Święty Mikołaj

mikolaj

 

Istnieje wiele wizerunków tego ukochanego świętego. Dzisiaj spójrzmy na ten powyżej – pochodzi z ołtarza w kościele pod wezwaniem Świętego Stanisława w Bielsku-Białej.

(autorem fotografii jest Henryk Przondziono/ fotoGość)

 

Jak wiadomo, Święty Mikołaj z Miry (Azja Mniejsza), katolicki biskup żyjący w pierwszej połowie IV wieku, znany był z dobroci, ze sprawiedliwości i odwagi w obronie skrzywdzonych oraz słabych, a wreszcie – z wyjątkowej szczodrości wobec ludzi biednych.

Jedna z legend o biskupie Miry opowiada, jak uratował on przed karą śmierci trzech niesprawiedliwie uwięzionych oficerów. Trzy ubogie panny otrzymały od niego posagi. Inna legenda głosi, że biskup Mikołaj wyratował żeglarzy z morskiej katastrofy, a jeszcze inna – że ocalił całe miasto od głodu.

Faktem historycznym jest, że biskup odziedziczył wielki majątek i w całości rozdał go ubogim.

A najbardziej lubił ów święty obdarowywać dzieci!

Relikwie św. Mikołaja złożono w katedrze w Bari (we Włoszech).

Uczeni z Liverpool John Moores University zdecydowali się na zbadanie owych szczątków i rekonstrukcję twarzy biskupa Miry, z użyciem interaktywnej technologii 3D. Profesor Caroline Wilkinson wyjaśniła, że rekonstrukcja ta opiera się na całym materiale rzeczowym oraz historycznym, jaki okazał się dostępny. Portret komputerowy jest tak wierny – powiedziała – że uwzględnia nawet fakt, iż biskup miał złamany nos!

Tak powstał najbardziej pono realistyczny portret świętego Mikołaja. Demonstrując go 6 grudnia 2014 roku pani profesor Wilkinson podzieliła się swoją wielką radością – tym, że może z przekonaniem ukazać światu, jak rzeczywiście wyglądał biskup Miry.

(Wiadomość ta i portret pochodzą ze strony BBC News.)

 

CzAWamuW8AECaeJ

No cóż, dla naukowców rzecz jest niewątpliwie ekscytująca.

Ale my, zwykli ludzie – czy na pewno potrzebujemy takiego drobiazgowego realizmu? Czy koniecznie musimy wiedzieć, jak naprawdę wyglądał ulubiony święty wszystkich dzieci ?

Co do mnie, wolę raczej myśleć o tym, jaki NAPRAWDĘ BYŁ.

A o tym świadczą przecież uczynki człowieka  i pamięć o nich, a nie jego wygląd!

 

No, tak czy inaczej – cieszmy się jutrzejszym dniem (poczynając od północy, która wybije już  niebawem) i koniecznie bądźmy szczodrzy wobec wszystkich, którzy tego potrzebują, a którym pomóc możemy.

Co rzekłszy, pędzę szykować szczodre podaruneczki!

Miłego jutra życzy Wam –

Wasza

MM

 

 

115 przemyśleń nt. „Święty Mikołaj

  1. Ależ księżyc! Wspaniały duży i jasny. Jakoś spać nie można jak zaglada taki w okno dachowe. Dzis moj syn lat prawie osiem wszedl do kuchni i rzecze do mnie i do siostry: dziewczęta żądam herbaty! Zgadnijcie kogo cytował

  2. Chesterko, wielki podziw i pozdrowienia dla informatyka :) zawsze się wzruszam na wieść, że literatura poruszyła jakieś oporne dotąd serce, a tym razem jeszcze bardziej! Silny to musi być człowiek, który tyle przeszkód i trudności musiał każdego dnia pokonać, by dojść do tego, kim jest ;)

  3. Prowadzić korespondencje i konwersacje w kilku językach, mieć swój salon, strzelać, jeździć konno, znać się na hodowli drobiu i taką hodowlę prowadzić (w fin de siecle absolutny szał), tańczyć, pisać memuary i sama nie wiem, co tam jeszcze.

