub autoplagiat (a w najlepszym razie, ubogość własnego talentu), ale wtedy inaczej na to patrzono. Inne też były przyczyny tego zjawiska: poza przypadkami zwykłej kradzieży w celu osiągnięcia zysku (bo i to się zdarzało), istniały dwa istotne powody tych (auto)zapożyczeń lub parodii- bo takim słowem dziś operują muzykolodzy, by nazwać to zjawisko. Po pierwsze, brak czasu. Kompozytor zobligowany do napisania dużego dzieła (opery, kantaty) z tygodnia na tydzień stawał przed nie lada wyzwaniem, nawet jeśli był tytanem pracy czy geniuszem. Wyobraźmy sobie, że DUA musi co tydzień opublikować nową część Jeżycjady, pisząc ją po nochach (po całym dniu pracy) ręcznie, w blasku świec. :)
    Żeby jakoś ułatwić sobie to zadanie wykorzystywano albo swoje własne stare kompozycje, albo „pożyczało” się to i owo od innych kompozytorów, tylko opracowując na nowo stosowny fragment. Tak było np. z operą „Bajazet” Vivaldiego, którą polecałam przed wakacjami, gdzie pojawiają się arie zaczerpnięte od 3 innych kompozytorów, m.in. arie Giacomellego, pisane dla Farinellego. A to dlatego, że opera była w baroku swoistą formą rozrywki, gdzie liczyły się najbardziej popisowe partie śpiewaków, scenografia, efekty specjalne, a nie wysoka intelektualna praca kompozytora. Czasem można by wręcz powiedzieć, że była to bardziej „praca zbiorowa pod redakcją” niż oryginalny utwór.

  294. Huhu..a może to córcia Gieniusi-Orelki? Ta starsza, Gabrysia? Te oczka, te włosy…Fajnie tak zgadywać. A potem przekonamy się, że UA zaskoczyła nas wszystkich!!

  295. Tak, Jaśku! Właśnie mi uprzytomniłeś, że to prawda: w tej chwili jestem jedyną osobą na świecie, która to wie.
    Śmieszne, co?

    Mamo Isi, absolutnie rozkoszne to chwile. Polecam „Powiastki” Beatrix Potter.

  296. U nas w domku też zaczęło się czytanie „Plastusiowego pamiętnika” oraz „Przygód krasnala Hałabały”. Jaka to radość patrzeć, jak takie maleństwa chłoną każde słowo:)

  297. Nie, ja raczej myślę, Jaśku, że to bliźniacza siostra Magdusi, a to dlatego, że na stronie 150 w „Sprężynie” jest napisane: „(Dmuchawiec) pokazał im kolorowa fotografię bliźniaczek, niezbyt do siebie podobnych(…)”. Może moje twierdzenie nie jest słuszne, ale kto wie? Chyba tylko sama Autorka.

  298. Alez sie ciesze:) Zupelnie przez przypadek, sprawdzajac „co tam, panie….” trafilam na transmisje online z inauguracji narodowego czytania „Lalki”. Polecam!

  299. Znalazłam,to Pałac giebułtowski,wzniesiony w latach 1661-1665 przez właściciela wsi Christopfa von Uchtritz

  300. Dzień dobry!
    Celestyno,jaka wspaniała historia!

    Ja kiedyś myślałam,że bohaterka „Feblika” to może być wnuczka pana,do którego babcia Dorotki czuła kiedyś feblik.Ale moje przypuszczenia chyba są baaardzo błędne.:)

    Podczas wakacji razem z rodzinką natrafiliśmy na ruiny starego pałacu.Nie brakowało żadnych ścian itp. , ale okna były zabite deskami,a a ogród niesamowicie zarośnięty.Pałac znajdował się za wzgórzu,tak więc panorama była również niesamowita.Nielegalnie weszliśmy na ten teren,ponieważ był oznaczony jako prywatny.Zajrzeliśmy nawet do środka,choć to wszystko groziło zawaleniem,więc nie weszliśmy.Z sufity chyba spadł tynk itp.,bo mnóstwo takich rzeczy leżało na podłodze w ogromnym holu.To było niesamowite.Wyobrażałam sobie wtedy jak po tym ogrodzie przechadzały się dostojne damy.Pałac ten nie był duży jak na pałac,ale tak pięknie to wszystko wyglądało w tym zarośniętym ogrodzie. Niesamowite!

  301. Ach!! Co za wiadomość z tym „Feblikiem”! Jaka radość. : ) I to z takim opóźnieniem, bo nadal bez Internetu jestem, korzystam z niego okazjonalnie. Ileż będzie do nadrobienia tutaj niedługo. Pozdrawiam Was serdecznie i ślę uśmiechy wdzięczności do Pani M.M.!

  302. Pod Krakowem, pod Krakowem.

    Pozdrawiam goraco! Dobranoc.

    P.s. Dzisiaj spacerowalam sobie w okolicach katedry, wyobrazajac sobie trase Laury i Adama. Z placu Palud, na ktorym znajduje sie Ratusz miejski, stroma ulica, wychodzi sie zadaszonymi, drewnianymi schodami do katedry. Na tej uliczce dopiero dzisiaj zauwazylam (i sfotografowalam) salon pieknosci „Laura”.

  303. Znam gospodarza pewnego dworzyszcza?! A to ci zagadka!
    Pod Krakowem czy pod Lozanną?
    O, ale fajną miałaś przygodę, CeLestyno!

  304. Awaria pradu!
    Tego lata przezylam chwile grozy. A bylo tak: w czasie wakacji kilka dni spedzilam z siostra i rodzinnymi dziecmi kilka dni w pewnym dworzyszczu (dom zostawiono pod opieka mojej siostry, gdyz gospodarze- nawaisem mowiac, zna Pani gospodarza:)- wojazowali). Po przemilym dniu, kiedy pomachalismy na pozegnanie wracajacym do miasta gosciom (wlasnie odbyly sie urodzinki jednego z dzieci), zerwala sie potezna burza. Szybko pozamykalysmy okna, drzwi, zapedzilysmy dzieci pod prysznice, gdy nagle rozblysly potezne blyskawice, pioruny walily, i zgaslo wszedzie swiatlo. W panice zaczelysmy po omacku i chaotycznie probowac dostac sie do lazienek (duzy, nieznany dom!), zeby najpierw uspokoic dzieci, ktore pozamykane w lazienkach zostaly bez swiatla. Balysmy sie, ze zaczna wszystkie naraz wrzeszczec. Kiedy ten pierwszy etap udalo sie opanowac, rozpoczely sie poszukiwania swiec i zapalek. Troche to trwalo. W koncu dzieciom udalo sie dokonczyc wieczorna toalete, nam zgromadzic mnostwo swiec w ogromnej kuchni, i zaczelo sie dosc dlugie wieczorne, mile posiedzenie, z roznymi opowiesciami. Strasznymi tez, bo jakzeby inaczej przy takiej okazji:)
    Ogromne spustoszenia wokol domostwa ta burza wtedy poczynila. Cale przedpoludnie nastepnego dnia zgarnialismy polamane galezie w ogrodzie, duzo pieknych, starych drzew ucierpialo.

  305. Dobry wieczór !
    Właśnie uporałam się ze wszystkimi wpisami powakacyjnymi, ach jak miło i jeszcze „Feblik”.
    Znalazłam też od DUA uściski. Dziękuję bardzo i nieśmiało odwzajemniam.

  306. Cała przyjemność po mojej stronie, kochana DUA. Cieszy mnie możliwość podzielenia się z panią naszą radością. Dziękujemy za dobre, miłe słowa i myśli.

  307. Natalix, sama się dziwię, ile wydarzeń się kryło w tych kilku dobach. A pamiętasz wielką awarię prądu, o której pisała Dorota do mamy?
    He, he, he…! Ładnie się dała wkomponować i wykorzystać. Ta awaria, oczywiście.

  308. A to dopiero, Magpie! Nekla!
    Dziękuję za przesyłkę: obejrzałam z największą przyjemnością. Jakie dobre, miłe twarze!
    Raz jeszcze : hura!

  309. Dobry wieczór!
    Niestety mam chyba za dużo na głowie – zapomniałam o audycji… Bardzo żałuję. Musiałam wypakować całą szafę z książkami, bo półki nie wytrzymały ciężaru. Ale mąż naprawił i książki już są na swoim miejscu.
    Z zainteresowaniem przeczytałam wzmiankę o Nekli: moja ciocia i babcia tam mieszkają; i rodzina babci po mieczu pochodzi z tej miejscowości. Babcia miała dar opowiadania zabawnych historyjek ze swego dzieciństwa, część rozgrywała się właśnie w przedwojennej Nekli. Bardzo lubiłam słuchać tych opowieści.

  310. Jaśku! Widzę, że naprawdę pilnie się przyglądasz moim obrazkom!
    Chętnie bym Ci powiedziała, kto to, ale… ale nie powiem.
    Wszystko będzie jasne już od pierwszej strony „Feblika”! A kuku!

    Karikari, dobry wieczór, Królowo Gór Polskich! (jak to dobrze znać prawdziwą królową!). Odfajkowuję! Cieszę się!

  311. O jejku, tak się cieszę, że Feblik będzie opowiadał właśnie o tych wydarzeniach! Mam w głowie całą masę scenariuszy, jeśli chodzi o ciąg dalszy wydarzeń we Wnuczce do Orzechów i nie mogę się doczekać, kiedy przeczytam książkę i dowiem się, czy dobrze zgadywałam :)
    Spodziewam się dużej dawki dobrego humoru, mnóstwa śmiesznych sytuacji i tej niezapomnianej atmosfery rodziny Borejków, za którą się tęskni jak za własną :)
    Pozdrawiam i dziękuję za wspaniałe książki, które uwielbiam czytać, kiedy tylko mam chwilkę wolnego czasu <3

  312. Tak, Kapucynko widziałem twój komentarz pod wpisem o bohaterce jakże teraz wyczekiwane przez wszystkich Feblika. A czy tobie również wydaje się że to raczej Kasia? Bo Magdusia na okładce ma brązowe oczy i inny nos (co do ostatniego nie umiem dokładnie powiedzieć bo bohaterka stoi przodem)a siostra bliźniaczka (nie pamiętam imenia) raczej jet taka sama. Pozdrawiam serdecznie!

  313. Dobry wieczór!
    Proszę i mnie odfajkować na powakacyjnej liście obecności.
    Dołączam do gromady czekających z największą radością na „Feblika”.
    Ponadto proponuję umieszczenie Pani w Sèvres jako wzorzec pracowitości.
    To takie miłe zobaczyć tu tyle miłych, znajomych „twarzy” – tęskniłam za Księgowymi prawie tak samo jak za Starostą. Lubię Was! :)

  314. Zuziu 12 dziękuję, gdyby nie Ty zapomniałabym o tej audycji. A tak posłuchałam sobie z radością.
    Tak miło posłuchać naszej Adminki.
    Całus dla Zuzi, Adminki i Starosty :-)

  315. (…)Poddana arbuzacji
    zbuntowała się gruszka,
    jak sądzę, nie bez racji,
    bo powstała garbuszka.

    Julian Tuwim
    Słowocowe hybrydy

    A Konferencje – jak najbardziej:)
    I masz rację, Żuziu; gruszki na wierzbie powinny zostać dodane do zestawu.

  316. Nie tylko Tobie, Jaśku! Już to nawet kiedyś napisałam :)

    Ach, wiem, wiem Pani Małgosiu, tylko ja taka niecierpliwa jestem. No, a teraz siadam do angielskiego, bo dużo pani zadała.

  317. A czy tylko mi dziewczyna z okładki kojarzy się z którąś z córek Ogorzałków. Głównie przez ten nos śliczny i oczy.

  318. Brawo, Zuzia!

    Tak, Konferencja pyszna. Numer 4.

    Kapucynko, przebóg, jeszcze nie skończyłam „Feblika” porządnie.
    Zobaczymy, co będzie dalej!

    „Od Iny gruszki
    zjadł do poduszki,
    wyciągnął nóżki
    i chrapie już”. (Boy)

  319. Dzień dobry DUA!Dzień dobry księgowi!
    Jaki miły dzień,na początku było bardzo miło w szkole,potem wracałam piechotką ze szkoły,szczęśliwa w słońcu,choć przez kałuże,rano nareszcie padało,a teraz jeszcze się okazuje,że”Feblik”będzie wcześniej,a do tego takie przyjemne tematy o gruszkach tutaj.Jak ja uwielbiam tu zaglądać!
    Och,zaraz chyba znowu będzie padać.Jak to dobrze,lubię deszcz,zwłaszcza po takiej suszy.
    Pozdrawiam
    PS Kto by pomyślał,że to już piątek!I znowu wakacje,tym razem nie dwumiesięczne,ale dwudniowe

  320. Dzień dobry!
    Dzisiaj taki dzień pod deszczowa chmurka, nie sadzicie? W szkole się tego nie zauważało. Nawet lepiej jak słońce nie wpada do sali przez okna i nie razi wszystkich w oczy.
    Pani Małgosiu! Mam ambitne plany na ten rok. Zamierzam spotykać się raz w tygodniu z przyjaciółka i się uczyć do przeróżnych testów. Jutro pierwsze spotkanie!
    Mam takie nieśmiałe pytanko do Pani. Muszę, po prostu MUSZĘ się upewnić, czy tak jest. Otóż: będzie jeszcze następna część Jeżycjady???
    Po „Febliku”??? Jak już Pani odpocznie, w czym nie zamierzam przeszkadzać oprócz wpisów na KG???

  321. O, dzięki za ranking:)
    Klapsę bardzo lubię, ale niestety, drzewo było stareńkie i uschło. Zostały nam w ogrodzie ulęgałka i bergamuta. Ulęgałki w ogóle nie lubię, a bergamuty mają tak zdecydowany smak, że raczej nadają się na zaprawy w occie. Nie znam bery i bardzom jej ciekawa; muszę się popytać na rynku.

  322. A Konferencja? :)

    Jas, wytłumaczę sprawę wieczorem. To szeroki temat, a teraz Sowiątko odmawia drzemki. Idziemy na spacer.

