Dzień Matki

boznanska182

Macierzyństwo – mal. Olga Boznańska (1865-1940)

– reprodukcja ze strony artyzm.com

 

Ján Zambor

MATKA

 

Matka jest domem –
milczący ptak z opuszczonymi skrzydłami,
który nie może wzlecieć.

A jednak nieustannie otwiera w dal
skrzydła drzwi
i okien.

Na krzyżu tych okien
mnie, dalekiego
obejmuje ramieniem.

Otwieram jej list –
wytężają się do mnie
jej dwa ciche skrzydła

 

Tłum. ze słowackiego  – Bohdan Urbankowski

 

Wszystkiego najlepszego i najpiękniejszego,

drogie Mamy-Czytelniczki,

Szanowne Mamy Czytelniczek

i Wy, kochane Czytelniczki, które dopiero kiedyś zostaniecie Matkami

w dniu Waszego pięknego święta

– życzy Mama MM.

84 przemyślenia nt. „Dzień Matki

  1. Pozdrawiam klasę V, a pani nauczycielce powiem tylko na ucho, że nie wszystkie wpisy nadawały się do opublikowania.

  2. Droga Pani Małgorzato! Ja i moja przyjaciółka chodzimy do klasy V. Rozmawialiśmy dzisiaj o pani twórczości na lekcji i bardzo spodobały nam się pani książki. Podziwiamy panią i zazdrościmy talentu ;0 ;)

    Bardzo serdecznie pozdrawiamy Oliwia i Natalia;)

  3. Wando, o rety, już mam tyle osób do „wywoływania”, że nie nadążam!
    Teraz o Chucherku muszę pomyśleć.
    Pozdrawiam mile i obiecuję, że się zastanowię.

  4. Ale, ale. Jaką mamą została Monika Ptaszkowska? A nade wszystko – co działo się z Mundkiem?! Jego młodszy brat Tunio został zblazowanym światowcem, jego jeszcze młodszy brat Filip – chmurnym artystą, a Mundek? Drugim Ignacym Borejką? Czy jednak tez minimalistą? Proszę, bardzo proszę, niech ich Pani „wywoła” w najbliśzych powieściach! Tęsknię za nimi! I dziekuję za pieska w „Ciotce Zgryzotce”!

  5. THE FIRST YEAR OF ENGLISH, KLARA JASTROCH – jest na allegro. Też tak sobie myślę, czy by nie kupić dla Isiątek. Choć one są obłożone książkami, w tym w połowie angielskimi.;)

  6. O, to szkoda, że wietnamska sąsiadka jest z nieczytających. Nauka języka obcego może być ciekawsza i łatwiejsza, gdy się porównuje przekład znanej sobie książki z jej oryginałem.
    Dziękuję za wiadomość o podręczniku Klary Jastroch. Chętnie bym go zdobyła dla wnuczki – czy możesz podać pełny tytuł? Poszukam.

  7. DUA, wzruszyła mnie propozycja podarowania wietnamskiego przekładu ,, Kłamczuchy „, ale chyba lepiej poczekać na osobę czytającą. Moja pani sąsiadka-Wietnamka jest uroczą osobą,bardzo troskliwą matką, ale do książek odnosi się jak do smutnej konieczności. Moja Mama, która ma doskonały kontakt z dziećmi, zaproponowała, żeby przychodzić z malutką do nas. Ja jestem w pracy, ale są moje dziecinne książki (wolę kupić znajomym dzieciom,niż oddać własne !), a córeczka pani sąsiadki ma już 9 miesięcy. Mama Wietnamka uczyłaby się słówek razem z córeczką. Nic z tego, wygrywa telewizor . Co gorsza mało mówi do dziecka, bo uparła się mówić wyłącznie po polsku, a przecież ciągle ma bardzo mały zasób słów i nijak nie da sobie wyperswadować, że dwujęzyczność jest skarbem . Dobrywieczorku, to świetna wiadomość- może ktoś mówiący po wietnamsku zdoła to wytłumaczyć.
    DUA, nigdy dość powtarzania, jak wiele dała Pani ludziom , opisując ich istniejący, znajomy,rzeczywisty świat. Tak, są domy, w których dzieciom najpierw kupuje się książki, póżniej czekoladę. To tym dzieciom zostaje na całe życie. Pamiętam, jak wróciłąm kiedyś ze sklepu z używaną odzieżą i poprosiłam Mamę,żeby zgadła , co kupiłam. Ona bez namysłu-książkę ( Little Men Louisy M Alcott ). Ja ,trochę zła, pytam skąd wie, przecież mogłam kupić ciuch . Riposta natychmiastowa :Nie mogłaś ,nie masz pieniędzy :)

