Mamy ją!

 

z_g1

 

Kochane Czytelniczki i Drodzy Czytelnicy!

Jest to zawsze chwila rozkoszna, kiedy wydawca przysyła autorce jej nowiutkie dzieło. Ale i ilustratorka odczuwa silne emocje, więc możecie sobie wyobrazić, jakie szczęśliwe obie jesteśmy, córka z matką, oglądając pachnącą świeżością „Złotą gwiazdkę”!

Od wyklejki począwszy (poznajecie gila?) –

 

z_g2

 

poprzez kolejne stronice –

 

z_g4

 

– ha! Wszystko bardzo ładnie wydrukowane! –

 

z_g3

 

(można sobie porównać z oryginałem obrazka):

 

antek_pod_lipa_MALY

 

– aż po ilustracje śródtekstowe, których jest sporo, a tak wyglądają:

 

mama_stasiek_MALY

 

Miłe święto u nas dzisiaj, wszyscy w domu dostali po egzemplarzu autorskim i teraz z zapałem czytają, co ta nasza Emilka napisała. Są wzruszenia! – bo też w tej uroczej i mądrej opowiastce (o Bożym Narodzeniu i o trudnych przeżyciach dziecka, które czuje się mniej ważne, gdy rodzi mu się braciszek), odnajdujemy wspólne chwile z przeszłości naszej (wielodzietnej) rodziny. Miło jest widzieć, jak wiele z tego w Autorce zostało! I jak pięknie się rozrosło, podlane jej talentem, mądrością, wyobraźnią i pracą.

Dumna jestem z córki!

 

A skoro mowa o rozrastaniu się – oto mój grudnik, o którym pisałam Wam już w komentarzach. To ostatni prezent, jaki dostałam od Mamy. Dbam o niego i otaczam go czułą opieką, a on w tym roku tak mi się odwdzięczył – po prostu eksplodował!

Ni z tego, ni z owego postanowił zakwitnąć teraz, a nie w grudniu, a ja mam takie wrażenie, jakby w jakiś tajemniczy sposób Mama znów była z nami i cieszyła się sukcesem wnuczki, całym sercem, jak to ona.

 

rozowe1

A na stole, pod szalonym grudnikiem, widzicie obrazek wczoraj namalowany  – to ilustracja do „Miedzianego listka” Emilii Kiereś, która to książka jeszcze jest w pisaniu, ale wyraźnie ma szanse ukazać się w roku 2019.

No i tak to nam pracowicie a miło dni zbiegają.

Polecamy „Złotą gwiazdkę” na Gwiazdkę! Jest bardzo, ale to bardzo gwiazdkowa!

I  obie Was  pozdrawiamy –

mama i córka.

136 przemyśleń nt. „Mamy ją!

  1. Dzieńdoberek pracowitym i ulubionym Autorkom! Hi, hi, alem się uśmiała z dziewczęcia podświetlonego na zielono, które podeszło do tematu tak jak należy, czyli z humorem. Ech, szkoda że Pyza i Tygrys już dorosłe . One z pewnością dałyby popis w podobnej sytuacji. Przeszczep pewnie też by nie odpuścił. Ale zaraz, zaraz, nie brakuje w przecież w Jeżycjadzie istot równie figlarnych a młodszych. No i jest jeszcze Ida, dla której w sprawach zasadniczych, nie iestnieje przecież coś tak nieistotnego, jak bariera wieku.
    Podsumowując, nie pochwalamy, ale też nie demonizujmy. Wszak Noc Kupały też pogańskim, a nie pozbawionym wdzięku świętem jest.

  2. O, jakie ładne życzenie dla nas wszystkich! Dziękuję, Mamo Kniżki!

    Kokoszko, jednak nie zrobiłabym tego biednym głuptasom. Straszenie podświetlaniem wydaje mi się najdalej posuniętym rewanżem.