  323. Gruszka to zacny, staropolski owoc, więc i przysłów o niej sporo:
    Nie zaśpi gruszek w popiele, kto rano bywa w kościele ( z czego wynika, że w dawnej Polszcze gruszki piekło się w popiele jak teraz ziemniaki; pewnie te twarde jak kamień odmiany)
    Diabeł zje i niedopieczoną gruszkę
    Nie wszystkim gruszki, drugim jabłka (gruszki były wyżej cenione)
    Po gruszce się napić, a po jabłku miłą obłapić
    Od gruszek boli brzuszek.
    Za czapkę gruszek (= prawie za darmo)
    Włożył Bóg duszę w gruszę – „o człowieku nieporadnym, niezdarze”
    Kochaj jak duszę, a trzęś jak gruszę
    Na gruszy diabeł najprędzej dobierze się do duszy
    Objawiła się fajka na gruszy (o jakiejś bzdurnej sensacji)

  324. JoannoL, dzień dobry!
    Dziękuję za miły wpis. Zawsze jednakowo się cieszę z takich wyrazów sympatii!
    Zdrowie dopisuje, i owszem, dzięki. Chęci do pracy też sporo. No, zobaczymy, co to będzie. Na pewno będzie, jak ma być. ;)
    Pozdrawiam serdecznie!

  325. Jas, zabawne, że o to pytasz: fluid. Dla potrzeb „Feblika” dowiedziałam się, że : „w Nekli (woj, wielkopolskie) zachował się dwór, należący do Żółtowskich oraz dawna stajnia i powozownia. Do dworu przylega park z zabytkowymi drzewami, m.in. z jedną z najstarszych w Polsce grusz – Józefinką liczącą niemal 220 lat!”

  326. Jeśli chodzi o Wdzydze Kiszewskie, to w skansenie jest ciekawie przedstawiona genealogia wzoru kaszubskiego. He, he. Nie daleko, bo w miejscowości Wirty koło Zblewa znajduje się Ogród dendrologiczny, powstał jeszcze w XIX wieku i jest to najstarszy Leśny Ogród Dendrologiczny w Polsce. Podobno jest tam przepięknie wiosną. A koło Przywidza ponoć znajduje się stara jabłoń, na której ktoś zaszczepił 50 innych gałęzi drzew. Nasz znajomy z tamtych stron (ostatnio krążymy po tamtej okolicy) ma ok. 150 gruszę, która rodzi fajne gruszki. Ciekawe jak długo żyją grusze, bo jabłonie mniej więcej tyle co człowiek, to znaczy ok. 80 lat.

  327. Sowo, jak słucham koncertów Haendla to słyszę tak jakby fragmenty utworów Bacha, co to?
    Kiedyś słyszałam, że Bach wklejał czy przerabiał utwory i tematy Vivaldiego i innych, bo taka była kiedyś tradycja, i to słychać, a tutaj też, czy mi się zdaje?

  328. Pani Małgorzato, Jeżycjada w moim życiu jest od dawna, żeby nie powiedzieć od zawsze. Bawią, uczą, wzruszają i śmieszą. W Pani książkach znajduję pocieszenie w gorszych chwilach. Wspaniale przedstawione postaci. Uważam, że Pani książki powinny być lekturą obowiązkową studentów psychologii i pedagogiki. Dla mnie te postaci są tak autentyczne, że byłabym zawiedziona gdyby to tylko fikcja była….. Serdeczne pozdrowienia, wielu wielu lat w zdrowiu oraz jeszcze wielu wielu książek o Borejkach.

  329. Słuchamy, Sowo.P, słuchamy.
    A barok to mój ulubiony okres, taki wesoły i dowcipny.

    Ależ w tym roku jest urodzaj na gruszki! Jakie pyszne. Nakarmiłam dziś chomiki robaczkami z jabłek, a potem dałam z gruszki, powstało małe ożywienie, czyżby miały inny smak? Zaznaczam, że to nie moje chomiki.

  330. Dzień dobry DUA! Listopad, jaki to wdzięczny miesiąc :-) Miłego pisania, przesyłam same dobre fluidy i ciepłe myśli :-)

  331. Pani Małgosiu! Pierwsza moja lektura w tym roku szkolnym to nic innego jak ,,Opium w rosole”. Ach, jak miło będzie wrócić do przygód Genowefy!

  332. Poszlam juz spac (zerkam tu z telefonu- nalog!), wiec o rozy i wierzbie poslucham jutro. Bardzo ciekawie to zapowiedzialas, Sowo.

    Dobranoc!

  333. Ha! W istocie, będzie to dzień szóstkowy!
    Sowo Przemądra, dziękuję za kolejną różę i idę sobie posłuchać na dobranoc.

  334. Karolinko, nadmiar korespondencji połączeniu z brakiem czasu zmusił mnie do zastosowania pewnych ograniczeń. Proponuję zwykle, byście tu wpisywali swoje listy, opatrując je zastrzeżeniem: „wiadomość prywatna”. Nie ukaże się ona, a na pewno ją przeczytam.

  335. Ach, kochani, ależ piękną różę mam dla Was dzisiaj! Co najmniej w kolorze burgundu.
    Będzie to zupełnie inna epoka, inny klimat i inny kontynent. Miłosny dramat w iście argentyńskim stylu. Rzecz mówi o rozkwitającej róży i zakochanej w niej do szaleństwa wierzbie (po hiszpańsku wierzba jest rodzaju męskiego). Trwaliby oni wiecznie w miłosnym uścisku, ale niestety przyszła dziewczyna kokietka i różę zerwała (ukradła!), na zawsze pozostawiając wierzbę w nieutulonym żalu.

    Pewnie niewiele w tym obrazie analogii, ale ujrzałam w obrazie wierzby płaczącej twarz smutno-melancholijnego Ignacego Grzegorza. On tak rozpaczał po rozstaniu z Magdusią! I teraz też ma bardzo stroskane oblicze. Na tym podobieństwa pewnie się kończą, bo nawet jeśli Feblikówna okazałaby się większą kokietką niż Magda, to jednak spodziewam się, że kradnąc serce Ignacego przyniesie mu jednak radość i szczęście. Dobrze, że dowiemy się tego już za dwa miesiące. W dodatku znowu w dzień szóstkowy!

    Carlos Gustavino – „La rosa y el sauce”.
    Anna Netrebko albo José Cura.

    La rosa se iba abriendo
    abrazada al sauce.
    El árbol apasionado
    la amaba tanto!
    Pero una niña coqueta
    se la ha robado,
    y el sauce desconsolado
    la está llorando.

    Sama nie wiem, które wykonanie jest bardziej namiętne i przejmujące, oba mnie zachwycają. U Netrebko gra orkiestra, co nadaje pieśni rozmachu; wersja fortepianowa bardziej intymna. Porównajcie i oceńcie sami.

  336. Pani Małgorzato podziwiam pani twórczość jeżycyjada jest jedną z ulubionych serii książek. Mam pytanie, ponieważ nie za bardzo ogarniam tą stronę. Mianowicie nie wiem jak się z panią skontaktować. Chciałabym napisać do pani list, nawer przez Internet, ale nie mam adresu ani e meila. Zrozumiem jeżeli Pani odmówi mi takowej odpowiedzi z przyczyn oczywistych , lecz byłabym bardzo radą z takowej odpowiedzi. Z góry dziękuję za wszystko
    Karolina

  337. Miłe to, Zosiu. Dziękuję.:)
    Mamo Isi, po „Febliku” będzie należny odpoczynek. Jakiś miły, z nagrodami za pilność (sama sobie daję te nagrody).
    Może sobie sprezentuję jakieś ładne drzewko.

    Anette, tak, to w uzgodnieniu ze mną. W związku z czym idę pisać, żeby dotrzymać terminu.

  338. Tak sobie pomyślałam i możliwe, że „Jeżycjadą” zarażę swoja koleżankę bo dzisiaj jak do niej jechałam wzięłam ze sobą „Nutrię i Nerwusa” by czytać w tramwaju no i trochę ją to zainteresowało i się mnie pytała czy bym nie mogła jej pożyczyć pierwszą część. No i jutro jej podrzucę „Szósta klepkę” i zobaczymy.

  339. „Lepiej coś jeszcze napiszę!”
    O,o,o, święte słowa Waśćki! Hip, hip, hurra! Jestem zdecydowanie za! To co będzie po „Febliku”?

  340. Pani Małgorzato, Akapit Press ogłosił na swojej stronie, że premiera „Feblika” – 6.11.2015. Czy to powierdzone?

  341. Bardzo mi miło, Różo!
    Nie, nie odradzałam – pisałam po prostu, że nie chcę już jej wznawiać, bowiem właściwie wszystko się zmieniło: dzieci urosły, urodziły się im dzieci, starsi umarli, zmieniliśmy miejsce zamieszkania…ot, tak. „Tym razem serio” już nieaktualne. Trzeba by napisać na nowo, ale nie mam czasu. Zresztą, znów by się zaraz zdezaktualizowało!

    Karambolu, ależ na sklerozę za wcześnie nawet u mnie!
    Sposób na koncentrację: porządna motywacja. A potem tylko usiąść i pisać, pisać, pisać. Koncentracja sama przyjdzie.
    Co do zagadek: może trochę szkoda mi już czasu. Lepiej coś jeszcze napiszę!

  342. Dzień dobry:)
    jak dobrze, że Pani wróciła:) mimo że Pani odradzała, sięgnęłam po ‚Tym razem serio’… udało mi się znaleźć w bibliotece i bardzo jestem szczęśliwa z tego powodu, książka jest piękna, razem z Mamą przeczytałyśmy w jeden z wakacyjnych dni :) pozdrawiam serdecznie!

  343. Skleroza nie boli. Rzeczywiście zapomniałam o Kalamburce, chociaż nie do końca. Książka o Mamie Borejko miała w założeniu stanowić zakończenie cyklu. Zapewne, gdyby nie protesty dużej liczby Czytelniczek tak by się stało, ale uzupełnienie luk to dobry pomysł. Odnośnie zaś szkoły, to przypomniała mi się anegdota o tym, jak to czytała Pani pod ławką Przeminęło z wiatrem. Pani wychowawca, chyba nie był zachwycony. Choć, kiedy myślę o naszej dzisiejszej młodzieży rzadko czyta cokolwiek. To mam wrażenie, iż zwyczaj ów nie był wcale naganny. Osobiście lubię książki w jakieś mierze także dzięki Jeżycjadze, nie ukrywajmy. Stąd nie dziwi nieustanny podziw dla Starosty. Brawo!

  344. Zaiste, Patrycjo,teraz w Lublinie mamy faktycznie piękne słońce. A tak w ogóle zauważyłam ciekawy fenomen. Otóż podczas nieobecności Gospodyni Księga Gości miała niewiele wpisów.Teraz w szybkim tempie przybywa ponad dwieście Brałam pod uwagę okres wakacyjny, jednakże bez Pani, to widać nie to samo. Aha, przy okazji zapytam jeszcze o dwie rzeczy Po pierwsze, jaki ma Pani sposób na maksymalną koncentrację przy pisaniu, to znaczy na na efektywną pracę? A po drugie, czy powrócą kiedyś zagadki literackie? Pytam tak przez ciekawość. Mam też i trzecią sprawę, ale o tym napiszę chyba tak bardziej prywatnie nie na forum ogólnym. Na razie zdradzę, tyle że dotyczy to wydarzeń z poznańskiego Czerwca, bodajże 56. Pewnej kwestii poruszonej książce Tym razem serio. W tym momencie nie bardzo mam czas, bo sama chcę wreszcie zsiąść do pisania, ale niedługo może w weekend napiszę o tym coś więcej i wyjaśnię czemu mnie ten temat zainteresował. Jeśli, kochana Autorka pozwoli.

  345. Ach, nie ma to jak trzecia gimnazjum. Co prawda mnóóóstwo nauki, ale perspektywa liceum mnie pociesza.
    U nas już kwadrans po siódmej przestało padać. I teraz możemy cieszyć się słońcem!
    Karambolu, tak, jestem z Lublina. :)

  346. Reformy zawsze mają swoich zwolenników i przeciwników, te muzyczne też. Dlatego modne było wówczas jednocześnie jedno i drugie – jedni dbali o retoryczną jedność muzyki i słowa w najdrobniejszym szczególe, inni zaś cenili popis i wirtuozerię. Ale gdy zdarzało się, że głód zajrzał w oczy temu czy owemu, to panowie kompozytorzy wyciągali z szuflady swoje stare utwory i dokładali tekst bez względu na jego znaczenie i przeznaczenie, za to według zapotrzebowania aktualnego mecenasa, mając jedynie na uwadze krótkie terminy. Ot, proza życia :)

    Odwieczny spór o to, co ma być celem muzyki jest fascynującym tematem. Mnie wystarczy jednak, by muzyka służyła Pięknu.

  347. Już się cieszę na te nasze mentalne spotkania (także w innych dziedzinach – bo im częściej na Pani stronę zaglądam, tym więcej dostrzegam zbieżnych poglądów i zainteresowań :-) ). O Bracie wiem, i ostrzę sobie na niego pazurki. Będzie tym łatwiej, że – z tego, co pamiętam – Pani Emilka w jednym z wpisów na swojej stronie podała przejście bezpośrednio na stronę radiową, gdzie będzie odbywać się akcja czytania książki.

  348. Dzień dobry :)
    Też uwielbiam „Kluseczki” :) A „Rzeka” to nasza (z Kniżką) ulubiona powieść Adminki – ale nie przeczytałyśmy jeszcze wszystkich adminkowych książek, więc na razie nie mamy całościowego poglądu (ale to do czasu).

  349. Karambolu, nie pierwszy to raz: cała „Kalamburka” oparta jest na tej zasadzie. Pamiętam, jak ją konstruowałam: skleiłam trzy kartki papieru maszynowego – tak wzdłuż- i narysowałam oś czasu, rok po roku, na której oznaczyłam wszystkie ważniejsze wydarzenia Jeżycjady.A potem znalazłam lata „puste” i w nie wpisałam akcję „Kalamburki”, dodając jeszcze lata przedwojenne, kiedy to urodziła się późniejsza Mila.

    Mamo Natalki i Kuby, to teraz będziemy się mentalnie spotykać nad mapką, prawda?
    Co do „Rzeki”: zgadzam się, że pyszna! A „Brata” można właśnie słuchać w odcinkach czytanych w Radio Emaus. Cieszymy się z tego!

