Japońska powściągliwość

watanabe seitei (1851-1918) Moorhen in the rice

 

Wannatabe Seitei   (1851-1918)      –      Pardwa w ryżu

 

Cyranka

Patrzy, jakby mówiła:

„Byłam na dnie”.

Joso (1661-1704)

 

 

Liście

Padają na kamień

Koło wody.

Joso

 

Konik polny

Gra

W rękawie stracha na wróble.

 

Dama Shigetsu (17 wiek)

 

 

wybór z:  Czesław Miłosz – Haiku – Kraków 1992, Biblioteka „NaGłosu”, Wydawnictwo m

87 przemyśleń nt. „Japońska powściągliwość

  1. Wicher huczy mi nad głową, a ja kładę się spać. Bardzo lubię takie momenty.
    Nie podzielę się doświadczeniem na temat pogryzionych okładek, bo nie mam psów. Ale jako strachliwa pieciolatka lubiłam zjadać trawkę zaraz przy korzeniach. Wtedy mi smakowała…

  2. Magpie, odzywam się, żeby podziękować! Bardzo to są miłe słowa i dające napęd do dalszej pracy :)
    Anette dziękuję po raz wtóry!
    I oddalam się na paluszkach, żeby napełnić buty ustawione w rządku pod ścianą.
    Albo nie, jeszcze trochę poczekam, bo Adminiątko na pewno słyszy dziś więcej i wyraźniej niż zazwyczaj ;)

  3. Zgredziku, dzięki za wiad.pryw.

    Mamo Isi, Sowo, Zośko – ależ będzie nieustanne słuchanie Chopina, co?!

    Kasztanowłosa, jakże się cieszę! O, polub go, polub, cudownego!

  4. Aaa, przepraszam za błąd w komentarzu z wtorku. Oczywiście powinno być „używa”. Dopiero teraz to widzę.
    Swoją drogą, przepyszne są te historie o jedzeniu. Szczególnie ta o połykaniu monet. Ciekawam, co się z nimi późnej działo. Możliwe, że nadal spoczywają sobie spokojnie w żołądku tego biedaka, z tęsknotą wspominając czasy, gdy były Przedmiotami Wartościowymi i Szanowanymi. A może zeżarły je jednak soki trawienne. Podobno są strasznie mocne.
    Ja w dzieciństwie gryzłam wszystko, co tylko było pod ręką. Papier (fluid!), kredki czy nawet dłonie lalek Barbie (biedaczki… – ale myślę, że jakoś to przeżyły). Do dziś przy czytaniu muszę mieć coś w ustach. Choćby orzeszki.

  5. Na przyszłoroczny Konkurs Chopinowski przysłano ponad 500 zgłoszeń z 53 krajów, m.in. z Chin (ponad 100), Japonii (ponad 90) i Polski (ponad 60).

  6. Dobry wieczór!
    Wyłażę spod regału, by powiedzieć, że i ja jestem oczarowana „Miedzianym listkiem”! Zresztą wszystkie książki naszej Adminki uwielbiam. Czekam na kolejną z niecierpliwością. :-)
    A u nas pierwsza partia pierników już upieczona. Pojechała do przyjaciół, jako poprawiacz nastroju i kuracja obniżająca ciśnienie. :-) Zadziałało!
    W sobotę pieczemy następne, przyjeżdża bratanek męża. Zapowiada się miły weekend.
    A przepis mam bezproblemowy: ciasto musi leżeć w lodówce tylko dobę, a po upieczeniu pierniczki są od razu miękkie. Jak się pożrą, to zawszę można dorobić!
    Pozdrawiam Marta

  7. To są rozrywki z czasów, kiedy mogłam mieć ze cztery lata, albo i mniej. W dzisiejszych czasach, kiedy matki nie spuszczają dzieci z oka, nie do pomyślenia. Inna epoka.

  8. Proszę bardzo, Nutrio. Jeśli coś mi się jeszcze przypomni, to na pewno napiszę.

    Przeżywam właśnie ten etap w życiu, kiedy młody człowiek zaczyna się fascynować Mickiewiczem. Zaczęłam czytać „Dziady cz.3” (lektura) i nie mogę się przestać zachwycać. Po prostu gdy czytam, to czuję się wręcz jak Konrad w chwili przypływu natchnienia. Muszę koniecznie przeczytać całość, a nie tylko ten fragment. Niedługo święta, więc powinnam w końcu znaleźć trochę wolnego czasu.

