Słonecznej drogi!

1.9.2018

 

Tym, którzy dopiero zaczynają wędrować,

tym, którzy jeszcze wędrują,

tym, którzy  już docierają do celu,

a także tym, którzy wędrującym przewodzą, radzą i wspierają ich trudy –

 

słonecznej drogi do wiedzy

życzy

– na cały nowy rok szkolny i jeszcze na potem –

MM

285 przemyśleń nt. „Słonecznej drogi!

  1. Ateno, „Mój świat” czytałem, jak najbardziej. Jeszcze tylko drugi tom „Raptularza” i to będzie już wszystko, bo publikacji naukowych nie liczę, rzecz jasna. No, może jeszcze biografię Bogusławskiego przeczytam, na przykład z okazji wystawienia (pojutrze premiera) „Krakowiaków i Górali” w naszym Teatrze Muzycznym.

  2. KrzysztOfie jest jeszcze „Mój Świat” profesora Raszewskiego.
    A czy czytałeś już Zambrzyckiego?
    Wójciku, gratulacje!!!
    Milo mi, ze tak pamiętacie moje szpilki :)
    Lubie Was!

  3. Jesli miara odwagi bylaby ilość zjadanych słodyczy to jestem odważna niczym mój zodiakalny lew.
    Pani Anne Fadiman, też jest bardzo skromna, bo właściwie zwrocilam sie do niej w sprawie jej ojca Cliftona Fadimana, a ona nie reagowala na komplementy skierowane pod jej adresem. Dopiero wzmianka o zgadywankach ja ucieszyła, zarówno jak fakt, że jest lubiana i czytana w Polsce.
    Szpilki były dobre, tylko ilez mozna w nich tańczyć, moje nogi odmowily posluszenstwa, a wtedy kolega-rycerz dzielenie je założył, (na niego pewnie były za ciasne)i tańczyliśmy dalej. Ho ho, tak tak.

  4. O, jest nawet przepis na mniszkowe ciasteczka, w sam raz dla Pani sąsiadki! Jeśli chodzi o torty, częściej korzystam z blogu Moje Wypieki, bo prawdziwe cudeńka można tam znaleźć. Zrobiliśmy ze dwa razy różany tort ombre. Prawdziwe kulinarne szaleństwo! A teraz przymierzam się do orzechowego tortu egipskiego, też z tego blogu.

    Późno już, więc się żegnam. Dobranoc!

  5. Ja sobie jeno oglądam i mam straszny ślinotok. Jutro robię placek z węgierkami, to postanowione.

  6. Gdybym miała odwagę jeść dużo słodyczy, upiekłabym wszystko z tego blogu. Dobrze, że nie mam.

  7. Może nie były to najlepsze tłumaczenia?
    A poza tym, dwie części to za mało.
    Jako następne dwie proponuję Kalamburkę i Opium.

  8. DUA, znam ten blog doskonale :)
    Chciałam w tym roku (i w zeszłym też) podesłać zdjęcie mojego fijołkowego mazurka do Galerii Pisanki, ale Galerii nie było. Wszystko się zmienia, bo zmieniać się musi. Dobrze, że pozostają choć piękne wspomnienia…

  9. Przecież dwie części Jeżycjady zostały przełożone na szwedzki, już dawno temu. I nic,:)))

    Sowo, jak już będzie po finale chopinowskim, zajrzyj na blog Every Cake You Bake – właśnie mi córka pokazała dział tortów: barokowe cuda z fiołkami!

  10. Pani Wydawczyni już dawno powinna była znaleźć tłumacza na szwedzki.
    Ale widocznie nie może.

    Parę lat temu kupiłem Raptularz (wyd. Puls, Londyn 2004) w Matrasie. Ale już nie mają.
    Balową zamianę obuwia Ateny pamiętam.

  11. Anette, takim cichym myszkom Nobla nie dają. Nie szkodzi.:)

    Nutrio (wiad.pryw.) – ależ skąd! Zmieniamy się i to jest normalne. Ani lepsi, ani gorsi – inni.
    Co do topograficznej precyzji: staram się!

  12. Za to Poznań – może z pewnością! Gdzieś czytałam, że jest Pani podziwiana za ,,topograficzną precyzję, z jaką opisuje Poznań”.

