
Wiatr halny – mal. Stanisław Witkiewicz (1851-1915)
Kazimierz Wierzyński
PROCHU PERŁOWY!
Prochu perłowy! Rozgwizdana wrzawo!
Wichrze mój, wichrze, oblubieńcze biały
Burz, co pod niebem gdzieś się rozszumiały
I teraz gonią po ziemi kurniawą!
Tańcu weselny serca, oczu, uszu!
Całego świata, co na słońcu świeci
Skier brylantami, radosna zamieci!
Śniegu, mój boski, świetny pióropuszu!

Las zimą (pastel) – rys. Leon Wyczółkowski (1852-1936)








O, dzięki, Kotliku!:)
Ja też jestem za ! Uwielbiam zimę w Jeżycjadzie, a już naj naj atmosferę Bożego Narodzenia. To jest niesamowite jak potrafi Pani oddać te świąteczne uczucia.
„I powleczem korowód, smęcąc ujęte snem grody,
W bramy bijąc urnami, gwizdając w szczerby toporów,”
„Wszędzie dokoła tragedie. Czyż życie nie jest jedną wielką tragedią?
Dopiero po jakimś czasie spostrzegam, że nie jest to pytanie retoryczne i moja rozmówczyni spodziewa się odpowiedzi.
– Cóż ja … Mam nadzieję, że czasem zdarzają się również okresy szczęścia i spokoju,pani Riverthrope.
Zaciska wargi. W dalszym ciągu czeka na odpowiedź- lepszą.
-Hm, nie uważam, że życie to jedna wielka tragedia. Z pewnością jest skomplikowane i rzeczywiście zdarzają się dramaty. Ale wierzę, że są również inne rzeczy.
– Na przykład?
Przez uchylone drzwi wpada zimny podmuch. Spoglądam na przepastny hol, szukając inspiracji.
– Cóż, przyjaźń. Piękno natury. Wielka literatura. Szczęście, choćby niewielkie i w najdziwniejszych miejscach.
Unosi brwi.
– Wierzysz w to wszystko, prawda?”
Ja tam wierzę, ja wójt. Fragment pochodzi z książki ” Tajemnice Amy Snow”. Bardzo miłe. Wiktoriańska Anglia, niemowlę znalezione w śniegu, miłość, przygoda. No i widać, że autorka jest wielbicielką Wilkie Collinsa, choć do mistrza jej oczywiście daleko. Ale i tak polecam.
W ponure dni trzeba szczególnie mocno szukać światła.
Słucham „Modlitwy na koniec mojego wieku”, czytam słowa mądrych ludzi, patrzę w oczy mojego dziecka i powoli robi się jaśniej.
Póki żyjemy, jest nadzieja.
Ponure dni dla wszystkich, Nutrio. Wtedy lepiej jest milczeć.
Ale pojutrze będzie nowy wpis!
Ten Anonim przed chwilą to ja.
Dzień dobry!… Coś tu cicho ostatnio…
Jest to całkiem możliwe.:)
Och, dziękujemy, Natalio!!!
A napisze Pani jeszcze kiedyś zimowy tom? Uważam, że jest ich zdecydowanie za mało w ,,Jeżycjadzie”.
O, jak mi miło, Małgosiu z Krakowa! Jak to dobrze jest – wzbudzać radość!
A i owszem, słychać to i owo. Pisze się „Chucherko”, w którym na pierwszym planie kręci się Jędruś Rojek.
Zasp jeszcze nie ma, jest ciepło.
Pozdrawiam Cię serdecznie!
Dzień dobry pani Małgosiu ze śnieżnego, chociaż często rozciapano-śnieżnego Krakowa :) Otóż śpieszę donieść, że robiąc archiwalne testy z polskiego ostatnio, trafiłam na tekst z naszej Jeżycjady i zalała mnie fala radości jak zawsze, kiedy myślę o tej serii. Czy wiadomo co u Borejków? Czy odwiedzą nas wkrótce? Przecież na wsi u Pulpy muszą być zaspy, ze ho ho.
