Radosnego Dnia Dziecka!

2afbb0ca49835ecd4d0130226c198dbe

                                    Wróżka Kerstin na łące – Mal. Carl Larsson, 1899

 

 

Kazimierz  Wierzyński

TRYPTYK

 

                   Marysi i Jędrkowi

 

 

1. DZIECI W PARKU

 

Przez długie, proste, lipowe aleje

Próżniacze słońce ciepłym złotem świeci.

Jest miło. Sennie różami wiatr chwieje.

W dali się bawi dwoje białych dzieci.

 

Próżniacze słońce ciepłym złotem świeci,

Esy floresy kreśląc w ścieżek żwirze,

W dali się bawi dwoje białych dzieci:

Dwie jasne plamy w powietrza szafirze.

 

Esy floresy kręcąc w ścieżek żwirze,

Słońce wciąż liczy drobne ziarnka piasku;

Dwie jasne plamy w powietrza szafirze:

Dwa białe życia w opiekuńczym blasku.

 

2. DZIECI W MAKACH

 

W czerwonych makach chodzą dzieci białe;

Kręcone włosy po kwiatach się wloką,

Jak pajęczyna, na nich lśnią rozchwiałe,

Oblane słońcem stojącym wysoko.

 

Kręcone włosy po kwiatach się wloką,

Ni to motyle, drgają kapelusze;

Oblane słońcem stojącym wysoko

Wśród maków chodzą dwie maleńkie dusze.

 

Ni to motyle, drgają kapelusze,

Drga blask i wszystko jest bajką błękitną…

Wśród maków chodzą dwie maleńkie dusze

I zda się, z nimi po cichutku kwitną.

 

3. DZIECI SIĘ KĄPIĄ

 

Dzieci się kąpią! O, wodo i słońce!

Srebrzyste pluski i swawolne skoki,

Dołem jaskółki, a w górze skowrońce,

Na żywej rzece dwa żywe obłoki!

 

Srebrzyste pluski i swawolne skoki!

Śmiechem, jak pianą, operla się dusza;

Na  żywej rzece dwa żywe obłoki,

Woda je kąpie, a słońce osusza.

 

Śmiechem, jak pianą, operla się dusza,

Młodemu szczęściu nic więcej nie trzeba,

Woda je kąpie, a słońce osusza

Pocałunkami i ziemi i nieba.

 

( z tomu „Wiosna i wino”, 1919)

 

 

121 przemyśleń nt. „Radosnego Dnia Dziecka!

  1. Następne takie szczęście niektórzy będą mieli dopiero w piątek;)
    Oczywiście, jeśli wierzyć prognozom długoterminowym.
    Muszę zacząć leczyć mój nałóg wpadania do Obi i patrzenia, co tam nowego przecenili; nabyłam cztery doniczki nie wiadomo czego za 10,60 i dopiero teraz zajrzałam do komputera, co to takiego ta calibrachoa. Po prostu hazard w czystej postaci.

  2. No właśnie! Gdzież płaksiwemu prymusowi Ananiaszowi do naszego Ananiasza, głównego bohatera „A Benbow Smith Mistery”.
    Aleśmy mieli nawałnicę; idę zobaczyć, jak ogród wygląda po niej.

  3. Imbirek, to także była charakterna papuga. Szkoda, że bidulek tak źle skończył.

  4. Gadatliwa papuga Ananiasz mieszka u ważnego pana od kontrwywiadu. Zabawne zestawienie.
    Ptaszysko ma w dodatku nieomylny instynkt psychologiczny: jak kogoś zaakceptuje, jej pan wie, że można człowiekowi ufać. A jak nie, to nie!

