Praca wre!…

Szosta klepka_okladka.indd
…i to na przekór listopadowej rozchwiawce (słowo wynalezione przez znakomitego Dariusza Basińskiego, patrz: „Motor kupił Duszan”), która jest po prostu jesienną chandrą, wywołaną niedoborem słonecznego światła.

Zapala się dlatego wszystkie okoliczne lampy, a nawet świece, piecze się boską szarlotkę, która wypełnia cały dom upojnym zapachem gorących jabłek, cytryny i cynamonu, zaparza się aromatyczną czarną herbatę English Afternoon, włącza się piękne nagranie „Così fan tutte” Mozarta i wyśpiewując dziarsko: „Bella vita militar!” maluje się z rozmachem  serię akwarelowych ilustracji do nowej książki Emilii Kiereś, na zakończenie dnia wykonując kompletny projekt okładki do powieści „Chucherko”, której jeszcze nie ma.

Ale będzie!

Pani Iwona Pakuła, szefowa wydawnictwa „Akapit Press”, przez 25 lat naszej udanej współpracy stosuje ten sam stymulator, zawsze niezawodny: ledwie oddam jej tekst nowej powieści, słyszę, że pilnie potrzeba podać tytuł następnej (żeby to zrobić, rzecz jasna, zmuszona jestem wymyślić z grubsza bohaterów i fabułę), po czym następuje chwila zwodniczego spokoju, lecz za jakiś czas trzeba koniecznie przygotować projekt nowej okładki, gdyż powinna ona znaleźć się w najnowszym katalogu.

Co uczyniwszy, nie mam żadnego wyjścia i muszę siadać do pisania, no bo jakże tak: wszystko już gotowe, bohaterowie, zarys fabuły, okładka – grzechem byłoby zwlekać!

Czyli, krótko mówiąc, od dziś Mozart milknie, szarlotka upieczona wczoraj starczyć musi na długo, gdyż tej jesieni nic już nie upiekę: „Chucherko” czeka!

W tej sytuacji pozostaje mi tylko przekazać Wam przepis:

 

CIASTO JABŁKOWE „NA ROZCHWIAWKĘ”

6-7 jabłek obrać i pokrajać w kostki. Wycisnąć na nie sok z pół cytryny, posypać 2 łyżkami cynamonu lub przyprawy szarlotkowej, wymieszać.

5 jajek zmiksować na jasny krem, dodając po trochu pół kilo cukru.

Wmieszać duże opakowanie (330 g) jogurtu greckiego.

Roztopić kostkę masła, przestudzić, dodać, mieszając, do masy jajecznej.

Dodać esencję waniliową lub cukier wanilinowy.

Dosypać partiami, wciąż miksując, pół kilo mąki tortowej, zmieszanej z małym proszkiem do pieczenia.

Dodać garść smażonej w cukrze skórki pomarańczowej.

Dokładnie wymieszane, gładkie ciasto wyłożyć na blachę, wyścieloną papierem do pieczenia.

Rozłożyć na cieście jabłka.

Piec w temp. 200 stopni aż do zrumienienia. Wtedy polać ciasto po wierzchu masą o następującym składzie:

200 g cukru

2 jajka

160 g roztopionego i przestudzonego masła

skórka otarta  z cytryny

( jajka ubić trzepaczką z cukrem, dodać, ubijając, masło, potem skórkę)

Rozprowadzić polewę równo, aż po brzegi, po czym piec jeszcze 12 min, w temperaturze 170 stopni.

DELICJE!!!

Wierzcie mi, rozchwiawka zanika w błyskawicznym tempie: ten zapach, wygląd, smak – bajeczne! No i te kalorie, rzecz oczywista, tak niezbędne nam do szczęścia w ponurą listopadową pogodę: dużo ich.

 

Łączę wiele gorących uścisków-

Wasza

MM

197 przemyśleń nt. „Praca wre!…

  1. Nie mogę się już doczekać „Chucherka”. Nie zliczę, ile razy przeczytałam całą Jeżycjadę od deski do deski i ciągle czuję niedosyt.

