Pokłon Trzech Króli

madonna2

Pokłon Trzech Króli – tryptyk Kazimierza Sichulskiego (1879-1942) – Muzeum Narodowe w Warszawie

(Reprodukcja pochodzi ze strony Wirtualnego Muzeum Secesji)

 

 

Maryla Wolska (1873-1930)

KOLĘDA

 

Byli i odeszli do siebie

Mądre trzy króle obce,

Po aniołach opuszczona grzęda,

Ojciec i Matka już w niebie.

Przy Dziecku w szopce

Została polska kolęda…

I prędzej Bóg słońce odwoła,

I prędzej  świat się odstanie,

Niż ona odbiec zdoła

To Zawiniątko na sianie…

 

 

203 przemyślenia nt. „Pokłon Trzech Króli

  1. Mimi M., dokładnie tak jest! Z tą herbatką – jakże prawdziwe. Jednak to nie tylko nagły napływ wspomnień się do owego zjawiska przyczynia, ale i, na przykład, zatrważająco wciągające treści książkowe! Taka wyrwa w czasoprzestrzeni, której świadkiem, a może raczej: ofiarą staje się właśnie biedna, zapomniana herbata…
    Miłego dnia, Wszystkim!

  2. Mamo Isi, raczej – ciągle na początku. Ten najlepszy okres twórczości trwał, mniej więcej, do śmierci. Pewnie, że nie jestem obiektywny – a dlaczego miałbym być?

  3. Dzięki, kochany Starosto! Zawisam u okna i będę wyglądać paczki, psy przegryzły bowiem kable od dzwonka.

    Skończyłam wczoraj „Wiry”. Autor się chyba śpieszył na pociąg, że tak znienacka i bez sensu skończył tę powieść.
    Wilku, chyba jesteś w najlepszym okresie jego twórczości.

  4. A może „Erme e solinghe cime … Lucidissima face”. Sama nie wiem. Wszystko jest piękne.

  5. Skoro urodziny wciąż trwają, to może jeszcze skuszę się na ten drugi tort, z porzeczkową frużeliną. Nadałby się świetnie do porannej kawy.
    A prezent płytowy – ho, ho, to jest dopiero Prezent! Już bym słuchała, przy tej kawie…

  6. Jeszcze nie słuchałam, Mamo Isi. Potrzebuję spokojnej chwili, a o to było wczoraj trudno. Może dziś się uda.
    Uwaga: Berkeley wczoraj został wysłany, priorytetem.

  7. „Facce d’amore”, jaki przepiękny prezent urodzinowy! Najbardziej podoba mi się „Finche salvo è l’amor suo”; ciekawam, co Tobie, kochany Starosto?

    Wczoraj przelatywałam koło biblioteki; na regale z książkami do oddania znalazłam Wierzyńskiego „Wiersze wybrane”, wydanie PIW 1979. Ze zbiorów prywatnych , opatrzone ekslibrisem. Świat się kończy.

  8. Oho! Urodziny trwają w najlepsze, jak widzę!- budujące i rzadkie zjawisko!

    Dzięki, moje kochane i wzruszające!
    Bóg Wam zapłać za wszystkie dobre myśli!

  9. Droga Kochana Pani Małgorzato,
    dziękuję za pokrzepienie w trudnych chwilach, za nadzieję i za wymagania, którym próbuję sprostać (to wszystko i wiele więcej otrzymałam w Pani książkach, felietonach a także tu, pod regałem). Niech Pani będzie zdrowa i szczęśliwa. Jest nam Pani tak bardzo potrzebna.

  10. Pani Malgosiu ,jeszcze ode mnie spoznione ,ale naprawde szczere zyczenia urodzinowe.Zdrowia przede wszystkim i nieustajacej pogody ducha.Pozdrawiam rowniez zza lady:-)

  11. Józefino, oj tak ;) i ta nagłość nawracajacych wspomnień tym większa mocą nas opanowuje, że jest wlaśnie tak niespodziewana! Ze możesz, zatopiona w przeżywaniu minionych chwil, zapomnieć wysiąść ze wspomnianego tramwaju, na przykład;) albo nagle zauważyć, że drugi łyk herbaty jest całkiem zimny (pierwszy był goracy) :-)

  12. Nie zdążyłam- przepraszam.
    Kochana pani Małgorzato, życzę pani poczucia spełnienia, obdarowania, radosnego oczekiwania na ciąg dalszy i żeby ciało nadążało za młodym duchem DUA.

  13. Pani Małgosiu Kochana – dzień pani urodzin tu – za Wielką Wodą – jeszcze trwa, przychodzę więc z serdecznymi życzeniami, aby spełniły się wszystkie marzenia i zamierzenia – te pisarskie, malarskie, czytelnicze, orgodnicze, osobiste i zawodowe. Życzę siły, wytrwałości i entuzjazmu w pracy twórczej oraz błogosławieństwa, miłości i życzliwości w każdym dniu.

    P.S. Justyna w „Chucherku”? Cudownie!

  14. Wszystkiego dobrego, dużo radości i pomyślności … Urodzinowe życzenia niech się spełnią…

  15. I jaki to wyjątkowy kalejdoskop wrażeń ma w sobie każdy z nas! Zapach zza rogu ulicy ma moc przeniesienia nas o kilka lat wstecz do konkretnego obiadku u cioci, czyjś głos przypomni nam o dawnym znajomym, a kolor spódnicy pani mijającej nas w tramwaju przyniesie na tacy wspomnienie, które podobną barwą zostało okraszone. Miłe to momenty. Magiczne!
    Dobrej nocy!

  16. Kochana Autorko!
    Może jeszcze zdążę rzutem na taśmę (lub klawiaturę) przyłączyć się do chóru życzeń…? Błogosławionych dni – wszystkich – pochmurnych i słonecznych, pracowitych i spokojnych, letnich, zimowych, śnieżnych i deszczowych – pełnych miłości.

  17. O, Pani Małgorzato, na pyszną herbatę w wybornym towarzystwie nigdy nie jest za późno :) Dziękujemy! A Pustelnik jest wielbicielem herbat wiernym i wyrafinowanym; bynajmniej nie wstrzemięźliwym, o nie :)

    I już robię sobie ściągę z nazwą jabłuszka. Opisane tak kusząco, mniam!

  18. Dzięki DUA za pyszne torciki i mocną, a jakże herbatkę. Bardzo nam miło. Po szczęśliwym dniu życzymy dobrej nocy, niech się przyśnią silne goździki:)Tak bardzo miło być takim goździkiem. Całujemy i pozdrawiamy.

  19. Droga Ulubiona Autorko! Dziękuję za wszystkie wzruszenia przy lekturze, przesyłam najlepsze życzenia i ściskam urodzinowo!

  20. Dobromiło i Jane – ściskam Was i dziękuję za pamięć!

    Józefino – a to ci historia!
    Znam to poczucie swojskości: obrazy, muzyka, książki, wiersze, widoki a nawet zapachy! Wszystko to w człowieka zapada głęboko, zachwyca na zawsze i z nagła się przypomina.

