Taki dzień jak dziś

Wiosna_ ruszczyc

                                                                               Wiosna, mal. Ferdynand Ruszczyc (1870-1936)

 

Leopold Staff

MARCOWE SŁOŃCE

 

Marcowe słońce ozłaca

Daleką, szczerą równinę,

Na której, jak okiem sięgnąć.

Drzewko widnieje jedyne.

 

Jeszcze się nic nie zieleni,

Nago i pusto, jak w stepie.

Tylko wiatr tańczy i hula,

I drzewkiem targa i siepie.

 

A drzewko chwieje gałęźmi

W wesołej z wiatrem przekorze,

Że choć mu liść zwiał w jesieni,

Cienia zwiać z ziemi nie może.

 

*

 

Leopold Staff

PRZEDWIOŚNIE

 

Przemija szarość wielkopostna,

Budzi się ziemia letargiczna.

Połowa marca. Idzie wiosna,

Nie tylko już astronomiczna.

 

Po gorzkich żalach wnet się ocknie

Świat długo chmur okryty kwefem.

Lśnią szyby czyste wielkanocnie

I w słońcu pachnie już Józefem.

 

Józefem, lilią i bocianem,

Który coroczną wróci drogą

I na swem kole odzyskanem

Stanie chorągwią laskonogą.

 

154 przemyślenia nt. „Taki dzień jak dziś

  1. „The Killing’ (jeśli ktoś lubi takie klimaty), to książka, która powstała na podstawie serialu a bardziej mi się podoba niż sam serial. Przedziwna sprawa, co?! Z kolei „Hrabia Monte Christo” tu żaden film się do książki nie umywa…
    Dodam małą historyjkę a propos nauczycieli; „Colas Breugnion” był polecony przez nauczycielkę francuskiego, straszną kosę. Opowiadała mi kiedyś, że jak świat się wali, bierze Colasa (w oryginale), kładzie się do wanny z gorącą wodą, plus świeczki, pachnące sole i czyta. Śmieje się na zapas bo przecież zna treść na pamięć.
    I właśnie taka terapia pomaga:) Wiem bo spróbowałam na sobie.

  2. Rozmarynie, odpowiadam w zastępstwie Mimi M. – tak, dawna synagoga w Dąbrowie Tarnowskiej stoi, nawet niedawno została odnowiona.

  3. Izabelo M (wiad.pryw.)- sęk w tym, że trzy to strasznie mało. Zawsze mam problem z odpowiedzią na powtarzające się pytanie o ukochane książki.
    Kocham wszystkie!(wszystkie dobre, rzecz jasna). I są ich setki, tysiące. Wszystkie mi towarzyszą w różnym stopniu i w różny sposób. Dokonywanie jakichś wyborów wydaje mi się krzywdzące dla tych niewybranych.
    Nie, to pytanie nie do mnie, zdecydowanie.

  4. Karino, ja mam jeszcze świeże wspomnienia, ale chyba też mogą być.

    Nasza Pani Polonistka, a jednocześnie moja była wychowawczyni jest wspaniałą obserwatorką i powiedziała mi o mnie więcej niż sama wiem. I zawsze można do niej przyjść, odwiedzić, poopowiadać o szkole, wyżalić się i otrzymać konstruktywną radę. Jest absolutnie wspaniała, ale była straszną kosą. Zawsze dopisywała mi przecinki, choć i tak dawałam ich sporo, i kiedyś na ponad dwustronicowej pracy dopisała mi tylko jeden, a pod spodem widniał komentarz: „Bardzo sprawnie rozwinęłaś temat. Ćwicz interpunkcję.”

    Z kolei pani od biologii była jeszcze większą kosą, a mówiła do nas per Skrzaciki lub Słoneczka, co bardzo śmiesznie kontrastowało z jej sposobem nauczania. Pamiętam jak wkuwałam optymalne pH do pracy poszczególnych enzymów trawiennych (te wszystkie amylazy i lizozymy). To było w gimnazjum, lecz nie była to klasa biologiczna. Pani miała swój program i nie przejmowała się podstawą programową.
    Moje ulubione słowo używane przez nią w nadmiarze, gdy omawialiśmy grzyby to „drożdżyczki”.

    Natomiast nasz obecny pan od matematyki na lekcję o funkcjach przyszedł w koszulce z hiperbolą i napisem: „you shall not pass”. Jak tu nie lubić człowieka.

  5. Karino całe mnóstwo dobrych wspomnień! :) i dotyczą one moich własnych doświadczeń jak również kontaktów z nauczycielami mojego syna. Moi rodzice są emerytowanymi nauczycielami i do tej pory uczniowie im się kłaniają na ulicy (często nawet rodzice ich nie pamiętają). Tak, zwykła ludzka życzliwość – ona wraca.

  6. Mimi M., czy w Dąbrowie Tarnowskiej nadal stoi zagadkowy dla mnie stary budynek, mijany w drodze z centralnej Polski w Bieszczady? Miałam okazję mijać go kilkakrotnie wiele lat temu i bardzo mnie zaintrygował. Dawna synagoga czy coś innego, usytuowany w centralnym punkcie miasta. Coś o tym wiesz?

  7. Ja mam. Całkiem liczne, zważywszy sytuację (generalna niechęć do szkoły jako takiej). A wszystkie z tych miłych wspomnień – wszystkie bez wyjątku!- dotyczą ludzkiej dobroci, którą mnie obdarzono.
    Wniosek: ona jest najważniejsza.

