Czekając

 

Bajka_zimowa ruszczyc

                                                   Bajka zimowa – mal. Ferdynand Ruszczyc (1870-1936)

 

 

 

Leopold Staff

WIGILIA W LESIE

 

I drzewa mają swą wigilię…
W najkrótszy dzień Bożego roku,
Gdy błękitnieje śnieg o zmroku:
W okiściach, jak olbrzymie lilie,
Białe smereki, sosny, jodły,
Z zapartym tchem wsłuchane w ciszę,
Snują zadumy jakieś mnisze
Rozpamiętując święte modły.
Las niemy jest jak tajemnica,
Milczący jak oczekiwanie,
Bo coś się dzieje, coś się stanie,
Coś wyśni się, wyjawi lica.
Chat izbom posłał las choinki,
Któż jemu w darze dziw przyniesie?
Śnieg jeno spadł na drzewa w lesie,
Dłoniom gałęzi w upominki.
Las drży w napięciu i nadziei,
Niekiedy srebrne sfruną puchy
I polatują jak snu duchy…
Wtem bić przestało serce kniei,
Bo z pierwszą gwiazdą nieb rozłogów,
Z  gęstwiny, rozgarniając zieleń,
Wynurza głowę pyszny jeleń
Z świeczkami na rosochach rogów…

179 przemyśleń nt. „Czekając

  1. Wspaniała jest nasza (mogę tak napisać?) Galeria i wspaniałą pracę wykonała nasza Ulubiona Autorka.
    Będę galerię oglądać jeszcze i oglądać, nawet cichcem jutro w pracy (teraz dysponuję tylko mizernej jakości monitorem i smartfonem, na którym wszystko jest co prawda wyrazistsze, ale niestety malutkie).
    Wasze pierniczki są takie ładne (i te przy których ujawnia się artystyczne wręcz zacięcie i te proste, czasem naiwne)- widać, ile serca włożono w ich wykonanie.
    Dziękuję za dobrą, wspólną zabawę. :)))

  2. Dobry wieczór! Czymże byłaby GalPier bez zębów, harfistów, katedralnych okien, Muminków, pojazdów, ptactwa, układów kostnych i oddechowych oraz innych niespodzianek. To one nadają jej smaku… piernikowego.
    A propos- właśnie pożeram flaminga wypieczonego przez pewną Księgową. Pychota.

  3. Ach, a gdyby ktoś musiał ukryć, jak swego czasu Pan Zieliński w liście – rozwiązanie zagadki we wzorze? ;o)

  4. Asiu, ależ ja rozumiem i szanuję każdą szlachetną pasję. Rozumiem też doskonale, że wiele jest sposobów poszukiwania i tworzenia piękna. A więc spokojnie, gawędźcie sobie o dzierganiu, wcale mnie to nie męczy.
    Nuży mnie natomiast i przeszkadza w powieściach detektywistycznych!

  5. Edith Piaf też dziergała, będąc nawet na wycieczkach z przyjaciółmi, w plenerze, że tak to nazwę.
    I ech, jak mi żal Pani Małgosi, ileż to jeszcze wpisów będziemy ją męczyć tą naszą pasją nabierania oczek ;) ale subtelność z jaką się broni jest godna podziwu!
    Oznajmiam, że w tym roku nie lepię uszek. Mam mnóstwo obowiązków zawodowych a nie chcę aby Rodzina widziała mnie słaniającą się ze zmęczenia. Wszystkie inne potrawy wraz z pierniczkami tak, ale uszkami zajmą się panie, zaryzykuję stwierdzenie: „garmażerki”.

  6. Ateno, do dziś pamiętam Twojego radosnego anioła z zębem, o nieco, przyznaję, „zakazanej gębie” (myślę że się nie pogniewasz). Galeria, w której go zaprezentowano, była dość dawno temu, jeszcze w poprzedniej wersji strony, ale on był naprawdę, naprawdę niezapomniany. A poza tym prawie piękny, poniekąd zgodnie z zasadą: Piękność przemija, piękno zostaje. I nawet niespecjalnie lukruję, a jeśli mam być szczera, to odnoszę wrażenie, że Twoje obiekcje mogą być całkiem nieuzasadnione. ;) :))

  7. Beatuszko (wiad. pryw.), i ja tak właśnie przeczytałam: czarnina z przodka!
    Pierniczki cudne od Ciebie właśnie dziś przybyły, Adamowi także dziękuję za te dwa okazy!
    Jeszcze raz przesyłam życzenia i uściski, wraz z całusami dla wszystkich!

  8. Wiedziałam, że jeśli Atena wykona anioła, to będzie na co popatrzeć. Jestem szczerze zaciekawiona;)

  9. Opisy z dzierganiem są zapewne ciekawe, ale dla dziewiarek. Pewnie by mnie naszła ochota, żeby wytropić co to wzory i sama bym też zrobiła! Panna Marple również była dziewiarką – dobrze się przy tym myśli! ;-)
    A jakie piękne wzory można znaleźć w brytyjskich czasopismach sprzed II wojny. A przed Wielką Wojną jakie serwety na drutach robiono, ech. Nawet jakaś Australijka pokusiła się o odtworzenie starych wzorów na serwety i obrusy – oczko po oczku z zachowanych oryginałów – wiem, że jest taka książka, lecz jej nie mam, chlip, chlip…

    A moje ulubione zdjęcie Audrey Hepburn to to, na którym dzierga prawdopodobnie coś dla swojego dziecka.

    A co do świątecznych dań – my również przygotowujemy wcześniej i zamrażamy. Za dużo roboty by było i nerwów na ostatnią chwilę. Dziś zrobię pierogi bez laktozy i bez glutenu dla mamy (dieta alergika!). I coś słodkiego muszę dla niej wymyślić.
    Pozdrawiam przedświątecznie!
    Ps. Gnoma wyszydełkowałąm – fajny wyszedł! :-)

  10. Wiwat dzielne gospodynie!

    Imperatyw robienia uszek na kilka dni przed wigilią jest obecny w naszym domu od zawsze. Niestety, niestety, nigdy nie zrealizowany. Nawet kartki świąteczne zdarza nam się wysyłać w Święta lub zaraz po nich.

  11. Czytając „The Listening Eye” (świetna!) stwierdziłam, że Miss Silver co i raz ma na ścianach swojego saloniku inne obrazki.
    Ale oczywiście, utrzymuje się w stylu.
    Rzeczywiście opisy tego dziergania są monotonnie identyczne. I takie jakby niezaawansowane. Przypuszczam, że Patrycja umiała robić na drutach, bo w czasie wojny panie dziergały masowo te skarpetki dla wojska, ale za wiele się nie naumiała.

