Cisza

Tatry Zachodnie (7)

(zdjęcia i wybór wiersza: DC KrzysztO)

 

 

Cyprian Kamil Norwid

SAMOTNOŚĆ

Sonet

 

 Cisza – niekiedy tylko pająk siatką wzruszy,
 Lub przed oknem topolę wietrzyk pomuskuje;
 Och! jak lekko oddychać, słodko marzyć duszy –
 Tu mi gwar, tu mi uśmiech myśli nie krępuje.
 
 Jak niewolnik, co ciężkie siłą więzy skruszy
 I zgasłe życie w sercu na nowo poczuje,
 Tak ja, na chwilę zwolnion z natrętnych katuszy,
 Wdzięk i urok milczenia czuję i pojmuję.
 
 Bo gdy w kole biesiady serce nas nie łączy,
 Gdy różnorodne myśli mieszkać z sobą muszą,
 Gdy dusza duszy pojąć, zrozumieć niezdolna –

 Próżno nektar napojów hojnie się wysączy;
 Śmiechy, piosnka, biesiada – wszystko jest katuszą;
 U mnie rozkosz i życie, gdy moja myśl wolna.

 

 

Tatry Zachodnie (1)

 

 

Tatry Zachodnie (5)

 

 

PS

Słówko od KC Evik:

Wysyłam kilka zdjęć białego wróbelka. Wydaje mi się, że to jest wróbel, nie sądzę, żeby to był inny gatunek.  Ale DUA i inni czytelnicy są większymi specjalistami w dziedzinie ornitologii, niż ja. 

„Codziennie patrz na świat, jakbyś oglądał go po raz pierwszy”.

Bardzo adekwatne są te słowa z „Oskara i pani Róży”.  Przyroda potrafi zaskakiwać, jeśli tylko człowiek się rozejrzy i ma ochotę ją obserwować.

 

albinos

 

Evik uważa, że to wróbel i że jest on jest albinosem.

A ja nie sądzę.

Odmieniec! – to tylko odmieniec.

Samotny w tłumie, co?

Oj, nielekka jego dola, nielekka.

 

albinos3

 

137 przemyśleń nt. „Cisza

  1. Juz wszystkie pomysly na eseje zostały wyczerpane, przynajmniej te oczywiste. Nie wiem czy ktoś wspomniał o Marku Twainie który pisał świetne eseje i moje ulubione krótkie opowiadania. Także Edgar Allan Poe pisał eseje i krytyki oprócz poezji i opowiadam. Właściwie przede wszystkim był krytykiem literackim. Opowiadania pisał bo mógł.
    U mnie zimno jak świnia. ( Czesi tak mówią, gdy jest bardzo zimno.) :-)

  2. Kochana Helenko, jakże mi miło!
    Witam Cię i zapraszam do kolejnego wpisu, z czytającą dziewczynką na wejściu – czytająca dziewczynka to jest jeden z najładniejszych widoków na świecie.
    Dla Mamusi wiele pozdrowień i gratulacje!

  3. Dzień dobry! Jestem Helena. Czy pani pamięta jak napisałam że przeczytałam „Kwiat kalafiora”? Teraz to „Ida sierpniowa” i „Brulion BEBE B. ” już przeczytane a „Kłamczucha” już się kończy.
    Moja mama bardzo dziękuje za pozdrowienia!
    Pozdrawiam wszystkich serdecznie!!!!!!!!!!!!

  4. Nie omieszkam. Szaleństwo katalogowania dotknęło mnie już w dzieciństwie, więc stale coś wynajduję. Tymczasem wciągnęłam na listę książek do przeczytania „Itinerarium” i pozycje wspomniane przez Piętaszka.

  5. W związku z toczącą się dyskusją zatęskniłam za „Wyspami zaczarowanymi” Waldemara Łysiaka. Muszę je sobie koniecznie przypomnieć. No i „MW” także :)

  6. Miło się czuję jako ten owoc najdorodniejszy. ;)
    Sowo, naprawdę czuję olbrzymią wdzięczność za Twoje listy polecanek, długie i wyczerpujące. A poza tym – pamiętaj o mnie, jeśli kiedyś trafisz na coś nieoczywistego. :)

  7. Swoją drogą, miło pomyśleć, że nasze zagadki literackie przyniosły wiele pięknych owoców, z których Magda Z. jest zapewne najdorodniejszym.

  8. No to teraz cała nadzieja w Atenie i innych Księgowych, bo ja już mogę polecać Ci tylko ciężkie Mahlery.

  9. Ostatnio kupiłam (i przeczytałam „Zagubioną drachmę. Dialogi z pisarzami”) a eseje są pierwsze na liście przy następnej wizycie w odpowiedniej bibliotece. (Zapamiętałam, bo o ks. Pasierbie kilkakrotnie wspominał kiedyś Zgred).

  10. Wczoraj DUA wspomniała coś o Enigmie, a ja też właśnie wczoraj skończyłem czytać „The Hut Six Story” Gordona Welchmana. Interesujące.

