Deszcz pada!

paciorki02

(fot.: KC Marple)

 

 

 

Leopold Staff

Deszcz wiosenny

W tle nieba, gdzie jest więcej srebra niż błękitu,
Puch pierwszych liści dymem zielonym się pieni
I jedynie nalotem lekkim malachitu
Odróżnia czas przedwiośnia od szarej jesieni.

Zaspany i niemrawy, nudny dzień powszedni,
Cierpliwy jak dorożkarz na miejskim postoju,
Ma w sobie uroczystą nutę przepowiedni
Czegoś, co się jak święto rodzi w niepokoju.

Wiatr niesie chmury, zwiastun ulewy wysłańczy,
Co drzewa w tłum chorągwi rozwinie bogaty:
Deszcz majowy srebrnymi stopami już tańczy
Na ziemi od rzęsistych kropel piegowatej.

 

paciorki

(fot.:KC Marple)

200 przemyśleń nt. „Deszcz pada!

  1. Właśnie skończyłam czytać „Feblika”. Ostatnia scena, ta z Milą, Ignacym, Agnieszką i owsianymi ciasteczkami, to prawdziwa perełka. To dziwne ale zawsze trafia Pani prosto w moje serce. Tak jakby była między nami jakaś nić porozumienia.
    Pomyślałam też, i od razu zadrżałam, że kiedyś Mila i Ignacy bedą musieli odejść. Uwielbiam Ignaca i wiem, że to złamie mi serce, choć przecież taka jest kolej rzeczy. Może trudno w to uwierzyć, ale boję się tego momentu. Niestety w mojej rodzinie nie ma osób starszych wiekiem, wszyscy już nie żyją, lubię więc sobie posiedzieć czasem z Ignacym, posłuchać jego wdzięcznych wywodów i wyobrazić sobie, że częstuje mnie owsianym ciasteczkiem…
    Dobrych snów :)

  2. Troszkę przed czasem wysłałam, ale to dlatego, żeby nie zapomnieć, Martyno!
    Jeszcze raz: najlepsze życzenia dla Was obojga!
    (Prawdę mówiąc, podziękowania należą się Twojej przyjaciółce…)

  3. Droga Pani Małgorzato.
    Otrzymałam dziś wspaniały prezent, wyciągnęłam go ze skrzynki i był zaadresowany Pani dłonią. Ogromnie dziękuję za piękną kartkę z życzeniami z okazji zbliżającego się naszego ślubu. To chyba najlepszy prezent ślubny jaki mogłabym dostać. Nawet nie ośmieliłabym się marzyć o takiej niespodziance. Nie obyło się również bez łez- oczywiście radości i wzruszenia. :). Bardzo dziękuję za życzenia i miłe słowa.

    Zawsze oddana i zaczytana Martyna Pieróg (MP)

  4. Możemy się domyślać, że mają małe rozarium, Irys.
    Pomyślę, co się da zrobić. Jedno słówko nie zawadzi.

  5. Tyle tu słów o pięknych różach, a czy Czarek, wielki miłośnik róż, mają z Bellą ogród z ich kolekcją? Oboje tak bardzo je lubili:) Może w „Chucherku” znalazłoby się słówko o tym?

  6. Och, no to mi ulżyło.
    Poczucie humoru – rzecz bezcenna. Oznacza dystans do samego siebie.

  7. Pani Malgosiu nasza Pani jest z tych ” co znają Józefa ” . Ma ogromne pokłady poczucia humoru. Ale hehe j. niemiecki rzeczywiscie nie jest w tym wypadku dobrym pomysłem. Zresztą uczę sie ciągle tego jezyka i naprawdę wole uczyć sie angielskiego i rosyjskiego. Na niemiecki mam dziwną odporność.

  8. Rebonjour!
    Juz wiemy dlaczego na okladce jest kurczak,
    Weronika-nie ma za co! Czytamy dalej!

  9. Bonjour!
    To jest kurczak. A dlaczego? To się okaże w czytaniu.
    Dziękuję Weronice za komplement.
    Panią Beatę serdecznie pozdrawiam!

