Odlatują

Birds at full moon (1900 - 1936) by Ohara Koson (1877-1945). Original from The Rijksmuseum. Digitally enhanced by rawpixel.

Ohara Koson  (1877-1945)                                                          Gęsi przy pełni księżyca  – drzeworyt barwny

 

 

Kazimierz Wierzyński

DZIKIE GĘSI

 

Nie widzę tych gęsi, ale je słyszę

Jak jęczą.

Gdybym mieszkał w powietrzu,

Wyszedłbym teraz na ganek

I głaskał ich klucz

Za poręczą.

 

Może by nawet przysiadły

I zjadły coś i napiły się wody,

Zmęczone taką podróżą

Do ciepłych krajów

Ptaki korowody.

 

I może dałbym im list

I powiedział: proszę, zanieście

Tych parę słów

Do trzeciego domu,

Na szóstej ulicy,

W dwunastym mieście.

 

Tam jest wieża, a w wieży zamknięta

Mieszka młodość, która pamięta

Moją miłość na świat rozpostartą –

Ale ptaki oczami zimnemi

Powiedziałyby: cóż ci po ziemi,

Ominąłeś ją  z nami. Nie warto.

 

( z tomu: Korzec maku, Londyn 1951)

 

 

 

 

123 przemyślenia nt. „Odlatują

  1. Gdy nie mam żadnego zlecenia, to cieszę się, że mogę sobie pofantazjować i porobić to, co lubię, a przede wszystkim odpoczywam intensywnie, bo po takim okresie zawsze jest harówka, że cho, cho, przeplatana z chorobami. Teraz np. antybiotyk, ładna pogoda, powinnam wychodzić z domu, wycieczki, grzyby, a tutaj trzeba nauczyć dziecko, bo na lekcjach np. polskiego wychodzą ciągle na wycieczki, na angielskim taki hałas, że nic nie słychać… i nie ma czasu na ulubione zajęcia. A jeśli chodzi o zarobkowe życie (bardzo skromne) to nie ma właściwie o czym marzyć. Wcale nawet o tym nie marzę, mam inne marzenia np. pogadać z córką, albo zrobić grę w zajmowanie się ogródkiem. Ciągle coś się dzieje i na tym to moje życie polega i tak już będzie w tej chwili. Najlepiej u nas w kraju, to ciągle coś się dzieje, np. mama Isi jaka zaaferowana!
    Acha, zapomniałam jeszcze o świętych, z nimi też można by pogadać, już zbliża się ta pora roku.
    To powinnam napisać na początku.
    Pani Casciolina może też mieć za chwilę tyle pracy, że pomarzy o pogawędce czy kawce z przyjaciółmi lub rodziną. Jest tyle tematów, ciekawych rzeczy np.: stare odmiany warzyw, albo wędrówki ludów w średniowieczu.
    Słuchałyśmy sobie w samochodzie Zaz „Qué vendrá”, przypomniało mi się, że po szwedzku wędrować to jest vandrar (moje ulubione słowo), a wędrówka vandring, po angielsku: wander, wandering. Bardzo, bardzo stare słowo, ciekawe kto do nas przyniósł „wędrowanie”, raczej z północy. Ile ludów przewędrowało, przez nasze ziemie.
    No i powędrowaliśmy:)

  2. Jas, ja też nie mam nic mądrego do powiedzenia w obliczu takich talentów. Mogę tylko w milczeniu podziwiać, według wskazówki:
    „Lepiej nic nie mówić i być podejrzewanym o głupotę, niż odezwać się, rozwiewając wszelkie wątpliwości.”

  3. Bardzo dziękuję za dobre słowa! To takie podtrzymujące na duchu, w obliczu przeziębienia i braku propozycji zawodowych na najbliższy czas (coś się szykuje dopiero w kwietniu).

  4. Oj, dawnom nie była nie tylko w Gdańsku.W sumie jedyna rozrywka, na którą sobie pozwalam to chór, a i z tego we wrześniu musiałam zrezygnować, bo Mama miała się gorzej. Cieszę się, że teraz już mogę latać na próby.
    Ano, fakt. Biedny ten Gdańsk ostatnio. I przedostatnio też.
    Masz rację, Jas. Głos musi mieć ciepłą barwę. I Casciolina ją ma, jeszcze jak!