  4. Ano tak, po bliższym naświetleniu młodzieniec okazuje się doprawdy niczegowaty;)
    Dołączam zdecydowanie do pozdrowień.
    Nie da się ukryć, Chesterko, że moja pierwsza reakcja nań była typowo Józinkowa;)

  5. Ale to tylko do wyjścia za mąż dzieweczka musiała nic nie jadać, talię mieć jak osa, słodki uśmiech i miłe słowo dla każdego, a przy każdej dobrej okazji mdleć (jeżeli na podorędziu była kanapa). Zaraz po zamążpójściu miała umieć zarządzać majątkiem i dworem, rodzić i wychowywać zdrowe dzieci, być uroczą panią domu, przyjmować gości w ilościach hurtowych, zadbać o okoliczne sieroty i wdowy etc.

  6. A kto wie, mamo Isi, może ten XIX w dla niego, tylko, co on by tam robił jako informatyk? Ale myliłby się ten, kto uznałby tego uroczego młodzieńca za miągwę. Jako osoba z dziecięcym porażeniem mózgowym, dzięki skomplikowanej operacji – nie na wózku – jest samodzielny i twardo stąpa po ziemi, choć z mniejszą gracją niż inni. Bardzo wrażliwy na cierpienie innych potrafi walczyć o nich jak lew.
    Ostatnio wyraził chęć zerknięcia do Jeżycjady, a ja zacieram rączki i liczę, że na zerknięciu się nie skończy..

  7. Ostatnio mam w zwyczaju czytać przed snem po jednym wierszu pana Barańczaka i przyznać muszę, że rozgryźć potrafię co trzeci. Ale to tylko skłania do jeszcze większej uważności.

  8. Mamo Isi, ależ oczywiście, że były twarde i odpowiedzialne. W modzie było natomiast udawanie omdlewających kwiatuszków.

  9. Otz, co za miła uwaga.
    Mam nadzieję, że naprawdę osłodzę pomaturalnie: Ignaś z bratem Józeczkiem bardzo mi się udali.
    I Stefania także – po kilku podejściach znalazłam to, co trzeba, czyli podobieństwo do mojej wyobrażonej.
    Będę trzymała kciuki za Twoje powodzenie!

  10. Dzień dobry!
    Z radości wychodzę spod regału. „Na Jowisza!” na początku maja! Czyli jako idealna osłoda pomaturalna. Ha, nigdy nie myślałam, że nie będę mogła się doczekać matury ;) Literatura ma moc

    P. S. Kiedyś tu napisałam, że nie potrafię wyobrazić sobie Ignasia młodego – na ten portet czekam najbardziej. I na Stefanię, która obok Mili jest ulubioną.

  11. Powinien się cofnąć do początków XIX wieku, kiedy była moda na wrażliwych, zalewających się łzami mężczyzn.
    Usiłuję sobie przypomnieć jakiś list z epoki, ale czy kobiety ówczesne też tak miały, czy z braku laku były twarde i odpowiedzialne?

  12. Chesterko, bardzo proszę! Tekstu w tej książce co prawda niewiele, ale za to sama esencja, prawda? Nie dziwię się zupełnie wzruszeniu pana informatyka.

  13. Ow Jaś ma ten sam identyfikator, co Zgred, więc myślę, że to ktoś z domowych Zgreda, pod pseudonimem, albo i on sam się kamufluje.:)

  14. Zaprzyjaźniłam się ostatnio z młodym (26 lat), uduchowionym informatykiem, którego nawróciłam na czytanie książek (literatura piękna, rzecz jasna). Nie wiedziałam jednak, że tak głęboko przeżyje tę inicjację. Po przeczytaniu kilku stronic „Chłopca, kreta, lisa i konia” (dziękuję Casciolino za to odkrycie!) rozpłakał się i poprosił, żebym na jakiś czas zabrała od niego tę książkę, bo jej piękno za mocno porusza jego serce. Dawno tak się nie wzruszyłam.
    Na czytanie więc nigdy nie za późno.

  15. Kobieta piękna, światła, błyskotliwa, toż to nasza Magda! Wszystko pasuje, pomijając to, co Senior rodu pominął. Nie pasowało mu to zestawienie, i słusznie.