    Jak tak się teraz zastanawiam, to ballady podobają mi się chyba jeszcze bardziej. Albo to jest tak, że najbardziej podoba mi się to, co czytam w danej chwili. To jest chyba najlepsze wytłumaczenie.

  9. Nie napisałam tutaj jeszcze, że jestem po lekturze „Miedzianego listka”! Admince na jej stronie www wyraziłam swój zachwyt a Pani Małgorzacie chciałam napisać, że ilustracje są przepiękne i wspaniale współgrają z tekstem. Ciemne, jesienne chmury, ogniście żółto-czerwone drzewa, magiczna ilustracja nocna (Tereska z psem i księżycem). Jestem oczarowana (to chyba najlepsze określenie)!

  10. Była to nie tyle powściągliwość, ile fizyczna niemożność połknięcia większych przedmiotów. Próbowaliśmy bowiem połknąć choćby dziesięciogroszówkę, ale nic z tego. A Rysiek połykał nawet pięćdziesięciogroszówki. I wtedy to po raz pierwszy poznaliśmy swoje ograniczenia. Ach, te tragedie dziecięce.

  11. Właśnie przed chwilą nasze burki wtroiły stojący od wieków dość wysoko na regale tytoń do fajek wodnych. Całe opakowanie. Żadną szlachetną powściągliwością nie zamierzają się wykazywać.

  12. No tak, ale nasze psy to są kundliszony pospolite schroniskowe, które ani be, ani me, podczas gdy psiapsio Wilka Morskiego to ni mniej, ni więcej tylko Cavalier King Charles Spaniel. Rasa kroczy przed nim i za nim, a każdy malarz z epoki czuł się zobowiązany psa namalować, ilekroć zabierał się za jakiś portret. Nic dziwnego, że zwierzątko wie, po jaką lekturę sięgnąć. W końcu podług autorytetów jest to rasa psów, należąca do IX grupy FCI psów ozdobnych i do towarzystwa.

  13. Nasz królik zjadł kiedyś około jedną trzecią okładki pożyczonego Harry’ego Pottera i trzeba było odkupić.

  14. Jako dziecię też jadałam rzeczy dziwne: papier, trawy, kredki czy ścianę (farby wapienne). Kolega z piaskownicy jadał monety. Bardzośmy go podziwiali. Ale zniczy – nigdy!

  15. Dzięki, Kasztanowłoso, zapowiada się ciekawie.
    No, dobrze… Coś jeszcze?
    [Odchodzi, zacierając ręce].

  16. Pani Małgosiu, na szczęście są jeszcze biblioteki. I koleżanki, które od czasu do czasu też coś dostają.
    Magdo, a to ciekawe! Opowiesz, jak wygląda w twojej wyobraźni?

  17. Tak przypuszczam – że będzie inna.
    Co do zawodu – wcale nie jestem pewna.
    Może będzie ładniejsza :)

  18. Wkład do znicza, mamo Isi! No, doprawdy, tego już za wiele!
    Madziu, to niestety teraz się zawiedziesz, jak sądzę. Bo na pewno okładka będzie inna!
    Miło mi, ze Ci się miło czyta kolekcję.:)

  19. Miło do Was wrócić. Tak tu przyjemnie, klimatycznie i ciepło. Doszły dwa piękne posty, wszyscy piszą o pierniczkach i wspaniale wieści! Gratuluję, pani Malgosiu. Już nie mogę się doczekać „Na Jowisza!”

    Nutrio, zabawne, że od razu rozpoznałam Cię jako Anonima. (A raczej Anonima jako Ciebie.) Po stylu. I to jeszcze zanim wspominałaś o czternastych urodzinach.

  20. Kasztanowłoso, o tak, lubię takie klimaty!
    A do tego najlepiej narrator z poczuciem humoru i wątek kryminalny w tle.
    Przyjrzę się temu bliżej – mimo braku wątku kryminalnego ;). Dzięki!

