
Ohara Koson (1877-1945)
Dzięcioł na drzewie z czerwonym bluszczem – drzeworyt barwny
Kazimierz Wierzyński
PRELUDIUM
Przyleciały czaple, wyszły na mokradła,
Jesień się zbudziła, moja panna zbladła,
Powój mój niebieski, mój dom wśród powojów,
Ściany moje, sufit i okna pokojów.
Przyleciały ptaki koloru indygo,
Siadły na badylach, nad żółtą łodygą,
Kwilą coś do siebie, szemrzą coś do panny,
Tuje pachną z okna i chłód jest poranny.
Postoimy w mgle tej, popatrzymy jeszcze,
Ptaki stąd odlecą i przeminą deszcze,
Zwiąż węzełek z wiatru, napisz na suficie,
Że my przeczekamy ten smutek, jak życie.
( z tomu Korzec maku, Londyn 1951)








A co do japońskiej powściągliwości… chyba mam coś na ten temat. Chwileczkę.
Haniu, chyba nie dam rady z Galerią Piernika. Wypuszczamy nową książkę „Na Jowisza!” i nie wiem czy uporam się na czas z korektami etc.
Jeszcze dam znać.
Tak, tak, chyba bez klateczki się nie obejdzie. Tylko jak ją później wypuścić na wolność ? To może być trudne :)
Dzień dobry, nieśmiało chciałam zapytać, czy w tym roku będzie galeria piernika? Pozdrawiam Hania
Rozbawiła mnie japońska powściągliwość.
Och, ta wiewiórka wyskoczyła mi pod nogi zaraz po tym, jak Madzia przytoczyła fragment o wiewiórce z Iwaszkiewicza. Musiałam zrobić zdjęcie temu uśmiechowi Księgi. Niestety, nie wyszło bardzo szczególnie.
Pracowity listopad – skąd ja to znam! Ale lubię pracowite miesiące, bo przynoszą dobre owoce :).
Odnośnie bidnej papugi mówią, żeby próbować ją zwabić na parapet, wykładając tam różne papuzie smakołyki. Efekt warto wzmocnić odgłosem nawołującej , bawiącej się (zakładając , że to chłopak) przedstawicielki tego gatunku.
Może być.:)
To ja, kochany Starosto, z pytaniem praktycznym – obornik świeży, czy może być granulowany?
Sowo, Adminka dziś dopiero zajrzała do skrzynki administracyjnej, a tam przesyłka od Ciebie!
Z wiewiórką!
Wybacz spóźnione podziękowanie – byłyśmy przez listopad maksymalnie zapracowane.
Ale „Na Jowisza” skończyłyśmy, już jest w redakcji. Teraz kończę ilustracje.
Trzymam niezłe tempo!
Trollu, ano, ano, ogród pozera czas, to fakt.
U mnie róże już opatrzone na zimę, kopczyki usypane, a pod nimi porcyjki obornika.
Czas najwyższy, bo mają przyjść mrozy, jak czytam.
Przebóg, Psianko!
Skąd czerwona papuga w Twoich stronach?!
U mojej starszej córki zamieszkała na strychu kuna. Poszukali rady w internecie i nabyli specjalną zatrzaskiwaną klateczkę, do której kunę zwabili (na jedzonko), po czym wywieźli w las i wypuścili biedne stworzenie na wolność.
Może taka klateczka posłużyłaby i papudze?
A u mnie mało jesiennie za oknem – od kilku dni na łysych gałęziach jabłoni przysiada duża, czerwona papuga !! oraz drze się w nocy …
Może Księgowi mają jakiś pomysł jak by tu ją złapać, bo myślę, że mrozów raczej nie przeżyje.
Dzień dobry.Pozdrawiam jesiennie z listopadową melancholią.
Pani Małgorzato, bardzo spóźnione podziękowania za instrukcję odnośnie róż.W przyszłym roku przypilnuję głogów i mam nadzieję na cieszenie się kwitnieniem do późnej jesieni.Ciągle nie mam tyle czasu, ile bym chciała na ten mój ogród, ale i tak jest w listopadzie piękny, mimo że trochę dziki.