  11. I – odrobinkę sentymentalnie i anegdotycznie – przypomniało mi się teraz, jak zaczęłam swoją pierwszą rozmowę z Panią Małgosią. Było to niefortunnie przeze mnie sformułowane pytanie o książki mniej znane lub po trosze zapomniane (chodziło mi między innymi o takie, jakich człowiek nie uświadczy już w spisie lektur na studiach, ale które fizycznie istnieją). Ulubiona Autorka poleciła mi „Księgę ksiąg utraconych”, którą zakupiłam i przeczytałam, choć tego, co utracone niestety przeczytać nie mogłam. A potem były zagadki i mnóstwo inspiracji mniejszych i większych, więc i tak mam, czego chciałam. ;) I tym, z mojego punktu widzenia, optymistycznym akcentem pożegnam się dzisiaj. (Jutro pracka ulubiona). Dobranoc:)

  12. Protestuję!:)
    Wcale nie in toto. Zresztą – czytam sporo, ale też pracuję na etacie świątek, piątek i niedziela, mój czas jest także ograniczony. Do esejów Chestertona nie dotarłam wcale, choć mam je na uwadze, Umberto Eco czytałam np. „O bibliotece” (a ostatnio powieść „Wahadło Foucalta” – dwukrotnie – gdyż po pierwszej lekturze uległam irytacji, jako że cały czas rwał mi się wątek), na pewno przeczytam jeszcze „Czytanie świata”.
    Muszę Ci też, Sowo, wyznać, że z Lagercrantzem trafiłaś w sedno, nie znałam tego autora, a już czytam tę niewielką książeczkę i sobie chwalę. (Zastanawiając się przy tym samokrytycznie, czy nie bywam niekiedy takim „czytelnikiem budyniowym”).
    Na książkę poleconą dziś przez KrzysztOfa czekam też z niecierpliwością. Również nie znałam, nawet ze słyszenia.
    No bo wiecie: do klasyków to ja jestem już chyba w stanie dotrzeć po trosze sama. Ale czasem są takie perełki, o których mniej głośno. Albo i czasem głośno, a ja zamiast śledzić aktualności literackie, czytam kolejną książkę. ;) Tak się przedstawia sytuacja, więc pytam.
    Bo kto pyta, nie błądzi. :)

  13. O tak! Przedświtowe ptasie śpiewy jakoś około 3:30- 4:00 pamiętam z nocy spędzanych pod namiotem w Bieszczadach.

  14. Byli różni pieśniarze, co nie potrzebowali większego zakresu, by śpiewać ;)

    Mam wrażenie, że przekonanie Magdy o jej zaledwie wstępnym zainteresowaniu esejami jest całkowicie błędne. Eseistykę Chestertona i Eco też przecież zna in toto.

  15. Tak, tak, Sowo. Odkąd przeczytałam „Cztery miłości” oraz „Listy starego diabła do młodego” zaczęłam czytać wszystko, co mi wpadnie w ręce (choć nie w oryginale). Sporo książek C. S. Lewisa wydało wydawnictwo Esprit w ostatnich latach. Choć z pewnością wiele jeszcze przede mną.

    KrzysztOfie, bardzo dziękuję i bardzo chętnie przeczytam. :)
    W zasadzie to już znalazłam i wrzuciłam do koszyka.

  16. O, piękna, plastyczna „Ulewa” Asnyka :)

    Dla towarzystwa Asnykowi – Konopnicka i jej budząca poetyckie skojarzenia mała perełka na wczesny wieczór:

    Maria Konopnicka
    W cichej dolinie

    Góry rozwarły ramiona,
    By objąć cichą dolinę…
    Noc schodzi srebrna, zroszona,
    By objąć cichą dolinę…
    W zadumie patrzy me oko
    W daleką, cichą dolinę…

  17. Tak, większość ptaków odzywa się o 3.30, zaobserwowałam to, czytając lub pisząc po nocach. Te, które w nocy śpiewają, jak słowiki na przykład, milkną natomiast i idą spać. Muszę tej wiosny zwrócić uwagę, czy i kukułka jest w Wielkopolsce rannym ptaszkiem.

    Krzysztofie, odnotowuję.

  18. W kwestii esejów: Jakub Skiba „Itinerarium”, podtytuł „Moja podróż w głąb Europy”. Bardzo warto.

  19. Bożenko, a to:
    „Na szczytach Tatr, na szczytach Tatr, na sinej ich krawędzi
    Króluje wiatr, świszczący wiatr, i ciemne chmury pędzi…”

    Gök – kukułka, no jasne!
    Ale czy o świcie kukułki działają? Jakoś zawsze później je słyszę.
    Musze sprawdzić u Sokołowskiego.

  20. Gök to kukułka, otta to świt. Czyli kukułka o świcie:)

    Magdo Z., pytanie to pewnie zbędne, ale czy eseje C.S. Lewisa czytałaś? Sporo ich napisał, ale nie wszystkie wydano po polsku.

  21. DUA nas inspiruje :) Jeszcze długo wczorajszej nocy tropiłam poetyckie sploty motywów ciszy i gór.

  22. Dziękuję, Casciolino. Piękne! Krzepiące!

    Bożenko (wiad.pryw.)- ależ zbędne Twe skrupuły, wiersz Kasprowicza odebrałam z największą przyjemnością, co dopiero teraz
    (pardon) kwituję.
    Miło jest dostawać takie poetyckie przesłania od Was.