  10. Bonjour Madame :)
    Dziekujemy za odpowiedz, dotyczaca wiewiorki.
    Weronika ogladala film z Pania i powiedziala, ze Pani mlodo wyglada i ze jest Pani bardzo mila.
    Teraz bedziemy razem czytac Pani ksiazke „Malomowny i rodzina”.
    Zastanawiamy sie dlaczego na okladce jest kura?

  11. Oj, w istocie, teraz rozumiem potrzebę, Aniu K. Nie skruszyłby raczej Michaś serca wychowawczyni, gdyby jej palnął: – To była mamina Bärendienst!

    Zdjęcia można przysyłać na adres administracji strony. W tym celu należy wpisać tutaj swój adres mailowy jako wiadomość prywatną (nie ukaże się). Adminki się odezwą i podadzą swój.

  12. Pani Malgosiu Kochana niedźwiedzią przysługę zrobilam swojemu dziecku ktore bardzo plakalo nad zadaniem z przestrzennego myslenia. Michaś mial narysowac lustrzane odbicia figur. Plakal że to trudne i ze nie cierpi szkoly i jutro to nigdzie sie nie wybiera i zeby go nie budzić. „Pomoglam” wiec biedakowi stawiając male kropeczki, ktore on naburmuszony jak mops połączył. Za to dostaliśmy we dwoje tęgie kazanie od kochanej pani wychowawczyni…..chciałam Michala nauczyc jak mówi sie niedzwiedzia przysluga po łacinie. To by całkowicie skruszyło serce naszego Korczaka w spódnicy….Dziękuję ze Pani zajęla sie tym tematem. Wychowanie dzieci to trudna sprawa w jaki sposób mogę dolaczyc zdjecie do wiadomosci?

  13. Ma, o ile mi wiadomo, róże można hodować także w mieszkaniu . Miniaturowe np. :)

  14. Ach, jak tu pachnie! A mnie marzy się spędzenie popołudnia w rozarium. Ale bym się nawąchała i napatrzyła na kolory. Niestety, nie w Gdańsku takiego miejsca:(

  15. DUA,dziękuję. Beatuszko,gratulacje. Wbrew pozorom opanowanie języka z tej samej rodziny może nastręczać więcej trudności. Co do strony , to ja też nie mogę jej odszukać, ale w moim wypadku to nie dziwne :) . Obiecuję , że w wolnej chwili wpadnę na Różaną i zapytam. Ach, jak ja bym chciała mieć róże w ogrodzie.Tylko najpierw należy mieć ogród. Nic to, podarowałam kwiatom jeden parapet, bo jedno okno musi się otwierać. Tam kolce mają tylko kaktusy , ale bywa, że kwitną. Sansewieria i kliwia kwitną przynajmniej raz do roku , bardzo wiernie.

  16. Dzień dobry!
    Mam nadzieję, że wybierające róże pamiętają o odporności na różne zarazy i robale.
    Znikam.

  17. Ach, sama nie wiem, Piegusko.
    Tak mi jakoś pasowały do kompozycji, to je zapisałam. Chyba je zapamiętałam z angielskich ogrodów. Ale nie nazwę!

  18. Kochana Autorko, przy okazji różanych rozmów dziękuję z całego serca za wszystkie kwietne fragmenty Jeżycjady – uwielbiam je! Ostatnio znów czytałam opis rabaty Mamy Borejko i zastanawiałam się, jakie to szabliste biało-zielone trawy towarzyszyły różom i szałwii.

  19. Kolor Madame Isaac Pereire chyba bym określiła jako fuksjowy. A oni ją podbijają na żarówiastą magentę.

  20. Dzień dobry Autorko i Ludu! Widzę, że zawiązało się tutaj wcale niemałe KMR (Koło Miłośników Róż) :). To i ja dołączam. Róże zasadzone tej wiosny przez M., w tym jedna – francuska róża pachnąca (odratowana) mają się dobrze. Nie szukaliśmy konkretnej odmiany i właściwie to one nas znalazły. Jak się później okazało wszystkie można zaliczyć do pachnących, dwie bardzo są odporne na choroby (Paul’s Scarlet Climber), a wszystkie powtarzają kwitnienie. Teraz z niecierpliwością czekamy aż zakwitną. Dame de Coeur posiada kwiaty wielkości 13 cm! I w dodatku intensywnie pachnie. W przyszłości planuję posadzić Amadeusa, którego jeszcze nie udało mi się zdobyć. Może na jesień się uda. Miłej pracy w ogrodzie. Dzień jest piękny!

