Dobrego wyboru!

Tree_of_Life_-_William_Morris

Tree of Life – William Morris (1834-1896)

 

Robert Frost (1874-1963)

DROGA NIE WYBRANA

 

Dwie drogi w żółtym lesie szły w dwie różne strony:
Żałując, że się nie da jechać dwiema naraz
I być jednym podróżnym, stałem, zapatrzony
W głąb pierwszej z dróg, aż po jej zakręt oddalony,
Gdzie widok niknął w gęstych krzakach i konarach;

Potem ruszyłem drugą z nich, nie mniej ciekawą,
Może wartą wyboru z tej jednej przyczyny,
Że, rzadziej używana, zarastała trawą;
A jednak mogłem skręcić tak w lewo, jak w prawo:
Tu i tam takie same były koleiny,

Pełne liści, na których w tej porannej porze
Nie znaczyły się jeszcze śladów czarne smugi.
Och, wiedziałem: choć pierwszą na później odłożę,
Drogi nas w inne drogi prowadzą – i może
Nie zjawię się w tym samym miejscu po raz drugi.

Po wielu latach, z twarzą przez zmarszczki zoraną,
Opowiem to, z westchnieniem i mglistym morałem:
Zdarzyło mi się niegdyś ujrzeć w lesie rano
Dwie drogi: pojechałem tą mniej uczęszczaną –
Reszta wzięła się z tego, że to ją wybrałem.

 

(przełożył Stanisław Barańczak)

 

*

 

Robert Frost

THE ROAD NOT TAKEN

 

Two roads diverged in a yellow wood,
And sorry I could not travel both
And be one traveler, long I stood
And looked down one as far as I could
To where it bent in the undergrowth;
 *
Then took the other, as just as fair,
And having perhaps the better claim,
Because it was grassy and wanted wear;
Though as for that the passing there
Had worn them really about the same,
 *
And both that morning equally lay
In leaves no step had trodden black.
Oh, I kept the first for another day!
Yet knowing how way leads on to way,
I doubted if I should ever come back.
 *
I shall be telling this with a sigh
Somewhere ages and ages hence:
Two roads diverged in a wood, and I—
I took the one less traveled by,
And that has made all the difference.
 *
*

121 przemyśleń nt. „Dobrego wyboru!

  1. Blanko, dziękuję za słowa zachęty;) szczególnie mnie ujęła wzmianka o farbkach szkolnych ;)
    Pani Małgosiu, i ja znam na pamięć te strofe. Piękna, warto o niej pamiętać w każdej dziedzinie życia.

  2. Niektóre kamienice w Lublinie zobaczyłam po raz pierwszy dzięki Gio :)

    Wcześniej przechodziłam koło nich miliony razy; zwykle patrząc pod nogi.
    Gio ma oko do detali. I jest dobrym oprowadzaczem. :)

    Swoją drogą, robi na mnie wrażenie, kiedy niektóre dzieci, a i czasem dorośli, z nagła się aktywizują, gdy zaczynam zdanie od „A zobaczcie…”
    Po tylu latach już wyraźnie widzę, kto słucha, a kto przebywa w innym wymiarze, gdy mówię przez dwie godziny nawet z pełnym zaangażowaniem. Ci wzrokowcy, ci słuchowcy…

  3. Ładnie powiedziane, Ulubiona Autorko. :-) Tak. Wdzięczność, obok zachwytu i podziwu, to jest to uczucie, które mi towarzyszy w takich momentach. Na samo ich wspomnienie robi mi się lepiej. :-) (ich = tych momentów) ;-)

  4. Tak jest, Sowo! Bo to nie tylko o architekturę chodziło Longfellowowi. Chodziło o Art.

    Gio, miała w Tobie Katedra wdzięczną oglądaczkę!

  5. O, właśnie podobnie myślałam sobie, podziwiając mediolańską Katedrę (Duomo). Kolos, z mnóstwem cudownych, pieczołowicie wycyzelowanych detali i detalików (iglice, igliczki, reliefy itp.), praktycznie niedostępnych oczom przechodniów czy odwiedzających. Coś absolutnie wspaniałego!

  6. Jest jeszcze takie tłumaczenie, z XIX wieku:

    „W rańszych dniach sztuki, u dawnych ludzi,
    Szła najstaranniej budowa,
    Mistrz przy najskrytszej cząstce się trudzi,
    Bo jej przed Bogiem nie schowa.

    Pracujmyż dzielnie, o kazdej porze,
    Ukryty i oczywisty
    Dom na mieszkanie stawiajmy Boże
    Piękny, zupełny i czysty.”

  7. „W dawnych dniach architektury
    Budowano z równą troską
    Jawne i zakryte mury
    Licząc się z wszechwiedzą Boską”

    – oto słowa, które wywarły na mnie najsilniejsze wrażenie i które najlepiej zapamiętałam z „Ani z Zielonego Wzgórza”. (“The Builders” by Henry W. Longfellow)

  8. „In the elder days of Art,
    Builders wrought with greatest care
    Each minute and unseen part;
    For the Gods see everywhere.

    Let us do our work as well,
    Both the unseen and the seen;
    Make the house, where Gods may dwell,
    Beautiful, entire, and clean”.