  8. DUA i Ludu Księgi,dziękuję . Krystyna ma całkowitą rację, jesteście wyjątkowi i niezawodni. Sowo, właśnie dlatego pytałam,że większość podręczników jaka jest, każdy widzi . Moim ulubionym podręcznikiem do angielskiego była książka Klary Jastroch , osoby nietuzinkowej, nauczycielki angielskiego w szkole Szachtmajerowej w Warszawie. Doskonała książka,wprowadzająca w inną kulturę, z uczciwie podaną transkrypcją fonetyczną. Angielka, której ją pokazałam zachwycała się eleganckim językiem, jakim pisane są najzwyklejsze szkolne czytanki. Wieść gminna głosiła, że Klara była Angielką, szpiegiem angielskim, kobietą odznaczoną przez królową Elżbietę II.Taką informację znalazłam też w książce Wiktora Krajewskiego i Marii Fredro-Bonieckiej ,, Łączniczki. Wspomnienia z Powstania Warszawskiego.” Nie są to chyba wyczerpujące dane, bo gdzieś (bodajże na stronach Muzeum Powstania ,ale głowy nie dam )znalazłam, że Klara była córką powstańca styczniowego i Irlandki. Może jakiś historyk kiedyś się tym zajmie ?

  9. Posadziłam pięć krzewów wzdłuż krótszej ściany domu. Opierają się o specjalny płotek metalowy. Tworzy to efekt długiej girlandy, bo pędy róż są prowadzone w poziomie.

  10. DUA, dwadzieścia lat, ho ho, wyobrażam sobie ten krzew! Pewnie zapiera dech w piersi…
    A ile sztuk powinnam kupić? Ściana ma 2 metry szerokości. Poradźcie, proszę.

  11. Ja swoje krzewy kupiłam przed 20 laty…
    Ale dzisiaj wszystko można znaleźć w sieci.

  12. Tak się tutaj często ta Louise Odier przewija, że w końcu sprawdziłam ją, poczytałam o niej i przepadłam. Myślałam wcześniej, że jest niewielkich rozmiarów, a ja potrzebuję zakryć nieciekawą ścianę elewacji. A skoro jest to silnie rozrastający się krzew wymagający podpór to ja biorę! Teraz pytanie, gdzie kupić dobry, zdrowy egzemplarz?

  13. Ach, jak to miło, kiedy ludziska wyłażą spod regału.
    Mam nadzieję, że już tam nie wpełzniesz z powrotem, Krystyno (co za piękne imię…), bo po co? Tu jest przyjemniej.

    Tak, Louise Odier – stara, bo dziewiętnastowieczna francuska odmiana – ma sporo genów róży dzikiej, stąd ten mocny zapach. I kolor!
    No, moje gratulacje! 52 pąki!- jak na pierwszy rok, to wprost nadzwyczajne.
    Ale to prawda, ze róże w tym roku są wyjątkowo zadowolone: było dużo deszczu i ciepło.

  14. Droga Pani Małgorzato i Ludu! Odwiedzam tę stronę od dawna, myślałam, że nic mnie nie wyciągnie „spod regału” ale jednak znów się tak wzruszyłam, że piszę. Jacy tu są LUDZIE! Nawet na najbardziej dziwną prośbę o pomoc odzew jest od razu i to jaki. Konkretny i ciepły. A różę Loiuse Odier zakupiłam w zeszłym roku, posadziłam starannie i już kwitnie. Ma 52 kwiaty i pąki. A jak pachnie… Pozdrawiam serdecznie.