  13. Bydgoszcz rzeczywiście jest ciekawa – Wyspa Młyńska, uliczki wokół rynku (brat Męża tam mieszka, bywam od czasu do czasu).
    Aaaa!!! Czyli wiadomo, kiedy będzie rozgrywać się akcja „Chucherka”!!! I ile lat będzie miał wówczas Jędrek! Lubię, jak zdradza Pani takie małe szczególiki z pisanej właśnie książki :)
    PS. Co do Nobla – zgadzam się w 100%!

  14. Tak, tak, Celestyno, wiem, że to dawno było. No, szkoda.
    Może jeszcze kiedyś Bydgoszcz wznowi tę unikalną książkę. Mało które miasto może się poszczycić takim pomnikiem ze słów i wspomnień, jakże precyzyjnych.

  15. Krzysztofie, Raptularz mam, przeczytalam i kocham; podczytuje sobie co jakis czas. Ale ten Pamietnik gapia chodzi za mna..Dotarlam wlasnie do jakiegos archiwalnego forum gazety, gdzie ludzie z Bydgoszczy dziela sie odkryciem o natrafieniu na trop tej ksiazki. Z tym oddzialem PTTK to bylo w 2002, Pani Malgorzato… Obawiam sie, ze juz nie ma.
    Pietaszku, na pewno kiedys odwiedze Bydgoszcz. Teraz przypomnialam sobie, ze i Edward Woynillowicz spedzil ostatnie lata zycia tam wlasnie. Ciekawa postac, toczy sie wlasnie na Bialorusi jego proces beatyfikacyjny.

  16. A w „Motorze” najbardziej mnie wzrusza „ją wzruszają opakowania…” – bo to o mnie. :-)
    Ach, czółenka Ateny! Pamiętam, pamiętam! Za to raportów – ani w ząb. To było chyba jeszcze „przed moją erą”. ;-)
    Z czasów, kiedy w formularzu było okienko „Lokalizacja”, wspominałam niedawno MGP i MGS, czyli Mundur Godzin Pozasłużbowych (piżamka/koszulka nocna) i Mundur Godzin Służbowych.

  17. Wójciku, pan Basiński miał potwierdzenie także z drugiego źródła: ode mnie. Jakoś tak wiosną zeszłego roku zastrzeliłam go w Warszawie na ulicy cytatem: „Jękowiło dziecię owe straszliwie”, poinformowałam też, dzięki komu zauroczył mnie „Motor…” i że „blatum” weszło w obieg. Pan Autor był ucieszony i bardzo miły. A o naszej DUA powiedział, że powinna dostać Nobla. Tak właśnie się wyraził.

  18. Kochany Józinku! Odrobinkę spóźnione wszystkiego najlepszego dla Ciebie i Dorotki z okazji pierwszej rocznicy ślubu! Na pewno pięknie świętujecie:)

  19. Celestyno, jakże się cieszę, że polubiłaś Bydgoszcz! Jest to bowiem miasto, które przygarnęło mnie nieco ponad 20 lat temu, a które pokochałam, podziwiam i cieszę się, że pięknieje dosłownie z miesiąca na miesiąc. Wszystkie wymienione przez Ciebie miejsca trzeba koniecznie odwiedzić będąc tutaj. Jeżeli chodzi o secesję, to właściwie całe Śródmieście Bydgoszczy z niej słynie. Do perełek należy kamienica przy ul. Libelta 10, która jest moją ulubioną i jest bardzo mocno związana z postacią prof. Raszewskiego.
    Miejsce to, jak i wiele innych ma bardzo ciekawą historię związaną z Kresami. Można dostać zawrotu głowy, kiedy się przeczyta, ile ciekawych postaci, w tym potomków znamienitych rodów zamieszkiwało i odwiedzało Bydgoszcz po roku 1920.
    Współcześnie bardzo ciekawie ,pisze o tym w swoich książkach i artykułach pani Gizela Chmielewska.
    Bydgoszcz dla mnie, to jedno z najbardziej tajemniczych miast. Ciągle mnie zadziwia.

  20. Wójcie, przypomniałeś mi ten epizod z życia towarzyskiego ?Bogini:)))- zamieniła się z kawalerem na buty – chyba szpilki były za ciasne? Kawaler okazał się rycerski, cierpiał za nią.

  21. Po lekturze pierwszego tomu „Raptularza” skłonny jestem postawić go wyżej od „Pamiętnika gapia” – a to znaczy, że zabrakło skali.

