Do zobaczenia we wrześniu!

H-Screen Shot 2015-05-14 at 7.24.21 PM

                                                                  (mal.  Carl Larsson, 1853-1919)

 

Kochane Czytelniczki i Drodzy Czytelnicy!

Udanych, niezbyt upalnych wakacji (z promiennymi, świeżymi porankami, sennymi południami i łagodnymi, pachnącymi wieczorami, a czasem, rzecz jasna, z orzeźwiającym deszczem i nawet burzą, dla urozmaicenia), wspaniałych miesięcy wolności, wypełnionych najpiękniejszymi lekturami i błogim spokojem (no, chyba żeby ktoś bardzo pragnął przygód i awantur, to proszę bardzo, niech ma!), słowem – doskonałego odpoczynku po pracowitym roku szkolnym i po wszelkich nerwowych sytuacjach

życzy Wam najserdeczniej –

Wasza

MM

– która oto właśnie znika w zieleni na czas odpowiednio długi, by wreszcie na dobre ruszyć z pisaniem „Chucherka”. (W zeszycie, w ogrodzie! Oderwana kategorycznie od internetu!)

 

Do zobaczenia we wrześniu!

 

carl-larsson-woman-lying-on-a-bench-with-her-dog

                                                      (mal. Carl Larsson)

155 przemyśleń nt. „Do zobaczenia we wrześniu!

  1. Wszystkim życzę miłego święta Matki Boskiej Zielnej!
    P..S Na pewno Wasze bukiety są prześliczne :)
    P.S.2 Mimi M., ja również bardzo dziękuję!

  2. Wspaniałe wieści z poznańskiego szpitala im. Raszei: „osoby, które wychowały już swoje dzieci i wnuki, a wciąż mają czułość do rozdania, będą przytulały, nosiły, karmiły, przewijały noworodki, które muszą być w szpitalu same (bo rodzice nie mogą stale z nimi być, ale też np. dlatego, że zostały porzucone). Zainteresowanie było ogromne. Ponad 100 tys. zgłoszeń (ludzie są dobrzy). Wybrano i przeszkolono pierwsze osoby (we wszystkim, od podstaw pielęgnacji i medycyny po RODO) i od jesieni projekt rusza!”

  3. A w Beskidach całe zagony jeżyn. Jak miło jest zrobić z rodziną piknik nad rzeczką :)
    Pozdrowienia z Korbielowa!

  4. Zgubić człowieka (czytaj:kobietę) może ta ufność w niezawodność stanu umysłu wieku średniego poddawanego burzy hormonów. Trza sięgnąć po ziółka! Gubbio! Na pustyni Gobi to najwyżej szakale, jeśli wogóle w tych szerokościach występują.

  5. Dzieńdoberek :). Na Pomorzu dużo bocianów, jeszcze przy gniazdach, i pliszek siwych – ale te nie wiem, czy dokądkolwiek odlatują… Widziałam też żurawie!

  6. Uśmiałam się z zabawnych wilków,ale dopiero na żywo śmiech szybko ustępuje strachowi.Przez 10 lat nie bałam się dzików aż któryś mnie pogonił ,jak wychodziłam z moim wiernym psiakiem .Zwiewałam aż pogubiłam swoje wygodne balerinki .Na wakacjach może zdarzyć się wszystko.

  7. Dziękuję, miła Adminko! Leśniczy też mnie uspokajał, że silne, młode wilki omijają człowieka, ale słabe już niekoniecznie. Ładne mi pocieszenie – prawie każdy wilk kiedyś taki się staje, chyba że po drodze trafi go grom z jasnego nieba albo gajowy z „Czerwonego Kapturka”, który nie jest na bieżąco z przepisami.
    Dobrze, postaram się jak by co zaprzyjaźnić, mając w jednej ręce alarm, w drugiej gaz pieprzowy (o ile w stresie zdążę ustalić czy jestem na zawietrznej, czy nie!).
    P.S. Jeszcze św. Franciszek i wilk z Gobi, bodajże.

  8. Chesterko, odnośnie wilków przypomniała mi się właśnie powieść E.E. Schmitta „Kobieta w lustrze”. Jedna z bohaterek, Anna, żyjąca w zgodzie z naturą, nawiązuje przyjaźń z wilkiem :)

    No i „Wilk stepowy” Hessego! Choć z owym czworonogiem na pierwszy rzut oka łączy go jedynie tytuł:*

    Motylku, dziękuję za zyczenia! Korzystając z okazji- sto lat takze i dla Ciebie! Zdrowia, szczęście i miłości na każdy dzień:))

  9. Chesterko, pozdrawiam Cię i ja! Ciebie i wszystkich pozostałych wakacyjnych Gości też, rzecz jasna.
    Wilki, jak twierdzą znawcy, nie są niebezpieczne dla ludzi. Prędzej uciekną niż zrobią krzywdę. A atakują tylko zaatakowane. No ale – przezorny zawsze ubezpieczony! Alarm nie zawadzi, to pewne! :)

    PS W naszych okolicach też są! Podobno całkiem liczne…

  10. Tak, tak, wiadomość z pierwszej ręki, bo od leśnika. Piętaszku, nie ciesz się, żeś daleko od Kaszub, bo wilki są w całej Polsce. Żeby poczuć się w miarę komfortowo, zaopatrzyłam się w alarm osobisty, licząc, że jazgot odstrasza dzikie zwierzęta. Całe szczęście, że nie musiałam go użyć.

  11. To bardzo ciekawe co piszesz, Sowo. Tak, w tych porannych , przedświtowych chwilach jest podobno najlepsza akustyka .

    Chesterko, wilki?!
    Co do żab i ropuch, to mam wrażenie, że wszystkie zamieszkały w naszym ogrodzie;).

  12. Za to sroki nie milkną przez cały rok.

    Nurtowało mnie kiedyś, Piętaszku, dlaczego są ptaki, które zaczynają śpiewać dokładnie na pół godziny przed świtem. Czemu akurat tyle czasu i czemu nie budzą się dopiero wraz z pierwszym brzaskiem jak większość gatunków? Okazuje się, że tuż przed świtem panuje ponoć specyficzny mikroklimat (temperatura, wilgotność, brak wiatru), który czyni ich śpiew donośniejszym i o większym zasięgu. Twarda walka o rewir! Poza tym, samice niektórych gatunków ptaków nadlatują z ciepłych krajów właśnie w nocy i to dla nich tak się trudzą wcześni śpiewacy. Inna teoria (nieco mniej romantyczna) mówi, że o tej porze robaki jeszcze smacznie śpią, więc ptaki w oczekiwaniu na przebudzenie się ich śniadania, wykorzystują czas na śpiew. Podobno też w pierwszej kolejności zaczynają śpiewać ptaki o dużych oczach, co mnie akurat nie dziwi, hu, hu. Jaka by nie była prawdziwa przyczyna nocnego śpiewu, naukowcy pięknie sobie nazwali to zjawisko: chór przedświtu (dawn chorus). Przeczytałam o tym wszystkim w książce panów C.K. Catchpole i P.J.B. Slater – „Bird Song. Biological Themes and Variations” (rozdz. V „When do birds sing”). Jej fragmenty można podejrzeć w Google Books, bo wersja papierowa jest zaporowo droga, niestety.

  13. I żaby trawnej ani jednego egzemplarza nie udało mi się zoczyć na łące kaszubskiej przez dwa tygodnie. Koniec świata jaki czy co? Ale wilki w lipuskich lasach grasują za to od 4 lat. Aż strach na jagody iść.
    Pozdrawiam Lud Księgi i miłą Adminkę ukrytą i pomocną jak skrzat.

