Zielone Świątki!

anna markiewicz

(fot. KC Ann)

 

Ks. Jan Twardowski

ANKIETA

 

Czy nie dziwi cię

mądra niedoskonałość

przypadek starannie przygotowany

czy nie zastanawia cię

serce nieustanne

samotność która o nic nie prosi i niczego nie obiecuje

mrówka co może przenieść

wierzby gajowiec żółty i przebiśniegi

miłość co pojawia się bez naszej wiedzy

zielony malachit co barwi powietrze

spojrzenie z nieoczekiwanej strony

kropla mleka co na tle czarnym staje się niebieska

łzy podobno osobne a zawsze ogólne

wiara starsza od najstarszych pojęć o Bogu

niepokój dobroci

opieka drzew

przyjaźń zwierząt

zwątpienie podjęte z ufnością

radość głuchoniema

prawda nareszcie prawdziwa nie posiekana na kawałki

czy umiesz przestać pisać

żeby zacząć czytać?

1969

 

 

 

114 przemyśleń nt. „Zielone Świątki!

  1. To ja się podzielę szaloną radością: wczoraj o 20.15 wykluło się Pisklątko: nasza Małgosia :) córka i mama czują się dobrze.

  2. Ach, Beatuszko, a ile się odkrywa nowych roślin, o których istnieniu pojęcia się nie miało, tak jak mnie się to udało z calibrachoa;)

  3. Podobało mi się jak ten styl komentatorów sportowych (chyba nawet z błędami) został oddany w polskim dubbingu pierwszej części filmu „Auta”.

  4. Oo, też lubię takie językowe wpadki dziennikarzy telewizyjnych! A komentatorzy sportowi w nich przodują :-) jak choćby slynne: „puścił Bąka lewą stroną” :) to chyba Szpakowskiego perełka:))

  5. Pachnące łąką życzenia imieninowe ( troszkę spóźnione ale na życzenia nigdy za późno). Niech wena twórcza nadal sprzyja pisaniu wielu pięknych i pogodnych książek. Pozdrawiamy :)

  6. Pomyliłam, bo Buster również wykonywał jakieś karkołomne ewolucje na wieżowcach chyba. Mała byłam, jak nam to pokazywano. Koniecznie muszę sobie przypomnieć te arcydzieła sztuki filmowej.

  7. Haha, Piętaszku ale piękna parafraza!
    Kto nie wie, spieszę z wyjaśnieniami:
    W pierwszej kinowej wersji „Seksmisji” jeden z bohaterów w scenie wydostania się na prawdziwy świat zakrzyknął: „Kierujmy się na wschód, tam musi być jakaś cywilizacja!” Później ten fragment został wycięty przez cenzurę.

  8. Kamienną to miał Buster Keaton.
    Harold był niezmiennie uprzejmy, grzeczny. Nawet wisząc na wskazówce zegara!

  9. O tak, Blanko, pan Stanisław Janicki, bardzo lubiłam jego „Stare kino”.
    Starosto, do dzisiaj mam ciarki na plecach na wspomnienie H. Lloyda w scenie z zegarem. Lubiłam też Charliego Chaplina.

  10. „Ach, jak przyjemnie, kołysać się wśród fal,
    gdy szumi, szumi woda i płynie sobie w dal…”

  11. Nie, nie Blanko. My spod Bydgoszczy. To tylko mój mąż ( wielbiciel piłki nożnej )
    postanowił połączyć swój pobyt służbowy z tą atrakcją.

  12. Beatuszko, ja też jestem admiratorką cyklu „W starym kinie”, to moje dzieciństwo i młodość. Uwielbiałam czołówkę cyklu i wstęp pana Janickiego. Zdaje się, w niedziele była emisja.

  13. Piętaszku, to Ty ze stolicy?
    Przypomniał mi się jeden „kwiatek”, wprawdzie nie z anteny, a z zeszytu: Pierwsi ludzie żyli jak w raju.
    Pozdrawiam wszystkich!