  3. Gratulacje dla Kochanego Starosty :) i niech ręce za bardzo nie ucierpią od autografów, i przebierańcy niech już dadzą spokój. Ale sposób pogodnego dziewczęcia najlepszy, hihi.
    I ja zamówiłam „Gwiazdkę”, a do kompletu i „Dzwoneczek”, bo nie wiem, dlaczego jeszcze go nie miałam, skoro tak bardzo lubię tę mądrą książkę.
    Dobrego dnia i bądźmy dziś wszyscy pożyteczni :).

  4. Pewnie, że tak, będzie mi bardzo miło :)
    A to ci zgrywuśne dziewczę! Klina klinem, tak jest!
    Słyszałam też o oblewaniu czekoladą ostrych potraw (cebula, czosnek, papryczka) i częstowaniu nieproszonych gości ;)

  5. Aleksandro, dziękuję za wiwaty.

    Kokoszko, a mogę tu pokazać te zdjęcia drzew?

    Co do przebierańców: grasują po naszym leśnym osiedlu i bardzo są natarczywi – dzwonią bez ustanku, a jak się nie da okupu, naśmiecą pod furtką.
    Dobry sposób anty-halloween wymyśliło znajome pogodne dziewczę lat 12. Staje oto cicho w mroku i czeka ich przybycia. I zanim jeszcze zadzwonią do furtki – podświetla sobie z nagła twarz zieloną latarką (od podbródka po oczodoły) i wydaje z siebie przeraźliwe, upiorne wycie, mrożące krew w żyłach.
    Popłoch gwarantowany!

  6. Miły Zgredzie, odczytałam i odpowiedziałam natychmiast, tyle że z niewiadomych przyczyn moja odpowiedź się nie opublikowała. Więc napisałam jeszcze raz, do odczytania w wiadomym miejscu :) Pozdrowienia!

  7. To się cieszę, że doszły.
    Kogucik w ramach dywersji anty-hallowen nie ma zamiaru przebierać się jutro za straszydło, zakazał mi też otwierać drzwi przebierańcom (nie planowałam). Kiedyś się zastanawiałam i trochę martwiłam jak będę mu wytłumaczyć, że chrześcijanie nie obchodzą tego święta a tu proszę – niepotrzebnie. Dzieci są mądrzejsze od wielu dorosłych.

  8. Lilac of labour, że tak powiem.
    Miło, że przeczytała i wspomniała w biegu.
    Mam nadzieję, że szanowne prawice nie ucierpią. Chucherko takoż.

  9. Ech, Wójciku, że tak powiem.
    Zgredzie, coś mi Emilka wspominała w biegu. Dziś u nas robota aż furczy – przyszły z Akapitu paki z moimi i Emilki książkami i obie podpisujemy na wyścigi. Mnie też poproszono o autografy na „Złotej gwiazdce”, więc mam dwa razy tyle roboty, co córka, o ileż młodsza!:))

  10. Osobiście nie zostałam powiadomiona, Wójciku luby, aż do dziś, kiedy to moja wydawczyni otrzymała stosowne pisemko i dała mi znać.
    No to się jeszcze nie chwalę, przyjmując wszystko ze stoickim spokojem.
    Dziękuję Ci za wdzięczne, jak to u Wiewiórki, harce oraz wiwaty!

  11. Dech zapiera, prawda? Ja wiem, że Starosta jest zdystansowany do nagród, ja też, ale do tej jakoś się nie mogę zdystansować. Międzynarodowa! Z 64 krajów! O ludziska.

  12. Wpisałem się prywatnie na stronie Adminki, ale nie wiem, czy zostałem odczytany.
    Jutro mam mieć Gwiazdkę.
    Pozdrawiam Matkę i Córkę.

