Jesienie, jesienie…

Great spotted woodpecker in tree with red ivy (1925 - 1936) by Ohara Koson (1877-1945). Original from The Rijksmuseum. Digitally enhanced by rawpixel.

Ohara Koson (1877-1945)

Dzięcioł na drzewie z czerwonym bluszczem – drzeworyt barwny

 

 

Kazimierz Wierzyński

PRELUDIUM

 

Przyleciały czaple, wyszły na mokradła,

Jesień się zbudziła, moja panna zbladła,

Powój mój niebieski, mój dom wśród powojów,

Ściany moje, sufit i okna pokojów.

 

Przyleciały ptaki koloru indygo,

Siadły na badylach, nad żółtą łodygą,

Kwilą coś do siebie, szemrzą coś do panny,

Tuje pachną z okna i chłód jest poranny.

 

Postoimy w mgle tej, popatrzymy jeszcze,

Ptaki stąd odlecą i przeminą deszcze,

Zwiąż węzełek z wiatru, napisz na suficie,

Że my przeczekamy ten smutek, jak życie.

 

( z tomu Korzec maku, Londyn 1951)

 

195 przemyśleń nt. „Jesienie, jesienie…

  1. Haniu, chyba nie dam rady z Galerią Piernika. Wypuszczamy nową książkę „Na Jowisza!” i nie wiem czy uporam się na czas z korektami etc.
    Jeszcze dam znać.

  2. Tak, tak, chyba bez klateczki się nie obejdzie. Tylko jak ją później wypuścić na wolność ? To może być trudne :)

  3. Dzień dobry, nieśmiało chciałam zapytać, czy w tym roku będzie galeria piernika? Pozdrawiam Hania

  4. Och, ta wiewiórka wyskoczyła mi pod nogi zaraz po tym, jak Madzia przytoczyła fragment o wiewiórce z Iwaszkiewicza. Musiałam zrobić zdjęcie temu uśmiechowi Księgi. Niestety, nie wyszło bardzo szczególnie.

    Pracowity listopad – skąd ja to znam! Ale lubię pracowite miesiące, bo przynoszą dobre owoce :).

  5. Odnośnie bidnej papugi mówią, żeby próbować ją zwabić na parapet, wykładając tam różne papuzie smakołyki. Efekt warto wzmocnić odgłosem nawołującej , bawiącej się (zakładając , że to chłopak) przedstawicielki tego gatunku.

  6. Sowo, Adminka dziś dopiero zajrzała do skrzynki administracyjnej, a tam przesyłka od Ciebie!
    Z wiewiórką!
    Wybacz spóźnione podziękowanie – byłyśmy przez listopad maksymalnie zapracowane.
    Ale „Na Jowisza” skończyłyśmy, już jest w redakcji. Teraz kończę ilustracje.
    Trzymam niezłe tempo!

  7. Trollu, ano, ano, ogród pozera czas, to fakt.
    U mnie róże już opatrzone na zimę, kopczyki usypane, a pod nimi porcyjki obornika.
    Czas najwyższy, bo mają przyjść mrozy, jak czytam.

  8. Przebóg, Psianko!
    Skąd czerwona papuga w Twoich stronach?!
    U mojej starszej córki zamieszkała na strychu kuna. Poszukali rady w internecie i nabyli specjalną zatrzaskiwaną klateczkę, do której kunę zwabili (na jedzonko), po czym wywieźli w las i wypuścili biedne stworzenie na wolność.
    Może taka klateczka posłużyłaby i papudze?

  9. A u mnie mało jesiennie za oknem – od kilku dni na łysych gałęziach jabłoni przysiada duża, czerwona papuga !! oraz drze się w nocy …
    Może Księgowi mają jakiś pomysł jak by tu ją złapać, bo myślę, że mrozów raczej nie przeżyje.

  10. Dzień dobry.Pozdrawiam jesiennie z listopadową melancholią.

    Pani Małgorzato, bardzo spóźnione podziękowania za instrukcję odnośnie róż.W przyszłym roku przypilnuję głogów i mam nadzieję na cieszenie się kwitnieniem do późnej jesieni.Ciągle nie mam tyle czasu, ile bym chciała na ten mój ogród, ale i tak jest w listopadzie piękny, mimo że trochę dziki.
    Dobrego dnia życzę wszystkim.

  11. Dobrą chwilę zastanawiałam się czy Wrepotyczka to na Ukrainie i dlaczego to właściwie ma być śmieszne… Uff chyba pora spać i umysł odświeżyć :))

  12. Co ma wspólnego łyżka z jesienią?
    Je się nią.
    ♥♥
    Dzięciołek gdzieś zgubił czerwoną czapeczkę.

  13. ALeż humor mi poprawiliście! Nie przeczytałam jeszcze wszystkiego i chyba nie dam rady (obowiązki, obowiązki!!), ale owca, która przemoc wzięła, mizeria cicha i te wszelkie słowne humorki (Ateno!!) przecudne. Dziękuję za uśmiech. I pozdrawiam, czekając sobie na zamówiony wreszcie „Miedziany listek” (chciałam zamówić też czas na czytanie, nie było w ofercie, ech, ech).

  14. Ach, ci dziennikarze! „Szargany obsesyjnymi wyrzutami sumienia” (to o Witkacym) – czy to nie uroczy przykład, jak mało ci biedacy czasu mają na myślenie?

  15. Kapłani spowodowali zaćmienie słońca, aby oszukać i tak już ciemny lud.

    Woły, gdy są stare, to ich tuczą i zabijają, natomiast chłop, gdy był stary, nie miał żadnej ulgi w pracy.

    Plecaki znajdują się przy łóżkach, które żołnierze zabierają w czasie alarmu ze sobą.

    Jeśli ktoś zostanie porażony prądem, należy go natychmiast wyciągnąć z kontaktu.

    Nad Niemnem słychać było pranie kobiet.

  16. Piękna i bestia!
    Jakiż ciekawy temat badań.
    Już odpowiadam: moja córka dostała kiedyś w prezencie francuskie wydanie La Belle et la Bête, wydanie autoryzowane, z niezwykłymi ilustracjami, których autorem jest wspaniały Etienne Delassert (można je znaleźć w sieci)

    Przetłumaczyłam baśń dla niej i bardzo mi się spodobała. Muszę poszukać tej książeczki, gdzieś ją mamy – jeśli to potrzebne, zrobię to przy okazji.
    Tak, nawiązania do tej baśni, w tym akurat opracowaniu (Mme de Villeneuve), są celowe (zresztą, Przeszczep też ją czyta w oryginale;). Wtedy nie wiedziałam, że mało kto zna tę wersję.