Dobrego dnia życzę wszystkim.
Miłej pracy życzę!
Serdecznie dziękuję za odpowiedź :)
Dobrą chwilę zastanawiałam się czy Wrepotyczka to na Ukrainie i dlaczego to właściwie ma być śmieszne… Uff chyba pora spać i umysł odświeżyć :))
Co je panda?
Panda je siłę.
Japońska powściągliwość.
Ma ascetyczną czerwoną plamkę na potylicy. Strzępy po czapeczce?
Umarlam! MaryMeg, perelki:-D
Dobry wieczór, Błotowijku!
Czy japońskie dzięcioły noszą czapeczki?
Co ma wspólnego łyżka z jesienią?
Je się nią.
♥♥
Dzięciołek gdzieś zgubił czerwoną czapeczkę.
ALeż humor mi poprawiliście! Nie przeczytałam jeszcze wszystkiego i chyba nie dam rady (obowiązki, obowiązki!!), ale owca, która przemoc wzięła, mizeria cicha i te wszelkie słowne humorki (Ateno!!) przecudne. Dziękuję za uśmiech. I pozdrawiam, czekając sobie na zamówiony wreszcie „Miedziany listek” (chciałam zamówić też czas na czytanie, nie było w ofercie, ech, ech).
Ach, ci dziennikarze! „Szargany obsesyjnymi wyrzutami sumienia” (to o Witkacym) – czy to nie uroczy przykład, jak mało ci biedacy czasu mają na myślenie?
Kapłani spowodowali zaćmienie słońca, aby oszukać i tak już ciemny lud.
Woły, gdy są stare, to ich tuczą i zabijają, natomiast chłop, gdy był stary, nie miał żadnej ulgi w pracy.
Plecaki znajdują się przy łóżkach, które żołnierze zabierają w czasie alarmu ze sobą.
Jeśli ktoś zostanie porażony prądem, należy go natychmiast wyciągnąć z kontaktu.
Nad Niemnem słychać było pranie kobiet.
MaryMeg, dzięki, uśmiałam się!
Piękna i bestia!
Jakiż ciekawy temat badań.
Już odpowiadam: moja córka dostała kiedyś w prezencie francuskie wydanie La Belle et la Bête, wydanie autoryzowane, z niezwykłymi ilustracjami, których autorem jest wspaniały Etienne Delassert (można je znaleźć w sieci)
Przetłumaczyłam baśń dla niej i bardzo mi się spodobała. Muszę poszukać tej książeczki, gdzieś ją mamy – jeśli to potrzebne, zrobię to przy okazji.
Tak, nawiązania do tej baśni, w tym akurat opracowaniu (Mme de Villeneuve), są celowe (zresztą, Przeszczep też ją czyta w oryginale;). Wtedy nie wiedziałam, że mało kto zna tę wersję.
Och, ten autor z wnętrzem!…!
Szanowna Autorko,
Nie wiem za bardzo, jak mogłabym skontaktować się z Panią w inny sposób, dlatego piszę tutaj.
Badam recepcję francuskiej baśni literackiej w polskiej literaturze dziecięcej i obecnie przygotowuję artykuł o różnych przedstawieniach postaci Bestii w utworach inspirowanych „Piękną i Bestią”, m.in. w „Córce Robrojka” Pani autorstwa. Moją uwagę zwróciła wyraźna inspiracja „Piękną i Bestią” pani de Villeneuve, widoczna choćby we wprowadzeniu motywu snów czy w sformułowaniach niektórych dialogów. Chciałabym zapytać, w jaki sposób zetknęła się Pani z tą pierwszą, mniej znaną (a w Polsce w zasadzie w ogóle nieznaną) wersją baśni? Nie wiem, czy odpowiedź będzie miała decydujący wpływ na moje badania, ale na pewno budzi moją wielką ciekawość.
KokoszaNel, Twoja przestroga okazała się słuszna – przepadłam wczoraj do późnej nocy!
