100 lat! – nasza Kochana!

pejzazyk_jesienny

                                                                                                          (mal. Małgorzata Musierowicz)

 

 

Jesteś dziś taka piękna!

Zawsze jesteś piękna.

I masz tak wspaniałą przeszłość, tak niezwykłą i bohaterską, że możemy być z Ciebie dumni po stokroć. Na wieki.

Niech i Twoja przyszłość będzie wspaniała – wolna od nienawiści i wrogości, a radosna, wolna, konstruktywna, byśmy mogli oddawać życie tylko pracy dla Ciebie.

A kiedy spojrzymy wstecz, niechże nam dodaje sił i otuchy wspomnienie szlachetnych ludzi, ich losów i czynów, których tyle, tyle kryje Twoja historia: ten potężny rezerwuar mocy ducha.

Pamiętajmy też słowa Kazimierza Wierzyńskiego z tomu Wolność tragiczna:

 

„Skazuję was na wielkość.  Bez niej zewsząd zguba.”

 

 

Légion Cocarde1

 (fot. ze strony ksiazyk.com: Czapka Legionisty z 1915 roku. Muzeum Wojska Polskiego w Warszawie)

 

I ten jego  wiersz o źródłach mocy:

 

Kazimierz Wierzyński

BIBLIA POLSKA

 

                         Józefowi Czapskiemu
To nie są wiersze, poematy
I polonezy karmazynów:
To biblia, w której polskie światy
Z ojców przenoszą się na synów.

„Dziady”, „Irydion”, „Pan Tadeusz”
Lub „Kordian” – policz owe dzieła
I na pokoleń śpiew je przełóż –
Co w nich ci zagra? – Nie zginęła.

Sułkowski, który padł w Kairze,
Dlatego znów się śnił piechurom
W Tobruku nocą. On tam krzyże
Ustawiał swoim sobowtórom.

Dlatego żadnej skazy nie ma
W Norwida twardym, dumnym łuku,
Pod którym przeszedł pogrzeb Bema
I rytmem grzmiał, jak w armat huku.

Dlatego oczy napełnione
Dziecięcym i anielskim żalem
W ojczystą obracając stronę
Eloe marła za Uralem.

Sybirski jeniec żył udręką,
By na wolności z krwi i z dymu
Światu zwycięską podać ręką
Z Monte Cassino klucz do Rzymu.

Dlatego nie ma w tym fantazji,
To nie poezja i dramaty –
Cała Europa, trochę Azji,
Ach, jakże nasze, polskie światy!

Żołnierz z nich sobie tekst wybierał,
Gdy dla ojczyzny lata młode
Na froncie wszystkich lądów sterał
Albo z okrętem szedł pod wodę.

Bo żołnierz powstał z biblii starej
I sercem ją ogarnął bystrem
I poowijał ją w sztandary
I z takim szedł się bić tornistrem.

Więc to nie wiersze ani słowa,
Relikwie marzeń i pamiątek:
Tak jak w Genezis tam się chowa
Naszych od Boga sił początek.

Wystarczy zdjąć z nich znak symboli,
Jak okiennice z okien domu,
A ujrzysz wszystko co cię boli,
Co kochasz, pieścisz po kryjomu.

I w burzy, która śmiercią wieje,
Która porwała cię za młodu,
Zobaczysz wolność i nadzieję
Z tych ksiąg pielgrzymstwa i narodu.

 

(z tomu „ Krzyże i miecze”, Londyn, 1946)

 

Pięknego Święta Niepodległości, nasza piękna Polsko!

116 przemyśleń nt. „100 lat! – nasza Kochana!

  1. Ach, to w takim razie zrozumiałe, że pisała w „Leciutkim abecadle dla wycieczek po Poznaniu” tak:

    Jest wszystko na JEŻYCACH:
    fabryki, drukarnia, rzeźnia,
    lecz najbardziej zachwyca
    tramwajowa zajezdnia.

    Nie ma dla niej spoczynku,
    bo i we dnie i w nocy
    jak niestrudzone serce
    ta zajezdnia łomocze.

  2. W postawie I.Padarewskiego uderzyła mnie bijąca od niego godność i szlachetność. Muszę poczytać coś o nim więcej, zresztą o Władysławie Grabskim też. To prawdziwi tytani.
    Tak, to racja. Idealizujemy trochę życie w tamtych czasach, a było naprawdę ciężko. Ale jakoś tak człowiek tęskni za takim prostym życiem i tym zakasaniem rąk do pracy, o którym pisze Dewajtis. Wiem, że teraz też można ale jakoś nie jest to obecnie takie uderzające …

  3. Co fo filmu „Niepodległość”: bardzo mnie mocno porusza, jak mimo ubóstwa, zagrożenia ze wschodu, różnic w organizacji życia w trzech zaborach na wielu poziomach, zakasano energicznie ręce do pracy i tyle zbudowano w tak szybkim czasie. Jaki to musiał być wielki wysiłek! Musiała ich miłość napędzać.

