Jowiszowy Przeciek nr 3

IMG_20200310_120729

fot: MM

 

Hasło „Jezioro Pulpecji” także nie weszło ostatecznie do książki „Na Jowisza” (mojego i córki autorstwa). Nie było już miejsca!

Ale pokażę Wam ten słynny akwen, bo zdjęcie jest ładne i zobrazuje Wam doskonale  to, co Patrycja, jako ciężko zakochana maturzystka (niedoszła), ujrzała z miejsca, gdzie zasiadła sobie na pamiętnym pniu, pośród lokalnych piasków.

Tak, dokładnie w tym miejscu siedziała – wiem na pewno, bo jest ono i moje ulubione – i wpatrywała się w czyste wody, w których nurzał się właśnie, parskając rozgłośnie,  domniemany kmiotek.

Tak jest, przepłynął on właśnie to nieduże jezioro i, zawróciwszy, był już w połowie drogi do owego piaszczystego brzegu, kiedy Patrycja go zlokalizowała.

Tak, oczywiście, był to Baltona, czyli Florian Górski, i na tym to właśnie piaseczku przybrzeżnym przywdziewał spiesznie dżinsy, podczas gdy spłoszona Pulpecja zwiała w krzaczki (tych jednakże na zdjęciu nie widać, bo są  poza kadrem, po prawej stronie).

 

Dodam jeszcze, że zdjęcie poniższe przedstawia rozstaje dróg (skręcająca w prawo prowadzi nad to samo Jezioro Pulpecji), gdzie, w okolicy tego właśnie wielkiego głazu, Ignacy Grzegorz Stryba zatrzymał samochód taty, by  podążyć za Agą w mroki nocnego lasu, rozjaśniane jedynie poświatą księżyca (patrz: „Feblik”). Symboliczne to zaiste rozstaje! – Ignaś jednak wybrał, jak się okazało, tę właściwą drogę.

Natura na ogół wie, co robi.

 

IMG_20200310_122337

fot: MM

 

I tego się trzymajmy, nie tracąc w najbliższych dniach humoru oraz otuchy, a już zwłaszcza – zdrowego rozsądku!

Uściski!

Wasza

MM

 

153 przemyślenia nt. „Jowiszowy Przeciek nr 3

  1. Prawie identycznie widziałam to jezioro w mojej głowie. Tylko drzewem rosnącym nad brzegiem była wierzba płacząca.

  2. Sowo, a faktycznie: dzień szóstkowy!
    Wybór daty premiery należał oczywiście do wydawnictwa.

  3. Doris, Mamo Kniżki, Piętaszku, Sowo P., Zgredzie – bardzo dziękuję za życzenia.
    I wracam pod najnowszy wpis delektować się okładką „Na Jowisza!”. „Szósta klepka” i Bobcio to strzał w dziesiątkę!

  4. Ktoś inny namalował zardzewiałą puszkę widzianą bodajże przez mrówkę.
    Pomysł na płatek był mój.
    Temat ogólny: świat widziany przez owada.
    Pani uczyła nas też historii sztuki w pierwszej klasie.
    Jej wykład na temat sztuki starożytnej był tak wnikliwy i klarowny, że ten uniwersytecki może się schować. Moim zdaniem.

  5. Madziu, jaki ładny temat: płatek róży widziany przez mszycę!
    Oj, namalowałabym.
    Wasza pani od plastyki to musiała być świetna osoba.

  6. Dołączam do wszystkich życzeń. Nieustającej pogody ducha dla solenizantek!
    Kocimiętko, to jest fragment książki „Domostwo błogosławionych” Catherynne Valente. Jeszcze nie wiem, czy mogę ją szczerze polecić, bo niezwykła, malarska wyobraźnia autorki potrafi czasem mieć bardzo mroczne odcienie. Ale z całą pewnością mogę zarekomendować jedną z jej pierwszych książek „Opowieści sieroty”, którą jestem niezmiennie zachwycona.
    Następne w kolejce mam „Gawędy o wilkach i innych zwierzętach” Marcina Kostrzyńskiego, znanego na YouTube jako Marcin z Lasu. Polecam jego filmiki z leśnych kamerek i pełne entuzjazmu opowieści.

  7. Kiedyś na plastyce mieliśmy namalować świat widziany oczyma owada.
    Wymyśliłam płatek róży widziany przez mszycę.
    Pomysł sprzedałam koleżance. Dostała szóstkę; ładnie jej wyszło.

    Za Wikipedią:
    „Niektóre gatunki mszyc żyją w symbiozie z mrówkami. Wydzieliny mszyc, zawierające znaczne ilości cukrów, aminokwasów i innych związków, są atrakcyjnym pokarmem dla niektórych gatunków mrówek, które z kolei zapewniają mszycom ochronę przed drapieżnikami i dbają o zapewnienie im wydajnych miejsc żerowania”.
    I mszyce są po coś.

  8. A więc też to masz, Kasztanowłosa!
    Atawizm.
    Ja dziś przesadziłam młodziutką jabłonkę ozdobną, na bardziej nasłonecznione miejsce.
    i podobnie postąpiłam z ostróżkami, które są już wysokie na 10-15 cm. Poszły na słoneczko.

    Oj, dobrze jest spędzić cały dzień na powietrzu!