Dziś wybrałam (z trudem!) kilka i dla Was:
W rodzinie Mostowiaków była wielka bieda, choć grzyby rosły na ścianie.
Ojciec wyjechał na wakacje, by dzieci miały świeże powietrze.
Zagłoba był podobny do niedźwiadka: przepadał szalenie za miodem.
Negliż to jest strój, który ma na sobie człowiek nieubrany.
Hajduczek kaprysił jak małe dziecko i wymuszał ustępstwa, zasłaniając piąstkami oczęta. Władał też znakomicie szablą i osobiście ćwiartował i patroszył nieprzyjaciół Rzeczypospolitej.
Tylko przez kobiety są wojny, dlatego gdyż kobiety przeważnie rodzą żołnierzy.
Bohater występuje w każdym ustępie.
W niektórych wypadkach NIE piszemy razem, np „niedźwiedź”.
Archeolodzy odkopali stare domostwo. Oczom ich ukazał się niesamowity obraz: szkielety siedziały przy stole i jadły obiad.
Uśmiechniętego popołudnia dla wszystkich! :)
Wołodyjowski i Ketling pojechali rozerwać się do Kamieńca.
Autor w tym wierszu ukazuje nam swoje wnętrze i mówi, że jest mu niedobrze.
Inteligencja w czasach „Wesela” jeździła na wieś, aby się rozerwać i znaleźć tam coś ciekawego, na przykład żonę.
„Nacudjo nasza!” mi się przypomniało.
Pękam ze śmiechu czytając Wasze wpisy!
„‚Tam, za miastem Wrepotyczka słychać pierwsze strzały”…
Rockandrollko, pozdrawiam Ciebie i dzieci!
Dzień dobry!
Długo myślałam co to ta wonsz buła :D
Na miłe rozpoczęcie dnia polecam film Suda the painting elephant.
Cuda, cuda na tym świecie i niech mi Kogucik nie tłumaczy, że nie da się nauczyć rysowania.
„borejkopodobni” – podoba mi się ten termin :)
Jeszcze parę humorków moich dzieciaków:
– Co nam OWCA przemoc wzięła…
– Piraci z karabinów
– Mizeria cicha (mizerna cicha)
Pani Małgosiu, u nas niestety pochmurno, a dziecięcy humor rozgrzewa jak żaden inny :D
Z humorem nie tyle z zeszytów, co humorem dziecięcym spotykam się na co dzień ucząc w przedszkolu. Oto kilka moich ulubionych humorków z przedszkola na osłodę dzisiejszego mroźnego i pochmurnego dnia:
-Dzieci o czym dziś pani opowiadała?
– O świetnej.
– O czym?
– O świetnej kanalizacji (o sygnalizacji świetlnej)
Dzieci śpiewają kolędę… „Dzisiaj w Betlejem wesoła nowina, że PANA czysta, że PANA czysta porodziła Syna”…
– Dzieciaki – mówię – nie PANA tylko PANNA…
– Proszę pani przecież śpiewamy „RZEPA na czysta…”
– Rzepa?
– No, taki owoc!
Z wycieczki:
– Poproszę lody z wysypką
– Konie mają siodło i sprzęgło… i proce (wodze)
Dziecięca ekonomia:
Jasiek dostał 10 zł od „wróżki zębuszki”. Zapytany na co przeznaczy pieniądze odpowiedział, że jak mu jeszcze wyrwą dwie górne dwójki to kupi sobie „małe lego” i że już się nie może się doczekać :)
Życzę wszystkim miłego dzionka i lecę do pracy, może dziś też coś śmiesznego moje dzieciaki powiedzą.
Muzyko, wonsz buła bardzo mi się podoba.
Dzień dobry wszystkim! U nas śliczne słonko, ciepło – świetny dzień na jesienne porządki w ogrodzie.
Bardzo pamiętamy.
Natknęłam się na wiadomość, ze 80 lat temu zginął Kapitan Mamert Stankiewicz.
Znaczy, pamiętamy!
