Dla Nauczycieli

IMG_0711c

 

Najlepsze życzenia w dniu Waszego święta!

A przyłączam do tych życzeń ciepłe myśli i wspomnienia o tych moich Nauczycielach, którzy byli prawdziwymi przewodnikami, mistrzami, opiekunami i autorytetami. Tak wiele im zawdzięczam! Minęło już ponad pół wieku od moich szkolnych lat, nauczycieli moich nie ma już na tym świecie, a ja wciąż ich żywo pamiętam, noszę w pamięci ich słowa, ich głosy i uśmiechy, wiedzę, którą mi przekazali i wyjątkową dobroć, jakiej od nich doznałam. A idę wciąż w tym kierunku, który dla mnie mądrze wytyczyli na początku drogi, wiedząc, że to dobry kierunek.

Życzę Wam, żeby za pięćdziesiąt lat Was także tak wdzięcznie wspominano i kochano. I żeby droga, którą prowadzicie Waszych dzisiejszych uczniów, okazała się tą najwłaściwszą.

Wielu sił i zdrowia! I dobrego natchnienia w pracy!

 

MM

 

IMG_0703a

130 przemyśleń nt. „Dla Nauczycieli

  1. Bardzo, bardzo mi miło, Ewciu!
    A dzieci, choć nie wiedziały o co chodzi, miały przynajmniej radosną przechadzkę!
    Piszę teraz właśnie o tych miejscach – między innymi, bo nie tylko o miejscach jest książka „Na Jowisza! – uzupełniam Jeżycjadę”.
    Będzie fajna książka, a właściwie – prawie album!:)

  2. Chodziłam dziś znów po Jeżycach, oglądałam wszystkie znane/nieznane miejsca i za każdym razem cieszyłam się z każdego nowego znaleziska, tak że moje dzieci nie bardzo wiedziały o co Mamie chodzi;) Co tu dużo mówić, stworzyła Pani cudowny świat, którego namiastkę, w postaci w zasadzie całych Jeżyc, możemy sobie obejrzeć z wielką satysfakcją. Wielkie dzięki!:) Obiecuję przekazać pałeczkę gdy moje dzieci ciut podrosną:)

  3. Ach, prawda! Zapomniałam o placu Asnyka!
    Miłej zabawy. Park Sołacki jednak nadal polecam!(od ulicy Dąbrowskiego Kościelną w dół).

    Piętaszku, a bo to japońskie gęsi.

    Justyno, ładnie powiedziane. I celnie!

  4. Czytając wpis Ewci, pomyślałam, że ciekawym pomysłem byłby „Przewodnik po Poznaniu Borejków”. To byłby miły spacer

  5. Rysiu, to nie jest ideał wersyfikacji i tak dalej, formalnie wiersz można na pewno skorygować, ale bardzo mi się podoba. Małe puchate stworzenia są w porządku.

  6. Ewciu, dobry wieczór, co za miła wizyta!
    Nie, nie przypominam sobie placu zabaw w Jeżycjadzie. Może tylko to podwórko pomiędzy blokami, na którym hasali bracia Lisieccy.
    No i nie zapominajmy o Teatralce! Tuż przed wiadomą willą przy Noskowskiego są huśtawki i piaskownica. A sama Teatralka bardzo ładna, kasztany i te rzeczy.
    Stamtąd zaś – miły spacer ku Parkowi Sołackiemu, warto się przejść!

  7. Alku, bardzo dziękuję za oba linki. Po mojej, czyli administracyjnej stronie, widać je doskonale. Skopiowałam, merci!

  8. „Przebóg!- rzekł Bernard, mile zaskoczony.- Powiało poezją!”
    Bardzo dziękuję, drogie autorki, za udane utwory. Musiałam dla nich powiększyć objętość komentarza, ale oto wracamy już do formy poprzedniej i teraz trzeba znów wypowiadać się zwięźle.