  17. Szanowna Autorko,
    Nie wiem za bardzo, jak mogłabym skontaktować się z Panią w inny sposób, dlatego piszę tutaj.
    Badam recepcję francuskiej baśni literackiej w polskiej literaturze dziecięcej i obecnie przygotowuję artykuł o różnych przedstawieniach postaci Bestii w utworach inspirowanych „Piękną i Bestią”, m.in. w „Córce Robrojka” Pani autorstwa. Moją uwagę zwróciła wyraźna inspiracja „Piękną i Bestią” pani de Villeneuve, widoczna choćby we wprowadzeniu motywu snów czy w sformułowaniach niektórych dialogów. Chciałabym zapytać, w jaki sposób zetknęła się Pani z tą pierwszą, mniej znaną (a w Polsce w zasadzie w ogóle nieznaną) wersją baśni? Nie wiem, czy odpowiedź będzie miała decydujący wpływ na moje badania, ale na pewno budzi moją wielką ciekawość.

  18. KokoszaNel, Twoja przestroga okazała się słuszna – przepadłam wczoraj do późnej nocy!
    Dziś wybrałam (z trudem!) kilka i dla Was:

    W rodzinie Mostowiaków była wielka bieda, choć grzyby rosły na ścianie.

    Ojciec wyjechał na wakacje, by dzieci miały świeże powietrze.

    Zagłoba był podobny do niedźwiadka: przepadał szalenie za miodem.

    Negliż to jest strój, który ma na sobie człowiek nieubrany.

    Hajduczek kaprysił jak małe dziecko i wymuszał ustępstwa, zasłaniając piąstkami oczęta. Władał też znakomicie szablą i osobiście ćwiartował i patroszył nieprzyjaciół Rzeczypospolitej.

    Tylko przez kobiety są wojny, dlatego gdyż kobiety przeważnie rodzą żołnierzy.

    Bohater występuje w każdym ustępie.

    W niektórych wypadkach NIE piszemy razem, np „niedźwiedź”.

    Archeolodzy odkopali stare domostwo. Oczom ich ukazał się niesamowity obraz: szkielety siedziały przy stole i jadły obiad.

    Uśmiechniętego popołudnia dla wszystkich! :)

  19. Wołodyjowski i Ketling pojechali rozerwać się do Kamieńca.

    Autor w tym wierszu ukazuje nam swoje wnętrze i mówi, że jest mu niedobrze.

    Inteligencja w czasach „Wesela” jeździła na wieś, aby się rozerwać i znaleźć tam coś ciekawego, na przykład żonę.

  20. „‚Tam, za miastem Wrepotyczka słychać pierwsze strzały”…

    Rockandrollko, pozdrawiam Ciebie i dzieci!

  21. Dzień dobry!
    Długo myślałam co to ta wonsz buła :D
    Na miłe rozpoczęcie dnia polecam film Suda the painting elephant.
    Cuda, cuda na tym świecie i niech mi Kogucik nie tłumaczy, że nie da się nauczyć rysowania.

  22. Jeszcze parę humorków moich dzieciaków:
    – Co nam OWCA przemoc wzięła…
    – Piraci z karabinów
    – Mizeria cicha (mizerna cicha)

    Pani Małgosiu, u nas niestety pochmurno, a dziecięcy humor rozgrzewa jak żaden inny :D

  23. Z humorem nie tyle z zeszytów, co humorem dziecięcym spotykam się na co dzień ucząc w przedszkolu. Oto kilka moich ulubionych humorków z przedszkola na osłodę dzisiejszego mroźnego i pochmurnego dnia:

    -Dzieci o czym dziś pani opowiadała?
    – O świetnej.
    – O czym?
    – O świetnej kanalizacji (o sygnalizacji świetlnej)

    Dzieci śpiewają kolędę… „Dzisiaj w Betlejem wesoła nowina, że PANA czysta, że PANA czysta porodziła Syna”…
    – Dzieciaki – mówię – nie PANA tylko PANNA…
    – Proszę pani przecież śpiewamy „RZEPA na czysta…”
    – Rzepa?
    – No, taki owoc!

    Z wycieczki:
    – Poproszę lody z wysypką

    – Konie mają siodło i sprzęgło… i proce (wodze)

    Dziecięca ekonomia:
    Jasiek dostał 10 zł od „wróżki zębuszki”. Zapytany na co przeznaczy pieniądze odpowiedział, że jak mu jeszcze wyrwą dwie górne dwójki to kupi sobie „małe lego” i że już się nie może się doczekać :)

    Życzę wszystkim miłego dzionka i lecę do pracy, może dziś też coś śmiesznego moje dzieciaki powiedzą.

  24. Muzyko, wonsz buła bardzo mi się podoba.
    Dzień dobry wszystkim! U nas śliczne słonko, ciepło – świetny dzień na jesienne porządki w ogrodzie.

  25. Natknęłam się na wiadomość, ze 80 lat temu zginął Kapitan Mamert Stankiewicz.
    Znaczy, pamiętamy!

  26. Moje dzieciaki pierwszy raz na wycieczce w ZOO we Wrocławiu komentowały gwarą kangury:
    – jakie wiele króliki?!!
    – a jakie ogony majom dugie!!
    – jak wonsz buła.

  27. A to Ci mistrz świata, Krzysztofie!!!! Nie ma to jak radość czytania dla samej radosci czytania :)

  28. Pytam swojego syna, wtedy może ośmioletniego, który właśnie przeczytał „Małego Księcia” (tłumaczyłem, że to za wcześnie, ale się zawziął): no, i o czym to jest? Nie wiem, ja tylko czytałem.

  29. Nie wiem czy się nadaje do publikacji.
    Ależ mnie ubawiliście!
    To działa w dwie strony. W liceum z radością wpisywaliśmy potknięcia językowe nauczycieli.:)
    Przyszła kiedyś pani od fizyki na zastępstwo i zrobiła nam kartkówkę, żeby się zorientować co umiemy.
    Klasa mat-fiz, wiec uważała, ze powinnismy umieć WSZYSTKO.
    Po przeczytaniu kilku kartkówek powiedziała.
    Biust i majtki opadają na widok waszej niewiedzy.

  30. Królik jest tak oddany swym małym, że wyrywa sobie kłaki z sierści brzucha, żeby wymościć im gniazdko. Któryż ojciec rodziny zdobyłby się na to?