  22. Sowo,o to właśnie chodzi, że nie mam pojęcia! Gdybym miała, to może łatwiej bym sobie przypomniała. Ale wnioskuję, że skoro do Chin pojechał, to raczej tybetańską :)

  23. Ojej, sama Fadiman? No,no,patrzcie! Jak miło.
    A ja też kiedyś gawędziłam z panem Basińskim i opowiedziałam mu o nas i że bardzo nam się podobało ” Motor kupił Duszan”. Też się ucieszył lecz był skromnie zdziwion, i zapytał z rumieńcem:” To ktoś w ogóle to czyta?”

  24. Ach, Ateno, w tej samej sesji było i o Tobie:
    Pewna śliczna Bogini z Chicago
    Bardzo boi się złapać lumbago
    Ktoś jej daje półbuty
    Pląsa w szpilki podkuty
    Jak to dobrze, że Ona ma Go

    Pamiętasz ten bal?:)

  25. Ludu, a nasza Atena gawędziła sobie mailowo z Anne Fadiman, z której książeczki („Ex Libris”) także sobie zadawaliśmy zagadki – kto pamięta?
    Bogini opowiedziała o nich pani Fadiman, która ucieszyła się bardzo.:)

  26. Bartku (wiad.pryw) – od razu napisałam i przykleiłam znaczek.
    Żebym tylko nie zapomniała wysłać…;)

  27. Wójciku, pamiętamy raporty, a jakże.
    Trzeba byłoby przeczytać zagadki z tamtego tygodnia.
    Lama – nie mam pojęcia, ale i tak się uśmiecham.

  28. Celestyno, ona jest już rzadkością, niestety. Została jednorazowo wydana dzięki Radzie Miejskiej Bydgoszczy; znalazłam w sieci wiadomość, że resztka nakładu leży w PTTK tego miasta, ale na tym trop się urwał.

  29. Któż nie pamiętałby raportów Wójta! Nie pomnę tylko, czego dotyczył ten z lamą.

    Bartku (wiad. pryw.)- dobrze, napiszę i wyślę.:) Pozdrawiam mile.

  30. Probowalam zdobyc te ksiazke, bezskutecznie. Na razie obejrzalam sobie przez google kamienice, w ktorych mieszkal Profesor (wspomina o nich przy okazji opowiesci o radiu, w ksiazce „Moj swiat”).

  31. Bartku, mam wiecznie przepełnioną skrzynkę mailową i zaległości korespondencyjne. Napisz tu, uprzedzając, że jest to wiadomość prywatna – nie zatwierdzę jej, toteż się nie ukaże. A odpowiem dyskretnie, tak jak właśnie odpisałam Nutrii.

  32. August Cieszkowski: chluba Wielkopolski.
    A Bydgoszcz naprawdę jest miła. Polecam prof. Raszewskiego „Pamiętnik gapia” (Wilk Morski już czytał) – milion ciekawych wiadomości o tym mieście, drobiazgowe wspomnienia.

    Nutrio (wiad.pryw.)- a może to Ty się zmieniłaś? Byłoby to całkiem normalne.

    Bellu, odwagi!

    Wójciku, pardon, nie pomnę.

  33. Dziewczyny, jakie Wy jestescie dzielne z tymi dojazdami do szkoly! Podziwiam (i rozumiem potrzebe popoludniowej sjesty).
    Ja to mialam bardzo, bardzo latwo. Wszedzie na nogach (a i tak haniebnie zawsze sie spoznialam, dostalam nawet na koniec liceum watpliwie zaszczytny tytul vice-krolowej spoznien..).
    Dorzuce jeszcze cos od siebie do tych licealnych pokrzepianek. W pierwszy dzien, oczywiscie spozniona, weszlam z rozwianymi warkoczami do nowej klasy, wszyscy siedzieli juz na miejscach, wychowawczyni rozpoczynala jakies informacyjne przemowy; panicznym okiem zauwazylam ze na samym koncu klasy, pod wielkim oknem (i sciana) siedzi dziewczyna, a obok niej jest jedyne wolne miejsce. Rzucilam sie tam w te pedy. Siedzialysmy tam przez cale piec lat (takie bylo) liceum, bez zmian. A z dziewczyna mamy ciagly kontakt, przyjaznimy sie do dzis, bylysmy swoimi swiadkami na slubach. Liceum bylo najlepszym, najbardziej intensywnym, bogatym w przyjaznie, zdobywanie wiedzy, czasem mojej mlodosci:)

