Jowiszowy przeciek nr 2

czekoladki

 

Jak już wspominałam, haseł do książki „Na Jowisza! Uzupełniam Jeżycjadę”, którą stworzyłyśmy wspólnie, Emilia Kiereś i ja (a która ukaże się już w maju), było początkowo około 500, którą to liczbę zredukowałyśmy do 250, by następnie poczuć pilną potrzebę kolejnych redukcji. Ostatecznie, dla dobra książki, jej zwartości, potoczystości i elegancji, usunęłyśmy ich tyle, że zostało haseł 135.

Ale tych usuniętych szkoda!

Oto więc ilustracja do hasła „Rodzice Czekoladki”. Wystąpili w „Czarnej polewce”, jeśli pamiętacie. Tata (lekarz) był bardzo srogi, mama wciąż jeszcze urocza. Mama życzliwym i sentymentalnym okiem spoglądała na  młodzieńcze oczarowanie Ignacego Grzegorza Stryby, tata Czekoladki natomiast tępił Ignasia jak zarazę.

Portret małżonków, uważam, udał mi się. Publikuję go, bo u dobrej gospodyni, jak wiadomo, nic się nie zmarnuje!

(A w książce będzie jeszcze babcia Czekoladki.)

Uściski!

Wasza

MM

 

206 przemyśleń nt. „Jowiszowy przeciek nr 2

  1. Tak, tak, wiemy, wiemy, chyba nawet tutaj po raz pierwszy o tym wyczytałam w którymś z komentarzy? A może było to na jakiejś sympatyzującej stronie… Miejmy nadzieję, że całe to szaleństwo szybko się skończy, żeby można było w spokoju i z przyjemnością odwiedzić wszystkie te sentymentalne, piękne miejsca. Nie mogę się już doczekać – i książki, i podróży!

    Uściski!

  2. Dzień dobry, dzień dobry! W nawale pracy i obowiązków zaglądam tu niestety zbyt rzadko, tymczasem pojawiło się Tyle dobrych słów pod adresem moich książek! Bardzo Wam dziękuję i jestem wdzięczna, bo to niezwykle dla mnie budujące. MagdoZ, Twój komentarz to pierwsza istniejąca recenzja „Przepowiedni”! I tyle dobrego w niej! Bardzo, bardzo Ci dziękuję za wnikliwą lekturę i za dostrzeganie detali. Beatuszko, uściski dla Was (włącznie z tym już dużym Jasiem!). SowoP – cieszę się, że „Rzeka” jest Ci bliska, bo i mnie jest.
    Wszystkich Was pozdrawiam! I idę szukać wiosny do lasu.

  3. Miła Otz, oczywiście, że pamiętam! Cieszyłam się wówczas, że Wierzyński wędruje w tak chętne ręce :)

    Praca w bibliotece może rzeczywiście dać Ci wiele satysfakcji, można tam robić wiele dobrego. Z takim entuzjazmem byłabyś skarbem w każdej bibliotece :) Ale jeśli chodzi o wybór studiów, niekoniecznie byłyby to wprost moje ślady – kończyłam najpierw filologię polską, to po prostu MUSIAŁY być moje pierwsze studia :) Bibliotekoznawstwo i informację naukową zrobiłam dopiero podyplomowo, potem jeszcze edytorstwo – redakcję tekstu. I każdy kierunek studiów owocował w tej pracy.
    Będę trzymać kciuki za Twój dobry wybór. Jestem pewna, że Twój zapał porwie wielu czytelników :)
    Cieszę się. Pozdrawiam serdecznie.

    I śpieszę podziwiać nowy wpis.

  4. Nareszcie zajrzałam tu na dłuższą chwilę i poczułam się znów jak u swoich ;)
    Dzięki , Sowo, za wzmiankę o mnie.
    Gratuluję weny twórczej wszystkim tak świetnie radzących sobie z angielskim:)
    Ilustracja bardzo udana, dokładnie pokazuje charakter postaci, w szczególności mężczyzny, bravissima DUA !

  5. Dzięki, Madziu, dzięki, Sowo!
    Cieszę się i dumna jestem z córki!

    Zapraszam do nowego wpisu, pod którym nadal można produkować kołysanki!