  9. Troszkę może myślałam ale skromnie przyznam, że nie wiem czy one by się nadawały do wydania. Każda pozytywna opinia mnie szalenie cieszy i chociaż nie chcę się zbytnio nimi narzucać, to ponieważ temat księżyca się pojawił, pozwolę sobie wrzucić jeszcze jeden, oczywiście beztytułowy:

    Daleko, daleko, najdalej na świecie
    Gdzie nigdy nie trafisz bez szczęścia i mapy
    Rósł las przeogromny, a na skraju lasu
    W kryjówce niewielkiej żył królik puchaty

    Dzień cały przesypiał zaszyty po uszy
    W mchu ciepłym co całą porósł okolicę
    Lecz kiedy na świecie mrok zapadał ciemny
    Wychodził do lasu rozmawiać z księżycem

    Przebiegał ostrożnie od drzewa do drzewa
    Bo straszno, bo ciemno, bo groźnie dokoła
    Las nocny nie sprzyja puchatym królikom
    Lecz biegł niestrudzenie gdy księżyc go wołał

    Spotykał czasami nocne leśne myszy
    Zajęte ważnymi mysimi sprawami
    Przystawał na chwilę zamienić dwa słowa
    A księżyc im cicho świecił nad głowami

    Czasami z gałęzi witała go sowa
    Mrugając żółtymi jak gwiazdy oczami
    Wzbijała się w niebo by wskazać mu drogę
    A królik podążał spiesznie jej śladami

    A księżyc wciąż czekał na skraju pagórka
    Z uśmiechem na twarzy złotej, księżycowej
    Po cichu, cierpliwie aż zjawi się królik
    By mogli kolejną rozpocząć rozmowę

    Z pagórka patrzyli na świat dookoła
    Uśpiony łagodnie, kołysany snami
    Na drzewa, na chmury, na sady i pola
    Na rzeki, na góry, na wioski z miastami

    I trwały rozmowy co noc wciąż od nowa
    Wesoło, pospiesznie by zdążyć przed świtem
    Skąpani w poświacie srebrzystych promieni
    Szeptali do siebie swoje tajemnice

    Nad ranem, gdy noc już brzaskiem się stawała
    Księżyc coraz mniejszy na wzgórku przysiadał
    W puch miękki królika zanurzał się sennie
    A królik mu cicho bajki opowiadał

    A potem dzień cały przesypiał zaszyty
    W mchu ciepłym co całą porósł okolicę
    Lecz kiedy na świecie mrok zapadał ciemny
    Znów wracał do lasu rozmawiać z księżycem.

  10. Link do pełnej wersji utworu. BG napisał to i wykonywał z grupą undergroundową Akwarium w latach 80. Jak dla mnie, poeta. Zresztą obecnie jest już bardzo uznawany.

    Link nie przejdzie na pewno na stronę, ale może da się odczytać jako wiadomość prywatna.

  11. Można, korzystając na przykład z tej strony:
    Ja akurat skopiowałem w całości fragment oryginalnego tekstu, więc nie musiałem użyć. Nie jest szczególnie wygodne, ale działa, używałem do korespondencji.

  12. DUA, dziękuję za życzenia i. ośmielona pochwałą, napiszę tu parę słów o „vilanelli” – skomplikowanej formie poetyckiej, z którą mierzyli się rozliczni poeci polscy i zagraniczni, m.in. Elisabeth Bishop w „One Art” i jej tłumacz Stanisław Barańczak – „Ta jedna sztuka”. Barańczak stworzył także własne vilanelle, m.in. „Poręcz” i „Płakała w nocy, lecz nie jej płacz go zbudził”.
    Zainspirowana tą wspaniałą poezją, złożyłam taki oto wiersz:

    MOJA VILANELLA

    Wokoło stale, stale krąży życie;
    i ja w tym życiu jestem zanurzona.
    Każdego dnia wciąż nowe odkrycie

    ptaka, rośliny, mchu, owada. Skrycie
    wszystko wyrasta. Wciąż nowa odsłona.
    Wokoło stale, stale krąży życie.

    Sikorka w mieście, w ścianie domu, nici
    układa na gniazdo… Już praca skończona.
    Każdego dnia wciąż nowe odkrycie,

    że we mnie także nowe gniazda wicie
    na życie nowe. A Życia imiona
    wciąż nowe wokół. Ciągle krąży życie.

