Japońskie kwiaty

Kono Bairei

 Kōno Bairei (1844 – 1895) – Hortensja

 

 

Poszedłem do kwiatów,

Spałem pod nimi,

Taki był mój wolny czas.

                                      Yosa Buson (1716-1784)

 

 

ohara Ko son

Ohara Koson  (1877-1945  )  – Maki

 

 

Chodź, patrz

Na prawdziwe kwiaty

Bolesnego świata

                                   Matsuo Basho  (1644-1694)

 

 

 

original-1880s-flower-barei-japanese-woodblock_1_dcf74cf71b668c039bbeaecb1f1bec87

 Kōno Bairei (1844-1895) – Fuksja

 

 

Dźwięki milkną,

Kwiaty pachną,

Dzwon zadzwonił wieczorem.

                                                              Matsuo Bashō

 

 

wróbel na kwiat magnolii Ohara Koson

Ohara Koson  – Wróbel na kwitnącej magnolii

 

 

Ciężki wóz

Przejeżdża dudniąc:

Zatrzęsły się piwonie.

                                                              Yosa Buson

 

Kono Bairei pink rose

Kōno Bairei Piwonia

 

 

Świat rozpaczy i bólu.

Kwiaty kwitną

Nawet wtedy.

 

                           Issa Kobayashi (1763-1828)

 

 

(wszystkie wiersze pochodzą z tomu przekładów Czesława Miłosza „Haiku”  – wydawnictwo m, Kraków 1992)

 

 

81 przemyśleń nt. „Japońskie kwiaty

  1. A jednak to dziś, zastanawiałam się, zerkając w kalendarz!

    Wszelkiego dobra na każdy dzień z okazji imienin, Pani Małgosiu! Nieustannych zachwytów pięknem świata! Życzliwości, dobroci, pokoju, dobrych ludzi wokół i mnóstwa inspirujących doświadczeń!

  2. Tak, Beatuszko, te są najpiękniejsze! (Co niebawem tu udowodnię)
    Dziękuję, Beatuszkowie drodzy!
    Mamo Isi, co za rozkoszne życzenia. Dziękuję i życzę Wam sił oraz odwagi!

  3. Wszystkiego najmilszego w dniu imienin!
    Z bukietem wielkich kul pachnących nieziemsko piwonii (one pewnie już niedługo osypią się jak trzeba, ale nic to, teraz są najpiękniejsze, zwłaszcza te białe z czerwonym akcencikiem w środku)
    Uściski najmocniejsze od Beaty i Adama

  4. Kochana Małgosiu, najpiękniejszy bukiet Louise Odier plus błękitne irysy, plus liliowe rododendrony, plus dzikie czosnki, plus orliki (błękitne i różowe) od całej rodziny, a takoż bukiecik amarantowych maków wschodnich, błękitnych irysów i białych margarytek od Isiątek na okoliczność wiekopomnych Imienin! Duchem ściskamy Cię z całego serca, tańczymy wokół solenizantki wesołego walczyka i fikamy koziołki, a ciałem dalej zasuwamy, bo Egzystencjalny Problem wciąż trwa. Ale już mamy chyba z górki.

  5. A, nie, Nini, rabarbarowe kruche z kruszonką!
    Dziękuję za wszystkie piękne kwiaty i życzenia!
    Mario Anno (wiad.,pryw.)- jeszcze nie dotarła, ale nic nie szkodzi. Dziękuję za nieustającą życzliwość!
    Sondelani, otóż to, otóż to. Wszystko prawda.

    Madziu, jakież trafne życzenia! Tak będzie!
    Dziękuję i ściskam!

  6. Ja również spieszę z imieninowymi życzeniami prosto z zachmurzonej dziś Brodnicy. Kwiatów nie mam – brak ogrodu. Za to, jeśli chodzi o rabarbar ostatnio często zdarza mi się robić pyszny deser owocowy, może być z rabarabaru. Trzeba wysmarować naczynka do zapiekania masłem, poukładać owoce na dnie, ewentualnie posypać cukrem. Na to kruszonka zrobiona z masła, płatków owsianych, mąki i cukru. Zapiekam 20 minut i podaję na ciepło z lodami.