  12. Ach, jak miło mi czytać te komplementa. Bardzo dziękuję:)

    Zdjęcie zostało zrobione, ale nie mogę się go doprosić, bo w Grenadzie zaraza, jak zwykle. Na górze żołądkowa, a na dole zwykła. O wiele dobrze pamiętam, na górze powinny być róże, a na dole fiołki, ale my mamy własne pomysły na zagospodarowanie ostatnich dni jesieni. Nb. mrozik ściska i ogólnie biało, jak to jesienią.

    U nas panuje wąska specjalizacja i to Bogumił w Wigilię wykonuje pierogi po kresowemu zalepiane w takie jakby pliski. No i połowa idzie do zamrażarki na zaś, bo i tak na tacce więcej się nie zmieści.
    Isia piecze makowce podług przepisu ś.p.Babci i jest w tym mistrzynią. No a ja robię sałatkę śledziową na szwadron wojska, pstrągi w galarecie i farszyk do pierogów. Oraz barszczyk na zakwasie. A takoż wcześniej ćwikłę.

  13. Tak, tak, wytrawny, w tym właśnie sensie!
    Pamiętaj o zdjęciach, Mamo Isi!

    Z tą Patrycją: sęk w tym, że owe opisy dziergania są nieco monotonne, zbyt rozbudowane, w dodatku zbędne: nic absolutnie nie wnoszą do akcji. Toteż sprawdzam tylko – dla całości obrazu – jaki tym razem jest kolor włóczki i czy przedwojenna jest ona, czy kupiona okazyjnie w danym momencie. Dla kogo Maudie dzierga i jakim ściegiem – wydaje mi się informacją zbędną.
    Natomiast fakt, że Miss Silver nie rozstaje się z robótką jest oczywiście ważny dla jej portretu, który nota bene jest bardzo dobry.

  14. My zamrażamy!
    Dzięki temu w samą Wigilię nie ma już tyle pracy. Tylko barszcz pozostaje do zrobienia. Wszystkie inne potrawy robi się wcześniej i można skierować myśl ku sprawom ponadczasowym a wzniosłym.

    Tak, nasza Mama też stale szyła, wtedy to była konieczność życiowa – dzierganie również. A jakie śliczne rzeczy potrafiła zrobić! – dla nas i dla naszych dzieci.
    Właśnie wydobyłam z szafy wełniany rudy kapelusik, zrobiony na drutach, bardzo twarzowy. Dostałam go od Mamy zimą 1970. I od tej pory mi służy. Będzie pasował i do nowego płaszcza.

    Przyszła właśnie pocztą kolejna porcja życzeń – dwie osoby piszą to samo: że tu zaglądają i że najbardziej lubią komentarze Mamy Isi!

    Krakowiak w paski poprzeczne rozbawił i mnie – wielce!

  15. Wytrawny anioł z harfą? I to taki anioł, któremu należałoby przysolić mandat? Jestem mile zaintrygowana.

  16. Tak jak w „Złotej gwiazdce” Emilka pierożki wigilijne wykonuje kilka dni wcześniej. Ale co dalej? Jak je przechować do Wigilii, żeby w międzyczasie nie udały się na własnych nóżkach w kierunku śmietnika?

  17. A ja tam rzetelnie czytam wszystko. Szczególnie, że owe robótki na drutach kojarzą mi się z epoką powojenną, która w Polszcze trwała najmarniej pół wieku, kiedy to nic nie można było dostać w sklepach i to Mama robiła nam na drutach niezliczone swetry, skarpetki, rękawiczki, czapki i rajtuzy. Turkot przedwojennej maszyny do szycia uruchamianej za pomocą takiego szerokiego pedału też mi się kojarzy z tą epoką. Piżamki, poszewki, bluzki, firanki etc. Nie było dnia, żeby czegoś się nie szyło. Brak materiałów źródłowych też dawał się we znaki. Niezapomniana to była chwila, kiedy mój brat wystąpił w przedszkolu jako jedyny krakowiak w spodenkach w paski poprzeczne.

  18. Ach, już się nie mogę doczekać tych atenowych aniolkow!

    Wczoraj wieczorkiem Pietaszek pisał coś o lukrze z cytryną. Dzisiaj miałam okazję przekonać się, jak cudownie smakuje w połączeniu z mistrzowskim serniczkiem. Poczęstowali nas nim, kiedy wraz z szkolnym chórem uświetniliśmy jakąś uroczystość swoim kolędowaniem. Pysznościowy! Nota bene dowiedziałam się wtedy, że ktoś może posłodzić 200 ml cappucina 3,5 łyżeczkami cukru!! Brrrr…

    Ja już lepiej położę się spać. Dobrej nocki:-)

  19. O, co za ulga, Zgredzie. Nie jestem odosobniona!

    K8, cześć i czołem. Cały garnitur ma, rzekłabym. Jest słodki.

  20. Cicho tam, Bogini!:)

    Zgredziku, i z inspektorami też. Nie patrząc nawet na robótkę.
    Muszę się przyznać do notorycznego opuszczania fragmentów dziergalniczych w dziełach Patrycji Wentworth.
    Trudno, odrzut to odrzut.

  21. Aaaa! Jest! Jest! Pierwsza przesyłka z dziełami do Galerii Piernika!
    No i kim jest ta pierwsza osoba, która pierwsze eksponaty przysłała?
    To Bogini!!!
    Dzięki, Ateno, spełniłaś me marzenie – jest anioł grający na harfie!!! Wyrazisty jak nie wiem co!

  22. Och, mnie też się zdarzało równocześnie dziergać swetry i przebijać się przez opasłe tomy literatury powszechnej na I roku romanistyki! Od czasu do czasu rzut oka na robótkę, liczenie oczek i znów do książki. „Wojna i pokój” Tołstoja albo”Mandragora” Machiavellego. Swetry dość proste, ale ile w nich było ducha!
    Życzę zapału wszystkim młodszym i starszym dziewiarkom, a może i dziewiarzom!

  23. Kochany Motylku, dziękuję w imieniu własnym oraz autorki „Złotej gwiazdki”, która sama dziś tego uczynić nie może, bowiem zajęta jest klejeniem uszek z grzybkami. W dużych ilościach!
    Radosnych Świąt życzę Tobie i całej rodzinie!

  24. A co do szydełkowania: skrycie marzę o tym, żeby się tego nauczyć, ale że z natury jestem leniwa, szkoda mi czasu i mam słomiany zapał, jeszcze nawet nie spróbowałam.

  25. Oj, czytam te wszystkie pierniczkowe cudowności i nie mogę się doczekać akcji pieczenia u nas w domu:)!!!
    Niestety my mamy taki zwyczaj, że pieczemy raczej jak najpóźniej, niewielkie ilości, przy czym połowę rozdajemy rodzinie i sąsiadom. Lukrujemy wykałaczką, co uniemożliwia mi robienie ładnych, pociągłych kształtów. A ciasto mama przyprawia głównie przyprawą do piernika, nie kombinując zbytnio.
    Ale i tak to kocham!!!!!!!!!!!!