  21. Ale to była czterokilowa kula ciasta, a zniknęła jak sen jaki złoty.

    Czytam szalenie oszczędnie, a nawet – powiedziałabym – skąpię sobie Patrycje, ale i tak się kończą. Życie jest okrutne.

  22. Uprzytomniłam sobie właśnie, że myśląc o „Na Jowisza”, zawsze mam przed oczyma konkretną okładkę.
    Wygląda na to, że musiałam ją sobie mimochodem wymyślić, skoro nie mogłam jej widzieć.
    Jestem nieco zaskoczona. Taki rodzaj wizualizacji wcześniej mi się nigdy nie zdarzył.

    Docieram już do kresu lektury Jeżycjady w nowej odsłonie.
    Mam ochotę zacząć jeszcze raz ;)

  23. Krzysztofie, dałeś mi nadzieję, że nasze dwa psie rozbójniki nie są takie najgorsze. W końcu zjadły tylko (ostatnio) korkową boazerię w korytarzu, dwie obróżki, rękawiczkę ogrodową, opaskę na uszy, dwa koce, wkład do znicza i wykopały różę. Książek nie ruszają (póki co).

  24. Myślę Nutrio, że o ile nie czytałaś jeszcze, to Twojemu temperamentowi bardzo odpowiadałaby powieść Charlotte Brontë „Dziwne losy Jane Eyre” :).

  25. No, jest to jakieś wyróżnienie, Krzysztofie, jak by nie patrzeć.:)))

    Kasztanowłosa, szybko poszło, bo to nie powieść, nad którą trzeba myśleć miesiącami. A po wtóre – pracowałyśmy razem, córka-Emilia i ja.
    Co do okładki: pytałam o to wydawców (Egmont), powiedziano mi, ze i owszem, ale jeszcze nie teraz.

  26. „Złotą gwiadkę” wybrał nasz pies, aby wyciągnąć ją z półki i dokumentnie pogryźć. Wyraźnie mu się ta lektura podobała.

  27. Nutrio, być może to już czytałaś, ale jeśli nie, to poleciłabym Ci coś z Jane Austen. Odkryłam to dopiero podczas tegorocznych wakacji i zastanawiałam się, dlaczego nie sięgnęłam po to wcześniej, skoro tyle osób to polecało. Jesteś, co prawda, trochę młodsza, ale myślę, że o ile lubisz takie klimaty (XIX-wieczna Anglia, długie suknie, bale, ścisłe zasady zachowania w towarzystwie i skomplikowane wątki miłosne), to powinno Ci się spodobać. Na Twoim miejscu wybierałabym pomiędzy „Dumą i uprzedzeniem” a „Rozważną i romantyczną”. Myślę, że na początek mogłoby być. Nie wiem, czy Ci się spodoba, ale tak mi wpadło do głowy, więc piszę.

    Na Jowisza, już koniec? Szybko poszło. Czy wiadomo kiedy będziemy mogli zobaczyć okładkę? Jestem bardzo ciekawa.

  28. Wyszła nowa płyta Orlińskiego „Facce d’amore”. Jest na You Tube. Przepiękna.

    Dzisiaj poszły ostatki ciasta piernikowego. Jutro zagniatam następne.

    Cieszę się na „Na Jowisza”! Ach, jak się cieszę.

  29. Anette, dziękuję. Duża to ulga, rzeczywiście. Nareszcie gotowe!
    Tak, korekty jeszcze będą, będzie z tym sporo zachodu, układania, organizowania, bo materiał ilustracyjny jest ogromny. Ale najważniejsze, czyli praca twórcza – skończone!
    Co do portretu – nie wiem, czy wydawca pozwoli. Jeśli tak – pokażę, oczywiście1

  30. Ponoć o fascynującym i tajemniczym rozwoju dziecka wiemy tak mało, że łatwiej nam badać szympansiątka i na podstawie ich zachowań wyciągać wnioski, jak to się wszystko w mózgu odbywa. Sama twierdzę, że każda matka posiada tę wiedzę bez tytułów i badań, a właściwie dzięki codziennym, niestrudzonym badaniom.

  31. Pani Małgorzato – gratuluję zakończenia procesu twórczego! Teraz pewnie jeszcze jakaś korekta, redakcja i gotowe! A będziemy mieć możliwość zobaczenia jeszcze jakiegoś portretu?