  21. Herbatka wyborna! Popijając tak i zaznajamiając się bliżej z twórczością Kazimierza Sichulskiego, właśnie dokonałam odkrycia: oto obraz „Czarne jagnię”, dziwnie znajomy, przyciągnął mój wzrok. Zerkam, zerkam, i wiem! wiem, skąd to poczucie swojskości. Reprodukcja tego dzieła wisiała w starym domu moich dziadków, po którym dziś została już tylko pamięć. Jakie to zawsze tak samo zaskakujące: kiedy przeróżne elementy nagle znajdują swój wspólny trzon! A jak wspomnienia natychmiast szturmem zdobyły umysł, otwierając sobie jego bramy przy pomocy pięknego taranu: obrazu z dzieciństwa.

  22. Kochana Pani Małgosiu
    Proszę i ode mnie przyjąć najserdeczniejsze życzenia urodzinowe, wielu łask i błogosławieństwa Bożego na wszystkie Pani dni Życia :-)
    Ściskam –
    Dobromiła

  23. Z najgorętszym uściskami (jeśli można), najserdeczniejszymi życzeniami i podziękowaniami za wszystko, na ostatnią chwilę, wpada Jane.

  24. Artefakcie (wiad.pryw.)- Bóg zapłać za życzenia i ważną resztę!
    Co do części drugiej Twojego wpisu: no właśnie. A pomyśl, co za to trzeba oddać. Uuu, nigdy w życiu!

  25. Ach, Józefino, już spieszę z herbatką, świeżo zaparzoną. Torcik bardzo polecam, ten Adminki jest lepszy, bo lżejszy.

  26. Zgredziku (wiad.pryw.)- i owszem, zabawne!
    Że też Ci się chce po nocy dowcipy wymyślać…

  27. Ja poproszę tę herbatkę mocną (cóż tam, najwyżej stoczę bój z bezsennością!), i dojrzałam właśnie na stole ten czekoladowo-porzeczkowy tort, który mnie zaintrygował. Skubnę sobie, za pozwoleniem!
    I jeszcze dodam, że podziwiam twórczość kolanową KokoszaNel, a już zwłaszcza finalny „dziad stary” wywołał we mnie kaskadę radości!

  28. Klaudyno, bardzo Ci dziękuję za tyle dobrych słów i ściskam najgoręcej!
    Jak to miło być pożyteczną.

  29. A jeszcze coś ważnego i pilnego: rodzinie Jakuba Józefa Orlińskiego bardzo dziękuję za piękną niespodziankę: dziś poczta przyniosła album płytowy „Facce d’amore” z osiemnastoma wspaniałymi utworami (Cavalli, Boretti, Bononcini, Scarlatti, Handel, Orlandini, Predieri, Matteis, Conti, Hasse) w wykonaniu tego znakomitego a tak młodego artysty. Cieszę się bardzo, zwłaszcza że to album z autografem!
    Wielkie podziękowania, także dla śpiewaka. Duża radość!- i mnóstwo słuchania.

  30. Droga UKOCHANA Autorko,
    w dniu Pani okrąglutkich jak serdeczne uczucia Urodzin, składam z serca płynące życzenia! Cały dzień dziś pracowałam, biegałam tu i tam, ale nie zasnęłabym, nie złożywszy życzeń Najmilszej Pisarce. Dziękuję, Pani Małgosiu, za niewypowiedziany ogrom dobra, piękna i prawdy, którym bombarduje (!) nas Pani od lat w swoich książkach. To właśnie odczuwam w Dniu Pani Urodzin – wielką, wielką wdzięczność Bogu za to, że Pani jest, że jest Pani taka zdolna i że pracuje Pani uczciwie, aby ten talent wykorzystywać dla dobra bliźnich. Niech Pani Stwórca wynagrodzi po stokroć całe to dobro! Dziękuję i kocham Panią!

  31. Dzięki, Jolu, „Na Jowisza” już całkiem niedługo – pani z wydawnictwa Egmont zaraz nam przyśle całość wnętrza do oglądania (okładkę już znamy, super!) i do ewentualnych zmian w układzie ilustracji etc. Pisze nam, że to będzie piękna książka!
    A Chucherko – na spokojnie, ale z zapałem.
    Się napisze!

  32. Bożenko, przepadam za tym wierszem Wierzyńskiego.
    Czy dolać Wam herbatki, czy już za późno na taką mocną?
    Pustelnik na pewno wstrzemięźliwy – to może jabłuszko? Mam pyszne. Gatunek: Alva. Pachnące, bialutkie w środku, zielono-rumiane po wierzchu. Kupujemy jabłka całymi skrzynkami w pobliskiej miejscowości, od sadownika. Cena za kilogram świeżutkich: 1 zł. a jak jabłka wielkie, to 2 złote.

  33. Składam Pani, Najmilsza Autorko, serdeczne życzenia zdrowia, radości i żeby zawsze otaczała Panią miłość i dobroć.
    I żeby zawsze chciało się Pani pisać kolejne tomy mojej ukochanej sagi.
    Jola
    P.S. Czekam z utęsknieniem na „Na Jowisza” i „Chucherko”.

  34. Och, dziękuję, moje dobre, kochane dusze!
    Czy dzień był udany? Ach, po stokroć!
    A jak mi te akumulatorki sfatygowane naładował!

    Tak, tyle dobrych myśli do mnie dotarło, tyle serdeczności i TYLE mam znowu zapału do pracy!
    A jak jest zapał, to i sił przyrasta – widowiskowo!

    Bóg zapłać za wszystko!

  35. „Aby coś okazało się piękne,
    Stało się faktem i nie dało się cofnąć”

    Kazimierz Wierzyński
    z wiersza „Po co piszę”

    Różę najpiękniejszą, długą, purpurową ślemy, wraz z życzeniami spokojnego szczęścia, zdrowia, głębokiej satysfakcji i niewyczerpanej radości z tworzenia słowem i obrazem. Aby zawsze – dla Pani i Rodziny – „życie miało uśmiechnięte oblicze” :)
    Z podziękowaniami za piękny literacki świat, który stał się faktem –

  36. Pani Małgosiu,
    tyle dziś serdecznych słów, myśli, fluidów pofrunęło już do Pani, ale chciałabym i od siebie odrobinę życzeniową posłać! Przede wszystkim życzę zdrowia i dobra, żeby było tego tyle, by czerpać można wiadrami! Prócz tego niechże się Pani marzenia ładnie spełniają, niech praca zawsze wesoło wre, niech Sztuka zachwyca coraz to nowymi darami dotąd nieodkrytymi, a codzienność niech będzie przygodą największą i najmilszą! Mam nadzieję, że dzień ów był dla Pani po stokroć udany!
    I jeszcze pozwolę sobie spóźnialsko życzyć całej tutejszej gromadzie wszelkich pomyślności na Nowy Rok! Niech się 2020 sympatycznym koleżką dla Wszystkich okaże :)

  37. Kochanemu Młodoście życzymy nieustającej feerii pomysłów, zdrowia oraz pogody ducha.
    I pięknych okoliczności przyrody.
    Wręczamy bukiet frezji.

  38. „Czas ucieka,
    Słońce wschodzi,
    Noc przychodzi.
    Pozwól im przemijać,
    Bo miłość jest nad wszystkim.”

    Razem z Mareczkiem życzymy czasu wypełnionego miłością!

