
zdjęcia: Emilia Kiereś
Przecieki oczekiwane są zwłaszcza przez naszą KC Anette, toteż, zważywszy na jej zasługi, spieszę dziś z pierwszym, delikatnym.
Książka „Na Jowisza! Uzupełniam Jeżycjadę” właśnie idzie do drukarni, więc może jeszcze nie pora na bardziej szczegółowe wieści. Ale tę bramę można chyba Wam pokazać, zwłaszcza że oba zdjęcia powinny występować w zestawie, lecz do książki się zmieściło tylko jedno. W ogóle, wiele haseł (i ilustracji) się nie zmieściło, a to z powodu ogromu materiału. Z planowanych 500 haseł (alfabetycznie ułożonych) ostało się najpierw 250, a potem, w miarę koniecznych eliminacji, już tylko 135 – a i tak książka wychodzi bardzo grubiutka!
Brama widoczna powyżej znajduje się przy ulicy Dąbrowskiego, na poznańskich Jeżycach oczywiście. Moja córka, a zarazem współautorka książki, obeszła z aparatem całą dzielnicę i zrobiła mnóstwo pięknych zdjęć najróżniejszym jeżycjadowym miejscom oraz zakamarkom. I jakież śliczne detale powynajdywała dzięki teleobiektywowi!
Mnóstwo miałyśmy roboty – ja z pisaniem i malowaniem, Emilka z doborem i obróbką ilustracji – ale była to praca bardzo miła, konstruktywna i satysfakcjonująca. Razem też wniknęłyśmy na dłużej w nasze rodzinne archiwa – ogromne! – i przeżyłyśmy równie ogromne wzruszenia.
Osobiście nie lubię ujawniać takich wzruszeń, ale myślę, że do książki i tak sporo ich się przedostało. Dobrze, że wydawnictwo Egmont zaproponowało mi jej napisanie – musiałam zajrzeć w przeszłość (czego na ogół nie robię, bo jestem mocno „doprzodowa”) i to okazało się bardzo cennym doświadczeniem.
I dobrym!
Uściski dla wszystkich!
MM








Good night, slammed like clam* MM.
We should write you dithyramb.
*till May
Jakie ładne, Sowo!
Beatuszko (wiad.pryw.)- tylko „dyjeta ścisła – od tego pomyślność w leczeniu zawisła”.
A wierszyk fajny!
Goodnight roses, goodnight apple tree
Goodnight ma chère Alexandra G
Ach, ach, jakie śliczności widzę!
Brawo!
I Wiewiórce, i Zgredowi kojarzy się Zuzia 12 z elfem.:)
I nie mówcie mi, że to rym oczywisty – mogło być: „shelf”, na przykład.
Rozwiązanie z łaciną – Zgredziku, dobre!
A może tak być?
Good night ancient lingua latina
Good night sailing lady Athena
Good night hobbit, Good night elf
Good night Susan who is twelve
Zgadza się, tatuś Isiątek ma na imię Piotr.
Ach jej, znaleźliśmy się w kołysance! Dziękuję, Wiewiórku kochany!
Beatuszko, ja tez mam ten obrazek i lubię go.
Wojciku, długa historia i zagmatwana :).
Sprawdź e-mail.
Athena rymowała się z ballerina. Bardzo to rozkoszne.
A jeszcze dopowiem, że posiadamy w domowej biblioteczce i inną książeczkę Margaret Wise Brown – „Uciekający króliczek”. Jest to krótka rzecz o matczynej miłości.
Nawiasem mówiąc, próbowałam kiedyś dociec, czy w historii literatury dziecięcej napisano więcej książek o misiach czy o królikach. Do niczego nie doszłam, szczególnie, że w ostatnich latach nastąpił wysyp tłumaczeń najróżniejszych powiastek o myszach…
Goodnight all the Book of Guests!
