Różowa gałązka

N3147372

                                                                                                     Kwitnąca brzoskwinia – fot: DC Rysiek

 

Kazimierz Wierzyński

JAK DZIECINNE PIĄSTECZKI

 

Jak dziecinne piąsteczki, śmiesznie zaciśnięte,

Chwieją się na gałęziach pączki dzikiej gruszy

I przez powietrze, w niebo pachnące i święte,

Ślą pachnące uśmiechy swej różowej duszy.

 

Pośród tłustej zieleni skromne, nienatrętne,

Na poważnych się prętach huśtają z muchami,

I wszystko jest tak dziwnie dobre i odświętne,

Jak gdyby zamiast pąków myśmy kwitli sami.

 

(z tomu „Wiosna i wino”, Warszawa 1919)

 

102 przemyślenia nt. „Różowa gałązka

  1. Cały dzień padał deszcz. Hurra! I wcale nie zamierza przestać. W oczach świat ściana lasu się zazieleniła.

  2. Pani Małgosiu :)))))

    Ateno, dopiero odkryłam ” Pegaz zdębiał” i to jest GENIALNE.
    Polecam też nowość Michała Rusinka pt. ” Niedorajda” można się z niej dowiedzieć jak zostać inteligentem albo Paryżanką albo pisarzem. Bardzo to w istocie proste więc gdyby ktoś pragnął odmiany wystarczy raz przeczytać no i może ze dwa razy poćwiczyć.
    A Pana Rusinka lubię bardzo gdyż przyznaje otwarcie, że dlatego mówi pomału bo myśli szybko!
    Miłego wieczoru, chłodnego i deszczowego.

  3. U nas już pada! Hura! Nieśmiało jeszcze, ale niewątpliwie. Rośliny się cieszą.
    Na jutro planuję siewy (dynia olbrzymia oraz nasturcje, drobne aksamitki i onętek siarkowy).

    Mamo Isi, a nie zapomniałaś o nasionkach ode mnie?
    Dzięki za wysłanie zdjęć, dostanę je pewnie wieczorem.

  4. U nas cały dzień zbiera się na deszcz. Może pójdę jeszcze podlać, tak na wszelki wypadek, żeby ulewa nas nie ominęła.

    Mamo Isi, Sowiątko na widok zdjęć Twojego ogrodu na pewno zażądałoby natychmiastowego tam się udania.

  5. Oj, czuję, że jeszcze trochę w tym upale i broda Wilka Morskiego będzie poważnie zagrożona!

  6. Dosłałam jeszcze dwa zdjęcia zrobione podczas świetnej zabawy w błocku, a nie po. Sama rozkosz.

  7. KrzysztOfie, mam nadzieję, że jeden kompresor nie obsługuje wszystkich pomieszczeń na tak wielkim statku i chociaż część doby możesz spędzać w bardziej humanitarnych warunkach.

    No tak, płyny do usuwania smoły są chyba w większości łatwopalne, np. benzyna ekstrakcyjna.

  8. Zapraszam do ogrodu, Sowo, bo wątpię aby same zdjęcia trzech hamaków, liny do chodzenia, etc. etc. wywołały szalony entuzjazm Sowiątka.

  9. Pozdrawiam z mokrego ogrodu z Gdańska.
    Kwitną czereśnie, tulipany, kalina, jabłoń rajska,wiśnia, rododendron( jedna sztuka, reszta czeka), clematis( też jeden, reszta dopiero rośnie po wiosennym cięciu). Zielony to też kolor, aż kipi odcieniami. Lubię wiosnę. Zawsze dyskutujemy z Jaśkiem( młodsza latorośl) kto ma fajniejsze urodziny: ja w maju czy on w czerwcu. Każdy zostaje przy swoim zdaniu.
    PS. Oczywiście wczoraj obficie podlewałam.

  10. A ja chętnie zobaczyłabym ogród Mamy Isi i te wszystkie ustrojstwa do wspinaczki. Sowiątko oszalałoby ze szczęścia.

  11. Niech żyje nam!!!(Kochamy córeczki).
    (I synków też!).

    A co tam u naszej Milesale? Gdzie te bliźniaczki?
    Trzymam kciuki, Milesale!

