Jeszcze o drzewach

aleja

(Aleja w Savannah – fot. KC Atena)

 

 

Kazimierz Wierzyński

ŚPIEWANE  MIĘDZY DRZEWAMI

 

Trudno przekrzyczeć wiatry,

Trudno przeszumieć drzewa,

Stańmy gdzie brzozy pobladły

I w lipach miód się przelewa.

 

Z palców wytryśnie pięć liści

Instrument się zlepi gotowy,

Włosami dźwięk zaszeleści

Naszej muzycznej głowy.

 

Korą zarośnie nam serce,

Zielenią zajdą  oczy,

Sama się miłość wyszepce

I sama krew się wytoczy.

 

I wszystko w nas się wypowie

I wszystko w nas się uśpiewni,

Grajmy, brzozowi, lipowi

Wiolonczeliści drzewni.

 

(z tomu „Korzec maku”, Londyn 1951)

127 przemyśleń nt. „Jeszcze o drzewach

  1. A ja myślę właśnie, jak wielu jest ludzi, poruszonych Jego życiem.

    Życie tych ludzi zostało zmienione, i to na lepsze.
    Miliony istnień zwróconych ku dobru. Ogromny, gigantyczny Dobry Uczynek.

  2. Moja śp przyjaciółka pracowała z ludźmi uzależnionymi,m.in. coś w rodzaju dyżurów terapeutycznych(?). W czasie gdy umierał Jan Paweł II, miała dużo nieoczekiwanych spotkań z ludźmi na granicy całkowitej degeneracji, bezdomnymi. Idąc za jakimś pragnieniem serca, przemiany, przychodzili z ulicy, by opowiedzieć jej historie swojego życia. Pamiętam, że nie dziwiła się, że żyją, tak jak żyją, ale, że w ogóle żyją i że pozostało w nich jakieś czyste miejsce na dnie duszy, poruszone śmiercią Papieża.

  3. Karolciu, dziękuję za fantastyczną wiadomość prywatną, gratuluję (także dzielności), cieszę się i pozdrawiam całą piękną rodzinę. Dla kolegi-plastyka czułe uściski!

  4. O, tak, Casciolino!
    Albo żeby chociaż wysłuchał nagrania którejś z wielkich papieskich homilii, głoszonych podczas tych poruszających, pamiętnych pielgrzymek do Polski. Słuchałam ich na żywo i miałam wrażenie uczestniczenia w prawdziwym cudzie: potęga Słowa! Widziało się własnymi oczami jak Słowo przemienia ludzkie dusze, tam, na miejscu, bezpośrednio. Widziało się, jak budzą się sumienia i jak rośnie niewypowiedziana jeszcze siła wspólnoty.
    Byliśmy tam świadkami narodzin czegoś wielkiego. I to były historyczne chwile.

  5. Moliku, dzięki Bogu Jan Paweł II zostawił nam ogromne dziedzictwo, z którego możemy czerpać i w taki sposób go poznawać. To byłoby piękne, gdyby każdy Polak, z okazji tej rocznicy, przeczytał choć jeden tekst napisany przez papieża.

  6. Dziękuję, Pani Małgosiu, za wyjaśnienie. I za ten wiersz o Janie Pawle II – piękny!
    Nasza szkoła jest jego imienia!!!
    I mamy dzisiaj święto.
    Co, naturalnie, nie przeszkadza nauczycielom zrobić dwóch sprawdzianów. (historia i fizyka -brrr…!)
    Dobrego dnia!

  7. Nasza była wychowawczyni powiedziała kiedyś: ,,Nie mogę uwierzyć, że wy go już nie znacie…” A ja nie mogę uwierzyć, że tyle moich bliskich jeszcze go znało. Papieża Polaka. Jeszcze raz wszystkim dobrej nocy. : )

  8. Dobranocka, pani Małgosiu i drodzy Księgowi.

    Chociaż rozmowa o wierszu mnie nie dotyczy, pozwolę sobie wtrącić, że to niezwykłe. I piękne moim zdaniem.

  9. A dodam jeszcze na dobranoc wiersz, który dziś stale mi się przypomina – z okazji 40 – już!- rocznicy największego wydarzenia historycznego, jakiego byłam szczęśliwym świadkiem:

    Ks. Jan Twardowski

    JAN PAWEŁ II

    Tyle jest w Tobie
    nasze polskie oczy
    wiara matki uśmiech cierpienia
    i taki zwykły nie za modny dzwonek
    tak zagłuszany że budzi sumienia

  10. Ten wiersz składa się tylko z owych dwu linijek, a zamiast tytułu ma trzy gwiazdki. Pochodzi z tomu „Wiersze z miasta”, a napisany został 6.10.84.
    Mam go w zbiorze „Wierszy wybranych” ks. Pasierba.

