Czekając

 

Bajka_zimowa ruszczyc

                                                   Bajka zimowa – mal. Ferdynand Ruszczyc (1870-1936)

 

 

 

Leopold Staff

WIGILIA W LESIE

 

I drzewa mają swą wigilię…
W najkrótszy dzień Bożego roku,
Gdy błękitnieje śnieg o zmroku:
W okiściach, jak olbrzymie lilie,
Białe smereki, sosny, jodły,
Z zapartym tchem wsłuchane w ciszę,
Snują zadumy jakieś mnisze
Rozpamiętując święte modły.
Las niemy jest jak tajemnica,
Milczący jak oczekiwanie,
Bo coś się dzieje, coś się stanie,
Coś wyśni się, wyjawi lica.
Chat izbom posłał las choinki,
Któż jemu w darze dziw przyniesie?
Śnieg jeno spadł na drzewa w lesie,
Dłoniom gałęzi w upominki.
Las drży w napięciu i nadziei,
Niekiedy srebrne sfruną puchy
I polatują jak snu duchy…
Wtem bić przestało serce kniei,
Bo z pierwszą gwiazdą nieb rozłogów,
Z  gęstwiny, rozgarniając zieleń,
Wynurza głowę pyszny jeleń
Z świeczkami na rosochach rogów…

179 przemyśleń nt. „Czekając

  1. Wspaniała jest nasza (mogę tak napisać?) Galeria i wspaniałą pracę wykonała nasza Ulubiona Autorka.
    Będę galerię oglądać jeszcze i oglądać, nawet cichcem jutro w pracy (teraz dysponuję tylko mizernej jakości monitorem i smartfonem, na którym wszystko jest co prawda wyrazistsze, ale niestety malutkie).
    Wasze pierniczki są takie ładne (i te przy których ujawnia się artystyczne wręcz zacięcie i te proste, czasem naiwne)- widać, ile serca włożono w ich wykonanie.
    Dziękuję za dobrą, wspólną zabawę. :)))

  2. Dobry wieczór! Czymże byłaby GalPier bez zębów, harfistów, katedralnych okien, Muminków, pojazdów, ptactwa, układów kostnych i oddechowych oraz innych niespodzianek. To one nadają jej smaku… piernikowego.
    A propos- właśnie pożeram flaminga wypieczonego przez pewną Księgową. Pychota.

  3. Ach, a gdyby ktoś musiał ukryć, jak swego czasu Pan Zieliński w liście – rozwiązanie zagadki we wzorze? ;o)

  4. Asiu, ależ ja rozumiem i szanuję każdą szlachetną pasję. Rozumiem też doskonale, że wiele jest sposobów poszukiwania i tworzenia piękna. A więc spokojnie, gawędźcie sobie o dzierganiu, wcale mnie to nie męczy.
    Nuży mnie natomiast i przeszkadza w powieściach detektywistycznych!

  5. Edith Piaf też dziergała, będąc nawet na wycieczkach z przyjaciółmi, w plenerze, że tak to nazwę.
    I ech, jak mi żal Pani Małgosi, ileż to jeszcze wpisów będziemy ją męczyć tą naszą pasją nabierania oczek ;) ale subtelność z jaką się broni jest godna podziwu!
    Oznajmiam, że w tym roku nie lepię uszek. Mam mnóstwo obowiązków zawodowych a nie chcę aby Rodzina widziała mnie słaniającą się ze zmęczenia. Wszystkie inne potrawy wraz z pierniczkami tak, ale uszkami zajmą się panie, zaryzykuję stwierdzenie: „garmażerki”.

  6. Ateno, do dziś pamiętam Twojego radosnego anioła z zębem, o nieco, przyznaję, „zakazanej gębie” (myślę że się nie pogniewasz). Galeria, w której go zaprezentowano, była dość dawno temu, jeszcze w poprzedniej wersji strony, ale on był naprawdę, naprawdę niezapomniany. A poza tym prawie piękny, poniekąd zgodnie z zasadą: Piękność przemija, piękno zostaje. I nawet niespecjalnie lukruję, a jeśli mam być szczera, to odnoszę wrażenie, że Twoje obiekcje mogą być całkiem nieuzasadnione. ;) :))

  7. Beatuszko (wiad. pryw.), i ja tak właśnie przeczytałam: czarnina z przodka!
    Pierniczki cudne od Ciebie właśnie dziś przybyły, Adamowi także dziękuję za te dwa okazy!
    Jeszcze raz przesyłam życzenia i uściski, wraz z całusami dla wszystkich!

