Brrr, ziąb w ogrodzie!

IMG_20200112_142512

 

…ale jak się otulić czyściutką kołderką, która już całkiem niepotrzebnie suszy się na tarasie, to jakoś milej się robi.

Pies potrafi, wiedzcie to!

Pani wydaje jakieś okrzyki, sugeruje, że mam brudne łapy, pyta, czy mi nie wstyd (pewnie, że nie) i używa słów niezrozumiałych (co to znaczy „uśwundrałeś”? – pewnie jakiś wielkopolski regionalizm…), ale ja jestem spokojny. Pełny stoicyzm. To zawsze działa. Podobnie jak niewzruszona pewność swoich racji. I to wypracowane przez lata doświadczeń mądre, wierne spojrzenie, mające jej przekazać: – Pokrzykuj sobie, pokrzykuj. I tak wiesz, że cię kocham. I że w końcu postawię na swoim.

(Nawet w książce o mnie ostatnio napisała! Tak, Bobuś w „Ciotce Zgryzotce” to moje alter ego.)

No i proszę, a nie mówiłem? Okrzyki ucichły, łamanie rąk zakończone. Pani patrzy mi w oczy i mięknie.

Następuje głaskanie po głowie, drapanie za uchem (lubię!), a po dłuższej chwili pieszczot pani sięga po telefon i robi mi zdjęcie, po czym się nim zachwyca, i to głośno.

– Ostatecznie… – mówi wreszcie tonem czułym. – Co mi szkodzi, mogę ci zostawić tę kołdrę, biedaku. Na zawsze.

162 przemyślenia nt. „Brrr, ziąb w ogrodzie!

  1. BIgos był z dużą ilością grzybków a poprzedni mój pies takiego nie ruszył. Mój nowy dwuletni psiak dzisiaj wyjadał żółtka z jajek i czerwoną paprykę. I jak tu go nie kochać? Po raz drugi

  2. Jakie to piękne, radosne i mądre :). Pies potrafi, a w tym jego spojrzeniu jest wszystko :).

  3. Witam serdecznie w tę, a jakże zimę (zapowiadanego wszem i wobec) 30- lecia (notabene przepowiednia się sprawdziła, bo w przeciągu trzydziestu ostatnich lat takiej zimy nie było).
    Pies. Oczywiście, nie da się inaczej powiedzieć, jako o najmniejszym członku rodziny. Mały terroryta wykorzystujący każdą dogodną sytuację, by smyrnąć pod kołdrę w łóżku swoich właścicieli… Skuteczny strażnik miłosnych uniesień oraz najwierniejszy przyjaciel w stadzie. Nie masz przyjaciela? Idź do schroniska tam jest ich mnóstwo!

    P.S. Taka tam zagadka na dziś! Czyj to cytat: „Normalność przemija nie zauważona przez nikogo. Gdy jesteś normalny stajesz się niewidzialny dla innych, odchodzisz w zapomnienie pozostawiając po sobie tylko smród pośmiertnego rozkładu”…

  4. Też bym go sobie przypomniała, ale muszę poczekać, aż jedna z szanownych kuzynek mi ją odda. Na szczęście wiem którą ścigać, bo wprowadziłam system biblioteczny – ostatnio pokaźna część rodziny pożycza ode mnie książki, więc musiałam jakoś to zorganizować, gdyż nie chcę ich bezpowrotnie utracić. Szczególnie niektórych. Chyba przydałoby się pomyśleć o jakiś ex librisach, bo pisanie na szybko ołówkiem nazwiska gdzieś w rogu jest zdecydowanie mniej estetyczne.

  5. Fluid z Szatanem z 7 klasy. Ledwo na godzinę wcześniej myślałam o nim, zanim jeszcze został udostępniony post Kasztanowłosej. I że jednak nie zdążę go już przeczytać. W każdym razie – nie w tym roku. ;) Och, och. tak mało czasu, tak wiele prób charakteru. :)

  6. My mamy dwa nowe, młode pieski: jeden ma imię lunofilskie – czyli po prostu Luna (wg pomysłu cioci), drugi miał być Stellą, ale ponieważ zbitkę „St” wymawia mi się trudno, zaproponowałam Tolę. I tak już zostało, w związku z czym przez jakiś czas miałam ochotę wołać Tola i Lola (jak w filmie „Biegnij, Lola, biegnij”), ale już mi przeszło. Na szczęście być może, bo piesek dwojga imion mógłby odczuwać niejakie pomięszanie.