  15. To naprawdę świetne rady, Sowo.
    Oczywiście najlepiej obcokrajowiec przyswaja język polski wtedy, gdy się zakocha. Mogę tu podać przykład zięcia – Francuza, który mówi lepiej po polsku, niż niejeden nasz rodak.
    Ma, mogę ewentualnie – jeśli się to przyda – przesłać Ci „Kłamczuchę” w wietnamskim przekładzie.

  16. Ma, podręczników do nauki polskiego jest mnóstwo, najlepiej podejść do dobrej księgarni językowej, pooglądać co tam mają i wybrać taki, który najbardziej Cię przekona. W gruncie rzeczy wszystkie dzisiejsze podręczniki do języków obcych są pełne absurdalnych treści i na wstępie zabijają obłędną grafiką i mozaiką kolorów, ale ptawda jest taka, że podręcznik i metoda są sprawą drugorzędną. Liczy się gotowość ucznia do wytężonej pracy nad nową materią. A spojrzenie na swój własny język okiem obcokrajowca jest niezwykle pouczające, sama zobaczysz, jak na tym skorzystasz.
    Polecam także naukę w terenie: najpierw przećwiczcie kilka potrzebnych zwrotów i słówek, a potem idźcie do osiedlowego sklepu z miłą panią za ladą i niech Wietnamka samodzielnie przy Tobie zrobi zakupy. Na początek wykorzystaj słówka, które nie odmieniają się w bierniku: poproszę sok, ryż, chleb… to wszystko… dziękuję… Satysfakcja z lekcji gwarantowana.

  17. Ma!
    Zdaje mi się, że wśród sióstr franciszkanek misjonarek Maryi w Warszawie była jedna siostra Wietnamka, która od wielu lat jest w Polsce i pracuje z emigrantami. Choć może mylę narodowość i na przykład to Filipinka. W każdym razie warto do nich zadzwonić i zapytać o pomoc.
    Pozdrawiam serdecznie.

  18. Ma (wiad.pryw.)- dojdzie z czasem.:)
    Co do podręcznika: Sowa wie wszystko! Sowa zuch!

  19. DUA, dziękuję. Sowo,bardzo jestem wdzięczna,spróbuję , chociaż nie jestem filologiem i nigdy nie uczyłam, więc bałabym się tego podjąć zawodowo. Nie chcę jej jednak tak zostawić . Czekam tylko na połowę czerwca,będę miała trochę więcej czasu.

  20. Dzień dobry, dzień dobry!
    A jaki piękny! Znów zaczynam ufać pogodzie! Po jej ostatnich popisach w posiaci to ciągłego, to nieoczekiwanego deszczu, nie wierzyłam już w dobrą pogodę, gdy budziłam się, a za oknem słońce.
    Ale dziś się nauczyłam (a raczej przypomniałam, przez ten ogrom nauki człowiek się robi nienaturalnie marudny i zapomina podstawowych prawd), żeby nic nigdy, przenigdy nie zakładać z góry. I tak jeszcze wczoraj biadoliłam nad tym, że jutro czwartek, za którym to dniem nie przepadam, a dziś już jestem skłonna nazwać go cudownym! Wystarczyła długa przejażdżka rowerowa nad jezioro, żeby skarcić samą siebie, że zapomniałam już, że każdy absolutnie dzień jest inny, w każdym czeka coś nowego i uświadomić, że czwartki to w gruncie rzeczy wspaniałe dni! Jak wszystkie inne…

  21. Ma, jest całkiem niezły podręcznik do nauki języka polskiego dla obcokrajowców – „Hurra!!!! Po polsku”. (Miałam, ale niestety komuś pożyczyłam). Założenie jest takie, że uczy się polskiego tylko przy pomocy języka polskiego. Nie jestem jednak pewna, czy da się go przerobić zupełnie samemu, bez pomocy nauczyciela, ale spróbować można.

