
Wszystkie zdjęcia: MM
Józef Czechowicz (1903-1939)
JESIENIĄ
w oknie chmur plamy deszczowa sieć
ogród to rdzawość czerwień i śniedź
w kroplach co ciężkie na brzoskwiń listkach
niebo kuliste błyska i pryska
słucham szelestów jesienny gość
mało wód szmeru szumu nie dość
czujnie czatuję rankiem przy oknie
gdy kwiat opada w kałuże ogniem
może usłyszę któregoś dnia
nutę człowieczą z samego dna
nutę co dzwoni mocno i ostro
a niebo cale dźwiga jak sosrąb

Leopold Staff (1878-1957)
DNIE CORAZ KRÓTSZE…
Dnie coraz krótsze, od mgieł co dzień chmurniej,
Rankiem mróz ścina w igły stawu płytę.
Z drzewami stoczył wiatr ostatni turniej
I legły liście na ziemi pobite.
Smutna ma dusza, opuszczona srodze
Przez siostry: miłość, wiarę i nadzieję,
W dal bezprzytulną idąc staje w drodze
I w suchych liściach zziębłe ręce grzeje.

Beata Obertyńska (1889-1980)
LISTOPAD
Na zachodniego nieba morelowym złocie
krążą, zawracają w locie,
na skrętach nikną przejrzyście
czarne, kraczące liście…
.. I znowu syk na obwodzie
.. czarnego obłędu tęsknoty
.. która je w sejmy zwiewa…
To w zmierzch listopadowy, morelowo złoty
czarne, umarłe liście
żegnają drzewa…

Kazimierz Wierzyński (1894-1969)
BŁAHE ZDARZENIA
Przyjaciółmi naszymi są błahe zdarzenia
Trudno niemal powiedzieć jak nic nie znaczące –
Co dzień przez ciepłe okna przelewa się słońce,
I niebo za oknami codziennie się zmienia.
Drzewa w jesiennej sierści gładziutkiej i śliskiej
Stadem ogród zaległy i stoją, jak sarny,
W górze, w swojej wesołej trosce gospodarnej
Skaczą rude wiewiórki i strącają szyszki.
Wieczór napełnia ciszę dzikich gęsi krzykiem
I z nimi za widnokrąg różowy odlata,
Z modrzewiów wiszą nitki, jak siwizna świata,
Opalona brązowym, smagłym październikiem.
I zaprawdę nic więcej tutaj się nie dzieje,
Dzień do dnia jest podobny, jak dwie krople wody.
Wracamy pośród nocnej, wyniosłej pogody
Do domu, który kręgiem zamknęły aleje.
I z tych najbłahszych rzeczy nagle się wytwarza,
W niedocieczony sposób wzbija się, wyrasta
Jakaś powaga wielka, jak łuna znad miasta,
Powaga tej miłości, która aż przeraża.

Po tej okolicznościowej dawce mglistej melancholii spieszę z krzepiącymi okrzykami, dziarskim przytupem i gorącą herbatą (plus miód, cytryna i odrobina rumu). Ależ co tam te poetyckie westchnienia, trzymajmy się mimo wszystko, Kochane Czytelniczki i Drodzy Czytelnicy! Listopad nam nie pierwszyzna, a i czasy bywały gorsze. Odwagi!
Dodatkowo rozgrzewa mnie lektura Waszych wpisów w Księdze Gości – dziękuję za wszystkie dobre słowa – i o Jeżycjadzie, i o „Jowiszu” – oraz za uściski i nawet całusy z dubeltówki! Jestem pełna wdzięczności i radości!
Witam serdecznie nowych Gości w naszej Księdze! – są to: Michalina, Joanna, Ada, Ola, Basia, Emilia, Kasia D-P, Tysia, Justyna, Tosia, Miłka, Małgorzata – babcia Siunia, Oliwia i Zosia.
Anette, tak bardzo się ucieszyłam Twoimi pochwałami pod adresem „Kalamburki”! – ta powieść kosztowała mnie ogromnie dużo pracy i w dodatku nerwów. Kończyłam ją – oczywiście na termin! – resztkami sił, a po oddaniu tekstu wydawcy natychmiast się ciężko rozchorowałam. Potem nie mogłam na nią patrzeć bez bólu głowy, ale kiedy mi wreszcie wszystko przeszło, zrozumiałam, że napisałam być może najlepszą swoją książkę i od tej pory cieszę się za każdym razem, gdy ją ktoś docenia.
Różo Wiatrów, ależ oczywiście, że stryj Józeczek był na weselu Dorotki, z małżonką, oczywiście! Nie mogliby nie przybyć! – ale znikli w tłumie tych wszystkich, których nie wydobyłam na pierwszy plan. A wszyscy wszak na pierwszym planie być nie mogą!
Małgorzato, w nowej odsłonie tej strony nie przewidujemy możliwości odbierania przesyłek, więc tylko wyobrażam sobie ten piękny jesienny wieniec. Dziękuję też za miłe wieści o Amelce, którą niniejszym czule pozdrawiam!
Miłko – pytasz, czy w „Na Jowisza 2” zmieści się Chodzież i Kowalikowie – o, nie wiem, doprawdy – raczej wątpię. Już teraz mam mnóstwo materiału do tego drugiego tomu, obawiam się, że znów będzie konieczna surowa autoselekcja!
Zosiu (wiad.pryw.) – chyba muszę odmówić Twojej prośbie o wywiad: mam strasznie mało czasu, coraz jakby mniej. Muszę go skąpić! Nie gniewaj się!
Buczyno – cieszę się z Nowej Czytelniczki (i przesyłam jej uściski) – tak, powiedz jej, że portret Józefiny miał być już w pierwszym „Jowiszu”, ale się nie zmieścił. Może i lepiej – teraz ją namaluję jeszcze ładniejszą! Co do krzyżówek jeżycjadowych – KC Bożena przygotowała ich wielką ilość, a Akapit Press szykował się do wydania tych pyszności w formie książkowej. Nie wiem, jak teraz wyglądają te plany, warunki się mocno zmieniły. Miejmy nadzieję, że ta książka jednak się ukaże i że wszyscy będziemy mogli się nią nacieszyć!
Justynie K (wiad.pryw.) dziękuję za wiadomość o naruszeniach moich praw autorskich na wiadomym blogu frustratek – nie pierwsze to i nie ostatnie takie wydarzenie, więc przyjmuję je ze zwykłym stoicyzmem. Oczywiście wiadomość od Ciebie przesłałam mojej prawniczce, która z pewnością się tym zajmie. Mnie na to szkoda czasu.
Tysiu kochana, miło mi, że chcesz mi przysłać prezent, ale prawdę mówiąc zupełnie mi wystarczy, że wpiszesz się czasem do Księgi Gości i będę mogła się do Ciebie z tej okazji uśmiechnąć!
Oliwio – córeczka Melania! No, coś podobnego! Będzie Milą czy Milusią? Całusy ode mnie, a dla Twojej Mamy pozdrowienia!
Kasiu D-P, a to by się pan Czesław Miłosz ucieszył!
Wszystkim dziękuję, wszystkich mocno ściskam –
Wasza
MM