  11. Kochani Księgowi (i Pani Małgosiu), kiedyś na pewnym wpisie przytoczony został cytat (bodajże):

    ,,Starczy jeden liść
    jeśli ma kształt serca”

    czy ktoś z Was pamięta może, kto był autorem tej myśli?

  12. O, Sagrada to coś dla mnie!
    Rozejrzę się.

    Mamo Isi, moim zdaniem każda angielska rodzina (w literaturze i filmie) ma przynajmniej jedną taką staruszkę. I najczęściej to ona trzyma kasę.

  13. Z gier pięknych graficznie zamierzam przetestować trzy: Sagrada, Petrichor (po polsku będzie nazywać się Aura) i Minerały. Wszystkie powinny ukazać się w Polsce jesienią lub zimą. Sagrada ma rzadko spotykany wariant gry jednoosobowej. Lubię bardzo gry logiczne o oszczędnej grafice i niewielkiej ilości komponentów. Petrichor jest co prawda grą strategiczną, a te lubię mniej (ze względu na długi czas rozgrywki i konieczność planowania jak zaszkodzić innym), ale wygląda tak ładnie, że pewnie się skuszę.

  14. Kochany Starosto, przed chwilą wreszcie wysłałam paczkę z ośmioma Patrycjami (z dosłanych dwie już zdążyłam połknąć). Oczywiście, jak już wygospodarowałam czas na postanie na poczcie w dłuuugiej kolejce, to kolejki nie było. Może to jest i metoda?
    Patrycja Wentworth ma wyraźnie jakiś kompleks na tle autokratycznych, egocentrycznych staruszek. Ciekawe, czy to tak częsty przypadek w Wielkiej Brytanii? Ale i tak ją lubię.

  15. Moja dynia była lodowata, prosto z lodówki. Można też ewentualnie ją podsmażyć, żeby odparować wodę.
    Z mąką nie wiem, wszelkie kluski i kopytka tak mi wychodzą, ale co robić, gdy masa nadmiernie klei się do rąk? Podobno ma też znaczenie długość wyrabiania.

  16. O, tę to i ja polecam, od dawna.
    Cudownie się czyta.

    Dawna czytelniczko, dziękuję za zgodę i raz jeszcze – za wiadomość. Tak bardzo mnie ucieszyła!

    Sowo, Azul już kupiłam, wnuczka dostanie na Mikołaja. Ta gra bardzo ładnie i obiecująco wygląda.

    Moje gnocchi też wyszły twardawe. Tę masę dyniową trzeba jednak odcisnąć. A w jednym z filmików na YT mówią, że powinna być wystudzona, bo ciepła absorbuje za dużo mąki.

  17. Grafika to rzecz gustu, mnie aż tak nie drażni. Natomiast na tyle długo zgłębialiśmy reguły (i składaliśmy drzewa), że nie zdążyliśmy rozegrać pełnej partii. Chwilowo wolę wstrzymać się jeszcze z opinią, ale raczej nie jest to gra, którą koniecznie trzeba mieć. Co innego Azul, tę gorąco polecam. Reguły prościutkie, do natychmiastowego przyswojenia, nawet przez czterolatka! Rozgrywka jest szybka, grafika bardzo przyjemna i różne możliwości strategii.

    Gnocchi mi nie wyszły za dobrze, wchłonęły za dużo mąki i wyszły twardawe.

  18. Casciolino, Siostra Księżyc u nas normalna, czyli blada.
    (Miła ta myśl przelotna o Biedaczynie z Asyżu)
    Natomiast niebo gwiaździste nad nami wyjątkowo dzisiaj piękne i czyste.
    Piękny październik.
    Adminka jechała dziś przez Polskę i mówi, że nie pamięta od dawna tak kolorowych lasów, jak tej jesieni.

    Sowo, przyglądałam się tej grze i nabrałam dystansu do grafiki. Męczyłoby mnie ciągłe na nią patrzenie.
    Ale skoro polecasz, to ja się jeszcze namyślę.
    Jak tam gnocchi? Były?

  19. A my dziś piknikowaliśmy jesiennie w naszym ulubionym Arboretum. Mają tam dwa stare i piękne drzewa złączane na zawsze w nierozerwalnym uścisku – lipę i sosnę. Zwą je Baucis i Filemon.
    Piękny ten zwyczaj sadzenia lip w Czarnolesie. W Krasiczynie Sapiehów, w pałacowym ogrodzie, sadzono lipy na cześć nowo narodzonych dziewczynek, a dęby, gdy urodził się chłopiec. My też posadziliśmy dziś kilka lip, dębów i sosen, ale kartonowych, na planszy Fotosyntezy. Ciekawa gra, choć trudna.