Dobranoc, pilne uczenniczki. :)
Spać idźcie.
Moliku – dziękuję bardzo!! I mam nadzieję, że Wam się uda. Chyba macie na to większe szanse niż ja :o)
Pani Małgosiu – to też racja. Pozostaje czekać.
W matematyce przychylność wiele nie pomoże…
A ja nadal będę trzymać. Za przychylne oko oceniających.
O, Natalio, to ja już przestaję ściskać kciuczki.:)
Dziękuję za miłe słowa!
Dobry wieczór!
Bardzo dziękuję wszystkim za trzymanie kciuków :) Moim (i jeszcze innych startujących) zdaniem, konkurs był dość trudny. Wybitnie dobrze raczej nie było, ale może wyniki mnie zaskoczą i uda się przejść do następnego, ostatniego etapu. Nawet jeżeli nie, napisałam najlepiej jak umiałam i jeszcze raz dziękuję. Dzięki Księdze jest w życiu zdecydowanie radośniej, nie tylko dzisiaj :)
PS Jeszcze mocno spóźnione życzenia urodzinowe dla Pani Małgosi – po prostu wszystkiego, co najlepsze. I jak już ktoś ładnie napisał – „wielu książek przeczytanych i napisanych”. Oraz żeby zawsze czuła się Pani tak samo młodo :) Życzenia, choć spóźnione – z całego serca (przypomniały mi się teraz oświadczyny Fryderyka w „Czarnej Polewce”!). I pewnie ta wiadomość stanie się już bardzo długo, ale tego też w ogólnym rozgardiaszu zapomniałam napisać – to mnie się udało zakupić wspomnianą książkę, jak i „Srebrny dzwoneczek”! :) Dziękuję szczególnie za wzruszającą dedykację!!
Cala przyjemnosc po mojej stronie :)
Dziękuję za pozdrowienia w imieniu Giorgia!
A pan dermatolog, którego znam od dawna, został obdarzony paczuszka pierniczków.
Trzeba by znów ich dorobic :))
Natalio, jak Ci poszlo?
A ja pozdrawiam Giorgia!
Jak to dobrze, że pozwoliłaś nam go zobaczyć! Śliczny dzieciak, swoją drogą!
Witajcie Kochani!
Milo czytać Wasze wpisy ( w poczekalni u dermatologa!) :)
Cieszę się, DUA, ze młodych czytelników przybywa, to chyba najwieksza satysfakcja dla Pani.
Magdo Z., jak dobrze, ze Anioł Stróż czuwał, kiedy było trzeba.
Dobro jest w nas!
Śniegu u nas w Rzymie brakuje, tęsknię za nim.
Pięknie o nim napisał Poeta.
Pozdrawiam Wszystkich tu zagladajacych
O tak, tak! Trzymamy!:)
A za pół godziny trzymamy kciuki za Natalię i jej konkurs matematyczny!
Odwagi, miła dziewczynko!
Dziękuję za miłe życzenia, Iskro!
Życzmy sobie wszyscy nawzajem, żeby dobro miało jak najwięcej do powiedzenia.
Wszystko u mnie z opóźnieniem. Serdeczne życzenia urodzinowe pani Małgosiu, aby dobro które pani rozdaje wracało do pani potrojone.
Galeria piernika zapiera dech. Cudeńka! Czapki z głów.
Zimowy wiersz tak bliski a drugi obraz jako żywo przypomina to co oglądam ze swego okna. Zima w styczniu ukazała nam już wszystkie swoje oblicza, te radosne i te okrutne (właśnie mamy małą burzę gradową).
Wszystkich mocno ściskam a DUA dziękuję jeszcze raz za tę Wyspę.
Dobranoc Wyspo!
Dobranoc!