  9. Mimi M., nie posądzam siebie o talent. Talent to duża sprawa. Myśle, że nie trzeba go mieć , by zacząć malować . Jest w internecie mnóstwo wskazówek i tutoriali, które wprowadzają w świat akwareli. Ja tak zaczynałam, pierwsze malunki były na kiepskim papierze i farbkami szkolnymi, ale nie zrażałam się. Oglądałam, czytałam i próbowałam. Fascunują mnie zakupy w sklepach plastycznych. Rozsądek powstrzymuje mnie od nabywania coraz to nowych zestawów farb. Ciekawe te farby Sennelier. Wspaniałe ponoć są także Schmincke. Może kiedyś. Temat pędzli tez jest ciekawy. A gdy namaluję coś, co mi się podoba, to potem z tydzień „chodzę metr nad ziemią”. To jest cudowne uczucie. Ludzie, malujcie!

  10. Destylowanej, tak? W takim razie od poniedziałku zaczynam malować u siebie w laboratorium! Mamy nie tylko wodę destylowaną, ale i MiliQ, więc jest z czego wybierać.
    Oczywiście żartuję. Dziękuję bardzo za radę! :) Chłonę wszystkie Wasze wskazówki jak gąbka.
    Tymczasem życzę Wszystkim dobrej nocy, a sama idę pakować walizki. Już jutro wracam do domu, uffff.

  11. Wracając na chwilkę do farb, zapomniałam jeszcze wspomnieć o francuskich akwarelkach firmy Sennelier w kostkach lub tubkach. Są z dodatkiem miodu i mają bardzo szlachetne barwy. Jeśli mogę Nutko doradzić, jako rozpuszczalnika lepiej używać wody destylowanej, niż prosto z kranu.
    Tak, to prawda Kochana Autorko, współczesne wzornictwo, też architektura, potrafią zachwycić swą linią, przemyślną konstrukcją, funkcjonalnością połączoną z pięknem. Ale też nigdy dotąd sztuki plastyczne nie były zalane w tak wielkim stopniu zwykłą hochsztaplerką, i tak, szkaradą również.
    Wierzę jednak, że także w sztuce, dobro, piękno, prawda i kunszt artysty po prostu ocaleje.

  12. Droga Sowo, najbliższa okazja pod koniec kwietnia na terenie Politechniki Wrocławskiej. Wzorem ubiegłego roku czynimy wystawę „Nie wszystko złoto co się świeci” częścią konferencji naukowej organizowanej przez nasze Koło.
    Spleśniałe zwierzę jest bardzo w punkt! Rok temu – oprócz próbek chemicznych – mieliśmy zdjęcia nóg pająka i oka muchy wykonane na Skaningowym Mikroskopie Elektronowym!

  13. Nutko, właśnie, właśnie, kiedy nowa wystawa waszych fotografii? Z chęcią zajrzałabym znowu w DNA jakiegoś spleśniałego zwierzęcia albo złote pierścienie podwójnej helisy…

  14. „Piękno po to jest, by zachwycało
    Do pracy – praca by się zmartwychwstało”

    W mojej pracy martwy sezon. Siedzę, książkę czytam.

  15. Dziękuję bardzo Blanko i Irysie za podpowiedzi! Czytałam wiele dobrego na temat „Białych Nocy”. Wezmę je pod uwagę planując kolejne artystyczne zakupy. Aktualnie planuję jeszcze przez moment korzystać z tego co mam, żeby się podszkolić, ale już wkrótce kupię sobie solidne farbki! A może Ktoś mi kupi na Walentynki, albo na urodziny? Hmmmm… Jest Ktoś taki. :)
    Dobrze, że mam Podobnego pod ręką, bo rozsądnie temperuje moje zakupowe zapędy. Inaczej kupiłabym wszystkie flamastry, długopisy, silikonowe pieczątki, naklejki i taśmy, które mi wpadną w ręce. Ewidentnie przechodzę jakiś renesans.

  16. Bardzo dziękuję za ten cytat Cypriana Kamila i za miłe słowo UA :). Może dodam jeszcze, że prawdziwe PIĘKNO nie szuka poklasku i może stanowić np. li i jedynie rodzaj dialogu z NATURĄ. A ulotność? Czym innym jest jak nie dowodem na przemijalność. Choć dotyczy to wyłącznie rzeczy materialnych oczywiście.

  17. Również uwielbiam malarstwo akwarelowe. Lekkie, płynne linie, zatarte granice, i te śliczne, rozwodnione kolory. Blanko, Nutko, Wasze słowa brzmią zachęcająco, więc może i mnie wezmie? Tylko nie wiem, w którym roku życia. Może zdążę do 40tki:) choć zapewne nie mam tyle talentu, co Wy, zwłaszcza, że Pani Malgosia pochwalila tu Nutkę;) ale dla własnej przyjemności chciałabym spróbować;)

  18. Międzyczasie, złotko moje! Właśnie poczta przyniosła prezent od Ciebie: dziękuję za tyle pracy twórczej! I za całą tę serdeczność!
    Zakładka super, takiej jeszcze nie miałam. Szkoda, że się spóźniła – w „Na Jowisza” mam cały rozdział, poświęcony zakładaniu książek. Ale już nie dam rady tej Twojej pokazać. Książka już ma ustaloną szatę graficzną, właśnie trwa ostateczne łamanie tekstu.

  19. Ładna opowieść, Piętaszku.:)
    „Piękno po to jest, by zachwycało”. I oczywiście bywa ulotne.

    Blanko i Nutko, najgoręcej polecam tusze akwarelowe Ecoline. Nic im nie dorówna.

    Irysie, wielka racja. W przypadku rzeczy zabytkowych, a niestety szkaradnych, nawet starość nie pomoże.
    Ale prawdą jest, że im bliżej współczesności, tym szkarady więcej.
    Choć, z drugiej strony, nigdy jeszcze nie było tylu co teraz, pięknych a prostych, wysublimowanych formalnie przedmiotów codziennego użytku. Mamy to dzięki zaawansowanej technice, użytej w służbie piękna.