  20. DUA i Ludu Ksiegi! Serdecznie pozdrawiam!
    Jak wspaniale jest zajrzeć tu znowu i „spod regału” uczestniczyć w Waszych rozmowach.

  21. Jaka cudna wiadomość o lipach w Czarnolesie. Pozwoliłam sobie również się wzruszyć UA . ” Serce roście… :).

  22. To chyba jakiś sezon na grypę! Okropnie boli mnie gardło, mam gorączkę i łamie mnie w kościach. Pocę się pod kołderką umilając sobie tę okropność przeglądaniem ilustracji MM na stronie oraz popijaniem herbatki z cytrynką i sokiem malinowym domowej roboty :-)

    Nutria pisała już o tym do DUA, ale Księgowi też na pewno się tym zainteresują. Wczoraj byliśmy całą rodzinką w ogrodach Kapias w Goczałkowicach-Zdroju. Idealne miejsce dla takich miłośników ogrodów jak Wy! Mnóstwo pięknie zagospodarowanej zieleni, kwiatów, drzew, krzewów i traw. Moim ulubionym miejscem jest ogród wiejski i wrzosowisko. Na terenie obiektu znajduje się restauracja, kawiarnia, toalety i niewielki sklepik z roślinami oraz uroczymi ozdobami ogrodowymi i świątecznymi (-50%!). Na wiosnę można tam kupić przeróżne odmiany róż. W Kapiasie byliśmy dwa razy, ale teraz, pomalowany przez Jesień, wydał mi się piękniejszy. Jeśli ktoś mieszka blisko, to naprawdę warto tam zajrzeć!

  23. Asiu, nie umiem odpowiedzieć. Bardzo mało znam rynek książek historycznych. Może jest tu ktoś z Księgowych, kto potrafi doradzić?

  24. Dzień dobry,
    Pani Małgosiu mam pytanie: jacy autorzy książek historycznych, naukowych są godni zaufania- historia Polski i świata? Czasu mam mało i poszukuję jednego, dwóch autorów- jakiś trop. Potem sobie poradzę.

    Wiadomość prywatna albo nie?

  25. Olu, dzień dobry!
    A to ci wiadomość! Bardzo mnie ucieszyła. I co za kochany mąż! Proszę, pozdrów go serdecznie ode mnie i podziękuj w moim imieniu za tę niespodziankę dla Ciebie. Uroczy pomysł.
    A Ciebie mocno ściskam i dziękuję za czytelniczą wierność.
    Cieszę się, że „Zgryzotka” się aż tak spodobała.
    Miło czytać takie wieści. Dziękuję!

  26. Dawna Czytelniczko, bardzo proszę o wybaczenie – postanowiłam jednak upublicznić twoją wypowiedź prywatną, ośmielona tym, że w zasadzie nie ma w niej informacji ściśle osobistych, a natomiast jest wiadomość o sadzeniu drzew, w sam raz jako odpowiedź na moje zwątpienia.
    Jeśli uważasz, że nie powinnam tego robić, daj znać, a komentarz Twój wycofam. Mam jednak nadzieję, że się zgodzisz ze mną i że ta optymistyczna wiadomość o pięknym sadzeniu lip w Czarnolesie będzie mogła być tu czytana przez wszystkich.

    W dodatku Staś dostał swoją lipę!
    Muszę przyznać, że bardzo się wzruszyłam.

    Dziękuję!

  27. Tak myślałam, Pani Małgosiu !
    Uwielbiam gnocchi w każdej wersji, stad zapalalam chęcią ich zrobienia.
    Przepis jest dość prosty, a sezon na dynię w pełni.
    W tym tygodniu zrobiłam dyniowe risotto i dodałam do niego delikatny serek robiola.
    Giorgio palce sobie lizal :)
    A te dyniowe ciasteczka od Sowy P. tez kuszą.
    Dobranoc !