  2. Cudna okładka już się doczekać nie mogę, kiedy będzie „Chucherko” . Chyba czas sobie odświeżyć cała jeżycjade po raz kolejny.

  3. Dobry wieczór!
    Ja też chciałabym bardzo podziękować za przemiłe spotkanie na targach książki we Wrocławiu. Byłyśmy chyba ostatnie z moją roczną córeczką, ale jeszcze udało nam się spotkać panią Emilie! I ten uśmiech, który roztopił wszelkie lody i nie chciało się od tego stoiska odchodzić. Moja córeczka dostała autograf autorki (wszystkie książki zakupione tego dnia mają dziwnym trafem podpisy tylko dla niej – nawet profesora Bralczyka!) i „Złota gwiazdka” dołączy do jej bogatego księgozbioru. Na razie książkę przeczytałam ja – jest cudowna. Serdecznie pozdrawiam!

  4. Ahhh…
    Jak dawno mnie tu nie było. Wracam na moja ulubiona stronę mając czas odetchanac od szkoły i nauki dopiero kiedy dopadło mnie koszmarne zapalenie zatok. Dostałam najsilniejszy antybiotyk na 10 dni i większość dnia śpię, marnując czas. Nie znoszę takiej bezproduktywności, ale dzięki niej nadarzyła się okazja zobaczyć prześliczna okładkę „Chucherka”!
    Wyczytałam w komentarzach, ze planuje Pani skończyć je do września, oczywiście rozumiem każda chwilę zwłoki, ponieważ chce Pani wszytsko perfekcyjnie dopracować etc.
    Nie mogę się doczekać nowej części Jezycjady, ponieważ nadal w wolnych chwilach lubię sięgać do „Ciotki Zgryzotki” dla odmiany wobec podręczników oraz innych lektur. Nadal pamietam jak strasznie ja wyczekiwałam, zamówiłam przedpremiera i przeżyłam euforię kiedy nareszcie ja miałam. Mam do niej ogromny sentyment przez to, ze to 1 cześć Jeżycjady, na która wyczekiwałam, gdyż resztę miałam dostępna- już dawno wydana. Wydaniu przez Panią 22 części Jezycjady z mojej strony towarzyszyło mnóstwo emocji, dlatego uwielbiam do niej wracać. A z jaką radością powitam powstające „Chucherko”- jestem pewna, ze ogromna i już nie mogę się doczekac. Pisałam Pani na początku roku szkolnego o problemach w mojej 1 klasie liceum, od którego nie miałam do teraz chwili wytchnienia. Niestety, mam spore zaległości i każdy nauczyciel uważa, ze powinien rozszerzać mojej klasie swój przedmiot. Jestem na profilu biol-chem, natomiast mam rozszerzenie z wsystkich pozostałych przedmiotów, ponieważ chodzę do bardzo dobrej szkoły, najlepszej w moim mieście. Przez cały czas czuje presję, mam wiele do nauki i są mi stawiane wysokie wymagania, przez co coraz częściej myśle, ze podjęłam zła decyzje apropos szkoły i nie pasuje do niej, ponieważ nie umiem się w niej odnaleźć.

  5. O, będą quizy i krzyżówki jeżycjadowe? Ale wspaniale! Brawa dla pani Bożeny!!!
    Pozdrawiamy z Maluszkiem znad ciasta pierniczkowego. Pani Małgorzato, nareszcie wiem, dlaczego wychodzą mi same koszturpańce ;). Dziś zatem jak nigdy ;) – ciasto z białej pszennej mąki :)

  6. Nie powiedział… w piekarniku łącznie z warstwą wierzchnią 45 minut i nadal niedopieczony… :(

  7. On sam Ci powie: zarumieni się i będzie apetycznie pachniał. Wtedy- polewa i jeszcze jakieś 12 min.

  8. Och, jakaś nowa książeczka o ,,Jeżycjadzie”? Wspaniale!!! Już nie mogę się doczekać!
    A tymczasem może ktoś poleci mi jakiś miły, rześki jazzik na poprawę nastroju?