  6. Za łatwo się nam wykpił Wójcik, za łatwo! A jeszcze sporo osób by się znalazło.
    (Sweet dream Josephine
    Good night, Blanche White
    Don’t worry, Blueberry…)

    A ja jestem urzeczona „Rzeką”, jeszcze bardziej niż „Kwadransem”.

    Otz, bo się zawstydzę…
    Beatuszko, czekam.

  7. Przeczytałam.
    Intrygująca, tajemnicza, znakomita książka.
    Od pierwszych stron wzrusza empatia, z jaką autorka opisuje niewidziany (przez główną bohaterkę) świat.
    Śliczne, poetyckie opisy, udane synestezje. Magia przeplatająca się z realizmem.
    Opowieść o poszukiwaniu własnego człowieczeństwa.
    Piękna, poruszająca baśń.
    Serdeczne gratulacje:)

  8. Jakże pięknie tu rymujecie! Mój angielski jeszcze na takim poziomie nie jest, a do tego wymyślacie rymy! Szacunek od cichej Kocimiętki
    PS. Znalazło by się może jakieś miejsce dla wyżej wspomnianej w jednej ze zwrotek niezwykłej kołysanki…?

  9. Adam zamówił dla nas „Przepowiednię”, dostaniemy ją lada dzień, to też sobie przeczytam. Pamiętam, jak synkowi czytałam kolejne książki Emilki i jakie to były miłe chwile. Ale sobie poczytać też jest bardzo miło.

    Nini, dziękuję pięknie.
    Iskro, macham i uśmiecham się do Ciebie.
    Sowo, odezwę się.

  10. Dodam, że jestem zachwycona Tobą, Sowo! Jesteś prawdziwą Kobietą Renesansu!
    I niezmiennie wracam tu po otuchę, ale zdecydowanie pewniej czuję się pod regałem. Ktoś tymi myszkami musi się zająć ;).

    Bożeno, nie wiem czy pamiętasz jak parę lat temu wysyłałaś mi pocztą Wierzyńskiego. Teraz, tzn. przed wyborem studiów, myślę sobie, że najchętniej poszłabym w Twoje i Zośki ślady. Niech żyją superbibliotekarki! :)

  11. Och, Sowo.P dziękuję serdecznie. Wzruszyłam się. Niedawno wróciłam z Targów Książki w Poznaniu. Nie tylko dzieci na spotkaniu z Emilką słuchały jak zaczarowane, moja córcia (lat 21) siedziała z błogim uśmiechem, o sobie nie wspomnę. Przy każdym spotkaniu cieszę się jak obłąkana. Byłyśmy także w fotoplastykonie, świetnie było. Miłego wieczoru. Zaczynam Przepowiednię.

  12. Jakie talenty! Jakie rzeczy się tu dzieją! Przepięknie, melodyjnie, ach i och! Dziękuję za wspominkę i o mnie ; )
    Przyznaję, niezbyt często się odzywam (a czasem, kiedy coś napisałam, to moje wiadomości ulatywały gdzieś w jakąś przestrzeń jak niewidzialne fluidy, więc ich nie ponawiałam), ale już od wielu, wielu lat (he, jeszcze na studiach, a tu już pięć lat się pracuje) nieustannie zaglądam i czytam, aktualnie paskudnie pokasłując (niestety złapałam coś od szkolnych dzieci, choć i tak bardzo długo trzymałam się z daleka od wirusów).
    Dziękuję Pani Małgosiu za te przecieki! Jak to ktoś wspomniał, jedyne, jakie się lubi, no bo przecież nie te z kranu. Już sobie myślę, ile „Jowiszów” od razu zamówię poza tym dla mnie, dla ilu dobrych osóbek.

  13. Irys, tak!!! To stąd. Właśnie niedawno wróciłam do tej lektury i się syciłam tymi różnymi smaczkami! :)

  14. Już mi się spodobała, ledwo zaczęłam.
    Od razu przy pierwszych stronach zastanowiłam się, skąd Adminka to wie? (bo widzę, że wie, a nie zmyśla).
    Oj, czuję, że „Przepowiednia” może pokonać mój gorący sentyment do „Kwadransa”.
    No, dobrze: nie gadam, nie przepowiadam, tylko czytam dalej.