  8. Dobry wieczór Miłośnicy Książek Wszelakich :)
    Czy macie jakieś miłe wspomnienia o swoich nauczycielach? Potrzebuję dobrego słowa…

  9. O! Książka pana Falkowskiego jak zwykle wspaniała! I zaskakująca: on tyle widzi.

  10. Przepraszam Wójcie. Dziś koło 10 nadrabiałam zaległości na stronie DUA i natrafiłam na wiadomość Sowy P. Mam nadzieję, że przeczucia Sowy się sprawdzą i wszyscy będziemy mogli się cieszyć nowymi wydaniami. Sowy naprawdę wiedzą wszystko, a na pewno Sowa P ! Ja mogę polecić dla miłośników poezji Norwida – Stanisława Falkowskiego Gladiator Prawdy Norwid – poeta naszych czasów. A dla dzieci – Kto z was chciałby rozweselić pechowego nosorożca? Leszka Kołakowskiego.

  11. Dobra nowina. Już dopisuję do listy.
    Wójciku, nie martw się, jest wiosna, a z wiosną ludzie robią porządki w domu, na pewno jeszcze pokaże się niejeden komplet. Poza tym sowi nos mi mówi, że Wierzyńskiego prędzej czy później wznowić muszą.
    Magdaleno, nie ma za co, naprawdę. Nie zliczę, ile ja Wam zawdzięczam.

  12. A nie wiem, czy pamiętasz, Nutrio, wpis pt. „Savannah” z 19 sierpnia 2017, ze zdjęciami Ateny?
    Jeśli nie, to zajrzyj koniecznie. O Flannery O’Connor pisała tam pani Małgosia: „Sama była przecie człowiekiem dobrym. Odważnym, dzielnym, mądrym i niezwykłym”.
    A tymczasem nie znam jej wszystkich opowiadań, dlatego tak się ucieszyłam na tę książkę.

  13. Ach, to dlatego mnie się już nie udało, Magdaleno! Ale gratuluję zdobyczy. A sama będę polowała nadal.
    Pozdrawiam wszystkich ze słonecznego Lublina, jest pięknie i wiosennie.

  14. Dodam jeszcze tylko króciutko, że M. to nie tylko koneser śmiesznych nazw klubów, ale prawdziwy kibic sportowy, kiedyś intensywnie uprawiający sport ,w tym piłkę nożną oraz pływanie. Z meczów, na których był, miło wspomina m.in. te z udziałem Viktorii Gnojno, Mustanga Ostaszewo, Mikrusa Szadłowice, Amatora Bydgoszcz, Łokietka Wierzchucin Królewski, Gromu Więcbork, Orła Przyłęki, Hermesa Radłowo, CukrownikaTuczno, Fregaty Polanowice, Burzy Nowa Wieś Wielka i Lidera Włocławek.

  15. Pekam ze smiechu, czytajac te nazwy! One az zachecaja do tworzenia limerykow, brawa dla Nutrii!

  16. Dzień dobry.
    A to też się podzielę dobrą wiadomością czytelniczą – w kwietniu ma się ukazać całkiem nowiutkie wydanie wszystkich opowiadań Flannery O’Connor (nawet takich niepublikowanych dotąd w Polsce). Tom nosi tytuł „Ocalisz życie, może swoje własne”, tłumaczyli Maria Skibniewska , Michał Kłobukowski.

  17. Ja też się bardzo ucieszyłam. I jestem bardzo wdzięczna Drogiej Autorce za Wszystko!

  18. Pani Małgosiu, chciałam bardzo podziękować Sowie P. za informacje o tomikach wierszy Wierzyńskiego, udało się zakupić.

  19. To znaczy, że jesteś bardzo muzykalna, Nutrio.

    Blanko, śmieję się do rozpuku! Co za wesoły poranek dzięki Tobie. KS Orzeł Wieprz!

  20. A, dziękuję, Pani Malgosiu. Prawdę mówiąc, nie do końca pamiętam, co to takiego to metrum (dawno nie czytałam ,,Brulionu” – ale ma to chyba związek z sylabami, prawda?). To tylko taki na chybcika ułożony limeryk, zwyczajnie wszystko sobie poukładałam w głowie tak, żeby rytmicznie dobrze brzmiało.

  21. Inter Gnojnica,Opatrunki Toruń
    Foto – Higiena Gać,Tutti Frutti Rozpędziny czy Żyrzyniak Żyrzyn
    to są autentyczne nazwy klubów w naszym kraju, ryczalam ze śmiechu, gdy je kiedyś odkrylam w internecie.
    Jest jeszcze Gnojownik Kurzeszyn, Phytofarm Klęka, Wolf Całowanie, Orzeł Wieprz,Unifreeze Miesiączkowo..cała lista

  22. Piętaszek M. padł, ale z samego rana wszystko mu przekażę, a to jeszcze nie wszystko z tego co wiem. Ulubiona Autorko i Nutrio – dziękujemy! Świetny limeryk:). Dobranoc.

  23. Nutrio, wyrazy uznania!
    Twój limeryk ma przepisowe metrum, a ponadto poprawne rymy.

    Niejedna dorosła osoba nie potrafi napisać limeryku zgodnego z zasadami. Nigdy nie mogłam zrozumieć – dlaczego? Przecież to proste.

