Już!!!

kolekcja_zdjecie

Już je mam!

Egzemplarze (a raczej ich zbiory) autorskie przybyły wczoraj wieczorem, przywiezione osobiście przez uradowaną panią Iwonę Pakułę, szefową wydawnictwa „Akapit Press”.

Są śliczne! I bardzo eleganckie!

Duża, duża satysfakcja!

Nakład niewielki (bo wydanie specjalne!): zaledwie 2000 pakietów.

Oficjalna premiera w Empiku: 18 września.

Przeznaczenie: wyjątkowe prezenty dla wyjątkowych osób, z wyjątkowych okazji!

Teraz wspólne słówko od autorki i od pani Iwony do kolekcjonerów: wydając Jeżycjadę w tym pakiecie, z opracowanymi na nowo okładkami, w innym, mniejszym formacie (wszystko to według finezyjnego projektu Emilii Kiereś!) i z inną, ujednoliconą, starannie dobraną czcionką, dopuściłyśmy do istnienia dwóch kolekcji.

Napływa wiele pytań w tej sprawie, więc spieszymy wyjaśnić, że Chucherko (które zapewne wyjdzie w roku 2020) oraz kolejne powieści  z serii Jeżycjada będą najpierw wydawane w tej samej formie graficznej i tym samym formacie, co dotychczas. 

Kolejne tomy, które  dopiero (daj, Boże) napiszę, złożą się jednak także na zawartość kolejnego ekskluzywnego pudełka – nazwiemy pakiet np. Jeżycjada 2. A może Bukoliada? (Pani Iwona opowiada się raczej za Jeżycjadą 2.)

Ale to będzie  nieco później, kiedy wyjdzie już przynajmniej kilka powieści w zwykłym  formacie a-5 i w dotychczasowej szacie graficznej.

Taką informacją powinni zostać uspokojeni kolekcjonerzy serii w obu formatach.

Ściskam wszystkich serdecznie i idę się cieszyć dziełem życia!

Wasza

MM

PS Róża za oknem to Graham Thomas! Właśnie mi kwitnie po raz drugi.

181 przemyśleń nt. „Już!!!

  1. Maryś, ty zuchu, to ja powinnam kraśnieć z radości, że takie mądre głowy wciąż jeszcze mnie lubią i czytają. I odwiedzają!
    A najbardziej się ucieszyłam z tego Wierzyńskiego. I wzruszyłam się też!
    Cynk, gdzie go zdobyć, zawdzięczasz zapewne naszej Sowie P. Ona go wytropiła.

    (Sowo, gdzie jesteś? Czy Sowiątko zdrowe?)

  2. Niestety nie, Maćku, limitowana to limitowana!- jest tylko 2000 pudełek i ani jednego więcej!
    Nota bene, zanim seria poszła do sprzedaży, podarowałam jeden z trzech autorskich pakietów swojej wnuczce. Tym sposobem stała się pierwszą na świecie właścicielką tego wydania!

    W „Świecie Książki” już pakietu nie ma, ale wiem, że Akapit Press jeszcze sprzedaje i niektóre empiki.

  3. Gratuluję! Piękne wydanie. Ja to bym chciała, żeby się tak magicznie udało, że wraz z kupieniem pakietu wymazuje się pamięć z wszystkich przeczytanych tomów i można je przeczytać i przeżyć jeszcze raz. Zupełnie na nowo. Każda Pani ksiażka była dla mnie prezentem złożonym z najmilszych chwil, najpiękniejszych emocji, niezależnie od etapu życia na jakim byłam. I za to wszystko, za towarzyszenie mi i kształtowanie mnie od dzieciństwa – dziękuję.

  4. Fajne i przydatne są takie Praktyczne Pakiety Prezentowe.
    Byłam jedyną osobą w klasie i zapewne jedną z niewielu w szkole, która na 18 urodziny wyraźnie zaznaczyła, że chce od klasy książkę.
    Dostałam dwie. Encyklopedię zwierząt [w klasie wiedzieli, że lubię zwierzęta] i jakieś romansidło ;) .
    Tego dnia akurat wszyscy byli w szkole. I wszyscy złożyli podpisy na książkach. Minęło 20 lat. Książki mam do dziś. I to niesamowita pamiątka. Biorę książkę do ręki i zerkam na złożone na niej podpisy. Maskotki zapewne nie miałabym.

  5. Mamo Kniżki – uśmiecham się do Ciebie! (Dziergając raglanowy sweterek z geometrycznym żakardem.) :-)

  6. Reemo, nie, nie, skądże. To całkiem inni rodzice!
    A jasnowłose grubaski często się w Polsce spotyka.

  7. Dzień dobry, Pani Małgosiu!
    Mam pytanie, chodzi o „Noelkę” podrozdział 20-ty:
    Elka i Tomek odwiedzają rodzinę, gdzie jest dwoje dzieci: Waldemarek i Tamarka, „jasnowłose grubaski w wieku elementarnym”, „Tamarka mogła mieć z osiem lat, Waldemarek był ciut starszy” (strona 73).
    Imiona ich rodziców nigdzie nie padają, ale czy nie są to przypadkiem Danusia i Paweł Nowaccy?
    Opis ich dzieci z „Brulionu Bebe B” jest podobny (też grubaski i też jasnowłose, po ojcu).