  9. Och, DUA, właśnie chcę zadać to pytanie Pani Iwonie :) Wiem tylko, że rzecz wchodzi do planu wydawniczego na rok 2019 :)

  10. Andreadoria, nie tylko wybaczam, ale wręcz podskakuję z radości, hop-siup!
    Oj, to prawda: lubię swoją pracę i ona chyba lubi mnie!
    A, jak już wspomniałam przed chwilą: praca jest najlepszym lekarstwem na wszystko, więc dobrze się składa, że mamy takie panaceum.
    Dziękuję Ci za dobre słowo i przesyłam całusa dla dzieciny!

  11. Przesłodkie, przeurocze i rozczulające! Mam na myśli całą Pani wypowiedź. Uwielbiam Panią! Proszę wybaczyć takie wyznanie, ale uśmiech nie chce zejść z twarzy i z powodu wspaniałych sposobów radzenia sobie z rozchwiawką, i z powodu rozpoczęcia pracy nad nową powieścią, i dzięki temu niezwykłemu tchnieniu optymizmu, które bierze się chyba stąd, że tak lubi Pani swoją pracę i że ma Pani taką dyscyplinę wewnętrzną. Gratuluję i dziękuję znad kolejnego tomu „Jeżycjady” czytanej już chyba po raz setny w życiu :)

  12. Och, to ja dziękuję, dziękuję bardzo! Jeżycjada to moja niezwykła, radosna przygoda, literacka przyjaźń na całe życie. Cieszę się niezmiernie!

  13. Kochana Bożenko – dziękuję za obszerną wiadomość prywatną; nie muszę dodawać, że bardzo, bardzo dobrze Cię rozumiem, wiem dokładnie, co czujesz i mogę szczerze, z całym przekonaniem, powiedzieć: jestem z Tobą!
    Uwaga, sprawdzone osobiście: praca jest najlepszym lekarstwem na wszystko!

    Co do książeczki Twojej, szykowanej właśnie do wydania przez Akapit Press: oczywiście, że wyrażam zgodę na użycie zastrzeżonej nazwy „Jeżycjada” w tytule; jakżeby inaczej? Wydawca zapewne zechce zawrzeć to w umowie.

    A więc oczywiście tytuł zgodnie z prawem może brzmieć tak, jak założyłaś: „W świecie Jeżycjady. Krzyżówki, quizy, konkursy czytelnicze”.

    Bardzo się cieszę z tego, że Akapit wyda Twoje urocze, dowcipne łamigłówki, znane już co prawda (no, niektóre z nich) naszym Księgowym ze strony Twojej biblioteki; teraz to będzie pyszna rozrywka dla wszystkich moich Czytelników i Czytelniczek, a także atrakcyjna pomoc naukowa dla klas, w których „Jeżycjada” znajduje się w lekturach szkolnych.
    Brawo dla Ciebie i Wydawnictwa, bardzo dziękuję!

  14. Pani Małgosiu, muzyka chóralna też może mieć piekielny posmak, zwłaszcza tzw współczesna.
    Chucherko bardzo sympatyczne i jakieś takie delikatne wydaje mi się. Zdecydowanie widzę to dziewczę z futerałem na flet przewieszonym przez ramię, razem z filuterną torbą płócienną na nuty.
    Zapach Waszych pierników i szarlotek dociera aż pod mój dach.
    Dobranoc, kochani dobrzy ludzie.

  15. Tylko bez tremy! Każde dzieło piernikowe nas interesuje i każde znajdzie się w Galerii!

    Piegusko – piecz pierniczki. I fotografuj!
    Tak, chórzystów jest tu trochę. Nawet ja śpiewałam w chórze licealnym (niezłym).
    Masz rację z tą harmonią w chóralnym śpiewaniu, tak właśnie jest.
    Zresztą, wszelka harmonia ma to do siebie, podczas gdy niezgoda, fałsze i swary mają posmak piekielny.