  5. Dzisiaj chłodnik, młode ziemniaczki, fasolka szparagowa i focaccia. Mniam. Jak szaleć, to szaleć.

  6. Ale Mikołajkowy Ananiasz nijak się ma do Ananiasza u Patrycji! Bo u Patrycji jest to bardzo wymowna papuga.

  7. Autorstwa Sempe Jean-Jacques, Goscinny Rene, Zgredzie? Już dość dawno nie sięgałam. A dlaczego?

  8. O, i ja mam na nie nastrój, a także sporo przy nich zajęcia.
    Miło mi, że książka się podoba.

    Mamo Isi, szybko suniesz!

  9. Ale się wstrzeliłam z lekturą! Właśnie jestem świeżo po lekturze „Córki Robrojka” (co ciekawe, po kilkuletniej przerwie, książka podobała mi się jeszcze bardziej niż kiedyś) i zwiedzam w marzeniach różane ogrody, ale widzę, że nie tylko ja mam nastrój na róże :)

  10. Miałam na burzę solidną nadzieję rano, bo niebo się zaciągnęło, ale też nic z tego. Kończę ostatnią Patrycję. Lubię Ananiasza.

  11. Dopiero dziś zakwitł u nas jaśmin. Znalazłam ośmiopłatkowy kwiatek. Czy to się często zdarza?
    Klawesynowy Mozart wypełnia te fragmenty przestrzeni, których nie zdołała zapełnić bujna zieleń i zjawiskowy śpiew ptaków.

    Zapomniałam o motylach i pszczołach. Mam od nich pyszny miodek z tegorocznego rzepaku. Życzę miłego dnia :)

  12. Z radarkiem w główkach.
    A burza była u Was? U nas pomruczała i poszła bokiem. Ale jest chłodniej, odrobinę.

  13. Wyszłam sobie dziś w nocy do ogrodu. Myślałam, że mnie od razu komary zeżrą. Wokół latały nietoperze i nie było ani jednego komara! Niech żyją te miłe latające myszy! Cóż to za zachwycające stworzonka!

  14. Dwie sukieneczki!
    No, wspaniale.
    Kokoszanel, wiem, jak trudno Ci w upały. No, ale skoro już niedługo!… a właśnie, kiedy?

  15. Pocieszyło.
    „Zarejestrowano w ciągu 20 minut, 6 wyładowań atmosferycznych w wybranym promieniu. Najbliższe wyładowanie atmosferyczne 56.44km na zachód od wskazanej lokalizacji.”
    Jakoś dotrwamy.

  16. A u nas właśnie przeszła burza i przyjemnie się ochłodziło. Od razu żyły mi odetchnęły pełną piersią.
    Z radości kupiłam dwie sukieneczki dla malutkiej. Wciąż w dwupaku ale już niedługo.

  17. Chmury idą, ale ja i tak podlewam. Louise Odier omdlała, a New Dawn ma się świetnie! Jednak nie taka anemiczna.

    Blanko, mamy taką doskonałą książkę , „Co niszczy ogród” Anny Kulikowskiej. Po jej lekturze można się całkowicie zniechęcić do ogrodnictwa ;). Omawia wszystkie znane plagi spadające na rośliny, a na każdą proponuje inny środek chemiczny. Ze sto ich będzie. Na szczęście podaje także sporo przepisów na wyciągi, wywary, napary i gnojówki z wszelakiego zielska. Ale to metoda dla cierpliwych.

  18. Och, za gorąco na porządki w archiwach (burza idzie z zachodu!!!). Ale przeleciałam pobieżnie tekst książeczki francuskiej i nie!- nie ma opisu animalnych cech bohatera. Kiedy kupiec zrywa różę, pojawia się ogromna Bestia i chwyta go za kark swoją szponiastą łapą („une patte griffue”) i mówi z furią:- Kto ci pozwolił zrywać moje róże?
    I tak dalej. Ale więcej o wyglądzie Bestii ani słowa.