  12. Dzień dobry wszystkim :* dziś u mnie małe rodzinne święto, Córeczka kończy dwa latka :* pozdrawiam wiosennie Ulubioną Autorkę i Księgowych:)))

  13. Dobrze, że nie było rozprutej poduszki na podorędziu lub innego źródła pierza Ateno.
    Ad smoły: oglądałam filmik o obserwacji przez 90 lat spadających kropli smoły, ale naukowcy mieli wyjątkowego pecha. Spadło przez ten czas chyba 9 kropli i mimo drogiego sprzętu, ciągłej obserwacji, braku urlopów przez wiele lat nikomu nie udało się zobaczyć momentu spadania. Tak się tylko zastanawiam po kiego grzyba gapić się w kroplę smoły?

  14. 33 stopnie w cieniu. Trochę dużo. Przypuszczam, że kapitanowi nie uchodzi latać po pokładzie w kąpielówkach, czy też pospolitować się kąpielą z podwładnymi?
    Kiedyś Tata zabrał nas w rejs i też było gorąco. Szczególnie wykończona była załoga maszynowa, bo to był jeden z ostatnich parowców, a o klimatyzacji jeszcze nie słyszano. Wtedy cieśla zbił z desek taki wysoki płot 4 x 3 m, w środku wyłożono go brezentem i potem już tylko uruchomiono pompy p.poż.

  15. Kochany Starosto, dałbyś jakiś post ze zdjęciami z ogrodu, proszę? Chętnie bym w duchu po nim pochodziła i się ponapawała widokami. Edytor mnie zawiadamia,że to jest nieprawidłowa forma. Ech, ta gramatyka polska.

  16. Ach, zbieranie smoły wypływającej z rynny. Robiło się z niej kulki, a potem z kulki placuszek, a potem znowu kulkę. I tak ślicznie pachniała. Nie pamiętam, czym to z nas zmywano. Chyba terpentyną.

  17. Dzień dobry!
    U nas całą noc padało, teraz pokapuje. Deszcz bardzo potrzebny, ale nam się tak tęskni do ciepła i słońca, bo jak miesiąc długi poniewierani jesteśmy chorobami.
    Kwitnące ze wszystkich sił ogrody!
    Ach, DUA, wiosna jest najpiękniejsza ze wszystkich najpiękniejszych pór roku. Ta obfitość zieleni, ta mnogość kolorów po zimowej monochromatycznej wstrzemięźliwości.
    Ateno, pamiętam – smołę usuwało się z ubrań masłem, ale potem był kłopot z tłustą plamą ;). Ale przy takiej ilości smoły, to chyba jednak szkoda by było masła, którego wtedy nie zbywało ;).

  18. No, niechże już napada! U nas susza.
    A bzy kwitną też i u mnie. Zaczynam popadać w zwykłą o tej porze roku euforię wiosenną.

    Ateno, wytarzana w smole! Uśmiałam się.

  19. A teraz się nam tu ogrodowo zrobiło!

    Przed naszym blokiem rozkwitly już bzy:-) kocham wszystkie kwiaty i drzewa, ale dla mnie wiosna, a szczególnie maj, pachnie bzem :*

    Wiosna jest cudowna, nawet kiedy pada!

  20. Kochana DUA, ja tez sie martwię o magnolie i inne kwiaty, ale niezłe sobie radzą .
    Beatuszko :)
    Zgredzie, tak i to jest w nich najmilsze, że jednak się czymś różnią.
    Mamo Isi, myśmy odkryli kącik ze smoła obok klatki, słońce ją tak ładnie rozpuściło, to była zabawa. Potem wszystkie mamy biegały po klatce z coraz to nowymi pomysłami czym doczyścić dzieci :).
    KrzysztO u mnie 35 F, jakieś 2 C i pada śnieg od rana, przesyłam chłodne pozdrowienia.

  21. Krzysztofie, czyż więc mamy tu o Tobie myśleć chłodno?!
    Trzymaj się tam!

    Dzień dobry, Mamo Kniżki. Zaglądam tu teraz dopiero, bo pracowałam w moim ślicznym, kwitnącym ze wszystkich sił ogrodzie. Jest pięknie!

  22. Chłodny poranek, powiadacie? Zachmurzone niebo? Pomarzyć…
    Tutaj 33 stopnie. Nie, nie na zewnątrz, tyle mam u siebie – awaria klimatyzacji. Będzie gorzej, bo na razie jesteśmy jeszcze dość wysoko (geograficznie), a nowy kompresor dostaniemy najwcześniej za dziesięć dni. Tyle w temacie romantyzmu na morzu.
    Ale nic to, chłopaki powyciągali nadmuchiwane baseny, całkiem spore, słyszę właśnie, jak się pluskają w wodzie.