  350. Dzień dobry! Chciałam wyznać, że też jestem uzależniona od mapki z burzami. Lubię sobie ją obserwować i przewidywać, kiedy burza do nas dotrze, albo i nie. Ostatnio monumentalnie i przerażająco wyglądał ten front, który wypiętrzył się nad wschodnimi Niemcami i m.in. przez Wielkopolskę zmierzał w kierunku Trójmiasta powodując mnóstwo szkód. Na szczęście pod Poznaniem nie było tak źle, o czym pisała tutaj Pani Małgosia. Rzekę przeczytaliśmy wszyscy troje, i to chyba nasza ulubiona książka Adminki (co stwierdziliśmy po krótkiej dyskusji, bo lubimy rozmawiać o tym, co przeczytaliśmy).

  351. Witam serdecznie! Ho, ho to rzeczywiście nie lada gratka dla wszystkich wiernych fanów Jeżycjady! Gratuluję ukończenia Felbika! Przyznaję, że opisanie wydarzeń, o których nie było mowy we poprzednim tomie to bardzo oryginalne rozwiązanie. Chyba pierwszy raz w historii całego jeżyckiego cyklu tak się zdarza prawda? Nie ukrywam, że zainspirowała mnie Pani pod względem twórczym W związku z tym postanowiłam też coś takiego napisać odnośnie moich opowiadań. Patrycjo F, pozdrawiam Cię serdecznie. O ile pamiętam też jesteś z Lublina??

  352. A Buczynka jak zwykle nie śpi nocą…

    Tylko wykrzykniki nadmierne szkodzą. Bo te zwykłe to nie.
    Sama mam i zawsze miałam skłonność do szafowania wykrzyknikami. To musi być jakiś atawizm, jak powiedziałaby Dorota Rumianek.

    Komu pada, temu pada. U nas znów gorący poranek, słońce w doskonałej formie.

  353. Kochana Pani Małgosiu! Jaka wspaniała wiadomość!!! Warto było tu dzisiaj zajrzeć.
    Jest Pani naprawdę NIESAMOWITA.
    Wiem, że wykrzykniki źle robią na styl, ale cóż innego można napisać??
    Dziękuję!

  354. Aha. Czyli mieli wybór. (Dobrze, że napisałam :”najmodniejsza”).
    Już posłuchałam. Piękna ta róża soczysta.
    Dziękuję i dobranoc!
    (Sowiątko ma dobrze pod względem dźwiękowym).

  355. Spodziewam się, że autor libretta miał na myśli nie piękno jako takie, lecz urodę :)

    Nie tylko rześka muzyka była w barokowej modzie, oj nie. Wszak na wiarygodnym wyrażaniu bólu i uczuć skrajnych oparła się muzyczna rewolucja epoki.

    Miłego słuchania, dobranoc.

  356. Piękno nie przemija. Piękno jest wieczne.
    To tylko my przemijamy.
    Sowo, dziękuję za Haendla. Idę słuchać.
    Ach, jakież miłe są te twoje dobranocki!
    Nb. obaj panowie nie mieli wyboru: rześka muzyka była wtedy najmodniejsza.:)))

  357. Wczoraj była mowa o mdlejących w upale różach, to może na dzisiejszy wieczór zaproponuję jeszcze jedną różę z mojego muzycznego florilegium. Soczysty bas, specjalnie dla DUY, w tym samym temacie co u Vivaldiego: piękno przemija tak prędko jak krótki jest żywot róży.

    G. Haendel – „Come rosa in su la spina”.
    Lorenzo Regazzo, Concerto italiano.

    Come rosa in su la spina
    Presto viene e presto va.
    Tal con fuga repentina
    Passa il fior della beltà.

    Ciekawe, że zarówno u Vivaldiego jak i u Haendla temat ten, dość melancholijny w wyrazie, ozdobiony jest całkiem rześką muzyką. Zadziwiające zaburzenie decorum.

  358. Chińskie gumki! Pamiętam je Celestyno, też miałam ochotę je podjadać! I jeszcze lubilam zapach kredek świecowych.

  359. Dzisiaj było chłodniej dzięki czemu znośniej no i teraz się tak przyjemnie czyta książki jak już nie ma tych upałów. Mój siostrzeniec właśnie poszedł do 1 klasy jestem ciekawa jak mu się w szkole spodoba. No i myślę czy by moim siostrzenicom nie podsunąć „Jeżycjady”.

  360. Och, tak! To był ten zapach! Kiedyś u znajomych w ogrodzie po deszczu pachniała piaskownica z cedrowych desek – dorwałam potem kawałek cedrowego gretingu wyrzucony na plażę i czasami go sobie wącham;)

  361. Za mojego mlodu pachnacym piornikowym hitem byly chinskie gumki w psychodelicznych kolorach. Bardzo kusily, by je ukradkiem podgryzac.

  362. A ja melduję, że Wiwo zaprasza na nowy felieton p. Falkowskiego pt. Inny świat Norwida. Krzepiące.
    Miłej, chłodnej nocy życzę.
    A dzisiejszy dzień był cudny (nie cierpię upałów- strasznie się robię marudna);)

  363. A u Adminki ślicznie zaostrzone ołóweczki na zeszycie z okazji początku roku szkolnego; świetne, malarskie zdjęcie!
    Początek roku szkolnego też zawsze kojarzył mi się z zapachem przyborów szkolnych: piórników, ołówków, kredek, gumy myszki, zeszytów, nowych podręczników. W owej epoce kupowało się to wszystko w sklepie papierniczym. Teraz jakoś te rzeczy są bezwonne; nie wiem jakim cudem?

  364. O, bardzo się cieszę!
    Dzięki!
    No, to będziemy i za Ciebie trzymać kciuki w maju, Ewciu. Już tu parę roczników maturalnych wypuściliśmy, hej, hej!
    Czyli niedługo wolność! Hura!

  365. O, dziękuję Pani bardzo za miłe słowa :) Tak, tak, wiem, że i szkoła ma swój koniec (u mnie ostatnia klasa, maturalna). Ze mnie też jest wolny duch – uwielbiam się uczyć, poznawać świat i ludzi, czytać książki – ale to wszystko w rytmie absolutnie nieszkolnym.
    Już nie mogę się doczekać „Feblika”, zwłaszcza, że w wakacje po raz nie wiem już który odświeżyłam sobie wszystkie Pani książki :) Zaczęłam je czytać w wieku 9 lat, teraz mam lat dwa razy tyle. Kiedyś chodziło mi w książkach przede wszystkim o wartką akcję, teraz zwracam uwagę na coś innego – moimi ulubionymi fragmentami stały się te zawierające słowa Dmuchawca albo przemyślenia Gabrysi. Długo mogłabym się nad tym rozwodzić… piękne!

  366. Kto miał Pierwszaczków, ten zrozumie…
    Panie są na ogół bardzo miłe dla pierwszaczków. Dopiero potem to się może zmienić. Ale wtedy uczeń już okrzepnie.
    Pozdrawiam Marysię! Będzie dobrze.

    AniuW, nie podłamuj się już na początku roku! Uszka do góry!

    Mamo Isi, od tej mapki można się uzależnić. Fascynująca!

    Jas, witaj! Tak, „Rzeka” bardzo piękna. Ciekawe mam to dziecko, prawda? Wciąż mnie na nowo zaskakuje.
    Dzięki za miłe słowo o „Kluseczkach”. A z żywopłocikami wokół rabat musi być coś na rzeczy: angielscy ogrodnicy wszystko mają przemyślane przez pokolenia.

  367. Kochana DUA, melduję, że Pierwszaczek poradził sobie doskonale. Jestem dużo spokojniejsza, a na dodatek wyczuwam w naszym życiu początek nowej ery (nieśmiała i spokojna Marysia teraz szaleje przed domem na rowerze z nowymi koleżankami – czyli jest OK).
    Dziękuję Pani i miłej Ale z Piemontu (ależ masz super dzielną córeczkę!) za ciepłe słowa wsparcia i otuchy.

  368. Zerkam sobie od czasu do czasu na tę samoaktualizującą sie mapkę pogodową i widzę, że na południu kraju jakiś front burzowy się kroi.
    Kiedyś wracając samolotem po nocy widziałam te fronty burzowe od góry; przez cały lot nisko w dole a to tu, a to tam poniżej pułapu chmur błyskało. A lądowaliśmy w kompletnej mgle i było nerwowo;)
    Na zasadzie skojarzeń słucham sobie Briana Crain „Butterfly Waltz” na pianino i wiolonczelę, bo tam był taki teledysk z satelity z nocnym niebem też z wyładowaniami atmosferycznymi. Ale znaleźć go nie mogę, taki los.

  369. A mnie podobała się „Rzeka”. Zaraz sięgnęłam po „Bolesława Chrobrego” Gołubiewa, jakoś mi się to skojarzyło. Czytałam go jak byłam mała, może to ma jakiś związek z powieścią dla młodzieży. Gołubiew niesamowity, niektórzy uważają go za ulubioną książkę.
    Poza tym, dzień dobry po wakacjach.
    Jedliśmy dzisiaj odsmażaną kaszę i wspominaliśmy kluseczki, a potem oczywiście „Kluseczki” MM (skończyło się czytaniem). To jest jednak moja ulubiona książka, zaraz po Tolkienie. Dowcip prawie w każdym zdaniu, jak nie słowny, to inny. Superb.

    Jeśli chodzi o suszę, to w dawnych czasach sadzono żywopłoty, bo trzymały wodę. Może po to były takie małe żywopłociki wokół kwiatowych klombów, które później przybrały fantazyjne wzory.
    Podziwiam stare cisowe żywopłoty, chyba najstarsze są w Anglii. Cis to chyba najstarsze drzewo w Anglii.

  370. Pani Małgosiu, dziękuję!
    W takim razie posłałam jeszcze drugą część. Jest też i polski akcent w Peru.

    Pozdrawiam serdecznie.

  371. Nie mogę doczekać się na Feblika:)
    Będzie wspaniałym oderwaniem się od pracy, gdyż rozpoczęłam naprawdę bardzo, bardzo ciężki rok. Na polskim pani planuje przerobić z nami materiał od Oświecenia, aż po XX lecie, aby w przyszłym roku mieć już czas na przedmaturalne powtórki. „Pana Tadeusza” przeczytałam już 9 ksiąg, natomiast inne ważne dzieła literackie jeszcze przede mną.
    Pozdrawiam serdecznie wszystkich uczniów i oczywiście Panią!:) Bardzo podziwiam Pani wytrwałość i to, że przy tych tropikalnych upałach Pani się pracować chciało. Dziękuje i już wiem o co świętego Mikołaja poproszę:)

  372. Bo scoiattolo to po włosku wiewiórka! A Wójt dlatego, że ja tu jestem nazywana Starostą.
    Wójt jest wiewiórczym rudzielcem bardzo miłym, w dodatku.
    Cieszę się, Zuziu, że adminkowy „Brat” ci się spodobał. To świetna książka, także i moim zdaniem.

    EwoR, dzień dobry! Jak to miło, że się odezwałaś. Szkoła? Och! Nie lubiłam. Wolny ze mnie duch!
    Potem musiałam jeszcze czterokrotnie to przeżywać, w imieniu własnych dzieci. Tak że, faktycznie, ROZUMIEM!
    Uwaga: i szkoła ma swój koniec. Wszystko ma.
    Miło, że Ci się tutaj podoba. :)

  373. Dzień dobry!
    Jak wszystkim zazdroszczę deszczu.U nas wcale nie padało,ale cały dzień wiszą nad nami ogromne,brzydkie chmury.Może popada.Bardzo lubię deszcz.

    A ja wczoraj skończyłam „Brata” naszej Adminki. Cóż za wspaniała książka.Zakochałam się w niej.
    Ojej,faktycznie Ignaś wygląda na bardzo zmartwionego,oby to było nic złego…Dobrze,że się zmieni,uwielbiam go,ale momentami naprawdę mnie irytował tą swoją delikatnością,ale tylko momentami:).Mnie również opalenizna Ignasia baaardzo zdziwiła.ON?Opalony?

    Przepraszam,ale dlaczego scoiattolo jest tutaj nazywana Wiewiórką bądź Wójtem?

  374. Witam, do tej pory zawsze tylko podczytywałam Pani posty i komentarze, no i wreszcie postanowiłam się sama odezwać :) Bo tu u Pani takie piękne, internetowe miejsce :)
    Ach ten rok szkolny! Wróciłam dzisiaj trochę podłamana, sięgnęłam po raz setny po „Brulion Bebe B.” i w końcu poczułam się zrozumiana!

  375. Ach, „Niemcewicz z przodu i z tyłu”- tak, znam tę książkę. Naszpanpolonista , kiedy byliśmy w pierwszej klasie liceum, pożyczał tę książkę wszystkim zainteresowanym uczniom (czyli całej klasie), a potem długo o niej dyskutowaliśmy. Jak najbardziej polecam!
    Oj, Pani Małgosiu, teraz to już naprawdę nie mogę się doczekać „Feblika”!!!!

  376. Robię co mogę, Mamo Isi, posłałam fluidy burzowe i podziałało! ;)
    Naprawdę obgryzałaś? To wpisuję Zbyszewskiego na listę lektur obowiązkowych. Aaaależ ona mi puchnie!
    Dzięki za to odstanie.

  377. Lało od północy do rana zgodnie z obstalunkiem. Ogród jak nowo narodzony. Wielkie dzięki, Starosto;)

    Własnie skończyłam nie odrywając się od ksiązki (w miarę możności) i obgryzając z nerwów paznokcie Karola Zbyszewskiego „Niemcewicz z przodu i z tyłu”. Dzieło to miało być pracą doktorską. Mocno bulwersowało Polaków na początku 1939, kiedy zostało wydane po raz pierwszy. No a po 1 wrzesnia historia Polski drugiej połowy wieku XVIII przestała być w centrum zainteresowania.

    Na pierwszej poczcie kolejka jak wąż boa składajaca się z osób od A-K stała po zasiłki. Na drugiej (głównej) była akurat awaria komputerów. Na trzeciej stali ci najbardziej zawzięci ( ja między nimi), którzy postanowili, że choćby tam nie wiem co, przemarsz wojsk radzieckich, czy powódź, oni ten polecony list wyślą. No i wysłałam;)

  378. O, to ja się bardzo cieszę z powodu Ignasia. Lubię tego chłopca i dobrze mu życzę. No i rzeczywiście, taki ładny jest z tą opalenizną i zamyśleniem.