  21. Sowo, oto najważniejsze z nich:
    „The Royal Horticultural Society- Encyclopaedia of Roses”
    „La Passion de Roses” – Sylvie Girard-Lagorce
    „Róże-110 odmian” – Żyła i Czekalski
    „Nostalgie Rosen”- wyd. zbiorowe
    „Wielka księga róż” – Orietta Sala
    „Encyklopedia róż” – Nico Vermeulen

    No i mam jeszcze wspaniały prezent gwiazdkowy od francuskiego zięcia: „Le Grand Larousse des 15.000 plantes et fleurs de jardin”, gdzie też wiele jest o różach.

  22. Nuelko (wiad.pryw.)- życiowa mądrość, której nabrałam z wiekiem, podpowiada mi, by przenigdy nie udzielać nikomu rad sercowych.
    W tej materii każdy sam musi odpowiadać za siebie. Zalecana jest ostrożność.

  23. Ale widzę w sieci, Mamo Isi, że pokazują Madame Isaac Pereire w różnych, często brzydkich, odmianach ostrego, dzikiego różu. Tymczasem w rzeczywistości ma ona kolor piękny i wytworny.
    Przy okazji zwracam Waszą uwagę na różę Austina „William Shakespeare”. Ach!

  24. Tak, stare róże i tulipany są nieśmiertelne; wciąż mamy w ogrodzie różę herbacianą, którą Tata zasadził lat temu ze siedemdziesiąt, a także bardzo w owej epoce modne tulipany papuzie. I wciąż nie mogę znaleźć róży, która niestety padła. Zwaliśmy ją kapuścianką, bo kwiaty wyglądały jak pąsowe kapustki. A jak pachniała! Ogromny, wolnostojący krzak. Ech.

  25. Madame Isaac Pereire jest różą wyjątkowo odporną; posadziłam ją ze dwa miesiące temu, a nasze psisko już ją trzy razy wykopało. Myślałam, że to koniec biedactwa, a ona nic, dalej zieloniutka.
    Blanco, jak tak to dzielę się jeszcze jednym odkryciem;) W zwykłej Biedronce na jesieni dorwałam przecenione do 3 zł/szt. wrzosy i mamy początek wrzosownika:)

  26. O, właśnie miałam zapytać o najpiękniejsze książki o różach z kolekcji DUA.

  27. Aaa! Śliczna ta Giardina! Jeszcze jedna z rodziny tych porcelanowych cacuszek, albo raczej – z girland ze staroświeckich tapet.
    Bierz Giardinę!

  28. I ja wczoraj się naszukałam Guinee, na próżno. A tę Madame Isaac rozważę, jest piękna ( a która nie jest piękna?) i kusi zapachem. No i lubi półcień, więc akurat dla mnie. Muszę jeszcze przeanalizować odporność na choróbska. Dziękuję za pomoc, DUA!
    Mamo Isi, dobrze, że podzieliłaś się tu swoim odkryciem w Obi. Regał ostatniej szansy, świetne. Chętnie wybiorę się na polowanie!

  29. Justysiu, dzień dobry! Ach, „nie ma tego złego…” – szaleństwo kanadyjskich bzów jeszcze przed Tobą!
    A ja czekam, aż wykiełkują w pojemniczkach powoje niebieskie od Ciebie. Pierwsze już wyłażą!