  13. Wielkie przeogromne gratulacje oraz okrzyki: Wiwat Starosta!
    Nie wiem czy wszyscy już wiedzą ale : „Małgorzata Musierowicz została nominowana do najważniejszej międzynarodowej nagrody dla twórców literatury dziecięcej i młodzieżowej: Astrid Lindgren Memorial Award!
    Małgorzata Musierowicz znalazła się na wyselekcjonowanej liście 246 kandydatów z 64 krajów.”
    Hura, hura, hura!

  14. Ano tak. O ważnym tekście Emilii Kiereś nie wspomniałam ani słóweczkiem, bo myślę, że najpierw wypada mi go przeczytać, ale wiążę z nim wielkie nadzieje i miłe oczekiwania. :)
    A na Złotą Gwiazdkę do kolekcji ślicznie napisanych i równie ślicznie wydanych książek tejże Autorki także wyczekuję z niecierpliwością. Aż nie wiem, czy to uchodzi w moim wieku. Ale – może znów się kiedyś pojawią w rodzinie jakieś małe dzieci i wtedy będzie jak znalazł.
    A nawiązując troszkę do wspomnienia o modlitwie małej Zosi (które to sobie odczytałam dwukrotnie, bo jest miłe, dobre i tak ładnie napisane ;) – uważam, że Emilka jest bardzo pożyteczna.

  15. „Ballady i romanse” to majstersztyk pod każdym względem. Mickiewiczowski tekst – wiadomo, komentarze i ilustracje wspaniale dopełniają całości. Czytałam sobie powolutku, po jednym utworze z komentarzem dziennie i jak dla mnie, to był idealny sposób lektury. Teraz będę co jakiś czas wracać, jak zresztą od lat do Mickiewicza.

  16. Madziu, to prawda. Egmont wydał ważną książkę – „Ballady i romanse” – z ważnym teksem Emilii Kiereś, pięknie ilustrowaną. Warto ją mieć.
    „Złotą gwiazdkę” też, he, he.

  17. Ado, dobrze, że zobaczyłaś i odczułaś tę prawdę. Mimo wszystkich nieprzespanych nocy i innych udręk – to są naprawdę najpiękniejsze chwile życia!
    I najważniejsze.
    Ładnie to powiedziałaś: „I wiem, że nic nie liczyło się tak bardzo i już pewnie liczyć się nie będzie.”
    (No, chyba że następne dziecko…:))
    Cieszę się z tej otuchy.

    A co do obrazu Agnieszki: nie, nie ma go w rzeczywistości. Ale może sama go kiedyś namaluję!
    Ucałuj ode mnie dzieciaczki.

  18. Dobry wieczór,

    Kochana Autorko, w czasie moich nieprzespanych nocy, gdy tulę małą Córeczkę i wsłuchuje się w oddech prawie 3letniego Pierworodnego często myślę o Pani. Zawsze wydawało mi się, że to, w jaki sposób opisuje Pani mikroświat niemowląt i młodych mam jest mocno przeidealizowany. Że posługując się swoim talentem rysuje Pani jakąś Arkadię, przymykając oczy na nieprzespane noce, tony prania itp. A teraz wiem, że nie. Mam (naprawdę!) świadomość, że te tony prania, brudne podłogi itd, są zupełnie nieważne w momencie, gdy dwie ciepłe łapki dotykają przez sen mojej buzi. I wiem, że nic nie liczyło się tak bardzo i już pewnie liczyć się nie będzie. Dziękuję, że Pani mnie w tym upewnia. Ps. Bardzo mnie ciekawi, czy obraz, który Agnieszka namalowała w prezencie ślubnym Józinkowi i Dorocie można gdzieś obejrzeć? Wysyłam moc serdeczności i dziękuję za to, że od podstawówki, na każdym etapie życia, zawsze Pani twórczość dodaje mi otuchy.