  20. Nutko, Blanka ma rację, „Białe noce” – to bardzo dobre rosyjskie akwarelki w kostkach. Mam zestaw rosyjskich akwarelek (48 kolorów), i są wśród nich naprawdę przepiękne odcienie.

  21. Szliśmy kiedyś z M. plażą wzdłuż morskiego brzegu i kiedy zatłoczone skupiska plażowiczów zostawiliśmy już daleko w tyle, a przed nami jeszcze długo było pusto i cicho, właśnie wtedy ujrzeliśmy wykonane przez anonimowego artystę prawdziwe dzieło sztuki… Zrobione ono było z tego, co ów miał pod ręką, czyli z piasku, patyczków, muszelek i kamyków. Była to miniaturowa osada z cudnymi domkami, mostkami, pagórkami a nawet ogrodami. Zaparło nam dech w piersiach, takie to było piękne. Ale niestety – zbliżała się już coraz bardziej niszczycielska fala, która powoli i bez skrupułów odgryzała po kawałeczku to cudo. Patrzyliśmy jeszcze długo, doceniając trud i kunszt. Niestety, nie mogliśmy tego w żaden sposób utrwalić. Nie było wtedy jeszcze smartfonów, a aparat akurat został gdzie indziej. Ale może właśnie tak miało być. Może to dlatego, zdarzenie to tak bardzo zapadło nam w pamięć. Zdarzenie, bo nawet dokładnie nie pamiętam, gdzie to było. Dziękujemy! Anonimowy ARTYSTO.

  22. O, Nutko, mnie akwarele „dopadły” w 40 roku życia. Cudowny sposób na odstresowanie, uskrzydla. Jeśli chodzi o farbki, to lubię kostki Białe Noce, mam też kilka butelek ulubionych DUA Ecoline Talensa, a ostatnio zaopatrzyłam się w kilka tubek tempery.

  23. Dziękuję za komplement, DUA! Niemniej wszystko to zasługa tych trudnych i pozornie nieatrakcyjnych obiektów, bo mają w sobie jednak ukryte piękno, które przy odrobinie cierpliwości i uwagi można wydobyć.

  24. Ja też wolę przekład, Mamo Isi.

    Nie, nie miałam nigdy tego papieru. Wierna jestem francuskim.

    Nutko, co za miła wiadomość! O, masz ty oko, masz! Przypominam wszystkim, że potrafisz robić wielkiej urody fotografie trudnych i pozornie nieatrakcyjnych obiektów!

  25. Piękne tłumaczenie. Prawdę mówiąc bardziej podoba mi się, niż oryginał;)

    A właśnie, bez związku z powyższym: czy malowałeś, kochany Starosto na papierze xuan (chiński papier wytwarzany ręcznie z kory drzewa Pteroceltis tatarinowii i słomy ryżowej; o gładkiej powierzchni i czystej teksturze, odporny na gniecenie i niszczenie, łatwo wchłaniający wodę i tusz; wykorzystywany do malowania i kaligrafii)?

  26. Przed chwileczką wyjrzałam przez okno do ogrodu i co ja widzę? Śniegułę! Wyraźnie miała ochotę skubnąć sobie ziarnka słonecznika z karmnika, ale wróble raczej jej nie dadzą dostępu, jak znam obyczaje tej wrzaskliwej bandy.

  27. Dzień dobry!
    Skoro trwają rozmowy o twórczości artystycznej, to podzielę się tym, że mnie z kolei, w 25 roku życia, wzięło na malowanie akwarelami. Odkryłam ostatnio, że taka domowa twórczość bardzo pomaga w wyciszeniu i z radością maluję nieduże obrazki.
    Muszę tylko zainwestować w zestaw farb Cotman, bo te farby które kupiłam chyba nie do końca dają efekt o który chodzi. Niemniej na początek są wystarczające. Szkoda, że teraz musiałam sobie zrobić przerwę w związku z wyjazdem na pomiary do Francji, ale już jutro wracam. Zacieram ręce. :)

  28. Alku, dziękuję za informację;) w wolnym czasie chętnie zajrzę i poczytam, bo lubię dowiadywać się nowych rzeczy ;) tymczasem zycze dużo zdrowia ;)

    Ha, ha, pamiętam jak w 3 klasie szkoły podstawowej zrobiłam najpiękniejszego królika wyklejanego z różnych tkanin :) był najlepszy w klasie, bo zrobiła go moja ciocia. Pani oczywiście od razu się zorientowała, i zamiast pochlebnej oceny dostałam zasłużoną „zrypke” ;) ach, życie nie zna sprawiedliwości:D

  29. Artysta przez duże A potrafi z pozornie „niczego” stworzyć coś wartościowego, a słabemu nie pomogą i najlepsze materiały.
    Starość sama w sobie nie jest wyznacznikiem piękna. I zabytek może być „szkaradą”:)

  30. Gdyby to było za trzy miesiące, już by prawie świtało, pozwolę sobie zatem lec w robaczywe łoże, dobranoc UA, Ludu Księgi, dobranoc…