    A wcześniej był u nas Lucky – przez lata całe. Komu to imię też kojarzy się literacko?

  7. A ja mam też psa gończego.Można z nim zwariować,bo energia go roznosi ,ale kocham go bardzo.Dzisiaj np. zjadł bigos z dużą ilością grzybów z mojego talerza ,kiedy poszłam robić sobie herbatę.Wylizał cały talerz .Jak go nie kochać.

  8. Aaa, zdaje się, że tak, rzeczywiście!
    Oj, jak dawno nie czytałam „Szatana”!
    Chyba muszę go sobie przypomnieć.

  9. Ten kwadrat magiczny jest też w „Szatanie z siódmej klasy”, o ile dobrze pamiętam. Pożyczyłam kuzynce książkę, więc nie mam jak sprawdzić, ale wydaje mi się, że właśnie stamtąd go znam.

  10. Oczywista.
    Czytałam dwa razy. Ale się zbyt dobrze bawiłam, żeby opanować schematy.
    Kiedyś jeszcze zajrzę i ułożę alfabeton ;)) Co będzie trudne, niewątpliwie.
    Lubię zabawy słowem (pasjami), lecz w grach nie jestem szczególnie mocna. Chyba dlatego, że działam śpiesznie i koniecznie lubię wygrywać. ;) choć sztuką jest raczej sztuka przegrywania. Z uśmiechem :)))

  11. W dodatku według niektórych dziś jest pierwszy dzień tygodnia, a według innych – ostatni.

    Repetitio est mater studiorum.

  12. „Zakopane i cel wieczoru urocze i w lecie na pokaz.”

    Ten palindrom wyszedł spod pióra Juliana Tuwima.

    A ten – Tadeusza Morawskiego:

    „Elf układał kufle.”

    Natomiast nas na lekcjach łaciny nauczono takiego palindromu – jest to tzw. kwadrat magiczny:

    S A T O R
    A R E P O
    T E N E T
    O P E R A
    R O T A S

    (należy go czytać we wszystkie strony)
    Słowa te tłumaczy się jako: „Siewca przy swym wozie kieruje pracami” lub coś w tym rodzaju, ale nie o sens tu chodzi, tylko o magię.

  13. Dzisiejsza data to taki palindrom 02 02 2020. A poza tym 33 dzień roku i 333 dni do zakończenia roku. Taka zabawna data:)

  14. Zawsze chciałam ułożyć palindrom, ale nigdy się nie poważyłam.

    Powtórzenie było w przemyśleniu poprzednim – tym o kotach, na początku zdania i później – w nawiasie.

    Mamo Isi – wiedziałam, nie wiem, skąd się wziął ten błąd co do cyfry; 9 oczywiście. Dziękuję za korektę!

  15. Ateno, oczywiście, że udaje! Ma cały zestaw sztuczek na podorędziu.

    Aha, dzień palindromu! Coś podobnego!
    Chyba sobie jakiś ułożę przy herbatce.

  16. Problem uporczywych a nieświadomych powtórzeń zaprząta bowiem stale autorkę Jeżycjady.
    A Babi jest niekiedy bardzo podobna do naszej Mamy, która właśnie w taki sposób miała zwyczaj dbać o czystość i precyzję mowy swoich dzieci.
    Nota bene, nie dostrzegam powtórzenia, o którym wspominasz. „Choć” jest jedno. Chyba że źle widzę.

  17. Ojej, znowu się powtórzyłam (choć).
    Przepraszam i zaznaczam korektę.

    Uwielbiam tę scenę, kiedy Róża cała we łzach opowiada Babi o swoim „nieszczęściu”, a ta z zastanowieniem komentuje ” W każdym zdaniu udało Ci się zawrzeć powtórzenie”. (JT) Rozsądna zmiana temu; choć powtórzenia były ładne i oparte na antytezie.
    Moje są przypadkowe i wyrażam skruchę. Powinnam być pilniejszym autokorektorem. ;)

  18. Czy ten piękny gończy udaje czasem, ze nigdy w życiu nie jadł?
    Dzisiaj jest dzień palindromu.:)

  19. Dziewięć, Madziu;)
    W starożytnym Egipcie koty były obiektem czci. Egipcjanie wierzyli w ich bliskie związki z bogiem Atum-Ra, który przyjmował postać kota wizytując świat podziemny i miał dziewięć wcieleń. Symbolizowała go właśnie cyfra 9.
    A w dawnej Polszcze popularny był taki wierszyk tyczący się wieku, jaki osiągają m.in.koty:
    Płot – trzy lata,
    Kot – trzy płoty,
    Człek – trzy konie,
    Koń – trzy koty.