  379. O, to ściskamy naszą rudą Sonatinkę!
    Miła mamusia z tej wiewiórki, co?

    Blablubo, to będą pamiętne wakacje Ignasia!
    I naprawdę mu posłużą.

    Witamy Klaudynkę! Barszcz z wiśni! Dobry pomysł na letnią zupę.

    Ann, spokojnie. To już koniec suszy. Proszę się nie załamywać, przyjdzie jesień, nawodni. I wszystko będzie tak, jak trzeba. Jak zawsze.

    Ago, naprawdę? To ja pozdrawiam mile Tatusia!
    A wiesz co? Będziesz miała niespodziankę w „Febliku”. :))))

  380. Nigdy tego Staroście nie zapomnę :)
    Fluid ze Starostą w sprawie obrazka. Pomyślałam dokładniusieńko to samo, dokładniusieńko takimi samymi słowami. I nawet miałam wpisać, ale musiałam pójść po jabłka. Sonatina też w pierwszej gimnazjum, niech ma jakąś pociechę, jak wróci upieczemy razem szarlotkę.

  381. A bo widzę Ignasia zawsze szczelnie osłoniętego od słońca jakąś grubą i bardzo mądrą książką. No ale nie masz jak wakacje na wsi! Służą mu. Mimo szerszeni.

  382. Oj, zapomniałam już, dlaczego Ida tak zawzięcie mailowała ;) No właśnie, i ta paczka – cóż ten Ignaś niesie?

    U nas nareszcie też pochłodniało.

  383. U mnie dzisiaj przyjemny chłodek z lekkim wietrzykiem. Miła odmiana po ostatniej fali upałów. Jest czym oddychać!

  384. Dzień dobry, dzień dobry, dzień dobry! Witam się tak trochę śpiewnie, bo za oknem chmur na tyle, że może dziś pokropi. Oby! Dziatwa szkolna już zaczęła naukę. Dziwnie się czuję – niby już od roku studentka, a wciąż się nie mogę przestawić. Ale jeszcze miesiąc i wracam do Lublina. Na dzień dzisiejszy wiem tylko, że w każdą środę w godzinach od 17:30 do 20:00 będę przebywać na wykładzie z historii filozofii. Ho ho! Zobaczymy jak to będzie. Wakacje mijają mi w malinach. Dosłownie. Ręce mam całe zdrapane, bo przy takim gorącu nijak nie da się zbierać malin w koszulkach z długim rękawem. Humor zdecydowanie poprawiła mi wieść o ,,Febliku”. Czegóż można sobie więcej życzyć na mikołaja? Chyba tylko czasu, aby móc ,,Feblika” przeczytać. Ale czas się musi znaleźć. Nie ma innej opcji! :) Lecę sklecić jakiś obiad. Może barszcz z wiśni? Pozdrawiam i ściskam serdecznie!

  385. Dzień dobry,
    DUA, podlało??? Zazdroszczę. U mnie dalej ani kropelki deszczu, najmniejszej. Pokropiło w sąsiedniej miejscowości… Wszystko padło, wody w studni już nie ma, po raz pierwszy od kilkudziesięciu lat. Co gorsza, drzewa już też się zaczynają łamać. To ja poproszę o protekcję w sprawie solidnej, kilkudniowej ulewy….
    Dobrego dnia w angielskim klimacie!

  386. Ano zdaje się, że podczytywał „Ja, Klaudiusz”. Mój tata na pewno znalazłby wspólny język z tatą Borejko. Uwielbia wszystko, co wiąże się ze starożytnością. Pani książki też uwielbia, hehehe.

  387. Cześć, Blablubciu!
    No coś ty, tylko wystawić Miągwę na słoneczko, a już się opala! Szatyn!
    To Józwa rudy ma gorzej.

    Ago, a to ci ładny obrazek. A co też ten tatuś tak czytał zajadle? Ciekawam!

    Wiewiórko, Wójcie luby, tak jest, osobiście Ci załatwiłam koniec upałów.

  388. Witam, witam,
    a właśnie nad Lublinem pojawiły się (jakże obiecujące!) ciemne chmury. Oczekuję z napięciem na rzęsisty deszcz i ochłodzenie, bo w tym upale nie da się pracować, o nauce nie wspominając. Ja tam sobie czekam na jesień, bo lubię zaczytać się i zatracić w tym całkowicie ( a deszczyk kapie-kap, kap). U nas to rodzinne. Do tej pory pamiętam, jak wstawałam do szkoły, patrzę, a tu czajnik ciepły! A to tatuś się zaczytał i tak sobie herbatki robił całą noc. Też to lubię. Pozdrawiam wszystkich serdecznie i życzę miłego dnia.
    PS Zachęcam wszystkich do zajrzenia na stronę naszej pracowitej Adminki. Pojawił się nowy wpis!

  389. Halo, halo! Ale u DUA znowu miły gwar! Tęskniłam.
    Iganc – nie poznałam! Opalenizna? U Miągwy? Rzecz niespotykana!
    Rozmowa telefoniczna to jedno, a tu przecie wielka paka z czerwonym sznurem. Prezent? Przesyłka? Od kogo, dla kogo? Hm, hm.
    Odpakujemy tę paczkę na Mikołaja jak czytam. Ale wiadomość!
    U nas dziś miło siąpi na sposób brytyjski. Nareszcie.

  390. Uff, melduję, że słonko się schowało, przyjemny wiaterek, 25 stopni na termometrze, da się żyć. No to do roboty! Miłego dnia dla wszystkich, od ożywionej wiewiórki.

  391. O, i GosiaM, i Kniżka, poszły do gimnazjum! Pewnie, że jest trochę stresu, wskakują na nieznane wody, ale za parę miesięcy to już będą wody oswojone. Powodzenia, miła Gosiu! Odwagi, Kniżko!
    Mamo Kniżki, ładne życzenia. To sedno sprawy – i dla uczniów, i dla nauczycieli.
    Z Ignasiem racja: ma trudną rozmowę. Minę odczytałaś bezbłędnie. Ale pamiętaj, że Ida jest tam, gdzie nie ma zasięgu!

    Celestynko, już mi tu jeden duży pan wpisał wiadomość prywatną o krótkiej treści: „Ja chcę do seminarium!”
    A o Wiwo wiemy – widać, że nasza gromada tam regularnie zagląda. Link, który podałaś, nie wchodzi. Formularz nie lubi!

    A u nas w nocy była burza. Ale łagodna tym razem, za to rzęsiście podlało. I to był ten oczekiwany przełom. Podobno upały już nie wrócą, czym pocieszam spoconą Wiewiórkę w tropikalnym (jeszcze!) Lublinie.

  392. Kochana Pani Małgorzato!
    Jaka wspaniała niespodzianka! Myślałam, co to będzie, ale tego akurat nie wymyśliłam ;) I jak to dobrze, że znów jest Pani z nami :)
    Ignaś na ilustracji taki odmieniony, choć sądząc po minie (jest taki trochę osłabiony) moim zdaniem rozmawia z ciotką Idą, która każe mu znów coś zrobić ;)
    Wszystkim Uczniom i Nauczycielom życzę dobrego roku szkolnego, nie zwątpcie w siebie!
    Moja Kniżka właśnie zaczęła gimnazjum – duża zmiana i na razie trochę stresu. A Antoś dostał w łapki książeczkę i na razie ostrzy sobie na niej ząbki ;), ale dzięki temu mogę coś tu napisać :)

  393. Z zazdroscia przeczytalam o seminarium musierowiczowskim prowadzonym przez Pana Poloniste Stanislawa Falkowskiego.
    Ja chce tam byc!
    Z braku takiej mozliwosci, na pocieche nadrobilam sobie zaleglosci i poszperalam na stronie Wirtualnego Wydawnictwa Wiwo.
    A tam w maju bylo o „Zabie”:)

  394. Dziękuję za mentalne kciuki, bardzo się wczoraj przydały bowiem zaczęłam klasę I gimnazjum. Bardzo podoba mi się działający w szkolnej bibliotece bookcrossing oraz koło turystyczne organizujące wycieczki w góry. A nowa klasa na pewno będzie wspaniała:-D

  395. Dziękuję, Ciotuchno z M.! :) Sto procent racji w tej uwadze.

    Świerszcze mam na żywo, SowoP. Chóry pod oknem! Ale właśnie ucichły: była wielka wichura. Chóry są bez wichury. A burzy jeszcze nie ma. Wielkie pół Księżyca świeci.
    Zobaczymy, co noc przyniesie.

    (Celestyno, włączyłam Katedrę.Laura zaśpiewała jak anioł).

    Dobranoc!

  396. Bardzo mi miło, że miło się Wam słucha moich propozycji :). Muzyka doskonale dopełnia przestrzenie, których słowa nie potrafią opisać. Pewnie dlatego, że jest wszak odbiciem harmonii przenikającej wszechświat!

    Dziś spóźniłam się z propozycją, bo w upały Sowiątko usypia z trudem. Zatem niech nam w dzisiejszą noc do snu grają tylko świerszcze.
    (A jak kto lubi osobliwości przyrodnicze, niech sobie wpisze na YT Jim Wilson God’s Cricket Chorus i przeczyta kometarz do video).

    Dobranoc.

  397. Dobry wieczor:-)
    Ja tez przy „Dziecku piatku”- uwielbiam ja. Dobrze, ze juz biblioteke po sierpniowej przerwie otworzyli, bo zaraz cala Jezycjade na pamiec bym sie wyuczyla:-)

  398. Dobry wieczór! Nikogo nie dziwi, gdy ludzie słuchają w kółko tej samej muzyki. A gdy mówię, że wracam do niektórych książek, zazwyczaj budzę zdumienie. Zawsze mnie fascynuje to zjawisko.
    P.S. Do niektórych książek częściej, Pani Małgosiu :)

  399. Pani Małgorzato wie pani, że jak tak czytam Dziecko piątku to za każdym razem przypomina mi się moja św pamięci babcia którą bardzo kochałam i była bardzo podobna do babci Aurelii. W Pani książkach jest coś niesamowitego, dużo dobrej energii. Od razu człowiekowi się lepiej robi jak je czyta ;).

  400. Dziękuję! – już mamy wichurę, ach, jaka przyjemna.
    Burza idzie.
    Wyłączam się roztropnie.
    Dobranoc!
    (Ciekawe, czy znów będziemy siedzieć bez prądu).

  401. Justysiu (wiad. pryw.) – co za niespodzianka! Dziękuję! Oglądam z wielką ciekawością.
    Co za ciekawe życie prowadzisz!:)

  402. Psianko (wiad,. pryw.)- skansen we Wdzydzach Kiszewskich, powiadasz?
    Oj, ciekawe, ciekawe!
    Ściskam i dziękuję!

  403. Celestynko, wskazówki co do Lozanny zachowałam w sekrecie!
    Dzięki! Może się przydadzą.

    K8, tak myślałam!
    Róże i u nas piękne były. Do czasu, do czasu.

    Mamo Isi, jeszcze nie kropi, ale lekuchny wiaterek poruszył ciepłą zupę powietrza.

  404. Idzie burza, idzie, od zachodu. Mowie wlasnie, ze u nas tez nic, ale to absolutnie nic jej nie zapowiadalo wczoraj, a w nocy po prostu sobie przyszla, wcale nie jakos gwaltownie, ale z obfitym deszczem i zmiana temperatury. Jak milo sie spalo.

  405. DUA, niebieskiemu upały nie służą. Za to róże kwitną jak szalone, bez przerwy. I pachną upojnie.

  406. Sowa P. nie zapodała dziś muzyki na dobranoc, więc leci CLAIR DE LUNE, mimo zdecydowanego braku księzyca na niebie, chociaż jego wschód zapowiedziano na 20.48. Widocznie jeszcze wciąż jest za górą i za lasem, który nas otacza od południa (lepiej by to brzmiało w pluralis: za górami, za lasami).
    Zerknęłam na mapkę; front burzowy przesuwa się dziarsko w kierunku NE; chyba już kropi nad Starostą?
    Sierpień miesiącem pcheł, jak mawia znajomy weterynarz. Nasza kocica nie wiadomo skąd się ich dorobiła. Jutro muszę nabyć obróżkę.

  407. Moze bedzie to jakas zapowiedz zmiany pogody w Polsce rowniez, jesli powiem, ze u nas dzisiaj ochlodzenie i leje caly dzien:)
    Zaledwie wczoraj mielismy prawie 38 st., tak, ze rzucilam wszystkie zajecia, nakazalam to samo dziecku (strasznie duzo zadaja od poczatku roku, nowa szkola, nowe zajecia, tak juz od tygodnia…) i poszlysmy przed godzina osiemnasta na basen.
    Dobrze zrobilysmy, bo wyglada na to, ze zanioslo sie, na szczescie dla suchej ziemi, na dobre.

    Jozwa? A to zabawne:) Tak mowila moja s.p. babcia do mojego s.p. dziadka w chwilach zlosci, o ile dobrze pamietam:) Zwykle jednak zawsze z szacunkiem: Jozef.

  408. Troszkę wyjechalim, a jakże.
    Ale potem było już tak gorrrrąco, że strrrrach.
    Nie, nie Terrreska. Nic nie powiem, ale dowiesz się kto ona, już na pierwszej stronie powieści!

    Mamo Isi, ta mapka prawdę mówi, bo każde wyładowanie rejestrowane jest przez super sprzęt i zaraz się aktualizuje . Można kliknąć w krateczki na dole – pokaże kierunek i prędkość przemieszczania się frontu. Można też sobie obliczyć, kiedy nadejdzie burza- u nas chyba za godzinę -półtorej coś powinno spaść z nieba.

    Anette (wiad. pryw.) dzięki, posłucham!

  409. Fantastyczna nowina! W końcu sie dowiemy kim jest ta tajemnicza dziewczyna :) Mi wygląda na Terrreskę ;)
    Pan Musierowicz nie był zawiedziony, że z wyjazdu „wyszły nici”? :)

  410. Przydałaby się nam porządna burza, więc mam nadzieję, ze mapka prawdę mówi. Ale tak na oko to się na nic takiego nie zanosi. Pogodna noc, świerszcze cykają, psi szczekają.
    Panienki już nie tylko recytują, ale mówią pełnymi zdaniami, nierzadko zresztą współrzędnie lub podrzędnie złożonymi;)
    A charakter im się nic a nic nie zmienił; dalej Zosia występuje w charakterze „żywego srebra”, a Asia jest spokojniejsza. Stąd i taki podział ról w „Pawle i Gawle”. Wczuły się w role;)

  411. Przebóg! To one już takie duże i mądre?!
    Ale fajnie.
    Mamo Isi, spójrz na mapkę burzową Polski na portalu burze.dzis. Idzie na nas wielgachne burzysko od zachodu, dojdzie i do Was.