  22. Ludu Księgi, pomocy ! Nie mam pojęcia, które rozmówki polsko-wietnamskie są najlepsze i czy istnieje jakiś podręcznik do nauki polskiego dla Wietnamczyków. W Warszawie nie ma, niestety, takiej filologii , a ja bardzo chcę pomóc sąsiadce, która w listopadzie ma trudny egzamin. Pani sąsiadka ma malutką córeczkę , wynajmuje pokój u emerytki mówiącej z domieszkami gwary. Zapisała się na jakiś upiornie drogi kurs dla emigrantów(960zł miesięcznie , zajęcia tylko w sobotę ) i jest jedyną Wietnamką wśród Ukraińców. Sama mówi wyłącznie po wietnamsku i troszeczkę po polsku, chociaż sporo rozumie. Materiał kursu opracowywał chyba jakiś filolog, naśladujący te metody urozmaicania pracy, o jakich czytał w podkoloryzowanych opowięściach o Witkacym. Wszystko podzielone na moduły , przykłady alternacji (sic!), a obok opisu pokoju i tego, co się tam znajduje, zadanie-esej na temat sportu w życiu człowieka. Tudzież pytanie – jeśli mogłabym być zwierzęciem, to jakim. Kochane Księgowe, same widzicie-pomoc pilnie potrzebna.

  23. Piękna jest wilga, bażant też. Widziałam bażanta w centrum miasta na takim zachwaszczonym skwerze – nieużytku. Buduje się tam stefa biurowców, martwię się co będzie z tym pięknym ptakiem i inną potencjalną zwierzyną :(

  24. Elko M – stuletnie lipy!- a cóż za piękne masz widoki!
    I wilgi, powiadasz?! Kiedy wilga skrzeczy, będzie duży deszcz. Kiedy ślicznie śpiewa – po prostu jest ciepło i wilgotno.

  25. Chodzić zbytnio nie mogę, więc korzystając z poprawy pogody posiedziałam na balkonie łapiąc słońce na moją osteoporozę i podziwiając widoki, stuletnie lipy i młodsze ale imponujące świerki. Wilec już mi się zaczyna wspinać na kratki a pelargonie (w tym roku w kolorze fuksji) pięknie rozkwitły. Bzy już niestety się skończyły, ale jasnofioletowy rododendron, jeszcze sadzenia mojej mamy- piękny. Szpaki nerwowo przebiegają świeżo skoszony trawnik i trwa nieustanny wiejski koncert. Z owczarni pobliskiego instytutu na różnych nutach meczenie i beczenie, zięby, kukułki i wilgi drą się jak opętane, tylko kosy ucichły, pewno siedzą na jajkach. A znad Wisły (w linii prostej ok. 1 km od mego balkonu) słychać bażanty, słowiki i czasami kruki. Kręgosłup boli, ale wytrzymam…

  26. U mnie już szaleje! Całe girlandy. Tylko usiąść przy nich w dzień słoneczny – i wąchać!!!

  27. Święta racja w kwestii zasadniczej.
    Louise Odier cała w pąkach, a zakwitnąć nie może, bo zimno. Nie mogę się doczekać:)

  28. Pewnie tak, Anette!

    Mamo Isi, dziękuję za wiadomość, którą jednakże zachowam dla siebie. A to dlatego, że moim zdaniem nie powinniśmy w ogóle zwracać uwagi na obrzydliwości i prowokacje, by nie nadawać im oczekiwanej przez autorów siły rażenia. Zwłaszcza prowokacji antyreligijnych nie zamierzam powielać.
    Za to bronić wartości czynem, niezależnie od wszystkiego.

  29. Pani Małgorzato, rozumiem, dziękuję za odpowiedź. W Brulionie jest mowa o tym, że teatr wynajął aktorom dom przy Krasińskiego w którym zamieszkała Józefina z Bebe i Koziem, stąd mój tok myślenia, że taki „dom aktora” istniał w latach 80-tych i mógł to być właśnie dom Bittnerów.