    Fanko najwierniejsza, patrze sobie na zdjecia Bydgoszczy z lotu ptaka. Bardzo tam ladnie, chyba polubilabym to miasto. Rzeka, wyspa, stare kamienice. Tam znajduje sie najwiekszy w Polsce park miejski, Myslecinek.
    Juz sam fakt, ze Profesor Raszewski stamtad pochodzil dodaje Bydgoszczy aury niezwyklosci:) Znalazlam wlasnie w sieci film o Bydgoszczy z cyklu „Zakochaj sie w Polsce”. Duzo ciekawostek, dla mnie dotad nieznanych. Podobno sporo tam secesji (cos dla milosnikow Jezyc) np. kilka kamienic przy ulicy Augusta Cieszkowskiego (tak, tego z Wierzenicy, o ktorym opowiedzial Ignacy w Febliku).
    I muzeum Wyczolkowskiego!

  34. Jak dobrze że Pani wróciła że swoimi zawsze optymistycznym słowami. Nauka wróciła a ja już nie mogę się doczekać, kiedy ,,chucherko” znajdzie się w sprzedaży.W szkole pani od matematyki męczy, a co ja na to poradzę, że jestem typową humanistką, nie umysłem ścisłym. Cóż, jakoś sobie dam radę :-)

  35. Kochani, czy ktoś pamięta jeszcze Raporty Edukacyjne? Ostatnio robiłam porządek w komputerze. W rezultacie oczywiście nie mogę teraz znaleźć potrzebnych rzeczy, natomiast znalazłam jeden z raportów. Jest to raport bardzo tajemniczy a wierszowany, zawierający rymowanki podsumowujące jedną z naszych sesji zagadkowych. No i męczy mnie teraz. Czy ktoś pamięta lub jest w stanie skojarzyć jakiej książki może to dotyczyć?
    Do Chin wyjeżdża, w egzotyczne kraje
    Myśli, że wstrząśnie swego serca damą
    Lecz kiedy wraca i gdy przed nią staje
    Ona się dziwi, że on nie jest lamą.
    ???

  36. Kasztanowłosa, naprawdę rozumiesz „na świeżo” moją sytuację❤️
    To możemy się obie wspierać i uczyć się wzajemnie na swoich błędach.
    Tak, myślałam że nie jestem jedynym pierwszakiem na blogu :)
    Dla mnie stolica województwa kujawsko-pomorskiego jest też sporą metropolią, a w centrum jestem niestety praktycznie codziennie ze względu na zajęcia dodatkowe, szkołę,przyjaciół etc.
    No codziennie godzina wyjęta z życia na dojazd i powrót, wiec aż 2 godziny na dobę spędzamy „w podróży”.
    Też przeżywam teraz przygodę z tramwajami.
    Miło mi cię poznać i aż mi się nie chce wierzyć, że znalazł się ktoś taki jak ty-dokładnie w mojej sytuacji… Cóż, po raz kolejny przeznaczenie zrobiło swoje.
    Ja wczoraj wróciłam tak późno do domu, że w wieku 16 lat musiałam urządzić sobie popołudniowa drzemkę, której nigdy nie praktykuję.
    Masz jutro test?
    Biedna, rozumiem twój ból, ja już miałam 3 testy-diagnozy, a w przyszłym tygodniu dojdą też normalne.
    Trzymam kciuki i życzę powodzenia.

  37. Zapomniałam dodać, że dla mnie Wrocław to wręcz światowa metropolia, gdyż dotychczas całe moje stosunkowo niedługie życie spędziłam w małym mieście. I dopiero teraz miałam okazję przejechać się tramwajem pierwszy raz w życiu (lepiej późno niż wcale).

    Ostatnio jeszcze częściej przyznaję rację Pulpecikowi odnośnie życia na wsi. Miastu lepiej poświęcać tylko połowę dnia, a potem wracać do domu niedaleko pól i łąk.

    Szkoda, że nie mam czasu śledzić konkursu, bo widzę, iż jest co oglądać, a raczej słuchać, ale nauka czeka. Już jutro pierwszy sprawdzian, jakby nie mogli nam dać trochę więcej czasu na przywyknięcie do nowej szkoły. No trudno, trzeba dać radę. :)