  4. Zgredzie, dzięki za to przeświadczenie.

    Co do wiad.pryw. : ależ oczywiście.
    „Jam jest… tej siły cząstką drobną,
    co wiecznie złego pragnąc – wiecznie sprawia dobro”

    – mówi diabeł w „Fauście” Goethego.

  5. Psianko, dodajmy, że Paderewski nie tylko zaangażował swe nazwisko i sławę w działalność dyplomatyczną dla Polski, ale – o czym nie wiedziałam przed obejrzeniem filmu – oddał jej też swój majątek.
    Waleczność górali też mnie poruszyła! Nie czekając na akty dyplomatyczne sami sobie zdobyli wolność i zorganizowali jej funkcjonowanie,
    Odniosłam wrażenie, że Żeromski nie dorósł do powierzonej mu roli, nie docenił jej; pisał o niej do kogoś w tonie pobłażliwej wyższości, rozbawiony z lekka. A przecież był to ze strony tego wspaniałego ludu prawdziwy hołd dla pisarza!
    Wielka nędza tej Polski powojennej, uderzająca. Dzieci z reguły na bosaka. Malutki brzdąc – pastuszek, w kapeluszu taty, z kijkiem, bosy i obdarty. Zrujnowane miasteczka.
    Trzynastu milionom ludzi groziła śmierć głodowa.

  6. Casciolino, a jakże. „Rozstrzelano moje serce w Poznaniu”. W jej mieszkaniu – w ślicznej małej kamieniczce, która stoi naprzeciwko zajezdni tramwajowej (tam rozpoczęły się tzw.”wypadki poznańskie” w czerwcu 1956) , a w sąsiedztwie kamienicy Cesi oraz bloku Hajduka – miało powstać muzeum poetki. Ale nie wiem, czy rzecz wyszła poza sferę projektów.

  7. Też lubię tego Węgra, Piętaszku
    Zanim stał się obieżyświatem, walczył w powstaniu w Budapeszcie, w roku 1956. A był wtedy nastolatkiem.

  8. W listopadzie, kiedy za oknem buro, tak jak dzisiaj, lubię sobie książkowo popodróżowac do miejsc, w których jest więcej światła. A podróż, czy to w sensie bardziej dosłownym, czy też przenośnym, to jeden z moich ulubionych tematów literackich. No i właśnie w taki czas przypominam sobie chętnie książki, których autor pisze np. tak: „Być może prawdziwym luksusem naszych czasów nie są dobra doczesne, które możemy bez końca gromadzić, lecz czas. A może prawdziwą wolnością jest święty spokój. Patrzeć na wzgórza tak długo, jak się chce. Pójść na niekończący się spacer, kiedy się chce. Na każdym kroku móc podziwiać nieograniczone naturalne piękno i wiekowe cuda, które wyszły spod ręki człowieka.
    Może w tym leży urok Toskanii”.
    To Ferenc Máté, mój ulubiony Węgier – obieżyświat, którego Toskanię ubóstwiam.

  9. Skomplikowane są losy naszej ojczyzny. Dzięki filmowi „Niepodległość” dopiero teraz dotarło do mnie tak wyraźnie, że w I wojnie światowej bracia walczyli przeciwko braciom…Wzruszył mnie transparent, witający generała Hallera w Warszawie („nie złożymy miecza do pochwy, póki nie odzyskamy Gdańska”) i zaangażowanie polityczne artystów.
    Jesteśmy dzięki nim.
    PS Czytając te wszystkie zazębiające się życiorysy odkryłam, że Iłłakowiczówna po II wojnie zamieszkała w Poznaniu i żyła tam aż do śmierci w 1983 roku. I to na Jeżycach! Przy ulicy Gajowej 4. Napisała też kilka wierszy o poznańskim czerwcu.

  10. My też oglądaliśmy całą rodziną. Niezwykły dokument – wszystko staje się bardziej zrozumiałe. Odnieśliśmy z mężem wrażenie, że bardzo silnie podkreślono współdziałanie, wręcz dopełnianie się duetu Paderewski – Piłsudski. To zrobiło na nas duże wrażenie. Tak samo jak przekazanie władzy Stefanowi Żeromskiemu w Zakopanem :)
    Oprócz oczywistych walorów tego dokumentu, moje wielkie emocje wywołały wiejskie krajobrazy. Szczególnie te związane z wodą – wysokie skarpy nad Wisłą, obładowane łódki na Polesiu. Tak wyobrażałam sobie plenery opisane w „Czaharach”.