  15. Madziu, ciekawa jestem, jak Ci się spodoba książka Emilki. Na spotkaniu (właśnie na Targach było jedno) dzieciaki podobno słuchają jak zaczarowane – o Cyganach, ich kulturze i historii! – bo tego dotyczy i książka, i mini- wykład.

  16. Witajcie Kochani, zajrzałam na chwilkę, tyle wpisów nam jeszcze do przeczytania…
    Moja Babcia raz w tygodniu piekła przepyszny chleb dla całej 10-osobowej Rodziny, w tym 6 dzieci. Jego smak pamiętam do dziś, był zawsze posypany czarnuszką i nigdy się nie psuł .

  17. Wójcie, jeszcze jeden, nasz cichy pomocnik DUA.

    Good night Our Favourite Dog
    Stop hunting snails and frogs!
    Get yourself fresh white bedsheet
    „Now it’s yours” MałgM has to admit.

    Trochę niezgrabnie, ale nie mogło go zabraknąć :)

  18. Ha! Wyprzedziłam Starostę! Do mnie trafiła już wczoraj;) Zamierzam celebrować w dzisiejszy, spokojny wieczór!

  19. Coś Wam powiem: ślicznie wydana „Przepowiednia” Emilii Kiereś mojej rodzonej właśnie do mnie trafiła, prosto z premiery na Targach!
    Niezwykłe ilustracje Marcina Minora!
    Bomba!

  20. Sowo kochana, właśnie nadrabiam tygodniowe zaległości w lekturze Księgi i cóż widzę po poprzednim wpisem? Zwrotkę słynnej Kołysanki z moim imieniem. Wzruszona niepomiernie, bardzo Ci dziękuję :)))
    Jaki miły kolejny przeciek. Bardzom ciekawa portretu Czekoladkowej babci.

  21. Wobec takiej eksplozji pomysłów i twórczości, czuję się zwolniona z dopisywania dalszych zwrotek. Sądzę, że Wszyscy już zostali uhonorowani. Hej, hej, hop, hop! Czy ktoś z regularnie pojawiających się nie został zawarty w tej gigantycznej kołysance? Chyba niemożliwe.
    Wobec tego siadam sobie cichutko w kąciku i niemieję z wrażenia.

  22. Mąż do chleba dodaje różne mąki: jaglaną, owsianą, orkiszową. Im starszy chleb, tym lepszy. Zakwas bierze z piekarni, ale kolega sam sobie go zrobił ze skórki od chleba. Znam z pięciu panów do robienia chleba, czemu mężczyźni tak chętnie się tym zajmują? Pieką normalnie w piekarniku. Teraz najlepiej wychodzi, bo przez noc rośnie przy kaloryferze.

  23. Brawo, Nutka i inne rymopisanki!

    Magdo, tak, to ciężka praca – wyrabianie prawdziwego chleba. Ciasto jest dosyć zwarte.

  24. Tymczasem – przepraszam za prywatę… – u nas w domu wciąż jeszcze jest taki piec, w którym chleb piekła babcia.
    Ach, ten chleb zachowywał świeżość przez kilka tygodni. Nie to, co ten dzisiejszy, sklepowy, który pleśnieje i niebieścieje już po paru dniach.
    Ciasto miesiło się w dużej balii (czy poradziłabym sobie z tym, miągwa, z wysiłkiem ugniatająca cisto na pierniczki?) z przepisu, którego nie pomnę.
    Natomiast przed ćwierćwieczem piekłyśmy na blasze, my – cztery siostry i ciocia (która mieszka teraz w tym mieszkaniu po babci) proziaki – z oczywiście prawdziwego kwaśnego mleka. Miałyśmy taki rytuał piątkowy.

  25. Sowo, dziękuję bardzo za ukołysanie! Niezmiernie mi miło. :)
    Natchniona wiejącym tutaj tchnieniem poezji oraz muzyką, która chodzi mi po głowie, przesyłam kilka strof od siebie.