  38. O jeny!
    Przepraszam wszystkich bardzo!
    Oczywiście Pani Małgorzato, ze dziękuje wszystkim za szczere i dobre rady oraz za podzielenie się ze mną swoim doświadczeniem wszystkim, którzy wspomnieli swoje licealne czasy!
    Muszę was przeprosić, ponieważ dopiero dzisiaj przeczytałam pozostałe wpisy nie tylko te Pani Małgorzaty, szukając upragnionej odpowiedzi, ponieważ wróciłam wczoraj późno z ogniska i nie zdążyłam zapoznać się z pozostałymi wpisami na blogu, aż do teraz…
    Dziękuje bardzo za wszystkie wasze licealne refleksje, każdego z osobna ściskam i pozdrawiam!
    Nawet nie spodziewałam się, ze ktoś oprócz naszej ukochanej autorki to przeczyta, a tu proszę, wyglada na to, ze każdy dorosły człowiek przez to przeszedł
    Liczę na to, ze wcale nie będzie tak źle i staram się nie tracić optymizmu.
    Jeszcze raz dziękuje wszystkim i śle ciepłe myśli ❤️
    PS:kasztanowlosa, nie wierzę, czyzbys również poszła w tym roku do sławnego liceum w centrum miasta?
    Na jakim jesteś profilu i ile zajmuje ci dojazd?
    Ja jestem na biol-chemie i godzinka mi wystarcza żeby znaleźć się w progach szkoły

  39. Dzięki, rozmarynie! Już myślałam, że nigdy się nie dowiem!!! I tobie, Jas, oczywiście, także.
    PS Swoją drogą, ,,rozmaryn” to też piękne słowo.
    PPS Ja mam za to cudowną polonistkę. Jest naprawdę wspaniała. Czuję, że będzie mi jej brakować, gdy i ja pójdę do liceum.

  40. Mogę Cię Fanko pocieszyć, że też właśnie poszłam do liceum i to znacznie oddalonego od mojego domu, więc wiem „na świeżo” co czujesz. Każdemu na początku jest trudno w nowym środowisku, ale dobre nastawienie rzeczywiście pomaga – przyznaję to jako niereformowalna pesymistka, co powinno Cię jeszcze bardziej przekonać. Rada Pani Małgorzaty też zawsze działa – stosuję już prawie dwa lata i jeszcze mnie nie zawiodła (rada, a nie DUA. Choć DUA też nie :))

    To już pisałam, ale chyba trafiło do spamu, więc tak tylko w skrócie powtórzę, że mamy w klasie Robrojka! Wszystkie cechy się zgadzają oprócz koloru włosów (blondyn). I nie potrafię o nim myśleć po imieniu, do końca szkoły (i potem pewnie też) będzie Robrojek. Miło spotkać w nowej klasie kogoś „znajomego”.

  41. Podobne wrażenia po dzisiejszym poranku. Mam swoje typy na finał, ale jeszcze bez konkretnej kolejności. Drugi etap obfitował w zaskoczenia, trzeci też może być taki.

  42. Zawsze, gdy w podstawówce czytałam w Jeżycjadzie o Dmuchawcu, myślałam, ze bardzo chciałabym mieć takiego nauczyciela i proszę! Spełniło się! Nadmienię jeszcze, że choć był to już schyłek lat 90tych, fizyki uczył mnie osobnik, który miał na imię Włodzimierz po pewnej postaci historycznej. Lubiłam go jak Pieroga:)

  43. Jesli chodzi o „sercowe odruchy, to fakt, zdecydowanie bardziej przemowila do mnie gra pani Justyny. Dzisiaj natomiast porwal mnie Kamil Pacholec. Kibicuje mu. Pani Joanna, ktora gra teraz – szczyty subtelnosci, tez bardzo pieknie. No nic, ocena nalezy do profesjonalistow; mam nadzieje, ze wybiora szostke naprawde najlepszych.

  44. Celestyno, a mnie jakoś nie porwał…
    Z panią Rodrigues wszystko prawda, zachowała się z klasą i wielkim poczuciem humoru. Zastanawiam się natomiast, dlaczego w ogóle do takiej sytuacji doszło, czemu nikt nie sprawdził fortepianu przed koncertem? Przecież normą jest, że artysta ćwiczy choć przez chwilę na instrumencie, na którym ma zagrać koncert. Niby nic wielkiego się nie stało, ale publiczność straciła bezpowrotnie najpiękniejszą rzecz: elektryzujące napięcie jakie wytwarza się przy pierwszych słuchanych dźwiękach koncertu. Tego wrażenia nie da się powtórzyć w żaden sposób…

    Casciolino, to nie to.

