Walentynki!

wsch

 Edmund Dulac (1882-1953) – ilustracja do „Rubajjatów” Omara Chajjama

 

Kochane Czytelniczki i Drodzy Czytelnicy!

Z okazji Święta Zakochanych, z dystansu spowodowanego wiekiem, lecz zarazem – z wielką życzliwością dla wszystkich tych, którym rozwaga jest jeszcze obca, pozwalam sobie przedstawić garść mądrości, w formie aforyzmów i złotych myśli na interesujący nas dzisiaj (i zawsze) temat.

To się Wam z pewnością przyda, zwłaszcza że, jak sami zobaczycie, niejeden mędrzec miał w tej sprawie coś do powiedzenia!

Czytajcie – i korzystajcie!

 

 

Dante Alighieri:

Mało kocha ten, kto potrafi wyrazić słowami, jak bardzo kocha.

 

Antoine de Saint-Exupéry:

Kochać się to nie znaczy patrzyć na siebie nawzajem, lecz – spoglądać razem w tym samym kierunku.

 

Kallimach:

Miłość zawsze goni to, co umyka, a to, co łatwe, wzgardliwie omija.

 

Selma Lagerlöf:

Lepiej smucić się i kochać, niż żyć wesoło bez miłości.

 

Lew Tołstoj:

Prawdziwie kochasz wtedy, kiedy nie wiesz dlaczego.

 

Lucjusz Anneusz Seneka:

Kochać to znaczy zapomnieć o sobie.

 

François de La Rochefoucauld:

Nie ma maski, która by mogla długo ukrywać miłość tam, gdzie ona jest, ani też udać ją tam, gdzie jej nie ma.

 

Paul Tillich:

Pierwszym obowiązkiem miłości jest – słuchać.

 

Kahlil Gibran:

Miłość, która nie odradza się stale, stale umiera.

 

Demokryt:

Kto nikogo nie kocha, sam niczyjej nie zazna miłości.

 

Charles Chaplin:

Tylko niekochani nienawidzą.

 

George Bernard Shaw:

Miłością idealną jest tylko miłość listowna.

 

Simone Weil:

Miłość – czuć w całym sobie istnienie drugiej istoty.

 

Jean Anouilh:

Miłość – kolejny problem, którego Marks nie rozwiązał.

 

***

 

Udanych Walentynek życzy Wam

Wasza –

MM

144 przemyślenia nt. „Walentynki!

  1. U nas też kopysc, albo kopystka, to taka drewniana łopatkaa, ale nie z wglebieniem, a płaska. Do mieszania służy, zwłaszcza większych ilości potraw :) A warzecha to drewniana łyżka:) stosuje z powodzeniem:) A wiecie, co to radełko? Też z kuchennej kategorii :)

  2. Nie „psiakrostka”, a „fuj, faraon!” ostatnio u mnie w grupie często używane. Kto się domyśla, co właśnie zakończyliśmy czytać? : )
    Bardzo ładnie brzmią te nazwy sprzed lat, mątewka (od razu jakieś rymowane skojarzenie: Matylda… de… La.. Mole… Nie! Stągiewka!) – mątewka-stągiewka

  3. AniuC, nie zdążę na te Święta, mowy nie ma.

    Najpierw „Chucherko”, a potem… moja wydawczyni ma dla mnie wiele jeszcze zadań.
    Łączę pozdrowienia!

  4. Piętaszku, kopystkę jako kuchenne utensylium znam oczywiście też. Płaska drewniana łyźka do mieszania w garach. A ponieważ końską kopystkę też czasem miewam w ręce, nie omieszkałam podzielić się tym znaczeniem. Gratuluję wspaniałego pradziadka woźnicy!

  5. Jeśli chodzi o lubienie starych przedmiotów to można z niektórych zrobić piękne „kintsugi”, teraz w modzie.

  6. Pewnie, że są, nie tylko w ferie. Mamy to nawet jako dodatkowy przedmiot szkolny, zwany robotyką.

    Beatuszko, he, he, ze sreberkami nie ma lekko! Jeśli chodzi o warsztaty, to granica wieku jest umowna. Ale podpowiem Ci później, gdzie możecie pójść.

  7. Dziekuje za odpowiedz :) Jako Pani czyteniczka, bardzo serdecznie prosze o Ksiazke „Na Wielkanoc” :):):):) przeciez juz sie zblizaja te piekne, wiosenne swieta. Pozdrawiam serdecznie z szarej, zimnej Anglii.