  19. Pani Małgosiu, prerafaelitów ubóstwiam! I Alfonsa Muchę! A jeśli chodzi o przedwojenne wydanie „Pieknej i Bestii” to znam takie z 1909 r. – „Historya o strasznym potworze”. Bez ilustracji, z tego co pamiętam, ale okładka niczego sobie (chociaż Bestia na niej przypomina niegroźnego Miśka). Całość zdigitalizowana i dostępna na Polonie – polecam, kto chce, niech zajrzy. A do poszukiwań różnych wydań książek warto korzystać z portalu nukat.pl. Jakem edytor często poszukujący, wiem, co mówię! :D

  20. Kiedyś sobie przetłumaczyłam tekst Madame, gdzieś go mam na pewno. Poszukam i może znajdę.

  21. Na ogół nie, ale to podobieństwo ilustracji z czegoś musi wynikać. Szczególnie obecność futra, kłów i rogów.

    Crane’a też bardzo lubię oczywiście, ale ciekawią mnie wizje Bestii o bardziej ludzkiej twarzy.

  22. A ilustracje Crane’a podobają mi się, ale to dlatego, że lubię prerafaelitów.
    Wizja plastyczna Delesserta natomiast zrobiła na mnie kiedyś (lata 80-te) naprawdę wielkie wrażenie. Trwa do dziś, właściwie.

  23. Baśnie – jakże mądrze – na ogół nie precyzują.
    Zostawiają te rzeczy wyobraźni (i podświadomości) odbiorcy. I w tym ich siła, zapewne.

  24. Pewnie wolałabym takie przedwojenne wydanie, ze względu na literacki język i ilustracje. Internet nie znajduje niestety żadnego takiego poza „Zaprzedana przez ojca” Vogla, z 1785 roku, chyba bez ilustracji. Chociaż jak patrzę pod kątem tychże, to nic mnie nie przekonuje. Najwyraźniej wyobraźnia rysowników nie może wyjść poza wizję czegoś pomiędzy bykiem, dzikiem (Crane), lwem, gorylem, morsem (!!!,chyba Dulac?) i diabłem (Bertall). Najciekawsza wydaje mi się propozycja Willego Glasauera: Piękna jak z obrazów Vermeera, Bestia podobna do niedźwiedzia o spojrzeniu wiernego psa.
    Czy oryginalna wersja baśni precyzuje jak powinna wyglądać dokładnie Bestia?

  25. Pełny tekst dla czytających po francusku:

    Contes de Madame de Villeneuve/La Belle et la Bête

    „Piękna i Bestia” jest to francuska baśń ludowa, po raz pierwszy spisana przez Gabrielle-Suzanne Barbot de Villeneuve w 1740 roku.

  26. Sowo, fluid. Właśnie skończyłam czytać „Córkę Robrojka” i też mnie zaciekawiły te przedwojenne wydania.

  27. Ale widzę – w googlowej galerii Delesserta – że tę książkę, z nieco inną okładką, wypuściło również wydawnictwo Hachette.

  28. Ja się ich nie boję!
    To Ignaś się bał.
    Parasolki: oczywiście. Róże w istocie omdlewają, moja Louise ma wręcz wyschnięte kwiaty, dopiero co rozkwitłe. Żal patrzeć!

    Sowo, przedwojennego wydania Bella mi nie pokazała. A to francuskie mam sama. Oto dane: Madame de Villeneuve -„La Belle et la Bête”, adaptacja: Christophe Gallaz, wyd. Grasset Monsieurchat 1984, ilustracje: Etienne Delessert. Fascynujące!