  26. Dzień dobry!
    Już za 5 dni Gwiazdka, a mi ten czas oczekiwania na nią umila ,, Złota Gwiazdka”. Co tu dużo mówić. Przepiękna książka, przepiękne ilustracje. Wielkie gratulacje dla Autorki i Ilustratorki za otrzymanie zasłużonej nagrody.
    Ja również bardzo lubię robić na szydełku i na drutach jednak robię to rzadko. Cały czas proszę babcię żeby nauczyła mnie robić szydełkowe gwiazdeczki na choinkę. Obiecała w przyszłym roku i trzymam babcię za słowo :)
    Ach! Jak ja się nie mogę doczekać Galerii Piernika. Zawsze wszyscy macie takie wspaniałe i ciekawe pomysły.
    Już na zaś życzę DUA i Księgowym wesołych i spokojnych świąt Bożego Narodzenia!
    P.S Jest nadzieja, że może w tym roku śnieg dotrzyma do Wigilii :)

  27. Moja Mama oglądała TV, robiąc jednocześnie te swoje wymyślne, skomplikowane frywolitki. Uważała, że TV to strata czasu, więc tak go wykorzystywała.

  28. Na drutach to jeszcze da się oglądać filmy – nie trzeba przewracać kartek.
    Jeśli wzór jest w miarę prosty. ;o)

  29. Dziękuję , rta, ale oczywiście daleko mi do ideału. Robótek ręcznych zaś nie lubię przede wszystkim ze względu na drogocenny czas, który w ogromnych ilościach potrzebny mi jest do pracy zawodowej (a przecież mam dwa zawody!), ale też chyba z powodu wrodzonego rozmachu i braku cierpliwości do dłubaniny. W wolnych chwilach lubię czytać (nałogowo), a to się wyklucza z robótkami.
    Ale za to podziwiam talenty innych!

  30. Czytam ,że moja ukochana pisarka nie lubi igły i szydełka. Dla mnie i tak Pani jest idealna .Osobiście lubię i szydełko i druty,ale nie mam czasu.Za to mimo,ze od 10 lat nic nie zrobiłam mam kilkadziesiąt pism ze wzorami na szydełko itp.

  31. Oj Sowo, Polanica to nam za daleko. Kogucik był z klasą na takich mini warsztatach z pieczenia pierników w Brennej. Przywiózł swoje dzieła oraz zielonego anioła z drewna.
    A ja dziś nabyłam trochę barwników spożywczych oraz posypkę o egzotycznych kolorach. Mam ochotę na piernikowe tukany. Mam już formę!

  32. Dzień dobry DUA i Księgowi!
    Dawno tu nie zaglądałam, tyle wpisów i komentarzy do czytania!
    Okładka „Chucherka” tez się pięknie prezentuje.
    Wczoraj pieklismy pierwsze pierniki, wyszły wysmienite.
    Giorgio po raz pierwszy wycinal gwiazdki, serduszka itp.
    Pozdrowienia od Just i Giorgia, małego przedszkolaka :))

  33. KokoszaNel, mam coś lepszego: IV Spotkania Piernikarskie w Pałacu Kamieniec, 6 stycznia. Wykłady, pokazy, pieczenie, rzeźbienie, lukrowanie i degustacja. Oraz warsztaty robienia uczciwych pierników. :D

  34. Dzień dobry!
    I szydełkowanie i dzierganie to działalność artystyczna, bez wątpienia. Ale trzeba to lubić, żeby odstresowywało. :-) Mnie bardzo relaksuje sztrykowanie i heklowanie. ;-) Umysł się oczyszcza, myśli porządkują – a do tego tworzę coś niepowtarzalnego i sprawia mi to ogromną satysfakcję i frajdę. Tylko musiałabym przekonać się do audiobooków (jakoś nie mogę), bo ostatnio mniej czytam. Wpadłam w trans dziergania, po dwie, trzy robótki mam rozgrzebane, uczę się nowych technik (np. szydełko tunezyjskie), a przy okazji poznaję nowe słówka angielskie i francuskie, tłumacząc wzory. I mimo tych ilości robótek, które ostatnimi czasy popełniłam, to jakoś moje zapasy włóczek rosną w szybkim tempie – bo taka ładna, bo promocja, może coś z tego zrobię… Ale większość dziewiarek tak ma… :-)

  35. Nini (wiad. pryw.) – jasne, Mozart sobie z harfą radził jak anioł.
    Ach, a o szafranie nic nie wiem, nie używam drania.

    Dziewczyny, zadziwiacie mnie: odstresowujące?!- ja nawet Wam po cichu zazdroszczę: odrzuca mnie od szydełka i od igły też. Z wielką siłą!
    A to może i jest jak rzeźbienie, kto wie?
    (Już raczej nie ja)

  36. Mamo Lili, a bo pani Emilia też, jak jej mama, lubi dzieciaczki.
    To dlatego tak ładnie pisze!
    Trzeba mieć serce.

  37. Aleksandro – bratnia duszo szydełkowa! :-) Znalazłam dwa wzory na gnoma – jeden wybrałam i chyba jutro zrobię. A samolot może na bazie delfinka? Widziałam gdzieś wzór na takie amigurumi. Moje tablice na Pinterest pękają w szwach – czego tam nie ma, a co bym chciała zrobić – jednak czasu brak…

  38. DUA, szydełkowanie jest jak rzeźbienie. Na szydełku można zrobić dosłownie wszystko. W dodatku, to bardzo odstresowujące zajęcie :)

  39. Już szydełkowe żołnierzyki sprawiają, że zastygam z otwartymi ustami.
    Ale samolot? Samolot!?

  40. Magdo, już nie mogę się doczekać, żeby zobaczyć Twoje koty. Pomaż je lukrem koniecznie. Moje pierniczki polukrowane i popakowane. Jakoś mi się wydaje, że jest ich mniej niż zwykle, choć ciasta było tyle samo.
    Magpie, gnome de Noel jak najbardziej. Sama bym zrobiła, gdyby nie zamówienie na szydełkowe żołnierzyki i samolot. Koncepcja żołnierzyków już jest, gorzej z samolotem. Mój bratanek dba o rozwój mojej inwencji twórczej w zakresie szydełkowania :)

  41. Niezapomniana Krystyna Sienkiewicz, na telefoniczne zapytanie swojej przyjaciółki- co robisz? Odpowiedziała – piekę kota. Ale, aby wiedzieć na czym polega dowcip, trzeba troszkę znać panią Krystynę, która m.in. lubiła bardzo ( ze wspaniałym rezultatem) wypiekać swoje rzeźby z masy solnej. Były wśród nich także oczywiście koty. O jej miłości do kotów, psów i w ogóle zwierząt, myślę że wszystkim wiadomo :).