    Wyrazy uznania także dla Piętaszka Męskiego za zebranie soczystych okazów z natury. Bardzo sprawne oko ma Piętaszek M. i poczucie humoru również.

  24. Piętaszku!!!!! No, nie!!! Co za cuda!!!!!
    Proszę zaraz Pietaszka męskiego odemnie serdecznie wyściskać i wycałować (natychmiast!). Za tak globalne odkrycia należy mu się co najmniej Nobel. Albo też – jeśli woli — tarta Sowy lub ciasteczka Łusianki Pałysianki.

  25. Raz pan Tomasz (meldunek: Koszary)
    Chciał swe ziemie sprzedawać na ary.
    Lecz ambicje miał większe,
    A pomysły nie cieńsze,
    Więc już wiedział – zbuduje koszary!

  26. Całkiem blisko, Anette! Obecnie mieszkam w Tarnowie, ale pochodze z okolic Dąbrowy Tarnowskiej :-)

  27. Piętaszek męski wrócił właśnie z podróży i postanowił włączyć się do zabawy. Oto Jego nowe odkrycia:

    Inter Gnojnica
    Opatrunki Toruń
    Foto – Higiena Gać
    Tutti Frutti Rozpędziny

    Proponuje On również rozegranie meczu istniejących drużyn Iskra Samoklęski Duże z Iskrą Stolec.

  28. Mimi M. – wspomniana Skrzynka leży w Gminie Szczucin, a ja mieszkam w Gminie Żabno, w powiecie tarnowskim. Ty również z tych okolic?!

  29. Anette, Skrzynka? Czyzbysmy pochodziły z tych samych stron? :-) czytam Twój wcześniejszy wpis o okolicach Tarnowa i chyba oto nasze drogi jakoś się krzyżują…

    A w Miejscu Piastowym uczył się mój kolega, w liceum księży Michalitow. Jadąc w Bieszczady, mija się to liceum ;)

  30. W moich okolicach jest miejscowość Skrzynka. – Gdzie Pani mieszka? W Skrzynce.
    A sama bardzo lubię nazwę Miejsce Piastowe (trasa w kierunku Bieszczad moich ukochanych).

  31. Przedszkole Niepubliczne Niedźwiadek w Kosmatym Borku

    Przedszkole Dzielne Smyki filia w Koszarach

  32. Czy to Koza Wielka
    czy Krowica Sama
    wokół Wielkiej Choiny
    tańcowała z rana?

    Niedaleko za to
    Borek był kosmaty,
    w którym Kostomłoty
    biegały Kudłate.

    Lecz wyjęła Koza
    Gotówkę swą całą
    i „Ku Kępce” poszły
    z Kuchnią doskonałą.

  33. Polski Klub Kynologiczny oddział Kudłata zaprasza na wystawę pekińczyków. :D
    Milesale dzięki za rady, samo na szczęście przechodzi. No i gratuluję kondycji!

  34. KS Do Boju Kostomłoty.

    A skoro mowa o różach czy ktoś posiada Amadeusa? Czy rzeczywiście tak ładnie się prezentuje i dobrze hoduje?

  35. Blanko, no to masz jeszcze trochę wdzięcznych nazw miejscowości polskich – końcówka tych na „K”:

    Kosmaty Borek
    Kostomłoty
    Kostry- Podsędkowięta
    Koszary – (Gdzie pani mieszka? – W Koszarach.)
    Koza Wielka
    Koza Gotówka
    Krągła Choina
    Krempachy
    Krowica Pusta
    Krowica Sama
    Ku Gnojnicy
    Ku Grabom
    Ku Kępce
    Kuchnia
    Kudłata

  36. Znam takich, co niechciane książki wrzucają za regał.

    Blanko, cieszę się, że pekanowa tarta Ci smakuje. Jest niemal tak słodka jak szarlotka na rozchwiawkę.

    Jeden Wierzyński już poszedł.

  37. Sowo „A domowy regał jest jak okno do ludzkiej duszy…” z malymi wyjatkami, czasem sa tam ksiazki, ktore znalazly sie dziwnym trafem na regale iz dusza wlasciciela nie maja nic wspolnego. Wiem mozna sie pozbyc.
    Mamo Isi ja tez nie umiem zalozyc holu (pewnie bym cos wykombinowala),a grzyby daje do sprawdzenia :).
    Dzisiaj rano (bardzo) jechalam prowadzona ta sama linka co BBabette, a z drugiej strony juz zaczynalo switac. Pieknie.

  38. Absolutnie TAK!
    Świat jest cudownie piękny. Nawet jeśli nie umiemy patrzeć.

    Milesale, 10 km z takim obciążeniem!- o, zuchu jeden!

  39. Blanko, co za świetna decyzja różana! Ta odmiana jest znakomita, łatwa w uprawie, nie choruje, a jak ślicznie pachnie!

  40. KokoszaNel – pieknie dziekuje, klaniam sie. I z wzajemnoscia jak najbardziej rowniez podwojna, bo wszelkie dobre zyczenia, gratulacje itp. nalezy, uwazam, przyjmowac z wdziecznoscia – a nam sie bardzo przydadza, nieprawdaz?!;)
    Smaruj stopy, plecy i klatke piersiowa olbas oil, amolem a najlepiej ziolami szwedzkimi.
    Wiosna to cudowny czas… Rozne wirusy tez ja bardzo lubia ..
    Droga Pani Malgosiu ja wczoraj przeszlam 10km. Po Glasgow, gdzie przebywalam w zwiazku z pracowa konferencja.
    To ciekawe miasto, raz na jakis czas mozna sobie zaaplikowac:)
    Osladzajac wizyte takimi perelkami jak muzeum Kelvingrove.
    Juz sie nie moge doczekac pokazywania tego wszystkiego dziewczynkom.
    Po raz kolejny stwierdzam, ze swiat jest piekny. Trzeba tylko umiec patrzec.