  31. Przez tych parę mroźnych dni w ogrodzie panowała cisza, a teraz ta ptaszyna znowu sobie pośpiewuje, ale to nie rudzik. Może ktoś wie? Widziałam przez chwilę pod światło i z daleka. Podobnej wielkości, bardzo płochliwe – co to może być?

  32. Dziedziczność pozwala wyjaśnić, dlaczego skoro dziadek i ojciec nie mieli dzieci, to i my będziemy bezdzietni.

    Mickiewicz spotykał wielu ludzi, od których zawsze coś wynosił.

    Chorym mówił miłe słówka, pocieszał ich tak, że nikt nie tracił nadziei, że umrze.

    Po powrocie do domu Wokulski zamknął się w sobie i nikogo nie wpuszczał.

  33. Kiedy byłem w liceum, na Romantyzm przeznaczona była cała druga klasa.
    Uważam, że słusznie, bo to bardzo ważny okres w literaturze polskiej.
    Pewien kolega z klasy wypowiedział wtedy głośno na lekcji polskiego pewną
    uwagę, która brzmiała mniej więcej tak:
    „Romantyzm jest jak człowiek. Potrzeba dziewięciu miesięcy”.
    Cytuję z pamięci, niedokładnie.

  34. Kasztanowłosa!
    Ach, doprawdy – istne cudo to o Małym Księciu!
    Biedny dzieciak nie czytał lektury, rzecz jest pewna, i usiłując gorączkowo coś wymyślić – wpłynął na mieliznę.

  35. Mamo Isi, KokoszaNel, Asiu – ja też dziękuję! Co zerknę, to za każdym razem śmieję się od nowa :)))

  36. Motyw wędrowny to motyw, który się porusza.

    Mały Książę to bohater książki „Mały Książę”, który był małym księciem.

    Autentyki sprzed ok. 3 lat.

  37. Dzień dobry, czytam ten humor zeszytów szkolnych i za nic nie mogę sobie przypomnieć perełek moich uczniów, po prostu czarna dziura :) życzę radosnego popołudnia

  38. Piętaszku- Gęś za mną. Przypominam sobie
    ” Kabaret Olgi Lipinskiej” i ” się nie boję braci Rojek „.

  39. Ależ się ucieszyłam wywiadem, którego udzieliła Pani redakcji „Gościa Niedzielnego”. Chyba mało komu udaje się namówić Panią na rozmowę, a więc to prawdziwy rarytas :) Dobrze, że zabrała Pani głos o naszej rzeczywistości i nie tylko, i o busoli, którą trzeba mieć aby się w niej poruszać. Uściski od nas :)

  40. Widziałam kiedyś w Internecie rysunki, które uczniowie malują w podręcznikach, kiedy się nudzą na lekcji:-) śmieszne, oryginalne dziełka im wychodzą. Szczególnie zapamiętałam leżącą kobietę, a do jej namalowania zainspirował kogoś wykres jakiejś matematycznej sinusoidy :) Nie wspomnę już o nowych wizerunkach rozlicznych polityków i mężów stanu ;) myślę, że sami by siebie nie poznali;)

  41. O matko, ale się uśmiałam:))) świetne te teksty, istne perełki żywota nauczycielskiego :) ksiądz Robak zdecydowanie wymiata! Tam pod tym habitem :)

  42. „Już czytając pierwszą stronę utworu mamy wrażenie, że autorka się nam narzuca.”
    Kokoszanel, siedzę i płaczę ze śmiechu. Chyba zemrę od tego.

  43. Świnie ryły ziemię, bo Ślimak nie miał czasu.
    Do kiszenia tatuś umyje nogi z pięć razy: mamusia szatkuje a tatuś ją depcze.
    Chemik pracuje dlatego w białym fartuchu, żeby nie wyżreć dziury w ubraniu.
    Judym żeniąc się z Joasią zadowoliłby tylko jednego osobę, a nie resztę ludzi.

  44. Mamo Isi, KokoszaNel padłam ze śmiechu.
    Oj, gdzie te czasy, kiedy się czytanie Przekroju zaczynało od ostatniej strony…
    Humor zeszytów istotnie wciąga. Mnie zaś wciągnęło odkrywanie (przy robocie ) skarbów kryjących się pod hasłem Teatrzyk Zielone Oko. Delicje. Polecam :).

  45. Wiewiórka starsza z przetrąconą nóżką dziękuje za uściski i je odwzajemnia. Noga nadal biedna.
    Ale pocieszamy się słuchaniem Sienkiewicza. Nie ma to jak Trylogia na skręconą nogę.
    Pozdrawiam wszystkich i lecę robić kanapki, bo noga nie noga, a na zajęcia trzeba dokuśtykać.

  46. ciągnąc wątek humoru z zeszytów – pamiętam jak po kartkówce ze znajomości „Opium w rosole” polonistka wybrała co ciekawsze odpowiedzi, m. in. moją, że „Paulina wyglądała jak południowy owoc”. Może nie najzgrabniejsza, ale to jednak metafora, ciągle nie wiem do końca czemu aż tak ją to rozbawiło…
    dobrego dnia Wszystkim!

  47. Życie nie glaskało autora po głowie ale dało mu w kość.
    Jeż i jaskółka to zwierzątka, które pomagają ogrodnikowi w zjadaniu robaków.
    W krajach podbiegunowych spotyka się następujące istoty żyjące : porosty, pingwiny i badaczy polarnych.
    Fryderyk Chopin urodził się bardzo młodo.
    Szlachcic to potomek rycerzy urodzony z ojca szlachcica i matki szlachciczki.
    Lubił posługiwać się gwarą polską i cały czas gaworzył.
    Rafał dopadł Marcina na 13 stronie.
    Już czytając pierwszą stronę utworu mamy wrażenie, że autorka się nam narzuca.
    Jacek Soplica był człowiekiem lekkich obyczajów. Pod habitem prowadził tajną działalność.

    Uff, więcej nie mam siły.
    Dobranoc.
    Polecam stronę „Przekroju” ale też ostrzegam – wciaga! :D

  48. „Dzieci powoli dorastali. Mieli zamiłowanie, np. taki, jaki, robili z patyków wiatraki. Gdybym ja byłam tam, żyłam, to bym pomogłam bym im.” – autentyk z kolekcji mojego polonisty :)

  49. Rejtan ukazuje swoją patriotyczną postawę przez rozpięcie koszuli.
    Oj mamo Isi nie prowokuj, dorwałam humor zeszytów z „Przekroju” i rechoczę po nocy miast mleko produkować w czasie snu :D

  50. DUA, tak, tak! I w przychodni, i w środkach transportu publicznego. I chyba wyróżniałam się z tłumu, bo moje pycho czerwone samo się uśmiechało. :-D ;-)

  51. Gio, bardzo dziękujemy – obie!
    Milo mi, że tak sobie podczytujesz…:)

    A więc byłam z Tobą w przychodni i humorek poprawiłam?
    Jak to dobrze!

