Okładka

feblik-W

 

A oto i gotowa okładka, Kochane Czytelniczki i Drodzy Czytelnicy. Potrzebna była wydawcy do katalogu wiosennego, jako zapowiedź. Ale powieści jeszcze, rzecz jasna, nie ma, toteż proszę o cierpliwość.

Bardzo dziękuję za wszystkie uwagi pod wpisem poprzednim – jakie to inspirujące, poznawać Wasze oczekiwania i nadzieje! Naturalnie, i tak zrobię wszystko po swojemu; a może raczej – tak,  jak mi podyktują sami bohaterowie powieści. Nie przestaje mnie to zadziwiać: jak to być może, że nie mam zupełnej kontroli nad postaciami, które sama wymyśliłam? Brykają, postępują wbrew moim oczekiwaniom, płatają figle i niespodzianki. Muszę nieposłusznych siłą przywoływać do porządku, ale czasem nie robię tego, bo widzę, że to oni mają rację!

Tajemnicza sprawa; zobaczymy, co będzie tym razem!

Zimowe uściski przy sobocie od –

MM

195 przemyśleń nt. „Okładka

  1. O terapii z Jeżycjadą słyszałam nie raz, jestem w kontakcie z psychologami .

    Terapii jakich problemów/zaburzeń?

  2. Och, proszę pani! Mam zaledwie trzynaście lat, a czytać pani serię zaczęłam mając jedenaście ( bądź 10). Zachęciła mnie starsza dziewięć lat siostra, zarażona pani twórczością została również mama. Muszę przyznać, że „Szósta klepka” na początku nieszczególnie mnie ciekawiła, jako że była pierwszą czytaną przeze mnie, humanistkę i libroholiczkę, książką tego rodzaju, jednak już po pierwszych trzech stronach wpadłam i dotąd nie uwolniłam się od „Jeżycjady”. Wraz z siostrą postanowiłyśmy, że gdy ukaże się kolejna pani książka, to wspólnie pojedziemy do Poznania (mieszkamy w Warszawie), aby śledzić poczynania bohaterów.
    Proszę, niech pani nie przestaje pisać! Nie zniosłybyśmy tego.

  3. Do przeczytania Jeżycjady zachęciła mnie moja ciocia … i właśnie pierwszą moją przeczytaną książką z tej serii był „Kwiat kalafiora”.Bardzo interesująca książka . „Kwiat kalafiora” i „Nutria i Nerwus”należały do biblioteczki moich dziadków i po ich przeczytaniu obiecałam sobie ,ze będę dalej kontynuować tą cudowną serię :). Przeczytałam na razie wszystko do „Tygrys i Róża” (włącznie z nią ) i przygotowuję się do „Kalamburki”.
    Jeżycjadę czytam od około 2 lat (podczas okresu szkolnego nie czytałam jej) i mam ją zamiar ciągggggggggglllę czytać. Nigdy żadne książki mnie tak nie interesowały jak z tej serii.

    1.PS Okładka bardzo ładna Pani Małgosiu! :D
    2.PS Czy Jeżycjada będzie dalej kontynuowana po „Febliku” ? Jeśli tak to będzie cudownie!!!!! ;)

    Pozdrawiam
    JU LLa :)

  4. Salve
    Okładka ślicznie się prezentuje. Życzę miłego pisania.
    Pozdrawiam, Vale

  5. Witam,
    Mam 12 lat i bardzo lubię ,,Jeżycjadę”. Przeczytałam całą serię. Po każdym skończonym tomie myślałam, że jak to dobrze, że jest następna część. Teraz z niecierpliwością czekam na ,,Feblika”. Moim ulubionym bohaterem jest Józiniek. Co do postaci na okładce sądzę, że to jest albo córka Cesi i Jurka, albo Noelki i Tomka.

  6. Zachodze w głowę, dociekam, analizuję, kombinuję, spekuluję i snuję domysły. Czy przypadkiem dziewczyna z okładki nie ma na imię Stanisława? Ach jaka jestem ciekawa któż to może być! Wspaniała zagadka!

  7. Dlaczego w książce nie pojawia się imię Zuzanna jako ktoś „na dłużej”? Baaardzo bym chciała :(

  8. No to w tym roku okragly Jubileusz, Pani Malgosiu! Radosne usmiechy na dobry poczatek dnia przesylam!

  9. To chyba zależy od duszy, kochana Just! (Jednym duszom ten balsam pomaga, inne wprawia w furię).
    Cieszę się bardzo i dziękuję Ci czule.

    Początek Jeżycjady? Eee…sama nie wiem. Jak tylko mi coś każą obliczać, zaraz mózg mi się buntuje. Nie lubię cyferek. Jestem łatwym łupem dla przedstawicieli wszelkiego handlu.

    Ale zaraz, Adminka mi wszystko uporządkowała w dziale „Książki”.
    O, proszę: „Małomówny”- 1975.
    „Szósta klepka” – 1977.
    Oj, kawał czasu.

  10. Jak najbardziej podzielam poglad Kasi, ksiazki Pani Musierowicz sa jak balsam na dusze, wiem to z wlasnego doswiadczenia. Byly przy mnie w okresie wczesnej mlodosci, towarzysza i obecnie.
    Jeszcze do niedawna ulubiona bohaterka byla dla mnie Gabrysia, moze troche sie z nia identyfikowalam ; pozniej odkrylam w sobie sympatie do Kreski, a wlasciwie to pokochalam wszystkich Borejkow i ludzi z nimi spokrewnionych.
    Dziekuje Pani bardzo za Jezycjade :)
    p.s.
    Czy za poczatek Jezycjady uznaje sie rok 1975 ? Jesli tak, to jestesmy rownolatkami :)

  11. Bóg zapłać za dobre słowo!
    Pozdrawiam Laurę! (i resztę Dziatwy też!).
    Uściski dla dzielnej Mamy.:)))

  12. Na losy kłódek i mostów nie, ale wpływ na dalsze losy ludzi ma Pani przeogromny Pani Małgosiu:) Wiem to z własnego doświadczenia. Mam zupełną świadomość, że dziś nie byłabym tą samą osobą, jaką jestem gdyby nie Jeżycjada. A jestem szczęśliwa. Tak po prostu. Niektóre słowa z tych książek niosły mnie na skrzydłach całymi latami. Np. to zdanie Gabrysi: „Miłość to bardziej akt woli niż nam się zdaje”. Jedno z najprecyzyjniejszych określeń miłości jakie słyszałam.
    No i zupełnie nie wiem dlaczego moje najmłodsze, czwarte dziecko ma na imię Laura;) Słodka, ale też charakterna:)

  13. Głupstwa piszesz, skarbie.
    Ta moda została przeze mnie zaledwie zauważona, nie – promowana.
    Miała, jak widać, zasięg ogólnoświatowy, więc trudno by jej nie zauważyć. Trudno też przypuścić, by zauważenie jej przeze mnie miało jakikolwiek wpływ na dalsze losy kłódek oraz mostów świata.

    Mody trzeba zauważać i dokładnie prześwietlać. Na przykład – najnowsza moda na pouczanie i karcenie autorów (zwłaszcza jednej autorki) warta jest zastanowienia. Skąd to się bierze?
    Ot, ciekawostka.

  14. Chciałabym wrócić do tematu wieszania kłódek na mostach (McDusia). Moda ta rozpoczęła się w Paryżu (Pont des Arts) i stąd przeniosła do innych miast. W Paryżu okazało się, że waga (tony!) kłódek na tym moście grożą jego zawaleniem lub wypadnięciem barierek, więc po wielu pomysłach w końcu zastąpiono metalowe barierki… szklanymi. Koniec z kłódkami!
    Prawdę mówiąc to te kłódki ani uroku nie dodają ani ładnego wrażenia nie robią – ot taka głupia moda, która miasto dużo kosztowała. Więc trochę zawiedzona byłam, że w książce mojej ulubionej autorki, jest ta moda promowana.

  15. Dobry wieczor! Zapatrzylam sie na okladke „Feblika” i uznalam, ze to musi byc kobieta z temperamentem; moze to Hiszpanka o imieniu Sofia, ktora Ignas pozna w czasie wakacji ?! Wyobraznia pracuje, a poki co poczytuje sobie na dobranoc „Pulpecje”. Milych snow wszystkim zycze!

  16. Dobry wieczór, Kasiu!
    Nie, to nie mama Doroty – pamiętaj, że córka jest do niej bardzo podobna. Nie, nie, to młodsza istota.

    O terapii z Jeżycjadą słyszałam nie raz, jestem w kontakcie z psychologami . W gruncie rzeczy to, co mówią, wystarcza mi zupełnie jako antidotum na ataki ze strony sfrustrowanych napastniczek. Wiem, co robię, wiem też, że robię coś pożytecznego, chcę to robić jak najlepiej, i oczywiście nie dam sobie przeszkodzić w pracy, niezależnie od tego, komu ta praca tak bardzo przeszkadza.

    Dziękuję za miłe słowa (najbardziej się cieszę, kiedy słyszę o wspólnych lekturach rodziców i dzieci!) i przesyłam uściski dla Mamy i Córki!

  17. Pani Małgosiu, jestem Pani wierną fanką od….no właśnie, już straciłam rachubę od ilu lat. Pierwszą książkę Jeżycjady przeczytałam będąc „wczesną nastolatką”:) Praktycznie wychowałam się i dojrzałam na tych książkach. Dziś jestem już naprawdę dojrzała:) No i udało mi się zarazić moją córkę pierworodną bakcylem Jeżyckim:) Teraz obie czekamy z wypiekami na twarzy na kolejne tomy sagi rodziny Borejków. Ktoś tu napisał w którymś komentarzu, że bohaterowie są zbyt grzeczni. Nie zgadzam się z tym. Pani Małgosiu, nie wiem czy Pani zdaje sobie tak do końca sprawę z fenomenu Pani książek i wpływu osobowości, jakie Pani w nich stworzyła. Moja koleżanka opowiadała mi jakiś czas temu, że dziewczętom w poprawczaku podsunięto lekturę Jeżycjady i… wprost niewiarygodnie zaczęły się zmieniać po każdym kolejnym połkniętym tomie. Jakby opadały z nich kolce i pancerze, w których tkwiły od lat. To brzmi jak cud, prawda? Borejkowie nie są zbyt grzeczni, dają pozytywny przykład, także tego, że można pokonywać swoje wady.
    A co do bohaterki na nowej okładce obstawiamy – razem z moją nastoletnią córką Alą – że to mama Doroty, która wszak przestrzegała ją przed chłopakami. No to może się dać we znaki Józinkowi, czyż nie?;) Gorąco pozdrawiamy.

  18. Szanowna Klaso Ib!
    Uśmiecham się do Was! – wyobraziłam sobie wszystkie Wasze miłe twarze i zrobiło mi się cieplej na sercu!
    Cieszę się bardzo z tego, że macie taką fajną Panią! Proszę ją najserdeczniej ode mnie pozdrowić!
    A Was wszystkich mocno ściskam (dziewczynki) i poklepuję po łopatkach (chłopcy).
    I jeszcze: pozdrowienia dla Goworowa!