  16. Jak miło Was poczytać, żadna rozchwiawka nie ma szans. Wielu Księgowych gra na instrumentach, ale też wydaje się, że jest tu wielu chórzystów. Czy zgadza się? Sama śpiewałam 4 lata w chórze i było to spełnienie jednego z Marzeń Mojego Życia. (Jeszcze do tego wrócę, muszę!) Osiąganie harmonii z innymi głosami to tak cudowne uczucie, że daje chyba przedsmak nieba. Przecież tam „chóry aniołów i zastępy świętych śpiewają hymn” ku chwale Boga. Ach, ściskam, rozanielona.

  17. I ja piekę pierniki z razowej mąki, są intensywnie smaczne. Ale do wykrawania figurek, kształtów i układania płaskorzeźb ciasto musi być cienkie i gładkie, elastyczne, słowem: z mąki pszennej.
    Proszę o zdjęcia, Wilku Morski!

  18. Dzisiaj to ja robię ciasto na pierniczki, a pieczemy tradycyjnie w dzień św.Mikołaja.
    Ciekawa rzecz, przejrzałem wiele przepisów, tych księgowych także, wszystkie one bazują wyłącznie na mące pszennej. Tylko mój domowy, stosowany od dziesięcioleci przepis, posiada domieszkę (całkiem sporą) mąki razowej.

  19. ojeju jak mnie długo tu nie było… jesień wielce pracowita była, zresztą dalej jest =) ale jakie piękne oczyska ma ta pannica, nie mogę się doczekać kiedy poznam osobiście ową pannę =) Pani Małgosiu pozdrawiam serdecznie i życzę miłych przygotowań do Świąt =)

  20. Jakieś chyba ze dwa lata temu miałem okazję usłyszeć w kościele kilka utworów na duduku, ale wykonawca był chyba raczej z Syrii, a nie z Armenii. Nie pomnę. Natomiast zapamiętałem, że drewno musi się sezonować jakieś 20 lat, zanim będzie można z niego wykonać instrument.
    Dobranoc!

  21. Plakatówka JEST farbą wodną, tzn. rozprowadza się ją w wodzie. Dacie radę.

    Sowo, jakżeby inaczej?:)

  22. Beatuszko, coś jest na rzeczy z tym kurnikiem :)

    A „Chucherko” zapowiada się na mocno muzyczne. Flet, obój, klawesyn, duduk… Mihi placet!

  23. Nutrio (wiad. pryw.)- jeśli farba wodna, to łatwo będzie ją zmyć wodą i może mydłem.

  24. O, Natalio, to bardzo mi miło!
    Są tam same wypróbowane, rodzinne przepisy.
    Czuję, że odważysz się upiec Superpiernik Mamy Żakowej z „Łasucha”. Nic trudnego, a jaki pyszny!
    Pozdrawiam mile!

  25. Dobry wieczór!
    Jak dla mnie, to Chucherko wygląda bardzo wiosennie. Marzec powiedziałabym, albo i kwiecień. Berecik pasuje w sam raz. Zastanawiam się, kim okaże się ta tajemnicza postać i czy będzie może moją rówieśniczką, bo jak dotąd nikogo w „Jeżycjadzie” z mojego rocznika (2003) nie widziałam, o ile mnie pamięć nie myli.
    Wspaniale musiało być spotkać się z Adminką i Księgowymi! Ja natomiast byłam na targach w Katowicach, na których pani Emilki nie było. Nabyłam za to duuużo książek, w tym: „Łasucha literackiego”, „Na Gwiazdkę”, „Dla zakochanych”, a także cztery książki angielskie w oryginale! Dwie autorstwa Agathy Christie. Na razie czekają na półce, ale niedługo przyjdzie na nie czas.
    A na Mikołaja dostanę jeszcze „Całuski pani Darling” :) Mile zapowiadają się nadchodzące ferie.
    Pozdrawiam z uśmiechem.