  16. Ach, rozumiem. Dziękuję za wyjaśnienie!
    Mnie się z Aspazja skojarzyła najpierw z „Paluszkamii A.” wg Idy;), potem z Miletem, potem z Peryklesem. O Ignacym nie pomyślałam.
    Czyta tak człowiek i czyta, a i tak mu w końcu coś umknie. A to guziczki, a to wzory do naśladowania.
    No nie wiem, czy Aspazji też by tak umykało! ;)

  17. Dokładnie Madziu. Nie gniewaj się za Aspazję (cytat był z pamięci).
    A na komplementy jak najbardziej zasługujesz !!

  18. Aluzja do Jeżycjady, Madziu. Błotowijek zapamiętał, że Ignacy B. nieustannie stawiał córkom Aspazję za wzór do naśladowania, z czego one potem żartowały. Nie bez racji zresztą: ukochana wielkiego Peryklesa, kobieta piękna, światła, inteligentna i błyskotliwa, była jednak zarazem – patrz: Plutarch, „Żywoty sławnych mężów” – właścicielką domu uciech. Ignacy B. przeoczył ten aspekt.

  19. Bardzo dziękuję i jest mi bardzo miło.
    Ale nie jestem pewna czy te komplementy są na pewno zasłużone.
    I dlaczego właściwie Aspazja? :)

  20. I ja pozdrawiam, Jesienna Ado!
    I dziękuję za miłą wiadomość!

    Zgredzie, wybacz, ale nie wiem.

  21. Wprawdzie zaczytuję się od kilku dni powieścią pt. Londyn Edwarda Rutherfurda, ale poczułam nieodpartą potrzebę zrobienia przerwy na Szóstą Klepką. Czas ku temu szalenie odpowiedni. Przy zapachu piernikowego ciasta świetnie się czyta, w kolejce czeka Pulpecja i jak co roku McDusia. Pozdrawiam ciepło.

  22. Zaproponowałbym małą zagadkę.
    O kim mowa?
    W młodości grał na trąbce.
    Był tak doskonałym pływakiem, że w Bułgarii uratował tonącą niemiecką turystkę.
    Był świetnym szachistą.
    Chodzi o jedną osobę, oczywiście.

  23. To musi być wspaniałe uczucie spotkać w realu taka pokrewna duszę:) niby pierwsze spotkanie, a jakby się znalo nawzajem od lat ;)

  24. Ach, zazdroszczę, Błotowijku!
    Co do Madzi Z.- pełna zgoda. Aspazja buty niech jej czyści.

  25. „Szósta klepka” – najmilsza memu sercu.
    A wtorek 10 grudnia świętowałam razem z MagdąZ. przy herbatce w Krośnie.
    Kochana Madzia – zdolna, utalentowana, piękna i urocza (Aspazja przy niej to wycieruch ;)
    A jakie pięknie szklane rzeźby mi pokazała, hoho! I świątecznie udekorowany Rynek.

  26. Jak to się dzieje, Wiolu? Ha! Sekret zawodowy.
    Powiem tylko, że dużo pracy się składa na tę lekkość.

  27. Też poświętowałam dziesiątego grudnia z Cesią i Hajduczkiem. Ależ ich lubię! Nie wiem, jak to się dzieje, że czytając Pani książki tak szybko znajduję się na ostatniej stronie?… Kłamczuchowy grudzień też już za mną. A dwie kolejne świąteczne zostawiam już na bliższe dni przed wigilią.

  28. Drugoplanowy bohater „Szóstej klepki”, Nutrio.

    Piętaszku, profilaktyka jest bardzo wskazana w ogóle, a już w tym szczególe (i w tej porze roku) zwłaszcza!

  29. Przepraszam, a czy to grzane winko z pysznymi dodatkami profilaktycznie spożyć też można ?

  30. Myśl niezła, ale nie mam pod ręką ingrediencji. Jutro. A póki co mówię ogólne dobranoc.
    Odchodzi rzężąc.

  31. Chociaż winka grzanego z korzeniami się napij, Mamo Isi. I z cytrynowym sokiem.

    Tak, Mimi M, dała nam nasza Maryś ładny prezencik mikołajowy.

  32. Bóg zapłać za dobre słowo, kochany Starosto.
    Dzieci z dziećmi za tydzień będą już w środku lata (Teneryfa) i tam na pewno wydobrzeją, ale co z nami – któż to wie? Też bym chciała dostać taką staroświecką receptę lekarską: zalecana dłuższa zmiana klimatu, a wieczorem co dzień befsztyczek z kieliszkiem wina. Ech, marzenia.