    (I wbrew tym wszystkim „good night” życzę miłego dnia :)

    Good night our dearest Owl
    Rhyming with us cheek by jowl,
    Good night pudding, good night Jelly,
    Good night sweets in our belly.

    Good night oak, Beech and Pine,
    Good night heather and lupine,
    Good night wave, good night sine,
    Good night Dash, Hyphen or Line?

    Good night glitz, gloss and sheen,
    Good night our dear Claudine,
    Good night biscuit, tea on platter,
    And good night to our Mad Hatter.

    Good night cotton, silk and flannel,
    Good night dearest KokoszaNel.
    Good night summits, peaks and lights,
    Good night our Queen of Heights.

    Good night our dearest Friend,
    While you’re reading this content
    Feel included and sleep well
    Until dawn and morning bell.

  26. Merci, Nini. :)
    Ta zabawa jest poważnie uzależniająca:

    Good night to gingerbreads baked by artistic Nini
    Good night to her homemade bread and also crostini.
    :)))

  27. Witaj Ludu rymujący całodobowo z małymi przerwami na wypiek chleba i brodzenie w pomarańczach ;).
    O tak, trzeba się zimą ratować kolorami i ulubionymi zapachami, a czy jest na świecie piękniejszy zapach niż ten unoszący się ze świeżo upieczonego chleba?
    I ja mam pewien sposób. W północnym oknie sypialni, w której przez cały czas za sprawą stojących tam paproci panuje lekki zielonkawy i tajemniczy półmrok, zawiesiłam ozdobę wykonaną z kolorowych szklanych koralików. Mam dzięki temu wesoły widok z okna przez cały rok. A tym weselszy im dzień bardziej ponury.

  28. Witam wszystkich ogarniętych powiewem poezji i zapachem pysznych wypieków:) Nie zdążyłam wczoraj włączyć się w rozmowę, ale zauważyłam, że swoje imieniny obchodzili Róża i Wiktor.

    Capuchian Monkey, to oczywiście cytat z „Zimy Muminków”, niezawodna Mama Muminków zawsze wie gdzie co leży, nawet przez sen:)

  29. Nini artystka!

    Zakwas w proszku nabyłam kiedyś w zwykłym sklepie, ale on wymagał dodania również drożdży, nie wiem po co.

  30. Domyślam się, że to nie będzie to samo, ale może chociaż zapach przypomni tamten?

  31. Good night our Great Hostess
    Have more relax and work less
    Although you like effort’s effects
    Give elbow and wrist calmness

  32. Och, Nini! Takiego wiejskiego chleba, jak dawniej, to my już nie upieczemy.
    Nie mamy właściwego pieca!

  33. Muszę spróbować. Zawsze mi się chce jeść, gdy u Babć Doroty jest świeży chleb o chrupiącej skórce. :o)

  34. A nasza Emily podziękuje pewnie dopiero wieczorem – drugi już dzień podpisuje na Targach Książki w Poznaniu.

  35. Sowo, praktyczna uwaga od Wieloletniej Wypiekaczki Chleba: można zakupić w sieci zakwas w proszku. Polecam Bogutyn Młyn, ma wspaniałe, gotowe już mieszanki chlebów oraz wielki wybór mąk. U niego też kupuję semolinę włoską, tak potrzebną do gnocci i niektórych ciast.

  36. Good night talented Ladybug
    For calm and sweet dreams bear’s hug!

    Good night Isia’s Mom
    translating new „tom”
    Many birds, flowers some
    Tales funny, no boresome!

  37. To nie obsesja, to praca na akord (i to chyba ten chopinowski). Jeszcze tylko jedne poranne warsztaty i biorę się za wypiek tortów. W związku z tym, kończę już z rymowaniem, niech się teraz Wiewiórka głowi. Ona zrobi to nieporównanie lepiej, wszak ma angielski rytm we krwi. A ja dla rymu naginam szyk zdania. Poza tym, kołysanki kołyszą najlepiej w metrum trójdzielnym i mają krótkie wersy, a to wymaga głębszego namysłu.