„Goodnight Moon” doczekało się polskiego tłumaczenia (widziałam ostatnio w bibliotece), ale melodia zupełnie nie ta. Na szczęście oryginał da się teraz bardzo łatwo nabyć i u nas.
Czekamy z niecierpliwością na kolejne przecieki!
I ja też drżę, Starosto, i też będę zaglądać dla skrócenia tego czasu.
Beatuszko, to już jutro, boś trudna do zrymowania po angielsku. Ale coś wymyślę :)
I ja oglądałam ostatnio ten kolaż i śmiałam się z nas wszystkich ( ale tak serdecznie). Moja córka – przyszła architektka ubolewa nad proporcjami, perspektywą i takimi tam, ale tu są ważne wspomnienia, prawda? No, ale żebyśmy nie popadły w nadmierny sentymentalizm. Obecna KG niesie mnóstwo wiedzy, ciepła i wzruszeń. Cieszmy się nią! I tym, że tu razem jesteśmy i wciąż wracamy.
Goodnight our charming elf –
walking backwards Zuzia twelve
Goodnight wisest of the fowl
Goodnight witty clever owl
A, to jeszcze prześlę coś, może się Wójtuś ucieszy.
Wpis Jotkatki z dawnej KG (23 marca 2009):
Scoiattolo, mam coś dla Ciebie – LAURKĘ od KG, w uznaniu zasług! Tak się złożyło, że miałam śliczną lekturkę na tekturkę, to jest tekturkę na laurkę. I na nią przelałam z głębi wzruszonego serca to:
Dziękujemy Ci, Wiewiórko,
Nasza Kitko Najmilejsza!
Okryłaś nas wzruszeń chmurką
Z tłuszczem czy bez – o to mniejsza.
Twa finezja nie zna miary
Gdyś natchnieniem ogarnięta;
Kto nie czytał – nie da wiary,
Kto przeczyta – zapamięta!
Odtąd każdy Gość tej Księgi
Widząc nick Wiewiórczy włoski
Przyzna Tobie laury, wstęgi
Za wdzięk Twoich rymów boski.
Zarezerwuj swe wieczory,
Bądź „Tu z Nami” od początku,
Spotyka nas zawód spory
Kiedy nikt nie chrapie w kątku…
Bądź gdzie przyjaźń, gdzie ogłada
Gdzie się nie zdarzają gniewy
A ktoś miły kiedyś zada
Cytat z „Szaleństw panny Ewy”!
Zajrzę na pewno.
Znalazłam „Modlitwy Hildegardy z Bingen”, prezent od naszej Marysi niezapomnianej, poczytam sobie.
Dobrej nocy wszystkim :-)
A i owszem, Piotruś, proszę Wójta!
Beatuszko, to ja, dla skrócenia czasu oczekiwania, puszczać będę nieznaczne jowiszowe przecieki.
Zajrzyj jutro!
Dziękuję wszystkim za miłe słowa i zapraszam do zabawy. Nie roszczę sobie praw wyłączności do tworzenia dalszych wersów, więc jeśli ktoś ma pomysły to dalejże żwawo :) Tak na szybko od ręki mam następujące:
Goodnight sister, goodnight brother
Goodnight Isia, and Isia’s Mother
albo żeby już wszystkich z tej rodziny uhonorować:
Goodnight twins and Peter – father
Goodnight Isia and Isia’s Mother
( czy dobrze pamiętam, że Tata Isiątek to Pan Piotruś?
Myślę, myślę, Starosto …
Dziękuję, Zgredziku, pamiętałam, że coś takiego było ( za czasów gdy byłam włoską scoiattolo), ale nie pamiętałam dokładnie jak to leciało.
Mamo Isi, a na jaką sobie tylko zechcesz zanucić :) A tak serio, to jest kołysanka, którą się raczej czyta niż śpiewa. Inspirowałam się amerykańską książeczką dla dzieci ” Goodnight Moon”. Można ją sobie obejrzeć i posłuchać na YT, w wykonaniu Susan Sarandon. Jestem szczęśliwą posiadaczką materialnej wersji, dostałam ją od Ateny ( długa historia).