  28. Pani Małgorzato!
    Z tej strony nowa tutaj, ale absolutnie wieloletnia fanka. Muszę podzielić się pewną historię, w której wzięła Pani czynny-bierny udział :) Jako nastolatka zaczytywałam sie w Jeżycjadzie, niestety biblioteka w mojej wsi nie posiadała wszystkich jej części. Ostatnio, w wieku 30 lat postanowiłam wrócić do tej wspaniałej lektury. Zakupiłam Zgryzotkę i pochłonęłam ją w ciągu jednego dnia. Mój luby tylko ze śmiechem donosił mi prowiant w tym czytelniczym amoku. Kilka dni później kurier dostarczył mi ogromną paczkę. Luby zachowując tajemnicza minę podał mi tylko nożyczki. Były w niej wszystkie części ukochanej Jeżycjady. Jedna z Pani autografem. Rozpłakałam się jak bóbr! To najpiękniejszy prezent, jaki dostałam w życiu. Oprócz mojego Grzegorza, który łudząco przypomina Grzegorza Strybę.
    Z pozdrowieniami i czekając na „Chucherko”,
    Ola

  29. (Wiadomość prywatna)

    Pani Małgorzato,
    cały dzień myślałam, żeby Pani o tym napisać, a wszedłszy na stronę upewniłam się co do tego zamiaru (zwłaszcza po przeczytaniu Pani słów: „Obawiam się, że dzisiejszy świat nie działa już w tak dalekiej perspektywie”). Otóż dzisiaj właśnie w Czarnolesie, w ramach Pikniku Literackiego (zorganizowanego przez fundację Pamiętajmy o ogrodach i Stowarzyszenie Tłumaczy Literatury), sadzono lipy – lipy dla zasłużonych tłumaczy literatury. Pomyślałam, że miło będzie Pani usłyszeć, że jednym z drzewek został uhonorowany Stanisław Barańczak.
    A te drzewka, a właściwie sadzonki, dzisiaj prawie niezauważalne w pięknym czarnoleskim parku, wyrosną przecież na wspaniałe lipy i to z nich wówczas będą tak malowniczo jak dziś opadać liście, ciesząc oczy przyszłych pokoleń.
    Pozdrawiam Panią serdecznie,
    Dawna czytelniczka

  30. A ja idę dalej czytać wyjaśnienia, które do Ballad i Romansów napisała Adminka.
    Dobranoc!

    P.S. A ja zupełnie inaczej rozumiałem postać Pani Twardowskiej. A Adminka mnie zaskoczyła!

  31. Nutrio (wiad. pryw.)- nie, jeszcze nie dostałam zdjęć; Adminka już jest w Warszawie, gdzie ma premierę „Ballad i romansów” w Muzeum Literatury (jutro). A to ona zawiaduje pocztą zdjęciową.
    Ale dostanę je na pewno, spokojnie.
    Na razie – dobranoc. Idę czytać o Fordzie, jak Atena kazała. Zabawna ta historyjka o drewnianych pudłach.

  32. Just, gnocchi di zucca są rzeczywiście pyszne.

    Nutrio, jeśli dotrzesz do przepisu i zastanowisz się, skąd wziąć semolinę, to Ci podszepnę: użyj kaszki manny.

  33. O, jakie to ciekawe, Ateno!
    Zaryzykuję sobie chyba stwierdzenie, że klasę człowieka poznaje się po jego stosunku do przyrody w ogóle, a do drzew – w szczególności.

  34. Tak Sowo P droga, pogłaskałam je, cieszyly sie.
    A wiecie kto jeszcze lubił drzewa. Thomas Edison. Kupił on ogromna posiadlosc w Fort Myers, wlasnie ze wzgledu na ilość drzew. Wysadził tez cala aleje palmami, tzn byl pomyslodawca i sponsorem. Cudownie się jedzie droga, ktora do centrum miasta prowadzą setki palm. Droga nie jest tak magiczna jak na powyższym zdjęciu, ale piękna. Sąsiadem pana Edisona był nie mniej słynny i bogaty Henry Ford. Tutaj mam opowiastkę z serii „ oszczędzają bogaci to i nam się opłaci”. Otóż Ford zażądał od jednego z producentów części do samochodu, żeby dostarczany produkt był pakowany w odpowiednich rozmiarów drewnianych pudłach. Pudła używał jako cześć podłogi do słynnego Modelu T.
    Zreszta warto poczytać o ich przyjaźni Forda, Edisona a takze Harvey Firestona. Przed posiadłością Edisona rośnie potężny figowiec bengalski który wspólnie z Firestonem posadzili w 1925 i stoi tam do dziś. Posadzony miał niewiele ponad metr i warto sprawdzić jak wyglada teraz. Zreszta przyjaźn owocowała rożnego rodzaju wynalazkami.

  35. Dzien dobry DUA i Ksiegowi!
    Czy u Was tez taka piękna słoneczna sobota?
    Gnocchi di zucca musza być wyborne.
    Wypróbowałam kilka przepisów Pani Benedetty, w tym i mus czekoladowy, bardzo latwy w wykonaniu.
    Pozdrawiam słonecznie!