  45. „fredagsmys”- dag to dzień, fredag – to piątek, fredags-to piątki, albo piątkami, mysa – to przytulny .
    Normalnie Szwedzi „g” wymawiają „j”, więc byłoby z wymowy zupełnie podobnie do angielskiego „friday”, ale nie, tutaj akurat wymawiają twarde „g”.
    To taki slang, co teraz oznacza właściwie taki rodzinny czy przyjacielski, albo i nie, piątkowy luz na kanapie w domu, po wizycie w sklepie oczywiście.
    To może mieć głębszą genezę. Piątkowy wieczór odpoczynku.

  46. Do dziś utrzymuję regularne kontakty z piątką „dziewczyn” z liceum (ha, Zgredzie, mam o jednego ludzia więcej od Ciebie :) Co najmniej jedna duża wspólna impreza rocznie, spotkania pomniejsze, maile, zdjęcia i telefony. Zaufanie i wsparcie bezcenne. Nie tak dawno machnęłyśmy sobie dwudniówkę nad wodą, był las, ognisko, turystyczne ballady i harcerskie piosenki. Będąc razem jesteśmy znowu bardzo młode :)

    Zobaczysz kiedyś, Najwierniejsza Fanko, że czas („ta wielkość, jak wiadomo, względna”) licealny to nie będzie po prostu kilka szkolnych lat, lecz cała – piękna! – epoka w Twoim życiu.

    Do ulubionych słów dorzucam (chyba, żem tu przeoczyła) „figlarnie”.

  47. Jedna z moich ulubionych grup to odzwierzęce, tj. chrumkanie, chrząkanie, miauczenie, szczekanie, piszczenie, muuczenie.
    Kronselka też śliczna. Żeby spróbować oryginalnej Granny Smith trzeba by chyba odwiedzić Australię.
    Do listy strasznych wyrazów dodałabym „pogrobowce”-tajemniczy zwrot, który utkwił mi po audycji w radio, gdy dowiedziałm się, że Żeromski był pogrobowcem Powstania Styczniowego. To znaczy, że urodził się po 1863 roku. Dmowski, Daszyński, Piłsudski podobnie jak wiele znanych postaci. Nasi patrioci wychowywali się zaraz po tych strasznych wydarzeniach.
    Co za słowo!

  48. Mam nadzieję, że nie zgorszę nikogo, alee żaliłam się kiedyś pewnej wiejskiej gospodyni, która pracowała też zawodowo w pewnym zakładzie. Otóż narzekałam, na mój antytalent kulinarny. Ona mi rzekłą : byle w niedzielę, a nawet w sobotę były kotlety schabowe i wszyscy są zadowoleni-tak poradziła jej teściowa. Może i wystarczy tyle białak na tydzień nie wiem, ale u nas od tej pory wszyscy są zadowoleni. Natomiast moja mama namiętnie lubiła gotować kapustę – taki bigos i do słoiczków. Dawniej wydawało mi się to prostackie(to oczyywiście nieodpowiednie słowo), gdy inni wysilają się na wyszukane potrawy. Moi rodzice przeżyli wielu swoich rówieśników. Zauważyłam, że lubią odwiedzać ich goście, a mama zasze proponuje obiadek, czyli ten bigosik. Ludzie są tak szczęśliwi przy stole, bo rzadko doznają teraz takiej przyjemności. Bigos teraz super zdrowy rarytas. Dzięki takim oserwcjom pewnie też kiedyś wyjdę na świetną gospodynię. Właśnie pyrka u mnie w kuchni bigosik!

  49. Nutrio,
    nic nie wiem o szwedzkim „fredagsmys”, ale portugalskie „saudade” to tęsknota, melancholia, smutek, spleen, poczucie niespełnienia, „dół” itp. Ciekawe, że brazylijski portugalski też ma to w swoim zasobie słów, choć Brazylia tak odmienna od Portugalii. Bo to uczucie jest po prostu właściwe wszystkim ludziom na świecie i tylko różnie je nazywają. Ważne uczucie w życiu i w literaturze np. „mal de siecle” we Francji. Oby jak najrzadziej nam dokuczało, chociaż dzięki niemu mamy mnóstwo pięknych dzieł literackich i artystycznych.

  50. O, to się cieszę, że Cię przekonałam, Fanko!:)
    Psianka, Dewajtis, Casciolina też pomogły, prawda?
    Będzie lepiej, zobaczysz! A już dziś spróbuj mojego sprawdzonego sposobu: kiedy się boję, szukam osoby jeszcze bardziej przestraszonej, a kiedy jestem smutna – smutniejszej. I pocieszam ją ile sił!
    Dobrze jest zapomnieć o sobie, dobrze jest myśleć o innych.

