Popielec: dwugłos

ks1                                                                                                                                            (mal. MM)

 

 

Ks. Jan Twardowski

 

POPIELEC

 

Od ciemnej grudki prochu, która smoli ręce,

z namaszczeniem rzucanej w Popielcową Środę –

radość rośnie jak balon. O, rzuć prochu więcej

na grzywkę panny Zuli, proboszczom na brody.

Nadzieja w ciemnej grudce – wiosna w drzwiach kościoła,

srebrne krewniaczki wierzby gawrony odsłonią,

ten, co nie chciał religii, jak Tomasz uwierzy

i zacznie beczeć ze szczęścia pod lampką czerwoną.

Będzie więcej spowiedzi i dobrych przyrzeczeń –

wiele rzeczy skradzionych podrzucą w czas krótki.

Rozpocznie się zwyczajnie i zawsze od Środy

Wielki Post, co krzyczy nawet na kotlet malutki.

 

1998

 

* * *

 

Robert Herrick (1591-1674)

 

POST PRAWDZIWY

 

Czy pości ten, u kogo

W komorze pusto

Choć tłusto

Co dzień jada, i drogo?

 

Czy pości ten, kto nie jada

Mięsa, atoli

Do woli

Na talerz ryb nakłada?

 

Czy może ten, co pości

Ledwie godzinę,

A minę

Ma pełną złości?

 

Nie: postem jest, jeżeli

Ktoś chleba kęsem

I mięsem

Z głodną duszą się dzieli.

 

Jeśli z waśni złowrogiej

I nienawiści

Oczyści

Żywota swego drogi.

 

Gdy w duszy grzech złośliwy

Nie znajdzie strawy,

Boś prawy –

Oto twój post prawdziwy.

 

(przełożył Stanisław Barańczak)

 

170 przemyśleń nt. „Popielec: dwugłos

  1. Natrafiłem na angielski wyraz „cranial”, który oznacza „czaszkowy”.
    A więc nazwisko doktora Kraniaka z „Wnuczki do orzechów” nie jest przypadkowe, podobnie jak np. nazwisko pana Wiśniaka z „Tygrysa i Róży”. Hi, hi.

    Wannabe, bądź ponad to. Jesteś ponad to.

  2. O, a tę nazwę miejscowości dedykuję Pani Małgosi (sugeruję skojarzenie z ,,Chucherkiem”): Pisz.
    Ja kiedyś przejeżdżałam przez Kiełbaskowo.

  3. O, Bogowie!
    Otwieram sobie Internet i co widzę? ,,QUIZ: Najczęstsze błędy językowe Polaków. Sprawdź, czy też je popełniasz!” Otworzyłam z czystej ciekawości, zastanawiając się, co też tam nawypisują. A tam na przykład:

    ,,Pytanie 2/10:
    Który wyraz jest napisany poprawnie?
    włonczać
    włączać
    włanczać”
    Dalej już tylko gorzej. Autorzy podejrzewają Polaków nawet o używanie takiej formy, jak ,,napefno”!!!

  4. Ha, ha, ha! Literka C przepiękna!

    Jeśli mogę się wtrącić, Vannabe, to uważam, że powinnaś zachować wspomnienia z wymiany, inspirować się nimi, nie zważając na polskie realia. A tekst przeczytać, przyswoić i zapomnieć, gdy już będzie można.

  5. Ilekroć czytam Cię tu, Wannabe, tylekroć mam niedosyt. Chciałoby się więcej i szczegółowiej. Jeśli chodzi o Japonię, to wydaje mi się, czytając o niej rożne książki, że ten kraj jest bardzo dziwny, a nawet się go boję. Z drugiej strony lubię powieści Kawabaty Yasunari, H. Kawakami, nawet Murakamiego.

  6. Wannabe kochana, moja dumo prawdziwa!
    Nie martw się drobnymi przykrościami na miejscu. W gruncie rzeczy pędzisz wspaniałe życie! Ja Ci na przykład zazdroszczę tej nadzwyczajnej przygody, jaką jest poznawanie cudownej kultury cudownego kraju.
    Po prostu – nie pozwól sobie tego popsuć.

  7. KS Naprzód Chrap
    Do boju Chlipały!

    Jak się przejeżdża przez Całowanie, buzia się sama uśmiecha. Na wspomnienie też. ;o)

  8. Cześć i czołem.
    Chciałabym koniecznie opisać Wam swoje odczucia.
    Wróciłam właśnie ze wspaniałej, 3-tygodniowej wymiany do Japonii. Miałam rewelacyjnych przełożonych i wykładowców zarazem, prawdziwych pasjonatów, którzy od bladego rana potrafili tkwić w krzakach z aparatem fotograficznym, żeby sfotografować odbywające się dopiero wieczorem świątynne obchody. Zwiedziliśmy moc muzeów, świątyń i innych wyjątkowych miejsc. Każda chwila była wypełniona ciekawością świata – najpierw wykładowców, a w drugiej kolejności moją i innych studentów. Na każdym kroku spotykaliśmy symbole przeszłości. Myślałam, że może to doświadczenie odmieniło mnie i że tak będzie już zawsze.
    Ale teraz przygotowuję się do pierwszego od miesiąca polskiego wykładu i przecieram oczy. Jak zawsze jest to tekst teoretyczny o klasach, płciach i rasach. W dodatku to takie dłubanie w tematach, o których w Japonii powiedziałoby się, że jest to sfera prywatna każdego z nas i nie należy tego rozstrząsać ani publicznie o tym mówić.
    Zupełnie jak wtedy, gdy byłam na pierwszym roku, nie mogę poradzić sobie emocjonalnie, żeby przeczytać ten długi i kontrowersyjny tekst, który moim zdaniem przeczy rozumowi. Czy wszędzie w Europie nauka na doktoracie polega na takiej lekturze? Jak wyjdę po tym wykładzie na dwór, zostanie po nim tylko chaos w mojej głowie. W Japonii życie społeczne miało mocne podstawy ekonomiczne, kulturowe i dawało ogromne poczucie bezpieczeństwa. Dlaczego ten tekst z polskich zajęć ma za zadanie wszystko mi zniszczyć? Czy ta teoria wypełnić ma brak kultury, niedosyt i pustkę?