  26. Nutrio (wiad. pryw.)- nie załamywać się radzę, tylko natychmiast zrobić drugą!
    Zawodowi plastycy podchodzą do jednego obrazka czasem i po kilka razy.
    Do roboty! – jak mawiała moja Mama.

  27. Mamo Isi, tak się cieszę z tej opinii! Wiem na pewno, że znasz się na książkach doskonale!

  28. Pewnie się znajdzie, Piętaszku, bo i mnie urzekł. Ile tęsknoty, ile dramatyzmu!

    Celestyno, no popatrz, przegapiłam ten koncert na ŚDM.

    Sowo nieoceniona, bardzo dziękuję za cenną informację prywatną.

  29. Beatuszko, Starosto serdeczne dzięki za duduka ormiańskiego! :) Nareszcie zidentyfikowałam ten wspaniały instrument, który zawsze wbija mnie w fotel, kiedy oglądam film „Gladiator”. Wspaniale byłoby, gdyby znalazł się on choćby gdzieś w tle Chucherka.

  30. Doszła dziś popiątna przesyłka Mikołajowa, więc do 6 grudnia mam dość czasu, aby połknąć zawartość.
    Na pierwszy ogień poszła „Złota gwiazdka”. Odrywając się jeno do koniecznych obowiązków i ocierając łzy kułakiem dotarłam do szczęśliwego końca. Piękna, przepiękna książka!

  31. Pan Kamil Radzimowski pieknie gral na duduku wraz z imponujaca orkiestra w czasie Swiatowych Dni Mlodziezy. „How Great Is Our God”.

  32. Tak przypuszczałam!To taki mało znany instrument, mało jest chyba w Polsce muzyków, na duduku grających.

  33. Prawda, że piękny?
    No właśnie pan Kamil Radzimowski zagrał wczoraj u nas w kościele!

  34. A jeszcze lepiej poznać duduka solo, też na YT: Duduk Armenian Nostalgia Kamil Radzimowski

  35. Aaaa, Beatuszko!
    No, niezwykły dźwięk ma duduk, doprawdy!
    Posłuchajcie tutaj, na YT: Duduk Armenian- Birth of life Kamil Radzimowski and Orchestra HD.
    Duduk wykonany jest z drewna morelowego!
    A słyszeliśmy jego niski, wschodni ton nosowy w ścieżce dźwiękowej filmu „Gladiator” na przykład.

  36. O, właśnie! Jeszcze i Biedronkę muzyczną mamy.:)
    Obój do przemyślenia, a jakże. Niechby chociaż z futeralikiem paradowała.

    Beatuszko, duduk ormiański mógłby się po prostu pojawić w tle. Swoją drogą, muszę poszukać w sieci, jak też on brzmi.

  37. PS Miałam w szkole muzycznej koleżankę- waltornistkę :) Żadnej natomiast puzonistki nie pamiętam. Ani tubistki. :)

  38. Dzień dobry! I futerał na obój jest zgrabniutki. I też pasowałby do berecika. :)

  39. Dzień dobry!
    Zapomniałam wczoraj podziękować za to ciepło, to teraz dziękuję z wdzięcznością :-)

    Myślałam wczoraj o fletowych usteczkach Chucherka, po wieczornej Mszy Św. jeden pan dał krótki koncert na duduku ormiańskim. Przepięknie grał. Nie żeby zaraz wcisnąć Chucherku w usta duduk ormiański, ale tak mi od razu stanęło przed oczami to miłe dziewczę. Dzisiaj poczytałam o tym jaki to trudny i wymagający instrument poza Armenią tak mało znany.

    Sowo, no bardzo pięknooki :-)
    My to lubimy z Sową spotkać się w kurniku – na literakach, przy samolotach – wszystko jedno :-D
    Może następnym razem się poznamy.