  30. Czerwona róża pnąca burbońska dla Blanki (z innego źródła : „Róże” Oliviera de Vieeschouwera) –

    Madame Isaac Pereire
    ———————
    „Róża ma wspaniałe, pełne kwiaty w pięknym kolorze ciemnego karminu. Zapach także jest magiczny, bogaty, przypomina trochę pierz i malinę. Żywotny i wygięty pokrój gałęzi tego pięknego krzewu dodaje mu szlachetności.
    Możemy ją prowadzić jako krzew lub jako pnącze, ale nie należy jej sadzić zbyt daleko od alejek – trzeba przecież móc korzystać w pełni z jej zachwycającej woni.
    Pochodzenie: Garçon, 1881.”

  31. Mamo Isi, wczoraj też jej szukałam, też bez efektów. Niestety!- i w dodatku nie pamiętam, gdzie ją wtedy kupiłam, zbyt dawno to było – na początku mojej pasji ogrodniczej.
    Co do przecen: mam tak jesienią, z cebulkami. W końcu października i na początku listopada kupuje się je za grosze, a można jeszcze na ogół sadzić.

    Sowo, różowe są jak z porcelany – patrz: „Sweet Juliet” Austina lub jego „Heritage” (tę ostatnią miałam kiedyś, Adminka mi ją przywiozła w doniczce z wycieczki do Anglii!!!). A jakie piękne są róże w odcieniach żółci!

    Piegusko, o Giardinie nic powiedzieć nie mogę, przewodnik także, ale nie jest on moim jedynym. Mam ich kilka, a zwłaszcza cenię grubą Encyklopedię Róż, którą mi kiedyś pierworodny przywiózł, także z podróży do Anglii. Bajeczna!
    Poszukam Giardiny.

  32. Nigdzie nie ma róży Guinee – czyżby rozaria przestały ją hodować? Ach, Starosto, rzeczywiście tych lochów jest cokolwiek za dużo.

    Piękny ten cytat z Capka (na kubku z kawą).

    Beatuszko, dzielna istoto:) Ostatnio odkryłam w Obi regał, gdzie odstawiają rośliny uszkodzone, zasuszone etc. i buszuję tam regularnie, bo można dorwać cuda za psie pieniądze. W związku z tym wracam do domu obładowana jak osioł. A przecież trzeba jeszcze te roślinki gdzieś upchnąć, no i odratować. Dzień jest zdecydowanie za krótki.

  33. Dzień Dobry!

    Ależ tu pięknie i tak miło sie czyta o ogrodach i „ogródkowaniu”. U nas o prawie dwa tygodnie wszystko w ogrodzie się opóźnia – może już w ten weekend bzy zakwitną, tak czekam i czekam.

    Ale niezapominajka to jednak fenomen (chyba dlatego ma wtedy swój dzień) – choćby nie wiadomo jak zimno i brzydko było i wszystkie inne kwiaty się opóźniły, ona i tak zakwitnie na 15 maja. Drugie takie to konwalie – są zawsze na 26 maja bez względu na pogodę.

  34. Podoba mi się też bardzo róża Queen of Sweden. Jest taka elegancka! Gdybym miała wzorem Laury wybrać w katalogu róż tę Jedną Jedyną Najpiękniejszą, pewnie wskazałabym właśnie którąś z tych bladoróżowych. One tak pięknie komponują się z kwiatami o nasyconych barwach, szczególnie niebieskimi i fioletowymi. Z drugiej strony, róże w kolorze łososiowym (jak Westerland) też są moje ulubione. Trudny wybór, za trudny…

  35. Kochani! Jak cudnie, że tu róże na tapecie, w dodatku pnące! Sama rozmyślam nad taką właśnie, ważę argumenty i na razie skłaniam się ku Giardinie – czy macie z nią jakieś doświadczenia? Uprawę róż zaczęłam od róży parkowej Angela (jako początkująca ogrodniczka stawiam na łatwość w obsłudze) – lubię jej kwiatki, kojarzą mi się z kwiatem jabłoni. Dobrej nocy, różofile!!!

  36. Dobranoc, spać idź!
    A co do Arthura B.: on Ci odpłaci wdzięcznością. Zobaczysz!

  37. Coś nie mogę znaleźć wspomnianej strony o Čapku. Poszukam jeszcze.
    Dobranoc!

  38. „Sadźmy je przyszłemu latu!”
    A Ty nie tylko je sadzisz, Ty jeszcze je ratujesz!
    Dobranoc, droga Beatuszko, cieszę się z Waszej działki! Hura! Życie jest piękne, prawda?