  8. Wiedziałam, że jeśli Atena wykona anioła, to będzie na co popatrzeć. Jestem szczerze zaciekawiona;)

  9. Opisy z dzierganiem są zapewne ciekawe, ale dla dziewiarek. Pewnie by mnie naszła ochota, żeby wytropić co to wzory i sama bym też zrobiła! Panna Marple również była dziewiarką – dobrze się przy tym myśli! ;-)
    A jakie piękne wzory można znaleźć w brytyjskich czasopismach sprzed II wojny. A przed Wielką Wojną jakie serwety na drutach robiono, ech. Nawet jakaś Australijka pokusiła się o odtworzenie starych wzorów na serwety i obrusy – oczko po oczku z zachowanych oryginałów – wiem, że jest taka książka, lecz jej nie mam, chlip, chlip…

    A moje ulubione zdjęcie Audrey Hepburn to to, na którym dzierga prawdopodobnie coś dla swojego dziecka.

    A co do świątecznych dań – my również przygotowujemy wcześniej i zamrażamy. Za dużo roboty by było i nerwów na ostatnią chwilę. Dziś zrobię pierogi bez laktozy i bez glutenu dla mamy (dieta alergika!). I coś słodkiego muszę dla niej wymyślić.
    Pozdrawiam przedświątecznie!
    Ps. Gnoma wyszydełkowałąm – fajny wyszedł! :-)

  10. Wiwat dzielne gospodynie!

    Imperatyw robienia uszek na kilka dni przed wigilią jest obecny w naszym domu od zawsze. Niestety, niestety, nigdy nie zrealizowany. Nawet kartki świąteczne zdarza nam się wysyłać w Święta lub zaraz po nich.

  11. Czytając „The Listening Eye” (świetna!) stwierdziłam, że Miss Silver co i raz ma na ścianach swojego saloniku inne obrazki.
    Ale oczywiście, utrzymuje się w stylu.
    Rzeczywiście opisy tego dziergania są monotonnie identyczne. I takie jakby niezaawansowane. Przypuszczam, że Patrycja umiała robić na drutach, bo w czasie wojny panie dziergały masowo te skarpetki dla wojska, ale za wiele się nie naumiała.

  12. Ach, jak miło mi czytać te komplementa. Bardzo dziękuję:)

    Zdjęcie zostało zrobione, ale nie mogę się go doprosić, bo w Grenadzie zaraza, jak zwykle. Na górze żołądkowa, a na dole zwykła. O wiele dobrze pamiętam, na górze powinny być róże, a na dole fiołki, ale my mamy własne pomysły na zagospodarowanie ostatnich dni jesieni. Nb. mrozik ściska i ogólnie biało, jak to jesienią.

    U nas panuje wąska specjalizacja i to Bogumił w Wigilię wykonuje pierogi po kresowemu zalepiane w takie jakby pliski. No i połowa idzie do zamrażarki na zaś, bo i tak na tacce więcej się nie zmieści.
    Isia piecze makowce podług przepisu ś.p.Babci i jest w tym mistrzynią. No a ja robię sałatkę śledziową na szwadron wojska, pstrągi w galarecie i farszyk do pierogów. Oraz barszczyk na zakwasie. A takoż wcześniej ćwikłę.

  13. Tak, tak, wytrawny, w tym właśnie sensie!
    Pamiętaj o zdjęciach, Mamo Isi!

    Z tą Patrycją: sęk w tym, że owe opisy dziergania są nieco monotonne, zbyt rozbudowane, w dodatku zbędne: nic absolutnie nie wnoszą do akcji. Toteż sprawdzam tylko – dla całości obrazu – jaki tym razem jest kolor włóczki i czy przedwojenna jest ona, czy kupiona okazyjnie w danym momencie. Dla kogo Maudie dzierga i jakim ściegiem – wydaje mi się informacją zbędną.
    Natomiast fakt, że Miss Silver nie rozstaje się z robótką jest oczywiście ważny dla jej portretu, który nota bene jest bardzo dobry.