  29. Żeby nie mieć kleszczy, po ogrodzie muszą się krzątać ze dwie kurki. Na komary dobre są zaprzyjaźnione nietoperze. Do nas przylatują o stałej porze, robią porządek i można siedzieć ile się chce.
    Poza tym proszę się nie bać nietoperzy: jeśli się siedzi spokojnie to wystarczy podziwiać ich balet nad naszymi głowami. No i jaskółki z zaprzyjaźnionej eskadry (mają ksywkę F-16) też są bardzo pomocne.
    Taki upał, że mój mąż tylko dolewa wody do pojników dla ptaków i rozstawia parasolki nad azaliami a New Dawn omdlewa. Raj!! bo jest co robić:)

  30. Dzień dobry o poranku pachnącym różami.

    Mam pytanie: jakie przedwojenne wydanie „Pięknej i Bestii” dostała w prezencie od ojca Bella? A jakie francuskie wydanie czytał Przeszczep (z udziwnionymi ilustracjami)?

  31. Jeszcze czarna plamistość, Blanko.
    Jest bardzo dobry preparat Substral, dwa w jednym – przeciwko mszycom i innym szkodnikom, oraz przeciw chorobom liści.

    Róże wymagają wielkiej troski. Ale radość z ich posiadania jest ogromna.

  32. Dzień dobry wszystkim!
    Właśnie sobie zamówiłam dwa krzaczki Louise Odier, na imieniny będę miała. Podporę muszę kupić. A Arthur Bell ma dwa pączki, czekam niecierpliwie na rozkwit. Jestem zaskoczona, że z tych trzech rachitycznych krzaczków z biedronki wyrosły takie piękne pędy i że one zakwitną. Myślałam, że na kwitnienie trzeba będzie czekać z rok. Mszyce opanowane. Teraz muszę się za mrówki zabrać.

  33. Nie upał jest najgorszy. Najgorsza jest klimatyzacja. Z chłodnego miejsca wychodzę na plus 32 potem znowu do chlodnego i katar gwarantowany……a tu nie ma czasu chorować zycie jest takie piekne i ciekawe zwlaszcza jak sie ma male dzieci.

  34. Sosno, bardzo dziękuję za obszerną i ciekawą wiadomość prywatną. Cieszę się z sukcesów imienniczki! Brawo!
    Talent malarski przejawiała już jako malutka dziecina. Wiedziałam, że z tego coś będzie!
    Zajrzę oczywiście pod wskazany adres.
    Gratuluję córki, róż i jabłonki!
    Pozdrawiam serdecznie!

  35. Dobry wieczór! Taki dzień i upalna czerwcowa noc od razu przywodzą na myśl Nutrię i Nerwusa. Zaraz zacznę czytać.
    P.S. Czy koniecznie trzeba podwiązywać różę Louise Odier? Myślę nad zakupem, ale nie spodziewałam się, że ona może tak wyrosnąć czy też wykładać się.

  36. Uszczęśliwione komary lecą, jak tylko widzą, że zaczynam wieczorne podlewanie i zżerają mnie żywcem. Czym one żywiły się w raju, kiedy lew z barankiem legiwał? Sokiem z kapusty?

  37. Marianko! Administracja dostała Twojego maila z opisem zdjęć (czereśnie, krasnal), lecz samych zdjęć chyba zapomniałaś załączyć!

  38. Zupełnie nie rozumiem, dlaczego musi najpierw być góra 12 stopni i lodowaty wicher, a zaraz potem 30 stopni
    i żar z jasnego nieba. Czyżby temperatury pomiędzy zostały zakazane? W ogrodzie dopiero po zapadnięciu zmroku można sobie posiedzieć, bo w dzień nawet w cieniu jest piekarnik. Ech.

  39. Dzień dobry!
    Czyli nie tylko na mazowszu każda istota przestaje być ciałem stałym, a zaczyna karierę jako ciecz. Jest to swego rodzaju pociecha… Pozdrawiam wszystkich roztopionych!

  40. Widziałam kiedyś drzewko obwieszone płytami CD. To już teraz wiem, po co. Taki nowoczesny strach na wróble. A raczej na szpaki.