  19. Zamówiłam i Ballady, i Złotą Gwiazdkę i czuję, że znów będę jak ten fredrowski osiołek, gdy przesyłka nadejdzie. Od czego zacząć? – zastanawiam się z wyprzedzeniem. Ale coś mi się zdaje, że jednak od Mickiewicza – ogromnie się cieszę, że taki piękny i ważny polski tekst literacki ukazał się w takim ślicznym wydaniu. Już na zdjęciach to wygląda na istny majstersztyk! – pod każdym względem. A o lleż przyjemniej mieć cos tak wysmakowanego i dopracowanego na półeczce, niż tanie wydanie za kilka złotych. ;) Zamówiłam bez wahania i czekam z niecierpliwością. :)

  20. Śliczne ilustracje.
    Tak, Mamy i Córki to cudowny wynalazek. Wyrazy uznania dla obu Pań!
    Piękne jest też wspomnienie Mamy Mamy.
    I grudnik symboliczny.

    „Złota gwiazdka” już zamówiona. A na biurku czeka absolutne cudo – „Ballady i romanse” z komentarzami Adminki. Łaknę chwili, by móc zasiąść w fotelu i poczytać, pooglądać, podelektować się.

    Szepnę jeszcze, że w swojej własnej, małej skali i ja doświadczam radości i dumy ze współpracy z Córką. Vivant Mamy i Córki! I Duże Mamy – Babcie, Babi, Babunie.

  21. Wysłałam Admince zdjęcia z Gór Sowich, ale odrzucone – albo adres zmieniony, albo co?
    Jeśli można proszę o kontakt.
    Już wiem! Zmieniłam adres i może dlatego skrzynka odrzuciła niezweryfikowany e-mail?
    W każdym razie melduję, że to tylko ja, nie żadem spam.

  22. Zgredziku (wiad. pryw.)- no, trudno, to już nowe pokolenie: obywają się bez książek papierowych. Ale może e-booki są rozwiązaniem?

  23. Mamo Elu i córko Zuziu!
    Ucieszyłam się z wiad.pryw.- dobrze, że się odezwałyście!
    Co do odwagi: odpływa ona w nieoczekiwanych momentach i to wypacza człowiekowi widzenie. Emilka mówi, że obie jesteście urocze!
    Reklamacji nie przewiduję, lecz za wszystko dziękuję.
    Mocno ściskam!

  24. Robota dobra rzecz, Zuziu. Wierz mi.

    Kris, dziękujemy i mile ozdrawiamy Ciebie i piękną Rodzinę!

    KokoszaNel, dzięki szczególne za wiadomość prywatną. Cieszę się!

  25. Pozdrawiam i ja w deszczowo-domową niedzielę. Dziękuję za piękny wpis rozgrzewający serce – tyle radości! I grudnik wybujały i tajemnicza ilustracja i pełna nadziei nowa książka Adminki. :)

  26. Gratulacje dla Kochanych Autorek!
    „Zlota gwiazdka” bardzo ciekawie sie zapowiada, a jakie piekne i pelne ciepla sa te ilustracje (choc zimowe)!
    Ciesze sie na lekture. Bardzo lubie wszystkie ksiazki Emilki.
    Bardzo podoba mi sie tez ilustracja do „Miedzianego listka”.
    Grudnik ma piekny kolor.
    Milej niedzieli!

  27. Jak nigdy! Ale powtórzę za Gabrysią: „Huk roboty, huk! I dobrze.” Choć na początku było ciężko, teraz cieszę się na tyle wytężonej pracy. A ta strona tylko dodaje jeszcze więcej energii. Więc dziękuję, że jesteście tacy pożyteczni. :))
    PS. „Złota gwiazdka” – cudeńko!

  28. Casciolino, dziękuję Ci za te słowa! – Chucherko już to odkryło, podobnie jak ja.:)
    Wiemy też, ono i ja, i to od dawna, że „nie możemy podobać się wszystkim” (jak powiedział Jan Paweł II), a wręcz nie chciałybyśmy.
    O, nie.

    Dzień dobry przy niedzieli!
    Co sobie śpiewasz od rana?