  14. I do posadzenia, naturalnie! Więc i do oczu cieszenia. :o)

    PS. Po spacerze czuję się zupełnie jak ten zmęczony krokodyl, dobrze, że nie muszę się włóczyć po boisku.

  15. Kochana Pani Małgosiu!

    nini z poślizgiem i bukietem popielatych obłoczków, z których na pewno spadnie deszcz
    kłania się nisko i dziękując za wszystko życzy wielu-wielu niespodzianek, także do czytania
    (i do napisania :o)) !

    Torcik poziomkowy (zupełnie bez komarów! – jak one lubią łydki poziomkowiczów :o)) dla Pani!

  16. Dzień dobry! (we Wrocławiu upalny i wietrzny 31 stopni w cieniu)
    Mamo Isi, kochana siostrzana duszo!
    Filmy przedwojenne wraz z piosenkami uwielbiam od dziecka.
    Powiadasz, że nie oparłaś się milionom dzwonków. U mnie na balkonie kwitnie obficie uratowana za piątaka wielka wisząca surfinia (Night Sky) w kolorze burgunda z z jasnymi kropeczkami, i rzeczywiście wygląda jak rozgwieżdżone niebo. Poza tym prześliczna Crossandra Fortuna o ciemnozielonych błyszczących liściach i pomarańczowych wachlarzykowatych kwiatach (mąż twierdzi, że wygląda jak sztuczna), Kamelia Bonomiana i mnóstwo innych roślin, wszystkie uratowane za grosze i bardzo wdzięczne. Kwitną jak szalone.

  17. Mój Kibic był na tym meczu. Euforia, euforia! Niestraszny był mu nawet upał. Po meczu do miejsca zamieszkania miał dwadzieścia przystanków tramwajowych, a tu tłumy walą i ulice pozamykane. Nic to, mówi, kieruję się na Pałac Kultury, może tam będzie jakaś cywilizacja.

    Dzień dobry DUA i Ludu.

  18. Dziękujemy za ten jakże przyjemny poczęstunek!

    W tej fazie meczu nogi zawodników są ciężkie – jak z waty.
    A Dziuba wzmocni lewą nogę.

  19. A dzisiejsza świeżynka to komentarz po golu Krzysztofa Piątka (mecz Polska-Izrael)- „Krzysztof niedawno zmienił stan cywilny i zrobił to w swoim stylu – sprawnie.”
    Dobranoc!

  20. Tak przypuszczałam, Zgredziku.
    No, to jeszcze troszkę, z tego samego źródła:

    „Pierwsze kroki stawiałem na trąbce”.

    „Przypominam, że mecz toczy się przy kilkustopniowym mrozie i w żółtych swetrach”.

    „W Lublinie mało jest ośrodków, gdzie można się – za przeproszeniem – rozerwać.”

    „Nie można usiąść na jednym sukcesie.”

    :))))

    Dobranoc! Dziękuję za przemiłe imieniny!

  21. Zamiast uczty z tortem i ciasteczkami zaserwuję Wam poczęstunek innego rodzaju (KokoszaNel, to Ty zaczęłaś!):

    „Łódź jest od pokoleń na tkacko-dziewiarskim cokole i długo jeszcze tego berła nie odda.”

    „Za Mleczką wysoki, łysawy o blond czuprynie Anglik.”

    ” Na tym temacie siedzi pani doktor.”

    „W tym roku nareszcie klient powinien odczuć kompot wiśniowy”.

    „Dopiero po obserwacji delfinów zaczęto pływać na nogach, tak jak to robią delfiny ogonem.”

    „Gospodarze w porównaniu z błyskawicznym przyspieszeniem tempa przez Holendrów przypominali zmęczone krokodyle włóczące się po boisku w upalny dzień”.

    „I dziś rano w półfinale pobiegła bardzo dynamicznie z olbrzymim zębem i olbrzymim nerwem”.

    *

    Cytaty z „Humoru z anteny”- w: „Polszczyzna płata nam figle” (redakcja: Jerzy Podracki, wyd. Medium 1993)

  22. Dziękuję, Ludu Kochany! Wzruszacie mnie.
    Zuziu!!!

    Zgredziki, Pegaz z pędzelkami na uszach to ci musiał być nasz Wójt Wiewiórka.