  52. Antygona zakopała brata, splunęła moralnie na króla i powiesiła się.

    Tytułowymi bohaterami „W pustyni i w puszczy” są : pustynia i puszcza.

    Adam Mickiewicz wykończył szkołę w Nowogródku.

    W wierszu „Pieśń o bębnie” bęben gra pierwsze skrzypce.

    Car się zlitował i zamienił mu karę śmierci na żywot wieczny.

    Dopiero na ostatniej wycieczce nauczyłem się odróżniać wronę i gawrona od siebie.

    Niewolnicy rzymscy byli używani do najcięższych prac, niektórzy jako nauczyciele.

  53. Dobry wieczór! A ja nie posiadam się z radości, że zafundowałam sobie jeżycjadową Kolekcję, bo z tej okazji postanowiłam przeczytać wszystkie tomy po kolei i właśnie skończyłam „Szóstą klepkę”. Jejku, jaka to jest fajna książka! Świetnie napisana! I jak przyjemnie się ją czytało po latach, z zupełnie nowej perspektywy. Jakby to była całkiem inna książka, mimo że znałam ją prawie na pamięć. Od dziś w re-lekturze „Kłamczucha”; zaczęłam rano z wielką uciechą (dobre na poranny rozruch). I potwierdzam to, co napisała Ola: tomy są bardzo poręczne; lekkie, choć grubiutkie, można nosić ze sobą i podczytywać, gdzie się da (np. w przychodni, poprawiając sobie samopoczucie).

  54. Po przyjęciu urodzinowym w gronie nauczycieli chciałabym podzielić się z Księgowymi humorem z zeszytów.
    Kto kochał Ligię ? – Neuron
    Kto podpalił Rzym ? – chrześcijanie

  55. Dobry wieczór. Poczytuję sobie od jakiegoś czasu „szóstkowe” wpisy sprzed lat, dzisiaj natrafiłam na galerię małdrzyków i buzi w ciup, i zdjęcie całej mojej klasy małdrzykującej i ciupującej. Na Jowisza! Zapomniałam zupełnie o tych zdjęciach. To trochę jak zaglądanie do albumu ze starymi, rodzinnymi pamiątkami. :)

  56. Obejrzałam obrazy Marianne Stokes. Rzeczywiście, widać w nich elementy rodzimego krajobrazu :-) ale, ach, jakie ta Madonna ma polskie rysy twarzy! Zachwycający obraz. Wszystkie zresztą piękne, a emocje malowanych postaci oddane perfekcyjnie ;) oprócz Madonny z Dzieciatkiem urzekł mnie obraz zatytułowany „The Parting”, z chłopcem glaszczacym cielatko oraz „A tearful child”.

  57. Olu, bardzo dziękuję za miłe słowa – cieszę się, ze umiliłam Ci dwudniowe wakacje!
    Pozdrawiam serdecznie!

  58. Dziękuję za odpowiedź, w sumie dzięki temu każdy czytelnik może być na swój sposób zadowolony, bo będzie wierny swojej czytelniczej wyobraźni :) A ja melduję, że podczas tego wyjazdu, który miał być tylko do lekarza, zostałam jednak o dwa dni dłużej w Poznaniu. I to było wspaniałe! Pierwszy raz sama turystycznie, powoli i wnikliwie zwiedzałam Jeżyce i nie tylko. Jakie to było przyjemne! Tyle „znajomych” kątów, a pod pachą miałam trzy części z nowego pudełeczka i z radością otwierałam je na odpowiednich stronach. Takie one przyjemnie grubiutkie i poręczne i ten rzucik cieszy oko. Cieszę się, ze Jeżycjada spowodowała, iż pobyłam sama ze sobą w Poznaniu i tak bardzo nacieszyłam się tą wycieczkę w jakby znajome miejsca. Podsumowując, dobrze, że mamy Jeżycjadę i Panią. Serdeczne pozdrowienia :)

  59. Olu, dzień dobry!
    Jest pewna trudność z ta kamienicą przy Roosevelta: najpierw napisałam kilka powieści z nią w roli tła, a dopiero potem zaproszono mnie do mieszkania na wysokim parterze, którego właścicielka jest najczęściej nawiedzana przez czytelników Jeżycjady. Otóż mieszkanie jej nie ma nic wspólnego mieszkaniem Borejków, wszystko inaczej! Jest też znacznie mniejsze niż sobie wyobraziłam, patrząc z zewnątrz, a następnie – pisząc.
    Tak że lepiej pozostańmy w tym imaginacyjnym.

  60. Właśnie o tę Madonnę przede wszystkim mi chodziło.
    Lecz są i inne, godne uwagi obrazy Marianny Stokes – interesował ją folklor węgierski i słowacki, są i pejzaże tatrzańskie!

  61. Dzień dobry! Zrobiłam sobie dzisiaj kącik malarski, obrazy pana Waterhouse’a są faktycznie piękne! I taki nastrój ciepłego, wiosennego dnia, przynajmniej na tych, których akcja dzieje się w ogrodzie oczywiście. Na wielu z nich podobna postać kobieca, czyżby ta sama modelka? żona? A Madonna z Dzieciątkiem pani Stokes jest cudowna, Mały Jezus taki żywy, z tymi rumianymi pulchnymi policzkami!

  62. Dzień dobry!
    Pani Małgorzato wczoraj wróciłam z Poznania. Spacer na Roosevelta oczywiście zaliczony. I stąd moje pytanie, bo na grupie zrzeszającej fanów padają różne opinie. Czy mieszkanie Borejków znajduje się dokładnie nad wytwórnią kołder (tak myślałam)? A suterena Idusi mieści się koło niej? Wiele osób pisze, że sądząc po rozmowie Idy i Sławka Lewandowskiego w Opium w Rosole, można wywnioskować, że mieszkanie znajduje się po prawej stronie bo tak mówi właśnie Ida. Inni zaś mówią, że Borejkowie mają ów piękny balkon z metalowym drzewem, ale to przecież nie jest już parter. A Marek przecież musiał wspinać się po jakiejś rynnie, czyli chyba jednak na ten mniejszy balkon po lewej. Tyle wątpliwości! Bardzo bardzo proszę o jakieś informacje, które pozwolą uporządkować fanowską wyobraźnię. Pozdrawiam serdecznie!