    Zawsze mnie to ratuje w razie niespodziewanych gości. Dobrego dnia

  7. Czyżby puchatka z kwaśnym wkładem?
    W świąteczny dzień samych najlepszości, Pani Małgosiu! W sumie, na codzień też. ;o)

  8. Najlepsze życzenia imieninowe, Pani Małgosiu!
    Wszelkich wspaniałości!
    Spokojnego, pięknego lata – z odrobiną pisania i dużą dozą czasu na napawanie i cieszenie się ogrodem oraz życiem rodzinnym.
    Wręczam pęk najpiękniejszych kwiatów czerwcowych!

  9. Najmilsza DUA, najserdeczniejsze życzenia imieninowe od Sondelankow!
    Przesyłamy je wraz z trzykolorowym pekiem peonii – ciemnorozowe, które nazywam biskupim amarantem, jasnoróżowe, ogromne i puchate, oraz białe, delikatne i eleganckie.
    Zdrowia, zdrowia, zdrowia i duuuuzo czasu, bo wiemy, ze o resztę Kochany Starosta sam się najlepiej postara.
    Ściskamy imieninowo i bardzo mocno❤️❤️

  10. Kochana Jane, kochana Sowo!- bardzo dziękuję! Zwłaszcza za białe peonie i za chór ptaków.
    Mocno ściskam!
    I idę rwać rabarbar. Będzie pyszne ciasto!

  11. Pani Małgorzato,
    zjawiam się z bukietem białych peonii (tylko taką mam w ogrodzie, ale jest cudowna), żeby powiedzieć : Kocham Panią i dziękuję za wszystko! Szczęśliwych imienin!

  12. Anette, chyba też charakterem najbliższa mi Nutria i sposobem bycia, a nawet zawodem, pisaniem w kajeciku, dlatego jestem jej tak ciekawa. Dziękuję DUA, cieszę się! : ) O Borejkach i Ani z wiadomego wzgórza można mówić bez końca. Mnie też ten świat odstresowuje, dziesięć lat temu przed maturą, teraz przed innymi wyzwaniami życiowymi. Podsuwam ich też moim bliskim, co niektórych udało się na dobre zaprosić w okolice Poznania.
    Ta brioszka wygląda apetycznie! Choć sama jeszcze nigdy nie porwałam się na drożdżowe ciasto, wygląda mi to na wielką sztukę kulinarną, drożdżowe tylko Mama. (To samo przed laty myślałam o rosole, póki nie zrobiłam sama).
    Dzień dobry!

  13. Moc serdeczności w dniu imienin!

    Pięknie ptaki śpiewają o świcie. A Księżyc wciąż cicho świeci, przygaszony jak żółty lampion…

    Dobrego dnia!

  14. Pani Małgorzato, napiszę i ja. Czekam na Chucherko bardzo. O! Jak bardzo. W czasie pandemii wzięłam z półki Sprężynę, potem McDusię a teraz właśnie skończyłam Ciotkę Zgryzotkę. Plan jest taki, że następna będzie Czarna Polewka czyli teraz „cofam” czas ;) Tak będę uprzyjemniać sobie oczekiwanie. Gabrysia jest mi najbliższa. Córka moja dostała od niej imię choć charakterem bliżej jej do Idy :) Synowi opowiadam o Rycerskim Józinku. Oboje Jeżycjadę znają z opowieści, póki co.
    Pani książki są najlepszym „poradnikiem” na temat życia, wychowywania dzieci, ogrodnictwa, gotowania, etc. Bardzo jestem z nie wdzięczna. Na Jowisza! już mam. Lubię taką fakturę papieru. Solidny tom, tomiszcze wręcz, smakowite :)

  15. Ale ja nie miałem żadnych zastrzeżeń co do Lorda Juliana Fellowesa, tylko nie byłem z góry pewien, czy talent epicki idzie w parze z talentem dramatycznym.