  39. Aaa, nie, nie, nie tak łatwo nauczyć się czeskiego, ale troszeczkę rozumiem.
    Kiedy wracałam dwa lata temu z Bratysławy do domu, odwiedziłam po drodze Krumvíř. U znanego tu rzeźbiarza chciałam zakupić jeszcze kilka pięknych drewnianych form piernikowych do mojej kolekcji. Pana Alexandra nie było w warsztacie, ale rozmawiałam z jego żoną, też rzeźbiarką, ona po czesku, ja po polsku – świetnie się rozumiałyśmy. Dostałam nawet przyjemny rabacik, a jedną z foremek rzeźbiła pani Slavikowa.

    Od tej wiosny mamy z Adamem swoją działkę i fluidowo chyba posadziłam uratowane w sklepie dwie róże Arthur Bell, ufam, że wyrosną. Uratowane tzn. takie biedne i podeschnięte kupuję, podlewam i sadzę.
    „Sadźmy, przyjacielu, róże!” podśpiewuję sobie wsadzając je do ziemi:-)

  40. Ma, (wiad. pryw.) ależ proszę bardzo. To „Č” odnajdziesz w swoim komputerze w tabelkach „Znaki i symbole”.
    Tak jest, w wiadomości prywatnej możesz podać wszystko, co zechcesz.

  41. O różowej zaś „Lavinii” przewodnik wyraża się pozytywnie. Ładna, w istocie!

  42. Blanko, chyba znalazłam czerwoną różę pnącą dla ciebie. Sama mam tę popularną „Sympatię”, ale nie przepadam za tym odcieniem czerwieni. Kiedyś jednak miałam istne cudo (pędraki mi ją zjadły, nieodżałowaną!- wtedy jeszcze nie wiedziałam o ich istnieniu)- nazywała się „Guinee” i teraz Ci ją wyszukałam w przewodniku. („Róże- przewodnik ilustrowany”, Muza SA 1997)
    Cytuję:

    Róża pnąca „Guinee”
    ——————–
    Pokrój – sztywny, rozgałęziony.
    Kwiaty- pełne, po rozwinięciu prawie płaskie, w kolorze bardzo ciemnym, szkarłatnokasztanowym, aksamitne o muszelkowatych płatkach, odsłaniających złote pręciki.
    Zapach – silny, bogaty i słodki.
    Liście – skórzaste, ciemnozielone.
    Okres kwitnienia – lato, na jesieni mniej obficie.
    Zastosowanie – najlepiej rośnie przy ścianie o południowej lub zachodniej wystawie.
    Pochodzenie – Mallerin, Francja, 1938.
    Wysokość – aż do 5 m.
    Rozpiętość – 2,5 m.

    Jest rzeczywiście cudowna!
    Trzeba ją sadzić przy jasnej ścianie – z powodu ciemnych kwiatów tak prezentuje się najlepiej.

  43. Sowo, tak jest, New Dawn jest trochę anemiczna, przyznaję.
    Westerland natomiast to róża na szóstkę! – co za zapach! – co za kolor!- mam ją oczywiście (ale nie pnącą, tylko parkową) i wciąż się nią zachwycam. Uwaga: trzeba ją na zimę porządnie okopczykować! Nie lubi mrozów.
    Arthur Bell niezawodny (mam!) i naprawdę ślicznie pachnie.

  44. Ma, bardzo dziękuję za poszerzanie grona czytelniczego. Jakie to miłe.
    Przepraszam, musiałam usunąć link do strony o Karelu Čapku, bo komentarz Twój nie ukazałby się. Ale kto zechce, ten trafi.
    Ja zechcę na pewno!
    I Beatuszka, jak sądzę, która z sympatii dla tego autora nauczyła się języka czeskiego.

