Pani Hanna Borejkowa

borejkoo_cala_mala

(mal. M.Musierowicz)

 

Tak sobie, pisząc, wyobrażałam matkę Ignacego i Józefa Borejków, czyli teściową Mili i Felicji. I udało mi się namalować jej dokładny portret „z wyobraźni”. Zadowolona jestem!

Pani Hanna – niegdyś piękność kresowa, potem powojenna repatriantka – pojawiła się na dobre w „Kalamburce”. Lecz nie została nigdy przeze mnie narysowana. Podobnie zresztą jak inne postacie, występujące w tej powieści. Uznałam – i nadal tak uważam – że skoro traktuje ona o sprawach tak poważnych, jak wojna i poznański Czerwiec’56, nie powinna otrzymać ilustracji zabawnych i skrótowych, takich jak te, które zdobiły poprzednie tomy „Jeżycjady”.

Ale jakie? Otóż tego właśnie nie umiałam wówczas rozstrzygnąć i dlatego zilustrowałam „Kalamburkę” skromnie: była to tylko gałąź kasztanowca w czterech różnych wersjach.

A teraz, kiedy pracuję nad nową książką („Na Jowisza!- uzupełniam Jeżycjadę” – taki ma tytuł roboczy), mam sposobność namalować te portrety w zupełnie innym stylu.

Życzcie mi miłej zabawy!

Następny w kolejce czeka Kazimierz Trak, mąż Gizeli (Gizelę już namalowałam!).

Uściski!

MM

PS – Skaner trochę mi zmienił odcienie: w oryginale włosy pani Hanny nie są aż tak bardzo płomienne.

 

 

 

162 przemyślenia nt. „Pani Hanna Borejkowa

  1. Kresko 15, dziękuję!
    Młodego Ignacego namaluję, a jakże – nie odmówię sobie tej przyjemności!

  2. A ja właśnie w zeszłym tygodniu odświeżałam sobie Kalamburkę i zastanawiałam się, dlaczego nie ma w niej ilustracji. Nawet miałam ochotę Panią o to zapytać, a tu proszę i bez pytania jest odpowiedź :)
    Jak pięknie i szlachetnie wygląda Hanna Borejko. Ciekawe, jak prezentują się Gizela i Kaziu, zresztą równie intryguje mnie to jak prezentowałby się Ignacy Borejko jako młodzieniec.

  3. A ja jestem z Ciebie dumna, moja mądra Wannabe!
    Cieszę się też z tego doborowego towarzystwa dla Ciebie!- bo takie właśnie Ci się należy!

    Miła opowiastka, dziękuję za nią.

  4. Mogło być różnie. Podjęłam ryzyko. Okazało się, że spędziłam bardzo udany czas w klimatyzowanym lokalu w doborowym towarzystwie! Godzina w domu zmęczyłaby mnie bardziej niż te 10 godzin pracy dziennie. Nauczyło mnie to, że liczy się szczęśliwy traf. Zaobserwowałam też o swojej pracy niesamowiiiicie dużo! A przede wszystkim dotarło do mnie, że spodziewam się za dużo logiki tam, gdzie jej nie ma. Po kilku godzinach już całkiem bez wzruszenia układałam książki, by za chwilę znowu je zdjąć. Pierwszy raz dostosowałam się do tego, co jest! Jestem dumna!

  5. Ach, z książkami tak miło się pracuje!
    Ale jak to, Wannabe, w taki upał?! Czy łepek nie bolał?

  6. Cześć i czołem, o Ludu!!

    U mnie taka nowość: skończyłam właśnie czterodniowe dorywcze zlecenie przy przenosinach księgarni!! Pierwszy raz odważyłam się na coś takiego!!

    Mówię Wam, ileż to satysfakcji własnoręcznie zerwać naklejkę -50% z Ignacego Grzegorza!! I to w celach nieromantycznych, wręcz zarobkowych!!
    Ciężko, ale bardzo fajnie mi się pracowało! :)

  7. Rozmarynie, (wiad.pryw.)- tak, przepraszam, dostałam. Pozwól, że podziękuję dopiero teraz i tutaj (mam ogromne zaległości w korespondencji i mnóstwo pracy).
    Pozdrawiam serdecznie Mamę, a Tobie życzę wielu sił.

  8. Dołączam się do ogólnej radości z powodu fantastycznych planów DUA et Consortes. Mój apetyt na czytanie Młodosty wzrasta w miarę… czytania Młodosty. Przyszły rok zapowiada się wspaniale, a wcześniejszy powrót DUA do KG jest jak balsam dla duszy steranej życiem.

  9. Mnie zainteresuje, dziękuję Gio kochana!
    Dzień dobry!
    Trzymajmy się, to już przedostatni dzień upałów, od poniedziałku podobno ma być dużo chłodniej.

  10. Dobry wieczór DUA i Ludowi!
    Melduję się na wezwanie – Mamo Isi, Wilku M., dziękuję! – wynurzając się z obłoku melancholii. A skoro już z niego wychynęłam, to podzielę się informacją, że lada dzień ma się ukazać książka, której bohaterką jest pani Maria Pajzderska – siostrzenica naszego kochanego ♥ Władysława Zambrzyckiego. Tytuł książki: „A u nas świeci słońce…”, autorka: Małgorzata Czerwińska-Buczek. Ciekawa jestem tej lektury. Może kogoś z Ludu też ona zainteresuje?