  23. Kochana Pani Małgosiu. Ode mnie również najlepsze życzenia zdrowia, miłości, radości, ciepła i piękna. Ściskam serdecznie.

  24. Pani Małgorzato, i ja dołączam się od życzeń. Radości przede wszystkim, pogody ducha, samych dobrych ludzi wokół i samych dobrych myśli!

  25. Ciężko, ale daję radę, dziękuję :)
    Do nas chyba teraz doszły te upały. No nic i tak pogoda długo mnie rozpieszczała.
    Ku ochłodzie podczytuję sobie wpadki dziennikarskie o np taka:
    „Na wielkanocnym stole znajduje się świąteczny żurek, jajka, jest tam również nasz reporter”.
    Albo: „Jak Państwo widzą, w tych rurach za mną płynie gaz”.
    „Samolot odbył 69 startów i 13 lądowań”.

  26. Dobry wieczór! Zdążyłam!
    Najdroższa Pani Małgosiu. Życzę Pani, aby każdego poranka miała przed sobą dzień -nową przygodę i misję, cud do ziszczenia i aby ciągle była pani ciekawa.
    Jeśli to imię nadaje nam tożsamość, Małgorzata jest tym najlepszym. Nazwę tak córkę, bo nikomu nie zawdzięczam tyle, co kobietom o tym imieniu.

  27. Wszystkiego najlepszego w dniu imienin.
    Przynosimy frezje i uściski.
    Cudownych ogrodów wyobraźni i życia!

  28. I ujrzałem ją, jakby anioła, a w jednej jej ręce pióro, a w drugiej szklanka soku z cytryny.
    I choć był kwaśny, w jej ustach był słodki, jak miód.
    A pegaz, którego dosiadała miał puszysty ogon i uszy zakończone pędzelkami.
    I usłyszałem głos: czytaj!

  29. Oj, tak, bardzo jej potrzebujemy! W czasach, gdy ludzie tak często wolą narzekać i biernie czekać na lepsze dni, musimy emanować radością! Nie mam tu na myśli takiej radości powierzchownej, byle się „micha śmiała”, ale tę głęboką, ukrytą w sercu. Może inaczej: spokojna pewność, że ciągle mamy jakieś dobro do odkrycia. Trzeba, żebyśmy to pielęgnowali w sobie. I tego właśnie Pani życzę, żeby nadal robiła Pani to, co tak pięknie się Pani udaje od lat. Tak trzymać! :))

  30. Ale, Pani Małgosiu i Ludu Księgi, natrafiłam na coś ku pokrzepieniu serc :) Czytam sobie dla relaksu książkę Szymona Hołowni „Jak robić dobrze” o doświadczeniach autora z Afryki i oto, na co natrafilam:

    „W Kenii zareagowano nań prosto (na niski procent czytelnictwa): a może to książki powinny iść do ludzi?We wschodniej części tego kraju działał genialny projekt: wielbłądzia biblioteka. Trzy minikarawany złożone z trzech wielbłądów przenoszacych kilkaset książek i przenośny namiot bibliotekarza kursowały między osadami koczownikow, wypozyczajac podręczniki, poradniki czy gazety. Wszystko było tak ustawione, że niezależnie od tego, gdzie koczownicy wedrowali, biblioteka i tak odwiedzala ich co 2 tygodnie. (…) Wyczekiwali na przyjazd biblioteki jak na święto. ”

    Ciepło się na sercu robi ;)

  31. To i ode mnie jeszcze życzenia! Pani Małgosiu, przesyłam imieninowe uściski i życzę zdrowia, wielu radosci, niegasnacej pogody ducha i spelnienia wszystkich marzeń. Błogosławieństwa Bożego na każdy czas.

  32. Dziękuję, KokoszaNel! A jak tam kwestie oddechowe dzisiaj?
    Życzę Ci, żeby upały szybko przeminęły i żeby nastały chłodniejsze dni.
    I w ogóle – najlepszego!