A kuku, Wójciszku, tu jestem ;-D
Ach, kołysanka Wiewióreczki, znaleźć się w niej – marzenie!
Ale wiesz co? Mam taki obrazek namalowany przez Ciebie, i cieszę się nim do dzisiaj, bo Adam mi go wydrukował i oprawił. Ile razy na niego spojrzę to się uśmiecham do najmilszego Starosty i reszty drużyny. Wszyscy cudni! Atena tak krzepko obejmuje Babcię Gąskę, a Nietoperzyk zwisający z karnisza w świetle księżyca, no coś pięknego!
Ach, każda wzmianka o bliskiej premierze „Na Jowisza” powoduje u mnie drżące, radosne oczekiwanie. Już tylko dwa miesiące!
Wszyscy mamy!
Piękna kołysanka. Nie znałam; jeszcze mnie tu wtedy nie było.
Ta Księga naprawdę ma duszę.
Ładne, Zgredziku.
Cytuję samego siebie z pamięci (chyba było trochę inaczej, ale zapomniałem):
Good night crescendo, good night tremolo
Good night our caring Scoiattolo
Good night the short, good night the tall
Good night Scoiattolo who thinks about us all
Śliczna rzecz. Wiewiórku, a na jaką melodię jest kołysanka?
Co dzień rano i wieczorem kos śpiewa. Lubię, jak wiosna tuż tuż. A w niedzielę z ciepłych krajów przylatują, nieco spóźnione w stosunku do ptactwa wędrownego, dzieci.
To tak jak ja, Ateno.
Nie pamiętałam wersów o Sierotce Marysi, ale samą Marysię pamiętam zawsze.
Wójciku, jest zapotrzebowanie…
Wójcie! Cudo! Majstersztyk! I jaki melodyjny!
Wojciku, nie pamietam niestety. Dziękuje, ze nam przypomniałaś kołysankę.
Mam to gdzieś zapisane w pamięci ( nie mojej) i pewnie wydrukowane. Przy przeprowadzce dobrze schowałam. ( Przeprowadzka, módl się do Świetego Jacka…)
Często wspominam Sierotkę Marysię, mam od niej kilka ciepłych listów.
Dziesięć lat, choć tak szybko mija, to jednak kawał historii!Wójciku, a może warto by było kontynuować kołysankę? Żebyśmy za kolejne dziesięć lat mogli znowu spojrzeć wstecz ze wzruszeniem…
Dzień dobry, przybiegłam się przywitać. Na Jowisza na pewno kupię, jakżeby inaczej Kiedyś dostałam książkę z autografem Pani MM kochanej i… ją zgubiłam niestety To była chyba Wnuczka do orzechów, Pani Małgosiu. Ostatnio śmiałam się przy Szóstej Klepce, bo miałam doła. 26 marca jest Emanuela. Emanuelii nie ma więc chyba nie mam imienin. Imieniny mam Trzymajcie się ciepło wszyscy
Dziękuję, Gio. Nie pamiętałam dokładnie wersów o świętej pamięci Marysi Wiaderek, czyli naszej Sierotce Marysi. Ale to w ogóle musi być jakaś najstarsza wersja, musiałam potem dopisywać co jakiś czas nowe wersy. Pamiętam dokładnie, że pisałam dla Ateny, bo miałam nie lada problem, żeby ją z czymś zrymować. Pisałam nawet w tej sprawie do znajomych z Shere w UK. Peter zaproponował mi auto o nazwie Cortina :) W wymowie to się rymuje po angielsku z Athena. W końcu wymyśliłam sama coś innego, ale nie pamiętam co! Może Atena pamięta? A gdzie Gio, gdzie Beatuszka? Tak, tak, było tego więcej, to niepełna wersja.
