Jowiszowe przecieki

 

dabrowskiego_brama

zdjęcia: Emilia Kiereś

 

Przecieki oczekiwane są zwłaszcza przez naszą KC Anette, toteż, zważywszy na jej zasługi, spieszę dziś z pierwszym, delikatnym.

Książka „Na Jowisza! Uzupełniam Jeżycjadę” właśnie idzie do drukarni, więc może jeszcze nie pora na bardziej szczegółowe wieści. Ale tę bramę można chyba Wam pokazać, zwłaszcza że oba zdjęcia powinny występować w zestawie, lecz do książki się zmieściło tylko jedno. W ogóle, wiele haseł (i ilustracji) się nie zmieściło, a to z powodu ogromu materiału. Z planowanych 500 haseł (alfabetycznie ułożonych) ostało się najpierw 250, a potem, w miarę koniecznych eliminacji, już tylko 135 – a i tak książka wychodzi bardzo grubiutka!

Brama widoczna powyżej znajduje się przy ulicy Dąbrowskiego, na poznańskich Jeżycach oczywiście. Moja córka, a zarazem współautorka książki, obeszła z aparatem całą dzielnicę i zrobiła mnóstwo pięknych zdjęć najróżniejszym jeżycjadowym miejscom oraz zakamarkom. I jakież śliczne detale powynajdywała dzięki teleobiektywowi!

Mnóstwo miałyśmy roboty – ja z pisaniem i malowaniem, Emilka z doborem i obróbką ilustracji – ale była to praca bardzo miła, konstruktywna i satysfakcjonująca. Razem też wniknęłyśmy na dłużej w nasze rodzinne archiwa – ogromne! – i przeżyłyśmy równie ogromne wzruszenia.

Osobiście nie lubię ujawniać takich wzruszeń, ale myślę, że do książki i tak sporo ich  się przedostało. Dobrze, że wydawnictwo Egmont zaproponowało mi jej napisanie – musiałam zajrzeć w przeszłość (czego na ogół nie robię, bo jestem mocno „doprzodowa”) i to okazało się bardzo cennym doświadczeniem.

I dobrym!

Uściski dla wszystkich!

MM

181 przemyśleń nt. „Jowiszowe przecieki

  1. Jakie ładne, Sowo!

    Beatuszko (wiad.pryw.)- tylko „dyjeta ścisła – od tego pomyślność w leczeniu zawisła”.
    A wierszyk fajny!

  2. Ach, ach, jakie śliczności widzę!
    Brawo!
    I Wiewiórce, i Zgredowi kojarzy się Zuzia 12 z elfem.:)
    I nie mówcie mi, że to rym oczywisty – mogło być: „shelf”, na przykład.
    Rozwiązanie z łaciną – Zgredziku, dobre!

  3. A może tak być?

    Good night ancient lingua latina
    Good night sailing lady Athena
    Good night hobbit, Good night elf
    Good night Susan who is twelve

  4. Beatuszko, ja tez mam ten obrazek i lubię go.
    Wojciku, długa historia i zagmatwana :).
    Sprawdź e-mail.
    Athena rymowała się z ballerina. Bardzo to rozkoszne.

  5. A jeszcze dopowiem, że posiadamy w domowej biblioteczce i inną książeczkę Margaret Wise Brown – „Uciekający króliczek”. Jest to krótka rzecz o matczynej miłości.
    Nawiasem mówiąc, próbowałam kiedyś dociec, czy w historii literatury dziecięcej napisano więcej książek o misiach czy o królikach. Do niczego nie doszłam, szczególnie, że w ostatnich latach nastąpił wysyp tłumaczeń najróżniejszych powiastek o myszach…

    Goodnight all the Book of Guests!

  6. „Goodnight Moon” doczekało się polskiego tłumaczenia (widziałam ostatnio w bibliotece), ale melodia zupełnie nie ta. Na szczęście oryginał da się teraz bardzo łatwo nabyć i u nas.

    Czekamy z niecierpliwością na kolejne przecieki!

  7. I ja też drżę, Starosto, i też będę zaglądać dla skrócenia tego czasu.

    Beatuszko, to już jutro, boś trudna do zrymowania po angielsku. Ale coś wymyślę :)
    I ja oglądałam ostatnio ten kolaż i śmiałam się z nas wszystkich ( ale tak serdecznie). Moja córka – przyszła architektka ubolewa nad proporcjami, perspektywą i takimi tam, ale tu są ważne wspomnienia, prawda? No, ale żebyśmy nie popadły w nadmierny sentymentalizm. Obecna KG niesie mnóstwo wiedzy, ciepła i wzruszeń. Cieszmy się nią! I tym, że tu razem jesteśmy i wciąż wracamy.

  8. Goodnight our charming elf –
    walking backwards Zuzia twelve

    Goodnight wisest of the fowl
    Goodnight witty clever owl

  9. A, to jeszcze prześlę coś, może się Wójtuś ucieszy.

    Wpis Jotkatki z dawnej KG (23 marca 2009):
    Scoiattolo, mam coś dla Ciebie – LAURKĘ od KG, w uznaniu zasług! Tak się złożyło, że miałam śliczną lekturkę na tekturkę, to jest tekturkę na laurkę. I na nią przelałam z głębi wzruszonego serca to:

    Dziękujemy Ci, Wiewiórko,
    Nasza Kitko Najmilejsza!
    Okryłaś nas wzruszeń chmurką
    Z tłuszczem czy bez – o to mniejsza.

    Twa finezja nie zna miary
    Gdyś natchnieniem ogarnięta;
    Kto nie czytał – nie da wiary,
    Kto przeczyta – zapamięta!

    Odtąd każdy Gość tej Księgi
    Widząc nick Wiewiórczy włoski
    Przyzna Tobie laury, wstęgi
    Za wdzięk Twoich rymów boski.

    Zarezerwuj swe wieczory,
    Bądź „Tu z Nami” od początku,
    Spotyka nas zawód spory
    Kiedy nikt nie chrapie w kątku…

    Bądź gdzie przyjaźń, gdzie ogłada
    Gdzie się nie zdarzają gniewy
    A ktoś miły kiedyś zada
    Cytat z „Szaleństw panny Ewy”!