  40. A jak powiedzieć o dziewczynie grającej na waltorni? :) Waltornistka?
    A na tubie pieszczotliwie – tuberoza! :))

  41. Zytko, pomysł doskonały, W głębi duszy czułam, że chucherko za młode jest na klawesyn. A to rozwiązanie mi się podoba: ona marzy o klawesynie, bo on bardzo jej duchowo odpowiada.
    Jak to miło, że mamy tu jeszcze jedną grającą Księgową! I słuchającą pięknej muzyki. Dziś posłucham sobie Confitemini Domino (1), dzięki za namiarek!

    PS – tubistek też mało.

  42. Będzie Wam smakowało, Kris!
    Co tam słychać u naszego beniaminka? Czy może sypnął mu się już wąsik? (Żartuję, żartuję!)

  43. Ciesze sie na „Chucherko”, jakie ma mile spojrzenie!

    Dziekuje za przepis, uwielbiam ciasta z jablkami. Pozdrawiam jesiennie i slonecznie!

  44. Zośko, byłam na koncercie Le Poème Harmonique – byłam O-CZA-RO-WA-NA, jak zaklęta kilka metrów nad ziemią słuchałam każdej nuty wykonanej przez zespół, polecam wysłuchać na YT Anonyme – Confitemini Domino (1). Tymczasem Chucherko może chodzić na lekcje fortepianu i przerabiać nudne etiudy w celu wyrobienia paluszków, a równocześnie marzyć o klawesynie, który jest wymagającym instrumentem (struna szarpana wymaga ogromnej precyzji wykonania i każdy błąd jest łatwo słyszalny, fortepian łatwiejszy – tu młoteczki stukają o struny i można co nieco zatuszować w trakcie gry – wiem bo gram). A z drugiej strony ślicznie by wyglądała pomykając ulicami w bereciku i z futerałem na flet – widzę to! :) Uśmiałam się z „niedoboru puzonistek”, Pani Małgosiu! ;)

  45. W dwuosobowej kolejce po autograf, Kasztanowłosa. Przybyłam tuż za Tobą. Byłaś pogrążona w rozmowie, więc mogłaś mnie nie zauważyć. Spodobał mi się Twój zeszyt :)

    Beatuszko, jeśli synek był pięknooki, to najprawdopodobniej byliśmy my :).

    Czy kawa w piernikach Aleksandry jest wyczuwalna?

  46. Sowo, stałaś za mną? Gdzie? I skąd wiedziałaś, że ja to ja? Ja niestety Ciebie nie widziałam, ale uzyskałam rysopis.
    Tak myślałam, że będziecie przy grach i nawet miałam zamiar Was znaleźć, ale nie mogłam oderwać się od Adminki (było tak wspaniale, że stałam tam jak słup z bananem na twarzy i nie mogłam się ruszyć), a potem musiałam pędzić na pociąg.

    Nutko, chyba wiem, przy którym stoisku to było.

    Udało mi się jeszcze poznać Jesienną Adę. Jest jedną z milszych osób, jakie znam. :)
    I okazało się, że mieszkamy całkiem blisko siebie.

    Lubię Was wszystkich, Drodzy Księgowi
    I Panią Małgorzatę i Adminkę też
    Dobranoc :)

  47. Ach, Sowo, to może właśnie Ciebie z synkiem widziałam przy tym kurniku. Bo my dotarliśmy na targi trochę później. Przysiadłyśmy z wnuczką i córką przy tych samolocikach czekając na męża, który musiał znaleźć miejsce parkingowe.

    Nasze ciasto piernikowe dojrzewa w dwóch sporych garnkach ceramicznych i czeka na przypływ natchnienia.
    Zastanawiam się też, czy dodatek suszonej mięty wpłynąłby na to ciasto korzystnie. Lubię te pierniki toruńskie z miętową nutą, ale nie jestem pewna, czy ta nuta nie jest zawarta li tylko w lukrze. Spróbuję.