  42. O, KokoszaNel, tym kotom to już naprawdę niewiele pomoże. Ale może pomażę je jeszcze lukrem? Najwyżej dostaną czerwoną kartkę i zakaz wjazdu do Galerii. Jednak i tak zamierzam je sportretować. :)
    Dobrego wieczoru!

  43. Pierwszą partię pierników zrobiliśmy z mężem – w zeszłym tygodniu. Większość rozdana, wysłana (są – a raczej fotogeniczne – według przyjaciółki, co możecie zobaczyć u Intensywnych na Instagramie :-) ); reszta pożarta. Ja nie zrobiłam zdjęć. A dziś kolejna partia została upieczona: same serduszka i gwiazdki.

    A teraz się zastanawiam, czy zrobić na szydełku Gnome de Noel…

    Miłego wieczoru!

  44. Ale-Piemont, właśnie do mnie dotarły Twoje zdjęcia szopki z chlebków! Piękna! I wzruszająco miła. Dziękuję!

  45. A ja medal. Ciekawe, czy jest anioł lub aniołek?:)
    Upiekłam koty, takie trochę niewyraźne, ale co tam.

  46. Ach Dzierżoniów- moje rodzinne strony! Musimy zatem odwiedzić piernikowe miasteczko, dziękuję Sowo za informacje.

  47. Sowo, dziękuję za nadzwyczajnie ciekawe informacje!
    Och, zapisałabym się razem z Wami! A tu figa.
    Piperatas tortas facientes – oczywiście! Do prawdziwych pierników dodaje się sporo pieprzu, obok imbiru, kardamonu, cynamonu etc. „Pfefferkuchen” po niemiecku. Nawet polska nazwa piernika ma w sobie ów pieprz.

  48. Na pierniki apetyt nie mija nigdy.

    Właśnie odkryłam, że pan Kvapil ma swojego godnego kontynuatora i w Polsce: pana Tomasza Karamona z Brzegu. Organizuje on warsztaty rzeźbienia piernikowych form. Zapiszemy się, jak tylko Sowiątko podrośnie. A wiecie, że źródła o piernikowej tradycji na (Dolnym) Śląsku są starsze o 100 lat od toruńskich? Pierwsze wzmianki o piernikarzach śląskich pochodzą z 1293 roku ze Świdnicy („piperatas tortas facientes”). Największy rozkwit naszego piernikarstwa przypada na XVII i XVIII w., a jego głównymi ośrodkami były Wrocław, Nysa i Świdnica.
    Teraz w naszym regionie „historyczne” piernikarnie powstają jak grzyby po deszczu. W Dzierżoniowie powstało całe średniowieczne miasteczko z piernika, można je obejrzeć chyba do końca lutego.

  49. Jane, dziękuję z całego serca!! I wszystkim, którzy wcześniej odzywali się do mnie w związku ze „Złotą gwiazdką” – też bardzo dziękuję! Tak miło jest czuć Wasze wsparcie i poparcie, to utwierdza w przekonaniu, że jest sens w tym, co robię :) Przepraszam też, że zwracam się do Was hurtem, ale wydaje mi się, że dzięki temu nie wyglądam jak ten diabełek, który co i rusz wyskakuje z pudełka ;)

  50. Dzień dobry,
    Piegusko – potwierdzam, u nas też wczoraj powstawały pierniczki. Upiekliśmy również ściany i dach na piernikową chatkę i stajenkę. Nie wiem tylko jak będzie ze sklejaniem lukrem – liczę na beginner’s luck.

    Czytamy „Złotą gwiazdkę” – jestem wzruszona, z tej książki bije tyle spokoju, ciepła. Wszystko jest w niej tak jak być powinno. Dziękuję. (Wrażenia córki prześlę na Adminki stronę).

    Dobrego i śnieżnego, adwentowego tygodnia.

    (do wycinania pierniczków grał nam na oboju Tytus Wojnowicz – to tak a propos ubiegłorocznych polecanek)

  51. BeatoV – dopiero przed chwilą wydobyłam Twoją wiadomość za spamu, dokąd wpadła z niewiadomych przyczyn.
    A, jak mi miło! Jak się ucieszyłam!
    Dziękuję za tak sympatyczny prezent.
    Radosnych Świąt, wszystkiego dobrego życzę!

  52. Proszę zdjęcia robić, Piegusko! I przysyłać! Galeria Piernika już 6 stycznia!

    Sowo, a może wręcz po Świętach? Wtedy już nikt nie ma na nie apetytu.

  53. Dobry wieczór, kochani!
    Wczoraj gromadnie piekliśmy pierniki, w atmosferze dziecięcego gwaru i ogólnej radości. A teraz dostałam zdjęcie od znajomej – Pięknej wewnętrznie i zewnętrznie młodej kobiety – i cóż widzę? Znajomą wraz z berbeciem, ale na pierwszym planie stolnica, wałek i charakterystyczna bryła ciemnego ciasta. Chyba wszyscy w ten weekend zajmowaliśmy się tym samym. Pierniki górą! I białe Święta!

  54. Miło z jego strony, że ciągnie.:)
    Kochana Zuziu, na noc zażyj aspirynkę, nogi przemoczone to pewny katar.

    Proszę o zdjęcia tych aniołów bardzo wątpliwej urody! Galeria lubi takie okazy.

  55. Dobry wieczór!
    Śnieg nas przytulił dziś w nocy, do tego piękne, idealne na rekolekcje kazanie, długi spacer, czerwony nos, przemoknięte nogi, potem ogień w kominku i robienie pierników, teraz woda szumi w czajniku. A przecież można użyć tylko jednego słowa – Adwent.
    Wyszły mi anioły bardzo wątpliwej urody. Trudno, jest w nich dużo radości.
    Okrutnie się stęskniłam. I sama nie wiem, co mam dziś do napisania tu, ale czasem chyba się nie da inaczej. Serce tu ciągnie.

  56. Dobry wieczor!
    Chcialam Pani przeslac, jako prezent pod choinke, fragment wywiadu z Aleksandra Kurzak- nasza slynna spiewaczka operowa:
    „…A potem zakochalam sie w „Jezycjadzie” Musierowicz i do dzisiaj ja czytam. Jestem pierwsza, ktora stoi w kolejce po kolejny tom. Troche sie wstydze- stara baba, a kupuje ksiazke dla nastolatkow, ale co mi tam. Cieplo tych ksiazek, milosc, rodzinna atmosfera przenosza mnie do dziecinstwa. Uwielbiam to.”
    I juz bede czesciej pisac, obiecuje!

  57. Cudowny obraz i wiersz.
    Krajobraz za moimi oknami dzisiaj właśnie łudząco przypomina ten namalowany. Jak zapachniało świętami.

  58. Dziękujemy obie, Karolciu miła!

    A „Krystyna, córka Lavransa” jest arcydziełem. Wracam do niej przez całe życie.