  63. A właśnie wysłałyśmy do wydawcy gotowy tekst „Na Jowisza!”:). Spracowaneśmy są.
    Spać trzeba.
    Dobranoc!

  64. Dzien dobry!
    Na wczorajszych lekcjach przydarzyla mi sie zabawna rzecz i pomyslalam sobie, ze musze sie podzielic ta historia z DUA i Ksiegowymi, bo potrafia docenic.
    Otoz, zadaje prace domowa, dotyczaca wiersza Juliusza Slowackiego ” W pamietniku Zofii Bobrowny” – przepisac zwrotke, ktora najbardziej sie spodobala i narysowac ilustracje, zwiazane z trescia.
    Jedna z uczennic oznajmia, ze ona juz wie, ze wybierze druga strofe.
    Ja, zachwycona, ze poezja tak blyskawicznie do niej przemowila, dopytuje: „Podoba Ci sie druga zwrotka, bo poeta mowi o swoim dziecinstwie i to jest Ci bliskie?
    A uczennica na to- „Nie, bo ta zwrotka ma tylko 36 slow, pozostale maja wiecej!”
    Ja: „Skad wiesz?”
    Uczennica: „A bo policzylam, kiedy pani wyjasniala prace domowa”.

  65. Droga Rysiu, bardzo dziękuję za ciepłe słowa! To ogromnie miłe i motywujące. Takie sygnały niewątpliwie nadają sens mojej pracy. Przesyłam uściski pełne wdzięczności!
    PS A Święta już naprawdę niedługo! Powietrze pachnie dziś mrozem!

  66. Ba! Nikt nam nie obiecywał, że będzie łatwo.
    Ja tam lubię trudności, działają na mnie jak ostroga na, że tak powiem, rumaka.

    Rysiu, bardzo się cieszę, że książka Emilki tak się podoba.
    (Zgadza się: wspaniały człowiek.:))

  67. Dobrze, gratuluję! Nagroda się należy. Niestety nie literacka.
    To w takim razie występ Viki Gabor, która wygrała Eurowizję Junior. Naszej córce się podobało… takie to są te nastolatki, energiczne.

  68. Dobry wieczór, dziś dopiero przeczytałam wywiad z Panią. Jeden cytat bardzo do mnie przemówił: „To jest, notabene, doskonały sposób na zbudowanie bezpiecznej przystani: samemu się nią stać, dla innych”. To niezwykle mądra rada, tylko czasem trudno wcielić w życie. Spokojnego wieczoru dla wszystkich

  69. Tak, Psianko! „Zwierciadło pryska w odłamków stos, zguba nade mną, krzyczy w głos, Pani z Shalott..”To była, zdaje się, jedna z pierwszych książek A.Christie, które przeczytałam.

    A ja zatonęłam dziś w „Złotej Gwiazdce” (po raz pierwszy) i nastrój świąteczny ogarnął mnie tak potężnie, że już, natychmiast, chciałoby się piec pierniki, gotować bigosy, przystrajać, dekorować, i czekać, czekać na tę najważniejszą gwiazdkę… Ciepło aż bije z tej pięknej książki, jest takie przytulne i znajome, świetliste. DUA, ukłony dla wspaniałej Córki. Tak sobie myślę, tak wiele trzeba, żeby wychować wspaniałego człowieka, a w sumie przecież tak niewiele. Ciepła i miłości. Wzruszyłam się :) Dobry wieczór.

  70. Dzień dobry Wiecznie Młodemu Staroście (WMS), oraz wszystkim Odwiedzającym.
    Odczułam na własnej skórze, że jakoś tak głupio jest odzywać się po tak długiej przerwie. Może dlatego niektórzy się wahają zanim się znów odezwą. A może nie każdy jest taki skrupulant jak wójt?
    Moja starsza wiewiórka bardzo paskudnie skręciła nogę, zażywając rozrywki na „ulubionym” urządzeniu ortopedów, czyli na trampolinie. Uff, niełatwo żyć człowiekowi o dwóch kulach, na drugim piętrze bez windy. Mama ( i nie tylko) musi sporo pomagać, stąd moja nieobecność.

  71. Krzysztofie, zaczęłam kiedyś czytać powieść Philippy Gregory, w polskim przekładzie, i coś mnie zraziło.
    Tytułu nie pamiętam – coś o porcie? O żegludze?
    Ale moim zdaniem się nie kieruj, bo zwyczajnie nie lubię historycznych powieści.

  72. Cała ta epoka jest wspaniała.
    Mimi M, a obejrzyj sobie malarstwo Marianne Stokes. Po zamążpójściu przystała do angielskich prerafaelitów, ale pochodziła z naszych stron, co widać w jej obrazach.

  73. Pani Małgosiu, odrobilam lekcje z Waterhouse’a i obejrzałam jego dziela – piękne, urzekające, niezwykle dokładne! Każdy szczegół dopracowany do perfekcji. I nawet ciekawy artykuł o kobietach w jego malarstwie sobie w oryginale angielskim poczytałam;)

  74. Krzysztofie, a ja wreszcie zabrałam się do „Listów z podróży do Ameryki ” i już od pierwszych stron mnie wzięło:) można poznać Sienkiewicza z innej, mniej oficjalnej strony – trochę roztargnionego, trochę ryzykanta, pełnego inteligentnego poczucia humoru i dystansu wobec świata i siebie samego :) siła musiałam sobie nakazać odlozenie książki, w przeciwnym razie oznaczałoby to utkwienie do północy w zaniechanych obowiązkach (i tak utkwilam:D).

    Asiu, mój mąż i jego koledzy kupili wspomnianego wcześniej leniwca swojemu kierownikowi i od pewnego czasu dostrzegli w chlopaku zadziwiająca przemianę;)

  75. Tak, internet niech nam żyje i służy, zakupiłem właśnie cyfrowe wydanie GN. Kiedyś zresztą czyniłem to regularnie, ale kiedy czasu mało na książki, to czytanie czasopism wydaje się być czystą jego stratą.
    A czy zna ktoś powieści Philippy Gregory z cyklu „Dynastia Plantagenetów i Tudorów”? Recenzje ma bardzo dobre, ale to 15 grubych tomów. Pamiętam biograficzne powieści George’a Bidwella dotyczące także okresu Wojny Dwóch Róż, bardzo to było ciekawe.