  41. Witam Panią bardzo serduszkowo. Tomaszów Mazowiecki pozdrawia gorąco! Szkoła Podstawowa nr1!

  42. Pomysł świetny, ale może mieć nieprzewidziane skutki. Gdy zakładaliśmy trawnik, poustawialiśmy wokół plastikowe gawrony, na postrach wróblom. I rzeczywiście, drobne ptaki się wyniosły, ale za to zagnieździły się sroki, wrony i gawrony.

  43. Subtelne tony klawesynu na tle spadających pestek – podoba mi się ten obrazek. Rachitycznie pobrzękujące dzwoneczki (kiedy szpak z łopotem przeniesie się na następną kępę czereśni) też mogą być.
    A niech im będzie na zdrowie. Przecie do sklepu nie pójdą, żeby kupić.

  44. A nie, nie, Sowo, klawesyn dlatego, że subtelny. W przeciwieństwie do łomotu.

    Odgłosy ptaków drapieżnych! Ależ to świetny pomysł!
    A nasi sąsiedzi wieszają na czereśni długie paski folii aluminiowej, żeby powiewały i słały nagłe błyski.

    Srebrne dzwoneczki były czysto imaginacyjne. Nie próbowaliśmy tu tego.

  45. Dzień dobry o poranku.

    Można też, jak wiemy, porozwieszać na gałęziach srebrne dzwoneczki. Planowaliśmy wypróbować w tym roku talerze marszowe, ale ostatecznie bałam się reakcji sąsiadów.
    (Klawesyn? Czyżby Chucherko ćwiczyło?)

  46. Dzień dobry!
    Mój wujek puszczał pod czereśniami odgłosy ptaków drapieżnych z magnetofonu ukrytego w namiocie.
    Spóźnione życzenia z okazji Dnia Dziecka dla wszystkich dzieci małych i częściowo wyrośniętych :) – zostawcie trochę miejsca na dziecko w sobie.
    Kogucik poszukiwał podarków wg klucza w języku angielskim, myślałam że zadałam mu bobu a tu figa, wszystko odnalazł z palcem w nosie.

  47. Niektórzy wieszają na czereśni głośnik i podkręcają łomot na cały regulator.
    To już wolę pestki na trawniku. W tle ciche tony klawesynu.

  48. My czereśni nie mamy, ale u sąsiadów są. Całe szpacze rodziny zrywały tam czereśnie i biesiadowały na naszym świeżo skoszonym trawniku. Zatem pestek też mamy sporo :)

  49. Czereśnie? Zostało po nich jeno wspomnienie i morze pestek na trawniku. Lubimy dzielić się owocami z ptakami, ale dlaczego one nie dzielą się z nami?

  50. Marianko (wiad.pryw.)- czereśnie i krasnal?
    Chętnie zobaczę te zdjęcia. Odezwiemy się.

  51. Jest jeszcze sporo zupełnie zbędnych insektów, ale trudno, trzeba się zgodzić z wolą Boską.

  52. Albo kleszcze. Podobno jedzą je jakieś zwierzęta, ale przecież to nie jest ich podstawowa dieta.

  53. Nutko (wiad.pryw.) co za fluid! Właśnie siedziałam w ogrodzie, zastanawiając się, czy dotarła do Was przesyłka i czy powinnam już pytać na poczcie o jej losy.
    Wracam do domu, zaglądam tutaj – i jest wiadomość od Was!
    Czasowo to wygląda tak, że najpierw Ty napisałaś, a potem – równo pół godziny potem – odebrałam pod lipą sygnał telepatyczny.
    Takie rzeczy wciąż mi się zdarzają, więc nie powinnam się dziwić. Ale znów się zdziwiłam.
    No i drugi fluid, krakowski. Tak, tak. Cieszę się.
    Raz jeszcze: wszystkiego najlepszego!
    A zdjęcia mile widziane!