  412. „Pogodzić przed nocą!. Żeby nas śmierć przypadkiem nie zabrała z gniewnym sercem. ” Oj, rację miała Babcia.

    Dalej żar z jasnego nieba się leje.
    Byłyśmy z maleństwami na spacerku w lesie. W powrotnej drodze Asia i Zosia były już zmęczone i poprosiły „na opka”. No i resztę drogi bardzo zadowolone jechały na barana oddając się rozrywce intelektualnej i recytując na wyprzódki „Pawła i Gawła”. Role mają od dawna podzielone. Zosia z krzykiem zapodaje: „Gaweł najdziksze wyprawiał swawole/ Ciągle polował po swoim pokoju/To pies, to zając, między stoły, stołki/ Strzelał i trąbił, wywracał koziołki”, na co Asia tonem błagalnym: „Zmiłuj się, waćpan, poluj ciszej nieco/ Bo mi w pokoju szyby z okien lecą.

  413. W takim razie czekam na wiadomość. Właśnie uświadomiłam sobie, że Feblik zostanie wydany pół roku po naszym ślubie – ;-).
    Spokojnej nocy.

  414. Tak jest, Eviku!

    Magpie, Adminki się odezwą w sprawie zdjęć.

    K8, witamy serdecznie! Jak tam ten niebieski ogródek – przetrwał upały?

  415. Dobry wieczór DUA i Księgowy Ludu. Jak dobrze Was widzieć. Feblika zamówię na urodziny, a może nawet na imieniny się uda! Ha!
    Ucieszyła mnie informacja o postaci nie mogącej rozstać się z muzyką płynącą z samochodowego radia, też tak mam.:)

  416. Biblijna zasada DUA :D
    „Gniewajcie się, a nie grzeszcie: niech nad waszym gniewem nie zachodzi słońce!” (Ef 4, 26).

  417. Zawsze się pogodzić przed nocą! (rada mojej Babci). Żeby nas śmierć przypadkiem nie zabrała z gniewnym sercem .
    Dobra rada, sprawdzona. Przy okazji: recepta na udane stadło.

  418. A pani przepisy wykorzystuję – na przykład Puchatka się piecze bardzo często. Powidła są nieziemskie, a konfitura z wiśni jeszcze bardziej. Mama męża trochę się dziwi, że tyle zapraw robimy. Ale ja to lubię. I mąż pomaga. :-) Mamy duży, sosnowy stół w kuchni, przy którym wszyscy goście lubią siedzieć i zajadać. Czerpię wzór z kuchni Borejków – ta atmosfera przesiąkła.

  419. O, a ja to rozumiem! Kilka razy czytałam od początku moje ulubione sagi (Forsytów i Whiteoaków). Dopiero kilka podejść pozwala ogarnąć całość.
    Oczywiście, u mnie jest mniej do ogarniania, bo to saga dla młodzieży, ale coś tam przecież się znajdzie.
    Ściskam serdecznie, Zofio!

  420. Dziękujemy za gratulacje! Bardzo dużo znaczą dla mnie pani życzenia. Jesteśmy bardzo szczęśliwi, służy nam małżeństwo. Oboje wiemy, że o miłość i szczęście trzeba dbać – więc będzie dobrze, nawet gdy przyjdą trudności.

  421. Również bardzo ciepło Panią pozdrawiam i tak jak eMka też jestem uzależniona od Jeżycjady. Obecnie czytam „Dziecko piątku” a przedemną jeszcze 11 części tej serii mam nadzieję, że do grudnia zdążę je przeczytać.Teraz w te upały się trochę z tym czytaniem ociągałam, ale o ile mi czas pozwoli to będę czytała wyczekując „Feblika”. Nie ma nic milszego niż umilać sobie oczekiwanie na nowy tom z serii czytając ją od początku. ;) Mój brat nie jest w stanie zrozumieć jak można w kółko czytać to samo, ale pani książki są tak dobre, że można je czytać bez przerwy.

  422. Magpie, chyba jeszcze nie miałam okazji Wam gratulować, bo wpisałaś wiadomość prywatną jakoś przed wyjazdem? Więc teraz gratuluję najserdeczniej, bądźcie szczęśliwi!
    Polecam swoje przepisy: sprawdzone!

    Oj, tak, powidła wzmagają poczucie szczęścia, rzecz to pewna. Cudowny zapach.

  423. EMKo, dziękuję za te miłe słowa. No, zrobi się, co się da. Zobaczymy, jak Pan Bóg pozwoli. Na razie – sprzyja.
    Pozdrawiam serdecznie!

  424. Dobry wieczór, Kochana pani Małgosiu! Najpierw: HURA!!! Uwielbiam takie niespodzianki! Jest na co czekać, to będzie przemiły grudzień. A ja sobie siedzę we własnej kuchni, pilnuję powideł śliwkowych i z tego szczęścia lewituję (no prawie :-) ). Mąż prosi, aby przekazać ukłony i podziękowania za przepis na „Sen nocy letniej”. Dwa łasuchy z nas. Mam wreszcie okazję rozwijać się kulinarnie. Lubię gotować, piec – zdecydowanie jest w tym magia. ( Ale pani to już zauważyła wcześniej ode mnie.)
    Pozdrawiam – zaobrączkowana Sroka ;-)

  425. Pani Małgorzato! Serią „Jeżycjada” zaczytuję się od lat, wielokrotnie wracam do tych książek i za każdym rokiem one mnie zadziwiają, rozśmieszają i rozczulają… I za każdym razem znajduję w tych książkach coś nowego.
    Szczerze gratuluję pomysłów, bo mam nadzieję, że na „Febliku” się nie skończy…
    Uniżenie proszę o kontynuację tej wspaniałej serii! W moim przypadku to już jest uzależnienie ;-)
    Serdecznie pozdrawiam i życzę wszystkiego najlepszego!

  426. Aaa! Feblik! Gotowy?! Ta wiadomość mnie zelektryzowała! My tu usychamy z tęsknoty przez całe wakacje, a tymczasem okazuje się, że niezrównany Starosta pilnie pracował (no jakżeby inaczej). Moje uwielbienie dla Starosty jest bezgraniczne!

  427. Gratulacje i naprawdę się ciesze od razu wiedziałam, że ta niespodzianka będzie związana z „Feblikiem” moje przeczucia się sprawdziły. Okładka cudna jest naprawdę. Czułam też, że owy „Feblik” będzie kontynuacją „Wnuczki do orzechów”. Mam po prostu bardzo dobra intuicję, taki mój „dar”. I już się doczekać nie mogę kiedy pobiegnę do księgarni by kupić „Feblik”. Wezmę i odłożę sobie na ten cel specjalnie fundusze ;).

  428. Dzień dobry, Just, dzień dobry!
    Prawdę mówiąc, upały były takie (i są nadal), że tylko jedno pozostało: ignorować je i spokojnie robić swoje.
    Justysiu, nie, dozowania wody jeszcze nie przechodziliśmy. Ale wypada oszczędzać, w takiej suszy, no i naprawdę, może mi trawnik wyschnąć, przecież odrośnie.
    Z różami gorzej.

  429. Witam serdecznie Pani Malgosiu po wakacyjnej przerwie i gratuluje z calego serca „Feblika”. Moja intuicja podpowiadala mi, ze Pani tworzy, gdzies w odosobnieniu, na lonie natury :)
    Tym wieksza moja radosc, ze nie zrazily Pania upaly, ktore dotknely chyba kazda czastke swiata. Ciesze sie ogromnie !
    Pozdrawiam wszystkich w KG, a dzis szczegolnie uczniow i nauczycieli !

  430. O tak, Ann pisała. Współczuję z całego serca.
    Dla ogrodników, to szczególnie przykre, gdy jest taka susza, że nie ma czym podlać kwiatów i trzeba dozować wodę.
    Kwiaty umierają kwitnąc…..

  431. Cześć, Justysiu!
    Wyobraź sobie, że dzięki naszej Ann wpadłam na trop polskiej szkółki, która produkuje tę różę. Niełatwo było złapać kontakt, ale się w końcu odezwali. Tylko że ja się zaczęłam zastanawiać – ta susza mnie odstręcza od sadzenia nowych róż. Wszystkie przecież trzeba starannie podlewać.
    Oj, bardzo jest sucho, mówię Ci. Ogród strasznie biedny.
    Czekamy na burzę i ochłodzenie.

  432. Witam serdecznie!
    Tyle nowych wiadomości, wrażeń z wakacji, no i niespodzianka! Ojej, jaka radość!
    Tak się zastanawiałam i myślałam, że może Pani wyskoczyła choć na kilka tygodni na zachodnią półkulę i wyobrażałam sobie jak Pani delikatnie owija i pakuje właśnie zakupioną białą różę JP II, by zabrać ją w walizce do domu;)

    U nas nie było aż tak gorąco, by studnie powysychały, ale nawet gdy na termometrze jest tylko 25-28 stopni, to odczuwa się jakby było 35, bo powietrze jest wilgotne (od Wielkich Jezior) – tzw. temperatura odczuwalna, która uwzględnia współczynnik wilgotności.
    Dziatwa ma jeszcze ostatni tydzień wakacji – w tym roku szkoła zaczyna się 8 września w całej Kanadzie. Asia rozpoczyna szkołę średnią – 4 lata.
    Pozdrawiam Panią, Adminkę i wszystkich księgowych.

  433. Tak, Józwa Butrym, ty erudyto jeden.

    Zawodowa Mamo, wiem o tym seminarium, pp. Falkowscy gościli u mnie tego lata i właśnie o tym opowiadali. Bardzo mnie to uradowało. Co za przemili ludzie.
    Tak, ja też marzę o jesiennej słocie. Nigdy mi nie przeszkadza w spacerach po lesie. A upał – tak!
    Trzymajmy się, nie dajmy się!
    Uściski dla Wesołych!

  434. Ach, co za nowina wspaniała! Będzie pretekst do przedłużenia seminarium musierowiczowskiego, daj Boże, w nieskończoność :O) Pochwalę się, że przewodzi naszemu seminarium Ulubiony Pan Polonista Stanisław Falkowski.
    Jakoś łatwiej też może przetrzymamy te ciemności jesienne i zimowe, które nam ogarną ziemię za parę tygodni. Co prawda, tegoroczne upały sprawiły, że chyba po raz pierwszy w życiu mile pomyślałam sobie o rześkim listopadowym deszczu…
    Pozdrawiam całą rodziną wesołą!

  435. AgoK, właśnie pojawiła się wiadomość prywatna od Ciebie. No tak, wszystko rozumiem!
    Jak mawiała moja babcia: w wychowaniu dziecka najtrudniejsze jest te pierwsze 20 lat – a potem już jakoś leci.
    I ja Cię ściskam, wszystkich pozdrawiam!

  436. Niezawodny Zgredziku, dzięki za wiad, pryw.!
    Zrobione.

    Kapucynko, kwiatuszku, dziękuję!

    Paulino, no niesssamowita, niesssamowita!- jak by powiedział Bodzio. Aż sama siebie przerażam. Hu-huu!
    Ściskam serdecznie i życzę burzy dziś wieczorem

    Patrycjo (wiad. pryw), te droższe kredki są po prostu liczniejsze, mają podwójny zestaw odcieni. Ale pojedynczy Staedtler wystarcza. I tak ma bogatą gamę.

    Jaśku, witajże! Jak miło, że lubisz Józinka. Myślę, że jednak Dorota wróci do tego zdrobnienia, będą przecież miłe po temu okazje.
    I Józef (Ignaś nazywa go momentami wręcz Józwą) znów będzie Józinkiem. Postaram się o tym pamiętać i gdzieś jeszcze to zmieszczę, specjalnie dla Ciebie! Już notuję!

    Kochana Wannabe! Obawiałam się, że źle znosisz te upały, uważaj na siebie.
    Dobrze, że już wróciłaś do domu. I jesteś znów z nami, mądralko miła.

  437. Dzień dobry! Tęsknota za Pania zżerała mnie od środka przez całe wakacje. Jak dobrze, że Pani wróciła i podlała wszystkie uschłe duszyczki! Nic jeszcze nie pisałam, ale o „Febliku” wiem już od wczorajszego ranka. Nie mogłam opanować radości! Zaraz wszystkim znajomym czytelnikom „Jeżycjady” wszystko powiedziałam, także w Gdańsku już wszyscy wiedza.
    Boleję nad tym, że reakcja Idusi będzie chyba na końcu ksiażki (jeśli dobrze zrozumiałam)? No trudno.
    Cieszę się, że Pani wróciła. Wszystkie Pani Kwiaty odżyły i nabrały barwy.
    Życzę wszystkim księgowym Kwiatom i Pani Ogrodniczce przemiłego dnia!

  438. Dzień dobry wszystkim :) co za wspaniała nowina! Cudownie czytać, że do Feblika my – czytelnicy mamy już tylko kilka kroków, od razu lepiej znosi się panujący upał :). Jest Pani niesamowita!

  439. Jest DUA bardzo dzielna!! Ja nie dałam rady w upały i dopiero teraz piszę licencjat. Oj, jak mnie czas goni… Powrót na studia to obecnie moje największe marzenie!! Czekam też w kolejce do szpitala w Warszawie (multum nieprzyjemnych przygód po drodze – niełatwe!).
    Cieszę się, że udało się DUA dokończyć „Feblika” tak szybko. Piękny Ignac! Już nawet myślałam: „Oby mym mężem był tak wrażliwy chłopiec jak ten nowy z Jeżycjady”, a to był MIĄGWA. O losie! Olaboga!
    Strasznie przyjemnie znowu w KG. Cześć, Wszyscy :)

  440. Hura! Cieszę się bardzo, mam nadzieję że Ida (która jest moją ulubioną bohaterką) Nie zrobi nic Józinkowi(szkoda że przestał się tak nazywać)Pozdrawiam i wyczekuję!
    PS Kim jest dziewczyna z okładki?