  8. Dzień dobry. Wypełzam na chwilę spod regału, bo PPP (praktyczny pakiet prezentowy) przywołał pewne wspomnienia sprzed około 20 lat. Moja serdeczna koleżanka wychodziła za mąż, a ja uznałam, że nie ma lepszego prezentu na nową drogę życia niż Jeżycjada oczywiście. Upolowałam w księgarniach wszystkie części, pięknie zapakowałam i w wiadomym dniu dumnie poniosłam na wiadomą uroczystość. Jedno jest pewne – nikt podobnego prezentu nie przyniósł. I to był chyba jedyny prezent ślubny, który przez te 20 lat przypominał o tym szczególnym dniu całej rodzinie, przyjaciołom i bliskim koleżanki, bo krążył z rąk do rąk, cieszył, wzruszał, uczył i tak jest chyba do dziś :-) Pozdrowienia dla wszystkich czytających i gorące uściski dla Drogiej Autorki za rozsiewanie dobra po rodzinach :-)

  9. On właściwie nie jest jubileuszowy, Mamo Kniżki. Porządny jubileusz mogłabym mieć gdzieś około roku 2025, gdyby za początek pracy twórczej przyjąć datę ukazania się mojej pierwszej książki („Małomówny i rodzina”). Ale przecież ja już przedtem pracowałam twórczo, więc datę jubileuszową raczej trudno by ustalić. To już dam sobie spokój z tematem.
    To jest po prostu taki praktyczny pakiet prezentowy.

  10. Dobry wieczór!
    Zaglądam tutaj, strudzona przerabianiem jabłek, pomidorów, papryk i dyń, i czytam, że rozsądek nie dotyczy kupowania książek i wełny :). Magpie, pokrewna duszo! Wczoraj kupiłam kolejną porcję wełny (na zimę musi być kamizelka), a moje myśli nieustannie krążą wokół jubileuszowego pakietu ;).

  11. Przyjazna, jak najbardziej.
    Z porządną interlinią, jak lubię.
    (Oczęta mi się niestety coraz bardziej męczą, gdy druk zbyt drobny).

    A pudełko – choć nie drewniane – zdaje się być zupełnie solidne.
    Czuję się w pełni usatysfakcjonowana. :)

  12. Mąż dziękuje i również pozdrawia! I cieszy się tak samo, albo i bardziej niż ja! :-)
    Starałam się być rozsądna i nie myśleć o zamawianiu ( mamy już podwójne egzemplarze całej serii, żebym mogła zawsze sięgnąć, nawet, gdy któraś jest komuś pożyczona). Dziwnym trafem dziś przyjaciółka napisała, że coś takiego jak rozsądek nie dotyczy kupowania książek… i wełny – bo my obie wariatki, dziewiarki.
    I przyznaję jej rację! Ale też cieszę się, że dostałam Kolekcję od Romka – to podwaja radość.

  13. Trzpiotko droga, bardzo Ci współczuję, to naprawdę musiał być bolesny czas.
    Jeśli choć odrobinę pomogłam – to rada jestem.
    Tak, ból duszy mija, jeśli się myśl skieruje ku czemuś innemu. To znaczy – nigdy nie mija całkowicie, ale ćmi gdzieś „z tyłu głowy”, jak trafnie napisałaś. I da się z nim żyć.
    Pozdrawiam bardzo serdecznie, trzymaj się!

  14. O, miło mi to czytać! Księgarze dotrzymują słowa.
    I cieszę się, że pakiet nie sprawił Wam zawodu.

  15. Obiecałam sobie, że nic nie napiszę, dopóki nie otrzymam przesyłki! Ale dziś dotarła, razem z uśmiechniętym, przemiłym, znajomym kurierem – JEŻYCJADA! Cudna jest, wyjątkowa. A to wszystko sprawił Ukochany, Jedyny Mąż!!!
    Pozdrawiam przeszczęśliwa
    Marta

  16. Jaki śliczny, lunofilski obrazek na okładce SK. I kilka innych, całkiem nowych, uroczych obrazków.
    Jeżycjada w nowej odsłonie ustawiona jest już na półeczce! A jak apetycznie grubiutkie są teraz te powieści!
    Oj, poczytam ci ja sobie tej jesieni. To pewne.
    (I już żadne guziczki nie będą mi straszne. Wszystko sobie przypomnę).

  17. Właśnie zaczynam Wnuczkę to sobie odświeżę tę historię :) Czytałam ją zaraz po ukazaniu się w księgarni więc trochę już zapomniałam fabuły. Tym milej mi do niej wrócić bo jest niewiadomą ( w jakimś stopniu ).
    Pani Małgosiu, zaglądam tu już parę lat i poczytuję ale nie odzywam się. Dziś muszę podziękować… czytałam Wnuczkę podczas pobytu w szpitalu. Straszny to był czas dla mnie, bo czas straty, dziecię narodziło się dla Nieba. I książka, tak plastyczna, miła, pokrzepiająca pozwoliła mi przetrwać ten czas. Zapominałam o zmartwieniach, choć przecież były w tyle głowy, przenosiłam się do domu Dorotki i lasu, łąk… Bardzo bardzo dziękuję za wszystkie książki!

  18. „Już!!!”
    Przybyły, są! Świeżutkie, jeszcze ciepłe śliczności.
    Filuternie uśmiecha się strojna w nowe szatki Jeżycjada.
    Idę smakować te rozkosze.