Natalio, będę pamiętać.
Dobry wieczór! Chciałabym cichutko podszepnąć małą prośbę o trzymanie również za mnie naszych Księgowych kciuków. Jutro od godziny 13 też piszę konkurs, ale au contraire z matematyki. To mogą być dość męczące dwie godziny, ale mam nadzieję, że mimo wszystko pozytywne fluidy mnie nie opuszczą i uda się jak najlepiej :) Równie cichutko się oddalam, życząc dobrej nocy.
Zgredzie, dziękuję za polecenie dobrej lektury.
Przeczytam, bo lubię książki wspomnieniowe.
Ja taką drobną dygresyjkę wrzucę:
Zgredzie – błyskotliwy komentarz do Ateny, że była prawdopodobnie na spotkaniu autorskim Mickiewicza, który nie wiedział, co miał na myśli – cudowny! Uwielbiam takie poczucie humoru :)
Jest w antykwariacie Troszkiewiczów.
Co poeta mial na mysli! Zmora moich lat mlodzienczych, a teraz prosze- sama pytam. Nic sie jednak czlowiek nie rozwija. ;)
Nutrio, „Słownik terminów literackich” z wydawnictwa Ossolineum (Sławiński, Głowiński, Okopień-Sławińska, Kostkiewiczowa). W tej chwili, jak widzę, jest niedostępny w księgarniach – na allegro też tylko jeden egzemplarz. Zatem: biały kruk! Kto by pomyślał. Innych nie radzę kupować, raczej.
Mam nadzieję, że wyniki konkursu będą pozytywne! Nadal trzymam kciuki!
Półtorej godzinki. Już mówiłam. Dla mnie, jak się okazało, trochę za mało. Kiedy pani prowadząca (no, wiecie, ta, co pilnuje, żebyśmy nie ściągali) obwieściła, że jest koniec czasu i ,,stawiamy ostatnią kropkę”, ja byłam dopiero w połowie wypracowania (opowiadanie z mottem), więc musiałam szybko zakończyć i nie zdążyłam nawet sprawdzić! Natomiast Molik podobno bez problemu się wyrobił.
I, uwaga, uwaga – nie było nic o sentencji, aforyzmie i złotej myśli!!! Hurra!!!
A tak na przyszłość – z jakiego wydawnictwa ma Adminka ten słownik?
O!
Gdybym mieszkała w USA to na kursie prawa jazdy nie musiałabym w kółko analizować cudzych błędów!
Taki tryb nauki wszystko bardzo utrudnia, więc Madziu Z. dzięki za słowa wsparcia! :)
Po za tym czytam ” Babską Stację ” Fannie Flagg, jest tam nawet wątek polski i to bardzo korzystny więc jednak cieszę się, że mieszkam tu gdzie mieszkam.
No, już po konkursie! Nie taki diabeł straszny, jak go malują!
Trzymamy kciuki, trzymamy!
Dzieńdoberek!
Nutria (z autobusu).
Jadę sobie na konkurs, czytam te Wasze przemyślenia i o mało co nie wybucham śmiechem… Aż się na mnie jakiś siedzący obok gbur dziwnie patrzy, ale co mi tam.
,,Człowiek podczas snu jest czymś zgoła bezużytecznym”, pani Małgosiu. Czy jakoś tak.
Dobrze wiedzieć, że ma się takie wsparcie.
DUA, książki w korytarzu też są – są właściwie w każdym zakamarku naszego mieszkania, które ma metrów 28,9. Li i jedynie. :) Być może na przeprowadzkę do większego metrażu poza miastem też przyjdzie czas, póki co jednak za bardzo kocham moją Warszawę. Tak się jakoś porobiło. Ale nie ma co narzekać, bo miłe mieszkanko wypełnione książkami, to więcej, niż mogłabym chcieć. A jak przyjdzie co do czego, to zakwaterujemy się z książkami u sąsiadów. :))))
To było w USA, autor się serdecznie roześmiał, a z nim reszta.