  8. Tak, moi kuzyni już parę lat temu brali udział w takich zajęciach i prezentacjach pojazdów Lego w Rzeszowie.

  9. Mątewki czyli rogolki (Śląsk) używam zawsze przy gotowania budyniu lub kisielu. Tak robiły moje babcie, moi rodzice, więc nigdy nie przyszło mi do głowy, żeby sięgnąć po coś innego. Rogolki z choinki (różnych rozmiarów) wyrabiał co roku mój pradziadek. Zmarł długo przed moim urodzeniem, więc nie mogę go pamiętać, ale jest to jedno z wyraźniejszych wspomnień z dzieciństwa mojego taty. Największe rogolki służyły do mieszania gotujacego się prania, najmniejsze do robienia np. lanego ciasta do rosołu.

  10. AniuC, Gandalf lubi tak zapowiadać z wyprzedzeniem, ale tu się zbytnio pospieszył. Książka „Na Wielkanoc” jeszcze nie powstała, bo wciąż mi każą pisać „Jeżycjadę”, i to zgodnym chórem: wydawca i czytelnicy.
    Może jeszcze kiedyś ją napiszę, zobaczymy.

  11. Kopyść, czyli warząchwia, to u nas była paciocha.
    Nie pamiętałam o tym, lecz moja siostra już tak.
    (Siostra w tamtych latach spędzała więcej czasu z babcią, podczas gdy ja byłam nieustannie zanurzona w lekturze, stale przebywając na przykład na Wyspie Księcia Edwarda. Ewentualnie na Jeżycach).

  12. Niestety, garnek z pocisku, choć świetny, nie mieści za wiele powideł. Ciężki, gruby, wysoki na jakieś 30 cm, w przekroju jest wielkości średniego talerzyka. Dziadzio – kowal przylutował do niego jedno solidne żelazne uszko.
    Nie używam tego garnka na co dzień, jest gdzieś w piwnicy.
    Piętaszku, tak jest, kopystka to łyżka drewniana, ale płaska, taka jakby łopatka zaokrąglona.

    Sowo, popytaj, czy nie ma we Wrocławiu takich zajęć na ferie, jakie proponują w Poznaniu studenci informatyki. Buduje się tam wspólnie z innymi dziećmi zdalnie sterowane roboty z klocków Lego. Uczestnicy dostają śniadanie i obiad. Podobno inicjatywa rozrosła się i obejmuje inne miasta, nie tylko Poznań.

  13. Droga Pani Malgorzato,

    Chcialabym sie dowiedziec czegos o ksiazce „Na Wielkanoc” – czy ona juz istnieje? Nigdzie nie moge jej znalezc i wie, tylko, ze byla zapowiadana…
    Pozdrawiam serdecznie i prosze o odpowiedz.

  14. Jakiej wielkości jest/był ten garnek z pocisku, kochany Starosto? A to ci pomysłowy Dobromir – łuska pocisku jest gruba i bardzo porządnie wykonana. No może trochę za głęboka, jak na garnek. I brakuje uszek. Jakieś zdjęcia?

    Kopyści, czyli warząchwi używam dalej. A mątewka służy ku ozdobie. Podobnie jak miedziane gary i kwarty.

  15. Och, Kass domyślałam się że mogą się z tą nazwą wiązać różne zabawne skojarzenia, bo nie jest łatwo znaleźć dzisiaj wszystkich jej znaczeń :). Prababcia moja miała do czynienia z końmi o tyle, że Pradziadzio był woźnicą i powoził dwoma pięknymi i zadbanymi konikami, na co mam dowód w postaci starej fotografii. Nic mi natomiast nie wiadomo o tym, aby Prababcia je dosiadała. A kopystka u nas, to była taka duża drewniana łyżka.

    Odziedziczyłam też kałkę. Kto wie co to? Dla ułatwienia dodam, że należy ona również do wielkopolskiej rodziny dawnych przyrządów kuchennych.

  16. He, he, już widzę to żywe sreberko – Sowiątko w akcji.
    Sowo, wiem, oglądałam oferty muzeów na ferie.
    Nasza wnuczka jeszcze na większość za mała.

  17. Kto wie, Beatuszko. Powoli wyczerpuje nam się oferta warsztatowa lokalnych muzeów, byliśmy już prawie wszędzie. Teraz planujemy atak na planetarium. Nota bene, historyczne mątewki można oglądać w krakowskim Muzeum Etnograficznym.

  18. Podstawowe znaczenie słowa kopystka = specjalny przyrząd do czyszczenia końskich kopyt. Nawet pasuje. Spadek po prababci-amazonce? :)

  19. Cha,cha, Sowo!

    Beatuszko, kup sobie tę trzepaczkę. Doskonałe narzędzie. A po użyciu można się nim pobawić.

  20. :) dziękuję za odpowiedź. Bohater zaczyna się od imienia. Pozdrawiam wnuczkę z trzepaczką. Dzieci wiedzą co fajne.
    U nas choróbsko nokautuje po kolei. Mama na końcu. Byle do wiosny… :(

  21. Garnek z pocisku i trzepaczka z kulkami na prętach w rękach mego dziecka natychmiast przeobraziłyby się w doskonały zestaw perkusyjny. Nawet gdyby garnek zawierał powidła.