  5. Są dwa „Proserpine” napisaną przez Silvię Colasanti na YT. W jednym nawet jest obsada i nazwiska. Podgląd jest. Ale to wszystko trudno wydłubać. Niektórzy to się bardzo ukryli!

  6. Bardzo, bardzo dziękuję, Bożeno, za podpowiedź:)
    Wysłuchałam i jestem pod wrażeniem; co za głos, co za możliwości! Prawdziwa uczta. Że też mi nie przyszło do głowy, że Casciolina to pseudonim artystyczny; ech, człowiek jest tępy jak plastikowe nożyczki.

  7. Trójmiasto, tak, nie da się ukryć. Gdynia to jeszcze… ale ja z Gdańska. Pewnie dawno nie byłaś w Gdańsku.
    Ma swoją sławę, zwłaszcza ostatnio.
    A podobno wg. badań przodkowie ojca Tolkiena mieszkali w Gdańsku (jasny płomyk w ciemności), to już blisko Gdyni.

  8. Jakoś ta tematyka: Proserpina, nie jest mi bliska. Toteż wolę Mahlera (nie no, tych kompozytorów nie da się porównać, przez ten dziwny temat). Najbardziej lubię jednak barok. U Monteverdiego chyba dużo śpiewa mezzosopran.
    A Cassciolina w Mahlerze to jest to! Tylko Mamo Isi, dla mnie to za mało tego raz wysłuchania, bo to na prawdę przeżycie. Mam wyrzuty, że cię męczę, ale to wina pani Cascioliny – teraz to już chyba tak będę myślała.
    Madame Casciolina ma moje ulubione brzmienie (podobny jest JJO), takie cieple brzmienie głosu, ulubione w moim regionie, takie tutaj lubią. Nic dziwnego, że się znają.

  9. Dzień dobry, DUA i miły Ludu Księgi. Jak zawsze, tak dobrze się tutaj zagląda.

    Casciolino, wyrazy uznania. Mahler to mój kompozytor numer 1. „Pieśń o Ziemi” i VIII Symfonia – na szczycie podium. Teraz będę czekać na Ciebie w mahlerowskim repertuarze – zawsze z przyjemnością i podziwem Cię słucham. Mamo Isi, wpisz na YT np. Casciolina Sorceress lub Casciolina Madama Butterfly :)

    A ja właśnie też w duchu muzycznym – w piątek wybieramy się z Pustelnikiem do Filharmonii Śląskiej na Brahmsa, „Niemieckie Requiem” op. 45. Rzecz poprzedzi „Cantus tristis” śląskiego twórcy Józefa Świdra (choć akurat za nim Pustelnik nie przepada). Dyrygent – George Tchitchinadze. To będzie przejmujący wieczór.

  10. Proszę,
    te moje komentarze to zupełna bzdura w porównaniu z tym co słyszałam, ale umiem tylko tak napisać, może lepiej milczeć. To teraz lepiej poszukam sobie „Proserpine”, tylko to chyba skomplikowany utwór.

  11. Jas, dziękuję!
    Mamo Isi, być może uda mi się Mahlera umieścić na YT, a tymczasem możesz poszukać opery „Proserpine” napisanej przez Silvię Colasanti. Pojawiam się tam w drugim akcie, cały spektakl trwa godzinę.

  12. Tak, słuchałam, a niech mi zazdroszczą! Niektórzy maja szczęście śpiewania takich interesujących rzeczy. Posłuchałaby jeszcze raz, bo jakoś to szybko przeleciało, zanim wyszłam ze zdumienia i nie cały utwór był wokalny. Poza tym to ten, który trzeba wiele razy przesłuchać, by znaleźć za każdym razem wiele pięknych fragmentów. A taki ciekawy głos koronuje resztę.
    Narobiłam sobie niestety apetytu.
    To prawda, że przydałoby się więcej informacji na temat dobrego życia muzycznego w sieci, a przede wszystkim w Trójmieście. A inni niech się sami martwią.

  13. No i to są skutki chodzenia spać z kurami! Co prawda nocka była marna i dobrze, że choć trochę mi się udało pospać na zapas. A tak chciałabym usłyszeć Twój śpiew, Casciolino! Czy gdzieś na YT dałoby się Ciebie znaleźć? Pamiętam, że kiedyś dałaś linka na Twój występ w jakiejś starożytnej włoskiej operze?