  19. Cześć i czołem!
    Produkując masowe ilości powideł śliwkowych podczytuję sobie właśnie Wnuczkę do orzechów. Oczywiście, najbardziej cieszą fragmenty o wiśniach. Pozdrawiam wszystkich produkujących!

  20. Dzień dobry, Trzpiotko.
    Owszem, historyjka jest, we „Wnuczce do orzechów: sam Mareczek wspomina ów miniony coup de foudre, kiedy po po raz pierwszy ujrzał Idę w bibliotece Akademii Medycznej.
    Z Chucherkiem rzecz niemożliwa: Bella to już dorosła pani.

  21. Piękne,
    Właśnie odczytuję po raz kolejny Jeżycjadę.
    Ida z Mareczkiem nie dostała, zdaje się, swojej historyjki?
    A chucherko ostatnio widziałam w ławce z Bellą na początku roku szkolnego ale to z nowej książki to pewno inna osóbka?
    Pozdrawiam

  22. A ja tu sobie właśnie czyntam „Tygrysa i Różę” i cóż widzę? – Też Patryk, i też w McDonald’s.

  23. Mnie też!
    Ale co tam zima, zresztą. Zimą jest tyle długich wieczorów, w sam raz na czytanie. ;)

  24. A to masz jednak dobrze, Wilku Morski!
    Pozdrawiam i dziękuję za księżyc!

    Madziu (wiad.pryw.)- dziękuję, pisze mi się „Na Jowisza” rzeczywiście bardzo przyjemnie. Książka będzie zabawna. Sama się śmieję przy pisaniu!

  25. Tego roku odpoczywalismy w Bieszczadach nieco mniej aktywnie , ze względu na Małą, ale – jeśli Bóg da- na przyszły rok postaramy sie obmyslic jakąś łatwiejsza trasę, żeby troszkę jednak powedrowac… Ech, wzywają te szczyty i połoniny:))

    Kiedyś SDM śpiewalo piosenkę, zaczynajaca się od słów: ” Tu króluje zeszłoroczny czas”… pasuje do Bieszczadów niezmiernie:D

  26. To już ponad pół roku minęło od ostatniego pobytu w Tatrach, tego lata się to nie udało. Mogę za to, dzięki bezrobociu, uczestniczyć w gdyńskim festiwalu filmowym, dzisiaj półmetek, czyli dziesięć filmów obejrzanych, dziesięć przede mną.

  27. Madziu (wiad.pryw.)- dziękuję za zaproszenie! Ale trochę daleka to droga dla mego kręgosłupa. Łobuz ma swoje wymagania!

  28. Anette, zgadzam się z Tobą:) w Bieszczady można jeździć co roku, a one i tak urzekają jak po raz pierwszy:) Tatry też są cudne, ale to Bieszczady skradly moje serce! ❤

  29. Nasz Wilk Morski potwierdziłby te słowa. On też wybiera Tatry!

    Ach! To mi przypomina, że nie podziękowałam Ci, Wilku M., za piękne zdjęcie księżycowe. To z zapracowania! Piszę „Na Jowisza!” i o całym świecie nie pamiętam, jak zazwyczaj w takich przypadkach.
    Przepraszam i dziękuję!

  30. Pani Małgorzato, pamiętam, że pisała Pani kiedyś o tym. Tatry też są piękne i jestem przekonana, że dostarczają tych samych zachwytów.

  31. Anette, oni byli, a ja, wyobraź sobie, nigdy w życiu nie byłam w Bieszczadach! Zawsze wybierałam kochane Tatry.
    Inna sprawa, ze w ogóle nie miałam czasu na takie wyjazdy, cudem się udawało czasem wyrwać. „Albo się pisze, albo się jeździ”.

  32. Anonimie, tak, to jest takie uroczyste, jednorazowe wydanie. Kolejne tomy mają być w dawnym formacie i dawnej oprawie graficznej.
    Ale, jak przypuszczamy z wydawczynią, pomalutku uzbiera się jeszcze parę książek na kolejny wytworny box jednorazowy.

    Słyszę, że już w przedsprzedaży „box z Geniusią” pięknie znika. Cieszę się.

  33. Dobry wieczór!
    Fluidy krążą. Wielkie jest prawdopodobieństwo, że tego samego ranka tak samo zamarłyśmy z Kapucynką nad tym samym księżycem. Tylko drzewa, co go podpierały były inne.

  34. Również podziwiałam minioną Pełnię Żniwiarzy w najpiękniejszym miejscu w Polsce, to jest w Bieszczadach, przy ognisku, koło Bacówki pod Małą Rawką. Uwielbiam Bieszczady! Jestem tu średnio raz do roku, a wciąż połoniny tak samo, nieodmiennie zachwycają.
    PS. I miła była myśl, że w dawno minionym 1996 roku Baltona i Patrycja tu byli.

  35. Jak to dobrze, że kolejne tomy będą wydawane w tym samym formacie co dotychczas, bo już się martwić zaczęłam, że będzie to ten nowy format. Nowe wydanie bardzo ładnie się prezentuje tylko, że ja już mam całą kolekcję więc, jednak odpuszczę. Miałam w planach kupić mojej stryjecznej siostrze na prezent jednak obecnie finanse mi na to nie pozwalają a szkoda, bo ona również jest fanką Pani książek.