  76. Dzień dobry, przede mną leży gazeta z wywiadem. Jeszcze nie przeczytałam i cieszy mnie ten dreszczyk emocji przed lekturą. Miłej soboty!

  77. Zapomniałam dopisać zagadkę literacką: z kim związane jest nazwisko Gertrudy Jekyll, koleżanki Stevensona.

  78. Była pewna Miss Gertrude Jekyll, która była chyba pierwszą pejzażystką, w Anglii uznawana za pierwszą projektantka ogrodów. Żył też pewien George Samuel Elgood, ktory malował min. jej ogrody – te lubię.

  79. Psianko! Jak dawno Cię tu nie było! I jak miło,że wpadłaś!

    Rysiu, Lorena McKennitt podoba mi się, dziękuję – i dzień dobry.

  80. O Rysiu !
    Dzień dobry !
    U Agathy Ch. w jednej z powieści ważną rolę odgrywa Lady of Shalott.
    Ja też już czytałam GN – ciepło i mądrość DUA.

  81. Tak. W dodatku zaznaczyła, że kiedy publikowała tę książkę (Fear By Night 1932) jeszcze o potworze z Loch Ness nikt nie słyszał. A ja myślałam, że potwór jw. jest starszy.

    Sprawdziłam. Pierwsze wzmianki o potworze z Loch Ness to średniowiecze. Oj, przydałby się Patrycji internet.

  82. Patrycja po raz drugi użyła mezozoicznego gada, żeby się pozbyć czarnego charakteru, a nawet dwóch czarnych charakterów tym razem. Morderstwo doskonałe, bo żadne zwłoki się nie pętają pod nogami, a i biedny potwór się pożywił.
    Podczas mezozoiku teren dzisiejszych polskich Karpat był przez niemal cały czas zalany przez ciepłe morze, stanowiące część oceanu Tetyda, z którego wynurzały się nieliczne wyspy. Skamieniałe szczątki pliozaurów i plezjozaurów zostały nawet ostatnio odnalezione gdzieś w świętokrzyskim. Oraz skamieniałe szczątki ogromnych żółwi ze skorupami nadgryzionymi przez pliozaura. Śledztwo w toku.

  83. Mimi, tam jest słodki, rozczulajacy leniwiec :)
    Dodaje otuchy tym, którzy niepotrzebnie w siebie wątpią i pokazuje jakie możliwości mają. Wystarczy obdarzyć otoczenie życzliwością, cierpliwością i już można ciesżyć się talentami, które ukryte głęboko przed światem czekają na swój czas.

    Ten telefon jest bardzo niesforny -.wciąż narzuca swoje zdanie .

  84. Dzień dobry,

    „You could kill a life with words”, kiedyś ktoś wyśpiewał i to mi bardzo utkwiło w pamięci. Bardzo. Słowa są ogromną potęgą. Cudowną ale i groźną zarazem. I zadają takie rany, które najciężej się goją.

    Wszystko mi się tu muzycznie kojarzy ostatnio. Począwszy od Wierzyńskiego, poprzez „Wesele”, które natychmiast zagrało mi w głowie Grechutą – „Panno Młoda, Młoda Panno, myślę sobie, że co zechcesz to się stanie…”, dzisiaj znów „słowa”. Ciekawe co będzie następne.

    DUA – od lat wielbię prerafaelitów, a Waterhouse’a szczególnie za obezwładniająco smutną The Lady of Shalott, która jest i bohaterką ballady Lorda Tennysona. I no tak, i już słyszę w głowie Lorenę McKennitt. A za oknem niebo, chmury i mgły, i nagie drzewa na horyzoncie, i to się pięknie zestraja z nastrojem obrazu.

  85. Polecam obejrzec obraz przez commons wikipedia (Waterhouse, St.Cecilia), w najwyzszej proponowanej rozdzielczosci. Mozna podziwiac wszystkie detale mistrzowskiego rzemiosla malarza.

    Pani Malgorzato, cos dla Pani- Waterhouse namalowal cala serie obrazow z rozami, np The Soul of the Rose, albo Gather Ye Rosebuds While Ye May.

  86. Ja niestety w pracy, ale moja mama z młodszym synkiem Maksiem już była i autograf Emilki zdobyła:) A nawet pamiątkowe zdjęcie udało się zrobić. W oczach Emilki po prostu widać dobroć i ciepło! Pozdrawiam z Łodzi

  87. Piękny obraz ze św. Cecylią. Dzięki Celestyno.

    Życzę wszystkim jak najwięcej globalnej międzykulturowej życzliwości :)

  88. Och, jesiennie…
    Popijając herbatę z przyprawami (orientalny chai), czytam „A Nice Cup Of Tea” Orwell’a, słucham „Hymnu do świętej Cecylii” Britten’a i cieszę się jakże cudownym wynalazkiem, jakim jest ogrzewanie podłogowe.

  89. Książka o której piszę nosi tytuł : Jak mniej myśleć – dla analizujących bez końca i wysoko wrażliwych. Cenne wskazówki dla wszystkich przewrażliwionych ( z dominującą prawą półkulą właśnie), oraz rady jak współżyć z tymi lewostronnymi, nie przypisując im krzywdzących intencji.

    ufff, przepraszam za chaos, tak to jest jak chce się być perfekcyjnie zwięzłym. Marek Pałys mógłby to ująć inaczej ;)

  90. ‚In a clear walled city on the sea, Near gilded organ pipes… …slept St Cecily’ – znalazłam w domu aukcyjnym Christie’s. Obraz piękny. Moja ulubiona epoka angielska (prerafaelicka).
    Nie znałam go, więc dziękuję!

  91. Celestyno, dzięki za kciuki! Ja też trzymam.
    Pójdę sobie teraz zobaczyć obraz Waterhouse’a – ach, jak my mamy dobre z tym internetem, co?

  92. Nie oceniam.
    Czytam książkę z zakresu neurobiologii. O różnicach w budowie mózgu, a co za tym idzie w postrzeganiu świata oraz trudności ach w porozumiewaniu się.
    Chylę czoło przed Wielkim Kreatorem i dziękuję za dar różnorodności.

  93. Dzień dobry:-)
    Chciałam się podzielić ładnym znaleziskiem. Z okazji dzisiejszego święta- świętej Cecylii, szperałam sobie w sieci, „żeby coś więcej” i odkryłam, wcześniej nieznany mi, obraz Johna Williama Waterhouse’a „Saint Cecilia”, śliczny.