  9. Kochana Pani Małgorzato! Jaka wspaniała zabawa u Adminków! Musimy też spróbować :)

  10. Korzystając z pogody (słońce, ale chłodnawo), udałam się na ogródek, bo już nie mogłam wytrzymać, żeby czegoś nie posadzić. Przy okazji przyjrzałam się mojej róży i, o zgrozo, ujrzałam na niej mszycę. Czy to przypadkiem nie powinno wyginać przez zimę czy co?
    I niniejszym dołączam do odwiecznego pytania o sens stworzenia komara, pytanie o sens stworzenia mszycy. Może kiedyś będzie mi dane się tego dowiedzieć.

  11. I ode mnie spóźnione, choć serdeczne i płynące z serca życzenia imieninowo – urodzinowe!!!
    I częstuję Was ciastem czekoladowo – bananowym!
    Dobrze, że jesteście!!!

  12. No i oczywiście wszystkiego dobrego dla Bożenek i Krystynek :)

    Taki cytacik: ” W tego rodzaju imprezach kurtyny używa się tylko po pierwszej i po drugiej części przedstawienia (…) Mikułowski śpiewał kiedyś na chałturze kuplety, z których każdy kończył się słowami: ” I już, i to wszystko, i więcej nic”. Ile razy padło to zdanie, zamykała się kurtyna, po czym słychać było krzyki i przekleństwa i kurtyna znów się otwierała, aby po następnym kuplecie znów się zamknąć. Kupletów było dwanaście. Po ochłonięciu z pierwszego gniewu przyznaliśmy, że kurtyniarz miał umysł logiczny”.
    „Wspomnienia chałturzystki” St.Grodzieńska

  13. Casciolino, ja tylko nałożyłam embargo na kwękanie, lęki i sianie paniki.

    Co do dobrowolnej izolacji: stosuję ją od lat, wykorzystując każdą jej chwilę na twórczość. Jestem więc wielką entuzjastką tej konińskiej inicjatywy.
    Można też pięknie się bawić książkami. Zajrzałam właśnie do Adminków, którzy mieszkają za ścianą. Siedzą sobie z
    Adminiatkiem, każde ze swoją książką, i po kolei czytają – na wyrywki – po jednym zdaniu. Co za absurdalne zestawienia! Eksplozje śmiechu!

    Spróbujcie sami!

  14. Nie wiem czy ten wpis nie narusza nowej zasady, zaryzykuję: na stronie Miejskiej Biblioteki Publicznej w Koninie pojawił się „Konkurs na czas dobrowolnej izolacji”. Forma literacka dowolna. Można i twórczo wykorzystać ten czas.

  15. Skoro każdy powód do przesyłania dobrych myśli jest dobry (prawda), to ja jeszcze złożę serdeczne życzenia Chesterce, która też jest wczorajszą solenizantką, a w dodatku dzisiejszą jubilatką, bo obchodzi urodziny. Wszystkiego najlepszego, Chesterko! :)

  16. Tak, Doris, ogród koło domu to istne błogosławieństwo. Całe życie o tym marzyłam, teraz mam!
    Co do „jeziora przydomowego”- z lekka przesadziłam, znajduje się ono bowiem w odległości półtora kilometra od nas. Ale droga wiedzie przez las!

  17. Choć księżyca na niebie nie ma, jestem ja ;) i mówię Wam, Kochani, dobranoc ! :*

  18. Nasz drogi Zgred jak zwykle umie się znaleźć! Nie ma go, nie ma, ale źyczenia zawsze złoźy komu trzeba! Taki mężczyzna to skarb. ;) Nie chcę być gorsza i spieszę z najlepszymi źyczeniami dla Bożeny i Kris, niech Wam się wszystko dobrze układa, a w razie przejściowych kłopotów duźo sił i optymizmu:). W sumie to juź po imieninach, ale w Oktawie się zmieściłam ;) Zresztą kaźdy powód do przesyłania serdecznych myśli jest dobry! Wannabe, dobrze to ujęłaś i dziękuję, źe zwracasz nam uwagę na dobrą stronę złego. A tak w ogóle, to – no przepraszam! – jak ja Wam zazdroszczę, źe macie „przy sobie” swoje ogródki! Rzecz miałaby się całkiem inaczej. A juź Pani Małgosia z tym urokliwym „przydomowym” jeziorkiem… O jaaa…
    P.S. Od razu wyjaśnię, źe gdy piszę: „ale Wam zazdroszczę” to nie oznacza to niczego złego, wbrew temu co to powszechnie oznacza. Ach, ta logika kobieca…. Przepraszam!

  19. W piątek 13. marca zakwitły pierwsze tulipany :) Za moich młodych lat tulipany kwitły w maju.

  20. Dynastyczny fluid z DUA :)
    Pani Małgosiu, dziękuję za życzenia!
    Magdo, Mamo Isi, Anette – dzięki!
    Księga Gości poszerza grono przyjaciół :)

  21. Pani Małgorzato – dziękuję :) przyjemnie wiedzieć jakimi konkretnie drogami i ścieżkami podróżują członkowie klanu Borejków :)

  22. Wszystkiego najlepszego Bożenko i Kris! Dobrze mieć imieniny w piątek – tak sobie myślę :)

  23. Mamo Isi jesteś kochana, dziękuję!
    I jestem zaszczycona Twoim zaproszeniem, pamiętając o nim od dawna.
    Jeśli tylko przylecę (a przecież przylecę kiedyś, mam nadzieję) to zajrzę bezwzględnie.
    Choć lecę jak sójka za morze – może zbierze się do tego czasu i czwarta półka. :)

  24. A czy Kris też ma dzisiaj imieniny?
    Wszystkiego najlepszego wszystkim Krysiom i Bożenkom!

  25. Kochany Starosto, niewykluczone, że się nie oderwę od Berkeleya, ale liczę na to, że jednak zdołam to uczynić, bo muszę mieć określoną ilość godzin snu, żeby przetrwać w stanie nadającym się do użytku.