    Owoce z sadu. Wyrosły obficie
    w sadzie tego roku. Praca się dokona
    każdego dnia. Wciąż nowe odkrycie

    wyjdzie naprzeciw, a zegara bicie
    serce ukoi. Mrozem niezwarzona
    wiosna powrotna znów przyniesie życie
    i dnia nowego cudowne odkrycie.

  13. Dobry wieczór wszystkim:)
    Piszę po raz pierwszy tutaj, ale czytuję co jakiś czas te ogromne ilości komentarzy, a raczej te wciągające rozmowy na tematy wszelkie:) I nadszedł ten dzień kiedy poczułam się „wywołana do tablicy”, tzn. zawitałam do Poznania! Po raz pierwszy w dorosłym życiu, ponieważ z mojego rodzinnego Śląska jakoś nigdy nie było po drodze. Mąż przyjechał na targi, a ja z dzieciakami na doczepkę;) I wiecie co? Niby po raz pierwszy idę tymi ulicami, niby pierwszy raz te wszystkie budynki widzę, ale gdy tylko zauważę jakiś napis: nazwę ulicy, przystanku, tabliczki ze wskazówkami do jakichś zabytków, itp. to nagle wszystko staje się dziwnie znajome:) tak jakbym po prostu strasznie dawno ostatnio tu była i zapomniała jak to wszystko wygląda, ale przecież ja to wszystko znam! I jeszcze mieszkam na Jeżycach!!:) jutro idę zwiedzać, podwaliny pod powyższe już są (opowiedziałam ciut o Jeżycjadzie moim: czterolatce i dwulatce – zerolatek nie słuchał zbytnio tylko bezczelnie zasnął w wózku), więc jestem optymistycznie nastawiona:) i teraz gorączkowo szukam w pamięci, czy któreś z młodocianych bohaterów bawiło się na placach zabaw? Czy są jakieś jeżyckie place zabaw z borejkową historią w tle?;) bo nie wiem czy moim maluchom wytłumaczę, że najfajniejsze w Poznaniu to brama kamienicy nr 5 przy Roosvelta, dom z wieżyczką przy Słowackiego albo willa przy Noskowskiego gdzie będziemy szukać śladów po kwiaciarni:))))
    Ach! Jak dobrze że tu przyjechałam:)
    Ściskam wszystkich, ale ukochaną Autorkę, wybaczcie, najmocniej!
    P.S. Wybaczcie taką totalna zmianę tematu, ale po prostu nie mogłam nic nie napisać będąc tutaj!!

  14. Ojojoj, ale się uśmiałam, czytając te porzekadla Ludu drogiego!

    A oto wycinek krajobrazu zza mojego okna: księżyc niczym złocista, nieco przygaszona lampa cmi sobie w najlepsze nad złocista lipą, tym bardziej złocista, że oświetlona światłem latarni ulicznej. Niebo atramentowoczarne… I co Wy na to, Lunofile i Miłośnicy harmonii barw???

    Mamo Isi, wszak Ty i tomik „Fraszki, bayki a porzekadła rozmayte” wydać musisz! :-)
    Choć i praca zbiorowa Księgowych pod tym samym tytułem byłaby wcale na miejscu ;)

  15. Krzysztofie, zaciekawiły mnie te listy. Tylko jak na nie trafić?
    Rysiu, nie myślałaś może o wydaniu swoich wierszyków? Piękna by to była książka – a do każdego wierszyka wybrany przez Ciebie obrazek któregoś malarza.
    Tylko jakby ją tu nazwać?

  16. O, Mamo Isi, to mi przypomina o wiadomości od Wójta Wiewiórki. Pisze on, że słuchają całą rodziną, w samochodzie albo i w domu, „Trylogii”, nagranej na płyty, a czytanej – przepięknie podobno – przez Mieczysława Voita.
    To jest chyba dobre rozwiązanie dla – na przykład – dojeżdżających do szkoły.
    W każdym razie, Voit był jeszcze z tych aktorów, którzy umieli władać piękną polszczyzną, i po staropolsku zagadać ze swobodą.

  17. A tak, tak, KokoszaNel, to chyba ona była. W malutkim kieliszeczku, słodka i przejrzysta.

    Apetycznie wyglądała, pamiętam.