  33. Stajemy i my do kolejki życzeń z bukietem polnych maków, bławatków i rumianku. Dołaczamy uściski i serdeczności, niech Bóg nad Panią nieustannie czuwa :)
    Kokosza z rodziną

  34. Ludu Księgi,stwierdziłam właśnie,ze nikt dobrowolnie nie rozstaje się z żadnym tomem Jezycjady,nawet z dubletami. Nie tylko ja. Kiedy bieglam do zaprzyjaznionego antykwariatu (wszystkie księgarnie były zbyt daleko,a ja mialam tylko tyle czasu,ile grupa na obiad) ,marzyłam,zeby bylo cokolwiek. To,ze trafiłam na ,,Opium”graniczy z cudem, bo wlasnie tak wybrałam na pierwszy ogień.

  35. DUA,wszystkie różane klomby spotykane od wczoraj juz sa przetrzebione,bo najpiekniejsz róże (czyż sa inne?) przeznaczylam juz dla Pani. Odezwała się tez czeska pilotka i oznajmiła,ze zaczęła czytać książkę ode mnie i stwierdza,ze jest bardzo fajna ! No myślę! Czuję,że teraz juz sięgnie po kolejne i nie spocznie,póki nie zdobędzie całej Jezycjady.

  36. Dziękuję, Karolciu i Piętaszku!
    Jak miło mieć imieniny w czerwcu!
    I jak miło dostawać takie piękne i dobre życzenia1

  37. A u mnie, droga Solenizantko, najpiękniej kwitną w tej chwili: jaśmin, łubin i lawenda (róże lada dzień). Czy przyjmie Pani zatem wraz z najlepszymi życzeniami, bukiet składający się z tych skromnych roślin?
    Dorzucam do tego śpiew skowronka nad pachnącą łąką.
    Dużo zdrowia i szczęścia od nas wszystkich :).

  38. Kochana Pani Małgorzato! Najlepsze, najserdeczniejsze życzenia imieninowe. Dużo zdrowia, energii i czasu na czytanie pasjonujących lektur. Uśmiechu, słońca i miłych chwil w Pani pięknym ogrodzie.

  39. Bardzo dziękuję, Motylku drogi! Pozdrawiam całą rodzinę!
    A co do wiad.pryw. – Adminki dostały Twój adres i odezwą się niebawem.

  40. Dzień dobry Pani Małgosiu!
    Rodzice, brat i ja składamy Pani najlepsze życzenia imieninowe!
    Ściskamy mocno życząc zdrowia i niekończącego się stosiku książek na szafce nocnej ;)

  41. Kochana Pani Małgosiu! Przynoszę bukiet książek jeszcze nie odkrytych, trzymających w napięciu do rana, wzruszających do łez, będących kluczami otwierającymi bramy do tajemniczych ogrodów duszy. Życzę też czasu, by je przeczytać, nie zaniedbując przy tym pisania (mój egoizm dał o sobie znać).

  42. Pędzę z bukietem suszkow, bo tak pięknie rosną w moim „ogrodzie”.
    Zdrowia!!!
    Ściskam

  43. Kochana Kasztanowłosa, ależ można, i jak jeszcze!!!
    Dziękuję, dobry dzieciaczku.
    Miło mi było zobaczyć Twoją serdeczną buzię na zdjęciu z Emilką.

    Iskro, dziękuję za tak piękne życzenia!

  44. Nieoczekiwanych a pięknych zakończeń toczących się spraw w pani życiu i ciągłego, radosnego poczucia obdarowania przez niezawodną Miłość życzy Iskra
    Dołączam bukiet róż połączonych z wyjątkowo udanymi w tym roku irysami.