  11. A ja tu czekam na wrzesień…
    Ach jaka jestem ciekawa tego wszystkiego…

    Pozdrawiam najserdeczniej

  12. Aniu.g, dobrych ludzi jest więcej, jak śpiewał Czesław Niemen. Nie wątp w to! Przekonaliśmy się o tym na własnej skórze wczorajszego popołudnia, kiedy to złapała nas burza w trakcie rowerowej wycieczki z Mielna do Kołobrzegu. Dobrzy Ludzie pozwolili nam skorzystać ze swojej werandy. W rezultacie pożegnaliśmy się po trzech godzinach przemiłej rozmowy uwieńczonej wspólną kolacją i wymianą numerów telefonów.
    To są najpiękniejsze momenty podróży!

  13. Ach! Uwielbiam Pani ilustracje!
    Zakochana po uszy jestem od dawna w Adamie i tak troszkę zazdroszczę Laurze…. Ich historia jest moją ulubioną! I wracam do niej co jakiś czas. Nigdy nie mam jej dość!
    Dziękuję za Pani książki i wytrwałość.
    Pozdrawiam serdecznie z dusznego dziś Wrocławia, ale jakże pięknego i mojego małego pokoju, który dziś zmienił się w redakcję, po której dodatkowo urzędowały dwa psiaki – owczarek salezjański Maggie (zwana przez domowników Małgorzatą, czasem nawet Mikołajewną) i seter irlandzki (3-miesięczny szczeniak) Marvel (brat jest fanem komiksów), która to wciąż uczy się życia ze starszą siostrą (notorycznie wypija jej wodę z miski…).
    Pięknego wieczoru!

  14. Tez bardzo lubie Maggie Smith.
    Najlepsze zyczenia dla Isiatek!

    „Na Jowisza” zapowiada sie bogato, bedzie uczta!

  15. Witamy po wakacjach, kochana Aniu.g!
    Ciekawe, czy byłaś znów w pięknych angielskich ogrodach. I co przywiozłaś!

  16. A ja na wrzesień pokornie czekałam!
    Trzeba było zaglądać, za to teraz z przyjemnością połykam aż trzy wpisy. „Na Jowisza”, jak się cieszę, ale niespodzianka.
    Pani Małgosiu, proszę oszczędzać kręgosłup i oczęta, są niewymienne.
    Isiątkom ślę uściski urodzinowe.
    Ludowi uściski na powitanie po wakacyjnej przerwie.
    Od razu mi lżej na duszy, gdy zobaczę, że dobrych ludzi jest dużo( nie wiem czy więcej, pracuję nad tym, by wiedzieć).
    Uciekam do pracy.
    :)

  17. Nutrio i Moliku – w imieniu Isiątek bardzo dziękuję!
    I w ogóle dołączam się do wszystkich życzeń imieninowo – urodzinowych, jakie tu wystąpiły :)

  18. I my z Wiosenką niecierpliwie czekamy na ten film. Dzięki Krzysztofie za informację. Hrabina – cudowna!:)

  19. O, a więc wczoraj były urodziny Isiątek? Jeśli tak to przesyłam spóźnione życzenia. :)

  20. O, dobrze że się zjawiłeś, Wilku Morski, bo już się niepokoiłam. Ale Puchałki jak nie ma, tak nie ma. I Gio nie widać.

  21. O, lubię rzeczywiście, Krzysztofie – zwłaszcza genialną Maggie Smith w roli hrabiny, matki rodu. Co to za pyszna aktorka z nieprawdopodobnym wręcz zmysłem komizmu!

    Mamo Isi, pewnie do Trójmiasta też kiedyś Emilka ruszy!

  22. Być wziętym za Zgreda – to jest dopiero coś.

    Mała Casciolina zwykła była mawiać o sobie: jestem piekna i klompa [skromna].

    DUA, 13 września wchodzi do kin „Downton Abbey”, akcja dzieje się rok po wydarzeniach przedstawionych w szóstym sezonie serialu. Sam nie widziałem, ale Pani lubi.

  23. Isiątkom aż się oczy zaświeciły na myśl, że będą mogły podziękować osobiście Emilce za „Złotą gwiazdkę” i „Srebrny dzwoneczek”, a tu się okazało, że październikowe Targi Książki za daleko, aż w Krakowie! Ech!

  24. Dobry wieczór, Dominiko miła!
    Musze Cię rozczarować…nie ma cukierni „Wisienka”, nie ma tej określonej Ruinki, jest za to piękny teren morenowy należący do Parku Krajobrazowego Promno. Wokół Poznania zaś (jadąc od niego na wschód) zobaczysz wiele wspaniałych lasów, a począwszy od Pobiedzisk zaczyna się kraina jezior leśnych (istny raj!). No i jest naprawdę rezerwat bukowy!
    W Pobiedziskach polecam tradycyjną cukiernię pana Grzeczki w Rynku – ciastka nieomal dorównują tym wyimaginowanym z „Wisienki”!

    A „Złotą gwiazdkę”, „Srebrny Dzwoneczek” i „Miedziany listek” (ukaże się niebawem) napisała moja córka Emilia Kiereś – właśnie dla takich dzieci, jak twoje!
    Na Jeżycjadę niech jeszcze poczekają parę latek.