  41. Wpadam na sekundkę przywitać się z UA i całym ludem, czytam Was regularnie, zaśmiewam się z nazw miasteczek i wiosek…tak Was lubię!
    Gratuluję kochanej Autorce statuetki, bliźniaczkom sukcesów, trzymam kciuki za szczęśliwe rozwiazanie dla KokoszaNel i Milesale.

    Ostatnio kupilam róże Arthur Bell, posadzę je wkrótce pod oknem i będę myśleć o Borejkach i o Was, tak samo ilekroć podziwiam księżyc.
    Sowo, wypróbowałam tartę Złoto jesieni, jest genialna! Dzięki za przepis.
    Pozdrawiam wszystkich!

  42. BBabette, a jakże, codziennie na niego patrzę.
    Jaka ładna ta Twoja srebrna linka…

  43. Kochana Maryś, bardzo dziękuję za wzruszającą wiadomość prywatną i za całe to dobro: dobre intencje, dobry czyn, dobre słowa.
    Teraz ja jestem wdzięczna – Tobie.
    I ściskam Cię serdecznie!

  44. Kochani,
    czy patrzyliście dzisiaj, już nocą, na niebo?
    Księżyc jest taki wielki, magnetyczny i świeci mocniej niż kiedykolwiek.
    Z trudem oderwałam wzrok. Zmusza po patrzenia nawet w czasie jazdy samochodem! Jeszcze nie śpię, a czuję się prowadzona na srebrnej lince.
    Dojechałam do domu w mojej spokojnej wsi i nadal się gapię i dziwuję…

  45. I proszę, marzenie poety się spełniło – jego „księgi trafiły pod strzechy”. Nie tylko pod te polskie.

  46. A to dopiero! Azalię!
    Mój rododendron ma dopiero nieśmiałe pączki. Zmarniał mi coś przez zimę.

    Sowo, no kudy systemowi komputerowemu do Bacha, szczerze mówiąc. Ubogo wypada, choć na mistrzu żeruje.

  47. Taką piękną melodię skomponowałam, a harmonizacja, że uszy bolą. Bach to się chyba w grobie przewraca;)

    Wiecie, co dziś widziałam na spacerze, w sąsiedzkim ogródku? Azalię w pełnym rozkwicie!!

  48. Hej, a zobaczcie tylko, co na dzisiaj przygotował dla nas Google! Można samemu skomponować kawałek melodii (a system to po bachowsku zharmonizuje). Pyszna zabawa!

  49. Dzien dobry! Dzis jest podobno Swiatowy Dzien Poezji.

    „Lituania, patria mia! Sei come la salute:
    vi può apprezzare solo chi un giorno vi ha perdute.
    Oggi la tua bellezza in tutto il suo incanto
    Mi appare e la descrivo perché di te ho rimpianto.”

    Kto rozpoznaje? :)

    (Przeklad: Silvano De Fanti)

  50. Mnie też, Mimi!
    Malutkiej gratuluję solidnego spaceru. Zuch!

    Sowo, zadziwiające, Twoja wiadomość prywatna oddaje moje niegdysiejsze marzenia. Musiałam się na wywiadówkach gryźć w język, by ich nie ujawnić.

    Agnieszko, wpisałaś się kilka razy, zaniepokojona, pardon – ślęczałam nad korektą „Noelki” do tej nowej kolekcji, nie zaglądałam tu.
    Praca magisterska o nas? O rety! Ciekawe. Proszę bardzo, pytaj – zostaw swój adres, odezwę się.

  51. U nas też ta piękna niedziela minela pod znakiem dlugich spacerow. Moja niespełna dwuletnia córeczka zaliczyła z mama aż dwa, do parku i z powrotem. Wszystko na własnych nóżkach! Zatem te mniej więcej 3 km łącznie to też niezły wyczyn w wydaniu małej spacerowiczki :-)

    Nigdy nie czytałam „Harry’ego Pottera” w oryginale, a znając naprawdę świetne polskie tłumaczenie, spodziewalabym się raczej równie dobrego oryginału… A tu masz, ogólne zniechęcenie;-) za to seria o Ani z Zielonego Wzgórza w oryginale baaardzo mi się podobała.

  52. Ach, pardonik, nie robaczywy, a robaczy. Bądź klonowy. Nazwa wymyślili rdzenni Amerykanie; jest to bowiem ostatnia zimowa pełnia. Zauważono, że po niej klimat zaczyna się ocieplać, robaki wychodzić na powierzchnię, a klony produkować sok. Poza tym pełnia ma dziś być (rzekomo) świetnie widoczna.
    Ciekawe, u nas widać niewiele. Ale może się to zmieni do tej 2:43.