  9. Cha, cha, Piętaszku, a ja zajrzałam do Chotelku Poduchownego! Bo koniecznie chciałam doń jechać. Okazuje się, że mają tam najstarszy na kielecczyźnie drewniany kościół. A nazwa nie ma nic wspólnego z hotelem, pochodzi od dawnego właściciela Dzierżysława z Chotla. Chotelek zwał się kiedyś Szlacheckim, a potem Zielonym.

  10. Jak się słusznie domyślałam, jeśli istnieje wieś Czyściec, musi też być Piekło i Niebo. Co ciekawe, jak się spojrzy na mapę Polski, symboliczne jest położenie owych miejscowości. Najwyżej położone jest Niebo, znajduje się w województwie świętokrzyskim. Czyściec całkiem niedaleko Poznania, w gminie Szamotuły! A więc niżej niż Niebo. Najniżej leży Piekło – województwo pomorskie.

  11. Na chybił trafił wybrałam Capią Górkę, która to nazwa jak się okazuje jest jednocześnie nazwą niewysokiej góry (622m npm.) i wchodzi w skład tzw. Grupy Żarnowicy a dalej Beskidu Małego. Piękna okolica. Pełno tam kapliczek i niewielkich wzniesień o równie uroczych nazwach jak choćby Kocurowa Góra. Zapisuję sobie i może się tam kiedyś wybiorę :)

  12. A co powiedzą Państwo na Gnaty-Szczerbaki? Mam znajomą pochodzącą z tej miejscowości.
    A Boby koło Gnojna? Byłam tam na moich pierwszych koloniach letnich, dawno, dawno temu.

    Miłego dnia! :-)

  13. Oj, nie mogę. Dzień dobry. Ciele jest niedaleko nas. Mamy tu również Lisi Ogon i Białe Błota. Z kolei bardziej na Toruń jest Czarne Błoto.

  14. A jak tak, to proszę, na C:

    Caców Dziadówki
    Całowanie
    Capia Górka
    Capłapy
    Cebule
    Cebulki
    Chachalnia
    Chachłuszka
    Charciabałda
    Chlebiotki
    Chlipały
    Chojane Bąki
    Chojane Pawłowięta
    Chojane Piecki
    Chojane Sierocięta
    Chojane Stankowięta
    Chorowskówka
    Chotel Czerwony
    Chotelek Poduchowny
    Chrap
    Chuchaj
    Ciapa
    Ciele
    Cieleburzyna
    Ciemno-Gnojna
    Ciemnoszyje
    Ciurki
    Cygański Koniec
    Czekaj
    Czystogarb
    Czyściec

  15. Dziękuję bardzo za gratulacje, Sowo i Ateno. Miło wiedzieć, że i Was cieszy nasz sukces.

    Już wcześniej to miałam napisać ale jakoś nie napisałam: przez te Wasze nazwy miejscowości i klubów piłkarskich, zamiast przyzwoicie czytać ,,Frywolitki”, siedzę i chichotam w środku! ;) Żałuję tylko, że u nas w okolicy akurat takowych nie ma.

  16. Drużyny piłkarskie (a niedaleko mnie walczy INTER Mechnica) zainspirowały moją czeredkę do świetnej zabawy na długie podróże samochodem. Do mijanych nazw miejscowości trzeba dodać drugi człon, związany np. z obuwiem. Tu przykłady: „Sandałki Kraków”, „Kapciuszki Wrocław”. Z tym, że nie wolno rozkręcać się za bardzo, bo przy Kapciuszkach nasz kierowca miał problemy z prowadzeniem samochodu.
    Ostatnie znalezisko z mapy Polski Brulino- Piwki (dla kibiców?). Buszowanie po mapie bardzo „wkręca” a tu wykłady trzeba przygotować… pozdrawiam zatem:)

  17. Proszę pozostawić to na piśmie, bo naukowcy z roku 6325 mogą ten fakt przeoczyć;-)
    (Uczciwie należy jednak powiedzieć, że postromantyzm też pozostawił wiele pięknych utworów).

    A starożytni byli przede wszystkim bardzo bliscy rytmice tekstu. I proporcjom matematycznym, co oczywiście wywodzili z Kosmosu. Lubili porządek.

  18. Sowo, z góry uprzedzam, że ja się nią nie rozkoszuję.
    Skończyłam na epoce romantycznej.
    Wierzę, że starożytni – Grecy zwłaszcza – byli bliżsi Harmonii Sfer, niż my możemy sobie dzisiaj choćby tylko wyobrazić.