  441. Ależ nie świecowe, Patrycjo! Ołówkowe. Ja mam firmy Staedtler, ale są i inne dobre. Na przykład Derwent. Niedrogie!

  442. Wspaniałego roku ci życzę , Zuziu!
    Wybacz, ale pozwoliłam sobie usunąć z Twojego wpisu nazwę miejscowości. To jest internet – ostrożność nie zawadzi.

    Fanko Robrojka, Twoja wiadomość, jak zwykle, pojawiła się u mnie jako spam – komputer powiada „trash it”, z powodu złego numeru IP. On jest bardzo czujny, wszystko widzi, pilnuje i tylko by wyrzucał.
    Ale odebrałam, przeczytałam i cieszę się bardzo. Pozdrawiam!

  443. Jak miło, że Pani pamięta o moim rysowaniu. :) Tylko, że odkąd mam zajęcia artystyczne, rysuję jedynie do szkoły. Niestety, jakoś mnie odrzuciło. A kredki akwarelowe mam, jakieś najtańsze, świecowe. A Pani ma ołówkowe? I jakiej firmy? Jeszcze się zastanowię nad tym rysowaniem, bo uwielbiam tworzyć, podziwiać piękne połączenie kolorów, widzieć postępy…

  444. Dzień dobry!
    Cóż za upały!Uff
    Moje rozumowanie jest takie,że ta piękna pogoda jest przepowiednią następującego roku szkolnego.Będzie wspaniały jak pogoda dzisiaj,bo Matka Natura gdzieś usłyszała,że ten rok będzie dobry dla każdego i chciała nas uprzedzić taką pogodą,albo się cieszy i daruje nam deszczu,nie tak jak jak rok temu.Dobra ta Matka Natura.
    Dla mnie ten rok będzie nie tylko wspaniały,ale i ostatnia w podstawówce.
    Tak,jestem już w szóstej klasie.Jakoś tak dziwnie się czuję,gdy tak mówię,gdy sobie przypomnę dziewczęta z szóstej klasy,gdy ja byłam w czwartej,to aż się dziwie,że jestem w tym samym wieku,one były jakieś takie dorosłe,duże,a ja to jeszcze dzieciak jestem i chcę być nim jak najdłużej:)
    W uroczystości rozpoczęcia roku szkolnego najbardziej lubię,gdy Pani dyrektor mówi te słowa:”Sztandar szkoły podstawowej im.Krasińskiego wprowadzić”.I wtedy wchodzą i zalega kompletna cisza.Uwielbiam to.Dzisiaj Pani dyrektor bardzo ładnie przemawiała.
    Na,a jutro już lekcje,nie narzekam,lubię chodzić do szkoły.No i znowu będzie Koło Literackie,mam już przyszykowane lektury,które zaproponuję:)
    Ojejku,ale się rozpisałam.Kończę i pozdrawiam jako uczennica klasy 6c,szkoły podstawowej im. Krasińskiego .
    :)

  445. Życzę powodzenia dla wszystkich, którzy będą się uczyć tabliczki schorzenia i takich tam ;)

  446. Dobre masz oko, Kris! Czerwienie łączą.
    A paczka i twarz w tych partiach rysowane są moją ulubioną kredką akwarelową (można ją rozmywać pędzelkiem, jak się chce) w kolorze umbry palonej. Lubię ten kolor. Wszystkie kolory lubię, zresztą, z wyjątkiem cynobru transparentowego, jak go zwę (czerwone flagi i transparenty, sukno na mównicy i na trybunie pierwszomajowej – to ten).
    PatrycjoF, przyszło mi do głowy, że powinnaś poprosić Mamę o taki prezent na
    Gwiazdkę: kredki akwarelowe. Będziesz nimi rysowała (i malowała zarazem) jeszcze ładniej!

  447. Milo oglada sie ilustracje przed lektura. Podoba mi sie podobny odcien paczki, ktora trzyma Ignacy, i gornej czesci twarzy Tajemniczej Dziewczyny. No i te czerwienie…

    Tak, we Wloszech rok szkolny zaczyna sie pozniej i konczy wczesniej (!) – ale do szkoly chodzi sie tez w soboty. Cos za cos :)

  448. Dzień dobry! Jaka wspaniała niespodzianka! Feblik na Mikołaja! – tego naprawdę się nie spodziewałam, nawet w najśmielszych marzeniach! Gratuluję i już niecierpliwie czekam do grudnia!

  449. Czesc Kris. No tak tutaj rok szkolny tez 14.09 sie rozpoczyna, jak chyba w calych Wloszech, choc u nas dzisiaj juz po upalach, 25 stopni mamy i deszczyk pada. Pozdrawiam cala Twoja rodzinke:-)

  450. Bardzo się cieszę i już nie mogę się doczekać! Jak tylko książka dojdzie do Sandomierza to od razu zabieram się za czytanie :) Serdecznie pozdrawiam!

  451. O! Dobrze odebrany rysunek, brawo Kris!
    A więc na Sardynii rok szkolny później się zaczyna? Jakże rozsądnie. Będzie już po upałach.

  452. Trzymam kciuki za wszystkich dzielnych uczniow!
    (Moja trzecioklasistka i moj piatoklasista zaczna szkole dopiero 14.09 – pewnie podobnie, jak coreczka Ale – maja wiec jeszcze przed soba troche wakacji… Moze upaly choc troche ustapia do tego czasu.)

    Caly czas sie ciesze, ze „Feblik” juz niedlugo! Piekna ma okladke, ciekawe, z kim tak rozmawia melancholijny Ignas? :)

  453. Dziękujemy i ściskamy mocno razem z Janem, który niedługo przerośnie mamę, tatę i sosnę.
    Oj, leci ten czas, leci. Bez litości.

  454. Oj, Wrocław ma zawsze najgoręcej! Zawsze wam współczuję, patrząc na portal burze.dziś.
    Beatuszko, uściski dla poważnego piątoklasisty. Jak to szybko leci, co?

  455. Uff, jak gorąco (27 stopni w cieniu, a to dopiero początek). Dziękuję za mentalne kciuki w imieniu pewnego piątoklasisty. Ufam, że będzie dobrze.
    Miłego dnia!

  456. Odwagi!- tak jest, Ale! Tego życzmy dzisiaj wszystkim niespokojnym mamusiom pierwszaków.

    Brawo dla dzielnej córeczki! Od początku ma przyspieszenie, co?

    Eviku, witaj po wakacjach. E, wiesz…nic straconego, bo na wszystko przyjdzie jeszcze czas. Jak będzie chłodniej, to się pomyśli.

  457. Dzien dobry:-)
    Jane, nie martw sie wcale, twoja coreczka da sobie rade, zobaczysz. Moja starsza coreczka urodzila sie w 6 miesiacu ciazy i to w dodatku w grudniu (a miala sie urodzic w marcu!). Czyli do szkoly poszla jak miala 5 latek i 8 miesiecy i swietnie sobie poradzila. A teraz ma 6 latek i 8 miesiecy i przed nia juz druga klasa:-)Pozdrawiam Cie mocno i odwagi:-)

  458. Pani Małgosiu, bardzo się cieszę :D
    Gratuluję.
    Chociaż przyznaję – błądziłam myślami po różnych literackich miejscach i myślałam, które z nich podziwia Pani :D

  459. Ostatnie dni wakacji spędziłam w górach z ,,Wnuczką do orzechów” i odruchowo chciałam sięgnąć po kolejną część gdy nagle ,,zaraz, zaraz ale Feblik dopiero SIĘ PISZE ” (o przepraszam, pani Małgosia w wielkim upale stuka na komputerze) a tu dziś taka miła niespodzianka:-D dziękuję!

  460. O ile nie wyschną. U nas też susza okropna.
    Kiepsko, że konar się ułamał. Mam nadzieję, że zasmarowałaś maścią leczniczą? Najlepsza jest ta z kitem pszczelim. Ja kiedyś zapomniałam poratować starą śliwę i potem się dziwiłam, dlaczego mi dzięcioły tak stukają pod oknem. Na szczęście istnieje też preparat przeciwko kornikom.
    Dobranoc!

  461. Oj te upały, dały się we znaki nie tylko nam, ale też jabłuszkom. Wydawało się, że malinówek sporo, ale od jakiegoś czasu lecą na potęgę – susza. Poza tym jeden ogromny konar odłamał się pod koniec lipca – sporo niedojrzałych jabłek trzeba było wyrzucić. Mam jednak nadzieję, że części owoców uda się dojrzeć. Cieszę się, że będzie Pani miała pyszne jabłuszka.

  462. Dobry wieczór, Aleksandro, serduszko malinowe. Ano, ano. Dało się radę.
    Uwaga: mam kilka jabłuszek na nowych drzewkach. Koksa pomarańczowa i antonówka. Malinówka jeszcze się leni, ananas też.

    A ty jutro trzymaj się miejsc zacienionych, ciężko będzie!
    Dobranoc i ściskam!

  463. Miałam dobrą motywację, Jane!
    Będzie dobrze, zobaczysz.

    Sowo P.,Fluid, utwór ten właśnie przesłuchuję sobie z pamięci własnej, bo znów mam satelitę w oknie. Dziś już ciut wyszczerbiony z prawej, widzicie? Jak miło znów słuchać Sowich propozycji!

    Duśko, za ajomatyćnom kawę wycałowałabym Różyczkę!
    Ach, oczywiście, że oni są CUDNI! Ten etap z nauką mówienia i poszerzaniem wokabularzyka jest chyba najpiękniejszy! Dzień za dniem – same cuda!
    Całus dla Cudnej!

  464. Hurra! Hurra! Hurra! „Feblik” na Mikołaja! Pani Małgosiu, jest Pani wielka! Ściskam najserdeczniej po wakacjach :)

  465. Dziękuję, Pani Małgosiu – też mam nadzieję, że będzie dobrze. Muszę bardziej uwierzyć we własne dziecko, taka jest prawda. Da radę. :)

    Duśko, MadziuZ – miałam podobnie – też byłam pewna, że „wywieziona” p. Małgorzata, gdzieś bawi w ustronnym i cichym miejscu, (zasugerowałam się do tego stopnia, że nawet na szlakach Beskidu Żywieckiego myślałam sobie czyż te spokojne okolice, aż się nie proszą o odwiedziny szacownej rodziny M.?) – tu następuje kilka wyszczerzonych buziek.
    Tymczasem, Nasz Najmilszy Pracuś (przepraszam, jeśli zbyt poufale) szykował nam TAKĄ niespodziankę. Naprawdę, brak słów.

  466. Przyznam, jak i pewnie cały Lud Księgi, że wakacyjna przerwa na stronie była trudniejsza do zniesienia niż przeciągające się upały. Po raz pierwszy w życiu cieszę się na koniec wakacji, jakie to dziwne.

    A jesień jest bardzo, bardzo inspirująca, o tak!

    Na dobranoc dla wszystkich lunofili:
    Claude Debussy – „Clair de Lune”.

  467. Oj, nie lubią, zaiste. Kładą się zaraz na ziemię (dosłownie) i odmawiają posłuszeństwa;). Za to w przyjemnym chłodzie, rozkwitają;). Parzą przykładowo misiom „ajomatyćnom kawę”, ale też zarzucają własnej rodzicielce, że „niedobjom ziupke zjobiła” i że „tsieba pszipjawić”;). Cudna Ona jest, DUA:). Chlip, chlip, nie będę się rozklejać (czemu jednak pełnia sprzyja:)).

    Co do spraw zawodowych, śledzę, proszę mi wierzyć! Popieram w pełni (przy pełni i nie tylko;)) i wiem też, że i wielu innych popiera:). Cieszę się jednak, że z dystansikiem i humorem podchodzi Pani do sprawy, o co (zwłaszcza przy tych terminach) trudno w omawianym zakresie;).

  468. Olaboga, jakie te wiewiórki żwawe są! Ile to wigoru o tej porze dnia upalnego! Śmiga po tym pniu w górę i dół, iskierka jedna!
    Jak to dobrze mieć takiego Wójta!

    Ach, Jane, widać, widać Twój uśmiech znajomy! Nie martw się jutrem, jakoś to będzie. Ściskam mocno Pierwszaczka!

  469. Jestem, jestem i szaleję ze szczęścia! Jedynie przygotowania do jutrzejszego dnia powstrzymywały mnie od wpisania tutaj wyrazów radości i podziwu. Ale odczuwałam je ( radość i podziw) przez dzień cały.
    Starosto, jesteś wielki! Wiem, że się powtarzam ( już to bowiem parę razy pisałam), ale inaczej się tego powiedzieć nie da.
    Pisać w takich warunkach! Padam do stóp.
    No, Księgowi kochani, co powiecie? Nie przyjemniej zaczynać nowy rok szkolny z takimi wieściami? Ach, ileż przyjemniej!
    Spróbuję wyrazić swą radość, choć podobnie jak Zuzia, wątpię w możliwości słowa pisanego, w tym wypadku.
    Uwaga próbuję: Hura! Hej hop! Wiwat! Jupi! Hop siup! Fantastycznie! Jeeeej!!!

  470. Duśko, cześć i czołem, miło Cię widzieć!
    Jak tam nasza Różyczka księgowa? Róże nie lubią upałów!

    Co do wiad.pryw: no jasne! Często myślę o Tobie w tej kwestii: że warto zawodowo poobserwować.

  471. Dobry wieczór, Kochana Autorko! Czy widać mój uśmiech? Nowa książka tak szybko, jak się cieszę! Dziękuję za tę przemiłą niespodziankę – od razu poprawiła mi humor (jutro najmłodsza pociecha debiutuje w szkole, a ja się zadręczam czy nie za wcześnie). W imieniu mojej trójki uczniów dziękuję też za mentalne kciuki – na pewno się przydadzą :). Pozdrawiam serdecznie cały Lud. Dobrej nocy, a jutro – radosnego dnia.

  472. DUA!!! Ale numer!! Ciągle rozmyślałam, gdzie to Pani aktualnie bawi, gdzie podziwia ulubionę pełnię, a DUA jak zwykle zaskoczyła;). Wspaniała to wiadomość:)! Ciekawa jestem zwłaszcza tego „nowego” Ignasia i tej dziewczyny z okładki… . Niech już będzie ten grudzień!

  473. Pewnie, że wolno.
    Przecież właśnie z takiej zmiany zdania bardzo się cieszę.
    Zresztą – gdybym była podejrzliwa, nie miałabym aż takiej niespodzianki. ;)
    To już naprawdę: dobranoc.