  19. Szanowna Pani Małgorzato!
    Jesteśmy uczniami Gimnazjum w Goworowie i serdeczne Panią pozdrawiamy. Przeczytaliśmy wywiad z Panią, zamieszczony w naszym podręczniku do j. polskiego i zainteresowała nas Pani twórczość, o której dodatkowo opowiadała nam nauczycielka, która uwielbia Pani książki. Już dziś pójdziemy do biblioteki, by poznać bohaterów Jeżycjady.
    Życzymy Pani napisania wielu wspaniałych powieści, na które czekają czytelnicy.
    Uczniowie kl. IB

  20. Racja, Beo! Ciche i potulne bohaterki powieści są na ogół również nudnawe.
    Wymyślam więc różne wady tym moim panienkom, ale zawsze zostawiam im dobrą wolę, energię, inteligencję i dobre serce, a także i dużo wdzięku!

    Alicjuszku, jakże mi miło!Dziękuję!
    Proszę pozdrowić ode mnie podkarpacka Dziatwę!( Wy to macie dobrze…Tatry za oknem!)

  21. Pani Małgorzato, również jestem fanką Pani książek.
    Nawiązując do wątku o „grzeczności” – nie wszystkie bohaterki Jeżycjady były „grzeczne”: Anielka – kłamczucha, Laura – ucieczka z domu, Róża – nieślubna ciąża, McDusia – podrywaczka. Ale wszystkie – mimo wad, a może dzięki nim – sympatyczne i bardzo prawdziwe. Sądząc po okładce, bohaterka Feblika też nie będzie cicha, grzeczna i potulna. Będzie miała charakterek.

  22. Dobry wieczór.
    Okładka – pyszności.
    Lżej czekać:)
    p.s.
    W sekrecie wyznam, że feblikowe oczekiwanie skracam sobie …infekując nową generację bakcylem Jeżycjady.
    Tu, u nas ( w podkarpackim miasteczku ) trwa właśnie konkurs czytelniczy.Dzieciaki pochłonęły kilka Pani powieści, przeszły etap pisemny i przygotowują się do ustnego. Serce roście!:)

  23. Przepiękna okładka! Nie mogę się doczekać gdy ją skończysz! Przeczytałam już wszystkie części z zbioru i bardzo mi się podobały.

  24. Dobry wieczor,
    mieszkam od 25 lat w niemczech. Wyjezdzajac zabralam z soba moje najcenniejsze rzeczy tzn. Ksiazki. Jezycjade przeczytalam juz setki razy i ciagle czekam na nowe czesci. Niestety,ku mojemu ogromnemu ubolewaniu musze czekac na kazda z nich strasznie dlugo. Wiem, pisanie ksiazek,to nie praca na akord. Bedac w grudniu w polsce kupilam „wnuczke do orzechow”,przeczytalam jednym ciagiem,po skonczeniu zadalam sobie pytanie: co dalej z bohaterami? Nie lubie zostawac ze znakami zapytania w glowie :). Za sprawa ksiazki znalazlam strone internetowa i zobaczylam nowa okladke. Juz czekam z niecierpliwoscia….Uwielbiam ksiazki dla mlodziezy,choc mlodzienczy wiek mam juz dawno za soba. Mam nadzieje,ze nie jestem jedyna 49-latka,( duchem znacznie mlodsza) czytajaca pani ksiazki. Dziekuje pani Malgorzato.
    Pozdrawiam serdecznie,Ewa

  25. Droga Pani Małgorzato!
    Ogromnie cieszę się, że pokazała nam Pani okładkę „Feblika”, chociaż potęguje to moją niecierpliwość i wiem, że od teraz będę co chwilkę zaglądać na stronę, głodna nowych wieści. Swoją przygodę z Jeżycjadą rozpoczęłam, pewnie jak większość z nas, w podstawówce. Siostra kupiła mi na gwiazdkę „Nutrię i Nerwusa”, bo sama akurat tej części nie czytała, a ja wpadłam jak śliwka w kompot i pierwszego dnia po feriach wypożyczyłam całą resztę. Do tej pory „Nutria i Nerwus” to chyba moja ulubiona część.
    Dzięki Jeżycjadzie pokochałam Poznań i od 4 lat w nim studiuję. Pamiętam magię pierwszych poszukiwań znanych z książek miejsc i konfrontację wyobrażeń z rzeczywistością. Nadal za każdym razem uśmiecham się, kiedy jadąc PESTKą zza szyby oglądam tak dobrze znaną mi kamienicę.
    Wracając do okładki, jest piękna! Nie chcę spekulować, kim jest ta postać, bo pewnie i tak nie zgadnę, ale nie mogę się doczekać, kiedy poznam chociaż jej imię.
    Pozdrawiam serdecznie!

  26. Romantyczko, to wszystko się okaże.
    Pozdrawiam serdecznie Was obie!

    Kochana Xymeno, dziękuję za miłe pochwały!
    Co do przesyłek: może potem. Adminki musiały też przebudować to i owo, ale jeszcze nie zdążyły.
    Uściski!

  27. Z siostra jestesmy wielkimi fankami Jezycjady i zastanawialysmy sie, kogo moze przedstawiac okladka. Podejrzewamy corke Janusza Pyziaka, ktorej ponoc dorobil sie w Australii. (przepraszam za brak polskich nakow, ale pisze z telefonu). Pozdrawiam!

  28. Najdroższa Pani Małgorzato,
    odkąd opublikowała Pani szkic, a następnie okładkę nowej książki, codziennie tu wracam, żeby popatrzeć na ten zawadiacko przechylony kapelusz – okładka jest mistrzostwem świata! Serdecznie Pani gratuluję!

    Chętnie pokazałabym Pani pewną grafikę, niestety nie wiem, jak załączyć plik, absolutnie nie chciałabym, żeby coś zostało uznane za spam czy reklamę. Proszę o instrukcję, czy można w jakiś sposób przesłać zdjęcie lub grafikę w załączeniu.

    Z serdecznymi pozdrowieniami
    Xymena

  29. Droga Izabello, dziękuję za miłe słowa.
    Spieszę z oświadczeniem, że mimo zdarzających się apeli (z najróżniejszych zresztą wychodzących ust) o sprawienie, by bohaterowie moi byli „mniej grzeczni”, decyzja, by pisać tak, jak mi się podoba, nie tylko w mej duszy nie słabnie, lecz wręcz się umacnia.
    Powód: sama jestem grzeczna.
    Siłą rzeczy więc, przebywanie w towarzystwie ludzi, których uważam za niegrzecznych, źle wychowanych, nietaktownych, źle się prowadzących, łamiących normy i dobre obyczaje, sprawia mi przykrość. Miałabym jeszcze o nich pisać? Ale po co?
    Przecież oni mają własną literaturę, tak jak mają własny gust. Ja się do niej nie wtrącam, podobnie jak nie usiłuję zmienić ich gustów (bo o gustach się, jak wiadomo, nie dyskutuje).

    Ponadto: pisanie książek dla młodzieży z intencją piętnowania jej złych obyczajów zdaje mi się zajęciem dla starej, zrzędliwej ciotki. Nie poniżę się do tego, jestem bowiem nie zrzędliwą ciotką na kanapie, lecz pogodną babcią na rowerze.

    Pozdrawiam serdecznie i życzę udanego doktoratu.

  30. Pani Małgorzato ! Kiedy pierwszy raz spotkałam się z serią Jeżycjady miałam 14 lat i za zadanie przeczytanie lektury ” Kłamczucha” i dziękuję za to opatrzności. Mimo, że sama jestem już od bardzo dawna mamą, skończyłam trzy rózne rodzaje studiów i udaję się na doktorat, można by więc, że dorosła baba czyta książki młodzieżowe, to ja jestem z siebie dumna. Mam bowiem pewien rytułał, za każdym razem kiedy pojawia się nowa część ( już od dawien tak się dzieję) mój mąż kupuje mi książkę dopiero na gwiazdkę, a ja nie ruszę jej, nie przeczytam ani wersu dopóki na nowo nie przeczytam wszystkich..Za każdy razem mnie ciekawią …mimo, ze przecież je znam. Dopiero po przeczytaniu wszystkich zasiadam nad nową książeczką. Parę lat temu przejeżdżając przez Poznań postanowiłam przejść się po znanych mi z powieści ulicach hahah, mimo, że pani Polonistka w szkole nam tego odradzała..tłumacząc, ze nie mamy czego szukać i nękać ludzi pod pewnymi adresami ..śmiałam się sama z siebie, ale była to udana wycieczka dla wyobraźni. Z mojej strony : Może warto sprawić, ze bohaterowie nie będą tacy grzeczni…może jakis wątek dotyczący (niezbyt moralnej dziś młodzieży;-)) Jestem Pani ogromną fanką. Czekam z niecierpliwością na Feblika…w pierwszej chwii miałam wrażenie, ze to McDusia, ale ona już była na okładce, więc stwierdziłam, że nie będę się doszukiwać, a grzecznie przeczekam. Pani Małgosiu, na kiedy przewidziała Pani premierę kolejnej książeczki ? Łącze wyrazy szacunku. mgr Izabella D. ( Bielsko-Biała)

  31. Witaj nocą, Aniuz!
    A pewnie, że Księga Gości nadal działa, choć inaczej wygląda.
    Miło mi, że wpadłaś!
    Pozdrawiam całą rodzinę!

  32. Dzień Dobry Wszystkim! dopiero dzisiaj zorientowałam się, że ta miła Księga gości nadal istnieje :)
    Dziewczyna z okładki Feblika jest intrygująca a moją pierwszą myślą było : jest zupełnie inna niż Róża ! Bardzo lubię okładki Jeżycjady bo rzeczywiście portrety dziewcząt pasują do bohaterek powieści i jakoś tak je sobie wyobrażam, podstawowe cechy charakteru, osobowości są na nich widoczne. Dziewczyna z okładki kojarzy mi się z Jadwigą, nawet mogłaby być, jak to teraz się zdrabnia Jadwigę – Igą. Ale może ona już się wcześniej pojawiła w Jeżycjadzie? Dziękuję Kochanej Pani MM za to, że Jeżycjada nadal będzie się toczyć i mogliśmy-z rodziną- już podglądnąć (dzięki tej ciekawej okładce i tytułowi), co może być dalej. Pozdrawiam gorąco. Widzę, że jest bardzo późno, Synek długo nie chciał spać. Dobranoc

  33. Dziękuję, miła Magdusiu!
    No, sama jestem ciekawa, co to będzie, hej!
    Pozdrawiam Cię najserdeczniej –
    MM

  34. Dzień dobry! Pani Małgosiu tak się zastanawiam i zastanawiam, czytam komentarze i mam parę pomysłów. Bardzo bym chciała żeby Ignacy wreszcie znalazł szczęście przy McDusi, bo coś tak czuję że on ją naprawdę kocha. Ciekawa jestem także jaka była reakcja Idy na wieść o tym że Józef (nie Józinek haha) jest zakochany w Dorocie. Co do okładki myślę, że może być to np. Nora albo Ania o których jeszcze nie słyszeliśmy albo ktoś z domu Żaków-Kołodziejów-Hajduków. Może bliźniacy Żeromscy znajdą miłość lub któraś z córek Kreski. Pomysłów mam bez liku lecz „Feblik” może nas jeszcze zaskoczyć czymś zupełnie nowym. A tak poza tym chciałam powiedzieć że uwielbiam pani książki i bardzo się ucieszyłam kiedy na ostatniej stronie „wnuczki” wyczytałam że to jeszcze nie koniec Jeżycjady!!! Pozdrawiam bardzo serdecznie Magdusia.