  14. My zamrażamy!
    Dzięki temu w samą Wigilię nie ma już tyle pracy. Tylko barszcz pozostaje do zrobienia. Wszystkie inne potrawy robi się wcześniej i można skierować myśl ku sprawom ponadczasowym a wzniosłym.

    Tak, nasza Mama też stale szyła, wtedy to była konieczność życiowa – dzierganie również. A jakie śliczne rzeczy potrafiła zrobić! – dla nas i dla naszych dzieci.
    Właśnie wydobyłam z szafy wełniany rudy kapelusik, zrobiony na drutach, bardzo twarzowy. Dostałam go od Mamy zimą 1970. I od tej pory mi służy. Będzie pasował i do nowego płaszcza.

    Przyszła właśnie pocztą kolejna porcja życzeń – dwie osoby piszą to samo: że tu zaglądają i że najbardziej lubią komentarze Mamy Isi!

    Krakowiak w paski poprzeczne rozbawił i mnie – wielce!

  15. Wytrawny anioł z harfą? I to taki anioł, któremu należałoby przysolić mandat? Jestem mile zaintrygowana.

  16. Tak jak w „Złotej gwiazdce” Emilka pierożki wigilijne wykonuje kilka dni wcześniej. Ale co dalej? Jak je przechować do Wigilii, żeby w międzyczasie nie udały się na własnych nóżkach w kierunku śmietnika?

  17. A ja tam rzetelnie czytam wszystko. Szczególnie, że owe robótki na drutach kojarzą mi się z epoką powojenną, która w Polszcze trwała najmarniej pół wieku, kiedy to nic nie można było dostać w sklepach i to Mama robiła nam na drutach niezliczone swetry, skarpetki, rękawiczki, czapki i rajtuzy. Turkot przedwojennej maszyny do szycia uruchamianej za pomocą takiego szerokiego pedału też mi się kojarzy z tą epoką. Piżamki, poszewki, bluzki, firanki etc. Nie było dnia, żeby czegoś się nie szyło. Brak materiałów źródłowych też dawał się we znaki. Niezapomniana to była chwila, kiedy mój brat wystąpił w przedszkolu jako jedyny krakowiak w spodenkach w paski poprzeczne.

  18. Ach, już się nie mogę doczekać tych atenowych aniolkow!

    Wczoraj wieczorkiem Pietaszek pisał coś o lukrze z cytryną. Dzisiaj miałam okazję przekonać się, jak cudownie smakuje w połączeniu z mistrzowskim serniczkiem. Poczęstowali nas nim, kiedy wraz z szkolnym chórem uświetniliśmy jakąś uroczystość swoim kolędowaniem. Pysznościowy! Nota bene dowiedziałam się wtedy, że ktoś może posłodzić 200 ml cappucina 3,5 łyżeczkami cukru!! Brrrr…

    Ja już lepiej położę się spać. Dobrej nocki:-)

  19. O, co za ulga, Zgredzie. Nie jestem odosobniona!

    K8, cześć i czołem. Cały garnitur ma, rzekłabym. Jest słodki.

  20. Cicho tam, Bogini!:)

    Zgredziku, i z inspektorami też. Nie patrząc nawet na robótkę.
    Muszę się przyznać do notorycznego opuszczania fragmentów dziergalniczych w dziełach Patrycji Wentworth.
    Trudno, odrzut to odrzut.

  21. Aaaa! Jest! Jest! Pierwsza przesyłka z dziełami do Galerii Piernika!
    No i kim jest ta pierwsza osoba, która pierwsze eksponaty przysłała?
    To Bogini!!!
    Dzięki, Ateno, spełniłaś me marzenie – jest anioł grający na harfie!!! Wyrazisty jak nie wiem co!

  22. Och, mnie też się zdarzało równocześnie dziergać swetry i przebijać się przez opasłe tomy literatury powszechnej na I roku romanistyki! Od czasu do czasu rzut oka na robótkę, liczenie oczek i znów do książki. „Wojna i pokój” Tołstoja albo”Mandragora” Machiavellego. Swetry dość proste, ale ile w nich było ducha!
    Życzę zapału wszystkim młodszym i starszym dziewiarkom, a może i dziewiarzom!