Urocze! :)
Kochana Wiewiórko, dziękuję.
Wojcie, toz to boskie!!!
Dziękuję, Wójciku, za przypomnienie prześlicznej kołysanki.
Kopiuję i zapisuję:)
(Ach, jak dużo się zmieniło przez tę dekadę. I jak niedużo w gruncie rzeczy)
DUA, Wiewiórciu, pozwólcie, że przytoczę jeszcze i to:
Good night books, good night library
Good night to you Orphan Mary.
Doris, i Tobie dziękuję
Obrazek z warkoczami – piękny!
Kochany Wójciku!
Aż się wzruszyłam…
Dzięki!
Pani Małgosiu kochana! W źadnym, ale to w źadnym razie nie chcemy źeby kiedykolwiek wisiał nad Pani karkiem miecz! Ani źeby musiała się Pani stresować zamiast mieć przyjemność z tworzenia. Nie, nie i nie! Trudno, poczekamy! Wiemy wszyscy, źe warto. W ogóle tak sobie myślę, źe chyba lepiej by było gdyby drogie wydawnictwa nie naciskały na Panią (my teź się postaramy), i po prostu od razu zapowiadały kolejną powieść słowami ” jak juź będzie to będzie!”
Mamo w Duźym Domu, ja jako pierwszą z serii Jeźycjady czytałam „Kłamczuchę” i od razu przepadłam. A ze mną moja mama, której czytałam ją gdy ona czesała mi warkocze. Ach, jak miło to wspominam…
Tak to wtedy wyglądało. Jak to w życiu bywa, społeczność odwiedzających się wymieszała, wymieniła, zaktualizowała. Trzeba by nowe wersy dopisać. Ale zakończenie od lat jest zawsze aktualne :)
Squirrel’s lullaby
Good night earth, good night heaven
Good night Lotta number seven
Good night spoon, fork and knife
Good night Kate Ninety Five
Good night front, goodnight back
Good night Jarek Lumberjack
Goodnight hat and good night dress
Good night Monica dot S
Good night croissant, roll and bun
Good night Maciek – Jelly’s son
Good night root, good night stem
Good night polite Annie M
Good night you , good night me
And good night to nice Annie T
Good night me , good night you
Good night Gusia and Agnes Two
Good night ear, good night eye
Good night rainbow – Butterfly
Good night curl , curled round the roller
Good night Mellon or rather Bowler?
Good night sparrow, good night parrot
Good night parsley , good night Carrot
Good night cradle, good night bed
And good night to wise professor Zgred
Good night river, good night lake
Good night Pie or may be Cake ?
Be courageous ! Go ahead !
Goodnight Red and Ninety Red
Good night sours, good night bitters
Good night yummies and Jupiters
Good night toy, good night kite
Good night Woman who is White
Good night funny Johnny Bean
Good night humble Susan Green
Good night nine, good night ten
Good night Benjamin or Ben
Good night marvelous Jotkatka
Good night tapestry ( which means makatka )
It’s been long time since we met
Good night Madeleine Zet
Good night aspect, good night feature
Good night gruesome Julus Creature
Good night tear, good night kiss
Good night in Italy, Kris
Good night bride and bridegroom
And good night to the Old Lady and her broom
Good night cat, good night Bat
Good night Nicky and Anette
Good night Squirrel , goodnight pet
Goodnight fly, goodnight Beetle
Goodnight the huge and the little
Good night chant, good night rhyme
Good night to the cute Meantime
Good night water, good night juice
Good night wine , good night booze
And good night to the Grandma Goose
Good night custard, good night mustard
And good night poor belly which mixed them with Jelly
Good night Agnes, good night Sue
Good night colours: pink and blue
Good night switches, plugs and clicks
Good night Coat number six
Good night patchy salamander
And good night to the Genius Afrykander
Good night people, good night nation
And good night to the winners – Administration
Good night boxes, good night chests
Good night all the Book of Guests
Good night brilliant Story – teller
And good night to our Sweet Writer writing her next bestseller.