Starosta może spać spokojnie – tym razem nie zamknie.
Ja ostatnio pochłaniam wspomnienia Witolda Urbanowicza. Z klasą.
Dobranoc!
Och, och, co za godzina. Znowu niestety trzeba iść spać, a tu tyle do zrobienia, do przeczytania, do namalowania.
Co za beznadziejna strata czasu.
Mamo Isi, Zgredziku, złapałam Patrycję W. na powtarzaniu wątków. Trzecia to już powieść („Ladies’ Bane”), w której kolejna bohaterka wizytuje stare domostwo, a pod nim mroczne lochy i piwnice. Jestem pewna, że znów ją tam ktoś zamknie, a ten młody i przystojny ją uratuje.
Dostaję klaustrofobii od tych jej lochów i mam za złe, gdy nie mieści się Patrycja w formule „cozy crime”.
Zgredzie, cha, cha, to fakt. Są świadkowie, spisane zostały czyny i rozmowy. Zapomniał.
Wszędzie można, Sowo luba.
Mamo Isi, ważne jest jedno: czy wydarzenie to miało miejsce w USA, czy raczej w PRL.
Regał pod stołem? Na to jeszcze nie wpadłam! Do tej pory mieliśmy w domu jeden pod łóżkiem.
Ateno, to nadzwyczajne! Czy autor przyznał się, że nie wie, co miał na myśli, czy po prostu słuchacze lepiej wiedzieli?
Ateno, to pewnie był Mickiewicz.
Podobno pytany, co oznacza czterdzieści i cztery, mówi, że jak pisał, to wiedział, ale teraz już nie wie.
Aaaa, Bogini, a to cudne!
Bylam kiedys na spotkaniu z autorem, ktoremu zarzucono, ze nie wie co autor miał na myśli. :)
Jasne, że nie wiem, jaki wybór był przyczyną, a jaki – skutkiem.
Ale upał może być powiązany z mnóstwem aspektów, takich jak: data dzienna i rzeczywista pogoda tego dnia, aktywność jeża nocą, otwarte na noc okna i pewnie wiele, wiele innych.
Nie, nie , Zgredzie, tak Ci się tylko wydaje. Chodzi o radość i zdrowie. Jak się opalamy, to robimy się zdrowsi. No chyba, że się spalimy. Ale wtedy różne nieżyczliwe jednostki mają masę radości widząc, jak z nas złazi skóra. Ale zawsze chodzi o radość i zdrowie. Li i tylko.
No, chyba że tak. Dzięki. Nigdy bym na to nie wpadła! Nie ma to, jak wiadomość u samego źródła.
Zbyt proste.:)
Było upalnie, żeby Nora mogła być zażenowana, że jest podglądana w stroju niedbałem.
As simple as this.
Mamo Isi, chodzi tu o zdrowie i radość, zawsze.
Chyba zacznę czytać Jeżycjadę pod kątem tego, co Autor miał na myśli.
O, dajmy na to, co Autorka chciała nam przekazać pisząc, że było upalnie? („Ciotka Zgryzotka”, s.6 i dalsze)
Rozmyślając na ten temat odchodzę mrucząc.
Dobrej nocy. I pamiętajcie – jutro, dziewiąta.:o)
Klaso VI, chciałam przekazać jeszcze parę innych rzeczy, ale niech będzie i tak.:)))
KokoszaNel, to nas bardzo cieszy!
Widziałam okładkę „Miedzianego listka” cieszy mnie, że następna książka będzie o Teresce – bardzo miła i rezolutna dziewczynka, należy jej się pierwszy plan. Kogucik dopytuje o ciąg dalszy „Złotej gwiazdki”, więc na razie wrócimy do Dzwoneczka. Czytaliśmy trochę ale chyba był wtedy jeszcze za mały.