  23. Kochany Motylku, dziękuję w imieniu własnym oraz autorki „Złotej gwiazdki”, która sama dziś tego uczynić nie może, bowiem zajęta jest klejeniem uszek z grzybkami. W dużych ilościach!
    Radosnych Świąt życzę Tobie i całej rodzinie!

  24. A co do szydełkowania: skrycie marzę o tym, żeby się tego nauczyć, ale że z natury jestem leniwa, szkoda mi czasu i mam słomiany zapał, jeszcze nawet nie spróbowałam.

  25. Oj, czytam te wszystkie pierniczkowe cudowności i nie mogę się doczekać akcji pieczenia u nas w domu:)!!!
    Niestety my mamy taki zwyczaj, że pieczemy raczej jak najpóźniej, niewielkie ilości, przy czym połowę rozdajemy rodzinie i sąsiadom. Lukrujemy wykałaczką, co uniemożliwia mi robienie ładnych, pociągłych kształtów. A ciasto mama przyprawia głównie przyprawą do piernika, nie kombinując zbytnio.
    Ale i tak to kocham!!!!!!!!!!!!

  26. Dzień dobry!
    Już za 5 dni Gwiazdka, a mi ten czas oczekiwania na nią umila ,, Złota Gwiazdka”. Co tu dużo mówić. Przepiękna książka, przepiękne ilustracje. Wielkie gratulacje dla Autorki i Ilustratorki za otrzymanie zasłużonej nagrody.
    Ja również bardzo lubię robić na szydełku i na drutach jednak robię to rzadko. Cały czas proszę babcię żeby nauczyła mnie robić szydełkowe gwiazdeczki na choinkę. Obiecała w przyszłym roku i trzymam babcię za słowo :)
    Ach! Jak ja się nie mogę doczekać Galerii Piernika. Zawsze wszyscy macie takie wspaniałe i ciekawe pomysły.
    Już na zaś życzę DUA i Księgowym wesołych i spokojnych świąt Bożego Narodzenia!
    P.S Jest nadzieja, że może w tym roku śnieg dotrzyma do Wigilii :)

  27. Moja Mama oglądała TV, robiąc jednocześnie te swoje wymyślne, skomplikowane frywolitki. Uważała, że TV to strata czasu, więc tak go wykorzystywała.

  28. Na drutach to jeszcze da się oglądać filmy – nie trzeba przewracać kartek.
    Jeśli wzór jest w miarę prosty. ;o)

  29. Dziękuję , rta, ale oczywiście daleko mi do ideału. Robótek ręcznych zaś nie lubię przede wszystkim ze względu na drogocenny czas, który w ogromnych ilościach potrzebny mi jest do pracy zawodowej (a przecież mam dwa zawody!), ale też chyba z powodu wrodzonego rozmachu i braku cierpliwości do dłubaniny. W wolnych chwilach lubię czytać (nałogowo), a to się wyklucza z robótkami.
    Ale za to podziwiam talenty innych!

  30. Czytam ,że moja ukochana pisarka nie lubi igły i szydełka. Dla mnie i tak Pani jest idealna .Osobiście lubię i szydełko i druty,ale nie mam czasu.Za to mimo,ze od 10 lat nic nie zrobiłam mam kilkadziesiąt pism ze wzorami na szydełko itp.

  31. Oj Sowo, Polanica to nam za daleko. Kogucik był z klasą na takich mini warsztatach z pieczenia pierników w Brennej. Przywiózł swoje dzieła oraz zielonego anioła z drewna.
    A ja dziś nabyłam trochę barwników spożywczych oraz posypkę o egzotycznych kolorach. Mam ochotę na piernikowe tukany. Mam już formę!