  31. Mimi, dziękuję ze wzruszeniem (chlip…) za zainteresowanie. Czasopismo to jest „Hi-Fi i Muzyka”, żurnal poświęcony no cóż, temu, co w tytule (z pewną przewagą hi-fi). Część starych numerów jest dostępna w internecie. Na stronie tego czasopisma w zakładce „Artykuły”, a potem w kategorii „Inne”, można wybrać pozycję „Felietony”. I ona tam lecą chronologicznie wstecz. Najwięcej jest Maćka Stryjeckiego, czyli samego Naczelnego Mzimu (warto rzucić okiem, bo zręcznie pisze), ale gdzieś od połowy 2017 roku i wstecz można natrafić na coraz więcej moich. Nie wiem, czy mogę polecać, to już chyba na własną odpowiedzialność…

  32. Dziękuję pięknie za podpowiedzi ☺ skorzystam z przyjemnością. Dobrej nocy

  33. Lubię nauczycieli córki, ale oni robią swoją, a my swoją robotę. Każdy się stara. Zaskoczyła mnie szybkość w wyszywaniu u dziesięciolatki. Kwiatki oczywiście mają nieregularne kształty, tak jak to rzeczywiście jest w naturze. Niektóre dzieci po prostu lubią tworzyć z wyobraźni. Wydaje mi się to ważne, choć podobno dobrze zadać dziecku konkretny temat. O szkatułkach nie mam zdania, poza tym , że brzydota zniechęca do twórczości. Szycie w klasie jest też po to, by wyłuskać talenty oraz by wzbudzić różne zainteresowania u dzieci. Ale każdy artysta chyba powie, że najlepsze rzeczy robi się z najlepszych materiałów. Jestem staroświecka i lubię techniki sprawdzone przez wieki. Starzy dobrzy artyści przyznają szeptem, by nie dotarło do nieodpowiednich uszu, że im starsze rzeczy tym najładniejsze.
    Jestem jednak pewna, że pewien Aslan jak w ostatniej części Opowieści z Narnii zachowa od zniszczenia wszystkie wartościowe stworzenia oraz ich dzieła.

  34. Gdy wspominam lekcje techniki z czasów mojej podstawówki, nie mogę sobie przypomnieć nic użytecznego… więcej pracy mial mój tata niż ja :) A mój nauczyciel został po latach moim zwierzchnikiem ;) swoją drogą, ciekawe doświadczenie, pracować w szkole, w której większość kadry pamięta Cię jako ich wlasna uczennice (choć tyle, że wzorową, hi hi).

    Czy mogłabym się dowiedzieć (proszę wybaczyć moja ignorancję), w jakim to piśmie Alek publikował felietony? I czy można gdzieś odnaleźć numery archiwalne?

  35. Bardzo dziękuję za pozdrowienia. Szkatułki mieliśmy robić kilka tygodni temu, ale kiedy wypadł dzień robienia szkatułek, to tylko kilka osób przyniosło materiały np.ja, bardzo się zmartwiłam bo nie chciało mi się robić tej małej szkatułki skoro dostałam ostatnio całkiem dużą szafę, a poza tym te dzieci, które nie miały patyczków miały robić prace na konkurs. Na szczęście pani przełożyła termin, a ja akurat zachorowałam i zamiast robić szkatułkę, wyszywam sobie kwiatki.

  36. O, skoro tak, to wzmagam siłę przekazu, Obywatelko Warszawy.
    Cała para idzie w ładowanie dobrej energii.
    Trzymaj się, niedługo zasłużony odpoczynek!

  37. Mnie też zaciekawiła ta szpatułka ze szkatułek. ;) Justyno dla skautek polecam serię 5 minutowe sztuczki na YT – dużo praktycznych, dekoratorskich, inspirujących a czasem „życiowych” pomysłów. Pani Małgosiu czemu byle co i byle jak? A że z byle czego to przecież atut. To takie przyjemne nadać nieużytecznemu przedmiotowi drugie życie.

  38. Bardzo dziękuję za dobrą energię. Przyda się, gdyż materiału dużo, a sił do nauki brak.

  39. Uczyłam się (jak za karę) na technice zrobić szaliczek na drutach.
    Cały weekend spędziłam z babcią (tyle dobrego) ćwicząc oczko prawe – oczko lewe.
    Dziś zostały mi z tego jedynie 3-4 pary drutów pożyczonych od sąsiadów i książka z wzorami.
    Choć – pewnie jakbym się uparła – to bym sobie te oczka przypomniała.
    Odtworzyć jest zawsze łatwiej niż nauczyć od podstaw.
    Uszyłam też (bardzo krzywym ściegiem) worek na kapcie.
    Ta technika w naszej szkole była nieco dziwna, ale nie tak całkiem nieprzydatna.
    A książek w stylu „Zrób to sam” miałam kilka. I np. „Origami” – traktowałam je z szacunkiem, ale nawet nie próbowałam. Mnie nawet papierowe samoloty wychodziły niezgrabnie i nie chciały latać. Nie czuję się zręczna manualnie – zdecydowanie wolę robić co innego.

  40. Alku, tego się niestety obawiałam.
    Na szczęście mam trochę archiwaliów.
    Dziękuję za odpowiedź i najserdeczniej pozdrawiam.

  41. Justyno, w latach 90-tych przywiozłam dzieciom z Francji piękną i grubą księgę o takich właśnie pomysłowych robótkach ręcznych – głównie z kartonu, papieru i szmatek, plus żołędzie, kasztany etc. Kosztowała, że ho-ho! A parę lat później ujrzałam jej przekład w polskiej księgarni, cena była zupełnie znośna. Tylko że nie pamiętam już tytułu – musiało to być zawołanie typu „Zrób to sam”, czy coś w tym rodzaju. Świetnie się bawiliśmy, wykonując poszczególne zadania plastyczne. Były to rzeczy pomysłowe, piękne a proste.
    Więc nie łam sobie głowy, tylko spróbuj zdobyć podobną książkę – i sprawa załatwiona!