  39. Droga Pani Małgosiu, proszę przyjąć najlepsze życzenia także ode mnie. Zdrowia, uśmiechu i samych przyjemności z pisania. Pozdrawiam serdecznie :)

  40. Pani Małgosiu Kochana, ode mnie również proszę przyjąć bukiecik najcieplejszych myśli i najszczerszych życzeń na każdy dzień! Niech Pan Bóg darzy zdrowiem, niech nie zabraknie Pani miłości ukochanych Bliskich, ludzkiej życzliwości, pogody ducha. Spełnienia wszystkich marzeń, dobrych książek do czytania i dobrej muzyki do słuchania:) i niech praca zawsze cieszy i daje satysfakcję, by mogła Pani pisać, pisać, pisać jak najdłużej!!! Jest Pani pokrzepieniem naszych serc ❤

  41. Dziękuję, kochane MaryMeg i Wiolu!

    Sowo, poważnie? Czy żartujesz ze mnie? Bo już w tym pomieszaniu dzisiejszym nie łapię…
    Orzechowego – ile chcieć! Zajadaj. Naprawdę pyszny. Nie muszę dodawać, że orzechy wyłącznie włoskie, a kawa w kremie to neska rozpuszczalna.

  42. Kochana Pani Małgosiu! Wszelkiego Dobra na każdy dzień. Nieodmiennej radości z pisania, czytania, malowania! Z pokrzepiania tylu, tylu osób! A w licznych chwilach pomiędzy – równie radosnego, błogiego i rozkosznego pławienia się pośród pięknych owoców Życia. W zdrowiu oczywiście! :))

  43. Co ja na to? Proszę spróbować zagrać w Tajniaków kartami od Dixit. Ciekawe doświadczenie.

    Czy zostało jeszcze tortu orzechowego? To mój ulubiony…

    Krzysztofie, to ja poczekam jeszcze na Twoją recenzję po lekturze „Listów”. Mam jeszcze sporo zaległości czytelniczych.

  44. Wszelkiego dobra! – z podziękowaniem za to wielkie dobro, które od lat dziecięcych od Pani otrzymuję. I w którym aktualnie też się pławię, odświeżając sobie co poniektóre tomiki, jak zawsze z tymi pięknymi uczuciami wzruszeń i ciepła w sercu. Błogosławieństwa!

  45. Beato, ach, jakie piękne życzenia. Dziękuję!
    Miło chyba być goździkiem tego typu.:)
    Zapraszam całą rodzinę do tortu!
    Herbata oczywiście mocna, English Afternoon.

  46. Kochanemu Młodoście!
    Najlepsze życzenia- zdrowia, zdrowia, zdrowia i radości z tuczenia Chucherka
    oraz wielki bukiet fioletowych tulipanów i milion uścisków
    śle
    Biedronka.

  47. Dziękuję, miły Szkrabie, ale na szczęście nam, niepoważnym, nagrody Nobla nie przyznają z zasady. I to jest cudne. O ileż frustracji mniej! I jakież miłe poczucie zupełnej wolności.

    Kochane dziewczyny, Babciu Gąsko, Aniu G, Kris, Chesterko, i wszyscy w ogóle – wielki uścisk i podziękowanie!

    Dostawiam jeszcze torcik Adminki: czekoladowe ciasto, a na nim jogurtowo-śmietankowy krem inkrustowany porzeczkami, z żelatynową porzeczkową polewą (duuużo tego kremu!). Śliczny w całości i w przekroju!
    Proszę się częstować. Lekki, nie za słodki, orzeźwiający.

    Sowo, graliśmy całe popołudnie w Tajniaków. Obliczyliśmy z grubsza, że mamy w zestawie około 1200 kart z hasłami (obustronnych), w większości własnej produkcji. Co ty na to?

  48. Kochana DUA, w dniu pełnym życzeń, radości, kwiatów i wierszy na Twoją cześć, dołączam ogromny bukiet maleńkich, amarantowych goździków kwitnących nieprzerwanie od wiosny na naszym balkonowym parapecie. Bardzo ten bukiet pasuje do PANI , chociaż ma już swój czas jest nadal urodziwy, kwitnący, zachwycający innych , pełen świeżych pączków, gotowych rozkwitnąć w każdej chwili, mocny, zaprawiony zmiennymi warunkami, nie poddający się w ciężkich chwilach i cieszący swoją obecnością i wytrwałością. Tego wszystkiego życzymy na dalsze lata. Beata i Tomek z rodziną

  49. Pani Małgorzato, i ja się dołączam do życzeń. Zdrowia (aby kręgosłupek jak najmniej dawał o sobie znać), nieustannej pogody ducha, nowych zachwytów literackich, malarskich i muzycznych, satysfakcji z pracy i jak najwięcej Dobrych Ludzi wokół.

  50. Pani Małgosiu,
    W dniu urodzin życzę wszystkiego najlepszego,
    żeby się dobrze pisało i czytało, a ludzie wokół byli mili, uśmiechu, radości, powagi i olbrzymiego bukietu bardzo pachnących frezji.
    Ściskam gorąco i od serca
    Ania.g

  51. Kochanej Młodoście! Stosownie do tego nowego przydomku życzę, aby nam młodniała z każdym rokiem o rok właśnie.
    A co tam, życzyć można! Moc wzmacniających całusków!

  52. Kochana Pani Malgosiu, z okazji urodzin zycze Pani duzo zdrowia i jak najwiecej radosci kazdego dnia, wspanialych lektur i nieustajacej weny! Spokoju i wielu cudownych chwil z Bliskimi (bo niektorzy zapewne mieszkaja daleko). Dolaczam tradycyjnie wirtualny bukiet ciemnorozowej bugenwilli oraz migdalowe ciasteczka sardynskie :)

  53. Pyszny torcik! Orzechy i kawa to połączenie doskonałe. Cieszę się, że różyczka dotarła na czas. Ściskam urodzinowo ☺

  54. Kochany Młodosto, wszystkiego co w życiu najlepsze życzy Wójt Wiewiórka z rodziną.
    A dodatkowo:
    1.nowego odkrycia literackiego, takiego, żeby można długo czytać kolejne książki i odkrywać jak zmieniał się i dojrzewał autor/autorka ( wiem, że Starosta to uwielbia)
    2.pięknej i słonecznej pogody w lutym :)
    3. częstych odwiedzin wiadomego Syneczka
    4. wielu okazji do patrzenia na szczęście swoich dzieci oraz ich sukcesy ( widziałam zapowiedź nowej książki E.Kiereś, gratulacje!)
    5. chłodnego lata
    6. wielu genialnych pomysłów z „Chucherkiem” w roli głównej
    Uściski i serdeczności :)

  55. Wszystkiego najlepszego w dniu urodzin!
    I na każdy dzień.
    Ślemy najlepsze życzenia i najmocniejsze uściski.
    BiAS

  56. Kochana DUA,
    oby jak najdłużej nie czuła Pani ciężaru i powagi lat! Wierzę w to, że młody duch odmładza i ciało, a zatem odmładzania ciągłego życzę! Poza tym, to przecież jest fakt – ciągle młodsze pokolenia czerpią radość z Pani „historycznych” i współczesnych książek. Dużo kwiatów wokół, gorących serc i przychylności ludzkiej!