Ach, jak szaleć, to szaleć, jeszcze coś napiszę – a propos poleceń muzycznych. Czy znacie może Pleiades Enry? To balet z wykorzystaniem świateł laserowych – mnie nieustannie zachwyca i po prostu muszę, no muszę, regularnie do niego wracać.
No i oczywiście największe moje odkrycie ostatniego roku – Ola Gjeilo (tu powinnam wstawić bijące czerwone serduszko). Wszystko, co skomponował jest po prostu bardzo, bardzo piękne. Jeśli jeszcze nie słuchaliście, to prędko nadrabiajcie :0)
Ach, przeciwnie, to najzupełniej dużo!
Dziękuję, Mamo w Dużym Domu.
I uśmiecham się do Iskry!
Jakie dobre, dobre wiadomości!!! Jestem tutejszą wierną zaglądaczką, tyle, że raczej czytającą niż piszącą. Tym razem jednak musiałam się odezwać, bo tak długo czekało się na jeżycjadowe opowieści, że jakoś trzeba uzewnętrznić buzującą radość. To jest tak cudowne zjawisko, ta Jeżycjada – dla mnie to jedna z najmocniejszych cegiełek składających się na mój życiowy światopoglądowy fundament. Miałam 14 lat, kiedy pani bibliotekarka z uśmiechem podsunęła mi „Szóstą klepkę” mówiąc – „Jestem pewna, że ci się spodoba”. Teraz mam 54 lata, pięcioro dzieci i dwoje wnucząt – a Jeżycjada nadal – w jakimś stopniu – jest moim punktem odniesienia. Pani Małgosiu, za te wszystkie chwile u Borejków, za te herbatki i obiadki – na Jowisza! zwykłe dziękuję to jakoś za mało!
Wiewióreczko, mnie najbardziej zapadła w serce strofka na pożegnanie Sierotki Marysi – taka prosta, a pełna wyrazu. Często kołacze mi się po głowie.
Jak to dobrze, że Na Jowisza już dopieszczone. Żal tylko tego co się nie zmieściło.
Za każdym razem jak służbowo ląduję w Poznaniu, obowiązkowym punktem mojego planu dnia jest spacer po Jeżycach. Wiele takich detali jak na zdjęciu zachwyca mnie i czasami śmieszy. Ta dzielnica ma nieodparty urok. Zdecydowanie wygrywa z Koziołkami poznańskimi.
Wiewiórko, do dzieła!
I dzięki za miłe słowa.
Dzień dobry!
Przede wszystkim gratuluję Staroście i Admince, zakończonej pracy nad ” Na Jowisza”, co powinnam uczynić już dawno, a nie wyskakiwać z kołysanką jak Filip z konopi. Ale tak mnie ucieszył powrót Mellonika, że przypomniałam sobie dawno pisane wersy rymowanki ( jakoś mi ten bowler utkwił w głowie).
A przecież „Na Jowisza” cieszy mnie ogromnie i czekam na tę książkę jak na wiosnę.
Prośby o kołysankę przysypały inne wpisy, ale odnalazłam je uzupełniając czytanie po krótkiej nieobecności. Kołysankę zamieszczę wieczorem ( za pozwoleniem Starosty), jeśli ktoś jest zainteresowany, to zapraszam.
No, ale co też mi uczyniliście! Od wczoraj chodzą mi po głowie nowe rymy dla nowych odwiedzających. Co za rozproszenie w pracy! :)
Dzień dobry! Muzyko, Nutko, dziękuję za sugestie muzyczne, a Tobie, Ryśku, za miłe jak zawsze komunikaty przyrodnicze.
Doris, u nas też była wczoraj nagła wichura i gwałtowne wyładowania – zaledwie kilka, ale ho-ho! Oczywiście zerwało prąd i wysiadł internet. A burza wtedy się natychmiast uspokoiła!