    Psianko, to tak jak moje gotowanie; tyle że moje jest jednak regularne.
    Sprzątanie? W ostateczności. Praca jest ciekawsza i bardziej potrzebna.

    Dewajtis, Twój Profesor jest jak mój polonista Dmuchawiec.

  51. O Boże!
    Dziękuje Pani bardzo, tak jak Pani wspominała staram się nie tracić nadzieji na to, że będzie lepiej i mieć do tego jak najbardziej racjonalne nastawienie
    Odwaga nie należy do cech dominujących w moim charakterze, ale będę dalej próbowała „się przełamać”. Nie wiem jak Pani dziękować i myśle, ze ma Pani absolutnie racje. Patrząc, na moja sytuacje z dystansu to z pewnością za kilka lat będę się z tego śmiać, a nerwy są absolutnie niepotrzebne.
    Stokrotnie dziękuje Pani Małgorzato ❤️
    PS: Jest Pani tak wszechstronna, ze powinna Pani rozważyć pisanie poradników, chociaż i tak bardzo dużo wiedzy praktycznej możemy znaleźć w naszej ukochanej Jezycjadzie

  52. Tak, wiem Piętaszku. Ja też nie do końca, ale trzeba zachować pogodę ducha. Niektóre żony nie są stworzone na idealne gospodynie chociażby się czasami starały :) Chociaż jak obserwuję, to z wiekiem trochę lepiej wychodzą niektóre dziedziny np. gotowanie. Może nie jest regularne ale za to oryginalne, z rozmachem i pyszne. Czuję w DUA bratnią duszę pod tym względem, co mnie mocno pociesza.
    Fanko, wszystkie moje najwspanialsze wspomnienia z młodości to czasy licealne, a widzę, że Księgowi mają podobne refleksje, więc absolutnie nie daj się stłamsić ciosem pierwszego miesiąca. Bardzo mi pomagało na początku czytanie – głównie MM i LMM …

  53. I kto by pomyślał. Z czterema osobami z mojej klasy licealnej do dziś utrzymuję kontakty. Połowa z nich jest nawet rodzicami chrzestnymi moich dzieci. To chyba jest wyjątkowe, ale trzeba uważać ;-)

  54. Najwierniejsza Fanko, będzie dobrze! przypomniałam sobie moją pierwszą klasę liceum. Budynek mi się nie podobał, ludzie jacyś obcy, a potem to się okazały wspaniałe lata. Pamietam, że Polonista od razu chwycił mnie za serce. I tak pozostało, spotykamy się nadal na kawę od czasu do czasu, kilkanaście lat po maturze. Pan Profesor śledzi moją drogę zawodową i osobistą (!!!!:), ja wysyłam Mu pocztówki i listy z podróży(ostatnio napisalam z Wilna, siedząc w kawiarni naprzeciwko dawnego miejsca zamieszkania Mickiewicza, o czym oczywiście wspomniałam), a On wysyła mi smsy (!!!!). Bardzo dobrze wspominam moje studia polonistyczne na UW, ale żaden z profesorów nie wywarł na mnie takiego wpływu. Prawdziwy Mistrz.

  55. Sowo, ona poczatkowo miala chyba taki odruch (jako kobieta czynu). Juz, juz prawie wlazla pod fortepian, ale gore pewnie wziela swiadomosc:”no nie, jestem w sukni, pieknie uczesana, jak by to wygladalo??” i zrezygnowala; z podziwu godnym spokojem i poczuciem humoru. Spodobalo mi sie ze zaczela sobie, zamiast czekac gdzies na stronie, eksperymentowac z dzwiekami i tym samym umilac czas publicznosci.

    P.S. Justyna bardzo mi sie podobala; teraz te sama sonate gra Krzysztof Ksiazek.Tez wspaniale.

  56. Tak, Psianko. Wiem. I ja należę do fanek twórczości A. Ch. To był tylko taki żarcik, aczkolwiek nie do końca.

  57. Sowo P., broździbroda: maszynka do golenia?

    Najwierniejsza fanko, Twoje pytanie przypomniało mi o moim pierwszym dniu w liceum (prawie 20 lat temu! tempus fugit…) Dokładnie pamiętam jak byłam ubrana, pamiętam koronę na głowie (warkocz zapleciony przez Mamę) i wspinaczkę do szkoły tego chłodnego i deszczowego poranka. Kiedy usiadłam w ławce (celowo wybrałam pierwszy rząd) obejrzałam się za siebie, popatrzyłam na te wszystkie zupełnie nowe twarze i uśmiechając się, pomyślałam „to będzie dobra klasa i dobry czas”. I tak właśnie było!
    Od siebie więc polecam, po prostu, pozytywną autosugestię. To działa :)

  58. Emocje są, i to jakie! Na szczęście te dobre, muzyczne. Współczuję jury, że muszą wybierać. Muszę się przewietrzyć przed drugą częścią, idę na spacer.