  22. Dziadek DUA – Zuch! A ja mam m.in. kopystkę, a właściwie prakopystkę po Prababci. Ciekawe kto zgadnie co to?

  23. Nasza choinkowa mątewka przepadła już dawno temu, kiedy wymieszaliśmy nią farbę przed malowaniem. Widelec, trzepaczka i mikser wystarczą.
    A taką rózgą z kulkami sama ostatnio bawiłam się w sklepie i zastanawiałam, czy dobra.
    Sowo, możesz zrobić Sowiątku domowe warsztaty muzealne nt. jak to drzewiej bywało i to będzie wspominana przez lata pamiątka.
    Dzień dobry wszystkim!

  24. Wezwana do odpowiedzi, odpowiadam: mam kwirlejkę po Babci, podobnie jak garnek, który Dziadek jej zrobił z niemieckiego pocisku artyleryjskiego (garnek ten wspaniały jest do smażenia powideł). Kwirlejkę wystrugano w całości z jednego kawałka drewna i to chyba nie jest świerkowe drewno. Stawiam na lipę.
    Bardzo funkcjonalny i ładny przyrząd, ale wcale go nie używam, bo mam nie tylko mikser, ale i wspaniałą trzepaczkę z IKEA – wiązka prętów stalowych, a na nich malutkie metalowe kulki, osadzone na różnych wysokościach. Rozbija idealnie każdą grudkę. Znakomicie zaprojektowane narzędzie, widać, ze fizyk miał tu coś do powiedzenia. A przy tym ładne, estetyczne, błyszczące – nasza wnuczka uwielbiała tę trzepaczkę, będąc niemowlęciem. Potrafiła bawić się godzinami, oblizując każdą kuleczkę i waląc trzepaczką o podłogę.

  25. Czy zupa rozmącona choinkową mątewką nabiera przyjemnego leśnego smaku? Mamy jeszcze w domu choinkę, to mogę sobie taką sprawić, ale powiedzcie mi, doświadczone gospodynie, czy mątewka w kuchni jest sprzętem z rodzaju sine qua non? Bo nigdy do tej pory nie miałam potrzeby jej użyć – czego nie rozbełtam widelcem, załatwiam mikserem elektrycznym. Jednak chętnie usłyszę argumenty „o wyższości mątewki nad…”

  26. Zgredziku, to taki dawny mikser ręczny.
    Najlepszy, bo własny firlajek nauczyła mnie robić Mama DC Adama ze trzydzieści lat temu.
    Trzeba obciąć czubek choinki (u nas świerk) poniżej pierwszych bocznych gałązek, włożyć do wody i obrać korę. Tak przygotowany czubek choinki wkłada się do metalowego kubka (może być półlitrowy lub ćwierćlitrowy w zależności od wielkości drzewka) i czeka aż wyschnie. Potem trzeba tylko przyciąć boczne gałązki na długość kilku centymetrów i firlajek gotowy.
    Teraz już trochę późno, ale może w przyszłym roku? :-)

  27. Wszystkich ich lubię, Madziu.
    O tych, których nie lubię, nie chciałoby mi się pisać.

  28. Tak, wiem i rozumiem, Pani Małgosiu.
    Ale trochę nawet żałowałam swego czasu, że córka tej wspaniałej Kreski to taki odrobinkę szwarccharakter wśród pozytywnych postaci dziewczęcych w Jeżycjadzie.
    A czy Pani ją lubi, tę Magdusię?

  29. Tak, miała dobre iskierki (w końcu to córka Kreski), ale Ignaś potrzebował czegoś innego.
    Józek od razu wiedział, czego mianowicie: Miągwa potrzebował silnej ręki.

  30. Za Wikipedią: „Mątewka (śląska nazwa – rogolka, góralska – fiyrlok, poznańska – kwirlejka, nazwa z południowej wielkopolski – firlajek lub firlejka, kujawska – koziołek, lwowska – kołotuszka) – przyrząd kuchenny, przeważnie wykonany z drewna”.

  31. Kwirlejki w Wielkopolsce. Kwirlejki.

    Kokoszanel, ależ ja ZAWSZE mam wymyślone imiona dla bohaterów, jeszcze zanim zacznę pisać.
    Podobnie jest z sylwetkami psychologicznymi.
    Jak się wymyśli imię i dopasuje do niego typ psychologiczny, reszta już idzie jak z płatka.

  32. A poza tym, Magdusia nie umiała się porządnie wyslawiac. Cóż by to był za cios dla subtelnej Ignasiowej duszy! (Choć myślę, że wzialby to na klatę meznie, wszak próbował ją przekonać do poezji!).
    Nawet Jozinek jej nie lubił, a byl to „znawca charakterow”.