Pracuję i słucham, wpadło w ucho, więc przesyłam dalej z dedykacją dla wszystkich chronotypów nocnych. I dla porannych w sumie też: „New world coming” Benjamin Wallfisch i DiSA.
Dobranoc!
Dobry wieczór! Tu już leszczyna wysunęła z pąków swoje czerwone mikrokwiatki, kwitną cebulice i przymierza się morela.
A może by tak Jędrek słuchał czegoś bardziej na czasie: dobrego rapu (jest taki) albo k-popu (np. BTS, które samo w sobie jest niezłym zjawiskiem socjologicznym). Pozdrawiam razem z kosami, które już muzykują!
Pani Małgorzato,
Kiedy można się spodziewać Chucherka?
Bardzo czekam na tę książkę…
Pani Małgosiu, tak czułam, źe do tego wyrywania wzięła się Pani z niejakim ociąganiem, juź samo określenie „chwaściki” zdradza, być moźe nieuświadomioną, ale jednak czułość. W końcu to zielone i to zielone, co z tego, źe nieproszone. No tak, ale w końcu rozum zobowiązuje! Co robić… U nas dziś (Poznań), całkiem bez zapowiedzi, grzmiało, błyskało, deszcz lał, wicher wiał. Działo się! Źycie! Kocham jak coś się zmienia w przyrodzie, nie znoszę zaś „upalnych zastojów”. A córki Emilii z jej talentem zazdroszczę jak nie wiem. Choć mam swoją, i najkochańszą, wiadomo! I oczywiście równieź jestem dumna z całej czwóreczki.
Jane, tym razem nic z najwyższej półki.
Ot, zbiór reportaży o Polsce z początku poprzedniej dekady (moje lata licealne) i trochę nowszy, amerykański thriller psychologiczny. Zresztą, miałam przerwę, bo mnie nie było.
Aczkolwiek, gdybyś znalazła jeszcze kiedyś czas i chęć polecić mi coś wspomnieniowo, to ja po prostu czekam.
Twoje polecanki były dla mnie zawsze niezwykle satysfakcjonujące.
Wzajemnie miłego niedzielnego wieczoru :)
Madziu, a co czytasz?
Miłego niedzielnego popołudnia.
(u nas pochmurno, z przejaśnieniami)
O, świetnie.
Ale mnie się nawet podoba!
Czytam z zapałem.
Madziu, zawsze, ale to zawsze pamiętaj, że deszcz, choć nam się czasem nie podoba, oznacza życie i rozwój.
Doris, no, powiem Ci, że faktycznie takie były zieloniutkie i młode, że aż żal było je wyrywać.
Ale się przemogłam.
O, Sowo, to ja się bardzo cieszę i dziękuję za tę miłą wiadomość!
No, udało mi się dziecko. Dumna jestem z dziewczyny!
Dodam, że dumna jestem z całej czwórki, bo każde z nich jest na medal.
Ale tylko Emilka pisze.
A ja w dalszym ciągu nadrabiam czytelnicze zaległości. Wreszcie przeczytałam „Kwadrans”. I jestem pod wielkim wrażeniem! Piękny pomysł, pięknie napisane.
No i teraz od rana podśpiewuję sobie „moja dziewuszka, nie ma serduszka…”
Cieszę się zatem Pani szczęściem:)
Bo u nas „O szyby deszcz dzwoni, deszcz dzwoni jesienny. I pluszcze jednaki, miarowy, niezmienny…”
Ale w taki dzień to chyba i chwaściki cieszą? Bo świeże!
O, a jak miło się czyta w ogródku!
Zdjęłam zimowe osłony i mam już do czytania stół ogrodowy i wygodne krzesła.
Ale mało czytałam, bo ujrzałam mnóstwo malutkich, świeżych chwaścików i musiałam im udaremnić ekspansję.
Ptaki śpiewają, słońce grzeje, pięknie jest.