  18. Wilku Morski, u Sienkiewicza też jest o kurach;)
    „ — A co to za kur tak górnie pieje? — spytał nagle jakiś głos.
     — Nie przerywaj! bodaj cię zabito! — wołali inni.
     Lecz Zagłoba dosłyszał.
     — Wybaczcie waćpanowie temu kogutkowi! — zakrzyknął — bo on jeszcze nie wie, z której strony ogon, a z której głowa.” (Potop, t.1)

  19. Z ciekawości przeszukałam internety, jaka to szczepionka tak Pani synkowi zasmakowała i wyszło mi, że to musiała być szczepionka na polio OPV. Na rotawirusy jeszcze chyba wtedy szczepionek nie było, w dodatku dzieci szczepione obecnie na rotawirusy są w wieku daleko do „jeście”. :)

  20. A propos ptaszków do redukcji: bukaszka występuje jak najbardziej, choć nie jako ptak raczej – jest to rosyjskie potoczne określenie robactwa przeróżnego. Przykład w piosence B.Griebienszczikowa „Новая жизнь на новом посту” (z albumu „Ichtiologia”):

    „Когда я смотрю в окошко,
    Я вижу, как кто-то идет
    По крыше –
    Может быть, это собака (кошка),
    А может быть, это крот.
    Я вижу не слишком ясно,
    Мешает крутой наклон
    Той крыши –
    Может быть, это букашка,
    А может быть, это слон”

  21. Przepraszam, że nie o drobiu, ale jestem pod wrażeniem dwóch listów Sienkiewicza opisujących triumfy Heleny Modrzejewskiej w San Francisco. Się wzruszyłem.

  22. KokoszaNel, co okrutniejsi rodziciele smarują paluszek niemowlęcia musztardą. Ja posmarowałam kciuk synka sokiem z kiszonego ogórka. Obcmoktał palec, przewrócił w zachwycie oczami i wybełkotał:- Jeście!
    Nota bene, podobnie zareagował na szczepionkę doustną. Inne dzieci wyły i pluły, protestowały, a nasz smakosz łyknął, mlasnął, poklepał się po brzuszku i rzekł:- Aaaj, loble, loble! Jeście daj!

  23. Dzięki za radę, postaram się sprostać, aczkolwiek będzie ciężko z powodu dużego popytu (a mówiąc kolokwialniej „ssania”) na rynku paluszkowym.

  24. „Lista Ptaków Niepotrzebnych
    Naiwne powiedzenie „ptak śpiewa” należy całkowicie do przeszłości. Ptak nie śpiewa, tylko hałasuje oraz bezkarnie zanieczyszcza wioski i miasteczka. Oto. Panie Redaktorze, lista tych ptaszków. które proponowałbym poddać redukcji: Pstroszka, cidomek, sipiórka, pyza, brajtszwanc, lewatywka, dzidziuś pospolity, kupść, stukułka, chlebotek, minóżka, bukaszka, sidorek oraz tzw. goguś bagienny.”
    Oszczędności zoologiczne
    Konstanty Ildefons Gałczyński

  25. Ja myślę, że to powinno być absolutnie wprowadzone do ksiąg senników I wróżb wszelakich – drób odlatujący zobaczyć – zima sroga Cię czeka! :)

  26. Zacny Jakubie, dziękuję za to stwierdzenie. Tak jest, wszystko zaczyna się od zadziwienia i zachwytu! I mądrość, i miłość, i dobroć. I wdzięczność!

  27. Dzień dobry!
    Jaki miły obrazek mnie powitał: Pisklątko z palcem w dzióbku!
    Jednakże jestem córką stomatologa i wznoszę apel: matko, uważaj na zgryz niemowlęcia! Usuwaj mu ten paluszek z buzi, zwłaszcza gdy już zaśnie!

  28. Jako reprezentantka księgowego drobiu przydreptuję wywołana do tablicy :
    Kiedy lecą w górze kury
    Będą burze, gęste chmury.