  36. Pełnia Żniwiarzy, Kapucynko.
    Też podziwiałam.
    Dziękuję za śliczną kolorystycznie opowieść.

  37. Od wieków mnie tu chyba nie było. Tyle się działo u mnie w tym czasie, że aż szkoda gadać! Ale zapragnęłam podzielić się z Wami jednym wydarzeniem. Byłam w zeszłym tygodniu na rekolekcjach w Pobiedziskach i tego wieczora, kiedy była ta cudna pełnia wyszłam sobie na spacer w klapeczkach i z herbatką miętową w szklance, stanęłam twarzą w twarz z Księżycem i wyśpiewałam dziesiątkę różańca (po łacinie!), jednocześnie podziwiając ten cud przyrody. Księżyc był początkowo po wschodniej stronie nieba, więc nie było go widać z mojego zachodniego okna, lecz w nocy obudziłam się, bo jakaś domniemana latarnia świeciła mi w oczy (nie zasłoniłam okien), a latarnia okazała się tymże jasnym naszym Księżycem. Największym przeżyciem był jednak poranek. Obudziłam się o 6 i zobaczyłam na niebie barwy jutrzenki, wyskoczyłam, więc z pieleszy, spojrzałam za okno i… zamarłam… na tle drzew, zawieszony nisko na niebie nadal tkwił mój Księżyc, tylko że dodatkowo skąpany w różach poranka. Poczułam się jakbym była na jakiejś innej planecie, nie spodziewałam się, że coś takiego na Ziemi kiedykolwiek ujrzę. Piękna to była noc. I z taką pewnością myślałam o naszych Księgowych Lunofilach, że oni też na ten Księżyc tej nocy patrzą. Nie zawiodłam się. Pozdrawiam tęsknie <3

  38. Kasztanołosa (wiad.pryw.)- to był doskonały pomysł. I prawdziwie dobry uczynek! Nie trzeba się obawiać, że zostaniesz źle zrozumiana: dobro zawsze przemawia po swojemu, ludzie bardzo go łakną. No, a jeśli czasem się zdarzy, że zostanie źle przyjęte – cóż, trudno.
    Trzeba odrzucić nieśmiałość i niepewność, jeśli widzimy człowieka w potrzebie. Świetnie, że się na to odważyłaś.
    A jeśli „Kalamburka” pomogła – wielka to radość dla mnie!
    Dziękuję!

  39. Dzień dobry, Marku!
    Prześlij, proszę, książkę na adres wydawnictwa Akapit Press w łodzi, z prośbą, by przekazano ją mnie. To trochę potrwa, ale sposób jest pewny.
    Pozdrawiam Przyjaciółkę i dziękuję jej za miłego nowego czytelnika!

  40. Dzień dobry Pani Małgosiu,

    Nie wiedziałem jak skontaktować się z Panią prywatnie, więc zostawiam wiadomość tutaj. Sprawa dość nietypowa. W skrócie: wyjątkowa dla mnie osoba pożyczyła mi jedną z książek z serii Jeżycjada, przez którą z miejsca stałem się zapalonym fanem całej serii. Zanim zwrócę przyjaciółce jej ulubioną książkę chciałbym zdobyć dla niej dedykację od Pani w w tejże książce. W celu zdobycia wpisu chętnie podjadę we wskazane przez Panią miejsce lub wyślę książkę na wskazany adres. Bardzo proszę o kontakt.

    Miłego dnia.

  41. Kochana Zośko, dziękuję za dobre słowo i za dobre myśli. I ja przesyłam je Tobie, wiem, że są potrzebne. Wiem, co czujesz. Bardzo mocno i krzepiąco ściskam!

  42. Pani Małgosiu, piękna ta nowa Jeżycjada. I jaki poręczny format. I jeszcze wspaniała obietnica na 2020 rok we współpracy z Emilką (że nie wspomnę o Chucherku). Tyle pięknych rzeczy przed nami. Dziękuję. I pozdrawiam ciepło zza lady.

  43. Rozlało się już dawno: w Muppet Show była loża Zgreda.

    -The question is: what is „manamanam”?
    -The question is: who care?

  44. Ale czy tylko stołeczna gwara zna zgreda?
    Może zresztą rozlało się to po całej Polsce, kto wie.

    Ach, wiewióreczki!- jeden z uroków jesieni.

  45. Wiadoma rzecz – stolyca.
    Stąd mój nick. Z gwary.

    Wszystkiego najlepszego dla Nutki i Podobnego na nowej drodze życia! Harmonii!

    A w Łazienkach wiewiórki harcują.
    I nowożeńcy się obfotografowują.

  46. Wiech!- przepadam. Perełka! Trzeba go mieć w bibliotece domowej: w czasach, gdy gwary regionalne zanikają, a rozlewa się powszechnie ujednolicona gadka medialna, trzeba, jak w Arce Noego, uchować przed potopem co się da.

  47. Wzajemnie! Mój kręgosłup łączy się w bólu z Twoim, co najmniej jak ci piekielni proletariusze wszystkich krajów.

    Mogłoby przestać tak duć, bo się chałupa trzęsie. A te bałwany medialne furt o huraganie, co się znów zbliża do Bahamów. A że im pod samym nosem wieje z tą samą siłą, nawet nie zauważyli, lebiegi niewidymki. To mi przypomina, że chyba sobie odświeżę Wiecha.

  48. Świetna decyzja, mamo Isi!
    Będziesz miała całe chmary motyli w ogrodzie, uwielbiają budleję.
    Pozdrowienia dla Twego kręgosłupa od mojego.