  14. Dobry wieczór UA, dobry wieczór Ludu Księgi. Oto nowinka dla bardzo tradycyjnie zorientowanych biblio- i przyrodofili. W najbliższym czasie ma się ukazać „Sztuka podróżowania” Galtona. Zainteresowani znajdą wzmiankę o tej lekturze w „Stalkym” Kiplinga. „Bek koźlęcia rozbestwia tygrysa”.

  15. (to może być wiadomość prywatna)

    I bardzo słusznie! Wszak my tu wszyscy czekamy z utęsknieniem na efekty tej pracy DUA!
    Być może transmisja będzie później dostępna w formie podcastu, będę trzymać rękę na pulsie.

  16. Skoro zrobiło się tu tak muzycznie, to pozwolę sobie polecić retransmisję koncertu, który miałam przyjemność zaśpiewać w maju.
    Już za momencik, bo o 20:30 na stronie raiplayradio(kropka)it na kanale Radio3. W programie Mahler.

  17. Jeszcze raz podeszłam pod tę próbę „Czterech ostatnich pieśni” Straussa pod batutą Solti’ego i dopiero po wsłuchaniu się zauważyłam, że on mówi po angielsku, a po niemiecku są napisy, no i tekst pieśni. Ależ wszechstronny sopran!

  18. Dziękuję, Krzysztofie, z chęcią bym, ale w sobotę 26 października o g.19 mam próbę chóru, bo w niedzielę śpiewamy na mszy u jezuitów chyba o 12 z okazji 70-lecia parafii. Ave Maria Arcadelta, Laudate Dominum Gounoda, Ojcze Nasz Moniuszki i fragmenty Mszy Świętokrzyskiej Maklakiewicza (Kyrie i Agnus Dei). Nie ma letko.

  19. Mamo Isi, mówisz o Soltim, tak? Aha, to nie wiem. Trzeba by angielskich poszukać.

    O, jest Agaja! Dzień dobry! Co słychać u Charlotki ?

  20. Nb. porównanie z diamentem nie dość, że wyświechtane, to chybione. Gdzie ja kiedy szukałam diamentów?
    Czuję się, jak bym odkryła cudowną, nieznaną książkę, przepiękną roślinę do ogrodu, czy przyjaciela.

  21. Kochany Starosto, nie znam niemieckiego! Czy jest możliwość zmiany podpisów na YT na angielskie? Pięknie śpiewa. Niegdyś obowiązkowo w ramach archeologii Polski przyswajałam sobie niemiecki, ale wykazałam się wyjątkową odpornością.
    Krzysztofie, dzięki:) Wiem, że jesteś na bieżąco z wszelkimi wydarzeniami kulturalnymi, więc mogę spać spokojnie; mysz, a tym bardziej JJO się nie prześliźnie!

  22. Wpadam jak zwykle z poczuciem niedosytu i żalem, że nie jestem w stanie posiedzieć tu codziennie. Ale za to taki haust dobrego powietrza bardzo dodaje sil :).
    Ptaki-korowody – jakie to piękne ;)

    Zawsze jak spotykam klucz ptaków sprawdzam kierunki świata :D. Czy na pewno lecą na zachód lub na wschód… :D.

    Pozdrawiam najserdeczniej.

  23. Mamo Isi, umowa stoi. Choć JJO już na szerszych wodach i nie wiem, czy ma w kalendarzu miejsce na występy w ojczyźnie.

  24. Mamo Isi, a ja mam jeszcze na YT taką jedną ulubioną lekcję: genialny dyrygent Georg Solti szkoli genialną Kiri Te Kanawa.

    Dame Kiri Te Kanawa sings „September” – Vier Letzte Lieder – Richard Strauss – Rehearsal

    Cudownie jest tak podglądać cały kunszt tych dwojga i ich współpracę.

  25. A u mnie z dołu leci Bach z płyty Alphy (z nagrania Cafe Zimmermann, Concerts avec plusieurs instruments). Nawet słuchane bez szczególnego skupienia uwagi działa pozytywnie. Ze mną trochę jak z tym bohaterem Bursy: „wy byście się kumie tylko lubowali w tej muzyce atonalnej, dodekafonistycznej, a kiedy przejść koło waszej chałupy, to jeno cięgiem Bach i Bach”.