    Pisklątko zasnęło obok mnie na brzuszku z kciukiem w buzi. Szkoda budzić. Poczytam zaległości w Księdze Gości.
    Oo, albo tak:
    Pisklę śpi i kciuk ma w buzi,
    Nie rusz, nie rusz, szkoda budzić,
    Ponadrabiaj zaległości
    Czytaj miło Księgę Gości :)

  29. Zuziu, jak szybko starzejesz się psychicznie w dużej mierze zależy od Ciebie,
    nie przestawaj się zadziwiać,
    mądrość zaczyna się od zadziwienia stwierdził Bossuet
    bardzo lubię francuski odpowiednik naszego zadziwienia- émerveillement
    no i też czuję się na 16 lat i to nie mija zapewniam.

  30. Zuziu, moja szkoła przechodziła dziwne koleje losu. Liceum w ogóle kilka lat temu zlikwidowano (zresztą było słabe i nie mam zbyt dobrych wspomnień), ale podstawówka to była prawdziwa siła. Z mojej klasy w podstawówce więcej ludzi poszło studiować, niż z klasy licealnej. Zresztą stara szkoła też przeżyła swoje: najpierw przerobili ją ze zwykłej rejonowej podstawówki na gimnazjum z liceum (zresztą dobre połączenie, które na pewno działało), a ostatnio stała się liceum per se. Nasi ludzie co jakiś czas się kontaktują, sprawdzamy, czy wciąż żyjemy i myślę, że niedługo wpadnę tam starej budy, żeby zobaczyć co się tam teraz dzieje.

  31. Jak tu wesoluśko, a ja muszę tyrać!
    Wiersz biały mnie również powalił.
    U mnie za oknem wciąż przylatują samoloty.
    (Odlatują z drugiej strony biura.)

  32. Dobry wieczór! (Księżyc!)
    Z bólem serca przerwę ten potok boski, aby podzielić się niezwykłym fluidem. Gdy Pani pisała o pięćdziesięcioleciu, o wielu latach od rozstania z nauczycielami, możliwe, że w tym momencie patrzyłam na zgromadzonych na sali gimnastycznej nie tylko tłum pierwszaków gotowych do ślubowania, lecz także rzeszę absolwentów, obchodzących w tym roku pięćdziesięciolecie matury. Co roku kolejny rocznik jest zapraszany na te uroczystości i ośmielam się stwierdzić, że jest to tradycja niezwykle wzruszająca nie tylko dla nich, gdy mogą spotkać przyjaciół po tylu latach, odwiedzić znane mury, ożywić wspomnienia, ale także dla nas, tej świeżutkiej części szkoły. Widzieć nas oraz ich, którzy w tym miejscu przeżywamy podobne chwile, dostrzec życie, etapy i wspólnotę w tym wszystkim! Poza tym, cóż za klasa u tych państwa, inteligentne twarze i przemówienie ich reprezentanta tak błyskotliwe, że co drugie zdanie dostawał to owacje, to unosiły się chichoty, a nawet salwy śmiechu. Poczułam, jakbyśmy wszyscy tam byli w jednym wieku. Może jesteśmy?

  33. Na lotnisku w październiku
    Moc hałasu oraz krzyku
    Bo się w podróż wybierają
    Ptaki które nie latają

    Biegną kury z walizkami
    Pchają wózki z kurczakami
    A za nimi dwa koguty
    Umawiają się na luty

    Dalej idą tłuste kaczki
    I siodłatych gęsi paczki
    Można spotkać i indora
    Kiedy jest odlotów pora

    Trzy perliczki z plecakami
    W rzędzie razem z indyczkami
    Cała ta pierzasta brać
    Do okienka chce się pchać

    Nikt kolejki nie uznaje
    Kiedy słyszy ciepłe kraje
    Każdy marzy o bilecie
    I o wielkim pięknym świecie

    Idą zatem w ruch pazury
    Skrzydła, dzioby i czupury
    Aż wirują wkoło piórka
    Ot jesienna awanturka.

  34. Kiedy z drzewa liść opada,
    Kurcząt zbiera się gromada.
    Na południe wylatują,
    Przed mrożami się ratują ☺

  35. Gdy sipiórka odlata
    przyjdzie za lato zapłata
    Zapłata w walucie jesieni
    Złotymi liśćmi się mieni
    Gdy poeta jest d…*
    Przywiążcie go do słupa

    („d…”: czcigodny laureat w języku obcym)

    Dobry wieczór UA, dobry wieczór Ludu.