  48. Kochana DUA!
    To zbiór dziesięciu opowiadań. Autorów jest również dziesięciu, m.in. Jacek Dukaj, Jakub Żulczyk, Aneta Jadowska. Nie zabrakło też pana Remigiusza Mroza – a jakże! (że tak zażartuję i mrugnę okiem)
    Serdecznie dziękuję za kciuki oraz za pozdrowienia dla Podobnego!
    Ściskam Panią serdecznie!

  49. Sowo, jakże wdzięczny pomysł! Pierniki Miss Silver!
    Pawie są śliczne, pomysłowe, już zostały uwiecznione wraz ze złotymi gwiazdkami Beatuszki i oczywiście pokażemy je w Galerii, żeby wszyscy zobaczyli te cuda.
    Dziękuję najserdeczniej!
    Adminka mówi, że Sowiątko ma prześliczne oczy. Ha! Ja to już w poznańskim Empiku zauważyłam!

  50. Cała przyjemność po naszej stronie!

    Pierniki, które Paniom dałam, to pierniki Miss Silver. Miały być nawet w stosownym kolorze electric blue, ale mimo uprzedniego przetestowania barwników na sześciu innych egzemplarzach, nie udało mi się uzyskać właściwego odcienia. Wobec tego machnęłam ostatnie dwa rubinowym brokatem. Mam nadzieję, że rzeczywiście jadalnym.

    Niestety, znowu nie udało mi się poznać innych Księgowych (ale przynajmniej wiem, jak wygląda Kasztanowłosa, bo za nią stałam). Chociaż posiadałam solidny plan interwałowego orbitowania wokół stoiska Akapitu przez całą godzinę, to już przy pierwszym obrocie utknęliśmy z Sowiątkiem przy stolikach z planszówkami i nie było sposobu, by synka od nich oderwać. Przesiedziałam z dzieckiem na mikrostołku niemal dwie godziny, odpędzając od plastikowego kurnika wirujący wokół planszy samolot i nudząc, żebyśmy już poszli. Ostatecznie odciągnęłam Sowiątko od stoiska siłą, ale i tak było już za późno. No trudno, może uda się następnym razem.
    Targi mają w sobie coś z rodzinnej atmosfery. Taka wspólnota ludzi czytających – wszyscy się do siebie uśmiechają, a Adminka najładniej! To był naprawdę bardzo miły dzień!

  51. Nie wiedziałam o tej antologii, Nutko!
    Tak, znam malarstwo pana Różalskiego, trafiłam na nie w internecie.
    A to ciekawe!- jakie utwory literackie znalazły się w tej antologii?

    Trzymam kciuki za ten wspaniały doktorat, a Podobnego pozdrawiam!

  52. Dobry wieczór!

    Chciałam podzielić się krótką historyjką o tym jak to mnie znalazła książka, o której istnieniu nawet nie wiedziałam, a której – jak się okazuje – w swoim życiu potrzebowałam.
    Czy ktoś z Księgowych zna może twórczość Jakuba Różalskiego? Osobiście jestem wielką fanką.
    Wczoraj szybciutko odwiedziłam Targi Książki we Wrocławiu i z czystej ciekawości przechadzałam się między stoiskami. Ponieważ nakupowałam ostatnio trochę książek, których jeszcze nie przeczytałam, stwierdziłam, że nie będę nic więcej kupować tylko wchłonę w siebie trochę tej atmosfery. Ponieważ Podobny zatrzymał się przy jednym ze stoisk, podeszłam do innego, które miało książki poukładane na paletach. Zakupy Podobnego trwały dłuższą chwilę, więc przechadzałam się pomiędzy paletami oglądając co tam na rynku wydawniczym słychać (były tam najróżniejsze różności) i w pewnym momencie podskoczyłam jak poparzona.
    Na jednej z palet leżała antologia „Inne Światy” inspirowana właśnie pracami Jakuba Różalskiego! Nie wiedziałam że coś takiego było w planach, że powstało, że można to kupić! Natychmiast pobiegłam do Podobnego, ledwie pozwoliłam mu dokończyć zakupy i zaciągnęłam do stoiska z tym cudeńkiem. Grube, ładne wydanie, bogato ilustrowane pracami Pana Różalskiego. Coś wspaniałego. Zakupiłam natychmiast. Jeszcze nie czytałam (bo doktorat…), ale co chwila spoglądam czule w stronę regału.
    A dzielę się tą historyjką, bo może jeszcze ktoś lubi jego prace i tak samo jak ja nawet nie wiedział, że powstała antologia.