  33. Co racja, to racja, Mimi. Moje erupcje erudycji zawsze epatują skromnością i tym tajemniczym Je ne sais quoi – jak by powiedziała ciotka ordynata Michorowskiego.

    „Na Jowisza” w maju! Jest po co żyć – co podczas wirusówki, która powaliła pokotem całą rodzinę – czasami nie jest pewne.

  34. No więc Tolo zasłużył tylko na portrecik czarno-biały. Kolorowych doczekali się tylko bohaterowie „Kalamburki”, a i to nie wszyscy (pan Rudzik jest czarno-biały, jego syn też).
    Piętaszku, masz rację, tak właśnie było – też o tym wehikule myślałam, pisząc i rysując.
    Nawiasem mówiąc, wróciłyśmy właśnie ze spotkania z fantastycznymi dziewczynami z Egmontu – pokazano nam makietę „Na Jowisza!”- No, no! To ci będzie przebój! Piękna książka powstaje, mówię Wam!
    Termin wydania: jednak maj, ale za to jego pierwsze dni.

  35. Ja jednak myślę, że zrobiłaś to jedynie przez skromność, Mamo Isi:-)

    Uwielbiam Bobcia! Zwłaszcza scenę z wizyty rodziców Tola

  36. A Tolkam akurat ciekawa UA. Obaczym, czy choć trochę podobny do mojego wyobrażenia. I czy zasłużył na kolor, czy może tylko na czerń i biel :)
    Pomyślałam, że tworząc „Na Jowisza”, porusza się Pani jakby w wehikule czasu nurkując co i rusz w inną epokę modową. Musi to być ciekawe doświadczenie.

  37. Ach, Mimi, dziękuję! Też się sobą zachwyciłam, że potrafiłam, jakby nigdy nic zajrzeć do wiki pod hasło:języki indoeuropejskie;)

  38. Dzień dobry, Celestyno miła!
    Zawiadamiam, że w „Na Jowisza” znajdzie się portret Tolka oraz lekarza pogotowia, tego, co miał wiewiórcze ząbki.

  39. A u nas 10 grudzien jest piekny. Niebo przeczyste, slonce radosnie swieci. Po wczorajszej wichurze z ulewa ani sladu.

    Dzien dobry, Pani Malgorzato!

  40. Ja to mam po tatusiu, że nawet zimą chodzę w krótkim rękawku, więc takie szybciutkie wyjście na balkon mi nie zaszkodziło :)

    Zresztą mamy przecież nie chorują, prawda? A już mamy- nauczycielki to podwójnie są chronione :)

  41. Ale Ty, Puchałko, na pewno złapałaś przeziębienie! Kto to widział, w nocnej koszuli wychodzić nocą na balkon!

    Anette, dzięki za pamięć (ja nie pamiętałam, że to było 10 grudnia…)!

    Maryś, dzięki za cały ten trop – bardzo to piękne i ciekawe!

  42. Dzień dobry! Trochę spod regału… ilość pracy zawodowej i tej połączonej z wychowaniem dwójki małych dzieci, nie pozwalała ostatnio odzywać się częściej, ale próbuję nadrabiać.

    Mikołajki nabierają dla mnie teraz całkiem nowej magii, kiedy to ja skradam się w nocy, żeby zostawić prezenty w wyczyszczonych wcześniej butach. Chociaż moja Asia, bardzo przezornie, stwierdziła, że zostawimy je (te buty) na balkonie, żeby nam Święty nie nabrudził. W zamian dostał ciasteczka i mleko, a dla reniferów zostawiliśmy marchewkę :)

  43. Dziś jest moje nieoficjalne święto Jeżycjady. Bo przecież 10 grudnia 1975 o piątej rano na pewnym balkonie przy ul. Słowackiego w Poznaniu wszystko się zaczęło :)

  44. Zgredzie – na Służewiu:) Choć kto wie, może na Freta też?

    Tłumaczenie z bloga „A Clerk of Oxford”:
    ‚Saint Nicholas, God’s beloved,
    Build for us a fair bright house;
    At the birth, at the bier,
    Saint Nicholas, bring us safely there.’

    Zapomniałam dodać, że wykonanie Angelica Women’s Chamber Choir jest najbliższe temu roratniemu.