  59. Serdeczne gratulacje dla Autorki i Ilustratorki „Złotej gwiazdki”. Jeszcze nie czytałam. Sprawię sobie na święta. Pięknie Pani napisała, o co chodzi w „Krystynie…”.

  60. Praktykuję to z przyjemnością, Peregrinatorze. Sójki mam, modraszki i bogatki także, dzięcioł czarny przylatuje, a nawet zielony był ostatnio. A w środku zimy pojawiają się kwiczoły i grubodzioby!
    Ulubiona muzyka – przez cały czas (mam dużo ulubionej…).
    Tak, potwierdzam, to dobry sposób na zimę i na wszelkie rozchwiawki.

  61. Dzień Dobry, ja polecam dokarmianie ptaków i oglądanie jak przylatują. Niezwykle różnorodne stworzenia. Moje sercem zawładnęły bogatki, modraszki oraz sójki. Ich widok umila nawet najgorszy dzień. A jak słucha się do tego ulubionych melodii, to od razu serce się raduje. Pozdrawiam wszystkich i życzę radosnych świąt. ;)

  62. Przebóg! Do jajek ubitych z cukrem!

    Dzień dobry wszystkim. Mamy więcej śniegu. Gwiazdka coraz bliżej. Ostatni dzwonek na kiszenie buraków!
    I na porządki, od domowych po duchowe.
    Znikam.

  63. Dzien dobry Wszystkim.Pani Malgosiu,mam pytanie dotyczace ciasta jablkowego „Na rozchwiawke”,tzn.jogurt grecki nalezy dodac do zmiksowanych jajek czy do jablek?

  64. Dziękujemy za życzenia (śnieg to w szczególności miła perspektywa)! I smacznego!

  65. Ech, pomyliłam. No jasne, najpierw jest pyszulka, a dopiero potem, że makowczyk. Mnie to się jakoś zlało w całość :)

  66. I niech go sobie Pani popije moją zieloną herbatką o smaku grejpfrutowym. Waśnie otwieram pudełeczko i jestem bardzo ciekawa, czy będzie dobra.

  67. Smak – wyborny (właśnie sobie podjadam. A ściślej mówiąc: podjada go moja siostrzyczka, która ukradła mi cały kawałek).

  68. Pani Małgosiu, dla uzupełnienia dodam, że jest on w dwóch miejscach przełożony cieniutką warstwą lekkiej jak dżemik masy owocowej – dzięki temu nie jest zbyt słodki.

  69. Sto lat dla Nutrii i Molika! I wielu miłych, mądrych i pożytecznych doświadczeń czytelniczych. Częstuję się tortem – mmm pycha!
    Jak tam pierniczkowanie u Adminki?
    U nas w niewyjaśniony sposób znikło pół puszki pierników przeznaczonych do dekorowania. Chyba wybrały się na zimowy spacer.

  70. „Cium, cium makowczyk” zawsze dźwięczy mi w głowie to zdanie, ile razy jem makowiec w Święta :).

    Nutrio i Moliku, wszystkiego najlepszego z okazji urodzin! Duużo śniegu!:)

  71. Cześć i czołem, miłe chłopaki!
    Cieszę się ogromnie z tego, że „Noelka” Wam się spodobała!
    Życzę Wam jak najmilszych Świąt Bożego Narodzenia i pysznego makowca (to właśnie jest moja ulubiona potrawa wigilijna)!
    Co do języków obcych: łacina, rosyjski, angielski, francuski i – słabo – niemiecki.
    Pozdrawiam Panią Beatę, a Was ściskam energicznie!

  72. Dzien dobry Malgorzato Musierowicz!
    Jak co roku piszemy do Pani krotki list.
    Pani „Noelka” nam sie bardzo podoba, poniewaz to jest taka mila, swiateczna powiesc.
    Chcielismy sie dowiedziec, ile Pani zna jezykow i jaka potrawe Pani najbardziej lubi w Wigilie.
    Pozdrawiamy serdecznie z Francji-Jakub, Kacper, Nicolas, Kacper i pani Beata, ktora bardzo przeprasza, ze sie nie odzywa, ale caly czas wiernie czyta wszystkie wpisy.

  73. Zdrówka życzę, Zgredzie luby!
    MK – czyli Moliku Książkowy, jak teraz rozumiem – nie trzeba, dzięki, już zwizualizowałam go sobie i nawet wyobraziłam sobie jego smak!

  74. Pozdrawiam rekonwalescencyjnie.
    Cieszę się z nagrody dla Adminki.
    Jednak jeszcze gdzieniegdzie dobra literatura jest doceniana.

    „I wziąłem książeczkę z ręki anioła i połknąłem ją”

  75. Jeśli Pani chce, możemy posłać zdjęcie tortu. Żeby się odrobinę zmaterializował w Pani głowie.

  76. MK, i ja ten obraz bardzo lubię. I malarstwo Fryderyka Ruszczyca w całości – też bardzo.
    Herbatka korzenno-miodowa? O, z miłą chęcią. Już się częstuję. Dodam cytryny i odrobinę rumu na rozgrzewkę.
    No i ten tort orzechowy w kształcie książki – wielce kuszący.

  77. Dzień dobry, Księgowi i kochany (kochana?) Starosto!
    Co za wspaniały obraz! Wiersz też, co prawda, ale obraz bardziej mnie zachwycił!

    I gratulacje dla Adminki! Jest szansa, że dostanę ,,Gwiazdkę…” pod choinkę.

    Tak, tak… O Idusi marzyłam już od dłuższego czasu… Proszę się poczęstować także wyborną korzenno-miodową herbatką.
    Spodobały mi się emotki Fanki. Też coś wstawię.

  78. Och, witam Was, Drodzy Księgowi, w ten miły, urodzinowy dzionek! Skoro mowa o otrzymanych książkach, to ja dodam, że obie z Molikiem dostałyśmy na urodziny ,,Opium…” i ,,Idę…”! Szczególnie z Idusi się cieszymy! A Was, kochani, mogę poczęstować tortem orzechowym w kształcie książki autorstwa mojej babci (w naszej rodzinie to ona robi torty na wszystkie uroczystości; ma nadzwyczajny talent). Wspaniale jej w tym roku wyszedł!
    Urodzinowe pozdrowienia od Nutrii i Molika!!!
    PS Autorstwa babci jest tort, nie książka, rzecz jasna.:o)

  79. Dziękuję za podzielenie się ciekawą książką, przeczytam! :)
    A wszystkie wymienione powyżej już czytałam. I jeszcze do nich kiedyś wrócę.