    P.S. Bardzo się ciesze na ten wywiad z Pania, mama moja nabywa regularnie GN, już tam stosik czeka, aż w grudniu go przejrzę (a zwłaszcza ten numer!). Już z wyprzedzeniem znajomi podsyłali zapowiedz ze strony fb pana red. Marcina Jakimowicza :-)

  94. Widzisz, Asiu, chyba nawet tego nie należy oceniać, to jest: rozwoju czyjejś półkuli. Wcale nie w nim rzecz. Mnóstwo inteligentnych nawet ludzi pozwala sobą sterować, myśląc, że to w porządku, i że nienawiść wraz z pogardą odczuwać powinni wobec „tych drugich”. W imię jakiejś tam ‚”sprawy”. Otóż, nie ma takiej sprawy.
    Dobrze jest być nonkonformistą. Zalecam. Nonkonformista nigdy w życiu nie przyjmie czyichś zasad lub poglądów za swoje. Nie lubi trendów i mody, nie chce przynależeć do żadnego stada. Dzięki temu ma największe szanse żyć w sposób prawy, z godnością.

    Kass, bardzo dziękuję za ten cytat. O to chodzi.

  95. Zgredzie :)
    Pewnie nie kupię, ale mam nadzieję, że to dla wielu będzie pouczająca lektura. A o innych pomyślę z wyrozumiałością, nie winiąc ich za słaby rozwój prawej półkuli mózgu.

  96. I ja przeczytalam fragment wywiadu w internecie, ale żeby przeczytać całość, chętnie sięgnę po wydanie papierowe i zachowam na pamiątkę:) niemniej już w tym fragmencie przyplynely do mnie Pani charakterystyczne ciepło i dobroć, będące odzwierciedleniem pięknej duszy :*

  97. „Każdy Twój wyrok przyjmę twardy.
    Przed mocą Twoją się ukorzę.
    Ale chroń mnie Panie od pogardy.
    Od nienawiści strzeż mnie Boże. „

  98. „Rodacy warczą na siebie nawzajem bez różnicy stanu i miejsca. Dali sobie wmówić, że muszą nienawidzić – i posłusznie nienawidzą. Kogo? ‚Tego drugiego’. Ciągle jeszcze nie zrozumieli, że nie
    ma ‚tego drugiego’, że ‚jesteśmy jedno’.
    To słowa z tego wywiadu. Są nam dane i zadane.

    Normalnie nie czytam tego czasopisma, ale w tej nadzwyczajnej sytuacji z radością je nabyłem.

  99. Również czytałam wywiad – mądre słowa o mocy dobra oraz o mocy słowa, które może zdziałać tak wiele dobrego ale i tak dużo złego.

  100. Dzięki, Artefakcie sympatyczny.
    Ale dlaczego ta nieśmiałość, dlaczego?
    Lubimy tu gości, a nowych – szczególnie!
    Proszę nie tkwić pod regałem, proszę ujawniać się!

  101. Odzywam się tu bardzo, bardzo rzadko, raczej podczytuję nieśmiało, ale dziś muszę dodać coś od siebie. DUA, ogromnie ucieszył mnie Pani uśmiech, który ujrzałam przy okazji kartkowania „Gościa Niedzielnego”.

  102. Mamo Agi2 to prawda i staram się to jak najczęściej zauważać i doceniać! Tu jednak zalety przewyższają uciążliwości. A już niedługo, jeszcze tylko troszkę mrozu nad ranem i „Planty o świcie” jak malowane!
    I z grudniową Radością też masz rację, dobrze to wpasowane w kalendarz. A potem tylko chwilka oddechu i od nowa wybuch życia i siły – czy to by się tak samo doceniało bez tej listopadowej szarugi?
    pozdrowienia (jeszcze trochę) kolorowe!

  103. Zawsze pierwszy przychodzi mi do głowy cytat:
    ” …- Buciki mom trochę ciasne
    – No to zezuj moja złota…”
    Jak się zastanawiam, czemu on jej kaźe zrobić zeza. I śmieję się sama z siebie.

  104. Pozdrawiam jesiennie Pani Małgosiu!
    Paczko Chusteczek, nie możesz palić w kominku, ale możesz do woli podziwiać jesienne Planty. Nie każdy ma widoki rodem z Wyspiańskiego na co dzień.
    Lubię listopadową melancholię, ale jako preludium do grudniowej Radości. Bez tej perspektywy trudno byłoby ją przetrwać.

  105. Doszukałam się, że Iwona Piastowska na YAPIE w latach 80tych… I nawet można posłuchać na YT – nagranie koncertowe. Dziękuję Pani Małgosiu! Takie przytulne, jesienne klimaty, a pośród nich całkiem zielone lata stają przed oczyma. :) Ot, magiczna moc poezji, śpiewanej w dodatku… Kiedyś najbardziej lubianej…

  106. Kartka z kalendarza: 20 listopada 1900 roku w Bronowicach odbyło się wesele Jadwigi Mikołajczykówny i Lucjana Rydla. Wśród gości Stanisław Wyspiański.

  107. Wiersz śpiewała Iwona Piastowska. Ponad trzydzieści lat temu często rozbrzmiewał w akademikowym radiowęźle. Pani Małgosiu, dziękuję za powrót do studenckich klimatów.

  108. Tak, Grochowiak oczywiście. A wiersz Wierzyńskiego śpiewała Iwona Piastowska, mówię o wykonaniu które słyszałam ja, bo może są również inne wersje.

  109. Dodajmy, że autorem wiersza „Na słotę” jest Stanisław Grochowiak. Prawda, Rysiu?

    Ale kto śpiewał wiersz Wierzyńskiego – nie wiem.

  110. Książka oczywiście – to się samo przez się rozumie. Od razy przypomniał mi się jeden z ulubionych wierszy:

    Na słotę
    Najlepszy jest parasol lampy.
    Na słotę
    Najczystsze niebo książkowych stronic.
    Na słotę
    Liścia na niebie trzepoczący goniec
    I wiatr
    Spoza deszczu migocącej rampy.

    I pies jest dobry podczas słoty,
    Gdy cieplej niż wełna ogrzewa ci stopy.