  57. Mniam, kompozycja rozkoszna, a czym (by) go DUA nasączyła jeśli wolno wiedzieć? :)
    Jakie to miłe, że Ulubiona Autorka bierze sobie moją poezję kolanową do serca.
    Popatrzcie, mamy nowy gatunek literacki, hehe :p

  58. Kochanej Autorce – najlepsze życzenia urodzinowe! Niech nam Pani żyje jak najdłużej, w dobrym zdrowiu!
    w dzisiejszym świecie tak bardzo potrzebujemy takich autorytetów jak Pani, DUA.

  59. Och, miły dzień, miły!
    Jakie śliczne, śliczne prezenty od rana. Aleksandro G. !!! Poczta przyniosła różę haftowaną przez Ciebie! Co za praca! Co za dokładność! Jaki talent! Oniemiałam z podziwu. I wdzięczności!
    Marto z Kostkiem i Idą, Marysiu., witam Was w wesołym naszym gronie. Miło, że wpadłyście!
    Częstuję wszystkich miłych gości tortem orzechowym (krem w nim jest kawowy, a wiśnie z konfitury).
    KokoszaNel, dziękuję za wierszyk i biorę go sobie do serca!
    Wszystkim kochanym ludziom dziękuję za pamięć i dobre myśli.

  60. I ja się dołączam. Błogosławieństwa Bożego na wszystkich ścieżkach oraz wielu niezwykłych i miłych sercu odkryć czytelniczych. Uch … jaki miły dzień dla DUA. Nie ma to jak urodziny wśród rodziny …

  61. Pani Małgorzato, życzę Pani wszystkiego co najlepsze z okazji urodzin. Zdrowia, sukcesów i radości życia! pozdrawiam serdecznie z Warszawy :):)

  62. Pani Małgorzato, wszystkiego najlepszego z okazji urodzin! Zdrowia, pogody ducha, weny i miłości w różnej postaci!

  63. Dzień dobry Miła Naszemu Sercu Autorko Dziś Świętująca !:)
    Ja już od dawna nie liczę ludziom lat, a czasu nie dzielę na kawałki. Dzień urodzin zaś służy mi do tego, aby podkreślić, jak ważną jest dla mnie dana osoba. Co czynię i dziś. Zdrowia, słońca w temperaturze umiarkowanej, rodzinnego ciepła i zanurzenia się w ogrodzie ciekawych książek życzy Piętaszek z rodzinką :)

  64. Błogosławieństwa i pokoju w sercu oraz w rodzinie i wszędzie naokoło.

    Asystował mi dzisiaj w manewrach holownik o nazwie „Elrend”, może to jakaś odmiana Erlenda? Cóż, z Orkadów do Norwegii niedaleko.
    Trafiłem niedawno w sieci na artykuł „Męskość zięcia w percepcji teścia – na podstawie książki Krystyna, córka Lavransa S. Undset”. Co prawda nie zgadzam się z Frommem, że miłość ojcowska jest warunkowa, ale artykuł całkiem ciekawy.

  65. Najlepsze życzenia urodzinowe!
    Zdrowia i czasu, czasu i zdrowia oraz kolejnych najświetniejszych pomysłów twórczych. I żeby się spełniło także to, czego sobie Pani sama życzy!
    Uśmiechy, uściski urodzinowe :)))) oraz wielkie bukiety kwiatów wszelakich, tak wielkie, że całe szczęście tylko wirtualne – nie zdołają zasłonić bukietów stojących na regałach! ;)

  66. Droga Autorko,

    błogosławieństwa, życzliwości ze strony bliźnich i spełniena najpiękniejszych marzeń.

  67. Z bukiecikiem ostróżek
    Padam nisko do nóżek
    By winszować dziś hucznie Młodoście.

    Życzyć wiele nie trzeba
    Los przychylił Ci nieba
    Więc zaśpiewam jak się da najprościej.

    Żyj nam sto lat lub więcej,
    My zaś na Twoje ręce
    Podziękowań składamy bez miary.

    Pisz, bo taka Twa rola
    Czyta Cię i przedszkolak
    Jego mama i nawet dziad stary!

  68. Pani Małgosiu, serdeczności urodzinowe: aby tak się ułożyło, żeby na wszystkie plany czasu starczyło- a przy tym i zdrówko służyło.
    :)))) i serduszkowe emotikonki

  69. Droga Ulubiona Autorko, przynoszę kwiatuszek pierwiosnka (zakwitła u nas na Boże Narodzenie jedna kępka i nadal trzyma się kwitnąco), z najlepszymi życzeniami. Niech zdrowie DUA dopisuje – do pisania, do czytania i wszelkiego działania. :-) Wszystkiego dobrego, pięknego i radosnego!

  70. Sowo droga, afrykańskich listów jeszcze nie znam (choć kupiłem je razem z tymi z Ameryki), bo pochodzą z roku 1890, a jam ci dopiero w 1883. Spodziewałbym się jednak lepszej nawet jakości, skoro pisarz dojrzalszy o kilkanaście lat. A przede mną jeszcze tylko dwie nowele i dobiję do Trylogii (pierwsze wydanie w 1884), już się na to cieszę. No, ale to wszystko dopiero po powrocie do domu.

  71. To ja śpieszę życząc samych dobrych dni z bukiecikiem kwiatów pomarańczy! Akurat nasze malutkie drzewko pomarańczowe rozkwitło i pachnie, ach, jak pachnie!

  72. Dzień dobry,
    DUA, co tam lata, byle w zdrowiu i uśmiechu. Wszystkiego co najlepsze, błogosławieństwa Bożego życzy monik.
    Wiersz chwyta za serce.

  73. Kochana pani Małgosiu! Życzę zdrowia, czasu na czytanie coraz to nowych książek i na podziwianie bujnych roślin w ogrodzie! A że „chodzi” za mną pewna piosenka to jeszcze zacytuję fragment: „szczęścia ile się da, miłości w bród, mądrych ludzi wokół”!!!
    Pozdrawiam i przytulam urodzinowo!
    Marta

  74. Na Wschodnim Wybrzeżu właśnie minęła północ…
    Najlepsze życzenia urodzinowe dla Najmilszego Młodosty!!
    Zdrowia przede wszystkim, bo jak ono jest, to nasza dzielna DUA wszystko inne zdobywa sama.
    Ale oczywiście tez – spokoju, miłości i przyjaźni, słońca i radości, oraz wszystkiego książkowego!!
    Ściskam serdecznie i pozdrawiam urodzinowo, Sondelani.

  75. Bukietu książek, jak ładnie!
    Pięknego bukietu do przeczytania, a także do napisania, jeszcze piekniejszego! ;o)
    I oczywiście zdrowia, żeby się czytać i pisać dało!
    I czasu na zachwyty.

  76. O, jakie słuszne stwierdzenie.
    Dzięki, kochana Sowo!
    Dobranoc, przestań już pracować, mądra głowo, i wskakuj do łóżka!

  77. Młodość to stan ducha, hej, hej!

    Bożej opieki i łaski, zdrowia i pomyślności oraz bukietu książek życzymy Młodoście!

  78. Bo Ci co znają Józefa powagi wieku nie czują. A po co nam powaga wieku Droga Pani Malgosiu. ja nie odmawiam memu sercu żadnej radości!