  11. Karikari, cieszę się i dumna jestem z córki!
    Dziękuję za te miłe słowa!
    Dla Kozia – całusek.

    Jas (wiad.pryw.)- jeszcze ich nie dostałam, z pewnością są u Adminki, która zawiaduje pocztą – z okazji wrażeń świątecznych pewnie tam nie zaglądała.
    Odezwę się tu, jak tylko zdjęcia dostanę!

  12. 11 listopada rodzinnie, z małym Koziem na ręku, przymocowaliśmy flagę do furtki tak, że każdy przechodzący przez nią musiał nieco schylić głowę – pokłonić się naszym barwom narodowym.
    A tuż przed świątecznym weekendem przyszła paczka z zamówionymi wcześniej książkami – radość przeogromna! „Złota gwiazdka” podpisana przez Córkę i Mamę! I Wiewiórkowe „Łaty na fotelu” (już przeczytane – jakie ładne!). I „Miś Uszatek” dla Kozia. I coś wspaniałego: „Ballady i romanse” skomentowane przez Adminkę! Niby wiedziałam wcześniej z recenzji, po co i jak Emilka wzięła na warsztat Mickiewicza, ale gdy otworzyłam książkę i zaczęłam czytać, to usiadłam z wrażenia. Mickiewicz przemawia głośniej, dogłębniej, wszystko jest zrozumiałe, a jednocześnie pozostaje nadal miejscami tajemnicze. Emilka tak ślicznie to opowiedziała!
    Emilko, w imieniu przyszłych pokoleń proszę – pisz dalej, opowiadaj o innych utworach Mickiewicza, tłumacz nam go!

  13. W filmie „Niepodległość” wspomniana jest amerykańska misja, która w 1919 udzieliła Polsce bardzo solidnego wsparcia materialnego. Stany Zjednoczone uznawały też podczas Wielkiej Wojny polską państwowość za warunek pokojowego ładu w Europie. W 1926 roku, z okazji 150 rocznicy Deklaracji Niepodległości, zebrano w całej Polsce 5,5 miliona podpisów (blisko 1/5 ludności) pod Deklaracją Podziwu i Przyjaźni dla Stanów Zjednoczonych, będącą wyrazem wdzięczności Polaków. Dokument liczący 30 tysięcy stron przechowywany jest w Bibliotece Kongresu. I chociaż dzisiaj jest zapomniany, to miło pomyśleć, że nasi przodkowie potrafili w ten sposób się odwdzięczyć.
    A film jest naprawdę świetny.

  14. Tak! Słyszałam! Znam to nagranie!
    Masz rację, Dewajtis: Mickiewicz „zaciągał” – wspominano o tym na sesji mickiewiczowskiej w Poznaniu, której się kiedyś pilnie przysłuchiwałam.

  15. A czy słyszeliście wzruszające i przezabawne nagranie głosu Piłsudskiego do radia „Stoję przed jakąś dziwną trąbą”? Ten piękny kresowy zaśpiew i poczucie humoru, wyobrażam sobie, że podobnie musieli brzmieć i Wańkowicz, i sam Mickiewicz!

  16. Haniu Okruszek, a to ja się bardzo, bardzo cieszę!
    Co do sceny z córkami: Piłsudski ujmujący! Jakby niedźwiedź przekomarzał się dobrotliwie z tymi dziewczynkami.
    Wielkie też wrażenie zrobiły na mnie zdjęcia kolejek, które młodzi chłopcy formowali przed punktami werbującymi do wojska, i to na ochotnika!

    Mam Isi, no jasne, WRONa!

  17. Dzień dobry, złapałam chwilę, żeby się przywitać. Na mnie film „Niepodległość” też zrobił ogromne wrażenie, ludzie i wydarzenia stały się o wiele bliższe. Bardzo podobała mi się scena Piłsudskiego z córkami.

    Mam teraz zadanie na j.polskim, żeby napisać piosenkę do tekstu wybranego wiersza. Myślę o jakimś utworze
    Kazimierza Wierzyńskiego. Dzięki Pani poznałam i polubiłam tego poetę:)

    Pozdrawiam gorąco!

  18. „Zielona WRONa, dziób w wężyk szamerowany…”
    Harcerze to śpiewają, więc chyba nie pójdzie w zapomnienie.