    Bożeno, też się dołączam do życzeń imieninowych:)

    Madziu, jak byś przelatywała nieopodal, zapraszam, to obejrzysz te półki w realu.
    Od tego kopania po regałach, jestem zakurzona jak jakiś biblioteczny Kopciuszek.

  26. Dziękuję za uściski! I przyznaję, mam :) Stąd m.in. ciasto dynastyczne :)
    A skoro rzecz rozpoznana, pozwolę sobie przekazać życzenia wszystkim Krystynom (Chesterko kochana!) i moim imienniczkom. Uśmiechu i zdrowia!

    I jeszcze, tak w klimacie chmury o srebrnych brzegach, haiku Busona, w przekładzie Agnieszki Żuławskiej-Umedy:

    Idę i idę
    wiosna tak pełna marzeń
    dokąd nas wiedzie

    Dni są tak słoneczne, przyroda wiosenna, rodzina i przyjaciele wokół – ufajmy i miejmy marzenia.

  27. Na pewno masz!
    Stąd ciasto dynastyczne!- zrozumiałam! Hip-hip, hura! Niech żyje Bożenka!

  28. Bożenko (wiad.pryw.)- byłby to zabieg zgoła niepotrzebny!:)
    Uściski przesyłam! A czy Ty przypadkiem nie masz dziś imienin?

  29. To ja dziękuję – cały ten projekt jest podziękowaniem za Jeżycjadę.
    I cieszę się.
    Bardzo, bardzo się cieszę :)

  30. Madziu miła, coś chyba źle sformułowałam: nie chodziło mi bynajmniej o podkreślenie, że nazwa była Pustelnika, tylko o uczciwe przyznanie, że my tylko nadaliśmy ciastu nazwę, a chwała autora przepisu przypada nieznanemu artyście kulinarnemu :)
    Ale teraz dopisuję sobie w zeszycie przepisów do nazwy ciasta moje własne imię, i co spojrzę, będę uśmiechać się – do Ciebie :)

  31. To była dla mnie sama przyjemność :)
    I oczywiście – jest tam chmura o srebrnych brzegach :)

  32. Jakże chętnie zobaczyłabym te trzy półki! nawet na zdjęciu :)
    (Jeśli można pomarzyć).

  33. Udało mi się wygospodarować trzy półki i postanowiłam założyć nowy dział: memuary. Od wczoraj kopię się przez księgozbiór i podczytując to i owo już je prawie zapełniłam! Ale dziś się stęskniłam za Starostową czarodziejską wyspą.
    Żeby mi się wszystkie wspomnienia nie pokiełbasiły przerywam je Berkeleyem. Teraz leci nr 7. Robert Sheringham poszukuje mordercy niechlujnej, antypatycznej staruszki. I tak mi się wydaje, że tego mordercę zatrudnił jako sekretarkę;) No ale sam się tego nic a nic nie domyśla.

  34. Tak, nazwa była Pustelnika, co skrupulatnie odnotowano pod przepisem, który znalazłam w rzeczy samej. :)

  35. Kass, można wiedzieć z jakiej to książki, bo ogromnie mnie zaciekawiłaś tym cytatem;)

  36. Kochana Bożenko, dziękuję za jeżycjadowe KRZYŻÓWKi i ROZRYWKI UMYSŁOWE !!!
    Ile w tym Twojej pracy! Coś wspaniałego! I jakie to wszystko pomysłowe i zgrabne!

  37. Magdo, co za fluid, piekłam dziś właśnie ciasto dynastyczne! Ostatnia partia dyni z zamrażalnika. Czy przepis znalazłaś? Tak ładnie ciasto nazwałaś, że wpadłabym w samozachwyt, gdyby nie brutalny fakt, że przepis nie był mój :) To ciut zmodyfikowane znalezisko internetowe, którym się wówczas zachwyciliśmy – ale nazwa była Pustelnika :)
    A jeśli już o wypiekach mowa: pozwolę sobie wszystkich poczęstować ciastem dynastycznym :)

  38. Dziekuje DUA, zachowujemy ostroznosc i jestesmy dobrej mysli.
    Zycze zdrowia i wszystkiego dobrego!

  39. To ja na pocieszenie zacytuję fragment książki, którą czytam ostatnio. Powinien ucieszyć oko tutejszego Ludu.
    „Drzewo to nie rodziło ani jabłek, ani śliwek, ale w miejscach, gdzie winny kiełkować owoce, rosły książki. Kora potężnego pnia połyskiwała kolorem pergaminu, liście były błyszczące i w kolorze żywej czerwieni. (…) Gronami i samotnie książki wszelkich kształtów wisiały wśród spiczastych liści, ich okładki były nieprzyzwoicie barwne i lśniące, nabrzmiałe jak brzoskwinie, złote, zielone i błękitne, stronice grube, jakby wezbrane sokiem, a srebrne tasiemki ich zakładek trzepotały na aromatycznym wietrze.”

  40. Dzień dobry :).
    Serdecznie pozdrawiam i dziękuję za uchylenie rąbka z tajemnic „Jowisza”. Piękne to Jezioro Pulpecji. Pulpa jest mi szczególnie bliska, to mój rocznik. Rozmarzyłam się…

  41. Sowo, i Tobie jeszcze podziękuję za inspirujące rekomendacje.
    Wysłałam Ci (krótkiego) maila.

  42. Sowo, a cóż za obiecująca lektura!
    Przeczytam sobie.

    Kris, a pilnuj mi się tam, na tych włoskich obszarach!
    Odporności i zdrowia życzę!