  474. Ależ wywiózł, Madziu, wywiózł. Ale co, nie wolno zdania zmienić? To nie jest lato na podróże.

    Dobranoc wszystkim!
    (Teraz się będzie dobrze pisało).

  475. Ufff,ufff…to dobrze, bo już myślałam, że nam Wójt zaniemógł…. życzę wszystkim dobrej nocy! I miłego spoglądania na księżyc i gwiazdy!

  476. Też widzę ten księżyc! :) Tak się cieszę, że znowu strona odżyła – muszę tę radość jeszcze raz wyrazić. ;)
    Zainspirowała mnie Zuzia swoimi obliczeniami , też poobliczałam i wyszło mi , że w wakacje przeczytałam 40 książek. Choć właściwie wakacji nie miałam, wręcz przeciwnie lato było intensywnie pracowite i bez urlopu. A w pracy musiałam stawiać się często nawet i w niedziele. Całe szczęście mamy klimatyzację.
    PS. „Feblik” jeszcze nawet nie w druku, a ja już jestem zaskoczona i ucieszona… Naprawdę po lipcowym wpisie święcie wierzyłam, że Pan Musierowicz gdzieś Starostę wywiózł w nieznane! Chyba muszę się zrobić bardziej podejrzliwa. ;) Przemiłe jest to zakończenie poniedziałku. Uwielbiam niespodzianki i powroty. :) Dobranoc.

  477. Absolutnie, Zuziu. Dużo księżyca jest w Febliku.
    Spać, maluchu! Trzeba przywykać. Na którą do szkoły?

    Anette, (wiad,.pryw.)- piękne, greckie – głos niezwykły i też jakby grecko-ludowy. Ale nie, jeszcze nie to. Myślmy dalej.

    Ago, Wiewiórcia już się zameldowała prywatnie. Kto jak kto, ale Wójt musi być na posterunku!

  478. Dziękuję z całego serca,a wracając do księżyca to niesamowite,że tyle ludzi go widzie,teraz,a nawet miliony lat wcześniej i póżniej.Mam nadzieję,że w przyszłości ludzie będą potrafi wydobyć i zachwycać się tym pięknem.Ja będę,a przynajmniej się postaram.

    Bohaterowie „Feblika” też na pewno go widzą,prawda Pani Małgosiu?:)

  479. Huhu, to jeszcze raz ja. Ale fajnie Was widzieć, słyszeć, czytać!Nie mogę się nacieszyć. Nie widzę tylko naszej ukochanej, usychającej-Wiewiórki! Ha, ona pewnie w dziupli siedzi i nie wie, co tu się wyprawia. A to się zdziwi, ho, ho, tak, tak.
    PS A mój sposób na wywołanie deszczu-umyć pięknie samochód. Ulewa murowana!

  480. Sposób z oknami świetny: zawsze się uda, prędzej czy później.
    Zuziu,dobrego jutrzejszego dnia!

  481. Moje oczy również cieszą się widokiem tego okrągluchnego księżyca.
    Życzę wszystkim dobrego ,przepełnionego radością życia września i roku szkolnego!Powodzenia.

  482. Oj, cieplutkie te pozdrowienia Ady, cieplutkie!
    A jutro 34 stopnie będą.
    Anette,(wiad.pryw.) dziękuję, posłucham pierwszego. Drugie znam i to nie to. To musi być coś absolutnie porywającego.

  483. Witam bardzo serdecznie! Taaak bardzo cieszę się, że w końcu nadeszła ta pora :D Przyda mi się taka luźna książka, pełna zabawy i humorku po tych kryminałach :P Od czasu do czasu trzeba zajrzeć w inną książkę i oderwać się od zagadek kryminalistycznych ;) Pozdrawiam cieplutko!

  484. Cześć, Księżycowa Prządko, przyznam Ci się, że nie przepadam jakoś specjalnie za wakacjami. Może dlatego, że nie muszę chodzić do pracy. Z drugiej strony – jako urodzony mieszczuch, mieszkając na wsi stale się czuję, jak na wakacjach. Już samo wyjście rankiem z pokoju wprost na trawę ,na bosaka, jest czymś nieopisanie wakacyjnym.
    A w ogóle, to się jeszcze naodpoczywam, tfu, tfu, na psa urok.

  485. Dobry wieczór, jak miło, że Pani wróciła z wakacji! Tak, przyznam, że oczami wyobraźni widziałam Panią w innej scenerii, niż Pani nam opisała. I znów wyszło na to, że właściwie nie miała Pani wakacji :) Ale jest Feblik… to jest dopiero NIESPODZIANKA!!! Hurraa! Hip hip hurra!

  486. Mamo Isi, dzięki za przepis na burze i opady, ja też mam niezły: dłuuugo i pracowicie podlewać ogród. Zaraz potem będzie ulewa.

    Życzenia dla bliźniaczek uroczych przesyłam!

    Anette, witaj! Wiad pryw.: jeszcze odsłucham. To ten etap.
    Albo wymyśl od razu: jaka to muzyka namiętna, czuła i doskonała musi płynąć z radia samochodowego, żeby ktoś, wysiadłszy, nie mógł wprost zamknąć drzwi? tylko słuchał przy księżycu?
    O, i to takim jak ten, co mi właśnie w okno włazi: sierpniowy, wielki, złotorudy.
    Kto go widzi?

  487. Ach jej, jaka radość wreszcie tu wpaść i zastać nie pusty salon, gdzie echo jeno odbija się od regałów, ale kochaną Gospodynię otoczoną wianuszkiem gości jak ongiś, dawno,dawno temu, przed dwoma miesiącami! I w dodatku taka nadzwyczajna niespodzianka! Już za trzy miesiące dowiemy się, co było dalej ; nie mogę się doczekać miny Idy, jak zobaczy Józinka;)
    A my jesteśmy akurat po drugich urodzinkach Asi i Zosi; miało być garden party, ale organizowanie garden party jest najlepszym sposobem, aby podczas długotrwałej suszy wywołać burze i opady (trzeba by tę metodę opatentować). Toteż przyjęcie odbyło się koniec końców pod dachem i jakoś się wszyscy pomieścili.
    No, nie mogę się nacieszyć, że Starosta już jest! Ściskam i pozdrawiam:)
    I zaraz ksiązki wysyłam.

  488. AAAAAAAAAAA!!!!! Jaka wspaniała wiadomość!!!!!!! Jest Pani niesamowita !!! (w znaczeniu tego słowa używanym przez Bodzia ;) ) Ale się cieszę!!!!!!

  489. Tak i jak pozostałych – mnie również bardzo cieszy nadchodzący „Feblik” :)

    A czy oprócz Ignasia, uświadczymy też (częstej) obecności Józinka?

  490. Tak, wszystko dobrze, choć nie bez przygód :) Dużo się dzieje. I z tego powodu ja też byłam przez długi czas „poza”. Jestem wdzięczna za Pani troskę i tym razem mówię: do miłego „napisania” niebawem! Dobrego wieczoru, Pani Małgosiu!

  491. Lilko, a ja myślałam o Tobie i trzymałam kciuki, a potem to już nawet się zaczęłam martwić, dlaczego tak umilkłaś. Ale widzę, że wszystko wspaniale, więc gratuluję!

  492. Kochana Pani Małgosiu! I ja dziękuję za „Feblika” bardzo, bardzo! Będę czytała naszemu Gugaczowi (Witek ma już 7 miesięcy i pięknie rośnie) podczas karmienia i usypiania:) A Michałek już niedługo sam sobie przeczyta. Daaaawno do Pani nie zaglądałam, a jak już zapukałam – same dobroci:) Pozdrawiamy!

  493. Dziękuję, MadziuZ.! I mnie miło Cię tu widzieć!

    Mamo Natalki i Kuby, a bo chciałam zdążyć z życzeniami dla Dziatwy jeszcze przed rozpoczęciem roku szkolnego.

    Oj, gorące będzie jutrzejsze powitanie (w Wielkopolsce – 34 stopnie). Bieeeedna dziatwa!
    Ale potem już chłodniej będzie.

  494. Aaa,wcześniej jakoś nie zwróciłam na to uwagi,ale przeczytałam wpis,oczywiście,niech Pani nie myśli,że nie.Jakoś mi tylko umknęło:)

  495. No i zgadłam! :) Dzieci świadkiem! (a raczej świadkami). A właściwie to zgadIiśmy we trójkę, bo wszyscy mieliśmy mocne przekonanie, że „Feblik” właśnie się pisze. I tylko nie spodziewałam się, że wpis ukaże się jeszcze w sierpniu. To dopiero radosna niespodzianka! A już myślałam, że czeka nas bezsenna noc pełna oczekiwania. Bardzo dziękujemy Ulubionej Autorce!

  496. No nie! ACH i OCH!
    Takiej NIESPODZIANKI to naprawdę, ale to naprawdę się NIE SPODZIEWAŁAM!!! :D
    Przepraszam najgoręcej, że w zupełnym zaskoczeniu (oszołomieniu) zaczynam od wykrzykników, zamiast się grzecznie przywitać.
    Dzień dobry, Starosto! Dzień dobry, Goście!
    (I pomyśleć tylko, że mogłam o tym wiedzieć już prawie 24 godziny temu! Człowiek tu biega w żarze i skwarze ,czeka sobie do pierwszego, nie świadom , że tu takie miłe wiadomości się pojawiają! )

  497. „Nie trzeba się zarzekać” (Alfred de Musset).
    Dzień dobry, Chesterko! Dzień dobry, Asiu!
    Tyle powiedziawszy, idę dodawać ciałka.

  498. Kochana DUA, nasza MMM (pracowita mróweczka w kopcu siedziała i upragnione dzieło nam wyrychtowała). Przepraszam za te rymy częstochowskie, ale to z przegrzania. Zaiste, schrony przeciwupałowe trzeba zaczac budować.
    Warto było czekać na tak upragniona wiadomość! I kto to się zarzekał, że w upały nie pisze?

  499. Dzień dobry! Ależ niespodzianka! Bardzo się cieszę. Pozdrawiam Panią Małgosię, Admineczki i Gości.

  500. Tak, mickiewiczowskio- feblikowskie fluidy!
    Ann bylas? Dla mnie to obowiazkowy punkt wycieczek z gimnazjalistami.
    Moze obie namowimy pania Musierowicz do przyjazdu? Co dwie czytelniczki to nie jedna!!!

  501. O! Świetny pomysł, Patrycjo! Agata powie to na zupełnym luziku.
    Hej! A na przykład ten prześmieszny monolog Szambelana z „Pana Jowialskiego”?

    Ach, Sowo, Sowo P.
    (Inspirujące…)

  502. Agato, jeśli mogę, to może monolog Papkina? Kiedyś przygotowywaliśmy scenki z ,, Zemsty”i wygłaszałam właśnie taki monolog.

  503. To bardzo przepraszam za pomylke, nie wiedzialam. Ilez to czlowiek moze sie jeszcze dowiedziec, nauczyc. A swoja droga naprawde sliczna ta kamienica:-)Pozdrawiam cie ann:-)

  504. Ale się cieszę! Codziennie tu wchodziłam sprawdzić! I to akurat w październiku kiedy są moje urodziny! Będe płakać ze szczęścia!

  505. Agatko, a to musi być monolog na serio? Bo jeśli nie, to może sięgnij po jakiś tekst Gałczyńskiego. (z”Babci i wnuczka”?) . Jak będziesz się mogła przy wygłaszaniu monologu uśmiechać, to połowa tremy Ci ucieknie!

  506. Wreszcie, po latach, św. Mikołaj przyjdzie także i do mnie, jak miło :).

    Puszczam ukradkiem oko do Ateny, bo choć czytanie o wakacjach zimą jest niezwykle krzepiące, to wciąż nie tracę nadziei na jeżycjadowy tomik w barwach wczesnej jesieni: z tym specyficznym światłem, kolorami przyrody, zapachem palonych liści i orzechowych wypieków.

  507. Dzień dobry, bardzo się cieszę, że „Feblik” nabiera ciałka i teraz już wiem co chce dostać na prezent mikołajkowy, ale przede wszystkim chciałabym Panią prosić o radę; od połowy września będę uczęszczać na warsztaty aktorskie i w związku z tym muszę przygotować monolog, a jedyny jaki znam to monolog Hamleta i dla takiego żółtodzioba jak ja to za wielkie wyzwanie… Czy mogłaby mi Pani doradzić inny?

  508. Miła Ale, to paryski adres Mickiewicza :-) W Piemoncie musi być teraz pięknie! Zuziu, coś mi się wydaje, że Tata, który ma taką Córeczkę, na pewno zmieni zdanie co do kotków :-) Dobrego roku szkolnego! Dobrego dnia dla wszystkich Miłych Księgowych :-)

  509. To już zdradzę Ludowi, co dostałam od Beatuszki: książkę „Adam Mickiewicz w Wilnie – Adam Mickiewicz a kobiety”. Z ilustracjami licznymi!
    Autorzy: Rimantas Salna i Wojciech Piotrowicz. Wilno 2015.
    Przejrzałam tylko na razie – ale już widzę, że w bibliografii jest Jean- Charles Gille-Maisani i jego książka „Mickiewicz- studium psychologiczne”. Świetnie. Wspaniała jest i fascynująca, Adam – do pokochania na wieki; zresztą mam i poprzednią tegoż autora: „Adam Mickiewicz- człowiek”.

    A widzicie, jakie nam dziś mickiewiczowskie fluidy latają?

  510. Ach, Syrenka! A ja szukałam w myśli jakiejś Rybki lub Salamandry! Rzeczywiście…
    Jeśli chodzi o komary – phi, ludzie wtedy nie byli tacy wydelikaceni, jak my. A cóż dopiero nasz Adam, nad Niemnem chowany, nad Świtezią.

    Witaj, Zuziu nasza kochana! Dzięki za te okrzyki! Radość udało Ci się wyrazić w pełni, zapewniam Cię!
    Wiadomość o kotkach też bardzo radosna, i jakże pozytywna!
    Pozdrawiam Ciebie i wszystkich z Waszego podwórka! Bardzo lubię te opowieści.
    Dobrego roku szkolnego, dzieciaczku miły!