    Beatuszko, chleb orkiszowy? Mmm… musi być pyszny. Piekę czasem chleb ziołowy, ale na drożdżach. Możemy dokonać wymiany :)

  38. Good night Queen of the Sea, Athena
    Good night on the waves serene – ah!
    But in the morning – helpful wind to sail
    But no tornado, no storm and no hail!

    Good night wisest Owl
    Good night nicest soul
    And of young Owlet’s
    Sweet dreams have no fear
    He still sleeps so near

    Good night Kate Bush with her „Babooshka”
    Good night to Adam and Beatuszka
    Good night Wuthering Heights of known Emily
    Good night the dearest Accountant family.

  39. „Przebóg, powiało poezją!” Wspaniali jesteście! Czapki z głów!
    PS. I ja swój nick odnalazłam w pierwotnej wersji kołysanki. Miło :)

  40. O godzinie 2.45 nad ranem nasza Sowa jeszcze rymowała!
    Przebóg!
    Magnificent obsession, zaiste.

    Bogno, tak jest, otaczanie się barwami znakomicie poprawia humor. U mnie przez całą ponurą zimę świecą pomarańcze i grapefruity, układam je sobie w sąsiedztwie książek. I kwiatów!
    W kuchni – kolorowe papryki i fioletowa kapusta.

  41. Good night to Nina, my little Note
    Are you a crotchet or minim with dot?

    Goodnight, sleep well, our Autumn Ada
    In the garden is singing lovely cicada

    DUA, Beatuszko – się wie!
    Reszta potem. Dobranoc!

  42. Ach, w jakimże dogodnym momencie powróciłam (ja córka marnotrawna) na strony Księgi, ileż tu zapowiedzianych smakowitości. Zainspirowana szarlotką upieczoną przez D.U.A. (już pewnie zostało po niej wspomnienie ?), upiekłam dziś ciasteczka owsiano-ryżowo-bananowe, jako jedyną słodyczową dopuszczalną alternatywę dla dawnych pyszności, prawdziwie słodkich, ozdobionych bitą smietaną, posypanych czekoladą, ach, „gdybym tak wierzył(a)… serce mi się zrywa”.
    Daremne żale, coś za mną, ale jak widzę, nieoczekiwanie przede mną. Już i tak sięgnąwszy ostatnio po „Ciotkę Zgryzotkę”, natknęłam się na rynku Jeżyckim z Agnieszką i Norą na taki miły fragmencik – „kupię jakieś piękne kwiaty, na przykład rude cynie, i jakieś żółte owoce, i może te dynie ozdobne… Kiedy patrzę na tyle barw, zaraz się uspokajam!” – rzekła Agnieszka.
    Więc ja też zaraz sobie uprzyjemniłam życie, kupując 20 bratków – tych drobnych, zwisających, we wszystkich barwach jakie były. A one wdzięczne będą mi kwitnąć do jesieni.
    I zaraz nadrabiam tu zaległości, bo mignęły mi tylko jakieś cuda kołysankowe :)

  43. Właśnie upiekłam 3 bochenki chleba na zakwasie, jak trzeba, w tym jeden orkiszowy. Beatuszko czuję fluidy. Pachnie w całym domu. Chętnie poczęstuję głowiących się nad angielskimi rymami i zasypiających przy tych cudnych kołysankach :)

  44. Sowo co za niespodzianka , że też się znalazłem wraz z moim miastem, pozdrawiam i dziękuję,

  45. Och, dziękuję Mamo Isi i Magda.leno za umieszczenie mnie w lullaby.
    Cała kołysanka zachwycająca, podziwiam Wszystkich – tak zgrabnie rymujecie ♥
    Good night, Kochani.

  46. No właśnie, Mamo Isi i tutejsi ogrodnicy, odnośnie tej prognozy, co to oznacza dla róż? Ponieważ pogoda jest nietypowa, trudno opierać się na tradycyjnych poradnikach. Odnośnie osłon np. zdejmować czy nie zdejmować? Wypośrodkowałam – nie zdjęłam, ale wpuściłam więcej powietrza. Ciekawe, że niektóre w ogóle nie zrzuciły liści, a tam gdzie zrzuciły, mają już całkiem spore młode listki.