  35. Witaj, Zuziu!
    Cieszę się , że tu wpadłaś.
    Co do pytań: najspokojniej możesz je wpisać tutaj, w tę rameczkę, tylko uprzedź, że są one prywatne. Wtedy nie opublikuję ich, tylko zachowam dla siebie. I odpowiem.

  36. Witam pani Małgosiu! Jak na pierwszy raz wypadałoby, żebym się przedstawiła. Więc tak, mam na imię Zuzia, chodzę do 1 klasy gimnazjum i po prostu koooocham pani książki. Bardzo mnie ucieszyło że nie zamierza pani kończyć pisać. Już nie mogę się doczekać dorwania „Feblika” w formie namacalnej;) Czy byłaby możliwość nawiązać z panią bardziej prywatnego kontaktu? Mam do pani masę pytań, które niekoniecznie chciałabym upubliczniać…. Pozdrawiam
    Bardzo spragniona nowych wrażeń czytelniczych- Zuzia P.

  37. Ach, ach, ach! I jeszcze raz ach! Dokończyłam właśnie przed chwilą czytać Wasze wszystkie wpisy i znów czuję „to coś”. Coś nieokreślonego, coś co wywołuje uśmiech na mej twarzy, jakąś pogodę w sercu i sprawia, że coś we mnie łagodnieje. I przenosi w to niesamowite miejsce, w którym zawsze czuję się tak swojo, nigdy jak obcy przybysz. Zresztą, u Borejków nawet obcy przybysz po chwili staje się swój, chłonie tę atmosferę, wsiąka na dobre w ich życie.
    Muszę przyznać, jak któraś z Was, że mnie także inspiruje twórczość Pani M.M.
    I „wynalazłam” sobie jeszcze taki jeden „patent” – zwykle, w miarę możliwości, przed każdym egzaminem (w trakcie sesji, a ho, ho! trochę ich już było) choć kilka stron „Jeżycjady”. Zaczęło się to w klasie maturalnej, ot taki mój sposób na stres, panikę i ogólne wewnętrzne napięcie.
    A ta okładka… Po prostu czekam na to, co znajdzie się zaraz za nią! Po „Wnuczce…” mam niedosyt, zwłaszcza, jeśli chodzi o Idę, Dorotkę i Józefa (nie Józinka!).
    Zmykam już i słonecznie cieplutko pozdrawiam! : )

  38. A ile lat może mieć ta wiśniowa istota? I czy wiadomo coś o jej urodzinach? Znak zodiaku podobno wiele może powiedzieć o kobiecie, o mężczyźnie zapewne też :) Samych przyjemności życzę na luty!

  39. Dziękuję, miła Kamilko!
    Ach, więc jesteś Pyzą? Bardzo mi przyjemnie!
    Co do nowej książki: eee… nie, nie Agata. Ale mam nadzieję, że jej imię Ci się spodoba!
    Pozdrawiam Cię bardzo serdecznie – MM

  40. Kochana Pani Małgosiu, piszę tu po raz pierwszy, mimo że „Jeżycjada” jest ze mną już od 10 lat :) Miłością do tej serii zaraziła mnie Moja Pani Polonistka, w szkole podstawowej ;) Kocham te książki za to, że każdy, dosłownie każdy może znaleźć w nich coś dla siebie, wskazówkę, jak postępować, uciechę w gorszej chwili. Borejkowe ciepło i humor emanuje z każdej kartki, każdej książki. Dziękuję za całą serię i każdą część z osobna!

    Pozdrawiam, Kamila
    PS (Pyza to ja! ;))
    PS 2 Ta ostra istota z okładki Feblika…Agata? ;)

  41. Właśnie odczytałam!- i bardzo się cieszę z takiej miłej czytelniczki.
    I ja także dziękuję – Tobie. Pozdrawiam serdecznie, Magdaleno!

  42. Pani Małgosiu dla mnie to zaszczyt,że mogę coś napisać,a pani być może to odczyta. Kocham „Jeżycjadę”. Bardzo cieszę się,że bedzie kolejny tom „Feblik”. Moje początki czytania pani książek to długa historia,więc nie będę się rozpisywała. Po prostu dziękuję.

  43. W szkole moich dzieci niektóre nauczycielki mówią daty w formie np. „dziesiąty kwiecień”.

    Te buty z twarzą Rubika są oczywiście w sześciokolorową kratkę.

    A myślałem, że Fergie to tylko księżna Yorku ;-)

  44. Mamo Isi, popłakałam się ze śmiechu. „To masz, to masz, a tego jeszcze nie … „. He he he.

  45. Jednak tematem kapeluszy wyrwałyście mnie Kochane Pisarki i Czytelniczki do skreślenia tu kilku słów. Witam. Na stronie jestem nowicjuszką, ale od lat zapaloną miłośniczką twórczości Pani MM. Zapaliła mnie Zuzia, która Jeżycjadę zna ” w tę i z powrotem” i jest jeżycjadową rodzinną encyklopedią. Tak rodzinną, bo zapaliłyśmy także moją mamę (trzy pokolenia kobiet miały przyjemność spotkać się z MM w Toruniu przy okazji wydania McDusi) i męża i inne osoby w rodzinie.
    Z upodobaniem patrząc na okładkę Feblika, przekonuję się po raz wtóry, że kapelusz nadaje kobiecie to „coś” i dodaje jej klasy. Zośka, już widzę Cię w kapelusiku i z małą walizeczką. Tylko zrób sobie zdjęcie tym aparatem fotograficznym i przyślij je koniecznie na tę stronę!:). Mała Zuzia nosiła kapelusze o każdej porze roku. Jednak najpiękniejsze były białe: letni płócienny i welurowy, na których rondo wiatr nawijał ciemne loczki dziewczynki. Kapelusz dodaje dziewczynie/kobiecie gracji, „wymusza” postawę i trzeba umieć go nosić. Ciekawe jaką postawę będzie reprezentowała posiadaczka gustownego kapelusika z okładki Feblika? Co to będzie za gracja?
    Już dorosła Zuzia dostała w minione święta BN, pod choinkę mały kapelusik. Cóż to była za radość! Teraz zapracowana studentka (sesja) chadza w nim na głowie po Krakowie :), gdzie odebrała w księgarni tajemniczą przesyłkę….Wnuczkę do orzechów. W trakcie czytania radość i uśmiech nie schodził z jej ust. I tak trzymać Kochane dziewczyny/kobiety: uśmiech na twarzy, kapelusz na głowie i iść w świat, pod prąd często smutnym i bez klasy czasom. Dziękuję MM za uśmiech, radość , klasę. Pozdrawiam i ściskam. Beata -Mama Zuzi.

  46. Zagladnelam tutaj i do razu mi weselej. Chwale sie (lojalnie uprzedzila) zakupionymi „Gawedami o sztuce”, audiobook, tylko takie tu mieli, i umilam sobie czas w czasie jazdy do pracy. Czyta autorka.

  47. Dzień dobry!
    Cha cha, nowa twarz butów, bo skonam! :D

    A propos butów – ostatnio widziałam w witrynie sklepu napis: „Wielka obniżka butów!”. Uwaga, drogie Panie! W przyszłym sezonie modne pantofle z płaską podeszwą!

  48. Mamo Isi! Obejrzalam sobie wspomniany obraz:-)
    Faktycznie, ten pan zachowuje sie niestosownie. Ja tam zamiast tarzania sie widze raczej lekcewazaca drzemke. Tylko te nogi… jakby gimnastyke sobie uskutecznial przy okazji.

  49. Mamo Isi, chyba też zacznę się tarzać po podłodze, ze śmiechu. Nowa twarz butów – wprost do Ciekawostek Łusi!
    Lubię to Twoje oczko prześcipne.

    Zośko, Zuchu jeden, wiem już o Twojej podróży od Emilki, cieszę się z Tobą! Ależ się nazwiedzasz, co? Właśnie takie zapalone osoby, jak Ty, powinny podróżować, to się im należy!
    Kup sobie ładny kapelusik , kup.
    Powodzenia!

  50. Dzień dobry Staroście i wszystkim Księgowym :) W nawiązaniu do tematu kapelusza Wiśniowej Panienki. Czytam teraz pokątnie, bo w pracy, „Opowiedz, jak tam żyjecie” Agaty Christie, i właśnie doszłam do sceny kupowania kapelusza – z denkiem a la Double Terai. Sama przygotowuję się do podróży więc temat zakupów i związanych z tym niedogodności nie jest mi obcy ;) Już ogromnie ciesze się na Feblika. Przesyłam moc dobrych myśli i uśmiechów!

  51. Dzień dobry wszystkim:)
    Lubię obraz „Św. Tomasz z Akwinu krytykujący awerroizm” autorstwa Giovanni di Paolo. Z tych pięciu skrytykowanych awerroistów jeden zachowuje się zupełne niestosownie tarzając się po podłodze;)
    Wczoraj też robiąc zakupy w sklepie wielkopowierzchniowym słyszałam reklamę, w której nadużyto św.Tomasza. Leciała mniej więcej tak (damskim głosem): Dzisiaj Tomasz ma imieniny! To masz, to masz też, ale tego jeszcze nie masz! (i tu następowało lokowanie produktu);)
    Natomiast przedwczoraj dorwałam niezwykły tytuł w mediach: „Rubik nową twarzą butów.”

  52. Hej, Sosno! To nie gdybanie, tylko nader trafna ocena!
    Pozdrawiam serdecznie!

    Kamilko, mamo Alicji i Dominisi, dziękuję za miłe słowa i cieszę się na myśl o tym uśmiechu!
    Za Maleństwo trzymam kciuki , a Tobie życzę odwagi , siły i radości. I powodzenia we wszystkim!

    Dobranoc, GosiuMK, dobranoc, miła Celestynko, dobranoc wszystkim!

  53. A wiesz, Biedronko, że raczej nie… Znane mi portrety św. Tomasza ukazują osobę inną, niż można by przypuszczać lub wyobrażać sobie.
    Uznałam więc, że wielkość ducha i umysłu ważniejsza jest od fizycznej powłoki.

  54. „Zachowaj mnie od zgubnego nawyku…” o, jakie to ładne wyrażenie! Czuję ten sens, czuję…
    Dobrej nocy :)

  55. Okładka :) Można poszybować myślami dalej… Ktoś na niej lubi wyglądać nietuzinkowo i ma swoje zdanie… Ale to tylko gdybanie, pozdrawiam.

  56. Kochana Pani Małgosiu, Dziękuję za „Wnuczkę…”, którą pochłonęłam w półtorej dnia (przy dwójce dzieci, to naprawdę dobry wynik:), „normalnie” wystarczyłoby mi pewnie przedłużone popołudnie, ale to nie te czasy… Mój Mąż, który podarował mi tę książkę na Mikołajki twierdził, że czytając ją bez przerwy się uśmiechałam i ów nastrój towarzyszył mi także po lekturze, więc uszczęśliwiła Pani „Wnuczką…” nas oboje. Dziś wyszłam ze szpitala, a tu taka cudowna niespodzianka – okładka Feblika!!! Dziękujemy! / W szpitalu powstrzymywano moje tendencje, by wydać na świat dziecię 5 tygodni przed terminem, na szczęście skutecznie… Przytrafia się nam to w każdej ciąży, więc ze spokojem zniosłam hospitalizację / Dziękujemy za wszystko Pani Małgosiu i przekazujemy dużo ciepłych myśli dla Pani i Pani Bliskich…

  57. O rety, jaki Fluid!!!
    Fluidy ze Starostą i Księgowymi są czasem tak niezwykłe, że aż dech zapiera…!

  58. Ach, bo te cechy ogólnie są dla Kaznodziejskiego Zakonu charakterystyczne, prawda…?

    A jeszcze nieśmiało zapytam, inspirowana niedawnym wpisem o św. Hieronimie- czy DUA ma jakiś ulubioną podobiznę Akwinaty? Właśnie sobie przeglądam pod tym kątem internet…

  59. My juz tutaj dobrze wiemy, ze Pani nie ma tego zgubnego nawyku:-)
    (szkoda, bo chcialabym, zeby ukazala sie jakakolwiek Pani wypowiedz w mediach)
    A wyciagnac od Pani jakakolwiek krytyke to juz wprost niemozliwe.:-) Wiec nie ma sie co martwic.