  19. „Ekstrema już śpi, szczekają już psy, skończyła się wolna sobota…” z refrenem: „Zielona wrona, dziób w wężyk szamerowany…” – zgadzam się, już niedługo czytelnik nie będzie wiedział, o co chodzi, a i jego rodzice czy nauczyciele zapomną.
    Kto by pomyślał!
    O przypisach się pomyśli.

  20. Starosta napisał, że Polacy lubią odnosić się do rzeczywistości przez piosenkę. Trudno się nie zgodzić.
    To mi przypomniało, że w Opium jest taki fragment, kiedy jedna z sióstr Borejko podśpiewuje
    „skończyła się wolna sobota”. Obawiam się, że nie wszyscy czytelnicy wiedzą, że jest to fragment
    popularnej w stanie wojennym (krążącej też na kasetach) piosenki, będącej trawestacją jednej z Zakazanych Piosenek – „Teraz jest wojna”.
    Może kiedyś trzeba będzie pomyśleć o przypisach.

  21. Zgredzie, bo to chyba „ninateka.pl”. Ten się mi otwiera. Mam nadzieję, że znajdę czas na film.
    (PS: „Złota gwiazdka” nareszcie u mnie! Ale czytanie trzeba odłożyć na razie).

  22. O! Jak to dobrze i miło, że Pani o tym wspomniała. Będziemy oglądać.
    Z tym że nie musi być aż tak pilnie: film jest dostępny do 22giej, ale 14 listopada, czyli do jutra :)

  23. A ja właśnie skończyłam oglądać- na ninateka.pl.
    Mnóstwo informacji, szerokie spojrzenie, poruszające portrety ludzkie i oczywiście – portret Polski. Prawdziwy! Nie laurkowy.

    Bardzo warto!

  24. Uwaga! Pilnie, do koniecznego obejrzenia: „Niepodległość”- film Krzysztofa Talczewskiego, zmontowany z odnalezionych i odrestaurowanych (oraz pokolorowanych!) kronik filmowych ; na ninateka.pl , tylko dziś do 22giej!
    Wielkie wrażenie!
    Dziatwa szkolna niech ogląda w te pędy, wszystko jasno i przejrzyście wyłożone, nie będzie trzeba wkuwać z podręcznika!
    Dla reszty: wzruszenia i temat do przemyśleń.

  25. O, tak. Mają taką oczyszczającą moc i mimo, iż nie brakuje w nich smutku, wywołują uśmiech przez łzy. Uśmiecham się do pani Stanisławy .

  26. No i posłuchałam Stanisławy Celińskiej!
    Ładne, mądre, proste i doskonale wykonane piosenki.

    Dzień dobry wszystkim!

  27. Asiu, nie ma mowy o nadużywaniu! Jesteś mile widziana za każdym razem.:)
    Dziękuję za trop, którym podążę. Też ulegam.

    Casciolino, dzięki za wspomnienie Wincentego Pola – kiedyś (w dawnej KG) rozmawialiśmy tu o nim, przy okazji któregoś Wiersza Porannego. Warto o nim pamiętać.

  28. Wiem, nadużywanie gościnności jest nieładne a ja byłam wczoraj, ale muszę się podzielić ” Obfitością ” Stanisławy Celińskiej. Odkrywam dziś jej repertuar i ulegam ciepłu i mądrości osoby, która znalazła Drogę.

  29. Również dzięki pieśni i piosence polska kultura przetrwała.
    Przypomniała mi ta refleksja o najbardziej dramatycznej (i najdłuższej) pieśni Chopina, do słów Wincentego Pola. „Leci liście z drzewa, co wyrosło wolne”. Warto posłuchać (na YT można znaleźć między innymi interpretację Olgi Pasiecznik), ale też poczytać o skomplikowanych losach poety.

    Na emigracji przeżywa się takie święta i rocznice jeszcze inaczej, bo radości, wdzięczności i dumie towarzyszy tęsknota. Cieszę się jednak ogromnie, że spora wspólnota Polaków (oficjalnie 1600 osób) zorganizowała uroczysty koncert, z występami dzieci i młodzieży, muzyką Chopina i pokazem tańców narodowych.

  30. Co za dobra wiadomość na dzień dobry, Sowo luba!

    Chwesterko, ależ, ależ. Nie obrzeża to były, tylko samo sedno.

    AniuK, otóż właśnie.

  31. 26 listopada ukaże się (PIW) „Pamiętnik poety” Wierzyńskiego. Nie wszyscy przegapili.

    Dobranoc.