  19. Oo, a to rodzinka „konikowa”, Aniu K. :-) jeszcze tylko jakieś Zrebaki Małe i byłby komplet :) Ateno, dziękuję za potwierdzenie lokalizacji tych Juch (??? Dobrze to odmieniam? Bo nazwy miejscowości nieraz rządzą się własnymi prawami :*). Co do obozów harcerskich, będąc 2 lata temu w Bieszczadach, przekonałam się, że harcerze bynajmniej nie wymarli (w moich stronach już ich niemal nie ma), ale żyją, wędrują po górach, pływają w zimnym Sanie i mają się świetnie! Aż miło bylo spojrzeć, a wszyscy tacy sympatyczni i otwarci :*

  20. Za parę tysięcy lat ludzie będą się dziwować, jak mogliśmy rozkoszować się muzyką prezentowaną na Warszawskiej Jesieni. Może nawet pomyślą, że był to jedyny obowiązujący styl tego tysiąclecia… Niewątpliwie starożytni ludzie mieli skrajnie odmienne poczucie piękna muzycznego niż my, szczególnie, że brak im było odniesienia do kanononów, które powstały w epokach późniejszych. My niby mamy ogląd na wszystko, a mimo to wydaje się, że współcześnie zeszliśmy na estetyczne manowce. Swoją drogą, ciekawe jest, jak dalece aktualne trendy kompozytorskie rozminęły się z gustami muzycznymi ogółu, prawdopodobnie jak nigdy dotąd w historii (co, nawiasem mówiąc, rodzi hipotezę, że starożytni filozofowie też przecież mogli się tak bardzo rozminąć).

    Piszę z doskoku i ciągle nie pogratulowałam Rozmarynowi i bliźniaczkom. Nutrio, Moliku, cieszę się z Wami, to Wasz wielki sukces! A rozmarynowe wnuczątko niech rośnie zdrowo!

  21. Sowo, dziękuję za obszerne wyjaśnienie. Wiem o tym, że należała do filozofii i że poddana była ścisłym regułom. Właśnie dlatego, że wiem, nie mogę się pogodzić z tym, co usłyszałam. Może jak posłucham znowu (najpierw muszę dokończyć korektę), lepiej to odbiorę. Ciekawa jestem Twego zdania.

  22. Pamiętajmy, że muzyka tamtych czasów należała do filozofii, była poddana ścisłym regułom matematycznym, etycznym i poetyckim. Piękno tkwiło w liczbie, nie brzmieniu. Archeomuzykolodzy tworzą swoje rekonstrukcje na tej bazie, bo przecież nie wiemy, jak grali pasterze na polu. Pewnie grali melodyjniej i przystępniej, jak to zawsze miało i ma miejsce w historii muzyki. Zachowane zapisy źródłowe mieszczą się raczej w repertuarze teatralnym i poetyckim, czyli muzyce wysokiej. To i owo można też wywnioskować z możliwości technicznych zachowanych instrumentów.

  23. Rozmarynie, prosze ucalowac malenstwo w piasteczki.
    Nutrio i Moliku, gratulacje!
    U mnie od dwoch dni temperatura dodatnia (pierwszy raz w roku).
    Mam kolege z Boguchwaly ( kolo Rzeszowa) i bylam w Starych Juchach ( Mimi M. – tak to na Pojezierzu Mazurskim – jezdzilam na obozy harcerskie do Czerwonki nad Sawinda.)

  24. Mimi M. Pod Warszawą są miejscowosci: Kobyłka ,Konik Nowy. Konik Stary i Kobylak. Takie stadko kopytniakowate hehe

  25. Otóż oxfordczycy odtworzyli zapis melodii z jakiegoś starożytnego kamiennego reliefu.
    No, może po prostu niezbyt dobrze to zaśpiewali i zagrali, nie wiem. Ale coś mi tu nie gra.
    Muszę w wolnej chwili obejrzeć to jeszcze raz, znacznie uważniej.

  26. A to zajrzę do Anglików wieczorem, bo teraz muszę uporządkować polski chaos.;)
    Starożytność pozostawiła nam szczegółowy opis skal muzycznych, wiemy też sporo o ich harmonii i akustyce. Natomiast niewiele zachowuje się zapisów konkretnych melodii, więc siłą rzeczy brzmienie ich muzyki jest dla nas hipotetyczne.

  27. Sowo (wiad.pryw.)- wiem, że to nie nowość dla Ciebie, domyślam się. Ale w Oxfordzie mają autentyczne instrumenty starożytne, ten aulos na przykład. I chciałabym poznać Twoje zdanie na temat tego ich wykonania starożytnej muzyki. Ono wydaje mi się chaotyczne i pozbawione harmonii, a to chyba niemożliwe w wypadku Greków. Wystarczy posłuchać greckiej muzyki ludowej, w której z pewnością przechowało się wiele z tego, co było w przeszłości, by wiedzieć, jak to brzmieć mogło w czasach starożytnych.
    No, chyba że się mylę.

  28. Dziekuje!

    A roza wyglada na bardzo zadowolona, nowe galazki szybko rosna, zobaczymy, co bedzie dalej. A jak mi pieknie i bujnie zakwitla orchidea! (W tym samym pokoju, chyba rosliny go lubia).

    Gratulacje dla dzielnych Blizniaczek!

  29. Ja też lubię takie dociekanie. Podobnie jak wypełnianie w wyobraźni różnych „miejsc niedookreslenia” w książkach.

    Jeszcze jedna nazwa wioski – Księżycowy Las. Nazwa jak z bajki, a istnieje w świecie realnym (okolice Tarnowa). Coś dla Lunofilow :)

  30. Pani Małgosiu, myślę, że to dobry pomysł. Dziękuję za radę.
    A wszystkim – za dobre słowo.

  31. Mimi, te nazwy mnie rozczulają. Lubię sobie dociekać, skąd się wzięły, a także – jakich jest najwięcej i o czym to świadczy.

  32. Kochana Pani Malgosiu, ciesze sie, ze przesylka doszla. Bardzo, bardzo dziekuje za dobre slowo!

  33. Sama się kiedyś bawilam w poszukiwania takich zabawnych nazw, z tym, że ja wertowalam atlas i mapy ;) i tak na Pojezierzu Mazurskim (o ile mnie pamięć nie myli) znalazłam na przyklad wioskę Stare Juchy ;)

  34. Internet nie jest taki zły.
    Ale mam lepszy pomysł: same do Pani napiszcie!
    Ja bym się bardziej z tego ucieszyła na jej miejscu. Co jej po cytatach, które sama też sobie znajdzie.
    Napiszcie, co czujecie. Dobrze będzie.