  10. Zajrzę na pewno.
    Znalazłam „Modlitwy Hildegardy z Bingen”, prezent od naszej Marysi niezapomnianej, poczytam sobie.
    Dobrej nocy wszystkim :-)

  11. Beatuszko, to ja, dla skrócenia czasu oczekiwania, puszczać będę nieznaczne jowiszowe przecieki.
    Zajrzyj jutro!

  12. Dziękuję wszystkim za miłe słowa i zapraszam do zabawy. Nie roszczę sobie praw wyłączności do tworzenia dalszych wersów, więc jeśli ktoś ma pomysły to dalejże żwawo :) Tak na szybko od ręki mam następujące:
    Goodnight sister, goodnight brother
    Goodnight Isia, and Isia’s Mother

    albo żeby już wszystkich z tej rodziny uhonorować:

    Goodnight twins and Peter – father
    Goodnight Isia and Isia’s Mother
    ( czy dobrze pamiętam, że Tata Isiątek to Pan Piotruś?

  13. Myślę, myślę, Starosto …
    Dziękuję, Zgredziku, pamiętałam, że coś takiego było ( za czasów gdy byłam włoską scoiattolo), ale nie pamiętałam dokładnie jak to leciało.
    Mamo Isi, a na jaką sobie tylko zechcesz zanucić :) A tak serio, to jest kołysanka, którą się raczej czyta niż śpiewa. Inspirowałam się amerykańską książeczką dla dzieci ” Goodnight Moon”. Można ją sobie obejrzeć i posłuchać na YT, w wykonaniu Susan Sarandon. Jestem szczęśliwą posiadaczką materialnej wersji, dostałam ją od Ateny ( długa historia).

  14. A kuku, Wójciszku, tu jestem ;-D
    Ach, kołysanka Wiewióreczki, znaleźć się w niej – marzenie!
    Ale wiesz co? Mam taki obrazek namalowany przez Ciebie, i cieszę się nim do dzisiaj, bo Adam mi go wydrukował i oprawił. Ile razy na niego spojrzę to się uśmiecham do najmilszego Starosty i reszty drużyny. Wszyscy cudni! Atena tak krzepko obejmuje Babcię Gąskę, a Nietoperzyk zwisający z karnisza w świetle księżyca, no coś pięknego!

    Ach, każda wzmianka o bliskiej premierze „Na Jowisza” powoduje u mnie drżące, radosne oczekiwanie. Już tylko dwa miesiące!

  15. Piękna kołysanka. Nie znałam; jeszcze mnie tu wtedy nie było.
    Ta Księga naprawdę ma duszę.

  16. Cytuję samego siebie z pamięci (chyba było trochę inaczej, ale zapomniałem):

    Good night crescendo, good night tremolo
    Good night our caring Scoiattolo
    Good night the short, good night the tall
    Good night Scoiattolo who thinks about us all

  17. Śliczna rzecz. Wiewiórku, a na jaką melodię jest kołysanka?

    Co dzień rano i wieczorem kos śpiewa. Lubię, jak wiosna tuż tuż. A w niedzielę z ciepłych krajów przylatują, nieco spóźnione w stosunku do ptactwa wędrownego, dzieci.

  18. To tak jak ja, Ateno.
    Nie pamiętałam wersów o Sierotce Marysi, ale samą Marysię pamiętam zawsze.

  19. Wojciku, nie pamietam niestety. Dziękuje, ze nam przypomniałaś kołysankę.
    Mam to gdzieś zapisane w pamięci ( nie mojej) i pewnie wydrukowane. Przy przeprowadzce dobrze schowałam. ( Przeprowadzka, módl się do Świetego Jacka…)
    Często wspominam Sierotkę Marysię, mam od niej kilka ciepłych listów.

  20. Dziesięć lat, choć tak szybko mija, to jednak kawał historii!Wójciku, a może warto by było kontynuować kołysankę? Żebyśmy za kolejne dziesięć lat mogli znowu spojrzeć wstecz ze wzruszeniem…

  21. Dzień dobry, przybiegłam się przywitać. Na Jowisza na pewno kupię, jakżeby inaczej Kiedyś dostałam książkę z autografem Pani MM kochanej i… ją zgubiłam niestety To była chyba Wnuczka do orzechów, Pani Małgosiu. Ostatnio śmiałam się przy Szóstej Klepce, bo miałam doła. 26 marca jest Emanuela. Emanuelii nie ma więc chyba nie mam imienin. Imieniny mam Trzymajcie się ciepło wszyscy

  22. Dziękuję, Gio. Nie pamiętałam dokładnie wersów o świętej pamięci Marysi Wiaderek, czyli naszej Sierotce Marysi. Ale to w ogóle musi być jakaś najstarsza wersja, musiałam potem dopisywać co jakiś czas nowe wersy. Pamiętam dokładnie, że pisałam dla Ateny, bo miałam nie lada problem, żeby ją z czymś zrymować. Pisałam nawet w tej sprawie do znajomych z Shere w UK. Peter zaproponował mi auto o nazwie Cortina :) W wymowie to się rymuje po angielsku z Athena. W końcu wymyśliłam sama coś innego, ale nie pamiętam co! Może Atena pamięta? A gdzie Gio, gdzie Beatuszka? Tak, tak, było tego więcej, to niepełna wersja.

  23. Dziękuję, Wójciku, za przypomnienie prześlicznej kołysanki.
    Kopiuję i zapisuję:)

    (Ach, jak dużo się zmieniło przez tę dekadę. I jak niedużo w gruncie rzeczy)

  24. DUA, Wiewiórciu, pozwólcie, że przytoczę jeszcze i to:

    Good night books, good night library
    Good night to you Orphan Mary.