  32. „Miedziany listek”, czytam sobie „Miedziany listek”! W końcu : ) Nawet jak nie ma czasu, to na takie książki się znajdzie. Wyjęłam też z półki „Złotą gwiazdkę”, szykuje się do wzięcia do szkoły. A „Noelka” już zapakowana w prezencie. Nie ma jak grudzień z Ulubionymi!

  33. Pani Małgosiu, oczywiście wiem o tym.
    Ale zazwyczaj nie mam pieniędzy na kupowanie książek, a teraz zbliża się jedyny okres w roku, w którym mogę je dostać. Dlatego chciałam poznać te najlepsze.

  34. Dzień dobry!- Cha, cha, cha, hura, skończyłam rysowanie!
    Wszystkie obrazki do „Na Jowisza” zrobione!
    Teraz już z górki.

    Mimi, Justyno, co za śmieszne gadki wstawiają te dziatki!

    Nutrio, ruszaj do czytania wstecz, to jest – zajrzyj do komentarzy pod poprzednimi wpisami. Przecież my tu wszyscy głównie polecamy sobie najlepsze rzeczy do czytania! Jest w czym wybierać.
    Ale osobiście polecam Ci poszukiwania własne – te są najprzyjemniejsze.

  35. Dobry wieczór, logika dzieci jest wprost zaskakująca. Mój bratanek (też dwuipółletni, kiedy dowiedział się od babci, że pokrzywa jest zdrowa na włosy, zapytał: „A na co jest chora?”. Uwielbiam z nim rozmawiać, choć nieraz nie nadążam za jego tokiem myślenia.

  36. Zdecydowanie! Obserwowanie rozwoju mowy dziecka to czysta radość!
    Moja dwuipółlatka ostatnio zmiazdzyla mnie swoją żelazną logika, gdy, obciążona zakupami, niosłam ją na rękach nieco niestabilnie. Mianowicie powiedziała bardzo dobitnie: „Jak ci spadam, to mnie podnieś!” :-)

  37. O, znam takie przypadki!
    Nasz kuzyn (obecnie dwuipółletni) sklecił kiedyś słowo „gubala” i oczywiście nikt nie mógl dociec, co ono oznacza (nazywał on nim wszystko i wszystkich). Obecnie, kiedy jego zasób słownictwa powiększył się znacząco, urzywa go jako określenia ludzi wywierających na nim nieprzyjemne wrażenie.
    Księgowi kochani, poważnie – polećcie mi coś do czytania!

  38. Pełna zgoda – przy malowaniu i rysowaniu słuchowiska odpadają. Dopuszczalna jest tylko muzyka. Natomiast przy czynnościach typu szydełkowanie, szycie , haftowanie odnawianie starych mebli itp. to idealne rozwiązanie.

    I u nas dzisiaj pierniczki :)

  39. Dzień dobry!
    Nutrio, „deńda” to typowy słowotwór dziecięcy. Może oznaczać kilka rzeczy naraz. Nie wie się, co młody człowiek miał na myśli, a to dlatego, że jego zdolność artykułowania jest jeszcze niedoskonała.
    Swoją drogą, rozwój mowy u dziecka to jest zjawisko fascynujące. Sama kiedyś zobaczysz!

    Skończyłam wszystkie ilustracje! Teraz tylko narysuję kilkanaście przerywników i koniec roboty!

  40. O … Piętaszku podziwiam. Ja też mam zamiar zgłębić ale na razie tylko Marka Kochana, bo podobno napisał kilka bardzo dobrych sztuk, z którymi można się pogimnastykować zagadkowo :) odnośniki i cytaty różnorakie …
    Rozumiem DUA, że przy rysowaniu trzeba się skupić maksymalnie i nie ma miejsca na rozproszenia …

  41. Pani Małgosiu, czytałam ostatnio ,,Sprężynę” i nie daje mi spokoju jedna rzecz: cóż to, u licha, jest ,,Deńda”?
    Ooo! Hurra! Śnieg!!!