  47. Ach, thanks a lot, Sowo! Pamiętają tu o mnie, chociaż podreptałam daleko w medyczne ostępy i tak się błąkam tu i tam. Jednak Mamita czuwa. Jak każda Mamita, nawet przez sen. Zacytuję: „Wówczas Mama, z głębokim kobiecym zrozumieniem dla wszystkiego, co zachowuje tradycję, odpowiedziała przez sen:
    – Żałobne opaski… są w mojej szafie… na górnej półce… na prawo… – po czym znowu zapadła w sen”. Skąd to, któż zgadnie? (A Chesterka niech zmilczy, bo wie).
    Kapucynka

  48. Mistrzowie! Wirtuozi języka! Zbieram szczękę z podłogi w zachwycie i chichocie!
    Taka z nas rodzina, wspólnota, och, cudowne uczucie przynależności! Nowe doświadczenie – zaskakująco przyjemnie jest być rymem. Będąc tu uwzględnioną, czuję się, jakby mi ktoś przypiął zgrabny order!
    Dopiero teraz doceniłam melodyjność i piękne brzmienie angielskiego. Gdzie to się kryło przez wszystkie lata mojej edukacji?
    Pani Małgosiu, śliczny, soczysty przeciek. Pani troska i sympatia do każdego bohatera, jaki by nie był i jak długo by nie występował na kartach książki, rozczula i taka jest ludzka. Dziękuję!

  49. Good night to Isi Mama’s impatient toothless comb
    Next ‚by Jove’ picture leakage shall be the greatest bomb.

    I co Starosta na to…? :)

  50. Odwzajemniam uśmiechy!
    (nie idzie mi rymowanie, jedynie znalazłam rym do owl – enchanted soul, ale nie wiem czy Sowa byłaby zadowolona:))

  51. Och, Sowo kochana, bardzo trafnie wyczułaś!
    Skąd wiedziałaś?!
    Upiekę Ci za to chleb z czarnuszką i różnymi ziarnami, bardzo zdrowy, orkiszowy, na żytnim zakwasie. Tylko taki jemy od ubiegłego lata, ani kromeczka się nie zmarnowała, wszystko zjedzone. Powiedz tylko kiedy.
    Dziękujemy serdecznie razem z Adamem.

    Biedroneczko jesteś wielka.

    Chesterko, ci co nie umieją rymować też o Tobie pamiętają :-)

  52. Good night courageous Lucy from Narnia Chronicles
    Good night medieval Arthurian who sings canticles.
    :)

  53. Goodnight fairy, goodnight elf,
    Goodnight Suzie who’s still twelve;
    Goodnight springs and Mays and Easters,
    Goodnight Nutria and Bookworm sisters ;)

  54. Z wielką przyjemnością przyswoiłam sobie cd. najdłuższej kołysanki świata; dzionek był męczący, więc jakaś rozrywka mi się należy, a ta jest pierwszorzędna. Biedroneczko, jako żywo nie mam monopolu na słówko „witty”;) Ani na żadne inne prawdę mówiąc. Używaj ich do woli!
    Nie podoba mi się prognoza długoterminowa – podobno przez cały marzec ma być w dzień tak do 7 stopni plus, a w nocy przyzerowo. Jedyna moja nadzieja, że jak zwykle meteorolodzy się rąbnęli.

  55. Kokoszanel, ależ pięknie wkomponowałaś Dobrywieczorek!
    Tak, lubię kropki i wzorki – świetnie się je rysuje.

  56. Brawo dla wszystkich!
    Biedronko, moim zdaniem z „clove”.
    Ale to i tak zależy od akcentu.

  57. Mamo Isi, pardon za powtórzenie ”witty” z Twej rymowanki: najpierw wpisałam „waggish”- jednak ostatecznie uznałam, że to właśnie „witty” wypada najmelodyjniej. :)

  58. Ach, umknął nam jeszcze jeden pan:

    Dear sir, dear madam
    I say good night to genteel Adam
    And I say good night to his wife, Beatuszka
    As good as bread (with anice and czarnuszka)

  59. Dziękuję za aplauz, to bardzo- bardzo miłe. :)
    Odważam się na maleńki bis:

    Good night Podlachia forests of ancient Polish Crown,
    Good night to witty Alek- bat sleeping upside down.