  20. Jeżeli chodzi o wybór pomiędzy psem a kotem, to muszę powiedzieć że Psina trafiła do nas niejako z naszego wyboru, natomiast Wąsiasta od początku do końca sama sobie nas wybrała. Po prostu przyszła i już została.
    Swoją drogą, ciekawe co też ona sobie o nas myśli…

  21. Koty także:
    – chodzą swoimi drogami
    – dają się wziąć pod włos
    – zawsze spadają na cztery łapy
    – and the last but not least: podobno mają siedem żyć.
    :P)

    Po długich namysłach i rozterkach decyduję, że jednak wolę psy. Choć koty też są miłe – dodaję szybciutko (choć na różnych obrazeczkach bywają irytujące – z mojego punktu widzenia). Serdeczności dla Gości i dla Gospodyni :)))

  22. Gdy się pojawiają to je obserwuję.
    Ich życie jest bardziej emocjonujące niż jakikolwiek program telewizyjny!

  23. I Ania Shirley kochała sluchac wiatru:)
    Ako, widziałam ten wykład, Profesor przeszedł samego siebie ;) reakcje publicznosci- bezcenne!
    Serdeczne pozdrowienia, iście wiosenne, dla Wszystkich!!

  24. Cha, cha, cha KokoszaNel ! Nie znałam – dzięki! Uśmialiśmy się z mężem do łez. Toż to zupełnie jak u nas ;) No prawie.
    Kot po prostu byłe czego nie zje i jest niezwykle cwany. Dlatego zawsze najpierw daję tabletkę Wąsiastej, a dopiero potem Psinie , aby odreagować, bo ona nawet tego nie rejestruje. Uff…

  25. U nas na kasztanowcu przed blokiem co wiosnę wiją gniazdo dwie sympatyczne sroki. Czekam na nie z niecierpliwością.

  26. Oby, oby!

    Też bym chciała strzyżyka w ogrodzie!
    Rzecz ciekawa: w tym roku nie przyleciały do nas grubodzioby. Widocznie było im tu za ciepło. Szkoda, to są takie śmieszne typki.

  27. Dzisiaj nasz ogród nawiedził strzyżyk – malutki ptaszek z zadartym ogonkiem smyrgający po podszycie. A sikory modre już zaczęły loty godowe. Wiosna niedaleko!

  28. Piętaszku w ramach relaksu poczytaj tekst na demotywatorach jak podać kotu tabletkę zaczynający się od słów: „Otocz kota lewym ramieniem”. Choć pewnie znasz. A kto nie zna to polecam na rozchmurzenie.

  29. Moim ulubionym wyrazem jest „mełł”. Nie lepiej brzmi niż „mielił”, albo będzie mielił, a jak to się przyjemnie wymawia, miele się w ustach!
    Gdy Ciocia Agnieszka usłyszała naszą dziesięcioletnią córkę jak mówi często i z upodobaniem „toć to” (co zasłyszała od babci) powiedziała: regionalizmy ubogacają język.

  30. Dzień ponury istotnie, ale ładnie się ta ponurość komponuje z muzyką Haydna w wykonaniu Ignacego Paderewskiego.
    Podawałam właśnie kotce tabletkę, a ponieważ jest to zawsze traumatyczne przeżycie, potrzebuję odrobiny relaksu. Czego i Wam życzę :).

  31. Pani Katarzyno (wiad.pryw.)- gratuluję zarówno sukcesów, jak i obecnego zadania. Właśnie z upodobaniem oglądam rozmowy z panem Rogerem i słucham jego oksfordzkich wykładów – wszystko jest na YT. Przekładanie jego tekstów to musi być czysta przyjemność, zważywszy na piękny język, logikę i mądrość wypowiedzi, a także ich wytworność intelektualną.
    Powodzenia!