  45. Najukochańsza Pani Małgosiu (można tak?),
    Z okazji imienin proszę przyjąć własnoręcznie wyhodowane przeze mnie róże prosto z ogrodu. Dla Pani mogę ogołocić swój ogród niczym Przeszczep.
    I dołączam jeszcze szarlotkę z lodami (rodzinie bardzo posmakowało i teraz wytwarzam ten deser co chwilę, więc mam nadzieję, że i Pani przypadnie do gustu).
    Miłych imienin :)

  46. Jeszcze raz – najlepszego imieninowego!!!
    Cudownie jest mieć Starostę i naszą Wyspę!!!
    Życie jest piękne!!!
    Ściskamy imieninowo – Sondelanki

  47. Wszystkiego najlepszego w dniu imienin, od wójta.
    W tym „najlepszym” definitywnie znajdują się burze i deszcz. A poza tym wszystko, co sama solenizantka uzna za najlepsze. A jeszcze lepiej, co sam Najwyższy uzna za najlepsze.

  48. Ach, jakie piękne życzenia! Dziękuję wszystkim!
    Torcik rabarbarowy!!!

    Mamo Isi, „Rok ogrodnika” to moja ukochana lektura.
    Dzięki za przypomnienie wszystkim tych przezabawnych westchnień do Stwórcy.

  49. Wszystkiego najlepszego drogiej Solenizantce! Zdrowia, weny, odpoczynku, radości, satysfakcji, piękna, miłości, spokoju, beztroskich chwil. Serdeczne uściski ślę!

  50. Kochana Pani Małgosiu,
    zdrowia, spokojnego szczęścia rodzinnego, miłych niespodzianek, rozkosznego „poza czasem” z lekturą w ogrodzie. Niegasnącego optymizmu i humoru, których promyki tak nas tu krzepią. Niewyczerpanej radości Tworzenia – kiedy można nieuchwytne ująć w Słowo, zachwyt światem można ująć w Obraz.

    Z torcikiem rabarbarowym, naręczem kwiatów pachnących i gorącym podziękowaniem za wszystko –
    Bożena i L. z Dużymi Dziećmi

  51. Zasadniczo był to plagiat z modlitwy ogrodnika z „Roku ogrodnika” Capka :

    „Panie Boże, spraw to jakoś tak, aby codziennie padało mniej więcej od północy do trzeciej rano, ale wiesz, powoli i ciepło, aby wszystko mogło wsiąknąć; ale by przy tym nie padało na smółkę, smagliczkę, posłonek, lawendę i pozostałe kwiaty, które Twej nieskończonej mądrości znane są jako rośliny kochające suszę – jeśli zechcesz, spiszę Ci je na kawałku papieru, a słońce, aby świeciło przez cały dzień, ale nie wszędzie (na przykład nie na goryczkę i rododendron) i nie nazbyt; aby było dużo rosy, a mało wiatru, dostatek dżdżownic, ale żadnych mszyc i ślimaków, żadnego mączniaka, i aby raz na tydzień padał roztwór krowieńca i gołębiego nawozu, amen.”

  52. Dziękuję, Madziu! Życzenie niegroźnych burz – bardzo trafne i na czasie! Wczoraj podlewałam do późna, znów susza nam się zapowiada. Biedna Wielkopolska.
    Piwonie w pełni prześlicznego rozkwitu – a więc jak co roku o tej porze zapewne przyjdzie gwałtowna burza z wichurą i wszystkie połamie. Dola ogrodniczki.

    Życzenia codziennego wieczornego deszczyku zachwyciły mnie, Mamo Isi. Te o temperaturze – także!

  53. Mamo Kniżki, pyszny był ten torcik, taki lekkostrawny!
    Dziękuję za miłe i urocze życzenia Tobie, Mamie Isi, Sowie P, Błotowijkowi i Biedronce wspak!

  54. Mario Anno (wiad.pryw.)- tak, a jakże, liścik dotarł i ucieszył, dziękuję! Pięknych kwiatków do końca lata, a nawet dłużej, życzę!

  55. Najlepsze życzenia imieninowe!
    Zdrowia, radości i przepięknego lata w ogrodzie pełnym róż! A jeśli burz – to niegroźnych!
    Wręczam wirtualnie mnóstwo, mnóstwo kwiatów wszelakich! Całe kwieciste morze!
    Wszystkiego dobrego!