  14. Bociany, jaskółki, wilgi, kukułki oraz łabędzie powoli zbierają się już do odlotu. Do Afryki Północnej dotrą dopiero na przełomie października i listopada.

  15. Ale żeby nawet kosa, wilgi, drozda, kukułki czy paszkota nie uświadczyć? Susza pewnie biedakom doskwiera.

  16. Piętaszku, w sierpniu ptaki się pierzą, więc siedzą cicho w krzakach i starają się nie rzucać drapieżnikom w oczy. Śpiewają zresztą tylko w czasie gniazdowania.

  17. Dzięki Sowo, to miło że mogą sobie jeszcze powisieć :)

    Dziwna rzecz, ptaki ucichły jakoś…

  18. Dynie zbiera się zasadniczo, gdy roślinom wyschną liście, pędy i szypułki, a skórka owoców jest twarda. Trzeba obserwować.

  19. Sowo , dynie zdobią pergolę oczywiście i oby długo, ale kiedy je odciąć, aby bez uszczerbku były później ozdobą domu?

  20. Dzień dobry!
    Życzę wszystkim miłego sierpnia!
    P.S. A Mimi składam najlepsze życzenia urodzinowe! :)
    P.S 2 Ja mam urodziny już niedługo, bo pod koniec sierpnia :)

  21. Ale on był święty, ten Maciej z placu.

    Dyni nie ruszać, niech zdobi płot. Moja dopiero zaczyna kwitnąć, tak to jest jak się późno sadzi. Może jeszcze nasturcję posadzę (wysieję?)? Będzie kwitła do zimy.

  22. Z pamiętnika żony kibica piłki nożnej ;)

    Niedawno, odbył się w okolicy mecz pomiędzy KS Brzoza a KS Zootechnik Kołuda Wielka. M. tam był. Zapomniałam kto wygrał.

    Ciekawam jak tam dynia DUA się miewa :) U mnie nieoczekiwanie, z mieszanki roślin pnących wyrosły na pergoli oprócz groszków, nasturcji i wilca, wielkie pomarańczowe kwiaty, z których kilka zamieniło się w śliczne dynie ozdobne. Wygląda na to że już dojrzały, bo nie rosną. Poradźcie doświadczeni księgowi, czy należy je już odciąć? Wszak mamy dopiero lipiec.

  23. O, tak, Zgredzie, to bardzo krzywdzące! A może jest chociaż Janki, ta ulica?

    Dobrze, Pani Małgosiu, że są te Pani książki i krzepią, dodają otuchy, są lekarstwem na trudne dni. I jeszcze większym uśmiechem na te piękne. Z pozdrowieniami : )

  24. W moim mieście jest ulica Matyldy, a nie ma ulicy Kreski.
    To głęboko niesprawiedliwe.

  25. Dziękuję wszystkim za życzenia:-))

    Oczywiście, że nas, czytających książki, jest bardzo wielu! Zawsze tak było i niech zawsze będzie:-) A na podobne uwagi w stylu „Kto dziś jeszcze czyta książki?” odpowiedzialabym promiennie: „Ja!” :) A co tam, niech im trochę głupio będzie:-)

  26. Nigdy nie mogłam zrozumieć, dlaczego my z Nutrią zawsze przypominamy sobie o Księgowych w podobnym czasie…;)

    Życzenia oczywiście składałam Mimi nie zaś tajemniczej Mimo. :) Tak to jest, jeśli pisze się na urządzeniu lekkim i niewielkim, zamiast przyzwoicie zasiąść do komputera.

  27. Neruda, proszę Nini. Ale wywracanie stołu wymyślił tłumacz, w oryginale jest o skręcaniu kierownicą.

  28. Adres nie, ale nazwę, Nutrio:
    Project Gutenberg.

    Miłej zabawy! Dobrego odpoczynku. :o)

    PS. Sowo, a czyje to o wywracaniu stołu?

  29. Jak dobrze ,że jesteście.Usłyszałam dzisiaj w rodzinie”Kto teraz czyta książki?” Czyli ,że nikt nie czyta.Ciarki mnie przeszły.Mam nadzieję,ze jest nas wielu.

  30. Mimi M., wszystkiego najlepszego! Radości, pogody ducha, codziennych małych wielkich cudów!
    PS. Jam jest z zimnego stycznia.

  31. Witajcie, Kochani!
    Jak Wam lato mija? Mnie miło i słonecznie, właśnie wróciłam znad morza.
    A tak naprawdę to ja do Was jak zwykle z interesem: pamięta może ktoś adres wspominanej tu kiedyś strony, na której można było czytać książki w oryginale?

  32. Piętaszku, dzięki za Białoszewskiego. Czytając pierwszą część tego wiersza, zawsze wyobrażam sobie Mirona czekającego na ugotowanie się klusek:)

  33. Wszystkiego najlepszego Mimi M.! Wymarzonych wakacji, świętego spokoju oraz mądrych ludzi wokół, jak mówią słowa piosenki :)

  34. Ja też sobie posluchalam „Spiegel im Spiegel”. Bardzo piękny, ujmujacy utwór :*

    Pozdrawiam cały Lud serdecznie, lipcowo, wakacyjnie!

    Ps. Czy może ktoś z Was również obchodzi urodziny w tym pięknym „miodowym” miesiącu? :-)

  35. Miron Białoszewski

    „Szare eminencje zachwytu”

    Jakże się cieszę,
    że jesteś niebem i kalejdoskopem,
    że masz tyle sztucznych gwiazd,
    że tak świecisz w monstrancji jasności,
    gdy podnieść twoje wydrążone
    pół – globu
    dokoła oczu,
    pod powietrze.
    Jakżeś nieprzecedzona w bogactwie,
    łyżko durszlakowa!

    Piec też jest piękny:
    ma kafle i szpary,
    może być siwy,
    srebrny,
    szary – aż senny…
    a szczególnie kiedy
    tasuje błyski
    albo gdy zachodzi
    i całym rytmem swych niedoskonałości
    w dzwonach palonych
    polano biało
    wpływa w żywioły
    obleczeń monumentalnych.

  36. Lud widział, lud się uśmiecha do słuchających, śpiących lub zapatrzonych w miodowy Księżyc.

    „W li­po­we kwia­ty, w li­po­we li­ście
    Próg ustro­iłem na two­je przyjście.

    Jabł­ka­mi, wi­nem, jako przy święcie,
    Stół za­sta­wi­łem na twe przyjęcie”. (L. Staff)

    G.Ph. Telemann – Tafelmusik – „Conclusion in e-minor”. TWV 50-5.

  37. Sowo, ależ fluid z Yo-Yo-Ma!
    „A lenda do caboclo” uspokaja cudownie. Użyto jej zresztą w pewnej pamiętnej scenie w serialu „Mozart in the jungle”

  38. Podmiejski obrazek

    Mamy brzozy sosny i bzy
    i czystego powietrza pełne okna
    mamy na jawie gwiezdne sny
    i ciszę ławeczki pod domem
    Malujemy świat żółcią mleczów
    i granatem nieba w deszczu
    kitą wiewiórki skrzydłem sroki
    cieniutkim wąsikiem świerszcza
    W obrazie dominuje zieleń
    o różnych odcieniach nadziei
    i biel obietnicą rozpisana na kolory
    od obłoczków do chmur gradowych
    Na szybie symfonia słońca
    gdy próbuje oświetlić stół w salonie
    słychać skrzypce radości i flet marzeń
    i wiolonczelę uniesienia
    Wysiłkiem dłoni i wyobraźni
    wznosi się czas naszego istnienia
    corocznym przyrostem gałęzi drzew i krzewów
    corocznym rozrostem ich korzeni

    Wanda Spalińska

  39. Józef Czechowicz

    KSIĘŻYC W RYNKU

    Kamienie, kamienice,
    ściany ciemne, pochyłe.
    Księżyc po stromym dachu toczy się, jest nisko.
    Zaczekaj. Zaczekajmy chwilę –
    jak perła
    upadnie w rynku miskę –
    miska zabrzęknie.