    Ciekawe, czy zgadniecie, co znaczy słowo broździbroda. Wymyślone przez Sowiątko.

  59. Też brałam pod uwagę ten tytuł, Psianko.
    Lubię.
    Zgredziku, rzezimieszek jest z tej samej zawodowej wiązanki, co łapiduch i golibroda – odrzyna ludziom mieszki (sakiewki), tak jak oni przywracają życie pacjentowi lub golą klientom brody.

  60. Najwierniejsza Fanko, a to przykre, że PT Nauczyciele postanowili od początku postraszyć Was i przykręcić Wam śrubę. Nie upadaj na duchu i nie trać optymizmu! Będzie lepiej, na pewno! Obce mury staną się z wolna znane, odpychające ciało pedagogiczne okaże się miejscami całkiem przytulne, przyjazne i życzliwe, a nieznane koleżanki zostaną przyjaciółkami, i to nawet na całe życie!- Tak było i w moim liceum, i tak będzie w Twoim, rzecz jest wręcz stereotypowa.
    Jest jeszcze jeden aspekt, godny uwagi: ten stres pierwszych tygodni w liceum można potraktować jako zaprawę bojową przed kolejnymi stresami, które niewątpliwie życie – jak to ono – przyniesie. Warto wypracować w sobie przy tej okazji skuteczne mechanizmy przystosowawcze i obronne, będą jak znalazł w przyszłości!
    Dasz radę!

    Kochanie, odwagi!- ściskam Cię serdecznie i życzę wytrzymałości oraz pogody ducha.

  61. To „Morderstwo na plebanii” A.Ch. Smaczne fragmenciki.
    Piętaszku, pastor jest stworzony do rzeczy wyższych i martwe osy oraz kurz przeważnie w ogóle nie leżą w zasięgu jego wzroku, o rękach nie mówiąc :) a jego gosposia „(…) traktuje służbę na plebanii za szczebel do lepszych posad i wyższych poborów (…)”, więc też się nie przykłada.
    Ach, ach jaka miła i podnosząca na duchu lektura !

  62. Dobrze, Sowo, posłucham – już właśnie się włączam w wolnych chwilach i rzeczywiście wrażenia mocne (oglądam też po trochu występy minione). Ten Dmitrij ładnie grał.

  63. Pani Rodrigues zabawna. Nie wiem dlaczego, ale spodziewałam się, że rzuci się pod fortepian osobiście naprawiać pedał. Mogłaby, na przykład, podwiązać go swoim szalem.

  64. DUA, proszę w wolnej chwili posłuchać dzisiejszego występu Justyny Kreft. Co za mazurki! Jaka sonata!! Coś niebywałego. Świetny ten konkurs, o wiele ciekawszy niż poprzedni.

  65. Dziękuje bardzo Pani Małgorzato! Przyda się mi odrobina wytrwałościci i zapału,ponieważ jestem w nowej szkole, dokładniej ujmując 1 klasie liceum. Już w 1 tygodniu nauczyciele podali nam mnóstwo wymagań i zapowiedzieli 1 testy. Szykuje się rok owocnej pracy, która szczerze mówiąc trochę mnie przytłacza.
    Wszyscy twierdzą, ze początki są najgorsze i niestety muszę chyba przyznać racje, dlatego zwracam się do Pani z pytaniem, jakie ma Pani rady dla nowicjuszy? Dla przestraszonych pierwszaków, którzy nie maja o niczym pojęcia i czuja się zagubieni?
    Uważam, ze jest Pani autorytetem dla mojego pokolenia pod tak wieloma względami, a jest mi ciężko, wiec proszę Panią o rade dla nas wszystkich, ponieważ na pewno nie tylko ja przeżywam teraz stresujące „początki”.
    Serdecznie Panią pozdrawiam i przekazuje mentalne wsparcie w pisaniu najnowszej części Jeżycjady❤️
    Życzę, Pani owocnego jesiennego okresu pracy połączonego z jak najbardziej zasłużonym wypoczynkiem
    Pozdrawiam Panią i cała społeczność śląc ciepłe myśli