  35. Och, wiemy, ale jakoś nie możemy znaleźć czegoś NAPRAWDĘ dobrego. Nie mamy dostępu do tych ,,mądrych” książek, więc jesteśmy skazane na Internet. Oczywiście, same też szukamy, ale pomyślałyśmy, że Wasze rady bardzo by nam pomogły.
    Pani Małgosiu, może chociaż podpowie Pani, gdzie mogłybyśmy tego szukać?

  36. SowoP i Zośko, ale i wszyscy melomani – właśnie dostałam od Admineczki link, którego tu wkleić nie mogę, ale spróbujcie tak: aeon.co
    A tam wpiszcie: music-was-ubiquitous-in-ancient-greece-now-we-can-hear-how-it-actually-sounded
    Oxford! Tak się tam bawią!
    Najbardziej podoba mi się aulos.

  37. W Małopolsce, niedaleko miasteczka Czchów, znajduje się miejscowość Wytrzyszczka :-)

    Nutrio i Moliku, gratulacje!

  38. Nutrio i Moliku, obstaję przy tym, że powinnyście SAME poszukać. Taki prezent jest dopiero cenny! I taki dopiero Wasza Panią Polonistkę ucieszy!

  39. Pani Polonistka bardzo nam pomogła. Wykonała z nami olbrzymią robotę. Chciałyśmy jej jakoś za to podziękować. Potrzebny nam do tego stosowny do sytuacji cytat o nauczycielu. Nie jesteśmy tak oczytane jak Wy, a w Internecie figurują same kiczowate banały bez określonego autora. Wy znacie się na cytatach, czytajcie dużo mądrych książek… Pani Małgosiu i wszyscy Księgowi, prosimy Was o pomoc. To dla nas BARDZO ważne.

  40. A!! Nie uwierzycie, co się stało! Wczoraj przyszły wyniki z olimpiady polonistycznej i okazało się, że WYGRAŁYŚMY!!! Jesteśmy takie szczęśliwe!!!
    Pani Polonistka aż się popłakała, gdy o tym usłyszała (to pierwszy raz w historii szkoły!). : )

    PS Bardzo, bardzo, bardzo dziękujemy Wam za całe wsparcie. Jesteście Kochani!!!

  41. Dziękuję wszystkim za gratulacje. A mój Wietrzny Książę ma na imię Stanisław. Po pradziadku po kądzieli. A jego starsza siostra Zofia. Po prababci po mieczu (i po kądzieli).

  42. Po małej konsultacji – jeszcze załącznik: Mustang Ostaszewo oraz Huragan Kobyłka.

  43. O, mój Rozmarynie! Widzę, że się pięknie „rozwijasz” w trzecim pokoleniu! Buziaki dla Wnuczęcia!

  44. Pyszne, pyszne. Mąż szalałby z zachwytu. O ile pamiętam, to jedno z czołowych miejsc zajmuje KS Wiktoria Gnojno.

  45. Albo KS Naprzód Bujny Księże.
    KS Gwardia Biedaczek.
    Piłkarska Drużyna Juniorów Bębnikąt.
    Żeńska Drużyna Lekkoatletyczna Bierna Mała.

    No, dosyć tego. Wracam do roboty!

  46. Teraz jeszcze Piętaszek męski powinien znaleźć stosowne nazwy klubów piłkarskich. Ja znam jeden zabawny, o nazwie Huragan Pobiedziska.
    Ale fajny byłby też KS Huragan Boćwinka, albo KS Legia Bezpraw.

  47. Ha! Zamiast robić pilnie korektę „Idy sierpniowej” ugrzęzłam w spisie miejscowości polskich. Fascynujące!
    Już litera B przyniosła bujny plon. Proszę uprzejmie, same cacuszka:

    Babi Brzuch
    Bałamącek
    Betlejem (9 wiosek o tej nazwie!)
    Beznazwa
    Bezpraw
    Bębnikąt
    Będziemyśl
    Biała Róża
    Białe Figle
    Białe Papieże
    Białomącze
    Białosuknia
    Białykał (!!!)
    Bibijampol Mały
    Biedaczek
    Bierna Mała
    Bieździadów
    Biodry
    Błąkały
    Błogie Rządowe
    Błogie Szlacheckie
    Boćwinka
    Boguchwała (4 wioski)
    Boży Dar (3 wioski)
    Bógdał
    Bógwidze
    Bógzapłać
    Bógdołek
    Budzigniew

    i wreszcie:

    Bujny Księże!

  48. Kris, nie, róż w domu nie hoduję. Ciekawam, jak Ci się uda z tą przeniesioną.
    Wczoraj dotarła przesyłka od Ciebie. Bardzo, bardzo gratuluję i cieszę się Twoimi sukcesami! I dumna jestem z Ciebie!

  49. Bożejewiczki śliczne. Podobnie jak Jezuicka Struga, która mi gdzieś mignęła w Googlu.
    Te moje Tupadły są właśnie pod Inowrocławiem, przy drodze do Torunia.

    Krzysztofie, aha!- a tego nie znam. Chyba muszę sobie kupić do kolekcji.

  50. Brzyskorzystewko to cudna nazwa. Mój mąż, który jest koneserem zabawnych nazw klubów piłkarskich wynalazł : Brzysko-Rol Brzyskorzystewko :). A Tupadły są także pod Inowrocławiem i mają ciekawą historię. Legenda głosi, że nazwa może pochodzić także od zwrotu – tu padły wojska (bitwa 1666r.)
    A co powie UA na Bożejewiczki w powiecie żnińskim ?