  42. Trochę tych uszkodzeń miałeś, pamiętam – pisałeś tu o nich, Alku. Brr, straszne to było.
    Trzymaj się i uważaj na siebie!

  43. MagdoZ, w kwestii felietonów odpowiem cytatem: mało casu, kruca bomba, mało casu… Ostatnie miesiące były dla mnie szczególnie pracowite, zwłaszcza że usiłowano piętrzyć trudności. Jest Wiek Żelazny – Kalijuga, i każdy, kto nie ma porządnych wrogów, jest na pewno podłym zdrajcą. Jednak skóry wrogów ozdabiają już podłogę przed kominkiem, czyli ta sprawa za mną. Ale teraz łapa uszkodzona też nie pomaga.

    UA, w kwestii łapy, nie nietoperz, historia jest bardziej złożona. Ale i tak zrobiłem to sobie w pracy. Czy już mówiłem, że biologia niebezpieczna to rzecz? Nie? To teraz mówię. Moja historia zawodowa to malownicza seria uszkodzeń ciała. Dobrze że duch póki co w jednym kawałku.

  44. A mnie zaciekawiła szkatułka ze szpatułek. Walczę z moim brakiem zdolności manualnych i z zapałem szukam pomysłów na to, co mogłabym zrobić z moimi skautkami. Gdyby to nie było byle jak, może by się nadało? P. S. Walczę też o to, by być wyrozumiałym nauczycielem ☺

  45. Madziu, wznawianie „Tym razem serio” nie ma sensu, książka ta powstała zbyt wcześnie, toteż wszystko jest w moim życiu już inaczej.
    Ale „Na Jowisza” będzie w pewnym sensie przedłużeniem tej rozmowy z czytelnikami, trochę też wspomnień (te się nie zmieniają) przeniosłam z jednej książki do drugiej (bez obaw, niewiele).

  46. Alku, polecam maść jodynową Betadine. Leczy absolutnie wszystkie zakażenia, a także im zapobiega.
    A co się stało, nietoperzyk cię zadrapał?

  47. Kokoszanel, u mnie dreszcze wywołała wizja plastyczna takiego dzieła.
    Plus idea za nim stojąca („byle co, byle jak i z byle czego”).

  48. Ja niestety nie mogę sobie pozwolić na taką odskocznię od szkoły. Nauczyciele wpajają w nas wiedzę aż furczy. Pewne to ze względu na zbliżający się,powoli, lecz pewnym krokiem egzamin. Dobrze, że już za chwilę ferie.

  49. Wiem o tym, bo jako wierna czytelniczka, już za młodu czytałam „Tym razem serio”. Podtrzymująca na duchu to była lektura i czerpałam z niej inspiracje garściami – może nie zawsze do końca rozsądnie. :)
    Zupełnie nie wiem, czemu nie chce Pani wznowień tego dokumentu historycznego.
    Zresztą, jestem już szczęśliwą posiadaczką od poniedziałku, dzięki Joli. Przeczytam sobie jako przygotowanie do „Na Jowisza”.

  50. Jaki piękny wpis! I tak się złożyło że skrojony na moją miarę, bo właśnie tak się czuję. Stoję przed trudnymi wyborami. Dziękuję Sowo za interpretację.
    Powiedzcie mi proszę miłe Panie czemu to szkatułka ze szpatułek o dreszcze przyprawia? Czy przez to że się laryngologicznie kojarzy? Dobra na ćwiczenie logopedyczne :Szkatułłka ze szpatułłek ze lwowskim „ł”. Hehe.

  51. Szkatułka ze szpatułek, klatka piersiowa itp. konstrukcje. Całkiem przyjemne. Ja teraz trochę niedysponowany z powodu zakażenia łapy prawej przedniej, ale dobrzy lekarze przekonują, że zapalenie i niedowłady wszelkie znikną w ciągu paru miesięcy. Niektórym to się nie spieszy…

  52. Madziu (wiad.pryw.) – i ja bym mogła coś na ten temat opowiedzieć…
    Niech żyją wyrozumiali nauczyciele!

  53. A mnie ta „szkatułka ze szpatulek ” przejęła zimnym deszczem… rzeczywiście, robótki na drutach bardziej przydatne i jakieś takie… cieplejsze :) szkatułka, zdaniem Twojej córeczki, Jas, wyląduje w śmietniku, a co innego miły szaliczek, który dziecię kiedyś z triumfem zaprezentuje ;-) A do tego jeszcze tłumaczenie Noddy’ego ;) czasem edukacja domowa to miła odskocznia od tej szkolnej (z całym szacunkiem do obecnych tu Nauczycieli :*) Jas, przekaż pozdrowienia swojej Coreczce ;)

  54. Madziu, chyba słusznie zakwalifikowałaś wiadomość jako „raczej prywatną”.
    Ubawiłam się!

  55. Jas, szkatułka ze szpatułek! O, to mi się podoba! Odkrywcza idea, na miarę naszych czasów, rzekłabym.
    Pomysł z pozostawianiem dziecka w domu, od czasu do czasu, jest moim ulubionym i często go stosowałam. Zdrowy to pomysł. „Z przyczyn rodzinnych syn był nieobecny w szkole przez tydzień”- pisałam w dzienniczku. I słuchaliśmy w domu pięknej muzyki, albo malowaliśmy. Z zaległymi lekcjami łatwo było nadążyć dobrym uczniom, a brak szkolnej nudy zawsze działa rozwojowo.
    No i można tyle się nauczyć od Babci!!!