  36. Dziękuję, Pani Małgosiu!
    Jako kompletne beztalencie kulinarne, patrzę na Wasze poczynania z podziwem.
    Z dań dyniowych, bardzo lubię zupę-krem. Pyszna i do tego łatwa w przygotowaniu.
    Sezon dyniowy w pełni, a u nas co roku sadzone są dynie ozdobne – niektóre to istne cudeńka!

  37. Dzień dobry, miły Motylku. Mnie też zachwyca ta aleja. Myślę o ludziach, którzy sadzili te drzewa: przecież robili to dla przyszłych pokoleń.
    Obawiam się, że dzisiejszy świat nie działa już w tak dalekiej perspektywie.

  38. Nutrio, poszukaj na You Tube:

    GNOCCHI DI ZUCCA FATTI IN CASA DA BENEDETTA – Homemade Pumpkin Gnocchi recipe

    Pyszniutkie. A pani Benedetta prezentuje jeszcze mnóstwo innych
    arcydzieł kuchni włoskiej.

  39. Dzień dobry DUA i Drodzy Księgowi!
    Piękny dzień sie zapowiada. Słońce świeci, niebo bezchmurne, temperatura rośnie i do tego jeszcze wspaniałe, barwne drzewa. Cudnie. Aż ciągnie na spacer.
    Też mam zamiar upiec jakieś ciasteczka dyniowe. Z tego jednego warzywa można zrobić tyle rzeczy.

    Zdjęcie Ateny naprawdę piękne. Aleja wygląda jak przejście do krainy czarów.

    Wszystkich bardzo serdecznie pozdrawiam i życzę miłego dnia!!! :)

  40. Sowo, pyszności!
    Właśnie tak powinien wyglądać raj.
    Wygodny fotel, kocyk, ogień trzaskający wesoło w kominku, ,,Ciotka Zgryzotka”, herbata imbirowa i ciasteczka dyniowe…
    Niczego więcej do szczęścia mi nie trzeba.

  41. Brzmi pysznie. Trzeba będzie spróbować.

    A oto przepis na jesienne ciasteczka korzenne, które stęskniony za Świętami Kopciuszek otrzymywał na pociechę od Dobrej Wróżki.

    PIERNICZKI DYNIOWE MATKI CHRZESTNEJ

    500g mąki
    200g masła
    2 jajka
    szklanka dyniowego purée
    pół szklanki białego cukru
    pół szklanki brązowego cukru
    cukier wanilinowy
    łyżeczka cynamonu
    szczypta imbiru, gałki muszkatołowej, goździków, kardamonu i ziela angielskiego
    szczypta soli

    Zmiksować masło z jajkami, cukrem i dynią. Dodać przesianą mąkę, przyprawy i sól. Wyrobić ręcznie na gładką masę. Uformować kulę z ciasta i schłodzić kilka godzin w lodówce. A potem wałkować, wycinać ciastka dowolnego kształtu i piec około kwadransa w 180 stopniach.

  42. A u nas dziś, Sowo luba, były na obiad dyniowe kluseczki gnocchi z parmezanem i rozmarynem, pyszne (kawałki dyni trzeba najpierw upiec). Przepis włoski, z YT.
    O, lubię ci ja sezon dyniowy.

  43. A my dziś, i owszem, pierniczki upiekliśmy. Jesienne – dyniowe. W kształcie grzybków też. Później podam obiecany przepis.

    Ateno, czy pogłaskałaś ode mnie mamutowce?
    Piękne to drzewne sklepienie. Zamieszkałabym.

  44. Na trawniku nie, ale pod świerkiem i dębami prawdziwki i czerwoniutkie muchomorki..
    Wymyślne pomysły, ech, proszę wybaczyć, umysł płata mi figle już!

    Hm, kosmos kojarzy mi się jednak z porządkiem..

  45. Trudno. To akurat nie było nic ważnego. :-)

    A drodzy Księgowi już o Świętach? Ja wolę na razie cieszyć się magiczną jesienią.

    Mnie również rozkłada choroba. Właśnie, wypiwszy kubek Gripeksu, pocę się pod kołderką w moim kochanym łóżeczku. Nutria słusznie stwierdziła, że ten kto wymyślił łóżeczko i kołderkę był geniuszem :-)

  46. Nini, a bo ten Kosmos jest jakiś dziwny.
    Grzybki? Mam na trawniku: pieczarki leśne i różne bedłki oraz psianki. Smardze w tym roku nie wzeszły.

  47. Zastanawiam się, dlaczego Mały Wóz zawsze mi się chowa? Wielki od razu wchodzi mi w oczy, a tego drugiego zawsze muszę szukać. Dziś już myślałam, że jestem na tropie, gdy nagle jeden z rogów zaczął się oddalać! O losie!
    Za to w lesie, choć sucho, grzybki pokazują swoje śliczne główki, cudownie było się dziś powłóczyć, słońce dawało się we znaki, będzie co lepić w Wigilię!