  51. Znów o Sienkiewiczu. Nabyłem onegdaj „Chcecie wieści z życia bieżącego…”, czyli zbiór felietonów i recenzji z lat 1873-1875, wydany przed trzema laty przez Muzeum Literatury w Warszawie. Pięćset stron drobniutkiego druku, będzie smakowita lektura, choć ze szkodą dla oczu.

  52. Gratuluje, Rozmarynie! Wszystkiego najlepszego dla Wnuczatka.
    U nas wczoraj wial silny, zimny wiatr (az w nocy spac nie dawal), dzis znow piekne slonce, ale ta wiosna jeszcze niepewna.
    A moja roza w doniczce, ktora spedzila kilka miesiecy na balkonie (co wyraznie jej nie sluzylo), po przeniesieniu do pokoju zaczela od razu wypuszczac nowe galazki, po kilku dniach! Ciekawe, myslalam, ze roze wola byc na zewnatrz… DUA, Pani jest specjalistka od roz, czy hoduje je Pani takze w mieszkaniu?

  53. Tak jest, Mamo Isi! Śliczna zmyłka. Ja też oczywiście szukałam śladów tej sprawy, bezskutecznie. Nigdy też nie pojawił się ten tytuł w odnośniku z gwiazdką, jak to bywa w przypadku innych spraw, do których Patrycja W. nawiązuje w kolejnych częściach cyklu.
    Żarcik z klasą, trzeba przyznać.

    Muzyko, pójdę tam sobie i pooglądam, dzięki za namiarek! Przepadam za dawnymi nazwami miejscowości – zwłaszcza wioski noszą ślady tej ludowej fantazji, i nie tylko na wschodzie Polski.
    Przed Toruniem jest miejscowość Tupadły.
    I lubię też Brzyskorzystewko.:)

  54. Dołączam się do gratulacji dla Rozmarynowej Babci:)

    Właśnie odkryłam, że słynna i wielokrotnie wspominana jako początek detektywistycznej kariery Miss Silver „Case of the Poisoned Caterpillars” – nie istnieje. No coś podobnego. Jestem wstrząśnięta.

    Od kilku dni usiłuję wygospodarować dwie godziny, żeby pobielić drzewka, ale nijak się nie daje.
    Dziś był znowu mróz w nocy; mogłaby ta zima już sobie pójść.

  55. Czasami, gdy w ostatniej chwili przed spaniem, człowiek zajrzy na jedną z ulubionych stron: flightradar24 i mu się palec ześliźnie a mapa powiększy to trafiają się cudowne nazwy miejscowości na wschodzie Polski, np. Koce- Schaby lub Niemyje Ząbki. Nie zmyślam w kontekście późnego wieczoru… są jeszcze Niedźwiedzie Narty i Kostry Śmiejki:)

  56. Cicho tu dzisiaj!
    Aż dziw. Ja sama mało zaglądam, bo nad korektą ślęczę („Kwiat kalafiora”) do tej pięknej kolekcji.
    Oj, ładnie będzie, ładnie.

  57. I ja gratuluję Rozmarynie! Niech się mały Wichrzyk ;) zdrowo chowa.

    Jadę właśnie pociągiem do mamy, DUA. Zbliżam się do Poznania gdzie witają mnie nisko zawieszone deszczowe chmury. Pozdrawiam wszystkich i życzę miłego dnia :)

  58. Gratulacje, Rozmarynie!
    Tak, tak, wichury przynoszą dzieci. Zgadza się. Sama tego doświadczyłam w swoim czasie.

    Nutrio, to prawda, cudowne to jest uczucie!

    Dzień dobry wszystkim! W nocy mieliśmy śnieg, a tu już cebulice szafirowe kwitną! Ale starałam się tym nie przejmować, i słusznie: teraz już śniegu nie ma, a kwiatki nadal się rozwijają. „Ta natura jest niegłupia”(Jeremi Przybora).

  59. Ooo, rozmarynie, gratulacje!!! To na pewno cudowne uczucie (ja już sobie dawno postanowiłam, że będę mieć gromadkę dzieciaków). Będziemy modlić się za niego – oby wyrósł na wrażliwego, inteligentnego, DOBREGO mężczyznę.
    PS Czy wiadomo już, jak będzie miał na imię?

  60. Kochani Księgowi,
    pragnę podzielić się z Wami wiadomością, że w dzień po Dniu Kobiet, w tę wietrzną pogodę urodził się mój najmłodszy wnusio, czwarty z kolei wśród wszystkich moich wnucząt. Jestem babcią po raz czwarty. Bardzo to miłe uczucie. Trzymajcie za Niego kciuki!

  61. Bożenko, dziękuję za wiad.pryw.- piękniejsze tam słowa niż ich skromna przyczyna!
    Ale się cieszę.

    Zuziu, jakże trafna uwaga o zapachach!

    Piętaszku, dzięki za troskę, róże już uratowane i prowizorycznie zabezpieczone.

  62. Pani Małgosiu, ależ w ,,Dziecku piątku” była już Aurelia! Dla mnie to dwie zupełnie różne osoby.
    Co zaś do Genowefy – ma Pani rację: Geniusia to dziecko i ma piękne cechy dziecka, których mnie niestety często brakuje. Mimo to miło mi, że jestem tutaj tak postrzegana (Molik by się uśmiał – nie ma ze mną łatwo.:))
    A młodsza Siostrzyczka jest bardzo miła, bystra i ma dużą wyobraźnię. Na pewno byście ją polubili.

  63. Piękne są akwatyczno-lunofilskie obrazy DUA. Tajemne głębie okolone drzewami, w Mickiewiczowym „świętym księżyca blasku”. Równie głęboka cisza, nabrzmiała oczekiwaniem. Majestat drzew, nasycenie barw. Cienie, mgły, migotania, odbicia. Coś się wydarzy, wyczuwalny jest czar.