    Good night to tea or chai, with honey, ginger and clove,
    We must await till May, good night to Writer’s ‚By Jove!’

    :)

    PS Czy Jove rymuje się z „clove” czy raczej z „love”…??

  60. Bardzo ładny rysunek. Tylko się zastanawiam czy tatusiowi nie za ciepło w sweterku, zwłaszcza że on raczej w gorącej wodzie kąpany, hehe. Mama słodka. Lubi Pani wzory w kropki i grochy, prawda?

  61. Good night hat, blouse, jumper
    dress, tigts, boots, bra, skirt
    good night our smart Owl and little Owl”s bird

    Well, good night Goodevening
    However it seems strange
    good night everyone who understands french

    Dziękuję Sowo za te nisko brzmiące dzwony, wzruszyłam się. I z góry przepraszam za prozaiczne ciuchowe towarzystwo ale tylko skirt rymuje mi się z bird ;) ciankam z angielskiego, za to Rooster szybuje.

  62. Oooooo! Co tu się dzieje! Jakie wy cuda tworzycie!
    Wynurzyłam się z celi domowego klasztoru wywołana przez Chris Navigator i jakże słusznie! Ileż bym straciła!
    Och, Sowo, Chester Mum, ha, ha, ha, cudne, dziękuję!
    Magdo, Kochana, dzięki, że o mnie pamiętasz❤️

  63. Good night Atari and IBM,
    good night to Mimi and WiolaM.

    (naciągane, wiem, ale w końcu IBM też w Jeżycjadzie było :))

  64. Good night to Just, Justine or Justyna
    Good night bright like heaven Celestyna

    Good night Niagara waterfall
    Good night Jacob from Montréal

    Good night to Good Evening rare guest
    And to everyone who will be next

  65. No tak, powinno być the Lord! Co się wysłało to się nie odwyśle :0(

  66. Ha, wiedziałam, kiedy się odezwać – jestem w Lullaby! Dziękuję, dziękuję :0)
    W takim razie przesyłam też moje lulabajkowe życzenia – trochę może przyziemne w charakterze, ale najszczersze!

    Good night sweet people from far away,
    May Lord give you all nice place to stay,
    Safe roof over your head
    Good food, good company and comfy bed :0)

  67. Good night to all in a good mood,
    good night to you, Beech wood.

    Good night to baker and to chef,
    good night to young Patricia F.

  68. Good night Gilbert Keith
    Goodnight, brush your teeth
    Good night to your novels fan
    Our dearest Chester-mom

  69. Magda.leno, Biedronciu, siedziałam sobie jak myszka pod miotłą, nie mając wielkich nadziei, że ktoś zrymuje „Gio”. A tu taka miła niespodzianka! Czuję się uhonorowana (zwłaszcza treścią).
    Dziękuję Wam! Dziękuję bardzo!

  70. Oddzwoniłam sobie właśnie przerwę na herbatkę, a jeżeli herbatka ( „i po co nam żyć?…”), to tylko z Wami rzecz jasna. No i aż mi, jakem głupiutki Piętaszek, dech zaparło.

    Oj, nie jest angielszczyzna moją mocną stroną, a nawet bardzo słabiutką bym powiedziała. Bliżej mi do języka Goethego, a i to, w stopniu umiarkowanym. Ale wiem skądinąd, jak Robinson na tego prawdziwego Piętaszka mówił i tym sposobem wywnioskowałam, że muszę Ci Mamo Isi bardzo podziękować za przemiłą strofkę z życzeniami :).
    Czuję się zaszczyconym i takim w pełni członkiem tutejszej wesołej i mądrej Rodzinki :).
    A teraz ze słownikiem w ręku spróbuję „powalczyć” jeszcze trochę.

    Aha, no i przede wszystkim gratuluję nasz Wójcie wspaniałego pomysłu :).