  30. Beato V, w rzeczy samej.
    Szczęścia i spokoju! I żeby w końcu wszystko było tak, jak miało być.
    Tego sobie życzymy wszyscy, nawet dzieci.
    A na razie – dobranoc!

  31. A co tu tak cicho dzisiaj? Że nie zaglądałam? Ano, przyszły z Akapitu dwie wielkie paki z książkami, do podpisania, oraz 2000 specjalnych pocztówek z Geniusią. Opatrzona odręcznym autografem autorki pocztówka taka znajdzie się w każdym z 2000 pakietów owej ekskluzywnej i pamiątkowej edycji Jeżycjadowej.
    Podpisałam dziś wszystkie książki (na targi w Białymstoku) oraz 1000 pocztówek.
    Jutro ciąg dalszy. Na sam widok mojego pisma robi mi się słabo.

  32. Jaki piękny wiersz
    nie znałam go
    tylko gdzie te skrzydła

    Kochana nasza Mama MM

  33. Nic o tym nie wiem!
    Zapewne już po napisaniu przeze mnie „Brulionu” zaszły jakieś zmiany lokalowe.
    Wiele zmian, zresztą, nastąpiło. Ot, życie.

  34. Znalazłam w internecie artykuł „Mityczna kraina Jeżyc”, w którym Izabella Cywińska pięknie mówi o Jeżycjadzie. I wspomina, że dom aktora, realnie istniejący w okolicach Teatru Nowego, jest bohaterem Jeżycjady. Czyżby chodziło o willę Bittnerów?

  35. Dobry wieczor!
    Siedze wlasnie przed komputerem, poprawiajac opowiadania moich czwartoklasistow (mamy zamiar wydac ksiazke!) i natrafilam na piekne zakonczenie historii, ktora napisal dziesiecioletni Tomek: „I w końcu było tak, jak miało być. Wszyscy byli szczęśliwi i spokojni.” Czysta poezja, prawda?!

  36. To musiało być piękne:-) w moich stronach w tym roku sianokosy się opóźnia, że względu na minione podtopienia . Ale Natura wszystko naprawi we właściwym dla niej czasie :*

  37. Prawda!
    Pamiętam górskie sianokosy. To już niedługo będą.
    I mniej więcej w tym samym czasie – noc zesłania Ducha Świętego. Byliśmy wtedy wysoko ponad Zakopanem, na zboczu równoległym do Gubałówki. A przed nami – wielka panorama Tatr i wszędzie, wszędzie płonące wielkie ogniska. Tak kochani górale obchodzą to święto.
    Niezapomniany widok i mocne przeżycie.

  38. KokoszaNel, ja też obejrzałam filmik i aż się poplakalam na końcu;-)

    Pani Małgosiu, maj pachnie mi zawsze bzem i konwaliami, a czerwiec różami i jasminem :* i sianem skoszonym :) chyba już tak zostanie, bo zawsze mam przed oczami obraz świeżo skoszonych łąk o zachodzie slonca:) jakimi cudownymi zapachami przesycone jest wtedy powietrze! Można się upajac;))

  39. O, jak ładnie powiedziane, Ateno!
    I Nuelka też mnie ujęła swym pozytywnym przesłaniem.
    Tak, ciekawie jest rozpoczynać nowy dzień! (nawet o 5.13)
    I wraz z ogrodem cieszyć się deszczem.

    U mnie bujnie rozkwitły róże Louise Odier i jestem szczęśliwa!

  40. W dniu 29-tych urodzin mojej siostry Marty, pada deszcz. A myślałam, że tylko w moje urodziny zawsze brakuje słońca :-) Jak fajnie i ciekawie jest rozpoczynać nowy dzień! Pamiętajmy o naszych Matkach i Ojcach nie tylko od święta.