  45. DUA i Mili Księgowi, nawet nie wiecie, ile ta strona znaczy dla wielu osób, często takich, które się nawet nie ujawniają, sama długo siedziałam pod regałem, bo nieśmiałość bywa i internetowa. Dobrze, że tu słowa znaczą to, co znaczą. Pamiętam, jak DUA oponowała przeciwko złemu rozumieniu,, pokornych” i,, niepokornych”. Ja ostatnio mam ochotę poprosić o publiczne odczytanie definicji przymiotnika grzeczny oraz jego synonimów i antonimów, bo coraz częściej mam nieodparte wrażenie, że przez grzeczność rozumie się ostatnio wszystko, tylko nie to,co ona oznacza.

  46. Ludu Księgi, nie ma przypadków. W ubiegłym tygodniu poznałam przemiłą Czeszkę, anglistkę i tłumaczkę z polskiego. Wyjechała obdarowana ,, Opium w rosole „, po które biegłam do antykwariatu, bo uznałam za konieczne poszerzenie grupy znających Józefa. Nie mogłam też pominąć okazji porozmawiania o Karelu Čapku, gdyż ,, Rok ogrodnika ” ,obok ,, Tajemniczego ogrodu ” jest jedną z ważniejszych dla mnie książek. Kiedy ja zajmowałam się grupą , ona pobiegła po kawy dla nas. Dano jej kubki z cytatami, na które nie zdążyła zerknąć. Na moim: ,,Musimy mieć do życia cierpliwość, ponieważ jest wieczne” :) Ludzie się, jak widać, po śmierci nie zmieniają, tylko pewne cechy jak np. poczucie humoru tylko się intensyfikują. Później poszliśmy do Ośrodka Kultury Czeskiej, wzięłam do ręki pierwszy informator, otworzyłam, a tam informacja o stronie Karela Čapka. Informator nazywa się ,, Salon Republiki Hradec Kralove -magazyn czasu wolnego”

  47. U mnie pierwsza rozkwitnie chyba Arthur Bell. Lubię ją, tak pięknie pachnie! A Louise być może przegra wyścig z cukrową. New Dawn też mam, ale za krótko kwitnie, moim zdaniem. Jesienią chcę posadzić jeszcze pnącą Westerland. Eden Rose też bym chciała mieć, mimo wszystko.

  48. Mimi M., dokładnie to samo mogłam napisać tutaj jeszcze rok temu, zresztą nadal bardzo lubię ogrodnicze porady ludu księgi. Dziś sama mam swój kawalek ziemi. Marzenia się spełniają. Przede mną wyzwanie, bo ogród zakładam od podstaw. Dobrze, że w sąsiedztwie jest masa zieleni.
    Pani Małgosiu, dziękuję za polecenie, rzeczywiście Graham Thomas urodziwy wielce. Szukam jednak czegoś w odcieniach różu lub czerwieni.

  49. I u mnie pierwsza różyczka się otworzyła: Louise Odier, oczywiście. Pnąca, mocno różowa, silnie pachnąca, urocza.
    New Dawn miałam – miła, ładna, ale są piękniejsze od niej.

    Wspaniała jest pnąca Graham Thomas (jest też i w wersji parkowej) – właśnie szaleje na podpórce, ma już ponad dwa metry wysokości, i widzę, że mnóstwo pączków wydała. Blanko, zrobię zdjęcie, jak zakwitnie. Bardzo polecam.

  50. Bardzo lubię czytać porady ogrodnicze, jakimi się tutaj wszyscy dzielą:) w tej chwili nie posiadam własnego ogródka, ale jeśli będzie kiedyś dane mi go miec (wierzę, że tak będzie!), będę tu mogła znaleźć istotne wskazówki

    Pani Małgosiu, szałwia cytrynowa- brzmi świetnie i na pewno pięknie pachnie :) muszę o niej pamiętać.

  51. Róże już kwitną.
    Niestety, nie wiem jakie, bo się nie znam, ale jedna była żółta a druga ciemnoróżowa.

  52. Przypomniało mi się, że kiedyś już szukalam i znalazłam tę jedną jedyną. New Dawn. Teraz trzeba będzie upolować dobry egzemplarz.