  32. Marysiu, Obywatelko Warszawy, doskonale rozumiem to uczucie zawodu. Ale nie wszyscy je zapewne podzielają. Pomyślmy o służbach miejskich – one zacierają swoje zbiorowe rączki: nic nie trzeba sprzątać! Samo się sprzątnęło!

  33. Dzień Dobry w ten bury poranek. Oczywiście w Warszawie cały śnieg stopniał po jednym dniu.
    Wszyscy jesteśmy zawiedzeni.

  34. Adminka zadziałała błyskawicznie i fluidowo, w minutkę załatwiła sprawę wczoraj pomimo ferii.
    :))

  35. Racja, Magpie, gończe polskie są piękne i mądre. Wspaniała rasa!!
    Ale lubimy wszystkie pieski, oczywiście.

    Pozdrawiamy Waszych przyjaciół!

  36. Ok, Jolu i Madziu, administracja załatwi sprawę. Jeśli nie dziś, to za tydzień, po feriach.

  37. Dziś mąż wrócił z pracy i : „Myślałem, że wysłałaś pani Musierowicz zdjęcie naszego Radara!” :-) Zajrzał na Pani stronę i zobaczył tę przeuroczą mordkę! Faktycznie podobny do naszego gończego, jak brat! A może nawet są braćmi, albo kuzynami, bo przecież nie ma zbyt wielu hodowli gończych polskich?! A zachowanie też wypisz wymaluj nasz huncwot. :-) Tyle że nasz się wyleguje na łóżku… Rozpieszczony… Nie mogę się oprzeć jego wdziękowi.
    Przytulam Pani pieska i pozdrawiamy – całą naszą czwórką ( czyli mąż i ja oraz panowie R & R).

  38. Jolu pięknie dziękuję za chęci i wyprawę w deszczu :)
    Dziękuję też z góry za przekazanie adresu :)

  39. Dobry wieczór!
    DUA, czuję się przytulona, zmokłam dziś nieco. Mam prośbę. Czy mogę liczyć na pomoc w uzyskaniu adresu e-mailowego Madzi Z.? Madziu, misja się powiodła! :D

  40. Ma Pani rację, Pani Małgosiu.
    Z tym że G. rozproszyła się tylko na ułamek sekundy. Wystarczyło.

    Ona jest bardzo dobrym i doświadczonym kierowcą. Zjeździła już pół Polski swoim małym autkiem, szkoląc się w swoim zawodzie.

  41. Madziu, mnie się zdaje, że samochód to nie jest pojazd dla zamyślonych i zasłuchanych. Zwłaszcza w taką pogodę.

  42. Oh, cóż za rozbrajające spojrzenie! Nie dziwię się, Bobusiu, że Twoja Pani mu uległa.

    Pani Małgorzato, proszę mi wierzyć, nie tylko psy to potrafią. Moje dwa kocury, Frodo i Florek, są wręcz mistrzami w wymuszaniu na mnie „przymknięć oka” na różne przewinienia.

    Pozdrawiam serdecznie Panią i pieska!
    Wierna czytelniczka.

  43. Lało jak z cebra, ale siedziałam na recepcji i słuchałam opowieści pewnej pani Małgosi o podróży do Tajlandii, Kambodży, Szanghaju. Ekskluzywna sprawa, a opowieści super ciekawe.

    Bralczyk! – świetny jest ten wykład, przyznaję. Właśnie zwróciłam uwagę G. na jakąś zabawną pointę Pana Profesora, gdy wpadłyśmy w poślizg i obróciło nas nie o 360 a o 180 stopni. Z emocji pomyliłam okrąg z półokręgiem.

  44. Witam wszystkich z pod samiuśkich Tater! Czekając na poprawę pogody (leje!) słuchamy wykładu profesora Jerzego Bralczyka „Jak mówić, żeby nas słuchano”. Świetny, polecam! (Dostępny na Youtube)

  45. Sowo, ale mi zadziałałaś na wyobraźnię…
    Koncert jesienny na dwa świerszcze i wiatr w kominie

  46. Ładnie napisane, Sowo.:)
    Podzielam tę sympatię dla wiatru.
    Porywiste też lubię. A może zwłaszcza.