  54. On miał rację we wszystkim. Czasem tylko nie możemy tej racji zrozumieć. Patrz: komary.

  55. Nareszcie i my mamy upalny dzień. Pierwszy kwiat Louise zakwitł! Cóż to za przepiękny zapach – kwintesencja lata. Na pozostałych różach też mnóstwo pąków; w połowie już pozapominałam, co tam posadziłam, więc będę miała sporo miłych niespodzianek. Westerland się pięknie przyjął. Posadziłam go koło pergoli, żeby było do czego podpiąć. Ile radości daje ogród! Pan Bóg miał po stokroć rację zakładając raj.

  56. Dziękuję, Karolciu! Dobrego (upalnego) dnia!
    Znikam w ogrodzie. Lipa ma już piękne liście, daje chłodny cień.

    Celestyno, witaj po długiej przerwie!

  57. Dzień dobry! Księga gości i poranna kawa, bo dzieciaki śpią. I oglądanie Larssona i czytanie Wierzyńskiego. Dla mnie to więcej niż „odrobina luksusu”. Dziękuję Kochana Autorko! Właśnie czytam „Jesteś najlepszą mamą na świecie” Isabelle Laurent. Polecam mamom, które zapomniały, że wszystko, czego potrzebują mają w sobie. Dobrego dnia, Kochani.

  58. Dolaczam swoje spoznione zyczenia!
    W Dzien Dziecka odkrylam piosenke: Wielkie Odliczanie, w wykonaniu licznej i utalentowanej Rodziny Brodow. Piosenka opowiada o niecierpliwym oczekiwaniu na kolejne -jedenaste dziecko w rodzinie.
    Tam dopiero jest wesolo: dziewieciu chlopcow i jedna dziewczynka o mocnym glosie:-)
    Polecam.

  59. Wczoraj był Dzień Dziecka, a ja tak jakoś pomyślałam o Naszym Regale. Przypadek? Nie sądzę. Dobrze tu wrócić. Znowu sięgnęłam po Jeżycjadę. Czytam „Szóstą klepkę” i czuję, że mi lepiej. :)

  60. A przynajmniej: powinni pomagać.
    Pięknie to ujęłaś, Mimi.

    Wracając do Larssona – szczegółowe oględziny jego prac pozwalają dostrzec jeszcze jedną intencję twórcy: on malował kronikę swojego życia rodzinnego. Często przedmiotem jego obrazków jest – tworzenie domu, zdobienie go, upiększanie. Wszystkie codzienne i odświętne czynności. Zabawy dzieci. Wspólne posiłki. Obecne są zaprojektowane przez oboje Larssonów lampy, meble i przedmioty codziennego użytku, freski i malowane drzwi. Jest nawet obraz przedstawiający przygotowanie do kąpieli. Szczęśliwy człowiek, cieszący się każdą chwilą rodzinnego i twórczego życia, utrwalał je nieustannie na swoich obrazach. Tak, jakby chciał powiedzieć: „Chwilo, trwaj!”- i jakby wiedział dobrze, że chwila ta nieuchronnie przeminie.
    Lubię tego człowieka.

  61. I chwała mu za to, że piękno, które dostrzegł, zdecydował się utrwalić:-)

    Przypominam sobie, jak w „Febliku” Ignas zastanawia się, co by było, gdyby ludziom sztuki zabrakło chęci do pracy. Jak to dobrze, że drzemie w ludziach ta siła, to pragnienie, by utrwalić piękno. By pozostawić po sobie ślad. Kiedy patrzy się na życie przez ten pryzmat, łatwiej dostrzec, że każdy wnosi w życie innych coś ważnego. Kazde najmniejsze powołanie się liczy. A ludzie kultury w szczególny sposób pomagają to zrozumieć.

  62. W obrazach Larssona zauważam coś jeszcze: zachwyt.
    Zachwyt wobec świata cechuje każdego artystę, jak sądzę. Ale ten artysta zachwycał się też swoimi bliskimi. Widział ich piękno.