    A co do starych różanych krzewów – i ja zaobserwowałam, że rosną sobie jakby mimochodem, ogromne, obsypane masą kwiatów, zdrowizna taka, jak to moja babcia mawiała.

  53. To samo dotyczy dawnych tulipanów, Sowo. Wieczne są!

    Blanko, wybór róży to poważna sprawa.
    Dobrze się zastanów i tylko patrz, czy odporna na mróz, na czarną plamistość i mączniaka.
    I czy powtarza kwitnienie.

  54. Jedyna róża, która nam kwitnie przez całe lato, ma jakieś osiemdziesiąt lat, a może więcej (nikt nie pamięta, kto ją zasadził). W kolorze ciemnego wina. Co ciekawe, nikt jej nie nawozi, nawet mszyca się jej nie ima. Te dawne róże są tak samo silne i odporne jak przedwojenne pokolenia.

  55. Dziękuję za informację Pani Małgosiu!
    Jeszcze różę pnącą muszę sobie sprawić, przed dom. Ehh, dużo bym chciała. Ilekroć jestem w jakimś centrum ogrodniczym przypominają mi się fragmenty z Roku ogrodnika. Gdzie by to wsciubić…odwieczny problem miłośnika roślin.

  56. My kupiliśmy w tym roku zioła przez internet (Ogrody Ziołowe) – jest też szałwia jabłkowa i wiele innych cudów.

  57. Ta wiśnia zimowa jest zachwycająca. Oprócz różowej piany w porze kwitnienia, oczarowuje różnymi barwami liści jesienią. Bajka. Tylko skąd brać grunt ?
    Póki co, muszę prędko urządzić dzieciom rabatki i dać im cynie do posadzenia. Niech mają swoje.
    A jeszcze mi się upraw zachciało w skrzyniach drewnianych, juz jedną skrzynię obsadziłam.
    Ale zabawa!

    Dzięki DUA za szałwię cytrynową, popytam tu i tam, może ją dostanę gdzieś.

  58. Dziękuję za miłe słowa, Siostro!
    Przesyłam wiele serdeczności i najlepsze myśli!

  59. Kochana pani Małgorzato, od dzieciństwa jestem pani wielką miłośniczka, albo raczej pani ,,dzieci”. Przeczytałam wszystkie pani książki, a ostatnią dostałam w prezencie, co wiąże się z małą anegdotą. Jestem siostrą zakonną i wpadłam z tą otrzymaną książką do mojej przełożonej i rozradowana próbuję jej tłumaczyć co to jest, co to za historia, gdzie się dzieje, które pokolenie itp. Biedna, jest Francuzką i jakoś nie podzieliła mojego arcy entuzjazmu:))) Wybaczam jej to znieważenie :) w końcu nigdy nie zrozumie nas, Polaków :))) Teraz mam apetyt na wszystkie książki i nawet obmyśliłam mały plan -jeśli tylko ktoś będzie pytał mnie czy czasami nie chciałabym dostać czegoś w prezencie, będę podawać za każdym razem inny tytuł Jeżycjady i tym samym zbiorę całą serię :)))Pozdrawiam serdecznie i może któraś z bohaterek pójdzie do zakonu? Służę radą:))))

  60. Niby wystarczy jej kilka cieplejszych dni zimą, żeby zakwitła, a to się dość często u nas zdarza. Ale i tak na pierwsze kwitnienie pewnie trzeba będzie zaczekać kilka lat.

  61. Sowo, nawet w zimie? Zaintrygowałaś mnie. Poszukam tego cudeńka.
    Ja jeszcze zasadziłam śliczną odmianę brzozy pożytecznej Doorenbos. Ma kredowobiałą korę. Rośnie do 10 m. Sosnę też udało mi się kupić sporą za godną cenę. To mój żelazny zestaw, brzoza i sosna. Więcej drzew mój ogródeczek nie pomieści.
    Ale krzewy i byliny owszem. Czaję się na perowskię. Zresztą, lista jest długa.