  25. Nie ma problemu. Być wziętym za żeglarza to zaszczyt.
    A ja tylko się wżeniłem (wmężyłem?) w rodzinę żeglarzy.

  26. Miła Pani Małgosiu!
    Nie wiem czy wybieram odpowiednie miejsce na wiadomość! Jednak postanowiłam napisać – pilnie potrzebuję rady.
    Otóż…
    Właśnie czytałam „Ciotkę Zgryzotkę” po raz trzeci a mąż – pierwszy. Mój Luby oczywiście się zachwycił i razem uradziliśmy, że na naszą jedenastą Rocznicę Ślubu udamy się w okolice miasteczka Augusta Piechoty :-) Chcielibyśmy skosztować pysznych słodkości w Wisience, popatrzeć sobie na Ruinkę… ;-) Jesteśmy z Bydgoszczy, mamy więc blisko! Ach jak my lubimy Pani książki! Rozważam czy nie zacząć czytać Jeżycjady moim dzieciaczkom ( Adaś 6 lat, Piotruś 4 latka i Ania 9 miesięcy). Hi hi! Mąż jednak twierdzi, że mogą nie zrozumieć kwestii typu zakochanie :-) Na razie więc przeczytaliśmy wspólnie „Złotą gwiazdkę”. Na maleńką Aniusię mąż z chłopcami wołali nawet przez pewien czas Stasiek :-)
    Ileż to lat przyjaźni mej z Pani twórczością…Pochwalę się tylko, że od czasu gdy Panią ostatni raz widziałam w bydgoskim Matrasie, narodziła się moja trójeczka. Wówczas w brzuszku mieszkał Adaś.
    Będę Pani wdzięczna bardzo za delikatne naprowadzenie – chciałabym opracować trasę naszej wycieczki a to już w sobotę. Może znalazłaby Pani chwilę by napisać mi choć słówko?
    Z całego serca dziękuję! A portret i ja podziwiam!
    Serdeczności od rodziny Szarusiów :-)

  27. Potrafię to sobie wyobrazić – żadne rozkosze Natury nie odgrywają wtedy od pisania, któremu towarzyszy ciepłe światło lampki i herbatka obok. Najlepiej również czyta się jesienią i zimą! Z tymi samymi akcesoriami jak wyżej. Plus kocyk.
    PS. Chociaż czytanie w ogrodzie również jest bardzo przyjemne.

  28. Anette, jesienią i zimą pisze się najwydajniej i pracuje się w ogóle najlepiej!
    Bardzo być może, że „Chucherko” zdąży na Gwiazdkę 2020!

    MA, ależ spoko-spoko.

  29. Ze wstydu zapadam się pod ziemię. Nie, nie pomyliłam Panów, komentarze cenię sobie tak samo ,tylko Zgred był tuż nad moim wpisem . Mimo to dalej nie rozumiem, jak to się mogło stać. Nawet przy moim rekordowym roztargnieniu. W każdym razie przepraszam.

  30. Cudowna wieść, że po melancholijnej jesieni i zimnej zimie znów przyjdzie wiosna, a wraz z nią „Na Jowisza”! A być może jesienią lub zimą 2020 będzie „Chucherko”! Lubię to uczucie oczekiwania na wspaniałe rzeczy :)

  31. Chyba raczej KrzysztO-fa?
    To on jest naszym Wilkiem Morskim.
    Ma, co do wiad.pryw. – zupełnie się z tym nie spiesz, mam znów pełne ręce roboty, czas na czytanie mi się skurczył.

  32. Uff, rozpisałam się, przepraszam, ale właśnie skończyłam ,, Granice Świata” Marii Kann i trafne, ciepłe słowa o marynarzach zaraz przywiodły mi na myśl naszego Zgreda.

  33. Zupełnie się nie dziwię, bronię swoich dubletów własną piersią i wiem, że nie jestem jedyna. DUA, jakiej wątpliwej !? Nie mam nawet siły tego komentować . Poza tym , jak powiedział pewien Niemiec słuchając opowieści o Skłodowskiej i jej niezwykłej skromności , w s z y s t k i e Polki są piękne, mądre i skromne.Tego się więc trzymajmy;)
    Wannabe, jak dobrze znów Cię czytać, bo nieczęsto się to zdarza. Sowo ,książka Hurra ! po polsku , sprawdza się wyśmienicie, jeszcze raz dziękuję.

  34. Po długim poście dla oczu taki widok ! Pani Hanna Borejkowa n i e m o g ł a inaczej wyglądać . Miałam tu nie zaglądać do września (kłopoty ze wzrokiem), ale nie zdzierżyłam i bardzo to sobie chwalę. Oczywiście starałam się przeczytać i poprzednie wpisy , więc najpierw zachwyciłam się jubileuszową kolekcją Jeżycjady i mam nadzieję, że trafi do każdej biblioteki publicznej, żeby można było nacieszyć oczy. Wiem, to nie to samo, ale często nie ma innego wyboru. Na rynek wtórny bym nie liczyła. Kiedy chciałam sprezentować książkę czeskiej pilotce , najbliżej był antykwariat (świetnie zaopatrzony), a książka była j e d n a i to chyba cudem. Dowiedziałam się, że Jeżycjada w atykwariacie to biały kruk.

  35. ” Jak dobrze pójdzie, może się ukazać także w roku 2010!”
    Starosta to ma możliwości, że ho, ho!

  36. Tak patrzę i brakuje mi tego ,że u tej Pani Hanny Borejkowej pojawiła się w kąciku oka łza .Chyba mnie ponosi wyobraźnia.

  37. Muszę też powiedzieć, że „Na Jowisza” powstaje dla warszawskiego wydawnictwa Egmont. Po dzisiejszym miłym spotkaniu z przedstawicielkami Egmontu już wiem, że – jeśli się, Emilka i ja, uwiniemy z robotą – książka ukaże się już w marcu 2020!
    A jaka będzie ładna, hej! Prawdziwy album!

    Z czego wynika, że „Chucherko” nie opóźni się zanadto. Jak dobrze pójdzie, może się ukazać także w roku 2020!