  25. Pani Małgosiu kochana! W źadnym, ale to w źadnym razie nie chcemy źeby kiedykolwiek wisiał nad Pani karkiem miecz! Ani źeby musiała się Pani stresować zamiast mieć przyjemność z tworzenia. Nie, nie i nie! Trudno, poczekamy! Wiemy wszyscy, źe warto. W ogóle tak sobie myślę, źe chyba lepiej by było gdyby drogie wydawnictwa nie naciskały na Panią (my teź się postaramy), i po prostu od razu zapowiadały kolejną powieść słowami ” jak juź będzie to będzie!”
    Mamo w Duźym Domu, ja jako pierwszą z serii Jeźycjady czytałam „Kłamczuchę” i od razu przepadłam. A ze mną moja mama, której czytałam ją gdy ona czesała mi warkocze. Ach, jak miło to wspominam…

  26. Tak to wtedy wyglądało. Jak to w życiu bywa, społeczność odwiedzających się wymieszała, wymieniła, zaktualizowała. Trzeba by nowe wersy dopisać. Ale zakończenie od lat jest zawsze aktualne :)

  27. Squirrel’s lullaby
    Good night earth, good night heaven
    Good night Lotta number seven
    Good night spoon, fork and knife
    Good night Kate Ninety Five
    Good night front, goodnight back
    Good night Jarek Lumberjack
    Goodnight hat and good night dress
    Good night Monica dot S
    Good night croissant, roll and bun
    Good night Maciek – Jelly’s son
    Good night root, good night stem
    Good night polite Annie M
    Good night you , good night me
    And good night to nice Annie T
    Good night me , good night you
    Good night Gusia and Agnes Two
    Good night ear, good night eye
    Good night rainbow – Butterfly
    Good night curl , curled round the roller
    Good night Mellon or rather Bowler?
    Good night sparrow, good night parrot
    Good night parsley , good night Carrot
    Good night cradle, good night bed
    And good night to wise professor Zgred
    Good night river, good night lake
    Good night Pie or may be Cake ?
    Be courageous ! Go ahead !
    Goodnight Red and Ninety Red
    Good night sours, good night bitters
    Good night yummies and Jupiters
    Good night toy, good night kite
    Good night Woman who is White
    Good night funny Johnny Bean
    Good night humble Susan Green
    Good night nine, good night ten
    Good night Benjamin or Ben
    Good night marvelous Jotkatka
    Good night tapestry ( which means makatka )
    It’s been long time since we met
    Good night Madeleine Zet
    Good night aspect, good night feature
    Good night gruesome Julus Creature
    Good night tear, good night kiss
    Good night in Italy, Kris
    Good night bride and bridegroom
    And good night to the Old Lady and her broom
    Good night cat, good night Bat
    Good night Nicky and Anette
    Good night Squirrel , goodnight pet
    Goodnight fly, goodnight Beetle
    Goodnight the huge and the little
    Good night chant, good night rhyme
    Good night to the cute Meantime
    Good night water, good night juice
    Good night wine , good night booze
    And good night to the Grandma Goose
    Good night custard, good night mustard
    And good night poor belly which mixed them with Jelly
    Good night Agnes, good night Sue
    Good night colours: pink and blue
    Good night switches, plugs and clicks
    Good night Coat number six
    Good night patchy salamander
    And good night to the Genius Afrykander
    Good night people, good night nation
    And good night to the winners – Administration
    Good night boxes, good night chests
    Good night all the Book of Guests
    Good night brilliant Story – teller
    And good night to our Sweet Writer writing her next bestseller.

  28. Ach, jak szaleć, to szaleć, jeszcze coś napiszę – a propos poleceń muzycznych. Czy znacie może Pleiades Enry? To balet z wykorzystaniem świateł laserowych – mnie nieustannie zachwyca i po prostu muszę, no muszę, regularnie do niego wracać.
    No i oczywiście największe moje odkrycie ostatniego roku – Ola Gjeilo (tu powinnam wstawić bijące czerwone serduszko). Wszystko, co skomponował jest po prostu bardzo, bardzo piękne. Jeśli jeszcze nie słuchaliście, to prędko nadrabiajcie :0)

  29. Ach, przeciwnie, to najzupełniej dużo!
    Dziękuję, Mamo w Dużym Domu.

    I uśmiecham się do Iskry!

  30. Jakie dobre, dobre wiadomości!!! Jestem tutejszą wierną zaglądaczką, tyle, że raczej czytającą niż piszącą. Tym razem jednak musiałam się odezwać, bo tak długo czekało się na jeżycjadowe opowieści, że jakoś trzeba uzewnętrznić buzującą radość. To jest tak cudowne zjawisko, ta Jeżycjada – dla mnie to jedna z najmocniejszych cegiełek składających się na mój życiowy światopoglądowy fundament. Miałam 14 lat, kiedy pani bibliotekarka z uśmiechem podsunęła mi „Szóstą klepkę” mówiąc – „Jestem pewna, że ci się spodoba”. Teraz mam 54 lata, pięcioro dzieci i dwoje wnucząt – a Jeżycjada nadal – w jakimś stopniu – jest moim punktem odniesienia. Pani Małgosiu, za te wszystkie chwile u Borejków, za te herbatki i obiadki – na Jowisza! zwykłe dziękuję to jakoś za mało!

  31. Wiewióreczko, mnie najbardziej zapadła w serce strofka na pożegnanie Sierotki Marysi – taka prosta, a pełna wyrazu. Często kołacze mi się po głowie.

  32. Jak to dobrze, że Na Jowisza już dopieszczone. Żal tylko tego co się nie zmieściło.
    Za każdym razem jak służbowo ląduję w Poznaniu, obowiązkowym punktem mojego planu dnia jest spacer po Jeżycach. Wiele takich detali jak na zdjęciu zachwyca mnie i czasami śmieszy. Ta dzielnica ma nieodparty urok. Zdecydowanie wygrywa z Koziołkami poznańskimi.

  33. Dzień dobry!
    Przede wszystkim gratuluję Staroście i Admince, zakończonej pracy nad ” Na Jowisza”, co powinnam uczynić już dawno, a nie wyskakiwać z kołysanką jak Filip z konopi. Ale tak mnie ucieszył powrót Mellonika, że przypomniałam sobie dawno pisane wersy rymowanki ( jakoś mi ten bowler utkwił w głowie).
    A przecież „Na Jowisza” cieszy mnie ogromnie i czekam na tę książkę jak na wiosnę.
    Prośby o kołysankę przysypały inne wpisy, ale odnalazłam je uzupełniając czytanie po krótkiej nieobecności. Kołysankę zamieszczę wieczorem ( za pozwoleniem Starosty), jeśli ktoś jest zainteresowany, to zapraszam.
    No, ale co też mi uczyniliście! Od wczoraj chodzą mi po głowie nowe rymy dla nowych odwiedzających. Co za rozproszenie w pracy! :)

  34. Dzień dobry! Muzyko, Nutko, dziękuję za sugestie muzyczne, a Tobie, Ryśku, za miłe jak zawsze komunikaty przyrodnicze.
    Doris, u nas też była wczoraj nagła wichura i gwałtowne wyładowania – zaledwie kilka, ale ho-ho! Oczywiście zerwało prąd i wysiadł internet. A burza wtedy się natychmiast uspokoiła!