    W płowej nocy,
    po kątach nisz głębokich,
    po bram futrynach i okien
    załamany,
    bez mocy,
    cień fijołkowy uklęknie.

    Gwiazdy żółte, które lipcowy żar ściął,
    lecą – kurzawą – lecą,
    firmament w złote smugi marszczą,
    za Trybunałem
    na ślepych szybach świecą
    cichym wystrzałem

    Noc letnia czeka cierpliwie,
    czy księżyc spłynie, zabrzęknie,
    czy zejdzie ulicą Grodzką w dół.
    On się srebrliwie rozpływa
    w rosie porannej, w zapachu ziół.

    Jak pięknie!

  40. Moja córka dziś zasnęła ukołysana przez Spiegel im Spiegel.
    Cudne. Sowo, dzięki.

  41. „Stół składa się z płyty roboczej (pot. zwanej blatem), przeznaczonej do umieszczenia na niej przedmiotów lub wykonywania pracy oraz struktury podtrzymującej płytę roboczą (blat) w pewnej wysokości nad ziemią. Zadaniem stołu jest umożliwienie wygodnego manipulowania znajdującymi się na nim przedmiotami człowiekowi siedzącemu lub stojącemu przy nim bez potrzeby schylania się po nie do poziomu podłoża”.

    Wikipedia – „Stół”.

  42. Dzień dobry, wpadłam na chwilkę zobaczyć, co słychać u miłych Księgowych – a tu takie stołowe inspiracje :).
    Muzyko, dziękuję za polecenie „Kresowej Atlantydy”!

  43. Kochany Ludu, dziękuję Wam wszystkim. To tak miło, że można na Was liczyć. I od razu spojrzenie na świat się zmienia z tą świadomością.

  44. Errata. Myśl tę wygłosił Fafik.

    Teatrzyk Zielona Gęś

    ma zaszczyt przedstawić
    ponurą panoramę dźwiękową
    na temat

    „Poezja drożeje”

    W roli głównej: Pies Fafik (bilety ulgowe i passe-partout nieważne)
    Pozostałe osoby: Stroskany Piekielny Piotruś
    Stroskany Ojciec
    Stroskana Matka
    & Chór stroskanych starców
    Meteorologia: Trzaskający upal.
    Scena: Nieopalone mieszkanie. Zegar bez wskazówek. Nędza i głód (w sensie intelektualnym).
    Czas: Obojętny. Nie śpieszy się.

    Akcja:

    Fafik:
    Książka to najlepszy przyjaciel. A ja znowu nie mam co czytać. Z moimi okularami na końcu nosa wyglądam jak słynna ciotka Eupalinosa. Ale zdaje się, że nadchodzi matka. Czy jednak przyniesie coś do czytania? Życie bez książki jest jak stół bez nóg.

    Piekielny Piotruś:
    Fafik ma rację. Matka nadchodzi. Ale czy przyniesie coś do czytania? W kwiecie wieku umrę z głodu intelektualnego. Dlaczego?

    Stroskany Ojciec:
    Jak nie mam mojej poezji do łóżka, to po prostu idiocieję. (idiocieje na stronie) Ale zdaje się, że istotnie nadchodzi matka. Kto wie, może przyniesie wreszcie coś do czytania.

    Stroskana Matka:
    (wpada zdyszana) Poezje znowu zdrożały na czarnym rynku. Ale nie martwcie się. Spekulantów poezjami zamkną. Tymczasem dzisiejszą noc jakoś przetrzymamy. W spółdzielni „Lutnia i spółka” dostałam jedną stroniczkę z tomiku pt. „Ptaszki spod paszki” Antoniego Franbolli. (czyta triumfalnie)
    „Ptaszki spod paszki” Do Bani
    „Od godziny w Luwrze
    ja mówię do Bani: – Mówże!
    a Bania: – Co? A Bania – Ba…”
    Pauza

    Stroskany Ojciec:
    Dlaczego przerywasz, do cholery?

    Stroskana Matka:
    Bo tu jest wielokropek.

    Stroskany Ojciec:
    Dalej!

    Stroskana Matka:
    ‚…A Bania: -Ba…
    Paryż. Bania. I ja.
    I ja mówię: – Niedobraś
    jak selery i ja, i pory
    i ja mógłbym cię oblać,
    bo ja jestem podobny –
    do amfory”. Pauza. To, niestety, wszystko, co dostałam na całą rodzinę.

    Fafik:
    Wobec tego jeszcze raz.

    Stroskana Matka:
    (czyta jeszcze raz) „Od godziny w Luwrze mówię do Bani…”

    Stroskany Ojciec:
    Jaka bania? Nic nie rozumiem. Ja zidiocieję! (idiocieje)

    Stroskana Matka:
    (przestaje czytać i pod wpływem nieczytania upada kulturalnie i również idiocieje)

    Piekielny Piotruś I Fafik:
    (jak wyżej)

    Stroskany Ojciec:
    (wybucha w związku z ogólnym upadkiem kulturalnym) Zaznaczam, że zidiociałem kompletnie. (idiocieje kompletnie na oczach PT. Publiczności i ponuro wali się na kanapę*)
    K U R T Y N A

  45. Życie bez książki jest jak stół bez nóg.
    – z myśli Piekielnego Piotrusia /K.I.G./

  46. A tak w ogóle, to na uspokojenie zawsze zażywam ciacconę Johanna Heinricha Schmelzera;)

  47. Kasztanowłosa, Bach – suita nr 1 na wiolonczelę solo, Chopin – Cello Sonata in G minor,
    Beethoven Cello Sonata No.2 in G minor

  48. (…)

    Do dzisiaj przy okrągłym stole
    Siedzimy martwo jak zaklęci!
    Kto odczaruje nas? Kto wyrwie
    Z niebłaganej niepamięci?

    Julian Tuwim – Przy okrągłym stole

  49. Suity Bacha to piękno w czystej postaci. Bardzo optymistycznie brzmią koncerty wiolonczelowe Vivaldiego. Takoż Boccheriniego.
    Albo Yo-Yo Ma & Bobby McFerrin – „Hush Little Baby”. Bardzo wesoła kołysanka, chociaż do snu lepsze jest raczej nastrojowe i subtelne „Spiegel im Spiegel” Arvo Pärta.

  50. „Stół rodzinny jest dużo większy
    od normalnego stołu
    Coraz mniej takich stołów”. (Ewa Lipska)

    „To był stary i naprawdę wielki stół z jasnego drewna, zawsze wyszorowany do czysta, i bardzo przez wszystkich lubiany. Wygodnie się przy nim jadło, wygodnie rysowało, czytało albo gadało”.

    „Żartowała, że ma w sobie czary – świetnie się przy nim siedzi i rozmawia, trudno od niego wstać. Tak, tak, dawniej umiano dobrze robić nawet stoły!”

  51. „Ma stół wymiary
    równości
    z tajemnym bogactwem uchybień
    z poezją formy
    po lesie
    po zmarłym
    po grzybie
    i topografię iście salomonową”

  52. „Dzisiaj chatę zamiotlem w jedno okamgnienie,
    Z czworga kątów różami wyploszylem cienie,
    A próg, zdobny pajeczyną,
    Namascilem suto gliną,
    I wodą moje pełne skropiłem przedsienie.