    Kochana Pani Małgosiu, oczarowani darem dziękujemy gorąco.

  64. Dzień dobry wietrzny!
    Hu hu, dawno nasze świerki tak w tańcu z wiatrem nie balowały jak dziś w nocy! Ale z każdym dniem coraz więcej zapachów. To coś, czego zimą brakuje mi najbardziej.
    Panna Zula zdała sobie sprawę w tym roku, że w poprzednich latach nieładnie mało uwagi poświęcała Wielkiemu Postu, że przegapiała najlepszą okazję do zaprzyjaźnienia się z Bogiem, więc dziękuje za te wiersze wiele razy mocniej.
    Obrazek – hipnotyzujący.

  65. O, jak miło! Dzień dobry. Czy róże mają się dobrze? Bo wichura nie odpuszcza.

  66. Dzień dobry przy niedzieli!
    Nutrio, nie masz przecież kilku lat, tylko kilkanaście. Geniusia też się zmieniała i poważniała. W „Dziecku piątku” już była inna niż w „Opium”. Swoja drogą, bardzo lubię tak towarzyszyć bohaterom w dorastaniu i stale wymyślać, jak też mogli się zmienić, w którą stronę poszedł ich rozwój.
    Trochę tak, jakbym obserwowała własne, rodzone dzieci. I wnuki.

  67. A ja myślę Nutrio, że jesteś właśnie taka jak Geniusia, a przynajmniej bardzo mi ją przypominasz. Tak trzymaj! Ściskam również Molika i młodszą Siostrzyczkę :)

  68. Piętaszku, Nutria wzięła się z mojego imienia (Natalia), ale nie utożsamiam się z tą postacią. Jeśli zaś chodzi o Geniusię – to bardzo miłe, co mówisz, ale chyba nie jestem aż tak ufna, szczera, wiecznie uśmiechnięta i kochająca cały świat jak ta urocza dziewczynka.

  69. No, nie wiem Nutrio miła (choć przyznam szczerze, że bardziej to Ty mi z usposobienia przypominasz Geniusię), czy by Ci się spodobał, ale dziękuję za kredyt zaufania :))

  70. Nie bez powodu dawniej żonę porównywano do pnącza. To patriarchalne porównanie budziło mój sprzeciw, ale teraz jest już trochę mniejszy. Piękna i silna.

  71. Och, nie wiem, Starosto. Może batony mazowieckie były tylko do kryzysu 1976, a późniejszy baton musiał być już z Pewexu (albo Baltony)? Nie pamiętam.

    Nie lekceważyłbym troski. Tyle jest różnych wypadków. Efekt skali.

  72. Och, pozwolę sobie być bratnią duszą Pani UA :) Rzeczywiście, niektóre miejsca na zabytkowych meblach aż proszą, aby wypełnić je kwiatkami. Mam taki kredens w różyczki. Konik zaś (koniecznie czerwony) także znalazł zastosowanie u mnie w kilku miejscach m.in. na drewnianej szkatułce. Lubię też bardzo koguty.
    Co do aniołka na imbryku, to siedzi on sobie na samym jego dziubku i nie może sobie w związku z tym pozwolić ani na chwilę nieuwagi . Nie rzuca się jednak tak bardzo w oczy, jest malutki i przeznaczony dla spostrzegawczych. Lubię takie zagadki.

    Sowo, mam traumę balonową. Jeden taki, nadmuchiwany dla dzieci do zabawy pękając walnął mi kiedyś w oko. Wylądowałam w szpitalu. Trzeba uważać na dranie.

  73. U Piętaszka kawowe Dixit. A ja piekę bananowo-czekoladowy tort, też dobry do kawy.

  74. Pogodo, ohydna pogodo!
    W ogrodzie nerwowo: wielka pryzma szczap kominkowych, pchnięta wichurą, runęła na krzew białej róży Rambling Rector (ze szkółki Austina), którą mi przysłał synek z Anglii, na Dzień Matki.
    I co?
    Róża przetrwała. ani jednego złamania!
    Silne pnącze.

  75. Apetyczny pomysł, Piętaszku. Pełne zrozumienie. Lubię przemalowywać stare mebelki. a jak jeszcze można na takim namalować na przykład koniki lub bukiety – hej, jak miło!
    Ciekawam tego aniołka w pozie wyczekującej!

    Sowo, śmieję się.

  76. U nas też wieje i do tego leje UA. Nie przeszkadza mi to jednak, a wręcz pomaga, ponieważ właśnie wykonuję zielony kącik kawowy. Ów kącik, na który wygospodarowałam miejsce w kuchni składa się z zabytkowej półeczki z zawijaskami przemalowanej na zielono i stojącej pod nią wiklinowej komódki w tymże samym kolorze. Całość spaja niewielki obrazek o tematyce „kawowej”, na którym namalowałam imbryk, filiżankę i cukiernicę, nie do końca poddające się zasadom grawitacji (celowo), ponieważ zależało mi na uzyskaniu baśniowego klimatu. Na imbryku zaś usadowił się wygodnie w pozie wyczekującej maleńki aniołek. Całość zapełnię filiżankami, kubeczkami i innymi akcesoriami kawowymi. Ech, lubię kawę. Bardzo miłego dnia wszystkim życzę :)

  77. Unia Europejska dostrzegła w balonach morderczy potencjał. Aktualnie dmuchać balony bez nadzoru (i to tylko pompką!) mogą dorośli i młódź powyżej ósmego roku życia. Nie należy również przechowywać resztek pękniętego balona (biedny Kłapouchy), a przy zabawie szczególnie chronić oczy.