  36. Raz indyk usłyszał w zagrodzie
    Że drobiu odloty są w modzie
    Więc rzucił rodzinę
    Odleciał na zimę
    Czym mrozy wywróżył przyrodzie.

  37. Gdyby indyki odlatywały z kraju w którym mieszkam, to co pożerałby naród w święto Dziękczyninia. Możliwym jest ze nie nadążają uciekać, bo je wcześniej wyłapują.

  38. Jestem pod wrażeniem tych przysłów, zarówno tych bardziej tradycyjnych, jak i tych wymyślonych na poczekaniu ☺ Bez względu na to, jaka będzie zima, przyniesie wiele okazji, by usiąść pod kocem z dobrą książką i herbatą☺

  39. Odlatujące perliczki – wyszczypie mróz nam policzki.

    Odlatujące gąsiory – zimą mróz chwyci spory.

    Kiedy na zimę drób odlatuje okrutnie długie mrozy zwiastuje. :))

  40. A ja napisałam taki wiersz na osiemnastkę siostry.
    wiem że nie jestem najlepsza w pisaniu :-(

    Słońce zachodzi w czerwieni
    Chcesz coś zmienić
    Ale połóż się pod drzewami
    Las pachnie sosnami

    I to niebo takie błękitne
    Szepczesz powoli modlitwę
    Czy Bóg ją usłyszy?
    On słucha nawet echa ciszy

    Bo gdy sarna je opłatek
    Zrywasz paproci kwiatek
    wszystko trwa w harmonii
    Anioł od złego cię uchroni

    Nie bój się mocno kochać
    Ani cichutko szlochać
    Bo gdy spotkasz księcia
    Wystarczą dobre zaklęcia

    I właściwie dwa słowa
    Bo wszystko płynie od nowa
    Czas to dzięcioła konanie
    Nie płacz gdy nadejdzie rozstanie

    Pani Małgosiu, ostatnio czytałam Noelkę :-)
    Pozdrawiam Lud Księgi :-)

  41. Jaki by to był piękny widok, jakby ptactwo domowe też odlatywało na zimę do ciepłych krajów. Widzę oczyma duszy te klucze odlatujących kur zielononóżek, gęsi siodłatych i kaczek piżmowych. A taki klucz indyków odlatujących z gulgotem to wprost zapierałby dech w piersiach.

  42. Dzień dobry. Jeżeli mogę pozwolić sobie na malutkie sprostowanie – gęsi zasadniczo odlatują, chociaż od kilku już lat ornitolodzy obserwują zjawisko pozostawania gęsi na zimę w Polsce. Nie wszystkie zostają ale i nie wszystkie odlatują. To zależy od regionu Polski, tam gdzie zima przeważnie lżejsza, tam częściej decydują się zostać. Tak samo na przykład łabędzie.

  43. Zgadza się, gęsi z północy i północnego wschodu – białoczelne i zbożowe zimują u nas – a przelatują rano na żerowisko, zaś wieczorem na noclegowisko.

  44. A bo z tymi prognozami to jest tak jak u Makuszyńskiego:
    Jeśli na świętego Prota jest pogoda albo słota, na świętego Hieronima deszczyk jest albo go ni ma.

  45. Gęsi – jak mnie zapewnił sąsiad – nie odlatują na zimę!
    Mamo Isi, dzięki za wyczerpujące informacje, z których wszelako nic konkretnego nie wynika.

  46. Oto przysłowia na październik:
    Gdy październik mroźny, to nie będzie styczeń groźny
    Gdy w październiku ciepło chadza, w lutym mrozy naprowadza
    Na Gerarda (3.10) gdy sucho lato będzie z pluchą
    Październik stoi u dwora, wykop ziemniaki pora
    W październiku, gdy liść z drzewa niesporo spada, późną wiosnę zapowiada
    W październiku kawek gromada, słotne dni nam zapowiada
    Po świętej Brygidzie (8.10) babie lato przyjdzie
    Gdy październik z wodami, grudzień z wiatrami
    Na św. Franciszka (10.10) odlatuje pliszka
    Kto sieje na św. Jadwigę (15.10), ten zbiera figę
    Do św. Jadwigi pozbieraj jabłka, orzechy i figi
    Kiedy w św. Gaweł słota, będzie w lecie dużo błota
    Październik chodzi po kraju, wygania ptactwo z gaju
    Od św. Urszuli (21.10) chłop się kożuchem otuli
    Jaki październik, taki marzec, doznał tego niejeden starzec.