  56. Z radością donoszę, że wspaniały baryton Tomasz Konieczny oraz niezwykle utalentowany pianista Lech Napierała zaprezentują „Winterreise” Schuberta do słów Stanisława Barańczaka 16 października w szczecińskiej Filharmonii. Z całego serca polecam i pozdrawiam z zielonej Umbrii!

  57. Pędzę z bukietem ostróżek, maków wschodnich i margerytek! Niech nam żyje! Plurimos annos! Zdrowia, szczęścia, pomyślności i nawzajem! Miłego deszczyku codziennie wieczorową porą i temperatury w granicach 20-22 stopni!

  58. Beatuszko, akurat ostatnio puszczali ten film ”Sportowiec mimo woli” z Adolfem Dymszą w roli głównej. Bardzo lubię te przedwojenne komedie. Tuż przedwojenne, bo rok produkcji jw. to 1939.

  59. Gorące życzenia wszystkiego najlepszego!!! Dużo radości, dużo spokoju i dużo czasu, miłych godzin w cudnym ogrodzie. Dołączam bukiet róż, jaśminów i piwonii. Ściskam i mocno przytulam.

  60. Kochana Pani Małgorzato! Najpiękniejszego dnia inieninowego! Jak widzę, dobrze rozpoczętego tortem z wietrzyka zaraz po północy :).

  61. Ach, a od nas na imieniny będzie księżycowy bukiet pełników oraz kruche rogaliki z tartą różą i orzechami.
    Pięknego dnia życzymy!

  62. Dziękuję i przesyłam księżycowe całuski (Beatka wie, że to takie ciasteczka) – jako poczęstunek imieninowy.
    Jedzcie, póki ciepłe!

  63. Wyszłam właśnie na balkon spróbować tortu z wietrzyka w księżycowym blasku.
    Ależ ten rogalik pełen blasku, cały w poświacie. Piękny!
    Dobranoc.

  64. Aaaa! Moje dwa Beatuszki kochane!
    Dziękuję za nocną pamięć!
    I ściskam najserdeczniej!
    (Swoją drogą, jaka to ładna, rześka piosenka była – i dlaczego teraz nikt takich nie tworzy?!)

    Aka, oczywiście, pamiętam! Czworo dzieci, nie wspomnę już o wnukach, musiało w kółko słuchać tego jadłospisu, bo zawsze mi się przypominał przy posiłkach.
    No i dziesiątki lat z panem Słowikiem, który wracał piechotą…

    Dobranoc!

  65. A propos komarów i innych owadów, pamiętacie ten jadłospis:
    Zupka z muszek na wieczornej rosie,
    sześć komarów nadziewanych w konwaliowym sosie,
    motyl z rożna przyprawiony gęstym cieniem z lasku,
    a na deser – tort z wietrzyka w księżycowym blasku.

  66. Po pięknym Święcie następuje równie miły dzień.
    Wszystkiego najmilszego i najpiękniejszego w dniu imienin!
    Z bukietem pachnących piwonii i znaną piosenką na ustach:
    Na cześć Młodosty wszyscy razem:
    Hip, hip, hura! Hip, hip, hura! Hip, hip, hura!!!
    Z całego serca z ogniem, z gazem:
    hip, hip, hura! Hip, hip, hura! Hip, hip, hura!!!
    Nie wierzcie temu, że
    są krótkie młode dnie,
    tak długo trwają jak kto chce.
    Gdy ci się świat podoba: góry, lasy, wody,
    to jesteś młody, to jesteś młody.
    I wtedy z wichrem, wtedy z ptakiem idź w zawody
    Hip, hip, hura, hura, hura!
    Uściski od Beaty z Adamem :-)

  67. A propos zakonczen- musze przeslac zakonczenie opowiadania mojego ucznia:
    „I w koncu bylo tak, jak mialo byc. Wszyscy byli szczesliwi i spokojni.”
    Piekne prawda?

  68. Ze mną tylko kłopot, Mamo Isi, nie można mi dawać prezentów książkowych.
    Na ogół!- bo słowniczka suahili w rzeczy samej nie miałam!