  23. I worried a lot. Will the garden grow, will the rivers
    flow in the right direction, will the earth turn
    as it was taught, and if not how shall
    I correct it?

    Was I right, was I wrong, will I be forgiven,
    can I do better?

    Will I ever be able to sing, even the sparrows
    can do it and I am, well,
    hopeless.

    Is my eyesight fading or am I just imagining it,
    am I going to get rheumatism,
    lockjaw, dementia?

    Finally I saw that worrying had come to nothing.
    And gave it up. And took my old body
    and went out into the morning,
    and sang.

    /Mary Oliver, niedawno zmarla amerykanska poetka/

  24. Gökotta jest wiosenna. W dzień Wniebowstąpienia szło się posłuchać rano pierwszej kukułki.
    Ponoć wymawia się to „yo-‚kOh-tah”.

  25. Czyli to drugie miasto :)
    Nie doczytałam, jestem w kinie z siostrzeńcem (ma ferie) i czekam na rozpoczęcie filmu. Jeszcze chwilę mogę pozwolić sobie na zabawę komórką ;)

  26. Cha, cha, a to pyszne, Mamo Isi!
    Evik mieszka na południu Polski, jeśli dobrze pamiętam. Bielsko-Biała? Chyba tak. Czy też Biała Podlaska?
    Albinosik wiedział, gdzie się ukazać.

  27. Eviku, jako żywo przypomniał mi się kawał:
    – Gdzie pani złamała nogę?
    – W Koluszkach, panie doktorze.

    Tylko nam wyszło odwrotnie. Chodziło mi o miasto. Bo jeśli jest to miasto w pobliżu granicy niemieckiej, to śnieguły tam zimują, więc ptaszyna mogła się zabłąkać.

  28. Gökotta – moja polonistyczna (z wykształcenia) dusza śpiewa! Wspaniałe, że ktoś przed wiekami wymyślił takie słowo. Tym bardziej sprawa godna podziwu, gdyż wyobrażam sobie, że w Szwecji jesienne i zimowe przedświty są zapewnie ciemniejsze i zimniejsze niż u nas.

  29. Jan Kasprowicz
    Cisza wieczorna

    I
    Rozmiłowana, roztęskniona,
    Hen! od wieczornej idzie zorzy
    Zamykać Tatry w swe ramiona.

    Przed nią zawiewa oddech boży:
    Wonie jedliczne i świerkowe
    Ze swych lesistych wstają łoży.

    A ona tuli jasną głowę
    Do Osobitej, by wraz potem
    Kłaść ją na piersi Giewontowe.

    Po reglach muśnie li przelotem,
    Czoło Świnniczne w żar rozpali
    I Hawrań zleje krwawym złotem.

    Tak mknąc po szczycie i po hali,
    Z ogniem tęsknicy ginie w dali…

    (…)

  30. Dziękuję DUA to mi musi wystarczyć :)
    Magdo Z. niezmiernie się cieszę.
    Polecam też specjalną stronę w internecie poświęconą ks. Krzysztofowi, którą wspiera Biskup Opolski. Jest to strona bogata w teksty i nagrania oraz ciekawie prowadzona.
    No i jeszcze chciałam zacytować fragment, przy którym od razu pomyślałam o KG, bo tu wszyscy to czują i rozumieją – „Jednym z jej założeń (kultury) jest doświadczenie katharsis, oczyszczenia i zdolności do nastrojenia ludzkiego serca (…). Autentyczna kultura (…) powinna sprawiać wewnętrzny zachwyt, który przyjmuje i zachowuje oczyszczające piękno i mądrość. W rozumieniu chrześcijańskim kontakt z dobrą kulturą nie jest marginalnym dodatkiem, lecz obowiązkiem”.
    Równie pięknie ks. Grzywocz pisze, a szczególnie mówi o „łonie przyrody”. Polecam.

  31. A nie to Zgred wyskoczył z Bobem.
    Przepraszam idę poczytać ” Życie Charlotty Bronte ” pióra E. Gaskell.
    Dobranoc:)

  32. Mamo Isi
    Zdjęcie zrobiłam w pobliżu supermarketu.
    Tam jest posadzony żywopłot, w którym kryje się chmara wróbli.
    W czasie spaceru z Kropką sypię im ziarenka. Już rozpoznają psa, zlatują się, jak przechodzę.

  33. No i co my byśmy zrobili bez Nutrii?
    Trwalibyśmy we wzajemnym niezrozumieniu.

    Przypomnienie: miałeś się do mnie zwracać per „Młodosto”.

  34. Ach, Starosto, dopiero teraz zrozumiałem, że bób odnosił się do kwestii tożsamości gatunkowej niewielkiej ptaszyny, jak mówi Poeta.

  35. Pani Małgosiu, Zgredowi chodziło chyba o Pani komentarz napisany o 17:16:
    ,,Eviku, wygląda na to, że zadałaś nam bobu.”