    Modlitwa jak znalazl dla mnie.
    Widze duzo symptomow…

    Pozdrawiam Was wszystkich Kochani. Dobrej nocy!

  60. A nawiasem mówiąc, mamy tu przykład klasycznego Fluidu: właśnie dziś – poproszona o wypowiedź medialną – przypomniałam sobie te słowa:

    „Zachowaj mnie od zgubnego nawyku mniemania,
    że muszę coś powiedzieć na każdy temat
    i przy każdej okazji”-

    i jak zwykle odmówiłam.:)

  61. Dzięki, Biedronko!
    Miło pomyśleć – prawda?- że ten wielki Święty miał poczucie humoru, zmysł ironii i sporo samokrytycyzmu, a także – że świetnie znał się na ludziach!

  62. Dobry wieczór! Ktoś mi przypomniał, że dziś przypada wspomnienie św. Tomasza z Akwinu- a mnie z kolei przypomniała się modlitwa, którą niegdyś na łamach dawnej KG zacytowała DUA (jeśłi można- przeklejam poniżej).
    :-)

    Modlitwa Św. Tomasza z Akwinu

    Panie, Ty wiesz lepiej, aniżeli ja sam,
    że się starzeję i pewnego dnia będę stary.

    Zachowaj mnie od zgubnego nawyku mniemania,
    że muszę coś powiedzieć na każdy temat
    i przy każdej okazji.

    Odbierz mi chęć prostowania każdemu jego ścieżek.

    Uczyń mnie poważnym, lecz nie ponurym;
    czynnym lecz nie narzucającym się.

    Szkoda mi nie spożytkować wielkich zasobów mądrości,
    jakie posiadam, ale Ty, Panie, wiesz, że chciałbym
    zachować do końca paru przyjaciół.

    Wyzwól mój umysł od nie kończącego się brnięcia
    w szczegóły i daj mi skrzydeł, bym w lot
    przechodził do rzeczy.

    Zamknij mi usta w przedmiocie mych niedomagań i
    cierpień w miarę jak ich przybywa, a chęć wyliczania
    ich staje się z upływem lat coraz słodsza.

    Nie proszę o łaskę rozkoszowania się opowieściami o
    cudzych cierpieniach, ale daj mi cierpliwość
    wysłuchania ich.

    Nie śmiem Cię prosić o lepszą pamięć, ale proszę
    Cię o większą pokorę i mniej niezachwianą pewność,
    gdy moje wspomnienia wydają się sprzeczne z cudzymi.

    Użycz mi chwalebnego poczucia,
    że czasami mogę się mylić.

    Zachowaj mnie miłym dla ludzi,
    choć z niektórymi z nich doprawdy trudno wytrzymać.

    Nie chcę być świętym, ale zgryźliwi starcy
    to jeden ze szczytów osiągnięć szatana.

    Daj mi zdolność dostrzegania dobrych rzeczy w
    nieoczekiwanych miejscach i niespodziewanych zalet
    w ludziach; daj mi, Panie, łaskę mówienia im o tym.

  63. DUA, fajnie, że się podoba. Nie mogą przypomnieć sobie tytułu książki, w której ją znalazłam. Były to ciekawostki o kompozytorach. Może Księgowi kojarzą?
    Dzisiaj cichutko mówię Mozart- to właśnie zapamiętałam.

  64. K8, a cóż za cudowna anegdota! Dziękuję!
    No i bądź pewna, że o Mozarcie można tu mówić bez końca.

    Julko, życzę miłego czytania!

    Międzyczasku, jak najsłuszniej przytaczasz tę maksymę. Trafna!

  65. Mam wypożyczoną „Wnuczkę”. Dziwnym trafem mi się dostała, bo byłam w bibliotece i szukałam jakiejkolwiek nieczytanej książki z Jeżycjady. Nie znalazłam żadnej, ale moja mama spytała się czy jest jeszcze jakaś Pani książka i okazało się że była! Niedawno kupiona „Wnuczka”. Jestem jej pierwszą czytelniczką i doszłam już do połowy :)
    Pozdrawiam,
    Julka

  66. Dzień dobry DUA i Ludu Ulubiony. Jeszcze pomęczę Was Mozartem. W zamierzchłej przeszłości, czyli w szkole podstawowej znalazłam taką anegdotę:
    Kompozytor francuski Karol Gounod pouczał młodego kompozytora:
    -Im bardziej pan się zagłębi w muzykę, tym bardziej
    nauczy się pan cenić wielkich mistrzów. Gdy byłem
    w pańskim wieku, mawiałem: „Ja”. Gdy miałem
    dwadzieścia lat, mówiłem już: „Ja i Mozart”.
    W czterdziestym roku życia mówiłem: „Mozart i ja”.
    Dzisiaj mówię cichutko: „Mozart”.

  67. „Fashion passes style remains” (Coco Chanel)
    wiem, że nie na temat :))
    choć może troszkę tak :)

  68. Karikari, nie wyobrażam sobie Ani Shirley w innym niż rudy (ewentualnie zielony:) ) kolorze włosów. To już nie byłaby TA sama Ania! :)

  69. Dzisiaj dzień sukcesu – jeden egzamin zaliczony, i to w jakim stylu! :)
    Księgowi, z przyjemnością czytam wasze wpisy, uśmiechając się pod coraz ciekawszymi propozycjami tożsamości Wiśniowej Panienki :) Wydaje mi się, że to będzie zupełnie ktoś nowy, DUA na pewno zaskoczy nas jakimś nietuzinkowym pomysłem!

    Szerokie uśmiechy dla Wszystkich :) :)

  70. Dziękuję, Pani Małgosiu – za to wytłumaczenie :-)
    A Ania Shirley miałaby w dzisiejszych czasach duuuużo łatwiej – paleta dostępnych farb do włosów i szamponów koloryzujących jest ogromna ;-)

  71. Moze to wiec naprawde mieszanka, np. znajoma Ani i Nory, poznana na wakacjach w Hiszpanii? :)
    (To tak a propos puszczania wodzow fantazji).

  72. Dzień dobry. Śliczna ta panienka z okładki. Oko mocno niepokojące… Kapelusik podobnego kształtu, lecz filcowy,czarny, posiadam do dziś. Najpierw był kapelusikiem mojej Mamy, potem osiadł na mojej głowie. Następnie pełnił rolę hełmu rycerza Franka( to wtedy utacił ozdobny sznureczek. Po czym, nadal w dobrej formie, powrócił do mojej szafy i okazyjnie jest noszony. Dawniej stroje były bardziej odporne na upływ czasu.

  73. Taaaak, Celestyno, masz rację, istna staruszka z Kasi, damy jej spokój.

    Gosiu M.K., Ty też masz rację, Józef jest mono, zdecydowanie. Dorota też.

    Ana, także i Ty masz rację. To oczko ma budzić pewien dreszczyk niepokoju. Ono mówi: uwaga, będą kłopoty!

    Dzień dobry wszystkim!

  74. Dzien dobry!
    Jeszcze w sprawie okladki: stawialam na mieszanke, zwazywszy na nietypowe oko dziewczyny.
    Dyskusja poszla jednak w kierunku soczewek, wiec sila rzeczy nie moge sie opedzic od mysli o Kasi Ogorzalce.
    Byla tu mowa o tym, ze akcja „Feblika” zacznie sie tam, gdzies skonczyla sie akcja „Wnuczki”(czyli jeszcze lato 2013), byla mowa o wysylaniu Ignasia na studia do Francji, w pogoni za Magdusia. No, wszystko byc moze, chociaz Kasia juz pare lat temu przekroczyla dwudziestke i pewnie „za stara” na glowna bohaterke.
    Znajac jednak Pani sklonnosc do niespodzianek, bedzie zaskoczenie. Ale milo sobie tak puszczac wodze fantazji.
    Nawiasem mowiac, nie moge sie doczekac reakcji Idy na widok Jozefa i Doroty :-)

  75. Myślę, że panienka z okładki może mieć oko na Józinka. Ten typ mężczyzny z całą swoją prostotą i męskością podobać będzie się każdej dziewczynie… Jednakże on już jest zajęty! A po historii Magdusi wiemy jak kończą się zakusy na tego mężczyznę ;) Myślę że on już wybrał i że piękna przyszłość czeka jego i Dorotę :)

  76. Trochę się jej boję. Lodowate spojrzenie! Myślę jednak, że jeszcze się zaprzyjaźnimy :) Przed końcem starego roku skończyłam powtórną przygodę z Pani książkami. A na nowy rok znowu mnie naszła ochota. Trochę się martwię, że to nie do końca normalne ;) Serdecznie dziękuję za te ciepłe chwile z lekturą, umilają mi zimę. Pozdrawiam z mroźnych Mazur.

  77. Julko, jestem Twojemu Tacie bardzo wdzięczna! Dał światu taką zapaloną czytelniczkę! I jeszcze polecił jej moje książki!
    Pozdrów go, proszę, ode mnie. I podziękuj.
    Co do spotkań autorskich o które pytasz pod wpisem „Feblik” – zobaczymy!
    Ściskam Cię serdecznie, dobranoc!

    Pójdę teraz posłuchać Mozarta.

  78. K8. I pomyśleć, że ten chłopak żył raptem 36 lat i umarł na zwykłe zapalenie nerek, na które dziś jest furosemid i inne leki na większe komplikacje.
    Pulpecja, mmm. Dajcie mi dużo tego smażonego. Lubię ziemniaczki. Wszystko lubię.

  79. Do czytania Pani książek zachęcił mnie mój tata, który sam je wielokrotnie czytał. Moją pierwszą książką z Jeżycjady była „Ida sierpniowa”. Potem starałam się czytać wszystkie dostępne w bibliotece części. W ogóle jak na mój wiek (12 lat) to czytam dużo ponad normę. :)
    Jeszcze raz Panią pozdrawiam i życzę miłej nocy
    J.

  80. Dobry wieczór. Nieśmiało przypomnę: urodziny Mozarta. Wiśniowa paryżanka na pewno zna arię Królowej Nocy. Może ją sobie nuci wędrując przez zagajnik bukowy. :)

  81. Karikari, pamiętając Cię ze spotkania na Targach wrocławskich (istna sprężyna o niebieskich oczach!) tłumaczę sobie to utożsamianie tym jedynie, że inteligentny człowiek zawsze jest z siebie niezadowolony i zawsze chciałby coś poprawić.

    Nie mówiąc już o tym, że to bardzo kobiece: nawet Ania Shirley pragnęła być kruczowłosą pięknością bez piegów.