  23. Pamiętam! Kiedyś będę ją mieć w ogrodzie. Ale najpierw zasadzę wiśnię Autumnalis Rosea – kwitnie nawet trzy razy w roku!

  24. Pewnie znowu będzie susza, odpukać.

    Dzięki za adresik, Mamo Isi.
    Patrycja bez Miss Silver też świetna. Pożyczę.

  25. A deszczu jak nie ma, tak nie ma. Czuję się zlekceważona przez Matkę Naturę. Podlewam do znudzenia, a ona ma to w nosie.

  26. Ach, proszę, proszę przysyłać, Mamo Isi! Podaj prywatnie aktualny adres mailowy, pod który Adminki mają się zgłosić.
    Ach. jakże wyposażony ogród macie!

    Piętasiu, cześć i czołem! Niebo nasze zachmurzone.
    Też wczoraj żmudnie podlewałam, Sowo. To jest sprawdzony sposób.

    Ateno, niepokoję się o tę Twoją magnolię. Trzyma się mimo śniegów?
    Nasza (kremowa) właśnie kwitnie, wraz z ozdobnymi jabłonkami i japońską śliwą różową.
    Nota bene, jabłoń ozdobna „Profusion” jest zachwycająca. Sowo, tę odmianę polecam najgoręcej.

  27. Przedwczoraj było u nas przyjęcie ogrodowe dla Isiątek i ich trzech psiapsiółek z przedszkola. Plus młodsze rodzeństwo tychże i Mamy. Ogród oferuje: trzy hamaki, cztery huśtawki, zjeżdżalnię, linę do chodzenia, drabinkę do przemieszczania się na rękach, linę do wspinania, rowerki. Początkowo dzieci się huśtały, zjeżdżały, wspinały etc. Dopóki nie odkryły w kącie ogrodu taczki z ziemią kompostową. Od tej chwili przepadły dla świata. Biegały z konewkami po wodę, po czym miesiły z lubością czarne błocko. Wczoraj Isiątka kontynuowały rozrywkę i chyba podeślę zdjęcie, bo aż się wierzyć nie chce, co można ze sobą zrobić przy odrobinie inwencji.

  28. Nie należy bać się kulinarnych eksperymentów. Miód gryczany też jest bardzo wyrazisty i w piernikach dominuje. Wolę lipowy.

    Dzień dobry o chłodnym poranku. Będzie padać, przecież po coś wczoraj podlewałam.

  29. Smaki dzieciństwa najwspanialsze. Właśnie przejeżdżam pod Pani niebem Ulubiona Autorko. Dzień dobry :)

  30. Do pierników – tylko gryczany!
    No, może być i wrzosowy.

    A i tak najlepszy na świecie był lipowy z pasieki mojego wujaszka Stefka.
    Pamiętam jeszcze pyszny pierwszy miód wiosenny: z białych kwiatów drzew owocowych.

  31. Ateno, akurat jeśli chodzi o „Pegaz zdębiał”, to każde nowe wydanie było poważnie rozszerzone w stosunku do poprzedniego.

  32. Mimi M., niestety nie próbowałam jeszcze, ale czuję, że na zimę zaopatrzę się tam w to i owo, bo naprawdę widzę dużą pasję w tworzeniu tych przeróżnych miodów i wierzę w ich lecznicze właściwości . Piszę króciutko, bo o 5.01. jadę do Mamy. Dobranoc Wszystkim.

  33. Ach, Ateno najmilsza, jeden z tych dublecików („Ocalone w tłumaczeniu” Stanisława Barańczaka!) stoi sobie u mnie na półce wśród innych takich kochanych podarunków, a ile razy spojrzę na tę półkę to ciepło mi się robi na sercu.

  34. Piętaszku, spieszę donieść, że zaglądałam na stronę Świat Miodów, a w zakładce „miody kujawskie” zaciekawił mnie też bardzo miód z mięty pieprzowej. Próbowałaś go już kiedyś?
    Oczywiście, Kwiat Wiśni też wydaje się przekonujący:-)

  35. Ja tez jestem taka fajna ciocia, kupujaca ksiazki :) (Inny by sie chwalil:))
    Kupuje tez ksiazki wartosciowe, ktore juz mam, ale pozyczylam i mi nie oddaja (potem laduje z kilkoma egzemplarzami), albo wyszlo nowe wydanie (3 – Pegaz zdebial) , lub tez cudem wpadlo w rece stare, ktorego nie mam (4 – Znaczy Kapitan).
    Jezycjada sie zaczytuje wiec tez musze miec nowe niektore (starych sie nie pozbywam), a najfajniejsze sa te dublety, ktore moge komus podarowac, bo dawno nie wydawali a mnie sie udalo kupic.
    Sciskam was, u mnie wreszcie wiosennie, kwitna magnolie, a jutro ma padac snieg.