  49. Rzeczywiście, świecił jak przerośnięta żarówa; tak oślepiał, że mu się nie dało spojrzeć oko w oko.

    Chyba przełom jesienny przełamuje się na mnie, bo ledwo się zginam. Chociaż nie wykluczam, że to skutek wczorajszych prac ogrodowych. Posadziłam sześć krzaczków budlei i stadko tawułek.

  50. Kochana Pani Małgosiu!
    Dziękuję za miły komentarz dotyczący zdjęć. Cieszę się bardzo, że mogłam się nimi podzielić.
    A Wszystkim, którzy bardzo trafnie domyślili się co też u mnie i Podobnego działo się ostatnio w życiu, najserdeczniej dziękujemy za miłe słowa i życzenia!
    U nas księżyc okrąglutki, wyraźny i świetlisty. Jest na co popatrzeć.

  51. Coś w tym jest, Mimi.:)
    W dodatku mamy prześliczny dzień.
    Adminki robią dziś zdjęcia miejscom jeżycjadowym w Poznaniu.
    Będą piękne ilustracje do „Na Jowisza”!

  52. Jaki tu miły ferwor jezycjadowo-zamowieniowy :-) Pani Małgosiu, alez przyjemny dreszczyk musi Pani czuć! Cieszę się razem z Panią:***

  53. E, ta nowa cena w Świecie książki jest tak korzystna, że to nie jest żadna rozrzutność.;)
    Gdybym nie była tak w gorącej wodzie kąpana i nieco wytrzymała od marca, to zamówiłabym sobie jeszcze na Allegro „Orfeusza w piekle” Józefa Wittlina – dawno niewznawiana książka kosztuje teraz konkretne pieniądze.
    A tymczasem zaciskam pasa, obchodzę się smakiem i odliczam czas. Za pięć dni premiera i powinni zacząć wysyłać.
    Strasznie się cieszę! :)))
    Ciekawe na jakim papierze wydano kolekcję limitowaną? I czy starannie przez Adminkę wybrana czcionka okaże się przyjazna dla zmęczonych oczu? (Myślę, że tak).

  54. Dziękuję, Iskro!:)

    Dobromiło (wiad.pryw.)- wiem, nie przez „r”, to autokorektor płata figle, ale już poprawiłam.
    Dziękuję za ten list, naprawdę bardzo prywatny, dziękuję za zaufanie.
    Uszy do góry!
    Jeszcze będzie tak, jak chcesz!- życzę tego z całego serca!

  55. W tamtym roku też Pani była razem z Borejkami u nas pod choinką, bo podarowałam cały nowy komplet Jeżycjady mojej córce. Dzięki temu moje zaczytane egzemplarze nie rozjadą się po świecie. Mając tę nową kolekcję będę się mniej bała, że któryś ze starych tomów nie powróci do mnie. Sama sobie szukam argumentów na moją rozrzutność.

  56. Snob?! Snob?!..!!!
    No, nic, ale ja się i tak cieszę, że będę u Was pod choinką, Iskro!
    I to jeszcze taka elegancka!

  57. Witam radośnie DUA i Was bratnie dusze. Dopiero nadrobiłam zaległości, bo jak u Mili Borejko życie zwyciężyło.
    Pierwszy raz w życiu zachowałam się jak snob, który musi posiadać unikatowe dzieło. Zamówiłam tę jubileuszową kolekcję. Postanowiłam, że w ramach samodyscypliny położę ją pod choinką i dopiero w święta będę oglądać to cudeńko.
    Życie wzywa, ale cieszę się, że już tutaj gawędzicie.

  58. Ja widziałam! Piękny był. Najpierw schowany za chmurką, jakby włożony w butonierkę, potem po czubek nosa otulony kołderką, wreszcie cały, piękny, złoty.

  59. Dzień dobry!
    Tak, Dobromiło, nie jest to co prawda cały dorobek, bo jeszcze należałoby uwzględnić unikatowe potomstwo – ale satysfakcja jest, i owszem!

    Jaka śliczna dziś pogoda u nas, a jaki był wczoraj złoty księżyc! Widzieliście go tuż po wzejściu?

  60. Najtaniej teraz jest w Akapicie, myślę, że taniej już nie będzie. ;-)
    Poza wszystkim gratuluję, Pani Małgosiu! :-) Nie każdy może się pochwalić dorobkiem swojego życia. W tak unikatowy i limitowany sposób! :-)
    Pozdrawiam.

  61. Proszę uprzejmie:
    Trzeba mieć jeszcze koślawe nogi, żeby tu z siebie teatr robić!

    Krychlaty = krzywy, koślawy

    KokoszaNel, dzięki za adresik, zajrzę tam w wolnej chwili.

  62. Zwłaszcza to pierwsze zdanie domaga się tłumaczenia, Droga Autorko. Popfoszę
    Ten Anonim to ja z nowego urządzenia

  63. U nos som szłapy :D
    A wracając do kopruchów polecam serwis gryfnie.com – można nie tylko o kopruchach śląskiej gawędy poczytać ale nawet kupić kopruchową koszulkę :)

  64. To jeszcze coś smakowitego ze Słownika gwary miejskiej Poznania.(M. Gruchmanowa, B. Walczak):

    Szkieta, szkiyta, szkita = noga.