  80. Człowiek nasiąka.:)

    Madziu, nie mogąc się pochwalić książkami, które kupiłam na prezenty, powiem chociaż, co sama dziś dostałam pocztą w prezencie od prof. Stanisława Falkowskiego. Autor (m.in.)”Ciężkich norwidów”, „Rządców dusz” i „23 tajemnic pana Tadeusza” wydał właśnie nowe i piękne graficznie dzieło, analizując tym razem „Przedwiośnie” w sposób jak zwykle wnikliwy, świeży, odkrywczy i zaskakujący: „Siły większe niż chaos- tajemnica ‚Przedwiośnia’ Stefana Żeromskiego” (wyd. Oficyna Volumen)
    Już zaczęłam czytać – i zatkało mnie z podziwu! Wspaniała książka! A jakie ciekawe zawiera zdjęcia i ilustracje!

  81. To pewnie także stąd ta piękna polszczyzna, którą są napisane opowieści Adminki – z poezji.

  82. O zasłużonej nagrodzie dla Adminki – gratulacje! – wiem już od wtorku i bardzo się cieszę, bo właściwie okazuje się, że jestem już wierną czytelniczką nie tylko Mamy, ale i Córki. Choć są to przecież książki nie dla mnie, ale dla dzieci. Ale może rzeczywiście tak trochę jest, że dobre książki są dla wszystkich?
    A najgoręcej czekam na subtelnie tylko zapowiedzianą (w pewnym wywiadzie) książkę Adminki o poetach. O, to będzie coś dla mnie! Nawet jak dla dzieci. Już nie mogę się doczekać! – choć rozumiem, że może to trochę potrwać i muszę uzbroić się w cierpliwość. :)

  83. Ha! Po wysłaniu wiadomości dotarło do mnie, iż sosna wcale nie musiała być malowana nad jeziorem, a jezioro li i jedynie było tematem obrazu jakoż i ona ;)

  84. Droga Ulubiona Autorko. Zimowe malowanie w plenerze?! Olaboga. Tak wiem, to pewnie za przykładem impresjonistów, szybkie szkice malarskie, ale no, no hart ducha bardzo podziwiam. Któryż to malarz podobnie czynił? Hmm, nie pomnę. Pewnie niejeden z tych, którzy malowali zimę.

  85. Dzień dobry!
    Dziękuję za miłe słowa❤️
    Serduszko wkleiłam z emotikon na klawiaturze telefonu
    Życzę owocnej pracy

  86. Dziękuję!
    Jakie śliczne serduszko!
    Jak je zdołałaś tu wkleić?
    Najwierniejsza fanko, dziękuję za komentarz pod poprzednim moim wpisem. Cieszę się, że „Chucherko” jest tak oczekiwane. Dziękuję za cierpliwość i zrozumienie!
    I życzę Ci szybkiego powrotu do zdrowia. ( A na drugi raz nie chodź bez czapeczki. Mamy już zimę!)

  87. Co za zbieg okoliczności!
    Właśnie dzisiaj rozpoczęłam pisanie analizy porównawczej wiersza Leopolda Staffa pt.Idziemy, a Pani akurat opublikowała jego inny wiersz. Od razu zwróciłam na to uwagę!
    Wiersz, który miałam zinterpretować był dla mnie małym problemem, ze względu na porównanie go z wierszem Tadeusza Różewicza pt.”Hiob 1957”, nie jestem wybitna polonistka i nie dokończyłam tej interpretacji. Podziwiam łatwość z jaką potrafi Pani odczytywać przekaz poetów, który ukryty jest w ich dziełach. Pozdrawiam i Życzę zdrowia❣️

  88. Mój miły Wójciku, boska Ateno, dziękuję Wam w imieniu Adminki i też idę spać, to jest – czytać.
    Dobranoc, do jutra!- wołam i macham rączką z paznokciami koloru błękitu pruskiego (malowałam eksperymentalnie sosnę nad jeziorem. Obrazek się jednak nie udał, a paznokcie sine).

  89. O, co za miła wiadomość. Lubię, kiedy jury wybiera dobrze napisane książki.
    ” Najlepsza książka na zimę dla dzieci” – jak to pasuje do „Złotej Gwiazdki”!
    Gratulacje dla Adminki!

  90. Gratulacje Adminko, piekna ksiazka, mam nadzieje ze dzieki temu trafii do wiekszej ilosci czytelnkow.
    Wiadomo ze ci ktorzy czytali ksiazki Twojego autorstwa nie potrzebuja reklamy, ale moze nie wszyscy sa takimi szczesciarzami.
    Boczne drogi sa najlepsze. Kiedys ( w tamtym wieku) przypadkiem podjechalismy do malenkiego ulepionego z gliny (tak wygladal) kosciolka, gdzie akurat kilka minut wczesniej dwoje szczesliwcow zwiazalo sie na zawsze, i weszlismy do tego przybytku, a tam przywitalo nas zdjecie Jana Pawla II. To bylo na jakims kompletnym odludziu i nigdy bym juz tam nie trafila.

  91. Mnie się zdaje,Bożenko, że Aleksandra ma rację: adwentowo lepiej.:)
    Piętaszku, ciekawy trop, dzięki. Najbardziej lubię boczne drogi i ciche ścieżyny.

  92. Gratulacje! U mnie miała to być „Najlepsza książka na świąteczne wieczory”, ale coś czuję, że zaraz zabiorę się do czytania :)

  93. Dołączam się do gratulacji i melduję, że „Złota gwiazdka” jest w tym roku moim kalendarzem adwentowym – czytam codziennie po jednym rozdziale (co nie jest łatwe, bo kusi mnie, żeby dowiedzieć się, co będzie dalej, ale za to piękne, bo delektuję się każdym zdaniem i ilustracją). Adwent w tym roku ma 23 dni, tak więc skończę dzień przed Wigilią :)

  94. I ja gratuluję ! Tym bardziej nie mogę się doczekać Z. G. pod choinką:)

    Ponieważ oboje z M. jesteśmy miłośnikami książek podróżniczych (nieoczywistych), zamówiłam dla niego (i sama nie mogę się doczekać )książkę Adama Robińskiego pt.”Hajstry”. Krajobraz bocznych dróg. Piszę o tym, ponieważ mam pewność, że M. tutaj nie zajrzy. To miejsce pozostawia mnie na wyłączność. Zresztą, jak nie pracuje, to i tak nos trzyma cały czas w książce.
    Książka posiada wiele cennych nagród i bardzo zachęcających recenzji. Myślę, że bardzo warto.

  95. Bardzo dziękuję za gratulacje! Nagroda cieszy, pewnie że tak, choć jeszcze bardziej cieszą indywidualne czytelnicze reakcje, za które również dziękuję po stokroć!

  96. Raz wreszcie całą duszą zgadzam się z werdyktem jury! Gratulacje i uściski dla Emilki!

  97. A i wielkie gratulacje, ” Złota gwiazdka ” przeczytana, okraszona łzami czytelniczki, śliczna:)

  98. Och, jaki baśniowy nastrój.
    Nasze pierniczki leżakują sobie w pudełeczku, z dorzuconą skórką od jabłka, która ma im nadać miękkość. Dorzucę tylko jeszcze prezent przedświąteczny: Google Arts & Culture, świeżo odkryte.
    I miłego wieczoru życzę.