  38. Wójciku, staram się zawsze tak opisywać bohaterów, by łatwo było ich sobie przedstawić. Bardzo się o to staram! – więc bardzo możliwe, że i portret Gizeli Cię zadowoli!

  39. Brawo dla Isiątek!
    Ach, i były urodziny pana Wierzyńskiego, a ja przegapiłam.

    Reemo, mama Podeszwy oczywiście znalazła się w spisie, Jacek Tanaka też. Ale o tacie Gaudentego zapomniałam!
    Dzięki! Zobaczymy, czy się zmieści.

  40. No dobrze, nie będę znęcać się nad Patrycją. Chyba że jeszcze raz zastosuje metodę rozpoznawania osoby po malutkim pieprzyku w kąciku górnej powieki;)

    Isiątka właśnie odkrywają urok palindromów.

  41. 125 lat i jeden dzień temu, 27 sierpnia 1894 roku w Drohobyczu urodził się Kazimierz Wierzyński. Drohobycz leży nad Tyśmienicą W Beskidach Brzeżnych, na szlaku solnym. Kazimierz Wielki w 1340 roku nadał miastu herb przedstawiający 9 topek solnych (tradycyjna miara soli) na granatowej tarczy, nad którą widniała korona królewska.

  42. Przekupka od korbola jest niezrownana! Myślę, że znalazlaby nić porozumienia z panem Chrobotem :)

    Ciekawe, co by o niej Ida powiedziała??? ;))

  43. Pani Małgosiu, do sportretowania zostali jeszcze matka Augusta, ojciec Gaudentego…ach, i koniecznie Jacek Tanaka!

  44. Mam mieszane uczucia, czuję się ambiwalentnie, oraz trwam w dysonansie poznawczym. Najbardziej ciekawa jestem Gizeli, ale … chcę ją ujrzeć namalowaną przez Autorkę, i jednocześnie nie chcę jej ujrzeć. A to dlatego ( to drugie), że ja już mam swoją wyobrażoną Gizelę i jestem wręcz pewna, że ona tak wyglądała, jak w mojej wyobraźni. Z drugiej strony pani Hanna zgodziła mi się w 100 procentach, więc może zaufam mojej fluidowości ze Starostą, zamknę oczy i spojrzę!

  45. Mimi M., ja też karmiąc swą pierworodną czytałam Myśliwskiego! Dokładnie Widnokrąg, wspaniała rzecz. Na półce czeka Pałac, a w planach zakupowych Ostatnie rozdanie.
    Polecam także Nagi sad.

  46. Cami, ogromnie się cieszę i dziękuję za to, że przełamałaś tę rezerwę i się ujawniłaś.
    Rób to częściej! Zapraszam serdecznie!

  47. Magda.leno, wszystkich wymienionych przez Ciebie mam już na liście.
    Państwa Lewandowskich też.

    Dobromiło, jasne, że sercem!
    Inaczej nie umiem.

  48. Pani Małgosiu, lepiej pisać sercem, niż na akord. Ja miałam na myśli wszystkie wydane przez Panią książki, nie tylko powieści, ale też i te „kulinarne”, dla dzieci, etc. Dużo tego. W tym sensie do 65 (pozycji) niewiele brakuje. Miłego dnia! :-)

  49. Pani Małgosiu kochana!
    Jeżycjada pochłonęła mnie jakieś 15 lat temu, na stronie raczej się nie udzielam, jestem typem obserwatora. Jednak jest pewna rzecz, o której muszę napisać. Pani książki są dla mnie czymś w rodzaju bezpiecznej przystani, kiedy przeżywam jakiś ważny moment w życiu, czy to dobry czy zły, intuicyjnie sięgam po którąś z książek i to zawsze okazuję się być „ta odpowiednia”! Ta, w której znajduję oparcie, radę a czasem sposób na rozwiązanie problemu.
    Teraz to „Kwiat kalafiora”.
    Dziękuję za wszystko!

  50. Czy „Na Jowisza!” będzie taką nieco inną wersją zapowiadanej kiedyś encyklopedii „Silva Rerum”?

    Przekartkowałam całą Jeżycjadę, którą mam w domu, i wydaje mi się, że nie ma portretów ojca Anieli, Józefa Kowalika, ojca Aurelii, Eugeniusza J. oraz Piotra Ogorzałki.

    Bardzo jestem tego uzupełnienia ciekawa i czekam na nie niecierpliwie ;)

  51. Ale nie mówmy o niej zbyt lekko: to była pisarka całą gębą, ze świetnym warsztatem i dużym talentem narracyjnym. Cóż z tego, że w literaturze typu B. I ona może być pierwszorzędna!- pod dobrym piórem.

    Asiu, będzie ciekawe!
    Ukłony dla Cioci.

  52. „Drobny histeryk”, uśmiałam się.
    Zgredzie, priest holes to były przemyślnie umiejscowione w domu kryjówki dla księdza. Natomiast u Patrycji mamy istny labirynt tuneli, które pradawny właściciel wykonał li i tylko po to, aby heroina u Patrycji miała się gdzie błąkać.

  53. Pani Małgosiu, ” Na Jowisza” to będzie ciekawe! Przecież te wszystkie postacie dokładnie widzę w głowie, toteż będzie dużo śmiechu jak okaże się, że wyglądają zupełnie inaczej niż w mojej wyobraźni. Lubię takie konfrontacje.

    A Pani Hania B. przypomina mi Ciocię z Lubonia, która ma 102 lata i jest najbardziej łagodną osobą jaką znam, przy czym obdarzoną niebanalnym poczuciem humoru – zwykła przy pożegnaniach odjeżdżających gości, zapraszać na swój pogrzeb, wprowadzając żegnanych w pewien popłoch.