  79. Wszystkiego najmilszego, zdrowia, radości, uśmiechu i miłości. Proszę przyjąć bukiet kolorowych fiołków. Ściskam serdecznie.

  80. Psianko, ja też się zawsze cieszę, kiedy u kogoś w bibliotece domowej wypatrzę moje ulubione tytuły. „Krystynę” zwłaszcza.

  81. Dziękuję, nocny Marku!:)
    Wolę już nie pamiętać o urodzinach, co roku ten sam kłopot: że coraz więcej tych latek, a ja całkiem nie czuję powagi wieku. Zaczynam wątpić, czy to w ogóle kiedyś nastąpi.

    Międzyczasie, „Bambolandia”? A to ci dopiero!
    Cieszę się!
    A „Srebrny dzwoneczek” Emilki ma już ciąg dalszy – dwie kolejne książki.

  82. Pani Małgosiu jak na nocnego Marka przystało śpieszę z życzeniami urodzinowymi. Zyczę zdrowia i to nie pusty slogan. Żyj nam 100 lat i pokrzepiaj serca Kochana.!

  83. tak, „Srebrny Dzwoneczek” jest wspaniały!
    ale najczęściej powtarzaną lekturą była u nas „Bambolandia”!
    ach, te Lochy w Zamku, Smoki, Błotniaki;
    to, co dzielni i odważni chłopcy lubią najbardziej!
    po którymś tam przeczytaniu Bambolandii, przez jakiś czas mówiliśmy w domu frazami z książki :)

  84. KokoszaNel, Justyna na pewno była w „Granicy” Nałkowskiej i w wierszach Franciszka Karpińskiego.

  85. Fluidy krążą ! A propos biblioteczek domowych, miałam dzisiaj okazję obejrzeć zgromadzony na Wydziale Teologicznym zbiór zaginionego ks. Grzywocza. Nie był ci on pełny, a zajmował 6 dużych regałów od podłogi do wysokiego sufitu, a w tym mnóstwo poezji !! Nie wiem jak to się mieściło w małym mieszkanku … No i najważniejsze – od razu wpadło mi w oko stare wydanie KRYSTYNY !!!

  86. Pawilon byłby dobrze ocieplony, stopień wilgotności stale kontrolowany. Oranżeria w wersji minimalistycznej – dwa drzewka pomarańczowe i kilka kwitnących zimą sukulentów. Wiem, wiem, nierealne, ale pomarzyć można.

    Krzysztofie, a czy „Listy z Afryki” są równie ciekawe, co te z podróży do Ameryki? Zastanawiałam się, czy nie kupić od razu obydwu książek.

  87. Skoro Justyna to może trzeba odświeżyć „Nad Niemnem”?
    W Vabank też był Justysia.
    Gdzie jeszcze?

  88. Ooo Międzyczasie! Mamy synów w podobnym wieku :) Kogucik przyznał się do czytania „Srebrnego Dzwoneczka” pod ławką. Lub nawet na ławce. O zgrozo. ;)

  89. Aha, tak też oceniłam, sądząc po zdjęciu i ostatnich wypowiedziach.
    Uroczy!
    Jest w wieku czytelników Emilii Kiereś, mojej osobistej.

  90. 8, Pani Małgosiu! w kwietniu będzie 9.
    czas pędzi jak wściekły.

    Madzia.Z zgadła! pozdrawiam Wszystkich serdecznie!
    Całą Starą Gwardię, oraz wszystkich Nowych :D

  91. Już zajrzałam. Och, jaki już duży, a jaki ładny!
    Międzyczasie, podczytałam już ostatnią część „Rozmów” i pół pierwszej. Cudo!
    Bardzo dziękuję, zagłębię się z przyjemnością.

  92. Międzyczasie, dziękuję za wiad.pryw. i linki – tak, nie ukażą się tu, ale ja je, na stronie administracyjnej, wszystkie mam.
    Zajrzę na pewno do „Rozmów z synem”- co za ładny pomysł!
    Ile on już ma lat?

  93. kolanowa, czyli tak jak widać: poezja wysokich lotów :)
    spisywana na kolanie :) i spontanie, (ale ze szczerego serca)

    o synku – już piszę, już.

  94. Cudnie! Czyli znamy imię tajemniczej, subtelnej bohaterki „Chucherka”. Justyna i Jędrzej? Pasuje idealnie!

  95. Gdy w odmętach tonę obłędu,
    Przełykając łzy grozy i wstrętu,
    Gdy me serce po rowach się tuła,
    Moja dusza chce znowu do DUA!

    :)) miłosna poezja kolanowa
    (uściski!)

  96. Właśnie to mnie znużyło, Mamo Isi.
    To nie jest książka dla praktycznych kobiet czynu.

    Morze Północne, Krzysztofie! – to przesyłam ciepłe myśli na rozgrzewkę.

    Tak, Piętasiu, wszystko na to wskazuje. „Niebawem” to może nieco na wyrost powiedziane. Przede mną jeszcze korekta „Na Jowisza” i szereg innych obowiazków.

  97. Kochany Starosto, a pamiętasz, dlaczego „Wiry” się Tobie nie spodobały? Na razie jedyne, co mnie ciut męczy to tasiemcowe, pseudofilozoficzne rozważania bohaterów.

  98. A tak się pałętam w różnych kierunkach po Morzu Północnym. Kartka faktycznie ode mnie, rzadką miałem okazję, by zejść na ląd.

  99. Dziękuję bardzo za miłe słowo DUA.
    Aha, a więc Justynę będziemy niebawem przytulać do serca :)

  100. Tym razem się wysłało.

    O, powinnam się domyślić, że czytałeś, Wilku Morski.
    A gdzież to teraz się znajdujesz? Na morzu?
    Chyba dostałam od Ciebie kartkę z Ameryki, podpisaną tylko:K.
    Dobrze się domyślam?
    Dzięki za pamięć!

  101. Hm, chyba się nie wysłało, akurat łączność siadła. To się powtórzę:

    DUA, Bradbury’ego czytałem, choć tak dawno temu, że to prawie nieprawda. Film, raczej średni, nawet nie udaje, że jest ekranizacją, przyznaje się tylko do inspiracji. To w sumie dobre wyjście dla tego typu produkcji.

    Mamo Isi, nie mam zdania, bo jeszcze nie czytałem, ale myśl przewodnia z góry mi się podoba.

  102. Dzień dobry, Justyna w „Chucherku”- spełniłoby się moje małe marzenie. Choć mam od kwietnia ogromną radość, bo moja osobista chrześniaczka ma na imię Łucja. Liczę po cichu, że kiedyś zarażę ją „Jeżycjadą”.

  103. Wilku Morski, żałuję, że najpierw nie sięgnąłeś po książkę. Znakomicie napisana! Adaptacje mocno ją spłycają.

  104. Artefakcie (wiad.pryw.) – nie wiedziałam i nie zauważyłam, że w „Zbrodni i karze” słońce wzeszło dwa razy w ciągu jednego dnia!
    Sprawdzę natychmiast, czy Dirac miał rację, czy też to tylko tzw. podpucha dla nieuważnych czytelników!

    Nawiasem mówiąc, kiedy pokazałam rodzinie projekt okładki do „Chucherka” i spytałam, jak ich zdaniem dziewczę ma na imię, usłyszałam, że na pewno Justyna.
    Widocznie tak już ma być!
    Dziękuję za pomoc w podjęciu decyzji.