  26. Wilku Morski, gdyby Orliński miał znowu gdzieś w okolicy występować, zawiadom mnie, proszę! Czuję się, jakbym znalazła diament czystej wody, albo coś w tym rodzaju;) Może jestem, nieco spóźniona o tych parę lat w odkrywaniu jw., ale radość za słuchania mam taką samą, jak ci, co go odkryli pierwsi.

  27. Ja doznałam wsparcia duchowego, słuchając tej lekcji śpiewu. Dziękuję, Mamo Isi!
    Właśnie sobie odtworzyłam całość po raz drugi, tym razem włączając angielskie napisy, bo Pablo Heras-Casado mówi po angielsku z silnym akcentem i nie rozumiałam go.
    Jest tam wspaniały moment, kiedy on uczy tych dwoje młodych, jak śpiewem wyrażać uczucia, a oni, dopiero wtedy zrozumiawszy (!!!) wznoszą się na wyżyny po prostu. Drugi taki moment – kiedy Heras-Casado wykłada im krótko a dobitnie o znaczeniu akcentowania i tonowania słów.
    Znakomity pedagog, naprawdę. I pełen wdzięku oraz łagodności.
    Chyba sobie posłucham i obejrzę jeszcze raz.
    Jakub Orliński jest sympatycznym człowiekiem i świetnym artystą. Angela Vallone pełna uroku, kiedy śpiewa.

  28. Tak, sopran musi być młody. Kontratenory też chyba są najpiękniejsze młode, bo już słyszałam narzekania, że Jaroussky to już nie to, co za młodu (41 lat).
    Na szczęście alty dojrzewają na stare lata;))

    Czytam Jeżycjadę, bo mnie ten przełom jesienny dołuje i potrzebuję wsparcia duchowego;)

  29. Z zapartym tchem wysłuchałam lekcji w klasie mistrzowskiej w wykonaniu duetu Nerona i Poppei Pur ti miro Monteverdiego z „Koronacji Poppei”. Co za różnica między pierwszym, drętwym wykonaniem, a ostatnim, mistrzowskim!

    Jakub Józef Orliński, countertenor & Angela Vallone, soprano | Pablo Heras-Casado Master Class

  30. Miałam na myśli fakt, Alku, że Dawid w wersji Michała Anioła ma twarz raczej ciężkawą, z mało inteligentnym wyrazem. Piękne proporcje to jeszcze nie wszystko, liczy się duch!
    Pod tym względem nasz śpiewak przebija Dawida.
    PS – kamienny lew i lwica.

  31. Aha, Ulubiona Autorko, tak, spacerek odbyłem, chociaż jak zwykle w takich razach krótszy, niż bym chciał. Wracałem jednak w nocy do Warszawy, bo okazało się, że w promieniu 25 kilometrów od miejsca zjazdu (czyli WysRolu, czy jak się tam teraz ta szkoła nazywa) nie było miejsca hotelowego tańszego, niż tysiąc złotych od łebka, a nie chciałem bez uprzedzenia molestować znajomych o nocleg. Targi się akurat zaczęły niestety. Ale było bardzo ładnie, Park Sołacki w formie, Teatralka jak z książki no i słynne kamienne lwy. W drodze powrotnej w samochodzie towarzyszyli mi Prezes, Skarbnik (-ca) oraz członek Komisji Rewizyjnej. Dobrze, że mam jednak spory samochód – taki ładunek autorytetu…

  32. Oj tam, zaraz dokuczanie… Chłopak jak lalka (zwłaszcza w wersji bez wąsików), daj Boże każdemu. A głos też ma stosowny do wyglądu. Świetny artysta. Swoją drogą, przypomniał mi się Ian Bostridge. Mam w jego wykonaniu Piękną Młynarkę i Podróż zimową. Bardzo uduchowiony look, na okładce płyty (wczesne zdjęcie) wygląda trochę jak zimny trupek.

  33. Wysłuchałam Młodosto :) Istotnie, ta kopia Dawida swoim głosem tworzy nastrój nieprawdopodobny. Dzięki niemu, w ciągu kilku minut odbyłam podróż do odległych galaktyk i z powrotem. Jestem pod ogromnym wrażeniem. Miłego dnia.