  47. Słucham wiatru. Zastanawiam się, czy wiatr północny brzmi tak samo jak ten z południa, wschodu i zachodu… Chciałabym mieć taką płytę, z nagranym wiatrem zamiast muzyki: wiatr w kominie, na wrzosowiskach, wiatr lodowych pustyni, amerykańskiej prerii, stepów, górskiej doliny, burza na morzu i w dżungli… Zefir, fen, bora, monsun letni i zimowy, samum, mistral i sirocco. Cała róża wiatrów. Mogą być silne i porywiste, ale nie za bardzo. Tylko kojące dźwięki. Żadnych tornad, tajfunów, orkanów, cyklonów i huraganów.

  48. Czy Wasze psy też są tak doskonałymi aktorami? Nasz, niejednokrotnie, z pełnym sukcesem odegrał rolę „NAPRAWDĘ jeszcze dziś nie jadłem” :) A w ostatnich dniach błysnął, jako wcielenie niewinności, w sztuce pt.: „Co się stało z tym sporym kawałkiem pasztetu?” :))
    Uśmiechniętego dnia Wszystkim!

  49. Najlepiej z chińskiej porcelany.
    Może kiedyś :D
    Obecnie, przy niskim budżecie, pijam herbatę czy kawę z arcorocu (z uszkiem).
    Wolę bowiem podtrzymywać układ z antykwariatem.
    Lubi się, co się ma.
    Aczkolwiek: De gustibus non est disputandum.

  50. To jeszcze koryguję merytorycznie: filiżanka mocnej herbaty.

    Tylko w filiżance bowiem, i to porcelanowej, herbata jest herbatą.

  51. tfu! szklanka mocnej herbaty (KSP)
    Prędzej wysłałam niż pomyślałam poprzednią wiadomość

  52. Pomyślności, Międzyczasku!
    To naprawdę satysfakcja, zwłaszcza gdy się wszystko pięknie udaje!

  53. i już prawie po styczniu!
    i już po korekcie!!
    wspaniałe uczucie, takie dopinanie spraw, finiszowanie wyzwań, prawda?
    ogrom satysfakcji, dużo radości, trochę ulga, a trochę nagła, chwilowa pustka :)

    idę mierzyć się ze swoimi, ech.

  54. a ja lubię ciemno, mokro i szaro. pasuje to do mojej ponurej, smutnej duszy.

    ależ ta psina ma wymowne spojrzenie! co za oczyska! ileż emocji potrafią przekazać!
    „Pies ma nie tylko ogon.”
    (miedzyczas 2020 :)

  55. Już po korekcie!
    Przychodzę, a tu – czasowniki nieprzechodnie!
    Dobry wieczór wszystkim. Co za posępny dzień mamy w Wielkopolsce, ciemno i mokro.
    Na szczęście pachnie u nas brioszką drożdżową z żurawinami. Uuu, jak ślicznie pachnie. Trzeba zaparzyć herbatę.

  56. „Wtargnąć” jest czasownikiem nieprzechodnim i to są tego skutki. Natomiast w języku angielskim występują czasowniki dwuprzechodnie i to jest dopiero to;)

  57. Gramatyką (formy ciągłe) i pochodzeniem słowa mecyje. Już chyba wiem, dlaczego moja babcia używała często tego wyrażenia i od kogo mogła je przejąć.
    (przy sprzątaniu można myśleć o naprawdę różnych rzeczach).
    Zresztą, prawdę mówiąc – Mamo Isi – często piszesz o tym, nad czym można się zamyślać. Ogólnie. :))

  58. Jak najchętniej, Jolu!
    Strasznie Ci dziękuję, że o mnie pomyślałaś.
    Daj znać w piątek, czy się udało. :)

  59. Madziu Z.
    Wstrzymaj się jeszcze z kupowaniem „Tym razem serio” na allegro. Widziałam niedawno w antykwariacie, ale nie kupiłam, bo mam już swój egzemplarz. W piątek mogłabym sprawdzić czy jeszcze jest i nabyć dla Ciebie. Z wysyłką byłoby taniej niż na allegro. Reflektujesz? :)

  60. Listonosze, licznikowcy, kurierzy, panienki z urzędu gminy, właścicielki wrogich piesków, wszystko to są osoby wystawione na niebezpieczeństwo.
    Dlatego zawsze zamykamy starannie furtkę. Albo pieska.