Moje dzieciaki pierwszy raz na wycieczce w ZOO we Wrocławiu komentowały gwarą kangury:
– jakie wiele króliki?!!
– a jakie ogony majom dugie!!
– jak wonsz buła.
Ach, Mimi!
Pięknie to ujęłaś.
A to Ci mistrz świata, Krzysztofie!!!! Nie ma to jak radość czytania dla samej radosci czytania :)
Aaaaa! Cudo!
Pytam swojego syna, wtedy może ośmioletniego, który właśnie przeczytał „Małego Księcia” (tłumaczyłem, że to za wcześnie, ale się zawziął): no, i o czym to jest? Nie wiem, ja tylko czytałem.
O króliku- mistrzostwo świata! cha, cha, ojejku!
Nie wiem czy się nadaje do publikacji.
Ależ mnie ubawiliście!
To działa w dwie strony. W liceum z radością wpisywaliśmy potknięcia językowe nauczycieli.:)
Przyszła kiedyś pani od fizyki na zastępstwo i zrobiła nam kartkówkę, żeby się zorientować co umiemy.
Klasa mat-fiz, wiec uważała, ze powinnismy umieć WSZYSTKO.
Po przeczytaniu kilku kartkówek powiedziała.
Biust i majtki opadają na widok waszej niewiedzy.
Padłam i powstać nie mogę :D
Królik jest tak oddany swym małym, że wyrywa sobie kłaki z sierści brzucha, żeby wymościć im gniazdko. Któryż ojciec rodziny zdobyłby się na to?
Przez tych parę mroźnych dni w ogrodzie panowała cisza, a teraz ta ptaszyna znowu sobie pośpiewuje, ale to nie rudzik. Może ktoś wie? Widziałam przez chwilę pod światło i z daleka. Podobnej wielkości, bardzo płochliwe – co to może być?
Dziedziczność pozwala wyjaśnić, dlaczego skoro dziadek i ojciec nie mieli dzieci, to i my będziemy bezdzietni.
Mickiewicz spotykał wielu ludzi, od których zawsze coś wynosił.
Chorym mówił miłe słówka, pocieszał ich tak, że nikt nie tracił nadziei, że umrze.
Po powrocie do domu Wokulski zamknął się w sobie i nikogo nie wpuszczał.
Kiedy byłem w liceum, na Romantyzm przeznaczona była cała druga klasa.
Uważam, że słusznie, bo to bardzo ważny okres w literaturze polskiej.
Pewien kolega z klasy wypowiedział wtedy głośno na lekcji polskiego pewną
uwagę, która brzmiała mniej więcej tak:
„Romantyzm jest jak człowiek. Potrzeba dziewięciu miesięcy”.
Cytuję z pamięci, niedokładnie.
Kasztanowłosa!
Ach, doprawdy – istne cudo to o Małym Księciu!
Biedny dzieciak nie czytał lektury, rzecz jest pewna, i usiłując gorączkowo coś wymyślić – wpłynął na mieliznę.
Mamo Isi, KokoszaNel, Asiu – ja też dziękuję! Co zerknę, to za każdym razem śmieję się od nowa :)))
Motyw wędrowny to motyw, który się porusza.
Mały Książę to bohater książki „Mały Książę”, który był małym księciem.
Autentyki sprzed ok. 3 lat.
No nie, Zielone Oko przede mną. :)
Niedoczytanie to efekt robienia kilku rzeczy na raz!
Dzień dobry, czytam ten humor zeszytów szkolnych i za nic nie mogę sobie przypomnieć perełek moich uczniów, po prostu czarna dziura :) życzę radosnego popołudnia
Piętaszku- Gęś za mną. Przypominam sobie
” Kabaret Olgi Lipinskiej” i ” się nie boję braci Rojek „.
Dziękuję, Babciu Gapciu i odwzajemniam uściski1!! Bardzo serdecznie!!!