  32. Dzień dobry DUA i Księgowi!
    Dawno tu nie zaglądałam, tyle wpisów i komentarzy do czytania!
    Okładka „Chucherka” tez się pięknie prezentuje.
    Wczoraj pieklismy pierwsze pierniki, wyszły wysmienite.
    Giorgio po raz pierwszy wycinal gwiazdki, serduszka itp.
    Pozdrowienia od Just i Giorgia, małego przedszkolaka :))

  33. KokoszaNel, mam coś lepszego: IV Spotkania Piernikarskie w Pałacu Kamieniec, 6 stycznia. Wykłady, pokazy, pieczenie, rzeźbienie, lukrowanie i degustacja. Oraz warsztaty robienia uczciwych pierników. :D

  34. Dzień dobry!
    I szydełkowanie i dzierganie to działalność artystyczna, bez wątpienia. Ale trzeba to lubić, żeby odstresowywało. :-) Mnie bardzo relaksuje sztrykowanie i heklowanie. ;-) Umysł się oczyszcza, myśli porządkują – a do tego tworzę coś niepowtarzalnego i sprawia mi to ogromną satysfakcję i frajdę. Tylko musiałabym przekonać się do audiobooków (jakoś nie mogę), bo ostatnio mniej czytam. Wpadłam w trans dziergania, po dwie, trzy robótki mam rozgrzebane, uczę się nowych technik (np. szydełko tunezyjskie), a przy okazji poznaję nowe słówka angielskie i francuskie, tłumacząc wzory. I mimo tych ilości robótek, które ostatnimi czasy popełniłam, to jakoś moje zapasy włóczek rosną w szybkim tempie – bo taka ładna, bo promocja, może coś z tego zrobię… Ale większość dziewiarek tak ma… :-)

  35. Nini (wiad. pryw.) – jasne, Mozart sobie z harfą radził jak anioł.
    Ach, a o szafranie nic nie wiem, nie używam drania.

    Dziewczyny, zadziwiacie mnie: odstresowujące?!- ja nawet Wam po cichu zazdroszczę: odrzuca mnie od szydełka i od igły też. Z wielką siłą!
    A to może i jest jak rzeźbienie, kto wie?
    (Już raczej nie ja)

  36. Mamo Lili, a bo pani Emilia też, jak jej mama, lubi dzieciaczki.
    To dlatego tak ładnie pisze!
    Trzeba mieć serce.

  37. Aleksandro – bratnia duszo szydełkowa! :-) Znalazłam dwa wzory na gnoma – jeden wybrałam i chyba jutro zrobię. A samolot może na bazie delfinka? Widziałam gdzieś wzór na takie amigurumi. Moje tablice na Pinterest pękają w szwach – czego tam nie ma, a co bym chciała zrobić – jednak czasu brak…

  38. DUA, szydełkowanie jest jak rzeźbienie. Na szydełku można zrobić dosłownie wszystko. W dodatku, to bardzo odstresowujące zajęcie :)

  39. Już szydełkowe żołnierzyki sprawiają, że zastygam z otwartymi ustami.
    Ale samolot? Samolot!?

  40. Magdo, już nie mogę się doczekać, żeby zobaczyć Twoje koty. Pomaż je lukrem koniecznie. Moje pierniczki polukrowane i popakowane. Jakoś mi się wydaje, że jest ich mniej niż zwykle, choć ciasta było tyle samo.
    Magpie, gnome de Noel jak najbardziej. Sama bym zrobiła, gdyby nie zamówienie na szydełkowe żołnierzyki i samolot. Koncepcja żołnierzyków już jest, gorzej z samolotem. Mój bratanek dba o rozwój mojej inwencji twórczej w zakresie szydełkowania :)

  41. Niezapomniana Krystyna Sienkiewicz, na telefoniczne zapytanie swojej przyjaciółki- co robisz? Odpowiedziała – piekę kota. Ale, aby wiedzieć na czym polega dowcip, trzeba troszkę znać panią Krystynę, która m.in. lubiła bardzo ( ze wspaniałym rezultatem) wypiekać swoje rzeźby z masy solnej. Były wśród nich także oczywiście koty. O jej miłości do kotów, psów i w ogóle zwierząt, myślę że wszystkim wiadomo :).

  42. O, KokoszaNel, tym kotom to już naprawdę niewiele pomoże. Ale może pomażę je jeszcze lukrem? Najwyżej dostaną czerwoną kartkę i zakaz wjazdu do Galerii. Jednak i tak zamierzam je sportretować. :)
    Dobrego wieczoru!