  41. Drogie Mamy,
    Życzę wam żebyście nie zapominały o tym jak bardzo jesteście kochane!!!

  42. Spóźnione życzenia dla wszystkich Mam. One zawsze nad nami czuwają i wskazują drogę . DUA, jako mądra Matka, ma całkowitą rację, polecając pytanie „Co by moja Mama na to powiedziała”. Moja Mama tak robi do tej pory, zawsze się sprawdza.

  43. Dzien dobry. Dolaczamy do zyczen; film rzeczywiscie wzruszajacy i na pewno warto zachecac dzieci do uprawiania sportu, nawet jesli nie ma w perspektywie medalu olimpijskiego..

  44. Racja jutro i pojutrze i popojutrze i popopopopopojutrze też bądźmy mili dla mam i dla naszej ukochanej Matki Bożej

  45. Casciolino, piękne to słowa! Przeczytam je mojej Mamie :)

    Czytałam kiedyś taki piekny wiersz (niestety już nie pamiętam autora):
    „Gdy ktoś chce zamknąć w jednym tylko słowie
    Ogrom uczuć jasnych do granic ostatnia,
    Niech, przykleknawszy,to imię wypowie,
    Jedno, jedyne, przenajslodsze: –
    Matka ”

    Bukiet najpiekniejszych zyczen, Wszystkiego, co najpiękniejsze, wszystkim Mamom :***

  46. KokoszaNel! Czego nie zrozumiałam, tego się domyśliłam – uśmiałam się do łez!

  47. Będziemy!
    Wszystkiego najkochańszego drogie Mamy!
    I polecam filmik: najtrudniejszy zawód świata (yt). ;)

  48. Dziękuję!
    I dobranoc – po dobrym dniu.

    Uwaga: jutro też bądźcie mili dla Mam!

  49. Blanko. za wszystkimi moimi zasługami stoi po prostu nasza Mama. To są przede wszystkim jej zasługi. Naprawdę.

    Muzyko, wielkie brawa dla zdolnej siostry i jej podopiecznych.

  50. Moja siostra, która prowadzi w maleńkiej niemieckiej wiosce kółko plastyczne dla grupy dzieci z podstawówki wygrała wraz z nimi konkurs pod hasłem „Muzyka porusza”. Trzeba było przygotować krótki filmik. Ich film miał tytuł „Wymarzone party dla nut”. W nagrodę, grupa dziewczynek pokonawszy 225 konkurentów z całego kraju pojedzie na tydzień nad morze. W programie spotkania i warsztaty z zawodowymi filmowcami. HURRA! Pękam z dumy!!
    Nie omieszkam dodać, że siostra jest graficzką:))
    Trzeba by może ustanowić też „Dzień siostry (i brata)” A może już jest?

  51. Sondelani……
    to samo sobie pomyślałam.
    A potem pomyślałam o sobie, jako matce i kolejna fala wzruszenia mnie ogarnęła. I o teściowej, której zawdzięczam tak wiele.
    Piękny wiersz, którym natychmiast podzieliłam się ze znanymi mi mamami. Dziękuję DUA. Dziękuję za Jeżycjadę, która pomaga mi być lepszą mamą.

  52. Ustne poszły świetnie: angielski 100%,polski 100%.
    A na wyniki pisemnych trzeba jeszcze czekać.

  53. Dzięki, Wójcie kochany!
    A jak tam matura wiewióreczki? Czy można już gorąco gratulować?

  54. Dla mojej Literackiej Mamy ( przepraszam Adminko, że tak sobie Twoją prawdziwą Mamę zawłaszczamy)
    oraz wszystkich innych Mam, przesyłam wiewiórcze gorące uściski.
    No i przyjmuję też Wasze uściski zwrotne :), bo też jestem dumną i szczęśliwą Mamą.