  511. Skoro ulica nad Sekwana, to komary pewnie Wieszcza gryzly – moze gdy pisal o Telimenie i mrowkach? Albo sceny batalistyczne?
    Pozdrawia Syrenka vel KokoszaNel, dziekuje za pozdrowienia dla Kogucika ;)

  512. Kochana Pani Małgosiu!
    UWIELBIAM Panią,Pani jest niesamowita i cudowna,w życiu bym się nie spodziewała,że będzie tak szybko!Grudzień już tak blisko!Ale się cieszę.To takie niesamowite. Uwielbiam Panią!
    Tak szybko go Pani napisała.Na pewno będzie wspaniały!
    Tęskniłam za Panią i Pani stroną,może nie usychałam,bo spędziłam wspaniałe wakacje,ale teraz czuje,jak bardzo mi było tego brak.Jutro już do szkoły.
    A ja się muszę pochwalić,że czytam już 21 książkę w te wakacje.
    Dlaczego nie potrafię wyrazić mojej radości?
    Aha,brakowało mi też tego,że nie mam komu opowiadać historii z moje podwórka,ale jedną od razu opowiem.Okociła nam się kotka przybłęda.Cztery cudowne kociaki znalazły już swoje dobre domki,a jeden plus matka zostaje u nas ,choć tata się nie zgadza brać do domu,ale co tam i tak się cieszę!
    Ciesząc się bardzo,bardzo,bardzo pozdrawiam,znad gorąca(znowu)
    Podziwiam Pani wytrwałość,mi podczas tych największych upałów nawet czytać się nie chciało.Dzielna Pani!

  513. Dzień dobry, jaka cudowna poniedziałkowa wiadomość, po niej cały tydzień musi być dobry! Widok DUA śmiejącej się przy pisaniu – obrazek cudowny i tak miły sercu :-) Wiwat wanny i lody, Feblik już niemal gotowy! :-) Dobrego, radosnego dnia!

  514. Tak, tak, KokoszaNel, to właśnie ten proces nabierania ciałka. Tak się dzieje, kiedy jest już po największej koncentracji i największej robocie. Czas na odprężenie i żarciki.
    Łuski? Ojejku. Kimże Ty byłaś w poprzednim wcieleniu? Przypomnij, proszę!
    Pozdrawiam Kogucika.

  515. Dzień dobry po wakacjach!
    A gdzież ten dom, adresik prosimy, trzebaż tam flash moba zorganizować! Z głośnym czytaniem „Pana Tadeusza”.
    Czy nabieranie ciałka przez „Feblika” można rozumieć jako nabieranie objętości? Znaczy, że tyjąc, nabrzmiewa w treści, dodatkowe wątki, aluzje, żarciki słowne i to wszystko, co tak bardzo lubimy? To niech nabiera, ja tam nawet i do gwiazdki poczekam ;)
    Przedszkolaki też jutro ruszają do boju, pędzę po worek na kapcie dla mojego Kogucika.
    P.S.
    Zrzuciłam łuski, obrosłam w piórka i – zmieniłam nicka :p

  516. Zapraszamy, zapraszamy, miła Ago!
    Słoneczna Dziewczyno, dzięki, damy radę. ;)
    Beatko, Fluid: właśnie wsadziłam do „Feblika” Gymnase de la Cité od Celestyny. Co do reszty: dzięki, kochana, ale wolę się nie umawiać – jesień będzie obfita w wydarzenia lokalne.

  517. Dzień dobry, dzień dobry, jak miło widzieć naszą UA!
    A to ci niespodzianka!!! Strasznie, strasznie się cieszę! Na szczęście „Wnuczkę.., jak i inne „wakacyjne” Jeżycjady, odświeżyłam sobie w ..wakacje. I to była dopiero uczta i przyjemność. Nawet sobie Pani nie wyobraża, jaka. Cieszę się, że przybędzie kolejny „wakacyjny” tomik. Pozdrawiam serdecznie wszystkich Księgowych; będę tu dzisiaj zaglądać co godzinkę ( a nie, nawet co pół godziny), by napawać się Waszym krzepiącym towarzystwem.

  518. Pani Małgosiu:) Co za fantastyczna wiadomość ” Feblik”- już na św. Mikołaja:) Szybko zleci :) Bardzo serdecznie pozdrawiam, dużo siły życzę i oczywiście powodzenia w wiadomej sprawie:))

  519. Czyli umawiamy sie w Paryzu jesienia? :) Przed domem, gdzie Adam Mickiewicz pisal „Pana Tadeusza”? (WABIK) :)

  520. Dzień dobry, miła Kasiu – no, do „Wnuczki” na pewno warto wrócić, te dwie książki się „zazębiają”.

  521. Hi,hi, z zamkniętego pokoju też można mieć miłe wspomnienia…
    Ale spokojnie, BeatoV, na wycieczki przyjdzie czas jesienią. Będzie chłodniej.

  522. Dzień dobry , jak tu było pusto bez DUA . Niespodzianka najlepsza na całym świecie – czas zacząć czytanie Jeżycjady od początku żeby na Mikołaja było „kompletne”

  523. Ojej, to nie bylo Pani we Francji?! A ja za kazdym razem, kiedy przechodzilam kolo Notre Dame rozgladalam sie czy Pani nie zobacze…Ciesze sie bardzo z powodu „Feblika” ale nie ukrywam, ze cieszylabym sie bardziej gdyby wakacyjne wspomnienia DUA byly polaczone z Francja, Szkocja, Anglia, Finlandia a nie zamknietym pokojem! :D :D :D

  524. Dzien dobry:-)
    Ja rowniez Pania seredcznie witam po tak dluuugim czasie. Tak bardzo tesknilam, ale za to jaka Nagroda za to wyczekiwanie:-)
    Hip hip huurra!:-)

  525. Dzień dobry!!!
    „Feblik”, „Feblik” niedługo! To jest WIADOMOŚĆ DNIA!
    Miałam coś rodzaju ‚wishful thinking’ jak Zgredzik, ale nie spodziewałam się, że to już tak blisko. Wspaniale!
    A poza tym – dobrze znowu zastać tutaj DUA. Bo bez DUA to jednak tak jakoś nijako…

  526. Pani Magosiu Wspaniala! Co za Niespodzianka!
    Nie spodziewalam sie (myslalam, ze uciekla Pani gdzies od tych upalow…).
    Powtorze za Celestyna: „jest Pani niemozliwa”! :)

    Bardzo, bardzo sie ciesze… i – oczywiscie – nie moge sie juz doczekac „Feblika” (rozbudzila Pani jeszcze bardziej moja ciekawosc).
    Ale prosze sobie spokojnie konczyc…
    Pozdrawiam z upalnej Sardynii, nieco zapracowana (u mnie tez wakacje minely – poza pobytem w Polsce – dosc pracowicie, musialam nieustannie dzielic czas miedzy komputerem i zapewnianiem Dziatwie rozrywek i zdrowo spedzanego czasu na swiezym powietrzu.)
    Pozdrawiam cieplo, ale dolaczam tez troche wiatru, ktory nas tu czasem odwiedza (na szczescie)!

  527. Hej, Patrycjo, kochany dzieciaku! I ja się cieszę na Twój widok!

    AniuG, piękne miałaś wakacje! Też kiedyś tak pojadę. – ogrodami.

    Witajcie, witajcie!

  528. Ja także kwiczę z radości! Hura, hura, hura! Kochana Pani Małgosia wróciła i jeszcze napisała ,,Feblika”! :) :D Mam ochotę skakać z radości!

  529. Hura, DUA wróciła! I w dodatku Feblik napisany!
    Ha, moja intuicja niczego nie podpowiadała :)) Widziałam DUA nad norweskim fiordem( chłodno).
    Ja także upałów nie znoszę, więc na wakacje do Wielkiej Brytanii na garden tour się wybrałam. Temperatura oscylowała wokół 18 st C, tylko trochę za mocno padało ;)) Musiałam zakupić kaloszki, a były tylko kowbojki w psychodeliczny wzorek. I w takich właśnie( sucha nogą) wędrowałam po najpiękniejszych brytyjskich ogrodach.
    Uściski powitalne.

  530. Cała przyjemność po mojej stronie, Moniko!:)))

    Idę na śniadanko. Oj, jaki upał, już teraz.
    Biedna ta Dziatwa jutro w szkole. Na tzw. akademii!
    Uff, uff.

  531. O, jest Biedroneczka, ranne ptaszę.
    Dziękuję za miłe powitanie!
    „Feblik” nabiera, nabiera. Oj, nabiera.

    Celestynko, a gdzie Laura mogła śpiewać? Masz jakiś pomysł? Nie jest to bardzo ważne, ot, taki szczególik do rzucenia w rozmowie z rodziną, po powrocie.

  532. Wiecie co? Na dworze znów robi się upalnie, a ja czytając te wspaniałe nowiny, poczułam chłodny dreszczyk.
    Dziękuję, pani Małgorzato.

  533. Dzień dobry! Ależ elektryzująca- zwłaszcza przy poniedziałku!- ta wyczekiwana niespodzianka od DUA!
    Hip-hip- hurra, na Starosty cześć!!!
    Niech sobie „Feblik” nabiera ciałka, mniam- mniam.
    Nie mogę się doczekać św. Mikołaja.
    I cieszę się, że już Pani do nas wróciła! :-)

    Pozdrawia Biedronka.

  534. Musieli byc w starym miescie, wyjsc na wzgorze z katedra, bo obok katedry znajduje sie pierwotny budynek Akademii czyli uniwersytetu. Obecnie jest to siedziba liceum (Gymnase de la Cité), pieknie zachowany budynek, z wymalowanym na wiezy zegarem. Na jednym z korytarzy znajduje sie tablica pamiatkowa w holdzie Wieszczowi, ktorym tu wlasnie, w tym budynku prowadzil wyklady.

  535. O, przy malutkich to nie pisałam, nie.
    Nie da się. I nie chce się. I nie dają, i mają rację! Całus dla Sowiątka!

    Celestynko, witaj wieczorem. Fluid. Właśnie o Tobie myślałam, wpisując w tekst powieści słowo Lozanna. (Bo tak sobie siedzę i piszę przy księżycu, wpuszczając noc przez otwarte okno, i czasem tu zajrzę). Dużo w tej Lozannie nie zwiedzili, Laura i Adam.

  536. A, widze, ze Ignas jakos wyprzystojnial i zmeznial.
    Mam przed oczami obraz jego lydek, jak brzuch ryby (w kolorze i konsystencji). To dobrze, ze sie opalil:)

  537. Oj świeci, świeci, aż Sowiątku trudno było zmrużyć oko. Usnęło dopiero przed godziną. Urosło, a jakże! I rozgadało się.

    Jak tu nie przejrzeć DUA, gdy wiadomo, że upałów nie znosi. Jakoś nie wyobrażałam sobie Pani biegającej między zabytkami krajów mniej lub bardziej śródziemnomorskich kiedy żar leje się z nieba. A że odcięcie od Internetu musiało być czymś spowodowane – rozwiązanie nasuwa się samo :)

    My też spędziliśmy lato w domu, między wiatrakiem a gumowym basenikiem. Zakładałam, że solidnie popracuję, ale ja niestety nie potrafię pracować w upale. W dodatku Sowiątko nie pozwala mi za dnia do komputera siadać, a nocą padam ze zmęczenia. Zupełnie nie wyobrażam sobie jak Pani napisała tych kilka pierwszych książek mając malutkie dzieci!

  538. No az takiej bomby to sie nie spodziewalam! Feblik gotowy!!
    Pani jest niemozliwa:))
    Ze spokojem przyjelam do wiadomosc, ze wreszcie ruszyla Pani na zasluzone dlugie wakacje, a tu praca wrzala..! Nie dziwie sie jednak, ze odechciewa sie wojazy w upaly. Sama chetnie siedzialabym w chlodnym wnetrzu, najlepiej w wannie, ale pociecha zdecydowanie woli pluskac sie w jeziorze.
    Usychajac z tesknoty, wczoraj zaczelam Wnuczke ponownie. O, jakie to piekne jest, smakuje teraz kazde zdanie (bo za pierwszym razem polknelam lapczywie). Jestem bardzo na biezaco. Ach, juz niedlugo ciag dalszy:)
    Bardzo cieplo pozdrawiamy! I cieszymy sie, ze Pani znow wlaczyla internet:) Od razu czlowiekowi lepiej.

  539. To jest sprzężenie zwrotne, Zgredziku, dobrze mówię?;)
    Aha! Ładna była tutaj ta Twoja prywatna wypowiedź o Józefie. Przydała mi się nawet!

    Pozdrawiam Was!
    Dobranoc!

  540. Czułem, że tak może być, ale nie wierzyłem, jak czasem nie wierzy się we własne wishful thinking.
    A tu – rzeczywiście.
    Dobrze, że Panią tak ciągnie do pisania, jak nas do czytania.

  541. Ach, witaj, Sowo P kochana, jam też przecież sowa. Obserwuję go oczywiście od samego wschodu! A jak już wzeszedł, świecił mi wspaniale w okno.
    A więc mnie przejrzałaś, co?
    A jak tam nasze Sowiątko, podrosło?

  542. Hi, hi, byłam pewna, że właśnie tak Pani spędza wakacje :)

    Piękny dziś księżyc. Jak wschodził, był ogromny i niemal pomarańczowy.

  543. Kwicze z radosci. Jakze milo bedzie sie w grudniu czytalo o upalach, a doza humoru rozgrzeje lepiej niz piec. Tym milsze bedzie dalsze oczekiwanie.

  544. Pani Małgorzato, nawet w najśmielszych marzeniach nie wyobrażałam sobie aż takiej niespodzianki! (,,Na Jowisza!”- jakby powiedzieli nasi bohaterowie :) ).
    Jako najwierniejsza czytelniczka – dziękuję po stokroć!
    W wakacje ze smakiem powróciłam do Borejków i ich przyjaciół, siedząc na leżaczku w przyjemnym cieniu, przypominałam sobie, za co tak uwielbiam Jeżycjadę.

  545. Tempo nie najgorsze, prawda; ale zaczęłam pisać dużo wcześniej. Problemem jest zawsze takie wzięcie się w garść, żeby popaść w maksymalną koncentrację.
    Pozdrawiam, miła Lauro!:)

  546. Cóż za niespodzianka! Podziwiam Pani tempo pracy, jeszcze przy tych upałach i suszy (pomimo wiatraczka:-)).

Dodaj komentarz