  105. Możliwe, że już Wam o tym pisałam, ale przypomnę: w Warszawie przy Bibliotece na Koszykowej działa Schronisko Książek. Trafiają tam właśnie takie, które właściciele uznali za „nieniezbędne” do życia. Można je przygarnąć za darmo; lista jest aktualizowana co miesiąc. Złowiłam tym sposobem kilka świetnych tytułów (każdy egzemplarz jest opatrzony pieczątką z logo Schroniska, bardzo ładnym). Wybrane pozycje rezerwuje się mailowo i odbiera na Koszykowej. Można też oczywiście przynieść swoje niechciane książki. Zawsze to jakaś szansa na przedłużenie ich życia czy uratowanie od przemiału.

  106. Daje nam wielki
    pisarzy krąg
    całe zastępy nowych ksiąg,
    bez których życie traci sens
    choćby w kieszeni ostatni pens
    (a na talerzu tylko kęs).

    Drżyj etażerko!
    Kanapo – giń!
    Nowy regale – ty do mnie płyń!
    A ja obejmę cię bardzo czule
    Ksiąg mądrych dając szlachetną pulę.

  107. Kilka dni temu obejrzałem „Fahrenheit 451”, film z 2018. Nie tylko palą tam książki papierowe, jak u Bradbury’ego, ale niszczą też takie na nośnikach elektronicznych. Choć pewnie wymaga to wyższej temperatury. I co wtedy z tytułem?

  108. Nie na nasz klimat biblioteczki ogrodowe, Sowo. Window seat – jak najbardziej, ale na razie w sferze marzeń.

    Krzysztofie, no popatrz, nie przyszło mi do głowy Ciebie zapytać. I jakie masz zdanie nt.”Wirów”?

    Ciepło wciąż, że aż kusi, żeby zacząć roboty ogrodowe.

  109. „Wiry” czytałam we wczesnej młodości. Biblioteka miała przedwojenne wydania… hej, gdzie te czasy niemielenia!
    Nota bene, książka niezbyt mi się podobała. Ale przecież nie to było zamiarem autora, żeby się „Wiry” podobały licealistkom.

  110. Och, Krzysztofie! Orwell nam się kłania już od jakiegoś czasu. Ray Bradbury ze swoim Fahrenheitem także!

  111. Może jakimś rozwiązaniem byłoby postawienie w ogrodzie małego pawilonu na książki. Taka niewielka „świątynia dumania” – książki, oranżeria i window seat w secesyjnym oknie:). Co myślisz, mamo Isi?

  112. W każdym razie wniosek jest jeden: nie oddawać dobrych książek do bibliotek, bo przemielą.

    Jak widzę Sienkiewicz miał zupełnie takie samo zdanie o socjalistach i ich rządach, jak ja (i nie tylko).

    Długo szła ta Patrycja. Prawie tydzień. No ale jak by nie był priorytet, to by pewnie szła miesiąc. Dzięki za wiadomość, kochany Starosto, bom się już niepokoiła.

  113. Wyzbywają się dobrych, starych wydań PIW czy Czytelnika – a tam pracowali świetni redaktorzy i korektorzy. Teraz już takich mistrzów nie ma.

  114. Dopraszają się także od czytelników książek z dzieciństwa, by wzbogacić nowopowstałą filię na Dworcu Głównym.

  115. U nas też się wyzbyto „staroci”, a zaraz potem, w jednej z miejskich filii, utworzono Bibliotekę Ostatniego Egzemplarza, he, he.

  116. Sowo, otóż właśnie. Niezbędnych jest jakże wiele…

    Mamo Isi, nie mów mi. Mnie od takich wiadomości serce kołacze i ciśnienie się podnosi.
    Patrycja dotarła. Anthony Berkeley spakowany, czekam tylko, aż ktoś pojedzie do miasteczka, to go poproszę o wizytę na poczcie.

  117. Dzień dobry!
    Artefakcie (wiad.pryw.), a więc przyjąć musimy, że jest mała niekonsekwencja z tymi wydaniami. Ale, doprawdy, nigdy bym nie przypuściła, że czytelniczki będą aż tak dociekliwe! Brawo!
    Co do imienia Justyna: już parę razy miałam je na końcu pióra. Czas tę chęć zrealizować!
    Serdecznie pozdrawiam!

  118. W najbliższej mi bibliotece takich regałów weszłoby z dziesięć, bo to jedna z tych, co gromadzi tylko nowości.
    Sucha i ciepła piwniczka, to rzecz cenna – zazdroszczę. Moja nadaje się bardziej na uprawę pieczarek niż na bibliotekę. Książki kupuję wyłącznie takie, które uważam za niezbędne do życia, inne pożyczam. Ale i tak sporo jest tych niezbędnych…

  119. W ramach nadrabiania braków w wykształceniu chciałam przeczytać wreszcie „Wiry” Sienkiewicza, w której to książce autor poddaje socjalizm tak doszczętnej krytyce, że została na cały XX wiek zniknięta nawet z „Dzieł wszystkich” Sienkiewicza. Ponieważ nie mamy miejsca na nowe książki, próbowałam ją wypożyczyć. Bardzo miła pani bibliotekarka sprawdziła sytuację w necie i oznajmiła, że „Wirów” nie ma żadna biblioteka w Trójmieście. No to nie pozostało mi nic innego, jak ją kupić. Właśnie doszła.
    Dzieje się to po raz któryś i za każdym razem żadna biblioteka nie ma szukanej książki. Podług ostatniego rozporządzenia jakiegoś urzędowego bałwana wszystkie książki, które nie zostały wypożyczone w ciągu ostatnich dwóch lat, idą na przemiał. Scyzoryk otwiera się w kieszeni i znowu człowiek ma niechrześcijańskie myśli.

  120. O, za to jest mnóstwo innej, cudownej muzyki, a zwłaszcza pięknego śpiewu.
    Jeszcze raz dziękuję za niespodziankę, Kris!
    Uściski dla Gromadki.

  121. Kochana Pani Malgosiu, ciesze sie, ze przesylka wreszcie doszla! Zycze milej lektury :)

    Wspanialy ten tryptyk Sichulskiego (bardzo lubie jego malarstwo) i piekny wiersz Wolskiej, prosty i zarazem gleboki. We Wloszech nie ma takich ladnych koled jak w Polsce…

  122. Zośko kochana, ależ oczywiście. Byle mieć trochę ziemi pod ręką.

    Po bretońsku? Ależ już tego lata!

  123. Dobry wieczór, ja w swojej kolekcji mam „Małego Księcia ” w gwarze wielkopolskiej i czytałam z ogromną przyjemnością. Przede mną lektura po kaszubsku, już się nie mogę doczekać. Na półce stoi wciąż nieprzeczytany „Pan Tadeusz ” po kaszubsku. Nie wiem, czy zdołam przeczytać. W każdym razie, lubię gromadzić takie ciekawostki i potem dzielić się nimi z uczniami. Nawet jeśli pozostają tylko ciekawostką.

  124. Dziękuję za życzenia i odwzajemniam :)
    Fasolka z historią w tle. Ciekawe ile czasu potrzeba, żeby zrobić z nich smaczną fasolkę po bretońsku ;) Smacznego i na zdrowie.
    Sadzenie, obumieranie, wzrost i owocowanie. Dobry program na życie.
    Pozdrawiam ciepło.