  69. O, masz ci los, a już miałam nadzieję, że może akurat „Barnaby” brakuje do owego kompletu;( Ech.

  70. Asiu, racja!
    Naszym scenariuszom brak doskonałości, bowiem nie mamy w ręku wszystkich danych.
    Mamo Isi, mam Barnabę, mam!

  71. KatKo, wiem, zwrócono się do mnie o zgodę. Miła osoba to prowadzi, rzeczywiście.
    Niestety, linków tu nie da się zamieścić, ale kto zechce, ten trafi.
    Cieszę się, że wyszłaś z ukrycia i witam Cię serdecznie!

  72. Zaglądam tu do Pani często, aż muszę skomentować. Kocham Małą Doritt! film też wyszedł całkiem niezły :) U mnie na wsi jak zwykłe przed domami zielenią się drzewka, lubię ten dzień. Tak poza tym, czy wie Pani o pewnej samozwańczej działalności na temat Jeżycjady? Wczoraj na wszechwiedzącym Facebooku, który wie jak człowieka „uwiązać”, trafiłam na relację z wyprawy na Jeżyce. Bardzo przyjemnie się to czyta i patrzy. Ładne zdjęcia tez dziewczynom wyszły.

  73. Zauważyłam, ale po co miałam zwracać uwagę, wiedziałam, że Pani szybko poprawi:)

    Właśnie, dać spokój z pisaniem własnych scenariuszy, bo przecież w końcu wszystko jest, tak jak być powinno. A ks. Twardowski najukochańszy.

  74. A pal licho literówki, Pani Małgosiu! :-)

    Już widzę Ignacego G. Strybę, jak podkreśla je ołówkiem;) ale, ale, wróć, w Internecie nie podkreśli wszak ołówkiem:)))

    Zakończenie „Małej Dorrit” wzruszające;) pachnie mi nieco „Anią z Avonlea” :
    „A za nimi pozostał kamienny domek pośród cieni. Był opuszczony, lecz nie zapomniany. Nie wyrzekl sie jeszcze marzen, smiechow i radosci zycia. Niejedno rozkoszne lato było mu sądzone. Tymczasem mógł czekać. Ponad rzeka zaś uwięzione w purpurze echa też oczekiwaly godziny swojego wyzwolenia” (tłum. R. Bernsteinowa):*

    Pełne optymizmu, nadziei są te zakończenia;)

  75. Przyznaję się bez bicia, że Dickensa jakoś omijałam do tej pory. Wszystko to fatalne skutki nadużywania tego biedaka w czytankach i wersjach skróconych podczas nauki języka w ciężkich latach szkolnych;)
    Ale dzięki temu mam teraz masę radości odkrywając takie skarby, które czekały na mnie 61 lat, aż przezwyciężyłam niegdysiejsze fobie.
    Nie wiem, czy casus nabycia w ciemno czterech doniczek calibrachoa mnie oduczy tego hazardu – raczej wręcz odwrotnie, bo przecie to cudo. Najwyższy czas, żeby się dorobiło polskiej nazwy, bo przecie milion dzwonków to kalka z angielskiego. Może cóś wykoncypujmy wespół w zespół?

  76. Bardzo, ale to bardzo lubię „Małą Dorrit”, Mamo Isi. Starałam się zebrać całą kolekcję Dickensa w tych pięknych wydaniach „Czytelnika”, z ilustracjami PHIZA. I prawie mi się to udało.
    „Mała Dorrit” ma przepiękne zakończenie. Jedno z najpiękniejszych na świecie zakończeń powieściowych:

    ” Wszyscy rozstąpili się, gdy już podpisano akt ślubu i Mała Dorrit oraz jej mąż wyszli z kościoła. Zatrzymali się przez chwilę na stopniach, patrząc w jasną perspektywę ulicy, zalanej promieniami jesiennego słońca, a potem zeszli na dół.