  43. Kocimiętko, zarówno Terpentula, jak i ja sama, wzięłyśmy tę chmurę o srebrzystych brzegach prościutko z mądrości Dalekiego Wschodu.
    Nie mam zupełnej pewności, ale zdaje mi się, że to mówił Konfucjusz.

  44. Piękne, Wannabe!
    Co prawda, te małostkowe obowiązki też bywają pożyteczne, ale mniejsza z tym, bo rzecz to wiadoma.
    Czy widziałaś rozkoszny wierszyk na dobranoc, Tobie m.in. dedykowany?
    Poczytaj wstecz. Pod poprzednim wpisem.

  45. „Nasz naród jest jak lawa…” przyszło mi na myśl.
    Dobre wiadomości, Wannabe.
    Dziekuję Piętaszku, wyguglałam, może następnym razem, dziś już ugotowane.

  46. Aaa!!
    Szkoda, że wprowadza DUA embargo, bo ja właśnie wpadam do KG zachwycić się, jak bardzo podoba mi się taka Polska bez bzdur!
    Doktoranci założyli grupę pomagania osobom starszym w zakupach, studenci pomagającą osobom młodym wartościowo spędzić wolny czas, artyści udostępniają na żywo w internecie występy, które dla publiczności musieli odwołać, naukowcy w końcu mają czas podzielić się wiedzą i kręcą filmiki edukacyjne… I to właśnie jest nasz kraj, kiedy ludzie zostają zwolnieni z małostkowych obowiązków! Czy to nie jest (pomijając powody tego zamieszania) piękne? :)

  47. Magdo, gdybyś miała ochotę na zupę dyniową na mleku z lanymi kluseczkami, to polecam sprawdzony przepis pochodzący z „Anielskiej Kuchni”.

  48. Piekne zdjecie! Bardzo lubie fragmenty „Pulpecji”, ktore odbywaja sie nad tym jeziorem i te spokojne, a zarazem intensywne opisy otaczajacej je natury.
    Czekam niecierpliwie na „Na Jowisza” :)
    Pozdrawiam cieplo!

  49. Już wiem po kim Terpentula odziedziczyła zamiłowanie do jasnych brzegów chmur… To takie piękne, i dosłownie, i w przenośni.
    Mam na myśli, że w rzeczywistości (i na obrazach;) ) wygląda to niesamowicie, i piękny jest tego głębszy sens.

  50. Wszystko piękne , mamy swoją bezpieczna Wyspę.
    Od razu mi się chce czytać „Kwaterę bożych pomyleńców”.
    Wiadomej serii nie wspominam, bo ja czytam zawsze i wszędzie.

  51. Skoro znowu o lekturach mowa, powiem, że ja wciąż pozostaję w kręgu literatury historyczno-sztucznej. I właśnie zaczęłam bardzo ciekawą książkę bpa Michała Janochy i Ewy Kiedio „A piękno świeci w ciemnościach”. Wspaniała rzecz o nierozerwalności cnót dobra, prawdy i piękna. Gorąco polecam ją wszystkim Ludziom Księgi i Sztuki. Nadaje się doskonale na wewnętrzne rekolekcje :).
    A potem będę czytać „Zapatrzenie” Joanny Pollakówny.

  52. Królewno, bardzo mi miło, że „Feblik” w robocie! Pozdrawiam serdecznie!

    Sowo, racja!
    Żeby tylko tak nie wiało dzisiaj – już bym przesadzała różowe hortensje.

    Mimi, tak jest: najciemniejsze chmury mają jasne brzeżki! Dlaczego? Bo za nimi, niezmiennie, jest słońce!

    Madziu (wiad.pryw.)- tak, chodziło mi o to, że wszystko w porządku.

  53. Jak to miło czas przymusowych ferii spędzić z Feblikiem!
    Pierwsza książka od dawna czytana z takim spokojem, bez pośpiechu ❤ choć niepewność dookola.

    I rozsądek też tu można znaleźć, dziękuję!

  54. Pani Małgosiu, embargo to dobry pomysł :) dbajmy o siebie nawzajem, ale koncentrujemy się także na jaśniejszych stronach życia;)
    (I przeczac samej sobie, kontynuuje czytanie „Wrzenia swiata” Kapuscinskiego:))

  55. Obecny czas przyczyni się do wypięknienia niejednego ogródka.

    Bardzo miłe jeziorko.

    Proszę bardzo Justysiu, cała przyjemność po mojej stronie.

    Madziu, przepis na ciastka dyniowe podawałam ja (Pierniczki dyniowe Matki Chrzestnej), ale mam wrażenie, że bez dodania dyni te ciastka smakowałyby tak samo. Swoją drogą, co to się porobiło, żeby dynię jadać w marcu!

  56. Ta zupa z dyni to cudo!
    A ciasteczek nie pamiętam.
    Madziu, nocnej wiad.pryw. nie skomentowałam, ale oczywiście może być.