    Przykłady użycia:
    Trzybno mieć jeszczyk szkiyty krychlate, żeby tu z siebie robić tyjater!
    U nas starych do boju mieli ruszyć wszyscy co jeszcze mogą szkietami przebierać.
    Tak, tak, niejednemu szwobowi wtedy my kalafe zmęglowali abo na szkiyty nadepli, że frygali jak zające.
    A pape, łapy i szkiyty mioł nigdy nie domyte.
    A uślumprany i rzodzij myty niech se w wymborku wypłechto szkity.
    Nic, tylko szkity im z tyłka powyrywać, panie kapitanie!
    Co tak te szkity spod stołu wystawiasz?

  65. Dzień dobry, Jakubie!:)
    Dziękuję za przekazywane mi przez córkę pozdrowienia. Zawsze mi miło, kiedy tu wpadasz, jestem tez zaszczycona, dziękuję!

    Dzień dobry, Berblo, witam Cię serdecznie! No, to teraz już wiem, doskonale!

  66. Sto lat Młodej Parze! Gratulacje Nutko!
    A kto zgadnie co to wieprzki? A kopruchy? Podpowiedź: oba można spotkać w ogrodzie. Kopruchy zwłaszcza nad jeziorem lub rzeką.

  67. A to przepraszam, bo takowe też są.
    Serdecznie pozdrawiam i ślę gratulacje Kochanej Autorce z okazji wydania pięknego zbioru Jeżycjady.
    I bardzo cieszę się Na Jowisza, bardzo.

  68. Moje kochane, wydaje mi się że chodzi tutaj o „gęsie pipki”, a to są po prostu żołądki gęsie.

  69. Nowinki, nowinki! Nutka rozumiem rozpoczęła nowy etap życia i to nie sama, tak wynika z Pani słów.
    Dobrego życia Wam! W Miłości, z Miłości, dla Miłości. : )

  70. O, tak, p. Chrobot jest nie do podrobienia! „Transfermotory” weszły na stałe do mojego słownika:-)

    Córeczka zaś poszerzyła swój słownik o wyrazy: ‚orientacyjny’ oraz ‚fantastyczny’ :-)

  71. Tak, tak gansipampki to stokrotki. Nasza ulubiona autorka zasłużyła na „śląskie niebo”! ( to też mała zagadka- kulinarna)

  72. Nutko (wiad.pryw.)- zdjęcia dotarły, świetne!
    Miałaś śliczną suknię i wyglądałaś uroczo!
    Raz jeszcze: najlepsze myśli i życzenia dla Was obojga!

  73. Kotliku, nie zawiedziemy oczekiwań, pakiet i ja!
    Pozdrawiam serdecznie!

    Nutko (wiad.pryw.) – dziękuję za podnoszącą na duchu wiadomość prywatną. Cieszę się z Wami! Zdjęcia obejrzę z przyjemnością!- ale czy masz właściwy adres administracji?

  74. A ja właśnie zamówiłam mój pakiecik i już się nie mogę doczekać kiedy przyjdzie i zajmie honorowe miejsce na półce :)

  75. P. Chrobot i te jego teksty!! Padam ze śmiechu gdy je czytam kolejny raz.
    Chciałabym tu wcisnąć moje ukochane słówko w gwarze śląskiej; „gansipampki”. Dla ułatwienia przełożę na „gęsie pępki”. Kto wie co to jest?

  76. Ach, Mimi, to wszystko się jeszcze okaże! (jak miło…)
    Na razie piszę hasła do „Na Jowisza” i właśnie się zaśmiewam, tłumacząc na język literacki wypowiedzi pana Chrobota.
    Przeglądam też „Słownik gwary miejskiej Poznania i okolic” Moniki Gruchmanowej i Bogdana Walczaka. Co za rozkoszna lektura!
    Oto jedno ze słówek:

    brękot, brynkot
    D lp-a, M lm –y, żart., lekc, < < maruda, zrzęda>>: No i w naszej kamienicy mieszko też taki brękot Hilary, co okropnie dzieci nie lubi. Strug.Wuja 239. Nie będzie z nim szczęśliwa, z uczonym trudno wytrzymać, gadano w rodzinie, mądrala za często zadaje pytania: co? jak? dlaczego? Nudzi, brękot, dzieli włos na czworo. Mich Kto 103. […] babcia złote miała serduszko, stary też zły nie był, tylko brękot okropny… Mich Twarz 31. Cherlał od tej pory, z ledwością taśtał się na pole i przy obejściu, stał się prawdziwym brękotem, któremu wszystko przeszkadzało. Rat Gniazdo 96. Co za brękot paskudny! Mowa 55. Stary brynkot – kiedyś gu cheba zaczasne. Inform.

    Pardon za brak kursywy. Pisane są nią w słowniku skrótowe informacje o źródle pochodzenia danego zwrotu.

  77. A ciekawe, jaką osobowość będzie miało wspomniane przez DUA dzieciątko Dorotki i Józka? :-) toż to dopiero będzie wspaniały charakter!

    Moja Córeczka jest rówieśnicą małej Norci i muszę się pochwalić, że buduje już pięknie zdania złożone podrzędnie :-) przypuszczam, że Norcia tym bardziej to potrafi :-)

    Garbaty nosek- urzekający!! Ciekawe, jakie uszka i włoski:-)

  78. Druga rocznica – bawełniana.

    Ależ co ja mówię, że za dwa tygodnie, już za tydzień powinna przyjść do mnie ta perełka bibliofilska na rocznicę nomen omen perłową (Adam zamówił już dawno – kochany!)
    Ach, doczekać się nie mogę.