  45. Właśnie też mi się skojarzyło. W słowniku staroangielskim jest w postaci „drut”, bez zmiękczenia „th”. Języki indoeuropejskie stanowią praźródło zarówno dla celtyckiego, jak słowiańskiego.

  46. Ładne to „Sainte Nikolas, Godes Druth”…!
    A jak przetłumaczyć tę pieśń-wezwanie do Świetego Mikołaja?

  47. Zimowa? U nas ciepło, szaro i leje.
    O, a u Adelki wichura.
    Spokojnej nocy, miła Adelko!

  48. To ja dziękuję, Pani Małgorzato, za wiele inspiracji. Także do tego, by być optymistką :) Dobrej nocy. Spokojnej – choć wichura tłucze się po dachu i w kominie. Taki grudzień :)

  49. Mamo Isi, dziękuję w imieniu córki, która jeszcze jest w drodze.
    Adminiątko tez pojechało z rodzicami, żeby obejrzeć zbiory muzealne. Podobno świetne!

    Adelko, dobry wieczór. Jakie miłe słowa!
    Dziękuję za optymizm, jakże przydatny w taką niepogodę.

  50. Dziękuję Pani Małgorzato za ciekawą informację z BBC. Fascynujące są możliwości niektórych nowych technologii. Jak ciekawie musi być pracować z ich użyciem, zwłaszcza, gdy dochodzi się do takich rezultatów :) Wszystkim życzę dobrego nowego tygodnia w pracy/szkole/na uczelni. Bo każde zajęcie jest ważne i potrzebne i oby dawało nam zawsze radość. I innym :) Pozdrawiam w tę deszczową i nieco mroczną niedzielę (przynajmniej u mnie). Dobrze, że jest tyle spraw i rzeczy, które pomagają przetrwać najkrótsze dni :)

  51. Nagroda „Książka przyjazna dziecku” jest przyznawana przez Muzeum Zabawek w Kielcach co dwa lata (naprzemiennie z nagrodą „Zabawka przyjazna dziecku”). Jaki świetny pomysł! Gratulacje dla kochanej Adminki!
    Obejrzałam w necie muzeum i najbardziej spodobał mi się bocian na biegunach:)

  52. Ten serial oglądaliśmy z internetu – z serwisu CDA.
    Uściślę, że przebieg akcji jest nieco inny, niż w książce.
    Moim zdaniem – lepszy.

  53. Dzięki, Zgredziku.
    Popatrz, nawet nie wiedziałam o tym serialu, telewizora nie mając.

  54. Agato, dobry wieczór!
    Miło, że wpadłaś.
    Tarapaty – mam nadzieję – niezbyt dotkliwe?

  55. O, to ja tu przycupnę cicho i się zadomowię mimochodem… Tyle tu ciepła i dusz życzliwych… I potrwam w zachwycie i wdzięczności dla Autorki, której książki czytam tyle już lat i czytam…

  56. Gratulacje dla Adminki!
    A my akurat dziś widzieliśmy Kielce, oglądając ostatni, szósty odcinek serialu „Syzyfowe prace”.
    Lepszy niż książka!

  57. Serdeczne gratulacje dla Admineczki :)
    Książka prawdziwie przyjazna dziecku to skarb.

  58. Tomcio i Romcia absolutnie bezkonkurencyjni. I ten Mamert, który aż jęknął usłyszawszy, że mogą z Tosią zostać za chwilę obdarowani pieniążkami cioci Lili. Sabot Tomcia i sceniczny sopran Tosi. Pycha!

    Mimi, zachwycił mnie pomysł Twojej lokalnej biblioteki – słówko do-od ulubionej postaci z bajki.

    Ateno, jak pięknie napisałaś o tych upominkach – niematerialnych.
    I ja Ci ślę dobre myśli. Uśmiechem odpowiadam na uśmiech.
    I chyba tak jakoś jest, że gdy się tutaj gości, to takie dobre myśli same płyną, ogarniają nas wszystkich wzajem.
    Gabrysine ESD?

  59. A moja Admineczka pozdrawia Was z Kielc!
    Odebrała dzisiaj wyróżnienie dla „Złotej gwiazdki”- w konkursie „Książka przyjazna dziecku”!
    Jestem dumna z córki!