  57. Podoba mi się to embargo:)
    Czytam sobie książkę historyczną o kobietach – szpiegach z czasów II wojny światowej oraz „Biegunów” (ponowna lektura, jak się okazuje).
    Na obiad zrobię zupę z dyni – wg przepisu stąd, odkryłam ten przepis niedawno, gdy scrollowałam uparcie stronę w poszukiwaniu Ciasta Dynastycznego Bożenki. Chyba były jeszcze jakieś ciasteczka, ale nie odnalazłam receptury. Jeśli ktoś pamięta, to może mi podać namiar, poproszę. :)

  58. Doris, ano właśnie.
    Ale ręce jednak myć trzeba.;)

    A poza tym – wprowadzam embargo na temat wirusa. Nic nam nie pomoże wspólne z mediami wałkowanie tego tematu i powiększanie zamieszania.
    Zachowajmy się jak damy oraz dżentelmeni i porozmawiajmy sobie na miłe tematy neutralne – oto moja propozycja.

    Justysiu, udanej przeprowadzki! A jaki dobry miałaś system przeprowadzenia ogrodu! Podziwiam!

  59. Ryśku, ojejku. No, trzeba by mieć ze dwa życia!
    Krokusy i cebulice kwitną i u nas – rabarbar też wyrasta. Może w tym roku nadążyliśmy za Wami!

    Kochane pszczółki. :)

  60. Dzień Dobry DUA i Kochani Księgowi.
    Właśnie nadrobiłam wpisy z ostanich tygodni i muszę przyznać, że kolejne zwrotki kołysanki sa cudne. Potrzeba nam tych promyków radości. Dziekuję Sowo za pamięć i umieszczenie mnie w kanadyjskiej zwrotce obok Niagary, Jakuba i Montrealu. Wydaje mi się, że chyba jeszcze brakuje Jadzi, ale jakoś nie mogę nic zrymować.

    A u mnie przeprowadzka do mniejszego miasteczka szykuje się na połowę maja. I ogród też, Pani Małgosiu, jak najbardziej przeprowadzę, choć większe drzewka będą musiały zostać. Większość bylin wykopałam jesienią, przełożyłam do doniczek i wkopałam te doniczki do gruntu na zimę. Jak ziemia się rozmarznie, to je sobie powyciągam. Niestety judaszowiec będzie musiał zostać, bo już za wielki mi urósł.

  61. Ponieważ „Na Jowisza” zawiera 1/3 haseł, warto pomyśleć o „Na Jowisza II” i „Na Jowisza III” ;)

    Tu w czasach zarazy pszczoły spokojnie wytwarzają miód cebulicowy (krokusy już przekwitają), wyrasta rabarbar i zakwitły fiołki!

  62. A tak poza tym, to nie wiem jak Pani to robi, Droga Pani Małgosiu, źe przy czytaniu Pani książek zawsze widzę świat w jasnych barwach, marzę o sosnowym stole w kuchni, zaprzyjaźniam się z Pani bohaterami, a do tego chce mi się działać, działać, działać! Coś na kształt Idy w Ruince ;) Poprzez swoje ksiąźki wlewa Pani w nas wszystkich sporą dawkę optymizmu, dobroci i nadziei. To ksiąźki na ciężkie czasy. Nie źebym Panią popędzała. :D Nie, nie, tak tylko sobie piszę ;)

  63. Oj, Pani Małgosiu kochana, trudno wyrazić jak bardzo Pani dziękuję za te budujące słowa otuchy. Tak, Pan Bóg nad tym wszystkim! Tej krzepiącej świadomości szczególnie na te ciężkie dni źyczę nam wszystkim. Nie jesteśmy sami. Uff, co za ulga.

  64. Nie na temat, chociaż poniekąd w temacie: z racji przymusowych wakacji planuję zakupić Kogucikowi zestaw do kaligrafii. Proszę o polecanki – marka/ e-sklep, od czego zacząć? Wstępnie podoba się nam caligrafun ale coś się strona zawiesza. Ktoś? Coś?

  65. O! Dziękuję za trafną sugestię, Pani Małgosiu!
    Jest Pani kochana! – jeśli można tak bezceremonialnie rzucić się Pani na szyję! (w świecie wirtualnym)

  66. Madziu (wiad.pryw.) – a ile filmów jest do obejrzenia!
    Na YT wystarczy wyszukać „Classic movies” i już masz ogromny wybór!

  67. Bożenko, to jest moje głębokie przeświadczenie.
    Dobro rodzi dobro.
    Odwaga – odwagę.
    Nadzieja zaś – nadzieję!

    Podtrzymujmy się na duchu, a żwawo!
    Nasi przodkowie przetrwali gorsze czasy, znacznie gorsze.

  68. Miła Savo, nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło.
    Umiar jest zawsze zalecany! A cięcia na ogół służą doskonaleniu tekstu i dzieła.
    Cieszę się, że książka jest tak oczekiwana. I dziękuję!:)

  69. Przyznam, że z zachwytu moje serce na moment się zatrzymało, a po chwili zaczęło bić w szaleńczym wprost tempie! Dziękuję, że dzieli się Pani z nami tymi cudownościami, zwłaszcza jeżeli nie dało się ich zmieścić w książce (nad czym wszyscy ubolewamy…)
    VarSavskie pozdrowienia i uściski!

  70. Dziękuję, DUA.
    Wszak mama Borejko pouczała Gabę i Kreskę: trzeba się nawzajem podtrzymywać na duchu, a nie dosmucać…

  71. Bożenko, dziękuję za wiadomość prywatną i za zapowiedź miłej niespodzianki. Odezwę się!
    Optymizm nadal zalecany. Pan Bóg nad tym wszystkim, jak mawia nieustępliwie nasz przyjaciel – dominikanin.