  36. Same ciekawe rzeczy, z których istnienia po części nie zdawałam sobie sprawy.
    Ogrody nie są jeszcze moją pasją (chyba że literackie), ale na to i owo na pewno się skuszę.
    Bardzo wiele obiecuję sobie po książce Olofa Lagercrantza (autor właśnie nieznany mi wcześniej), już ją do mnie wysłano.

    Psianko, pośrednio z Twojego polecenia kupiłam i przeczytałam książkę „W duchu i przyjaźni”. Bardzo mi się podobała.

  37. Sowo, a jak to pięknie brzmi – gökotta. Spróbujcie to wymówić bez tego rozkosznego drżenia języka!

  38. Osobę tak, Sowo, znam ze słyszenia, książek nie. Trzeba nadgonić, jak widzę.

    W pracy naukowej „Tajemnicze ogrody” mam przyjemność być jednym z obiektów badań. Tzn. nie ja, tylko moje powieściowe ogrody.

    Psianko (wiad.pryw.), widziałam, odnotowałam, ale niczego obiecać nie mogę, „Chucherko” jest na wczesnym etapie rozwoju.
    Książkę ową od Ciebie oczywiście przeczytałam, więc to i owo już wiem.

  39. Polecałam Ci, Madziu, Jarosława Marka Rymkiewicza – „Myśli różne o ogrodach”, a kiedyś cytowałam tu Izabeli Czartoryskiej „Myśli różne o zakładaniu ogrodów”, bo lubię eseje o ogrodach i ogrodnictwie. Mam małą listę takich, do których chciałabym zajrzeć.

    Cezary Wodziński – „Przechadzki po ogrodach” (Zgred powinien się zainteresować)
    Rosario Assunto – „Filozofia ogrodu”
    Marek Hendrykowski – „Ogród Europy. Eseje z mitologii i kultury Starego Kontyntetu”
    ks. Waldemar Chrostowski – „Ogród Eden. Zapoznane świadectwo asyryjskiej diaspory”
    Jean-Louis Ska – „Glina, taniec i ogród. Eseje z antropologii biblijnej”
    Małgorzata Szafrańska – „Człowiek w renesansowym ogrodzie”
    Marguerite Charageat – ” Sztuka ogrodów”
    Edmund Jankowski – „Wspomnienia ogrodnika” (pionier polskiego ogrodnictwa, napisał sporo książek o uprawianiu ogrodów)
    red. Sławomira Żerańska-Kominek „Muzyka w ogrodzie – ogród w muzyce”
    Krystyna Heska-Kwaśniewicz – „Tajemnicze ogrody: rozprawa i szkice z literatury dla dzieci i młodzieży” 3 tomy (to nie jest o ogrodach, ale odnosi się do archetypu ogrodu jako bezpiecznego miejsca dzieciństwa)

    A jeszcze pytanie, czy DUA zna postać Gertrude Jekyll i jej książki? Ogrodnicze Arts and Crafts. :)

  40. Eviku, a gdzie właściwie to zdjęcie ptaszyny zostało zrobione? Może to jakoś ułatwi rozpoznanie.

  41. Spisik miało być oczywiście. Smartfon poprawił, a ja się zagapiłam. Koryguję i przepraszam.

  42. W ostatnim wpisie dużo było o książkach, aż mi się zagadki książkowe przypomniały :) !
    Dziękuję za polecenie wielu ciekawych pozycji. Niedawno „Kocie opowieści” J. Herriota wpadły w moje ręce.

  43. Wójciku, śmiało polecaj – miła, spokojna lektura, angielska prowincja (okolice Ledlington), w najgorszym razie Londyn, barwne typy, prawda triumfuje, szczera miłość też, słowem – klasyka „cozy crime”. A dziecko wyszlifuje angielski, bo przy tym wszystkim Patrycja pisała ładnym językiem, dowcipnie i żywo.

  44. Dzień dobry
    Dziękuję za informacje o ptaszku. Pooglądam sobie zdjęcia śnieguł.
    Chociaż trochę zastanawiam się nad tym leucyzmem .
    Pozdrawiam.

  45. Sowo, takie słowa jak to szwedzkie charakterystyczne dla różnych krajów można znaleźć w książce ” Innymi słowy. niezwykłe słowa z różnych stron świata”.

  46. Ten dorobek Patrycji bardzo mi zaimponował. I wygląda na to, że pisała praktycznie do końca życia! Zmarła w roku 1961 i w tym też roku ukazała się jej ostatnia powieść. Naprawdę imponujące. Muszę ją polecić Zuzi, ona uwielbia kryminały.

  47. Gratulacje, Milesale! I dla KokoszaNel również, bo nie zdążyłam w poprzednim wpisie. Koniecznie zaopatrzcie się w bullerbynowe trzy opowiadania, bo nie ma ich w „Dzieciach”!

    Ateno, dyskusji o książkach nigdy dosyć. Teraz muszę wyjść, ale jak wrócę, to podzielę się z Wami jeszcze jednym interesującym spisikiem esejów.