  16. Ciekawie byłoby te scenariusze przeczytać, Wójciku. Ile też postać lady Violet zawdzięcza Fellowesowi, a ile- samej Maggie Smith?
    Podobnie z postacią amerykańskiej teściowej pana domu, strasznie ciętej zgagi, fantastycznie zagranej przez Shirley MacLaine. Tak, to byłoby ciekawe – bo choć wiemy, że te znakomite dialogi pisał Fellowes, to jeszcze pozostaje mnóstwo miejsca na sposób ich podania. Obie damy były w tym mistrzyniami!

  17. Pozdrowienia Dominiko :)
    PS. Bydgoszcz jest mi bliska – brat mojego Męża mieszka tam z rodziną i bywamy u nich kilka razy w roku :)

  18. Tak wielu jest ludzi, którzy mówią i myślą o Borejkach jak o przyjaciołach…
    Pani Małgorzato! Dokonała Pani czegoś niezwykłego! Z jednej strony, powołała Pani do istnienia postaci, które zawładnąwszy wieloma sercami, stały się bliskie rzeszy Czytelników. Z drugiej, skupia Pani wokół siebie, w tym właśnie miejscu, ludzi, którzy patrzą na świat podobnie. To się czuje!

  19. Jakoś jestem spokojna, Zgredzie. Widziałam Fellowesa na YT, miły dżentelmen, mądry i dowcipny, a przy tym zwięzły i konkretny. Klasa!
    Nota bene, właśnie przed chwilą sobie kupiłam trzy jego książki, bo jak już to już!

  20. Póki co, nie mogę potwierdzić, bo z braku czasu wciąż chleb piekę w maszynie, ale i tak jest pyszny!
    Zapisałam przepis na brioszkę w kajeciku; wielkie dzięki!

    Isia ułożyła bukiet z błękitnych irysów, dodała do niego liliową kulę czosnku oraz ogromny różowy kwiat rododendrona – naprawdę piękne zestawienie kształtów i kolorów.

  21. Starosto, to i moja ulubiona postać.
    Właśnie skończyłem czytać w oryginale siódmą, ostatnią część serii, w której ekranizacji też świetnie grała Dame Maggie Smith („zawsze chciałam to powiedzieć”).
    Co do Fellowes’a, to trochę się obawiam, że może pisał to głównie na ekran i nie wiem, czy to się okaże dobre w czytaniu.

  22. Zgredzie, jest to moja ulubiona postać. Cudownie zagrana, świetnie napisana.
    Lubię postacie zgryźliwe, ostre, charakterystyczne, one są prawdziwe i zapadają w pamięć o wiele głębiej niż te przesłodzone pieszczoszki.
    Nota bene, Julian Fellowes, twórca lady Violet, to scenarzysta całą gębą, co mówię – pisarz całą gębą! Jego bohaterowie są zróżnicowani, bujni, oryginalni i prawdziwi.
    Niedawno odkryłam, że wyszły po polsku jego powieści, ale waham się, może kupię raczej oryginały. Coraz częściej mnie denerwują tłumaczenia.

  23. Wiolu aż się uśmiechnęłam :-) Jak miło ❤️ Tak tak to ta chwila! Jedna z najpiękniejszych! Zamyślony, szczęśliwy Robrojek… A Ania jest od zawsze – jak byłyśmy z siostrą dziewczynkami to mama nam Anię opowiadała na dobranoc!

  24. Anette, jakże mi miło, że „swoi” pomogli.

    Wiolu, będzie mi się dobrze pisać, wiedząc, że czekasz na to spotkanie!

  25. Dla mnie również Borejkowie & spółka są „swoi”. Dziś miałam ważne spotkanie, przed którym stresowałam się trochę, ale przywołanie w pamięci brawurowej Anieli odgrywającej pomoc domową przed Panią Dąbek-Nowacką, albo Gizeli w czasie rozmowy z P. Kalinowskim i Kierowniczką Kluczyńską w sekretariacie szkoły, albo Mili radzącej sobie z klasą w niełatwej rozmowie z Mamą Lisieckich (pomalowanie Lisickich na zielono..) od razu pomogło :)
    Również jestem bardzo ciekawa Nutrii!!! Ucieszyło mnie, że nie zrezygnowała z młodzieńczej pasji (pisanie wierszy) będąc już żoną i mamą dwójki chłopaków. To moja ulubiona siostra Borejko, bo najbliższa mi charakterologicznie.