  34. Casciolino, dzięki za fachowe wyjaśnienia! Nijak nie mogłam pojąć, jakim cudem kontratenorzy są w stanie tak śpiewać i skąd ta anielskość w ich głosie.
    Starosto, na you tube jest i Vivaldi w wersji studyjnej! Dzisiaj wrzuciło mi mnóstwo rzeczy Orlińskiego. Refleksu to ten internet nie ma zbyt szybkiego, ale jak już się przekona, że człowiek naprawdę czegoś szuka, to się stara, jak może.

  35. Dzień dobry, w piękne niedzielne przedpołudnie. Przez tak wiele komentarzy przewija się nazwisko Józefa Jakuba Orlińskiego, dziś też słyszałam o nim w radiowej dwójce. Nie mam wyjścia, muszę odnaleźć jakieś nagranie w zasobach internetowych i posłuchać. Dobrego dnia życzę

  36. Dzień dobry w dzień złoty i jesienny!
    Piętaszku, to teraz posłuchaj tego, co proponuje Mama Isi: Hasse „Mea tormenta, properate!”, Jakub Józef Orliński.

    Alku, spacerek odbyłeś?

  37. Luizo,
    dziękuję za ciekawe wyjaśnienia. Domyślam się, że studenci z Indii nie rozpływają się w zachwycie nad „Alicjami w krainie czarów” lub innymi „Harry Potterami”, bo mają swoje rodzime baśnie i legendy, czy też już ulegli globalizacji kultury i przyjęli, jak my, za swoje, najpiękniejsze książki z całego świata?
    Życzę ciekawych studiów filologicznych i witam w klubie filologów. Język otwiera nam widok na inną kulturę, a tłumacz ułatwia to przejście. Powodzenia!

  38. Kontratenor – niezwykłe zjawisko, które poznałam i pokochałam niedawno. Po raz pierwszy miałam okazję słuchać na żywo kontratenora wiele lat temu, w Akademii Muzycznej w Łodzi na ulicy 3 maja. Był to koncert organizowany przez łódzki ośrodek Alliance Francaise w ramach propagowania kultury francuskiej i artystów francuskich. Grano muzykę dawną i barokową (m.in. na lirze korbowej), wyjaśniając technikę gry i śpiewu. W tamtych czasach w Polsce (lata 70-80) w ogólnym obiegu (dla laików – w radiu, w telewizji) niewiele można było usłyszeć takich wykonań.
    Jak dobrze jest odkrywać ciągle nowe rzeczy, również dzięki Księdze Gości u naszej DUA!

  39. Słucham Orlinskiego i nie mogę się nasluchac :-) co za mistrzowski głos! A poza tym, on naprawdę wygląda, jak kopia „Dawida” Michała Anioła. Z tą różnicą, że ubrany ;)
    Wielki podziw, naprawdę.

  40. Nie wiem czy potrafię to dobrze wyjaśnić, ale spróbuję. W dużym skrócie rzecz ujmując, naturalna barwa głosu w przypadku kontratenorów nie ma związku z efektem w śpiewie, ponieważ operują oni specyficzną techniką, przypominającą śpiewanie falsetem.
    Struny głosowe są częściowo niedomknięte, a brzmienia nie wzmacnia się rejestrem piersiowym (stąd jego anielskie brzmienie). Od falsetu różni się jednak dźwięcznością, a to dzięki wykorzystaniu pracy rejonów twarzoczaszki (twarde podniebienie, zatoki), czyli tzw. maski.

  41. Ojojoj, ojej, ojej. no, rzeczywiście!
    Wszystko wspaniałe, orkiestra też!
    A do tego – sami młodzi ludzie. Jacy zdolni!

  42. Vivaldi jest niestety nagrany w warunkach koncertowych; lepsze jakościowo o niebo jest: Hasse „Mea tormenta, properate!”, Jakub Józef Orliński. Dopiero to nagranie oddaje mu sprawiedliwość.

  43. Wysłuchałam też wywiadu. Ciekawe, chłopak o anielskim głosie mówi głosem niższym nieco, niż śpiewa. Casciolina z pewnością umie to wyjaśnić.

  44. Luizo, tym bardziej gratuluję i życzę, by udział w tym programie był dla Ciebie, dla Was jak najbardziej owocny:) będę trzymać kciuki za Ciebie i kolegów ;) świetnie, że Polacy tak dobrze wypadli na tle innych krajów. To zawsze jakoś skrzydeł dodaje ;)

  45. Zachwycone komentarze pod nagraniem, którego wysłuchałam, określają jego kontratenor jako „głos anioła”. Chyba racja, tak pewnie anielskie głosy brzmią! Choć lubiłabym też słyszeć w chórze aniołów i basy, i barytony.