  33. Psiajucha to chyba inaczej psiakrew?
    Mam pytanie z innej, kuchenno-warsztatowej beczki: kiedy ma Pani wymyślony zarys bohatera ale nie posiada on/ona jeszcze imienia to jak go/ją Pani oznacza w tekście? Symbolicznym iksikiem? Roboczym imieniem?
    Jeśli to tajemnica – nie było pytania ; )

  34. Zawsze mi szkoda tej mojej imienniczki, że tak się niekorzystnie przedstawiła.
    W innym świetle mogłaby się przedstawić może korzystniej.

    Tak czułam, Pani Małgosiu, że obserwacja może się zgodzić z Pani doświadczeniami. :)

  35. Tak jest, Mimi. Dziadzio nigdy nie przeklinał.
    „Psiakrostka” była w lepszych chwilach. Kiedy był prawdziwy powód do złorzeczeń, Dziadek mawiał mocniej: „Psiajucha!”.
    O dziadkowych inspiracjach jeżycjadowych jest trochę w „Na Jowisza”.

  36. Madziu (wiad.pryw.)- potwierdzam, nasze dzieci i wnuki również przedkładały mątewki, kopystki i inne kuchenne utensylia, nawet zwykłe łyżki- nad zabawki.
    Dziecko mądre jest, wyczuwa, że przedmiot ma swoje przeznaczenie, określoną funkcję, i że jest użyteczny.
    I to je intryguje.
    O wielu zabawkach nie da się tego powiedzieć.
    Właściwie tylko klocki Lego zawsze u nas wygrywały.

  37. No, przyznaję, sporo się nad tym właściwym doborem napracowałam!
    PS- Magdusia nie byłaby dobra dla Ignasia, prawda?

  38. „Psiakrostka” to bardzo elegancki „przerywnik” :) szlachetny, bym powiedziala ;) niech sie schowaja te dzisiejsze …
    Nie rozumiem oburzenia ciotki Idy ;)

    Miło wiedzieć, od kogo Autorka czerpała inspiracje :)

  39. Mam tak samo, Kocimietko!
    Swoją drogą, to prawda, że Jozinek i Ignas jakoś tak się wzajemnie uzupełniają. Jozef to wymarzony ideał chłopaka dla każdej nastolatki (ideał syna chyba też? prawda, Pani Małgosiu?), ale z czasem dostrzegłam, że i Ignas ma swoje racje ;D
    Ciekawe, jak na przykładzie tych dwóch młodzieńców widać, że „swój swego znajdzie”. Spokojny, opanowany Jozinek poznał poukladaną, gospodarną, inteligentną Dorotkę, a wrażliwy Ignacy – artystyczną duszę, delikatną i jeszcze bardziej wrażliwą Agę :)

  40. Pani Małgorzato, rzeczywiście, może nie wyraziłam się precyzyjnie. Najbliżsi (Mąż, Rodzice, dwie cudowne Siostry, Brat, Bratanica plus rodzina Męża i kilkoro przyjaciół) zawsze są i będą najważniejsi, ale dalszy krąg znajomych może spokojnie konkurować z Borejkami i kilkoma innymi bohaterami literackimi ;)

  41. Też się czuję jakimś prapraprzodkiem.
    To się nie może przecież tak źle skończyć.

  42. Taak prawda, postacie są bardzo żywe i zdarza mi się (nawet czesto) myśleć o nich jakby żyli naprawdę tu obok mnie. Rozmyślam o ich życiu i poczynaniach jak o życiu przyjaciół. Bardzo przyjemne uczucie!

  43. O, psiakrostka! (tak mawiał mój własny Dziadek, a nie „staruszek z parafii”, jak twierdziła Nora).
    Takiego efektu nie zamierzyłam, Anette.
    Ale myślę, że to tylko złudzenie. Jakby przyszło co do czego, zaraz byś wiedziała, przy kim są Twoje prawdziwe uczucia.

  44. Uff, to dobrze!
    (Stworzyła Pani bardzo sugestywne i prawdziwe postacie, są mi bliższe niż wielu teoretycznie bliskich mi ludzi w „realnym” świecie. Plus – taka chyba dola mola ksiażkowego i introwertyka w jednym).

  45. Chyba już wyrósł ze swojej miągwowatosci, Ulubiona Autorko ;) zwłaszcza odkąd został ojcem, czego mu szczerze gratuluję;)
    I to pierwszy niż Józef, hi hi! Ale to już Idusia najlepiej skomentowała;)

  46. Zgredziku, ten papieros mi tez tam trochę „smierdzial”, ale coz poradzić, kiedy go poeta jako romantycznego rekwizytu użył ;)

  47. „Jeszcze naród się nie ochrzcił
    jeszcze w piątki on nie pości,
    jeszcze w kniei, wśród zawiei protoplasta.