Gorace zyczenia urodzinowe dla DUA (spoznione z powodu strajkow, sniegu i roznicy czasowej;) od meskiej klasy VI z Francji! Wlasnie w te sobote dyskutowalismy na temat Pani „Noelki”- ksiazka sie podobala! Uczniowie lubia, ze jest w niej swiateczny nastroj, wizyty w roznych domach, opis Wigilii bogatych i ubogich rodzin. A w odpowiedzi na pytanie „Co Malgorzata Musierowicz chciala nam przekazac w tej ksiazce?”, najbardziej spodobala mi sie wypowiedz: „Musierowicz powiedziala, ze zawsze musimy byc zdrowi i pelni radosci”. Obiecuje wiec, ze popracujemy nad tym!
Savo, a regały na korytarzu? I w każdym wolnym miejscu, nawet pod stołem? To też jest sposób.
No i zawsze można sprzedać mieszkanie w mieście, wyprowadzić się do tańszego lecz większego locum na wsi i nareszcie mieć miejsca na książki pod dostatkiem!
Jeżynowy Ludku, a nie, nie zgadłaś.:)
Kochana Helenko, domyśliłam się tego bez trudu! Ach, bardzo mi się podobacie oboje!
Wiedz bowiem, że i ja, od dziecka, bardzo, ale to bardzo lubię czytać!
Książkę o Noelce? Hm, ależ ona już dorosła jest. Ale dobrze, wezmę pod uwagę Twoją prośbę i może uda mi się o Elce napomknąć w najnowszej książce, która będzie nosiła tytuł „Chucherko”.
A mnie przekrzyknęła niegodziwa myśl przez głowę. Czytam ” Zabić drozda,” stąd owo słówko. Może Chucherko sympatia Jędrka to córka Filipa Bratka, a siostrzenica byłych Ptaszkowskich? Jakby nie było flet, a to z muzykalnego ojca w końcu. Grał na organach swego czasu… Skoro nie pana Bitner. To może tak?
Dobry wieczór! Właśnie skończyłam czytać „Kwiat Kalafiora” i zaczynam „Idę Sierpniową”. Możliwe że Pani już się domyśliła, ale jestem siostrą Cyryla. Bardzo lubię „Noelkę” i bardzo bym chciała żeby Pani napisała jeszcze o niej książkę!!!
Pozdrawiam Panią i wszystkich, którzy lubią czytać!!!
Helenka
Daj, daj! Chyba już za bardzo rozmyślam o wiosennych porządkach, ponieważ jesiennych nie zdążyłam zaprowadzić. Melduję jednak, że 27 książek znalazło już swój dom na półkach, reszta też znajdzie. Śmiałam się przy tym pod nosem, przypomniawszy sobie, jak to zdarzają się u Borejków podwójne egzemplarze tej samej książki, żeby kłótni nie było, kto ma pierwszy ją przeczytać. Bardzo dobry sposób z luzami na półkach, po cichu przyznam się, że unikałam go do tej pory nie tylko z powodu braku miejsca, ale też dlatego, że wiem, iż od razu miałabym ochotę owo miejsce zapełnić. Ale innego wyjścia, jak zachowanie luzu i rozsądku, chyba nie ma… Dziękuję serdecznie za radę.
Sava
Ach, ten nasz Cyryl, ten nasz Metody,
Jakże niezdrowe jego przygody!
Rychło na zawał nam odkorkuje,
Albo ze szkoły przyniesie dwóje!
Ale największy deficyt snu
Ma ta, co właśnie odpowiada mu!
Mając za sobą ciepłą poduchę,
Czytałem wieczór cały „Kłamczuchę”;
Nogi włożywszy pod ciepły kocyk,
Czytałem „Brulion Bebe” do nocy;
Schowawszy się pod kołdrę różową,
Ślęczałem do rana nad „Idą Sierpniową”…
Więc krócej mówiąc – przez książki Pani
Wszyscy jesteśmy NIEWYSPANI.