  56. Córcia choruje drugi tydzień (wirus), poprosiła mnie o mulinę. Wyszyła śliczne kwiatki i motyle w swoim nowoczesnym stylu. Nie żałowała, że została w domu, bo martwiła się tym, jak uniknąć robienia szkatułki ze szpatułek (technice), która zaraz wyląduje w śmietniku. Podczas tej nieobecności nauczyła się od babci nabierać oczka na druty. Potłumaczymy sobie z angielskiego Noddy’ego.
    Może to dobry pomysł, by zostawiać dziecko na dłużej w domu, wtedy ma szansę dużo się nauczyć.
    Moda na rysowanie pisakami powoli ustąpiła malowaniu akwarelkami. Ma ich już ponad sześćdziesiąt. 10-lat dobry wiek, by wiele rzeczy popróbować, potem nie ma czasu i sił.

  57. Wiedziałam, że w „Języku Trolli”. Dziękuję, Sondelani:)

    Alku!
    Czekałam aż się pojawisz, ponieważ od roku bezskutecznie szukam Twoich felietonów w wiadomym czasopiśmie. Bardzo je lubiłam. Czy jeszcze gdzieś się kiedyś pojawią?

  58. A propos wyborów i zarośniętych miejsc:

    „Toi qui a planté un arbre
    Dans ton petit jardin de banlieue
    Je viens te chanter la ballade
    La ballade des gens heureux”

    I koniecznie w nagraniu Gerarda Lenormanda razem z Zaz. Myślę, ze te drzewa w ogrodach to my sadzimy ile wlezie :-)

  59. Madziu, on tak mówił do Tygryska przy okazji sylwestrowej wyprawy do Trolli.
    Miłego dnia wszystkim!

  60. Dzień dobry, Alku!
    (Uśmiecham się na myśl o Tobie za młodu. Pozdrów ode mnie tego bystrego nastolatka!)

  61. Pierwszorzędny wiersz, Ulubiona Autorko. Bliski moim nastrojom za młodu a i dziś budzący pewne uczucia. Dzień dobry wszystkim obecnym, cóż za miły dzionek.

  62. Tak, bo lepiej mówić prawdę – jak mawiał Jóźniek (JT?) – łatwiej, nie trzeba się potem tłumaczyć.
    A Jeżycjada jest prawdziwa – choć to fikcja literacka.
    (przepraszam za uproszczenie i że nie sprawdzam cytatu, alem już w pracy).
    Na szczęście cała kolekcja jest już na mojej półce, bez żadnych brakujących elementów. ;) No może brakuje tylko drugiego, poprawionego wydania Małomównego.
    Ale nie zamierzam chwilowo przeprowadzać edytorskich porównań. I ogromnie jestem przywiązana do wersji pierwszej. Zatem – przeżyję bez wersji poprawionej tymczasem.

  63. Jak tak, to faktycznie. I lepiej nie powiem Ci, Aleksandro, co jeszcze ładnego znalazłam. Poczekam, aż wszystko skończysz. A w sprawie adresu – bardzo chętnie.

  64. Tak, tak wiem Magdo Z. i bardzo się z tego cieszę. To był niezwykły człowiek i przede wszystkim sam żył tak, jak innych nauczał i prowadził tzn. między praktyką, a teorią nie było rozdźwięku.
    Wydaje mi że nasza DUA też tak ma , a to nie byle co …

  65. Och, Sowo, może na wszelki wypadek nie będę szukała, bo właśnie ogłosiłam sobie rok wykańczania pozaczynanych robótek, których się trochę nazbierało. Jak zacznę oglądać jakieś nowe piękne wzory, to na pewno mnie coś zachwyci i znowu wezmę się za coś nowego, zamiast kończyć stare ;)
    A przy okazji, chciałabym się z Tobą, Sowo, skontaktować. Czy mogłabym prosić Administrację o pośredniczenie? Będę bardzo wdzięczna :)

  66. Jeżeli droga to wyłącznie taka,
    na której zostawisz cokolwiek ładniejszym niż było.

  67. A skoro mowa o Tłumaczu, to mnie się marzą „Wiersze bożonarodzeniowe” Brodskiego. A nim marzenia się spełnią, sięgam do twórczości kolegów Trzymałki i Dzierżankiewicza. I jak się tu nie śmiać, gdy się podziwia dyskretny urok grafomanii…

  68. Lubię przekłady Stanisława Barańczaka. Różnice są widoczne np. na podstawie wiersza Josifa Brodskiego „Piosenka o Bośni” w dwóch różnych tłumaczeniach: Romana Kołakowskiego oraz wspomnianego wcześniej S.B. Tą drugą wersję można usłyszeć podczas recitalu Hanny Banaszak.
    Słonecznego dnia!

  69. Dzień dobry Wszystkim!
    Jak dobrze wiersz i komentarze wpisują się w moje ostatnie przemyślenia. Dziękuję.
    Ostatnio doświadczyłam kilku poważnych rozczarowań natury… zawodowej. Na szczęście przez Święta nabierałam odpowiedniego dystansu, a teraz po czasie wyciągania wniosków nadszedł moment na zmianę podejścia i jeszcze wytrwalszą pracę. Pociągnęło to za sobą sporo rozmyślań o życiu i muszę powiedzieć, że pomimo iż nie widzę jeszcze końca tej drogi, to już jestem za nią wdzięczna – za te trudności, które obudziły świadomość. Samą mnie to zaskakuje.