  26. O tak, oni są bardzo swoi! Jedna z moich koleżanek opowiadała, jak to przed laty spotykała się ze swoją koleżanką i rozmowa po wydaniu nowych części rozpoczynała się zwykle mniej więcej tak: „No, to co tam słychać u naszej Anieli?” itp. Sama potrafiłam przegadać o tym, co u Borejków, a na nasze sprawy przyjacielskie już mało czasu było. Przyjemnie mieć osoby, z którymi dzieli się wspólne pasje, one tak rozumieją i wtedy największa jest radość. :)
    Dominiko, w ogóle utożsamiam się w wielu kwestiach z Twoim podejściem, i Księgowych innych też. Milczę sobie, ale w sercu Wam przytakuję. O Ani Shirley (Blythe) choćby. A swoją drogą, to ciekawe, że wiele miłośniczek Borejków, w wymarzonym domku Blythe’ów też czuje się wyśmienicie. : )
    Cieszę się na myśl o spotkani z Robrojkami! O tak, ta scena w domku, przy herbacie i pajdach chleba z masłem, w kłującym swetrze pachnącym drewnem, lubię!

  27. Wreszcie sprawdziłam, co to takiego; la brioche jest to maślana drożdżówka. Dlaczego Chardin zatknął w niej jakiś kwiatek, trudno powiedzieć. Manet malując identyczny temat, kwiatka w niego nie wtykał.

  28. Pani Małgosiu to wspaniale, że pobędziemy trochę więcej z Natalią! I właśnie – wszak najmilsza Nutria jest „chucherkowa” :-) ostatnio zastanawialiśmy się z mężem, czy Robrojek parząc kawę w metalowym dzbanuszku w domku ogrodnika (jedno z ulubionych moich miejsc całej Jeżycjady :-) korzystał z kawiarki? Ach Czarku Czarku mam nadzieję, że Wasze dzieciątko rośnie zdrowo! Widzisz Wiolu – ja mam tak samo :-)

  29. Zapomniałam dodać:
    – najlepszy smaczek: „statyści” w antykwariacie.
    Precjoza nie kwiaty, też lubię dystyngowane fuksje.
    Myślę, co by tu upiec Pisklątku na roczek i wychodzi mi że mech leśny z truskawkami i borówkami. Spróbuję, może się uda. Urocze by były skrzaty i muchomorki z truskawek.

  30. Racja, Wiolu!- w „Chucherku” zamierzam właśnie Nutrię bardziej wyeksponować. Oczywiście jest postacią drugoplanową, ale obiecuję sobie poświęcić jej dużo miejsca.
    Miło mi, ze nazywasz ich „swoimi”! Co za radość!

  31. Bardziej niż japońskie podobają mi się kwiaty w Pani ogrodzie, co tu dużo mówić! : )
    Bywam ostatnio „u swoich”, przechadzałam się z panem Jankowiakiem i dziewczynkami, potem podróżowałam z Nutrią i tymi samymi, a w niedzielę uśmiechałam się będąc blisko Laury i Adama, z objawami natręctwa. Nie, drzewek nie wożę, natomiast maniakalnie zaczytuję się ciągle w tym samym i się nie nudzi : )
    Myśląc o „Chucherku” i domu Rojków myślałam sobie o kochanej Nutrii, zwykle na uboczu, subtelnej, wrażliwej, trochę niezdarnej, nieporadnej, niesamowicie empatycznej zastanawiając się, jaką była młodziutką żoną po ślubie, jak znosiła stan błogosławiony, jaką mamą noworodka, jak budowali własne życie rodzinne i tak dalej, i tak dalej. U niektórych Borejków to widać, a u nich – same tajemnice.

  32. To ja dziękuję za ciekawe uwagi!
    Cieszę się, że dyktando zyskało Twoje uznanie. Jestem z niego bardzo dumna! Układałam je, wypisawszy uprzednio wszystkie pułapki ze słownika poprawnej polszczyzny. Z całego!

    A surówka z kapusty jest wspaniała (przepis dostałam od Cioci Luci).