  32. Eh, mam wrażenie, że poruszałam się dziś po obrzeżach tych wzruszeń i przeżyć, które tak pięknie tu opisujecie. Rano w kościele wzruszył mnie hymn narodowy śpiewany na wejście, potem obiad i podróż do szpitala reumatologicznego, w którym od tyg. przebywa Łusia. Jadąc kolejką, a potem autobusem mijałam zapalone pod pomnikami znicze, tłumy na „monciaku”, ustawiającą się kolejkę po grochówkę (?), krzepiącą w ten zimny dzień, uśmiechnięte kobiety z flagą biało-czerwoną na policzkach. Nikt nie pachniał alkoholem, dziwne. A potem samotny spacer z córeczką po tonącym w mroku zmierzchu sopockim lesie. I ta listopadowa cisza pełna nostalgii i zamyślenia i radości, że żyje się właśnie tu.

  33. Jakież to było piekne bialo czerwone święto! Warszawa w oceanie ludzi z flagami. I wczorajszy koncert z Herbertem az mialam gęsią skórę. I dziś w kościele Boze cos Polskę i nasz Hymn ktory moje wyprostowane z zadartymi glowkami dzieci śpiewały pełne cztery zwrotki. Moje zuchy moja nadzieja. Boże daj nam pokoj na swiecie i w Polsce zeby ta młodzież mogła spokojnie zdobywac wiedze kochać żyć…..o nic wiecej nie proszę. Jak kazda matka….

  34. W dodatku pani Stanisława jest autorką tych słów. Trzeba być bardzo mądrym, aby pisać tak prosto.

  35. Wczoraj spacerowałam z Ulą po ulicach Wrocławia, dziś po ulicach Poznania i wszędzie widziałam radosnych ludzi. Tak bardzo mnie cieszy ta zwyczajna, biało- czerwona radość na ulicach.

  36. Kochani, chociaż ostatnio zupełnie nie udawało mi się tu wpadać, to dzisiaj musiałam. Taka ogromna , wspólna radość . Dziękuję, DUA, za te piękne drzewa. Takie właśnie- w górę.

  37. „…Pozwól, proszę zachować to, co mam.
    Niech złe moce już nie zagrożą nam (…)

    Ześlij, proszę Pokój na cały Świat…”.

  38. Adyć, adyć.

    A podobał się Wam głos Herberta na koncercie? Dziwne, ale wpasował się w całość – i on, i sam wiersz. Dobrze to było zrobione, lekką ręką i skutecznie.
    A dziwne dlatego, że najwyraźniej zamiarem twórców spektaklu było skrótowe pokazanie owych stu lat – w pieśni i piosence.
    Właśnie to napisałam w liście do kogoś, ale tu powtórzę: to już twórcy „Zakazanych piosenek” odkryli, że Polacy lubią w ten właśnie sposób – przez piosenkę – odnosić się do rzeczywistości, komentować ją. Istne zwierciadło stanów ducha! No i historii oczywiście. Pieśń, piosenka, jest swobodnym głosem ludu, dokumentacją czasu, w każdym zapewne kraju – ale ponieważ mamy historię bardziej intensywną niż inni, to i o innych sprawach śpiewamy. Zauważcie, ile śpiewamy o wolności!
    Osobna sprawa: śpiewana poezja. Tu też jesteśmy mocni.

    Tak, ten koncert jest do przemyślenia. Ciekawa sprawa.

  39. Szary, szary.

    Gio, jakże słusznie!
    Posłuchajcie pana Wierzyńskiego (jak on miło zaciąga kresowo! I jaki mocny ma głos!)

  40. No, Starosty to ja bym akurat „szarym” nie nazwała. Starosta to jest jeden tych Wielkich, którzy kształtują serca i umysły w sposób ( no bardzo przepraszam, ale naprawdę) spektakularny!

  41. A ja bym chciała tą wieczorową porą przypomnieć wiersz „Nocna Ojczyzna” w wykonaniu Autora (youtube). Szczególnie wymownie brzmi właśnie dziś. O tych „szarych” też tam jest mowa (tak myślę).

  42. A jeszcze zasłyszane od kogoś, kto śledził uważniej relacje telewizyjne: pojawili się też i protestujący na trasie, ale wtedy ten maszerujący tłum zawołał do nich „chodźcie z nami”. I – poszli. Jeśli to prawda, ten obrazek też cieszy i buduje – bardzo! – no a czemu mam nie wierzyć mamie, że i taką scenkę widziała. :)

  43. Bardzo pięknie napisałaś, Wiewióreczko. Ci „szarzy” ludzie to my przecież – też ważni, zawsze ważni.

    I Kris! Jak trafnie cytat dobrany.