  35. Pracuję i słucham, wpadło w ucho, więc przesyłam dalej z dedykacją dla wszystkich chronotypów nocnych. I dla porannych w sumie też: „New world coming” Benjamin Wallfisch i DiSA.
    Dobranoc!

  36. Dobry wieczór! Tu już leszczyna wysunęła z pąków swoje czerwone mikrokwiatki, kwitną cebulice i przymierza się morela.

  37. A może by tak Jędrek słuchał czegoś bardziej na czasie: dobrego rapu (jest taki) albo k-popu (np. BTS, które samo w sobie jest niezłym zjawiskiem socjologicznym). Pozdrawiam razem z kosami, które już muzykują!

  38. Pani Małgorzato,
    Kiedy można się spodziewać Chucherka?
    Bardzo czekam na tę książkę…

  39. Pani Małgosiu, tak czułam, źe do tego wyrywania wzięła się Pani z niejakim ociąganiem, juź samo określenie „chwaściki” zdradza, być moźe nieuświadomioną, ale jednak czułość. W końcu to zielone i to zielone, co z tego, źe nieproszone. No tak, ale w końcu rozum zobowiązuje! Co robić… U nas dziś (Poznań), całkiem bez zapowiedzi, grzmiało, błyskało, deszcz lał, wicher wiał. Działo się! Źycie! Kocham jak coś się zmienia w przyrodzie, nie znoszę zaś „upalnych zastojów”. A córki Emilii z jej talentem zazdroszczę jak nie wiem. Choć mam swoją, i najkochańszą, wiadomo! I oczywiście równieź jestem dumna z całej czwóreczki.

  40. Jane, tym razem nic z najwyższej półki.
    Ot, zbiór reportaży o Polsce z początku poprzedniej dekady (moje lata licealne) i trochę nowszy, amerykański thriller psychologiczny. Zresztą, miałam przerwę, bo mnie nie było.
    Aczkolwiek, gdybyś znalazła jeszcze kiedyś czas i chęć polecić mi coś wspomnieniowo, to ja po prostu czekam.
    Twoje polecanki były dla mnie zawsze niezwykle satysfakcjonujące.
    Wzajemnie miłego niedzielnego wieczoru :)

  41. Madziu, a co czytasz?
    Miłego niedzielnego popołudnia.
    (u nas pochmurno, z przejaśnieniami)

  42. Madziu, zawsze, ale to zawsze pamiętaj, że deszcz, choć nam się czasem nie podoba, oznacza życie i rozwój.

  43. Doris, no, powiem Ci, że faktycznie takie były zieloniutkie i młode, że aż żal było je wyrywać.
    Ale się przemogłam.

  44. O, Sowo, to ja się bardzo cieszę i dziękuję za tę miłą wiadomość!
    No, udało mi się dziecko. Dumna jestem z dziewczyny!

    Dodam, że dumna jestem z całej czwórki, bo każde z nich jest na medal.
    Ale tylko Emilka pisze.

  45. A ja w dalszym ciągu nadrabiam czytelnicze zaległości. Wreszcie przeczytałam „Kwadrans”. I jestem pod wielkim wrażeniem! Piękny pomysł, pięknie napisane.
    No i teraz od rana podśpiewuję sobie „moja dziewuszka, nie ma serduszka…”

  46. Cieszę się zatem Pani szczęściem:)
    Bo u nas „O szyby deszcz dzwoni, deszcz dzwoni jesienny. I pluszcze jednaki, miarowy, niezmienny…”

  47. O, a jak miło się czyta w ogródku!
    Zdjęłam zimowe osłony i mam już do czytania stół ogrodowy i wygodne krzesła.
    Ale mało czytałam, bo ujrzałam mnóstwo malutkich, świeżych chwaścików i musiałam im udaremnić ekspansję.
    Ptaki śpiewają, słońce grzeje, pięknie jest.

  48. Wszystko jasne, wiadomo, Pani Małgosiu.
    Ale i powspominać miło.
    Wiosny zazdroszczę, u nas raczej szaro, buro, ponuro.
    Idealny dzień na czytanie:)

  49. Pobawiłabym się jeszcze, Madziu!
    Ale cóż, albo praca, albo zabawa.
    Ale poza tym, teraz trzeba zatwierdzać wpisane komentarze. Bardzo by to nam utrudniło proces zagadkowania.

    Ależ wiosna u nas! Kwitną szafirowe cebulice!

  50. Ta dawna Księga pozostaje niezapomniana.
    Niestety, nie mogę jej pamiętać w całości, bo miedzy lutym 2009 a wiosną 2011, bywałam tylko z doskoku, zaprzątnięta innymi (studenckimi) sprawami. Nieobecność wówczas bywała nieodwracalna, zwłaszcza że wiosną 2009 nastąpił wybuch strony i niektóre wpisy przepadły bez wieści. (Potem nastąpiły zmiany i archiwum stało się solidniejsze).
    A w jakim tempie leciały wówczas zagadki! Dzień i noc. Pamiętam za to pierwszy bieżący wpis Pani Małgosi (poza wpisem szóstkowym). Przeczuwałam go – i rzeczywiście nieodparty urok zagadek literackich zadziałał na Ulubioną Autorkę.
    No, lubię sobie powspominać, ale trzeba być także (to fakt) doprzodowym, zatem kończę.
    Mam nadzieję, że Wiewiórka wróci (jakie to było ładne: scoiattollo) i odpowie na zbiorowy już apel. :))

  51. O, tak, ze wzruszeniem wspominam kołysankę Wójta. Nawet żałowałam, że się spóźniłam z ujawnianiem, bo może wtedy…kto wie…może i ja…
    (wierszyk oryginalny był u nas w czytaniu na dobranoc i filmik oglądany na yt z lektorką Susan Sarandon).