Wszystko jasne, wiadomo, Pani Małgosiu.
Ale i powspominać miło.
Wiosny zazdroszczę, u nas raczej szaro, buro, ponuro.
Idealny dzień na czytanie:)
Pobawiłabym się jeszcze, Madziu!
Ale cóż, albo praca, albo zabawa.
Ale poza tym, teraz trzeba zatwierdzać wpisane komentarze. Bardzo by to nam utrudniło proces zagadkowania.
Ależ wiosna u nas! Kwitną szafirowe cebulice!
Ta dawna Księga pozostaje niezapomniana.
Niestety, nie mogę jej pamiętać w całości, bo miedzy lutym 2009 a wiosną 2011, bywałam tylko z doskoku, zaprzątnięta innymi (studenckimi) sprawami. Nieobecność wówczas bywała nieodwracalna, zwłaszcza że wiosną 2009 nastąpił wybuch strony i niektóre wpisy przepadły bez wieści. (Potem nastąpiły zmiany i archiwum stało się solidniejsze).
A w jakim tempie leciały wówczas zagadki! Dzień i noc. Pamiętam za to pierwszy bieżący wpis Pani Małgosi (poza wpisem szóstkowym). Przeczuwałam go – i rzeczywiście nieodparty urok zagadek literackich zadziałał na Ulubioną Autorkę.
No, lubię sobie powspominać, ale trzeba być także (to fakt) doprzodowym, zatem kończę.
Mam nadzieję, że Wiewiórka wróci (jakie to było ładne: scoiattollo) i odpowie na zbiorowy już apel. :))
Dobrej! I do jutra.
Dobranoc!
O, tak, ze wzruszeniem wspominam kołysankę Wójta. Nawet żałowałam, że się spóźniłam z ujawnianiem, bo może wtedy…kto wie…może i ja…
(wierszyk oryginalny był u nas w czytaniu na dobranoc i filmik oglądany na yt z lektorką Susan Sarandon).
Sowo, u mnie też było słabo z archiwizowaniem starej KG (mam może gdzieś tylko parę wydruków z szufladek regału i zrzutów z ekranu), teraz jestem mądrzejsza :). Może Wójcik przychyli się do naszej prośby.
Dobrej nocy Kochana DUA i Ludu.
Wilku Morski, wspaniale, że jesteś w Tatrach! (Witamy na lądzie!)
Ateno, zaraz sobie zobaczę. Czy regaty w tym roku już zaliczyłaś?
Uwaga, tylko mi się nie przezięb nad tym jeziorem, w łopoczącym (żaglami) wietrze.
Mellon, dwie córeczki, gratulacje.
Wójcik wciąż dodawał nowych wersów do kołysanki, w miarę przybywania gości ( tych którzy wychodzili spod regału).
Chicago nie jest takie złe, gdy się spacerkiem nad jeziorem i czuje się jak na wakacjach. Idąc można zobaczyć bardzo miły widok, powiewająca polska flagę przy konsulacie.
Najpiękniej wyglada z dystansu wody, po regatach. Można tez znaleźć wiele pięknych cichych zakamarków. Architektura tego miasta jest piękna, a każdego roku jesienią w wybrany przez miasto weekend można podziwiać miejsca normalnie niedostępne.
Moim ulubionym miejscem jest skwerek z mozaika Chagalla, sprawdźcie sobie.
Mamo Isi, trójka lawinowa jest dopiero od wczoraj, a ja już tutaj szósty dzień. W schronisku na Hali Ornak przebywałem, a jakże, teraz jestem na Chochołowskiej, później Kalatówki. Jeszcze kilka dni przede mną.
Good night crescendo, good night tremolo…
„Hamleta” Kozinceva wciąż da się kupić, w trójpaku z „Don Kichotem” oraz „Królem Learem”.