  70. Mnie też doskwiera brak czasu, więc wyprawki szydełkowe robie w zasadzie tylko przy okazji rozmów z przyjaciółmi itp. Dlatego nie spodzuewam się szybko spektakularnych efektów

  71. Przypomniało mi się, że jednak coś mi wyszło ręcznie: haft krzyżykowy na gotowym wzorze. Wyhaftowałam domek i dwa kwiatki, dawno temu. Frywolitki i inne dziergane cuda, cudeńka i cudaki podziwiam – lecz tylko z daleka. Może i bym znalazła czas, ale prędzej bym osiwiała niż osiągnęła biegłość. Zresztą – mam za mało czasu – na czytanie. Nie nadążam z tym, co czeka w kolejce i z powrotami czytelniczymi.

    Psianko, bardzo lubię „W duchu i przyjaźni” – przeczytałam, poniekąd przypadkiem, dzięki Tobie i Pani Małgosi.

  72. Ja potrafię, ale nie robię. Ileż czasu potrzeba na ręczne wyhaftowanie czegoś takiego… I ile książek można by w tym czasie przeczytać…
    Na wszelki wypadek rozejrzałam się jednak po sieci i sporo ciekawostek znalazłam. Głównie hafty krzyżykowe, ale są też wzory szydełkowe inspirowane Morrisem. Jakieś retro szale, swetry, poduszeczki… Aleksandro, zainteresuj się:)

    Co do wyrzeczenia, prawda. Ale ono także musi mieć szerszy Kontekst, inaczej będzie tylko wyprawą po „złote runo nicości”, jak u stoików. Być może to też jest postawa wynikająca z przyrodzonego człowiekowi Przeczucia, jednak wierność ideałom, czy wyrzeczenia czynione dla samej potrzeby zachowania szlachetnych wartości wydają mi się szalenie trudne. Nie chce mówić, że zbędne, bo to jest zawsze lepszy wybór, ale nie ma w nim dużo miejsca na radość życia, poczucie sensu. Jest też w tym pewne niebezpieczeństwo pogardy. No, ale to już rozważania idące za daleko w głąb.

  73. O, Błotowijku, dzięki!
    Jaki trafny cytat!

    Justyno, może i mnie by się to przytrafiło, ale nie mam czasu sprawdzić…

  74. „O, drogo moja deszczami umyta
    I wysuszona parującą spieką!
    Nieś mię gdzie zechcesz, niech jeno zakwita
    Przede mną zawsze twe modre: daleko.”
    Kazimierz Wierzyński

  75. Do niedawna też myślałam, że mam dwie lewe ręce do wszelkich robótek ręcznych. Okazało się jednak, że powoli uczę się szydełkoweania i nawet sprawia mi to przyjemność. Dobrego dnia dla wszystkich

  76. I ja się zgadzam- ufność to podstawa. I nie mam tu na myśli naiwności, tylko głębokie, wewnętrzne przekonanie, że zycie – a więc i drogi, i wybory- mogę być dobre. Kryją w sobie dobro :)
    Podziwiam wszystkich, którzy umieją haftowac, robić na drutach i szydełku:) ja mam chyba lewe ręce…

  77. Sowo, Magdo Z. wg ks. Grzywocza tylko przez wyrzeczenie człowiek wzrasta i osiąga pełnię. Przekonuje mnie porównanie do rzeźbienia – odrzucanie niepotrzebnych kawałków aby wyłonił się ostateczny kształt.
    Chociaż to tak trudno przychodzi …

  78. Sowi, o tym samym pomyślałam (tylko nie tak fachowo ;)) – nikt tego i tak ładniej nie wyhaftuje.

  79. Tak, widziałam. To są te same ilustracje co w książce „Botanicum”. Pewnie, że mi się podobają. Ale Morris oryginalniejszy.
    Mamo Kniżki, haft krzyżykowy nie odda finezyjności tego wzoru, tylko haft płaski.

  80. Beniaminku, biedny autor tych słów (nie wiem, kto to) nie miał racji, i to zupełnie.
    Nienormalni też odchodzą w zapomnienie.
    Wybitni – również.
    Ci, których pamiętamy, a których zapomnieć niepodobna, byli pełni miłości. Człowiek umiera, ale miłość pozostaje, jak stwierdziła moja Gizela Kalemba.
    I to JEST prawda. Poświadczam to.

  81. O! Dobrze jest ufnie zacząć dzień.

    Sowo, nie wiem. Kartek z Libristo jest aż 100 w pięknym pudełeczku, wszystkich nie przeglądałam: będę miała miłe niespodzianki w miarę zużywania zapasu.
    Ale uwaga!- jeśli masz jakąś okazję prezentową, wspomnij od niechcenia bliskim, by Ci kupili w Libristo pudełeczko Botanicum Postcards. „50 postcards features Katie Scott’s incredible illustrations of all things botanical”.
    Spodoba Ci się! To jest to, co lubisz!

  82. Dzień dobry!
    Drzewo Morrisa! W zachwycie moją pierwszą myślą było: ach, gdyby je tak sobie wyhaftować krzyżykami… ;).
    A z tym mądrym wierszem w tak pięknym przekładzie zaczynam ufnie dzień. Dziękuję!

  83. Drogi nie wybranej żal, zmarnowanej chwili – wstyd. Dlatego lepiej nawet nie trafić z wyborem, niż nie wybrać niczego.