  53. Sowo, pomysł prześliczny! I temat, i nagrody :) Księżyc, ten tajemny bohater Jeżycjady, godny byłby takiego uhonorowania.
    i może rzeczywiście ktoś wykorzystałby Twój pomysł? Wart tego! Będę o nim pamiętać :)

    A „tajemnica bibliotekarska” jak najbardziej obowiązuje, można zajrzeć do historii wypożyczeń li i jedynie własnej. Lektury – intymna rzecz! Swoją drogą, taka historia to rzecz bardzo praktyczna, zwłaszcza dla studentów uzupełniających w swych pracach lekceważone wcześniej bibliografie.

  54. Szanowna Pani,
    piszę pracę magisterską poświęconą temu blogowi (z czego się bardzo cieszę). Czy zechciałaby Pani odpowiedzieć mi na kilka pytań? (mogę zostawić maila?) Z góry dziękuję
    Czytelniczka

  55. O, właśnie, Lunofile, słyszeliście? dziś pełnia robaczywego księżyca, punkt kulminacyjny jakoś po drugiej.

  56. Ciekawe, Kris, i to bardzo!
    Fascynujące są te wędrówki słów, które przecież odbywały się w czasach podróży konnych i żaglowych!

  57. Piękny wiosenny Wpis! Z bukolicznego obrazu Ruszczyca bije dobra energia…
    Lubię Staffa. We Włoszech dzień św. Józefa to także Dzień Ojca.

    Zaciekawiona bukoliadą i bukami, poczytałam sobie o pochodzeniu slowa „buk”. Nie wiedziałam, ze „buk” i angielskie slowo „book” maja to samo źrodło (pochodzą od anglosaskiego słowa „boc” oraz starogermańskiego „Buche”)… W Skandynawii pierwsze manuskrypty spisywano na cienkich bukowych tabliczkach, oprawionych w bukowe okładki. Ciekawe!

  58. Intrygująca ta lista książek. Ciekawe byłoby zobaczyć co czytają Polacy na przestrzeni np. ostatnich stu lat.

  59. O, wypożyczane książki wiele mówią o aktualnym stanie ducha człowieka. A domowy regał jest jak okno do ludzkiej duszy… Tajemnicy bibliotekarskiej zapewne nie ma, ale powinna być :).

    A propos bibliotek i pogody: Bożenko, czy organizowałaś już konkurs czytelniczy pod tytułem „Najpiękniejsze opisy Księżyca w Jeżycjadzie”? Nagrodą mógłby być tomik księżycowej poezji lub księżycowy kamień. :)

  60. Wychodzi mi, że przeczytałam 77 książek z tej listy. (To znaczy, że muszę jeszcze trochę poczytać).
    O ile nic nie pokręciłam – przez chwilę zastanowiło mnie co to za „Black Beauty” Anne Sewell, po czym uprzytomniłam sobie, że „Czarnego księcia” czytałam lata temu.
    Nie spodobało mi się, że „Kod Leonarda da Vinci” wyprzedził dwie powieści Jane Austen. („Kod…” akurat czytałam, ale uważam, że wcale bym nie musiała).
    Harry Potter na miejscu 45 i 66, a „Ania z Zielonego Wzgórza” na miejscu 57.
    I tak dalej.
    Lista jest jednak ciekawa i cieszę się, że nam Pani o niej powiedziała, Pani Małgosiu! :)

  61. O, jest i taka?
    Ale właściwie nie ujawniono tu danych osobistych, więc nic złego się nie stało.

  62. Swoją drogą, gdzie się człowiek nie obróci, zaraz do jakichś statystyk wpada. A myślałam, że historia wypożyczeń jest objęta tajemnicą bibliotekarską. ;)

  63. Mamo Isi, z ręką na sercu, ja czytam lub czytałam (nieprzymuszana). ;)
    Ale chyba masz rację w sprawie lektur obowiązkowych.
    Idę zobaczyć tę listę w całości (przy wolnej środzie).
    Czy u wszystkich jest taka najprawdziwsza wiosna dzisiaj? :)

  64. Wzięto pod uwagę tylko książki w języku angielskim.
    Mogliby napisać, jak doszli do tych wniosków, a nade wszystko, jaką liczbę czytelników oznacza miejsce pierwsze i dalsze. Bo z ręką na sercu, kto dzisiaj czyta Dickensa, Steinbecka, „Moby Dicka”, czy „Don Kiszota”? Podejrzewam, że są to dane z bibliotek szkolnych, a pozycje jw. są po prostu lekturami obowiązkowymi.
    Od czasów szkolnych nie tknęłam Żeromskiego i żadna siła na ziemi mnie do tego nie zmusi.

  65. Myślisz, że tylko anglojęzycznej? Ja nie sądzę. Pierwsza pozycja dla Cervantesa oznacza, że Hiszpania, Portugalia i Ameryka Południowa na pewno zostały wzięta pod uwagę..

  66. „Otóż użyto specjalnego programu komputerowego, by znaleźć w zasobach bibliotek całego świata 500 najczęściej wypożyczanych dzieł literatury pięknej.”
    Nie całego świata, tylko jego anglojęzycznej części.
    Oni naprawdę mają o sobie wyobrażenie.

  67. Na 218-ej pozycji – Wilkie Collins, The Woman in White, na 255-ej Quo Vadis, Henryk Sienkiewicz, na 232-ej Anne of Avonlea, , na 279-ej „And Then There Where None, Agaty Christie, na 322-ej The Forsyte Saga.
    Ciekawe, że Verne, Dickens, czy Steinbeck wciąż mają takie wzięcie.