    O, co ja widzę, uroczy Międzyczas też marzył o innej osobowości! Cha,cha, jak to dobrze, że nikt naszych postulatów nie realizuje i musimy zostać takie, jakie jesteśmy. To w tej właśnie formie i roli, jak się okazuje, najlepiej spełniamy swoje zadanie.

  82. dzień dobry kochana DUA!! uściski!
    witajcie, dobrzy ludzie :)
    a mój syn, (wybitny niejadek) stwierdził ostatnio, ze dobrze mu z jego tuszą, o litości!

    Co za ciekawa belle laide! oko osoby dojrzałej i pewnej siebie, a podbródek i policzki dziecka (takie skojarzenie podsunął mi obraz przesuwany kursorem od dołu ku górze)
    a ja, jako nastolatka marzyłam, by zostać zimną femme fatale (niektóre kwestie są jednak poza naszym zasięgiem, hehe)

  83. To dodam jeszcze, dla tych, co „Wnuczke” dopiero nabyc maja zamiar, ze w „Akapicie” mozna kupic egzemplarz z autografem Autorki :-)

  84. Owszem, Starosto, zawsze utożsamiam się z pulpecjami. I żadne Korony tego nie zmienią :-P
    Oj tak, tak, tak, świat jest dziwny.

  85. Dziękuję, Patrycjo! Miło mi to słyszeć! Cieszę się!
    Pozdrawiam serdecznie!

    Celestynko, to jest elastyczne i sprawne źródło, reaguje szybko. Może dlatego, że jest nieduże, a więc obrotne.

  86. Faktycznie!
    Zle szukalam.
    No, ale teoretycznie istnieje taka mozliwosc, ze hurtownicy rzucili sie na zrodlo, a zrodlo nie zdazylo dodruku zrobic?

  87. Na pewno jest i w Akapicie, Celestynko, czyż miałoby nie być wody u źródła?

    Karikari, za pozwoleniem, czy ja dobrze rozumiem, że pewna szczupła, zwinna, wysportowana, muskularna wręcz Królowa Gór Polskich utożsamia się z różnymi pulpecjami?
    Świat jest dziwny.

  88. Julko, zajrzalam do Akapit-Press, faktycznie „Wnuczki” juz nie maja.
    Ale w Bonito.pl jest :-)

  89. Okładka śliczna :) Mam pewność że treść za tą okładką będzie równie piękna. Ja na razie próbuję znaleźć „Wnuczkę do orzechów” ;)
    Z pozdrowieniami
    Julka :)

  90. Ciekawa okładka, pewnie bardzo dobrze wyjdzie w druku. Nie znam się szczególnie na okładkach, chociaż zrobiłam dyplom z okładek do poezji. Wydawało mi się, że na okładkach mogę sobie więcej pomalować. To było dawno.
    Myślę, że ważne jest to, by robić po swojemu, ale nie jest to jedyna droga. Przez kopiowanie można się wiele nauczyć, to w plastyce jest akurat bardzo praktykowana metoda. Chętnie bym sobie porysowała w jakimś muzeum, szczególnie w gabinecie rycin.

  91. Dzień dobry! :-)
    Nemezis! Skoro mówisz o tym imieniu to zapewne czytałaś jakąś miłą książkę z nim związaną.(?) Ja do tej pory spotkałam tylko jedną, gdzie Marcelina była pomocą domową, udającą głucho-niemą… A to moje imię i z ciekawości można by o imienniczce poczytać. Jeśli znasz coś to proszę podpowiedź.
    Przy okazji cichutko podpowiadam to imię Pani Małgorzacie. Może do kogoś będzie pasowało (a dla ukojenia języka Bernarda, występuje tam „l” które można podwoić :-)
    Pozdrawiam z białego Krakowa

  92. Dzień dobry! Śliczna okładka „Feblika”! A Dziewczyna z Wiśniami chudzinka, więc nawet nie podejmuję się zgadywania, jaka jest i czyją jest córką. Bardzo przemawiają do mnie młode kobietki typu Bella Rojek czy Pulpa- o, te to dobrze rozumiem, wspaniale się z nimi utożsamiam ;-)

  93. Czyli nie taka znowu niewinna, Saro.

    Spisuj, spisuj! Szkoda, żeby to ulatywało w eter i znikało bez śladu.

    Celestyno, obejrzałam kapelusiki, link schowałam sobie. Dzięki! Ziemiańska, ho-ho!

    Isiu, dzięki za wypełnienie luki w moich wiadomościach. Miło pomyśleć, że Anglik. Lubię wszystko, co angielskie. Zwykle nawet drobiazgi mają w Anglii znamiona doskonałego stylu. Że nie wspomnę o kapeluszach.

    PatrycjoF,. życzę dalszych (korzystnych jedynie) przemian wewnętrznych i pozdrawiam serdecznie!

    Dziękuję też wszystkim za zainteresowanie i za urocze pomysły!

  94. A ja wiem, jak ma na imię nasza bohaterka. Jednooczka! Znacie na pewno bajki. Ta współczesna Jednooczka jest dobrą dziewczyną. Na czym nie wszyscy poznają się na początku. Nasza Jednooczka naprawdę ma dwoje oczu, a nawet trzecie, ukryte, którym widzi więcej.
    I tak to jeden niewinny obrazek tworzy historyjki, najprawdopodobniej całkiem nie mające związku z tym, co się okaże, gdy pachnąca drukiem książka zagości w naszych domach i umysłach.
    Pozdrawiam pracusiów, a i do leniuchów uśmiech mknie, co tam komuś żałować.
    PS. Chyba zacznę spisywać historyjki, które opowiadam córeczce. Najczęściej o dwóch wesołych łobuzach; małym, a grubym i cienkim wysokim, którzy zawsze chcieli dobrze, a wychodziło, jak zwykle.

  95. A mi ona wygląda na Marcelinę. Taka charakterna, lekko kokieteryjna dziewczyna, od razu mi przywodzi na myśl to imię.
    Źródłosłów łaciński też jest :)
    Pozdrawiam wieczorową porą ;))

  96. Czyzby Gabrrrrriella Bitner? Niebieskie oczko po ciotce Bebe, czarne wlosy po matce, teatralnosc (ten kapelusz!) po ojcu, szczupla sylwetka i dystans do swiata po obydwojgu rodzicach.
    Bo to nie jest dziewcze prostolinijne i otwarte na ludzi niczym corka Robrojka, zdecydowanie nie.

  97. Dobry wieczór!
    Wpadam tylko na chwilkę żeby powiedzieć, że okładka piękna i utrzymana w klimacie Jeżycjady.
    Ostatnio dużo ważnych zmian w moim życiu wewnętrznym. Dlatego może rzadziej mnie tu widać. Mimo wszystko zaznaczam- byłam, jestem i będę.

  98. Sprawdziłam. Czcionkę Octopuss shaded i wiele wiele innych zaprojektował Colin Brignall, Anglik, ur. w Warwickshire. Okazuje się być sławą w dziedzinie typografii, dostał też jakąś prestiżową nagrodę. Dobrej nocy, DUA i Ludu.

  99. Downton Abbey! Nie znam, ale chętnie poznam… o ile się uda znaleźć! (niestety w sieci ograniczenia regionalne istnieją :( )

  100. Pani Malgorzato!

    Signum, Signum! mam ze dwie Pani ksiazki przez nich wydane.

    Co do Kopiec Arlety…na zawsze zostalo mi w glowie to spizowe zdanie Genowefy: „A dziadek Kopiec Arlety sie slini”

    Dobranoc Kochani!

  101. Szatku, soczewki optyczne są czymś równie nienaturalnym, jak okulary. Taki sam rodzaj protezy. Jakże użyteczny to wynalazek.
    A moje bohaterki są praktyczne.

    Kwiaciarenko, trzy albo cztery (nie chce mi się sprawdzać) tomy Jeżycjady ukazały się w Znaku (także pod nazwą Signum występującym). Akapit Press zaoferował lepsze warunki i wyższe nakłady, co – jako osoba utrzymująca się wyłącznie z pisania i malowania – przyjęłam z należnym entuzjazmem. I słusznie. Dobrze mi tam do dzisiaj.

    Arete, te moje przydomki pochodzą ze starej Księgi Gości (patrz: archiwum. Dużo do czytania.)
    Mleko makowe (o ile dobrze pamiętam, bo trochę czasu już upłynęło od wymyślania i opisywania tej wieczerzy) pochodzi, jak i inne potrawy jeżycjadowej Wigilii, z kuchni wileńskiej. Sama go nigdy nie przyrządzałam. U nas jest Wigilia po wielkopolsku: barszcz na zakwasie, gotowanym z suszonymi z grzybami, do tego uszka borowikowe etc. i makowce.
    Czcionka P. to klasyka wszystkim znana. Oct. był wtedy modną nowością i legenda głosiła, że polski twórca ją wprowadził. Ale kto dokładnie, nie wiem.

    Celestyno, chciałabym Cię zobaczyć w tym kapelusiku welurowym czarnym.

  102. Panien Kopiec było cztery. Arleta, Salome, Sybilla i Esmeralda, co to nie chciała wyjść za pana z nazwiskiem Mrówek. McDusia, s. 48.
    Cyryjek, Metody i Terpentula oraz Japonia Tomka i Elki (w drugiej ciąży). McDusia s. 163.
    O pochodzeniu czcionki-ośmiornicy w sieci cisza. Polska czcionka to na pewno antykwa Półtawskiego, czcionka bajek z ilustracjami Jana Marcina Szancera.

    A teraz seria pytań. Skąd się wzięły imiona Dua oraz Starosta?
    I, Pani Małgorzato, co to jest mleko makowe? Było u Borejków na wieczerzy wigilijnej w 1991, tj. w Noelce. Z potraw wielkopolskich znam li i jedynie rogale św. Marcina. I pyry z gzikiem.

  103. Mówiąc zaś o rewolucyjności, myślałam o rewolucyjnym, intensywnym kolorze oczu, rewolucyjnej zmianie ze ciepłego brązu w ultraenergetyczny błękit ;) Joanno, mnie z kolei rozczulił Twój komentarz ;) Saro, dziękuję za tę cenną uwagę! Musiało mi ten drobny szczegół wypaść z pamięci. Marii jeszcze nie znamy, ale w którejś części Jeżycjady gdy bliźniaczki przyszły na świat, i później gdy znajdowały się w wieku niemowlęcym („Pulpecja”, i „Nutria i Nerwus” bodajże ;)) został.. hmm, zarysowany w leciutkim stopniu, ich kształtujący się powoli temperament i wygląd – Magdusia była tą tłuściutką i krnąbrną, niesforną, a Maria – drobniejszą, delikatną, spokojną. Jak widać – Magdusia zmieniła się niewiele :), więc tego samego spodziewałabym się po Marysi, dedukując w drodze analogii :) Tymczasem dziewczę z okładki wydaje mi się raczej być kobietą upartą, z charakterkiem, zdecydowaną, a także trochę kokietką – typ raczej Magdusi właśnie :) przy tym nie powiedziałabym też, jakoby była do Magdusi podobna :) jednakże, nawiązując do innych pomysłów, bardzo podobałoby mi się, gdyby Wisienką była właśnie osóbka o nazwisku Kowalik – tutaj wszystko mi idealnie pasowało!