Ależ się ucieszyłam wywiadem, którego udzieliła Pani redakcji „Gościa Niedzielnego”. Chyba mało komu udaje się namówić Panią na rozmowę, a więc to prawdziwy rarytas :) Dobrze, że zabrała Pani głos o naszej rzeczywistości i nie tylko, i o busoli, którą trzeba mieć aby się w niej poruszać. Uściski od nas :)
Widziałam kiedyś w Internecie rysunki, które uczniowie malują w podręcznikach, kiedy się nudzą na lekcji:-) śmieszne, oryginalne dziełka im wychodzą. Szczególnie zapamiętałam leżącą kobietę, a do jej namalowania zainspirował kogoś wykres jakiejś matematycznej sinusoidy :) Nie wspomnę już o nowych wizerunkach rozlicznych polityków i mężów stanu ;) myślę, że sami by siebie nie poznali;)
O matko, ale się uśmiałam:))) świetne te teksty, istne perełki żywota nauczycielskiego :) ksiądz Robak zdecydowanie wymiata! Tam pod tym habitem :)
„Już czytając pierwszą stronę utworu mamy wrażenie, że autorka się nam narzuca.”
Kokoszanel, siedzę i płaczę ze śmiechu. Chyba zemrę od tego.
Świnie ryły ziemię, bo Ślimak nie miał czasu.
Do kiszenia tatuś umyje nogi z pięć razy: mamusia szatkuje a tatuś ją depcze.
Chemik pracuje dlatego w białym fartuchu, żeby nie wyżreć dziury w ubraniu.
Judym żeniąc się z Joasią zadowoliłby tylko jednego osobę, a nie resztę ludzi.
Mamo Isi, KokoszaNel padłam ze śmiechu.
Oj, gdzie te czasy, kiedy się czytanie Przekroju zaczynało od ostatniej strony…
Humor zeszytów istotnie wciąga. Mnie zaś wciągnęło odkrywanie (przy robocie ) skarbów kryjących się pod hasłem Teatrzyk Zielone Oko. Delicje. Polecam :).
Wiewiórka starsza z przetrąconą nóżką dziękuje za uściski i je odwzajemnia. Noga nadal biedna.
Ale pocieszamy się słuchaniem Sienkiewicza. Nie ma to jak Trylogia na skręconą nogę.
Pozdrawiam wszystkich i lecę robić kanapki, bo noga nie noga, a na zajęcia trzeba dokuśtykać.
Kokoszanel, dzięki!
Rysiu, ależ to brzmi!!!
Cała pomarańczowa?
ciągnąc wątek humoru z zeszytów – pamiętam jak po kartkówce ze znajomości „Opium w rosole” polonistka wybrała co ciekawsze odpowiedzi, m. in. moją, że „Paulina wyglądała jak południowy owoc”. Może nie najzgrabniejsza, ale to jednak metafora, ciągle nie wiem do końca czemu aż tak ją to rozbawiło…
dobrego dnia Wszystkim!
Życie nie glaskało autora po głowie ale dało mu w kość.
Jeż i jaskółka to zwierzątka, które pomagają ogrodnikowi w zjadaniu robaków.
W krajach podbiegunowych spotyka się następujące istoty żyjące : porosty, pingwiny i badaczy polarnych.
Fryderyk Chopin urodził się bardzo młodo.
Szlachcic to potomek rycerzy urodzony z ojca szlachcica i matki szlachciczki.
Lubił posługiwać się gwarą polską i cały czas gaworzył.
Rafał dopadł Marcina na 13 stronie.
Już czytając pierwszą stronę utworu mamy wrażenie, że autorka się nam narzuca.
Jacek Soplica był człowiekiem lekkich obyczajów. Pod habitem prowadził tajną działalność.
Uff, więcej nie mam siły.
Dobranoc.
Polecam stronę „Przekroju” ale też ostrzegam – wciaga! :D
„Dzieci powoli dorastali. Mieli zamiłowanie, np. taki, jaki, robili z patyków wiatraki. Gdybym ja byłam tam, żyłam, to bym pomogłam bym im.” – autentyk z kolekcji mojego polonisty :)
KokoszaNel!!:))))
Podziel się humorem, zapraszam!