  54. Ta przekupka od korbola? Hehe. Już się cieszę na samą myśl o niej, musi być cudna.

    Moje korbole, te nieliczne, które przetrwały na działce, wypuściły długaśne pędy i na końcu każdego po jednym owocu, ale nie narzekam bo to moje pierwsze ulubione piżmowe butternuty.

  55. A dziś narysowałam pastwa Maciołków oraz starą przekupkę z rynku Jeżyckiego (tę z „Ciotki Zgr.”)
    Czarno-białe.
    Ale pana Maciołkę sknociłam: wyszedł mi dostojny z brzuszkiem, a to był przecież drobny histeryk.

  56. Tak, Kris, Lonia z młodości, Józefina raczej też będzie, a pan Rudzik z synem Mirkiem – koniecznie!

    Dobromiło, ja chyba tyle nie wyrobię. Pani Patrycja W. miała służbę! I kucharkę! I na pewno ze trzech ogrodników!

  57. Dziewczyny, czyżby powstawała pokątnie jakas bibliografia laktacyjna?? :-))
    Oprócz Jezycjady, podczas karmienia Córeczki zaczytywalam się Mysliwskim (późne odkrycie, ale jakże owocne) i seria o Ani z Zielonego Wzgórza (Ona znowu, podobnie jak Jezycjada, jest dobra na wszystko). Natrafiłam też na ciekawa książkę Elżbiety Hurnikowej „Z Tobą jednym” – to zbiór listów Marii Pawkikowskiej-Jasnorzewskiej do Stefana Jasnorzewskiego.

  58. Starosto, malina jest malina. Witamina jest podstawą człowieka.

    Mamo Isi, w kwestii lochów mogę służyć pomocą, bo to coś na mój poziom.
    Wyjaśniam, wyjaśnił. Pewną podpowiedzią może być film „Skyfall”.
    Tam jest loch dla księdza. Zdaje się, że w historii Wielkiej Brytanii
    bywały nie raz krwawe prześladowania na tle religijnym.
    Na przykład spotkał się z nimi Tomasz Morus, ale i potem chyba były.
    Stąd potrzeba tajnych przejść i lochów, chociażby dla księdza.

  59. DUA pewnie zapracowana, a ja właśnie skończyłam, bo w ten upał się nie da. Teraz leżę sobie pod gwiazdami i czytam Was i jest super. Zastanawiam się nawet czy tu nocki nie spędzę, bo komarów brak (hurra !).
    Wirtualnie przytulam do serca kolejną jeżycjadową postać na udanym portrecie.
    Co do życzeń specjalnych – chyba takich nie mam. Wszelkie opisy w książkach Pani – Autorko są tak sugestywne, że ja to wszystko widzę oczyma wyobraźni, a czasem nawet duszy mej ;). Ale wszystkie Pani ilustracje uwielbiam i z niecierpliwością czekam na kolejne miłe niespodzianki :).

  60. Podzielę się radością, że przyszły dzisiaj dwie książki: „Brulion Bebe B.” oraz „Tym razem serio”, zamówione na allegro. „Brulion…” z przygodami, bo w piątek dostałam nie ten egzemplarz, o który mi chodziło. Teraz jest właściwy. Wiwat Mama Isi i Jej genialne pomysły! :-)

    „Tym razem serio” czytałam pożyczone z biblioteki około półtorej roku temu, tak myślę, pierwszy raz. Zawsze się zastanawiałam skąd Pani bierze te szczęśliwe zakończenia w książkach, przecież to się normalnie nie zdarza (czytaj: mnie się nie zdarzyło). Dopiero podczas lektury zrozumiałam, że sama Pani coś takiego przeżyła.

    Tak bardzo się cieszę, że mam już te książki u siebie! :-) Kiedyś była tu mowa o porządkach i że „najlepiej” jest mieć tylko 30 książek i to ma dać nam szczęście… Książek samej Pani Małgosi jest ponad 30, więc nie sposób temu wymaganiu sprostać. Do 65 już Pani niewiele brakuje, Pani Małgosiu! ;-)

    Pozdrawiam :-)

  61. A to ci dopiero!
    Nie spodziewałabym się takich efektów.

    Nutrio (wiad.pryw.)- i czytanie należy twórczo rozwijać. Sięgaj śmiało po nowe gatunki i okazy!

  62. Dobry wieczór! Ale fluidy krążą. Dziś myślałam o Stefanii Majewskiej, a tu już się maluje portrecik, jak miło.
    I kolejny fluid: „Małomówny” jako literatura laktacyjna – potwierdzam, działa mlekopędnie. Podobnie jak „Marianna i róże”.

  63. Martyna i ja tęsknię bardzo… Ale żeby czekanie na kolejne tomy się nie dłużyło, czytam w kolejności przypadkowej wszystkie części Jeżycjady i jakoś daję radę ;) :D

  64. Mialam wlasnie zapytac o Lonie, ale Beatuszka juz spytala! Pewnie bedzie jej portret z mlodosci, a nie z pozniejszych lat, w jaskraworudych wlosach :)
    Co do Stefanii, to pamietam dobrze, jak mala Mila nazwala ja piekna, mowiac, ze ma oczy jak gwiazdy i wyglada jak wrozka – mimo krotkich wlosow.
    A pan Rudzik bedzie?
    A Jozefina Bitner?