  79. Wiem, że mają poczucie humoru i są bardzo mili.
    Kiedyś na stronie BR pojawiło się zdjęcie asfaltu przed Biblioteką, na którym ktoś kredą narysował i podpisał Milę Borejko. I był miły komentarz pod zdjęciem.
    Szkoda, że nie mam pod dostatkiem egzemplarzy autorskich, przysłałabym Wam, kochani. Ale nakład malutki, więc niestety!

  80. Co za fantastyczny pomysł!
    Ciekawa jestem jakie miny będą mieli pracownicy biblioteki odbierający przesyłkę.
    Och, Starosto najmilszy, za dwa tygodnie i my się doczekamy. Cha, cha, cha!

  81. Możliwe jednak, że młodszym bibliotekarzem zostanie jednak kobieta.
    Nota bene, dziś wysłałam do Biblioteki Raczyńskich paczkę z kolekcją. Nadawcą jest Ignacy Borejko, Poznań, Roosevelta 5. Na załączonej karteczce z Geniusią złożyliśmy oboje po autografie; ja – jako kronikarka dziejów rodu B. jedynie. A pan Ignacy chciał uhonorować byłych kolegów.

  82. Biblioteka Raczyńskich w Poznaniu (w tym roku świętująca 190-lecie istnienia) ogłasza rekrutację na stanowisko młodszego bibliotekarza. Wyobraziłam sobie, że zgłasza się tam tajemniczy młodzian-erudyta, taki drugi Ignacy Borejko, i historia Jeżycjadowa się powtarza…

  83. Nora Róża Stryba ma dwa lata, a zatem mówi już całe zdania („mama am!”), nie tylko pojedyncze słowa. A biorąc pod uwagę genetykę oraz uwarunkowania środowiskowe, można przypuszczać, że zdania te są nie tylko rozwinięte, ale i złożone! Oto moja polonistyczno-logopedyczna analiza.

    Gratuluję, pani Małgosiu, pięknego wydania całej kolekcji!

    hop-siup! pod regał!

  84. Wiolu, a ja dziękuję za miłe słowa.
    Prawdę mówiąc, radość tworzenia zdecydowanie przeważa. Dobrze jest mieć pracę, która daje tyle radości!

  85. U mnie szaleństwo jeszcze trwa, dobrze, że w porę sięgnęłam po „Ciotkę” i „Brulion”, co by się pozytywnie się nastroić wcześniej, póki czas. : )
    Przepiękne pastelowe barwy. I choć tak naprawdę wnętrze znane, to jakże miło by się kartkowało świeżutko wydrukowane strony. Lubię to! Choć dokompletuję sobie wersję I, bo niewiele brakuje.
    Dziękuję Kochanej DUA za tyle trudów, wysiłków, poświęceń, pasji tworzenia i radości!

  86. I pewnie już zaczyna mówić (Nora). Mam w sąsiedztwie troje dwulatków, właśnie zaczynają powtarzać różne słowa. Urocze to jest.
    Gratuluję dzieła życia. Jest czym się cieszyć:) A ja właśnie podczytuję sobie „Ciotkę”, by znaleźć oddech od szaleństwa początku roku szkolnego.

  87. O, że też pamiętałaś, Casciolino! Myślę, że – choć oczywiście ciemnowłosa – będzie trochę podobna do pradziadka. A oczy chyba ma po babci – oczywiście babci Gabrysi. Po kądzieli za to odziedziczy garbaty nosek.

  88. Z pewnością skoczę do Empiku obejrzeć dokładnie kolekcję limitowaną.
    PS. A czy w „Na Jowisza” będzie sprecyzowane w której dokładnie willi mieszkali Kowalikowie, Aniela a później Rojkowie? Bo wiem, że wielu myśli, że to duża willa pierwsza z prawej przy Noskowskiego, która obecnie ma nr 2, a pisała Pani kiedyś, że chodzi o drugą, szarą willę z półokrągłym balkonem.

  89. Dziękuję!
    Kris, za oknami mam co roku więcej do podziwiania. Zadziwia mnie, jak ten ogród szybko rośnie, jak się wzbogaca, a najcudowniejsze w nim jest, że sam się komponuje, i to bezbłędnie!

  90. Wspaniale wydanie! Gratuluje!
    Piekna kompozycja i kolory. Ciekawa jestem nowej czcionki (i jej wielkosci).
    Bardzo lubie ten portret usmiechnietej Geniusi.

    A mnie sie bardzo podoba nazwa „Bukoliada” (np. „Bukoliada – dalszy ciag Jezycjady”).
    Pozdrawiam cieplo, podziwiam tez widok z Pani okna!

  91. Och, Pani Małgosiu! To wydanie jest naprawdę piękne! Można by długo się w nie wpatrywać…

  92. „Nie dokazuj, miła, nie dokazuj…”
    Ale tak naprawdę kręgosłupowi ruch nie przeszkadza.
    On najbardziej nie lubi siedzenia przed komputerem!

    Dzień dobry wszystkim!
    Miło pomyśleć, że nasz Motylek dobrze się czuje w nowej szkole.
    Jak to dobrze mieć taką szkołę!

  93. Podskakuję sobie z radości!
    Pani Małgosiu, podziw ogarnia moje serce. Śliczne pudełeczka wraz ze śliczną, mądrą zawartością – gratuluję :)

  94. Gratuluję z całego serca ( po raz nie wiem już który), kochany Starosto!
    Ślicznie przed oknem i ślicznie za oknem u Starosty.