  29. Och, mam nadzieję, że Chucherko szybko odkryje, że nie musi spełniać czyichś oczekiwań :) Niech spokojnie dojrzewa, w swoim, najwłaściwszym tempie.

  30. O, chucherko jeszcze dojrzewa.
    Mój kręgosłup życzył sobie odpocząć, powiada, że za dużo się garbię przed komputerem.
    No, ale niech mi on tu nie dyktuje, co mam robić! Kto tu rządzi?!

  31. Cudnie,ale co z chucherkiem ?Czy już dojrzało,nabrało siły i znaczenia i spełni wszystkie oczekiwania nasze i nie nasze .Trudno pewnie będzie ,ale na pewno będzie super.

  32. Mamo Isi, ależ rozumiem, wszystko OK.
    Dobrze jest „żyć tak skromnie, żeby nikt nie wiedział o mnie”- jak pisał w „Listach” prof. Raszewski.

  33. Elżbieto i Zuziu R., jeśli tu zajrzycie- przyjmijcie podziękowania za „zestaw dżemików” z Krakowa – córka mi je przekazała, wraz z uroczym Waszym liścikiem, lecz bez adresu zwrotnego! Mogę więc podziękować tylko tutaj.:)
    Miło mi bardzo dostawać takie wdzięczne prezenty!

  34. Przepraszam, kochany Starosto, zrozumiałam, że skoro „dla przyszłych pokoleń”, to nie chodzi tylko o pokolenia rodzinne.
    Cofnęłam się i sprawdziłam. „Kolejnych” pokoleń, a nie „przyszłych”. Czyli wiadomo, że chodzi o Rodzinę. Mój błąd. Tak to jest, jak człowiek myśli życzeniowo.

  35. Mamo Isi, życzeniem naszej Mamy było, żeby zapiski te funkcjonowały tylko w rodzinie, nie wszystko bowiem jest na sprzedaż.

  36. Kochana Aleksandro, dziękuję za liścik i miły, smaczny prezencik – Emilka właśnie przyjechała. Z dumą pokazała mi, co dostała od Ciebie! Prześliczny ten zeszyt! Jesteś wzruszająca!

  37. Ja też ją mam! Wraz z uściskiem od Adminki, którą miałam przyjemność spotkać w Krakowie. Na razie oglądnęłam z wielką przyjemnością ilustracje, przeczytałam kilka pierwszych stron i zrobiło mi się już bożonarodzeniowo, więc chyba jednak zostawię lekturę całości na grudzień (wszystko we właściwym czasie). Póki co, przypomnę sobie „Srebrny dzwoneczek”. Skusiłam się na to nowsze wydanie, mimo, że na półce stoi pierwsze :)

  38. O, jak pięknie. W pierwszej chwili, kiedy przeglądałam te ilustracje, pojawiło się uczucie sprzed wielu, wielu lat. Boże Narodzenie, choinka, zapach nowej książki z ilustracjami (zawsze najbardziej cieszyłam się z książek).
    Poczułam się znów jak podekscytowane Świętami dziecko. Te Pani ilustracje maja wielka moc przenoszenia w czasie, zachowują ten specyficzny nastrój, znany mi z dzieciństwa.
    Książka zamówiona, niecierpliwie czekamy na odkrycie historii, jaka Emilka nam opowiedziała.

    Podobnie jak Zgreda, gil urzekł mnie spojrzeniem, przeglądałam najpierw na smartfonie, z opcja zbliżanie:)
    Ilustracja z dzidziusiem- wzruszająca. I tu przychodzi mi na myśl, ze chyba jeszcze nie dzieliłam się wrażeniami z Ciotki i ilustracji w niej zamieszczonych. W wolnej chwili nadrobię, bo dużo ich, wymagają osobnego wpisu.
    U nas wreszcie deszcz! Cieszymy się ogromnie, bo susza była okrutna, ziemia gola i twarda. Juz teraz po niewielkich (ale sukcesywnych, bo siąpi sobie bez ustanku od nocy) mam wrażenie jakby gdzieniegdzie pojawiła się nowa kiełkująca trawka. Czy to możliwe?