  48. Myślę DUA, ale myślę też, że w wymyślnych lunofilskich pierniczkach nie jestem zbyt dobra.. zobaczymy! Czasem pomysł przychodzi, kiedy ów już pod pędzelkiem..!

  49. Ależ cudny ten uśmiechnięty rogal dziś!
    Jaka piękna aleja! Żywe zielone sklepienie.. Dziękuję, Ateno! I dziękuję Staroście!

  50. Muszę w najbliższym czasie nabyć „Łaty”. Ale czekają one w kolejce, bo jeszcze nie czytałam „Ciotki Zgryzotki”, wyobrażacie sobie?!
    Pani Małgosiu, rankiem napisałam komentarz, ale jakoś go tu nie widzę. Czyżby nie dotarł?

  51. Nutrio, wygląda mi to na grypkę, łamanie w kościach to jeden z objawów.
    Bierz aspirynę.
    Nadesłałyście wiad.pryw. – dzięki, Adminka się odezwie.

    Madziu, a bo „tak widzisz, jaki jesteś”.
    Masz rację: „Łaty na fotelu” są wdzięczne, miłe i godne polecenia.

  52. Po raz kolejny stwierdzam, że scena w „Żabie” gdy przychodzi Pani Schoppe i Róża z Laurą rozmawiają o małej nienarodzonej jeszcze Mili, a potem płynnie przechodzą do Państwa Dulskich, a następnie do tematu matury (której Laura nie ma prawa zdać) i powieści kryminalnej jest genialna. Uwielbiam ten dialog!

  53. Uch! Mnie też coś złapało!
    Mam gorączkę, choć poza kościami nic mnie nie boli.
    Czyżbym zaraziła się od MagdyZ.?:)

  54. ŁATY łatwo łobuzują, łacno Łaty łasuchują.
    NA niesnaski narzekają, niezgody nie natężają!
    FOTELU! – fruniesz, figlujesz… (Fabuła funkcjonuje fantastycznie, finał frapuje).

    Uważam, że książeczka Wójta jest podobna do swojej Autorki: urocza, dowcipna, ciepła i sympatyczna.
    Wójcie Wiewiórko – uśmiecham się do Ciebie szeroko! :)

  55. O, miło mi to słyszeć, Psianko.
    Jak to dobrze!
    Pamiętaj: wysoko stawiać poprzeczkę. Mówić: „jasne, że potrafisz”. I naprawdę dziecko potrafi!

  56. Chesterko dziękuję za informację – tak właśnie myślałam ale wolałam się upewnić :)
    Dziękuję też DUA – oczywiście, że miała Pani rację ! Córeczka po pierwszym zderzeniu z bardzo ambitną i energiczną Panią z polskiego (3 kartkówki i 2 sprawdziany z II części Dziadów) przystosowała się szybko. Już zbiera same piątki i zna większość cytatów z tej wspaniałej lektury. Bardzo mi się to podoba, zwłaszcza, że Pani preferuje otwarte tematy wypracowań. Obawiałam się niepotrzebnie. Myślę, że i słabsze dzieci skorzystają, bo przy tej Pani nie da się leniuchować :)

  57. Dziekuje DUA i wszystkim.
    Bożenko, dziękuję, te drzewa malowniczo wyglądają.
    Karikari, pięknie powiedziane.
    Mamo Isi, tak, ziemia w Georgii jest czerwona, zwłaszcza bliżej Atlanty.
    W Savannah, przynajmniej tam gdzie byłam, to była raczej koloru ziemi.
    ( A wiemy wszyscy gdzie Gabrysia je ma, znaczy kolory ziemi. :))

  58. Madziu Z., łączę się w bólu chorowania! Sama znam to niestety aż za dobrze, w sezonie szkolnym (czyli poza dwoma miesiącami wakacji) wiele jest dni, kiedy zaczerwienione gardło, katar, stan podgorączkowy to niestety codzienność. Ehh… A sok z malin, czarnego bzu (a w tym roku nawet z mniszka), czosnek, poranne picie wody (aktualnie z kawałkami owoców pigwowca), miód, zioła, probiotyki, dieta kaszowo-owocowo-warzywna i tak dalej, i tak dalej jakoś na niewiele się zdaje.
    Przepiękny wiersz! I przepiękne drzewa (zwłaszcza te mijane na co dzień, w pełnej gamie barw, achh, jesień jest cudna).