  33. Dziękuję za Na Jowisza! Piękna książka. Dużo naj:
    – największe zaskoczenie portretowe: Lonia
    – najśmieszniejsze: rozrywki umysłowe, listy czytelniczek (całowanie się z wąsaczem)
    – najbardziej inspirujące: dyktando oraz zastosowanie dużego balkonu
    – najbardziej zgodne z wyobrażeniem:pałac w Śmiełowie
    – najbardziej wzruszające: wspomnienia o Mamie
    – najwięcej wyjaśniające dementi: Tu Czesław (różne wersje słyszałam z plotek tzn kogo w końcu noblista poparł)
    – najpiękniejszy przedmiot – i tu ex aequo broszka z czereśniami oraz zegar z czeczoty
    – najbardziej podziwiam: uczty monochromatyczne…
    – najbardziej must try – surówka z kapusty kiszona w słoiczku
    I dużo jeszcze można by pisać. Po prostu dziękuję.:)

  34. Lubię fuksje, koliberki tez lubią.
    Kupiłam tylko jedna w tym roku i szukam wciąż drugiej, do pary.

  35. Jabłonka Royalty – suchy patyk wsadzony miesiąc temu do ziemi – wypuściła wspaniałe bordowe liście i do tego wygląda jakby miała zakwitnąć!

  36. A ryciny boskie.
    Od peonii jestem uzależniona. Mój najstarszy krzew należał do mojej babci, wykopała z ogródka i podarowała mi 20 lat temu. U babci też rósł wiele lat. Lekko licząc ma ponad 30 lat.

  37. Moje fuksje owocują pod koniec lata, mają podłużne ciemno śliwkowe, błyszczące jagody 1.5 cm długości.
    Może trzmiele spełniają funkcje kolibrów?
    Wracam do pracy.
    Uściski

  38. Japończycy prawie nie używają tu czarnego tuszu. Kwiaty rysowane są brązowym lub beżowym. Taka tradycja

  39. Dzień dobry
    Pada i dobrze, ale dobrze wiedzieć, ze za chmurami kryje się Słońce.
    Dwa „żarciki” matematyczne dla tych co lubią bardzo i tych co mniej matematykę .
    „3, 14 procent marynarzy to pi-raci”
    „Rzymianie sądzili, że algebra jest łatwa. Dla nich X zawsze równało się 10.”
    Chciałabym też polecić książkę „Ecce Homo” biskupa Grzegorza Rysia , która jest rozważaniami nad obrazem „Ecce Homo” Św. Brata Alberta.
    Pozdrawiam serdecznie i życzę pięknego dnia.

  40. Oglądam teraz ryciny wybranych przez Panią artystów z Japonii. Jakie śliczne! Nie – śliczne to mało powiedziane! Cudowne. Co w nich najbardziej zachwyca to chyba ta prostota i szczery zachwyt artysty nad pięknem przyrody. „Śpiący kotek” Kōno Bairei :-)

  41. Ulotne piękno wybranych kwiatów współgra z urodą haiku. Nawet wróbelek przysiadł tylko na chwilę. Wesołego dnia :-)

  42. Ta żółta puszysta, Bartzella, też zwróciła moją uwagę. Jednak w tym sezonie już wszystkie w katalogach internetowych są wyprzedane.

  43. Sama się do nich zapaliłam, Justysiu.
    Jakież wyszukane formy i kolory!
    Ta żółta, puszysta – co?

  44. Tak wiem, chcę mieć jakąś piwonię Itoh’a (Itoh Peony – jak tu mówią), skoro będzie więcej miejsca i ogód jest na etapie planów, ale jeszcze nie mam żadnej upatrzonej. Kilka lat temu oglądałam je w ogrodzie botanicznym, (szkoda, że teraz jest zamknięty), ale gdy niedługo zakwitną, to może będą jakieś do podziwiania w sklepach ogrodniczych.

  45. W kwestii Przepisywania – zupełnie nie ma za Co;)

    Jeszcze jesteśmy w Trakcie, ale Najgorsze chyba za nami.

  46. Mamo Isi, ale czy to już jest po Doświadczeniu E., czy jeszcze w trakcie?
    PS Dzięki za Staranne Przepisanie.

  47. U nas ma lunąć w nocy i lać jutro przez cały dzień. Ale bez pierunów, trąb powietrznych, gradobicia i innych atrakcji.