    Pewne przemyślenia stoickie są mi bliskie, jednak nie zgadzam się z jego esencją – fatalizmem, determinizmem, nieuchronnością kresu. Szlachetność i cnota kształtowane z braku lepszego wyboru są puste. A ja wierzę, że człowiek jest stworzony dla życia. Czynienie dobra jest życiodajne. A wieczność! Tam to dopiero będą drogi!

    Czy to drzewo Williamsa znajduje się w komplecie kartek z Libristo? Drzewo życia! Chciałabym mieć taki arras na ścianie.

  84. Piękne tłumaczenie…dlatego myślę o autorze. Pan Stanisław mi stale towarzyszy…choć do Bostonu przyleciałam zbyt późno, by z nim porozmawiać. Ułożyłam tylko krzyżyk z gałązek.

  85. Właśnie nim się zachwycam, Ateno, bardziej niż samym wierszem nawet.
    Jak trafny i odważny był wybór trzynastozgłoskowca! Język polski go lubi, prawda?

  86. Sowo P, cudny Seneka w odniesieniu do wiersza.
    Przypuszczam, ze Robert Frost (lubię) przeczytał sobie to zdanie zanim napisał wiersz.
    Tłumaczenie jak zwykle niezwykle. Nie dziwi nic.

  87. ” (…) pożegnać.
    – To zawsze brzmi tak definitywnie (…)”

    To w związku z wierszem.

  88. Dziękuję i Tobie, Marysiu – Obywatelko Warszawy.
    I – już z góry – wszystkim, którzy po cichu życzą mi dobrze! (nie trzeba wpisywać, by nie zajmować mą osobą za dużo miejsca).
    Lubię Was! :)

  89. Głodu nowości nie zaspokajam nawet aktualnościami. Też źle. ;)
    Ale dzięki temu lubię tutejsze polecanki.

    dziękuję za życzenia urodzinowe, Sowo :)

  90. Moja wypowiedź nie była odpowiedzią na Twoją, Madziu! Była tylko refleksją nad tytułem wiersza. Bo najczęściej gnębi nas właśnie myśl o tym, czego nie zrobiliśmy, jakiej drogi nie wybraliśmy. Co by było, gdybym poszedł inaczej…A skoro nie da się przejść dwóch dróg na raz, myślę, że nie warto się skupiać na tej, której nie przeszliśmy.
    Zawsze coś stracisz, to jasne, ale również coś zyskasz.

    A książki – podobnie. Nie przeczytasz wszystkich, wiadomo. Jednak wielokrotna lektura tylko jednej, mądrej książki może czasem przynieść więcej pożytku niż ciągłe zaspokajanie czytelniczego głodu nowości.

    A poza tym, wszystkiego najlepszego z okazji urodzin, Magdo! :)

  91. Zgadzam się z Seneką, Sowo, w całej rozciągłości.
    Chodziło mi raczej o te wybory – co wybrać – by nie stracić. Który z esejów Miłosza – jeśli nigdy nie zdążę wrócić do wszystkich?
    Czy stratą czasu jest powtórna lektura Szatana lub Srebrnego krzesła jeśli można przeczytać „Sztukę pisania…”?

    Czas nas wszystkich jest ograniczony, coś zawsze tracimy. Czy w końcu bać się tego? Nie, można przyjąć to po stoicku – jak Seneka. Każdą drogę można uczynić dobrą, jak chcesz Ty, Sowo, i z manowców być może da się zawrócić – co przeszłej drogi jednak nie zmieni, jeśli dobrą nie była.
    Przeszłości nie cofniemy, przyszłości nie znamy, możemy decydować tylko tu i teraz, dysponując tym, co nam zostało akurat dane.

  92. Cudowny wiersz, uwielbiam go ;)
    Tak to chyba jest w życiu, wszystko rodzi się na drodze jakiegoś pierwotnego wyboru i wierności temu wyborowi, czyż nie? Jerzy Liebert pisał w „Jezdzcu”: „uczyniwszy na wieki wybór,/całe życie wybierać muszę”.
    Swoją drogą, te mniej uczeszczane drogi rzeczywiscie jakoś dziwnie kuszą … jak ta Lesmianowska, „zaklęta, sennym zielem porośnięta.. ” . I zazwyczaj kryją wielkie niespodzianki, piękne sprawy… choć nie zawsze i nie od razu jest to widoczne ;)

  93. A propos wyboru zawsze mam w pamięci cytat z wiersza Jerzego Lieberta:

    „Raz dokonywszy wyboru,
    Codziennie wybierać muszę”.

    Wydaje mi się niezwykle trafny

  94. „Nie za mało mamy czasu, ale za wiele tracimy. Dość długie jest życie i w obfitej ilości nam dane do wypełnienia naszego najważniejszego zadania, jeżeli z całego uczynimy należyty użytek, ale jeżeli upływa w zbytkach i gnuśności, a nie zużywa się na żadne szlachetne dzieło, wtedy dopiero w obliczu ostatniej konieczności zauważymy, że życie, którego upływania nie spostrzegliśmy, już upłynęło” (Seneka).

    Nie ważna jest droga nie wybrana, a każda wybrana będzie dobra, jeśli ją taką uczynimy (Sowa).

    Śliczny Morris.

  95. Madziu, odpowiadam na wiadomość prywatną: Chucherko” będzie, kiedy będzie!!!
    A przy okazji: spóźnione życzenia urodzinowe. Najlepsze!

  96. To jest dobre życzenie (tytułowe), Pani Małgosiu! Zdaje się, ze wyboru drogi dokonujemy czasem częściej niż raz w życiu.

Możliwość komentowania jest wyłączona.