    Sowo, u mnie też było słabo z archiwizowaniem starej KG (mam może gdzieś tylko parę wydruków z szufladek regału i zrzutów z ekranu), teraz jestem mądrzejsza :). Może Wójcik przychyli się do naszej prośby.
    Dobrej nocy Kochana DUA i Ludu.

  52. Wilku Morski, wspaniale, że jesteś w Tatrach! (Witamy na lądzie!)

    Ateno, zaraz sobie zobaczę. Czy regaty w tym roku już zaliczyłaś?
    Uwaga, tylko mi się nie przezięb nad tym jeziorem, w łopoczącym (żaglami) wietrze.

  53. Mellon, dwie córeczki, gratulacje.
    Wójcik wciąż dodawał nowych wersów do kołysanki, w miarę przybywania gości ( tych którzy wychodzili spod regału).
    Chicago nie jest takie złe, gdy się spacerkiem nad jeziorem i czuje się jak na wakacjach. Idąc można zobaczyć bardzo miły widok, powiewająca polska flagę przy konsulacie.
    Najpiękniej wyglada z dystansu wody, po regatach. Można tez znaleźć wiele pięknych cichych zakamarków. Architektura tego miasta jest piękna, a każdego roku jesienią w wybrany przez miasto weekend można podziwiać miejsca normalnie niedostępne.
    Moim ulubionym miejscem jest skwerek z mozaika Chagalla, sprawdźcie sobie.

  54. Mamo Isi, trójka lawinowa jest dopiero od wczoraj, a ja już tutaj szósty dzień. W schronisku na Hali Ornak przebywałem, a jakże, teraz jestem na Chochołowskiej, później Kalatówki. Jeszcze kilka dni przede mną.

  55. „Hamleta” Kozinceva wciąż da się kupić, w trójpaku z „Don Kichotem” oraz „Królem Learem”.

    Poemat Wójcika! Pamiętam! Też chętnie przeczytam go jeszcze raz. Niczego sobie nie zarchiwizowałam ze starej KG w stosownym czasie, czego ogromnie żałuję. (A Wójtowej dobranocce przydałby się update ;)).

  56. Skoro te maszkarony mają otwarte paszcze, powinna z nich wylatywać woda do marmurowego baseniku.

  57. W Tatrach mamy zagrożenie lawinowe trzeciego stopnia! Gdzie Cię, Wilku, zaniosło? Mam nadzieję, że siedzisz w Tatrach Zachodnich w moim ulubionym schronisku na Ornaku.

  58. Tak sobie zniknęłam na parę dni, ale jednak zaglądać zaglądałam. I tyle się tu ciekawego dzieje, źe wprost trudno zapamiętać, co się chciało napisać. Miło, źe zawsze czegoś nowego moźna się od Was dowiedzieć. Np o muralach w Wrocławiu nie wiedziałam, i od razu w nocy, a jakźe, obejrzałam. Budujące! Stare kamienice oźywają, artyści biorą sprawy w swoje ręce. Juź sam ten pomysł bardzo mi się podoba. A ten śpiący Staś, kobieta Muchy, chłopiec-elf wiszący na gałezi – piękne. Jeśli chodzi o secesję od zawsze mnie zachwyca. Nawet przedmioty uźytkowe były piękne. U mnie w domu np jest komplet mebli secesyjnych, który „dostał mi się ” w spadku i dzięki temu dzieci „od małego” obcują ze sztuką. Takźe mojej pianino jest z tego okresu. W tym miejscu, Pani Małgosiu, chciałam podziękować, źe w swoich książkach uwraźliwia nas Pani na sztukę wszelkiego rodzaju.

  59. I ja pamiętam rosyjskiego Hamleta z genialnym Smoktunowskim w tytułowej roli, obejrzanego w TV. Hm, pewnie miałem wtedy tyle lat, co Zuzia teraz.
    Pozdrowienia z zimowych Tatr, dzisiaj wcześniejsze zejście z grani, bo wiatr przewracał, dzięki czemu nadrobiłem sobie w schronisku wszystkie wpisy.

  60. Obywatelko Warszawy, a to Ci gratuluję! To zawsze taki krzepiący widok, prawda?

    Wójciku, jeśli masz (a na pewno masz), to dawaj!

  61. Wójciku, a nie masz gdzieś w archiwum tego poematu w całości?
    Ogromnie chętnie bym go sobie przypomniała (i zapisała), bo bardzo mi się podobał.

  62. Mam dobrą nowinę. Wiosna zajrzała także do mojego brudnego miasta. Przed naszą kamienicą zakwitają krokusy!

  63. Jakie miłe wieści! Pozdrawiam najserdeczniej DUA i wszystkich Księgowych. Zaglądam tu bardzo rzadko, ale właśnie ostatnio wspominałam szalone spotkanie autorskie sprzed dwóch lat i to mnie przywiodło do Księgi… Kochana pani Małgosiu dziękujemy za wszystkie opowieści Jeżycjadowe i z niecierpliwością na nie czekamy.
    A w grudniu mój mąż prowadził szkolenia w Poznaniu i codziennie wysyłał nam porcję „Jeżycjadowych” zdjęć. Wierny czytelnik!
    Przesyłam wszystkim serdeczne uściski z Krakowa
    buczyna

  64. Ach, Melloniku, nie tylko Starosta Cię pamięta. Jak miło Cię przeczytać tutaj. Gratuluję córeczek, córeczki są takie fajne :)
    Good night curl , curled round the roller
    Good night Mellon or rather Bowler?

  65. Na dobranoc:

    Maurice Ravel – „Ma Mére l’Oye”
    Gisella Pasino, Berlin Radio Symphony Orchestra.

    Muzyczne Art Nouveau.

  66. Ach, Mellonie, pamiętam Cię doskonale!
    Jak miło, że wpadłaś po latach!
    Jakże się cieszę, że masz już dwie córeczki! Wszystkiego Wam najlepszego życzę!