  59. Kochana ZUZIA Z PŁONĄCYMI OCZKAMI.:)

    Ann, dziękuję za wiadomość prywatną (nie miałam pojęcia o tegorocznej nominacji i bardzo się niespodzianką ucieszyłam). Dobre myśli załączam i kontynuuję emisję.
    Pozdrawiam Mamę.

    Moliku, jeszcze parę latek – i już będziesz w naszej sytuacji. Będziesz dorosła, stać Cię będzie na kupowanie książek. To szybko zleci, naprawdę.

  60. Dobry wieczór!
    Wie się, że miejsca takie jak Aleja istnieją, a mimo to, patrząc na takie fotografie, wydaje się, że to odległy, niedostępny świat, żyjący tylko w albumie. A tu proszę. Ludzie też tam są. I nawet Atena. ;)
    Odbyłam dziś conajmniej urokliwy spacer z Tuwimem po lesie. Drzewa nam się kłaniały, gdy tymczasem to my powinniśmy kłaniać się im. Wróciłam z jeszcze większą chęcią do życia. I jakaś taka ulotna wróciłam…

  61. Zazdroszczę Wam, drodzy Księgowi! Co wchodzę na Wyspę, czytam, że ktoś zamówił sobie nową książkę. A czasem nawet cały stosik! Mój budżet na to nie pozwala, niestety. Ale urodzinki zbliżają się wielkimi krokami…

  62. I jeszcze: bardzo podoba mi się książka Wiewiórki! Dziękuję za przemiłe popołudnie. :-)
    A „Ballady i romanse” zamówione i czekam z niecierpliwością.

  63. Obie róże mi się bardzo podobają. Okazało się, że w skrzynce miałam dziś papierowy katalog Austina. I teraz oglądam i wzdycham z zachwytu i żalu, że wszystkiego mieć nie można…

  64. To ta słynna aleja omszałych dębów w Savannah! Robią wrażenie. Dzięki, Ateno! Czy ziemia w Georgii rzeczywiście jest tak czerwona?

  65. Ale jeszcze piękniejsza jest róża „Młyn nad Flossą” – prześliczne różowe kiście krągłych pąków. Urocza forma kwiatu – kulki.

  66. ” The Brontë Society is delighted to announce that celebrated rose breeder, David Austin Roses, has created a new English rose named ‘Emily Brontë’ (Ausearnshaw) as part of a year of celebrations for the bicentenary of the birth of Emily Brontë, one of the world’s most enigmatic authors.

    The ‘Emily Brontë’ rose, which was launched at Chelsea Flower Show on Monday 21 May, is soft pink with a subtle apricot hue and has a strong tea fragrance, which is complimented by hints of old rose, lemon and grapefruit.”

    Aaaaa! CO ZA CUDO!

  67. Och, och właśnie dostałam mail ze sklepu Davida Austina. Wprowadzają trzy nowe róże do sprzedaży: EMILY BRONTË, TOTTERING-BY-GENTLY oraz THE MILL ON THE FLOSS. Szczególnie Emily do mnie przemawia…

  68. Koziowi z przyjemnością przekażę pozdrowienia od Pani – dziękuję! Nasz maluch ma już 1,5 roku, intensywnie poszerza się liczba wypowiadanych przez niego słówek (które skrzętnie notuję, bo większość brzmi rozczulająco i komicznie jednocześnie), ma coraz więcej zainteresowań (szuflady z kuchennymi utensyliami wyparte zostały przez pudełka z moimi koralami i broszkami, psie i kocie miski z jedzeniem, pojemnik z płytami CD oraz biurkowe kubki z ołówkami i pędzelkami); trochę ostatnio choruje, ale dzielnie to znosi. Książki niezmiennie lubi cały czas.
    Optymizm jest we mnie od urodzenia, a Kozio swoim pojawieniem się w moim życiu go chyba tylko jeszcze bardziej wzmocnił. Choć nie zawsze jest fajnie i kolorowo, to małe dziecko na pewno pomaga szybciej wyjść „z dołka”.

  69. Karikari, miły mi jest Twój optymizm, Królowo Polskich Gór. To za Kozia przyczyną! Pozdrawiam go czule.

    Asiu, to już dzisiaj premiera, „Ballady i romanse” wchodzą do księgarń. Admineczka bardzo rada!
    Spotkanie promocyjne (pod „twardowskim” tytułem „Hejże, hola!”) z Emilią Kiereś i Marianną Sztymą, ilustratorką – 14 października o 12.00 w warszawskim Muzeum Literatury.