  36. Ponownie dziękuję serdecznie za odpowiedź.
    Gorąco pozdrawiam Panią i WSZYSTKICH Pani Czytelników.

  37. Wiad.pryw. (wedle uznania)

    W mojej okolicy zakwitły tamaryszki, co mi zaraz przywodzi na myśl zabawną balladę pana Jacka Kowalskiego (do posłuchania na YT):

    „Dysputa poważna pomiędzy dominikaninem a franciszkaninem”.

  38. Kochana Pani Małgorzato,
    bardzo serdecznie dziękuję za tak wspierającą, ciepłą odpowiedź.
    Przyznam po głębszym przemyśleniu, że faktycznie wersja filmowa nie jest w stanie przedstawić wszystkich walorów Pani twórczości. Największa szansa byłaby wówczas, gdyby producent dał Pani 100% „wolnej ręki” w kwestii dotyczącej scenariusza. I oczywiście zgadzam się, że lepiej przeczytać książkę, niż obejrzeć film, chociaż czasem dobrze zrealizowany film jest świetnym uzupełnieniem wersji pisanej.
    Czekam z utęsknieniem na kolejną część Jeżycjady – „Chucherko”.

    Serdecznie pozdrawiam i życzę wszelkiej pomyślności.

  39. Kris, ty Zuchu, dziękuję bardzo! MadziaZ się ucieszy, a Lud przeczyta z zajęciem.

    Brawo dla cioci Aki! Więcej nam takich cioć!

  40. Jestem taką ciocią, która bezustannie, na każdą okazję, daje w prezencie książki. Niestety wciąż przegrywam z tabletem.

  41. Oczywiście – tylko książki, Pani Małgosiu. Przecież każdy bohater Jezycjady ma dla nas twarz z Pani ilustracji.

  42. Kochana DUA, tak, mam ten przeklad, zapisany na pamiatke :)

    COME PUGNETTI DI BIMBO

    Come pugnetti, dolcemente stretti
    Vacillano sui rami le gemme del pero
    Della loro anima rosa i sorrisetti
    Mandano al santo e felice cielo.

    Non invadenti, nel verde modeste
    Con le mosche sui fili dondolano serie
    E tutto è buono, gravido di feste
    Come se fiorissimo noi, non le gemme.

  43. BasiuZet – dziękuję za ogromną i ciekawą wiadomość prywatną. Bardzo mnie ucieszyła – miło jest dowiadywać się, że ma się takie świetne czytelniczki!
    Hejtem się nigdy nie przejmuj. Słuszność była po Waszej stronie, a to najważniejsze. A jeśli zastanowisz się nad tym, kogo jeszcze się hejtuje i zawsze się hejtowało, poczujesz, że jesteś w bardzo dobrym towarzystwie.
    Dziękuję za tyle miłych słów o moich książkach. Nie, o ekranizacjach nie myślę, choć było kilka propozycji. Dotychczasowe doświadczenia przekonały mnie, że Jeżycjada jest nieprzekładalna na język filmowy (ginie w nim mnóstwo humoru słownego), a generalnie rzecz biorąc – wolę, by młodzież czytała, a nie gapiła się w ekran.
    Serdecznie Cię pozdrawiam i życzę pomyślności!

  44. Wywołany do tablicy przez Bożenę czuję się w obowiązku poświadczyć, iż dobrze to wyczuła, bo tak właśnie było – spokojna noc, kontemplacja smugi księżycowego światła na wodzie, uwielbienie Stwórcy.

    Romantyk?! Cóż, czucie i wiara silnie mówią do mnie, jednak doceniam także szkiełko i oko, raczej trzeźwo na nasz świat spoglądam :-)

  45. Tak, KrzysztOf to prawdziwy romantyk. Czytam raz jeszcze – bo zachwycił mnie – zamieszczony w poprzednim wpisie obraz poświaty księżycowej na spokojnej wodzie.
    To obraz-wiersz, kontemplacja, niemal modlitwa.