Gio, to dzięki za taką świetną reklamę!
Rejtan ukazuje swoją patriotyczną postawę przez rozpięcie koszuli.
Oj mamo Isi nie prowokuj, dorwałam humor zeszytów z „Przekroju” i rechoczę po nocy miast mleko produkować w czasie snu :D
DUA, tak, tak! I w przychodni, i w środkach transportu publicznego. I chyba wyróżniałam się z tłumu, bo moje pycho czerwone samo się uśmiechało. :-D ;-)
Gio, bardzo dziękujemy – obie!
Milo mi, że tak sobie podczytujesz…:)
A więc byłam z Tobą w przychodni i humorek poprawiłam?
Jak to dobrze!
Cha, cha, Mamo Isi, ależ cudeńka!
Już sama nie wiem, które najśmieszniejsze!
Antygona zakopała brata, splunęła moralnie na króla i powiesiła się.
Tytułowymi bohaterami „W pustyni i w puszczy” są : pustynia i puszcza.
Adam Mickiewicz wykończył szkołę w Nowogródku.
W wierszu „Pieśń o bębnie” bęben gra pierwsze skrzypce.
Car się zlitował i zamienił mu karę śmierci na żywot wieczny.
Dopiero na ostatniej wycieczce nauczyłem się odróżniać wronę i gawrona od siebie.
Niewolnicy rzymscy byli używani do najcięższych prac, niektórzy jako nauczyciele.
Dobry wieczór! A ja nie posiadam się z radości, że zafundowałam sobie jeżycjadową Kolekcję, bo z tej okazji postanowiłam przeczytać wszystkie tomy po kolei i właśnie skończyłam „Szóstą klepkę”. Jejku, jaka to jest fajna książka! Świetnie napisana! I jak przyjemnie się ją czytało po latach, z zupełnie nowej perspektywy. Jakby to była całkiem inna książka, mimo że znałam ją prawie na pamięć. Od dziś w re-lekturze „Kłamczucha”; zaczęłam rano z wielką uciechą (dobre na poranny rozruch). I potwierdzam to, co napisała Ola: tomy są bardzo poręczne; lekkie, choć grubiutkie, można nosić ze sobą i podczytywać, gdzie się da (np. w przychodni, poprawiając sobie samopoczucie).
O, mamusiu…To autentyki?
Po przyjęciu urodzinowym w gronie nauczycieli chciałabym podzielić się z Księgowymi humorem z zeszytów.
Kto kochał Ligię ? – Neuron
Kto podpalił Rzym ? – chrześcijanie
Dobry wieczór. Poczytuję sobie od jakiegoś czasu „szóstkowe” wpisy sprzed lat, dzisiaj natrafiłam na galerię małdrzyków i buzi w ciup, i zdjęcie całej mojej klasy małdrzykującej i ciupującej. Na Jowisza! Zapomniałam zupełnie o tych zdjęciach. To trochę jak zaglądanie do albumu ze starymi, rodzinnymi pamiątkami. :)
Obejrzałam obrazy Marianne Stokes. Rzeczywiście, widać w nich elementy rodzimego krajobrazu :-) ale, ach, jakie ta Madonna ma polskie rysy twarzy! Zachwycający obraz. Wszystkie zresztą piękne, a emocje malowanych postaci oddane perfekcyjnie ;) oprócz Madonny z Dzieciatkiem urzekł mnie obraz zatytułowany „The Parting”, z chłopcem glaszczacym cielatko oraz „A tearful child”.
Olu, bardzo dziękuję za miłe słowa – cieszę się, ze umiliłam Ci dwudniowe wakacje!
Pozdrawiam serdecznie!