Cyryl
Po obejrzeniu (z dużą przyjemnością) filmu od Chesterki, przypomniałam sobie, że kilka lat temu uszyłam dla Wiosenki na szkolne przedstawienie suknię elżbietańską lub raczej coś na kształt. Najpierw odbyłam wnikliwe studia na ten temat i tak się przejęłam rolą, że suknię z lśniącej materii (zasłony) w kolorze nasturcji, z licznymi złoceniami (złota pasmanteria) oraz obowiązkową kryzą wokół szyi (firanka), uszyłam ręcznie. Nie znałam jednak wtedy tych filmików, a szkoda bardzo by się przydały :)
W rzeczonym słowniku podane objaśnienia poparte są bardzo ciekawymi i trafnymi oczywiście przykładami. Nie mogę się oprzeć pokusie przytoczenia cytatu obrazującego termin ZŁOTE MYŚLI. Ale może najpierw – co owe złote myśli oznaczają : W ten sposób określa się często wyjątki z utworów literackich, krótkie, ale zawierające lapidarnie wyrażony sąd, spostrzeżenie, semantycznie zamknięte, o charakterze sentencji, aforyzmu itp. A oto piękne moim zdaniem przykłady:
„Z każdą zniszczoną książką ginie część jakaś żywota ludzkiego na ziemi”.
(J.I.Kraszewski: „Metamorfozy”)
„Poezja jest stara jak świat i skończy się dopiero z nim razem. Wynaleziono pług, aby zaspokoić głód chleba, i wynaleziono poezję, aby zaspokoić głód piękna.
(J. Parandowski: „Godzina śródziemnomorska”).
Słownik ten jest rzeczywiście ciągle bardzo przydatny.
A gdybyś nie znalazła, Nutrio, to napisz, mogę Ci pod wieczór podać te definicje ze „Słownika terminów literackich”. Sama przed chwilą sprawdziłam, gdy zrozumiałam, że lata po studiach trochę zatarły mi się te różnice znaczeniowe. ;)
Wikipedia na przykład aforyzm i sentencję ujednoznacznia. Słownik lepszy. :)
Szukaj, szukaj, a znajdziesz.
Poza tym, wiele źródeł podaje, że granice między nimi się zacierają.
PPS Nie maksymą a sentencją.
Nie, nie znalazłam. To znaczy – szukałam i trafiam nawet raz czy dwa na wyjaśnienia, ale jakoś nie potrafię tego rozróżnić. Zwyczajnie tego nie rozumiem. Poszukam jeszcze dziś.
Nutrio, Moliku, od rana jutro wdrażamy nieustanne trzymanie kciuków! No, przynajmniej jednego.
A jak tam różnice miedzy aforyzmem, złotą myślą, a maksymą, Nutrio? Czy już znalazłaś je w sieci?
Nie odpowiedziałam Ci od razu, ale przecież nie mogłam: masz nie tylko poznać odpowiedź, ale i nauczyć się sposobów na poszukiwanie odpowiedzi.
Swoją drogą, poproście rodziców o prezent w postaci tego „Słownika terminów literackich” – przyda się jeszcze sto razy!
Dzięki za dobre słowo, Kris!
Tak, spojrzenie mówi o człowieku tak wiele! W oczach zaś dzieci ujmuje mnie zawsze ufność, jest rozbrajająca.
A „jak to się robi” sama nie wiem, Robi się samo, po prostu. Raz się udaje, innym razem – nie. Wtedy trzeba próbować raz jeszcze i jeszcze wiele razy – do skutku.
A u nas już po śniegu! Za oknem mam soczystą zieleń, ogród wreszcie dostał należną porcję wilgoci – a lato było suche!
Dziekujemy, kochana DUA!