  125. A właściwie!… co mi szkodzi, Artefakcie, szepnę Ci ufnie do uszka: Seneka „Myśli”, Wydawnictwo Literackie 1987, wybrał, przełożył i opracował Stanisław Stabryła.
    Miejsce pobytu wyświechtanego egzemplarza: regał w korytarzu, jedna z półek poświęconych antykowi.
    Otwieram oto ów egzemplarz na chybił-trafił i znajduję maksymę dnia:

    Ubicumque homo est, ibi beneficii locus est.

    Czyli:
    Gdzie człowiek, tam i okazja do wyświadczania dobrodziejstw.

  126. A przy okazji: Zośko droga, dziękuję za życzenia z ziarnami, które nie obumrą jeszcze tej zimy.
    Przechowam je w stanie letargu do wiosny.

    Najlepszego roku!

  127. Wolno zapytać, a odpowiedź znajdzie się w książce „Na Jowisza!- uzupełniam Jeżycjadę”, już w maju. Zamieściłam tam nie tylko opis perypetii tego dwujęzycznego egzemplarza, ale też wybrane z niego, niewykorzystane dotąd cytaty, a także zdjęcie tego mocno zużytego tomiku, który od lat do mnie należy i wiernie mi służy i w życiu, i przy pisaniu.:)
    Pozdrawiam z uśmiechem!

  128. À propos księgozbiorów i książek koniecznych do życia: czy wolno spytać które wydanie Seneki Tygrysek zabrał ze sobą w podróż do Torunia?

  129. Sowo, Regał Donatora. Podoba mi się. Niestety nie do zrealizowania w mojej bibliotece zapełnionej po brzegi ;) Biblioteka publiczna przedłużeniem tej domowej – to dobry trop! Pozdrawiam zza lady.

  130. Kris!!
    Bardzo dziękuję za niespodziankę – przybyła dzisiaj.
    „Mały ksiażę” w języku sardyńskim!
    Jak to brzmi?- spytacie.
    „Su Printzipeddu”- to tytuł.
    A oto pierwsze zdanie:
    „Candu tenemu ses annus apu biu, una borta, una magini grandiosa, in d-unu liburu mai ocasionaus de cristiany chi si narat ‚Storrias bivias’.”

    Bardzo ciekawe!

  131. O, Sowo!
    Wielki umysł w akcji, jak widzę.
    Ale sposób ten jest raczej skomplikowany. No i przede wszystkim – nie gwarantuje pełnej wolności.
    Mój system jest następujący: książki, które po przeczytaniu uznaję za niekonieczne do życia, oddaję z miejsca do biblioteki, bez żadnych zastrzeżeń. Z pozostałymi, do życia koniecznymi, nie lubię się rozstawać nawet na chwilę. Jeśli więc okazuje się, że już nie mam na nie miejsca, kupuję kolejny regał i pozbywam się na przykład stolika lub etażerki, a w skrajnych przypadkach – kanapy. I na to puste miejsce wstawiam regał. Wykorzystałam też każdy skrawek miejsca na korytarzach (regały na zamówienie, półeczki po sam sufit, niegłębokie, tylko na szerokość przeciętnej książki).
    Książki konieczne do życia, lecz nie w pierwszej kolejności (jak się okazało, należy do nich n.p. „Wojna i pokój” oraz „Doktor Faustus”) mieszkają na specjalnych regałach w piwnicy (suchej i ciepłej).
    Ustawianie książek w dwu rzędach nie wchodzi w grę. Muszę w każdej chwili wiedzieć, gdzie co stoi i jak to znaleźć. Przejrzystość, systematyka, ład i organizacja! Wszystko na swoim miejscu. Alfabetycznie i według działów.
    Książki to lubią i odpłacają szczerą wdzięcznością oraz współpracą.

  132. Tak, zgadzam się:) zastanawiam się, jak dużo ludzi poświęcilo im chwilę uwagi. Stały w pobliżu przystanku autobusowego.

  133. Mamo Isi, jest na YT taki filmik, w którym Umberto Eco udaje się do jednego ze swych regałów po potrzebną mu książkę („Biblioteche: Umberto Eco”). Po jego obejrzeniu stwierdziłam, że moje własne zbiory są śmiesznie małe. Mam jeszcze sporo luzów! A poważnie mówiąc, wobec podobnej sytuacji, co Twoja (książki pod sufit w dwóch rzędach i jeszcze po wierzchu), zaczęłam na serio rozważać, czy nie należałoby uznać, że pobliskie biblioteki miejskie, to niejako przedłużenie mojego prywatnego księgozbioru. A najlepiej byłoby mieć w bibliotece swój własny regał – po zakupie nowych pozycji, cedować je od razu na rzecz wybranej biblioteki, a w razie nagłej potrzeby odświeżenia pamięci, po prostu wypożyczyć je sobie. Z tzw. Regału Donatora pozostali czytelnicy mieliby prawo korzystać na normalnych zasadach, ale donator miałby pierwszeństwo. Należałoby jednak spisać z biblioteką umowę (najlepiej u notariusza), że bez zgody donatora lub jego spadkobierców bibliotekarze nie mogliby bezkarnie utylizować książek stojących na regale dziesięć lat i dłużej.

  134. Aaa, tak też myślałam. Dziękuję za wyjaśnienie, Mimi.
    Jak to dobrze, że powstają takie inicjatywy. Z Zofii Stryjeńskiej wszyscy powinniśmy być dumni, wspaniała artystka.

  135. Oj, chyba się nieprecyzyjne wyraziłam. To nie były reprodukcje w sensie ścisłym, tylko jakby przeniesione na plakat… Tak że kolejne obrazy umieszczono jakas komputerowa technika na niebieskim tle i umocowano na takich konstrukcjach, jakie maja plakaty reklamowe. Przepraszam za niescislosci :) ale i tak z przyjemnością je oglądałam;)

  136. Jakaz tu uczta literacka! Aż miło od książek, tytułów, poleceń… mmm ;) piękny wiersz i równie piękny obraz. Bardzo lubię malarstwo secesyjne :) w swoim czasie w Tarnowie była taka plenerowa wystawa reprodukcji obrazów Zofii Stryjenskiej. Idzie sobie człowiek aleją, idzie, i piękne dzieła podziwia;) wielka sztuka wyszła na ulice :)

  137. Bardzo piękne i zupełnie nieznane obrazy Sichulskiego ma Lwowska Galeria; miałam je szansę obejrzeć na wystawie w Sopocie parę lat temu. Trzymają je chyba w większości w magazynie, bo w internetowym katalogu wystawienniczym Galerii jw. nie ma tych rzeczy, które najbardziej mi się podobały. Załość serce ściska, bo przecież to wszystko nasze zbiory.

  138. Robert Graves – „Mity starożytnej Grecji”- widzę, że jest w Gandalfie, cena obniżona.
    Ale Krzysztof też dobrze radzi. Hawthorne, zresztą, jest ciekawszy dla dzieci.
    A ja od zawsze kocham „Heroje” Kingsleya (czyli „Heroes” – teraz, pod właściwie przełożonym tytułem „Herosi” wydał je Zysk).
    To dawne wydanie przetłumaczył w roku 1923 Wacław Berent – mocno młodopolski język. Ale i tak je lubiłam.