    U nas pogoda również nie zachwyca.

  78. A to dobre!

    Cześć i czołem. Znów wieje! Nie znalazłabym zatrudnienia w przepowiadaniu pogody.

  79. Może nie ona jedna pakowała, bo na paczce balonów, które zakupiliśmy ostatnio dla Sowiątka widniał kategoryczny zakaz wkładania ich do ust.

  80. Oczywiście, batonik!
    Ryknęłam śmiechem homeryckim, kiedy przeczytałam o łakomej Romci, pakującej sobie w usta balonik.

  81. Myślę, że literówka jest w słowie „batonik”.

    Wszystkim Kobietom, Dziewczynom, Dziewczętom pogody ducha!

  82. A może w kaloszu był batonik?
    Z tamtych czasów pamiętam „Baton Mazowiecki” za 9,50. Chyba nawet z alkoholem.

  83. Batonik.
    Balonik w ustach? ;)
    Wszystkiego najlepszego dla wszystkich, którym życzenia dziś się należą. :)

  84. Dzień Kobiet nam się kończy, ale to nic. Dzień kobiet jest codziennie, jak wiadomo.:)
    Nawiasem mówiąc, robiłam dziś dwie pierwsze korekty składów do tej nowej kolekcji. Niewiele było do poprawiania, ale w „Kłamczusze” znalazłam piękną literówkę, która się przydarzyła osobie składającej tekst na nowo (bo jest użyta w tej kolekcji nowa, śliczna czcionka).
    Tu jest ta literówka – kto znajdzie?

    „Następne buciki zawierały już szeleszczące paczuszki z cukierkami, a w kaloszu był nawet balonik. Romcia łakomie wpakowała go sobie w usta”.

  85. I co za piękny, sklaniajacy do refleksji wpis wielkopostny … przychodzą mi na myśl tylko słowa Jezusa: „Ty zaś, gdy poscisz, namasc swoją głowę i umyj twarz, aby nie ludziom pokazać, że poscisz, a Ojcu Twemu, który jest w ukryciu. A Ojciec Twój, który widzi w ukryciu, odda Tobie” .

    Pejzaż księżycowy przesliczny!

  86. Ja też dostałam dziś tulipany od moich przedszkolaków wszystkiego najlepszego z okazji Dnia Kobiet dla wszystkich Pań, Dziewczynek, Panienek, Podlotkow – slowem: dla tych najmniejszych i tych największych.

  87. Dziękuję, odszedł razem z huraganem.
    Teraz mamy ciszę, a jutro zapewne zmianę pogody! Na prawdziwie wiosenną?

  88. To podstawa, prawda? Na której można dopiero budować całą resztę. I nie nauczy tego żadna szkoła. Z tym trzeba się po prostu urodzić.
    Mam nadzieję, że ból głowy minął DUA?

  89. Syskiego najlepsego więc!
    Jak to dobrze, że są nauczyciele, którzy lubią dzieci!

  90. Dobry, wiosenny wieczór :)

    Wiosny w sercach i na twarzach wszystkim życzę – i kobietom, i mężczyznom:)
    Lubię być nauczycielem – zwłaszcza w Dniu Kobiet – gdy oblepione bitą śmietaną [ dziś piekliśmy gofry, ha!] łapki wręczają niemalże zwłoki tulipana [ ogonkiem do góry, rzecz jasna] i mamroczą pod nosem – „Syskiego najlepsego. A ozeni sie pani ze mnom?”
    A księżyc rzeczywiście magiczny! Hipnotyzuje… Tylko patrzeć, aż z tej zieleni i srebrzystości wyłonią się jakieś rusałki, najady albo inne dziwadełka.

  91. Ładne życzenia, Nutrio. Matka-Natura dała nam dziś w prezencie istny huragan (uu-u!) i ból głowy, ale kwiatki wyłażą i tak. Kalina, ta najwcześniejsza, pachnąca, ma już biało-różowe zawiązki kwiatowe. Bzy już otworzyły pączki i rozchyliły pierwsze zielone listki. Wiosna, wiosna! Szybko poszło w tym roku, co?

  92. Wszystkim wspaniałym Kobietom życzę dużo, dużo kwiatów! Także tych w prezencie od Matki Natury.

  93. Kotliku, to może być przecież Prezent Gwiazdkowy!;)

    Przekaż, proszę, moje najlepsze życzenia urodzinowe tej Wspaniałej Babci!
    Swoją drogą, sama też znałam i znam sporo takich Wspaniałych Kobiet. I co jest ciekawe: im trudniejsze miały życie, tym lepiej wpłynęło ono na ich charaktery i tym silniej uwydatniło ich zalety.

  94. Zamilczmy dziś może o niezrozumiałych czynach mężczyzn, Błotowijku.
    Bo przecież my ich też nie zawsze rozumiemy.
    Conan-Doyle, na przykład, skądinąd jeden z moich ulubionych autorów, naprawdę świetny pisarz, człowiek trzeźwy i skrupulatny, dostał nagle obsesji na tematy spirytystyczne: rozmawiał z duchami, a nawet widywał elfy, uwijające się wśród ogrodowego kwiecia.

  95. „Kobiety mają swoje wewnętrzne, tajemnicze życie i mogą popełniać czyny niezrozumiałe dla mężczyzn” – Arthur Conan Doyle.

    Wszystkiego dobrego, kobietki. I żeby mężczyźni choć trochę nas rozumieli ♥♥♥

  96. Najlepsze życzenia dla wszystkich kobiet i dla naszych mężczyzn: mężów, ojców, braci, bo często to dla nich i przy nich stajemy się najpiękniejszymi (nie tylko zewnętrznie) kobietami !