    Czy wszyscy już pozbierali z pól figi?

    Przed chwileczką przeleciał klucz gęsi.

  47. Boćki zaczęły odlatywać wyjątkowo wcześnie – już w pierwszej połowie sierpnia, bo marzec i kwiecień były bardzo ciepłe, w dodatku słoneczne i suche. Dzięki obfitości pokarmu młode szybciej dorosły, szybciej też nauczyły się latać i były gotowe do długiej drogi ku Afryce.

  48. Mam wrażenie, że odleciały o czasie, inne ptaszki też. Pewnie będzie normalnie, chociaż – kto to wie?

    Nutrio, doskonale rozumiem to uczucie!

  49. Co do jakości zimy – czy ktoś z Was wie, kiedy odleciały bociany? Ponoć jeżeli zrobiły to z początkiem sierpnia – zima będzie wczesna i ostra, a jeżeli poleciały później – łagodna. Ech, moi dziadkowie na pewno lepiej odpowiedzieliby na to pytanie. Już niestety nie mogę ich zapytać. Pomyślcie – zaledwie kilkadziesiąt lat temu ludzie byli w takich przewidywaniach chyba dużo bardziej biegli od nas, no może poza mieszkańcami miast?
    Dzień dobry Szanowna Pani Małgorzato, dzień dobry Wszystkim, w kolejny złoty i ciepły dzień. Niech będzie dla Was miły.

  50. Księżyca z okien nie dostrzegam, ale sądząc po poświacie nad zabytkową wieżą ciśnień, która stoi niedaleko, musi tam być. Może niedługo przemieści się tak, że będę go mogła podziwiać :)

  51. U mnie pokazało się kilka kwiatków na wajgeli-krzewuszce.
    Olu, czy u Was też taki wielki, złotoróżowy księżyc wzeszedł?
    Śliczny!

  52. Jaka to wróżba na zimę nie wiem, ale u mnie też róże kwitną. Pąków jest jeszcze więcej niż latem. Ciekawe, czy wszystkie dadzą radę rozkwitnąć…

  53. Rozmarynie (wiad.pryw.)- a więc przyjmij spóźnione i nadal gorące życzenia!
    Dziękuję za wiersz! Udana próba!

  54. Dzień dobry, miła Adelko!
    U nas także śliczny, ciepły dzień – słońce jak latem! Hortensje kwitną i niektóre róże też.
    Jaka to wróżba na zimę? Czy ktoś coś słyszał? Mroźna będzie, czy taka sobie?

  55. Szanowna Pani Autorko, dziękuję za ciepłe przyjęcie : ) Odzywam się, nie czekając – zgodnie z Pani radą – na kolejnego Nobla dla rodaczki czy rodaka. Bo i tak za mojej pamięci wydarzyły się już 3 literackie i 1 pokojowy (a nawet 2, jeżeli wierzyć Wikipedii) :)
    To dużo! Wszystkie cenne.
    Życzę Pani i wszystkim tu bywającym spokoju ducha. I wielu takich jak dzisiejszy, złotych jesiennych dni, zanim nadejdzie zima.

  56. Zdjęcia Adminki, oczywiście!
    Aleksandro, wiem, co czujesz. Ja tu miewam nawet takiego gościa, który teraz jest profesorem, a kiedyś, jako nastoletni fan – czytelnik , korespondował ze mną i korespondował, aż nie podrósł.
    A potem znów się pojawił.
    Dumna jestem z niego!