  95. Ooo, ja jestem zdecydowanie za ,,Bukoliadą”! Po prostu – brzmi o wiele lepiej (swoją drogą, co to za cuda – ten kolor!).
    Ostatnio przerabialiśmy fragmenty Wańkowicza – czyli Cielęcina i Pyton to nawiązania, tak?

  96. Oj, już nie chcę Was zanudzać.
    Anette, kolekcje będą w Empiku. I tak najlepiej obejrzeć to na żywo.

  97. Kolekcja piękna!!! A będzie można zobaczyć wybrany egzemplarz z osobna? Jak w środku się prezentuje czcionka, ilustracje?

  98. Jemiołuszki i kwiczoły u mnie nie bywają, niestety. Rajskie jabłuszka też przetrwały zimę.

  99. Chyba wszystkie ptaki lubią kolorowe jagódki.
    Zwłaszcza zimą.
    Do rajskich jabłuszek z pewnością (sama widziałam!) przylatują jemiołuszki i kwiczoły! To może i ognikiem przekąszą.

  100. Argument Zgreda bardzo zasadny.

    Trzeba przyznać, że wyszło bardzo zgrabne pudełeczko.

    Które ptaki jedzą ogniki? Bo nasze jakoś gardzą. Za to coś mi wyjadło połowę słonecznika.

  101. Owocuje, nie kwitnie! To ognik (Pyracantha coccinea) – odmiana Mohave.
    Mamy jeszcze odmianę żółtokuleczkową i pomarańczową.
    Kwitną na biało i wtedy także ładnie wyglądają.
    Ale jesienią są najpiękniejsze. Zimą jagódki znikają dość szybko, pożarte przez ptaki i to jest w ogniku najmilsze.
    Zaskakująca informacja z sieci: „Owoce ognika szkarłatnego są bogate w witaminę C. Miąższ jest słodki, delikatnie mączysty, z lekkim kwaśnym posmakiem i cierpkością. Najlepiej owoce wykorzystać możemy do domowej produkcji win, ale również na sok oraz jako dodatek do dżemów i konfitur.”
    Coś podobnego! Nie wiedziałam, że i my możemy ognika pożerać!

    Mamo Isi, o, tak, ładne odmiany róż wybrałaś.
    Może tylko Pilgrima bym skreśliła. Miałam!- rozczarowuje.

  102. Łomatko, znowum wystąpiła w charakterze Anonima. Zmiana komputera i to są skutki uboczne.
    Zajrzałam do komputerowego kajecika i widzę, że mam już wpisaną różę Graham Thomas. Czegoż zresztą tam nie mam:
    „Louise Odier, Pilgrim ,Sympatia, Goldfassade. Wielokwiatowe: Amber Queen, Graham Thomas, Westerland, Cambridge Castle,Artur Bell,Gloria Dei, Pope John Paul II
    rosa centifolia, Constance Spry, Old Blush – pnąca”

  103. Prawdziwe dzieło życia!
    Kolekcja rzeczywiście śliczna i elegancka – a nie jest łatwo połączyć obie te cechy.

  104. Serdeczne gratulacje, Ulubiona Autorko!!!

    Nawiązując do zamieszczonego w poprzednim wpisie wiersza Goszczyńskiego- cudowne „przyszłemu latu” rozkwitly róże za Pani sprawą.

  105. Anonimie, czyżbyś był Mamą Isi?
    Tak jest, Graham Thomas to wspaniała róża. Dodatkowa zaleta: lubi półcień!

  106. Dziękuję, kochana Gio!
    Kasiu O, witaj! Muszę jednak dodać dla porządku, że (jak mi wczoraj powiedziała pani Iwona Pakuła, szefowa Akapitu) w „Świecie Książki” ta przedsprzedaż potrwa tylko do dnia premiery. Potem wyłączność ma Empik.

  107. Dzieło życia DUA, a w życiu wielu z nas (w moim też) stały motyw, sprężyna, plasterek. Zasłużyło sobie na taką piękną szatę.

  108. Gratulacje! Należało się Jeżycjadzie takie piękne wydanie! Ciekawe, jak się prezentuje na żywo. Kupiłam już dla mamy w przedsprzedaży (mają bardzo korzystna cenę w Świecie Książki), a teraz się zastanawiam, komu jeszcze można by sprezentować kolekcję pod choinkę ;-)

  109. Jaki piękny widok z okna! Graham Thomas – chyba tak się zajęłam różami burbońskimi, że o nim zapomniałam.. A niesłusznie. Wpisuję w kajecik.
    Od dobrego miesiąca byłam pozbawiona dostępu do muzyki, bo w komputrze najpierw zepsuła się fonia, a potem reszta. Od przedwczoraj mam fonię i tarzam się w muzyce; akurat leci Jordi Savall i jego viola da gamba. Ech, nie wiem, jak przetrzymałam ten okres przymusowego postu od muzyki.
    Dorwałam dwie zupełnie mi nieznane Kossak-Szczuckiej: „Suknia Dejaniry” oraz „Wielcy i mali”. Iluż mieliśmy świętych Polaków!

  110. Tak, jak Pani Iwona opowiadam się raczej za Jeżycjadą 2.
    To nie jest sugestia, co do miejsca akcji przyszłych części,
    ale raczej „on będzie Miasto”.

Dodaj komentarz