  48. Śnieżka – długość ciała wynosi 17–17,5 cm, czyli to największy z wróblowatych.Występuje w obszarach górskich południowej Europy, Bliskiego Wschodu i centralnej Azji. Dorosłe osobniki mają szarą głowę z czarnym podbródkiem. Wierzch ciała brązowoszary z białymi plamami na skrzydłach. Spód ciała biały. Ogon biały z czarnymi lotkami środkowymi. Dziób koloru kości słoniowej (u samca w szacie godowej czarny). Samice i młode nie posiadają czarnego podbródka. Ostatnio w kwietniu 2016 widziany w Polsce, gdzieś pod Radomskiem.
    Śnieguła – z rodziny poświerek.Cztery podgatunki. W Europie przede wszystkim na Islandii i Spitsbergenie, w Szkocji i w Skandynawii. W Niemczech regularnie zimuje wzdłuż wybrzeża, na południe po góry; w mniejszej liczbie zimuje w południowych Niemczech, Austrii i Szwajcarii. Długość ciała wynosi 14–18 cm. Samiec w szacie godowej w większości śnieżnobiały z wyjątkiem czarnego grzbietu, krańców skrzydeł i lotek III rzędu (mają płowe końcówki i krawędzie) oraz części sterówek. Dwie środkowe pary są czarne, mają białe lub płowe obrzeżenia; kolejna para ma szerokie czarne końce. Nogi i stopy szare, stożkowaty, dziób także przybiera ciemną barwę (na jesieni kolor przechodzi w żółtopomarańczowy, na końcu ciemny). Samica w szacie godowej od spodu jest biała, można dostrzec szarawą głowę, niejednolity jasno-ciemny grzbiet, jasny, czerwonobrązowy odcień piór na bokach oraz żółtopomarańczowy dziób.
    Poza sezonem lęgowym samiec i samica uzyskują podobny wygląd; ogółem ich upierzenie zyskuje więcej płowych odcieni. Pióra na głowie mają wtedy brązowe końcówki, na piórach skrzydeł i grzbietu pojawiają się białe lub czerwonobrązowe zwieńczenia, co sprawia wrażenie nakrapiania. Przez pierś przebiega czerwonawy pas. Samiec śnieguły uzyskuje swoją szatę godową nie poprzez pierzenie, a poprzez ścieranie się barwnych końcówek piór, przez co widoczna pozostaje tylko ich biała lub czarna (zależnie od obszaru) część. Ptaki młodociane są ogółem bardziej szare, ogon i skrzydła bardziej brązowe i ciemniejszy.

    Osobnik na zdjęciu, gdyby miał ogon, byłby ewidentnie większy od wróbli wokół. Natomiast umaszczenie nie wskazuje na nic. Sądziłam, że to jakiś młodziak, który po wypadku trafił nie tam, gdzie trzeba, a młode śnieguły są szarawe. Więc stąd optowałam za śnieżką. Ale zdjęcia młodej śnieżki nie znalazłam.
    Śnieguły mają upierzenie brązowawe z wierzchu, ale na skrzydłach zawsze występują białe pola o różnej wielkości w zależności od wieku i płci ptaka. Więc może dorosła śnieguła?

    Ratunku, słoniocy, skąd wziąć ornitologa?

  49. Ateno, jeśli masz ochotę dopisać coś do dyskusji książkowej, to czemu właściwie nie? Na rozmowy o książkach mamy tu zawsze chyba pozwolenie, prawda?:) A właściwie to liczę na to, że a nuż Ty też coś polecisz. :)
    ;)

  50. Trzeba częściej zaglądać, Bogini!

    Wpisu zżartego nie ma, nawet w spamie. Prosimy o jeszcze raz.

  51. Zezarlo bylo moj wpis wczorajszy (drugi).
    Zawsze powtarzalam, ze gory sa dobre na Wiare.
    W weekend chodzilam po gor(k)ach lodowych nad jeziorem (lub tez po jeziorze bo granica zatarta).
    Kolory byly podobne, turkusowy tez byl.
    Wiosna? Tutaj bijemy rekordy niskich temperatur.
    Musze zaczac czytac Patrycje Wentworth.
    Ominela mnie mila dyskusja ksiazkowa z poprzedniego wpisu.

  52. Bardzo serdecznie dziekuje za latarnie Aleksandro! Pisze chylkiem z pracy, znakow polskich brak.
    Przepraszam.
    Oj, chyba sobie przeczytam Dzieci z Bullerbyn po raz kolejny.. A juz niedlugo, juz tuz tuz, bede je czytac na uzytek dwoch malych stworzen, ktore sie do nas wybieraja. Perspektywa uczenia milosci do ksiazek napelnia mnie radoscia absolutna.

  53. Słońce dziś piękne, ptaki jakby bardziej ożywione – wiosna blisko! Już za miesiąc będziemy wypatrywać przebiśniegów!
    Szwedzi mają takie miłe słowo – gökotta – dosłownie oznaczające posiłek spożywany przed świtem, by móc usłyszeć pierwszy śpiew ptaków, a szerzej określające poranne podziwianie piękna przyrody i ptaków. Zabawne, my nasze poranne przechadzki po ogrodzie nazywaliśmy dotąd awiterapią.