  62. Sowo, sprawdziłam, piękna ta wiśnia. Nie omieszkaj nas powiadomić, czy naprawdę zakwitła jesienią. (Zimą to chyba tylko w Anglii)

  63. Gdyby wiśnie i jabłonie tylko kwitły i kwitły nie mielibyśmy konfitur wiśniowych i szarlotek ;)
    Wszystko jest po coś.
    Nawet (a może zwłaszcza) pająki, co widać na powyższych zdjęciach od Marple. Takiej biżuterii to nawet u Svarowskiego nie uświadczysz.
    Zakisiłam trochę ogórków i czekam. Najgorsze to czekanie ale trzeba.

  64. Ja chcę zasadzić Prunus ‚Autumnalis Rosea’, kwitnie w maju, a potem -ponoć – w listopadzie i całą zimę. Tylko najpierw będę musiała coś wyciąć.

  65. Blanko, sprawdziłam Twoją Prunus Cistena. Ha! Mam ją! Sama sadziłam – przez 20 lat wyrosła bujnie i wysoko, ładnie się komponują jej czerwone liście z sąsiednią katalpą złocistą. Wiosną ta śliwa kwitnie bardzo wcześnie, najwcześniej ze wszystkich moich drzew.
    Będziesz widziała z jadalni obłok kwiecia w słodkim odcieniu różu!
    Krzepiący widok, zwłaszcza po ciężkiej zimie.

  66. Rozpadało się, a wcale nie podlewałam!

    Szkoda, że te wszystkie cudne jabłonki i wisienki nie kwitną całe lato…

  67. DUA, fluid. Ja niedawno posadziłam Prunus Cistena, śliwę dziecięcą , szczepioną na pniu. Też widać ją z okien jadalni.

  68. A swoją drogą, nigdzie (nawet w Wielkim Słowniku Frazeologicznym) nie podaje się skąd to wyrażenie pochodzi. Pisze się co najwyżej o „starej bajce”. Tymczasem chodzi o bajkę Iwana Kryłowa „Pustelnik i niedźwiedź” (pustelnik zasnął, mucha usiadła mu na czole, a niedźwiedź, chcąc, by przyjacielowi nie przeszkadzała, zabił ją jednym uderzeniem łapy, przy okazji uśmiercając pustelnika), skąd bierze się „miedwież’ja usługa” (tak podają „Skrzydlate słowa” Markiewicza i Romanowskiego, tom drugi).
    Bajka Kryłowa: początek XIX wieku.
    Rzymianie nie mogli używać tego powiedzenia.

    Idę sadzić wiśnię, już ze spokojnym sumieniem.

  69. Aniu K, zajęłam się trochę tą niedźwiedzią przysługą. Przede wszystkim: w łacinie nie ma takiego powiedzenia. Nie ma go też w jęz. angielskim – tu tłumaczy się je jako disservice. W niemieckim natomiast jest! – Bärendienst!
    Po łacinie „źle się przysłużyć” to: „male mereri”.
    Ale gdybyś chciała przełożyć dosłownie „niedźwiedzią przysługę”, mogłoby to brzmieć na przykład: „beneficium ursinus”, tylko że nic by to nie znaczyło. Może „beneficum urso modo”? Nie wiem.

    Czy przybywają tu może jacyś łacinnicy? Pomoc wskazana.

  70. Ach! Ten maj nas pochłania bez reszty, Iskro.
    Dziś sadzę wiśnię piłkowaną (Prunus serrulata Pink Perfection). Będzie rosła pod oknem jadalni. Za dziesięć lat ujrzę w nim różową chmurę kwiatów.
    Jak miło jest tak sobie zabudowywać przyszłość.

  71. Nie nadążam. Już nie wiem co ja robię w tzw. międzyczasie, czy sadzę kwiatki i wyrywam chwasty, czy ogarniam dom, czy też pracuję w moim zazdrosnym o czas miejscu pracy. Takie tu piękne wpisy były i wiersze i nie udało się zareagować. Tylko powiem wszystkim naszym z DUA na czele, że wiele wpisów oddawało to co sama czułam, wyręczaliście mnie.
    Wszystkich gorąco pozdrawiam.
    Wreszcie i u nas pada.