  68. Rękawice są szwedzkie, Husqvarny. Ostrzeżenie występuje w 14 językach. Czuję się zagrożona.

  69. Ja tymczasem poważnie zarwałam noc, otrzymawszy w wieczornej poczcie linka od córeczki E. Do trzeciej nurzałam się w ulubionych tytułach!
    Link był do strony OCLC.org/en, a zwie się to The Library 100 – The top of 100 novels of all time found in libraries around the world.

    Otóż użyto specjalnego programu komputerowego, by znaleźć w zasobach bibliotek całego świata 500 najczęściej wypożyczanych dzieł literatury pięknej. I pierwsza setka składa się z tytułów zaskakujących! Co jeszcze bardziej zaskakujące, z tej pierwszej setki nie czytałam tylko czterech książek, a to dlatego, że nie były tłumaczone na polski. Widać więc, że polityka wydawnicza w zakresie przekładów była w Polsce zawsze znakomita.
    Tu podaję pierwszą dziesiątkę, resztę sami zobaczcie: ale co za zaskoczenie! Na pierwszym miejscu wypożyczeń ze wszystkich bibliotek świata uplasował się…
    1. Don Quixote – by Miguel Cervantes- !!!
    Dalej:
    2. Alice’s Adventures in Wonderland – by Lewis Carroll
    3. The Adventures of Huckleberry Finn – by Mark Twain
    4. The Adventures of Tom Sawyer – by Mark Twain
    5. Tresure Island – by Robert Louis stevenson
    6. Pride and Prejudice – by Jane Austen
    7. Wuthering Heights – by Emily Brontë
    8. Jane Eyre – by Charlotte Brontë
    9. Moby Dick – by Herman Melville
    10. The Scarlett Letter – by Nathaniel Hawthorne

    Lista obejmuje wszystkie gatunki powieściowe, a więc także literaturę dziecięcą i młodzieżową – i to ona jest silnie reprezentowana w tej pierwszej dziesiątce!
    Emilka policzyła książki z pierwszej setki: 42 brytyjskie, 29 amerykańskich, 11 francuskich, 5 rosyjskich, reszta po 1 lub 2 tytuły (niemieckie, włoskie, czeskie, hiszpańskie…). Jeśli dobrze pamiętam, z Polaków jest tylko Joseph Conrad.
    A Harry Potter na dalekim miejscu! Triumfuje Mark Twain i Alicja w krainie czarów! „Małe kobietki” Luizy Alcott – w pierwszej dwudziestce.
    A więc dzieci na świecie czytają, i młodzież czyta. Wspaniale!

  70. Dobrze to przemyśl, Mamo Isi, ostrzeżenie jest poważne!
    A z jakiego to języka tłumaczono? Czy rękawiczki są może chińskie?

  71. Uroki tłumaczeń z języka obcego są nieskończone. Właśnie odczytałam instrukcję obsługi rękawic ogrodowych:
    „Uwaga! Rękawic ochronnych używać wyłącznie przy minimalnym zagrożeniu!”
    Zamierzałam je włożyć, ale czy aby pielenie jest czynnością stwarzającą wyłącznie minimalne zagrożenia?

  72. Podświadomość, ot co! Bukoliada będzie to wyidealizowana powieść o życiu na wsi, wśród buków, bukietów róż, bukszpanów i bukszprytów. Oraz buk (tych z Muminków).
    Uwaga: bukszpryty mogą stawiać pewien opór.

  73. Ależ nie o buki tu chodzi, Muzyko.:)

    Ryśku, co za dobre wiadomości! A będą zdjęcia?
    U mnie kwitną cebulice, dużo ich, wszędzie niebiesko. Fiołki dopiero rozprostowują listki. Tulipany też, ale ich kwiatów nie widać.
    Przymrozki podobno będą, więc jeszcze nie przycinam róż, ale i one bardzo się ożywiły.

  74. Dobry wieczór!

    Choć to jeszcze zima, już zakwitły tulipany i jeden fiołek (tulipany oczywiście odmiany wczesnej).

  75. A mnie się jakoś wydaje,że Bukoliada powinna się zaczynać od „Wnuczki do orzechów”. Czyż pierwsza scena nie wśród buków się rozgrywa?;))

  76. Z greki.
    Bukolika to utwór poetycki, zwykle o charakterze lirycznym, przedstawiający w sposób wyidealizowany uroki życia wiejskiego; sielanka; idylla; pastorałka. Bukoliczny – czyli idylliczny, sielankowy. A wszystko od greckiego słowa boukólos, czyli: pasterz.

    Kolekcja rzeczywiście jest „bez szaleństw” (jako i ja…)- i w istocie mile odświeżona.
    Cena będzie zapewne niemała, ale słyszę, że oprócz przedsprzedaży i rezerwacji (zainteresowanie jest bardzo duże, ale nakład kolekcji bardzo mały, zaledwie 2 tys.) wydawnictwo rozważa też sprzedaż na raty. Osobiście uważam, że to dobry pomysł i że to się czytelniczkom należy.

  77. Bardzo ładne to nadchodzące wyjątkowe wydanie Jeżycjady! Podoba mi się, mimo że zwykle jestem sceptyczna wobec takich nowości – tu widać, że jest spójność z poprzednią koncepcją i niezbyt wiele szaleństw, choć jest świeżość. Ciekawa jestem ceny, mam nadzieję, że będę mogła sobie pozwolić na taką kolekcję – nie skompletowałam jeszcze całej Jeżycjady, a to byłaby świetna okazja. A skąd nazwa „Bukoliada” jeśli można zapytać?