  48. W „Zupełnym Zezwierzęceniu” jest zachwycający wstęp od autora:
    „Ponieważ na zadawane przeze mnie ostatnio na Prawo i Lewo pytanie, czy indagowana Osoba miałaby ochotę zapoznać się z drugą (po „Zwierzęcej Zajadłości”) serią moich Refleksji na temat Świata Zwierzęcego, około Czworga Bliskich Przyjaciół – o których całkowitej Szczerości nie mam powodu wątpić – odpowiedziało, iż, owszem, jeśli w natłoku Absorbujących Zajęć znajdą chwilę wolnego Czasu, rzucą Okiem na moje Utwory, z tym że nie powinienem się spodziewać odpowiedzi przed upływem kilku miesięcy, ponieważ są ostatnio naprawdę bardzo Zapracowane – z chęcią ulegam tym Gorącym Życzeniom Publiczności i oddaję w jej Ręce mój niecierpliwie oczekiwany drugi Zbiór. Wszelkie podobieństwo opisywanych tu Zwierząt do konkretnego i rzeczywistego Bekasa, Gąsienicy, Ostrygi, Świni etc. jest dziełem Przypadku i Autor nie ponosi za nie odpowiedzialności. Moją intencją w takich wypadkach nie była obraza pojedynczego Hipopotama, ale raczej obraza całego Gatunku. Pragnąłbym na zakończenie wyrazić wdzięczność Opatrzności za obdarzenie mnie niezbędnymi do tego przedsięwzięcia Siłami oraz mojej asystentce mgr Florencji Siąpak za staranne Maszynopisanie.”
    Stanisław Barańczak, Zupełne Zezwierzęcenie

  49. Trudno, spróbuję jakoś się obyć bez owoców fuksji, choć podobno jadalne.;)

    W kwestii doświadczeń egzystencjalnych – czuję się jak połamana, stuletnia staruszka stojąca resztką sił nad grobem i zastanawiająca się, czy nie lepiej byłoby do niego wpaść i mieć wreszcie chwilę spokoju. I to w niedzielę po południu, kiedy już solidnie odpoczęłam i w dodatku ucięłam sobie drzemkę, tak się właśnie czuję.

  50. Idzie burza…..wszystko na to wskazuje. Burze mnie pasjonują. I obawiam się ich. Muszę zabrać moje roślinki z tarasu. Zal mi tylko pieknego jaśminu ktory może ucierpieć a chcialam sie nim pochwalić. Bądźmy dobrej myśli….

  51. A fuksja nie pochodzi z Japonii, tylko z Ameryki Południowej. Bez kolibrów nie owocuje.

  52. Justysiu, Toichi Itoh to hodowca. Stworzył całą rodzinę piwonii – którąś konkretnie miałaś na myśli?
    Wszystkie są cudownej urody.

  53. Pierwsza hortensja przepiękna! I rzeczywiście ostatnie haiku poruszające ale i pocieszające.
    PS. Haiku z „Pulpecji” – bardzo lubię, pomaga mi w trudniejszych chwilach.

  54. Cudne. Jak to dobrze, że kwiaty dalej kwitną.
    A jeśli Japonia i piwonie, to koniecznie Toichi Itoh.

  55. Dobry wieczór, piękne kwiaty i haiku. Mnie najbardziej porusza to ostatnie…

  56. Oczywiście, Mimi, i to haiku pasuje, pochodzi zresztą z tego samego tomu. Ale – było w „Pulpecji” (pan Miłosz się bardzo cieszył z tego powodu), więc wszyscy je znają.

  57. „Zaufaj:
    Czyż płatki kwiatów
    Nie sypią się w dół jak trzeba?”

    Najpiękniejsza chyba hortensja i piwonia. A wszystkie idealnie harmonijne i dopracowane w najmniejszym szczególe. Jak zresztą i te piękne haiku.
    Japonia nie przestaje mnie zdumiewać :) jak już się oni za coś wezmą, to z chirurgiczną doprawdy precyzją :)

Dodaj komentarz