  72. Miła niespodzianka.
    Tak widzę tę scenę dokładnie.
    Obeszłoby się jezioro z przyjemnością.

  73. Ileż to razy o tym marzyłam i o tym jeszcze, że możnaby tam urządzić jakieś kameralne muzeum… .Ale niestety, budyneczek ma swoich właścicieli, którzy nie chcą lub nie mogą zmienić tego stanu rzeczy.

  74. Mimi, dalsze szczegóły i drobiazgi – w „Na Jowisza!”.
    Niespodzianki zapewnione!

  75. Też właśnie w ten sposób wyobrażałam sobie jezioro Pulpecji i Floriana :) piękne miejsce. I to w dodatku jest Pani domowe jezioro! Zazdroszczę takiego skarbu w pobliżu:) podoba mi się ta seria przecieków!

    Kasztanowlosa, „Pan Tadeusz” na mnie wywarł kiedyś takie samo, niezatarte do dzisiaj wrażenie. Jest moja pociecha i źródłem zachwytu. Poczytaj jeszcze jakiś dobry zbiór poezji (polecam wydanie Biblioteki Narodowej, z bardzo fachową przedmowa), a kolejne wrażenia gwarantowane. Zostaną z Tobą na zawsze!

    Wojcie, gratuluję kreatywnych uczniów! :-) „Macierzynska zupa” … hm ;) może jako kolejne zadanie domowe niech napiszą na nią przepis? :-)

  76. Oj, są, są. Najbardziej mi żal takich rozsypujących się, koło nowych wielkich dróg, gdzie wiadomo, ze już nikt nigdy nie zechce zamieszkać.
    Kocimiętko, a takie tam baranki, kurczaczki i zajączki wielkanocne. Muszę znowu wrócić do większych rzeczy, jak szale, ale ciagle jakieś Święta mi wchodzą w paradę .
    Dobrej nocy wszystkim.

  77. O, jedna całkiem bliziutko mnie. Dawno temu była maleńką szkołą, ale teraz niszczeje niestety. A szkoda, bo ma dużo uroku. Najbardziej podobają mi się jej proporcje oraz piękne drewniane zdobienia, charakterystyczne dla tego regionu. Wokół rosną urokliwe klony. Jesienią świecą swoimi żółtymi liśćmi na tle starych murów z ciemnoczerwonej, pokrytej patyną czasu cegły. No, ale o niej nie mogę niestety pomyśleć, że to TA Ruinka. Chociaż…

  78. Ha! Zwykle mi go drzewa zasłaniają, ale teraz proszę, jest! Jakby wiedział, że o nim mowa. I jeszcze Wenus na zachodnim niebie mocno świeci. Drugi obiekt po księżycu.
    Co do Ruinki DUA, wolę myśleć, że istnieje naprawdę :).

  79. Wyjrzałam. Rzeczywiście piękny, niesymetryczny i pyzaty.
    Pan Tadeusz tez cudowny! Wracam często do niego, a gdy nie mogę spać, np z powodu zbyt pięknego księżyca, to sobie w myślach recytuję zapamiętane ze szkoły fragmenty.
    Pozdrawiam księżycowo i wracam do filcowania.

  80. Fluid, miła Kocimietko!
    Właśnie miałam zamiar zachęcić Księgowych do wyjrzenia przez okno. Złoty! Wielki! Niepełny, ale świeci mocno!

  81. Drogie Księgowe, Ksiegowi i Kochany Starosto! Wyjrzyjcie za za okno! Księżyc śliczny się uśmiecha całą swoją gębusią pyzatą (w prawdzie niezupełnie symetryczną;-) ) i oświeca świat dla odmiany złotą nie srebrną poświatą! O widzicie jak się mi zrymowało. Myślę, że to właśnie zasługa tego księżyca. Magiczny.

  82. Kasztanowłosa, jakże się cieszę! Brawo za czytanie „Pana Tadeusza” ze słownikiem! To tak dobrze – wszystko rozumieć, prawda?
    Podzielam zachwyt. Kocham „Pana Tadeusza”. I Mickiewicza, przede wszystkim.
    Bardzo Ci polecam wspaniałą książkę prof. Stanisława Pigonia -„Zawsze o Nim – studia i odczyty o Mickiewiczu”. Fascynująca lektura!
    Widzę w sieci, że ma ją np. antykwariat Tezeusz.

    A więc było nasze jezioro na próbnej maturze! O, rety. A to zaszczyt!

  83. O, więc warto było pokazać to zdjęcie, Anette!
    Tak, to jest to samo jezioro.
    A w dodatku występuje ono także w seryjce mojej dla dzieci – „Bambolandia”.

  84. Piękne to jezioro Pulpecji! Ale nie skojarzyłam, że to również jezioro Ignasia i Agi. Bardzo lubię takie geograficzno-lokalne ciekawostki jeżycjadowe.