  99. Łasuchom można podarować „Kuchnię Iwaszkiewiczów” Marii Iwaszkiewicz. Niedawno wznowili.

  100. Och, mam nadzieję, że się Pani pochwali – po Gwiazdce. :)
    Zresztą, może ktoś jeszcze zechce się podzielić tym, co podarował lub czym został obdarowany. Uwielbiam wszelkie polecanki, bywają takie inspirujące i pożyteczne. ;)
    (Nie ma limitów? Jak dobrze! Ale i tak od czasu do czasu muszę się miarkować i samą siebie upomnieć).

  101. O, ja też bym się chętnie pochwaliła tym, jakie wspaniałe książki już kupiłam na prezenty gwiazdkowe – lecz przecież zdradzić tego przed czasem nie mogę!

    No to pochwalę się córką: jury konkursu „Najlepsza książka na zimę dla dzieci”
    (granice.pl) wybrało „Złotą gwiazdkę” Emilii Kiereś! Hura, hurrraaa! Cieszę się!

  102. Czytam autobiografię mojej rówieśniczki,Chiary Amirante – „Tylko miłość trwa”, która jako młoda dziewczyna rzuciła wszystko, by przemierzając ciemne zaułki Rzymu ratować bezdomnych, narkomanów, bandytów. Co za kobieta!!! Co za opowieść! Co za ogień! Zazdroszczę Casciolinie, że zna włoski, bo może zrozumieć, co mówi w wywiadach na yt. Ja po prostu w niemym zachwycie patrzyłam na jej radość, siłę i taką normalność. Jak nie wiecie, jaką jeszcze książkę kupić w prezencie, to koniecznie polecam!:)

  103. Zgredzie, to fakt. Rozwinęła się nadzwyczajnie. I przez długie, pracowite lata utrzymała ten wysoki poziom. Jestem pełna podziwu dla tej damy. I czysto ludzkiej sympatii.

  104. A ten Aleš Vostřez równie świetny! Zobaczcie na jego stronie, w pod-dziale „Formy – Aleš Vostřez” jak wygląda Pražské Jezulátko!
    Co za mili ludzie, no naprawdę.

  105. „Cień Ojca” Dobraczyński J. – jako lekturę adwentową polecam. I znikam, odkładając cieszenie się i zachwyty nad nowym wpisem, obrazem, wierszem na czas po pracy. Pięknego dnia!

  106. Zaintrygowała mnie ta syrena o dwu ogonach oraz dama, która jednocześnie klęczy i gra. Muszę to zobaczyć.

  107. Sprawdziłam dokładniej. Anioła z harfą wyrzeźbił uczeń pana Kvapila, pan Aleš Vostřez. Jest na stronie vostrezovi kropka cz.

  108. Czytam (kiedy czas pozwoli) Danger Point Patrici Wentworth.
    Jeszcze nie doszedłem do setnej strony i już widać, jak autorka dojrzała od Grey Mask.

  109. O, Madziu, skąd pomysł, że są tu jakieś limity?:)))

    Uwaga, piernikofile! Wrzućcie w wyszukiwarkę: František Slavík a Oldřich Kvapil – řezbáři – wyskoczy Wam moc materiału na Pinterest. Co za cuda!

    Albo też: Oldřich Kvapil – o formach. Przepiękne! Nie znalazłam anioła, grającego na harfie, ale jest syrena o dwu ogonach oraz klęcząca i grająca dama.

  110. Przeczytałam „Krystynę…” już trzy razy (pierwszy raz jako uczennica lub początkująca studentka) i książka zawsze robiła na mnie duże wrażenie, ale wciąż bez tego „olśnienia”, co do którego mam przeczucie, że może jeszcze się kiedyś pojawi. A przeczytałam ją także dzięki Pani.

    Na razie mnie olśniło, że zamiast trzech łyżeczek wsypałam trzy łyżki kakao do ciasta p. I już milknę, nieco skruszona, bo czuję, że ostatnio przekroczyłam limity swoich wypowiedzi tutaj. Czekając na Święta, poszukam jakiejś lektury adwentowej.
    PS. A wiersz przypomniał mi teraz tę scenę, gdy Laura z Adamem jadą na wieczerzę wigilijną do jego rodziców i zatrzymują się na chwilę po drodze, w lesie. :)

  111. O, jakie ładne wpisy naszej Bożenki.
    Harfa dla dzieci! Dobra nowina.
    Poznańska Filharmonia od 50 lat dba o najmłodszych słuchaczy: tak już długo działa Młodzieżowy Ruch Miłośników Muzyki Pro Sinfonika: wspaniałe sobotnie koncerty! I bardzo atrakcyjne!

  112. Tak bywa, Karolciu. Krystyna, tak bardzo prawdziwa, przekonująco i genialnie skonstruowana postać, ma nas zresztą irytować, jest pełna kobiecych słabości. Kto jednak doczyta do końca, nabierze dla niej szacunku, zdumieje się jej głęboką wewnętrzną przemianą.
    Nie jest to powieść dla dziewcząt, oczywiście, nawet niektóre młode kobiety mogą się znużyć jej czytaniem.
    To książka dla kobiet, które już swoje przeżyły i przecierpiały. One zrozumieją.

  113. W Katowicach od kilkunastu lat organizowany jest Międzynarodowy Festiwal Harfowy. Zajrzałam na stronę Narodowej Orkiestry Polskiego Radia i Telewizji w Katowicach, czy już tam harfą nie kuszą. I proszę: w światowej klasy sali koncertowej NOSPR, w ramach festiwalu, odbędzie się koncert z okazji Dnia Dziecka. Walc z „Dziadka do orzechów”, „Mały Książę”, suita z „Piratów z Karaibów” – może harfa zaczaruje kolejne młode dusze.

    I jeszcze na stronie NOSPR przypomnienie Herberta:

    Woda nisko. W wodzie światło złote i płaskie. W srebrnych trzcinach
    palce wiatru oplatają jedyną ocalałą kolumnę.
    Czarna dziewczyna obejmuje harfę. Jej wielkie egipskie oko płynie
    wśród strun jak smutna ryba. Daleko za nim małe palce.

  114. „Las niemy jest jak tajemnica,
    Milczący jak oczekiwanie,
    Bo coś się dzieje, coś się stanie”

    Widzę, że zauroczył mnie ten sam fragment co Nini. Namacalne wręcz tchnienie tajemnicy. Szeroko otwieram oczy.

    Piękny wiersz. Baśniowy obraz.