  39. Mam i ja! :)
    Córka pojechała do Krakowa na Targi Książki.
    I właśnie zadzwoniła, że ma dla mnie „Złotą gwiazdkę” z autografem!!!

  40. Kochany Starosto, a czy nie można by pamiętników Mamy wydać? Przyszłe pokolenia swoją drogą, ale obecne pokolenia też by je chętnie poczytały.

  41. O, tak, Karino!
    Nacieszyć się nie mogę.
    A co do naszej Mamy: ona to, póki mogła, robiła nam (Stasiowi, mnie i Emilce) pierwsze korekty. jeszcze przed oddaniem książek do redakcji. Mama była nie tylko czynnym lekarzem, lecz także pracownikiem naukowym o wielkim dorobku, pisanie miała w małym paluszku. Bardzo ceniliśmy jej uwagi, zawsze trafne.
    Sama zresztą miała autentyczny talent pisarski, lubiła pisać wiersze i wierszyki, piękne listy. A na starość zabrała się za pisanie pamiętników, takiej kroniki rodzinnej – zostawiła kilka grubych tomów w formie maszynopisów, z powklejanymi starymi fotografiami. Skarb dla kolejnych pokoleń!
    Że już nie wspomnę o prześlicznych, precyzyjnych frywolitkach, których zrobiła tysiące, według własnych pomysłów, o haftach, obrusach, sweterkach dla dzieci i dorosłych – ileż ona potrafiła piękna wytworzyć! I przysporzyć go światu.
    A najbardziej ucieszoną widziałam ją przed laty, kiedy z sąsiedniego pokoju przypadkiem usłyszała wieczorną modlitwę małej Zosi: „I dziękuję, Panie Boże, za to, że Babunia jest taka pożyteczna”.

    Cóż, i my bądźmy pożyteczne!

  42. Dzień dobry i piękny:)

    Jakie cudowne połączenie trzech pokoleń kobiet: grudnik- ilustracja- książka! Czysta metafizyka. Nie mogę się napatrzeć i nauśmiechać :) Myślę o mojej kochanej babulce i wspominam… Przedmioty, smaki i zapachy mają przedziwną moc przenoszenia w czasie i powrotów do chwil, które już minęły, a jednak wciąż są żywe. Mimo wszystko i wbrew wszystkiemu!
    Pozdrawiam serdecznie i gratuluję kolejnego literacko-plastycznego dziecka w rodzinie. To musi być cudne uczucie- taka mamino-córkowa współpraca.

  43. Pani Malgosiu Anonim to ja tylko z nowego miejsca pisalam. Jutro będę w empiku i mam nadzieję dostać książkę Adminki☺

  44. Był, był. I nauczył się wielu ważnych rzeczy! Choroba, choć uciazliwa, okazała się w całości jednodniowa.

    Dobrej nocy dla wszystkich ze szczególnym uwzględnieniem Maluszków…

  45. Tak, Pani Małgorzato, mnie już żal, że te piękne chwile (choć to lata całe!) tak szybko mijają.
    Wsiąknęłam w HidaMari. Ma Pani rację, w samych filmach jest czyste piękno. I postanowiłam zacząć od ciasteczek-misiów :). W inne cuda patrzę jak zaczarowana.

  46. O, Mamo Kniżki, tyle tam moich wspomnień!
    Nawet nie wiesz, jak masz dobrze, z Maluszkiem w pobliżu.
    Potem się tęskni…

  47. Mamo Kniżki, masz rację, na choróbska – lekarstwem HidaMari. Pełne ukojenie, delikatność, łagodność i precyzja, plus dużo czystego piękna.
    Nota bene, wrażliwy człowiek te filmy realizuje. Artysta całą, że tak powiem, gębą.

    Zdrowia życzę całej rodzinie!