    A młody Wierzyński widzi uśmiechy, śle uśmiechy i budzi uśmiechy.
    Śliczne, symboliczne zdjęcie!

    Ciasta są już tylko wspomnieniem.

  46. Po śląsku galer ( jak galer się czynsie). Też mi nie wolno. A sękacz to chyba taki prosto z drzewa razem z różowymi pączkami, hehe.
    Prześlę, jak tylko ogarnę ferajnę, bo niedawno wrócilim z parku. Pięknie. Kojąco.

  47. Jezioro to li czy rosół?
    Też bym podesłała to i owo, bo mam bajkowe drzewo, tym razem kwieciem obsypane.
    I proszę przestańcie już proszę z tymi mazurkami bo mam ochotę zjeść laptopa z interfejsem :(

  48. Tak, tak, na Allegro.

    Jezioro lśniące?? Raczej zarośnięte! Ewentualnie można uznać, że poranna mgła się tak nad nim nisko snuje;).
    A mazurek h. ma polewę Neli.

  49. Na Allegro, tak?

    Sowo, dzięki za zdjęcia – jezioro łabędzie bajeczne! A jakie lśniące ma wody!

  50. A to ci Fluid!
    Właśnie robię korektę „Sprężyny”, do nowej kolekcji!
    Z przyjemnością podpowiadam: strona 141.

  51. Szukając w Sprężynie fragmentu „Proroka” Khalila Gibrana, natrafiłem na Sonet dla Polonisty.

  52. Ako, ja też bardzo lubię „Kochany wrogu”, chociaż polskie tłumaczenie jest fatalne i z błędem rzeczowym : „wypróbowałam na nim (dziecku) sposób Montessoriego”… Tylko że Maria Montessori była oczywiście kobietą. Natomiast tłumaczenie węgierskie (ha, ha rozumiem że raczej nikogo do niego nie zachęcę…) jest rewelacyjne i tak zabawne, że śmiałam się w głos czytając, i nie mogłam wytłumaczyć rodzinie co mnie tak bawi. Z radością donoszę, że jutro nocnym pociągiem jadę do Budapesztu na przedłużony weekend, będę pokazywać swoje ulubione miasto dorosłemu już synowi, który nie miał jeszcze okazji go widzieć. A wiozę tam ulubione przez moich przyjaciół Michałki i torciki wedlowskie.

  53. W lesie przepięknie pachnie wiosną. Sprawdziliśmy to właśnie będąc na wycieczce rowerowej :)

  54. Wychodzimy właśnie z portu w Arabii Saudyjskiej – Pilot dał mi w prezencie woreczek pełen świeżutkich liści mięty, aż w nosie kręci od ich zapachu. Będzie dobra herbatka. Miło.

  55. Mimi M., ja też tak sądzę:) A oto, co na temat miodu wiśniowego pisze pan Piotr Okniański – właściciel Pasieki Kujawskie Miody: Bardzo rzadko spotykany miód nektarowy. Wspaniały, lekki aromat w smaku nienarzucającym się , niezbyt słodki. Jasny, słomkowo – kremowy kolor (jaśniejący wraz z krystalizacją). Delikatny, owocowy smak, wyczuwalne cytrusy, dalej tajemniczy i nęcący zapach wiśni, niby niewyczuwalny, ale w drugim dnie gładki, aksamitny, niesiony letnim wiatrem z odległych sadów wiśniowych, z pięknych Kujaw.
    Toż to poezja! A można ją znaleźć na stronie Miody Polskie w zakładce Pasieka Kujawskie Miody.

  56. A u nas pada i pada. I dobrze, susza nam niepotrzebna, a świat będzie odświeżony i jeszcze bardziej zielony. Wyjęłam poezje zebrane Wierzyńskiego, potrzebuję odtrutki na taką jedną rzecz, którą przeczytałam wczoraj w nocy.
    Dzień dobry!

  57. Anette, mnie też wzrusza porównanie pąków kwiatów do „dziecinnych piąsteczek” :* Wierzynskiego chyba tez musialy inspirowac maluchy, bo napisał piękny tryptyk zatytułowany właśnie:” Dzieci”.

    Piętaszku, ten miód z kwiatów wiśni musi chyba zawierać w sobie całą kwintesencję wiosny! Nigdy takiego nie próbowałam, ale musi być wyśmienity.