  61. Łódzka wersja – uśmodrać.
    Nasz „paruras” Pirat, który już od kilku lat hasa sobie po niebiańskich łąkach, też miał takie spojrzenie. Bardzo za nim tęsknimy i wspominamy jak członka rodziny.

  62. Jeden z naszych rozbójników nadgryzł pana od liczników.
    Ale mi się rymnęło.
    Od tej chwili jesteśmy małą, autonomiczną enklawą i panowie od liczników proszą nas o spisywanie wyżej wymienionych miast bez pardonu wtargiwać ( no popatrzcie, nie ma formy ciągłej) na nasze śmieci.

  63. Moj synek jak był malutki oglądał atlas zwierząt. Przy każdym pytal z oczkami ku górze : może ugryźć? Hehe Pani Malgosiu a wiec może ugryźć?

  64. A u nas mokro i ponuro. Deszcz pada.
    Na szczęście mam powód, żeby nie wychodzić z domu: skład „Na Jowisza” do drugiej korekty!
    Coraz ładniej!

  65. W Warszawie nareszcie zaśnieżyło! Wszędzie biało, magiczne i tajemniczo. Szczególnie w parku.

  66. Pies wiedział’ co robi, zawijając się w kołderkę .U nas od rana śnieży, a choć śnieg mokry i ciężki, zrobiło się, choć na chwilę ładnie. Nasz roczny kundelek zachwycony.
    Pozdrawiam wszystkich i częstuję herbatką z sokiem malinowym i cytryną.
    monik

  67. KokoszaNel, jestem z Małopolski, a dokładniej z rejonow Powiśla Dąbrowskiego;)
    „Uswinic się ” też się u nas mówi:)

  68. Wielkopolską wersją uśmudrać jest – uszmodrać :)

    Irys,to miło że nasze kotki mają podobne usposobienie. Choć nasza nie jest szylkretowa, a czarno – biała. Ma biały żabocik i skarpetki i filigranową posturę.

    Tylko patrzeć, jak Pan Pies wstanie i dostojnym krokiem na dwóch łapach wyruszy w miasto, aby się zaopatrzyć w laseczkę, melonik i garnitur szyty na miarę, bo jak to tak.

  69. Sondelani, u mnie jest usmotruchać lub wysmotruchać. Pies wysmotruchał kołderkę błotem.
    p.s. Bardzo przystojny ten Pan Pies.

  70. O, a to ciekawe. Czekam niecierpliwie:) Piętaszku, też mam taką kicię, bardzo rozmowną i wymowną, trikolorkę Pusię. Wogóle zauważyłam, że tak umaszczone kotki są wyjątkowo komunikatywne.

  71. Spryciuszek, a mi się przypomniało: „Złożyła główkę Pieska na poduszce, przykryła go troskliwie kołdrą po szyję i przez chwilę przyglądała się z satysfakcją, jak tak sobie leżał w dziennym świetle jawnie i bezpiecznie, w pełnej okazałości i krasie.”:)

  72. W ogóle zwierzęta są bardzo mądre. Tyle się od nich uczę. Koty np. potrafią artykułować do ponad stu różnych dźwięków. Moja kotka wręcz opowiada.
    Często sobie rozmawiamy.

  73. Uśmudrać. Przejęłam po mężu. A on chyba od rodziny? Muszę dopytać.

    Zachwycające spojrzenie. Cieszę się, że ma swoje alter ego w książce. Zasłużenie, to widać na pierwszy rzut oka.

  74. Trzeba by ją było zobaczyć z rozwichrzonym włosem i rozespanymi oczkami. Podobieństwo uderzające.
    Ale oczywiście jest i śliczna, i miła i muszę jutro posprzątać na jej przyjazd, więc mnie nie będzie;)
    Dobranoc

  75. Madziu (wiad.pryw.)- dziękuję, ale nie trzeba, naprawdę. Już mnie ucieszyłaś, samą tylko miłą intencją. Dziękuję za to, co się kryje za pomysłem.
    PS – tata małej słusznie się obraził, żadnego podobieństwa, stwierdzam to autorytatywnie.