    Teraz widzę, że biały ptak Evika nie może być wróblem, bo ma inny kształt i ogon. Zajrzałam do przewodnika Collinsa, mamo Isi. Śnieżka ma głowę szarawą, śnieguła całą białą, ale tylko latem. Śneżka mieszka w nagich górach (nie w Polsce), bywa widywana przy schroniskach. Śnieguła też jest górska, ale zalatuje zimą do Polski i pojawia się w dużych stadach na wybrzeżu, na wydmach i nadmorskich łąkach. Tylko że w zimie nie jest cała biała, ma w upierzeniu dużo brązu i dużą szarobrązową plamę przy oku. Porównując z ilustracjami Collinsa, to ani śnieżka, ani śnieguła.

  54. Kiedyś letnią porą doszliśmy przez Grzesia do Wołowca i tam złapała nas mgła stulecia. Człowiek nie widział własnej ręki. Posuwaliśmy się jakąś ścieżką po omacku, aż potknęliśmy się o grupę Słowaków, którzy nam powiedzieli, że jesteśmy na Płaczliwym Rohaczu. A było jeszcze to w czasach, kiedy przechodzenie przez granicę było nielegalne.

  55. Mamo Isi, pierwsze i trzecie to z podejścia na Grzesia (większość zdjęć zrobiłem tego dnia, jedynego ze względnie dobrą widocznością). Drugie to masyw Giewontu ze Strążyskiej.

  56. Dzień dobry!
    Poruszające zdjęcia Wilka Morskiego wyrwały mnie z zapracowania i spod regału. Trafiły w czułą strunę. Albowiem Tatry zawsze już będą mi się kojarzyły z ks. K. Grzywoczem – góry to była jedna z jego największych miłości, zresztą był taternikiem i alpinistą.
    Chciałabym żeby jego mądrość i przesłanie poznało więcej osób, bo był niezwykłym człowiekiem.
    Czy w „Chucherku” mogła by się pojawić maluteńka wzmianka o człowieku, który kochał i rozumiał dzieci i nigdy mu nie przeszkadzały (nawet jak maluchy wchodziły na ołtarz i przerywały Mszę Św. :) Zdarzało się, że brał je wtedy na ręce. I był erudytą, z wielkim poczuciem humoru, a przy tym bardzo skromnym.

  57. Dzień dobry!
    Inspektor Lamb, Mamo Isi, jest w ogóle udaną postacią. Zresztą wszystkie postacie u Patrycji W. są żywe i lekką ręką scharakteryzowane.
    Jak to możliwe, że ona w ciągu jednego życia zdołała tyle napisać? I że wszystko jest na wyrównanym, dobrym poziomie? Żyła lat 83, napisała 72 książki. Debiutowała w wieku 33 lat, a więc pisała równo 50 lat! Czyli wydawała przynajmniej jedną dobrą powieść rocznie.
    Imponująca dama.

    Seria o Miss Silver już mi się kończy, zostały mi jeszcze 2 do przeczytania. A tu już czeka 27 dzieł spoza serii, bo 6 już za mną (też dobre!).
    Ach, jakie mam miłe wieczory i noce!

  58. Myślałam, że w międzyczasie pojawi się ornitolog z prawdziwego zdarzenia i rozstrzygnie, czy to śnieżka, czy śnieguła. A tu wszystkich ekspertów wcięło. Ot, żicje.

  59. „Funny how hard people will work at their business or their pleasure, but they won’t do a hand’s turn towards making a good job of being married.”
    Gdyby powyższa maksyma była w którymś dziele Szekspira, byłaby cytowana do upojenia. Ponieważ jednak powiedział to tylko inspektor Lamb w „Eternity Ring” Patrycji Wentworth, pies z kulawą nogą się nad nią nie pochyli.

  60. O tak, Sowo, piernikowe drzewo zostało rozpoznane natychmiast. Z książką się zapoznam, dziękuję.

  61. Krzysztofie, polecam Twojej uwadze książkę „Mieczysław Karłowicz w Tatrach” z wydawnictwa Astraia. Sporo ciekawych przemyśleń o górskim pięknie i o ciszy, i o samotnych wyprawach.

  62. O, dziękuję Olu, że mnie wyręczyłaś. Dodam jeszcze, że w pięknym zakamarkowym wydaniu „Trzech opowiadań z Bullerbyn” jest ilustracja śnieżnych latarni, uczyniona ręką Ilon Wikland. Ale te opowiadania ukazały się w Polsce stosunkowo niedawno i znają je głównie mamy małych dzieci. :)

    Krzysztofie, a rozpoznałeś piernikowe drzewo?

  63. A jeszcze: zwróćcie tylko uwagę, jak mało bieli jest na tym pierwszym ze zdjęć Krzysztofa – a przecież to zaśnieżony pejzaż.
    I jak dużo tam jest błękitów. I nawet muśnięcie bladego turkusu.