    Jeszcze Wanda w Wiśle dyszy,
    Jeszcze Popiel w kiszkach myszy
    a już słychać taki refren w chacie Piasta:

    Rzepicho, siądź
    przy prakołowrotku
    (ty siądź)
    Rzepicho, prządź
    wątek prapraprzodków
    (ty prządź)
    Praprapramać
    praprapraojców prawych,
    praziarno Sprawy,
    w praglebie sadź!…”

    („Tango Rzepicha” KSP)

    Dzień dobry :)

  48. Czytałam wczoraj „Feblik” i natrafiłam na taką wypowiedź Ignacego Grzegorza:
    „[…]dobrze jest kochać kogoś. Dobrze jest mieć w sobie miłość, rozdawać ją i nie czekać na zyski, i nie bać się strat. Miłość jest wieczną siłą, energią, która krąży. Przechodzi od człowieka do człowieka, odradza się. Ona naprawdę, jak to ktoś trafnie ujął, mnoży się, kiedy się ją dzieli.”

  49. Słuchając ostatnio Kabaretu Starszych Panów rozpływałam się nad piosenką Bez ciebie. To są perełki, albo Ciepła wdówka na zimę i te słowa : „ to cię w sposób realny wyrwie z trosk materialnych”.. no boki zrywać ☺️. Uwielbiam KSP od dziecka !

  50. Krzysztofie, piękny cytat z „Trylogii”. Dzięki niej, nota bene, od dziecka wiedziałam, co to jest sceptr.

  51. Otrzymałam właśnie wiadomość od mojej Mamy, którą zachwycił spokój oraz oszczędność środków wyrazu emanujące z przedstawionego poniżej obrazu pana X. Swolfa :).

  52. Bez tego cytatu obyć się nie może:

    jeśli miłować ciężko, to nie miłować ciężej jeszcze, bo kogóż bez kochania nasyci rozkosz, sława, bogactwa, wonności lub klejnoty? Kto kochanej nie powie: „Wolę cię niźli królestwo, niźli sceptr, niźli zdrowie, niźli długi wiek?…” A ponieważ każdy chętnie by oddał życie za kochanie, tedy kochanie więcej jest warte od życia…

  53. Oj, tak! Zachwycają mnie teksty pana Przybory. Mistrz!
    No i tylko w wykonaniu niezapomnianej Ireny Kwiatkowskiej.
    „Mój Szujuś, mój” :-D
    Można znaleźć na YT

  54. Zupełnie bez związku z minionymi Walentynkami, za to po przeczytaniu ostatniej złotej myśli, plącze mi się od wczoraj po głowie piosenka Starszego Pana B (której tytuł ze smakiem mamrotał mały Bobcio w „Szóstej klepce”):
    „Pióra by pożyczyć od Anouilh’a
    (…) by opisać, co to jest za typ.”

    Dzień dobry!
    We Wrocławiu ciepło choć słońce za chmurami. Ruszam na spacer.
    Miłej niedzieli!

  55. Jak to miło rozpakowywać prezenty Gwiazdkowe w połowie lutego!

    Dzień dobry wszystkim. Trochę jakby cieplej?

  56. „prawdziwa miłość oznacza, że zależy ci na szczęściu drugiego człowieka bardziej niż na własnym, bez względu na to, przed jak bolesnymi wyborami stajesz.”
    „człowiek wie, że to miłość, kiedy chce przebywać z druga osobą i czuje, że ta druga osoba chce tego samego.”
    „W miłości chodzi przede wszystkim o zaangażowanie, poświęcenie i wiarę, że lata spędzone z określoną osobą stworzą coś więcej niż suma dokonań każdej z osobna.”
    „W miłości nigdy nie jest za późno na drugą szansę.”
    „Bycie w pełni zaakceptowanym przez drugą osobę, nawet w chwilach największej słabości, to gwarancja szczęścia.”
    „czasem rzeczy najzwyklejsze – kiedy się je dzieli z właściwymi ludźmi – bywają niezwykłe”
    „Miłość zawsze mówi więcej o tych, którzy ją odczuwają niż o tych, którzy są jej obiektem.”
    „Przyrzekli sobie cierpliwość w chwilach, gdy łatwo o utratę cierpliwości, szczerość, gdy łatwo o kłamstwo, i wyrazili świadomość faktu, że tylko upływ czasu może dowieść prawdziwego oddania.”
    „Okazywanie miłości, jak potem zrozumiałem, to coś więcej niż dwa słowa wymamrotane przed zaśnięciem. Miłość trzeba bez ustanku podsycać, pielęgnować choćby drobnymi codziennymi gestami.”
    Nicholas Sparks

  57. A zapach? Pewnie „Chanel no 5” lub „Fleur de Jardin”, a u nas „Pani Walewska” albo „Być Może”.

  58. Tak, Starosto, tak.
    Nie tylko zresztą papierosy.
    Pamiętam film animowany dla dzieci na dobranoc, w którym mama wyprowadza „niegrzeczne” dziecko, trzymając je za ucho!