  111. Rysiu, czy pamiętasz może kto to śpiewał? Od wczoraj męczę się z tym pytaniem… Pozdrawiam miłośników jesieni :)

  112. I ja tez! Tylko do tych pejzaży Rysi dorzucilabym jeszcze książkę. Koniecznie taką wyczytana, o zzolklych stronicach ;)

  113. A mnie się ten wiersz nigdy smutny nie wydawał, być może dlatego, że dawno, dawno temu, na festiwalu poezji śpiewanej, usłyszałam go w wersji śpiewanej właśnie. Melodia nie była ani smutna ani melancholijna i tak mi już to pozostało w pamięci. Bo czym tu się tak naprawdę smucić? Przyleciały czaple i inne ptaki, jest i bujna roślinność wokół domu, tuje pachną, można pełną piersią wdychać ten świeży chłód poranka, no a panna zbladła wyłącznie z utraty złotej, letniej opalenizny. :) A smutek? Co tam smutek, przeczekamy!

    Jesienna zaduma, ta mglistość i melancholia, to też bywa dobry i potrzebny czas. Czas rozmów przy strugach deszczu, z kubkiem herbaty gorącej, z ogniem trzaskającym w kominku (Paczko Chusteczek polecam kominki elektryczne, niektóre bardzo wiernie imitują prawdziwe). Kocham jesień. Dzień dobry :)

  114. Takie nastrojowe wiersze, że aż by się chciało usiąść przy kominku i zadumać patrząc w okno. Tylko jak, jeśli w Krakowie palić nie można…? i pewnie dobrze, dla wspólnego dobra, tylko tego klimatu brakuje, a pusty kominek zimny i nieprzyjazny.
    Troszkę tylko będę marudna, ale psują mi nastrój te tuje. Po pierwsze – polska nazwa: żywotniki, ale po drugie – chyba chodzi o panoszenie się w polskich ogrodach. Już troszkę za dużo tej popularności…
    miłego poranka i reszty dnia Wszystkim!

  115. U nas w ogrodzie podśpiewuje rudzik, choć idzie chłód – ale co to dla niego, skoro tu przyleciał z północy na zimowanie.
    „Klechdy sezamowe” – oj, chyba zaraz sięgnę.

  116. Och, uwielbiam tę drogę.
    Zawsze mi się zdawało, że to jedno z najbardziej czarodziejskich zdań świata.

  117. No i przecież „droga zaklęta, sennym zielem porośnięta, pełna ciszy i milczenia, i dziwnego przeznaczenia”…. :)

  118. W NICOŚĆ ŚNIĄCA SIĘ DROGA

    Poistniały czerwienie na niebiosów uboczu, —
    Poistniały dla nikogo, samym sobie raczej — wbrew…
    I nie umiem powiedzieć, skąd uległość mych oczu
    Tym zarysom drzew na chmurze… Trzebaż oczom takich drzew?…

    Wiem, że muszę wypatrzeć w nicość śniącą się drogę.
    Odchodzimy gdzieś co chwila i co chwila brak nam lic…
    I nie mogę cię pieścić i nie pieścić nie mogę, —
    Tylko patrzę w zmierzch za tobą i nie pragnę widzieć nic.

    Usta twoje — daleko! Usta twoje — tak blisko!
    Serce w żalu zatwardziałe do rąk białych weź i złam!
    Czy pamiętasz ów ogród — płot wysoki — mgłę niską?
    Mgła — to człowiek niepotrzebny, snem mi równy — taki sam!

    Coś tam o nas przez liście zaszeptało do cienia, —
    Potoczyło się po drzewach — zrozumiało nas — i lśni…
    W ustach twoich — tkwi chłodna odrobina znużenia, —
    Więc pójdziemy do ogrodu! Poszukamy zmarłych dni!

    Jest tam ścieżka znajoma — i jest drzewo za bramą.
    Czy pamiętasz, jak się idzie? Trzeba minąć cały świat!
    Wdziej tę suknię, co wtedy!… Włosy uczesz tak samo!
    I pójdziemy do ogrodu… Ty idź — pierwsza… Pójdę w ślad…

  119. W ogóle ten wiersz jest bardzo niebieski, bardzo mglisty, melancholijny, zadumany… Natalię Borejko by zachwycił. :)

    Ta jego mglistość i „niebieskość” mi trochę Leśmianem pachnie :)

  120. Prawda, Mimi. Bardzo wielka zasługa poezji, w ogóle literatury (Sienkiewicz, Żeromski).

    Aka, miło mi – pozdrawiam tego P.:)!

    Chesterko, potwierdzam, że niebieskie powoje jeszcze kwitną, bardzo są jesienne.

  121. Pani Małgosiu, no ba! :)
    Witam jesiennie, wieczornie i ciepło. Wierzynski wiernie nam towarzyszy, a drzeworyt Kosona śliczny. Ten ptaszek wygląda jak żywy;) u Pani jak zwykle balsam dla duszy :**
    Dziś zasiadalam w jury konkursu recytatorskiego o tematyce patriotycznej, w którym zwyciężyła dziewczyna recytujaca piękny wiersz Wierzynskiego, zaczynający się od słów: „Wieczne odpoczywanie”. Aż się uśmiechnęłam, gdy usłyszałam nazwisko poety.
    Kiedyś znowu rozmyslalam nad słowami: „Bo tak się za nas modlili poeci”, i pomyślałam, że doskonale to rozumial Jan Paweł II, gdy mówił, że Polaków ocalił duch narodowy. A wielka w tym zasługa poezji właśnie. Jeśli nawet nie – największa.

  122. Trochę ta panna jak śpiąca królewna, spowita smutkiem jak snem, a dom, jak zamek zarośnięte różami, tyle że tu smutne, niebieskie powoje wzmacniają ten nastrój niemocy, złego czaru. I chłód poranka.

  123. Czemu na suficie, pomyślałam sobie. No tak, przecież panna blada, więc pewnie depresja, pewnie leży.
    Węzełek z wiatru…
    Jaki piękny, jesienny dzięcioł!

  124. Rudziki?
    Ślicznie śpiewają.
    Ohara Koson był mistrzem drzeworytu barwnego – niedościgle przedstawiał zwierzęta i ptaki – zwłaszcza ptaki!

    Ach, roboty w ogrodzie strasznie dużo, to prawda, ale zacznę za jakiś czas: co prawda skończyłam właśnie pisać „Na Jowisza”!- uff, uff, ale teraz przede mną moc rysowania.
    Będzie fajna książka!

  125. Oj, faktycznie, jesiennie…:) Jest co robić w ogrodzie, a pogoda dopisuje, aż miło. Dziś zauważyłam parkę rudzików. Aż musiałam sprawdzić, co to za śliczne ptaszki do nas zawitały, bo nigdy ich wcześniej nie widziałam.
    Życzę wszystkim radosnego wieczoru!
    P.S. A dzięcioł jak żywy.

Dodaj komentarz