  67. Kochana DUA!

    Ten wpis z zaglądaniem w przeszłość natchnął mnie do zajrzenia i wpisu do „Księgi Gości”. Wiele nie wiele lat temu kiedy Pani rozpoczynała przygodę z tym medium ja czekałam na spotkanie z pewną maleńką osóbką. Dziś jest piękną i mądrą Marylką i ma siostrę Aurelkę (prawdziwe aureolus). Dziękuję za dawną Księgę Gości kiedy to „zesłana na pustynię” była mi ona ukojeniem.

    pozdrawiam serdecznie

  68. Dostrzegam tam i chagallowski akcent :)
    W byłej szkole Wiosenki projektuje się i także wykonuje ciekawe murale. Ona sama zaprojektowała bardzo ładny – poświęcony L. Wyczółkowskiemu.

    O tak, wrocławianie to w większości mili ludzie.

  69. A mnie się podobają paw, ptaszki i kwiaty (w natłoku zieleni).
    Wszystkie ładne zresztą.
    Obejrzałam z prawdziwą przyjemnością.

  70. O, Justysiu! To dobra wiadomość!
    Ale co z Twoim ukochanym ogrodem? Zostawisz bez żalu?
    Czy może przeniesiesz część roślin na nowe miejsce?

  71. Dzień Dobry!
    Cudowna wiadomość, że „Na Jowisza” już nie długo. I też miałam zapytać, czy to zamiast „Silva rerum”, ale znalazłam odpowiedź, dziękuję.

    Ostatnio zachwycił mnie olbrzymi mural – portret Leonarda Cohena w Montrealu.

    P.S. Końcem wiosny wyprowadzamy się z dużego miasta.

  72. Międzyczasku, a takie to staroświeckie głowy, już ponad sto lat straszą. Pomyśleć tylko!

    Dobranoc!

  73. Na Jowisza!
    gdy spotykałam określenie:
    „stanąć na głowie” – to jakoś zawsze miałam wrażenie, że chodzi o swoją, nie o cudzą;
    ileż świeżości w tym podejściu, jakie szerokie perspektywy! ileż nowego horyzontu się wyłania!
    dobrze, że dziś tu weszłam.

  74. Ojej, ojej, jak kolorowo!
    No, jest co oglądać, faktycznie.
    Pieski mi się najbardziej podobają.

  75. Wystarczy, Kochana Autorko, wstukać na google: kolorowe podwórka na nadodrzu. Pojawią się zdjęcia i można sobie co nieco pooglądać. Mam nadzieję, że sprawi to troszkę przyjemności:)

  76. Jest do kupienia przepiękny album o secesji wrocławskiej, autorstwa Leszka Szurkowskiego i Barbary Banaś. Teksty wrocławskie, fotograf poznański :). Wydanie jest trójjęzyczne, więc doskonałe na prezent. Polecam.

  77. Cień Wierzyńskiego zwłaszcza musi być Ci miły, Zuziu.

    Anette, teraz to już szybko pójdzie.

  78. Ekscytująca jest myśl, że być może pierwszy egzemplarz „Na Jowisza” jest już wydrukowany! Wszak już czwartek a druk miał być w środę.

  79. Dzień dobry w tym pięknym dniu wszystkim!
    Murale fantastyczne są. Ja natrafiłam ostatnio na jeden upamiętniający Franca Fiszera i Skamandrytów (właściwie same ich głowy, ustawione jedna na drugiej). Jest nawet Wierzyński! A namalowani są na Mazowieckiej, w pobliżu ich „Małej Ziemiańskiej”. A ja tuż obok mam szkołę i czuję, jakby wszystko, co się tam odbywa, działo się w ich cieniu.

  80. Myślę, że nie mieli by powodu do niezadowolenia:). Wydaje mi się, że są namalowane pieczołowicie i całkiem nieźle, w każdym razie turyści lubią się przy tej kamienicy fotografować.

  81. Zuziu 12, pierwsze spotkanie z Szekspirem – na scenie, i to jeszcze jakiej!
    Aż Ci zazdroszczę.
    Polecam jeszcze znakomity rosyjski film Kozincewa „Hamlet”- bezbłędna, nowoczesna adaptacja, wspaniale zagrana. Czarno-biały, ale jakie zdjęcia!
    Swego czasu zrobił na mnie ogromne wrażenie (byłam dopiero na studiach, więc to lata 60-te), a i jako dorosła, a wręcz starszawa osoba, w pełni doceniam to dzieło.

  82. Ależ wieści! :)
    Mam pytanie: czy „Na Jowisza!” to w zamian niegdysiejszego „Silva rerum”?
    Serdeczności!

  83. Tak, tak. Wraz z Magdą Umer.
    A ja lubię Magdę Umer (od kiedy, gdy dziewczęciem będąc, usłyszałam „Koncert jesienny na dwa świerszcze” i „Jeszcze w zielone gramy”).

  84. A to ci dopiero, Irys!
    Ciekawe, co by na to powiedzieli Klimt, Mucha i Wyspiański.
    Murale jednakże bardzo lubię! W internecie jest mnóstwo okazów z całego świata, niekiedy wprost nadzwyczajnej urody. Oglądam z zapałem!
    Jest już cały kierunek, wykorzystujący kolorowe klocki Lego. Artyści uzupełniają nimi wszelkie pęknięcia i ubytki tynków.

    Mimi, ach, prawda, przecież kazałam Agnieszce rekomendować to muzeum.

    MadziuZ, dzięki za nocną wiadomość prywatną. A więc nasz ulubiony Mumio daje spektakl o Przyborze?! Ciekawa informacja.

  85. Lubię secesję. Po obu stronach ulicy Roosevelta (!) we Wrocławiu, na podwórkach, przez wszystkie okalające je kamienice ciągną się murale. Na jednej z nich przedstawiono twórczość kilku artystów secesji: Klimta, Muchy i naszego Wyspiańskiego (portrety dzieci, autoportret, irysy:)) i dwa portrety aktualnych młodych mieszkańców. Kolorowe podwórka warte obejrzenia:)

  86. Pani Małgosiu, wiemy o Muzeum Secesji, wiemy! Ja- od Agnieszki Żyry :)

    Zeszycik Pani Emilki- oj zgadzam się z Gio, że takie cukiereczki czytelnicy uwielbiają! Zajrzalby człowiek, zajrzał…!