  60. Maryś – „Sainte Nikolas…” – piękna! Dziękuję, że się podzieliłaś z nami tym zachwytem :)

  61. Wielką schizmę wschodnią (1054) – między prawosławiem i rzymskim katolicyzmem – trudno nazwać popadnięciem w stan pogaństwa. I mimo napadów wojsk tureckich Wielkie Cesarstwo Bizantyjskie trzymało się jeszcze do 1543 roku. Natomiast procedura grabienia relikwii w XI- XII wieku jest udowodniona. Przecież wojska weneckie, które przybyły do Miry po kupcach z Bari burzyły mury, przekopywały grunt, a nawet torturowały strażników bazyliki św.Mikołaja, aby wydobyć od nich informację o miejscu przechowywania relikwii. W końcu znaleźli szczątki, które uznali za te św.Mikołaja i po krucjacie umieścili je w klasztorze na wyspie Lido.

  62. Dzień dobry, z samego rana nadrabiałam wczorajsze wpisy. Potem zerknęłam na stronę informacyjną. I już wiem, dlaczego chętniej zaszywam się pod regałem: tu po prostu jest to, czego potrzebuję. Nigdzie chyba nie znajdę tyle mądrego optymizmu, zaraźliwej nadziei i ujmującej życzliwości. Dobrej soboty życzę

  63. KrzysztO, a tak czytałam rysunki architektoniczne wraz ze współpracownikiem.
    Odgadywaliśmy, co autor miał na myśli. Rysunki są zwykle dobre, ale nie te, niestety.
    Ale moje myśli krążyły tym samym torem. Nawet rozmawialiśmy na ten temat przy tych rysunkach.
    Kolega z pracy jest Czechem.
    Okazuje się ze u nich tez przynosił rózgę. Bardzo mnie to ucieszyło.

  64. O tak! Scena z Tomciem i Romą w Mikolajki jest świetna. W ogóle „Kłamczucha” kojarzy mi się tak jakoś ze świętami i latem. Na raz.

  65. Proszę, jakie intetesujace! Chociaż chyba rzeczywiście i tak będę go sobie wyobrażać na swoj sposób! Eh, lubię Mikołajki.
    Odwołując się do Pani komentarza pod poprzednim postem, buciki naszykowałam obowiazkowo. I zostałam hojnie obdarowana.

  66. Cześć i czołem, Ulubieni!

    U warszawskich Dominikanów 6 grudnia śpiewa się piękną modlitwę w języku staroangielskim „Sainte Nikolas, Godes Druth” („Sainte Nicholaes godes druð”). Napisana w XII w. przez Godryka z Finchale. Można znaleźć na YT. Zawsze niecierpliwie na nią czekałam od pierwszych Rorat:)

  67. Ja również dziś sięgnęłam do „Kłamczuchy” i przypomniałam sobie jak to Mamerciątka szalały z radości, bo Święty Mikołaj je odwiedził. I jak cudnie obdarowały rodziców. Wspaniały opis!

  68. No to opowiem scenkę z mojego życia przychodnianego. Pełny autentyk. Z poniedziałku.
    Oczekując w kolejce do gabinetu lekarskiego (a opóźnienie było takie, że strach, bo pani doktor musiała nagle wyjść i nie było jej 35 minut), podczytywałam sobie smacznie „Kłamczuchę”. „Co pani czyta?” – zapytał jakiś pan. Pokazałam okładkę. „To dla młodzieży” – wyjaśniłam. „A, wiem, wiem” – stwierdził pan. Ja: „Odmładzam się w ten sposób”. Pan: „No ale przecież pani nie ma jeszcze nawet trzydziestu lat”.
    Miłe to było, ale nie wzięłam tego na serio (pan wyszedł z gabinetu zabiegowego, więc mógł być nieco oderwany od rzeczywistości).
    Dziś przeczytałam wpis Asi i pomyślałam, że jednak stanowczo coś jest z tym eliksirem młodości, panie tego. ;-)

  69. A tu jak zwykle cudowne nastroje.
    KrzysztO, tak plastycznie opisałeś swój wczorajszy wieczór. Po prostu widzę ten obrazek. Kadr z filmu.
    Ale ja się z Wami zżyłam…

    Ściskam DUA i wszystkich!