    Jużem sobie nie szczedził radosnych zabiegów,
    Wypiekając chleb z mąki, srebrzystszej od sniegów,
    A tę ławę, tę dębowa,
    Przeslonilem chustą nową,
    Co sie cala zieleni krom czerwonych brzegow”

    (Bolesław Leśmian, „Łąka”)

  53. „Mistrz od­rzu­ca z nie­sma­kiem ab­sur­dal­ną myśl,
    że stół spusz­czo­ny z oka musi być sto­łem bez prze­rwy,
    że krze­sło za ple­ca­mi tkwi w gra­ni­cach krze­sła
    i na­wet nie pró­bu­je sko­rzy­stać z oka­zji”.

  54. Wiem, że jest przerwa, ale potrzebuję pomocy i od razu pomyślałam o Was, Drodzy Księgowi.
    Czy moglibyście mi polecić jakieś utwory do słuchania z wiolonczelą? Prośba brzmi dziwnie, wiem, ale to nie dla mnie – chcę po prostu kogoś pocieszyć/podnieść na duchu/wydobyć ze smutku/sprawić radość itd., a wiem, że to (wiolonczela) będzie niezwykle pomocne.
    Obecnie jakoś wszystko wyleciało mi z głowy… Nie mam żadnego pomysłu.
    Mam nadzieję, że nie jest to prośba zbyt zuchwała.
    Miłych wakacji

  55. Pewnego razu stół,
    na którym piszę wiersze,
    dwie pary butów wzuł
    i pobiegł sobie w dół
    z piątego piętra na pierwsze.
    To były moje buty
    i mojej żony, Franciszki;
    miesiąc nazywał się luty,
    a luty jest zimny i śliski.
    Biegliśmy boso za nim,
    a on – skok – susa dał
    w podwórze i przez bramę
    na jezdnię, z samochodami
    wyścigi. Kto prędzej; W cwał!
    A potem, hen, aż za miasto,
    przez łąkę, przez pole i w las,
    tam drzewa liściaste – iglaste
    szumiały jak skrzypki i bas.
    Wiosenne słońce zagrzało,
    za morza uciekał mróz,
    mój stół na chwilę przystanął
    i w ziemię nogami wrósł.
    Na plamie z atramentu
    wyrósł zielony liść,
    stół bardzo jest tym przejęty
    i nigdzie już nie chce iść.
    I tylko w górę rośnie
    z drzewami w wyścigi mknie,
    tam gdzie trzymałem łokcie
    wyrosły gałęzie dwie.
    Taka przygoda się rzadziej
    niż różne inne zdarza,
    lecz za to w mojej szufladzie
    szpak gniazdo ma z kałamarza.

  56. „Powiedział ktoś, że stół jest pośrednikiem uczuć, staraniem więc każdej gospodyni domu powinno być, aby nietylko w dnie uroczyste, niezwykłe, ale i w życiu codziennem pośrednik ten zawsze był strojnym, ujmującym, przyjemnym dla oka, a ponętnym dla podniebienia.
    Stół powinien być nakryty śnieżnej białości obrusem, zwieszającym się prawie do ziemi, a chociaż dobór i wykwintność bielizny stołowej zwykle zależy od skali gospodarstwa, wszakże obowiązkową powinna być jej czystość niepokalana.” (Marta Norkowska – „Najnowsza kuchnia wytworna i gospodarska”, 1904).

  57. Gospodnie, daj mi to wiedzieć,
    Bych mogł o tem cso powiedzieć,
    O chlebowem stole.
    Zgarnie na się wszytko pole,
    Cso w sto[do]le i w tobole,
    Cso le na niwie zwięże,
    To wszytko na stole lęże;
    Przetoć stoł wieliki świeboda,
    Staje na nim piwo i woda,
    I k temu mięso i chleb,
    I wiele jinych potrzeb,
    Podług dostatka tego,
    Kto le może dostać czego.

    Z jutra wiesioł nikt nie będzie,
    Aliż gdy za stołem siędzie,
    Toż wszego myślenia zbędzie;
    A ma z pokojem sieść,
    A przy tem się ma najeść.
    A mnogi idzie za stoł,
    Siędzie za nim jako woł,
    Jakoby w ziemię wetknął koł.
    Nie ma talerza karmieniu swemu,
    Eżby ji ukrojił drugiemu,
    A grabi się w misę przod,
    Iż mu miedźwno jako miod;
    Bogdaj mu zaległ usta wrzod!
    A je z mnogą twarzą cudną,
    A będzie mieć rękę brudną;
    Ana też ma k niemu rzecz obłudną.
    A pełna misę nadrobi
    Jako on, cso motyką robi.
    Sięga w misę prze drugiego,
    Szukaję kęsa lubego,
    Niedostojen nics dobrego.
    (…)
    O zachowaniu się przy stole – Przecław Słota

  58. W skośny stół z matowej czerni
    księżyc wylał płytką rzeką
    szumią ciszą w szklany werniks
    gwiazdy spadłe niedaleko
    w gęstej nocy jak w akwarium
    płyną długie, śliskie ryby
    uliczkami gęstych podwórz
    szyby szorstką łuską wybić
    gładzi zwilgłe srebrem ściany
    płynnych łysków miękki natłok
    i na stole rozślizganym
    czarny piesek gryzie światło.

  59. W tym białym domu, w tym pokoju,
    Gdzie cudze meble postawiono,
    Musimy skończyć naszą dawną
    Rozmowę smutnie nie skończoną.
    Do dzisiaj przy okrągłym stole
    Siedzimy martwo jak zaklęci!
    Kto odczaruje nas? Kto wyrwie
    Z nieubłaganej niepamięci?

  60. „A ja jestem, proszę pana, na zakręcie.
    Moje prawo to jest pańskie lewo.
    Pan widzi: krzesło, ławkę, stół,
    a ja – rozdarte drzewo”.

  61. Wół
    Miał odwieźć do szkoły stół.

    Powiada do osła: „Na wieś
    Stół ten do szkoły zawieź.”

    Osioł pomyślał: „O, źle!”
    I rzecze do kozła: „Koźle,

    Odwieź ten stół, bardzo proszę,
    Dostaniesz za to trzy grosze.”

    Zawołał kozioł barana:
    „Odwieź ten stół jutro z rana.”

    Baran był na podwórku,
    Do psa więc powiada: „Burku,

    Odwieź, bo mnie nie ochota!”
    Pies wezwał do siebie kota

    I warknął: „Kocie-ladaco,
    Ty zająć się masz tą pracą!”

    Kot stołu wieźć nie zamierza,
    Przywołał w tym celu jeża.

    Jeż myśli: „Gdzie stół, gdzie szkoła?”
    Więc szczura do siebie woła

    I mówi: „Do pracy, szczurze,
    Stół odwieź szybko, a nuże!”

    Szczur chciał się myszą wyręczyć,
    Lecz mysz nie lubi się męczyć,

    Więc rzecze do żaby: „Żabo,
    Stół odwieź, bo mnie jest słabo.”

    Żaba jaszczurkę zoczyła:
    „Jaszczurko, bądź taka miła,

    Najmocniej proszę cię, zawieź
    Stół ten do szkoły na wieś.”

    Jaszczurka w pobliskich gąszczach
    Zdołała dostrzec chrabąszcza:

    „Stół odwieź, chrabąszczu drogi,
    Bo bardzo bolą mnie nogi.”

    Lecz chrabąszcz to okaz lenia,
    Powiada więc od niechcenia:

    „Wiesz, mucho, zamiast tak brzęczeć
    Mogłabyś mnie wyręczyć.”