  57. Z całego serca dziękuję za życzenia! Niełatwo prowadzić ta najwłaściwszą drogą. Czasami ma się wątpliwości, ale gdy przystojny dziewiętnastolatek, student pierwszego roku medycyny, spotkany przypadkowo w sklepie ma ochotę pogawędzić chwilę ze swoją panią, która uczyła go na początku jego drogi szkolnej, to te wątpliwości przynajmniej na chwilę znikają :)

  58. Wszystkiego najlepszego nasi najlepsi. Pojętnych, sympatycznych uczniów i jak najmniej męczącej papierobiurokracji. I żebyście mieli satysfakcję z tego co robicie.
    Zdjęcia cymes – Adminka?

  59. Dobry wieczór, bardzo mi jest miło, że kura się podobała choć troszkę. A nauczycielem być jest fajnie. Po prostu. Podpisuję się pod życzeniami i skromnie za nie również dziękuję.

  60. Przyłączam się do życzeń. Śmiem powiedzieć, że polonistka z liceum odmieniła moje życie. Byłam w liceum na profilu biologiczno-chemicznym, ale lekcje j. polskiego były najbardziej fascynujące i skłoniły mnie do studiów polonistycznych. W czasie studiów pokochałam literaturę całym sercem i chociaż nie pracuję w wyuczonym zawodzie to czytanie książek jest największą radością mojego życia :) I literatura bardzo pomaga właściwie żyć :) Wiwat Poloniści!

  61. Podpisuję się pod życzeniami, jeśli można, bo sama nic trafniejszego nie wymyślę.

    Niestety, ostatnio nie mam czasu, by tu zaglądać, a od kiedy się tu pojawiłam 3 lata temu po raz pierwszy jeszcze nigdy się tak nie zdarzyło. Ale teraz trochę nadrabiam.

    Od pewnego czasu coraz bardziej wciągam się w planszówki (a właściwie to nie ja się wciągam, tylko mnie wciągają). Wczoraj np. zostałam wtajemniczona w Terraformację Marsa. I jestem z siebie dumna, bo zrozumiałam zasady już podczas pierwszej gry i przegrałam tylko o ok. 40 pkt z osobą, która grała już w to ponad 50 razy. :) Czyli jest dobrze. I jak na razie jest to moja ulubiona gra z tych nowych, w które ostatnio grałam.

    Wczoraj był przepiękny księżyc. Podziwiałam go całą powrotną drogę. Tylko kury brakowało. :)

    (Trochę to niegramatyczne i chaotyczne, ale ostatnio jestem zbyt zmęczona, by zwracać większą uwagę na takie rzeczy. Proszę o wybaczenie. Postaram się poprawić)

  62. Dołączam do podziękowań… i do życzeń również! Tak, bycie nauczycielem to praca na całe życie. I chyba tak naprawdę każdy z nas jest po trosze nauczycielem dla kogoś- nauczycielem życia, mądrości, miłości, dobrych wyborów… :*

    A miechunka to dla mnie taka kwintesencja złotej polskiej jesieni, zamknięta w (a jakze!) ślicznej pomarańczowej torebce :)

  63. Przepiękne te miechunki! (dzięki pytaniu Nutrii już wiem) Można się pozachwycać! A jaka śliczna ta księżycowa kura w poprzednim wpisie. Może kiedyś przeczytam w szkole? Działa na wyobraźnię.
    A za życzenia, równie piękne dziękuję. Dziś moje dzieci stwierdziły, że wcale nie jest łatwo być dobrym nauczycielem. Ucieszyło mnie, że to same zauważyły.

  64. Nutrio, na tych gałązkach wiszą owoce miechunki – pomarańczowe kulki w cieniutkiej torebeczce: dzieło natury!
    A kwitnie ta miechunka, wyobraź sobie, drobnym, nieefektownym, białym kwieciem.
    Tak to bywa: niepozorne kwiatki zamieniają się z czasem w efektowne owoce!- co daję pod rozwagę
    PT Nauczycielom.

  65. ☺ Zawsze chętnie, choć nieśmiało zaglądam na Pani stronę. Nieodmiennie czerpię z niej pozytywną energią i wiarę w ludzi, która jest potrzebna nie tylko w szkole. Dziękuję

  66. Pięknie dziękuję za życzliwe słowo. Praca w szkole to niezapomniana przygoda, która do najłatwiejszych nie należy. Ale czy nie to, co trudne, jest najbardziej wartościowe?

Dodaj komentarz