  70. Pozdrawiam Madzię Z. Widziałyśmy się przez chwilę na spotkaniu z DUA a tyle ciepłych uczuć wywołała we mnie.
    Madziu, zdrówka.
    Zaczął się już rok akademicki, młodzież szkolna pisała tu niedawno o swoich obawach w związku z rozpoczęciem nauki, ojej a czy wiecie jak boją się nowej sytuacji studenci? Sale ćwiczeniowe powinny być z gumy, tak okupują ostatnie ławki. Trzeba mi więc brać swój zeszycik i siadać za nimi. Działa!- w obliczu konieczności zaczynają się oswajać. :)
    A zdjęcia Ateny jak zwykle piękne. Wiersz także.
    P.S.Z niecierpliwością oczekuję nowej książki Admineczki. Stęskniłam się za Mickiewiczem. Miłego dnia.

  71. Dzień dobry!
    Ależ optymistyczne jest to zdjęcie od Ateny! Droga przed nami daleka, nie widać jej kresu, ale mając nad sobą i obok siebie dobre, szerokie ramiona drzew, bezpiecznie można iść przed siebie.
    Dawno nie pisałam, ale w miarę na bieżąco czytam wszystko, co Lud Księgi pisze. Tyle tu pogody, radości, życzliwości, dobrej rady, zrozumienia i empatii!
    Uśmiecham się do Was :)

  72. I świetne zdjęcie, Ateno.
    Pisałaś mi kiedyś o tych drzewach Południa, ale zapomniałam co to za jedne.

    Nutrio, Chełmoński był wspaniałym malarzem, warto!

  73. Dzień dobry!
    Pani Małgosiu, odszukałam ,,Odlot żurawi” i absolutnie mnie zachwycił. Chyba będę musiała zawrzeć bliższą znajomość z Chełmońskim.
    Ale, niestety, chodziło mi raczej o małe ptaszyny.

  74. Adminka odpowiedziała mi dokładnie tymi samymi słowami. To jest właśnie głęboka więź między Mamą i Córką! Mimo wszystko ośmielę się stwierdzić, że część tej przyjemności przypadło jednak mnie. Dobrej nocy :)

  75. Tak, Madziu, w zdrowiu i w chorobie, szklanka wody i sok z połowy cytryny, codziennie. Bez cukru. Miód może być.
    „Słuchaj starszych, dobrze radzą, starszych rady się przydadzą”.

    Bożenko, Atena ma oczy do patrzenia. I wiele widzi.

  76. Ano tak, niestety. Ale niegroźnie, pewnie dałoby się pracować w innych okolicznościach, z tym że nie lubię stać przed dziećmi i na nie kaszleć. Wypijam co dzień mleko z miodem, a rady (woda z cytryną) posłucham oczywiście :)

  77. Przepraszam, czy nie słyszał ktoś kiedyś o malarzu, który malował ptaki w locie? Chodzi mi o taki obraz nieba rojącego się od ptaków. Akurat szukam czegoś takiego i pomyślałam, że tacy miłośnicy sztuki jak Wy, drodzy Księgowi, z pewnością znają się na obrazach i niejeden już widzieli.

  78. „I wszystko się w nas wypowie
    I wszystko się w nas uśpiewni…” – jak ładnie.
    Zajrzałam do archiwum, ile tam miłych wspomnień i dobrych słów, zajrzałam przez przypadek, zostałam na godzinę, aż przegapiłam porę na antybiotyk.
    (Tylko unikałam lektury własnych przemyśleń, niezbyt lubię czytać samą siebie, jak się okazuje).
    Czekałam i czekałam, aż przesyłka dotarła. Przeczytam sobie książkę Wójta jutro z rana, skoro i tak mam urlop z konieczności.

  79. Jaki niezwykły, nieziemski wręcz, krajobraz!
    Z pewnością nadawałby się na okładkę jakiejś powieści fantasy.
    Ja jednak, mimo wszystko, pozostanę przy naszych, polskich drzewach, cudnie złocących i rumieniących się o tej porze roku.
    A wiersz jaki piękny! Jak zwykle, zresztą, pani Małgosia ma nosa do poezji.
    Chyba Wierzyński był zakochany w drzewach. Czy mam rację?

  80. Jejku! Piękne zdjęcie Ateny. A wiersz… Jak dla mnie lekko uroczysty, ale jakoś tak bardzo radosny. Uwielbiam Wierzyńskiego!

  81. Ach, ta aleja jest zachwycająca! Od razu coś się we mnie uśpiewnia.
    Pani Małgosiu, serdecznie dziękuję za wspaniałą przesyłkę i za 1001 uścisków. Nic nie mogłoby mnie bardziej ucieszyć niż takie połączenie. Ja również przesyłam moc serdeczności :)

Dodaj komentarz