  70. Ciekawe, czy ci naukowcy byli w stanie odtworzyć wyraz oczu? ;)
    Bo te oczy na portrecie są wesołe, ciepłe i dobre.
    Miły to był i serdeczny człowiek. Tak z wyglądu i na pierwszy rzut oka.

  71. A to jesteśmy na tym samym etapie, Aleksandro :)
    U mnie też McDusia. (Lubię opis Pasterki).
    Z tym, że ja czytam powolutku – od września – od początku.

  72. Poważne źródła twierdzą, Mamo Isi, że relikwie świętego Mikołaja przeniesiono z Miry do Bari właśnie po to, by je chronić przed poganami.
    Ale kto to wie, jak było.

  73. Pamiętam te pierniki z Mikołajem w celofanie. Próbowałam je nawet jeść, ale były straszliwie twarde.
    Dziś jeden z moich pierwszoklasistów powiedział mi, że jego młodsza siostra zbudziła całą rodzinkę już o 4 rano, żeby oglądać prezenty. Musiało być jak u Mamerciątek :)
    Jeżycjadę w jubileuszowej wersji czytam sobie powolutku, od końca. Jestem na etapie Mc Dusi (Józef w roli Gwiazdora). Jeszcze tyle przede mną…
    Mikołajkowe pozdrowienia dla Wszystkich :)

  74. Dziękuję, Ateno. Świętym Mikołajem interesuję się, odkąd zobaczyłam w kościele w Mirze rozbite wieko pięknego, marmurowego sarkofagu rzeźbionego w rybią łuskę, gdzie Święty został złożony na wieczny spoczynek i skąd go ci kupcy z Bari po prostu gwizdnęli ówczesnym obyczajem, kiedy to relikwie świętych były łakomym kąskiem. Usprawiedliwiali się zresztą (ci kupcy), że jak by oni nie gwizdnęli, to weneccy kupcy już się czaili za winklem. Jakoś księstwo Bari od czasów królowej Bony marnie mi się kojarzy. Wenecja od czasów krucjaty dziecięcej zresztą też. Stado łobuzów, ot co.

  75. Słucham w kółko: Scipione il giovane, Act 1: „Finche salvo è l’amor suo” w wykonaniu Orlińskiego i nawet grypa nie jest mnie w stanie zdołować, chociaż zazwyczaj osiągała to bez trudu. Z tak doskonałymi tworami spodziewałam się spotkać raczej w niebie (o ile tam oczywiście dotrę).

  76. Właśnie o wspomnianej scenie z „Kkamczuchy” dzisiaj myślałam:-) nasza lokalna biblioteka wymyśliła miłe drobiazgi dla dzieci i rodziców z okazji Mikołajek;) A w ramach zbliżających się Świąt dzieci mogą napisać kartkę z zyczeniami do ulubionej postaci z bajki , a ona im odpisze:) z całego serca popieram takie akcje!!

    Miłego wieczoru wszystkim!

  77. Dziekuje za cieple mysli Kochana Moja (Nasza) DUA.
    Wlasnie bylam bardziej na zachodzie i dosalam prezent w postaci pieknego wschodu slonca, widzialam tez i przejezdzalam slynnym czerwonym mostem nad oceanem. Fluidy docieraja.
    Asiu dziekuje za zapachy. Moje pierniki sa piekne inaczej.
    Nutrio, teskno, ale tym razem tesknie za tutejszym domem. 4.5 godz samolotem i bede. :)
    Gio, tez lubie te scene,poczytam sobie jus dzisiaj,zabralam tylko wiadoma Ciotke ze soba.
    Pamietam pierniki w celofanie, ale nigdy ich nie jadlam.
    Mamo Isi ty zawsze masz ciekawe historie. :)

  78. Ateno, fluidy krążą nieustannie.
    Kiedy wczorajszego wieczoru siedziałem na ławeczce w mieście Nederland, Texas, w otoczeniu świątecznych dekoracji i reklam, to myślałem o tym, że w Polsce wszyscy już od dawna śpią, św.Mikołaj korzystając z tej sprzyjającej okoliczności podkłada prezenty, za to Ty także nie śpisz i pod tym samym niebem może czytasz akurat coś ciekawego.