  46. Józek z pewnością zasłużył na każdą ze swoich nagród, bo poza niewątpliwym talentem wyróżnia się ogromną pracowitością. Cieszą mnie bardzo wszystkie jego sukcesy, polecam płyty i koncerty.

  47. Na YT można też znaleźć nagranie chyba wakacyjne, na którym stoi przy fortepianie w szortach, koszulce i klapkach na stopach, śpiewając Mozarta bodajże.

  48. @rozmaryn: Oprócz ogromu literatury anglosaskiej zajmujemy się także literaturą krajów skandynawskich, południowej Europy, Ameryki Południowej. Zaczynamy omawiać literaturę z Azji, głównie z tego względu, że tak wielu studentów z roku pochodzi z Indii. Ich perspektywa na świat literatury dziecięcej (szczególnie tej brytyjskiej- z wiadomych powodów) jest bardzo interesująca.

    @Mimi M.:Kierunek nazywa się Children’s Literature, Media and Culture, jest to kierunek z serii International Join Masters z programu Erasmus Mundus. Mój kierunek podzielony jest pomiędzy kilka krajów, między innymi Dania (dokąd przenosimy się w styczniu), Holandia (jadę w przyszłym roku), Hiszpania, a także Polska (Wrocław). We wrześniu delegacje ze wszystkich tych krajów zebrały się w Glasgow, aby wspólnie zacząć semestr. Każdy prezentował swoją część programu i proponowany profil. Polacy na tle innych krajów wypadli najlepiej, taka byłam z nich dumna! Ale ja jednak wybrałam Holandię, ponieważ tam będziemy skupiać się między innymi na tłumaczeniach, co – z moim filologiczno-lingwistycznym wykształceniem – interesuje mnie najbardziej.

  49. J.J.Orlińskiego słyszałem w ubiegłym chyba roku na koncercie w Sopocie, rozkosz dla ucha. Ale to Casciolina powinna o nim napisać, bo dobrze się znają.

  50. W ogóle japońscy artyści, zwłaszcza ci dawni, to mistrzowie dokładności i precyzji. Ale to chyba ta ich słynna mentalność, dziś już może nieco przytlumiona tempem życia.

    Właśnie, Luizo, jak się nazywa Twój kierunek studiów? :)
    Czytać „Tajemniczy ogrod” w ogrodzie botanicznym, i do tego jeszcze w Szkocji… coś cudownego :* „Aż mi się piórka podnosza”, jak powiedziała niegdyś pewna papuga z reklamy tv. ;)

  51. Łaskawa pani, jestem pewien, że boleźń przeminie, a Poznań jest tak sympatycznym miastem, że trzeba się tu pojawiać co jakiś czas. Jestem przekonany, że pojawią się kolejne okazje. Wracając do nóg, gęsi rzeczywiście podczas lotu ciągną nogi za sobą, jednak szykując się do lądowania wyciągają je w przód. Te najwidoczniej planują wodować, stąd łapki z przodu.

  52. Tak Zgredzie, masz rację i Ty Rozmarynie, ale wiem skąd wzięło się nieporozumienie – zasugerowałam się bardziej tytułem wpisu, niż drzeworytu. Teraz mogę spać spokojnie.

    DUA – zdrówka, zdrówka i jeszcze raz zdrówka życzę.

  53. Uprzejmie donoszę, że nasz przepiękny kontratenor Jakub Józef Orliński zdobył najwyższą, na ziemi oczywiście, nagrodę dla śpiewaków- nagrodę Gramophone Classical Music Awards 2019 w kategorii Young Artist.

  54. Luizo, a z jakich to krajów literaturę dziecięca i młodzieżową poznajesz, oprócz klasycznej anglosaskiej? To musi być naprawdę fascynujące zajęcie, bo poprzez literaturę dla dzieci przemawiają wszystkie prastare mity i legendy różnych narodów.

  55. Ta para będzie zaraz lądować. Wyobrażam sobie, że w wodzie.
    Rozpryśnięte krople rozbłysną i w każdej zalśni miniaturowy księżyc.
    Potem rozejdą się kręgi fal.