  59. Ha, Zgredziku!
    A ileż uciechy przy oglądaniu starych (dwudziestowiecznych) filmów! Wszyscy kopcą na wyścigi. Najbardziej człowiekiem wstrząsają pocałunki, wymieniane przez palącą i palącego. Co to musiał być za zapach!

  60. O tak, DUA, dziękujemy! Wieczór był piękny, muzyka piękna. I przyjaciół spotkaliśmy, kochających muzykę. Walentynki bardzo udane :)
    Ukłony od Pustelnika :)

  61. Konstanty Ildefons Galczynski
    „Pyłem ksiezycowym”

    Pyłem księżycowym być na twoich stopach,
    wiatrem przy twej wstążce, mlekiem w twoim kubku,
    papierosem w ustach, ścieżką pośród chabrów,
    ławką gdzie spoczywasz, książką, którą czytasz.

    Przeszyć cię jak nitką, otoczyć jak przestwór,
    być porami roku dla twych drogich oczu
    i ogniem w kominku, i dachem co chroni
    przed deszczem.

     

  62. „Miłości się uczę jak pierwszych kroków,
    Bo ona jest wieczna i niesie nam spokój.
    Z miłością się budzę zawsze w stronę światła,
    A ona wciąż cierpliwa, choć nigdy nie jest łatwa. (…)
    Z miłością się zmawiam na złe i dobre,
    I choć wkoło śmierć, inaczej nie mogłem ”

    Stare Dobre Małżeństwo, „Z miloscia”

  63. „Nic bardziej prawdziwie artystycznego”.

    Krzysztofie, rzeczywiście! Ciekawa to będzie książka!

  64. A wszystkie listy, w oryginale i tłumaczeniu (na język angielski), są dostępne na stronie vangoghletters (kropka) org

  65. Jeszcze o biografiach w połączeniu z miłością matczyną – otóż rozpakowuję właśnie swoje gwiazdkowe prezenty i znajduję wśród nich Barbary Wachowicz „Matki wielkich Polaków” Wydawnictwa MUZA. Bohaterkami opasłej księgi są, wg spisu treści, panie: Teofila Sobieska, Tekla Kościuszkowa, Barbara Mickiewiczowa, Salomea Słowacka, Justyna Chopinowa, Stefania Sienkiewiczowa, Józefa Kasprowiczowa, Józefa Żeromska, Maria Kossakowa i Stefania Baczyńska. Zapowiada się smakowita lektura.

  66. Tu es bon pour les peintres et saches le bien que plus j’y réfléchis plus je sens qu’il n’y a rien de plus réellement artistique que d’aimer les gens.

    List z 18 września 1888 roku.

  67. Dodaję od siebie fragment z listu Vincenta Van Gogha do brata: „Im dłużej o tym myślę, tym bardziej czuję, że nie ma nic bardziej artystycznego niż kochanie ludzi”.
    Takie tłumaczenie znalazłam, natomiast sama wybrałabym słowa „nie ma sztuki prawdziwszej” lub „nie ma nic bardziej twórczego”.

  68. Ach, Ateno… co też mówisz.
    Chyba nie ma bardziej uczynnej osoby niż Ty.
    Nie, nie z egoizmu.

  69. Miłość bliźniego jak to się ma do rzeczywistości.
    Czy podwożąc kogoś (znajomą z pracy) w odwrotnie proporcjonalnym kierunku jazdy, narażając się na to ze samemu się nie zdąży naprawić koła (uchodzące powietrze) jest miłością bliźniego, czy egoizmem.
    No bo prosiła, a tu pewnie nie zdążę, ale może jednak, bo walentynki i ludzie maja inne sprawy na głowie…
    Jak nie podwiozę, to będą tłukły wyrzuty sumienia, bo mogłam przecież, a nie zrobiłam, a inni nawet się nie zainteresowali.
    Czyli jednak pycha i egoizm a nie miłość.
    Ech żucie …
    Zdążyłam

  70. Dzień dobry, wydaje mi się, że gdyby nie miłość, to codzienność byłaby naprawdę szara.

  71. Dzień dobry :). W sumie dobrze że święto już minęło, bo ileż można się bezkarnie objadać czekoladkami i tortem walentynkowym. Dobrze, że pogoda sprzyja spacerom. Trzeba koniecznie to wszystko spalić. U nas dzisiaj nawet weselej jak wczoraj,bo weekendy kiedy jesteśmy wszyscy razem są ostatnio rzadkością. Tak więc napawamy się sobą.
    Miłego dnia wszystkim życzę.

    Świadomość, że przybędzie mi na ulubionej półeczce nowych dzieł Młodosty i jej zdolnej Córki uspokaja mnie.