    Dobrej nocy wszystkim ;)

  87. Dobry wieczór!
    Doświadczyłam dziś magii. Czym innym może być to, że Londyn i sala kinowa stały się jednym miejscem? Zabrano nas ze szkoły na zarejestrowany spektakl „Hamleta” z brytyjskiego teatru. Po zakończeniu ogarnęła mnie wewnętrzna pustka, biorąca się z natłoku myśli i uczuć, niepozwalających wypowiedzieć ani słowa. Po raz pierwszy widziałam Szekspira na scenie – czuję, że zapamiętam tę chwilę. Zwłaszcza, że w głowie wciąż kołują mi się cytaty i zbolałe twarze aktorów, a przed to wszystko wysuwa się zachwyt, że wciąż istnieje potrzeba wypowiadania tych słów, które niezależenie, jak długo powtarzane, nie stają się frazesami.
    Nagrzeszyłam nieobecnością, a teraz wyskakują z czymś spoza tematu, ach, nieładnie.

  88. Ergo: nie mieszkałaby Pani tam.
    Bywałaby Pani najwyżej przejazdem.

    Nie mogę się doczekać okładki. Na Jowisza! – na pewno uznam, że jest śliczna i zupełnie nie przypomina mi tej, co to mi się wyśniła. I dobrze! – tamta wyśniona była taka sobie, prawdę mówiąc. :)))

  89. Co za miły obrazek, Ateno.
    Pochwalam Cię za tę ucieczkę na wieś. Trzeba się jakoś ratować.
    Gdybym mieszkała w Chicago, uciekałabym non stop.

  90. Bardzo zapracowana. Jak mi się ten projekt skończy to chyba będę latać ze szczęścia.
    Zaglądam tu wciąż, ale się nie odzywam. Cieszę się cichutko.

    Uciekłam na weekend na wieś i w małomiasteczkowym kościele latał nietoperz podczas mszy.
    Co ty na to Alku? :)

  91. A tu nic z tego. Już sto lat minęło bez oczekiwanego rezultatu.
    To daje do myślenia.

  92. Ci starsi panowie się półgębkiem namawiają, że może któremuś z tego towarzystwa, które im tańczy po głowie, opsnie się noga, zleci na zbite cztery litery i dobrze mu tak.

  93. A a chyba zwariowałam/może to z głodu/.ŚNIło mi się,ze ” Chucherko” dawno napisane, też już dawno przeczytałam i czekam na nową książkę

  94. Ateno, dzień dobry!
    Czy wciąż jesteś taka zapracowana? Miło, że mimo to wpadłaś!

    Sowo, polecam wodę źródlaną.

  95. Panowie mają nietęgie miny. Ten z lewej jest bardziej niezadowolony, łypie złowieszczo na stopę.
    Jak miło się czeka.

  96. Nasza secesja też niezgorsza, śmiem twierdzić. I aktualnie w Muzeum Narodowym można oglądać wystawę secesyjnego metalu.

    Proszę nie wspominać mi dziś o jedzeniu, rzeźnikach i pyzach…

  97. W tej kamienicy mieścił się kiedyś sklep rzeźnika, pamiętam to dobrze.
    A potem – chyba – bardzo podrzędna jadłodajnia z pyzami.

    Zawsze, ale to zawsze te gęby i te nogi były tak zakurzone. Twórca tego nie przewidział?

  98. Ależ właśnie po prawej mamy młodą damę! Te muskuły sobie wyrobiła podpierając wykusz powyżej.

  99. Mini-opowiastki szybko też się piszą. Nie ma potrzeby dbać o skomplikowaną fabułę.

    Co do secesji bydgoskiej: ależ znam i nieraz podziwiałam!

    A czy wszyscy tu obecni wiedzą, że w Płocku jest wspaniałe Muzeum Secesji?
    A w nim – dział SZKŁA!!!- mnóstwo cudownych eksponatów.

  100. Kiedy nawał pracy nie pozwala na dłuższe zagłębienie się w lekturze, forma mini – opowiastki jest dla mnie wybawieniem. Och już widzę te miłe przerwy na herbatkę i na jowiszową opowiastkę :).

    Jak chyba wszyscy wielbiciele J. kocham (za sprawą Autorki w dużej mierze) secesję. Brama powyżej – przeciekawa, ale jako lokalna patriotka napływowa muszę zwrócić uwagę miłośników tego stylu na przepiękną także śródmiejską secesję bydgoską. Jest gdzie sobie pomarzyć , porozmyślać i popodziwiać.

  101. Gdzie tam damskie, muskuły jak u zawodowego piłkarza, zwłaszcza u nóg po prawej.
    Dzień dobry! Lubię secesję.

  102. Zaciekawiłyście mnie. Mam już nawet adres tej narożnej kamienicy przy ulicy Dąbrowskiego i Romka Strzałkowskiego, wiem, ze była zbudowana w 1904 lub 1905 roku, że projekt powstał w pracowni Oskara Hoffmana, ale dlaczego ta skąpo odziana para musi deptać po starcach, dalej nie wiem. Ot, życje.

  103. Ilekroć oglądam alegoryczne malarstwo XIX wieku, tylekroć rozum mi się burzy. Dlaczego heros musi być goły, ale za to w hełmie z piórami i z mieczem w dłoni?

  104. I nawzajem, Celestyno!

    Jednak uwaga: opowieści o tej bramie nie będzie, ona występuje tylko jako ilustracja w dziale „Detale jeżyckie”.
    I w istocie: nóżki niekoniecznie damskie.

    GabiS, będzie ładnie.

  105. Mamo Isi, te nóżki to niekoniecznie damskie:-)
    Jeden starzec jakby odrobinę bardziej skrzywiony od drugiego (hehe widziałam zdjęcie całej bramy, a poczekam na smakowitą opowieść w „Na Jowisza”)

    Pani Malgorzato najdrozsza, dziękuję za wszystko i bardzo gorąco pozdrawiam!

  106. O, moje miłe Wannabe się odezwało! Dzień dobry!
    Co tam słychać u ciebie nowego? Jak zdrowie?

  107. No, właśnie, Mamo Isi! Śmieszne jak nie wiem co. I takie rozkosznie zakurzone.
    A architekt może uchodzić za dziewiętnastowiecznego, lecz tę kamienicę postawiono jednak już w wieku XX, w samych jego początkach. Secesja!