    Z serdecznymi ukłonami –
    Nutka

  53. A jak miło i z radością piecze się pierniczki dla ulubionych Autorek :-)
    Niedawno skończyłam czytać piękną „Złotą Gwiazdkę”, a tu już „Chucherko” tak wspaniale się zapowiada.
    U nas dziś zapach szarlotki zastąpił ten piernikowy i rzeczywiście, od razu jest milej, żadna rozchwiawka nam nie grozi.

  54. Nutrio, a więc może impresjonizm? Debussy, Ravel, u tego drugiego znajdziesz też sporo egzotycznych wpływów.

  55. Pani Małgosiu, zobaczyłam, ale nie miałam już siły odpisywać. A wczoraj z kolei był bardzo pracowity dzień i w ogóle nie wchodziłam na stronę.
    Dzięki, Cascolino. Z mediów społecznościowych nie korzystam, ale chętnie posłucham twoich propozycji na YT. Prawdę mówiąc, z dotychczas zasłyszanych utworów najbardziej przemawiają do mnie takie delikatne, snujące się dźwięki, najlepiej z chórkiem w tle. Podobają mi się również takie bardziej ,,egzotyczne” brzmienia – jeśli rozumiecie, o co mi chodzi.

  56. Dziękuję!
    Gdybym dzieliła wszystko na pół (tak pewnie zrobię), lepiej dodać dwa czy trzy jajka?

  57. Magdo, coś w tym jest, że pierniki, do których dodaje się po kolei poszczególne przyprawy są bardziej aromatyczne :) Tak naprawdę to bez różnicy, w gotowych mieszankach są te same składniki, ale właśnie dosypywanie, wąchanie, dodawanie jeszcze szczypty tego lub owego jak gdyby potęguje wrażenia. Ten moment produkcji ciasta lubię najbardziej :)

  58. No tak, przecież stamtąd je zaczerpnęłam. :)
    Nie wiem, może to już jest mój wymysł, a nie rada Aleksandry, ale wydaje mi się, że te różne przyprawy (trochę tego, trochę tamtego) podkreślają ten wspaniały zapach, smak (i w ogóle.) Ale może się mylę i w zasadzie to bez różnicy, czy to cynamon, goździki i reszta, czy też to jedna przyprawa w miksie.

  59. W lukrach barwionych nie jestem najlepsza.
    A te przyprawy, właśnie w takiej kolejności, zawiera przepis Aleksandry – chciałam iść na skróty.

  60. Dzień dobry. Zamiast przyprawy do pierników, dodaję zawsze, po troszku, takie przyprawy: cynamon, gałka muszkatołowa, goździki, imbir, kardamon. Miód tylko naturalny. Ech, jak to pięknie pachnie, kiedy się gotuje.

    A znów ze swojej strony mam pytanie o jakiś dobry przepis na lukier, do którego można dodać barwniki spożywcze (do lukru, nie do przepisu). Osobiście stosowałam wcześniej taki z jednego białka i szklanki cukru pudru, ale nie jestem co do niego przekonana.
    Może ktoś mi coś podpowie?
    Pięknej i miłej niedzieli. :)

  61. Jak miło przeczytać rodzinny przepis na stronie Ulubionej Autorki i mieć świadomość, że ma go w swoich zbiorach :)
    Już powoli przygotowuję się do zarabiania ciasta. Dziś na rozgrzewkę upiekłam ciasteczka korzenne :)