  72. Kochana Gabrysiu, miło mi to przeczytać. „Na Jowisza” już blisko, w poniedziałek dostajemy ostateczną korektę, już z ustawionymi ilustracjami (których jest dużo!). Mój tekst i ilustracje, a piękne zdjęcia są dziełem Emilii Kiereś, mojej córki. No i trochę jest fotografii ze starych albumów. Ładna książka będzie, pięknie wydana przez Egmont.
    A „Chucherko” w spokojnym pisaniu.

  73. Piękne cytaty!
    I chociaż nigdy nie byłam prawdziwie zakochana to i tak robią ogromne wrażenie i człowiek odczuwa, że to prawda.
    Pozdrawiam serdecznie w dzień singla. :)

    PS. Nie mogę się doczekać książki „Na Jowisza” coś niesamowitego i na „Chucherko” oczywiście również. Z całego serca życzę dużo zdrowia i sił, uśmiechu i życzliwych ludzi wokół!!! :)))

  74. No i ostatecznie [będziesz miłował] „…bliźniego swego jak siebie samego”. Ni mniej, ni więcej.
    (Przykazanie miłości)

  75. Dzień dobry wszystkim!
    A jak tam dzisiaj z miłością, nie przy święcie, a w szarej codzienności?
    I czy wieczór walentynkowy w filharmonii udał się parze Pustelników?

  76. Kochać siebie to czuć się godnym miłości , tak sobie myślę.
    List Św. Pawła jest mi bardzo bliski. Spory jego fragment mieliśmy na zaproszeniach ślubnych, sporo było na nich 13 -tek, bo i w dacie i w adresie i właśnie Kor 13, 1-13☺️
    Dobrym zabiegiem jest podstawianie swojego imienia w miejsce wyrazu ‚milosc’ .
    I rozważanie w odniesieniu do swoich bliskich. Wszystkiego dobrego dla DUA i gości tutejszych!

  77. Tyle mądrych i pięknych cytatów o miłości…

    A mnie dzisiejszy dzień tak miło zaskoczył. Po raz kolejny przypomniałam sobie, że miłość ma tę cudowną właściwość : im więcej jej dajemy, tym więcej jej do nas wraca…

  78. A wiecie, kto najpiękniej powiedział o miłości? Róża! „Miłość buduje. Po tym ją poznasz”. Mój ukochany cytat, ukochany do tego stopnia,że pozwoliłam sobie umieścić go na zaproszeniach na mój sierpniowy ślub :)

  79. KokoszaNel, wcale nie brzydko :) To przecież podziw dla Mahlera; nasze porozumienie. Będę Ci słała muzyczne fluidy :) Miło pomyśleć, że mieszkasz blisko, może się na jakimś koncercie spotkamy.

  80. Tak, to możliwe. Chyba faktycznie nie jest to egoizm, bo finalnie chodzi jednak o tą miłość do nich…

  81. Bożeno, Pustelniku wiem, że to brzydko ale szczerze zazdroszczę.
    To będzie coś! Zresztą w NOSPRze zawsze jest COŚ. Cóż, będę nasłuchiwać blisko mam ;)

  82. Przypomniał mi się list św. Pawła apostoła do koryntian: (…) miłość cierpliwa jest, łaskawa. Miłość nie zazdrości.

  83. Nad problemów zawiłość,
    nad obłędy poetów,
    Nad kobietę i miłość
    Lepsza miłość konkretu.

  84. Mam świadomość że to się może kłócić, ale według mnie każda mama która ma niepełnosprawne dziecko powinna mieć w sobie trochę egoizmu. Także, a może przede wszystkim dla dobra dziecka.

  85. Przyznać muszę, że faktycznie trochę egoistycznie podchodzę do sprawy, dlatego „kochaj siebie, by móc kochać innych” do mnie przemawia. I już wyjaśniam.
    Patrzę z perspektywy matki dziecka N i uważam, że jeśli nie potrafiłabym skupić się na sobie, to zdarzyć by się mogło, że zbyt mocno skupiając się na dziecku doprowadziłabym do tego, że nie potrafiłoby być samodzielne.
    Akurat z mojego punktu widzenia, to że potrafię kochać siebie, pozwala mi rozsądniej kochać moje dzieci :)

  86. I coś w odmiennym nastroju, na dzisiaj – i nie tylko:

    Zahir z Fariabu

    Skoro znów dziś jedna chwila z życia twego minie,
    Ciesz się chwilą, chwytaj radość, niech szczęśliwie minie;
    Wiedz, że całym twym królestwem na świecie jest życie
    I że tak, jak je ułożysz, tak minie.

    Miłych walentynek! Sama cieszę się już na walentynkowy wieczór – z Pustelnikiem w NOSPR (VI symfonia Gustava Mahlera), w strojach stosownych :)

  87. Jak czarodziejsko. Noc księżycowa, miłość tak pięknie oddana na obrazie. I tak trudna do ujęcia w słowa.

    Od razu sięgnęłam do „Pieśni miłosnych Hafiza” i obu „Dywanów perskich”.
    Mikrowybór (tłumaczenie Władysława Dulęby):

    Dżalaluddin Rumi

    Rzekłem do serca: Czemu jesteś takie,
    Że przy miłości się ciągle upierasz?