  115. Dobry wieczór, DUA! Dobry wieczór Księgowi!
    Przepiękny wiersz, Kochana Autorko.
    Jeśli DUA pozwoli, chciałabym podzielić się czymś co mnie dzisiaj spotkało.
    Muszę przyznać się (bez bicia), że od wielu lat próbowałam przeczytać „Krystynę, córkę Lavransa”. Pewien sukces osiągnęłam rok temu gdy, po kolejnej próbie, dotarłam do połowy 2. tomu. Krystyna po prostu mnie irytowała. A dzisiaj w jednym przebłysku (myśląc o czymś zupełnie innym) zrozumiałam Krystynę! Niesamowite. Może to był jakiś zabłąkany Bożonarodzeniowy Anioł?

  116. Nutrio, zainteresuj się twórczością i osobą Ferdynanda Ruszczyca. O, powiadam Ci!- dużo piękna. Google pokaże.

  117. Ach!!! Jaki piękny obraz!!!
    Tak, ,,Najkrótszy dzień w roku”. Gdzieś słyszałam (chyba w jakimś filmie?) taką rozmowę:
    – A dlaczego Wigilia jest akurat dwudziestego czwartego grudnia? (to pyta dziecko)
    – Bo to najkrótszy dzień w roku. Dotąd noce były coraz dłuższe, ale właśnie tego dnia Światłość zwycięża nad ciemnością i odtąd dni powoli się wydłużają. Na tym polega symbolika Bożego Narodzenia.
    Piękne, prawda?

  118. Przemysle tego Aniola, one w mojej wyobrazni wygladaja zupelnie inaczej niz w rzeczywistosci. :)

  119. Anioł grający na harfie! Ateno, ależ to wymarzony temat dla Twojej twórczości piernikowej!
    Proooszę!

  120. Izabelo M. (wiad.pryw.)- tak, bardzo proszę, możesz w takiej potrzebie znów zamieścić tutaj wiadomość prywatną, a ja znajdę sposób, by Ci szczegółowo odpowiedzieć. (Chociaż doprawdy nie wiem, o co mogłabyś mnie pytać – wszystko, co ważne i co chciałam zakomunikować światu, znajdziesz w moich książkach. Tylko poszukaj!)

    Powodzenia w pracy!

  121. Piekny wiersz. Pamietam Wigilie w lesie, jeszcze przed gwiazdka, kiedy to z kuzynostwem i rodzicami wybieralismy choinke do domu babci.
    Takze te piekne lasy, ktore niekoniecznie obserwowalam w ta najkrotsza noc roku. Kilka razy bylo to w Melanii, gdy poszlismy swietowac przybywajacy Nowy Rok w bajkowo zasniezonym lesie. Niezapomniane widoki i przezycia.

  122. Fleciści poprzeczni też nie wymarli, gdyby ktoś pytał.

    Chciałam sobie wyguglać ilu jeszcze męskich harfistów mamy w świecie, a tu mi się wyświetliła (zupełnie nie wiem, dlaczego) drewniana forma piernikowa z aniołem grającym na harfie, z pracowni rzeźbiarskiej pana Oldricha Kvapila. Ależ tam cudeńka! Jak u pana Slavika. Dobrze, że pan Oldrich regularnego sklepu nie prowadzi, bo znowu coś bym kupiła.

  123. KokoszaNel, dziękuję za kierunek: puszcza. Fascynujące! Od dziś będę codziennie tam zaglądać, może żubra zobaczę.
    Hej, ale ciekawe czasy! Wszystko jest w internecie.
    Oczywiście, nie zaniecham spacerów po prawdziwym lesie.

    Sowo, Wilku, krzepiąca jest myśl, że harfiarze nie zanikli od czasów starożytnych.

  124. W Polskiej Filharmonii Bałtyckiej na harfie gra Carlos Roberto Pena Montoya. Trzeba widzieć, z jaką czułością traktuje swój instrument.

  125. Ach, żeby dopełnić atmosfery proszę sobie podejrzeć Puszczę Bialowieską na żywo na puszcza.tv. Już ciemno ale jest oświetlenie w którym wirują płatki śniegu. Kto ma szczęście to może i jelenia wypatrzy.

  126. Wspomniałam o jeleniu w nawiązaniu do wiersza właśnie, bom całkiem niedawno o tym myślała, iż rzeczony jeleń już w samym swym wyglądzie cząstkę lasu posiada.

    Andreas Vollenweider, to mężczyzna z harfą. Pięknie na niej gra.

  127. Oglądałam sobie z lubością obrazek z Aniołem Stróżem przeprowadzającym dziecinę przez kładkę rzuconą nad przepaścią. Dziecina ma jakieś 7 latek, odziana jest w białą sukieneczkę, przepasaną błękitną szarfą, a na dwóch lewych nogach ma pantofelki. W lewej rączce dzierży bukiet kwiecia, w którym wyróżniają się tulipany, jak wiadomo stanowiące typowe kwiaty leśne, w prawej łubiankę wypełnioną bliżej nie zidentyfikowanymi owockami. Główkę ma ufryzowaną w blond loki, a wyraz twarzy istoty, która doskonale wie, że wszystkie grzeczne dziewczynki tak właśnie się ubierają idąc do lasu, czy w góry. Jeżeli założymy, że ma jakieś 115-120 cm wzrostu, anioł ( a raczej anielica) odziany w peplum ma jakieś trzy metry wzrostu i jest rosłą blondyną ze skrzydłami. W tle widać skalne szczyty wierchów oraz wodospad. Oka nie mogłam oderwać od obrazka, ale przyszła Isia, też jej się spodobał, go porwała i pewnie teraz to ona kontempluje.

  128. Andreas Vollenweider. Jego muzyka byłaby świetnym tłem dla przedstawionego obrazu i wiersza.
    Nie ma chyba zwierzęcia, które bardziej kojarzyłoby mi się z drzewami niż jeleń.

  129. Dzień dobry :) Do propozycji Anette i Nini chciałabym dodać jeszcze jedną wykonawczynię francuskojęzyczną – Lynda Lemay (Québec). Bardzo zabawne teksty. Polecam! Na przykład „Chéri, tu ronfles”. Znajomość języka wskazana. Uczyłam się francuskiego na tekstach jej piosenek.

  130. Dzień dobry, ranny ptaszku!
    Upubliczniłam pod poprzednim wpisem, a tu odpowiem: ja też nie znam żadnego harfisty, przez całe życie nie widziałam takiego wirtuoza.
    Damski instrument, najwyraźniej.

    Czy napisałam, że go nie lubię? Jeśli tak, to źle się wyraziłam. Jak można nie lubić instrumentu muzycznego?

  131. Mroźne hafty na oknie? Przerębel?
    „..niemy jak tajemnica..” piękne!

    Wieczorem poszło pod młotek tyle cudnych obrazów polskich twórców, mam nadzieję, że muzea dokonały zakupów, zdążyłam za pięć dwunasta zobaczyć.

    Proszę upublicznić, DUA.

    Dobrego dnia!

Dodaj komentarz