  85. Wpadłam tylko powiedzieć jedną rzecz, ale tu się tyle dzieje, że jednak będzie tego więcej. Posłużę się może metodą Nory.
    1. Bardzo podobają mi się Pani życzenia z okazji Dnia Kobiet. Potrzebowałam, żeby ktoś mi przypomniał, co jest moją naczelną umiejętnością i co w związku z tym mam robić.
    2. Kołysanki są zachwycające. Urocze i rozczulające. Prawie nic z nich nie rozumiem, ale to piękno da się wyczuć mimo braku zrozumienia. Gratulacje dla wszystkich! Podziwiam Wasz talent.
    3. Ostatnio pisaliśmy coś w rodzaju próbnej matury i na rozprawce jednym z moich przykładów była właśnie scena nad tym jeziorem. Teraz już przynajmniej wiem, jak wyglądało miejsce, które opisywałam. A temat był bardzo wdzięczny, moim zdaniem: „Człowiek wobec natury – fascynacja, poczucie jedności, zagrożenia.”
    Szczególnie poczucie jedności mi tu pasowało.
    4. (czyli to, po co tu przyszłam) Przeczytałam „Pana Tadeusza” i po prostu oniemiałam z zachwytu. Aż nie umiem opisać, jak wielkie wrażenie to na mnie wywarło. To było coś PIĘKNEGO. Bałam się, że nie zrozumiem wielu wątków, ale nie – zrozumiałam wszystko. Wydawało mi się, że dostrzegłam tam wszystko, co nasz wieszcz chciał nam przekazać. Może dlatego, że podeszłam do tego z pełnym zaangażowaniem, a nie tak, że trzeba przeczytać, bo lektura. I czytałam ze słownikiem, żebym miała pewność, że absolutnie nic mi nie umknęło. Opłaciło się. Od tygodnia trwam w nieprzerwanym zachwycie.
    5. Nadrobiłam już wszystkie komentarze i chyba się za Wami stęskniłam. Dobrze, że jesteście.

  86. No tak, zdrowy rozsądek A jeśli otoczenie go traci lub pojmuje nieco inaczej?
    Cóż, postaram się nie robić zgryźliwa, gdy nadciągają dni, kiedy znów będę miała więcej czasu na czytanie.

    Magpie, dziękuję Ci za pozytywną ocenę mojej recenzji. Twoja jest za to – prosto z serca. :)

  87. Magpie, dziękuję za miłe słowo dla Emilki. Jakże się cieszę!
    Zuch dziewczyna, prawda?

    Piętasiu, Ruinkę wymyśliłam, nie ma jej w owej okolicy.

  88. U nas już zamknęli szkoły i uczelnie. Siedzę sobie właśnie z dwoma Wyjątkami, które jeszcze przyszły i robimy powtórkę. Dobrze im to zrobi :)
    Układają zdania z rozsypanki wyrazowej i oboje mają świetne pomysły.
    Podaję przykład: mother/soup/cooking/ your/is ?

    Wyjątek 1: Czy twoja mama jest zupą?
    Wyjątek 2: Czy twoja mama gotuje macierzyńską zupę?

  89. Nie umiem tak mądrze i składnie napisać recenzji, jak Magda… Ale właśnie przeczytałam „Przepowiednię” i jestem pod ogromnym wrażeniem – wzrusza, zapada głęboko w serce. Gratuluję talentu i wrażliwości!
    Ps. Dziękuję za zdjęcie jeziora Pulpecji – te sceny z z Jeżycjady są jednymi z moich ulubionych. I ta natura tchnie takim spokojem, którego mnie brakuje…

  90. Kochany, uspokajający widoczek. Dziękuję za niego DUA i czekam na ten od Nutrii i Nerwusa :). O właśnie Blanko i Ruinka przecież.
    Odkryłam właśnie muzykę, która świetnie do tego widoczku pasuje. To duet – Magda Umer i Jacek Kleyff. Zwłaszcza utwór pt. „Późną nocą”, śpiewany wcześniej przez Wolną Grupę Bukowina”. Elektryzujące. Ale pozostałe również świetne.

    A sąsiad – majsterklepka, jak co roku o tej porze już coś tam w ogrodzie tnie, wierci i przybija.

  91. Piękny widok! Dziękuję, Pani Małgosiu! Zazdroszczę tych polnych dróg. Bardzo często chodziłam na spacery do rezerwatu ciągnącego się wzdłuż Wisły, niestety parę lat temu wykostkowano dokładnie szeroką ścieżkę, oczywiście teraz można przechadzać się w szpileczkach, za to bieganie stało się bardziej niebezpieczne. Ptakom, na szczęście, nie przeszkadza to śpiewać.

    A tak przy okazji – czy ktoś z Księgowych wypróbował polecane aplikacje do rozpoznawania głosów ptaków?

    Autorem Rusałki okazał się Lermontow. :o)

  92. Siedzę drugi tydzień na zwolnieniu z moją chorą córcią, wiele wskazuje , że jeszcze sobie posiedzimy, skoro szkoły zamkną. Moją osłodą jest Jeżycjada. Delektuję się Kwiatem kalafiora. Idę po kolei , od początku serii , pomalutku. Tak, tereny Dorotki też uwielbiam i ruinkę Idy… muszę kiedyś odkryć te miejsca !

  93. Nie jest duże, Paczko Chusteczek, często je tak objeżdżamy, bo dróżka prowadzi stale przez las i to jest miła, malownicza wyprawa.

    A dobrze, podjadę kiedyś nad jezioro Nutrii i Nerwusa, zrobię zdjęcie.

    Doris, dzięki za dobre myśli, ale długotrwałe siedzenie na ławeczce, nawet z oparciem, nie jest lubiane przez mój despotyczny kręgosłup. A za to na rowerze to mi się on gimnastykuje, degenerat jeden!

  94. Piękne to jezioro! aż chce się wsiadać na rower i objechać je całe. Może w tym roku się uda!
    Czekam z niecierpliwością na jezioro Nutrii i Nerwusa, ciekawe czy tamta sroka gdzieś tam jeszcze krąży?
    Dobrego dnia Wszystkim!