    Serce odparło: Czemu ty nie przyjdziesz,
    By zakosztować rozkoszy miłości?

    Gdybyś ty poznał smaki wody życia,
    Już tylko ognia miłości byś pragnął.

    (…)

    Hafiz

    Nie ma na drodze miłości
    kresu naszej podróży
    (…)

  88. Albo jeszcze inaczej: jeśli Bóg mnie kocha, to dlaczego ja mam siebie nie kochać? Oczywiście kochać to nie znaczy nie wymagać. Miłość jest wymagająca, zakłada odpowiedzialność. Miłość nakazuje wymagać również od siebie, czy też – przede wszystkim od siebie. Natomiast miłość samolubna jest, moim zdaniem, językową sprzecznością. Miłość z definicji nie szuka swego, więc nie może być samolubna. Albo jest miłość, albo egoizm.

  89. Wiele pojęć ludzie mylą. Na to, niestety, nie ma rady. Ale można – i trzeba – stale tłumaczyć.

  90. Kochać siebie, to być stale wdzięcznym Stwórcy za dar życia – takim, jakie ono jest. Tak bym to widziała.
    Kochać brutto, a nie netto (to też cytat!).

  91. Melduję, że na trasie Łódź – Poznań zaobserwowałam wielki klucz ptaków (jakich? – nie wiem, leciały za wysoko), a na polu w Nekli pasła się para żurawi.
    Wiosna, wiosna, wiosna, ach to ty…
    Pozdrawiam wszystkich walentynkowo, bo miłość to największa energia! :)

  92. Ilu wspaniałych dzieł nie mielibyśmy, gdyby nie nieodwzajemnione miłości Dobromiło.
    Spokojnie, ja również znam jej gorzki smak.
    Tym bardziej doceniam tę odwzajemnioną i utwierdzam się po raz kolejny w przekonaniu, że wszystko jest po coś i że tak właśnie miało być. I teraz z dłuższej perspektywy widzę że, och jak bardzo miało.

  93. Nini (wiad,.pryw.)- ja także rozumiem intencję, ale to jest źle sformułowane i może być mylące. Wiem, że i Kaja rozumie istotę sprawy, ale zbyt często cytuje się obecnie to zdanie – jako usprawiedliwienie dla egoizmu – bym miała nie zaprotestować.
    Egoista bowiem – a aforyzm Seneki to potwierdza – kochać nie umie.

  94. „Miłość to nie tylko uczucie, ale i ciężka praca, o czym jeszcze nie wiedzą zakochani ” ks. Jan Twardowski

  95. Nieodwzajemniona miłość jest beznadziejna, nie przynosi niczego dobrego, jedynie wielkie cierpienie. Ja nikomu tego nie życzę, Piętaszku. I raczej wiem, co piszę.
    Dobrego dnia wszystkim :-)

  96. Oho, oho, chyba się nie zgadzam, KajuS.
    Powiedziałabym raczej: „Bądź samokrytyczny, a zdołasz zrozumieć i pokochać innych.”

  97. Anouilh mnie rozbawił. Chyba jednak nie nazwałabym miłości problemem.
    Miłego świętowania!

  98. „Gdybym mówił językami ludzi i aniołów,
    a miłości bym nie miał,
    stałbym się jak miedź brzęcząca albo cymbał brzmiący.
    Gdybym też miał dar prorokowania i znał wszystkie tajemnice, i posiadł wszelką wiedzę, i miał tak wielką wiarę, iżbym góry przenosił, a miłości bym nie miał,
    byłbym niczym.
    I gdybym rozdał na jałmużnę całą majętność moją,
    a ciało wystawił na spalenie, lecz miłości bym nie miał,
    nic mi nie pomoże.
    Miłość cierpliwa jest, łaskawa jest. Miłość nie zazdrości, nie szuka poklasku, nie unosi się pychą;
    nie jest bezwstydna, nie szuka swego, nie unosi się gniewem, nie pamięta złego;
    nie cieszy się z niesprawiedliwości, lecz współweseli się z prawdą.
    Wszystko znosi, wszystkiemu wierzy, we wszystkim pokłada nadzieję, wszystko przetrzyma.(…)”
    Z Pierwszego Listu św. Pawła do Koryntian (1 Kor 13, 1-13)

  99. Lew Tołstoj, Seneka i Tillich oto moje typy.
    Życzę wszystkim MIŁOŚCI, nawet tej nieodwzajemnionej.

  100. „Miłość to bezinteresowny dar z samego siebie”

    „Czas to miłość”

    Dobrego Święta!

Dodaj komentarz