    Zuziu, dobrze zrobiłaś. Tomik Baczyńskiego trzeba mieć, koniecznie. I całe życie wracać do niego – mój pochodzi jeszcze z czasów gdy byłam w liceum. Pierwsze takie wydanie po wojnie! Owinęłam go w ten sam papier ciemnozielony, wytłaczany w groszki, wówczas bardzo luksusowy (hej!…he, he!), w który owijałam ulubione podręczniki.
    I tak już został, w tej szkolnej owijce.

  44. To chyba rzeczywiście był najlepszy moment tego koncertu – Modlitwa o pokój w wykonaniu Stanisławy Celińskiej i dzieci – też mi się spodobała najbardziej.
    A dzisiaj rzesze ludzi na ulicach stolicy – 250 000! – spokojnie i wspólnie maszerowało, bardzo to budujący widok. No, prawdę mówiąc, wzruszyłam się niemal do łez.

  45. Ach, ilu ich było, i pozytywistów i romantyków i tylu, tylu innych. A ilu malarzy, a ilu lekarzy, a ilu nauczycieli, a ilu zwykłych „szarych” ludzi, dzięki którym Polska jest taka, jaka jest. Także jestem dziś wzruszona i dumna i cieszę się bardzo, że ten dzień może być świętowany właśnie tak.

  46. „Czuwam – to znaczy także: czuję się odpowiedzialny za to wielkie, wspólne dziedzictwo, któremu na imię Polska. To imię nas wszystkich określa. To imię nas wszystkich zobowiązuje. To imię nas wszystkich kosztuje.” (Jan Paweł II)

    Piekny obrazek, kochana DUA. I wspanialy wiersz Wierzyńskiego.

  47. Cóż za fluid. Wczoraj właśnie kupiłam zbiór wszystkich wierszy Baczyńskiego i gdy otworzyłam na przypadkowej stronie, był to właśnie ten wiersz. Gdy skończyłam go czytać, aż wzrok podniosłam, a wszystkie myśli ucichły. On ma moc.

  48. To prawda. Wzruszeń co niemiara.
    Krzysztof Kamil Baczyński, jak to pięknie przypomniał nasz Wilk Morski, przeczuwał to, co dziś się wydarza. I to na tych samych ulicach, mostach, nad Wisłą. „Serce żyje”!
    Wzrusza mnie więc widok tych wiernych, czujących ludzi, idących po śladach tamtych dziewcząt i chłopców. I po jeszcze starszych śladach.
    I wzruszyłam się, kiedy dziś rano usłyszałam, w transmisji uroczystej mszy stulecia, podziękowanie dla twórców okresu pozytywizmu i wspomnienie ich pracy od podstaw.
    Pomyślałam o Bolesławie Prusie i o wielkopolskich pozytywistach (Cieszkowski, ks. Wawrzyniak).
    I wzruszył mnie order Orła Białego dla Stefana Żeromskiego.

  49. Tak DUA, to był naprawdę piękny i pięknie, delikatnie ale z mocą, wykonany utwór. A dziś w kościele cały kościół wyśpiewał Boże coś Polskę…
    same wzruszenia

  50. Monik, ja też obejrzałam Koncert, dzisiaj, na YT – i jestem pod wrażeniem. Mocna rzecz!
    Lecz najmocniejsze wrażenie uczyniła na mnie „Modlitwa o pokój” w wykonaniu mądrej, ciepłej, dobrej, znakomitej Stanisławy Celińskiej, z towarzyszeniem ślicznych dzieci z Gostynia.

  51. Byłeś jak wielkie, stare drzewo,
    narodzie mój jak dąb zuchwały,
    wezbrany ogniem soków źrałych
    jak drzewo wiary, mocy, gniewu.

    I jęli ciebie cieśle orać
    i ryć cię rylcem u korzeni,
    żeby twój głos, twój kształt odmienić,
    żeby cię zmienić w sen upiora.

    Jęli ci liście drzeć i ścinać,
    byś nagi stał i głowę zginał.

    Jęli ci oczy z ognia łupić,
    byś ich nie zmienił wzrokiem w trupy.

    Jęli ci ciało w popiół kruszyć,
    by wydrzeć Boga z żywej duszy.

    I otoś stanął sam, odarty,
    jak martwa chmura za kratami,
    na pół cierpiący, a pół martwy,
    poryty ogniem, batem, łzami.

    W wielości swojej – rozegnany,
    w miłości swojej – jak pień twardy,
    haki pazurów wbiłeś w rany
    swej ziemi. I śnisz sen pogardy.