  139. Zgredzie, Mika Waltari „Egipcjanin Sinuhe”, Norman Mailer „starożytne wieczory”, Ursula LeGuin „Lawinia”.

  140. Skoro o wspomnieniach. Przeczytałem właśnie w Karcie fragmenty „Dziejów człowieka piszącego” Kazimierza Orłosia i wydaje się to być bardzo warte polecenia. Książkę miało wydać Wydawnictwo Literackie jesienią 2019, zapewne więc się ukazała.

  141. Też myślałem, że to Wyspiański, a jeżeli nie, to Stryjeńska.
    Bric-a-Brac – polecam!
    Zuziu, ja chyba jestem w stanie chociaż trochę go zrozumieć.

    Mam prośbę, czy Młodosta, alibo ktoś z Gości, pamięta wspominaną tu ponad 5 lat temu beletrystyczną książkę związaną jakoś z mitologią grecką (pismo nie wiem czyje, ale autor chyba angielski)? Potrzebujemy czegoś więcej, niż Parandowskiego i Ricka Riordana.
    Zresztą – jeśli by też było coś warte polecenia z mitologii egipskiej lub rzymskiej, to też się dopraszam.

  142. A ja sobie właśnie usiłuję przypomnieć, gdzie obie książki tkwią. Wszystkie książki mamy poupychane w dwóch rzędach i jeszcze obłożone od góry nowymi nabytkami. Ostatni raz porządek w książkach robiliśmy ćwierć wieku temu, jak został dodatkowo zainstalowany potężny, całościenny regał od sufitu do podłogi. Ponieważ nie mamy już jednak żadnej wolnej ściany sytuację oceniam jako beznadziejną.

  143. O więzach pokrewieństwa wiem, rzecz jasna, bo i mnie te książki się niezwykle podobają.
    Lubię też wiersze Obertyńskiej i Ostrowskiej (a dużo ich było w niegdysiejszych Wierszach Porannych).

  144. No tak, oczywiście – Kozak. Przecież to „h” w nazwisku!
    „Bric-a-brac” też polecam! (nie umiem tu wstawić francuskich znaków diakrytycznych). A i poezję Maryli Wolskiej.
    A propos ciekawostek kulturoznawczych: We Francji w dzień Epiphanie je się okrągłe ciasto, w którym jest schowana figurka zwana „feve” (czyli bób). Komu przypadnie kawałek z „feve”, ten dostaje złotą koronę na głowę.
    Pamiętam z dzieciństwa przebierane przyjęcie dziecięce, na którym można było znaleźć skarb w pączku. Nie wiem, z jakiej to było okazji, ale może na Trzech Króli, a może na Ostatki? Byłam przebrana za motylka.

  145. A obie wymienione książki stoją tuż obok siebie na regale ze wspomnieniami, dziennikami oraz listami, a w dodatku obie poleciła mi ta sama przyjaciółka!!!
    Zlewają mi się w jedność.

  146. A właśnie miałam sama skorygować. Pomyliły mi się dwie ulubione książki. Halina Ostrowska-Grabska to córka Bronisławy Ostrowskiej, poetki.
    Fluid, Madziu1

  147. Maleńka korekta:
    „Bric a brac” – Halina Ostrowska-Grabska
    A książka Maryli Wolskiej i Beaty Obertyńskiej to po prostu „Wspomnienia”.
    Obie przeczytałam dzięki Pani.

    Też mnie wzrusza ta polska kolęda. I ta niezachwiana pewność – czy lepiej: wiara? – że prędzej świat się odstanie…
    Śliczny wiersz!

  148. Dzień dobry, Zuziu!
    No, tak się artyście namalowało. Zmartwiony i stary, a może i chory?

  149. Właśnie tak, Beatuszko!
    Lubię Marylę Wolską (matkę Beaty Obertyńskiej).
    Polecam książkę matki i córki – „Bric-à-brac”. Nadzwyczaj ciekawe i urocze wspomnienia.

  150. Och, prawda!
    Właśnie mnie bardzo wzruszyła polska kolęda, która została przy Dziecku i odbiec nie zdoła.
    Lubię polskie kolędy, są takie czułe.

  151. Kultura Hucułów – tym można się zachwycić! Wystarczy poczytać Vincenza i już człowiek zarażony!
    Dobrze wyczułam Wernyhorę – on ci z Litwy, czyż nie?

  152. Dzień dobry, kiedy oglądałam wczoraj wieczorem obraz, też przyszło mi do głowy, że słowiańscy królowie symbolizują Czecha, Lecha i Rusa. Dobrego świętowania

  153. Asiu, nie dałabym rady w tym roku z Galerią – mam mnóstwo pracy! Czasu brak, czasu brak…

  154. Kochana Pani Małgorzato, w tym roku chyba nie ma Galerii Piernika? Podglądałam w ostatnich dniach, czy nie ma gdzieś adresu do przesyłania zdjęć…
    Serdecznie pozdrawiam i dziękuję za obdarowanie nas Borejkowszczyzną !

  155. Rozmarynie, fluid: myślałam, że to dzieło Wyspiańskiego.
    We Włoszech w noc przed Objawieniem wpada do dzieci (dość dosłownie- przez komin) wiedźma- Befana i zostawia wypełnione upominkami skarpety. Mareczek zachwycony, chociaż dostał też dwa kawałki „węgla”. To z ciekawostek kulturoznawczych.
    A na koniec dodam cytat ze świętego Jana Chryzostoma: „Mędrcy nie wyruszyli w drogę dlatego, że zobaczyli gwiazdę; ujrzeli ją, bo wyruszyli w drogę”.
    Dobrego dalszego wędrowania, w poszukiwaniu tego, co najważniejsze.

  156. Rozmarynie, część pierwszą Twojego wpisu traktuję jako prywatną, prawda, że słusznie?
    To był rocznik „Bluszczu”. I tak, przydał się wielce.

    Trzej królowie u Sichulskiego symbolizują Polskę, Litwę (ten starzec w wieńcu) i Ruś.
    Najpiękniejsze obrazy tego malarza przedstawiają Hucułów. Był zafascynowany ich kulturą, i nimi samymi.

  157. A, już widzę, to ten starzec podobny do Wernyhory, z rogiem (obfitości?), skłoniony en face, obok pięknego wołu.

  158. (…)
    Tryptyk Kazimierza Sichulskiego przepiękny. Wielbię secesję, a tu jeszcze te detale z kultury ludowej: hafty na sukmanach i na czapce „króla”, zapaska, korale i czepek Matki Boskiej. I sama Madonna to spracowana kobieta o smagłych dłoniach i stopach przywykłych do chodzenia boso. Śliczne. I wpisuje się w styl z początków XX wieku a la Wyspiański. Nie mogę tylko znaleźć trzeciego „króla”. Ktoś mi pomoże?

  159. Egzegeza utrzymuje, że ani trzech, ani króli, no, ale tradycja wie swoje.
    Był czas, kiedy uroczystość Epifanii miała w liturgii większą rangę od Bożego Narodzenia.
    Pięknego świętowania.

Możliwość komentowania jest wyłączona.