    Mucha do mrówki powiada:
    „Jest to okazja nie lada,

    Stół trzeba odwieźć do szkoły.
    Ty lubisz takie mozoły.”

    Mrówka,
    Nie mówiąc nikomu ani słówka,
    Chociaż nie była zbyt rosła,
    Wzięła stół i do szkoły zaniosła.

  62. Jak garncarz garnki,
    stolarz stoły
    poeta buduje przestrzenie.
    Aby stół nie kończył się nagłą krawędzią,
    garnek tępym dnem.
    Aby w palcach wieczny głód,
    w stopach pragnienie skrzydeł.

    Mówi:
    nie wciskaj garnka na oczy,
    nie chowaj się pod stół.
    I wyprowadza z parnej kuchni.

    Rzecz w tym – mówi –
    abyśmy nawet rozkładając ręce
    stykali się czubkami palców.

    Poeta buduje przestrzenie:
    Jesteśmy – mówi –
    równoległą do nieskończoności.

    (Zbigniew Jankowski – „Poetyka”)

  63. „Stół II ”

    W tej oberży nad chwiejną wspaniałością morza ruszam się jak w akwarium, znikania świadomy, pośród nas, tak śmiertelnych, że ledwo żyjących. Cieszy mnie ta wspólnota, choćby i żałobna, spojrzeń, gestów i dotknięć, teraz i sprzed wieków. Myślałem, że wybłagam zatrzymanie czasu ale uczę się zgody jak przede mną inni.
    I tylko sprawdzam co tutaj jest trwałe:
    Noże z rogowym trzonkiem i cynowe misy,
    Niebieska porcelana, mocna, chociaż krucha, i jak skała warowna pośrodku odmętu, wygładzony na połysk, stół z ciężkiego drzewa.

  64. „Powoli umiera ten kto nie wywraca stołu,
    kto jest nieszczęśliwy z pracy,
    kto nie ryzykuje pewności dla niepewności realizacji marzeń,
    kto nie pozwoli sobie, przynajmniej jeden raz w życiu, uniknąć rozumnych rad”.

  65. (…)
    Tak modliłem się:

    żeby – w razie ostatecznej katastrofy – Matka Boska przemieniła mnie w małą płaskorzeźbę z XII wieku, która przedstawia „Daniela w jaskini lwów”;

    żebym w każdej chwili umiał się rozstać z pewnym abażurem, na którym jest wyobrażona bezsensowna ryba;

    żebym natychmiast ofiarował moją kanapę, moją pozłacaną kanapę, właścicielce bankrutującego baru, która skarżyła mi się, że po prostu nie ma na czym siedzieć;

    żeby mój ponury kolega zrozumiał, że „średniowieczny” to znaczy wesoły, a czterej Ewangeliści (Anioł, Wół, Lew i Orzeł) to wesołe chłopy, jak pielgrzymi kanterburyjscy, jak czterech kumów na chrzcinach; żeby urzędnicy z firmy „Trwoga & Żołądek”, zamiast opowiadać głupie kawały, lepiej śpiewali podczas przerwy psalmy;

    bym – jeśli za oknem moim którejś nocy mocniej zagra galilejska fletnia – umiał natychmiast odejść i porzucić majątek, żonę i dziecko;

    żebym – oczywiście stosownie do wymiarów mego serca – również zasłużył na swoją noc mediolańską, podobnie jak św, Augustyn.

    I żebym unikał jak ognia: alkoholu, głupich kobiet i lenistwa:

    żebym tam, gdzie dyplomacja prowadzi do hańby, umiał przyjąć walkę albo męczeństwo.

    (…)
    NOTATKI Z NIEUDANYCH REKOLEKCJI PARYSKICH

  66. Wynieśliśmy z żoną stół pod drzewa,
    Bo nagle mi przyszło do głowy,
    Że łatwiej byłoby wprost
    Z powietrza przepisać jak śpiewa
    Nad srebrną kałużą drozd
    I las jak pachnie sosnowy.

    Jak z klonu liście zębate,
    Szkliste z wierzchu a ciemne pod spodem,
    Rzucają na trawę liliowy cień,
    Przepisać to cudo świata,
    Przepisać ten boski dzień
    Ociekający jeszcze wschodem.

    Więc piszę. Rysuję drzewa,
    Ptaka, co skacze (scilicet: śpiewa)
    I sosny i klony wysokie i duże,
    I drę to wszystko, raz, drugi i trzeci,
    Sosny wciąż pachną, liść każdy świeci,
    A ja papierem zaśmiecam kałużę.

    Kazimierz Wierzyński – „Pracownia poety”.

  67. (…)
    „Ale już obrus na upartym stole
    – jeżeli dobrze chwycony za brzegi –
    objawia chęć do jazdy.

    A na obrusie szklanki, talerzyki,
    dzbanuszek z mlekiem, łyżeczki, miseczka
    aż trzęsą się z ochoty.

    Bardzo ciekawe, jaki ruch wybiorą,
    kiedy się już zachwieją na krawędzi:
    wędrówkę po suficie?
    lot dokoła lampy?
    skok na parapet okna, a stamtąd na
    drzewo?
    (…)

  68. Szanowny Panie Redaktorze!

    Prof. Bączyński, którego „Summa angelologiae” jest na ukończeniu (dzieło obejmuje tomów dwanaście ze skorowidzem, nakład miesięcznika Lampa), zajął się ostatnio meblami. Ale nie żeby praktycznie majstrował stoliki i etażerki w myśl hasła pewnego francuskiego stolarza KAŻDY, KTO NIE JEST STOLARZ, TO JEST ŚWINIA, ale, że tak powiem, filozoficznie, czyli „Problematyka mebli prof. Bączyńskiego”. Szczycąc się być stałym gościem w Jego barokowym pałacyku z kuchnią na Żoliborzu, pozwoliłem sobie spisać ukradkiem pewną ilość złotych myśli zasłużonego angelologa, które poniżej Czytelniczkom i Czytelnikom Przekroju zielonym inkaustem na białym papierze podaję:

    TRAKTAT O MEBLACH

    I. Stół
    Nie wszystko, co ma cztery nogi, jest stołem, np. koń, ponieważ koń rusza się. A jednak widziałem w Ameryce Południowej, w mieście Cuyaba, konia, który w ubogiej rodzinie sługiwał jako stół, pozwalając nawet (w porze posiłków!) na stawianie na swoim szlachetnym grzbiecie kuchenki gazowej i tacy z bułeczkami.

    II. Szafa
    Szafa (ciężka) jest to rekwizyt teatralny, który służy do wyrzucania za okno w momencie tzw. konfliktów małżeńskich. Oczywiście, że ciężka szafa wypadająca przez okno i upadająca na głowę przechodnia, który może być staruszkiem śpieszącym do lekarza z powodu zapalenia ucha środkowego, oczywiście, że taka szafa zdolna jest wzmiankowanego przechodnia narazić na spłaszczenie czaszki, a nierzadko i utratę pamięci.

    III. Krzesło
    Słowo „krzesło” pochodzi od archaicznego „krzesać”, niecić ogień, ponieważ starożytni Słowianie używali swoich kamiennych krzeseł do dobywania ognia, a to przez cierpliwe pocieranie dolnych wypukłych części ciała o górne krzesła, patrz: Cimborowicz – „Ogień u Wenedów jak kult i jako środek”, Supraśl, 1892,

    IV. Kanapa
    Miejsce spoczynku i bełkotu negatywnych malkontentów, o (uwaga na dykcję!) raz ściociałych poetów, którzy „mają za złe”. Pythia delficka raz tak powiedziała pewnemu ateńskiemu poecie: – To, że jesteś poetą ateńskim, to nic nie znaczy. Wielu jest ateńskich poetów. I to, że byłeś w bitwie pod Salaminą, też nic nie znaczy, ponieważ wielu było w bitwie pod Salaminą. Ważne i zabawne jest tylko to, że w tej chwili widzę w twojej głowie wodę sodową, a po wierzchu pływające trociny. Że woda sodowa była znana w starożytności, świadczą o tym dobitnie pisma Anaxagorasa z Melpomeny.