Dziękuję za odpowiedź, w sumie dzięki temu każdy czytelnik może być na swój sposób zadowolony, bo będzie wierny swojej czytelniczej wyobraźni :) A ja melduję, że podczas tego wyjazdu, który miał być tylko do lekarza, zostałam jednak o dwa dni dłużej w Poznaniu. I to było wspaniałe! Pierwszy raz sama turystycznie, powoli i wnikliwie zwiedzałam Jeżyce i nie tylko. Jakie to było przyjemne! Tyle „znajomych” kątów, a pod pachą miałam trzy części z nowego pudełeczka i z radością otwierałam je na odpowiednich stronach. Takie one przyjemnie grubiutkie i poręczne i ten rzucik cieszy oko. Cieszę się, ze Jeżycjada spowodowała, iż pobyłam sama ze sobą w Poznaniu i tak bardzo nacieszyłam się tą wycieczkę w jakby znajome miejsca. Podsumowując, dobrze, że mamy Jeżycjadę i Panią. Serdeczne pozdrowienia :)
Olu, dzień dobry!
Jest pewna trudność z ta kamienicą przy Roosevelta: najpierw napisałam kilka powieści z nią w roli tła, a dopiero potem zaproszono mnie do mieszkania na wysokim parterze, którego właścicielka jest najczęściej nawiedzana przez czytelników Jeżycjady. Otóż mieszkanie jej nie ma nic wspólnego mieszkaniem Borejków, wszystko inaczej! Jest też znacznie mniejsze niż sobie wyobraziłam, patrząc z zewnątrz, a następnie – pisząc.
Tak że lepiej pozostańmy w tym imaginacyjnym.
Właśnie o tę Madonnę przede wszystkim mi chodziło.
Lecz są i inne, godne uwagi obrazy Marianny Stokes – interesował ją folklor węgierski i słowacki, są i pejzaże tatrzańskie!
Dzień dobry! Zrobiłam sobie dzisiaj kącik malarski, obrazy pana Waterhouse’a są faktycznie piękne! I taki nastrój ciepłego, wiosennego dnia, przynajmniej na tych, których akcja dzieje się w ogrodzie oczywiście. Na wielu z nich podobna postać kobieca, czyżby ta sama modelka? żona? A Madonna z Dzieciątkiem pani Stokes jest cudowna, Mały Jezus taki żywy, z tymi rumianymi pulchnymi policzkami!
Dzień dobry!
Pani Małgorzato wczoraj wróciłam z Poznania. Spacer na Roosevelta oczywiście zaliczony. I stąd moje pytanie, bo na grupie zrzeszającej fanów padają różne opinie. Czy mieszkanie Borejków znajduje się dokładnie nad wytwórnią kołder (tak myślałam)? A suterena Idusi mieści się koło niej? Wiele osób pisze, że sądząc po rozmowie Idy i Sławka Lewandowskiego w Opium w Rosole, można wywnioskować, że mieszkanie znajduje się po prawej stronie bo tak mówi właśnie Ida. Inni zaś mówią, że Borejkowie mają ów piękny balkon z metalowym drzewem, ale to przecież nie jest już parter. A Marek przecież musiał wspinać się po jakiejś rynnie, czyli chyba jednak na ten mniejszy balkon po lewej. Tyle wątpliwości! Bardzo bardzo proszę o jakieś informacje, które pozwolą uporządkować fanowską wyobraźnię. Pozdrawiam serdecznie!
Aaa, Anonimie!
Zatkało mnie.
A właśnie wysłałyśmy do wydawcy gotowy tekst „Na Jowisza!”:). Spracowaneśmy są.
Spać trzeba.
Dobranoc!
Dzien dobry!
Na wczorajszych lekcjach przydarzyla mi sie zabawna rzecz i pomyslalam sobie, ze musze sie podzielic ta historia z DUA i Ksiegowymi, bo potrafia docenic.
Otoz, zadaje prace domowa, dotyczaca wiersza Juliusza Slowackiego ” W pamietniku Zofii Bobrowny” – przepisac zwrotke, ktora najbardziej sie spodobala i narysowac ilustracje, zwiazane z trescia.
Jedna z uczennic oznajmia, ze ona juz wie, ze wybierze druga strofe.
Ja, zachwycona, ze poezja tak blyskawicznie do niej przemowila, dopytuje: „Podoba Ci sie druga zwrotka, bo