  76. Tak jest, Marysiu. Mają takie wymowne spojrzenia, mądre i pełne uczucia.To oznaka wysokiej inteligencji.

  77. Pozdrowienia od Zulki! Robi identyczne maślane oczy, gdy wdrapuje się na łóżko.

  78. Mamo Isi, przeogromnie dziękuję – zwłaszcza za etymologię słowa.
    A mecyje pojawiły mi się znienacka na myśli i przyczepiły się jak uparta melodia…

  79. Prawda, że mądry pies, Józefino?

    Mamo Isi, Madziu, kwituję odbiór zdjęć. Pyszne!

    Madziu, to w istocie nie ten. Mój był mocno ciemnozielony, choć podobnego kształtu.
    Dzieciaczek przemiły!
    .

  80. Jaka psina wspaniała! Jakie poczciwe spojrzenie serwuje! A jakim przyjemnym komentarzem (nie tylko kołderką) otulone zostało stworzenie o mądrym pyszczku! Z takich przywłaszczeń, to u mnie znani są raczej koci domownicy, którzy bez skrupułów (cóż to w ogóle za konstrukt – ten skrupuł?! – myśli kot i dociec nie może.) i bez zbędnych ceregieli okupują przeróżne przedmioty codziennego użytku: od toreb i plecaków po poduchy i swetry. Pozdrawiam pieseczka serdecznie!

  81. „(…)mecyje to wyraz mający swoje źródło w języku hebrajskim (hebr. mezijah ‘osobliwość, rzecz znaleziona’). Do polszczyzny przyszedł zaś z języka jidysz (jid. meccije ‘okazja, gratka’). Używany bywa dziś zazwyczaj w liczbie mnogiej (mecyje) i najczęściej w takiej właśnie formie pojawia się w słownikach. To wyraz potoczny, który oznacza coś doskonałego, nadzwyczajnego, niespotykanego. We współczesnej polszczyźnie rzeczywiście występuje przede wszystkim w związku frazeologicznym wielkie (mi) mecyje ‘wielkie (mi) rzeczy’ („Ludzie umierali, umierają i umierać będą. Też mi wielkie mecyje!”). Wielki słownik frazeologiczny PWN z przysłowiami określa wspomniany frazeologizm jako zwrot mający często ironiczne zabarwienie, oznaczający lekceważenie czegoś.” Słownik języka polskiego

  82. Mimi skąd jesteś? Też znam z domu rozbebeszyć/ wybebeszyć i ufajdać o upaćkaniu nie mówiąc.

  83. Z innej beczki lecz a propos gwar. (Jeśli można?)
    Wielkie mecyje.
    Co to są mecyje? (Zaznaczam, że rozumiem znaczenie).

  84. O, nie, on już nie rozbebesza, to już nie taki młodzik. To poważny i dumny pan w średnim wieku.

  85. Kochana psina :) do twarzy (do pyszczka?;)) mu w tej kolderce :)
    U nas się mówi „ufajdać” lub „upaćkać”, albo „upaprać”, na przykład:) A ufajdawszy, na pewno nie omieszka jej rozbebeszyc ;)

  86. „Na brzegu błękitnej rzeczki
    Mieszkają małe smuteczki.

    Ten pierwszy jest z tego powodu,
    Że nie wolno wchodzić do ogrodu,
    Drugi – że woda nie chce być sucha,
    Trzeci – że mucha wleciała do ucha,
    A jeszcze, że kot musi drapać,
    Że kura nie daje się złapać,
    Że nie można gryźć w nogę sąsiada,
    I że z nieba kiełbasa nie spada,
    A ostatni smuteczek jest o to,
    Że człowiek jedzie, a piesek musi biec
    piechotą.

    Lecz wystarczy pieskowi dać mleczko
    I już nie ma smuteczków nad rzeczką”

    (J. Brzechwa „Psie smutki”) :)

  87. Nie mogę się doczekać!

    (Chyba sobie tymczasem nabędę „Tym razem serio”, nie czytałam od lat.
    Na Allegro za 50 zł. Albo może się uda wymienić w antykwariacie. Dzięki temu panu z coraz większym powodzeniem stosuję sposób Borejków z czasów Kwiatu Kalafiora, ratując nader niekiedy skromny budżet).

  88. Podeślij koniecznie!

    Madziu (wiad.pryw.)- jeszcze jedna, ostatnia korekta przed „Na Jowisza!”- chyba do końca stycznia to nastąpi. I do druku!