    Karakuliambro
    Konstanty Ildefons Gałczyński
    Przekrój 1947, nr 116

  69. „Przy stole należy siedzieć spokojnie i nie marzyć. Pamiętajmy, ile trzeba było wysiłku, aby wzburzone prądy morskie ułożyły się w spokojne słoje. Chwila nieuwagi, a wszystko może spłynąć. Nie wolno także ocierać się o stołowe nogi, gdyż są one bardzo wrażliwe. Wszystko, co się robi przy stole, należy załatwiać chłodno i rzeczowo. Nie można zasiadać tu z rzeczami nie przemyślanymi do końca. Do marzeń dano nam inne przedmioty z drzewa: las, łóżko”.

  70. Korzystając z wakacyjnego rozluźnienia w pracy, pozdrawiam Młodostę, Adminkę i wszystkie Księgowe i Księgowych! Do czasu powrotu Pani Małgosi we wrześniu poczytam sobie komentarze do poprzednich wpisów -pewnie znowu wynotuję na karteczce sporo tytułów i rekomendacji ogrodniczych.
    Uściski dla już miesięcznej córeczki KokoszaNel!
    Nasz Kozio ma już nieco ponad 2 latka, wspaniale się rozwija (zapowiada się na gadułę) i bardzo lubi pomagać we wszelkich pracach domowych i ogrodowych. Lubi, gdy mu się czyta i gdy się go przytula. Fajny „synuś Konan” (jak sam siebie określa) nam rośnie.
    Udanych wakacji!

  71. „Ale są jeszcze sprawy drobne: loty ptasie,
    chwianie się trzcin w jeziorach, blask gwiazdy wieczornej,

    różne barwy owoców o porannym czasie
    i wiatr przelatujący w sopranie i w basie,
    i moja mała lampa, i stół niewytworny.
    Ale nawet za wszystkie obrazy Tycjana
    nie oddam tego stołu, bo pracuję przy nim,
    to mój wierny przyjaciel od samego rana,
    a kiedy noc…”

  72. Polecam serię „Kresowa Atlantyda” na wakacje. W tomie VII o Drohobyczu i Turce postać Kazimierza Wierzyńskiego przewija się często gęsto, zresztą w innych tomach też. Chwała autorowi, a jest nim mój krajan prof. Nicieja, za mrówczą i sensacyjną pracę nad 12 tomami wspomnień, faktów i ciekawostek o kresach.

  73. I jeszcze jeden (piąty, ale czwarty):

    „- Tęskno ci?
    – Tęskno mi”.

    (a dusza drga jak harfa rozstrojona – „czemuż, za czym tęskno mi?”)

  74. No to skoro już dwóch wieszczy zostało zacytowanych, to nie oprę się i zacytuję trzeciego.
    „Smutny jestem jak tysiąc niedoperzy.” (Krasiński, Listy do Adama Sołtana, PIW 1970, s.70)

  75. Urlopowe pozdrowienia znad jeziora Wigry! Puszcza Białowieska już za nami (40 km przejechane rowerem), przed nami jeszcze Mazury. Wakacje pod namiotem jak za dawnych studenckich czasów.
    PS. Dla otuchy zabrałam do plecaka „Nutrię i Nerwusa”, która też biwakowała nad jeziorami :)

  76. ” O, gdybym kiedy dożył tej pociechy/ Żeby te księgi trafiły pod strzechy…” – zawsze, kiedy o tym fragmencie myślę, dreszczyk czuję :-) i przepowiedział sobie nasz Wieszcz, bo chyba po tych 185 latach nie ma Polaka, który by choć „Litwo, ojczyzno moja, Ty jesteś jak zdrowie” zacytować nie umiał…

    „Bo to jest wieszcza najjaśniejsza chwała”! (To już Słowacki, ale bardzo a propos, więc co tam!) :-)

  77. Trzy dni temu minęło 185 lat od wydania Pana Tadeusza.
    I 63 lata od Poznańskiego Czerwca.

  78. Izabelo, odpowiem za Autorkę, która obecnie zażywa zasłużonego odpoczynku od internetu. Nie, nie ma dostępnej wersji w pdf, w formie e-booków, oraz audiobooków. Pani Małgosia nie zgodziła się nigdy na takie wydania, ze względu na liczne przypadki kopiowania i rozpowszechniania dzieł literackich bez zgody autorów tychże dzieł ( czyli mówiąc wprost: kradzieży).
    Natomiast od września będzie dostępna śliczna wersja, można powiedzieć „kompaktowa” całej Jeżycjady. Książki będą mniejsze i zawarte w jednym ozdobnym pudełku. Może warto zainwestować w taką wersję?

  79. Dzien dobry,
    Jestem Pani fanką „od zawsze”, zarazilam córkę i mam nadzieję, że i wnuki zarazę
    Pani Małgosiu kochana, pracuję za granicą, podobnie jak teściowa Józinka. I bardzo tęsknię za Jezycjada! Ale wozenie w walizce calej serii jest niemożliwe.
    Czy jest gdzieś dostępna w sprzedaży wersja w pdf? Kupuję całą serię ❤
    Pozdrawiam bardzo serdecznie i czekam na Chucherko

  80. Jaka urocza ta grafika!
    Chyba przedstawia ona moje łóżko – zwierzyniec też mi się tam pakuje :)
    Wakacyjne pozdrawiam.
    I czekam na „Chucherko”.

  81. Piętaszku, czyżby ktoś w sąsiedztwie preferował muzykę „łupu -cupu”? Współczuję…. Mam na to alergię.
    Preparat dwa w jednym do róż z polecenia DUA jest znakomity, o tak.

  82. Uwaga Ludu! Jest sposób na komary. Zakładajcie gdzie się da (byle wysoko) budki lęgowe dla jerzyków. Można je zakładać już w czerwcu albo lipcu, aby ptaki przed odlotem zdążyły się z nimi oswoić. Takie budki są u mojej Mamy. Komarów – brak.

  83. Ryśku, pewnie że lato szybko minie i DUA szybko do nas wróci, ale ja tymczasem czekam aż zakwitną mi wszystkie róże ( polecany środek na szkodniki bardzo się przydaje UA – dziękuję), a jest ich coraz więcej. Kwitną też nasturcje, pachnący groszek, kobaltowo błękitne lobelie, fuksje. Lada dzień zakwitną liliowce, powojniki i powoje, ostróżki, słoneczniczki i słoneczniki, onętki. Kwiatki, o których zapomniałam – przepraszam.

    I tylko te dźwięki muzyki dochodzące z niedaleka, a przypominające trzepanie dywanu w przyspieszonym tempie – yych.