  65. Mamo Isi, zauważ, że „Jane Smith” to był debiut Patrycji Wentsworth w dziedzinie powieści kryminalnej. Jak już raz z sukcesem użyła tych lochów, tak potem leciała z nimi gorliwie w co drugiej powieści.
    No, ale co tu się dziwić, napisała ich aż 65!

  66. Gizela, pani Majewska, państwo Makowscy, Monika – psiapsiółka Mili, Juleczek – dziecię Tygrysa, córeczki Kreski (nb. że też akurat biedna Kreska ma takie okropne dzieci, ale może i one wreszcie dojdą do rozumu) – prawdziwa uczta nas czeka!
    Przeczytałam „Astonishing Adventure of Jane Smith” i dochodzę do stanu przesycenia lochami i tajnymi przejściami, nawet jak na moje potrzeby. Żeby już nawet zrobić tajne przejście z kanciapy na doniczki i narzędzie ogrodnicze i to wprost do sypialni głównej bohaterki! I po co to było tym angielskim przodkom, co to najpierw tak ryli te tajne korytarze, a potem utrzymywali je w sekrecie? Co innego w Polszcze – nam by się nawet przydały, bo w końcu mieliśmy a to wojska okupacyjne, a to front nam się przesuwał nad głowami, a to bandy grasowały. Aż dziw, że tego u nas nie ma, ale kto miał czas, żeby to wyryć? Ostatni na naszych terenach, którzy dysponowali wystarczającym czasem i gotówką to byli chyba templariusze.

  67. Ach, jest dokładny opis zdjęcia: czarno-białe, na matowym papierze, niedoświetlone, ale właśnie wycięte w ząbki. („Kalamburka” s. 40)

  68. Dziękujemy serdecznie!

    A ja myślałam o takim narysowanym (namalowanym) zdjęciu, może w sepii i przyciętym w przedwojenne ząbki. Takie ważne i wzruszające dla Mili.

  69. Będzie Lonia, Beatuszko moja, będą też pp. Maciołkowie.
    Zdjęcia, niestety, nie sfinguję.
    Chociaż… świta mi pewien pomysł.

    Co do wiad.pryw: – Och, i to w taki upał!
    Moje najserdeczniejsze pozdrowienia i myśli – dla Was i zwłaszcza dla Mamy.

  70. Dzień dobry!
    Życzę miłej zabawy przy uzupełnianiu Jeżycjady, chociaż w tym upale lepiej odpocząć w chłodnym cieniu.
    Cieszę się ogromnie na tę nową książkę, dla mnie mogłaby mieć tysiąc haseł w wielu tomach, przeczytałabym wszystko z radością.
    A czy będzie tam zdjęcie, które Gizela zrobiła szczęśliwym rodzicom z maleńką Milą? A Lonia? Z przyjemnością obejrzałabym nawet pana Maciołkę z jego psiną.

  71. Pani Małgorzato mam 30 lat, a Jeżycjadę pochłąnęłam w 2 tygodnie jestem oczarowana tą seria ❤❤❤❤ bardzo proszę o kontynuowanie serii tęsknię ❤❤❤

  72. Właśnie miałam zapytać o Esmeraldę Kopiec, ale widzę, że ubiegł mnie Zgred. :)

    O, Magdo! A już myślałam, że tylko mnie się zdarza wynosić po osiem kubków jednocześnie z mojego zabałaganionego pokoiku i to kilka razy w tygodniu.

    U nas pogoda jak w dżungli amazońskiej. Do południa żar leje się z nieba, a po południu burze z ulewnymi deszczami. Miałam nadzieję, że chociaż roślinki na tym skorzystają, dopóki wczoraj nie wiatr nie złamał mojego ulubionego drzewka. Och, żeby we wrześniu się ochłodziło, bo jak tu się uczyć w takich warunkach?

  73. Pani Malgosiu jakiej wątpliwej urody?? Co Pani wypisuje? Taka uśmiechnięta kobieta z błyszczącym okiem i ustami jak maliny??? Jestem oburzona na to narzekanie. Pozdrowienia z Pobierowa piekne zakonczenie lata

  74. Och z tych emocji o „Małomównym” zapomniałam się podpisać. To ja Pati, której kocia rodzina wymiauczała Pani kiedyś arię urodzinową :-) Dobrze tu do Was zaglądać

  75. Pani Hanna jest piękną kobietą.
    „Na Jowisza” jest prezentem niespodzianką, o którym nie marzyłam.
    A Zbysław będzie młodym absztyfikantem, czy starszym z Łeby?

  76. Mila jest na okładce „Kalamburki”, ale Ignacy…kto wie? Z bratem, w czasie pamiętnych Juvenaliów…
    Zapiszę sobie.

  77. *na Jowisza! Deklamacji tam miało być i składnia mi się pomieszała, to nie deklamacja się potknęła, ale p. Majewska! *
    Ooo, świetnie, p. Kluczyńska – wyrazista, silna kobieta – lubię takie postacie.

  78. Portretu Panny Majewskiej też jestem bardzo ciekawa. Uwielbiam scenę jak podczas deklaracji Ignasia w podstawówce potyka się ona wstając od pianina, po czym wywraca się jeszcze raz, Ignaś w tym czasie zostaje wyprowadzony przez pana woźnego sprzed groźnego oblicza ciała pedagogicznego, a potem p. Majewska i p. Kluczyńska puszczają sobie oko. Drobna scena ale pyszna!

  79. A nie, Jolu – bo i one właściwie nie występują w Jeżycjadzie – znamy je także tylko ze wzmianek.
    Muszę ustanowić jakąś dyscyplinę, bo „Na Jowisza!” spuchnie do 22 tomów!

    Madziu, tak też i ostatecznie postanowiłam: lata 50te.