  58. Kochani, jeśli jeszcze nie czytaliście, to polecam Wam przeuroczą książkę Jean Webster „Kochany wrogu”. Na mnie zrobiła ogromne wrażenie. Jest to kontynuacja „Tajemniczego opiekuna”, ale według mnie o wiele lepsza. Świetnie też czyta się w oryginale na Project Gutenberg. Tytuł oryginalny brzmi ” Dear Enemy”.
    Duża dawka pozytywnej energii gwarantowana!

  59. Mnie też utkwiły te dwa ostatnie wersy. Naprawdę, tak się można niesamowicie poczuć!
    Oczu otwartych na to piękno nam wszystkim potrzeba, zachwycajmy się z wdzięcznością, że widzieć możemy.
    Dobrego dnia : )

  60. Różowo kwitnąca gałązka brzoskwini z pracowitą pszczółką jeszcze bardziej zachęciła mnie do paryskich poszukiwań. Chyba udało mi się ustalić jakie drzewa kwitną w kwietniu na różowo pod Notre Dame – to wiśnie. Można zatem przypuszczać, że interesujące mnie pszczółki specjalizują się właśnie w miodzie wiśniowym, który jak podają znawcy jest dość rzadkim miodem o delikatnym , przywodzącym na myśl ciepły wiosenny dzień, smaku. Przy okazji dowiedziałam się , że u nas na Kujawach można go dość łatwo zdobyć.
    A wracając do Paryża, to pszczelarze działają tam bardzo prężnie w dziedzinie ochrony i rozwoju pszczół już od drugiej połowy XIX wieku. Zaś najlepsze paryskie miody, to akacjowy, kasztanowy i wielokwiatowy. Święto miodu wypada tam w pierwszym tygodniu października. Mniam.

  61. Wiersz Wierzyńskiego wspaniały, wzruszają mnie te pąki jako dziecinne piąsteczki. Tylko prawdziwy poeta mógł odnaleźć to podobieństwo.

  62. Pamięć mam rzeczywiście chyba niezłą, choć wszystkiego nie pamiętam (nikt nie pamięta).
    Przypomniało mi się jednakże, że tamtej wiosny, gdy pojawił się tekst Wierzyńskiego, wrzuciła Pani wiersz Charlotte Mew „I so liked Spring…” i zarazem rzuciła wyzwanie w sprawie przekładu. Nikt się nie podjął, ale proszę mi wierzyć – tkwiło to we mnie przez ten cały czas i teraz od godziny zmagam się z tłumaczeniem, bo lubię wyzwania (a mam trochę zaległego urlopu). Niezła to łamigłówka i gimnastyka dla umysłu – bo materia stawia opór. Druga strofa już jest – choć niedoskonała, nad pierwszą muszę się namyśleć jeszcze.
    A może ktoś się także pogłowi? ;) Wiersz jest łatwy do znalezienia w sieci.

    Jaki udany fluid między ateną i Mimi:))

  63. Tak jest, Madziu o niezawodnej pamięci!

    To jeden z najwcześniejszych wierszy, opublikowanych przez Wierzyńskiego. Był wtedy młody i pełen radosnej ufności.

  64. „I wszystko jest tak dziwnie dobre i odświętne”
    Rysku, piekne zdjecie, kolory ma takie,ze chce sie byc dobrym. Blekit nieba w tle i ta pszczolka :).

  65. „I wszystko jest tak dziwnie dobre i odswietne/ Jak gdyby zamiast pąków myśmy kwitli sami”… jak pięknie i trafnie ujął poeta ten niezwykły stan, jaki potrafi wywołać w nas chyba tylko wiosna. I to niezależnie od wieku:-)

  66. Zdaje się, że ten wiersz już kiedyś się pojawił – na starszej wersji strony – i że wtedy Kris przetłumaczyła go na język włoski. Nic nie rozumiałam! – nie znam włoskiego – ale tak ładnie i melodyjnie to brzmiało, że wrażenie pozostało do dziś. :)

  67. I pszczółka jest, opiewana niedawno w paschalnym hymnie – wszystko jak trzeba. Dziadek pszczelarz by się cieszył. Podobno w dużych miastach zakłada się ule na dachach, ponieważ kwiaty na klombach i balkonach nie mają tyle chemii, co na polach, więc nie są tak groźne dla pszczół. Myślałam, że stąd ten pomysł z. Notre D., ale to jednak stary zwyczaj.
    Ten wybuch zieleni i kwiatów jest iście wielkanocny!

Dodaj komentarz