  64. Latarnia śniegowa w Bullerbyn była w ostatnim rozdziale I części:
    „Gdy tak w najlepsze kleiliśmy koszyczki, Lasse wybiegł do ogrodu i zapalił świeczkę, którą wstawiliśmy do latarni ze śniegu. Ach, jakże pięknie świeciła w ciemności latarnia! Gdy patrzyłam, jak stoi w ogrodzie i świeci, musiałam cały czas myśleć o tej piosence wigilijnej: „Stoi Gwiazdka u zaśnieżonych wrót, kołacze i mruga…” Wprost widziałam, jak stoi tam i mruga, zupełnie jak nasza latarnia ze śniegu.”
    Właśnie jestem świeżo po omawianiu tej lektury z trzecioklasistami i mam egzemplarz na biurku. Jak zwykle, książka porywa dzieciaki. Nie ma to jak ponadczasowe lektury :)

  65. Piękne zdjęcia, Krzyszt0fie. Mam wrażenie, że góry są piękne o każdej porze roku i w każdą pogodę. No, może poza mglistymi dniami, bo wtedy zazwyczaj gór nie ma, jest tylko mgła.

  66. Nie umiałam w dzieciństwie zdecydować czy wolę góry czy morze.
    Tu gdzie teraz mieszkam mam oba.
    Majestat gór i potęga morza przemawiajà donośnie, poeci wyjàtkowo umiejętnie to potrafià usłyszeć/zobaczyć i oddać słowem.
    A czy wolno, za pozwoleniem, dopytać szanowne grono o coś dotyczàcego poprzedniego wpisu? Mianowicie intryguje mnie tà latarnia śniegowa z Dzieci z Bullerbyn. Ja tà ksiáżkę znałam prawie na pamièć swego czasu, a zupełnie tego nie przypominam sobie szczegółu.
    Czy można prosić o uściślenie; gdzież ta latarnia wystápiła? Jeśli ktoś kojarzy oczywiście.
    Pozdrawiam serdecznie z mroźnej, ale bezśnieżnej Szkocji.

  67. Nutrio i Moliku – gratulacje ! A biały ptaszek śliczny. Wróbelki zresztą też.

    Co do książek, to marzy mi się „Kosmos” Humboldta. Być może wspominane tutaj dzieło , którego autor w swoim czasie sławny, odszedł teraz jakby w zapomnienie. Cenowo raczej poza moim zasięgiem, ale pomarzyć można. A jak pięknie wygląda pierwsze wydanie z 1845 roku.
    Póki co, na imieniny np. poprosiłam o książkę, która opowiada o życiu tego uczonego i podróżnika , autorstwa Andrei Wulf pt. „Człowiek, który zrozumiał naturę”.

    I jest jeszcze jedna, którą pragnęłabym mieć bardzo. To autorstwa Katarzyny J. Kowalskiej „Polski El Greco” – historia odnalezienia w 1964 roku przez Izabelę Galicką i Hannę Sygietyńską z PAN w kościółku, w Kosowie Lackim – jednego ze słynnych obrazów tego wielkiego artysty pt.”Ekstaza św. Franciszka”. Obraz tak wyglądał, że znani historycy sztuki nie dawali za niego złamanego grosza, ale młode panie trwały przy swoim i dzięki konserwacji ,kiedy to odnaleziono prawdziwą sygnaturę oraz opinii wybitnych znawców okazało się, że miały rację.

  68. Hm, DUA, jakieś talenta posiadam, jak każdy, ale artystycznych wśród nich z całą pewnością nie ma, piękno obiektu po prostu przemawia same.

    Piętaszku, pozdrowienia dla męża, mam nadzieję, że już wrócił do siebie i do Ciebie

    Sowo, dziękuję za cytat z Karłowicza.

  69. Brawo dla zdolnych siostrzyczek!
    Trochę współczuję „Córki czarownic”-ja nie dotrwałam do końca, no nic nie podcinam skrzydełek.
    Za to „Antygona” krótka i bogata w treści.

  70. Wysłałam komentarz, ale coś chyba poszło nie tak.
    Gratulacje dla Molika (podwójne) i Nutrii! I trzymam kciuki za powodzenie w kolejnym etapie!

    Zdjęcie Evika jest urocze. Dobrze Eviku, że zwróciłaś uwagę na to mieszane towarzystwo i zechciałaś uwiecznić je na zdjęciu. :)

  71. E tam, nie taki biedny. Tylko czekać jak odmieniec, ” brzydkie kaczątko”, zamieni się w pięknego łabędzia.

  72. KrzysztO, ależ musiałeś być tam szczęśliwy! Dziękuję za podzielenie się tym pięknem, pełnym majestatu, ciszy, potęgi i tajemnicy.

    Czy Boże piękno jest do wyrażenia?
    Czy może ludzkie życie zmieniać?
    Dotykać serc człowieczych niezauważalnie?
    I wypogadzać twarze? To już dostrzegalne – Tak mi się w duszy myśli i kołacze, ilekroć jestem w górach, wracam z nich, wspominam i odmieniam góry przez wszystkie przypadki, patrząc tęsknie na zdjęcia…

    (Moliku, gratulacje!)
    (Jak dobrze, że to nie albinos, bo tak mi się szkoda zrobiło tego „wróbelka”, widząc, jak inne tylko łypią na niego oczkami.)