    A te ptaki powyżej mają jeszcze dalej do lądowania, więc lecą inaczej.

  56. Piętaszku, a jednak tak musi być. Ohara Koson to był artysta niesłychanie pedantyczny – spójrz sobie na jego galerię. Na pewno bardzo uważnie przyglądał się światu, w tym i zwierzętom, i ptakom. Chyba nie popełniłby takiego anatomiczno-funkcjonalnego błędu.

  57. Pietaszku, a to dopiero komplement! Dziękuję! Swoją drogą, to miejsce jest jakaś wylegarnia fluidow :-) tyle ich tu pływa, że gdy wchodzisz na strone, od razu się uśmiech pojawia!
    Pani Małgosiu, jak to dobrze, że stroni Pani tutaj od polityki i tych wszystkich „current affairs” :).

  58. Tak, to prawda, i jakie to godne podziwu. Życie go nie oszczedzalo, a mimo to pisał. Przecież- jak każdy- mógł się załamać i rzucić pisanie, zatopić się w swojej rozpaczy, ale jednak nie! Pisał nadal. Może właśnie poezja była jego ratunkiem i pomagała żyć. Musiało tak być.

    I gdyby tak na to patrzeć- słowo ma sile ocalenia.

  59. Dziękuję, będę czekać na fragment!

    Mimi M., dziękuję za życzenia. Studia są naprawdę pasjonujące, jestem bardzo zadowolona. Szczególnie, że w większości polegają na czytaniu książek dziecięcych i młodzieżowych z całego świata. Nie mogłabym sobie wymarzyć ciekawszego kierunku :)

    Niedługo omawiać będziemy „Tajemniczy ogród”. Dziś czytałam go sobie w ogrodzie botanicznym pod złotymi od jesieni drzewami. Trudno mi wyobrazić sobie lepszą scenerię do lektury tej książki niż właśnie ta piękna Szkocja.

  60. Rozmarynie, i mnie to przyszło do głowy, ale nie pasuje mi do tego wysokość oraz reszta stada, która nie zdradza takich zamiarów .
    I tytuł drzeworytu byłby wtedy jak sądzę nieco inny.

  61. Zabawna rzecz – czytam sobie fragment tekstu bez podpisu, bo tak mi się wyświetlił i jestem pewna, że to nasza DUA o poetach opowiada, a to Mimi mnie nabrała :) Dało mi to do myślenia, jak jednomyślni potrafimy być czasem. Fluidy krążą.

  62. Mimi, Wierzyński miał nieskończenie wiele powodów do goryczy i żałoby.
    Mnie zdumiewa jego zdolność do przecierpienia tego wszystkiego, co historia mu zafundowała, i to, że potrafił pisać mimo wszystko.
    Pisał do ostatnich chwil życia!

  63. Piękny wiersz, jak na Wierzynskiego zresztą przystało:) finał przejmujący. Ale chyba właśnie dopiero z perspektywy lat, przeżytych doświadczeń, po takim generalnym rachunku sumienia, można takie słowa napisać. Swoją drogą, lubię zestawiać ze sobą utwory poetów z czasu ich młodości z tymi najpozniejszymi. Te pierwsze emanują zachwytem nad życiem, w ostatnich- nieraz drzemie nuta goryczy, spokojnej rezygnacji, głębokiej mądrości.
    A drzeworyt pięknie ilustruje wiersz, jak zwykle idealnie go dopełniając. Podziwiam Pani mądrość i przenikliwosc, DUA.

    Luizo, gratuluję ciekawych studiów w malowniczej Szkocji :* nawet trochę zazdroszczę, że miałaś tyle odwagi, żeby wyruszyć w nieznane po wiedzę :) życzę Ci zdobycia wielu cennych doświadczeń i wypróbowanych przyjaciół!

  64. Alku, a to szkoda, że właśnie kwękam. Pospacerowalibyśmy sobie, kasztanów nazbierali.
    Te stare kasztanowce przed miejscem Twoich obrad bardzo obficie sypią owocami. Miło tam, z oficynki Opery słychać różne próbne koloratury.
    Ma być ładna pogoda!