Ciekawa ta historia z okladka do „Miedzianego listka”. Bardzo mi sie podoba, Tereska jest taka mila i ladna z tymi czekoladowymi oczami i wlosami. I ma ujmujace spojrzenie – to wlasnie najbardziej podziwiam w Pani portretach (i generalnie w dobrych portretach): umiejetnosc namalowania spojrzenia, z ktorego tyle mozna odczytac. Poniewaz nie mam talentu do rysowania, trudno mi sobie wyobrazic „jak to sie robi”. A portrety uwielbiam, lubie sie w nie wpatrywac i analizowac osobowosc portretowanych.
Z przyjemnoscia przeczytam „Miedziany listek”, a na razie czekam na „Zlota gwiazdke”, ktora juz idzie (leci?) do mnie poczta.
„Chucherko” tez ma ciekawe spojrzenie.
Zazdroscimy Wam (ja i Dziatwa) sniegu, jak przyjezdzamy zima do Polski, to nigdy sie nam nie udaje trafic na „proch perlowy”!
„Wiatr halny” Witkiewicza piekny, wspaniala kompozycja. I kolorystyka.
Dzieńdoberek!
Uuuch… To już jutro. Trochę się z Molikiem stresujemy (no, dobra, niech Wam będzie, to ja się denerwuję…). Dobrze, że mamy takie wspaniałe wsparcie!
Zauważyłam, ze nas nieustannie przybywa. To krzepiące.
Ja zaczynałam swoją przygodę z ,,Jeżycjadą” w czwartej klasie. To był ,,Kwiat kalafiora” – a później już się zakochałam!
Tak było. Do wpół.:)))
Dzień doberek!
Noc jeszcze młoda, BMD. Założę sie, że Pani planuje czytać Partycję do trzeciej.
No wiesz, Moliku, wcale nie trzeba uwielbiać wszystkich bohaterów powieściowych, a przy tym można lubić te powieści. Ciekawa rzecz.
Dobranocek!
:-)
Muszę ze skruchą przyznać, że kiedyś nie lubiłam Noelki. Irytował mnie jej charakter i w ogóle. Na szczęście już nauczyłam się ją uwielbiać. :-)
Moliku, niewidzialne serduszko zostało mile przyjęte.
Cyrylu, oj, słychać, słychać!
Miło, że się pokazałeś, istoto ludzka o podwójnym imieniu, jakże znaczącym. Ale że też jeszcze o tej porze nie śpicie?! No tak, jutro niedziela i nikt nie musi się zrywać do szkółki ukochanej. Chyba poproszę przy okazji, żebyś pozdrowił swoją Mamę (czuję, że jest moją Czytelniczką!)
Jaka miła Helenka! :)
Och… Chciałam wysłać Pani takie urocze serduszko, które by wyraziło to, czego się nie da wyrazić słowami, ale się nie udało…
Nota bene kiedy przeczytałam historię Magdy o szczerbatych pijaczynach, stanął mi przed oczami pan Chrobot w całej swej okazałości.
Dzień dobry,
ja (wbrew pozorom) jestem chłopcem w 12 roku egzystencji, ale za to imię moje brzmi Cyryl Metody.
Moim ulubionym bohaterem jest Bernard (co chyba słychać), a tomem – Ida Sierpniowa.
Pozdrawiam wszystkie istoty ludzkie,
Cyryl (Metody)
Dziękuję, miła Helenko, jak to dobrze mieć takie młode czytelniczki!
Z przyjemnością odwzajemniam Twoje serdeczne pozdrowienia!
nazywam się Helena. Mam 9 lat. Bardzo lubię „Jeżycjadę”. Moją ulubioną bohaterką jest Gabrysia. Uważam że to moje ulubione książki!!! Pozdrawiam Cię serdecznie!
Wyróżnienie i dla nas.
Bratnia Dusza – jakież wyróżnienie. Dziękujemy bardzo.
Pozdrawiamy serdecznie. Pustelnik śle ukłony.