  79. Gio, Piętaszku – dzięki wielkie!
    Scena, rzecz jasna, z życia wzięta. W dużej mierze.

  80. Racja, Gio. Mikołajki u Mamerciątek to jeden z najsmaczniejszych fragmentów Jeżycjady.
    Syn chyba zatęsknił za podobnym okresem w swoim życiu, bo właśnie bieży z Krakówka do domu po prezenciki od Świętego.
    Dziś w trójce radiowej króluje Jan Brzechwa, a pan Piotruś Fronczewski nadal po mistrzowsku czyta fragmenty „Pana Kleksa”:)

  81. Hejże, przecież wygląd dużo mówi o człowieku!
    Ja uważam, że biskup Mikołaj był pięknym człowiekiem. Rzecz jasna, nie w ten oczywisty, banalny sposób, jak mogliby się spodziewać ludzie małostkowi.
    Ateno, myślę, że coś jednak przyniesie. Może nie bezpośrednio, ale on o nikim nie zapomina. Oczywiście pod warunkiem, że byłaś grzecznym dzieckiem.
    Nie tęskno ci tam do kraju?

  82. Asiu, a cóż za miły komplement! Wielkie dzięki!
    Przyłączam się do Twoich ciepłych słów, przeznaczonych dla naszej kochanej Ateny. Co do ciepłych myśli – słałam je w stronę Chicago już po pierwszej w nocy (kiedy to pakowałam prezenciki).

  83. To pewnie Ariusz złamał mu nos, Mamo Isi, nie tylko szczękę. O, to byli waleczni mężczyźni. Masz rację, czasy się zmieniły.

  84. O, ja się spotkałam, ale w przeszłości.
    Takie pierniki (niedobre zresztą) sprzedawały prywatne sklepiki na Jeżycach!

  85. Drodzy księgowi
    W mojej pamięci tkwi takie wspomnienie z lat dziecięcych (80.) – piernikowych mikołajów z papierowym rysunkiem Św. Mikołaja i zapakowanych w celofan. Św. Mikołaja – nie Świętego Mikołaja w czerwonym ubranku – ale właśnie biskupa z pastorałem. Niestety nikt w rodzinie nie wymyślił , że taka nalepka/nakładka (tudzież w ogóle taki piernikowy produkt) może być unikatowa i żadna nam się nie zachowała . Od lat poszukuję takiego piernikowego Mikołaja. Może ktoś z Was spotkał się z takim Mikołajem ?

  86. Święty Mikołaj uczestniczył w Soborze w Nicei w 325 roku. Debatowano wówczas nad poglądami Ariusza negującego Boskość Chrystusa i istnienie Trójcy Świętej. Bluźnierstwa herezjarchy tak zdenerwowały świętego Mikołaja, że ów dał mu w twarz. W odpowiedzi Ariusz przydzwonił mu w zęby i złamał szczękę.
    Ech, gdzie te czasy.

  87. Był. Przyniósł „krem na zmarszczki” i ” Miedziany Listek „. Nie wiem czy krem będzie skuteczny ale książki Mamy i Córki to prawdziwe eliksiry młodości. Dziękuję :)

    Ateno, cieplutkie myśli i pozdrowienia. Otworzę szeroko okno, żeby zapach moich pierniczków uniósł się za Ocean. Mam nadzieję, że Twój piernikowy Mikołaj będzie równie udany jak zeszłoroczny :)

  88. Jak pieknie mikolajowo. wzruszylam sie Swietym, jak kazdego roku.
    Tak najwazniejsze jest niewidoczne dla oczu.
    Dobro w sercu a takze, milosc i szczodrosc.
    Najpiekniejszy rzeczowy upominek lezy u mnie na lozku, jest sfilcowanym zoltym i wiekowym juz misiem,
    kiedys juz byl tu pokazany w Galerii Rzeczy Ulubionych.
    Nie, najpiekniejszy lezy na honorowym miejscu w formie pewnej kolekcji. :)
    Upominki w formie dobrego serca, pomocy, cieplych mysli i fluidow dostaje kazdego dnia i zawsze jestem wdzieczna.
    Dzisiejszej nocy, nie przyjdzie do mnie Swiety Mikolaj z fizycznym podarunkiem, jestem daleko od domu, ale mnostwo cieplych mysli dostane na pewno.
    Poniekad je na was wymusze. ;)

Dodaj komentarz