Poemat Wójcika! Pamiętam! Też chętnie przeczytam go jeszcze raz. Niczego sobie nie zarchiwizowałam ze starej KG w stosownym czasie, czego ogromnie żałuję. (A Wójtowej dobranocce przydałby się update ;)).
Skoro te maszkarony mają otwarte paszcze, powinna z nich wylatywać woda do marmurowego baseniku.
W Tatrach mamy zagrożenie lawinowe trzeciego stopnia! Gdzie Cię, Wilku, zaniosło? Mam nadzieję, że siedzisz w Tatrach Zachodnich w moim ulubionym schronisku na Ornaku.
Tak sobie zniknęłam na parę dni, ale jednak zaglądać zaglądałam. I tyle się tu ciekawego dzieje, źe wprost trudno zapamiętać, co się chciało napisać. Miło, źe zawsze czegoś nowego moźna się od Was dowiedzieć. Np o muralach w Wrocławiu nie wiedziałam, i od razu w nocy, a jakźe, obejrzałam. Budujące! Stare kamienice oźywają, artyści biorą sprawy w swoje ręce. Juź sam ten pomysł bardzo mi się podoba. A ten śpiący Staś, kobieta Muchy, chłopiec-elf wiszący na gałezi – piękne. Jeśli chodzi o secesję od zawsze mnie zachwyca. Nawet przedmioty uźytkowe były piękne. U mnie w domu np jest komplet mebli secesyjnych, który „dostał mi się ” w spadku i dzięki temu dzieci „od małego” obcują ze sztuką. Takźe mojej pianino jest z tego okresu. W tym miejscu, Pani Małgosiu, chciałam podziękować, źe w swoich książkach uwraźliwia nas Pani na sztukę wszelkiego rodzaju.
I ja pamiętam rosyjskiego Hamleta z genialnym Smoktunowskim w tytułowej roli, obejrzanego w TV. Hm, pewnie miałem wtedy tyle lat, co Zuzia teraz.
Pozdrowienia z zimowych Tatr, dzisiaj wcześniejsze zejście z grani, bo wiatr przewracał, dzięki czemu nadrobiłem sobie w schronisku wszystkie wpisy.
Obywatelko Warszawy, a to Ci gratuluję! To zawsze taki krzepiący widok, prawda?
Wójciku, jeśli masz (a na pewno masz), to dawaj!
Wójciku, a nie masz gdzieś w archiwum tego poematu w całości?
Ogromnie chętnie bym go sobie przypomniała (i zapisała), bo bardzo mi się podobał.
Mam dobrą nowinę. Wiosna zajrzała także do mojego brudnego miasta. Przed naszą kamienicą zakwitają krokusy!
A ja składam serdeczne życzenia Wszystkim urodzonym 29 lutego!!:))
Dziękuję i odściskuję, Buczynko!
Jakie miłe wieści! Pozdrawiam najserdeczniej DUA i wszystkich Księgowych. Zaglądam tu bardzo rzadko, ale właśnie ostatnio wspominałam szalone spotkanie autorskie sprzed dwóch lat i to mnie przywiodło do Księgi… Kochana pani Małgosiu dziękujemy za wszystkie opowieści Jeżycjadowe i z niecierpliwością na nie czekamy.
A w grudniu mój mąż prowadził szkolenia w Poznaniu i codziennie wysyłał nam porcję „Jeżycjadowych” zdjęć. Wierny czytelnik!
Przesyłam wszystkim serdeczne uściski z Krakowa
buczyna
O, i ja pamiętam poemat Wójcika!
Ach, Melloniku, nie tylko Starosta Cię pamięta. Jak miło Cię przeczytać tutaj. Gratuluję córeczek, córeczki są takie fajne :)
Good night curl , curled round the roller
Good night Mellon or rather Bowler?
Zna się i lubi się. Merci!
Na dobranoc:
Maurice Ravel – „Ma Mére l’Oye”
Gisella Pasino, Berlin Radio Symphony Orchestra.
Muzyczne Art Nouveau.