  43. Pierwszą partię pierników zrobiliśmy z mężem – w zeszłym tygodniu. Większość rozdana, wysłana (są – a raczej fotogeniczne – według przyjaciółki, co możecie zobaczyć u Intensywnych na Instagramie :-) ); reszta pożarta. Ja nie zrobiłam zdjęć. A dziś kolejna partia została upieczona: same serduszka i gwiazdki.

    A teraz się zastanawiam, czy zrobić na szydełku Gnome de Noel…

    Miłego wieczoru!

  44. Ale-Piemont, właśnie do mnie dotarły Twoje zdjęcia szopki z chlebków! Piękna! I wzruszająco miła. Dziękuję!

  45. A ja medal. Ciekawe, czy jest anioł lub aniołek?:)
    Upiekłam koty, takie trochę niewyraźne, ale co tam.

  46. Ach Dzierżoniów- moje rodzinne strony! Musimy zatem odwiedzić piernikowe miasteczko, dziękuję Sowo za informacje.

  47. Sowo, dziękuję za nadzwyczajnie ciekawe informacje!
    Och, zapisałabym się razem z Wami! A tu figa.
    Piperatas tortas facientes – oczywiście! Do prawdziwych pierników dodaje się sporo pieprzu, obok imbiru, kardamonu, cynamonu etc. „Pfefferkuchen” po niemiecku. Nawet polska nazwa piernika ma w sobie ów pieprz.

  48. Na pierniki apetyt nie mija nigdy.

    Właśnie odkryłam, że pan Kvapil ma swojego godnego kontynuatora i w Polsce: pana Tomasza Karamona z Brzegu. Organizuje on warsztaty rzeźbienia piernikowych form. Zapiszemy się, jak tylko Sowiątko podrośnie. A wiecie, że źródła o piernikowej tradycji na (Dolnym) Śląsku są starsze o 100 lat od toruńskich? Pierwsze wzmianki o piernikarzach śląskich pochodzą z 1293 roku ze Świdnicy („piperatas tortas facientes”). Największy rozkwit naszego piernikarstwa przypada na XVII i XVIII w., a jego głównymi ośrodkami były Wrocław, Nysa i Świdnica.
    Teraz w naszym regionie „historyczne” piernikarnie powstają jak grzyby po deszczu. W Dzierżoniowie powstało całe średniowieczne miasteczko z piernika, można je obejrzeć chyba do końca lutego.

  49. Jane, dziękuję z całego serca!! I wszystkim, którzy wcześniej odzywali się do mnie w związku ze „Złotą gwiazdką” – też bardzo dziękuję! Tak miło jest czuć Wasze wsparcie i poparcie, to utwierdza w przekonaniu, że jest sens w tym, co robię :) Przepraszam też, że zwracam się do Was hurtem, ale wydaje mi się, że dzięki temu nie wyglądam jak ten diabełek, który co i rusz wyskakuje z pudełka ;)

  50. Dzień dobry,
    Piegusko – potwierdzam, u nas też wczoraj powstawały pierniczki. Upiekliśmy również ściany i dach na piernikową chatkę i stajenkę. Nie wiem tylko jak będzie ze sklejaniem lukrem – liczę na beginner’s luck.

    Czytamy „Złotą gwiazdkę” – jestem wzruszona, z tej książki bije tyle spokoju, ciepła. Wszystko jest w niej tak jak być powinno. Dziękuję. (Wrażenia córki prześlę na Adminki stronę).

    Dobrego i śnieżnego, adwentowego tygodnia.

    (do wycinania pierniczków grał nam na oboju Tytus Wojnowicz – to tak a propos ubiegłorocznych polecanek)

  51. BeatoV – dopiero przed chwilą wydobyłam Twoją wiadomość za spamu, dokąd wpadła z niewiadomych przyczyn.
    A, jak mi miło! Jak się ucieszyłam!
    Dziękuję za tak sympatyczny prezent.
    Radosnych Świąt, wszystkiego dobrego życzę!

  52. Proszę zdjęcia robić, Piegusko! I przysyłać! Galeria Piernika już 6 stycznia!

    Sowo, a może wręcz po Świętach? Wtedy już nikt nie ma na nie apetytu.