  42. Tego słuchowiska nie miałam przyjemności Psianko, ale w ogóle to zgłębiam ten temat bardzo intensywnie. Znalazłam wiele Sherloków i Agat Christie czy Thomasów Hardy. Wszystko ze złotego okresu słuchowisk radiowych, a więc od lat pięćdziesiątych po osiemdziesiąte. Paradoksalnie bowiem im trudniej, tym lepiej i wartościowej.

  43. Podobno może już w marcu, Anonimie.
    Nawiasem mówiąc, właśnie narysowałam przedostatni portrecik.
    Został mi do zrobienia jeden zaledwie!!!
    I potem tylko przerywniki.

    Psianko, niczego nie słuchałam, tylko rysowałam!

  44. Hejże Ludu Księgi, jakże dawno mnie tu nie było! (Nawet nie nadrobiłam jeszcze zaległości – tymczasem już dochodzą mnie plotki, jakoby Galerii Piernika miało w tym roku nie być – czy to prawda?!).
    Przywołały mnie tu interesy (i przysięgam, że zostanę na dłużej!!!). Zbliżają się Mikołajki i Święta, a, i jeszcze urodziny! – może podpowiecie mi, o czym powinnam wspomnieć najbliższej rodzinie i przyjaciołom? Mam oczywiście na myśli książkę. No, co ciekawego kupilibyście czternastolatce?
    Pani Małgosiu, na Jowisza!!! Szesć dni!!! Czterdzieści obrazków!!! Podziwiam!
    Ale zaraz, zaraz… Skoro tak, to kiedy zobaczymy ,,Na Jowisza!” w księgarniach?

  45. Bardzo spodobał mi się ostatnio teatr w „trójce” – słuchowisko „Wysocki” Marka Kochana, z mnóstwem odnośników do literatury. Czy DUA zna ? A Księgowi ?

  46. Kochani, wypatrzyłam właśnie piękną rzecz pod choinkę: „Jan Marcin Szancer ambasador wyobraźni” – album prac artysty wydany świeżo przez wydawnictwo G&P.

  47. Pieczenie pierniczków już w pierwszym tygodniu Adwentu jest zbyt wielką pokusą. My czekamy z tym niemal do ostatniej chwili.

  48. UWAGA! Tymczasem Akapit Press prosi, bym podała tu wiadomość przedświąteczną: do 15 grudnia wydawnictwo zbiera zamówienia na specjalne dedykacje.

    Propozycja ta dotyczy jedynie owego wytwornego pakietu 22 tomów Jeżycjady. Osoby, pragnące komuś zrobić z pakietu prezent pod choinkę, mogą zamówić także specjalną, osobistą, imienną dedykację – a ja ją wpiszę pismem starannym (z rysuneczkiem świątecznym).

    Bliższe informacje- na FB Akapit Press.

  49. Dzień dobry!
    U Adminki też pierniczkami pachnie. a ja jeszcze nie miałam czasu. tu też rzadziej zaglądam – mamy już ostatnie 6 dni na sfinalizowanie prac przy „Na Jowisza!”- hej, fajna książka będzie, mówię Wam!

  50. Milesale, ja też zaplanowałam w tym tygodniu pierniczki i też z dzieckiem ❤ bo mam taki przepis, który mówi, że pierniczki powinny lezakowac w szklanym sloju, a 3 tygodnie to ich najlepszy czas :) miłego pieczenia życzę! Ach, te zapachy cudowne!!!

  51. Dobry wieczór, DUA i Księgowi:-)
    Ucieszyły mnie piękne haiku i doskonale dobrany drzeworyt :) jak zgodnie się wzajemnie uzupełniają!
    Podziwiam w Japonczykach ich determinację w dążeniu do perfekcji, cierpliwość i wiarę w to, że wszystko ma swój sens i cel, a owoce ciężkiej pracy zawsze przyjdą w swoim czasie. Jakie to inne niż wieczny pośpiech cywilizacji zachodniej, niż pogon za pieniądzem, terminami… choć z drugiej strony, Japończycy są przecież najwiecej pracującym narodem na świecie! Jak to jest możliwe, że oni potrafią połączyć te pozornie przepaścią rozdzielone bieguny?

  52. Dobry wieczór, Milesale!
    Miło Cię tu ujrzeć, i to wraz z bliźniaczkami!
    Jak to dobrze, że będą dla nich mamusine pierniczki! Miłej zabawy!