  84. Zakwitły rudbekie – jak powiada siostra, zapowiada to jesień – więc DUA niedługo wróci na te łamy :)

  85. Szanowna Kokoszonel
    Przemocno sciskamy z dziewczynkami. Oczywiscie jako juz doswiadczona Mama wiesz co i jak, ale jestem przekonana, ze cud narodzin znowu Cie olsnil.
    Co nie zmienia faktu, ze trzeba tez pieluchy zmieniac..
    Oh takie zycie wlasnie, zarazem cud jak i ‘szara codziennosc’.
    A do nas nalezy kolorowanie tej ostatniej, miejmy wszyscy kolorowe, cudowne lato!
    Kochana Pani Malgosiu prosze pisac oczywiscie wszyscy czekamy, Ale przede wszystkim prosze dbac o siebie I bliskich. Milego czasu ogrodowego

  86. Dziękuję serdecznie za tyle miłych życzeń i gratulacji. Jesteśmy w domu i mamy się świetnie. Kogucik pęka z dumy i na początku wciąż chciał pilnować siostrzyczki ale pomału gorliwość mu przechodzi ;)
    Jeszcze raz pięknego lata życzymy!
    I czekamy na tłuściutkie Chucherko.

  87. KokoszaNel, gratuluję Ci szczęśliwych narodzin – niech Małgosia rośnie zdrowo i radośnie :). To się nazywa dobry początek lata :).
    Kochana Pani Małgorzato, dobrych wakacji, radosnego pisania i przestawania z Chucherkiem w malowniczej scenerii ogrodu.
    I wszystkim Księgowym życzę wspaniałego lata. Dla mnie takie z obrazów Larssona jest wymarzone :).

  88. Nie zdążyłam na wiele poprzednich wpisów, ale zdążę przynajmniej powiedzieć „do widzenia” i życzyć Wszystkim najwspanialszych letnich chwil – niech będą jak te bijące dobrem i miłą atmosferą obrazy pana Larssona. A Pani Małgorzacie ślę bukiet mocy i motywacji, by przyjemnie pachniał podczas pisania „Chucherka”.

  89. Wójcie drogi, uśmiechnij się, na Allegro pojawił się właśnie pierwszy tom Wierzyńskiego.
    A kto wciąż dybie na komplet, to uprzejmie donoszę, że oferta Tezeusza jest jeszcze aktualna, w dodatku niższej cenie.

  90. Nie martw się, Zgredzie, byłem wtedy jakieś 100 mil od tego miejsca. Dziękuję za pamięć. Swoją drogą, co to się nie wyprawia ostatnio.

  91. KokoszaNel, strasznie się cieszę, przed Wami piękny czas!

    KrzysztOfie, martwimy się trochę…

  92. KokoszaNel, gratuluję narodzin Córeczki! Brawo, dzielne Dziewczyny :-) odpoczywajcie i cieszcie się sobą, piękny czas przed Wami:**

  93. Ach, a mnie się zawsze robi podkówka na widok tego zakańczającego wpisu. Akurat wtedy, kiedy miałabym czas się odezwać, to tu się robi cicho. A potem, gdy powraca tu gwar, to mnie przysypują obowiązki. Pozostaje mi tylko nadzieja, że uda się Starostę gdzieś w drugiej połowie sierpnia ( jak to już bywało) oderwać od tego „kategorycznego” oderwania i skusić jakimś ciekawym tematem i miłą rozmówką. Tymczasem – trudno, świetnie – niech Starosta trwa oderwany, a Chucherko się tuczy i obrasta w tłuszcz.

  94. Do września, DUA, Adminko i Ludu Księgi. Dobrych wakacji.

    Sowo P., dzięki za przypomnienie Gałczyńskiego. Chciałabym zrewanżować się „Pieśnią o nocy czerwcowej” – wszak to właśnie czas, gdy królowa jaśminowa nam śpiewa i tańczy – lecz ballada zbyt długa…

    KokoszaNel, jeśli można, delikatnie głaszczę piórka Pisklątka.

  95. Kochana Aleksandro,
    odpisałam Ci już u siebie, ale odpiszę i tutaj: bardzo dziękuję! I jestem wdzięczna i szczęśliwa, że czytasz uczniom moje książki i że one chcą ich słuchać! To, że chcą, to znaczy, że mają dobrą nauczycielkę :)
    Ściskam Cię mocno!

  96. Co roku to samo. Zaskoczenie i „To już?!”, od razu też tęsknota, ale i mnóstwo radości i determinacji do tego, żeby ten czas cudownie wykorzystać.
    Pięknie się rysuje dla Pani ten czas (w zeszycie!!), dla nas też.
    O tak, pracowity ten rok był i tak sobie myślę, że chyba każdy już taki będzie, jeśli życia mamy uczyć się całe życie.
    Może w końcu nadrobię wszystkie wpisy. O tak, to jest myśl.
    No to ściskam wszystkich najmocniej! Albo trochę lżej, w tym upale przytulanie nie jest dobrym pomysłem…

  97. Pochłonięta bez reszty trzydniową wycieczką z moją klasą dopiero dziś znajduję chwilkę, by złożyć spóźnione, ale najserdeczniejsze życzenia imieninowe. Przepięknych wakacji, niech każdy dzień będzie kolejnym cudem. Ściskam mocno :)
    PS Dzieci w szkole nie mają już siły na nic, ale dzisiaj prawie dwie lekcje słuchali w skupieniu „Kwadransa” rysując coś sobie na kartkach. Jutro ciąg dalszy :)

  98. Wpisuję się prawie urodzinowo :-) Przesyłam ciepłe, a nawet gorące życzenia imieninowe dla Pani Małgosi. Miłego wypoczynku! :-) A „Chucherka” nie mogę się już doczekać.

  99. Przytulaski dla Mamusi i Córeczki, Małgorzatki :)

    Będę sobie podczytywać przez całe wakacje minione wpisy i tym samym łagodzić udrękę tęsknoty.
    A podczas podróży może się gdzieś miniemy przypadkiem, kto wie?

    Miłych wrażeń i sympatycznych ludzi wokół !

  100. Malutka Małgosiu (Małgosiu!!) witaj! KokoszaNel przyjmij serdeczne gratulacje!:)

    U nas właśnie delikatnie zagrzmiało, po czym spadł dość porządny deszcz. Ach można trochę odetchnąć.

    Sowo, posłuchałam sobie na dobranoc. Poczułam zapach dzikiej róży.

  101. KokoszaNel, serdeczne gratulacje!! cztery lata temu też urodziłam córcię (drugą). Niech się chowa zdrowo, a Tobie i Twoim najbliższym wszystkiego dobrego. Niech ta mała „rewolucja” cieszy Was nieustannie.

  102. Nie wytrzymałam i się odzywam – no, ale jak tu można milczeć:
    malutka Małgosiu, witaj na świecie, skarbie!
    KokoszaNel, dzielna kobieto, serdeczne gratulacje!

    Wszystkim dziękuję za miłe słowa i teraz odcinam się od kabelka na dobre, a Adminka niech tu nadal czuwa.
    Pięknego lata i zasłużonych wakacji!

  103. Tak trzeba, trochę odetchnąć .A u nas tak gorąco było,ze myslałam ,ze się druk w książkach zacznie rozpuszczać.Na szczęście jednak książki są odporne.

  104. Kochany Starosto, na ile można stwierdzić opady dostosowały się do naszych życzeń imieninowych. Temperatury jeszcze zwlekają z ich spełnieniem, ale może jako tępsze wymagają więcej czasu.

    Piętaszku, dziękuję za nader pochlebne zdanie o mnie, skoro tak, postaram się w co tragiczniejszych momentach (koniec świata, skończenie sezonu na zielony groszek , wytłuczenie ulubionej miseczki itp) wpaść tu i wszystkich rozśmieszyć.

    Muzyko gra, to nie moje powiedzenie; ono istnieje już od dawna, tak więc bierz je i używaj!

  105. Z emocji wpisałam się pod poprzednim wpisem- wczoraj wieczorem powitaliśmy nasze Pisklątko – Małgosię :) . Mamy się dobrze i dziękujemy za wszystkie dobre słowa i kciuki!
    Pięknych wakacji wszystkim!