  78. Kiedyś ptaszki były mniej rozkapryszone i mniejsze stawiały wymagania.

    Sowo, tak, Aros i Bonito znam dobrze. No i mnóstwo ciekawych książek kupiłam w miarę tanio na e-bay.

  79. Malarska ta szpacza budka niewątpliwie, ale chyba jako pomysł nietrafiona. Szpaczęta podczas burzy musiały dostawać choroby morskiej, jak ich domkiem kiwało na wszystkie strony. A poza tym nie ma ochrony przed słońcem i ptakami drapieżnymi.

  80. Dla książkoholika znajomość tanich księgarni to życiowa sprawa. Wszystko sprawdzam przed zakupem. Okazuje się, że można nawet taniej niż w arosie! Nie jakoś znacząco, ale zawsze coś (przy dużym zamówieniu rodzi się nawet szansa dołożenia jeszcze jednej, malutkiej pozycji).

  81. Pewnie pomyłka. Pracowałam tam już kilka lat po studiach, oczywiście (dyplom :1968).

    Nutko (wiad.pryw.) – dziękuję po stokroć!

  82. Pani Malgorzato, trafilam kiedys w sieci takie ladne czarno-biale zdjecie, ktore zrobiono Pani podczas zajec plastycznych z dziecmi w Palacu Kultury (obecnie CK Zamek). Podaja, ze to lata 62-63, ale czy to nie pomylka? Na zdjeciu – na moje oko – widzimy studentke:)

  83. Warsztaty malowania na szkle!
    No, no, Madziu!
    Też kiedyś – za młodu – prowadziłam zajęcia z tej techniki. Ale po polsku.
    Udanego dnia!

  84. Mamo Isi, mam takie samo wrażenie w sprawie Harry’ego Pottera. Przeczytałam raz jeden tom w oryginale (w celu doskonalenia języka) i na tym poprzestanę. Natomiast w przekładzie to się czytało całkiem, całkiem. Pamiętam, że jeszcze jako uczennica przed maturą podbierałam kolejne tomy siostrom – ówczesnym gimnazjalistkom. Prawdziwa wariacja była wtedy z tym Potterem, te nasze książki są kompletnie rozsypane z zaczytania. Siostrzyczki czytały nawet przy jedzeniu.

    Sowo, ja także dziękuję za polecenie księgarni enbook. Kwestia cen mnie zelektryzowała. Muszę to natychmiast sprawdzić.
    (No może nie natychmiast. Zamiast przygotować się solidnie do jutrzejszych warsztatów z malowania na szkle, które mam poprowadzić w języku, bądź co bądź, obcym, obejrzałam sobie film. Muszę się jeszcze zdążyć poprawić). Odchodzę z westchnieniem.

  85. Molu, ja też go bardzo lubię.
    Cała kresowa fantazja Ruszczyca, rozmach, świeżość i czystość, i jakaś melancholia jest w tym obrazie. I nadzieja.
    I zachwycający domek ptasi, który czyjaś dobra ręka ustawiła na wysokim drągu.
    Wszystko razem – wspaniale namalowane.

    Sowo, bardzo dziękuję. Także za namiar na tańszą księgarnię. Muszę się pilnować z tym kupowaniem.

    Aniu K. gratuluję, ho-ho, 6 tysięcy kroków! Spaceruj nadal, tak jest!

  86. MeryMeg, dziękujemy!
    Kokoszko, mój dziadek też ma na imię Józef. Wspaniały człowiek. Zdrowiej!!!

  87. Ojej! Wczoraj rzeczywiście pięknie było (szkoda tylko, że dziś już nie), wiaterek wiał (uwielbiam wiaterek w każdej postaci – jeśli tylko nie występuje podczas tak zwanej pluchy), słoneczko przygrzewało… Choć u nas Wiosna nie pędzi tak jak to szanowni Księgowi i UA opisują, naprawdę chce się żyć!

  88. Bardzo ładny wpis, jak wszystkie zresztą.

    Pochłodniało, ale wiosna idzie nieubłaganie. Powoli rozkwita i pigwowiec. Zagnieździła nam się w ogrodzie wrona-estetka, która podkrada nam co ładniejsze rośliny i tabliczki do ich opisywania. Jedno z dwóch: albo urządza sobie elegancki domek, albo kwiatowy ogródek.

    PS
    Jest jeszcze księgarnia Enbook, równie dobrze wyposażona, a sporo tańsza od Krainy Książek.

  89. A ja Pani Malgosiu tak poczulam wczoraj wiosnę że zainstalowalam aplikacje mierzaca kroki i dalej na spacer! I uwaga zrobilam 6 tys kroków Zuch. Na dobry poczatek. Powietrze pachnie wspaniale. Przedwiosniem. Ja kocham ten zapach. Pozdrawiem

  90. Oj, to uwaga na leki, KokoszaNel!
    Lepiej teraz tylko miód i cytrynę.
    Trzymam kciuki! Nieustająco!

  91. Cudne mruczanki Kubusia, Disney choć niezły może się schować.
    Dziękuję za dobre słowo, jest ciężko dowiedziałam się że mam cukrzycę i w dodatku złapałam perfidne przeziębienie.
    Millesale:gratulacje!gratulacje!-bo się podwójne należą :D

  92. Przy „Kubusiach” zgadzam się, że są lepsze od oryginału.
    Czasami dobry tłumacz tak poprawia dzieło, że staje się ono (w tłumaczeniu) całkiem, całkiem. Coś takiego wyszło Polkowskiemu z „Harrym Potterem”; w oryginale rzecz jest tak prymitywna i uboga w słownictwie, że aż hadko czytać. Szkoda, że przy okazji nie poprawił całej reszty;)

  93. Mają wielką, niekłamaną urodę i czar. I wdzięk, i ciepło. Urok jej osobowości.
    W przypadku „Kubusiów” Ireny Tuwim wolę przekład niż oryginał.
    Ale poza tym – racja. Też wolę oryginały.