    Lecz kręci się niebiosów zegar
    i czas o tarczę mieczem bije,
    i wstrząśniesz się z poblaskiem nieba,
    posłuchasz serca: serce żyje.
    I zmartwychwstaniesz jak Bóg z grobu […]
    K. Baczyński, IV 1943

  52. pozdrawiam patriotycznie
    wolność, kocham i rozumiem, wolności oddać nie umiem…
    słuchałam właśnie koncertu dla Niepodległej, pięknie tam zaśpiewano modlitwę o pokój

  53. „wolność jest nam dana, ale i zadana”
    „wolności nigdy nie można posiadać. Wolność trzeba stale zdobywać”
    Mimo, że czasami mamy jak Wójt w drodze.

  54. Dziś jestem w domu. To było dokładnie tydzień temu, wracaliśmy z Warszawy. Na szczęście nie ja siedziałam za kierownicą, tylko dobry kierowca:) Ja za to zapewniałam wsparcie z Nieba, za pomocą różańca odmawianego przez całą drogę. No i jakoś dojechaliśmy.

  55. Gdzieżeś ty bywał, Wójciku?
    Ciarki mi przeszły po plecach.
    Mam nadzieję, że już jesteś w domu?

  56. Mgła owszem, niczego sobie, pod warunkiem, że się nie jedzie samochodem. W nocy. Przez trasę w przebudowie. I się nie widzi niczego na więcej niż metr przed kierownicą.

  57. Fakt, Odo, mogło być różnie: burza z gradem et cetera. Pioruny. Orkan.
    Myślę jednak, że natura ma swoje własne cele na uwadze. Jeśli ma uwagę, rzecz jasna. W każdym razie, ładnie się zachowała.

    Z przyjemnością myślę o tym Waszym wspólnym śpiewaniu we wszystkich szkołach! Lubię śpiewanie, a to było wyjątkowe, uroczyste. Myślę, że zawsze będziecie je pamiętać!

  58. Również w mojej szkole, wczoraj o 11.11 wszyscy – ok. 500 osób – zaśpiewali 4 zwrotki hymnu. Była moc! Pierwszaki obok gimnazjalistów… Zgadzam się, że wszyscy byli jacyś lepsi, grzeczniejsi – może sprawił to też strój galowy z biało-czerwonymi emblematami?
    Zastanawiam się, czy piękna tegoroczna jesień nie jest może darem natury na nasz wyjątkowy narodowy jubileusz? Pozdrawiam wszystkich świątecznie!

  59. Pałac Kultury rozpłynął się we mgle. Znamienne.
    A u nas słońce – Kogucik z tatą wybierają się na rowery.

  60. Zuziu, Nutrio i w mojej szkole dziś (a właściwie wczoraj) o 11:11 zabrzmiały cztery zwrotki hymnu- bardzo wzruszające wydarzenie, gdy widzi się swoich uczniów, tak na co dzień rozbrykanych, nagle poważnie i na cały głos śpiewających.

  61. Litewskie Koleje zamieściły dziś w internecie okolicznościowy materiał z okazji setnej rocznicy odzyskania niepodległości przez Polskę.
    Muzyczny!

  62. Jaki piękny ten listopadowy zagajnik z ostatnimi listkami na gałęziach!
    Jesteśmy naprawdę szczęściarzami, że możemy się cieszyć piękną, wolną, niepodległą Ojczyzną. Poprzednim pokoleniom było zdecydowanie trudniej (ale nie poddawali się).

  63. Przepiękna ilustracja! I takie mądre słowa, i wiersz mocny i taki nasz właśnie, polski. Świętujmy Polskę, jak napisała Puchałka :)

  64. Och, może, może.
    Sama nie wiem.
    Dobrze, że są na świecie takie mądre Zuzie, które rozumieją i rozumieć będą.

    Miło pomyśleć o Was wszystkich, dziatwo luba, o tym wspólnym śpiewaniu i myśleniu.

  65. Bo nawet Natura wie, że w tym roku jesień szczególna. Urodziny przyjaciółki.
    Dobry wieczór.
    Nutrio, a więc o Tobie dziś myślałam. Gdy stojąc w kącie sali gimnastycznej, patrzyłam na tłum młodych ludzi, który śpiewa. Chyba po raz pierwszy tak zgodnie i poważnie. I myślałam, że w każdej szkole słychać teraz te znajome słowa. I było pięknie, tak dobrze, a tak prosto.
    A wiersz, szkoda, że jego nie ma na szkolnych akademiach. Jest, jak mi się wydaje, pełny. A może to lepiej, że nie jest wystawiany na niezrozumienie.