  106. Mamo Isi ten komentarz: „trudno, świetnie” powalający….jak u Wańkowicza na powitanie gości:”Tak cóż zrobisz…serdecznie witamy”. Chyba podkupię. Można?

  107. Za innymi powtorze: to juz???
    Wspaniale ilustracje Pani wybrala: cisza, spokoj.
    Pani Malgorzato: pieknych wakacji! A w majblizszych dniach rzeskiego deszczu i chlodu.

    Tej dziewczynie tak wygodnie umoszczonej, z poduszkami, ksiazka i zwierzetami, zazdroszcze.
    Sowo P, a moze ona przygotowuje sie do spedzenia bialej nocy w plenerze? Przezylam kiedys taka w Norwegii. Wlasnie tak, poubierani umoscilismy sie w spiworach na wielkim tarasie z zamiarem trwania na posterunku.

  108. Będziemy. Ale do września już blisko (zakwitły malwy!).

    Trochę różanej poezji i muzyki na dobranoc, na początek lata:

    KONSTANTY ILDEFONS GAŁCZYŃSKI

    DZIKA RÓŻA

    Za Dzikiej Róży zapachem idź
    na zawsze upojony wśród dróg —
    będzie cię wiódł jak czarodziejski flet
    i będziesz szedł, i będziesz szedł,
    aż zobaczysz furtkę i próg.

    Dla Dzikiej Róży najcięższe znieś
    i dla niej nawiewaj modre sny.
    Jeszcze trochę. Jeszcze parę zbóż.
    I te olchy. Widzisz. I już —
    będzie: wieczór, gwiazdy i łzy.

    O Dzikiej Róży droga śpiewa pieśń
    i śmieje się, złoty znacząc ślad.
    Dzika Różo! Świecisz przez mrok.
    Dzika Różo! Słyszysz mój krok?
    Idę — twój zakochany wiatr.

    .

    YT: Edward MacDowell – „To a Wild Rose”, Op. 51 No. 1. Steven Spooner.

  109. Wakacje wszyscy powinniśmy chyba spędzać w trochę bardziej północnych krajach.
    Choćby w powyższej Szwecji (dykcja).

  110. Uff, jak gorąco, puff, jak gorąco.

    Pomysł zeszytu – jakże interesujący. Pewnie pod lipą.
    Nie dójdzie tam słońce.
    Miłych wakacji!

  111. Pani Małgorzato, spokojnego i satysfakcjonującego jednocześnie wypoczynku! Oby praca nad „Chucherkiem” szła jak z płatka.
    PS. A ciekawe jaką porę roku będzie Pani opisywać w „Chucherku”.

  112. Miłych wakacji Pani Małgorzato! W ten weekend w ogrodzie botanicznym w Powsinie będzie święto róż:) Pozdrawiam chłodno i życzę wszystkim zasłużonego wypoczynku
    H.

  113. Zanim wzorem kochanej DUA znajdę sobie ustronne miejsce do odpoczynku i lektury, przyjmę jeszcze podwójny rocznik dziatwy do naszego liceum.Dobrze,że nauczanie pomału kończymy, bo inaczej byśmy sie z drogimi i lubianym uczniami pozabijali.
    A tak odpoczniemy ,zatesknimy i z zapałem ruszymy do pracy we wrześniu.
    Wszystkim życzę pięknego lata !
    A DUA dodatkowo mocy twórczych, bo na lekturę Chucherka czekam z utęsknieniem.
    Uściski.

  114. Piekne te ogrodowe obrazy, pelne relaksu!
    Kochana DUA, zycze Pani wypoczynku i spokojnej, milej pracy nad „Chucherkiem” na lonie natury! Swietny pomysl z tym zeszytem.

    Zycze wszystkich Ksiegowym wspanialych wakacji!

  115. Niedługo wakacje… Jeszcze nie bardzo to rozumiem, bo dla mnie każde lato (a zwłaszcza sierpień) to taka inna rzeczywistość. Życzę wszystkim wesołych wakacji!

  116. Mimi M. w imieniu Ludu, dziękuję za miłe życzenia.

    Mamo Isi, a odezwij się czasem, bo ” jesteś lekiem na całe zło…” :)

  117. O, dziś tak gorąco, że awantura murowana ;)
    W sytuacji, w której kiwnięcie palcem wywołuje siódme poty i zadyszkę, pozostaje mi – przygoda! Przygoda z książką rzecz jasna.
    Wspaniałego wypoczynku Młodosto z Rodziną! Niech Chucherku to wyjdzie na zdrowie :)

  118. Aj, aj! Piękne są wakacje, ale jakże będzie mi brak tego miejsca!
    Cóż, wszystko jest dobre w umiarze :-)
    Już sobie wyobrażam ten zeszyt z rękopisem „Chucherka” – bardzo ciekawie się zapowiada…
    Pięknego czasu lata, nawet dla tych, którzy mają tylko marne kilkanaście dni urlopu!
    A drogiej młodzieży, zwłaszcza w przełomowych chwilach zmiany szkoły – niech te wakacje będą dla Was niezapomniane w najbardziej pozytywnym sensie!

  119. To już? Ależ pędzi ten czas….Udanych wakacji Kochana Pani Malgosiu. Bedę w pobliżu Poznania w piątek (Pobiedziska) to pomachamy sobie w myślach:-) Do zobaczenia!

  120. Tak czułam, że już za chwileczkę, już za momencik będzie ten doroczny, wakacyjny wpis.
    Niech to będą dobre i udane wakacje, dla Pani Małgosi, Adminków i całej rodziny (p.s. bardzo lubię zaglądać na stronę Pani Emilki. Zdjęcia, wpisy, cała oprawa czynią z tej strony bardzo miłe, kojące miejsce w internecie. Dziękuję!)

  121. Jak patrzę na ich ubrania, koc i dogrzewające zwierzęta, to mi słabo. W taki upał nawet czytać nie mam siły.

    Do zobaczenia we wrześniu!

  122. Pięknych wakacji,Pani Malgosiu! Takich, do których z uczuciem błogiego ciepła w sercu wraca się w długie, zimowe wieczory :-))

    Drodzy Księgowi, Wy też dobrze wypocznijcie! Kolekcjonujcie wrażenia, przygody, zapachy, smaki… wszystkiego najpiękniejszego Wszystkim ;)

  123. Dzień dobry i upalny Pani Małgosiu!
    Ja również życzę Pani samych miłych chwil ( nawet tych najmniejszych ) w te wakacje. Aby nabrała Pani sił na cały rok. I oczywiście powodzenia w pisaniu „Chucherka” :)
    Do napisania we wrześniu!

  124. Jak to! – że tak wykrzyknę za Asesorem. – To już wakacje?
    Co roku nadejście wakacji i zaszycie się naszego ukochanego Starosty w krzakach mnie zaskakuje, co najmniej tak, jak drogowców nadejście zimy.
    Trudno, świetnie.
    Dobrych, owocnych, błogosławionych wakacji:)
    P.S. Za poduszczeniem Starostowym też sobie ostatnio kontemplowałam obrazki Larssona i akurat na tych się skupiłam. Fluid! Bardzo sobie porządnie jedna z córek wymościła tę ławeczkę do wygodnego czytania i posypiania. Aż psiunio skorzystał z okazji.

  125. I żeby zieleń (soczysta jak z obrazka) dotrwała do tego września. Nawet nie musiałam już szukać autora.

    Ale jak to? To już? Miłego oderwania, Pani Małgosiu!

Dodaj komentarz