    Zeszli, aby pędzić skromne życie, pożyteczne i szczęśliwe. Zeszli, aby z biegiem czasu otoczyć rodzicielską opieką zaniedbane dzieci Fanny, jak również własne swe dzieci, i umożliwić owej wytwornej damie codzienne bywanie w świecie. Zeszli, aby Tip jeszcze przez wiele lat mógł znajdować w Małej Dorrit czułą pielęgniarkę i przyjaciółkę, której nigdy nie drażniły wysokie wymagania stawiane w zamian za bogactwa, którymi brat obdarzyłby ją, gdyby je posiadał, i która z miłością przymykała oczy na jego wady – zatrute owoce pobytu w Marshalsea. Zeszli cicho na zgiełkliwe ulice, a gdy tak szli ramię przy ramieniu przez słońce i cień, dokoła nich ludzie wrzaskliwi, chciwi, zuchwali, czelni i próżni burzyli się, ścierali ze sobą i czynili zwykły zamęt.”

    Przekład Wacławy Komornickiej, oczywiscie.

  77. Dziwi, dziwi i zadziwiać nie przestaje to wszystko, i wiele, wiele więcej. Niepojęty ten świat. Duch Święty niepojęty, Jego Dawca – takiż sam. Cudownie niepojęty.
    Świętujcie! Niech Duch Święty tętni w Was Bożym życiem nieustannie.
    (A mnie już powoli towarzyszyć zaczyna Aurelia i Konrad, co roku nie wytrzymuję i zaczynam wcześnie podczytywać, ku pokrzepieniu : )

  78. Amen, Krzysztofie.

    Biała naparstnica i ostróżki, cudo!

    Ostatnio jakaś dobra dusza wstawiła na regał z książkami do wywalenia Dickensa „Małą Dorrit” z 1958 roku. Ślicznie tłumaczoną przez Wacławę Komarnicką. Na s.41 tomu I mamy:
    „Milusia musiała przetłumaczyć ojcu ten ustęp rozmowy, gdyż pan Meagles nigdy nie zawierał najdalszej nawet znajomości z językiem kraju, po którym podróżował.”

  79. Ha! A nikt nie zauważył literówki, którą puściłam po nocy. „Przebiśniegi”, a nie „pzebiśniegi”!

  80. Dzień dobry, Kochani Ludzie!

    Mimi, Zuziu, moje mądre Dziewczyny!
    Niezawodny Wilku Morski!
    Też myślałam w nocy o tych ogniskach w Tatrach. A długo siedziałam, bo szukałam najlepszego wiersza na dzisiaj i w związku z tym obłożyłam się tomami poezji – a jak się w to wpadnie, trudno wyjść.
    Ostatecznie ksiądz Jan wygrał.

    A zdjęcie Ann jak zwykle doskonałe – zrobiła je w Anglii i angielska to biała dziewanna.

  81. Kochany ksiądz Twardowski. Lekarstwo i przypominajka o najważniejszym i najprostszym, a także tym co nieoczywiste w swej oczywistości. Dzień dobry w ten piękny dzień!

  82. Wiersze księdza Jana pełne prostoty, skupione na drobnych cudach codzienności. I jakie głębokie, mądre to zakonczenie: przestać pisać, by zacząć czytać. To przeciez: przestać mówić, by zacząć słuchać. Słuchać, by usłyszeć „dźwięki nieslyszalne dla świata”. Patrzeć, by zobaczyć dobro, piękno i celowość stworzenia . Aż dziwnie jest pomyśleć, że dziś wymaga to coraz większej odwagi…
    Ksiądz Twardowski to potrafił i pokazuje nam swymi wierszami, że i my możemy zatrzymać się nad harmonią świata, przy jego niezwykłej złożoności. Wszystko jest po coś;)
    Piękna fotografia dopełnia całości i wspaniale ilustruje wiersz.
    Ukochana Autorko, dziękuję, że Pani również jest z tych, którzy wierzą w ludzi i drzemiace w nich dobro. Zielonych Zielonych Świąt wszystkim!

  83. Tej nocy ogniska płonęły na górskich polanach, tak samo niech ogień Ducha rozpala nasze serca. Życzę wszystkim Błogosławionych Świąt.

Dodaj komentarz