  89. Co spojrzę na to zdjęcie, to czytam w psim wzroku: – „No jak to, no jak to, to nie mogę się otulić kołderką? Naprawdę nie mogę? Ach, to straszne. ”

    A to mi przypomina inne zdjęcie tejże samej wielkiej, czarnej świni stojącej dumnie koło kucyka z miną, która mówi: „- Tak, to my, rumaki.”
    Chyba podeślę.

  90. O jejusiu! Jak tu psitulnie!!! ♥
    U nas występują kołderki wędrujące po podwórku oraz rozmnażające się kocyki (psiuńcia potrafi z jednego zrobić trzy).

  91. Sondelani, bigielka wie, co robi.

    Madziu, kołderka odporna, wyrywanie z kontekstu jej nie szkodzi!

  92. Tak, doszła, Mamo Isi, przeczytałam i zaraz powiem mężowi – co za miła wiadomość z przeszłości. Pozdrawiam serdecznie Pana Profesora od nas obojga!

  93. Wysłałam wiadomość z pokrojonym na kawałki linkiem, żeby przeszła, ale niewykluczone, że wpadła do spamu. Napisz, proszę, kochany Starosto, czy doszła.

  94. Dobry wieczór.
    I jeszcze uszmutruchac.
    A nasza bigielka, takim spojrzeniem w pełnym makijażu i oklapłymi aksamitnymi uszkami, bezbłędnie przekazuje prośbę: „na kolanka”, gdy tylko usiądzie się przy stole, żeby podziałać na komputerze. I zawsze na tych kolankach ląduje… I zawsze tez układa główkę na prawym przedramieniu człowieka, żeby nie było za łatwo operować myszą.

  95. Prześliczny! Zimno na dworze to pies wie co robić. Też na jego miejscu bym się otuliła kołderką;)

  96. Choć ja tam jej śwundrać nie będę.

    (Zreflektowałam się, że wyrywanie kołderki z kontekstu mogło niezręcznie zabrzmieć).

  97. Uroczy! Gończy polski to piękna rasa. Miałam kiedyś do czynienia z takim pieskiem. Wabił się Amik i był prawdziwym przyjacielem. Potrafił też być groźny, jak przystało na psa myśliwskiego, bronił swojej pani bez skrupułów.

  98. Zrobię to, Piętaszku!
    Mamo Isi, często mam wrażenie, że on lada chwila przemówi. W każdym razie – rozumie bardzo wiele z tego, co się mówi do niego lub przy nim.
    Wychwytuje też komunikację niewerbalną.
    MaryMeg, gdyby była poduszeczka w okolicy, zatroszczyłby się o nią na pewno!

  99. Ojej, ojej! Jaka miła niespodzianka. Toż to oczy i umaszczenie (umaszczenie? Ciekawe co ona na to) naszej Psiny! Tylko pyszczek nieco bardziej wydłużony, a uszki oklapnięte, a nie sterczące daleko, daleko, daleko…na boki. E, co tam kołderka. Ważne że stawy pozbawione będą reumatyzmu. Aż miło popatrzeć. Bardzo proszę pogłaskać delikatnie ode mnie Psiaka po czółku.

  100. Widać, że doskonale wie, pieron jeden, co wolno, a czego nie wolno, ale to tak przyjemnie otulić się w kołderkę pani. Zachwycająca psina. A jaki ma wymowny wyraz pyska!

  101. Ach, na takie spojrzenie nie ma mocnych! Dziękuję! Uśmiałam się, ale i wzruszyłam… Nasz dodałby jeszcze od niechcenia: „A poduszeczki żadnej nie trzeba wysuszyć?….?” :))
    Pozdrowienia dla Wszystkich!

  102. Biedak się starzeje. Już nie znosi chłodów tak dobrze, jak niegdyś.
    Miłego pochmurnego dnia, Zośko!

  103. Ależ mnie Pani rozbawiła! I tak oto kołdra zmieniła właściciela. Pies pewnie szczęśliwy :) Od razu zrobiło mi się weselej. W stolicy pochmurno i deszczowo. Pozdrawiam za zielonej lady.

  104. Ładne! Od razu pomyślałam o Ignacym Borejku czule otulającym kołderką wierną „psinę”. ;o)

Dodaj komentarz