  55. Dziękuję jako mama Mamie – także naszej, Drogiej-Ulubionej!
    Dzięki macierzyństwu, stałam się kimś innym i tak to już trwa 22 lata. Ba! Rozwija się – najpierw byłam mamą tylko moich trzech córek, potem tak trochę dla ich koleżanek, przyjaciółek, sympatii, młodych istot ze złamanymi sercami przefruwającymi przez nasz dom i życie. Kiedyś znajoma, widząc swą córkę zakochaną, zasmuciła się i powiedziała, że czuje, jak właśnie ją traci. A ja myślę raczej, że stanę się kolejny raz mamą, dla wybranków moich latorośli. Raz zostawszy mamą, nasze serce stale się poszerza! To lubię!

  56. Nigdy bym się nie spodziewała, że pana Piegłasiewicza napotkam u Patrycji Wenrtworth i będzie on tam szczupłym, melancholijnym polskim skrzypkiem światowej sławy. Ale już książę Bogusław przewidywał, że ten człowiek zrobi karierę: „kto nas upewni, że po Wazach nie przyjdzie szlachcie fantazya do głowy posadzić na stolcu królewskim i wielko-książęcym choćby pana Harasimowicza albo jakiego pana Mieleszkę, albo jakiego pana Piegłasiewicza z Psiej Wólki.”

  57. Bycie mamą, to najwspanialsza rzecz jaka spotkała mnie w życiu, a bycie córką takiej Mamy jak moja, to zaszczyt. Kocham Cię Mamo.
    Wszystkiego najlepszego Mamy, Mamusie i Mateczki.

  58. Mój opuszczony dom,
    Opuszczone skrzydła,
    Już nie obejmie mnie ramieniem
    I już nie będzie żadnego listu…

  59. Co byśmy zrobili bez naszych Mam. I tak wspaniale, choć nie zawsze łatwo, jest być mamą.

  60. „Najważniejszą osobą na świecie jest Matka. Nie może sobie przypisać zaszczytu
    zbudowania katedry Notre Dame. Nie ma takiej potrzeby. Stworzyła coś znacznie wspanialszego od jakiejkolwiek katedry –
    przybytek nieśmiertelnej duszy, maleńką doskonałość ciała swego niemowlęcia.
    Aniołowie nie zostali obdarzeni taką łaską.
    Nie mogą uczestniczyć w Bożym cudzie stworzenia, aby przeprowadzać nowe dusze do nieba. Może to uczynić jedynie ludzka matka. Matki są bliżej Boga Stwórcy niż jakakolwiek inna istota. Bóg łączy swoje siły z siłami matek, dokonując tego dzieła stworzenia. Cóż na dobrej Bożej ziemi może być cudowniejsze niż bycie matką?”

    kard. Józef Midszenty

  61. Dzień dobry!
    Dla wszystkich tych wspaniałych istot – Matek wielkie podziękowania za to, że matkami są zawsze i życzenia, aby nie zapomniały, że córkami też są zawsze.
    Mocno, mocno, mocno wszystkich ściskam z Naszą Mamą Małgorzatą na czele!

  62. Sondelani, Blanko, wczoraj przed północą zamieściłam tu Wasze komentarze (Blanki dwa, Sondelani -jeden), a potem zrobiłam na nowo ten sam wpis, poprawiony i z właściwą datą (perfekcjonistka, brrr!). Niestety, przy okazji razem z pierwszą wersją usunęły się Wasze wpisy. Bardzo przepraszam za nieuwagę i proszę o wpisanie się raz jeszcze.
    Wszystko z powodu nocnej pory!

  63. Bardzo ładna kołysanka, Nuelko.
    Popatrz tylko, nie znałam jej zupełnie. Ciekawa jestem melodii.
    Ściskam Cię serdecznie.
    Uważaj na siebie! Bądź roztropna! I zawsze pomyśl sobie – przed każdą decyzją: „Co by moja Mama powiedziała?”
    To pomaga, wiem coś o tym.

  64. Taką kołysankę śpiewała mi Mama przed zaśnięciem, w dzieciństwie: Wszystkie ptaki i zwierzęta zamykają już oczęta, pod jałowcem drzemie zając, w górze gwiazdy zasypiają, senny księżyc, senne chmury, Wróbel się do Wróbla tuli…

Dodaj komentarz