  66. Aaaa! Dziękuję, Anette!
    Dobrze mi się maluje, kiedy musiałam odłożyć na parę miesięcy pisanie; ono jest bardzo absorbujące.
    A jesień wokół taka kolorowa! Liście wybarwiają się jakoś inaczej niż zwykle. Popatrzcie na brzozy: ciemnozłote, ciepłe odcienie zamiast cytrynowych i chłodnych.

  67. Dla mnie obchody Święta Niepodległości kojarzą się mocno z wierszem Szymborskiej „Gawęda o miłości ziemi ojczystej”. Recytowałam go na którejś z akademii szkolnej kilkanaście lat temu i do dziś z pamięci mogę powtórzyć pierwszą zwrotkę.
    PS. Już dziś wiem, że kupię „Miedziany listek” – ilustracje są piękne!

  68. Cześć i czołem, Nutrio!
    Masz rację, stuletni jubileusz zdarza się tylko raz!
    Lecz Twoje wnuki będą miały szansę załapać się na 150lecie!

  69. (Przepraszam, że tak urwałam w pół zdania i na dodatek się nie podpisałam – ten anonim to ja – ale komputer się zaciął i wiadomość sama się wysłała. A to ciąg dalszy przedostatniego akapitu:)

    …mała szkołą, to gdy rozpoczęliśmy i z ponad stu gardeł wyrwało się nagle ,,Jesz-cze Pol-ska…”, wrażenie było ogromne. I żałowałam, że tak szybko się skończyło.

  70. Dawno tu nie wchodziłam, ale dzisiaj właśnie postanowiłam zajrzeć i trafiłam prosto na nowy wpis!
    Och, wspaniale obchodzić takie rocznice, szczególnie wiedząc, że trafia się tylko RAZ! Być może kiedyś moje dzieci będą mi zazdrościć, że mogłam uczestniczyć w takim wydarzeniu…
    Dziś o godzinie 11:11 odśpiewaliśmy wspólnie na holu szkolnym wszystkie cztery zwrotki małą sz
    Sowo, o tak! Ostatnio na przykład omawialiśmy ,,Zielono mam w głowie”.

  71. O, tak!
    Nawet ten wiersz – „Biblia polska” – trafił do lektur, o czym przekonałam się niedawno, znalazłszy w sieci błaganie jakiegoś licealisty, który poszukiwał wyjaśnienia, o co tam właściwie chodzi i jakie tropy literackie wiersz zawiera (bo on żadnych nie widzi).
    Żal mi ludzi, do których poezja nie przemawia i w niczym im nie pomaga.

    Piętaszku (wiad.pryw.) – trafił zaiste!
    Dobrze, to jak sobie życzysz.

  72. Prędzej czy później wznowią, jestem tego pewna.
    Poezja Wierzyńskiego – przynajmniej teoretycznie – jest w aktualnym programie szkolnym, co bardzo cieszy.

  73. Trafna uwaga. Wymowa drobiazgów.
    A co do wiersza: pisany był w roku 1946, na emigracji. Jest rzeczywiście nieprawdopodobnie mocny.

    Zastanawiam się, jak wydawcy mogli przegapić taką okazję do wznowienia dwutomowych „Dzieł zebranych” Wierzyńskiego: na 100lecie niepodległości! Niepodobna ich dostać, a tylko całość jego dorobku przemawia z taką wstrząsającą siłą – wiem, bo doświadczyłam tego sama, dostawszy od córki w prezencie oba tomy wydawnictwa „Łuk” (Białystok, 1994 – pod redakcją i z posłowiem Waldemara Smaszcza). Pojedyncze wiersze – a każdy z nich, dosłownie każdy, jest świetny i poruszający – nie dają wyobrażenia o twórczości Wierzyńskiego. Jest ona jest odbiciem tragedii całego pokolenia. Śledzenie wewnętrznej przemiany i ewolucji poety jest dla czytelnika wielką przygodą i prawdziwym odkryciem.

  74. Wiersz poruszył mnie do łez.

    Nie zginęła. I nie zginie póki my… żyjemy, pamiętamy, czuwamy, dbamy.

    Byłam wczoraj w tutejszym Polskim Instytucie i obejrzałam wystawę historycznych znaczków pocztowych. Jedna z plansz była zatytułowana „Przed 1918 nie było państwa, nie było więc i polskich znaczków”. To taka mała, a jakże znacząca rzecz.

  75. Wspaniale jest przeżywać takie rocznice! A jeszcze wspanialsze jest tłumaczenie tego Święta dzieciom- moja Aśka zapytana, co będziemy świętować w niedzielę, odpowiedziała „Polskę!” i wydaje mi się to takie piękne w swojej prostocie.

Dodaj komentarz