  53. Dobry wieczór, kochani!
    Wczoraj gromadnie piekliśmy pierniki, w atmosferze dziecięcego gwaru i ogólnej radości. A teraz dostałam zdjęcie od znajomej – Pięknej wewnętrznie i zewnętrznie młodej kobiety – i cóż widzę? Znajomą wraz z berbeciem, ale na pierwszym planie stolnica, wałek i charakterystyczna bryła ciemnego ciasta. Chyba wszyscy w ten weekend zajmowaliśmy się tym samym. Pierniki górą! I białe Święta!

  54. Miło z jego strony, że ciągnie.:)
    Kochana Zuziu, na noc zażyj aspirynkę, nogi przemoczone to pewny katar.

    Proszę o zdjęcia tych aniołów bardzo wątpliwej urody! Galeria lubi takie okazy.

  55. Dobry wieczór!
    Śnieg nas przytulił dziś w nocy, do tego piękne, idealne na rekolekcje kazanie, długi spacer, czerwony nos, przemoknięte nogi, potem ogień w kominku i robienie pierników, teraz woda szumi w czajniku. A przecież można użyć tylko jednego słowa – Adwent.
    Wyszły mi anioły bardzo wątpliwej urody. Trudno, jest w nich dużo radości.
    Okrutnie się stęskniłam. I sama nie wiem, co mam dziś do napisania tu, ale czasem chyba się nie da inaczej. Serce tu ciągnie.

  56. Dobry wieczor!
    Chcialam Pani przeslac, jako prezent pod choinke, fragment wywiadu z Aleksandra Kurzak- nasza slynna spiewaczka operowa:
    „…A potem zakochalam sie w „Jezycjadzie” Musierowicz i do dzisiaj ja czytam. Jestem pierwsza, ktora stoi w kolejce po kolejny tom. Troche sie wstydze- stara baba, a kupuje ksiazke dla nastolatkow, ale co mi tam. Cieplo tych ksiazek, milosc, rodzinna atmosfera przenosza mnie do dziecinstwa. Uwielbiam to.”
    I juz bede czesciej pisac, obiecuje!

  57. Cudowny obraz i wiersz.
    Krajobraz za moimi oknami dzisiaj właśnie łudząco przypomina ten namalowany. Jak zapachniało świętami.

  58. Dziękujemy obie, Karolciu miła!

    A „Krystyna, córka Lavransa” jest arcydziełem. Wracam do niej przez całe życie.

  59. Serdeczne gratulacje dla Autorki i Ilustratorki „Złotej gwiazdki”. Jeszcze nie czytałam. Sprawię sobie na święta. Pięknie Pani napisała, o co chodzi w „Krystynie…”.

  60. Praktykuję to z przyjemnością, Peregrinatorze. Sójki mam, modraszki i bogatki także, dzięcioł czarny przylatuje, a nawet zielony był ostatnio. A w środku zimy pojawiają się kwiczoły i grubodzioby!
    Ulubiona muzyka – przez cały czas (mam dużo ulubionej…).
    Tak, potwierdzam, to dobry sposób na zimę i na wszelkie rozchwiawki.

  61. Dzień Dobry, ja polecam dokarmianie ptaków i oglądanie jak przylatują. Niezwykle różnorodne stworzenia. Moje sercem zawładnęły bogatki, modraszki oraz sójki. Ich widok umila nawet najgorszy dzień. A jak słucha się do tego ulubionych melodii, to od razu serce się raduje. Pozdrawiam wszystkich i życzę radosnych świąt. ;)

  62. Przebóg! Do jajek ubitych z cukrem!

    Dzień dobry wszystkim. Mamy więcej śniegu. Gwiazdka coraz bliżej. Ostatni dzwonek na kiszenie buraków!
    I na porządki, od domowych po duchowe.
    Znikam.

  63. Dzien dobry Wszystkim.Pani Malgosiu,mam pytanie dotyczace ciasta jablkowego „Na rozchwiawke”,tzn.jogurt grecki nalezy dodac do zmiksowanych jajek czy do jablek?

  64. Dziękujemy za życzenia (śnieg to w szczególności miła perspektywa)! I smacznego!