    Bożenko, to prawda. Pysznie nam się razem działa, zawsze zabawnie i miło.

  108. A swoją drogą, co za pomysły mieli ci architekci XIX wieku. Zeby ustawiać lekko odziane panie na głowach starców. Nie są ci oni zadowoleni, o nie. Nie sugeruję, że mogłyby one stać na krześle, ale na czymś stosowniejszym by mogły.

  109. 500 planowanych haseł!
    To się nazywa rozmach :)
    Wyobrażam sobie te dyskusje, analizy, przymiarki, westchnienia i wzruszenia, nim ostała się sama śmietanka w liczbie porcji deserowych 133.

    Piękna taka wspólna praca Mamy i Córki.

  110. Aaaaaaaa!!! DUA, to wspaniale!!! Co tu kryć, nam jeżycjadowym maniakom ciągle mało, więc każdy taki cukiereczek to dla nas gratka.

  111. Och, jak pięknie! To będzie prawdziwa uczta, na którą tak bardzo się cieszę :) Uprasza się o następne przecieki;)

  112. Gio, pomyślałam sobie, że przy okazji pokażę tu ten zeszycik Emilii. I może inne akcesoria.

  113. Co Ci się spodoba, Anette.
    Z góry dziękuję.

    Zastrzegam tylko, że jak muzyka nie będzie mi pasowała do Jędrusia (który przecież rozwija mi się pod ręką), to Ci powiem od razu, OK?

  114. Pani Małgorzato, uruchamiam w takim razie wyobraźnię i pamięć. Czy to ma być coś współczesnego w dobrym gatunku? Coś rockowego? Czy bardziej subtelnego?

  115. Pomyślimy i o tym, Mimi.:)

    Anette, nie. Jeszcze nie ma takiego zespołu, więc rusz wyobraźnią, zapraszam! Tylko pamiętaj, że chłopak ma naprawdę dobry gust.

  116. Pani Małgorzato, miło mi bardzo, że muzyczne propozycje przypadły do gustu.
    A czy w „Chucherku” Jędrek już słucha swojego ulubionego zespołu? ;)

  117. Same dobre wieści, Kochana Pani Małgosiu!! :) 135 haseł to i tak sporo. A dla wiernych czytelników pozostanie trochę „miejsc niedookreslenia”, które będą mogli własną wyobraźnią wypełnić. Niemniej z radością przyłączam się do grona tych, którzy z nalezyta delikatnoscia proszą o więcej!
    (I tak będzie cudownie!!!)

  118. Encyklopedia Jeżycjady – też brzmi bardzo smakowicie. :-)
    Ale rozumiem względy edytorskie, Droga UA. Znam przecież te realia.

  119. Ach, no bo muszę dodać, że wszystkie 500 haseł wymyśliła i ułożyła Emilka, przeszukawszy starannie Jeżycjadę (sporo szukania!).
    A ja siadałam i pisałam.
    I potem się z tego wyrzucało.:))) Do specjalnej teczki.

    Ale zeszycik alfabetyczny Emilii, calutki zapełniony, oczywiście pozostał, z szacunkiem schowany.

  120. Ale, Gio, książka na 500 haseł byłaby grubaśna jak encyklopedia. Problem był taki, że mi się treść tych haseł rozrastała pod piórem. To wywalałyśmy z Emilką co się dało.
    I tak jest chyba lepiej – że teksty są dłuższe. Mini-opowiastki takie.
    No, zobaczymy, co to jeszcze będzie.
    Fajnie, że jest co robić!
    Pracuś jestem, więc lubię.

  121. Z 500 na 135? /chlip, chlip, chlip/
    DUA, a może by tak te 500 pomalutku, spokojnie, małymi kroczkami, w tak zwanym międzyczasie /hm… hm…/, na 50-lecie Jeżycjady? Tak sobie pomarzę publicznie… Mimo że z tych doprzodowych raczej nie jestem. ;-)

  122. Szkoda, szkoda materiału!
    Ach, może kiedyś, kiedyś, kiedyś!
    Bardzo bym chciała.
    Ale cieszę się na to, co już na pewno będzie. Hip hip hura!

  123. Melodyjnych pomysłów, dodajmy, bardzo udanych!

    Irys, tak, prawda, materiał jest zgromadzony, ale opracowywanie go – hej, to znów wymaga czasu!

  124. Pani Małgorzato, jak mi miło że m.in. na moją prośbę pojawiły się wiadome przecieki :) zapowiada się prawdziwa gratka! Byle do maja!
    PS. Jakie tam zasługi… To ja czuję się bardzo wyróżniona tym, że kilka moich pomysłów/ podpowiedzi znalazło się w mojej ukochanej serii.

  125. Spodziewam się! Tak sobie tylko żartowałam, bo najłatwiej dokłada się roboty innym :).

  126. Ale, Kochana Autorko, jeśli materiał jest już zgromadzony to po „Chucherku” może można by wydać pozostałą odrzuconą część. Byłoby szkoda gdyby tyle miłego dobra literackiego nie ujrzało światła dziennego. Także ponawiam swoją prośbę i proszę jeszcze raz o drugi tom „Na Jowisza”, (gdy przyjdzie odpowiednia pora i natchnienie oczywiście). Pozdrawiam serdecznie:)

  127. Owszem, była taka propozycja, Sowo. Ale w najbliższym czasie nie damy rady.
    U mnie „Chucherko” prosi o pilną uwagę, a Emilka pisze nową, wspaniałą opowieść.
    Czasu brak!

  128. Kocimiętko, to normalny Fluid, często tu spotykany.
    Przepisuj, przepisuj, biedaczku.
    Zdrowia życzę!

  129. Doprzodowy Starosto, dziękuję że spojrzała Pani wstecz! Czekam i rączki zacieram. Ja też z tych doprzodowych jestem ;)

  130. To są chyba jakieś połączenia myślowe. Siedzę sobie, przepisuję lekcje (z powodu choroby nie było mnie w szkole) a tu nagle przychodzi mi do głowy myśl, żeby zajrzeć na stronę Ulubionej Autorki. Zaglądam a tu taka niespodzianka!
    Pozdrawiam i życzę pięknego dnia

Dodaj komentarz