  104. Dobry wieczór :)
    Pani Małgosiu, wspomniała Pani niżej o przejściu z Naszej Księgarni do Znaku. Z tego, co pamiętam nie ukazała się chyba żadna z Pani książek w krakowskim wydawnictwie Znak?
    Ostatecznie mało znany (teraz lepiej – dzięki Pani sukcesom wydawniczym) Akapit Press. Skąd to przejście ze Znaku do Akapitu?
    Wiem, że za dużo pytam, ale serdecznie proszę o odpowiedź.

  105. A ja ciagle obstawiam, ze to oko zyskalo taki kolor, gdyz prosto w nie swieci slonce. Stad tak jasna teczowka.

  106. Już wyobrażam sobie Wiśniową Dziewczynę w czerwonej sukience w cieniutkie, białe paseczki…

  107. Oczywiście, jednak wspominając o tym, iż soczewki i inne tego rodzaju wynalazki nie pasują mi do bohaterek Jeżycjady, miałam na myśli fakt, iż zwykle stara się Pani podkreślać w nich zamiłowanie do staroświeckości, w domyśle zwłaszcza naturalności :) dlatego też soczewki (jeśli nie są w naszym rodzimym kolorze oczu i nie służą jedynie celom optyczno-zdrowotnym, za to cechuje je właśnie tak nadnaturalna barwa, jak u naszej Wiśniowej Panienki) wydają mi się przejawem tej nowoczesności, która do Pani bohaterek mi tak nie pasuje ;) oczywiście to tylko takie moje refleksje, mam nadzieję że nie weźmie ich Pani do siebie, Pani Małgosiu! :)

  108. Jeszcze w sprawie kapelusikow. Dokladnie taki w formie, ale z czarnego weluru, nosilam swego czasu za mlodu. To byl czas stylizowania sie na miedzywojenna boheme:)) Do tego nosilam plaszczo-peleryno-ponczo, dlugie powiewajace. I sznurowane trzewiczki.
    Czytajac to, co mowi Sowa P. dochodze do wniosku, ze czas chyba znowu zaczac nosic sie oryginalnie i lekko staroswiecko. W pewnym momencie zrezygnowalam z tych stylizacji, gdyz stwierdzilam, ze postarzaja (mialam ok.20 lat). Ale teraz – czemu nie? Musze to przemyslec :-)

  109. „Sybilla Kopiec ma salon kosmetyczny z solarium” :-)
    „McDusia” – str.48, 5 wers od gory

  110. (W czasie między jednym a drugim karmieniem…)
    Downton Abbey!!! Dawno temu obejrzałam kilka odcinków i od tamtego czasu jest to mój ukochany serial! Nie wiem, czy i jak potoczyły się dalsze losy bohaterów, ale bardzo za nimi tęsknię.Tym bardziej feblikowa Dama jest bliska memu sercu :) Ma swój styl. Piękna okładka, pani Małgorzato!

  111. Sybilla, o île mnie pamiec nie myli, byla juz w klanie Kopcow, znanym z upodobania do ekscentrycznych imion. Wieczorem sprawdze, teraz nie mam dostepu do „McDusi”. To bylo w opowiesci Laury w czasie przedslubnych przygotowan..

  112. Dziękuję, Isiu i Magdo!
    A ta czcionka to Octopuss Shaded. Bardzo modna w latach 70tych. Nie wiem, czy dobrze pamiętam, ale mam wrażenie, że zaprojektowana została w Polsce.
    Użył jej przy swoich okładkach jeżycjadowych w Naszej Księgarni znakomity grafik, Bogdan Orliński. Potem nastał gospodarczy wstrząs wolnorynkowy, Nasza Księgarnia miała kłopoty, a Jeżycjada przewędrowała do Znaku. Tam poproszono, bym okładki robiła ja (okładki p. Orlińskiego należały do NK), a ja z kolei poprosiłam, bym mogła zachować tę czcionkę w tytułach. I tak już przyrosła, nawet na dalsze lata, kiedy Jeżycjada znalazła sobie ciepłe gniazdko w wydawnictwie Akapit Press.

    MagdoZ., powodzenia z niemieckim!

    Asiu (wiad. pryw.), nie znam tego filmu, lecz aktorkę b. lubię.

  113. Od razu mówiłam , że okładka mi się podoba, ale prawda jest taka, że podoba mi się coraz bardziej w miarę patrzenia. Choć znawcą nie jestem, ot co. A „F” w tytule zaraz mi przypomina „F” frywolitkowe , co z kolei przypomina mi mnóstwo wzruszeń i radości czytelniczych – w trakcie czytania felietonów i w trakcie czytania książek, o których w felietonach była mowa. Zielony kolor nadziei – daje mnóstwo nadziei na kolejne radości czytelnicze – choć , szczerze mówiąc, i bez tego byłoby to oczywiste. A samo „F” przypomina mi tekst „Co dobrego” , który pojawił się kiedyś pod winietką „F” w „Tygodniku”. Skserowałam go sobie w czytelni, bo nie miałam wtedy pieniędzy na czasopismo i mam ten tekst do dziś. „Zawsze zdarza się coś dobrego”, pamiętam.
    To teraz szybciutko dokończę „Gawędy” i powkuwam trochę słówek niemieckich. Będą mnie z niemieckiego odpytywać w pracy. Drżę – i tu przydałby się ten emotikonek co robił taaakie wielkie oczy. Pozdrawiam.

  114. Dzień dobry. Nie mogę się wprost napatrzyć, jak ta okładka jest pięknie skomponowana, w najdrobniejszych szczegółach. Linie cięcia włosów, linia ronda kapelusza, linia wstążki… A kolorystycznie to też istne cacuszko. Harmonijne zestawienie barw, których dobór jest nieoczywisty i wymaga malarskiego oka. Widać włożoną pracę, ale na pierwszy rzut oka sprawia wrażenie machniętej doskonale przy jednym podejściu. To chyba będzie jedna z moich ulubionych okładek!
    Baaardzo lubię jeżycjadową czcionkę. Ciekawa jestem jej historii. Będę musiała sprawdzić, czy była już użyta w książkach przed Jeżycjadą, ale to nie w tej chwili. Teraz idę gotować.

  115. Ach, SowoP, miód na ucho Bernarda Ż. i miód na serce rodzinnych filologów klasycznych!
    Piękny pomysł.
    PS. Suknia jednak zdobi, wbrew przysłowiu. I to nie tylko ciało.

    Joanno B. , się zobaczy.

  116. Bardzo dziękuję,DUA.Ignacego widzę wyłącznie w jego pełnym książek pokoju w cieniu filodendronu.A mamę Borejko tylko w jej wielkiej kuchni ze starym stołem i przy oknie wychodzącym na ruchliwą ulicę.Jestem pewnie jedną z wielu maniaczek, ale oczywiście będąc w Poznaniu, musiałam zawędrować pod słynną piątkę,a na Słowackiego znalazłam dom z wieżyczką.Pamiętałam też o Krasińskiego i mieszkaniu starszych panów Strybów. Ot, podróż sentymentalna.W końcu znam ich wszystkich ładnych kilka lat.:)Dziękuję za wzmiankę we „Wnuczce” o Elce i Tomku oraz Cyryjku i Metodym, a także Terpentuli.Zwłaszcza o tych ostatnich nieco się niepokoiłam, z racji ich zaawansowanego wieku, oczywiście. Może to z Elką ma coś wspólnego Wiśniowa Dziewczyna z niebieskim okiem?

  117. Utraty tej dawnej elegancji żal mi jak niczego innego w dzisiejszej kulturze! Niby nie szata zdobi człowieka, ale jednak coś sobą wyraża. Ach te suknie, kapelusze, fryzury… i na co je zamieniliśmy?

    A z potencjalnych imion Wiśniowej Panny chodzi mi ostatnio po głowie Sybilla. Rzadko spotykane, eleganckie w brzmieniu, o starożytnym pochodzeniu i znaczeniu. Ma początkowe, ostre s, ale złagodzone podwójnym ll , niczym miód na ucho Bernarda Ż.

  118. Posłusznie melduję, że dzisiejszej nocy popłakałam się nad Cyryjkiem i Terpentulą. A przecież znam ich już długie lata, więc nie było niespodzianek.

  119. Kapelusze z Downton Abbey!- oto moja inspiracja. Przebóg, jakież eleganckie były wtedy kobiety! AniuCzyManiu, to jest mocno krochmalone lniane płótno. Z całą pewnością. Wstążka jedwabna, matowa.
    Hej, lubiłabym projektować kapelusze!

    JoannoB, Twoje postulaty zostały zanotowane!

    Saro, tak jest, jak makaron. I to Magdusia była ta ostrzejsza. Jak więc widać, nie jest to na pewno bliźniaczka O., ta w kapeluszu.

  120. A ja się zastanawiam nad tym kapelusikiem. Przez to wygięcie zakrywające oko przypomina mi trochę modę à la lata dwudzieste-trzydzieste. Bardzo lubię takie kapelusiki! Zastanawiam się, jak właścicielka uzyskała ten efekt wygięcia w kapeluszu letnim? Z czego on jest zrobiony, po prostu bawełniany? A może sama go sobie zrobiła (szydełko? ;)).

    …no chyba, że kapelusz jej zmókł i dlatego ma taki kształt? (to te nogi w wodzie mnie zainspirowały ;))

    Pozdrawiam!

  121. Szatku, ale bliźniaczki Kreski były, jak makaron – dwujajeczne ;) Więc nic nie stoi na przeszkodzie oku błękitnemu. Może to niewidoczne jest bure? Znałam kogoś takiego. Ale żarty żartami, a ja wcale nie uważam, że to ma być progenitura kogoś znajomego. Zobaczymy. Dziewczę wygląda ciekawie i pozytywnie, a co do reszty – wszystko przed nami.

  122. A tak w ogóle to myślę,że Mila i Ignacy mogą sobie do końca lata pooddychać wiejskim powietrzem,ale potem niech wracają na Roosvelta .Nie wyobrażam sobie Gabrysi bez nich.Proszę.:)
    Zresztą to chyba tam w Poznaniu pojawi się intrygująca Wisienka,czy się mylę?

  123. Dzień dobry.Z samego rana rozczulił mnie Szatek swoją młodością i sformułowaniem „niepamiętne czasy”. Zaczęłam liczyć swoje „niepamiętne lata” z Jeżycjadą i wyszło mi o wiele więcej,lekko ponad 30 :).Wiekowo sytuuję się między Idą a Nutrią,dlatego tez najbardziej ekscytują mnie w kolejnych książkach losy sióstr Borejkówien, na czele z Gabą – moim wzorem i
    niedoścignionym ideałem.Skąd ona zawsze wie ,jak należy postąpić?
    Szatku,trwaj w każdym razie przy klanie Borejków i ich przyjaciół,bo z nimi życie jest piękniejsze.Prawda,DUA?

  124. Szatku, ja z kolei ośmielę się zauważyć, że soczewki kontaktowe, jako wynalazek, mają już swoje latka. Żadna to rewolucyjna zmiana, zasilić oko czymś takim.

    Lulko, witaj – ciekawe pomysły, dziękuję!

    JoannoB., ta strona to moja prywatna autorska wizytówka, a nie publiczne forum, toteż staramy się dbać o jej poziom i nie pozwalamy tu przynosić błota na butach, ani też piany na ustach.
    Ale mało kto to robi.

    Dzień dobry w dniu szarym i ciemnym. Uśmiechnijmy się na przekór! Będzie jaśniej.