  97. O, jakie ładne życzenia!
    I ja swoje dorzucam – dla tych całkiem malusieńkich kobietek, tych, które już przyszły na świat, i tych, na które rodzice jeszcze czekają (na przykład- dla Idusi Sierpniowej).
    Rośnijcie pięknie i zdrowo i bądźcie dumne z tego, że jesteście Kobietami.
    Kobieta – to brzmi dumnie!
    Jesteśmy potęgą!

  98. Podalam „grozny” tytul, jakim zostala opatrzona wzmianka o filmie na jednym z portali. Jeszcze sie kto wystraszy, a niepotrzebnie. Tytul na YT: „Post czyli wewnetrzna walka”.

    Wiosna przyszla do nas juz pare dobrych dni temu. Ptaszki bardzo szczesliwe, jak slysze. Skwery obsiane krokusami, a na naszych osiedlowych hortensjach okazale paki. Ciesze sie, ze kotki z roznych drzew juz pod wplywem deszczu pospadaly. Niestety, mam na nie duze uczulenie.

    Pieknego, radosnego dnia zycze wszystkim Kobietom i Dziewczetom! Duzo pieknych kwiatow oraz wielu innych wyrazow sympatii i milosci.

  99. Wczoraj- w kościele
    wczoraj- w popiele
    A ja już się popiołu wyrzekłam
    A ja już od popiołu uciekłam…
    Życzę wszystkim dobrego przygotowania się do Świąt.

  100. Oj ludziska wiosna idzie, bo sowy w naszym sąsiedztwie już „huchają”(?)- Tak te odgłosy nazywa mój mąż:))
    (Tylko czy dobrze napisałam?).

  101. O jejku! My mamy bez co prawda, ale on jeszcze sobie leniuchuje, zamiast już przyzwoicie pędy wypuszczać. ;)

  102. O! Naprawdę?! (tak, już tego błędu nie popełnię, he, he) U nas (no, dobra, bardziej u sąsiadów, bo my niestety nie mamy w ogrodzie wiosennych kwiatów) dopiero widać świeże kiełki pośród traw.

  103. Piekny obraz, piekne obydwa wiersze. Ksiedza Twardowskiego taki bardziej swojski, wzruszajacy.
    Co do trzeciej zwrotki Herricka: ta irytacja na poczatku postu calkiem zrozumiala, post to nie lada wyzwanie dla niektorych. Grunt, zeby na bliznich tej zlosci nie przenosic.
    Tak sobie o tym dzisiaj rozmyslalam i wlasnie przed chwila natknelam sie na 3-minutowy filmik na YT w tejze kwestii:) . Ojciec Michal Ziolo, trapista, byly dominikanin, zwiezle i przystepnie o tym mowi. „Post czyli wewnetrzna walka z demonem”. Cala seria mini-wykladow ojca Ziolo godna polecenia.

    Zycze wszystkim dobrego czasu dzielenia sie dobrem wszelakim z potrzebujacymi.

  104. Pani Malgosiu to Zmartchwychwstaly przynosi mi otuche. Czego życzę Pani i Księgowym.

  105. O, ja też, Aniu K. Piękne są także i dziwnie wzruszające te stare pieśni, ich słowa tak pełne czułego współczucia.
    Jakich wspaniałych mieliśmy przodków!

    Trzymaj się, Aniu, i niech Ci wiosna przyniesie nową otuchę!

  106. Pani Malgosiu lubię Wielki Post. Drogę Krzyżową Triduum paschalne. Kojarzy mi sie to z odrodzeniem wiosną ciepłem zapachem ziemii, ktora budzi sie do życia. Lubie ten czas.

  107. A ten drugi wiersz, Herricka, Molu, odpowiada właśnie na to, co zawarłaś w wiadomości prywatnej (za którą dziękuję bardzo!). Tak, dobrze wszystko rozumiesz, to o to właśnie chodzi.

    Nutrio, tempera to też farba wodna – w słoiczku!

  108. A co to takiego, ta biała tempera? W każdym razie efekt jest wprost nieziemski.

  109. Och…! Co za piękny obraz, Pani Małgosiu… A wiersze! Szczególne ten ks. Jana Twardowskiego do mnie przemawia.

  110. Dzięki. Tusze akwarelowe Eco-line i kredki akwarelowe. Plus odrobina białej tempery.
    No, ale co ja gadam. Nutria przecież już w szkole!
    Miło mi, że tu zajrzała przed wyjściem.

  111. Och, ależ… ten obrazek to prawdziwe Dzieło. Mogę w nie patrzeć bez końca.

  112. Staram się, żeby wszystko współgrało. Bo przecież – chociaż „wszystko jest całością” – niekiedy tego nie widać!

  113. Piękne te księżycowe kolory ( a dziś nów akurat). I jak współgrają z wierszami.
    Dobrego Wielkiego Postu!

  114. Piękny obraz, ciekawa kolorystyka! I interesujące, budujące wiersze. Utwór Herricka powstał w XVII wieku, a taki aktualny…

  115. Rozplynelam sie nad obrazem, zamyslilam nad wierszami.
    Obysmy mieli piekne, prawe dusze.

  116. Pani Małgosiu, na prawdę Pani to malowała?! Ach, Pani to ma talent…
    My dzisiaj przyłapałyśmy w drodze ze szkoły kępkę wesoło kwitnących przebiśniegów! Zrobiłyśmy nawet zdjęcie, ale wyszło nieładnie.

    ,,Będzie więcej spowiedzi i dobrych przyrzeczeń”… Ach, piękne to. I daje nadzieję.

  117. Dziękuję za ten piękny, tajemniczy obraz oraz za drugi w szczególności wiersz Ulubiona Autorko.
    To ciekawe, że już wtedy poeta dostrzegał na czym prawdziwy post polega.

Dodaj komentarz