  53. Koniec listopada, ach jak ja lubie len miesiac, zreszta lubie wszystkie miesiace bez wyjatku. W kazdym jest cos wspanialego.
    Serdecznosci sle do osoby, ktora pozdrawiala nas ze wzgledu na szkocka lokalizacje, przepraszam serdecznie, ze Nie pamietam kto to byl, z dziewczynkami pelne rece roboty.
    Juz przebieram nogami swiatecznie, pierwsze pierniczki beda i w ogole ‘wszystko pierwsze’.
    Wspaniale i podniosle jest uczestniczyc w odkrywaniu swiata przez mala istote, a co dopiero dwie i to tak juz pieknie zaznaczajace swa odrebnosc.
    Patrze na te moja wiadomosc i brak polskich znakow oczy kluje.
    Pokornie sie kajam i przepraszam za to.
    Po raz kolejny dziekuje za to miejsce – wyspe.. tak dobrze jest zagladac i grzeczna sie w cieple wzajemnej uprzejmosci, szacunku i wybornego humoru.
    Klaniam sie nisko.

  54. Smartfon się zbiesił najwyraźniej.
    Szkoda, ładnie działał do tej pory.
    Dziękuję za zasygnalizowanie problemu, Pani Małgosiu. Postaram się raczej wpisywać z laptopa jak teraz. Może pójdzie lepiej.

  55. To już szybko pójdzie, najgorsze za mną.

    Madziu, już drugi Twój wpis wyławiam ze spamu. Coś w Twoim komputerze nie podoba się Formularzowi.

  56. O, to potężna praca jeszcze przed Panią UA, ale i ogromna za. Wszystko z pewnością się pięknie uda. Czekam z utęsknieniem na kolejne cuda spod Pani ręki. Miłego dnia :).

  57. Uff! Do czterdziestu!!
    Cieszę się niezmiernie ze względu na Stefanię. Jestem jej bardzo ciekawa. ;)
    Miłej roboty!

  58. Dzień dobry, jaka ładna pogoda, prawda?

    Piętaszku drogi, dzięki. Znam ten film.

    Lecę do roboty. Korekta zrobiona, ale mam jeszcze sporo do narysowania (portrety barwne już namalowane, Gizela się udała za trzecim podejściem, a do Stefanii Majewskiej podchodziłam pięć razy – i wreszcie ją mam!). Jeszcze jakieś trzydzieści do czterdziestu portrecików i przerywników i koniec będzie.

  59. Proszę pozwolić DUA, że odbiegnę troszkę od tematu (a może nie…) i wyznam, iż obejrzałam właśnie w internecie film z cyklu „Wybitne postacie Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza” o Pani Bracie i bardzo się wzruszyłam. Wspaniale, że tak zupełnym przypadkiem się na niego natknęłam :). Życzę dobrej nocy.

  60. Pierwsze haiku o cyrance – przejmujące.
    Cudownie przeczytać słowa: „Wypuszczam nową książkę” :)

  61. Dobry wieczór:)
    Tymczasem zakupiłam wszystkie składniki i tak czy owak zamierzam jutro zrobić ciasto na pierniczki. Ach, jaki będzie zapach! :)

    Konik polny – cudny. Ale mnie też ujęło, nie wiedzieć czemu, to „jakby mówiła: ” Byłam na dnie”.

    Bardzo się cieszę, że praca nad „Na Jowisza” idzie pełną parą. To jest taka dobra wiadomość:)

  62. Japończycy potrafią odnaleźć ten najważniejszy szczegół;są wrażliwi na innych, a przy tym w ogóle się nie narzucają: w życiu chyba właśnie o to chodzi, aby dostrzegać wśród natłoku spraw tę najważniejszą – drugiego człowieka.

  63. Wydaje mi się, że to rysunek tuszami. Ale z japońskimi artystami to nigdy nie wiadomo, są niedoścignionymi mistrzami drzeworytu barwnego. Mistrzostwo to bierze się między innymi z ogromnej cierpliwości i niewiarygodnej precyzji.

  64. Rozumiem, tak zapytałam, bo będę robiła z koleżankami pierniczki :) Jaki piękny drzyworyt, przemyślane, subtelne linie mają w sobie ogromną siłę.

Dodaj komentarz