  125. Witam serdecznie, pani Małgosiu i Was, wszystkie bywalczynie tej strony ;) ja jestem świeżo upieczoną czytelniczką owego forum (rzecz jasna!) zaś maniaczką Jeżycjady już od czasów niepamiętnych, bo już od około 10 lat :) Co do okładki, to będę polemizować z dziewczętami – myślę, iż to absolutnie nie może być żadna z panien Ogorzałka! Kasia byłaby już odrobinę zbyt wiekowa, by być główną bohaterką (mylę się? ;)), a Magdusia ma ciemne oczęta, więc (jak ośmielę się przypuścić) jej bliźniaczka Maria również. Oczywiście można brać pod uwagę fakt, że któraś z nich zasmakowała w soczewkach kontaktowych (hm, odcień rzeczywiście dość podejrzany.. czy naturalna tęczówka może mieć aż tak intensywną barwę? ;)), ale jakoś nie pasuje mi to do preferencji żadnej z Pani ewentualnych bohaterek – chyba wszystkie lubimy w Pani książkach tę ciepłą, niezdolną do rewolucyjnych metamorfoz staroświeckość! Chociaż, może się mylę – może nasza Wisienka okaże się na tyle niepokorna, że złamie tę dumną dominantę? Pozdrawiam cieplutko :)

  126. Dziękuję serdecznie.Tak zrobię.Życzę dobrej nocy i pięknego jutrzejszego,a w zasadzie już dzisiejszego dnia.Pozdrawiam też autorów wszystkich wpisów.Miło śledzić te wasze komentarze.Ta strona to w ogóle jakaś enklawa w internecie,tak jest tu miło i przyjaźnie.

  127. Podoba mi się jej fryzurka. Krótka i zadziorna. Mam nadzieję, że tym razem jakaś inna rodzina od Borejków wysunie się na plan pierwszy! Uwielbiam Borejków, ale chciałabym poznać kogoś nowego! I to tak całkiem-całkiem! Przychodzi mi na myśl Brulion Bebe B., gdzie obie strony romansu były poza-borejkowe, a kochana rodzina B. tylko malowała tło :) Tak mi się marzy :)
    A tej dziewczynie dałabym na imię Roksana, ale żeby każdy się do niej zwracał „Roksa”. To jest charakterne imię! Jeżeli w imieniu mialoby być ostre „rrrr”, to nieśmiało proponuję własne imię- Marta. Niestety, dość banalne. Ale miło byłoby poczytać o głownej bohaterce o takim imieniu, bo napotykam się na nie coraz rzadziej. Zwykle jest to imię gospodyni lub podkuchennej, a nie dziewczyny z romantycznymi porywami. Taki już los tego imienia :)
    Pozdrawiam i życzę miłego pisania!

  128. Po prostu napisz, Joanno:”to jest wiadomość prywatna”- a ja ją przeczytam na stronie administracyjnej, lecz nie pokażę tutaj.

  129. Pozdrawiam niedzielnie.Za oknem paskudnie,a z tej okładki bije ciepło.Dziękuję za ten uśmiech lata w środku tej dziwnej zimy.Pani Małgosiu, bardzo chciałabym wysłać wiadomość prywatną,ale nie wiem ,jak to zrobić na tej nowej wersji strony.Jestem mało rozgarnięta komputerowo,więc proszę o pomoc.

  130. Kwiatki jak to kwiatki, Aleksandro miła. Wytrzymałe.
    Odpocznij dobrze przez te ferie!

    AniuCzyManiu, dzięki za wiadomość prywatną, obejrzę z przyjemnością!

  131. Dobry wieczór!
    U mnie też krokusy wylazły. I wrzośce zakwitły. Od wczoraj jednak pokrywa je systematycznie rosnąca poducha śniegowa. Miejmy nadzieję, że kwiatkom nie zaszkodzi. Ale niech już będzie ten śnieg. Część Dziatwy już ma ferie, część wkrótce, niech im będzie miło na śniegu.
    Pozdrawiam wieczorową porą :)

  132. Dobry wieczór, Mamo Isi i Werciu, jakoś wytrzymamy do wiosny, prawda?
    Prawdę mówiąc, u nas zima jest tak ciepła, że wylazły już krokusy.
    Trzymajmy się, nie dajmy się! Pozdrawiam serdecznie, a dla Olusi przesyłam specjalne uściski!

  133. Na tej okładce Wisienkową Dziewczynę widać jeszcze lepiej. Można wyczytać blask i energię (jakże odrębne rzeczy). Dziękujemy, pani Małgosiu, za cudowny fragment lata :)

  134. Na świecie zimno, morze szare i myśl z tęsknotą wędruje po różnych chwilach, kiedy było gorąco do niemożliwości i słonecznie, a wody morskie i jeziorne miały temperaturę przyjemną, a i kolor bardziej dla ludzi.
    A taka okładka to żywe wspomnienie lejącego się z nieba żaru i leniwego środka lata, takiego z bzyczącymi trzmielami i poziomkami w śmietanie.
    Bardzo to humanitarny gest ze strony Starosty – taka okładka w środku zimy:)

  135. Krótkowidz, krótkowidz, a cieniutkie liany wypatrzyłaś, co, Ateno?
    Wyjaśniam Ludowi: entuzjastka kina chciała się, jak Tarzan, pohuśtać na lianach. Ale one się urwały i spadły razem z nią.
    Jest dokumentacja fotograficzna.

  136. Cudn okladka, od razu cieplej na sercu Starosto.
    Bardzo lubie tego typu (stopy do srodka), jak to ladnie okreslil Wojcik, zindywidualizowania. ( Zawsze bylam krotkowidzem, pomimo okularow (lub soczewek), takie charakterystyczne dla osoby, a nie pozbawione uroku szczegoly, pozwalaly mi upewnic sie, ze nadchodzi dana osoba, gdy zawodzil wzrok.)

  137. Dementuję tę wizję kaczkowatego chodu. Stopy stawiane lekko do środka nie powodują kaczkowatego wyglądu. Cała sylwetka może pozostawać zgrabna i zwinna ( wiem, bo obserwuję to na co dzień ), a tylko stopy stąpają, no … po prostu lekko do środka. Taki chód już raczej sprawia wrażenie, jakby osoba posuwała się krokiem taneczno – zindywidualizowanym, a nie kaczkowatym, skąd.

  138. Dłoń powinna mieć rodem z „Anny Kareniny” : drobną, smukłą. Gdy się z kimś wita to potrząsa nią (tą dłonią oczywiście) energicznie. Tę energię widać w oku. Wiśniowa Dziewoja jest taka zadziorna jak Melania Borejko w młodości.

  139. Witam niedzielnie, zimno i ponuro dzis na Wyspie, zagladam na te strone – i od razu rozgrzewa mnie wakacyjna sliczna okladka! Bardzo podoba mi sie ten odcien zolci, choc to tlo ma tez w sobie cos zaskakujacego, cos zapowiada! Lubie niespodzianki :)

    Dlugie nogi, stawiane lekko do srodka stopy? Tez juz ja zobaczylam i mam wrazenie, ze tak stawiane stopki wplywaja nieco „lagodzaco” na charakter? (Znak kilka tak chodzacych osob). A moze sie myle? :)

    Pozdrawiam cieplo!

  140. Sylwio, w domu, w domu, przy własnym biurku, we własnym, zamkniętym pokoju.
    Wystarczy mi wyjść do ogrodu, by niestety natychmiast znaleźć milion innych zajęć , a zwłaszcza pokus.

    Saro, myślę, że każda cecha może być urocza, jeśli urocza jest tej cechy nosicielka (lub nosiciel). Tak naprawdę urok bierze się przede wszystkim z wnętrza! To tam, w duszy, zachodzą jakieś procesy, które ogrzewają, rozjaśniają, opromieniają fizyczną powłokę. Jeśli ta aura jest dostatecznie mocna, potrafi nawet przesłonić wymowę cech fizycznych, skądinąd bardzo przekonującą.

  141. Ojej, szkoda, ale przeboleję to kaczo-bocianie człapanie. Może jest uleczalne? Mam nadzieję, że siedząc przynajmniej nie trzyma stóp palcami do środka, bo to okropna maniera, tylko wdzięcznie zakłada smukłą nóżkę na smukłą nóżkę, hehe. A może ona tylko w wodzie tak brodzi, a na lądzie porusza się zgrabnie? Odwrotnie, niż łabędzie, w wodzie pełne gracji, a na lądzie niezgrabnie kołyszące się na boki wielkie gęsi. Pożyjemy, zobaczymy. Pozdrawiam pogodnie, dzień już wyraźnie dłuższy, mimo śniegu ptaki wesoło drą dzioby. Co prawda sroki, ale to zawsze coś.

  142. S. czyli Sylwia :)
    Nie ma to jak pisać książkę (wspaniałą zapewne) i jednocześnie doglądać ogródka! Woli pani, pani Małgosiu, pisać w domu, czy na zewnątrz, na łonie natury?

  143. Niestety, Saro, stopy do środka już zanotowane! Ujrzałam ją tak (stoi w wodzie, a potem brodzi) i przepadło!

    Sowo, raczej nie, o ile dobrze pamiętam. Bociany stąpają prawidłowo.

    Zuzanno Melanio, jakże miło mi to słyszeć!

    Lauro Bellini, witaj, wdzięczna istoto! Myślę z sympatią o Twojej życzliwej obecności u Emilki, a teraz u mnie. Pozdrawiam serdecznie!

  144. Dzień dobry! Lubię tę zdystansowaną dziewczynę z okładki w kolorach rasta. Wyobrażam sobie, że nogi ma zgrabne. Bocianie to ja miałam w podstawówce, a że uwielbiałam czerwone rajstopy, to ksywka aż prosiła się sama. Która nota bene całkiem nie sprawiała mi problemu. Na pociechę powiem, że z bocianich we wczesnym nastolęctwie wyrastają wdzięcznie zgrabne, szczupłe odnóża, więc nie ma się co martwić na zapas, jeśli jest się posiadaczką takich. Lecz dziewczyna z okładki wygląda mi na latek 18-20. a nie na 12 z bocianimi, więc i nóżki już pewnie ukształtowane. Cienkie w kostkach, smukłe i długie, tak je widzę. I na pewno nie stopy stawiane do środka w kaczkowatym chodzie, lecz ruchy wdzięczne i leciutkie.

  145. I teraz będą panią wszyscy męczyć o nową książkę… Ja nie męczę, bo jestem jeszcze ciągle zakochana we „Wnuczce” i mogę ją czytać codziennie :)

  146. Aaa, jakaż to była wdzięczna piosenka, Błotowijku!
    Dziękuję za przypomnienie.

    Wiewiórko, zapamiętuję te stopy do środka (na bocianich nogach). Albo lepiej zanotuję. (Zanotowałam czerwone tenisówki Nutki i znalazły się we „Wnuczce”). Pewne rzeczy wprost wiszą w powietrzu. Tylko je łapać.

  147. DUA, dziękuję za wyjaśnienia na temat okładki. Lubię wiedzieć. Pozdrawiam Księgowych wyczekującąch (razem ze mną:)) Feblika.