  48. Pani Małgorzato, zapomniałam jeszcze napisać, że mamusia z dzidziusiem jest taka piękna. Taki niby prosty rysunek, a jest w nim wszystko – i czułość, i miłość, i to zadziwienie otaczającym światem w oczkach dzidziusia.

  49. Dobry wieczór! A my się pochorowaliśmy rodzinnie z naszym Maluchem na czele :(. Pocieszam się arcydziełami HidaMari – bardzo dziękuję za trop! I za japońskie babcie Józefiny także, ale to właściwie całe filmy, w które trzeba się spokojnie wgłębić.
    Pozdrawiam wszystkich chorowitków – ciekawe, czy Molik Książkowy już zdrów i czy był dziś w szkole?

    To grudnik mógł jeszcze bardziej rozkwitnąć? Wydaje się to niemożliwe…

  50. Dziękuję, Anette.:)

    Sowo, ależ oczywiście, nasz rozwinął się dopiero na swoim ulubionym słonecznym parapecie, nad kaloryferkiem.
    Do domu go bierz! I podlej szczodrze na powitanie, niech wie, że się o niego troszczysz.

  51. Piękne te Pani ilustracje, Pani Małgorzato, niczym obrazy. I planuję wypożyczyć wszystkie książki Naszej Adminki i pozachwycać się.

  52. Mój grudnik wciąż obsypany pąkami, może muszę wnieść go do ciepłego pomieszczenia, żeby rozkwitł?

    Ciastka dyniowe są o tyle zaskakujące, że w ogóle nie smakują dynią. Za to mają ładny kolor.

  53. U nas też się one spotkały z miłym przyjęciem.

    Just, dziękuję. Aaa, a grudnik dopiero dziś pokazał, na co go stać! Jest wielką kulą kwiecia, trzy razy obfitszą niż na zdjęciu.

  54. Sowo P., zrobiłam dyniowe ciasteczka, wyszły – jak na pierwszy raz – dość dobre.
    Dzięki wielkie za przepis :)

  55. Pięknie sie prezentuje najnowsza książka Emilki. Gratulacje dla Mamy i Córki!
    Nabrałam ochoty na jej przeczytanie :)
    A obrazek na biurku Pani Małgosi ma w sobie jakąś magię…

  56. Chciałabym, chciałabym bardzo, Pani Małgosiu, móc kiedyś wykorzystać edukacyjne elementy „Złotej gwiazdki” do rozmów z Koziem o młodszym rodzeństwie :)

  57. Jejku, dotarłam w końcu – urwałam się chaotycznym zajęciom października, obowiązki ugodowo zamilkły na momencik i nareszcie nadrobiłam zaległości z tego wspaniałego miejsca – małej przystani dobra i spokoju. Ileż to miłych spraw się tu pojawiło, ile barwnych wierszy, a ile przepięknych ilustracji! Pani Małgorzato, niesłychane są te obrazy, cudownie zaczarowane i tchnące tajemniczą urodą. A jeszcze teraz ta wyśmienita nowina o książce. Bukiet dorodnych gratulacji się należy – i taki też wręczam Szanownym Paniom! Zgadzam się również z wypowiedziami wcześniejszymi, iż nie ma nic przyjemniejszego, jak bożonarodzeniowa lektura w Boże Narodzenie. Święta od razu nabierają ciepłej atmosfery ulepionej ze starannością słowami odpowiedniej książkowej pozycji. A nawiązując do Pani „YouTube’owego” polecenia i ja chciałabym, jeśli można, się czymś podzielić: wspaniała seria filmików pod nazwą „Grandma’s Recipes”, poświęcona japońskim babciom, które dzielą się ze światem swoimi starymi przepisami, ratując je tym samym od zapomnienia. Uważam, że to pozycja godna uwagi dla zainteresowanych nie tylko Japonią, ale i właśnie estetyką kuchennych czarów, a także naturą