  63. To prawda, Pani Małgosiu, służba też rzuciła mi się w oczy :-) niezależnie jednak od tego zgadzam się z Panią, że to kochający się rodzice (ale zwlaszcza mamy!) tworzą atmosferę ciepła i czulosci w domu. Z obrazów Larssona przebija taka właśnie czułość i miłość rodzinna. To piękne.

    Lubię też dziecięce portrety , które tworzył Wyspiański. Zwłaszcza śpiących maluchów. No, i oczywiście „Macierzynstwo”.

    I wszystkie przedstawienia Matki Boskiej z Dzieciątkiem:*

  64. Sosno! Jak miło Cię widzieć po dłuższym czasie – jak tam Twoja mała malarka?
    Wszystkiego najlepszego dla niej w ostatnich minutach Dnia Dziecka: niech starczy na dłużej.

  65. Niech wszystkie dzieci małe i duże, mogą zawsze i wszędzie siać radość i czerpać miłość pełnymi garściami.

  66. Obrazki zdradzają, że sporo tam było służby. Ale też jestem tego zdania. Pani Karin – sama artystka – była dobrym duchem tego domu i współtworzyła jego wyjątkowe piękno.

  67. Obejrzę z przyjemnością:-) Pani Larssonowa musiała być także utalentowaną mamą! Taką gromadkę wychować…! :-) chociaż wychowanie nawet jednego dziecka to też bohaterstwo:)

  68. Mimi M, popatrz na tę wielką wystawę prac Carla Larssona, jaką nam funduje internet. To w większości migawki z życia rodziny! Jest kilka uroczych obrazków, przedstawiających rodzinne sceny w Boże Narodzenie i dzień świętej Łucji (dziewczynki w wieńcach ze świecami).
    A są i scenki poranne.
    Warto też zwrócić uwagę na postać pani Larssonowej. Wspaniała, utalentowana kobieta!

  69. Aleksandro, cierpliwości. One długo się rozkręcają do owocowania.
    Co do ciepłych myśli: ależ zawsze!

  70. Piękne wiersze :) poeci, którzy potrafią zatrzymac się nad dziećmi i dzieciństwem, stają się jakoś blizsi sercu, czy nie? Wydają się przez to mniej „oficjalni” (choć przecież każdy z nich był po prostu człowiekiem, takim jak wszyscy, ze swoimi tesknotami, lękami, często i problemami). Swoją drogą, zastanawiam się, czy gdyby w szkole częściej mówiło się o poetach i poezji z tej bardziej „ludzkiej”, a mniej „pomnikowej” strony, może młodzi ludzie chętniej by po poezję siegali?

    Osmioro dzieci u Larssonow? :-) wyobrażacie sobie tam poranki? :))
    Ale Święta musieli mieć cudowne :D

    Wszystkim Dzieciom, większym i mniejszym, oraz tym dzieciom wewnątrz każdego z nas – Wszystkiego najpiękniejszego!

  71. Niestety, u mnie nie było ani jednego kwiatuszka, a teraz jakiś szkodnik zaczął pożerać listki. Maj był dla mnie bardzo pracowity, zmęczenie całym rokiem szkolnym daje o sobie mocno znać, więc ogród czeka na lepsze czasy (czyt. wakacje). Życzę, żeby ananaski pięknie dojrzały i mocno ściskam :) Jestem wdzięczna za każdą ciepłą myśl :)

  72. Aleksandro, myślałam o Tobie, oglądając moje jabłonki. Ananas berżenicki nareszcie obsypany owockami!
    A jak u Ciebie?

  73. Sowo P., wzruszył mnie ten argument przeciw koszeniu. Od tygodnia dochodzę do siebie po opanowaniu gąszczu traw: najpierw sierpem, potem kosiarką. Wyszło tego piętnaście worków. Uff!
    Wszystkiego najlepszego z okazji Dnia Dziecka!