  148. Feblikowa Dziewczyna przypomniała mi piosenkę Steni Kozłowskiej:

    „Ja nie tęsknię za nikim
    I nie kocham nikogo
    Robię to, na co właśnie mam ochotę
    Noszę z wiśni kolczyki
    Chodzę jaką chcę drogą
    Napotkanym znajomym głupstwa plotę”

    Dobranoc, Kochani :)

  149. Formularz wmawia mi, że mam na imię Beata (?), a nie mam, choć bardzo to imię lubię.
    Okładka teraz dopiero jest naprawdę piękna. Niewiarygodne, jak ważne może być tło i jak wiele może ono zmienić. Lato, lato, lato ejże ty! Zieeeeelono mi!
    Moim zdaniem tajemnicza istota ma nogi zdecydowanie bocianie, bardzo szczupłe, ale mocne w kolanach. Natomiast stopy stawia lekko do środka ( jak Akwarelka). Jednakże z pewnością jest pod kontrolą ortopedy, więc przy regularnych ćwiczeniach, jest szansa na poprawę ;-)

  150. Oczywiście „gładkie jak szyba lodu” , Duśko.
    Ale nie zamarzło, nie.
    Oj, jeszcze troszkę szarości i zimna – i już będzie wiosna! Przylecą nad jezioro żurawie.

    Cysiu, dziękuję. Co też tam się kłębi w tym tle żółtym, w głębi? Nie widzisz? Ja też jeszcze nie…

  151. Dobry wieczór DUA, śliczna okładka! Wprowadza nastrój lata i jakiegoś takiego miłego, letniego rozleniwienia:). Czekamy cierpliwie! Ale, ale, czy była już Pani przypatrzyć się jezioru? Jakże ono wygląda w styczniu?

  152. Gdy zobaczyłam okładkę, najbardziej zdziwiła mnie ta żółć w tle. Po oglądnięciu przed kilkoma dniami szkicu naprawdę nie spodziewałam się takiego kolorku. Ale pasuje, taki złocisto letni, wesoły…
    Pozdrawiam :-)

  153. Od kilku miesięcy jestem Pani wierną czytelniczką, więc postanowiłam po raz pierwszy coś napisać. Właśnie czytam książkę ,,Imieniny”. Czytuję Pani książki wolno niczym ślimak się porusza, ponieważ jestem bardzo niecierpliwą osobą! A gdy wiem, że kolejna powieść jest do przeczytania – jak naszybciej zabieram się za to. Więc jestem ciekawa jak to wszystko dalej się potoczy, co jeszcze na mnie czeka. Oby Pani pisała jak najdłużej może, bo naprawdę Pani jest do tego stworzona. Za każdym razem te książki poprawiają mi humor oraz nastawienie do życia. Życzę sukcesów przy pisaniu nowego tomu!

  154. Akacja, tj. robinia biała? U mnie kto pomyśli, może zgadnie. Ale odkąd dałam w tle pulpitu „Studium obłoków” Williama Turnera, to i mam w tych kolorach pół świata.
    Koniec cyklu? No pasarán, a rodzice Gaby mają żyć dłużej od nas.

    Blabluba, pozdrowienia z Krowodrzy.

  155. Bardzo dziękujemy za odpowiedź. Codziennie będziemy śledzić Pani stronę. Serdecznie pozdrawiamy z zasypanego śniegiem Krakowa. :)

  156. Autorka nasza-darmozjadem!!! Ojejej! Ojej! To niewyobrażalna wizja („nikczemne próżnowanie” w wykonaniu UA-hihihi)!
    Też się zastanawiam, czy to ramiączka od sukieneczki, czy kostiumu (stawiam na kostium!). I powiem Wam szczerze- zatęskniłam za latem i wisienkami na drzewach! Aj,aj!

  157. Śnieg, śnieg śnieg.
    Jaki śliczny, optymistyczny, wakacyjny kolor. Aż się uśmiechnęłam.

  158. Zosiu i Marysiu, widziałam Waszą prośbę pod poprzednim wpisem, a odpowiem tutaj: jasne, że będzie o Józinku.
    O dziewczynie z okładki nic Wam nie powiem, bo muszę ją najpierw całkowicie wymyślić. Skoro ją namalowałam, pomyślę teraz o jej wnętrzu. Ale nie wiem też, jakie na przykład ma nogi. (Chyba długie, cienkie, bocianie?).
    Co do dalszego ciągu „Jeżycjady”: już parokrotnie się przymierzałam do zakończenia cyklu, ale wydawca mi nie pozwala, tylko szybciutko zamawia nowy tom, używając szerokiego wachlarza argumentów.
    Zobaczymy!
    Prawdą jest wszelako, że lubię pracować. Czuję się darmozjadem, kiedy leniuchuję.

  159. Nowa okłada PIĘKNA :* nigdy nie zgadniemy o kim mowa, może jakaś podpowiedz z Pani strony? :) Czy będzie coś o Józinku w Febliku ? Mamy nadzieję że to nie ostatnia część Jeżycjady!!! PROSIMY O WIĘCEJ :D

  160. Tak, K8, zeskanowany szkic dopasowuje się do różnych odcieni tła. Zamalowałam kilka arkuszy tego samego papieru akwarelowego – trzy odcienie żółci, dwa – błękitu, a jedna kartka była zielonkawa. Zostały zeskanowane i przymierzone.
    Najlepiej pasował kolor Sand Yellow, toteż skan tego arkusika został połączony ze skanem główki, do tego doszły litery.
    Co za wygoda z tym komputerem!

    Mam jeszcze w teczkach stare projekty okładek z „Naszej Księgarni”, a na nich folie, doklejane literki etc. – oj, żmudne to były prace!

    Aneczko, zuch jesteś, pisz. Trzeba mieć walecznego ducha i nie zważać na przeszkody. Najważniejsze to skończyć tę pierwszą wersję. Kolejne dwie będą coraz łatwiejsze w pisaniu.

    Bogdanie, dziękuję i przesyłam uśmiech.

    Kasiu z Sandomierza, witaj!

    Aleksandro, Nutko, Biedronko, Ago, dziękuję i ściskam!

    Celestyno, też się nad tym zastanawiałam, malując. Stawiam na sukienkę. A zresztą, to się okaże.

  161. Ale upal! Dziewczyna w pelnym sloncu:) Ciekawa jestem czy ramiaczka sa od sukieneczki czy od kostiumu kapielowego. Mile to czekanie na „Feblik”.

  162. Na tym żółtym tle okładka prezentuje się jeszcze lepiej :) Kiedy tak wczoraj na nią patrzyłam to mi się przypomniała moja wcześniej zaczęta, nieskończona książka. I nagle mi dzisiaj przyszła wena i teraz piszę,piszę,piszę i ciągle tylko piszę. Ta okładka naprawdę inspiruje! Bardzo dziękuje. Może wreszcie skończę którąś powieść?

  163. Okładka świetna, aż „bije” z niej cudowny nastrój Jeżycjady. I ta postać, od razu widać, że ma charakterek i ten kapelusik na bakier. Wisienki apetyczne, szykuje się uczta dla ducha. No cudo! Kolorki mocne i kontrastowe- czerwień i zieleń. Już nie mogę się doczekać!!!

  164. Dobry wieczór. Jako graficzna ignorantka, nie potrafię sobie wyobrazić, jak ze szkicu wykonanego ręką Starosty, nagle robi się okładka. Biorę szkic, skanuję i gotowe?

  165. Dobry wieczór! :)
    Na tym żółtym tle Tajemnicza Nieznajoma jeszcze bardziej zyskuje na urodzie. Zieleń idealna. Przyjemnie będzie czekać na książkę z taką okładką. Pozdrawiam, Pani Małgosiu, życząc miłego, spokojnego pisania, przerywanego miłymi chwilami w lesie i w ogrodzie.
    Serdeczne gratulacje dla Lilki, buziak dla Witusia :)

  166. Dobry wieczór!
    Ta śliczna zieleń, słoneczne, żółte tło i wyrazista czerwień są baaaardzo wakacyjne. Szalenie przypadły mi do gustu. Szczególnie, że dziś tak szaro i pochmurno było.
    Kupiłam sobie dziś książkę – w nagrodę i na zachętę przed finiszem semestru. Będę na nią rzucać jednym okiem jak Dziewczę z Okładki. :)
    Serdecznie pozdrawiam!

  167. Mnie też się podoba. Az poczułam letni skwar!
    Fikuśne „F” z zakrętaskiem świetne! :-)
    DUA- dziękuję!!!

  168. Bardzo się cieszę że już możemy podziwiać okładkę Feblika! Nie mogę się doczekać kontynuacji Jeżycjady :)
    Serdecznie pozdrawiam!
    Kasia z Sandomierza

  169. Śnieg w Krakowie? O, to sensacyjne!
    U nas szaro i nijako.

    Pozwolę sobie zauważyć, że literki zielone są w moim projekcie akurat takie, jak być powinny. Mają wytworny odcień liści akacji. Jak komu za ostre, pewnie ma źle ustawiony monitor.

    Blablubciu, tajemnicza S., dzień dobry Wam! S., dziękuję, zawsze mi się miło pisze. Zwłaszcza gdy sobie odpowiednio daleko ustawię termin oddania tekstu, nie muszę wtedy siedzieć dzień i noc przy komputerze, podczas gdy w lesie i ogrodzie dzieją się pod moją nieobecność istne cuda.

    Sowo P, co do komentarza pod poprzednim wpisem – tak, formularz płata takie figle. Nie pozwoliliśmy mu już ujawniać adresów, ale czasem jeszcze automatycznie pozostaje przy nicku poprzednio wpisanym. Trzeba na to zwrócić uwagę i wycofać taki zastany nick.

  170. A w Krakowie nastrój naprawdę świąteczny, pada nam dzisiaj gęsty śnieg. Cały Kraków wygląda dziś jak automat do waty cukrowej!

  171. Dzień dobry! Brać studencka melduje się! Z niejakim opóźnieniem – bo ssesssja:D
    Dziewczęciu z obrazka niech Pani nie pozwoli za bardzo brykać. Strzał błękitnym okiem – jakby złowrogi. Biedny Ignac:)
    A dziewczę ma na imię pewno Bazzzyliszszszek. Bardzo zgrabny, ale jednak.

  172. Nie wiem czy złagodzić , czy nie – mnie się podoba!
    Ale, ale – wśród rozmów o nowej, powstającej powieści nabrałam trudnej do odparcia ochoty powrotu do „Wnuczki”. Na razie się powstrzymuję – na rzecz „Gawęd o sztuce” – ale nie wiem jak długo. Z drugiej strony niektóre książki już taaak długo czekają na swoją kolej. Może więc sięgnę tylko do jakiegoś fragmentu po prostu? Np. tego o Ionesco – tym bardziej, że zdobyłam „Notatki i kontrnotatki”.
    Co do tajemniczej sprawy – rzeczywiście zastanawiające. Próbuję sobie przypomnieć, jak by to zagadnienie wyjaśniła teoria literatury, ale – muszę pomyśleć. To idę myśleć, podejmować decyzję, co czytać i czytać.
    Pozdrawiam słonecznie w pochmurną sobotę.
    PS. Aha. czytam też „Myśli” Seneki.

  173. Śliczna okładka! I oczywiście nie mogę się doczekać nowej części Jeżycjady! Mam nadzieję, że miło będzie się ją pisać, pani Małgosiu :) Z pozdrowieniami, S.

  174. Aha, aha. Tylko może złagodzić nieco walor tej zieleni napisu? Bardzo wyłazi z tego kapelusika.
    Odwzajemniam wszystko, co dobre, w świątecznym nastroju przy największej ruchomej szopce Krakowa. U Bernardynów.

Dodaj komentarz