  65. Wracając do Wierzyńskiego: dzikimi gęśmi (Wild Geese) nazywano irlandzkich żołnierzy, którzy musieli opuścić Irlandię po powstaniu jakobitów. Wielu takich wygnańców zasiliło liczne armie walczące XVII wieku w wojnach na Kontynencie. Później ogólnie nazywano tak irlandzkich najemników, którzy emigrowali z Irlandii po nieudanych powstaniach.

  66. Przywracamy z kolegami (płci obojga) do aktywnego życia Polskie Towarzystwo Ekologiczne, a korzystając z okazji odbędę taki sobie spacer dla przyjemności, popatrzę na lwy przed Operą, zapalę fajkę na Teatralce, zobaczę co się dzieje na znajomych ulicach. Będę do niedzieli, więc zdążę spokojnie sobie pobytować. Może spotkam jakąś Matyldę Stągiewkę.

  67. Luizo, dzień dobry. Nie, na angielski nie tłumaczono Jeżycjady, z wyjątkiem „Kwiatu kalafiora”. Ale przekład ten, choć świetny, nie doczekał się wydania drukiem.
    Jeśli podasz mi tu – jako wiadomość prywatną – swój adres mailowy, będę mogła Ci przysłać choćby fragmenty tego przekładu.
    Łączę czułe pozdrowienia dla pięknej, przepięknej Szkocji!
    Oj, dobrze tam masz! Gratuluję!

  68. O, to już wiem gdzie, Alku!
    Owocnych obrad! Tuż obok – Teatralka.:)
    Można sobie nazbierać pełne kieszenie kasztanów.

  69. Dzień dobry wszystkim,
    piszę do Was z pięknej Szkocji, a konkretnie z Glasgow. Jestem tutaj na studiach magisterskich na kierunku literatura dziecięca i młodzieżowa. Studia te są spełnieniem moich marzeń! W przyszłym tygodniu omawiać będziemy klasyki literatury dziecięco-młodzieżowej z naszych krajów (na roku mam bardzie wiele narodowości). Chciałabym na zajęciach coś wspomnieć o „Jeżycjadzie” i zastanawiam się czy którekolwiek z częśći serii zostały wydane w języku angielskim, a jeśli tak – to które. Czy są jeszcze dostępne i gdzie ewentualnie można by je znaleźć?
    Z góry dziekuję za pomoc w poszukiwaniach.
    Pozdrawiam jesiennie,
    Luiza

  70. Istotnie, odlatują. A ja w pewnym sensie przylatuję: jutro będę w Poznaniu, po przeciwnej stronie torów co słynne w literaturze polskiej Jeżyce.

  71. Nutrio, „Listy z podróży do Ameryki” Henryka Sienkiewicza wydało dwa lata temu Wydawnictwo Diecezjalne w Sandomierzu. Starsze wydania na pewno pokazują się w antykwariatach. A lektura to ze wszech miar godna polecenia.

  72. Dzień dobry wszystkim. Zastanawiałam się ,co dziwnego jest w wyglądzie tych lecących wysoko na tle pełnego księżyca gęsi i już wiem – ułożenie nóżek. Z moich obserwacji bowiem wynika, że gęsi w locie, jak i inne ptaki, mają nogi wyciągnięte do tyłu, co w sposób oczywisty zmniejsza opór powietrza. Artyści jednak. Jak wiadomo, z różnych względów , kompozycyjnych np. mają prawo zmienić to i owo tworząc swoje dzieło, co nie umniejsza jego wartości.

    Wiersz zaś spowodował, iż stanęły mi przed oczami obrazy Rafała Olbińskiego jako żywo.

    Makrokosmos – uwielbiam.

  73. Piękny wiersz, poruszyła mnie ta wieża, w której mieszka młodość. Myślę, że to nasze ciała są takimi wieżami: zmieniają się, nadgryza je ząb czasu, a w środku wciąż czujemy się na 16 lat

  74. a wiersz Wierzyńskiego piekny – jak wszystkie zresztą tutaj – bardzo lubię tutaj zagladać spod regału mniszego MA :-)

  75. Ale piękny obraz! A jeszcze piękniejszy wiersz. Poruszająca ostatnia zwrotka. Nawet o wpół do piątej rano. Małgoś guga szczęśliwa.Wracam pod kołderkę. Zzzzz.

  76. Odpowiadam na pytanie Justyny pod poprzednim wpisem.
    Taka książka-przewodnik już jest. Nosi tytuł „Poznań Borejków”.

Dodaj komentarz