  94. Talent tłumacza odbija się na tłumaczonym dziele. I nawet nie chodzi o wybitną znajomość języka, bo Irena Tuwim popełniła mnóstwo błędów w tłumaczeniu „Kubusia Puchatka”, „Mary Poppins”, czy książek Edith Nesbit, ale jej tłumaczenia mają urodę, której brakuje poprawnym tłumaczeniom późniejszym.
    Tym niemniej i tak wolę oryginały.

  95. PS- polecam angielskojęzyczną księgarnię internetową „Kraina Książek”- ogromny wybór, a można i zamawiać upragnione dzieła!

  96. Mamo Isi, sursum corda, jeszcze wiele jest do przeczytania samej Patrycji W., a ja właśnie nabyłam duuużo dobrych książek ze złotej ery brytyjskiej klasycznej powieści detektywistycznej i – uczyniwszy sobie przerwę w studiowaniu pozasilverowych 33 dzieł PW, zajęłam się świetnym oksfordczykiem (większość tych złotych autorów miała coś wspólnego z Oksfordem!)- Anthonym Berkeley. Co za błyskotliwa inteligencja, jakie misterne łamigłówki, co za pióro, jaka kultura języka i świeża myśl! W tle Londyn lat międzywojennych, opisany ze smakiem i mnóstwo mimochodem podanych małych realiów. Przysmak!
    Mam dwie książki tego autora w polskich przekładach („Zatrute czekoladki” i „Omyłka sądowa”) i w swoim czasie odebrałam je jako średnio ciekawe, nieco sztywne. Tymczasem czytane w oryginale są pasjonujące! Niech mi to ktoś wytłumaczy.

  97. Ach, Ruszczyc i Staff! Lubię. Na równi z Wierzyńskim. A i tak najbardziej do mnie przemawia Herbert.
    Patrycje skończone; straszna to chwila, kiedy już żadna nie czeka na czytanie. Gdyby nie wiosna i tyle roboty czekającej w ogrodzie, pewnie bym nie przeżyła powyższego załamując się moralnie.
    Teraz czyta Isia, która wciągnęła się z lekkim opóźnieniem;)
    Ateno, popieram wytwórczość własną w dziedzinie kosmetyki. Zresztą w każdej dziedzinie.
    To mi przypomina, jak pewien góral, który poratował jakiegoś nieszczęsnego cepra, który swoim wypasionym samochodem ugrzązł w błocie na jego polu opowiadał potem z zadziwieniem, że ceper sam się przyznał, że nie umie zmienić koła, założyć holu, zapalić w piecu, zrobić mydła, narąbać drew, nie wie, który grzyb dobry, oczywiście w kuchni nic nie zrobi, etc etc.

  98. Piękny to dzień marcowy był! Sikorki świergotały w mym ogrodzie, bez i magnolia puściły pąki! Drogi Panie Staffie, zapachniało powietrze tą poezją! :)

  99. Ruszczyca bardzo lubię. Wspaniały malarz ze wspaniałego okresu.
    A Staffa odrobinkę mniej lubię, to jest – nie wymieniłabym go, gdybym miała wyliczyć swoich ulubionych poetów. Pamiętam wszakże, że był mistrzem Wierzyńskiego. A to coś znaczy!

  100. Chwilę się zastanawiałam co to znaczy:”w słońcu pachnie już Józefem”.Tak, to już we wtorek. Mam sentyment to tego imienia (mój dziadek jest Józef, Kogucik też na drugie imię).
    Dziękuję za Ruszczyca i Staffa. Przedwiośnie jest trudne, ale niesie nadzieję.

  101. I w okolicach Tarnowa pięknie dziś było! Słonecznie, wietrznie i bardzo ciepło. Wiosenna przejażdżka rowerowa z Mężem wśród wiosennych już pól. Jak naliczyliśmy po powrocie – przejechaliśmy jakieś 26 kilometrów!

  102. I w Bytomiu wiatr tańczył i hulał.
    Lubię, kiedy rozwiewa włosy.

    Muzyczna Sowo, dziękuję!

  103. Wiosna przyszła wcześnie w tym roku, sądząc po wierszach Staffa. Już jest zielono, ho-ho!

    Osiem kilometrów to całkiem nieźle, Beatuszko!

  104. Ach! Dzisiejszy dzień wart jest swojego wpisu na stronie.
    Było pięknie! Tak jak w wierszach Staffa.
    Przeszliśmy z Adamem osiem kilometrów od mostu Milenijnego do Rędzińskiego i z powrotem. Wiatr nas wytargał, słoneczko wygrzało. Bzy wypuściły pierwsze listki, forsycje startują, dereń w rozkwicie.
    Wiosna!

Dodaj komentarz