  80. „Na Jowisza” zapowiada się wspaniale! Piękny jest ten portret Hanny Borejko. Pani Małgorzato droga, a córki Geniusi i Kozia? Będą?

  81. Rozumiem.
    A może w dwa lata po wojnie? Wtedy kiedy jej sytuacja się nieco stabilizuje (włosy odrastają), a przede wszystkim ma pracę, którą lubi i dzieci, które z takim oddaniem uczy? I Gizela ratuje ją z opresji – zmywając puste szklanki (zawsze jak wynoszę z własnego, zabałaganionego pokoiku 8 pustych kubków po kawie i herbacie myślę o tej scenie – czyli całkiem często) i pomaga przywrócić ją do pracy?
    Lub jeszcze kilka lat później, w latach 50. – gdy odwiedzają ją świeżo upieczone maturzystki?
    Coś Pani z pewnością wymyśli. :))

  82. Już Ci mówię, na czym polega trudność, Madziu. Na wybraniu okresu dla tego portretu. Czy to ma być Stefania zaraz po wojnie? Czy w roku roku 1968?
    Na pierwszym z moich obrazków Stefania jest tragiczna – aż nazbyt, o ile wolno tak w ogóle powiedzieć. Na drugim – zbyt piękna i młoda.
    Nic to, próbuję dalej.

  83. Droga Pani Małgosiu, spędzam wakacje pod Kołobrzegiem, pilnuje domu mojej przyjaciółki, pisarki -Elżbiety Cherezińskiej, ulokowana w pokoiku jej nastoletniej córki dokarmiam wieczorową porą mojego oseska, nie chce wypuścić maminej piersi, więc napatrzona już na spocony łebek, postanawiam wyczekać, kiedy dziecina padnie na dobre, a ja będę mogła zgrabnie wysunąć się z łóżka, tym czasem po omacku, na chybił trafił szukam lektury do poczytania, siegam i…co za szczęście wylosowałam „Małomównego i rodzinę” i wie Pani co? Zostaję! Do rana się stąd nie ruszam! Jak tam dobrze , w tej Pani książce Całuje soczyście Pani oba policzki i dziękuję!

  84. Odpowiedziała mi Pani telepatycznie, zanim zdążyłam posłać komentarz.
    To mnie cieszy! – że próby nie zostaną poniechane. Dziękuję.
    (Zresztą, powinno to rozumieć się samo przez się. „Łamią się kruche makarony”. A nie Pani).
    :)

  85. Och, ale mam nadzieję, że nie poniecha Pani prób?
    Ciekawe, dlaczego właśnie ta postać przysparza Pani trudności?

    Stefania Majewska i Gizela to moje ulubione jeżycjadowe postaci kobiece. (Nie licząc dziewczęcych).
    Gdybym się chciała z kimś z serii identyfikować, to identyfikowałabym się z nimi.
    Choć przecież wiele je różni.

  86. Kopce nie występują w zasadzie na pierwszym ani drugim planie. Znamy ich tylko ze wzmianek. Nie wpisałam na listę.
    Natomiast musi być mama Doroty, Teresa Rumianek.
    Pannę Majewską namalowałam (w kolorze) już dwukrotnie. Oba portrety nieudane!
    Ale będę próbować dalej.

  87. Zbysław będzie zmysłowy.

    A ktoś z rozległej rodziny Kopiec, spytam przewrotnie, a wręcz humorystycznie?

  88. Pani Małgosiu, sprawdziłam i rzeczywiście, już poznaję. Joanna pojawiła się na ilustracjach w dwóch tomach Jeżycjady, jest nawet na okładce pierwszego wydania „Kłamczuchy”. Siedzi w ławce za Anielą i Robertem.

  89. Ale ja lubię tu ostatnio zaglądać :) bardzo miła atmosfera, no i czekam niecierpliwie, już nie tylko na „Chucherko”, ale i „Na Jowisza!”

  90. A czy namalowany zostanie również ten pan, który ubiegał się o względy Gizeli podczas wyjazdu nad morze? (Zupełnie nie mogę sobie przypomnieć, jak też miał na imię, a ,,Kalamburki ” akurat nie mam pod ręką.)

  91. Miałam, jako nastolatka, tę książkę Lilo Aureden! Mama mi kupiła – ale wyznam, że raczej mnie przygnębiał ten ogrom koniecznych zabiegów wokół mej (wątpliwej) urody.
    Chyba dziś zabawnie by się ją czytało! Owe odrażające maseczki z kiszonej kapusty! Yhhh…

    Blanko, dzięki za miłe słowa.:)

  92. Pani Małgosiu! Bardzo się cieszę, co za wspaniałości nam Pani szykuje!
    Piękny portret. Uwielbiam Pani ilustracje, w ogóle ilustracje w książkach są dla mnie szczególnie ważne. Jako dziecko godzinami wpatrywałam się w ilustracje w przeróżnych książkach domowych, nie wyłączając książek kucharskich, poradników dla pań domu (bardzo lubiłam te zabawne rysunki np.przedstawiające gospodynię urządzającą kącik do prania w kuchni), poradników urodowych (Bądź zawsze piękną L. Aureden), czy poradników z dziedziny architektury ogrodowej (Mały domek na działce). Marzyłam sobie,że będę kiedyś taką gospodynią i będę miała swój domek z ogródkiem lub choćby działkę z fikuśną altanką.

    „Na Jowisza!” Ale będzie cudnie!

  93. „Na Jowisza!” to wspaniały pomysł, najbardziej jestem ciekawa mieszkania Borejków. Miło jest wiedzieć, jak wygląda moja imienniczka :)
    Życzę przyjemnej pracy, mimo upałów!