  95. Pani Małgosiu kochana, Wielkopolskie geny rzeczywiście łatwo nie dają za wygraną, ale jednak zdrowy rozsądek (choćby i ten z rozstajnych dróg) powinien czasem pozwolić zdjąć na dłużej nogi z pedałów. :) Rower – świetna rzecz, ale dłuższy odpoczynek na łonie natury teź procentuje! Myślę, źe inaczej by się sprawy miały gdyby w tym urokliwym miejscu znalazła się ławeczka. I to najlepiej od razu z oparciem! Bardzo dziękuję za te zdjęcia, zawsze marzyłam źeby podglądnąć kochaną Patrycję ” w akcji”. Cudnie, źe istnieją na jawie te miejsca. Bardzom teź ciekawa okolic domu Doroty, pięknie Pani opisała te miejsca. Mmmm, jak ja bym chciała tam źyć ….

  96. No i tego typu niespodzianki będą w „Na Jowisza”. I jeszcze całkiem inne też!

  97. Ileż razy wyobrażałam sobie to jeziorko, jak również to w Nutrii i Nerwusie. Bardzo lubię te opisy. A tu proszę, mamy zdjęcie ! Dziękuję.
    Ja też czekam z cięciem hortensji. Sekator pójdzie w ruch na przełomie marca i kwietnia. Ale fakt, rośliny czują wiosnę na całego .

  98. Oj, Bożenko, a ja zawsze mam wyrzuty sumienia, kiedy tak „siedzę i nic nie robię”.
    Wielkopolskie geny podrywają mnie do czynu!

  99. Faktycznie róże już mają nowe listeczki i gałązeczki, a hortensje jeszcze śpią, ale już się stało – muszą przetrwać, zresztą są osłonięte płotem i bluszczem. To jutro biorę się za róże.

  100. A ja od roweru wolałabym chyba takie siedzenie godzinami :)
    Patrzyłabym sobie na odbicia, na delikatne fale. Albo pływała. No, może jeszcze nie przy tej temperaturze :)

  101. Ja jeszcze czekam z cięciem hortensji.
    A róże przycięłam, bo już dawno się obudziły.

    Konik nie ma paszczy, Zgredzie.

  102. Pięknie i spokojnie. Jak i Gio, pomyślałam o naszej oazie i faktycznie jest. I takiego spokoju mi właśnie potrzeba. Z rozsądku też (?) zamiast iść na cotygodniową próbę śpiewaczą, wzięłam się za ogródeczek. Przycięłam dwa drzewka hortensji. Mocno, nad pierwszymi oczkami, chyba jednak nie za wcześnie? Wczoraj zapytałam o to ogrodnika tnącego ozdobne krzewy na Bulwarach Wiślanych. Bo wszystko już rośnie jak szalone, a co z różami?
    Do poduszki wyjęłam „Żabę”, a odłożyłam na bok, na inny czas „Opowiadania bizarne”.
    Dobrej nocy wszystkim i dobrych dni :)

  103. Jak konik, tylko może kląskanie to nie jest właściwie słowo. Odgłos kopyt końskich na bruku wydaje per os.

  104. O tak, zwłaszcza zdrowego rozsądku.
    Ładne jezioro i właśnie tak wygląda w mojej wyobraźni. Czyli dobrze je Pani opisała.
    To napisawszy czmycham usypiać Pisklątko, które zamiast paść grzecznie w objęcia Motfeusza przechadza się po łóżeczku nawołując radośnie mamamama i kląskając jak konik dla rozrywki.

  105. Można by tak siedzieć godzinami.
    Ale zwykle wytrzymuję tylko pięć minut. I już jadę dalej na moim rowerze!

  106. Kiedyś linia wody nie była aż tak cofnięta, Olu.
    Ubyło nam wody w jeziorze. Zawiniły lata z suszą.
    Ale i tak jest ładnie – i tak bardzo spokojnie!

  107. Lody puściły, to i przecieków coraz więcej ;)
    (licentia poetica oczywiście, bo lodów tej wiosennej zimy przecież nie było)
    Jezioro Pulpecji zawsze mnie fascynowało, jak miło zobaczyć je na zdjęciu (może kiedyś uda się na żywo).

  108. Jak tu ładnie. A ja, już nie wiem po raz który, podczytuję sobie teraz na noc do poduszki właśnie „Pulpecję”. Wczoraj sen mnie zmorzył gdy Pulpecja schroniła się w syrence Florka, więc akurat dzisiaj zawędruję razem z nimi nad to urocze jeziorko. Fluid:). „Feblika” bardzo lubię, to jedna z moich ulubionych części Jeżycjady. Podoba mi się cała historia Ignasia i Agi, a romantyzm tej księżycowej sceny nad jeziorkiem jest szczególnie urzekający.

  109. Mam nadzieję, że pejzaż realny dorównuje temu z Twojej wyobraźni, Casciolino.
    Co prawda, w „Pulpecji” była już bujna wiosna. Tarnina kwitła.

  110. O, dzięki, Madziu!
    A to mój autokorektor komputerowy zadziałał, ten sam, który z uporem maniaka poprawia mi zawsze słówko: „są” na : „SA”.

    Tak, ładne jest nasze jeziorko przydomowe, i czyste! Całe otoczone lasami.

  111. „Ada, to nie wypada” zanuciłam z odruchu, ale to jednak była Aga. Literóweczka się wkradła, Pani Małgosiu.
    Ładny ten akwen, choć jeszcze nie czerwcowy.

Dodaj komentarz