  74. Dzien dobry!
    Wlasnie skonczylismy czytac ksiazke „Malomowny i rodzina”.
    Podobalo nam sie, bo jest napisana prosto, dla takich dzieci jak my.
    Weronice podobalo sie jak Monika zadoptowala F.M.
    Weronice podobalo sie, jak dzieci byly uwiezione i sie uwolnily.
    Milego dnia i weekendu!

  75. U nas podobnie. Życzymy smacznego oraz pełnego relaksu z książką wśród niezmiernej natury.

  76. Do dzieci w każdym wieku : Radości, ciepła i życzliwości na co dzień oraz tego, aby wspomnienia z dzieciństwa zawsze były tymi najmilszymi.

    Zapowiada się miły dzień w ogrodzie :)

  77. Już podparłam, dzięki:) Pod Luizą kwitnie duża kępa lawendy i nie mogłam jej zacienić.

  78. Bardzo obrazowe są te kręcone włosy wlokące się po kwiatach.
    Szaleństwo botaniczne – przyswajam. Będzie jak znalazł jako argument przeciw koszeniu.

    Mamo Isi, a taki stan jest Ci znany?
    – Mamo, włóż mi buty.
    – A sam nie możesz?
    – Nie, ja czytam.

  79. Pięknie powiedziane, Ma!
    Dziękuję także za wiad. pryw. – Mama Isi już coś znalazła.

  80. Wszystkim Dzieciom słonecznego Dnia Dziecka ! Małym, większym i całkiem dorosłym. Przecież dziecięctwo w człowieku – w przeciwieństwie do zdziecinnienia i niedojrzałości – zawsze jest szczęściem. Dla naszych Matek, nawet tych, których już nie ma między nami, zawsze przecież jesteśmy dziećmi.

  81. I to szaleństwo botaniczne na pierwszym planie, Anette…

    Państwo Larssonowie, notabene, mieli ośmioro dzieci!

    Vivat Dziatwa!

  82. Jako nastoletnie dziecko (:-)) pragnę złożyć życzenia WSZYSTKIM, ponieważ, co by się nie działo, wszyscy jesteśmy dziećmi Bożymi i dziećmi naszych rodziców. Abyśmy nigdy nie zatracili ,,tego dziecka”, które jest gdzieś w nas.
    P.S Piękny obraz i piękne wiersze DUA- dziękuję! :-)

  83. Nareszcie ciepło! Louise Odier otwiera pąki! No właśnie, zapomniałam swego czasu, że wymaga ona podpory i teraz kombinuję jak koń pod górę, żeby ją do czegoś podwiązać.

  84. Czytanie jest bardzo niebezpiecznym zajęciem, szczególnie wtedy, kiedy zaczytane dzieci schodzą ze schodów.

  85. Dzien dobry kochana Pani Malgorzato oraz drodzy Ksiegowi.
    Musze dzis dziewczynkom wytlumaczyc, ze to Dzien Dziecka, poniewaz w Szkocji ten dzien nie jest jako taki obchodzony.
    Moze pojdziemy na lody, tzn. lody zje mama :)
    Przepraszam, ze nie odpisalam przy poprzednim wpisie, dni zdaja sie byc ciutke krotsze niz w zyciu ‘przeddzietnym’, tak wiem, ze to slowotworstwo wybitnej jakosci.
    Na szczescie przysluguje mi prawo do ‘baby brain’ jak mowia tu do mnie wszyscy wciaz..
    Serdecznie pozdrawiamy z dziewczynkami oraz ich tata.

  86. Dziękuję, Kochanienka!:)
    Ale nie ma co podziwiać: jestem szybka z natury. Wielkopolskie geny.

    Nastoletnie dzieci? – tak jest, też mają dziś święto!
    Łączę mnóstwo uścisków i pozdrowień!

  87. W imieniu wszystkich (nawet nastoletnich dzieci) bardzo dziękuję za życzenia, za pamięć i podziwiam Pani szybkość dodawania życzeń tuż po północy ❣️

Dodaj komentarz