  94. Kris, Monika Kałużna już jest na liście, jako Monika Pałys również. Hej, to ci będzie wyzwanie! Zrobię jej jeden portret barwny, a drugi – czarno-biały.
    Juleczek, syn Laury – koniecznie. Mam go na liście ilustracji czarno-białych.
    Pozdrawiam Waszą gromadkę!

  95. Cieszę się, moje miłe bliźniaczki!
    A jaka to frajda, móc tak sobie swobodnie malować, wymyślając zarazem!

    Haniu Okruszek, też mi on w okno zaglądał. Mocno błyszczy, bo niebo czyste.
    Idą upały. Biedni uczniowie…
    (Wannabe, uważaj, pij dużo, jak Ci Chesterka polecała!)

  96. Bo z Milą już tak jest, że wszystkim przypada do serca!

    Podoba mi się Hanna Borejko. Konkretna a taka miła, sympatyczna. I ten uśmiech czający się w kącikach ust. I te włosy piękne, puszyste oraz z lekka Ignasiowe.

  97. Piekny portret! Pamietam, ze pani Hanna byla drobna i niska, ale miala silny charakter. Na portrecie widac jej madre, szlachetne spojrzenie.
    Ciesze sie bardzo na ksiazke „Na Jowisza”, jestem ogromnie ciekawa innych portretow: Gizeli, Jozefa Borejko, siostr Magdusi… Moze i Moniki Kaluznej-Palys? Synka Laury?

    Pozdrawiam cieplo, nieco zmeczona tuz po powrocie z aktywnych wakacji (duzo zwiedzalismy) :)
    Zycze milego pisania i rysowania!

  98. Dzień dobry, obudziłam się dzisiaj około czwartej w nocy i wyjrzałam przez okno. Przepiękny, srebrny łuk na czarnym niebie, aż raził mnie swoim blaskiem, jaki piękny księżyc!
    Pozdrawiam
    Hania

  99. Dziękuję!
    Ale i ostra z charakterku, co? Jednakże daje się lubić.
    Same rozumiecie, że nie mogła zaakceptować czerwonej, tłustej szminki u młodej Felicji. Za to Mila od razu przypadła jej do serca!

  100. A! Karolino!
    Uwaga znad roboty: Joanna Borejko miała portreciki – w „Kłamczusze” (na rysunku klasy w liceum poligraficznym) i w „Kwiecie kalafiora”(rysunek przedstawiający grupę ESD).
    Brunetka z pieprzykiem.
    Skreślam ją z listy.

  101. Widać podobieństwo między Hanną Borejko a jej synem Ignacym. Świetnie to Pani wychodzi. A jakie piękne włosy ma Pani Borejkowa. Już się nie mogę doczekać reszty portretów.

    Miłego niedzielnego popołudnia!

    A! I chciałabym podziękować Nutrii i Mimi.M za piękne życzenia! (nie zdążyłam tego zrobić pod poprzednim wpisem)

  102. Wspaniale zapowiada się książka „Na Jowisza”. Osobiście jestem ciekawa jeszcze Joanny Borejko. Nie pamiętam, czy została zilustrowana w którymś z tomów. Może z „Chucherka” dowiemy się co u niej słychać ? Pozdrawiam wszystkich Księgowych i Panią Małgorzatę, życząc pięknej niedzieli.

  103. Oo tak, przy lekturze „Idy sierpniowej” zawsze zajadalam się kanapkami z dżemem wiśniowym mojej Mamy :D

  104. Dzień dobry Pani Małgosiu i Najmilsi Księgowi. Och, jaki tu miły ruch. Tyle cudownych informacji, ilustracji, mniam . Szalenie się za tym stęskniłam. Witajcie, witajcie!

  105. Spis wszystkich bohaterów? O, na Jowisza! No, zobaczymy.
    Już teraz mam kłopot z nadmiarem, czyli embarras de richesse.

  106. A, właśnie.
    Á propos ,,Na Jowisza!” – czy znalazłoby się w nim miejsce na spis wszystkich bohaterów ,,Jeżycjady” (zarowno pierwszoplanowych jak i epizodycznych)?

  107. Pani Małgosiu, wspaniały portret! Rzeczywiście Pani Hanna Borejkowa musiała być kresową pięknością :-) wydaje się taka spokojna i dystyngowana, a z jej twarzy promieniuje macierzyńska czułość, choć jakby nieco skrywana…?

    Zawsze było mi żal Felicji, że jej pierwsze spotkanie z przyszla tesciowa należało do tych raczej przykrych :* A tymczasem stryj Jozeczek nieźle wyszedł na tym małżeństwie:) na pewno miał zawsze porządny obiad, o co w trudnych latach PRL chyba nie było łatwo;)

  108. I ja lubię Gizelę. Trudna była do namalowania. Musiała być zrazem dobra, budząca zaufanie – i surowa, chmurna.

  109. Na Jowisza! To mama Ignacego Borejki! Pomimo tych delikatnych rysów znać mocny charakter.
    Ciekawa jestem Gizeli, bardzo lubię tę postać.

  110. Tusz akwarelowy Talensa. Kredki odrobina. U dołu – ołówek.
    Podobna! – No jasne. Dawczyni genów.

  111. Wydaje mi się podobna do swego syna, Ignacego.
    U góry akwarela (zgaduję, bo się nie znam), a u dołu chyba kredka. No, no. Nieźle.

    A tamten Baczyński, to „Ballada o rzece”.

Dodaj komentarz