  73. Poprawka – termin konkursu jest wyznaczony na 26 lutego – równiutko dzień po naszych feriach.

  74. Och, jaki piękny wpis! To wszystko… aż tchnie spokojem i napełnia poczuciem piękna i równowagi. Bardzo podobał mi się wiersz – łączy zachwyt nad pięknem przyrody i poczucie osamotnienia w tłumie. A więc zdjęcia od Krzyszt0fa i Evika. Biedny, malutki wróbelek (wolę myśleć, że to wróbelek – ta wersja zdecydowanie bardziej mi pasuje) tak pięknie symbolizuje właśnie to poczucie osamotnienia.

    PS Widzę, ze Molik zdążył się już pochwalić swoim sukcesem (,,To Nutria miała talent plastyczny”???), a tymczasem nadszedł kolejny. Wasze trzymanie kciuków zakończyło się sukcesem, Kochani. Obie przeszłyśmy do ostatniego, trzeciego etapu! I obie miałyśmy po 54 punkty na 60, przy czym minimum kwalifikujące do kolejnego etapu wynosiło 51. Ale uwaga, kolejny test już początkiem marca! Trzeba przeczytać ,,Antygonę” i ,,Córkę czarownic” (znaną mi już, skądinąd – ale tylko we fragmentach) – i brać się do pracy!

  75. Mocno melancholijna to była dusza. Piękne zdjęcia Tatr pozostawił po sobie, w ostatnich latach wydano kilka ładnych albumów.

  76. Sowo, dzięki za poruszające słowa kompozytora, jednego z pierwszych taterników.
    Jak pamiętamy, zginął w lawinie pod Małym Kościelcem.

  77. No i proszę, wyjaśnione: śnieżka zwyczajna.
    Człowiek wciąż się uczy. Dzięki Mamo Isi.

  78. Śnieguła!
    Mama Isi ma rację, zuch dziewczyna!
    Śnieguła na pewno.
    A więc jest po prostu gościem w stadzie, nie odmieńcem. Tym lepiej dla śnieguły.

  79. P.S. Wróbel jest po prostu nowoczesny, dostosował się do warunków pogodowych – słabiej widać go na śniegu.

  80. „I gdy znajdę się na stromym wierzchołku, sam, mając jedynie lazurową kopułę nieba nad sobą, a naokoło zatopione w morzu równin zakrzepłe bałwany szczytów – wówczas zaczynam rozpływać się w otaczającym przestworzu, przestaję się czuć wyosobnioną jednostką, owiewa mnie potężny, wiekuisty oddech wszechbytu. Tchnienie to przebiega przez wszystkie fibry mej duszy, napełnia ją łagodnym światłem i sięgając do głębin, gdzie leżą wspomnienia trosk i bólów przeżytych, goi, prostuje, wyrównywa”. Mieczysław Karłowicz.

    Biały wróbel to może być tzw. osobnik leucystyczny.

  81. Gratulacje dla Molika!
    Tatry pełne majestatu, bardzo dobre ujęcia.
    U nas domowa szkoła z racji kataru.
    Było dyktando ze „Srebrnego Dzwoneczka” i rysunek pt wnętrze domu cioci Ani (z maczetą i fajką pokoju). Przypomniało mi się dyktando Tomcia „Dorota ma jelito. Grube.” :)
    Pozdrawiam!

  82. Takie piękne zdjęcia Krzysztofie jak Twoje, zawsze wywołują u mojego męża stan głębokiej zadumy i sprawiają, że przez chwilę jest jakby nieobecny. Nasze Tatry kradną mi Go bez reszty i ta Samotność w górach jest mu uczuciem bardzo znanym. Dziękuję w Jego imieniu.

  83. Eviku, dopiero teraz dostałam od Administracji zdjęcia Twojego białego wróbelka. To ja jeszcze wkleję jedno pod najnowszym wpisem, żeby wszyscy obejrzeli i wyrobili sobie opinię: czy to na pewno jest albinos? Ma przecież i beżowe piórka, a albinos byłby całkiem biały. W każdym razie biedak różni się bardzo od stada i przypuszczam, że mu z tym nielekko.

  84. O, jaka dobra wiadomość!Pisze Mól Książkowy:

    „Dzień dobry, pani Małgosiu!
    Chciałam się Pani pochwalić, że wygrałam ogólnopolski konkurs
    plastyczny!! :o) Nosił tytuł „Dlaczego lubię święta Bożego
    Narodzenia”. Nadesłanych prac było ponad trzysta. I tylko jedno
    pierwsze miejsce!
    Cieszę się również dlatego, że wcześniej moje malunki były raczej
    słabe. To Nutria miała talent plastyczny. Ale kiedy przeczytałam, jak
    ją Pani zachęca do wytrwałości słowami mamy, pomyślałam, że też
    spróbuję. I udało się!!! ”

    Brawo, brawo gratulacje, Moliku!

  85. Ja tam nie milknę, tylko gratuluję Krzysztofowi talentu oraz oka, a Wam mówię: dobranoc!
    Dobranoc, kochana Aleksandro!

Dodaj komentarz